Dodaj do ulubionych

Z dziennika głodomora

09.12.06, 18:24
Dopiero teraz dotarłam do tego forum. Dietę zaczęłam od 7.12 czyli od
czwartku. Nie mogę przestać myśleć o jedeniu, więc żeby się czymś zająć, będę
codziennie pisała swoje zmagania z dietą kopenhaską.
Dziś uzupełnię też minione dwa dni.
Obserwuj wątek
    • monika1357 1-szy dzień / czwartek 09.12.06, 18:38
      Waga 63kg.
      Śniadanie (jeśli samą kawusię z kostką cukru można nazwać śniadaniem)
      punktualnie o 10. Obiecałam sobie, ze za każdym razem kiedy pomyśle o jedzeniu
      wypiję szklankę wody. Jeszcze się trzymam :)
      10:30 pierwsza szklanka wody (chyba do wytrzymałych nie należę ;) )
      14:00 Lunch, obiad. Wiem, że można zamieniać kolację z obiadem w obrębie
      jednego dnia. Dziś korzystam z tego przywileju ;) Tak, więc na obiadek befsztyk
      wołowy z sałatką z sałaty lodowej.
      Przepis na obiad:
      Plaster szynki wołowej troszkę rozbijam. W naczyniu do gotowania na parze do
      wody dodaję pieprzu (dozowlony jako jedyna przyprawa) i gotuję mięsko. Do
      szklanki wlewam łyżkę oliwy z oliwek i wyciskam pół małej cytryny. Mieszam i
      polewam sałatę.
      Hmmm, nawet da się to zjeść, wprawdzie to nie panierowany schabowy, ale... :)
      15:00 no tak 2l wody, to ja już ten limit pobiłam. Zaczęłąm robić listę co
      sobie zjem jak się skończy dieta :) Nr 1 KREMÓWKA :P
      18:00 Kolacja. Gotuję szpinak i wcale apetycznie to nie wygląda. Zielona papka
      na wodzie bleeee. No tak, ale jakby dodać pomidora ;). No, więc znowu ratuje
      mnie pieprz :) Pomidor ucieram z pieprzem na patelni i dodaje troszkę wody.
      Taki przecier dodaję do "zupy" szpinakowej. Jajeczka pokrojone w ósemki układam
      na talerzu i nalewam zupę. Można oszukać wzrok, że to szczawiowa :D
      najważniejsze, ze przeszło przez gardło :)
      • monika1357 Re: 1-szy dzień / czwartek 16.01.07, 18:37
        Waga 61kg
        5 kropli Citroseptu/szklanka wody
        Na śniadanie kawusia.
        Obiadek zamieniam z kolacją. Więc na obiadek kroję pomidorek, dwa jajka bez
        żółtka i kapusta pekińska (zamiast szpinaku)do tego łyżka oliwy z oliwek, sok z
        cytryny i pieprz z ziołami.
        Na kolację zraz. Mięsko wołowe rozbite i nadziane szpinakiem (przyprawionym z
        czosnkiem, pieprzem, przyprawami).
        Teraz już nie będę się rygorystycznie diety trzymała. Korzystam z faktu, ze
        można szpinak zamieniać sałatą lub brokułami i odwrotnie. Do przegotowanej wody
        dodaję kilka kropel soku z cytryny dla smaku.
    • monika1357 2-gi dzień / piątek 09.12.06, 18:45
      Jeść, jeść, jeść...
      No tak 10:00 kawka :) i po śniadanku :(
      Wyliczyłam sobie, ze wczoraj zjadłam 485 KCal, a dziś 870 KCal. Opijam się tą
      wodą, już czuję się jak smok i do tego co pięć minut wizyta w wc ;)
      14:00 Obiad. Befsztyk i sałata przygotowane jak wczoraj. Do tego owoc :D
      kupiłam największe jabłko ważyło 30dag. Jabłko zjadłam o 15:00 taki
      podwieczorek gratis.
      18:00 Kolacja. 5 plastrów szynki i jogurt naturalny.
      Chyba nie dam rady, wciąż myślę o jakiś smakołykach, dziś prześladowały mnie
      naleśniki :(
    • monika1357 3-ci dzień / sobota 09.12.06, 18:59
      Waga 62 kg, czyli jakby coś spadło.
      Śniadanie punkt 10:00 (hehe "śniadanie") ehhh dziś do kawusi zamarzył mi się
      PĄCZEK, dopisuję go do listy. Dopiero wieczorem zauważyłam, ze do kawy mogłam
      zjeść grzankę :(.
      Porządki, zakupy i prawie nie myślałam o jedzonku :) aż do momentu jak
      obejrzałam w tv program kulinarny. Do listy dopisuję KURCZAK w maśle
      orzechowym :)
      14:00 Obiad. Znowu zamianka z kolacją. Zrobiłam sałatkę szynkowo-sałatowo-
      jajeczną (sałata rozdrobniona, szynka i jajko pokrojone w kostkę polane sosem z
      oliwy, cytryny i pieprzu). Trzeba przyznać, że się tym objadłam.
      15:00 do czasu już mi burczy w brzuchu.
      Jutro niedziela, więc odświętnie kupiłam niegazowanego Żywca o smaku cytrynowym
      (mała rozpusta).
      18:00 Kolacja. Dziś bez jajek, więc "szczawipinakowa" odpada. Więc tego dużego
      pomidora wydrążyłam, wnętrze połączyłam z odsączonym szpinakiem, nadziałam tą
      papką i zapiekłam w piekarniku. Nawet, nawet :D
      18:00 Właśnie delektuję się grejfrutem :D
      Dzisiejsze posiłki to w sumie 520 KCal :)
      Nie wiem jak wytrzymam do końca tak rygorystycznej diety. Trzymam się jej
      skrupulatnie już trzeci dzień :) Coś czuję, że jutro będzie ciężko, a o 7 dniu
      wolęnie myśleć :(

    • monika1357 4-ty dzień / niedziela 10.12.06, 22:00
      Dzień bez rewelacji. Standardowo o 10 kawa. Potem o 14 obiad. Jajko na twardo,
      100gram serka, jedynie marchewkę sobie urozmaiciłam. okroiłam ją w cieniutkie
      plasterki, tak jak chipsy. Nawet było niezłe, teraz zamiast chipsów do
      ogladania filmów będę robiła taką marchewkę. Zdrowsze i mniej kaloryczne. Coś
      mało chudne, ale trenuję silną wolę. Dziś na deser po obiadku były pączki,
      oczywiście nie dla mnie :( I muszę przyznać, ze tak sięna patrzyłam, nawąchałam
      i ochota na jedzenie mi przeszła.
      16:00 Dziś kolacja troszkę wcześniej. Ugotowałam kompocik na szklance wody
      łyżce stołowej jagód, 3 małych truskawkach, startej półówce jabłka i 2
      winogronach na osłode. Kompocik wyszedł super, choć zdecydowanie wolałabym
      ananasy lub brzoskwinie z syropu. Niestety nie udało mi się kupić niesłodkich,
      więc musiałam się zadowolić innymi owocami. Kompocik oddzieliłam od owoców.
      Podzieliłam jogurt na połowe i do jednej dodałam owoce, a potem zmiksowałam
      blenderem i do zamrażarki na 40 min. Zjadłam jogurcik popiłam kompocikiem a na
      deser były lody :) Ta dieta nie jest najgorsza można coś wymyślać by produkty z
      kartki nie wydawały się ochydne ;)
      Dziś rano zauważyłam ból w mięśniach ud i pupy. Czy może ktoś tak miał? Nie mam
      zawrotów i bóli głowy, czuje sie ok.
      Dziś nawet wieczorkiem zrobiłam mały trening :)
    • monika1357 6-ty dzień / wtorek 12.12.06, 19:52
      Coś musiało mi zaszkodzić, dziś cały ranek wymiotowałam. Byłam przekonana, ze
      to koniec mojej diety. Zmusiłam się na grzankę i o dziwo odzyłam :) Po godzince
      kawka i już normalnie funkcjonowałam. Dziś kolejny syty dzień :) Aż się boję co
      będzie jutro i jak sobie poradzić z najtrudniejszym dniem.
      • karuzella1 Re: 6-ty dzień / wtorek 13.12.06, 01:06
        hej...musisz poprostu znalesc sobie jakies ciekawe zajecie! nie siedz w domu, to
        przygnebia i myslisz tylko o zawartosci lodowki... jakies zakupy przed
        swiateczne..prezenty... moze upatrzysz sobie jakies fajne spodenki ktore cie
        bardziej zmobilizuja na nastepne dni...
        i sorobuj wytrzymac jak najdluzej bez obiadu, spij dlugo jak mozesz, wypij
        kawunie o 12...a obiedzik o 16 i zleci szybciutko....
        napisz jak bylo...:)
      • yogobella Re: 6-ty dzień / wtorek 13.12.06, 10:51
        karuzela dobrze radzi, ja też podpowiadam -długo śpij, nie bierz na siebie zbyt dużo ciężkich zadań, zadbaj o siebie - zrób sobie ciepłą pachnącą kąpiel i maseczkę na buzię.
        pozdrawiam, trzymaj się, bo warto!
    • monika1357 7 dzień - środa 13.12.06, 22:02
      Na samym początku dziękuję dziewczynom (karuzella1 i yogobella) za wsparcie :)
      Wbrew pozorom dzisiejsz dzień był najłatwiejszy :D Rano wybrałam się na zakupy
      i kupiłam sobie śliwkowy sweterek. Śniadanie zjadałam(wypiłam) o godzinie 12.
      Cały dzień nie czułam wcale głodu. Po południu troszkę popracowałam (trzeba
      troszkę zarobiać :) by móc wydać, a ja już sobie upatrzyłam żakiecki ze
      spodenkami, elegancki i sexowny zarazem). Prawie zapomniałam dziś o obiedzie,
      zjadłam o 17. Schabik z rusztu bez dodatków, jedynie odrobinkę popieprzony.
      Jako owoc wybrałam grejfruta, ma same zalety.
      Teraz siedzę ze szklanką wody, pewnie jak codzień popracuję do północy na
      komputerze. A jutro zacznie się ostatni tydzień dietki :D
      Aha i jutro się zważę, już jestem ciekawa ile mi ubyło :)
      • yogobella Re: 7 dzień - środa 14.12.06, 13:01
        no super poradziłaś sobie. Ja 7. dnia miałam kryzys -bolała mnie głowa. Piłam
        więc duuużo wody mineralnej, herbatek owocowych, zieloną herbatę. Po południu
        7. dnia i prawie cały 8. byłam kompletnie pozdawwiona siły, ale też trochę
        poleżałam pod kocykiem i poleniuchowałam.
        pozdrawiam i gratuluję wytrwałości
        • monika1357 Re: 7 dzień - środa 14.12.06, 15:24
          Dla mnie był najgorszy pod tym względem 2 dzień, czułam się zmęczona i ospała.
          Wczoraj wyjątkowo miałam ogromną ilość energii, dziś też. Zastanawiam się skąd
          to się bierze.
        • monika1357 Re: 7 dzień - środa 14.12.06, 15:35
          Mnie głowa bardzo bolała 6 dnia rano. Całą noc się budziłam i zasypiałam. Rano
          jak wstałam bardzo bolała mnie głowa i wymiotowałam. Już od kilku lat tak
          okropnie boli mnie głowa (nawet do 2 dni tak wegetuję, czasami krócej jak
          dostanę zastrzyk przeciwbólowy) i wymiotuję z bólu wszystkim nawet jak nie jem,
          a piję wodę to też wymiotuję wodą. Byłam u lekarzy i w szpitalu, nic nie
          znaleźli. Zostały mi tylko badania gastrologiczne. Trochę ryzykownie przeszłam
          na tą dietę, ale nie żałuję. Muszę przyznać, ze jakimś cudem na tej diecie jest
          rewelacyjnie. Właśnie 6 dnia rano żałowałam, że będę musiała przerwać dietę, a
          tu zjadłam grzankę po godzinie wypiłam kawę. Ból przeszedł ! Pierwszy raz się
          tak rewelacyjnie czułam, po 2 godzinach od przebudzenia mogłam zapomnieć, że
          wogóle mnie coś bolało !
          Dodam, że codziennie rano przed "śniadaniem" piję dwa kubki przegotowanej
          ciepłej wody, potem w ciągu dnia mineralną. Czuję się super, ale po diecie
          zrobię badania :)
    • monika1357 8 dzień / czwartek 14.12.06, 22:39
      Dziś rano się zważyłam 59kg czyli 4 kg mniej. Kawusia smakowała jak zwykle :)
      aż się stęskniłam za nią. Na obiad zrobiłam jajecznicę ze szpinakiem na tefalu.
      Obrzydlistwo :( bleee. Dobrze, że zagryzałam pomidorem, ledwo przeszło przez
      usta. Takie traumatyczne przeżycie, że na samą myśl robi mi się niedobrze. Za
      to kolacja była znośna.
      Rozpierała mnie dziś energia, nawet może za bardzo. Wybrałam sięna zakupy i
      kupiłam upatrzony kostiumik. Może zrobiłam troszkę nie rozsądnie, bo kupiłam
      bardzo dopasowane spodnie. Nie pomyślałam, że może mi troszkę tłuszczyku z
      czasem wrócić :(
      Pomimo, że waga pokazała mi 4 kg to dziwi mnie jedna rzecz. Wiele dziewczyn na
      forum opowiada, że czuły że chudną po ubraniach, a u mnie jest inaczej. Wcale
      nie czuję by ubrania się robiły luzniejsze. W pasie ubyło mi 2 cm, w biodrach
      5, a w udach 1cm PRZYTYŁAM ! Czy na to jest jakieś wytłumaczenie?
    • monika1357 9 dzień / piątek 16.12.06, 12:58
      To był ciężki dzień. Jedzenie się powtarza, więc bez rewelacji. Troszkę
      zmniejszam porcje. Wcześniej wylądowałam w łóżku, ale i tak tradycyjnie
      zasnełam koło północy.
      Pierwszy raz miałam mały kryzys wieczorem, chciało mi się normalnego jedzenia.
      Np. tosta z twarożkiem i dzemem, albo ciemnego chlebka z masełkiem, żółtym
      serem i pomidorem. Dziwne, bo zawsze uwielbiałam mięso, a teraz mam do niego
      obrzydzenie. Odwrotnie z twarogiem, wcześniej wcale go nie jadłam, a teraz mi
      się marzy :].
      • wikssa Re: 9 dzień / piątek 16.12.06, 13:38
        ojjj przestan :P wiesz jak mi sie marzy taka pyszna kanapeczka...mmm... chlebek
        z maselkiem, serkiem zoltym, pomidorkiem, szczypiorkiem... ehhhhhh.. nie moge o
        tym myslec :((((
    • monika1357 10 dzień / sobota 16.12.06, 23:02
      Im bliżej końca tym trudniej. Dziś już nic nie chciało mi się wymyślać ze
      szpinakiem, więc poprostu rozdrobniony ugotowałam i wypiłam. Zagryzłam
      pomidorem, a na koniec grejfrut. Na kolacje sałatka z pokrojonej polędwicy
      jajka i sałaty.
      Już nie mogę się doczekać środy :) Myślałam, że w tej diecie pierwsze dni są
      najgorsze - myliłam się
      W diecie kopenhaskiej najgorsze są pierwszych 7 dni i 6 ostatnich :P
      Teraz się nie ważę, zrobię to w środe. Zobaczę ile mi ubyło. Będę ją
      kontynuowała zmodyfikowańą :) z urozmaiceniami. Napewno już ze swojego
      jadłospisu wykreśliłam ziemniaki i białą mąkę.
    • monika1357 11 dzień / niedziela 19.12.06, 16:29
      Uzupełniam braki.
      Niecierpię twarogu, więc niedziela to męczący dzień nabiałowy. Twarogu zjadłam
      pół porcji, bo więcej nie wcisnełam.
      A poza tym przedświąteczny czas zakupów, już ostatni dzwonek :D
      Nie mogę się doczekać środy, bo wtedy się kolejny raz zważe.
    • monika1357 12 dzień / poniedziałek 19.12.06, 16:35
      Dieta jak codzień przestrzegana rygorystycznie, brak kawusi nie nastraja
      optymistycznie :(
      Dzięki tej diecie inaczej patrzę na odżywianie. Nawet na święta zrobiłam uszka
      z nadzieniem szpinakowym, do tego planuję w piątek upiec roladę ze szpinakiem,
      będę ją podawała z żurawinami :)
      Jeszcze jeden dzień :) jestem z siebie dumna :D bo wytrzymałam, a było ciężko,
      szczególnie jak gotowałam nie sobie potrawy niedietetyczne :( Ale jak się tak
      nawąchałam, nawąchałam to mi ochota na jedzenie przechodziła :). Prawie przez
      dwa tygodnie wdychałam zapach schabowych, pulpetów, pyz, pączków, bułeczek... :D
    • monika1357 Epilog 20.12.06, 20:16
      Dotarłam do końca ! Waga 58kg. Troszkę jestem zawiedziona, bo pierwszego
      tygodnia schudlam 4 kg a drugiego 1. Dietę przestrzegałam rygorystycznie :(
      W styczniu powtarzam ją jeszcze raz, ale dodatkowo z witaminami i mineralami
      (teraz na czas diety przerwalam branie) czerwona herbata, citroseptem.
      Zobaczymy jakie beda efekty.
      • yogobella Re: Gratulacje! 21.12.06, 11:29
        Moniko gratulacje że dotarłaś do końca. Ja też w pierwszym tygodniu "zrzuciłam" więcej, a w drugim właściwie też kilogram. Poza tym tak naprawdę to przede wszystkim straciłyśmy wodę i zawartość jelit, co też nie jest bez znaczenia. Tłuszczyku może połowę utraconych kg, a może mniej.
        Lepiej jeśli chcesz dalej się odchudzać pomyśl o diecie plaż południowych. Na forum gazetowym poświęconym tej diecie możesz się wiele dowiedzieć i znaleźć wsparcie. Kopenhaska jest bardzodobrą dietą ALE NA 13 DNI. To dieta bodźcowa, i tak warto ją traktować, jako początek zmiany sposobu odżywiania. Nie warto przecież całe życie sobie wszystkiego odmawiać, natomiast warto jeść dobre rzeczy,może nie wszystkie na raz i nie codziennie. Bbo jedzenie to przyjemność.
        Pozdrawiam cię i życzę DOBREGO JEDZENIA.
    • monika1357 Re: Z dziennika głodomora 16.01.07, 18:21
      Bilans po miesiącu od odchudzania - 2kg. Nie jem wcale ziemniaków, słodyczy,
      ograniczam pieczywo (sama piekłam chlebek razowy).
      To zdecydowanie za mało. Tak jak mówiłam powracam, teraz z Citroseptem.
      Zobaczymy jaki teraz będzie efekt. I nie zamierzam się tak skrupulatnie katować
      jak poprzednio.
      Może za dokładna w diecie byłam ;)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka