• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Fakty i mity - kopenhaska - JADŁOSPIS - 'przepisy' Dodaj do ulubionych

  • 18.06.08, 00:20
    Hej, mam na imię Anka i jestem nową użytkowniczką tego forum.
    Trafiłam do Was dzięki przyjaciółce, która czytając to forum
    zauważyła wiele nieścisłości dot. „naszej” diety :). Przypomniało
    jej się, że stosowałam dietę kopenhaską i pomagam swoim znajomym
    przejść tę drogę przez mękę. Chciała więc skonfrontować moją wiedzę
    z tym, czego dowiedziała się z Internetu. W konsekwencji przeszłyśmy
    wspólnie dietę (dziś minął 12 dzień – pomyślałam, że będzie jej
    raźniej ze mną niż z wirtualną grupą wsparcia – jest nieśmiała i nie
    wiem, czy chciałaby opisywać swoje stany, a bywało naprawdę różnie,
    same zresztą wiecie ;) ).
    Po pierwsze jestem Wam winna informację, że posiadam jadłospis diety
    kopenhaskiej, oryginału tłumaczonego na polski. Do tego wszelką
    wątpliwość konsultowałam z zaprzyjaźnionym, kompetentnym
    dietetykiem, który swego czasu sporo czasu poświęcił tej diecie,
    więc wiem o różnych faktach, które całkowicie mijają się z tym,
    czego można się dowiedzieć o kopenhaskiej z różnego rodzaju stron
    (czasami włos się jeży, gdy czytam zmodyfikowane do granic absurdu
    jadłospisy diety „kopenhaskiej”).
    Nie zamierzam nikogo przekonywać, straszyć lub co gorsza zmuszać czy
    moralizować, mam jednak nadzieję, że część z Was weźmie sobie parę
    moich słów do serca i przemyśli to, co zaraz napiszę.
    FAKTY I MITY ;)
    1. Dieta została opracowana nie po to, by w szybkim tempie
    zrzucić 5, 10 czy 15 kg (zależy od organizmu), ale po to, by
    człowiek miał okazję pozbyć się złych nawyków żywieniowych! Jakich?
    Jedzenia po godzinie 18.00, podjadania tuczącymi „zapychaczami” typu
    chipsy, batoniki itd.
    2. Kolejnym jej zadaniem jest uregulowanie naszego metabolizmu
    (pobudzenie przemiany materii).
    3. Dieta kopenhaska dyscyplinuje i ćwiczy silną wolę – każda
    kobieta, która choć raz jej próbowała, wie ile kosztuje wyrzeczeń i
    jaką satysfakcją się kończy, gdy uda się wytrwać 13 dni bez żadnych,
    najmniejszych nawet kulinarnych „grzeszków”.
    Sama dieta trwa 13 dni – ani dnia dłużej, ani krócej. Jeśli ją
    skrócimy, bo powiedzmy, że osiągnęłyśmy już wymarzoną wagę, jest
    większe prawdopodobieństwo, że w szybkim czasie nadrobimy
    naszą „zgubę”. Dlaczego? Głównie dlatego, że skracając okres diety
    nie pozwolimy, by spełniła swoje zadanie (patrz punkty powyżej).
    Czytam w różnych miejscach, że po tej diecie nie ma efektu jo-jo.
    Owszem, ale POD JEDNYM WARUNKIEM. Nie możemy wrócić do kalorycznego
    jedzenia sprzed diety, złych nawyków, braku ruchu. To nie jest dieta
    cud! Jeśli przemęczymy się te prawie 2 tygodnie, a później wrócimy
    do kawusi ze śmietanką, smażonych kotletów, piwka i słodyczy, nasze
    wysiłki odejdą w niepamięć. Cała nadzieja więc w tym, że obkurczenie
    żołądka (każda z Was tego doświadczy, jeśli tylko przejdzie dietę)
    pozwoli w przyszłości jeść mniejsze porcje a częściej. Do tego
    dochodzą oczywiście składniki odżywiania się po kopenhaskiej –
    warzywa, owoce, chude mięso i ryby, oliwa. Słodycze, alkohol,
    makarony, biały ryż, pieczywo (głównie jasne) – zrzucamy na
    margines naszego żywienia. Jemy za to 5 razy dziennie a małe ilości.
    Upierdliwe? Może. Ale zapobiega to magazynowaniu przez Wasz organizm
    zapasów – 3 standardowe posiłki to mało, duże odstępy czasowe i
    towarzyszący temu GŁÓD są dla niego sygnałem, że trzeba odkładać, bo
    nie wiadomo, kiedy znów będzie jedzenie. Natomiast częste, małe
    porcje pomagają uniknąć „ssania”, dzięki czemu nie odłożą nam się
    boczki – bo i po co? ;)
    Zanim przejdę do jadłospisu, wspomnę jeszcze o piciu – minimum 2
    litry dziennie wody mineralnej (z magnezem – daje uczucie sytości),
    można też pić zieloną herbatę – ale nie aromatyzowaną, z dodatkami
    itp.! Nie pijemy żadnych ziółek, soków (unikajcie w przyszłości –
    tuczą!).
    Dieta jest restrykcyjna i jakiekolwiek wyłamanie się psuje efekt –
    nie żujemy gumy, nie pijemy lampki wina, nie zjadamy gałki loda.
    Jeśli to nastąpiło – przerywamy dietę (jeśli przed 6 dniem, to
    możemy ją powtórzyć po 6 miesiącach, jeśli ukończyliśmy całą –
    powtarzamy za 2 lata – jeśli jest potrzeba!).
    To są twarde zasady diety kopenhaskiej a nie moje fanaberie i
    uważam, że powinnyście o nich wiedzieć – co zrobicie z tą wiedzą to
    już Wasza sprawa, nie wnikam i nie oceniam.

    Edytor zaawansowany
    • 18.06.08, 00:25
      JADŁOSPIS:
      *uwaga – zadałam sobie trud i pod każdym dniem opisałam sposoby
      przyrządzania jedzenia oraz zawarłam ważne wskazówki!
      Dzień 1 i 8:
      a. Śniadanie - kubek czarnej kawy (rozpuszczalna, z ekspresu) + 1
      kostka cukru
      b. Lunch - 2 jajka kurze na twardo, gotowany szpinak + 1 pomidor
      c. Obiad - duży befsztyk + sałata z oliwą i cytryną

      Sposób przyrządzania:
      Śniadanie – kawa ma dać nam siłę na cały dzień, cukier jest
      obowiązkowy, nawet jeśli nie macie zwyczaju jej słodzić!
      Lunch – jajka kurze kroimy w drobną kosteczkę, szpinak (pół tafli
      mrożonki) gotujemy do odparowania wody, pomidora też kroimy (bez
      skóry szybciej się strawi!) i te składniki mieszamy
      otrzymując „sałatkę”. Każdy, kto nienawidzi szpinaku, przekona się,
      że w tej formie jest zjadliwy ;)
      Obiad – plaster WOŁOWINY, ok. 20 dkg (bez żyłek i tłuszczu;)
      podsmażamy na oliwie (z oliwek z pierwszego tłoczenia) i podlewamy
      wodą – nie gotujemy i nie spalamy na zelówkę! Sałatę (4 duże LUB 6
      małych liści - lodowa, zwyczajna, jaką lubicie) rwiemy na
      drobniejsze kawałki i skrapiamy oliwą (pół łyżki) oraz cytryną.

      Dzień 2 i 9:
      a. Śniadanie - kubek czarnej kawy + 1 kostka cukru
      b. Lunch - befsztyk + sałata z oliwą i cytryną, + 1 surowy duży
      owoc
      c. Obiad - plaster szynki + 2/3 szklanki jogurtu naturalnego

      Sposób przyrządzania:
      Śniadanie – j.w.
      Lunch – j.w, a z owoców dopuszczalne są trzy DO WYBORU a nie
      jednocześnie!: jabłko, lub ananas, lub grapefruit.
      Obiad – plaster szynki (ok. 10 dkg) kroimy w kosteczkę, zalewany
      jogurtem naturalnym, uwaga: jogurtu ma być 2/3, słownie: DWIE
      TRZECIE szklanki, a nie 2 lub 3 szklanki jak wyczytałam w którymś
      jadłospisie z neta.

      Dzień 3 i 10:
      a. Śniadanie - kubek czarnej kawy + 1 kostka cukru + 1 grzanka
      b. Lunch - gotowany szpinak + 1 pomidor + 1 surowy mały owoc
      c. Obiad - 2 jajka na twardo + plaster szynki + sałata z oliwą
      i cytryną

      Sposób przyrządzania:
      Śniadanie – kawa jak zawsze, grzanka z chleba razowego. Możemy dzień
      wcześniej wyłożyć kromkę razowego chleba by sczerstwiała i taką
      chrupiącą zjadamy. Można też rzucić ją na teflonową patelnię i
      podgrzać, ale bezwzględnie bez tłuszczu! Zawsze optuję za wersją
      pierwszą.
      Lunch – pół tafli szpinaku gotujemy do odparowania, do talerza
      wkrajamy 1 pomidora, mieszamy i zjadamy. Owoc – j.w.
      Obiad – kroimy jajka w kosteczkę, do tego plaster szynki (10 dkg.
      chudej!), do tego sałata z oliwą i cytryną – mieszamy i jemy jako
      sałatkę.

      Dzień 4 i 11:
      a. Śniadanie - kubek czarnej kawy + 1 kostka cukru
      b. Lunch - 1 jajko na twardo + 1 marchewka + serek wiejski
      (twarożek)
      c. Obiad – kompot + 2/3 szklanki jogurtu naturalnego

      Sposób przyrządzania:
      Śniadanie jak zawsze.
      Lunch – Jajko na twardo kroimy w kosteczkę, trzemy jedną średnią
      marchew (nie gryziemy całej – starta ma się szybciej strawić!) i do
      tego dodajemy opakowanie serka wiejskiego (bez cukru, jest w
      sklepach wersja fit, ma 150 g). Mieszamy i jemy.
      Obiad – najlepiej, gdy sami ugotujemy kompot (wraz z owocami
      powinien zmieścić się w małym słoiku). Absolutnie go nie słodzimy!
      Wodę pijemy, owoce możemy zmieszać z jogurtem – znów 2/3 szklanki.
      Poza sezonem możemy skorzystać z mrożonek. Jeśli kupujemy gotowy
      kompot lub owoce z puszki, wtedy kompotu, czy zalewy nie pijemy
      (słodzone!), jedynie owoce (wściekle słodkie możemy opłukać na
      sicie) mieszamy z jogurtem. W oryginalnej diecie kopenhaskiej nie ma
      mowy o SAŁATCE OWOCOWEJ!




      • 18.06.08, 00:26
        Dzień 5 i 12:
        a. Śniadanie - 1 duża, starta marchewka z cytryną
        b. Lunch - 1 duża ryba
        c. Obiad – befsztyk + sałata + brokuły (6-8 główek)

        Sposób przyrządzania:
        Śniadanie – DZIEŃ BEZ KAWY. Trzemy marchew, skrapiamy cytryną.
        Możemy wypić wodę z cytryną, jeśli nie skropiliśmy marchwi, lub
        herbatę zieloną.
        Lunch – ryba – pstrąg, dorsz, sola. Solimy rybę z obu stron
        (niewiele!), skrapiamy cytryną i owijamy folią. W piekarniku
        pieczemy – nie wysycha, jest smaczna i bez tłuszczu.
        Obiad – befsztyk i sałatę przyrządzamy wg wskazówek powyżej; brokuły
        (6 główek, 8 małych) gotujemy/dusimy w wodzie. Dla mnie zawsze tego
        dnia obiad jest ciężki do spożycia, bo po rybie jestem najedzona do
        wieczora, ale pamiętajcie – nie ma odstępstw od jadłospisu! Obiad
        zjedzcie mniejszy, ale go nie pomijajcie.


        Dzień 6 i 13:
        a. Śniadanie - kubek czarnej kawy + 1 kostka cukru + 1 grzanka
        b. Lunch - duszona pojedyncza pierś kurczaka + sałata z oliwą i
        cytryną
        c. Obiad - 2 jajka ugotowane na twardo + 1 duża, starta
        marchewka

        Sposób przyrządzania:
        Śniadanie wg wcześniejszych wskazówek.
        Lunch – duszoną/gotowaną POJEDYNCZĄ pierś (bez skóry) z kurczaka
        kroimy drobno i mieszamy z sałatą – wychodzi skromna sałatka,
        całkiem zjadliwa (na tym etapie sałata zaczyna nam być wstrętną,
        jest okazja, by ją czymś urozmaicić ;) ).
        Obiad – 2 jajka na twardo kroimy w kosteczkę, trzemy średnią marchew
        i jemy.

        Dzień 7 diety:
        a. Śniadanie - kubek herbaty bez cukru
        b. Lunch – pojedyncza pierś kurczaka grillowana lub z piekarnika

        Sposób przyrządzania:
        Śniadanie: zielona herbata, względnie herbata bez cukru, nie
        aromatyzowana!
        Lunch – pojedynczą pierś kurczaka nieco solimy, zawijamy w folię i
        pieczemy w piekarniku – nie wysycha, całkiem zjadliwa.
        Obiad – NIE MA!


        Godziny posiłków: musimy je rozplanować tak, by obiad nie
        przekroczył godziny 18.00! U mnie wygląda to tak: śniadanie o 9.00,
        lunch 13.00 – 14.00, obiad między 17.00 a 18.00.

        Z przypraw dozwolone są sól i pieprz – nie ma ziółek, warzywka w
        granulkach, panierki do ryby itp.! Proponuję Wam jednak ograniczyć
        je do minimum, zobaczycie, jak wyostrzy się smak…

        Nie ma obowiązku mieszania tych składników (marchew koniecznie
        starta), ale rozdrobniony pokarm szybciej strawicie, poza tym
        te „sałatki”, przynajmniej w niektórych przypadkach, bardziej dają
        się zjeść niż wszystkie produkty (których pominąć nie wolno! )
        osobno…

        Chcę zaznaczyć, że nigdy nie polemizuję z osobami nt. składników
        jadłospisu, jeśli nie jesz wołowiny, a zamiast niej filety z kurcząt
        lub kotlety sojowe – nie przestrzegasz diety kopenhaskiej i tyle. To
        Twój wybór czego się trzymasz i nie wnikam w to. Oryginalna dieta
        kopenhaska jest katorżnicza i nie ma przebacz. W tej diecie nie ma
        mowy o jakichkolwiek podmianach – gat. mięs czy warzyw. Jedyne, co
        jest dopuszczalne, to zamiana miejscami posiłków – lunchu z obiadem,
        ale wyłącznie w ciągu danego dnia!
        Mam nadzieję, że swoim postem pomogłam tym, którzy pragną się
        zmierzyć z dietą kopenhaską. Przy wysiłku i pilnowaniu się także po
        diecie, nie tylko wciśniecie się w wymarzoną kieckę na sylwestra czy
        bikini podczas wakacji, ale zachowacie szczuplejszą sylwetkę na
        dłużej!

        Życzę wytrwałości i powodzenia!
        (na wszelkie pytania i wątpliwości odpowiem w miarę możliwości :) )
        • 23.06.08, 22:36
          Przyznam - pomogło!
          Ale ja w swojej tabelce mam napisane, że wołowinę można zastąpić
          piersią z kurczaka...czyli jeżeli zastąpię, to nic nie schudnę???
          Nic to nie da i będzie dieta bez sensu?
          właśnie mija mi pierwszy dzień i zamiast wołowiny zjadłam kurczaka i
          zamierzam tak jeść wszystkie "befsztyki", bo ja nienawidzę żadnego
          innego mięsa - tylko kurczak...
          Czyli dieta jest nieważna?
          A mam też napisane, że pić dużo wody lub np. zielonej herbaty...czy
          zamiast wody można pić tylko zieloną herbatę? (około 2 litrów
          dziennie) Albo np. litr wody i litr herbaty?
          A można wypić więcej niż dwa litry???
          Z góry dzięki za odpowiedź :)
        • 24.03.09, 17:12
          a moim zdaniem to bzdura, że nie ma odstęstw od jadłospiu. W tej
          diecie ewidentnie chodzi o to,żeby jeść małe porcje, aby skurczył
          się żołądek. ja nietoleruję niedoprawionego jedzenia, wszystko
          doprawiałam w tej diecie i schudłam 6 kilo bez efektu jojo. To nie
          ma być jałowa dieta pozbawiona smaku, tylko bardzo niskokaloryczna.
          ton pani wete-ranki jest dosyć wkurzający i te wykrzykniki, jakby do
          debili mówiła. Jak ktoś chce schudnąć to zrobi to i bez tej diety-
          przykład: moja mama: 10 kg w ciągu 5 miesięcy-czyli PRAWIDŁOWO:)
          Wystarczyło,że zamieniła jasny chleb na razowy, mniejsze porcje na
          obiad, biały ser zamiast żółtego, kilka orzechów włoskich dziennie i
          ostatni posiłek przed 18-i co istotne-5 małych posiłków dziennie:)
          Odchudzajcie się z głową:)Chcę również zwrocić uwagę, że picie przez
          dłuższy czas kawy + eliminacja nabiału z diety prowadzi do
          osteoporozy
        • 04.04.09, 00:44
          Dzieki że zadałaś sobie trud by napisać jadłospis . Bardzo mi
          pomaga .
          PoZDRAwIAM ! ! !
          • 09.04.09, 13:54
            Jajko na twardo kroimy w kosteczkę, trzemy jedną średnią
            marchew (nie gryziemy całej – starta ma się szybciej strawić!)
            -----------
            bełkot kompletny
            nie wolno gryżć marchewki!!!
            a szynka MUSI byc porojona!
            i KONIECZNIE wołowina!

            a autorka postu konsultowała się z dietetykiem :-))
            buahaha!
            jakim?
            takim który nie wie, że w Polsce WOŁOWINY NIE MA??? U nas są wyroby
            z krów mlecznych. Prawdziwa wołowina kosztuje 100 zł za kg

            Nie wierzcie dziewczyny - ja zamiast wołowiny jem drób, pięknie
            chudnę a marchewkę chrupię :-)
            al
        • 28.11.10, 09:04
          Hej;) czy mozesz mi dokladnie napisac co rozumiesz przez słowo befsztyk? plaster wolowiny ale jak on ma wygladac?! I Ryba pstrag lub dorsz tylko?
          Jeszcze mam pytanie ile schudlas?:) pozdrawiam
        • 10.02.11, 14:21
          hejka ile schudłas na tej diecie???pozdrowionka
      • 22.10.09, 16:17
        Chciałam się dowiedzieć, czy jeśli ta dieta jest tak bardzo restrykcyjna to czy
        trzeba kupić cukier w kostkach? bo rozumiem, że tylko takiego można używać...
        • 25.10.09, 13:00
          w zyciu by mi to nie przyszło do głowy, ale jesli chcesz to
          oczywiscie mozesz, ja uzywałam łyzeczki cukru jako odpowiednika 1
          kostki i jestem pewna że większosc na forum tez tak robi;)
          --
          los hombres son un mundo... haz turismo;)
      • 14.10.10, 17:03
        hej dziewczyny!!! jestem trzeci dzień na tej diecie i czuje sie dobrze własnie zaraz szykuje kolacje <mniam> jak narazie chudne kg dziennie jestem bardzo zadowolona:) bardzo rygorystycznie stosuje zasady tu opisane. fajnie, ze anka napisała ten jadłospis, na koniec mojej diety dam znac ile w sumie schudłam. pozdrawiam was i wszystkim zaczynającym życze wytrwałości!!!!! :)
      • 30.11.10, 14:05
        Dziewczyny pomóżcie!jestem na pierwszym dniu diety i wlasnie jakdlam salatke ze szpinaku,pomidora i jajek,pierwsze trzy lyżki jakos zmiescilam ale przy nastepnych odruch wymiotny,nie jestem w stanie zjesc tej salatki c mam zrobic?? Czy mozna darowac sobie ten szpinak??Teraz czuje sie pelna,ale boje sie ze gdy bede ograniczala szpinak to ta dieta nie przyniesie takiego efektu jakiego oczekuje.
    • 30.01.09, 12:30
      Cześć mam na imię Ania i dzisiaj jestem 11 dzień na diecie
      Kopenhadzkiej, nie jest prawdą że jest to dieta wyczepująca ja nie
      zawsze mogłam zjeść to co było w jadłospisie prawda jest tak że
      starałam się pić bardzo dużo wody i oraz wody z cytryną okoła 3
      litrów ja codziennie rano jeżdże na rowerze stacjonarnym lub
      orbiterku i w tym czasie wypijam około 1 litry wody resztę w ciągu
      dnia. Pracuję zawodowo prowadzę aktywny tryb życia ale wcale nie
      jestem z powodu diety zmęczona, nerwowa, rozdrażniona czy też
      osłabiona a wręcz przeciwnie każdy urtadzony kilogram mobilizuje
      mnie do dalszej pracy nad sobą. Jestem lżejsza o 5.5 kg itutaj
      jestem troszkę zawiedzina bo liczyłam na więcej. Po zakończeniu
      diety chcę zupełnie zmienić sposób odżywiania i dalej gubić zbędne
      kilogramy. Zapomniałam dodać że ja do diety psychiczne nastawiałam
      się około dwóch tygodni i wtedy już trochę ograniczałam jedzenie w
      tym czasie studiowałam opinie na temat różych diet i chociaż tę
      która wybrałam niektórzy krytykowali ja się zdecydowałam i nie
      Załuję. Nie bójcie się tej diety życzę wszystkim odchudzającym się
      wytrwałości i dużo samozaparcia. Pozdrawiam Ania
      • 30.01.09, 15:44
        fajny post. Ja byłam 4 dni na diecie ale musiałm przerwać z powodu choroby,
        gorączki, osłabienia. Zamierzam zrobić diete. Na razie podczytuje, nastawiam sie
        psychicznie i chce dobry moment znaleź. Mam prace na zmiany które sa od 9-19 ni
        i niedzielne obiadki u teściów. I teraz muszę to tak rozpracować zeby to
        wszystko pogodzić. Nie mam ochoty kolejny raz tłumaczyć się przed teściami
        dlaczego się znowu odchudzam i nie jem obiadu :)
        --
        pozdrawiam
        Zwierzaku
    • 30.01.09, 22:02
      kłamiesz Anno ino sie kurzy za tobą:P dokładnie ten sam tekst
      wkleiłas gdy ja robiłam te diete po raz pierwszy?)
      pamietam twoj nick i pamietam twoje wskazowki, nie hce mi sie teraz
      szukac twojego postu ale dałabym sobie reke uciac ze wtedy tez
      zaczelas od ...mam na imie anka i jestem nowa uzytkowniczka tego
      forum.... co masz na celu tym razem?
      --
      los hombres son un mundo... haz turismo;)
      • 01.02.09, 15:00
        Czemu miałaby kłamać? ja przeczytałam post weteranki z uwagą i uważam, że jest o.k. ipożyteczny i dla osób, które chcą zacząć dietę, i dla tych, które ją robią lub robiły. A ze już kiedyś to pisała, to nie ma dla mnie znaczenia, nie śledzę stale tego forum, tylko czasami, dokładnie wtedy, jak robię kopenhaską. Napisała o diecie, natomiast ty nie...
        • 03.03.09, 11:11
          Witam.
          Jestem nowym użytkownikiem tego forum i od wczoraj stosuję dietę kopenhaską.
          Może jest ktoś kto dopiero rozpoczął?
          • 04.03.09, 10:47
            hej, ja rozpoczęłam dziś.
            i chyba falstart, bo:
            1. nie znosze pomidorów i nie uwzględniłam ich wród jajak i szpinaku.
            2. nie miałam akurat wołowiny i przygotowałam sobie wieprzowinę, a
            jak pisze weteranka nie jest to mozliwe.
            3. zamiast sałaty uzyłam brokuł, bo akurat miałam...

            Zastanawiam się, czy jutro zaczynam od dnia 1 poprawnie.. ;-)
            A tobie jak idzie?
          • 04.03.09, 15:20
            Wtam
            Tez jestem nowym uzytkownikiem tego forum:)
            Diete stosuje juz 3 dzien:)
            Jak sie trzymasz???
            • 10.03.09, 11:45
              hej dzis mija 3 dzien diety kopenhadzkiej zaczelam ja razem z moim mezem - gdyby
              sie nie zgodzil nic by nie wyszlo bo trzeba robic inne obiady w kazdym razie nie
              jest zle ale musze zastapic niestety szpinak brokulami bo wczoraj omal ich nie
              zw...okropnosc :( ale mysle ze to nie jest jakas straszna zmiana? najgorszy byl
              dl mnie wieczor bo zawsze cos tam wcinam wieczorem ale zacisnelam zeby i
              przetrwalam najgorsze ze z tego wszytskiego nie wiem czy mozna pic herbate
              miedzy posilkami bo tego brakuje mi najbardziej pozdrawima i zycze wszytskim
              powodzenia!!!
        • 04.03.09, 19:04

          -- yogobella to ty umiesz w ogole czytac? podejrzewam ze nie, bo
          gdybys umiala, to doczytalabys sie w moim poscie dokladnie czego
          dotycza klamstwa... pozatym dziecino, nawet gdybys siedziala dzien i
          noc nie zdolalabys przeczytac wszystkich moich postow i wskazowek
          na forum....
          los hombres son un mundo... haz turismo;)
          • 12.03.09, 15:02
            hej! Nazywam sie Marta mam 18 lat, 172cm wzrostu, waze niestety az
            77 kg i mam figurę "jabłka" (rozmiar biustu 85C/D, obwód talii ok
            100 (masakra!) i obwód bioder 90-rozmiar spodni 38...) wlasnie
            weszlam na to forum i jestem bardzo zadowolona ze mozna z kims
            pogadac na temat tej diety. Ja wlasnie jestem w trakcie 3 dnia i
            jakos zyje :) Dzis rano zdarzyla mi sie dziwna rzecz a mianowicie po
            zjedzeniu grzanki z razowego chleba (na patelni bez tluszczu) od
            razu zwymiotowalam. Nie wiem czy jest to efekt tego ze juz dawno nie
            jadlam chleba (nie jem od ok 3 tygodni) czy moze zarazilam sie od
            kogos grypą żołądkową? Moja siostra tak samo wymiotowala wczoraj...
            Po tym porannym "pawiku" wszystko wrocilo do normy. Nie moglam sie
            powstrzymac od ustania na wadze i co widze? Całe 2,325 kg mniej :D
            • 11.04.09, 18:47
              Ja jestem na 5-tym dniu tej diety i bardzo sie ciesze ze znalazlam
              jadlospis, bo wedlug mojej tabelki, jutro powinnam zjesc 1 kurczaka,
              co mi jakos nie pasowalo, a wedlug tego jadlospisu to tylko piers
              kurczaka, co tez mi nie do konca pasuje :(. Zjem wiec pol kurczaka,
              albo mniej jak dam rade sie powstrzymac.
              Jest ktos jeszcze na tej diecie?
              Moje dotychczasowe doswiadczenia:
              To jest moja piersza dieta w zyciu i lubie jak mam dokladnie
              wszystko rozpisane co mam kiedy jesc.
              Pierwszy wieczor byl ciezki bo troche mie sie trzesly rece i walilo
              serce z braku cukru. Glodna nie bylam.
              Pozostale wieczory byly ok. Wczoraj (po 4tym dniu- kompot i jogurt
              na obiad) myslalam ze bede zwijac sie z glodu, ale nie. Jogurt
              nasycil mnie (z tymze wypilam 2 szklanki, a nie 2/3 szklanki).
              Kompot to byl taki mily dodatek.
              Dzis mnie czeka pstrag na lunch (juz sie nie moge doczekac!) i stek
              na obiad. YUM! To chyba najlepszy dzien z calej diety. Szkoda tylko
              ze bez kawy.
              Do tej pory schudlam jakies 4 kg.
              Trzymajcie za mnie kciuki. Ide robic rybke (jestem w innej strefie
              czasowej i u mnie jest dopiero poludnie)

              Agamadrid- ale ty jestes zlosliwa! Zapewniam cie, ze gdybym miala
              dnie i noce na czytanie, na pewno nie tracilabym go na czytanie
              Twoich postow.
          • 16.10.09, 17:57
            "-- yogobella to ty umiesz w ogole czytac? podejrzewam ze nie,"

            Skoro pisze to chyba umie i czytać, zgodzisz się ze mną?

            "gdybys umiala, to doczytalabys sie w moim poscie dokladnie czego
            dotycza klamstwa... "

            Poczytałem sobie i znalazłem jedno kłamstwo, które zarzucasz autorce wątku:
            dotyczy ono tego iż jest nowa na forum. Do niczego innego się nie odniosłaś.

            pozatym dziecino, nawet gdybys siedziala dzien i
            noc nie zdolalabys przeczytac wszystkich moich postow i wskazowek
            na forum....

            Ilość rzadko niezwykle przekłada się na jakość moja droga. Nigdy właściwie.

            I jeszcze jedno: POZA TYM miast "pozatym" oraz - co bardziej rażące CHCE nie zaś
            "hce" jak raczyłaś napisać.

            Więc może potrenuj nieco ortografię zanim zaczniesz innym zarzucać brak
            umiejętności czytania.

            Co do merytoryczności Twoich postów...



            --
            PROZAiC
            ----------------------------------------
            Jeśli nie potrafisz olśnić innych swoją inteligencją, oszołom ich swoją głupotą.
            • 18.10.09, 21:14
              hahahaha! weszłam zobaczyc czy są moje dziewczynki tutaj i widze
              jakiegos psychola sflustrowanego który przyczepia sie do chce przez
              samo ha:D:D:D:D Wiedz, że robię milion innych błedów:
              ortograficznych, merytorycznych, gramatycznych a ostatnio nawet
              fonetycznych i co z tego? zabroń mi hehe:P
              aaa.... jeszcze jedno .... mozna umiec pisac, nie umiejąc czytac -
              jako 4 letnia dziewczynka przepisywałam literki z gazet i prosiłam
              mamę aby mi czytała co napisałam bo sama nie umiałam;)
              --
              los hombres son un mundo... haz turismo;)
            • 18.10.09, 21:14
              hahahaha! weszłam zobaczyc czy są moje dziewczynki tutaj i widze
              jakiegos psychola sflustrowanego który przyczepia sie do chce przez
              samo ha:D:D:D:D Wiedz, że robię milion innych błedów:
              ortograficznych, merytorycznych, gramatycznych a ostatnio nawet
              fonetycznych i co z tego? zabroń mi hehe:P
              aaa.... jeszcze jedno .... mozna umiec pisac, nie umiejąc czytac -
              jako 4 letnia dziewczynka przepisywałam literki z gazet i prosiłam
              mamę aby mi czytała co napisałam bo sama nie umiałam;)
              --
              los hombres son un mundo... haz turismo;)
    • 25.04.09, 14:01
      Nie wiem jak inne dietowiczki ale jednego nie mogęsobie wyobrazić:
      jak możan zjeść słatkę z serka wiejskiego, marchewki i jajka (dzień
      4).
      • 09.03.10, 20:46
        Ja przeszłam tą dietę i jest skuteczna.Spadłam 9.5kg jestem już miesiąc po i nie
        mam efektu jo-jo.Skura jest lepsza i moje samopoczucie.Żałuję tylko,że można ją
        tak rzadko robić.
        Aniu a masz jakieś inne sprawdzone jadłospisy po tej diecie?
        Ta jest rewelacyjna i każdy dzień da się przeżyć jeśli naprawdę chcesz chodź
        trochę schudnąć.Naprawdę polecam.Tu jest wszystko napisane.
        Dziękuję Ci bardzo za ten jadłospis.Pozdrawiam.
    • 06.04.10, 17:03
      :)
      • 09.04.10, 20:31
        witam wszystkich,
        od tygodnia studiuje wszystkie prawdy i mity o diecie kopenhadzkiej i jestem
        gotowa zaczac .... chcialam tylko po pierwsze zapytac czy ktoras z Was wie jakie
        znaczenie maja papierosy w diecie?
        niestety jestem bardzooooo nalogowa palaczka i tak jak na diete jestem gotowa to
        na rzucenie palenia jeszcze nie:-(((
        czy myslicie ze papierosy moga zaszkodzic? nie sa tuczace;-) ale bardziej boje
        sie ze przy tak restrykcyjnej diecie beda mnie bardzo oslabiac:-(
        jest tu jakas palaczka ? jesli tak bardzo prosze o opinie:-)


        ps: niedobradziewczynka - napisalas ze wlasnie zaczelas diete, ale widze tez
        Twoj wpis z przed roku (chyba ze to ktos inny o tym samym nicku?) czy to znaczy
        ze juz roku temu stosowalas? czy dopiero teraz udalo Ci sie zmobilizowac? ;-))
        pozdrawiam
    • 07.04.10, 13:58
      Ja byłam 3 razy na diecie kopenhaskiej i skoro byłam aż 3 razy to
      wiadomo, że waga się nie utrzymała.Na jednej z nich schudłam 13
      kg.Dodam, że nigdy nie odchudzałam się z otyłości.(170wzrostu, waga
      przed 63kg). Na tak niskokalorycznej diecie zmniejsza się tempo
      metabolizmu. Kiedy je się ilość kalorii odpowiednią do wieku i
      zapotrzebowania a stosuje się podobne składniki co na tej diecie to
      waga spadnie, ale dłużej to trwa. Dzieje się tak, ponieważ dieta
      proteinowa( czyli oparta głównie na białkach) zwiększa metabolizm.
      Ale w tym przypadku ok.500kcal dziennie nie jest wstanie sprostać
      zapotrzebowaniu organizmu na potrzebne składniki odżywcze. Wiadomo,
      że nikt po tych 13 dniach dalej nie je dziennie 500kcal! Stąd
      tyjemy! Jeśli podniesiemy ilość kalorii do powiedzmy 1000 czy 1200
      utyjemy, ale nie wiele. Ale zwróćcie uwagę, że po skończonej diecie
      jeśli pozwolisz sobie na coś normalniejszego a przede wszystkim
      bardziej złożonego, jak posiłek białkowo-węglowodanowy natychmiast
      czujesz się objedzony, a tłuszcz odkłada się szybciej niż
      kiedykolwiek. Zaczyna się jo-jo. Musisz pamiętać, że jak nie chcesz
      szybko przybierać na wadze po skończonej diecie, albo chcesz
      schudnąć zanim podejmiesz decyzję o rozpoczęciu diety, że w
      pierwszej kolejności nie należy łączyć węglowodanów zwłąszcza
      prosych z białkiem, oprócz oczywiście choć w niewielkim stopniu
      ograniczeniu kalorii. Dlaczego? Ponieważ po posiłku złożonym cukier,
      który krąży w naszym organizmie w postaci glukozy, jest praktycznie
      od razu zamieniany w tłuszcz, bo po 1. jest go za dużo (trzustka
      wyrzca insulinę) a po 2. twój żołądek ma do strawienia tłuszcze i
      białko z posiłku, który przyjąłeś.
      Chcę ostrzec też przed nadmiernym spożywaniem białka! Jedz białko
      zawsze z warzywami i to dużej ilości żeby nie doprowadzić do
      nadprodukcji ketonów. Z pewnością wśród tych, którzy są po diecie
      kopenhaskiej mogą potwierdzić kłopoty z nerkami. Nerki to pierwszy
      narząd bardzo czuły na dużą zawartość białka, który daje o sobie
      znać.
      Pomożesz sobie dużo pijąc na diecie. Nie jest tak ważne czy to zioła
      czy zielona herbata czy zioła. Jeśli w ogóle chorujesz na nerki nie
      pij wody z cytryną( i nie stosuj takiech diet jak w temacie).
      Najgorsza wiadomość jednak jest inna.
      Dlaczego diety nie można stosować powyżej 13dni?
      Oprócz tego, że dieta jest za niskokaloryczna i wysokobiałkowa nie
      jest odpowiednio zbilansowana. Nasz mózg uwielbia glukozę. Nie
      dajesz mu zbyt wiele na tej diecie więc zaczyna czerpać z zasobów
      wątrobowych. Ta się szybko kończy więc... Zaczyna czerpać energię z
      własnych organów... serca, nerek itd. Dlaczego? Ponieważ tłuszczyk,
      który każdy z nas posiada, jest wstanie odżywić całe nasze ciało w
      trakcie niedoboru energetycznego z pożywienia. Całe nasze ciało z
      wyjątkiem mózgu... Mózg też bardzo lubi aminokwasy i tego masz na
      diecie wystarczająco dużo, ale jeśli chodzi o węglowodany to jest
      ich zdecydowanie za mało. Z pewnością każdy wie kto stosował te
      dietę,że się jest bardzo osowiałym, często powolniejszym, jest się
      zmęczonym, ma się zimne stopy i ręce, w ogóle odczuwa się niższą
      temperaturę itd.
      Porównaj sobie swoje samopoczucie po zjedzenie słodkiego. To
      skarajność, wiem. Chodzi o to, że sam wiesz , że jest to
      przeciwieństwo do tego jak się człowiek czuje( jego "głowa") na
      diecie 13-dniowej.
      • 09.04.10, 20:32
        witam wszystkich,
        od tygodnia studiuje wszystkie prawdy i mity o diecie kopenhadzkiej i jestem
        gotowa zaczac .... chcialam tylko po pierwsze zapytac czy ktoras z Was wie jakie
        znaczenie maja papierosy w diecie?
        niestety jestem bardzooooo nalogowa palaczka i tak jak na diete jestem gotowa to
        na rzucenie palenia jeszcze nie:-(((
        czy myslicie ze papierosy moga zaszkodzic? nie sa tuczace;-) ale bardziej boje
        sie ze przy tak restrykcyjnej diecie beda mnie bardzo oslabiac:-(
        jest tu jakas palaczka ? jesli tak bardzo prosze o opinie:-)


        • 06.05.10, 16:15
          Ja palę, moja koleżanka, która również stosowała dietę paliła, schudła. Myślę,
          że w niczym to nie przeszkadza.

          Ja mam pytanie co do 2. i 9. oraz 6. i 13 dnia.

          W podanym jadłospisie jest w dniu drugim jest owoc, a w szóstym grzanka na
          śniadanie. Nie spotkałam się z tym w innych jadłopsisach i mam wątpliwości,
          którego przestrzegać.
    • 12.05.10, 19:30
      a co jeżeli nie mogę jesc nabiału?
      --
      [b][url=http://forum.gazeta.pl/forum/f,91824,Mamy_bez_tajemnic_.html]Mamy bez
      Tajemnic[/url][/b]
      [url=http://lilypie.com][img]http://lb2m.lilypie.com/cSKnp1.png[/img][/url]
      • 24.08.10, 11:45
        dlaczego nie możesz nabialu?
        bo ja tez nie moge ale jem bo to są niewielkie ilości?
        bo karmie pierśia a wlasciwie dokarmiam syna a on ma skaze bialkową ale nic mu
        nie wyszło......lekarka alergolog też nie miała nic przeciw?czy to może z tego
        powodu?
        swoja droga zaczełam 6 dzień uff bedzie juz z górki prawda?
        • 24.08.10, 11:46
          dziewczyny schudlam tylko 3kg i jestem zalamana liczylam na wiecej zobaczymy co
          bedzie dalej
    • 29.09.10, 18:43
      Witam.
      Przymierzam sie do zastosowania tej diety ale mam jedno pytanie,wiem ze nie mozna zmieniac jadlospisu ale chcialam sie dowiedziec czy bedzie duza przeszkoda jesli zamienie ranna kawe na cherbate poniewaz nie pije kawy...?
      • 30.09.10, 05:40
        Ja w swoim 3 podejsciu podchodze luzacko do tej diety.Jak ja stosowalam 1 raz to sumiennie nie solilam ,nie przyprawailam,gotowalam,parzylam,wcinalam gotowany szpinak afeeee!Cale zarcie stalo mi w gardle,doslownie mialam odruchy wymiotne -to bylo straszne.Przy 2 podejsciu zaczelam lekko kombinowac i efekt byl identyczny-a przeciez tyle wykroczen dokonalam : )
        Teraz metoda prob i bledow stworzylam sobie pyszne menu-jem smacznie i jestem zadowolona.
        Dochodze do wniosku ,ze zamienianie skladnikow,przyprawianie lub male grzeszki ja np dodatkowe jablko,czy marchewka w exremalnym glodzie nie maja negatywnego wplywu na proces naszego odchudzania.Jesli przed dieta ktos pozeral zalozmy 3000-3500kalori i nagle przeskakuje na 500-800 to nie ma bata zeby nie schudnal ijedna guma do zucia wte czy wewte nic nie zmieni.
        Tak wiec nawiazujac do twojego pytania sadze ,ze mozesz zamienic kawe na herbate,jednak ja z doswiadczenia nie radzilabym ci.Jak popatrzysz na menu to zauwazysz ,ze sniadanie to kawa z cukrem(tylko i wylacznie a nie jako dodatek) ktora na 7 dni(tydzien)pojawia sie az 5 razy.Gdyby chodzilo o goracy napoj z cukrem napisaliby kawa lub herbata do wyboru.Kawa w tej diecie ma bardzo duze znaczne-dodaje nam kopa (kofeina)i energie(cukier).Dzieki temu mozemy przetrwac do lunchu i nie pasc z oslabienia na ulicy.To jest dieta drastyczna i jesli ty nie lubisz kawy ktora w DK ma bardzo duze znaczenie to moze warto byloby poszukac innej diety.
    • 13.04.11, 18:53
      Witaj, czy będziesz tak miła i prześlesz mi przepisy tej diety ? Stosuje już drugi raz, ale tym razem to po 3 latach i porzuceniu palenia. Efekty są rewelacyjne...
      • 02.05.11, 16:21
        Hello, dziś 4 dzień diety. Po przeczytaniu tego jadłospisu czuje sie bardziej oświecona i ciesze się, że po części moje kombinowanie się z tym nakłada. Jeszcze tylko 9 dni i jeansy;P!!! Yupiii
        • 04.05.11, 21:39
          Hej:) beaze daj znać koniecznie jak efekty! Ja własnie kończę 3 dzień. Wszystko ok ale bardzo jestem zła, nienawidzę sobie odmawiać;) natomiast póki co efekty mnie nie powalaja, ale to dopiero początek. Co planujesz po diecie? Duzo chcesz stracić? Pozdrawiam serdecznie i 3mam kciuki
          • 15.08.11, 17:22
            Cześć! Dziś mija 4 dzień mojej diety. Niestety nie obyło się bez modyfikacji, takich jak zastąpienie szpinaku brokułami, czy zjedzenie sałatki owocowej zamiast kompotu, co wynika z rozbieżności jadłospisów w internecie. Zamiast wołowiny, przez pierwsze 2 dni jadłam też kurczaka (i to ze skórą, bo najbardziej ją lubię), bo boję się jeść mięso nieekologiczne, a ekologicznego miałam tylko kurczaka. Jednak mimo to, mam nadzieje, że dieta przyniesie jakieś efekty (mówię tu głównie o schudnięciu, ale też o przygotowaniu organizmu na przyjmowanie mniejszej ilości węglowodanów). Nie jest też do końca oczywiste który z jadłospisów jest prawidłowy. Ten podany tutaj wydaje się być sensowny, dziewczyna, która go podała nie zrobiła tego przecież, żeby wszystkich oszukać, tylko widocznie jest przekonana o tym jak ta dieta powinna wyglądać i możliwe, że właśnie tak, jak to opisała. Mimo to, tak jak napisałam, liczę na to, że moje modyfikacje nie popsują diety za bardzo.
            Zadziwia mnie za to jak niektóre z Was piszą, że czują się na tej diecie dobrze ;) ja nie znoszę jej zbyt pomyślnie. Wiem, że do tej diety trzeba się wcześniej stopniowo przygotowywać, wtedy jest łatwiej i zdrowiej, ja w zasadzie robiłam to, ale bezpośrednio przed rozpoczęciem miałam kilka dni mega obżarstwa, co pewnie jeszcze bardziej skłoniło mnie, żeby przejść na kopenhaską. Nie jest łatwo, bo jestem uzależniona od jedzenia. Nie wiem, czy któraś z Was też ma ten problem... Mam ochotę zjeść coś słodkiego, albo w ogóle coś dobrego, bo bardzo lubię jeść i zawsze sprawia mi to dużo przyjemności! Jednak uzależnienie sprawia, że przyjemność szybko się kończy, bo po zjedzeniu 3 batonów, czekolady, paczki ciastek i trzech pączków nikt już nie czuje się fajnie. To jest takie zamknięte koło, bo chce się sprawiać sobie przyjemność jedzeniem, a nagle okazuje się, że ona trwa tak krótko.. Krótko, jak zjedzenie jednej czekolady. Potem chce się to uczucie podtrzymać i je się kolejną, ale to już nie jest wcale przyjemne, itd, itd. Albo ścisła dieta, albo obżarstwo. Tak jak alkoholik. Masakra i nie do wytrzymania! No ale wracając do kopenhaskiej, to myślę, że może nawet uda mi się na niej wytrzymać (to w końcu tyko 13 dni =p), ale najbardziej boję się, co będzie potem. Boję się, że nie wytrzymam i po skończeniu po prostu rzucę się na jedzenie. Już teraz wyobrażam sobie super posiłki, całe góry jedzenia, albo jak robię pyszne ciastka a potem je wszystkie zjadam! Wcześniej prze miesiąc "ogarniałam się". Tzn. jadłam zdrowo, w miarę regularnie, mniejsze porcje, nie łączyłam mięsa z ryżem, makaronem, ani ziemniakami, ale jadłam te węglowodanowe produkty, tyle, że bez mięsa. Np. jeden dzień mięso z kalafiorem, a drugi ryż z fasolką szparagową albo tofu, itp. Myślę, że to w miarę zdrowo. Udało mi się też schudnąć, ale trwało to miesiąc, więc dość długo. Byłam zadowolona, ale potem zaczęłam jeść, czasem się obżerać, potem znowu ogarniać, potem znowu obżerać.. W efekcie, przytyłam. Nie wróciłam do swojej poprzedniej wagi co prawda, ale byłam na dobrej drodze. Męczyło mnie to, żałowałam, że zaprzepaściłam, albo już wkrótce zaprzepaszczę cały miesiąc swoich starań, a ponieważ zostało 10 dni do mojego wyjazdu, postanowiłam szybko nadrobić straty i przejść na kopenhaską. Jestem świadoma konsekwencji i tego, że po diecie pewnie znowu przytyję i będę się z tym bardzo źle czuć. Niestety perspektywa wyjazdu robi swoje.. I tu pojawia się kolejny problem, nie wiem, czy Wam znajomy, ale ja jestem na diecie zupełnie innym człowiekiem. Jestem rozdrażniona, oczywiście, to normalne, ale poza tym, czuję że wpływa to na moje samopoczucie w 100%. A wiem, że na wyjeździe nie będę mogła sobie pozwalać na zbyt wiele, bo szybko przytyje, a po powrocie do domu (i do rzeczywistości) będę się czuła okropnie. Jednak wyjazd, na którym trzeba się ograniczać nie jest również zbyt przyjemny. Dla przykładu: denerwuje mnie, jak mój chłopak je coś przy mnie (on nie rozumie jaki to wysiłek odchudzać się). Poza tym widzę, że jak jakaś moja dieta przynosi efekty, a jeszcze dodatkowo on wie o tym, że jestem na diecie (czyli działa placebo), jemu się to podoba. Nie mówi o tym wprost: 'o, wcześniej byłaś gruba, a teraz schudłaś, rób tak dalej, bo mi się bardziej podobasz!', ale czuję to po tym, ze zaczyna np. dotykać mnie w miejscach, w których wcześniej tego nie robił, bo miały trochę tłuszczyku. Mówi, że mam ładny odchudzony brzuch, albo nogi. Myślę, że odchudzanie najbardziej 'rujnuje' moją relację z moim chłopakiem, bo jak wiem, że mogę jeść wszystko, zachowuje się zupełnie inaczej. Ciężko to opisać, bo trzeba by pisać bardzo długo. Chciałabym zmienić swoje nawyki żywieniowe na zawsze, ale jak próbuje to robić, denerwuje mnie, jak mój chłopak np. będąc ze mną, zatrzymuje się w mcdonaldzie. Nie tylko dlatego, że ja nie mogę go jeść, ale wydaje mi się to wręcz obrzydliwe i wpływa źle na moje myślenie o nim. Po prostu ludzie od zawsze chcą być z kimś, kto dba o siebie, swój wygląd i zdrowie, bardziej niż z kimś, kto tego nie robi, to naturalne. Co innego już, gdybym nie była na diecie i jadła hamburgera razem z chłopakiem! A to już inna sprawa! Wtedy byłabym dla niego miła przy jedzeniu, uśmiechnięta, zadowolona. I przez dostarczoną przyjemność, ale też trochę po to, żeby zrekompensować mu to, że jem coś takiego! Bo jak zjem, to przytyje, a jak przytyje, to będę mu się mniej podobać. Prosta zależność. Dlatego tuszuje to swoim miłym zachowaniem. Nienormalne, ale tak jest. Ciężko być uzależnionym od jedzenia i jednocześnie bardzo chcieć schudnąć. Tak więc dylemat dotyczy tego, czy na wyjeździe dalej się 'ogarniać', nie jeść w restauracjach dobrych rzeczy, być niemiłą, rozdrażnioną, ale jednocześnie mieć satysfakcję np. chodząc po plaży w kostiumie, czy folgować sobie, czerpać przyjemność z jedzenia, ale nieprzyjemność z wyjść na plażę, zmieniać moje i mojego chłopaka! (niestety) postrzeganie mojego ciała? Ciężka decyzja, zwłaszcza, że po kopenhaskiej, efekty 'jedzenia normalnie' mogą być jeszcze bardziej uciążliwe.
            Tak więc wracając do diety, powiem jeszcze, że jestem na niej osłabiona, co chyba nie dziwi, apatyczna, co raczej też nie, i tak jak przy jakiejkolwiek innej diecie, wkurzona, smutna (choć czasem też szczęśliwa, jak widzę, ze przynosi efekty) i mam mniejszą ochotę na seks. To chyba dlatego, że dla mnie jedzenie jest prawie tak samo przyjemne jak seks i jak nie zjem batonika, to nie uruchamia się w moim mózgu poczucie szczęścia i po prostu mam mniejszą ochotę. Z drugiej strony jednak, po schudnięciu ma się większą ochotę pokazywać swoje ciało, także w łóżku.
            Napisałam trochę dużo, ale nie po to, żeby zniechęcić kogokolwiek do tej diety - uważam, ze da się ją przejść, a przy silnej woli też i potem nie przytyć - tylko, żeby się dowiedzieć, czy może ktoś jeszcze ma takie rozterki jak ja, (a jeśli tak, to jak sobie z nimi radzi i czy w ogóle podejmuje się takiej ciężkiej diety), albo komuś, kto je ma, pozwolić dowiedzieć o tym samym.







            • 07.05.12, 10:57
              Rozumiem, że od diety nie ma ustępstw, jednak ja przechodzę ja właśnie 3 raz, zawsze z dobrm efektem. Za drugim razem schudłam 12 kg (oczywiście kilka kg wróciło, ale efekt po ciąży był).
              Stosuję kilka zastępstw tj. kurczak lub chudy schab jako befsztyk, a zamiast sałaty czasami zwykłego surowego zielonego ogórka. Wydaje mi się, że kiedys tez zjadłam kalafior zamiast brokuł.
              Poza tym stosuje sie restrykcyjnie i mimo wszystko dieta spełniła swoje zadanie.


  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.