Dodaj do ulubionych

Leciała mucha z Łodzi do Zgierza.....

08.01.04, 18:02
PALI SIĘ

Leciała mucha z Łodzi do Zgierza,
Po drodze patrzy: strażacka wieża,
Na wieży strażak zasnął i chrapie,
W dole pod wieżą gapią się gapie.
Micha strażaka ugryzła srodze,
Podskoczył strażak na jednej nodze,
Spogląga - gapie w dole zebrali się,
Wkoło rozejrzał się - o, rety! Pali się!

Pożar widoczny, tak jak na dłoni!
Żłapał za sznurek, na alarm dzwoni:
- Pożar, panowie! Wstawać, panowie!
Dom się zapalił na Julianowie!

Z łóżek strażacy szybko zerwali się -
Pali się! Pali się! Pali się! Pali się!

Burmistrz zobaczył łunę z oddali:
- Co to się pali? Gdzie to się pali?
Na Sienkiewicza? Na Kołłątaja?
Czy też w Alei Pierwszego Maja?
Może spółdzielnia? Może piekarnia?

Łuna już całe niebo ogarnia.

Wstali strażacy, szybko ubrali się.
Pali się! Pali się! Pali się! Pali się!
Wyszli na balkon sędzia z sędziną,
Doktor, choć mocna spał pod pierzyną,
Wybiegł i patrzy z poważną miną.

Z okna wychylił głowę mierniczy,
A już profesor z przeciwka krzyczy:

- Obywatele! Wiadra przynieście!
Wszyscy na rynek! Pali się w mieście,
Dom cały w ogniu, zaraz zawali się!
Pali się! Pali się! Pali się! Pali się!

Biegną już ludzie z szybkością wielką:
Więc nauczyciel z nauczycielką,
Fryzjer, sekretarz, telegrafista,
No i milicjant, rzecz oczywista.

Straż jest gotowa w ciągu minuty.
Konia prowadzą - koń nie podkuty!
Trzeba zawołać szybko kowala,
Pożar na dobre się już rozpala!

Prędzej! Gdzie kowal?! To nie zabawka!
Dawać sikawkę! Gdzie jest sikawka?!

Z pompą zepsutą niełatwa sprawa.
Woda do beczki! Beczka dziurawa!
Trudno, to każdej beczce się zdarza.
Który tam?! Prędzej, dawać bednarza!

Zbierać siekiery, haki i liny!
Pali się w mieście już od godziny!
Pali się! Pali się! Pali się! Pali się!

Wreszcie strażacy szybko zebrali się,
Beczkę zatkali drewnianym czopem,
Jadą już, jadą, pędzą galopem.
Przez Sienkiewicza, przez Kołłątaja,
Prosto w Aleję Pierwszego Maja -
Już przyjechali, już zatrzymali się:
Pali się!
Pali się!
Pali się!
Pali się!

- Co to się pali? Gdzie to się pali?
Teren zbadali, ludzie spytali
I pojechali galopem dalej.

- Gdzie to się pali? Może to tam?
Jadą i trąbią: tram-tra-ta-tam!
Jadą Nawrotem, Rybną, Browarną,
A na Browarnej od dymu czarno,
Wszyscy czekają na straż pożarną.
Więc na Browarnej się zatrzymali:
- Gdzie to się pali?
- Tutaj się pali!

Z całej ulicy ludzie zebrali się.
Pali się!
Pali się!
Pali się!
Pali się!

Biegną strażacy, rzucają liny,
Tymi linami ciągną drabiny,
Włażą do góry, pną się na mury,
Tną siekierami, aż lecą wióry!
Czterech strażaków staje przy pompie -
Zaraz się ogień w wodzie ukąpie.

To nie przelewki, to nie zabawki!
Tryska strumieniem woda z sikawki,
Syczą płomienie, syczą i mokną,
Tryska strumieniem woda przez okno,
Już do komina sięga drabina,
Z okna na ziemię leci pierzyna,
Za nią poduszki, szfa, komoda,
W każdej szufladzie komody - woda.
Kot jest na strychu, w trwodze się miota,
Biegną strażacy ratować kota.
Włażą do góry, pną się na mury,
Tną siekierami, aż lecą wióry,
Na dół spadają kosze, tobołki,
Stołki fikają z okien koziołki,
Jeszcze dwa łóżka, jeszcze dwie ławki,
A tam się leje woda z sikawki.

Tak pracowali dzielni strażacy,
Że ich zalewał pot podczas pracy;
Jeden z drabiny przy tym się zwalił,
Drugi czuprynę sobie osmalił,
Trzeci na dachu tkwiąc niewygodnie,
Zawisł na gwoździu i rozdarł spodnie,
A ci przy pompie w żałosnym stanie
Wzdychali: "Pomóż, święty Florianie!"

Tak pracowali, że już po chwili
Pożar stłumili i ugasili.
Jeszcze dymiące gdzieniegdzie głownie
Pozalewali w kwadrans dosłownie,
Jeszcze sprawdzili wszystkie kominy,
Zdjęli drabiny, haki i liny,
Jeszcze postali sobie troszeczkę,
Załadowali pompę na beczkę,
Z ludźmi odbyli krótką rozmowę,
Wreszcie krzyknęli:
- Odjazd! Gotowe!
Jadą z powrotem, jadą z turkotem,
Jadą Browarną, Rybną, Nawrotem,
Jadą i trąbią: tram-tra-ta-tam!
Ludzie po drodze gapią się z bram,
Śmieją się do nich dziewczęta z okien
I każdy dumnym spogląda okiem:

- Rzadko bywają strażacy tacy,
Tacy strażacy - to są strażacy,
Takich strażaków potrzeba nam!

Tra-tra-ta-tam!
Tra-tra-ta-tam!

Mucha wracała właśnie do Łodzi;
Strażak na wieży kichnął. Nie szkodzi.
Inny strażacy po ciężkiej pracy
Myją się, czyszczą - jak to strażacy.
Koń w stajni grzebie nową podkową,
A beczka błyszczy obręczą nową.
Mucha spojrzała i odleciała -
Tak się skończyła historia cała.


Jan Brzechwa
--
W Salonie co wieczór podajemy kolację przy świecach
Edytor zaawansowany
  • sloggi 08.01.04, 18:03
    LECIAŁA MUCHA DO ZGIERZA. ...
    ... leciała z prędkością około12 km/h. Prędkość lotu muchy nie jest może z
    punktu widzenia gracza specjalnie interesująca, ale już taki gołąb pocztowy
    może nas zainteresować, a rozwija on prędkość 90 km/h , zwykły gołąb jest o 30
    km/h wolniejszy. Dziewięćdziesiątką poleci też sokół wędrowny, który nurkując
    za ofiarą potrafi rozwinąć imponującą prędkość 360 km/h. Typowy nietoperz leci
    z prędkością 20 km/h.

    --
    W Salonie co wieczór podajemy kolację przy świecach
  • wgfc 08.01.04, 18:35
    sloggi napisał:

    > Typowy nietoperz leci z prędkością 20 km/h.

    Gacek widać jest nietypowy, bo tak szybko nie lata.
  • sloggi 08.01.04, 18:53
    wgfc napisał:

    > sloggi napisał:
    >
    > > Typowy nietoperz leci z prędkością 20 km/h.
    >
    > Gacek widać jest nietypowy, bo tak szybko nie lata.

    Sugerujesz, że nie jest przelatany, to znaczy oblatany?

    --
    W Salonie co wieczór podajemy kolację przy świecach
  • wgfc 08.01.04, 19:21
    sloggi napisał:

    > > > Typowy nietoperz leci z prędkością 20 km/h.
    > >
    > > Gacek widać jest nietypowy, bo tak szybko nie lata.
    >
    > Sugerujesz, że nie jest przelatany, to znaczy oblatany?

    A skądże znowu tongue_out
    Tylko jednak chyba nie tak szybko przelat any.
  • wgfc 09.01.04, 09:30
    sloggi napisał:

    > Czyli nie IC tylko osobowy?

    Tak, cały czas stoi.
  • wgfc 09.01.04, 18:52
    sloggi napisał:

    > Cały?

    Przecież nie pół tongue_out
  • wgfc 10.01.04, 22:07
    sloggi napisał:

    > Miałem na myśli tzw. elementy składowe.
    > Całość może być kłopotliwa, ale każdy lubi co innego tongue_out

    Mi chodziło o całość tzw. elementu składowego właśnie tongue_out
  • sloggi 11.01.04, 00:04
    Chyba się pogubiłem.
    A co do wierszyka, to wieża stoi nadal - w okolicy Rynku Bałuckiego.
    --
    Sloggiego Salon Odrzuconych
  • portuguesas 05.02.19, 16:55
    poezja.org/wz/Brzechwa_Jan/3618/Pali_si%C4%99

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.