Dodaj do ulubionych

Dawcy spermy przestają być anonimowi

19.04.05, 19:07
W Wielkiej Brytanii od kilkunastu dni nie ma już anonimowych dawców komórek
rozrodczych. Za 18 lat pełnoletnie dzieci poczęte in vitro będą mogły
dowiedzieć się, kto jest ich biologicznym tatą. Czy tak będzie też w Polsce?

To kompletna katastrofa dla tysięcy par, które nie mogą mieć własnego
potomstwa drogą naturalną - alarmują specjaliści od rozrodu wspomaganego. -
Żaden mężczyzna nie będzie chciał wziąć na siebie psychicznej
odpowiedzialności za dziecko, które za kilkanaście lat zapuka do jego drzwi,
mówiąc: - Cześć tato?

I nie chodzi tutaj o finansowe zobowiązania (dawcy nie mają żadnych praw do
dziecka, ale też nie są na nich nałożone żadne obowiązki związane z
ojcostwem), ale o gigantyczny emocjonalny bagaż.

Brytyjscy politycy uznali jednak, że dzieci poczęte z do tej pory anonimowego
nasienia mają prawo wiedzieć, kim są ich biologiczni rodzice. W ten sposób ich
sytuacja prawna zbliża je do dzieci adoptowanych. - Tak, ale ma to sens
jedynie wtedy, gdy rodzice powiedzą dziecku, że w jego poczęciu pomógł ktoś
trzeci - argumentują uczeni. A w większości przypadków rodzice robią wszystko,
żeby zachować tajemnicę. W Polsce dawca nasienia jest tak dobierany pod
względem wyglądu zewnętrznego i nawet grupy krwi, by jak najbardziej
przypominał męża kobiety, która stara się o dziecko. Wszystko po to, żeby nie
wydało się, iż dziecko nie jest synem czy córką pana X.

Brakujący element

- Uznaliśmy rację ludzi poczętych z anonimowej komórki jajowej lub nasienia,
którzy od lat proszą, by umożliwiono im poznanie swoich genetycznych korzeni -
tłumaczy brytyjski minister zdrowia Stephen Ladyman. Niektórzy z nich całe
życie spędzają na poszukiwaniu i identyfikacji swojego ojca czy matki. - Ta
niewiedza jest jak brakujący element w układance. I to w jej najważniejszej
części - opowiada 18-letnia Zannah Merricks. - Ja nie szukam swojego ojca. Już
mam jednego, ale gdybym mogła stworzyć sobie chociaż ogólne wyobrażenie o tym,
jakim człowiekiem jest mój biologiczny tata, mogłabym dowiedzieć się czegoś o
tym, kim jestem ja sama - dodaje.

O psychicznej skazie mówią też psycholodzy. - Szykujemy sobie poważny problem,
który trzeba będzie rozwiązać za kilkanaście lat. Oto rodzi nam się generacja
ludzi, którzy nie będą wiedzieli, kim są i skąd pochodzą - apelowali przed
ogłoszeniem nowego prawa członkowie organizacji Children's Society.

Banki pustoszeją

W Wielkiej Brytanii rocznie około dwóch tysięcy par korzysta z anonimowych
komórek rozrodczych. To dla nich często jedyna szansa, by dochować się choćby
w połowie własnego biologicznego potomstwa. Dla zdrowych kobiet, które
zdecydują się na nasienie dawcy, to z kolei jedyna szansa, by przeżyć ciążę i
pokochać dziecko jeszcze przed jego urodzeniem. Na tym właśnie polega różnica
z korzystania z in vitro i obcych komórek jajowych czy plemników w porównaniu
z adopcją.

Niestety, istnieje ryzyko, że jawność dawców całkowicie przekreśli szanse
wielu ludzi na dziecko, zabijając rynek komórek rozrodczych. Tak się stało np.
w Australii, gdzie zdesperowani lekarze jednej z klinik wysyłali zaproszenia
na trzytygodniowe darmowe wakacje dla kanadyjskich studentów w zamian za
oddanie nasienia. W zeszłym roku anonimowość dawców znieśli Holendrzy. Efekt?
Drastyczny spadek liczby mężczyzn chętnych do oddania nasienia. Wydawałoby
się, że cała sprawa jest od nas daleko. O ile w Unii Europejskiej coraz
bardziej wyraźny jest trend znoszenia anonimowego dawstwa, o tyle w Polsce
nadal nie ma żadnych regulacji prawnych dotyczących nie tylko anonimowości
dawców, ale w ogóle całej procedury in vitro. Wiadomo już jednak, że i Polska
będzie musiała zmierzyć się z tym problemem.

/gazeta.pl/
--
"z nazwiska wnoszę iż Waść jesteś z gminu, a cham honoru nie ma"
/T.Dołęga-Mostowicz/
Czas porezydować
Edytor zaawansowany
  • vitalia 19.04.05, 19:12
    A ciekawe jak to będzie wyglądało od strony prawnej właśnie,,alimenty ???
    odpowiedzialność ...Nie to nie może się udać . Zle może rozwinąć się czarny
    rynek i to też czrno widzę.
    --
    Gdynia Moje Miasto
    נא לדבר אלי לאט וברור
  • sloggi 19.04.05, 23:00
    vitalia napisała:

    > A ciekawe jak to będzie wyglądało od strony prawnej właśnie,,alimenty ???
    > odpowiedzialność ...Nie to nie może się udać . Zle może rozwinąć się czarny
    > rynek i to też czrno widzę.

    Ale za to będzie można ustalić genotyp chorób dziedzicznych, o czym się do tej
    pory nie mówiło.
    --
    "z nazwiska wnoszę iż Waść jesteś z gminu, a cham honoru nie ma"
    /T.Dołęga-Mostowicz/
    Czas porezydować
  • ada296 19.04.05, 23:43
    mój brat na studiach wpadł na pomysł żeby sobie w ten sposób dorobić smile
    dobrze, że w porę zmądrzał smile
    dziwne to musi być uczucie gdy faktycznie po 20 latach młode przychodzi do
    faceta i mówi mu "tatuś"
    i o ile wiem przy adopcji nie ma możliwości ustalenia naturalnych rodziców to
    dlaczego tutaj ma być inaczej ?

    --
    to, że noszę okulary nie oznacza że jestem głucha

    TO FORUM
    i SALONIK
  • ada296 19.04.05, 23:45
    ..."genotyp chorób dziedzicznych"...

    Sloggi - moja mama zmarła gdy miałam 10 lat
    przy badanich mammograficznych nie jestem w stanie lekarzowi powiedzieć czy
    jestem obciążona i jakoś sobie radzę

    --
    to, że noszę okulary nie oznacza że jestem głucha

    TO FORUM
    i SALONIK
  • kmsanczia 20.04.05, 00:38
    Fajnie, że myślą o dzieciach, ale wyobraźmy sobie drugą stronę. Przychodzi taki
    człowiek odchowany do (nie da się ukryć) zupełnie obcego faceta, który ma już
    swoje lata, pewnie rodzinę i oznajmia mu, że powstał z jego plemnika. Jaka
    rodzina to wytrzyma?
  • skiela1 19.04.05, 20:13
    A mnie sie w ogole ten caly business spermowy nie podoba.
  • zettrzy 20.04.05, 05:16
    ja nigdy nie zrozumiem, jak mozna rozmyslnie, i za zgoda prawa, pozbawiac
    kogokolwiek wiedzy o sobie... ojciec to jest polowa nas na poczatku, czy nam sie
    to podoba czy nie, znajac wlasnego ojca mamy inne poczucie wlasnej identycznosci
    i znajomosc samych siebie niz ludzie ktorzy o wlasnym ojcu nie slyszeli nawet plotek

    nie rozumiem tez sztucznego zaplodnienia, bo to stawia dziecko na poziomie
    takiego samego przedmiotu jak np. samochod albo firmowe ciuchy - lifestyle
    attribute, cos co nalezy miec i pokazywac innym, PRZEDMIOT bez ktorego nie
    mozemy aspirowac do pozycji spolecznej i pelnego materialnego zaspokojenia

    a co juz totalnie mnie oburza, to to ze sie pozwala na praktykowanie "robienia
    dzieci na zamowienie" podczas gdy miliony dzieci potrzebuja domu - powinny byc
    oddane do adopcji - no i oczywiscie "rodzice" tych szucznie zaplodnionych nie
    specjalnie sie pala do adopcji, bo nie chodzi im wcale o wychowanie czlowieka,
    tylko o zaspokojenie wlasnego egotyzmu
    --
    reszty nie trzeba
  • towita 20.04.05, 08:51
    Też uważam, że adopcja jest lepszym rozwiązaniem, dla wszystkich.
  • kmsanczia 20.04.05, 14:58
    Zetterzy, to jest oczywiście bardzo szlachetne i moralne podejście, tylko
    niestety ludzie do tego nie dorośli.
    Adopcja jak najbardziej, ale ludzie boją się, że nie będą w stanie pokochać nie
    swojego dziecka. Gdyby iść twoim torem rozumowania, to również "wybieranie"
    sobie dziecka do adopcji jest w pewnym sensie traktowaniem go jak przedmiot. Bo
    przecież powinniśmy wziąć takie, które tej pomocy najbardziej potrzebuje.
    Niestety tak jak dobieramy sobie znajomych, których lubimy tak też wybieramy
    dziecko, które przypadnie nam do serca. I to jest słuszne, bo w pewnym sensie
    chroni przed odrzuceniem.
    Nie wydaje mi się, żeby egoizmem była chęć posiadania dziecka - to już nie te
    czasy, że na wsi trzeba było mieć gromadkę, żeby miał kto pracowac w polu. wink

    --
    Wirtualna Galeria Łomianek
  • warszawianka_jedna 20.04.05, 18:53
    zgadzam się z tobą.
    Mam jednak pewne obiekcje: czy z facetem oddającym spermę do banku wszystko jest
    aby w porządku?

    --
    Co za dzień...
  • zettrzy 22.04.05, 03:58
    kmsanczia napisała:

    > Zetterzy, to jest oczywiście bardzo szlachetne i moralne podejście, tylko
    > niestety ludzie do tego nie dorośli.

    to brzmi troche tak, ze ludzie nie dorosli do rodzicielstwa - i nie uwierzysz,
    ilu ludzi tak wlasnie doslownie wyraza sie o wielu rodzicach - osoby, ktorym
    powinno sie legalnie zabronic kontaktu z dziecmi, bo jeszcze nie dorosly do niego


    > Adopcja jak najbardziej, ale ludzie boją się, że nie będą w stanie pokochać nie
    > swojego dziecka. Gdyby iść twoim torem rozumowania, to również "wybieranie"
    > sobie dziecka do adopcji jest w pewnym sensie traktowaniem go jak przedmiot. Bo
    > przecież powinniśmy wziąć takie, które tej pomocy najbardziej potrzebuje.

    tutaj mamy pare problemow - zacznijmy od konca: wybor dziecka ktore potrzebuje
    pomocy nie jest egoistyczny. Przeciwnie, tutaj podporzadkowujemy nasze
    pragnienie aby to dziecko bylo "sliczne" checi pomocy. Dlatego nie uwazam ze
    adopcja jest traktowaniem dziecka jak przedmiot... to jest, do pewnego stopnia.
    Bowiem cala masa ludzi "decyduje sie" na adopcje tylko dlatego, ze NALEZY albo
    jeszcze gorzej WYPADA miec dziecko. I tu dochodzimy do poczatku Twojego
    paragrafu i najbardziej nieprzyjemnego aspektu adopcji - cos co sie robi nie z
    wewnetrznej potrzeby, ale na pokaz. Nie z milosci do dziecka, nie wazne czyjego,
    tylko dla zaspokojenia takich czy innych konwenansow.

    > Niestety tak jak dobieramy sobie znajomych, których lubimy tak też wybieramy
    > dziecko, które przypadnie nam do serca. I to jest słuszne, bo w pewnym sensie
    > chroni przed odrzuceniem.

    otoz, widzisz, wlasnego dziecka nie sposob wybrac - jest jakie jest, i nie ma
    gwarancji ze bedziemy je kochac, nawet lubic, natomiast przy adopcji mamy prawo
    wyboru - nawet taki zdawaloby sie drobiazg jak plec dziecka jest przesadzona
    przy wlasnym a przy adopcji mozna powiedziec czy sie woli chlopca czy dziewczynke

    > Nie wydaje mi się, żeby egoizmem była chęć posiadania dziecka - to już nie te
    > czasy, że na wsi trzeba było mieć gromadkę, żeby miał kto pracowac w polu. wink
    >

    tak, materialnie to nie te czasy, ale poczytaj posty w tym temacie na roznych
    forach - dominuje motyw "na starosc bedzie sie mial kto mna zajac" - czyli
    jednak dziecko funkcjonuje w pojeciu rodzicow jako prymitywny rodzaj
    ubezpieczenia na stare lata
    --
    reszty nie trzeba
  • kule 22.04.05, 05:18
    Zyjemy w czasach gdzie jedni z wielka precyzja sa w stanie wybrac nie tylko
    plec ale nawet kolor oczu dziecka a drudzy w tym samym czasie musza patrzec jak
    ich dziecko umiera bo nie maja pieniedzy na lek za pare centow. Jednoczesnie
    kraje ktore osiagnely najwyzszy stopien rozwoju kulturowego maja klopoty z
    przyrostem naturalnym, nawet jesli garsciami czerpia ze wszystkich zdobyczy
    wspolczesnej nauki. W tym samym czasie ludzie w krajach na krawedzi epoki
    kamienia gladzonego przyrastaja w tempie geometrycznym mimo ze prawie 1/3
    urodzonych tam dzieci umiera przed ukonczeniem 5 lat...
    Zyjemy w czasach gdzie pojecie humanizmu coraz trudniej zdefiniowac, bo nie
    wszystko co z pozoru dziala na korzysc ludzkosci wyjdzie jej na dobre chocby za
    100 lat...
    Mam klopot z opinia na temat dawcow spermy, malzenstw gejowskich, holocaustu,
    mcdonalda i wielu innych.. I wciaz nic co ludzkie nie jest mi obce.
    Natura na samym poczatku swojego istnienia ustanowila twarde reguly gry.
    Przetrwa ten kto bedzie silniejszy, madrzejszy i sprytniejszy. Przez jej sito
    przechodzily jednostki ktore wykazaly ze sa w stanie zyc wg tych czesto
    okrutnych regul. Logika byla prosta: silne jednostki wydadza na swiat silne
    potomstwo.
    Tymczasem nasza cywilizacja stara sie te reguly uniewaznic a na ich miejsce
    wstawic swoje czesto ulomne zasady gry... Poprawianie pana boga ( lub dla
    innych Pana Boga) nigdy nie wychodzilo ludzkosci na dobre... pewnie nie stanie
    sie tez tak tym razem... Dlatego problem czy dawca spermy bedzie czy nie
    bedzie anonimowy jest.... tematem zastepczym, poboczem realnych problemow jakie
    ma swiat , rodzina , dziecko wreszcie...
    Ojcem i matka sa ci ludzie, ktorzy nas wychowali, wsrod ktorych wzrastalismy i
    z ktorymi laczy nas wiez uczuciowa. To ze ktos byl dawca spermy nie zmienia
    tego faktu, dodaje tylko w sumie malo istotny szczegol, na tyle niewazny ze
    powinno sie go pominac litosciwym milczeniem...
    Trudno mi zrozumiec ludzi ktorzy szukaja swych biologicznych ojcow.... Nie wiem
    czego od nich oczekuja... zwlaszcza ze ojcow wlasciwie zmieniamy przez cale
    zycie, bo staja sie nimi autorytety ktore nam imponuja.. Moze to byc wielki
    pisarz, mysliciel, papiez a takze pijak z pod budki z piwem z ktorym spedzamy
    nasz czas. To oni nas ksztaltuja, bo chyba przez cale zycie jestesmy kawalkiem
    gliny ktora ciagle jest podatna formowaniu... Ta glina twardnieje z czasem to
    prawda, ale do konca ma ta unikalna elastycznosc ktora umozliwia korekte.
    Problem dawcow spermy to problem Luka Skywalkera z "Gwiezdnych wojen" smile))))
    Lord Vader czy Obi-van-Kenobi. I tym optymistycznym akcentem koncze moj
    przydlugi post... ( w tle muzyka z filmu smile))))) )
  • zettrzy 22.04.05, 06:03
    kule napisał:

    > Ojcem i matka sa ci ludzie, ktorzy nas wychowali, wsrod ktorych wzrastalismy i
    > z ktorymi laczy nas wiez uczuciowa.

    wiez uczuciowa nie musi nas laczyc z ludzmi ktorzy nas wychowali - owszem, taka
    wiez stanowi regule, ale nie koniecznosc, przy czym ta wiez nie zalatwia sprawy
    o ktorej napisalam wyzej - poczucia wlasnej identycznosci
    jak inaczej mozemy wytlumaczyc pragnienie adoptowanych dzieci, by poznac
    wlasnych - wlasnie, WLASNYCH rodzicow? a przeciez z samego faktu adopcji powinno
    wynikac ze owi "rodzice naturalni" sa niewiele warci i chyba lepiej byloby sie
    do nich nie przyznawac
    cywilizacja swoja droga, ale wiezi krwi nie da sie po prostu usunac

    > Trudno mi zrozumiec ludzi ktorzy szukaja swych biologicznych ojcow.... Nie wiem
    >
    > czego od nich oczekuja...

    jak napisalam wyzej, oczekuja brakujacych danych do zbioru jakimi sa - wiesz, te
    rozne "dlaczego ja taki/a jestem? skad u mnie ten czy inny nawyk? czy to nabyte,
    czy wrodzone, a jesli wrodzone, to po kim?"
    kwestia korzeni ma aspekt nie tylko rasowy

    zwlaszcza ze ojcow wlasciwie zmieniamy przez cale
    > zycie, bo staja sie nimi autorytety ktore nam imponuja..

    a dlaczego to niby ojciec musi nam imponowac albo byc jakims autorytetem? skad w
    ogole zalozenie, ze ojciec odgrywa jakakolwiek role w naszym zyciu? przeciez
    relacji miedzy rodzicami i dziecmi jest na swiecie tyle ilu rodzicow i dzieci -
    z moich obserwacji nie wynika ze model ojca jako autorytetu jest przesadnie
    rozpowszechniony
    --
    reszty nie trzeba
  • bartoszcze 22.04.05, 11:27
    kule napisał:

    > Trudno mi zrozumiec ludzi ktorzy szukaja swych biologicznych ojcow....
    >
    A nie jest to po prostu dowód na to, że prawa natury (o których zresztą
    piszesz) trudno oszukać, chociaż bardzo się staramy?

    --
    Veni, vidi, delevi.
    O moderowaniu Forum Katowice
    Zmiany na Forum Katowice

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka