Warszawa zamieni się w gigantyczne pastwisko. Wiele wskazuje na to, że od
czerwca na ulicach naszego miasta paść się będą krowy
Przynajmniej 100 krów w Warszawie - taki jest plan. Wykonane z tworzyw
sztucznych, pomalowane przez polskich artystów staną w najbardziej
charakterystycznych punktach miasta. Dlaczego właśnie krowy? - Bo pozytywnie
się kojarzą - przekonuje Tomasz Lis z firmy Sensors, która zajmuje się
promocją CowParade. - A Warszawa nie będzie przez nie nazywana wiochą? -
pytamy zatroskani. - Skąd! Wcześniej krowy gościły m.in. w Londynie, Chicago i
Pradze i te miasta tylko zyskały, przyciągając tłumy turystów - uspokaja
Tomasz Lis.
Pierwsza partia dziesięciu krów przyjedzie do Warszawy już dziś. Tyle na razie
sfinansował sponsor, jeden z banków. Jedna z nich trafi do pracowni artystów z
grupy Twożywo, którzy już zgłosili się do projektu. - Mamy taką listę marzeń,
tzn. artystów, z którymi bardzo chcielibyśmy współpracować - mówi Tomasz Lis.
- Ale tak naprawdę krowę może wymyślić każdy. Pod koniec lutego uruchomimy
specjalną stronę internetową CowParade, z której będzie można ściągnąć szablon
i po swojemu zaprojektować krowę. Potem zbierzemy wszystkie pomysły i będziemy
pukać do drzwi sponsorów. To oni zdecydują, które projekty sfinansują.
Jak powstają krowy, warszawiacy będą mogli obserwować od marca. Artyści mają
tworzyć swoje dzieła w otwartej dla publiczności hali. Mają niemal całkowitą
swobodę twórczą. Tylko trzy ograniczenia: żadnego seksu, polityki i obrazy
uczuć religijnych.
W czerwcu krowy zostaną rozstawione po całym mieście, będziemy mogli krążyć od
jednej do drugiej ze specjalnie wydaną krowią mapką. Po wakacjach figury
zostaną zlicytowane, a dochód z ich sprzedaży zasili konta trzech organizacji
charytatywnych.
Jednocześnie wystawa wystartuje we Florencji, Barcelonie, Monako, Bukareszcie,
Moskwie, Bratysławie i Sao Paolo. Jak Polska wypadnie na ich tle? Przekonamy
się już wkrótce.
miasta.gazeta.pl/warszawa/0,65425.html
--
"z nazwiska wnoszę iż Waść jesteś z gminu, a cham honoru nie ma"
/T.Dołęga-Mostowicz/
Czas porezydować