Dodaj do ulubionych

Życie zaczynało się po 13.00

06.12.05, 06:20
W latach osiemdziesiątych alkohol bez problemu można było kupić w Peweksie i
na "melinie". W państwowych sklepach był dostępny na kartki i to dopiero po
godzinie trzynastej. Zakazy miały służyć wychowaniu w trzeźwości.


Dokładnie 15 lat temu, 29 listopada 1990 roku, zlikwidowano restrykcje
dotyczące sprzedaży napojów alkoholowych - wódkę znów można było dostać przed
godziną 13. Taka częściowa prohibicja, wprowadzona w czasie stanu wojennego,
miała - w założeniu władz - służyć wychowaniu narodu w trzeźwości.
Przynajmniej w godzinach przedpołudniowych, gdy naród był w pracy. Ale Polacy
i tak pili podczas budowy socjalistycznej ojczyzny. W dniach popularnych
imienin niemal cały kraj był "na bani".

Do roboty na kacu

Według statystyk, na przełomie lat 70. i 80. pili prawie wszyscy. Alkoholizm
uznano za główną plagę społeczną. Najwyższe spożycie notowano w latach
1979-80, kiedy na statystycznego mieszkańca PRL wypadało 8,5 l 100-proc.
alkoholu. W późniejszych latach, przy reglamentacji alkoholu, co prawda
nastąpił spadek do poziomu 6,5-6,8 l, jednak - jak oceniano - prawdziwe
spożycie mogło być wyższe nawet o 30 proc., a to za sprawą nielegalnej
produkcji. W latach 70. ok. 40 proc. alkoholu spożywano w czasie i w miejscu
pracy. Mało kto obawiał się, że z powodu picia straci pracę. Jeśli nawet tak
się stało, to bez problemu znalazł inne zajęcie.

"Trzynasta już wybiła..."

"Trzynasta wybiła, wstaje nowy dzień/ ruszyła kolejka, wszystkim lżej/ życie
po trzynastej tu zaczyna się" - śpiewał w latach 80. w piosence "Za dziesięć
minut trzynasta" Shakin Dudi (Irek Dudek). Właśnie o tej godzinie otwierano
wtedy sklepy monopolowe i można było legalnie kupić wódkę czy piwo. Przed
"godziną zero" ustawiały się kolejki. Dodatkowym utrudnieniem dla amatorów
mocnych trunków były oczywiście kartki, które uprawniały do zakupu dwóch
butelek alkoholu na miesiąc.

Przy zakupie wódki w lokalu obowiązkiem była konsumpcja. Do tej pory krążą
opowieści o dyżurnych jajeczkach i śledzikach na zagrychę, za które klienci
płacili, ale ich nie konsumowali, skupiając się tylko na promilach.
Pozieleniałe, czekały na ladzie na następnych chętnych. W takim stanie zwykle
obsłużyły - nietknięte - co najmniej kilku klientów.

W życzliwszych spragnionym lokalach wystarczyło zamówić znacznie tańszą od
śledzika herbatę. Tyle że trzeba było ją kupować do każdej kolejki...

Cudzoziemcy i goście z grubszymi portfelami mogli napić się do woli i o każdej
porze w lokalach hotelowych (tych z wyższej półki ) lub luksusowych restauracjach.

Grunwaldówka

Wódka była na kartki, ale jakoś się znajdowała. Wyborową, Żytnią czy Stołową
można było kupić w Peweksie. Przez całą dobę wódka była też dostępna w
melinach. Te - dzięki kartkom i godzinie trzynastej - przeżywały rozkwit i
przyczyniły się do rozwoju prywatnej inicjatywy. Meliniarze podobnie jak
cinkciarze nierzadko stawali się potem uznanymi handlowcami i biznesmenami.

Powszechne stało się także pędzenie bimbru. Ten - robiony domowymi sposobami -
pito powszechnie obok reglamentowanej, a dostępnej po godzinie 13. wódki
państwowej. Produkcja często była przedsięwzięciem sąsiedzkim - aparatury
wędrowały z piętra na piętro, a bimbrem śmierdziało w całej klatce.
Najprościej było zrobić grunwaldówkę według przecieru "1410" (1 kg cukru, 4
litry wody i 10 dag drożdży).

Panie majster, która godzina?

Alkohol w czasach PRL, a szczególnie w okresie stanu wojennego, był najtańszym
sposobem urozmaicenia sobie ponurego życia. Pito, żeby nie zwariować i
żartowano sobie z licznych utrudnień. Przedmiotem wielu dowcipów był właśnie
zakaz sprzedaży alkoholu przed godz. 13. Oto jeden z nich: "Panie majster,
która godzina?/- A wiesz, ja też bym się napił..."

(INTERIA.PL)
--
to nosi chyba każdy...
-----
Czesław, wołałeś mnie? Zaprzęgać!!!
Edytor zaawansowany
  • lelu 06.12.05, 08:10
    Jak wiemy na zegarku nie ma 13, więc wtedy pito i teraz się pije.
    Wśród licznych nagrodzonych na zakończonym w niedzielę 13. Festiwalu Sztuki
    Autorów Zdjęć Filmowych, Camerimage 2005 znalazł się również aktor, Val Kilmer
    wyróżniony za "szczególną wrażliwość wizualną".
    Nieco wzruszony aktor, dziekując za nagrodę miał powiedzieć mniej więcej
    to: "Dziękuję ci Polsko. Zawsze, gdy tu jestem nie pamietam co się działo
    poprzedniego wieczora."
  • skiela1 06.12.05, 14:41
    Pito, żeby nie zwariować i
    > żartowano sobie z licznych utrudnień. Przedmiotem wielu dowcipów był właśnie
    > zakaz sprzedaży alkoholu przed godz. 13. Oto jeden z nich: "Panie majster,
    > która godzina?/- A wiesz, ja też bym się napił..."

    Wcale mnie nie zdziwi,gdy 13hr wroci do lask.
    Zeby nie zwariowac.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka