Dodaj do ulubionych

Dawno temu w odległej galatyce.Gwiezdne Wojny:):)

19.05.07, 13:25
Tekst z wczorajszej Gazety Wyborczej.
Autor - Pan Bartosz Węglarczyk

"Na książki, filmy, płyty, gry i zabawki związane z gwiezdną sagą Amerykanie
co roku wydają ponad miliard dolarów

25 maja 1977 roku wraz z krążownikiem "Imperium" sunącym majestatycznie przez
kosmiczną próżnię światowe kino weszło w nową erę.

Ta oczywista dziś prawda wówczas wcale nie była taka oczywista. "Gwiezdne
wojny" George'a Lucasa wchodziły na ekran bez specjalnego rozgłosu. Wytwórnia
20th Century Fox była przekonana, że film nie odniesie sukcesu, a reklama
niewiele tu pomoże, oszczędzała więc gwałtownie na promocji.

Film wszedł na ekrany w zaledwie kilkudziesięciu kinach w całej Ameryce.
Wytwórnia filmowa zmusiła wręcz właścicieli kin, by pokazali "Gwiezdne wojny"
grożąc im, że w przeciwnym razie nie dadzą im zaplanowanego na miesiąc
później filmu, który miał być hitem lata.

Owe kilkadziesiąt kin (a dokładniej kilkadziesiąt ekranów, bo w kilku kinach
film był pokazywany w dwóch salach jednocześnie), to praktycznie nic. Dziś
nawet małe filmy w niezależnej dystrybucji trafiają najczęściej na co
najmniej sto ekranów, a wielkie hollywoodzkie produkcje nieraz na 2-3 tys.
ekranów.

Film, który miał być pokazywany w nagrodę za pokazanie "Gwiezdnych wojen",
okazał się niewypałem i już tylko najbardziej zagorzali fani gwiezdnej sagi
pamiętają jego tytuł. Już pierwszego dnia pokazów "Gwiezdne wojny" okazały
się bowiem tak gigantycznym sukcesem, że we wszystkich kilkudziesięciu kinach
odbyły się dodatkowe pokazy w środku nocy.

Następnego dnia kilkaset kin zaczęło błagać 20th Century Fox o kopie filmu,
który tydzień później był już w każdym kinie w USA. Było jasne, że "Gwiezdne
wojny" to fenomen, którego już nic nie powstrzyma.

Ken Russell, sławny brytyjski reżyser ("Odmienne stany świadomości"), tak na
łamach dziennika "Times" wspomina sławny rok 1977:

„Gdy zasiadłem w kinie w Bostonie, o filmie było już głośno. Według plotek to
miała być największa rzecz od czasu antybrytyjskiej rewolucji.

Dźwięku nie było niemal słychać. W tamtych czasach filmy nadawano cicho, bo
na sali przeważały starsze babcie. Gdy tylko dźwięk był zbyt głośny, biegły
na skargę do kierownika kina.

Obok mnie siedziała studentka filmoznawstwa z blond włosami i po filmie
próbowałem ją zabajerować w knajpie. Tłumaczyłem jej zasadę monomitu
Campbella, z której skorzystał George Lucas, niegdyś student antropologii.
Tłumaczyłem jej, że "Gwiezdne wojny" zawierają wszystkie archetypy, których
potrzebują nasze prymitywne mózgi: bohatera zwykłych ludzi (Luke Skywalker),
mentora (Obi Wan-Kenobi), próby i wyzwania, niebezpieczną jaskinię (Gwiazda
Śmierci), skarb, spór i pogodzenie się z ojcem oraz święte małżeństwo".

I to jest cała prawda o geniuszu Lucasa, który przeniósł po prostu najstarszą
opowieść świata o zwykłym człowieku, wokół którego siły Dobra i Zła toczą
odwieczną wojnę, w nową scenografię. Oczywiście miał przy tym trochę pomocy.

John Dykstra - twórca efektów specjalnych - wraz z Lucasem odpowiada za
większość efektów, które wstrząsnęły widzami na całym świecie. Dykstra
wymyslił również niektóre z kapitalnych efektów dźwiękowych, które do dziś
uważane są niemal za ideał. Ilu z widzów wie, że sławny oddech Dartha Vadera
uzyskano dzięki umieszczeniu mikrofonu w masce tlenowej nurka? A skąd wziął
się dźwięk wydawany przez myśliwce Imperium? To po prostu odtwarzany z dużą
prędkością dźwięk samochodu jadącego po mokrym asfalcie.

Lucasowi pomógł też fakt, że "Gwiezdne wojny" weszły na ekrany niemal
dokładnie w momencie, gdy w USA rozpoczynała się rewolucja informatyczna. W
momencie premiery filmu pojawił się na rynku pierwszy model Apple'a, a w
chwilę później także słynny Tandy TRS-80 oraz pierwszy Commodore. Wraz z
pierwszymi dostępnymi dla zwykłego użytkownika komputerami "Gwiezdne wojny"
nie tylko stały się bliższe odbiorcom, ale za chwilę mogły też trafić do gier
komputerowych.

To Lucasowi możemy podziękować za te wszystkie figurki, znaczki i plakaty,
które dziś zalegają każdy strych w USA. Lucas wziął minimalne pieniądze za
reżyserię, ale w kontrakcie zastrzegł sobie 40 proc. zysków z dystrybucji
gadżetów. Dziś Lucas jest jednym z najbogatszych ludzi w Hollywood, a żadna
wytwórnia nie pozwala już twórcom podpisać tak intratnego kontraktu.

Po sukcesie "Gwiezdnych wojen" kolejne części sagi poszły już jak z płatka,
film science-fiction wrócił do grona poważanych i szanowanych gatunków kina,
a efekty specjalne stały się niezbędnym dodatkiem do niemal każdej
hollywoodzkiej produkcji. Niektórzy, co prawda, są gotowi upiec za to Lucasa
na stosie, ale zgódźmy się, że bez księżniczki Lei świat byłby dużo brzydszy.

A Ken Russell omotał blondynkę z baru opowieściami o mitach "Gwiezdnych
wojen" tak skutecznie, że kilka lat później pani owa została jego żoną."


Pozdro
Krzysztof

Gwiezdne Wojny - Część I Mroczne widmo

CANAL+ Film wtorek 20:00

Gwiezdne Wojny - Część II Atak klonów

CANAL+ Film środa 20:00


Gwiezdne Wojny - Część III Zemsta Sithów

CANAL+ Film czwartek, 24 maja 2007, 20:00

Kolejne części sagi w przyszłym tygodniu - piątek, sobota, niedziela - o
20:00 w także Canal+ Film


ps.Uwielbiam Gwiezdne Wojnysmilesmilesmile

Niech Moc będzie z Wamismile
--
Warszawska Masa Krytycznasmile Przejazd pojazdów napędzanych siłą ludzikowych
mięśnismile Każdy ostatni piątek miesiąca. Plac Zamkowy, godzina 18.
Przybywajciesmile
Edytor zaawansowany
  • kriss67 20.05.07, 08:14
    Hej, no co jest, nikt nie czytał tekstu?

    Wiedzieliście, że efekt dzwiekowy oddechu Lorda Vadera uzyskano w aparcie
    nurkowym?

    Tu cos dla starszych forumowiczów, mamutów.

    Pamietacie taki zespół undengrandowy Kryzys, przekształcony w Brygade Kryzys.

    Jeden z ich utworów nosił tytuł "Wojny Gwiezdne"

    Jedna ze zwrotek brzmiał tak:

    "Obcy nas scigają lecz to dla mnie nic
    Obi Wan Kenobi on zawsze jest z nami
    Niechaj Moc będzie zawsze z tobą
    Sprawdz czy działa miecz
    Wrcacamy inną drogą"

    Kryzys grał na przełomie lat 70 i 80.

    Pozdro
    Krzysztof
    --
    Warszawska Masa Krytycznasmile Przejazd pojazdów napędzanych siłą ludzikowych
    mięśnismile Każdy ostatni piątek miesiąca. Plac Zamkowy, godzina 18. Przybywajciesmile
  • kriss67 24.05.07, 14:37
    "Mam osiem lat, siedzę w kinie Świt i mocno przytulam się do taty, bo na
    ekranie obrzydliwa ropucha rozkazuje wrzucić ludzi do zębatej dziury w piachu.
    Potem są zabawne misiaki, w końcu młody blondyn ucina rękę strasznemu
    człowiekowi w czarnym hełmie... Wrażenia są niesamowite, nawet nie wiem, jak to
    opowiedzieć mamie, która została w domu.

    Jeszcze nie wiem, że oglądałam trzecią (szóstą) część filmowej sagi, która
    zmieniła kino, jego możliwości i nasze wobec niego oczekiwania. "Powrót Jedi"
    zwyczajnie mi się podobał. Ilu ludzi na całym świecie ma podobne wspomnienia?
    Miliony. A zawdzięczamy je uporowi dwóch ludzi - George'a Lucasa,
    który "Gwiezdne wojny" wymyślił, i Alanowi Laddowi jr., szefowi wytwórni 20th
    Century Fox, który w Lucasa uwierzył i dał mu 8 mln dol. na film (a potem
    dołożył jeszcze trzy). Lucas zaczął pisać scenariusz "Gwiezdnych wojen" w 1973
    roku. Z 14 stron rozrósł się do ponad 200, zmieniali się bohaterowie i
    kosmiczna geografia. Główny bohater początkowo był dziewczyną, potem karłem, 60-
    letnim generałem, wreszcie Lukiem Starkillerem, by w końcu zostać Lukiem
    Skywalkerem. Lucas podzielił scenariusz na trzy części i robił je po kolei. W
    umowie ze studiem zrezygnował ze stawek dla reżysera/scenarzysty i poprosił o
    zaledwie 175 tys. dol. honorarium i 40 proc. wpływów ze sprzedaży filmowych
    gadżetów.

    W 1975 roku Lucas założył na potrzeby filmu firmę Industrial Light and Magic,
    która miała zająć się produkcją efektów specjalnych. 22 marca 1976 roku na
    pustyni w Tunezji ruszyły zdjęcia do "Gwiezdnych wojen". I od razu nastąpiła
    seria katastrof: choćby wielka ulewa, jakiej w Tunezji nie widziano od 50 lat!
    Lucas kręcił nosem na efekty pracy ILM, choć firma wydała ponad połowę
    filmowego budżetu, a na dokładkę tytuł "Gwiezdne wojny" źle wypadał w testach
    marketingowych. Ciemna strony mocy triumfowała...

    Premierę filmu przesunięto z Bożego Narodzenia 1976 roku na 25 maja 1977. Ale
    szefowie Foksa martwili się, bo w tym samym tygodniu do kin wchodził "Mistrz
    kierownicy ucieka" z Burtem Reynoldsem. Kiniarze nie chcieli brać "Gwiezdnych
    wojen" - trzeba było ich szantażować, że nie dostaną przewidywanego przeboju
    lata "Po drugiej stronie ciemności" (ktoś pamięta ten film?). W końcu 25 maja
    film wszedł na ekrany w 32 kinach w USA. I wtedy Amerykanie oszaleli. W
    pierwszy weekend film zarobił ponad 1,5 mln dol., (w sumie tylko w USA ponad
    300 mln). Nominowano go do licznych nagród, w tym do Oscara (10 nominacji, 6
    statuetek), 20th Century Fox uniknęło bankructwa, a Lucas mógł robić kolejne
    filmy, a przy okazji zbił majątek.

    Co takiego kryje się w tej opowieści rozgrywającej się dawno temu w odległej
    galaktyce? Fenomen "Gwiezdnych wojen" najprościej ujął reżyser Kevin Smith,
    wielki fan klasycznej trylogii: "Źli faceci kontra dobrzy faceci to przecież
    coś, co wszyscy chcą zobaczyć. Ta historia nigdy się nie znudzi i nigdy nie
    zestarzeje".

    Co by było, gdyby "Gwiezdnych wojen" nie było? Pewnie dzisiejsze kino
    wyglądałoby zupełnie inaczej. Nie byłoby zapewne Indiany Jonesa, Marty'ego
    McFly'a, E.T., wrobionego w morderstwo królika Rogera, ducha Patricka Swayze, T-
    1000, dinozaurów z parku jurajskiego, Forresta Gumpa ściskającego dłoń
    prezydenta Kennedy'ego, zielonogłowego Jima Carreya, Kacpra przyjaznego duszka,
    facetów w czerni czy Harry'ego Pottera. Oni wszyscy zawdzięczają swój filmowy
    żywot Industrial Light and Magic, którą z kolei założono, by mogły
    powstać "Gwiezdne wojny".



    Gdzie zobaczyć "Gwiezdne wojny":

    Z okazji 30. urodzin "Gwiezdnych wojen" sagę w kolejności chronologicznej od
    wtorku pokazuje Canal +. Pierwszy film, znany jako "Gwiezdne wojny IV: Nowa
    nadzieja" będzie można zobaczyć jutro o godz. 20, kolejne część klasycznej
    trylogii w sobotę i niedzielę. Również jutro specjalną fetę przygotowuje
    warszawskie kino Iluzjon (Narbutta 50a), w którym "Nową nadzieję" będzie można
    zobaczyć w towarzystwie fanów poprzebieranych w stroje wzorowane na kostiumach
    z filmu. Początek projekcji o godz. 20. W sobotę w Iluzjonie dzień z klasyczną
    trylogią - od 13.30 do 20 będzie można zobaczyć wszystkie trzy filmy, zrobić
    sobie fryzurę a la księżniczka Leia i poobserwować walkę na świetlne miecze.
    Bilety w cenie 15 zł na jeden film, 30 zł na trylogię."




    Źródło: Metro

    Pozdro
    Krzysztof
    --
    Warszawska Masa Krytycznasmile Przejazd pojazdów napędzanych siłą ludzikowych
    mięśnismile Każdy ostatni piątek miesiąca. Plac Zamkowy, godzina 18. Przybywajciesmile
  • agulaszek 24.05.07, 15:54
    Wszystkiego najlepszego dla "Gwiezdnych wojen"!!!
    Pamiętam jak z koleżankami podkochiwałyśmy się w Luku Skywalkerze" wink
    Te nowsze części to już nie to smile
    --
    agulaszek.blox.pl/html
  • rico-chorzow 24.05.07, 14:50
    Czyta,czyta,ładna bajka futurystyczna,może kiedyś rzeczywistość jak - w 80 dni
    do okoła świata-?smile
    --
    www.gornyslonsk.republika.pl/index.html
  • kriss67 25.05.07, 11:59
    "Swieto miłosników Gwiezdnych Wojen.
    Rada Miasta Los Angeles postanowiła uczcic 30 rocznice powstania filmu,
    ogłaszając oficjalnie 25 maja dniem Gwiezdnych Wojen. By wyraźic uznanie dla
    znaczenia sagi, przewodniczący Rady Pan Jan Perry oraz burmistrz Antonio R.
    Villaraigosa zapowiedzieli, że pojawia sie na otwarciu czwartego oficjalnego
    konwentu Star Wars - Celebration IVsmile"

    Pozdro
    Krzysztof
    --
    Może byś Damian wpadł popedłaowąć. Flaga na maszt, rower jest nasz, rower jest
    wielce oki
  • bartoszcze 25.05.07, 12:47
    Nie kuś, bo jeszcze dzisiaj kasetę do odtwarzacza będę musiał wrzucićsmile)

    --
    Udało się uniknąć rękoczynów. Ale już nie nogoczynów.
    SOS dla lasów tropikalnych
  • tjbazuka 25.05.07, 13:33
    jak na film z 1977 roku efekty wizualne i dzwiekowe robia do dzis wrazenie.
    Choc ja wole trylogie "Obcego" 8 pasazera Nostromo"
    --
    normal people worry me

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka