Dodaj do ulubionych

edukacja na poziomie liceum za granicą

IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 30.09.09, 22:52
myślał ktoś o tym?
Obserwuj wątek
    • joa66 Re: edukacja na poziomie liceum za granicą 30.09.09, 23:41
      Myślałam. Jako plan..gdzieś w okolicy K-L. Czyli na wypadek wojny;)

      Ale poważnie. U nas technicznie trochę trudne ale możliwe.

      Ale nie jestem zwolenniczką takiego pomysłu. Myślę, że to za duże ryzyko
      samotności dla 16-latka, przynajmniej na początku pobytu .

      Na ogół angielski naszych dzieci nie jest na poziomie języka ojczystego,a chyba
      w wielu krajach w tym wieku nie zmienia się szkół (nawet jeżeli zmienia się
      poziom, środowisko pozostaje to samo), więc naszym dzieciom groziłoby wchodzenie
      do zgranej grupy z dość kulawym jeszcze językiem (zwłaszcza , że w szkołach uczy
      się nas "dorosłego" angielskiego). Czy warto? Wątpię.

      Rozumiem też, że najbliższa rodzina zostaje w kraju i dziecko skazane jest na
      internat (pomijając koszty- to i tak koszmar) lub pobyt u dalszej rodziny czy
      przyjaciół.

      Mam też wątpliwości czy na zachodzie tak łatwo dostać się do szkoły "na
      poziomie", z tego co wiem raczej nie.

      Zawsze jest też opcja "zagranicznych" szkół w Warszawie. Jest liceum brytyjskie,
      francuskie, niemieckie-niestety czesne jest ekstremalnie wysokie i mnie np. nie
      stać. W brytyjskiej jest to chyba około 5000-6000 pln miesięcznie samego
      czesnego. Najtańsza jest chyba niemiecka, bo jest podpisana jakaś umowa rządowa,
      ale szczegółow nie znam, bo niemiescki nas "nie dotyczy".
      • Gość: anna Re: edukacja na poziomie liceum za granicą IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 30.09.09, 23:54


        Fajnym rozwiązaniem są stypendia o które można ubiegać się w I klasie liceum, 2
        lata nauki za granicą i matura, super do tego w ciekawych krajach np Hong Kong,
        Kostaryka

        Język oczywiście trzeba znać w stopniu komunikatywnym, ale na miejscu można
        skorzystać z pomocy językowej,

        U nas odpada ze względu na wyniki w nauce jakie trzeba osiągnąć:( chyba,ze syn
        wzniósłby się na wyżyny swoich możliwości .......
        • joa66 Re: edukacja na poziomie liceum za granicą 01.10.09, 00:35
          To musi i tak być decyzja nastolatka. Jak znam swojego syna, gdyby polubił swoją
          pierwszą klasę, nie miałby ochoty na wyjazdy.

          Fajną rzeczą są natomiast moim zdaniem wyjazdy na krótszy okres, wymiany np. na
          miesiąc.

          Niedawno widziałam jakąś broszurkę Comeniusa, w której było napisane że
          (najwcześniej) w 2011 r. będą przyjmować wnioski od indywidualnych uczniów na
          pobyt w szkołach europejskich (właśnie na zasadzie niedługiej wymiany).
          Minimalny wiek uczestników to chyba 16 lat.
          • joa66 Re: edukacja na poziomie liceum za granicą 01.10.09, 15:37
            anna - jeszcze jedno:)Chiny , Kostaryka - fajne miejsca. Sprawdzałaś
            ile kosztuje bilet lotniczy i w związku z tym jak często widywałabyś
            swoje dziecko?

            Ja sobie myślę, że gdyby nauka w liceum za granicą była prostą
            sprawą, tysiące młodych ludzi korzystałoby z takiej okazji.
            • verdana Re: edukacja na poziomie liceum za granicą 01.10.09, 16:01
              Prawde mowiąc nie widzę w takim rozwiazaniu niczego szczególnie
              atrakcyjnego, chyba, ze człowiek marzy o pozbyciu sie 16-latka z
              domu. No tylko jako wstep do emigracji. Nie bylabym zachwycona
              edukacja bez języka polskiego i historii polski, prawde mowiąc.
              Nie mowiąc już o tym, ze jest to skazanie dziecka na absolutna
              samotność - to nie jest liceum w innym miescie. To wyjazd 16-latka
              bez możliwosci szybkiego przyjechania do niego, gdy jest chory,
              nieszczęśliwy, gdy ma klopoty. I utrata kontaktu w wieku, ktory jest
              dosyc niebezpieczny.
              Żadna znajomość języka nie jest tego warta.
              --
              Mops i kot

              img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                • verdana Re: edukacja na poziomie liceum za granicą 01.10.09, 18:22
                  Wobec tego, ze mam mnostwo znajomych dyplomatów - i ich dzieci
                  kształca sie za granicą, oprócz językow i kultury nie widzę plusow.
                  A te mozna poznac trzy lata później. Widze sporo minusow. Te dzieci
                  akurat kształcily się rownolegle w szkole polskiej, albo byly uczone
                  przez rozicow - ale nie bardzo sobie wyobrazam calkowite pominiecie
                  programu z języka polskiego. W doadatku kilkoro wrocilo
                  zadowolonych, a kilkoro - prosto do psychoterapeuty. Koniecznośc
                  uczenia się w obcym jezyku, ktory zna się slabo nie jest problemem
                  dla 7-latka, ale jest dramatem dla 15-latka, ktry nie radzi sobie
                  ani z nauka, ani z normalnymi kontaktami towarzyskimi.
                  Watpie tez, czy mozna naprawde skorzystać z nauki nie znajac dobrze
                  języka - dyskusje na lekcjach, bardziej "wyrafinowana" lektura - to
                  wszystko przechodzi mlodemu czlowiekowi "kolo nosa". I nie jest tak,
                  jak mowią optymisci,z e po pół roku wszyscy perfekcyjnie znają
                  język.
                  No i dzieci dyplomatow sa z rodzicami, a to róznica. Absolutnie
                  zasadnicza.
                  Ciekawe zresztą, skąd ta bezbrzezna wiara, ze zawsze lepsza będzie
                  szkola za granicą, a nie w Polsce.
                  --
                  Mops i kot

                  img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                  • joa66 Re: edukacja na poziomie liceum za granicą 01.10.09, 18:29
                    "Koniecznośc uczenia się w obcym jezyku, ktory zna się slabo nie jest problemem
                    dla 7-latka, ale jest dramatem dla 15-latka, ktry nie radzi sobie ani z nauka,
                    ani z normalnymi kontaktami towarzyskimi. "

                    No właśnie.

                    Ale w dalszym ciągu uważam, ze wyjazdy 2-4 tygodniowe mogą być super.
                      • joa66 Re: edukacja na poziomie liceum za granicą 01.10.09, 19:42
                        Kursy to co innego, bo jednak spotykają się tam ludzie z całego świata, którzy
                        uczą się angielskiego.

                        A pobyt w "tambylczej" szkole, w liceum też może być bardzo fajny.


                        Chociaż miedzy Bogiem a prawdą nie bardzo wiem co na takich (indywidualnych)
                        wymianach nastolatek miałby robić na lekcjach , przecież to zupełnie inny program.
                        • verdana Re: edukacja na poziomie liceum za granicą 01.10.09, 20:00
                          Wymiana (jest w naszej szkole, ale syn sie nie załapał, bo nie mamy
                          gdzie przenocować goscia) to bardzo fajna rzecz, pod warunkiem
                          potraktowania tego wyłacznie jako rozrywki i nawiązania kontaktu.
                          Jesli chodzi o chodzenie na lekcje - to można sobie obejrzec szkołę
                          w innym kraju i tyle.
                          Program inny, poziom inny, nawet przy bardzo dobrej znajomosci
                          języka wiele terminow nieznanych (chocby biologia), omawianie
                          najwybitniejszego poety wszechczasów, ktorego nazwisko nawet nam się
                          o uszy nie obiło - i jego powiazan z niemniej wybitnym poeta,
                          ktorego utworów nie znamy, a jak poznamy, to nie zrozumiemy , bo np.
                          w staroangielszczyźnie, albo starofrancuskim. A jak sie trafi, to w
                          starowęgierskim:)Zabawne tydzień góra, miesiąc to klasyczna strata
                          czasu.
                          Naukowo to taki wyjazd ma zerowe znaczenie, towarzysko - bezcenny.
                          --
                          Mops i kot

                          img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                          • agatka_s Re: edukacja na poziomie liceum za granicą 01.10.09, 20:26
                            verdana napisała:

                            > Wymiana (jest w naszej szkole, ale syn sie nie załapał, bo nie
                            mamy
                            > gdzie przenocować goscia) to bardzo fajna rzecz, pod warunkiem
                            > potraktowania tego wyłacznie jako rozrywki i nawiązania kontaktu.
                            > Jesli chodzi o chodzenie na lekcje - to można sobie obejrzec
                            szkołę
                            > w innym kraju i tyle.
                            > Program inny, poziom inny, nawet przy bardzo dobrej znajomosci
                            > języka wiele terminow nieznanych (chocby biologia), omawianie
                            > najwybitniejszego poety wszechczasów, ktorego nazwisko nawet nam
                            się
                            > o uszy nie obiło - i jego powiazan z niemniej wybitnym poeta,
                            > ktorego utworów nie znamy, a jak poznamy, to nie zrozumiemy , bo
                            np.
                            > w staroangielszczyźnie, albo starofrancuskim. A jak sie trafi, to
                            w
                            > starowęgierskim:)Zabawne tydzień góra, miesiąc to klasyczna strata
                            > czasu.
                            > Naukowo to taki wyjazd ma zerowe znaczenie, towarzysko - bezcenny.




                            Nie zgadzam się że to tylko impreza towarzyska, mój syn w niedziele
                            jedzie na trzecią taką wymianę (w zasadzie moja to będzie już
                            czwarta bo były u nas jeszcze dziewczynki z USA z zaprzyjaźnionego
                            chóru, choć syn tam nie jechał), tym razem do Francji. Wymiana to
                            super sposób na rozgadanie-mój syn właśnie podczas takiej pierwszej
                            wymiany z chłopcem z Rumunii- zaczął mówić-nagle wziął i zaczął i
                            nagle okazało się, że on de facto mówi po angielsku, choć przed tem
                            ani me ani be mimo kilku już lat nauki... (nawet tego nie zauważył
                            jak zaczął mówić, chęć pogadania o piłce nożnej, a chłopcy byli
                            kibicami tego samego zespołu Inter M, była istotniejsza od
                            zwrócenia uwagi na taki drobny fakt, że trzeba to robić w obcym
                            języku). Poza tym wymiany to też zwiedzanie, mój syn zaliczył
                            Budapeszt, zamek Drakuli, góry rumuńskie, Wenecje, Padwe, Ferrare i
                            Maranello-czyli miejsce gzie narodziło się Ferrari, a teraz mają w
                            planach Paryż i Wersal no i najprawdopodobniej też Disneyland pod
                            Paryżem (bo rodziny organizują weekend). Super sprawa taka wymiana.


                              • Gość: agatka_s Re: edukacja na poziomie liceum za granicą IP: *.aster.pl 01.10.09, 21:31
                                tak chodzą razem do szkoły i razem na zajecia po szkole, przy czym
                                nie codziennie bo kilka dni jadą na wycieczki. Poprzedne 2 razy na
                                wycieczki jeździli razem z "tubylcami", teraz we Francji i vice
                                versa u nas jest inaczej, sami goście jadą. Lekcje nie są normalne,
                                są dla gości prowadzone po angielsku (akurat teraz nie ma problemu
                                bo szkoła we Francji jest tak samo jak nasza dwujęzyczna, ale
                                poprzednio w Rumunii i we Włoszech lekcje były specjalnie prowazone
                                po angielsku dla naszych dzieci, no i były też lekcje gdzie język
                                był drugorzędny np wf razem, w zeszłym roku mój syn był dumny i
                                blady bo pokonali Francuzów w siatkówke sami grając podobno jak
                                ostatnie ofermy bo dopiero się uczą...).

                                Ta szkoła we Francji jest prywatną szkołą katolicką o bardzo
                                zaostrzonym rygorze (miesci się w średniowiecznym budynku zakonnym
                                zresztą), dla naszych dzieci niektóre zakazy np to że nie można mieć
                                bluz z kapturami, albo czapek baseball, czy telefonów komórkowych, a
                                dziewczynki nawet śladu makijażu (to ostatnie najmniej akurat) to
                                coś bardzo oryginalnego i bardzo ich to "podnieca" (w Reytanie są
                                akurat dozwolone dowolne stroje, kolory włosów i cokolwiek młody
                                człowek ma fantazję ze sobą zrobić). W ogóle takie zobaczenie jaka
                                jest młodzież gdzie indziej jest bezcenne. Mój syn nie mógł
                                zrozumieć, że jego francuski kolega nigdy nie wyjechał na wakacje,
                                tylko raz był nad francuskim morzem (bo oni już od prawie roku ze
                                sobą korespondują żeby się poznać), nie mówiąc o tym że przyjazd do
                                Polski będzie jego (Francuza)pierwszą podróżą zagranicę (kolega z
                                Włoch też w Polsce był po raz pierwszy zagranicą zresztą, a
                                największą atrakcją dla wszystkich jest niezmiennie Galeria
                                Mokotów....). No i też zawsze jest różnica że dzieciaki zagraniczne
                                pochodzą zazwyczaj z dużych rodzin, mają po kilkoro rodzeństwa-dla
                                mojego syna to zawsze duża atrakcja !!!
                                  • Gość: agatka_s Re: edukacja na poziomie liceum za granicą IP: *.aster.pl 01.10.09, 22:07
                                    To jest nauka, tyle że nie taka w szkolnej ławce. Moim zdaniem to
                                    przede wszystkim nauka braku jakichkolwiek kompleksów. Mojemu
                                    synowi po takich podróżach już nigdy nie przyjdzie do głowy , że
                                    Polak to ktoś gorszy od Europejczyka, on czuje się w Europie jak u
                                    siebie wszystko jedno czy to Rumunia (wtedy jeszcze nie w UE), czy
                                    Włochy czy Francja czy inne Niemcy (a ja choć niby "obyta" w
                                    świecie, cały czas mam jednak w pamięci np strach przed wjazdem do
                                    UK-wpuści mnie ten emigration officer czy nie ?, albo to uczucie gdy
                                    byle szklanka Coca coli wypita w barze była wydarzeniem (to nerwowe
                                    przeliczaanie na astronomiczne kwoty w złotych...), gdzieś tam
                                    zawsze w podświadomości ciągle jest ta "niepewność"). Myśle że
                                    takie wymiany uczą też asertywności, samodzielności i otwartości bo
                                    trzeba nagle przez tydzień, dwa żyć z obcymi ludzmi, z ludxmi z
                                    innego kraju, o innej kulturze obyczajach-trzeba się dostosować ale
                                    trzeba też dać się polubić-być śmiałym i otwrtym-moim zdaniem to
                                    cenne, nawet cenniejszy niż sam język (tym bardziej że rodziny
                                    rzadko mówią perfect po angielsku, dzieci-tak ale ich rodziny
                                    niekoniecznie, a też trzeba się dogadać ;-) )
                                    • joa66 Re: edukacja na poziomie liceum za granicą 02.10.09, 00:13
                                      Bo w ogóle podróże kształcą. Zwłaszcza te nie organizowane przez biura podróży:)

                                      W przypadku kiedy na wymianę jedzie cała klasa, gospodarzom łatwo ułożyć program
                                      wizyty, plan lekcji. Zastanawiam się jak będą wyglądały wizyty indywidualne.

                                      Natomiast dzisiaj przeczytałam ciekawą rzecz, co prawda dotyczyła ona prywatnie
                                      zorganizowanych wyjazdów, nauki w liceum. Otóż w wielu państwach zachodnich
                                      nauka jest obowiązkowa do 16 roku zycia. W związku z tym trudno znaleźć miejsce
                                      w szkole dla dzieci powyżej 16 roku życia nie znających dobrze języka , bo
                                      dyrektorzy szkół niechętnie biorą na siebie problem.

                                      Podobno MEN uruchamia dla takich dzieci (które musiały wyjechać) program
                                      przygotowania do polskiej matury on line.
                                      • anmanika Re: edukacja na poziomie liceum za granicą 02.10.09, 10:16
                                        Tylko nie wysyłajcie swoich dzieci do USA;-)
                                        Oprowadzałam pół roku temu amerykańskiego profesora (studiował na; Harvardzie,
                                        Princeton i London School of Economics), bardzo ciekawie się z nim rozmawiało.
                                        Opowiedział mi, że edukacja ponadpodstawowa w USA jest na tragicznym poziomie,
                                        że większość uniwersytetów oprócz tych kilku prestiżowych, są na poziomie
                                        europejskich liceów. Mówił, że polscy studenci są bardzo dobrze wykształceni i
                                        doskonale dają sobie radę.

                                        --
                                        Nigdy nie dyskutuj z idiotą... Najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a
                                        potem pokona wcześniej zdobytym tam doświadczeniem.
                                        • agatka_s Re: edukacja na poziomie liceum za granicą 02.10.09, 10:57
                                          anmanika napisała:

                                          > Tylko nie wysyłajcie swoich dzieci do USA;-)
                                          > Oprowadzałam pół roku temu amerykańskiego profesora (studiował na;
                                          Harvardzie,
                                          > Princeton i London School of Economics), bardzo ciekawie się z nim
                                          rozmawiało.
                                          > Opowiedział mi, że edukacja ponadpodstawowa w USA jest na
                                          tragicznym poziomie,
                                          > że większość uniwersytetów oprócz tych kilku prestiżowych, są na
                                          poziomie
                                          > europejskich liceów. Mówił, że polscy studenci są bardzo dobrze
                                          wykształceni i
                                          > doskonale dają sobie radę.
                                          >

                                          W Polsce też tak jest, tzn jest kilka dobrych Szkół Wyższych a
                                          reszta to zwykły chłam.

                                          Co do nauki zagranicą dla dzieci z liceum. Moim zdaniem to zależy
                                          od sytuacji dziecka. Jeśli dziecko jest w inteligenckiej rodzinie,
                                          ma wszystko zapewnione dla swojego rozwoju, chodzi do dobrej
                                          szkoły , ma szansę podróżować po świecie, to moim zdaniem wysyłanie
                                          za granicę w tak mlodym wieku nie ma sensu. Ale sa dzieci, bardzo
                                          zdolne i pracowite, pochodzące z małych miast czy wsi, często z
                                          kiepską sytuacją w domu (np nie maja komputera itp)-dla takich
                                          dzieci wyjazd do dobrej szkoly zagranicą na zasadzie stypendium
                                          (jest taka organizacja www.uwc.org.pl/ , która takie
                                          stypendia funduje), może być błogosławieństwem. Takiej szansy nie
                                          stworzy nikt tym dzieciom w Polsce (niestety).

                                          Natomiast studia zagranicą to moim zdaniem super pomysł, oczywiście
                                          jesli wybierze się dobrą swzkołę. Uważam ze są pewne kierunki np
                                          politechniczne gdzie wręcz TRZEBA pojechać zagranice żeby być
                                          rzeczywiscie na bieżąco, mieć dostęp do sprzętu, studiować w
                                          rzeczywiście nowoczesny sposób, który potem pozwoli być skutecznym
                                          zawodowo (czyli np praca projektowa, praca w zespole itp). Mniej to
                                          dotyczy kierunków uniwersyteckich-ale moim zdaniem nawet Student
                                          polonistyki powinien przetrzeć się "w świecie", zobaczyć jak jest
                                          gdzie indziej (ale to pewnie taki Erasmus załatwi). No i kwestia
                                          skostniałego systemu polskiej edukacji wyższej, tego towarzystwa
                                          wzajemnej adoracji... Gdybym ja dziś miała 18 lat, to zrobiłabym
                                          wszystko aby wyjechać na dobre studia zagranicą (oczywiście nie
                                          wszędzie, do takiej Grecji bym nie pojechała, bo to już lepiej
                                          zostać w naszym "grajdole"), poprostu dla zwykółej higieny
                                          psychicznej i nabrania zdrowych nawyków.
                                          • claratrueba Re: edukacja na poziomie liceum za granicą 02.10.09, 11:23
                                            Zbyt dużo czasu spędziłam zagranicą by fundować dziecku to poczucie wyobcowania,
                                            bycia nie u siebie, z którym dużo starszej osobie trudno jest się uporać, a co
                                            dopiero nastolatkowi, któremu i w "swojskiej" rzeczywistości bywa niełatwo.
                                            Studia- tak, jeśli zechce.
                                            • agatka_s Re: edukacja na poziomie liceum za granicą 02.10.09, 11:38
                                              claratrueba napisała:

                                              > Zbyt dużo czasu spędziłam zagranicą by fundować dziecku to
                                              poczucie wyobcowania
                                              > ,
                                              > bycia nie u siebie, z którym dużo starszej osobie trudno jest się
                                              uporać, a co
                                              > dopiero nastolatkowi, któremu i w "swojskiej" rzeczywistości bywa
                                              niełatwo.


                                              Te dzieci korzystające z tych stypendiów często są
                                              bardziej "wyobcowane" w swoich domach rodzinnych niż zagranicą.
                                              Poza tym akurat w tej organizacji o której ja pisze proces selekcji
                                              jest bardzo ostry-trzeba naprawde udowodnić że się ma twardy
                                              kręgosłup i nie jest się przysłowiową "mimozą". w procesie
                                              rekrutacji bierze się jako punkt wyjscia naukę-oceny (średnia 4,75
                                              jako punkt wyjścia), ale oprócz tego trzeba przekonać komisję ze się
                                              jest jakoś nieprzeciętnym, zdeterminowanym i się ma
                                              przysłowiowe "jaja", myslę że chodzi też o to aby wybrać takie
                                              dzieci które sobie dadzą radę przez kilka lat zagranicą i w sensie
                                              psychologicznym, co niewatpliwie nie jest dla takiego nastolatka
                                              taką bułką z masłem. Już przejście przez ten wieloetapowy proces
                                              rekrutacji wymaga nie lada charakteru i determinacji (i to samego
                                              dziecka, bo rola rodziców jest tu naprawde żadna).
                                                • agatka_s Re: edukacja na poziomie liceum za granicą 02.10.09, 12:00
                                                  claratrueba napisała:

                                                  > To brzmi jak rekrutacja do Mosadu raczej niż do szkoły. A dziecko
                                                  ze średnia
                                                  > 4,75 przy braku wsparcia domowego to sobie i w Legii
                                                  Cudzoziemskiej poradzi.


                                                  Bo to nie jest "rekrutacja do szkoły", to jest rekrutacja na
                                                  stypendium. Ta organizacja pokrywa wszystkie koszty i edukacji i
                                                  egzystencji takiego dziecka przez kilka lat, to jest tylko dla
                                                  bardzo wyjatkowych jednostek i jest to dla takich dzieci absolutnie
                                                  szansa jedna na milion-taki los wygrany na loterii.

                                                  Ja nawet przez chwilę myślałam aby swoje dziecko zachęcić do tego
                                                  programu, ale potem uznałam że byłoby to zwyczajnie nie fair i
                                                  nieuczciwe bo jest dużo więcej dzieci którym taki los na loterii się
                                                  należy. Mojemu chłopakowi ja sama moge taki "los na loterii"
                                                  zapewnić.
                                                  • agatka_s Re: edukacja na poziomie liceum za granicą 02.10.09, 12:22
                                                    joa66 napisała:

                                                    > Możesz zapewnić coś lepszego niż taki "los na loterii"
                                                    >
                                                    > Wysłałabyś dziecko na dwa lata na Kostarykę?
                                                    >
                                                    >
                                                    > Ale fakt, są dzieci, które i tak nie otrzymują żadnego wsparcia
                                                    > emocjonalnego od rodziców ani od grupy rówieśniczej....


                                                    No ja bym nie wysłała (już pomijam że mój syn narazie by nie chciał
                                                    wyjechać bo jemu tu dobrze, mnie trochę mniej...), bo akurat w
                                                    przypadku mojego syna nie sądze aby była z tego jakaś wartość dodana
                                                    (i to nie tylko z Kostaryki, z czegoś bardziej "cywilizowaneg"
                                                    też). Ale gdyby był on np zdolnym rokującym hokeistą, pianistą
                                                    albo fizykiem, a ja wiedziałabym , że ani nie mam pieniędzy aby mu
                                                    treningi-nauke zapewnić, a po drugie że w Polosce nie ma możliwości
                                                    rozwoju na naprawde odpowiednim poziomie (i ktoś by mi to
                                                    uświadomił), a byłaby taka szansa aby wyjechać zagranicę aby talent
                                                    rozwijać-tak nie miałabym żadnych oporów nawet jeśliby to oznaczało
                                                    wyjazd na Kostarykę(oczywiście jesli samo dziecko by chciało, teraz
                                                    mówie tylko o swoich oporach). Tak samo gdybym była matką 15rga
                                                    dzieci, z których jedno byłoby wybitnie zdolne, to nie stawałabym na
                                                    przeszkodzie takiemu wyjazdowi, choć pewnie nawet dokładnie bym nie
                                                    wiedziała gdzie ta Kostaryka leży.....
                                                  • joa66 Re: edukacja na poziomie liceum za granicą 02.10.09, 12:31
                                                    "i to nie tylko z Kostaryki, z czegoś bardziej "cywilizowaneg"
                                                    też). "

                                                    Dla mnie Kostaryka jest symbolem (na użytek tego tematu) miejsca
                                                    daleko, daleko od Polski.

                                                    Dziecko w Londynie czy Rzymie można odwiedzać nawet co miesiąc, w
                                                    Kostaryce - może raz na rok...
                                                • Gość: menodo Re: edukacja na poziomie liceum za granicą IP: 87.205.149.* 02.10.09, 12:09
                                                  W mojej rodzinie jest chlopiec, ktory po pierwszej klasie gimnazjum wyjechal do
                                                  Kanady. Hokeista. Przez pierwszy rok mieszkala z nim rodzina -mama, tata i ja.
                                                  Teraz mieszka u tzw. billet family.
                                                  Swietna hockey academy i swietna high school.
                                                  Jednak wydaje mi sie, ze tego rodzaju edukacja i w ogole pomysl na edukacje
                                                  dziecka to dobry pomysl dla rodziny bardzo zamoznej, ale takze dla dziecka,
                                                  ktore jest wybitne, ale nie ma mozliwosci rozwoju w Polsce.
                                                • Gość: ben Re: edukacja na poziomie liceum za granicą IP: 80.48.4.* 02.10.09, 12:16
                                                  szanowne mamy - zamiast bezsensownie bić pianę,trza zapaznać się z
                                                  systemami kształcenia w poszczególnych krajach,programami nauczania
                                                  oraz umowami wzajemnymi o uznawalności wykształcenia.Znając te
                                                  tematy dopiero można cos działać.Jeśli interesuje was system
                                                  amerykański to w Europie jest sieć szkół średnich "international
                                                  secondary school" /Warszawa,Kijów/,gdzie realizowany jest jednolity
                                                  program i opłaty są w podobnej wysokości /2008 rok-ok.1200 dolarów
                                                  na miesiąc/.Na miejscu,bez kosztów wylotów i innych.Czy warto -
                                                  zależy.Jest to inna szkoła,inny zestaw przedmiotów,czy te koszty są
                                                  adekwatne do ewentualnych korzyści?Nie jestem przekonany.Każdy
                                                  uważa,że znajomość angielskiego otwiera wszystko - w naszym kraju
                                                  jeszcze długo nie,zaś w innych łatwiejsze codzienne życie i nic
                                                  więcej.Każdy kraj ma własny model oświatowy i pracy i w założeniu ma
                                                  starać się zapewnić pracę dla swoich absolwentów.Inne nacje mogą na
                                                  ten system pracować i tyle.
                                                  • joa66 Re: edukacja na poziomie liceum za granicą 02.10.09, 12:23
                                                    "

                                                    W mojej rodzinie jest chlopiec, ktory po pierwszej klasie gimnazjum
                                                    wyjechal do
                                                    Kanady. Hokeista. Przez pierwszy rok mieszkala z nim rodzina -mama,
                                                    tata i ja.
                                                    Teraz mieszka u tzw. billet family.
                                                    Swietna hockey academy i swietna high school.
                                                    Jednak wydaje mi sie, ze tego rodzaju edukacja i w ogole pomysl na
                                                    edukacje
                                                    dziecka to dobry pomysl dla rodziny bardzo zamoznej, ale takze dla
                                                    dziecka,
                                                    ktore jest wybitne, ale nie ma mozliwosci rozwoju w Polsce. "

                                                    Przypadek Twojej rodziny jest nietypowy, bo przez pierwszy rok z
                                                    nastolatkiem mieszkali rodzice. I to chyba on towarzyszył rodzicom i
                                                    był poniekąd zmuszony do szkoły w Kanadzie - nie przypusczam, że
                                                    cała rodzina porzuciła swoje zajęcia, żeby towarzyszyć dziecku.
                                                  • Gość: menodo Re: edukacja na poziomie liceum za granicą IP: 87.205.149.* 02.10.09, 12:35
                                                    Nie joa, to rodzina jemu towarzyszyla:)
                                                    Chlopiec jest nietypowy - to on wymusil na rodzinie szkole w Kanadzie.
                                                    Ale rodzina tez jest "nietypowa" - po pierwsze zamozna, po drugie
                                                    skoncentrowana na potrzebach dziecka, po trzecie ma ciotke, czyli mnie:)Moze to
                                                    dla Ciebie dziwne, ale rodzina porzucila swoje zajecia , aby przez pierwszy rok
                                                    byc z nim...
                                                  • Gość: menodo Re: edukacja na poziomie liceum za granicą IP: 87.205.149.* 02.10.09, 12:48
                                                    Tak, ale nie tylko. Hokeista tej klasy nie ma zadnych szans na rozwoj nawet w
                                                    Europie (chyba ze na Bialorusi:)).
                                                    Nie masz pojecia, ile czasu, energii i serca wlozylam w wytlumaczeniu mu, ze
                                                    jego pobyt tak daleko od domu przyniesie mu wiecej strat niz korzysci...Zwlaszca
                                                    ze ja nie znosze hokeja i swoj pobyt w Kanadzie - udzial w meczach Mistrza-
                                                    wspominam jako koszmar...Aczkolwiek uwielbiam to dziecko i zycze mu jak najlepiej.
                                                  • joa66 Re: edukacja na poziomie liceum za granicą 02.10.09, 13:00
                                                    Na szczęście pasje mojego syna można realizować w kraju, a żeby
                                                    rozszerzyć horyzonty związane z tematem, wystarczy znajomość języka
                                                    i wyjazdy okazjonalne (przynajmniej do czasu studiów).

                                                    W dodatku mam przyjaciół zajmujących się naukowo "dziedziną" syna ,
                                                    tylko cały czas poziom języka u syna nie taki, żeby prowadzić
                                                    swobodne dyskusje ( a nie tylko uprzejmą wymianę zdań na temat).
                                                  • Gość: menodo Re: edukacja na poziomie liceum za granicą IP: 87.205.149.* 02.10.09, 13:08
                                                    W przypadku moich dzieci jest podobnie.
                                                    Wydaje mi sie, ze w przypadku dzieci uzdolnionych np. w naukach humanistycznych
                                                    najlepiej zapewnic im bardzo dobre wyksztalcenie w kraju, szkolic jezyki, i w
                                                    "odpowiednim momencie" wypuscic je w swiat...Moj syn wyjezdza niedlugo na
                                                    stypendium do Belgii, ale zna juz na tyle angielski i holenderski, aby nie czuc
                                                    sie tam "wiesniakiem".
                                                    W przypadku mojej corki rozwazam roczny pobyt w Kanadzie, ale ona jakos nie jest
                                                    chetna, a zmuszac jej nie bede.
                                                  • Gość: ben Re: edukacja na poziomie liceum za granicą IP: 80.48.4.* 02.10.09, 12:49
                                                    z ciekawości - jakiej miary postępy zrobił młodzieniec w hokeju -
                                                    czy na tyle duże,aby załapać sie na kontrakt w "szkółce" hokeja za
                                                    darmo/powszechnie wiadomo,że w Kanadzie,np.w BC tego typu usługi sa
                                                    drogie ok.60 dol/h.Wiadomym też jest,a ukrywanym fakt niskiej
                                                    zamożności naszych rodaków,tudzież bardzo podrzędne stanowiska za
                                                    małe stawki godzinowe.
                                                  • Gość: ben Re: edukacja na poziomie liceum za granicą IP: 80.48.4.* 02.10.09, 20:03
                                                    Koleżanko - nie ma czym się denerwować,bardzo mało osób zna realia
                                                    życia w Kanadzie nawet z powodu ruchu wizowego.Ktoś kto został
                                                    szczęśliwym jej posiadaczem szybko zszedł na parter."Turysta"nie
                                                    może nic powiedzieć o szkole tam,gdyż zwyczajnie nie ma uprawnień do
                                                    bezpłatnego korzystania,a na opłacanie-emigrantów czy "turystów"nie
                                                    stać,przy zarobkach u rodaków /10-15 dol/godz/.System jest dobry dla
                                                    emigrantów - prosty i dla białej kadry oświatowej Kanady - co też
                                                    jest oczywiste.Młode pokolenie jest w stanie się tam szybko
                                                    zaaklimatyzować bo jest to młodzież europejska czyli c y w i l i z
                                                    o w a n a.Jeśli inni bez problemów mogą -
                                                    Afganistan,Chiny,Korea,Meksyk,Tajlandia,Kenia,Kirgizja,Rosja,Burkina,
                                                    itd to w czym problem.Może jeden mały-kasa.
                                                  • Gość: ben Re: edukacja na poziomie liceum za granicą IP: 80.48.4.* 03.10.09, 00:42
                                                    zostały zniesione wizy turystyczne do 3 miesięcy pobytu i z
                                                    ograniczeniami dotyczącymi nauki,pracy,które to ograniczenia
                                                    obowiązują nadal.Czy nasze społeczeństwo jest tak bogate to mam
                                                    uzasadnione wątpliwości lub żyjemy w innych realiach.Ciekawi mnie
                                                    jaki jest prawdziwy powód tak słabej pozycji emigracji polskiej w
                                                    społeczeństwach krajów emigracji,daleko za biednymi
                                                    krajami,zacofanymi gospodarczo,technologicznie czy naukowo.I co
                                                    ciekawe od dawna przywoływany jest ten kraj jako wzór cnót,bez
                                                    własnego doświadczenia.Zapewne żyje się tam prościej,bo
                                                    funcjonowanie państwa musiano oprzeć na prostych środkach dla
                                                    prostego społeczeństwa.
                                                  • Gość: ben Re: edukacja na poziomie liceum za granicą IP: 80.48.4.* 05.10.09, 13:47
                                                    1000 CAD jest znaczącą kwotą również dla mieszkających w Stanach czy
                                                    Kanadzie,a dla emigrantów to szok.Dobrze,że jest opieka
                                                    socjalna,różniste dodatki to jeszcze jakoś idzie.Wszystko na
                                                    kredyt,do tego propaganda ekonomiczna i możliwość "posiadania" dóbr
                                                    to powoduje,że zainteresowanie kształceniem "rdzennych" jest
                                                    znikome.A zy system "amerykański"jest genialny to sprawa wielce
                                                    dyskusyjna i czy wart jest takich nakładów finansowych.
                                                  • agatka_s Re: edukacja na poziomie liceum za granicą 02.10.09, 12:42
                                                    No jest też system IB. Nie trzeba wyjeżdzać a jeednak nauka jest w
                                                    innym międzynarodowym systemie, no i jest się częścią kolorowej
                                                    międzynarodowej społeczności, nawet jeśli tylko wirtualnie.

                                                    Mnie taki system IB, bardzo się podoba, natomiast nie jestem pewna
                                                    czy moje dziecko nie jest zbyt leniwe (w sensie 100% determinacji na
                                                    szkołe, bo obiektywnie nie jest leniwe, ale takim typowym kujonem
                                                    napewno nie jest) i czy byłoby na tyle zdeterminowane aby
                                                    zrezygnować z wielu przyjemności dla "przyjemnośći" nauki w systemie
                                                    IB...szczerze coś mi się nie wydaje, aby jak miał wybierać praca nad
                                                    jakimś projektem kosztem zrezygnowania np z meczu z kolegami był w
                                                    stanie to zrobić. Ale to jeszcze 2 lata do decyzji, zobaczymy....
                                                  • joa66 Re: edukacja na poziomie liceum za granicą 02.10.09, 12:54
                                                    Mnie też się podoba, mojemu dziecku - Nie. Argument - "przecież
                                                    czytam szybciej po polsku"

                                                    Dlatego ja ograniczam się do motywowania go do osiągnięcia poziomu
                                                    mniej wiącej C2 z angielskiego i B2 z innego języka pod koniec nauki
                                                    w liceum.

                                                  • agatka_s Re: edukacja na poziomie liceum za granicą 02.10.09, 13:17
                                                    joa66 napisała:

                                                    > Mnie też się podoba, mojemu dziecku - Nie. Argument - "przecież
                                                    > czytam szybciej po polsku"
                                                    >
                                                    > Dlatego ja ograniczam się do motywowania go do osiągnięcia poziomu
                                                    > mniej wiącej C2 z angielskiego i B2 z innego języka pod koniec
                                                    nauki
                                                    > w liceum.
                                                    >

                                                    Ale system IB nie służy do nauki języków, on raczej już na starcie
                                                    znajomość angielskiego zakłada (choć oczywiście jako przedmiot
                                                    angielski nie ojczysty można też uczyć się dalj). IB to zupełnie
                                                    inny system kształcenia, inne podejście do zdobywania wiedzy i to
                                                    jest moim zdaniem ta wartość. Nawet nie przepustka na uczelnie
                                                    zagraniczną (choć to też w jakimś sensie), ale to że po takim
                                                    treningu człowiek potrafi dużo więcej niż po polskiej szkole, bo
                                                    włąśnie odpada wiele rzeczy które nas denerwują w polskim
                                                    szkolnictwie np odpytywanie z literalnej znakomości lektur, czy
                                                    nauka na pamięc wielu niepotrzebnych faktów itp. No i to że wybiera
                                                    się już tylko to co człowieka interesuje, jest moim zdaniem bardzo
                                                    OK. Natomiast fakt że robi się to wszystko jednak w języku nie
                                                    ojczystym powoduje niewatpliwie że nakład pracy musi być większy (i
                                                    tu twój syn ma racje, ze wspomina o tym że czyta szybciej po polsku).
                                                  • joa66 Re: edukacja na poziomie liceum za granicą 02.10.09, 13:22
                                                    Ależ ja wiem co to jest IB i wiem, że nie służy nauce języka:)



                                                    A ja pilnuję nauki języków, żeby nie był to problem gdyby jednak
                                                    zdecydował się na studia gdzieś w Europie, nawet jeżeli byłby to
                                                    jeden semestr.

                                                    Nauka języków teraz nie jest więc ZAMIAST IB, tylko jest (między
                                                    innymi) przygotowaniem do ewentualnej edukacji w języku obcym na
                                                    poziomie policealnym. Bo na etapie liceum syn mówi NIE edukacji
                                                    międzynarodowej.
                                                  • Gość: menodo Re: edukacja na poziomie liceum za granicą IP: 87.205.149.* 02.10.09, 13:34
                                                    Dla mojej corki argumentem na rzecz klasy IB o ktora walczyla byl zewnetrzny
                                                    system oceniania, a wiec niezaleznosc od fochow nauczycieli. W gimnazjum miala
                                                    duzo problemow ze stopniami,ostatecznie uratowaly ja konkursy; jest
                                                    przyzwyczajona do tego, ze uczy sie sama i bardzo jej sie podoba system
                                                    indywidualizacji programu nauczania...Ale teraz chyba juz jej przeszedl pomysl z
                                                    IB - chociaz umowilysmy sie,ze jesli nie spodoba jej sie w "zwyklym liceum"
                                                    bedzie mogla zdawac do klasy IB po pierwszym roku...
                                                  • agatka_s Re: edukacja na poziomie liceum za granicą 02.10.09, 13:45
                                                    joa66 napisała:

                                                    > Bo na etapie liceum syn mówi NIE edukacji
                                                    > międzynarodowej.


                                                    Mój syn nie wie narazie co to jest IB (zresztą tak samo jak mało co
                                                    wie o innych opcjach), pogadamy o tym w 3 klasie, bo po pierwsze
                                                    teraz ma inne ważniejsze rzeczy na głowie (np wstawanie o 6 rano aby
                                                    obejrzeć treningi F1 w Japonii), poza tym ja widzę jak każdy rok
                                                    więcej zmienia się jego dojrzałość i podejście do różnych spraw,
                                                    więc o takich fundamentalnych sprawach niech on myśli jak będzie
                                                    miał lat 16,5 a nie 14,5. Narazie tylko chodzi na dodatkowy
                                                    angielski, przygotowujacy do FCE, to tak na wszelki wypadek bo wie
                                                    że jakiś egzamin z angielskiego może chcieć po gimnazjum zdawać
                                                    (plus inaczej niż legendarny Himilsbach wie ,ze z dobrą
                                                    nawet "ponadprogramową" znajomością ang napewno nie wyjdzie jak
                                                    ch...j.)

                                                    Ja za to wiem już prawie wszystko i mam pewne wątpliwości czy jemu
                                                    to IB by rzeczywiście wyszło "na zdrowie"....
                                                  • joa66 Re: edukacja na poziomie liceum za granicą 02.10.09, 14:10
                                                    Mój wie, bo przyznałam mu się do (trochę przypadkowej zresztą)
                                                    wizyty na Raszyńskiej. Ja sama miałam wątpliwości po tamtym
                                                    spotkaniu informacyjnym, którymi się z nim podzieliłam. Ale
                                                    jego "nie" nie miało wiele wspólnego z moim wątpliwościami.


                                                    Jeżeli zmieni zdanie to zmieni. Ja mogę decydować czy chcę za to
                                                    płacić czy ma wybierać szkołę państwową.
                                                  • claratrueba Re: edukacja na poziomie liceum za granicą 02.10.09, 20:16
                                                    Hokeista i Kanada- rozumiem. Jeśli ma to być droga do spełnienia życiowego
                                                    marzenia rozwój wyjątkowego talentu to pewnie bym wysłała (pojechała). Lepsze
                                                    to, choć dalej niż Rosja czy Białoruś. Nawet jeśli miałoby się nie powieść-
                                                    trzeba próbować. Natomiast ze względu jedynie na język- nie. Swobodne
                                                    posługiwanie sie nim i biegłość w dziedzinie zawodowej jest niezbędna, żeby
                                                    osiągnąć pewien stopień kariery w wielu "inteligenckich" czy "biznesowych"
                                                    dziedzinach ale uchodzić za osobę "naturalnie anglo- czy niemieckojęzyczną" już
                                                    konieczne nie jest.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka