Dodaj do ulubionych

Jedynkami..

20.10.09, 14:08
Juz wiem, jak motywuje się trzecioklasistów - dając jedynki. Za
przyniesienie pracy domowej dzień za póxno (zgoda, nalezy się
obniżenie stopnia, ale nauczycielka po prostu prac nie przyjmuje ,
stawia jedynke) i za oddanie pracy w terminie, ale po zgloszeniu
nieprzygotowania. nauczycielka wyjasnila, ze jedynkami motywuje sie
uczniów do nauki, stad ich tak duzo - ponad polowa klasy ma już
zagrozenia. Poza tym robi sie pare kartkowek tygodniowo.
Mój syn zdemotywował się calkowicie i totalnie, obawiam się, ze z
panstwowego liceum nic nie wyjdzie.
--
Mops i kot

img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
Edytor zaawansowany
  • joa66 20.10.09, 14:22
    "ale nauczycielka po prostu prac nie przyjmuje "

    I to jest najgorsze.

    U nas też są jedynki za braki prac, jeden z nauczycieli stawia je
    na każdej lekcji dopóki pracy nie otrzyma. Ale praca musi być
    wykonana.

    Wiem, że ten nauczyciel usprawiedliwia brak pracy w danym tygodniu
    jeżeli było to spowodowane dużą pracą z reedukacji dla dyslektyków ,
    bo uważa, że to jest ważniejsze niż jego przedmiot, ale pracę, nawet
    z opóźnieniem i tak trzeba dostarczyć.

  • verdana 20.10.09, 14:29
    No własnie. Mój syn obie prace oddał ( o jedna lekcje za późno) i ma
    jedynki. Koniec.
    Poza wszystkim innym oznacza to, ze nauczycielce kompletnie nie
    zalezy na nauczeniu czegokolwiek, procz dyscypliny.
    Po wczorajszej wywiadowce mam mordercze uczucia wzgledem syna, ale i
    nauczycieli. M.in moj syn nie jedzie jutro (z przyczyn finansowych)
    na wycieczkę i dlatego umowił się z facetem, ktory jest specjalistą
    w sprawie sondazy - jest to jeden z wymogów wykonania dodatkowej
    pracy w ramach specjalnych zajęć. A na wywiadowce wychowawczyni
    oswiadcza, ze nie przyjmie ZADNYCH usprawiedliwień na czas
    wycieczki - dzieci mają przyjśc na zajęćia z innymi klasami.
    Tymczasem wywiadu nie można przesunąć, a jesli nawet - nie zwolnie
    syna z zajęć w normalny dzień...
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • joa66 20.10.09, 14:47
    "A na wywiadowce wychowawczyni
    oswiadcza, ze nie przyjmie ZADNYCH usprawiedliwień "

    A prawo daje taką możliwość?
  • joa66 20.10.09, 15:10
    "jesli uwaza, ze rodzice nie pisza prawdy"


    Jeżeli to jedyne prawne zastrzeżenie to.. napisz prawdę.

    ?
  • morekac 20.10.09, 17:38
    Słowem klasyczne:
    1.nauczyciel ma zawsze rację.
    2.jeżeli nauczyciel nie ma racji - patrz punkt 1.

    Co na to WSO? U mojej córki w gim. każdą ocenę niedostateczną należy
    poprawić w ciagu iluś tam dni - czyli za brak pracy zaliczeniowej
    jest 1, potem się donosi i dostaje średnią arytmetyczną z owej 1 i
    faktycznie otrzymanej oceny.Ale jest to zapisane w WSO - i ani
    humory nauczyciela ani to, czy jest to pierwsza czy ostatnia klasa
    nie są w stanie tego zmienić.
  • scher 20.10.09, 18:28
    verdana napisała:

    > Tymczasem wywiadu nie można przesunąć

    Moim zdaniem nie masz się co tak przejmować, lecz napisać prawdę. Ostateczną instancją w szkole jest dyrektor, więc jak wychowawczyni odmówi usprawiedliwienia, trzeba się zwrócić z prośbą o usprawiedliwienie do dyrektora. Nie sądzę, aby prośby nie uwzględnił w takiej sytuacji.

    --
    Ne puero gladium!
  • scher 20.10.09, 19:40
    To sama zadzwonisz do wychowawczyni, czy uwzględniła.
    Poza tym w przypadku syna wzorowa ocena zachowania to nie jest chyba wasz priorytet, prawda?

    --
    Ne puero gladium!
  • scher 20.10.09, 21:00
    verdana napisała:

    > Szkola wychodzi od oceny dobrej.

    Jak to "wychodzi"? Ocenę roczną się ustala, nie ma żadnych ocen wyjściowych. Ustala się taką, na jaką uczeń spełnia kryteria. Nie ma żadnego obniżania ocen "za karę".

    --
    Ne puero gladium!
  • verdana 20.10.09, 21:20
    Tzn. zasady sa takie - jestes spokojnym, grzecznym uczniem - nie
    sprawiasz klopotow, ale i nie robisz nic specjalnego - masz ocenę
    dobrą. A jesli np. dziecko ma nieusprawiedliwione nieobecnosci -
    ocenę sie obniza.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • scher 20.10.09, 21:33
    verdana napisała:

    > A jesli np. dziecko ma nieusprawiedliwione nieobecnosci - ocenę sie obniza.

    I to jest właśnie paranoja zbyt szczegółowych kryteriów w statutach szkół. Moim zdaniem skoro zgodnie z rozporządzeniem ocenę zachowania ustala wychowawca klasy (§ 12 ust. 1 rozp. z dnia 30 kwietnia 2007 r.) i jest ona ostateczna (§ 18 ust. 3), to żaden statut szkoły (to tylko akt prawa wewnętrznego, nie powszechnie obowiązującego) nie może wychowawcy nic wiążąco narzucać odnośnie treści oceny; co najwyżej może sugerować. Ostateczna decyzja należy do wychowawcy.

    --
    Ne puero gladium!
  • verdana 20.10.09, 21:40
    Czyli nic, tylko sie powiesic, biorac pod uwage, ze wychowawczyni
    nie pozwala poprawiac ocen i jak stwierdziła, sawia synowi jedynki,z
    eby go zmotywować.
    Na razie jest tak zmotywowany, ze chyba skonczy w zakladzie
    zamkniętym.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • scher 20.10.09, 21:47
    Ale to trzecia klasa, tak? Więc znają się nie od dzisiaj, tak? I co, tak nagle się to zaczęło?

    --
    Ne puero gladium!
  • joa66 20.10.09, 21:47
    A co Ci odpowiada kiedy mówisz, że jedynki nie tylko nie motywuja
    Twojego syna, ale wręcz zniechęcają?
  • verdana 20.10.09, 21:58
    Mój najstarszy syn, ktory byl na wywiadowce, powiedział, ze i jako
    psycholog i jako bardzo podobny typ ucznia, wie, ze jedynki go
    raczej nie zmotywują, przeciwnie. Nauczycielka byla b. grzeczna (dla
    innych rodzicow nie była) i nic nie powiedziała. Zobaczymy.
    To problem calej niemal klasy - ponad polowa dzieci - w tym niemal
    wszyscy chłopcy , maja zagrożenia. W zeszlym roku 4 osoby mialy
    poprawki, jedna została na drugi rok.
    Tymczasem gdy pilnuje syna, aby odrobil wszystko efekt zawsze jest
    taki sam - jst 22, syn nie mial w ciągu dnia ani godziny wolnej i
    jeszcze nie zdążyl zrobić wszystkiego.
    W tym stanie rzeczy będe zmuszona odpuscić.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • joa66 20.10.09, 22:08
    "Nauczycielka byla b. grzeczna (dla
    innych rodzicow nie była) i nic nie powiedziała"

    Trzeba było czekać aż cos powie:)Ewentualnie zadać pytanie
    pomocnicze np. co by Pani radziła w tej sytuacji?

    A co do usprawiedliwienia nieobecności - rozumiem, że to spotkanie
    dot. sondażu jest ważne ze względu na wymagania na zajęciach
    dodatkowych. Czy nauczyciel prowadzący te zajęcia nie może
    porozmawiać z wychowawczynią?
  • verdana 20.10.09, 22:35
    Nie ma tu zajęć dodatkowych, tylko prace dodatkowe, zupelnie
    samodzielne. Trzeba było znaleźć specjalistę w tej dziedzinie. Ja
    przypadkowo znam szefa PENTORU - i tak robi nam wielką grzeczność i
    nie będzie dziecku wypisywal usprawiedliwienia.
    Swoja droga, co za wymagania skad mlody czlowiek ma znac
    specjalistow od wyborów???

    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • joa66 20.10.09, 22:49
    Ale prace dodatkowe z czego, dla kogo? Nie ma żadnego nauczyciela ,
    który to zadanie wymyslił? Czy to nie ten nauczyciel powinien pomóc
    w usprawiedliwieniu Twojego syna?

  • joa66 20.10.09, 22:52
    I najwazniejsze..czekac na odpowiedź nauczyciela
  • verdana 20.10.09, 22:57

    To jest tzw. Liga Nuakowa. Z kazdego przedmiotu sa zadania
    dodatkowe, ale nie kieruje tym konkretny nauczyciel przedmiotu,
    tylko cała komisja.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • joa66 20.10.09, 23:05
    Ale to chyba nie zespoł polecił wykonac to zadanie tylko konkretny
    nauczyciel?
  • joa66 21.10.09, 16:07
    komu?
  • joa66 21.10.09, 17:41
    verdana-nie chce mi się Ciebie ciągnąc za język, być może o
    szczegółach nie chcesz pisać:)

    Ale nie chce mi się wierzyć, że jeżeli uczeń robi coś co jednak ma
    związek ze szkołą, to nie ma nauczyciela, który o tym wie i jest w
    stanie wstawić się za nim u wychowawczyni.
  • verdana 21.10.09, 18:24
    Tak wlasnie jest. To praca całkowicie dobrowolna, uczniowie nawet
    nie sa naklanianie do jej zrobienia, ani wybierani. Żaden nauczyciel
    tego nie "prowadzi", ani nie nadzoruje. Wiec także nikt sie nie
    wstawi - o nikt nie wie, czy uczeń nad czyms pracuje, czy nie.
    Pracę zglasza sie na tydzień czy dwa przed sesją i tyle.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • Gość: menodo IP: 77.255.240.* 21.10.09, 18:56
    joa napisala
    > Ale nie chce mi się wierzyć, że jeżeli uczeń robi coś co jednak ma
    > związek ze szkołą, to nie ma nauczyciela, który o tym wie i jest w
    > stanie wstawić się za nim u wychowawczyni".

    Joa, sorry, ale chyba slabo znasz rzeczywistosc szkol publicznych:)
    Podejrzewam ze syn Verdany bierze udzial w czyms, co w gimnazjum mojej corki
    nazywalo sie liga zadaniowa, ale obejmowalo tylko przedmioty matematyczno-
    przyrodnicze (bo podejrzewam ze humanistom nie chcialo sie sprawdzac prac).
    Dzieci przygotowywaly samodzielnie tzn, w domu prace na zadane tematy - co
    miesiac. I tez te prace byly oceniane komisyjnie podobno...
    Dostawaly za to punkty, pod koniec roku dla najlepszych byly nagrody i
    mozliowosc podwyzszenia oceny. Zalozenie fajne, ale z ta samodzielnoscia bywalo
    roznie...Moje dziecko nigdy nie bralo w tym udzialu i mialo do nas pretensje ze
    nie chce nam sie rozwiazywac tych zadan z ligi, a innym rodzicom sie chce i
    dzieci maja lepsze stopnie.
    Slowem + w przypadku tego rodzaju przedsiewziec nie bardzo widze mozliowsc
    wstawiania sie za uczniem czy zwalniania go z innych zajec.
  • joa66 21.10.09, 19:20
    To nie jest kwestia szkoł publicznych tylko logiki.;)

    Uczen przygotowuje pracę.

    Sam wymyśla projekt, pisze pracę i wysyła anonimowo na poste
    restante? Przeciez do licha gdzies jest żywy nauczyciel z imieniem i
    nazwiskiem, a nie bezosobowa masa zwana zespołem.

    KTOŚ (NAUCZYCIEL) WIE, że uczniowie wykonują takie zadania.
    Byc może KTOŚ (NAUCZYCIEL) dał listę tematów
    KTOŚ (NAUCZYCIEL) będzie to czytał

    Może nie rozumiem, ale w takim razie prosze o wytłumaczenie jak
    krowie na miedzy na przykłądzie.
  • Gość: menodo IP: 77.255.240.* 21.10.09, 19:40
    joa66 napisała:

    > To nie jest kwestia szkoł publicznych tylko logiki.;)

    Ale jak ktos zna szkoly publiczne to wie, ze one nie musza dzialac zgodnie z
    zasadami logiki.

    A tu jest tak - przynajmniej w gimnazjum mojego dziecka tak bylo - ze jak ktos
    sie czegos podejmuje to jego sprawa jak i kiedy bedzie to robil. Dlaczego
    nauczyciel ma mu w czyms pomagac? A gdyby tak kazdy chcial (moj ulubiony tekst
    na tego rodzaju okolicznosci)???

    Co z tego, ze ekspert ma czas tylko w czasie, kiedy sa lekcje? A jakby tak kazdy
    umawial sie z jakims ekspertem w czasie lekcji?

    Prace na lige dzieci oddawaly nauczycielowi przedmiotu, potem cos sie z nimi
    dzialo, niby komisyjnie byly sprawdzane (juz to widze) i na tablicy wywieszane
    byly wyniki - punkty.
  • joa66 21.10.09, 20:02
    u nas w szkole tez nie ma specjalnych przywilejów dla
    dodatkowych "zadań" uczniów (np. konkursów) - sa one traktowane jako
    indywidualne deczyje uczniów, za które oni biorą odpowiedzialność.

    Ale gdybym teoretycznie była w podobnej sytuacji - tzn. syn nie
    jedzie na wycieczkę i ma nakaz chodzenia na zajęcia z inna klasą, a
    w tym czasie np przygotowuje się do olimpiady (sam). Wiedziałabym,
    że mam iśc do naczyciela przedmiotu "olimpijskiego", mimo, że on ani
    specjalnie nie przygotowuje do olimpiady, ani nie układa do niej
    pytań, a sprawdza tylko pierwszy etap.

    I dlatego jestem przekonana, że w rózncyh ligach zadaniowych też
    jest konkretna osoba związana z projektem.

    Oczywiście taki nauczyciel nie musi miec ochoty pomagać i wstawiac
    się za uczniem u wychowawczyni, ale to już inna historia.

    Przekonałby mnie argument "nie pójdę do niego bo jest wredny", nie
    przekonuje mnie argument, że nie ma z kim na ten temat porozmawiać.
  • verdana 21.10.09, 20:20
    No, to ja jednak będe bronić szkoły i koncepcji tych prac.
    Uczniowie co trymestr maja wywieszane zadania z róznych przedmiotów
    lub dziedzin. Przygotowuja je, jeśli maja ochotę - nie ma wymogów
    np., ze tylko dobry uczeń może, albo przeciwnie - ze dobry uczen
    musi. Jest zawsze kilka tematów do wyboru. Prac się nie "składa"
    wczesniej - tylko uczniowie zbieraja sie na czymś w rodzaju
    naukowego seminarium. Tam kazdy prezentuje to, co przygotowal (to
    nigdy nie jest zwyczajne wypracowanie, tylko prezentacja, wypowiedź
    itd. ) i jest to ocenianie przez komisję.
    Nagradzany jest i sam udzial i wykonanie zadania.
    Dla mnie to jest doskonaly sposob przygotowywania mlodych ludzi do
    samodzielnej pracy - i to pracy nie pod przymusem, takiej, ktorej
    robienie jest przyjemnoscia, a nie kolejnym obowiązkiem.
    I moze dobrze, ze nie kierują tym nauczyciele, narzucajacy wlasna
    wizję pracy czy wymagający zrobienia tego, a nie tamtego.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • joa66 21.10.09, 20:34
    "ze nie kierują tym nauczyciele"

    a kto tym kieruje?
    kto ułożył i wywiesił tematy?
    kto będzie to czytał/słuchał tego?
    Ktoś kto nie pracuje na co dzien w tej szkole?
  • verdana 21.10.09, 20:42
    Przypuszaczam, ze nauczyciele - ale nie podpisują się pod tematami,
    jest tez więcej niz jeden nauczyciel przedmiotu.
    Kieruje tym dyrekcja.
    Słuchaja nauczyciele danego przedmiotu i "pokrewnych" oraz chetni
    uczniowie. Od razu mówię - sa chętni.
    Ale nikt tych prac nie prowadzi i nikt z nauczycieli nie jest
    odpowiedzialny za ich wykonanie.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • joa66 21.10.09, 20:45
    verdana - u nas konkursów(olimpiad) też nikt nie prowadzi, też jest
    niejeden nauczyciel przedmiotu, ale wiedziałabym do którego iść
    gdybym musiała porozmawiać.
  • joa66 21.10.09, 20:43
    Ostatnio tak ułożyło mi się życie zawodowe, że czasami spotykałam
    się ludźmi "oświaty", często byłymi nauczycielami, dla ułatwienia
    będę ich dalej nazywać MEN, chociaz nie były to dokłądnie komórki
    MEN.

    Na pewno nie mam prawa wyciągać ogólnych wniosków po kilku
    spotkaniach, ale rzecz jest warta odnotowania.


    Pojawia się problem X. Reakcja MEN jest na "nie" - nie da się,
    niemozliwe, instrukcja nie pozwala, to wina Y a nie nasza i tak
    dalej. Jakikolwiek argument z naszej strony jest odrzucany, po
    prostu mur. Sytuacja się zmienia po pytaniu " to co Państwo radzą,
    żeby im pomóc, bo to nie ich wina". Cisza..a potem ..pomysł..jeden
    drugi.

    Podobna sytuacja powtarza się w kilku innych miejscach.
  • Gość: menodo IP: 77.255.240.* 21.10.09, 21:27
    joa66 napisala:
    "Jakikolwiek argument z naszej strony jest odrzucany, po
    > prostu mur. Sytuacja się zmienia po pytaniu " to co Państwo radzą,
    > żeby im pomóc, bo to nie ich wina". Cisza..a potem ..pomysł..jeden
    > drugi."

    No tak, bo wtedy czuja, ze to oni maja wladze, to oni o czyms decyduja...W koncu
    sa do tego przyzwyczajeni.
    To cecha najgorszych nauczycieli i dyrektorow szkol, mentalnie zakorzenionych w
    PRL. Niestety, bardzo szybko przejmuja ja takze mlodzi nauczyciele.
    Moja przyjaciolka mederuje badania fokusowe - mimo ze zajmuje sie tym
    kilkanascie lat, przed spotkaniami z nauczycielami jest "chora", a po - uzywa
    brzydkich slow...

  • Gość: menodo IP: 77.255.240.* 20.10.09, 22:33
    verdana napisała:

    > "Mój najstarszy syn, ktory byl na wywiadowce, powiedział, ze i jako
    > psycholog i jako bardzo podobny typ ucznia, wie, ze jedynki go
    > raczej nie zmotywują, przeciwnie. Nauczycielka byla b. grzeczna (dla
    > innych rodzicow nie była) i nic nie powiedziała. Zobaczymy."

    Verdana, moze sama wybierz sie do szkoly. Po pierwsze - dostaniesz informacje z
    pierwszej reki...Po drugie - nauczyciele sa "bardzo wrazliwymi ludzmi" i np.
    Twoja nieobecnosc na zebraniach (gdzies czytalam ze wysylasz syna w zastepstwie)
    moga interpretowac na Twoja niekorzysc. Przy okazji zalatwisz sprawe tych
    usprawiedliwien:)
  • verdana 20.10.09, 22:40
    Poprzednio chadzał ojciec - nie ma obowiązku uczestnictwa matki w
    wywiadówkach. Syn jest bez porownania lepszy w kontaktach
    miedzyluzkich, czego dowodm jest to,z e z nim jednym przeprowadzona
    byla grzeczna i w miare sympatyczna rozmowa. Mnie się nigdy to nie
    trafilo.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • Gość: anna IP: 85.222.87.* 21.10.09, 11:36
    w szkole mojego dziecka wszyscy na starcie maja ocenę "dobrą", a później w
    trakcie roku szkolnego są "plusy dodatnie i plusy ujemne"/cyt. klasyka/....
  • tukata 20.10.09, 14:35
    To jakiś nowy nauczyciel? czy zmienił sposób oceniania? Oczywiście,
    pała za brak pracy jest na ogół oczywistością, ale jak to pracy nie
    przyjmuje? Przeciez to bez sensu. Gdzie tu motywacja? Pała za brak
    pracy - zaraz potem ocena za oddana pracę, czyli pała poprawiona -
    to rozumiem. Ja wychodze za założenia, że powinna istnieć mozliwość
    poprawienia jedynki, może nie przed końcem semestru, ale na bieżąco.
    Cóz nauczyciele nie koniecznie podzielaja mój pogląd.
    Poza tym nie przesadzaj, jest początek roku, syn zdąży się
    przygotować z powodzeniem do liceum państwowego. Bardziej martwi
    mnie twój brak wiary w syna.
  • tukata 20.10.09, 14:42
    Co??? To jakaś chora nauczycielka. Ja usprawiedliwiam dziecko i nie
    widzę uzasadnienia, żeby podawać powód nieobecności. Jeżeli dziecko
    sporadycznie opuszcza szkołę za moją wiedzą, nie jest to jakaś
    patologia, to robienie z tego problemu jest co najmniej dziwne. Jak
    pisze usprawiedliwienie nieobecności, to jesli to dłuższy czas to
    pisze z powodu choroby, natomiast jesli to 1 dzień to wogóle nie
    podaja powodu bo po co. Jakaś trudna baba.
  • verdana 20.10.09, 14:49
    To wychowawczyni, niestety... I moja córka, dobra uczennica, ktora
    miała niegdys z nią lekcje, pamięta do dziś jak została jej wpisana
    uwaga za to, ze po otrzymaniu klasówki z tróją
    powiedziała "dziękuje" i sie ucieszyla, a powinna byla sie zmartic.
    Niestety, widze, ze syn ma po prostu juz dość - jedynek mnostwo i to
    akurat w większości rzeczywiscie za glupstwa albo za coś, na co nie
    umie poradzić (np. z powodu dysleksji nie jest w stanie nauczyć sie
    dat, a a to jest jedyne wymaganie historyka).
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • Gość: menodo IP: 77.255.240.* 20.10.09, 16:31
    Wspolczuje. Przezywalam to samo rok temu. Przy czym akurat w przypadku moejego
    dziecka nie chodzilo o jedynki, bo moja corka jakos sie pilnowala, ale o
    psychoze strachu jaka rozpetali nauczyciele w jej gimnazjum.
    Kartkowki na kazdej lekcji, klasowki z nieprzerobionego matarialu, odpytywanie
    przy tablicy "do skutku" - czyli przylapania na czyms ucznia...Komentarze w
    stylu - czarno widze te wasze marzenia o dobrym liceum.

    Co do usprawiedliwien - wydaje mi sie, ze rodzic nie musi podawac dokladnej
    przyczyny nieobecnosci dziecka.
    Aczkolwiek pamietam, ze znajomi, ktorzy mieli corke w Reju, piszac
    usprawiedliwienie musieli uzywac formuly - wnosze o usprawiedliwienie...I
    wychowawca mogl ten "wniosek" rozpatrzec pozywywnie lub nie. (Ta szkola od razu
    trafila na moja czarna liste, choc od tego czasu moglo sie tam cos zmienic...)
  • scher 20.10.09, 18:23
    tukata napisała:

    > Ja usprawiedliwiam dziecko i nie widzę uzasadnienia,
    > żeby podawać powód nieobecności.

    Nie ty usprawiedliwiasz, lecz nauczyciel. Ty tylko prosisz o usprawiedliwienie, bo obecność dziecka na wszystkich zajęciach wynikających z ramowych planów nauczania to twój ustawowy obowiązek.

    Powód zaś musisz podać, bo nie każda przyczyna usprawiedliwia niewykonywanie obowiązku uczęszczania do szkoły. Podlega to ocenie nauczyciela.

    --
    Ne puero gladium!
  • Gość: menodo IP: 77.255.240.* 20.10.09, 18:39
    scher napisał:
    "Powód zaś musisz podać, bo nie każda przyczyna usprawiedliwia niewykonywanie
    obowiązku uczęszczania do szkoły. Podlega to ocenie nauczyciela."

    Tia...Kocham ten jezyk.
    Na szczescie moje dziecko chodzi do szkoly, w ktorej nikt nie przemawia do mnie
    takim tonem.
  • scher 20.10.09, 19:44
    Napisałem, jak to wygląda z punktu widzenia prawa. Nie jesteśmy w szkole i nie znam cię, wiec nie będę dopasowywał "tonu" do twoich oczekiwań i osobowości. Wypowiedziałem się normalnie, udzielając informacji, których - mam wrażenie - nie posiadasz.

    To co napisałem, jest zgodne ze stanowiskiem MEN oraz ustawą o systemie oświaty.

    --
    Ne puero gladium!
  • Gość: menodo IP: 77.255.240.* 20.10.09, 20:00
    scher napisał:
    "Napisałem, jak to wygląda z punktu widzenia prawa. Nie jesteśmy w szkole i nie
    znam cię, wiec nie będę dopasowywał "tonu" do twoich oczekiwań i osobowości.
    Wypowiedziałem się normalnie, udzielając informacji, których - mam wrażenie -
    nie posiadasz.

    To co napisałem, jest zgodne ze stanowiskiem MEN oraz ustawą o systemie oświaty."

    Nie, wypowiedziales sie jak ktos kto ma troche wladzy i lubi z niej korzystac.
    Normalny wychowawca nie oczekuje, ze rodzic bedzie mu opowiadac o przyczynach
    nieobecnosci dziecka - ktore moga byc bardzo osobiste po to, by rozstrzygac, czy
    sa to przyczyny zasadne.




    --
  • scher 20.10.09, 20:05
    > Normalny wychowawca nie oczekuje, ze rodzic bedzie
    > mu opowiadac o przyczynach nieobecnosci dziecka -
    > ktore moga byc bardzo osobiste po to, by
    > rozstrzygac, czy sa to przyczyny zasadne.

    A czy normalny pracodawca oczekuje, że pracownik będzie mu opowiadać o przyczynach nieobecności, które mogą być bardzo osobiste, po to by rozstrzygać, czy są to przyczyny zasadne?

    --
    Ne puero gladium!
  • Gość: menodo IP: 77.255.240.* 20.10.09, 20:29
    scher napisał:
    "A czy normalny pracodawca oczekuje, że pracownik będzie mu opowiadać o
    przyczynach nieobecności, które mogą być bardzo osobiste, po to by rozstrzygać,
    czy są to przyczyny zasadne?"

    Nauczyciel nie jest pracodawca ucznia. Jest raczej pracobiorca, wykonuje platna
    usluge za pieniadze podatnikow - rodzicow dziecka.

    Tego wlasnie nie potrafi zrozumiec czesc "pedagogow".
  • scher 20.10.09, 20:35
    Gość portalu: menodo napisał(a):

    > Nauczyciel nie jest pracodawca ucznia.

    Pracodawca kontroluje wykonywanie obowiązków przez pracownika. Nauczyciel kontroluje wykonywanie obowiązków przez ucznia.

    > Jest raczej pracobiorca, wykonuje platna
    > usluge za pieniadze podatnikow - rodzicow dziecka.

    Korzystanie z usług zakładów administracji publicznej nie odbywa się wg twojego widzimisię, lecz na zasadach prawem określonych. A prawo jest takie, że kontrolowanie określonego w ustawie obowiązku regularnego posyłania dziecka do szkoły kontroluje nauczyciel, m.in. podejmując decyzje w kwestii usprawiedliwień. Zatem masz podać powód niebecności.

    --
    Ne puero gladium!
  • verdana 20.10.09, 20:38
    Problem w tym, ze nauczyciel chce kontrolowac wykonywanie obowiazków
    przeze mnie, nie ucznia.
    Bo jako rodzic powinnam miec prawo do zwolnienia syna ze szkoly w
    dniu wycieczki, niezaleznie od przyczyn.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • Gość: menodo IP: 77.255.240.* 20.10.09, 20:55
    verdana napisala:
    "Bo jako rodzic powinnam miec prawo do zwolnienia syna ze szkoly w
    dniu wycieczki, niezaleznie od przyczyn."

    Oczywiscie, ze masz takie prawo. Co to za beznadziejna szkola, brrrr...
  • scher 20.10.09, 21:05
    verdana napisała:

    > Problem w tym, ze nauczyciel chce kontrolowac
    > wykonywanie obowiazków przeze mnie, nie ucznia.

    I słusznie. Przecież obowiązek szkolny to de facto obowiązek rodziców.

    > Bo jako rodzic powinnam miec prawo do zwolnienia
    > syna ze szkoły w dniu wycieczki, niezaleznie od
    > przyczyn.

    Ale dlaczego? Przecież nie jest to dzień ustawowo wolny od nauki szkolnej.

    --
    Ne puero gladium!
  • Gość: menodo IP: 77.255.240.* 20.10.09, 20:45
    scher napisal:
    "Zatem masz podać powód niebecności. "

    Nie, nie podam. Nie bede ci opowiadac o bolesnych miesiaczkach mojej corki ani o
    tym, ze ktos mi umarl. Dla normalnego wychowawcy byloby to krepujace oczekiwac,
    ze na ktos mu bedzie takie rzeczy pisal na karteczce.
    Masz usprawiedliwic, bo ja sobie tego zycze.
  • joa66 20.10.09, 20:49
    "Masz usprawiedliwic, bo ja sobie tego zycze.'

    Jednak się nie zgadzam. A co z usprawiedliwieniami dla dzieci , bo... są
    wykopki, bo ktoś musi zarabiać np. żebraniem czy zbieraniem złomu, albo "musi"
    zając się młodszym rodzeństwem?
  • Gość: menodo IP: 77.255.240.* 20.10.09, 21:15
    joa66 napisała:

    > "Masz usprawiedliwic, bo ja sobie tego zycze.'
    >
    > Jednak się nie zgadzam. A co z usprawiedliwieniami dla dzieci , bo... są
    > wykopki, bo ktoś musi zarabiać np. żebraniem czy zbieraniem złomu, albo "musi"
    > zając się młodszym rodzeństwem?"

    Joa, wykopki, zebractwo czy inne formy zarobkowania to nie jest rzeczywistosc
    mojego dziecka. Zreszta, gdybym wysylala corke "do galerii" to z pewnoscia
    opisalabym szer ze szczegolami - jak bardzo byla chora i katar miala i ucho ja
    bolalo...

    Jako normalny rodzic, ktory troszczy sie o edukacje dziecka zastrzegam sobie
    jednak prawo do nieujawniania powodow nieobecnosci swojego dziecka jesli te
    powody sa osobiste.
    Zwyczajowo pisze "choroba", "sprawy rodzinne", "zle samopoczucie"/
    Ale nie mam ochoty pisac - jaka to choroba, jakie sprawy, i konkretnie co bolalo
    moja corke....I nikt nigdy tego ode mnie nie wymagal....Czy pogrzeb dziadka jest
    wystarczajacym powodem nieobecnosci dziecka? Mam poddawac to czyjejs ocenie?

  • joa66 20.10.09, 21:22
    Ale przepisy muszą być ogólne. A konkretny uczeń i jego rodzice powinni być
    traktowani indywidualnie, tylko tego "indywidualnie" nie da się dokładnie
    zdefiniować. I pewnie dlatego decyduje nauczyciel.

    Normalny nauczyciel uzna usprawiedliwienie w stylu "z ważnych powodów", uzna też
    powód verdany.

    Ale czy masz pomysł jak to zapisać rozporządzeniem albo innym prawnym dokumentem
    tak, żeby nie zostały pokrzywdzone dzieci "od wykopków"?
  • Gość: menodo IP: 77.255.240.* 20.10.09, 22:46
    joa66 napisała:
    "> Ale czy masz pomysł jak to zapisać rozporządzeniem albo innym prawnym dokumente
    > m
    > tak, żeby nie zostały pokrzywdzone dzieci "od wykopków"?

    Przepisy sa ogolne i dobrze. Trudno zeby ministrstwo ustalalo liste powodow
    nadajacych sie usprawiedliwienia.
    W sumie wszystko sprowadza sie do tego samego co zwykle na tym forum - jak wazna
    sprawa jest wybor szkoly dla dziecka:)

    Przypomnialo mi sie sie jak moja przyjaciolka zabrala kiedys syna we wrzesniu
    na tydzien ...niestety dla niego - do Stanow. Dzieciak przez caly rok musial
    wysluchiwac jak to mu sie Ameryki w czasie obowiazku szkolnego zachcialo.Skandal!
    W nowej szkole - co roku w marcu wyjezdzaja na narty. I nic. Zero przeszkod,
    zadnych komentarzy.
  • scher 20.10.09, 20:58
    Gość portalu: menodo napisał(a):

    > Masz usprawiedliwic, bo ja sobie tego zycze.

    Oho, wyszło szydło z worka. :)
    Okazało się, kto ma zapędy autorytarne i napawa się swoją - w jego przekonaniu - "władzą". ;)

    --
    Ne puero gladium!
  • scher 20.10.09, 22:07
    Gość portalu: menodo napisał(a):

    > Nie, nie podam. Nie bede ci opowiadac o bolesnych miesiaczkach mojej corki ani o tym, ze ktos
    > mi umarl.

    ...że wszystkie tego typu "życiowe" problemy kończą się wraz z ukończeniem szkoły i podjęciem nauki w szkole wyższej, bądź też podjęciem pracy zawodowej. Nagle okazuje się, że wobec wykładowcy na uczelni, czy też wobec pracodawcy taka pretensjonalna, egzaltowana postawa jest niedopuszczalna.

    A przecież dorosłe kobiety też mają bolesne miesiączki i też im ktoś może umrzeć...

    --
    Ne puero gladium!
  • Gość: menodo IP: 77.255.240.* 20.10.09, 22:23
    Zastanawiajace to jest to, ze ludzie o takiej mentalnosci trafiaja do zawodu
    nauczycielskiego.
    Ciesze sie, ze z podobnymi do Twojego przypadkami nie musze juz miec do czynienia.
  • scher 20.10.09, 22:58
    Zamiast prezentować typowe polskie narzekactwo i grać szkolną męczennicę, odpowiedz konkretnie na proste pytanie:

    Czy normalny pracodawca oczekuje, że pracownik będzie mu opowiadać o przyczynach nieobecności, które mogą być bardzo osobiste, po to by rozstrzygać, czy są to przyczyny zasadne?

    --
    Ne puero gladium!
  • Gość: menodo IP: 77.255.240.* 21.10.09, 00:12
    Nie czuje sie meczennica i ogolnie nie narzekam na swoje zycie, ale odpowiem Ci
    po raz drugi na to samo pytanie.

    Normalny pracodawca nie oczekuje szczegolowych wyjasnien od pracownika =
    dlaczego nie przyszedl do pracy. Wystarczy zwolnienie lekarskie albo wniosek o
    urlop itd.
    Tak samo jak normalny nauczyciel nie oczekuje ze rodzic bedzie go
    prosil,zwierzal sie z problemow, blagal o litosc itd. albo nawet jakos
    szczegolowo uzasadnial powody nieobecnosci dziecka.
    Dla normalnego nauczyciela jest normalne, ze jesli ma do czynienia z normalna
    rodzina to jesli dziecko nie przyszlo do szkoly to znaczy, ze nie moglo przyjsc.
    I tyle.
  • scher 21.10.09, 08:35
    Gość portalu: menodo napisał(a):

    > Dla normalnego nauczyciela jest normalne, ze jesli ma do czynienia z normalna rodzina

    A co ja pisałem w jednym z poprzednich postów? Nie to, że w szkołach zupełnie normalnie traktuje się uczniów i rodziców sumiennych, obowiązkowych i odpowiedzialnych, inaczej zaś leni, leserów i obiboków?

    Więc zanim w przyszłości na kogoś napadniesz i pogardliwie obśmiejesz jego "mentalność", upewnij się, że dobrze rozumiesz jego poglądy oraz intencje, żeby nie wychodzić na osobę albo mało inteligentną, albo źle wychowaną.

    --
    Ne puero gladium!
  • Gość: menodo IP: 77.255.240.* 21.10.09, 16:36
    scher napisał:
    > A co ja pisałem w jednym z poprzednich postów? Nie to, że w szkołach zupełnie n
    > ormalnie traktuje się uczniów i rodziców sumiennych, obowiązkowych i odpowiedzi
    > alnych, inaczej zaś leni, leserów i obiboków?"

    Tak tak, tylko ze z tego co piszesz wynika, ze w szkole nie obowiazuje zasada
    domniemania niewinnosci. Jest to "uznaniowe." I to rodzic ma dowiesc, ze nie
    jest patologia, przekonac nauczyciela, ze dziecko naprawde mialo powody zeby nie
    przyjsc na lekcje.
    Ale nawet jesli rodzic rzeczywiscie jest patologia, konsekwencje ponosi dziecko.
    Bo to dziecku obniza sie ocene z zachowania, nie uznajac usprawiedliwienia rodzica.
    Na tym polega glupota przepisow, ktore sa ci tak bliskie.
    Z zalozenia maja dotykac patologii a w konsekwencji uderzaja w normalne rodziny.
    Tak czy siak, ocena z zachowania jest zwykle ocena rodzica, nie dziecka.
    Osobiscie nigdy nie podaje i nie bede podawala szczegolowych powodow
    nieobecnosci dzieci w szkole. Jak dotad nigdy nie doczekalam sie pytania
    dociekliwego wychowawcy - coz konkretnie zatrzymalo dzieci w domu i nie sadze,
    aby ktokolwiek takie pytanie mi zadal.
  • scher 21.10.09, 17:29
    Gość portalu: menodo napisał(a):

    > Tak tak, tylko ze z tego co piszesz wynika, ze w szkole nie obowiązuje zasada
    > domniemania niewinności.

    W postępowaniu administracyjnym w ogóle nie obowiązuje zasada domniemania niewinności. Masz wykazać organowi wszystko, do czego cię prawo zobowiązuje, i tyle.

    Nie masz chyba 18 lat i nie jest to twój pierwszy kontakt z załatwianiem spraw urzędowych, więc nie rozumiem, czemu cię to dziwi.

    --
    Ne puero gladium!
  • Gość: menodo IP: 77.255.240.* 21.10.09, 18:36
    >" W postępowaniu administracyjnym w ogóle nie obowiązuje zasada domniemania niewi
    > nności. Masz wykazać organowi wszystko, do czego cię prawo zobowiązuje, i tyle."

    Daj spokoj. Masz usprawiedliwic i tyle.
    Z mojej strony EOT.
  • scher 21.10.09, 18:46
    Gość portalu: menodo napisał(a):

    > Daj spokoj. Masz usprawiedliwic i tyle.

    Mylisz się. Powiem ci więcej: Decyzja szkoły w tym względzie nie jest nawet decyzją administracyjną, lecz aktem władztwa zakładowego, więc od ewentualnej odmowy nie przysługuje ci żadna droga odwoławcza. Tak więc to ty masz większy interes do nauczyciela niż nauczyciel do ciebie. To ty go musisz przekonać - i przedstawić wymagane dowody na prawdziwość składanych oświadczeń.

    PS. Postawa "Jestem klientem i mam władzę" nie zaprowadzi cię zbyt daleko w kierunku budowania z nauczycielem opartej na obustronnym zaufaniu więzi osobowej w celu uczenia i wychowywania twojego dziecka.

    --
    Ne puero gladium!
  • tukata 20.10.09, 19:07
    Powód zaś musisz podać, bo nie każda przyczyna usprawiedliwia
    niewykonywanie ob
    > owiązku uczęszczania do szkoły. Podlega to ocenie nauczyciela.

    Jednak nie muszę, skoro nauczyciel owe usprawiedliwienia uważa za
    wystarczające.
    Ale może to wynika z tego, że moja córka bardzo sporadycznie
    opuszcza szkołę -to raz, a dwa że nauczyciel szanuje rodzica i
    uznaje, że skoro rodzic usprawiedliwił dziecko -to znaczy, że miał
    ku temu wystarczajacy powód. Tak wyglądają relacje z nauczycielem,
    który współpracuje z rodzicami, mają wzajemnie zaufanie i mają
    wspólny cel-dobro dziecka.
  • scher 20.10.09, 19:38
    tukata napisała:

    > Ale może to wynika z tego, że moja córka bardzo
    > sporadycznie opuszcza szkołę

    Na pewno. Zupełnie inaczej traktuje się na ogół w szkołach uczniów i rodziców sumiennych i odpowiedzialnych, inaczej zaś leserów, kłamców i obiboków.

    Nie mów jednak, że rodzice powodu nieobecności podawać nie muszą, bo to nieprawda.

    --
    Ne puero gladium!
  • scher 20.10.09, 21:09
    Odpowiedź sekretarza stanu w Ministerstwie Edukacji i Nauki - z upoważnienia ministra - na interpelację nr 518 w sprawie praw i obowiązków uczniów pełnoletnich

    Szanowny Panie Marszałku! W związku z interpelacją Pana Posła Arkadiusza Rybickiego (nr SPS-023-518/06) w sprawie praw i obowiązków uczniów pełnoletnich przedkładam następujące wyjaśnienie:

    Ustawa z dnia 7 września 1991 r. o systemie oświaty (Dz. U. z 2004 r. Nr 256, poz. 2572 z późn. zm.) nie zawiera przepisów szczegółowo regulujących zasady usprawiedliwiania nieobecności uczniów w szkole. Ten zakres spraw powinien być uregulowany w statucie szkoły, który zgodnie z art. 60 ust. 1 pkt 7 ustawy o systemie oświaty powinien określać między innymi prawa i obowiązki uczniów.

    Pojęcie obowiązków uczniów obejmuje swym zakresem przestrzeganie przez nich dyscypliny w szkole, w tym bieżące uczęszczanie na zajęcia szkolne. Oczywiste jest, że występują sytuacje, kiedy z przyczyn obiektywnych uczeń nie może uczestniczyć w zajęciach szkolnych. Dlatego też statut szkoły powinien określać przypadki, w jakich nauczyciel uznaje nieobecność ucznia na zajęciach szkolnych za usprawiedliwioną.

    Najczęstszym powodem nieobecności, który nie może być kwestionowany przez nauczyciela, jest choroba ucznia potwierdzona zaświadczeniem lekarskim. W przypadku nieobecności ucznia na zajęciach szkolnych z innych przyczyn statut szkoły powinien dopuszczać, jako usprawiedliwienie nieobecności ucznia w szkole, oświadczenie rodziców (prawnych opiekunów) o przyczynach nieobecności ucznia w szkole, a w przypadku uczniów pełnoletnich także oświadczenie samego ucznia.

    Należy wyraźnie podkreślić, że oświadczenia rodziców (prawnych opiekunów) albo pełnoletniego ucznia, które w przeciwieństwie do zaświadczenia lekarskiego nie są dokumentem urzędowym, podlegają ocenie nauczyciela. Nie każdy z podawanych w oświadczeniach powodów obiektywnie usprawiedliwia nieobecność w szkole.

    Zasady usprawiedliwiania nieobecności ucznia na zajęciach szkolnych nie są tylko kwestią organizacyjną i porządkową. Stanowią element procesu wychowawczego realizowanego przez szkołę względem wszystkich uczniów, także pełnoletnich. Wychowanie w szkole obejmuje również wdrożenie ucznia do sumiennego wywiązywania się z obowiązków, eliminowanie przypadków uchylania się ucznia od ich wykonywania z błahych powodów, odpowiedzialność za składane oświadczenia.

    --
    Ne puero gladium!
  • verdana 20.10.09, 21:22
    Paranoja. Czyli szkola nic nie moze zrobic , jesli skłamie i powiem,
    ze byl chory, a moze nie uznać koniecznosci zrobienia pracy
    domowej...
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • scher 20.10.09, 21:27
    verdana napisała:

    > Paranoja. Czyli szkola nic nie moze zrobic , jesli
    > skłamie i powiem, ze byl chory

    A doczytałaś, że musi być potwierdzone zaświadczeniem lekarskim? :)

    --
    Ne puero gladium!
  • Gość: menodo IP: 77.255.240.* 20.10.09, 21:38
    scher napisał:

    > verdana napisała:
    >
    > > Paranoja. Czyli szkola nic nie moze zrobic , jesli
    > > skłamie i powiem, ze byl chory
    >
    > A doczytałaś, że musi być potwierdzone zaświadczeniem lekarskim? :)"

    W przypadku uczniow pelnoletnich. Zreszta- nie w kazdej szkole, to zalezy od
    szkoly. Na szczescie.


    >
  • scher 20.10.09, 21:48
    Gość portalu: menodo napisał(a):

    > > A doczytałaś, że musi być potwierdzone zaświadczeniem lekarskim? :)"
    > W przypadku uczniow pelnoletnich.

    Ty jednak nie rozumiesz słowa pisanego...

    --
    Ne puero gladium!
  • Gość: menodo IP: 77.255.240.* 20.10.09, 21:31
    Po pierwsze - ten dokument dotyczy uczniow pelnoletnich.
    Po drugie - i tak wszystko reguluje statut szkoly.
    Nigdzie nie jest napisane, jak bardzo szczegolowo maja byc precyzowane przyczyny
    nieobecnosci.
    W szkolach moich dzieci nikt takich szczegolow nie wymaga.

  • scher 20.10.09, 21:38
    Gość portalu: menodo napisał(a):

    > Po pierwsze - ten dokument dotyczy uczniow pelnoletnich.

    Po pierwsze nie zrozumiałaś(-eś). Interpelacja dotyczyła uczniów pełnoletnich, odpowiedź już nie tylko ich.

    > Po drugie - i tak wszystko reguluje statut szkoly.
    > Nigdzie nie jest napisane, jak bardzo szczegolowo maja byc precyzowane przyczyny
    > nieobecnosci.

    Dlatego konkretyzowanie i odnoszenie prawa do praktyki należy już do zadań nauczyciela, który podejmuje ostateczną decyzję. I albo uznaje prośbę o usprawiedliwienie za zasadną, albo odmawia usprawiedliwienia. Mimo że TY sobie "życzysz". ;)

    --
    Ne puero gladium!
  • verdana 20.10.09, 21:41
    Rzoumiem, ze usprawiedliwienie nie moze zależec wyłacznie
    od'widzimisię" rodziców. Ale tym mniej-od "widzimisie" wycowawcy, a
    z tym wlasnie mamy tu do czynienia.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • scher 20.10.09, 21:45
    verdana napisała:

    > Ale tym mniej-od "widzimisie" wycowawcy

    Jeżeli wychowawca kieruje się rozsądnymi kryteriami, to nie jest to jego widzimisie. Ma uprawnienie dokonywać takich ocen, więc ich dokonuje. Ktoś musi decydować.

    W przypadku gdy wychowawca przesadza, zawsze pozostaje droga skargowa.

    --
    Ne puero gladium!
  • verdana 20.10.09, 21:59
    Powiedzienie "Nikomu nie usprawiedliwię, niezaleznie od powodu" nie
    jest rozsadnym kryterium.
    Nie jestem dzieciobojczynią, by w trakcie trzeciej klasy skladac
    skargi na wychowawczynię...
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • scher 20.10.09, 22:15
    Zanim złożysz skargę, porozmawiaj z nią po ludzku po prostu. Wielu nauczycieli naprawdę dużo zyskuje w osobistym kontakcie; gdy przestajemy się z nimi porozumiewać za pośrednictwem niedojrzałego umysłu naszego dziecka. ;)

    --
    Ne puero gladium!
  • verdana 20.10.09, 22:38
    Ja tą panią znam szosty rok. Osobiscie. I miedzy innymi dlatego NIE
    chodzę na wywiadowki. Umysł mojego 26-letniego dziecka, doktoranta
    psychologii, asystenta na uczelni, wyslanego w zastepstwie, nie jest
    niedojrzały. Przeciwnie, z racji zawodu potrafi dogadac się niemal z
    kazdym. Ale tez wymiękł.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • scher 20.10.09, 22:49
    Pozostaje Ci wysłać prośbę o usprawiedliwienie oficjalnie, kierując ją do dyrektora szkoły. Albo złożyć ją na dziennik w sekretariacie.

    --
    Ne puero gladium!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka