Dodaj do ulubionych

podanie do trzech liceów?, a ilość klas?

IP: 85.222.87.* 15.02.10, 12:02
składam podanie do trzech liceów, czy to oznacza,że tylko do trzech klas?

czy mogę złozyć podanie do trzech liceów i do dowolnej ilości klas w nich?

nie wiem czy to jest jasne?więc spróbuję tak:
składam podanie do liceum pierwszego wyboru do jednej klasy, czy mogę do pięciu?
Obserwuj wątek
    • Gość: menodo Re: podanie do trzech liceów?, a ilość klas? IP: 77.255.241.* 15.02.10, 12:52
      Mozna wybrac max. 3 licea i dowolna liczbe w nich klas.(tak jest w Warszawie)

      W gruncie rzeczy wybiera sie klasy - od najbardziej do najmniej mniej
      preferowanej. Na przyklad:
      1. klasa humanistyczna w liceum A
      2. klasa IB w liceum B
      3. klasa 0 -dwujezyczna w liceum C
      4. klasa dwujezyczna spoleczna w liceum B.

      To zreszta schemat mojego dziecka. Corce zalezalo na konkretnej klasie
      humanistycznej w konkretnym liceum, w pozostalych wybierala klasy dwujezyczne.
      Przy czym na ostatnim miejscu ustawila klase z liceum drugiego wyboru, w ktorym
      bardziej zalezalo jej na klasie IB.

      Warto te liste ulozyc w sposob przemyslany - bo zakwalifikowanie ucznia do klasy
      1 oznacza, ze praktycznie nie ma juz mozliwosci byc do zadnej z pozostalych.(ew.
      w pozniejszej rekrutacji)

      Zdarza sie, ze uczen zaznacza wszystkie klasy w danym liceum w kolejnosci 1-5 i
      wtedy zamiast do profilu biol-chem zostaje przydzielony do klasy humanistycznej
      i czuje sie rozczarowany. Zwlaszcza kiedy okazuje sie, ze dostalby sie do klasy
      biol.-chem w innym liceum, ale te preferencje zaznaczyl w dalszej kolejnosci.

      Troche to skomplikowane w teorii, ale system komputerowej rejestracji ulatwia i
      rozjasnia te procedure:)

      • joa66 Re: podanie do trzech liceów?, a ilość klas? 15.02.10, 18:39
        Dobrze wiedziec. Bylam przekonana , ze najpierw wybiera sie 3 licea,
        a potem w ramach tych liceow klasy i nie mozna miec klas z liceum A
        na 1 i np 4 miejscu, a gdzies w srodku licea B i C.

        Mam jeszcze jedno pytanie techniczne, pewnie najlepiej bedzie mogl
        na nie odpowiedziec pan Krzysztof Mirowski. Slyszalam (ale metoda
        gluchego telefonu, wiec szczegolow nie znam), ze uczennica zrobila
        blad techniczny - komputer jej sie wylogowal (wylaczyl?) w trakcie
        rejestracji, potem zalogowala sie jeszcze raz. Okazalo sie, ze jej
        dane nie pojawily sie w szkole piewrszego wyboru i tylko dzieki
        uprzejmosci dyrekcji znalazla sie na liscie kandydatow. Czt to
        mozliwe?

        p.s. przepraszam za brak polskich liter
          • myszmusia Re: podanie do trzech liceów?, a ilość klas? 16.02.10, 05:37
            > Dopiero po przeczytaniu "instrukcji obslugi" kseon zrozumialam,na czym dokladni
            > e
            > polegaja te zasady.

            a one teraz jest gdzies dostępna?
            --
            -----------------------------------
            Wielu ludzi uważa, że tym, którzy stają się wegetarianami, czegoś w życiu brakuje. Tym brakującym "czymś" jest zabijanie.
            - Eddy Grant
            [img]http://i27.tinypic.com/scqd7s.gif[/img]
            • Gość: menodo Re: podanie do trzech liceów?, a ilość klas? IP: 77.255.241.* 16.02.10, 10:55
              Elektroniczny system naboru kandydatow jeszcze nie "ruszyl",ale ktos tu gdzies
              podallin do zarzadzenia kuratora mazowieckiego ws. rekrutacji - ktore jest
              podstawa prawna zasad rekrutacji do szkol gimnazjalnych na terenie Mazowsza,
              zawiera kalendarium etc. i tez wiele rozjasnia.
              Mnie sie wydawalo, ze to dzieci w szkole przejda odpowiednie szkolenia pt. "z
              czym to sie je", jak ukladac liste szkol/klas etc. bo przeciez nie kazdy
              gimnazjalista moze liczyc na wsparcie rodzicow. Nie wiem jak w innych
              gimnazjach, ale w szkole corki szkolenie dzieci polegalo na przekazaniu im
              karteczek - wyciagu z zarzadzenia kuratora.
              • agatka_s Re: podanie do trzech liceów?, a ilość klas? 16.02.10, 11:21
                Na kazdym spotkaniu w kilku liceach na jakim byłam w zeszłym roku,
                zawsze była część poświęcona tej technicznej kwestii. Dodatkowo po
                spotkaniu zostawały ulotki informacyjne, w każdej ten temat był dobrze
                wyjaśniony.

                Zawsze też było to pytanie z sali.

                Każdy dyrektor ostrzegał, aby po pierwsze wybierać klasy madrze tj
                zgodnie z realnymi preferencjami, a nie na zasadzie zaznacze wszystkie
                klasy żeby zmaksymalizować szanse, a po drugie ustawiać klasy w madrej
                kolejnośći, czyli nie tylko według szans dostania się ale też według
                osobistych preferencji, bo zasada "trafiony zatopiony" powoduje że jako
                pierwsza może być zatopiona akurat klasa której tak naprawde nie chce
                się. Każdy Dyrektor ostrzegał,że nie ma przenoszenia między klasami,
                chyba ze się znajdzie kogoś na zamianę.

                Z drugiej strony też należy pamiętać że ustawienie klas niezgodnie z
                tendencją progów, nie ma sensu (chyba że rzeczywiscie akurat klas o
                której marzymy, to ta z małą ilością potrzebnych punktów, co też się
                czasem zdarza).
                • Gość: menodo Re: podanie do trzech liceów?, a ilość klas? IP: 77.255.241.* 16.02.10, 12:09
                  Jest wiele zrodel zdobycia wiedzy na temat niuansow procesu rekrutacyjnego do
                  szkol ponadgimnazjalnych. Ale nie wszyscy rodzice maja czas, mozliwosci czy
                  wole, aby te wiedze zdobywac.
                  Dlatego wydaje mi sie, ze dla wyrownania "szans edukacyjnych", wiedze te
                  powinni zdobywac sami zainteresowani - np. na godzinach wychowawczych. Szkoly
                  zatrudniaja tez pedagogow, psychologow - dlaczego w gimnazjach (wielu znanych
                  mi) tak niewiele poswieca sie czasu na przygotowanie uczniow do czekajacej ich
                  rekrutacji.

                  Znam wiele przypadkow dzieci,ktore popelnily wiele bledow na etapie wyboru
                  szkol/klas - bo nawet "nie wiedzialy, czego nie wiedzialy". W szkole zadnego
                  wsparcia, a w domu roznie to bywa.
                  • kmir Re: podanie do trzech liceów?, a ilość klas? 16.02.10, 12:39
                    > Dlatego wydaje mi sie, ze dla wyrownania "szans edukacyjnych", wiedze te
                    > powinni zdobywac sami zainteresowani - np. na godzinach wychowawczych.

                    Zwracam uwagę na fakt, że Najlepszym źródłem informacji dla "samych
                    zainteresowanych" jest sam system komputerowy, w którym są dostępne
                    szczegółowe wyjaśnienia - niestety większość kandydató posługuje się
                    komputerem w sposób intuicyjny co niestety nie zawsze jest najlepszą
                    metodą (np klikanie OK bez przeczytania informacji)

                    > Szkoly
                    > zatrudniaja tez pedagogow, psychologow - dlaczego w gimnazjach (wielu
                    znanych
                    > mi) tak niewiele poswieca sie czasu na przygotowanie uczniow do
                    czekajacej ich rekrutacji.

                    Nie wiem jak to wygląda w gimanzjach, ale w moim liceum połowa uczniów nie
                    uważa na zebraniach poświęconych organizacji matury, albo też nie robi
                    sobie notatek licząc na to, że zapamięta ....
                    --
                    Pozdrawiam serdecznie
                    Krzysztof Mirowski
                    dyrektor LXVII LO im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego
                    • Gość: menodo Re: podanie do trzech liceów?, a ilość klas? IP: 77.255.241.* 16.02.10, 18:11
                      kmir napisał:

                      > Zwracam uwagę na fakt, że Najlepszym źródłem informacji dla "samych
                      > zainteresowanych" jest sam system komputerowy, w którym są dostępne
                      > szczegółowe wyjaśnienia - niestety większość kandydató posługuje się
                      > komputerem w sposób intuicyjny co niestety nie zawsze jest najlepszą
                      > metodą (np klikanie OK bez przeczytania informacji)"

                      Ale jesli system "intuicyjny" nie jest a "zainteresowani" to osoby 16 letnie, w
                      dodatku podejmujace znaczace decyzje w warunkach wielu niewiadomych - tym
                      bardziej zasadny wydaje sie postulat, aby gimnazja wziely na siebie szkolenia -
                      jak sie w tym systemie poruszac. Zwlaszcza ze nie wszyscy uczniowie moga liczyc
                      na pomoc rodzicow.
                      Maturzysci maja o wiele bardziej komfortowa i jasna sytuacje. Po pierwsze sa juz
                      dorosli, po drugie system rekruatacji do szkol wyzszych jest o wiele prostszy i
                      bardziej intuicyjny.

                      '

                      >
        • kmir Re: podanie do trzech liceów?, a ilość klas? 16.02.10, 12:31
          > Mam jeszcze jedno pytanie techniczne, pewnie najlepiej bedzie mogl
          > na nie odpowiedziec pan Krzysztof Mirowski. Slyszalam (ale metoda
          > gluchego telefonu, wiec szczegolow nie znam), ze uczennica zrobila
          > blad techniczny - komputer jej sie wylogowal (wylaczyl?) w trakcie
          > rejestracji, potem zalogowala sie jeszcze raz. Okazalo się, ze jej
          > dane nie pojawily sie w szkole piewrszego wyboru i tylko dzieki
          > uprzejmosci dyrekcji znalazla sie na liscie kandydatow. Czy to
          > mozliwe?

          Moim zdaniem to nie jest możliwe.
          Po zakończeniu wypełniania komputerowego "podania" konieczne jest jego
          wydrukowanie i podpisanie (warto sprawdzić, czy wszystko jest tak
          wydrukowane jak kandydat sobie zaplanował: szkoły, klasy itp). Następnie z
          tym podaniem trzeba się udać do szkoły I wyboru, a po kilku dniach
          sprawdzić w systemie, czy szkoła zaakceptowała podanie. Szkoła może nie
          zaakceptować podania w przypadku jeżeli kandydat coś pozmieniał w systemie
          po wydrukowaniu podania (wtedy "zawartość" systemu i papierowego wydruku
          są ROZBIEŻNE - np inna kolejność klas).
          Pragnę też przy okazji wyjaśnić szczegółowo zasadę tworzenia listy
          preferencji klas. Najpierw wybieramy w systemie trzy szkoły - wtedy
          pojawia nam się pełna lista klas z tych trzech szkół (czasem jest to nawet
          prawie dwadzieścia klas). Wtedy trzeba ułożyć interesujące nas klasy od
          tej najbardziej wymarzonej aż do tej najmniej interesującej. Oczywiście
          można uszeregować wszystkie dostępne klasy z tych trzech szkół, ale to
          raczej nie ma sensu - trzeba pamiętać, że klasa to konkretne przedmioty
          rozszerzone i określone języki obce. Stąd nie ma sensu aby zadekalrowany
          humanista wybierał klasę mat fiz, czy też aby uczeń nie znający wcale
          angielskjiego wybierał klasę z zaawansowanym angielskim. Przy ustawianiu
          kolejności klas obowiązuje zasada, że klasy z poszczególnych szkół mogą
          być wwymieszane, przykłądowo:
          1. klasa IC z liceum X
          2. klasa IA z liceum Y
          3. klasa IB z liceum X
          4. klasa IA z liceum Z
          itd.
          Należy koniecznie pamiętać, że jeżeli kandydat zostanie zakwalifikowany do
          swojej klasy drugiego wyboru (w podanym przykłądzie IA z liceum Y) to
          oznacza, że miał za mało punktów do klas wyżej ustawionych (IC z liceum
          X), a do żadnej z dalszych klas nie był rozpatrywany i nie może być
          przyjęty, nawet jak ma dostatecznie dużo punktów.
          Warto też zwrócić uwagę na to, że nie ma sensu ustawianie na dalszych
          miejscach klas o wyższych progach niż te klasy na pierwszych miejscach (w
          podanym przykładzie klasa nr 1czyli IA z liceum Y nie może mieć wyższego
          prgu niż klasa nr 2 czyli IC z liceum X. Jeżeli kandydatowi zabraknie
          punktóow do klasy nr 1 to nie ma szans w żadnej klasie o wyższym progu
          (uwaga: w różnych klasach kandydat może mieć inną liczbę punktów, bo inne
          przedmioty są punktowane)
          --
          Pozdrawiam serdecznie
          Krzysztof Mirowski
          dyrektor LXVII LO im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego
          • Gość: ja zasady, zasady ... IP: 195.150.84.* 19.02.10, 13:14
            Ja jeszcze nieobyta, a widzę, że rekrutacja elektroniczna to wyższa szkoła
            jazdy;). A jak sprawa wygląda z przenosinami do innej szkoły? Komputer
            przydzielił do tej na 2.m, a uczeń jednak wolałby do szkoły wskazanej na 3m?
            Jeżeli po elektronicznym przydziale nie ma miejsc, a nikt nie zrezygnuje to
            klamka zapadła? Jakie są ostateczne terminy?
            Kiedyś to chyba było prościej patrząc od strony ucznia: 3 podania do 3 szkół, a
            pod koniec czerwca ostateczna decyzja małolata.

            >Wtedy trzeba ułożyć interesujące nas klasy od
            > tej najbardziej wymarzonej aż do tej najmniej interesującej.

            Czyli na liście w sumie może być i kilkanaście pozycji.

            > Należy koniecznie pamiętać, że jeżeli kandydat zostanie zakwalifikowany do
            > swojej klasy drugiego wyboru (w podanym przykłądzie IA z liceum Y) to
            > oznacza, że miał za mało punktów do klas wyżej ustawionych (IC z liceum
            > X), a do żadnej z dalszych klas nie był rozpatrywany i nie może być
            > przyjęty, nawet jak ma dostatecznie dużo punktów.

            Nie można deklarować się na klasę już po ostatecznym ogłoszeniu wyników?

            A przy okazji, czy szkoły MAJĄ OBOWIĄZEK podać do wiadomości próg niezbędny do
            przyjęcia w danej klasie w poprzednim roku? Czy MUSZĄ też zapytane poinformować,
            czy pozostały im wolne miejsca w poprzednim roku po pierwszym etapie rekrutacji
            (dot. to raczej mniej popularnych szkół).

            I jeszcze jedno, niektóre licea prowadzą międzyodziałową naukę języków obcych
            (czyli do wybranej klasy nie jest przypisany II język). Czy w takim przypadku
            język też wybiera się już na etapie rekrutacji elektronicznej? (ma to tę dobrą
            stronę, że nikt we wrześniu nie powie, że dana osoba nie może uczyć się np
            włoskiego).
            • Gość: menodo Re: zasady, zasady ... IP: *.ip.netia.com.pl 19.02.10, 13:57
              Widze, ze z choinki sie urwales(las):))), ale zadajesz calkiem calkiem
              zdroworozsadkowe pytania.
              Niestety zasady rekrutacji do szkol ponagmizjazjalnych zdroworozsadkowe nie sa.
              Mam wrazenie, ze sluza przede wszystkim komisjom rekrutacyjnym- nauczycielom i
              dyrektorom szkol, ktorzy jak najszybciej chca sie udac na wakacyjny wypoczynek.

              Na poczatek jako lekture polecam zarzadzenie lokalnego kuratora ws. zasad
              rekrutacji do szkol ponadgimnazjalnych.
                • Gość: menodo Re: zasady, zasady ... IP: *.ip.netia.com.pl 19.02.10, 16:20
                  Moja corka dostala sie do klasy/szkoly pierwszego wyboru,gdzie progi punktowe
                  byly najwyzsze w Warszawie.

                  Troche wczesniej wybieral kierunki studiow jej brat, dostal sie na 5 kierunkow.
                  Ale wybral sobie ten jeden-jedyny, gdzie prog byl NAjNIZSZY.

                  Corka zostala przydzielona do tej niby najlepszej klasy i niby powinna Bogu
                  dziekowac, ze tak wlasnie sie stalo. Tylko, ze ona moglaby sie dostac do kazdej
                  z wybranych przez siebie szkol - ale nie miala takiej mozliwosci na "refleksje"
                  - takiej, jakiej mial jak brat...

                  • Gość: ja Re: zasady, zasady ... IP: 195.150.84.* 22.02.10, 13:29
                    Gość portalu: menodo napisał(a):

                    > Moja corka dostala sie do klasy/szkoly pierwszego wyboru,gdzie progi punktowe
                    > byly najwyzsze w Warszawie.
                    >
                    > Troche wczesniej wybieral kierunki studiow jej brat, dostal sie na 5 kierunkow.
                    > Ale wybral sobie ten jeden-jedyny, gdzie prog byl NAjNIZSZY.
                    >
                    Lepiej urwać się z choinki późno niż wcale;)

                    > Corka zostala przydzielona do tej niby najlepszej klasy i niby powinna Bogu
                    > dziekowac, ze tak wlasnie sie stalo. Tylko, ze ona moglaby sie dostac do
                    >kazdej z wybranych przez siebie szkol - ale nie miala takiej mozliwosci na
                    >"refleksje" - takiej, jakiej mial jak brat...

                    Dokładnie o takim bólu egzystencji pomyślałam ...
                    • Gość: ja menodo IP: 195.150.84.* 22.02.10, 13:33
                      Trochę mi się cytaty pomyliły w poprzednim poście:)W sumie też mam odczucie, że
                      w tej grze przede wszystkim chodzi o wygodę urzędników
                      (nauczycieli/dyrektorów/sekretarek), jak najmniej zamieszania, a tzw dobro
                      gimnazjalisty schodzi na dalszy plan.

                      No, cóż, pora uczyć się strategii od najmłodszych lat;)
            • kmir Re: zasady, zasady ... 21.02.10, 20:09
              > Kiedyś to chyba było prościej patrząc od strony ucznia: 3 podania
              do 3 szkół, a pod koniec czerwca ostateczna decyzja małolata.

              W roku 2002 oobowiązywały podobne zasady: każdy kandydat mogł złożyć
              podania do wielu szkół (dołaczając kserokopie dokumentów), a
              osteczną decyzję podejmował znając wyniki ze wszystkich szkół. W
              efekcie kandydaci z dużą liczbą punktów i mający zapobiegliwych
              rodziców byli na listach zakwalifikowanych do przyjęcia w kilkunastu
              szkołach. A większośc kandydató była na kilometrowych listach
              rezerwowych. To był koszmar dla kandydatów, ale także dla szkół.
              W mojej szkole było wtedy 600 kandydatów (dziesięciu na jedno
              miejsce), a z listy zakwalifikowanych do przyjęcia wybór szkoły
              potwierdziła połowa. W celu zapełnienia miejsc przyjmowaliśmy
              kandydatów z listy rezerwowej powiadamiając
              kolejnychg "rezerwistów", aż do numeru 120. Najbardziej
              zdezorientowani w tym zamieszaniu byli kandydaci - to w trosce o
              nich śródmiejskie licea zainicjowału stworzenie systemu
              komputerowego z listami preferencyjnymi klas. Niestety p. minister
              Łybacka ograniczyła liczbę szkół do trzech :(

              --
              Pozdrawiam serdecznie
              Krzysztof Mirowski
              dyrektor LXVII LO im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego
              • Gość: ja Re: zasady, zasady ... IP: 195.150.84.* 22.02.10, 13:42
                > W roku 2002 oobowiązywały podobne zasady: każdy kandydat mogł złożyć
                > podania do wielu szkół (dołaczając kserokopie dokumentów), a
                > osteczną decyzję podejmował znając wyniki ze wszystkich szkół.

                Wystarczyło ograniczyć możliwość składania podań do 3 szkół, ale jednak wybór
                pozostawić potem uczniowi, jeśli dostał się do wszystkich placówek:)

                >To był koszmar dla kandydatów, ale także dla szkół.
                > W mojej szkole było wtedy 600 kandydatów (dziesięciu na jedno
                > miejsce), a z listy zakwalifikowanych do przyjęcia wybór szkoły
                > potwierdziła połowa.

                O jakim koszmarze mówimy w dobie komputeryzacji? Wystarczy postawić wymaganie,
                że uczeń ma 2 dni na ostateczny wybór szkoły i .. resztę pokazuje program (kto z
                listy rezerwowej się dostał; kolejny dzień na potwierdzenie dla "rezerwowiczów", ).

                Wstyd (?)się przyznać, ale myślałam, iż elektroniczny system ma ułatwić pracę, a
                nie w pewien sposób ubezwłasnowolnić uczniów.
                • kmir Re: do kmir (chyba) 23.02.10, 11:03
                  > obowiązki placówki w zakresie informowania o poziomie i
                  > popularności szkoły

                  Dane statystyczne (progi, liczba kandydatów itp) byłu co roku
                  dostępne w wersji zbiorczej na stronie biura edukacji. W tym roku
                  pewnie też tak będzie. Oczywiście można pytać w konkretnej szkole -
                  czy szkoła ma obowiązek udzielenia odpowiedzi to jest nieistotne,
                  przecież jeżeli tego nie zrobi to bardzo sobie psuje opinię.

                  > kwestia jęz. do wyboru

                  To trzeba koniecznie wyjaśnić w konkretnej szkole.
                  --
                  Pozdrawiam serdecznie
                  Krzysztof Mirowski
                  dyrektor LXVII LO im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego
                  • Gość: ja Re: do kmir IP: 195.150.84.* 23.02.10, 13:27
                    Bardzo dziękuję za odzew.

                    > Dane statystyczne (progi, liczba kandydatów itp) byłu co roku
                    > dostępne w wersji zbiorczej na stronie biura edukacji.

                    Interesują mnie dane z 2 poprzednich lat, czy są one ogólnie dostępne? Gdzie
                    konkretnie ich szukać? Czy jest tam podany faktyczny przedział punktowy (czyli
                    przyjęty uczeń z najmniejszą i największą ilością pkt)?
                    Czy ktokolwiek MA OBOWIĄZEK udzielić mi informacji, czy po pierwszym etapie w
                    szkole zostały wolne miejsca w poprzednim roku?

                    >Oczywiście można pytać w konkretnej szkole -
                    > czy szkoła ma obowiązek udzielenia odpowiedzi to jest nieistotne,

                    Dla mnie jest:) Jeżeli jest ku temu podstawa prawna, to szkoła musi udzielić
                    takiej informacji.

                    > przecież jeżeli tego nie zrobi to bardzo sobie psuje opinię.

                    Niekoniecznie. Zauważyłam odwrotną tendencję wśród średniaków. Szkoły bardzo
                    dobre chwalą się wysokim pułapem, te słabiutkie - zachęcają kandydatów niskim, a
                    po środku jest cała masa, która w zależności od polityki, niemniej najczęściej
                    sztucznie winduje pułap, aby w oczach konkurencji nie wypadać blado. Wiadomo, że
                    to ma krótkie nogi, jednak nie wszystkim chce się aż tak dociekać. Faktem
                    natomiast jest, że na 6 telefonów wykonanych przeze mnie do liceów, w ŻADNYM nie
                    udzielono mi konkretnej odpowiedzi na temat punktów ( w jednym podano
                    przybliżoną wartość, która odbiegała o ... 30 pkt od konkretnego przypadku w
                    tej szkole); tylko na jednej stronie znalazłam konkretne dane.

                      • Gość: ja Re: do menodo IP: 195.150.84.* 23.02.10, 14:20
                        Dzięki za wszelkie info. Należę do tej "grupy dużych miast", które nie
                        korzystają z systemu w linku:( Ponadto, przyznam szczerze, że chciałabym dotrzeć
                        do informacji mówiącej nie tylko o zakładanym progu, ale o faktycznych duszach,
                        czyli ile miał punktów najsłabszy i najmocniejszy "element w ogniwie" w
                        poprzednich 2 latach :)
                        Wiadomo, że można zasięgać języka i pozyskiwać informacje z drugiej ręki,
                        niemniej nie podoba mi się to, że są to tajne dane (przecież nie interesują mnie
                        konkretne nazwiska)
                        • Gość: menodo Re: do menodo IP: *.ip.netia.com.pl 23.02.10, 14:43
                          Ja sie znam tylko na liceach w Warszawie - tu jest wszystko transparentne:) Ale
                          jesli interesuja Cie szkoly w innym duzym miescie, to sa przeciez lokalne
                          kuratoria albo media, ktore na pewno moga pomoc w uzyskaniu interesujacych Cie
                          danych.
                          Jezeli chodzi o "faktyczne dusze" to np. do klasy mojej corki tez dzis dolaczyla
                          nowa kolezanka. No ale co z tego. Czy szkola natychmiast powinna o tym
                          poinformowac opinia publiczna - ile ta dziewczynka miala punktow po ukonczeniu
                          gimnazjum?

                          Nie jestem osoba zawodowo zwiazana ze szkolnictwem, ale wydaje mi sie, ze
                          informacje o progach punktowach dotycza tylko pierwszej rekrutacji, tej, ktora
                          odbywa sie w czerwcu.
                          • Gość: ja Re: do menodo IP: 195.150.84.* 23.02.10, 16:33

                            > jesli interesuja Cie szkoly w innym duzym miescie, to sa przeciez lokalne
                            > kuratoria albo media, ktore na pewno moga pomoc w uzyskaniu interesujacych
                            >Cie danych.

                            2 telefony - odp. : NIE ma :)
                            Z pewnością uparty dotrze, ale po co tyle podchodów w zwyczajnych sprawach?

                            >do klasy mojej corki tez dzis dolaczyla
                            > nowa kolezanka. No ale co z tego. Czy szkola natychmiast powinna o tym
                            > poinformowac opinia publiczna - ile ta dziewczynka miala punktow po
                            >ukonczeniu gimnazjum?

                            Jasne, nie popadajmy w absurdy. Niemniej we wrześniu szkoła powinna być
                            zobligowana jednak do stworzenia listy z realnymi progami punktowymi.
                    • Gość: menodo do ja IP: *.ip.netia.com.pl 23.02.10, 13:52
                      Ale pamietaj, ze w rekrutacji, w ktorej nie ma dodatkowych egzaminow (wypasione
                      mateksy w Staszicu, klasy IB, dwujezyczne, artystyczne -jak w cervantesie czy
                      sobieskim)- maks. puntktow to 200. Tyle nalezy sie laureatowi olimpiady (ktory
                      ma wolny wstep do kazdej klasy i szkoly) ewentualnie komus, kto na etapie
                      wojewodzkim spiewa, tanczy,skacze jak Malysz PLUS ma 4 szostki z punktowanych
                      przedmiotow, w wolontariacie sie udziela i ma srednia 6,oo, i 100 punktow z testu:)
                        • joa66 Re: zapomnialam 23.02.10, 14:10
                          Czy dane o progach punktowych w danej szkole obejmują też uczniów
                          przyjętych po oficjalnej rekrutacji?

                          Czyli na przykład w szkole X w czasie normalnej rekrutacji progiem
                          było 160 punktów, ale z jakiś powodów w sierpniu przyjęto ucznia ze
                          130 punktami , a potem oficjalne dane wskazywały 130 punktów jako
                          próg w danym roku szkolnym?
                          • Gość: ja Re: zapomnialam IP: 195.150.84.* 23.02.10, 14:23
                            oa66 napisała:

                            > Czy dane o progach punktowych w danej szkole obejmują też uczniów
                            > przyjętych po oficjalnej rekrutacji?
                            >
                            > Czyli na przykład w szkole X w czasie normalnej rekrutacji progiem
                            > było 160 punktów, ale z jakiś powodów w sierpniu przyjęto ucznia ze
                            > 130 punktami , a potem oficjalne dane wskazywały 130 punktów jako
                            > próg w danym roku szkolnym?

                            No właśnie, to są takie niuanse, które jednak w końcowym rozrachunku mają
                            znaczenie. Dla mnie próg = najmniejszej ilości punktów wśród przyjętych uczniów
                          • Gość: agatka_s Re: zapomnialam IP: *.aster.pl 23.02.10, 14:37
                            Moim zdaniem akurat te progi które zalinkował Pan Dyrektor,
                            zawierają progi łącznie z tymi z rekrutacji uzupełnijącej.
                            Sprawdziłam wyniki Reytana (miałam je bezpośrednio z systemu kiedy
                            rekrutacja została zakończona) i są one wyższe (minima) niż te na
                            arkuszu który zalinkował pan Dyrektor. Stąd podejrzewam, że te w
                            linku zawierają też dane osób które "załapały" się póżniej czyli w
                            wyniku rekrutacji uzupełnijącej.

                            Pamiętam też jaka była konsternacja gdy Pani Dyrektor Staszica na
                            zebraniu zapytana o najniższy próg powiedziała że 130 pkt (normalnie
                            Staszic ma progi koło 160)...dopiero potem musiała dodać ze to był
                            właśnie przypadek rekrutacji uzupełnijącej.
                            • joa66 Re: zapomnialam 23.02.10, 14:53
                              Czyli jednak rozsądniej (nie tylko z tego powodu) brać pod uwagę
                              średnią, a nie minimum.

                              Z ciekawości - jak będziesz miała chwilkę - jak wyglądało minimum
                              bezpośrednio po rekrutacji do klasy historia WOS w Reytanie?
                                • joa66 Re: zapomnialam 23.02.10, 15:11
                                  w arkuszu z linka to 142 w 2009..czyli wyższa.

                                  ale w sumie są to zbliżone dane.

                                  Zastanawiałam się przez chwilę, że może te minimalne progi, które
                                  mniej więcej kojarzę, nie mają nic wspólnego z rzeczywistością.



                                    • agatka_s Re: zapomnialam 23.02.10, 15:26
                                      Gość portalu: menodo napisał(a):

                                      > Jezu, naprawde takie progiw REJTANIE?

                                      (błagam ReYtanie !!!!, to jak styropian po szkle....)

                                      znaczy że takie niskie ? czy że takie wysokie ? i które ?

                                      najniższe są do klas humanistycznie nastawionych, a najwyższe do
                                      tych mat-fiz-geo. Reytan jest raczej ścisły (zawsze był).

                                      Matury ma za to bardzo przyzwoite, nawet się żdziwiłam, bo myślałam
                                      że dużo gorzej wypada na maturach.
                                      • joa66 Re: zapomnialam 23.02.10, 15:33
                                        Ja niestety jakoś szczególnie reytanem się nie zachwycam (chociaż
                                        miło było), ale mam do tej szkoły jakieś takie podstawowe zaufanie.
                                        Myślę, że gdyby było tam więcej godzin języków i odrobinę lepszy
                                        dojazd, to posunęłabym się do tego, żeby tę szkołę radzić synowi.
                                        (pomimo rekolekcji, mszy itp)
                                        • agatka_s Re: zapomnialam 23.02.10, 15:43
                                          O co chodzi z rekolekcjami ? mszami ?

                                          To akurat jest tak samo jak gdzie indziej chyba. Rekolekcje trzeba
                                          załatwiać u siebie w parafii, a msze są nieobowiązkowe, na 7.00 rano
                                          dla chętnych w kościele Św Michała...

                                          Liceum jest OK (przynajmniej wyniki matur o tym swiadczą), ale nic
                                          nadzwyczajnego. Brakuje jakiegoś pomysłu na szkołę (pisałam już o
                                          tym kiedyś, że liceum jest bardzo gorsze od gimnazjum). Np mój syn
                                          uwielbia swoją szkołę, ale już teraz przebąkuje że raczej pójdzie
                                          gdzie indziej (jeszcze do niedawna nie wchodziło to w grę, a teraz
                                          już tak). Większość absolwentów gimnazjum Reytana, wybiera inne
                                          licea (nie musze dodawać że te z wyższymi progami). Mówiła nam to
                                          wychowawczyni na ostatnim zebraniu, ze to jest problem dla nich i
                                          chcieliby tę tendencję powstrzymać, ale niestety co roku jest bardzo
                                          mało tych co kontynuują liceum po gimnazjum.

                                          Ale to nadal bardzo porządna szkoła i mogę każdemu polecić
                                          (szczególnie tym ścisłym)
                                          • joa66 Re: zapomnialam 23.02.10, 15:53
                                            "To akurat jest tak samo jak gdzie indziej chyba. Rekolekcje trzeba
                                            załatwiać u siebie w parafii, a msze są nieobowiązkowe, na 7.00 rano
                                            dla chętnych w kościele Św Michała... 2

                                            Wiem, że nie obowiązkowe, ale kiedyś oglądałam galerię szkół i w
                                            Reytanie obecność księdza (katechety?) w szkole była bardzo wyraźnie
                                            zaznaczona. Nie na tyle, żeby w popłochu uciekać, ale jednak
                                            zastanawiająco. A może po prostu jestem nieprzyzwyczajona.


                                            A w liceum i gimnazjum są ci sami nauczyciele? Zastanawiam się skąd
                                            ten brak pomysłu na szkołę - to wina tylko dyrekcji?
                                            • Gość: agatka_s Re: zapomnialam IP: *.aster.pl 23.02.10, 19:51
                                              Dla mnie pomysł na szkołę, to coś co daną szkołę wyróżnia. Taki
                                              Staszic stawia na matmę, na wspołpracę z Politechniką, też ma
                                              autorski program informatyki dla IT freeks, Poniatowski-chemia i
                                              sukcesy na skalę międzynarodową +współpraca z Politechniką (dla mat-
                                              fiz), Batory-klasa z IB, klasa dwujęzyczna, Frycz-klasa dwujęzyczna
                                              niemiecka, współpraca Goethe Institute (moge literówki zrobić boo
                                              nie znam niemieckiego). (O innych szkołach nie pisze bo się nimi z
                                              racji braku zainteresowań humanistycznych nie interesowałam).

                                              Reytan to dobry typowy ogólniak, taki sam jak np Kochanowski,
                                              Zamoyski, Dąbrowski (tu są conajmniej egzotyczne języki).

                                              Teraz Dyrektor Reytana podjął wspólpracę z wydziałem Filozofii,
                                              próbują może coś kombinować, ale nie ma oferty dla kogoś kto oprócz
                                              4 lat nauki chce coś jeszcze "plus", no może poza ofertą sportową
                                              która jesty napewno bardzo bogata-Reytaniackie kajaki, narty-to
                                              napewno coś co wyróznia tę szkołę (ale w Staszicu są podobne sprawy
                                              np)

                                              Gimnazjaliści Reytana są raczej ambitni i myślę że od liceum chcą
                                              czegoś więcej niż tylko zwykłej oferty ogólniaka, stąd wielu wybiera
                                              inne szkoły np takie które oferują kontynuację dwujęzyczności itp.


                                              Co do księdza, to już pisałam. Ksiądz Ujma, do zeszłego roku był
                                              katechetą (odszedł na emeryturę, ku autentycznej rozpaczy uczniów w
                                              tym mojego syna)-była to taka "żywa legenda" i kopalnia wiedzy o
                                              szkole-nauczyciel kochany przez młodzież, aczkolwiek o bardzo
                                              konserwatywnych poglądach, z którymi nie każdy się zgadzał (słynna
                                              sprawa festiwalu tolerancji). To była postać i
                                              prawdziwy "Reytaniak", niezależnie od tego czy był katechetą czy
                                              nie. Ja miałam okazję poznać księdza (krótka rozmowa na rozpoczęciu
                                              roku) i rzeczywiście był to facet dający się lubić. W Reytanie
                                              napewno nie ma żadnej indoktrynacji. Jest etyka (2 etyków), którą
                                              zresztą wybiera wielu uczniów (w gimnazjum nie ma). Myślę że akurat
                                              to jest kompletnie wydumany zarzut wobec szkoły.
                                      • Gość: menodo Re: zapomnialam IP: *.ip.netia.com.pl 23.02.10, 17:45
                                        No dobra, Reytan, przepraszam. Na moj humanistyczny wydzial przed laty przyszla
                                        z REYTANA cala ekipa z zadartymi nosami. Sczerze mowiac. nie wykazala sie niczym
                                        szcegolnym, aczkolwiek zadarte nosy odziedziczyly kolejne jej pokolenia. ...Ale
                                        teraz slysze, ze to szkola z tradycjami scislymi. Hmmm. A prof. Gugulski?
                                        Niemniej - i progi, w wyniki maturalne przecietne.
                                        • agatka_s Re: zapomnialam 23.02.10, 19:27
                                          Gość portalu: menodo napisał(a):

                                          > No dobra, Reytan, przepraszam. Na moj humanistyczny wydzial przed
                                          laty przyszla
                                          > z REYTANA cala ekipa z zadartymi nosami. Sczerze mowiac. nie
                                          wykazala sie niczy
                                          > m
                                          > szcegolnym, aczkolwiek zadarte nosy odziedziczyly kolejne jej
                                          pokolenia. ...Ale
                                          > teraz slysze, ze to szkola z tradycjami scislymi. Hmmm. A prof.
                                          Gugulski?
                                          > Niemniej - i progi, w wyniki maturalne przecietne.


                                          No to miałaś pecha, przeciętny Reytaniak jest bardzo sympatyczny,
                                          conajmniej
                                          tak jak ja ;-)


                                          Reytan był zawsze "skrzywiony" ściśle. Kiedyś była to w ogóle męska
                                          szkoła. Kiedy ja się uczyłam, to na 8 klas, były 3 mat-fiz, 2 biol-
                                          chem, jedna ogólna i jedna humanistyczna. Zresztą w tej
                                          humanistycznej były same dziewczyny i tą klase nazywano babińcem,
                                          szkołą żon (podobnie jak pewną szkołę architektoniczną o podobnym
                                          przekroju płciowym). Niestety wewnętrznie (wśród uczniów) klasy
                                          humanistyczne były uważane za ciut inną ligę (może to niepoprawne
                                          politycznie, ale wtedy mając po kilkanaście lat nikt taką
                                          poprawnością sobie głowy nie zawracał, i [poprostu uważano tych z
                                          humanistycznej za głupszych, a same klasy za beznadziejne).
                                          Nauczyciele matematyki lub fizyki czasem anegdotycnie nam opowiadali
                                          o lekcjach matematyki i fizyki w klasie humanistycznej, co tam
                                          panienki nie powymyślały... (wiem teraz by się to nie zdarzyło, ale
                                          wtedy to były takie czasy, nauczyciele śmiali się z uczniami z co
                                          głupszych przypadków)

                                          Co oczywiscie nie oznacza że wszyscy z mat-fiz poszli na
                                          politechnikę i kontynuowali "karierę" ścisła-ale wtedy to było
                                          możliwe, te słowa piszaca np wybrała wydział japonistyki
                                          (niesłusznie zresztą, jak potem czas pokazał), a większość z mojej
                                          klasy poszła na medycynę (chyba 12 osób).Profesor Gugulski był
                                          wspaniałym polonistą, ale profesor Gugulski uczył w klasach mat-fiz,
                                          bo zwyczajnie tych klas było zawsze w Reytanie najwięcej. Dobrych
                                          polonistów w Reytanie było i jest (podobno nauczyciel mojego syna to
                                          też świetny polonista, choć ja mam watpliwości...) zresztą więcej,
                                          ale sama szkoła była uważana zawsze za ścisłą, i tak jej pozostało
                                          do dziś.

                                          A co do wyników matur, uważam je za bardzo dobre. Nie bardzo wiem
                                          co masz na myśli, że "są przeciętne" ?? O jakiej przeciętności
                                          mówisz ? Która szkoła jest tak znacząco lepsza (no bo jeśli
                                          mówimy o kilku % to to naprawde nie jest jakaś różnica przesądzająca
                                          o jakości szkoły, wystarczy jeden uczeń któremu gorzej poszło bo się
                                          zdenerwował i już). Ja np patrze na: matematykę (72%) (Staszic
                                          (najlepsza matma w W-wie) 86%) fizykę (75%) (Staszic wiadomo spec
                                          mat-fiz a tylko 74%), chemie (78%) (Poniatowski (najlepsza chemia w
                                          W-wie) 86%) geografię (71%) (Batory 82%) i WOS (71%) (Batory 72%),
                                          bo to są dla mojego syna interesujace przedmioty, i też te w których
                                          Reytan się specjalizuje. Humanistycznie moze jest gorzej, nie
                                          wiem dokładnie, ale jeśli tak to właśnie bo to nie jest szkoła
                                          humanistyczna.



                                          • Gość: menodo Re: zapomnialam IP: *.ip.netia.com.pl 23.02.10, 20:23
                                            Przepraszam, moim celem nie bylo ranienie Twojej Reytaniackiej dumy:)

                                            Ja nie dziele ludzi wg profilu wyksztalcenia i zgadzam sie z moim przyjacielem
                                            matematykiem, ktory mawia, ze albo ktos mysli, albo nie mysli. Sama konczylam
                                            klase humanistyczna i jestem w stanie zrozumiec bol matematykow, ktorzy uczyli
                                            moje kolezanki. Z drugiej strony jako mloda doktorantka mialam praktyki na
                                            Politechnice - i z takim poziomie umyslowego skretynienia nie spotkalam sie juz
                                            nigdy potem, zwlaszcza na slynnym wydziale "kibli"... (aczkolwiek, np. na
                                            elektronice nawiazalam trwale przyjaznie z czlonkami Mensy:))

                                            Tak wiec- bez przesady z tymi podzialami na profile. Znam wielu wybitnych ludzi
                                            zarowno wsrod humanistow, jak i lekarzy czy inzynierow.

                                            Co do Reytana. Pomagam znajomym dzieciom w wyborze liceow. Rzeczywiscie Reytan
                                            nie jest szkola humanistyczna. A wyniki matur - napisalam ze przecietne, bo
                                            porownywalam z Batorym, Poniatowskim, Staszicem i Czackim. W szerszym kontekscie
                                            sa to wyniki bardzo dobre.


                                            • agatka_s Re: zapomnialam 23.02.10, 20:54
                                              Nie ranisz. Reyatn był wspaniałą szkołą gdy ja go konczyłam (był
                                              wtedy uważany za jedną z najlepszych szkół w W-wie). W tej chwili
                                              jest szkołą bardzo dobrą, ale nie wybitną (o czym już napisałam
                                              WIELE RAZY). Mój syn najprawdopodobnie ustawi ją jako szkołę 3
                                              wyboru (czyli taką do której nawet w przypadku jakiejś katastrofy
                                              się dostanie, właśnie dlatego że póki co progi oscylowały wokoł 130-
                                              140 co nie powinno być problemem w jego przypadku, a jest to jak
                                              najbardziej szkoła do której pójdzie bez bólu egzystencjalnego).

                                              Podział na profile-poruszyłam ten temat tylko po to aby udowodnić ci
                                              że Reytan zawsze był ścisły, i realnie i w tzw "corporate
                                              culture", tu poprostu humaniści nie mieli łatwego zycia....

                                              Za długo już żyję na świecie (i za dużo ludzi chocby w kontekście
                                              profesjonalnym miałam okazję oceniać) aby przywiązywać wagę do jakiś
                                              podziałów sprzed (tfu tfu !!!!) ćwierczwiecza. Ale wtedy jako
                                              licealiści tak myśleliśmy, i poprostu odtwarzam te opinie które
                                              wtedy obowiązywały (o ile wiem były wtedy szkoły humanistyczne, za
                                              taki np zawsze uchodził Batory ze swoją łąciną włoskim itp itd-tam
                                              prawdopodobnie jajogłowi fizycy nie mieli łatwego życia).

                                              Nadal twierdzę, że nawet w porównaniu ze szkołami których nazwy
                                              cytujesz Reytan pod wzgledem wyników matur wypada bardzo dobrze.
                                              Żadna ze szkół nie jest mocna we wszystkich przedmiotach
                                              jednocześnie, są przedmioty w których Reytan jest lepszy od Staszica
                                              (fizyka), w innych od Czackiego i Batorego ( WOS), w innych od
                                              Poniatowskiego (historia) itp, itd. Biorąc pod uwagę progi na
                                              wejściu 130-140(o których sama pisałaś że są niskie, ja w każdym
                                              razie tak to zrozumiałam, i są obiektywnie wobec tych z Batorego,
                                              Poniatowskiego czy Czackiego) to wyniki matur uważam za naprawde
                                              bardzo dobre. Napewno uczeń z potencjalnym progiem 160 pkt z
                                              gimnazjum i w Reytanie napisze bardzo dobrze maturę (bo i w Reytanie
                                              go nauczą słowo harcerza). Nie mam wątpliwości co do tego, dlatego
                                              np nie mam żadnego niepokoju o mojego syna gdyby się dostał do
                                              Reytana-napisze tak samo dobrze mature jakby dostał się do Staszica
                                              czy Poniatowskiego (no bo jego matura w sumie zalezy od niego
                                              samego, a nie od szkoły, prawda ?).


                                              Żeby zakończyć watek o Reytanie-ja to liceum polecam, bo jest dobre,
                                              nic się w nim złego nie dzieje, a jego absolwent jeśli się tylko
                                              uczy ma szansę na dobrą maturę bez problemu. Natomiast jeśli jest
                                              szansa dostać się do "lepszego" (w sensie progów i średnich wyników
                                              matur) liceum to uważam, że też warto.
                                              • Gość: menodo do agatki IP: *.ip.netia.com.pl 23.02.10, 21:06
                                                Ale z ta fizyka w Staszicu to ja nie wiem skad masz dane. Wg. moich to matura
                                                rozszerzona w 2009 - - fizyka i astronomia (R-86,25%, dane z zestawienia Perspektyw.
                                                Akurat jestem w temacie, bo mam w swoim otoczeniu dziecko, ktore ma dylemat
                                                Czacki-Staszic.
                                                • agatka_s Re: do agatki 23.02.10, 21:27
                                                  Tak masz rację, musiałam coś szybko źle spojrzeć.

                                                  No dobra !!!! Staszic jest poza konkurencją (dlatego na 99,99% to
                                                  będzie szkoła 1szego wyboru mojego syna ;-)). (żartuje !!! nie
                                                  dlatego)

                                                  Czackiego nie znam (tzn byłam na spotkaniu i mi się nie spodobał,
                                                  więc już nigdy sie nim dalej nie interesowałam). O Staszicu wiem
                                                  tylko same dobre rzeczy (i te realne i te niewerbalne), ale jeśli
                                                  dziecko nie ma zacięcia ścisłego to Staszica bym odradzała, są
                                                  fajniejsze szkoły dla humanistów. Nawet w moich czasach Staszic był
                                                  1000% ścisły (jako Gottwald) a teraz to już w ogóle. Aczkolwiek
                                                  przedmioty humanistyczne też ma na dobym poziomie, tylko że
                                                  humaniści to tam "druga liga". Dla humanisty lepiej znaleźć szkołę
                                                  w której będzie ligą pierwszą.
                                                  • agatka_s Re: do agatki 23.02.10, 21:54
                                                    No nie są: jest matex (i to jest 100% klasa matematyczna), jest
                                                    normalny mat-fiz (2 klasy), jest mat-przyr (dla kandydatów na
                                                    biotechnologie) i jest klasa informatyczna z autorskim programem dla
                                                    informatyków (ale tu już trzeba być super zaawansowanym
                                                    informatycznie).
                                            • joa66 Re: zapomnialam 23.02.10, 20:59
                                              " A wyniki matur - napisalam ze przecietne, bo
                                              porownywalam z Batorym, Poniatowskim, Staszicem i Czackim"

                                              Wyniki gorsze, ale....to wszystko nie jets takie proste.

                                              Kiedy zaczęłam zastanawiac się nad przyszłą szkołą dla syna punktem
                                              wyjścia był ranking, a potem patrzyłam się na to, co dodatkowego
                                              może zaproponowac szkoła biorąc pod uwagę:

                                              -atmosfera
                                              -dojazd
                                              -języki

                                              No i okazało się, że poza Witkacym, pierwsza dwudziestka nie ma
                                              raczej nic do zaoferowania.
                                              • agatka_s Re: zapomnialam 23.02.10, 21:18
                                                joa66 napisała:

                                                > " A wyniki matur - napisalam ze przecietne, bo
                                                > porownywalam z Batorym, Poniatowskim, Staszicem i Czackim"
                                                >
                                                > Wyniki gorsze, ale....to wszystko nie jets takie proste.
                                                >
                                                > Kiedy zaczęłam zastanawiac się nad przyszłą szkołą dla syna
                                                punktem
                                                > wyjścia był ranking, a potem patrzyłam się na to, co dodatkowego
                                                > może zaproponowac szkoła biorąc pod uwagę:
                                                >
                                                > -atmosfera
                                                > -dojazd
                                                > -języki
                                                >
                                                > No i okazało się, że poza Witkacym, pierwsza dwudziestka nie ma
                                                > raczej nic do zaoferowania.



                                                Z bardzo dobrych źródeł wiem że "atmosfera" i w Staszicu i
                                                Poniatowskim jest bardzo dobra (oczywiście dla tych co lubią się
                                                uczyć). W Batorym na dwoje babka wróżyła. Od Czackiego zdajsię że
                                                mamy tu specjalistkę....

                                                No a dojazd i języki to chyba sprawa dla Ciebie nie do
                                                przeskoczenia. Bo o ile rozumiem "języki" to u ciebie hiszpański
                                                zaawansowany (a tego 99,9999 szkół nie oferuje), a dojazd ? no cóż
                                                większość szkół z pierwszej ligi jest w Śródmieściu. Czy może być
                                                lepsze położenie liceum ? Do każdej szkoły w Śródmieściu raczej da
                                                się dojechać bez problemu.

                                                Ja bym z tego hiszpańskiego zrezygnowała (niech dzieciak chodzi na
                                                lekcje poza szkołą) wtedy otwiera się dużo możliwości.

                                                Język to moim zdaniem sprawa kompletnie drugorzędna na etapie
                                                liceum, liceum to już nie etap gdzie należy się koncentrować na
                                                językach (trzeba było wcześniej, w liceum to już tylko sie szlifuje
                                                znajomość języka, chyba że mówimy o dwujęzyczności-wtedy język jest
                                                jakby przedmiotem kierunkowym), ja bym bardziej zastanawiała się nad
                                                przedmiotrami "kierunkowymi" (rozszerzonymi czyli profilem klasy,
                                                czyli de facto specjalizacją szkoły, bo jesli się tu źle wybierze
                                                to "po ptokach". Pamiętam że komuś się nie podobało co miał do
                                                zaoferowania Poniatowski humanistom, no własnie Poniatowski nie jest
                                                dla humanistów poprostu-jest dla chemików, matematyków, fizyków. Ja
                                                bym tak się zastanawiała nad wyborem szkoły, żeby pójść do szkoły "z
                                                pradem" a nie "pod prąd"
                                                • joa66 Re: zapomnialam 23.02.10, 21:29
                                                  Mając na myśli dojazd miałam na myśli dojazd doskonały - góra 20-30
                                                  minut bez przesiadki.

                                                  A dojazd w miarę do przezycia to nie dodatkowy atut, tylko warunek
                                                  konieczny.

                                                  Atmosfera - hmmm ..też mam na mysli nie tylko atmosferę przyzwoitą,
                                                  ale pewien konkretny typ (stara Bednarska, Witkacy)

                                                  No i języki - nie patrzę tylko na hiszpański, ale na ilośc godzin
                                                  jakiegokolwiek języka - dla mnie atrakcyjne jest minimum 5 godzin w
                                                  tygodniu jakiegokolwiek języka.


                                                  Kombinacja - języki plus dojazd ma służyć temu, żeby zajęcia
                                                  dodatkowe "na mieście" były kwestią wyboru a nie konieczności i nie
                                                  zajmowały całego dnia.

                                                  I zaczyna być trudno.

                                                  Jak już pisałam, na szczęscie nie ja podejmuję decyzję, ale
                                                  zamierzam wspierać syna w sprawach, w których szkoła "zawiedzie".
                                                  Jego decyzja co będzie jego priorytetem.

                                                  • agatka_s Re: zapomnialam 23.02.10, 21:48
                                                    W kwestii atmosfery nie pomogę bo nie wiem jaką ma "stara Bednarska"
                                                    (nowa też nie wiem) ani tym bardziej Witkacy. Ja mam szczęście że
                                                    mam dziecko któremu w każdej z 4 dotychczasowych szkół było super,
                                                    więc zupełnie mnie ten watek nie interesuje, bo moje dziecko czuje
                                                    się jak ryba w wodzie w każdej atmosferze (pewnie nawet uważane za
                                                    bardzo opresyjne: Botorego i Mokotowską też by przeżył bez szwanku
                                                    na psychice). Bo atmosfera i tak zależy od tego na jakich kolegów w
                                                    klasie trafi, jaki nauczyciel będzie uczyć itp i od cech osobniczych
                                                    delikwenta (pisalismy tu już o tym wielokrotnie, w tej samej szkole
                                                    dla jednego może być atmosfera super, a inny będzie się czuł jak w
                                                    jakiejś opresyjnej sytuacji).

                                                    Dużo języków oferują klasy dwujęzyczne, tylko że tu najczęstsze są
                                                    kombinacje angielski-niemiecki.

                                                    Moim zdaniem wybieranie liceum z powodu ilości godzin języka to nie
                                                    jest dobry pomysł. Języka można się uczyć poza szkołą, innych rzeczy
                                                    trudno. Może niech teraz jeszcze póki w gimnazjum pouczy się bardzo
                                                    intensywnie języka, zeby w liceum już nie mieć takiej presji na te
                                                    godziny ( mój syn np teraz ma 6 godzin lekcyjnych angielskiego w
                                                    szkole+ 3 zegarowe dodatkowo przygotowujące do FCE, w liceum (ba już
                                                    w 3 klasie odpuści sobie ten dodatkowy angielski) już napewno tak
                                                    nie będzie).


                                                  • joa66 Re: zapomnialam 23.02.10, 22:04
                                                    "Moim zdaniem wybieranie liceum z powodu ilości godzin języka to nie
                                                    jest dobry pomysł"

                                                    nie koniecznie z tego powodu...może być z powodu dojazdu...albo
                                                    własnie atmosfery.

                                                    Ja tez jestem dziwnie pewna, że mój syn zda maturę dobrze, bez
                                                    względu na to czy będzie w szkole z pierwszej 5 czy pierwszej 30.
                                                    Dlatego ranking (=wyniki matur) jest dla mnie jakąś tam wskazówką,
                                                    ale nie jedyną. Myślę jednak, że może się zdarzyć, iż żadna szkoła
                                                    nie wystarczy mu w kwestii jego zainteresowań i będzie chciał je
                                                    rozwijac poza szkołą, a doba ma tylko 24 godziny.

                                                    Dlatego wersja:

                                                    szkoła ześrednim dojazdem, gdzie 100 procent absolwentów dostaje się
                                                    na studia plus np. kursy języków obcych na mieście (plus dojazdy na
                                                    nie),

                                                    nie jest atrakcyjniejsza od szkoły, dzieki której zajęcia językowe
                                                    na mieście (plus dojazdy) będą ograniczone do minimum, a gdzie na
                                                    studia dostaje się 50-70% absolwentów. Bo wiem, że mój syn znajdzie
                                                    się w tej grupie.
                                                  • Gość: agatka_s Re: zapomnialam IP: *.aster.pl 23.02.10, 22:14
                                                    No dobra, poddaje się.

                                                    Nie bardzo rozumiem bo mój syn ma "dobrą" kombinację językow-
                                                    ang/niem, z czego angielski ma już na poziomie na którym wiekszość
                                                    maturzystów nie jest (własnie jest po egzaminie tzw Mock
                                                    kwalifikujacym na FCE, czyli że ma 99,9% szans zdania FCE)-stąd
                                                    języki mnie kompletnie nie interesują bo 99,999% szkół oferuje
                                                    akurat taka kombinację języków (zaawansowany ang+niemiecki). No i
                                                    my mieszkamy obok metra, do prawie wszystkich szkół (tych ze
                                                    śródmiescia, mokotowa) z czołówki rankingu dojazd max 30 minut.

                                                    Mój syn nie musi wybierać albo, albo.

                                                    Może wynajmij mu kawalerkę obok szkoły ? ;-)
                                                  • joa66 Re: zapomnialam 23.02.10, 22:22
                                                    "Może wynajmij mu kawalerkę obok szkoły ? ;-) "

                                                    zawsze to jakieś wyjście, tylko której ?;)


                                                    Ja naprawdę nie wybrzydzam:D Takie są realia i co więcej , uważam,
                                                    że można sobie w tym świetnie poradzić.
                                                  • Gość: menodo Re: zapomnialam IP: *.ip.netia.com.pl 24.02.10, 00:10
                                                    Ja bardzo duzo dobrych rzeczy slyszalam o Kochanowskim, aczkolwiek cos mi tam
                                                    sie podobalo kiedy bylam na dniu otwartym. Nie wiem - polozenie, budynek
                                                    sprawiajacy wrazenia molocha - jak Kollataj:)))- ale moze mialam zly dzien...
                                                    Natomiast poszlo tam sporo fajnych znajomych dzieciakow - do roznych profili - i
                                                    z tego co slysze - sa bardzo zadowolone.


                                                  • joa66 Re: zapomnialam 26.02.10, 10:22
                                                    Przeświadczenie, że nie ma szkoły idealnej, że zawsze coś się traci
                                                    (zyskuje)wbrew pozorom pomaga, bo nie czuję presji, że to musi być
                                                    ta konkretna szkoła. Oczywiście uważam, że syn powienien się
                                                    ograniczyć do pierwszej 20-30, ale tego nie przewidzę, nie przewidzę
                                                    też na przykład tego, że bo może dojść czynnik towarzyski i
                                                    młodzieniec może nagle zapragnąć Mokotowskiej.


                                                    Wbrew niektórym opiniom na forum, uważam jednak, że trzeba aktywnie
                                                    uczestniczyć w procesie wyboru szkoły, bo to jest świetna okazja do
                                                    nauki o...wyborach życiowych. Można rozmawiać o priorytetach, tym co
                                                    się traci, co zyskuje , co ryzykuje i o tym jak ewentualne straty i
                                                    ryzyko minimmalizować.
                                                  • Gość: menodo Re: zapomnialam IP: *.ip.netia.com.pl 26.02.10, 10:55
                                                    Oczywiscie, ze tak.

                                                    Mnie rodzice po prostu zapisali do Kollataja, nie znalam wtedy Warszawy, moim
                                                    rodzicom zalezalo, aby byla to szkola o wysokim poziomie nauczania,w miare
                                                    blisko od domu, bo od zawsze dobrze sie uczylam.

                                                    Bardzo zle sie w tej szkole czulam, mialam depresje, wagarowalam, potem problemy
                                                    na maturze, aczkolwiek - chyba dzieki tym wagarom -ktore spedzalam w domu,
                                                    samodzielnie sie uczac, dostalam sie na super-wypasiony owczesnie kierunek studiow.

                                                    Po latach syn mnie zapytal - mama, jak moglas chodzic do takiej szkoly, jak
                                                    moglas przez tyle lat przebywac w budynku, w ktorym palono ciala wymordowanych
                                                    ludzi w czasie Powstania Warszawskiego? Nie wiedzialam o tym. Nikt nam wtedy o
                                                    nie mowil, co przed laty dzialo sie w sali, w ktorej urzadzano nam dyskoteki.

                                                    Wiem, ze to OT, ale pamietam, ze pytalas o Kollataja, wiec zapytaj Syna, czy
                                                    chcialby tam chodzic, zwlaszcza ze interesuje sie historia.


                                                  • joa66 Re: zapomnialam 26.02.10, 11:22
                                                    "Bardzo zle sie w tej szkole czulam, mialam depresje, wagarowalam,
                                                    potem problemy na maturze, "

                                                    ale to chyba nie na skutek historii budynku?

                                                    Moje obiekcje związane z Kołłątajem, to raczej atmosfera.

                                                    Przyznam się, że nie bardzo rozumiem pytania Twojego
                                                    syna...rozumiem, że budynek ma tragiczną historię, ale ....
                                                    zastanawiam się gdzie leży granica...

                                                    Czy należałoby zlikwidować szkołę?

                                                    wyburzyć osiedla mieszkaniowe na Muranowie?

                                                    Przenieść Minsiterstwo Edukacji z Aleji Szucha?


                                                    Nie wiem co na to powiedziałby mój syn.
                                                  • Gość: menodo Re: zapomnialam IP: *.ip.netia.com.pl 26.02.10, 11:45
                                                    Koszmarna atmosfera w Kollataju to tradycja tej szkoly.

                                                    Pytanie mojego syna bylo retoryczne- po prostu zdziwil sie, ze o historii swojej
                                                    szkoly dowiaduje sie od niego...

                                                    Naprawde, nie o to chodzi, ze ja wierze w duchy, aczkolwiek brytyjskie horrory
                                                    zawsze robily na mnie wrazenie....

                                                    Chodzi o to, ze w tej szkole pracowali zli ludzie, ktorzy w dodatku nadal w niej
                                                    pracuja.
                                                  • Gość: menodo Re: zapomnialam IP: *.ip.netia.com.pl 26.02.10, 12:31
                                                    "Oczywiście uważam, że syn powienien się
                                                    ograniczyć do pierwszej 20-30, ale tego nie przewidzę, nie przewidzę
                                                    też na przykład tego, że bo może dojść czynnik towarzyski i
                                                    młodzieniec może nagle zapragnąć Mokotowskiej. "

                                                    Zaleta Mokotowskiej jest to, ze wiadomo, czego sie mozna po niej spodziewac:)
                                                    Moja corka, po przeczytaniu slynnego artykulu w GW na temat tej szkoly,
                                                    wzruszyla ramionami w stylu "wielkie mi co"...W porownaniu z tym, jak uczniowie
                                                    i rodzice traktowani byli w jej gimnazjum,to pikus.
                                                    Na pewno szkola ta daje solidne wyksztalcenie w zakresie wybranych kierunkow, co
                                                    do reszty - mozna dyskutowac. Moj syn jest dowodem na to, ze mozna zdac mature
                                                    rozszerzona z wosu , historii i angielskiego > 90 pkt. swietnie sie bawiac na
                                                    Bednarskiej, ale na studiach, spotykajac kolegow z Jezioranskiego - odczuwa dla
                                                    nich pelen szacun:)

                                                    Corka nie aplikowala na Mokotowska, bo nie lubi niemieckiego, a poza tym
                                                    chciala sie uczyc francuskiego, filozofii, laciny i wiedzy o kulturze na
                                                    poziomie rozszerzonym - czego Jezioranski nie oferuje.
                                                    Co do atmosfery w tej szkole - z roznych ogolniakow znam przyklady zdarzen,
                                                    ktore znacznie bardziej mnie bulwersuja, ale o nich najwyrazniej nie chce sie
                                                    pisac dziennikarzom.
                                                  • joa66 Re: zapomnialam 26.02.10, 12:54
                                                    Kiedyś czytałam jakiś portal społecznościowy uczniów Kołłątaja-
                                                    miałam dziwne wrażenie, że wszyscy są smutni i zmęczeni i nawet
                                                    krytykować im się nie chce, chociaż nie ma chyba żadnych historii
                                                    mrożących krew w żyłach.


                                                    Cervantes ma paskudną okolicę ( nie mam na myśli krajobrazu i
                                                    archotektury) i poza atutami językowymi ma nauczyciela, który może
                                                    pomóc mojemu synowi rozwijać jego pasje. Ale skąd wiadomo w jakich
                                                    klasach będzie uczył?

                                                    Wszystko więc sprawdza się do wielkeigo NIE WIEM i może to i
                                                    dobrze. I oczywiście pozostaje taki drobiazg jak punkty:) Na
                                                    podstawie dotychczasowych osiągnięć (sprawdzian 6klasisty, coroczne
                                                    testy wałbrzyskie, średnia jego szkoły ) "powinien" mieć około 150-
                                                    160 punktów, podchodząc do nauki w miarę poważnie, ale bez ekscesów,
                                                    kursów i zarywania nocy. Może mieć szczęście, może mieć pecha - nie
                                                    wiadomo.

                                                    Zobaczymy - uważam, że mam już sporą wiedzę na temat liceów, chociaż
                                                    cały czas jestem głodna informacjo o tej nieszczęsnej "atmosferze":)
                                                  • Gość: menodo Re: zapomnialam IP: *.ip.netia.com.pl 26.02.10, 14:17
                                                    joa66 napisała:

                                                    > Kiedyś czytałam jakiś portal społecznościowy uczniów Kołłątaja-
                                                    > miałam dziwne wrażenie, że wszyscy są smutni i zmęczeni i nawet
                                                    > krytykować im się nie chce, chociaż nie ma chyba żadnych historii
                                                    > mrożących krew w żyłach.
                                                    >
                                                    To chyba typowy profil absolwenta tej szkoly. Zgeneralizowana depresja i niechec
                                                    do wyjawniania szczegolow...

                                                    > Cervantes ma paskudną okolicę ( nie mam na myśli krajobrazu i
                                                    > archotektury) i poza atutami językowymi ma nauczyciela, który może
                                                    > pomóc mojemu synowi rozwijać jego pasje. Ale skąd wiadomo w jakich
                                                    > klasach będzie uczył?

                                                    Czekajac na wyniki testu predyspozycji corki w Cervantesie , mialam nadzieje, ze
                                                    ich nie zda. Po prostu przerazalo mnie, ze mialaby chodzic do szkoly w takiej
                                                    okolicy.
                                                    Dostalaby sie do klasy O , ale Kseon przydzielil ja do klasy "pierwszego
                                                    wyboru". Kolezanki mojej corki - z klas "hiszpanskich" i plastycznych sa ta
                                                    szkola zachwycone.
                                                    >
                                                    > Wszystko więc sprawdza się do wielkeigo NIE WIEM i może to i
                                                    > dobrze. I oczywiście pozostaje taki drobiazg jak punkty:) Na
                                                    > podstawie dotychczasowych osiągnięć (sprawdzian 6klasisty, coroczne
                                                    > testy wałbrzyskie, średnia jego szkoły ) "powinien" mieć około 150-
                                                    > 160 punktów, podchodząc do nauki w miarę poważnie, ale bez ekscesów,
                                                    > kursów i zarywania nocy. Może mieć szczęście, może mieć pecha - nie
                                                    > wiadomo.

                                                    Powyzej 160 polecam czackiego. Ponizej -kochanowskiego.
                                                  • Gość: menodo Re: zapomnialam IP: *.ip.netia.com.pl 26.02.10, 16:25
                                                    agatka_s napisał(a):

                                                    > A tak z ciekawości możesz powiedzieć dlaczego polecasz Czackiego ?
                                                    > (z ciekawości tylko, bo mnie się ta szkoła zupełnie nie podobała).

                                                    Ja nie bylam na dniu otwartym, bo uznalam, ze moja corka nie ma szans,zeby sie
                                                    dostac do Czackiego; corka towarzyszyla kolezankom. Po konkursie z wosu uznala,
                                                    ze bedzie to szkola dla niej nr 1- jedyna klasa humanistyczna;pozostale wybrane
                                                    przez nia to klasy dwujezyczne, w tym IB w Koperniku.
                                                    Ostatecznie System przydzielil ja Czackiego.
                                                    Teraz uwazam,ze jest to szkola swietna.
                                                    Przyjazna uczniom i dajaca szanse na wszechstronny rozwoj.
                                                    Wielu wybitnych, kochajacych mlodziez i bardzo oddanych jej nauczycieli.

                                                    Poza tym uwazam,ze zaleta szkol, tworzacych klasy dla mlodziezy uzdolnionej w
                                                    roznych kierunkach sa "tworcze interakcje".
                                                    Np. dla dziewczynki w klasie humanistycznej bardzo rozwojowym doswiadczeniem
                                                    moze byc to, ze pozna chlopaka z biol-chemu czy kolezanki z mat- fizu. I wzajemnie:}
                                                    Akurat w Czackim jest wiele pol do takich interakcji, np. przy okazji slynnych
                                                    festiwali teatralnych.

                                                    Reasumujac - uwazam, ze to bardzo rozwijajaca szkola, ciepla i fajna; nie
                                                    dziwie sie, ze wybieraja ja kolejne roczniki olimpijczykow. Stad zreszta tak
                                                    "zabojcze" progi do Czackiego.
                                                  • agatka_s Re: zapomnialam 26.02.10, 17:38
                                                    Mnie się nie podobał:
                                                    -budynek, stary (ale nie pozytywnie stary, tj "zabytkowo" jak np
                                                    Batory, czy Reytan) i ciasny (naprawde miałam wrażenie klaustrofobii)
                                                    -brak dobrze wyposażonych sal (fakt byłam już po Staszicu, którego
                                                    sprzęt w pracowniach, intranet szkolny i konieczność pracy z
                                                    laptopami na lekcjach zrobił na mnie kolosalne wrażenie)
                                                    -mało starannie przygotowana prezentacja (byłam brzpośrednio po
                                                    spotkaniu w Batorym, gdzie prezentacja była multimedialna, zwięzła
                                                    krótka i "straight to the point"-choć spóźniona, co akurat bardzo mi
                                                    zgrzytnęło w Batorym).
                                                    -nie zrobiła na mnie wrażenia pani Dyrektor-jakoś nie przekonała
                                                    mnie do siebie ani do tego co mówi (najlepsze wrażenie zrobiła na
                                                    mnie pani Dyrektor Staszica i pan Dyrektor z Frycza, dwa różne typy
                                                    ale oboje od razu wzbudzli moje zaufanie)
                                                    -fatalne zaplecze sportowe (może nie wszystko widziałam, ale sala
                                                    gimnastyczna, którą oglądałam wyjątkowo kiepska, no moze gorszą ma
                                                    jeszcze Kochanowski i Dąbrowski(choć ten ma nowe boiska))
                                                    -cały dzień otwarty sprawiał wrażenie chaosu i pójscia na
                                                    spontaniczność mimo jakiegos tam pomysłu z plakietkami klas itp
                                                    (szczególnie wśród uczniów, ale nauczyciele też jakoś nie bardzo
                                                    wiedzieli po co tam są), czego ja nie lubie (gorzej pod tym względem
                                                    było tylko w Hoffmanowej-tam to poprostu był juz kompletny bałagan,
                                                    tak ze po 15 minutach zwiałam).

                                                    Jednego dnia oglądałam i Batorego i Czackiego, i porównanie było
                                                    oczywiste Batory wypadał dużo, duzo lepiej (w każdym razie w tych
                                                    czynnikach, które ja sama mogę ocenić organoleptycznie poprzez wizję
                                                    lokalną i to jak szkoła się zaprezentuje, no bo pewne rzeczy o
                                                    których często piszece są nie do ocenienia zanim szkoły się nie
                                                    skonczy, więc ja o ich zupełnie nie analizuje bo nie mam żadnych
                                                    narzędzi aby zebrać jakikolwiek materiał do analizy, np aby
                                                    ocenić "ATMOSFERĘ"-kórą nadal nie wiem czym jest ? zestawem kolegów
                                                    z klasy ? fochami matematyka ? dobrym sercem pani od chemii ? dla
                                                    jednego atmosfera extra, dla innego gorzej jak w więzieniu)
                                                  • joa66 Re: zapomnialam 26.02.10, 18:27
                                                    "więc ja o ich zupełnie nie analizuje bo nie mam żadnych
                                                    narzędzi aby zebrać jakikolwiek materiał do analizy, np aby
                                                    ocenić "ATMOSFERĘ"-kórą nadal nie wiem czym jest ? zestawem kolegów
                                                    z klasy ? fochami matematyka ? dobrym sercem pani od chemii ? dla
                                                    jednego atmosfera extra, dla innego gorzej jak w więzieniu) "

                                                    Ja często słowo "atmosfera" okraszam cudzysłowem, bo wiem jak trudno
                                                    to zdefiniowac - dla mnie jest to mieszanka opinii ludzi, którzy ze
                                                    szkołą się zetkneli (tak jak kiedyś pisałam - nawet negatywna opinia
                                                    może mnie z jakiegos powodu zachęcić), intuicji, obserwacji kadry w
                                                    czasie zebrania organizacyjnego. Nie zawiodła mnie ta metoda przy
                                                    wyborze przedszkola i szkoły.


                                                    To nie chodzi o to, żeby oceniać atmosferę (chyba, że na własny
                                                    użytek), bo każdy może mieć inne oczekiwania, tylko o to co dominuje
                                                    w codziennym życiu szkolnym.


                                                  • agatka_s Re: zapomnialam 26.02.10, 19:13
                                                    joa66 napisała:

                                                    > "więc ja o ich zupełnie nie analizuje bo nie mam żadnych
                                                    > narzędzi aby zebrać jakikolwiek materiał do analizy, np aby
                                                    > ocenić "ATMOSFERĘ"-kórą nadal nie wiem czym jest ? zestawem
                                                    kolegów
                                                    > z klasy ? fochami matematyka ? dobrym sercem pani od chemii ? dla
                                                    > jednego atmosfera extra, dla innego gorzej jak w więzieniu) "
                                                    >
                                                    > Ja często słowo "atmosfera" okraszam cudzysłowem, bo wiem jak
                                                    trudno
                                                    > to zdefiniowac - dla mnie jest to mieszanka opinii ludzi, którzy
                                                    ze
                                                    > szkołą się zetkneli (tak jak kiedyś pisałam - nawet negatywna
                                                    opinia
                                                    > może mnie z jakiegos powodu zachęcić), intuicji, obserwacji kadry
                                                    w
                                                    > czasie zebrania organizacyjnego. Nie zawiodła mnie ta metoda przy
                                                    > wyborze przedszkola i szkoły.
                                                    >
                                                    >
                                                    > To nie chodzi o to, żeby oceniać atmosferę (chyba, że na własny
                                                    > użytek), bo każdy może mieć inne oczekiwania, tylko o to co
                                                    dominuje
                                                    > w codziennym życiu szkolnym.
                                                    >
                                                    >

                                                    No dobra, ale Ty na przykład, nabrałaś jakiegoś przekonania że
                                                    Reytan jest jakiś, no nawet nie wiem jak to
                                                    nazwać "religijny", "wyznaniowy", "klerykalny" ???

                                                    A to realnie jest naprawde bzdura (mam trochę porównania, bo mój syn
                                                    już chodził do kilku szkół, akurat Reytan naprawde w tych sprawach
                                                    jest najbardziej neutralny ze wszystkich szkół do jakich chodzil
                                                    syn).

                                                    Dlatego ja tego w ogóle nie analizuje, bo wiem ze ludzie gadają
                                                    różne rzeczy, mają jakieś swoje subiektywne odczucia, które po
                                                    pierwsze nijak nie muszą być prawdziwe, a dwa mogą być poprostu
                                                    subiektywne i wynikać np z jakiejś nadwrażliwości na coś, albo z
                                                    jakiś kompleksów itp itd, a ja w żaden sposób nie jestem w stanie
                                                    tego zweryfikować. Dawałam już tu przykład, kolegi mojego syna,z
                                                    którym jesteśmy już w 3 tej samej szkole (choć tylko raz w tej samej
                                                    klasie)-opinie mamy DIAMETRALNIE różne na temat każdej z nich jako
                                                    mamy. my (ja i mój syn) jesteśmy zawsze szczęśliwi i zadowoleni, a
                                                    moja znajoma zawsze narzeka "co za debilna szkoła", a raz chciała
                                                    nauczycielkę podawać do prokuratora, bo uważa że jej syn o mało co
                                                    nie trafil do psychiatry przez nią (akurat naszą wspólna
                                                    wychowawcynie, która ja uważam za osobę która nauczyła mojego syna
                                                    lubić szkołę i naukę i do tej pory uważam za najlepszego pedagoga z
                                                    jakim się spotkałam w karierze syna (fakt że obecnych nauczycieli
                                                    nie znam)).


                                                    Gdybyś tę panią zapytała o Reytana to powiedziałaby że szkoła
                                                    FATALNA, a w sumie poszło o to że syn nie chciał prowadzić zeszytu z
                                                    jednego przedmiotu z którego jest wielokrotnym olimpijczykiem,
                                                    poprostu uznał że z jego wiedzą on tego robic nie musi. No i
                                                    narobił sobie troche kłopotów...Ale czy to znaczy że Reytan jest
                                                    naprawde fatalną szkołą ? Tylko że jak zapytasz tą panią to napewno
                                                    Ci powie że tak, i że ATMOSFERA JEST STRASZNA a nauczyciele
                                                    OKROPNI. A ja powiem ze jest fantastyczna bo dzieciaki się lubią,
                                                    bo nie ma "wyścigu szczurów", bo nauczycile są fair, choć wymagający
                                                    i przywizujacy wagę do zasad i reguł (w tym np ze istnieje
                                                    koniecność prowadzenia zeszytu, niezależnie czy ktoś jest
                                                    olimpijczykiem czy jedynkowiczem (no dobra w Reytanie nie ma
                                                    jedynkowiczów ;-)...)

                                                    Ja wierze tylko sobie, temu co zobaczę, usłyszę o czym przekonam się
                                                    sama. Jakieś subiektywne odczucia innych osób mnie kompletnie nie
                                                    przekonują (nie dotyczy to zresztą wyboru szkoły tylko), choć jeśli
                                                    wiele osób powtarza to samo to czasem mi się jakieś światełko zapala
                                                    aby być ostroznym, ale nigdy nie polegam na opiniach innych bez
                                                    sprawdzenia samej.
                                                  • joa66 Re: zapomnialam 26.02.10, 21:15
                                                    Dlatego mi nie wystarcza opinia FATALNA lub SUPER.
                                                    Bardziej sobie cenię konkrene opowieści z danej szkoły.

                                                    W tym co opisałaś ważna byłaby dla mnie informacja: " nawet od
                                                    genialnego olimpijczyka wymaga się poszanowania reguł" I ja to
                                                    akceptuję. I opinia typu "fatalna" w takim kontekście nie
                                                    zniechęcałaby mnie. Tak samo jak wymaganie punktualności,
                                                    rzetelności i tak dalej. Nawet gdyby tłum ludzi na to narzekał i
                                                    mówił, że w szkole panuje terror.

                                                    Bardziej mnie też interesuje nie tylko fakt, czy dochodzi do
                                                    konfliktów na linii uczniowie-nauczyciele, ale jak takie konflikty
                                                    są rozwiązywane. NAJCZĘŚCIEJ, bo że zawsze jest idealnie to ja nie
                                                    wierzę. Mam takie oczekiwanie, żeby po prostu było przyzwoicie.

                                                    A jeżeli chodzi o samego Reytana. Gdybym podejrzewała , że w tej
                                                    szkole panuje ksiądz i parafia, w ogóle nie brałabym takiej szkoły
                                                    pod uwagę. A jednak biorę , czyli nie mam aż tak strasznego zdania
                                                    na jej temat:)

                                                    Jednak obecność księdza daje się (dawało się ) zauważyć. Pamiętam
                                                    też , że kilka lat temu Młodzież Wszechpolska wybrała sobie tę
                                                    szkołę za cel "rekrutacyjny" bo "to tam jest prawdziwa młodzież
                                                    polska". Przypuszczam (mam nadzieję), że akcja rekrutacji odniosła
                                                    fiasko.

                                                    Byc może w porównaniu do innych szkół, Reytan jest wzorem
                                                    tolerancji. Ja jednak mam trochę zawyżone standardy w tej kwestii (i
                                                    też biorę na to poprawkę.)
                                                  • Gość: menodo Re: zapomnialam IP: *.ip.netia.com.pl 26.02.10, 21:43
                                                    0joa66 napisała:

                                                    > Tak - to czego oczekuję pisząc fajna atmosfera to po prostu
                                                    > zapomniane słowo "przyzwoitosc'

                                                    Moja corka kocha swoja szkole i swoich nauczycieli za to, ze sa
                                                    "niemodni"-chociaz sama interesuje sie moda :) Ale moze wlasnie o te
                                                    przyzwoitosc tu chodzi.
                                                  • Gość: menodo Re: zapomnialam IP: *.ip.netia.com.pl 28.02.10, 14:44
                                                    agatka_s napisała:

                                                    > Mnie się nie podobał:
                                                    > -budynek, stary (ale nie pozytywnie stary, tj "zabytkowo" jak np
                                                    > Batory, czy Reytan) i ciasny (naprawde miałam wrażenie klaustrofobii)
                                                    > -brak dobrze wyposażonych sal (fakt byłam już po Staszicu, którego
                                                    > sprzęt w pracowniach, intranet szkolny i konieczność pracy z
                                                    > laptopami na lekcjach zrobił na mnie kolosalne wrażenie)
                                                    > -mało starannie przygotowana prezentacja (byłam brzpośrednio po
                                                    > spotkaniu w Batorym, gdzie prezentacja była multimedialna, zwięzła
                                                    > krótka i "straight to the point"-choć spóźniona, co akurat bardzo mi
                                                    > zgrzytnęło w Batorym).
                                                    > -nie zrobiła na mnie wrażenia pani Dyrektor-jakoś nie przekonała
                                                    > mnie do siebie ani do tego co mówi (najlepsze wrażenie zrobiła na
                                                    > mnie pani Dyrektor Staszica i pan Dyrektor z Frycza, dwa różne typy
                                                    > ale oboje od razu wzbudzli moje zaufanie)(....)

                                                    Az musialam dopytac "naocznych swiadkow"- zeby sie odniesc do Twoich spostrzezen.

                                                    Rzeczywiscie, w szkole jest ciasno - bardzo przeszkadza i uczniom, i
                                                    nauczycielom. Budynek z lat 60. chyba, poprzedni zostal spalony w czasie wojny.
                                                    Nie ma stolowki, zaplecze sportowe malo imponujace.
                                                    Na obiady dzieci chodza do pobliskiego gimnazjum, na basen maja 5 minut. Tak czy
                                                    siak - w porownaniu z gimnazjum, do ktorego chodzila moja corka - pod tym
                                                    wzgledem Czacki mu ustepuje.
                                                    Natomiast co do wyposazenia sal - to nie nie mam wielu porownan i malo sie tym
                                                    interesuje - ale od matek, ktore szukaly dobrych klas biol.-chem. czy mat.-fiz.
                                                    slyszalam duzo dobrych rzeczy wlasnie o Czackim. W szkole sa tez dwie klasy
                                                    matematyczne, jedna z rozszerzona fizyka, druga - informatyka. Moja corka jest w
                                                    humanistycznej, ale jak twierdzi - szkola jest bardzo dobrze "osprzetowiona". Na
                                                    pewno mozna polegac na jej opiniom na temat biblioteki -podobno swietnej.

                                                    Z tym ze takie oceny na pewno zaleza od indywidualnych standardow; ja nie bylam
                                                    w Staszicu. Na pewno gdybym miala inaczej ukierunkowane dziecko przywiazywalabym
                                                    wieksza wage do wyposazenia szkoly.

                                                    Natomiast co do dyrekcji - malo ja znam, bylam chyba na 2 spotkaniach, w ktorych
                                                    uczestniczyla. Byc moze wystapienia publiczne nie sa jej najmocniejsza strona.
                                                    Natomiast niezwykle imponuje mi to, ze jako dyrektor tej szkoly od ponad 20 lat
                                                    - tak naprawde ona ja stworzyla, a na pewno nie przeszkadzala w jej
                                                    tworzeniu:),dobierajac zespol nauczycieli,tworzac autorskie klasy etc.
                                                    Za moich czasow licealnych Czacki byl przecietna szkola, niczym sie nie
                                                    wyroznial, latwo sie tam bylo dostac, ale z egzaminami na studia moje kolezanki
                                                    (dzis baaardzo dumne ze swojego liceum) mialy juz problemy.

                                                    Co do chaosu w dniu otwartym. To znow kwestia indywidualnych zapotrzebowan na
                                                    "dobra organizacje" :) Mojej corce wlasnie podobalo sie to, ze nie bylo sztywno,
                                                    natomiast chlopiec, ktory oprowadzal dzieci po szkole bardzo szczerze i ciekawie
                                                    o niej opowiadal. Bez zadnych takich banalow w stylu "gwarantujemy wam wspaniala
                                                    atmosfere".
                                                    Sama wciagnelam sie w ostatni festiwal teatralny i musze powiedziec, ze bylam
                                                    wstzrasnieta poziomem organizacyjnym tego przedsiewziecia. Zreszta gale rozdania
                                                    nagrod ogladalismy "na zywo" w domu - w internecie; to jeszcze a propos
                                                    nowoczesnych technologii.

                                                    Slowem - moim zdaniem wazne, aby w takich spotkaniach uczestniczyli sami
                                                    zainteresowani. Mnie na przyklad zupelnie odstrasza Batory, natomiast po mojej
                                                    corce kompletnie splywaly rozne moje "ale", w koncu jednak wybrala Kopernika
                                                    (rowniez wbrew mojej 'woli").
                                                    Nie ma chyba gorszej okolicy niz otoczenie Cervantesa - ale mlodym ludziom moze
                                                    to byc zupelnie obojetne. Na moje obiekcje corka przywolala przyklad mamy swojej
                                                    kolezanki (laureatki olimpiady), ktora chodzila po szkolach i ogladala stolowki,
                                                    a takze pytala - co tam daja na obiad...

                                                    Slowem - moim zdaniem to nie jest szkola
                                                  • joa66 Re: zapomnialam 28.02.10, 23:43
                                                    "Nie ma chyba gorszej okolicy niz otoczenie Cervantesa - ale mlodym
                                                    ludziom moze to byc zupelnie obojetne"

                                                    Przyznam się, że chętnie rozwinę temat.

                                                    Byłam w szkole raz , w sobotę, okolicy nie znam. W sumie było tak
                                                    sobie. Natomiast spotkałam sie wiele razy z opinią, że okolica
                                                    straszna, niebezpieczna (???)

                                                    skąd się biorą takie opinie?
                                                  • Gość: menodo Re: zapomnialam IP: *.ip.netia.com.pl 01.03.10, 00:38
                                                    Nie slyszalam o jakichs przypadkach przemocy w tamtej okolicy.
                                                    Natomiast szeroko rozumiana brzydota, ktorej tam doswiadczylam (czekajac az
                                                    corka skonczy pisac egzamin) - wzbudzila we mnie jak najgorsze skojarzenia.
                                                    W dodatku zeby dojsc do przystanku autobusowego trzeba przejsc kawalek;
                                                    wyobrazilam sobie, ze poznym zimowym popoludniem moze to nie byc mily spacer.

                                                    Natomiast moja corka wzruszyla na to ramionami; jej kolezanki swobodnie sie tam
                                                    przemieszczaja i zadne okoliczne menelstwo ich nie zaczepia.

                                                  • Gość: Hawa Re: zapomnialam IP: *.146.62.178.nat.umts.dynamic.eranet.pl 01.03.10, 17:35
                                                    Mieszkam jakieś 300 m. od Cervantesa. Nigdy nie przytrafiło mi się nic złego.
                                                    Ani w dzień, ani w nocy. Mam zwyczaj wychodzenia na jogging koło 11 wieczorem i
                                                    zaczepki usłyszałam kilka razy z ust... policjantów, patrolujących dzielnicę
                                                    (bardziej w stylu "erotoman-amator", niż "niebezpieczny bandyta"). Okolica jest
                                                    brzydka, ale bezpieczna.

                                                    Opowieści o podłej dzielnicy nie są jednak całkowicie wyssane z palca. Trzeba
                                                    przyznać, że w okolicznych blokach wiele jest mieszkań komunalnych, częściowo
                                                    zamieszkanych przez tzw. "element" (nie mam na myśli ubóstwa). Moją rejonową
                                                    szkołą była podstawówka przylegająca lokalowo do Cervantesa. W czasach, kiedy
                                                    miałam 6-7 lat miała fatalną opinię i moi rodzice stanęli na uszach, żebym nie
                                                    musiała do niej iść. Chyba niewiele się zmieniło.
                                                    Wielokrotnie widywałam i widuję w pobliżu Zakrzewskiej 9 - 12 letnich
                                                    chłopaczków palących papierosy i popisujących się słownictwem rodem z "Cześć,
                                                    Tereska". Do mojego gimnazjum przychodziło wiele osób stamtąd - częściowo zwykli
                                                    młodociani przestępcy (nie przesadzam).
                                                    To jednak w żaden sposób nie wpływa na liceum, choć opinie o nim są różne. Znam
                                                    zarówno osoby zachwycone, jak i bardzo niezadowolone. Niezmiennie jednak
                                                    chwalony jest poziom hiszpańskiego (opisywany, jako wysoki i warunkujący
                                                    widoczne postępy).
                                                  • agatka_s Re: zapomnialam 01.03.10, 10:43
                                                    Gość portalu: menodo napisał(a):

                                                    > . Mnie na przyklad zupelnie odstrasza Batory,


                                                    A też z czystej ciekawości: co Cię tak odstrasza w Batorym ?
                                                  • Gość: menodo Re: zapomnialam IP: *.ip.netia.com.pl 01.03.10, 11:34
                                                    "A też z czystej ciekawości: co Cię tak odstrasza w Batorym ? "

                                                    W zasadzie nic konkretnego. Moze nawet niezweryfikowane uprzedzenia.
                                                    Z jednej strony jakies opowiesci sprzed kilku lat o nowej pani dyrektor - bylej
                                                    zakonnicy. Klimaty szkol wyznaniowych wzbudzaja we mnie jak najgorsze
                                                    skojarzenia...Ale ja tej pani dyrektor na oczy nie widzialam, moze jest
                                                    madra,rozsadna osoba i lubi dzieci.

                                                    Druga rzecz - o wiele bardziej znaczaca. Opinie kilku osob, ktore maja tam
                                                    dzieci, a ktorych rekomendacje czegokolwiek wzbudzaja we mnie motywacje wprost
                                                    przeciwna. Jedna z mam zapytala mnie nawet, dlaczego posylam dziecko do szkoly,
                                                    ktora jest dopiero siodma w rankingu! Bo Batory to Batory, jak powiesz ze masz
                                                    dziecko w Batorym albo na naszej-klasie to oglosisz, to wszyscy w twojej wsi
                                                    beda juz wiedziec, ze ci sie powiodlo w Warszawie.

                                                    A trzecia, najwazniejsza, a na pewno racjonalna przeslanka - nie znalazlam w tej
                                                    szkole klasy odpowiedniej dla swojej corki. Humanistyczna ma skromna oferte
                                                    humanistyki a w IB cos tam nie pasowalo z jezykami. Inne z definicji odpadaja.

                                                    Wiec jak mowie - malo w tym konkretow. Ale ja mam wrazenie, ze ze szkolami jest
                                                    juz troche tak jak z markami. Jedni wola cole, inni pepsi. Jak ktos chce byc
                                                    "dbajaca mama" to kupuje dzieciom bakusie, a kogos kto kocha volvo nigdy nie
                                                    przekonasz aby sie przesiadl do bmw.

                                                    Ale co do Batorego - mam wrazenie, ze ta szkola bardzo zmienia swoj wizerunek
                                                    wsrod mlodziezy. Moja corka wrocila zachwycona z organizowanego tam festiwalu
                                                    "offowego", powiedziala ze nie widziala tam zadnej "matki przelozonej", za to
                                                    mnostwo fajnych dzieciakow.

                                                  • agatka_s Re: zapomnialam 01.03.10, 14:22
                                                    Gość portalu: menodo napisał(a):

                                                    > "A też z czystej ciekawości: co Cię tak odstrasza w Batorym ? "
                                                    >
                                                    > W zasadzie nic konkretnego. Moze nawet niezweryfikowane
                                                    uprzedzenia.
                                                    > Z jednej strony jakies opowiesci sprzed kilku lat o nowej pani
                                                    dyrektor - bylej
                                                    > zakonnicy. Klimaty szkol wyznaniowych wzbudzaja we mnie jak
                                                    najgorsze
                                                    > skojarzenia...Ale ja tej pani dyrektor na oczy nie widzialam, moze
                                                    jest
                                                    > madra,rozsadna osoba i lubi dzieci.

                                                    Ano właśnie, ani razu nie słyszałam żadnego dowodu że Batory to
                                                    szkoła wyznaniowa (czyli jakiegoś realnego zdarzenia, które by to
                                                    potwierdziło), za to zawsze słysze "tam Dyrektorką jest zakonnica".
                                                    No i co z tego ? Ministrem obrony jest psychiatra. W obu
                                                    przypadkach zadam to samo pytanie: I co z tego ?
                                                    >
                                                    > Druga rzecz - o wiele bardziej znaczaca. Opinie kilku osob, ktore
                                                    maja tam
                                                    > dzieci, a ktorych rekomendacje czegokolwiek wzbudzaja we mnie
                                                    motywacje wprost
                                                    > przeciwna. Jedna z mam zapytala mnie nawet, dlaczego posylam
                                                    dziecko do szkoly,
                                                    > ktora jest dopiero siodma w rankingu! Bo Batory to Batory, jak
                                                    powiesz ze masz
                                                    > dziecko w Batorym albo na naszej-klasie to oglosisz, to wszyscy w
                                                    twojej wsi
                                                    > beda juz wiedziec, ze ci sie powiodlo w Warszawie.

                                                    No wiesz to tylko swiadczy że masz nienajmadrzejszą znajomą
                                                    (poprawność polityczna nie pozwala mi tego nazwać dosadniej), a nie
                                                    że Batory to zła szkoła.



                                                    > A trzecia, najwazniejsza, a na pewno racjonalna przeslanka - nie
                                                    znalazlam w te
                                                    > j
                                                    > szkole klasy odpowiedniej dla swojej corki. Humanistyczna ma
                                                    skromna oferte
                                                    > humanistyki a w IB cos tam nie pasowalo z jezykami. Inne z
                                                    definicji odpadaja.


                                                    A też z ciekawości co to jest skromna oferta humanistyki ? Mnie się
                                                    wydawalo ze program jest taki sam dla wszystkich szkół, może być
                                                    tylko na poziomie rozszerzonym lub nie ? Możesz wyjaśnić co masz na
                                                    myśli ?


                                                    > Wiec jak mowie - malo w tym konkretow. Ale ja mam wrazenie, ze ze
                                                    szkolami jest
                                                    > juz troche tak jak z markami. Jedni wola cole, inni pepsi. Jak
                                                    ktos chce byc
                                                    > "dbajaca mama" to kupuje dzieciom bakusie, a kogos kto kocha volvo
                                                    nigdy nie
                                                    > przekonasz aby sie przesiadl do bmw.

                                                    Eeeee jako właścicielka Volvo, przysięgam że jeśliby to było tylko
                                                    odpowiednie BMW, to nie ma sprawy....



                                                    > Ale co do Batorego - mam wrazenie, ze ta szkola bardzo zmienia
                                                    swoj wizerunek
                                                    > wsrod mlodziezy. Moja corka wrocila zachwycona z organizowanego
                                                    tam festiwalu
                                                    > "offowego", powiedziala ze nie widziala tam zadnej "matki
                                                    przelozonej", za to
                                                    > mnostwo fajnych dzieciakow.


                                                    Matka przełożona sprawiła na mnie wrażenie bardzo konkretnej i
                                                    bardzo twardo stąpajacej po ziemi pani. Nie ukrywam że na spotkanie
                                                    poszłam już mając na uwadze (ale nie będąc uprzedzona, bo ja nic nie
                                                    mam wobec zakonnic, a tym bardziej zakonnic nauczycielek) że to jest
                                                    zakonnica. Ale sorry nic z tego, to poprostu dobry sprawny
                                                    Dyrektor, robiący wrażenie że zna się na tym czym się zajmuje.
                                                    Konkretna, mówi jak pistolet maszynowy, i co dla mnie najważniejsze
                                                    wie że odnosi sukcesy i nie ma problemu żeby się do tego przyznać.
                                                    Nie jest to osoba przesadnie ciepła, czy sypiąca dowcipami, jak np
                                                    bywajacy na naszym forum Pan Dyrektor z Liceum na Mokotowskiej, ale
                                                    ja po spotkaniu z panią Dyrektor i jej zespołem (bo w Botorym
                                                    spotkanie to była gra zespołowa-określony jasno podział pracy
                                                    podczas prezentacji, co było bardzo ciekawe na tle innych szkół)
                                                    nabrałam dużego zaufania i powiem że teraz wręcz alergicznie reaguje
                                                    na zarzuty że to była zakonnica. Sorry ale to nie jest zarzut
                                                    merytoryczny.
                                                  • Gość: menodo Re: zapomnialam IP: *.ip.netia.com.pl 01.03.10, 15:22
                                                    Ja nie mam "zarzutow" do Batorego, ale mialam za malo motywacji do przelamywania
                                                    swoich oporow, a nawet do osobistej tam wizyty.
                                                    Gdyby mozna bylo wybierac 4 licea - na pewno zastanawialabym sie nad Batorym,
                                                    ale nie na 1 miejscu, i z pewnoscia poszlabym skonfrontowac swoje uprzedzenia z
                                                    rzeczywistoscia, bo lubie poszerzac swoje horyzonty myslowe:)
                                                    Co do oferty humanistycznej - w Batorym nie ma filozofii a wiedza o kulturze
                                                    jest tylko przez rok. To jest klasa z rozszerzona historia i wosem - tak jest
                                                    zdefiniowana w "ofercie". O wiele bardziej sensowna wydaje mi sie takze klasa
                                                    hist-wos, ale dwujezyczna - w Koperniku. (i te moja corka chyba na ostatnim
                                                    miejscu wybrala).

                                                    W Czackim filozofia jest na bardzo wysokim poziomie, wok uczony jest przez 3
                                                    lata, do tego swietnie prowadzona lacina.
                                                    To bardziej odpowiada moim staroswieckim wyobrazeniom o edukacji
                                                    humanistycznej.Zreszta byla to jedyna klasa humanistyczna jaka wybralo moje dziecko.
                                                  • Gość: agatka_s Re: zapomnialam IP: *.aster.pl 01.03.10, 16:24
                                                    OK-mój błąd, bo ja jako "oferta humanistyczna" zrozumiałam j.polski-
                                                    no ale to właśnie pokazuje jak ja nie jestem "w temacie"
                                                    humanistycznym. Mój syn raczej też nie uwzględni Batorego, bo on z
                                                    dnia na dzień coraz bardziej orientuje się na kierunki ścisłe (ku
                                                    mojemu coraz bardziej rosnącemu niepokojowi, który staram się w
                                                    sobie zdusić zresztą, bo dla mnie fizyka to czarna magia i jak sobie
                                                    pomyśle że mój syn ma studiować na politechnice to mnie pot zimny
                                                    oblewa i ciarki przechodzą, ale on tak chce i co ja zrobie), co
                                                    raczej wyklucza dwujęzyczność i IB, które są de facto ciekawe w
                                                    Batorym, ale szkoła jako taka zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie
                                                    i myślę, że jeśli ktoś szuka własnie np dwujęzyczności to ciekawy
                                                    wybór. No i ten budynek...ma taką aurę tajemniczej pensji dla
                                                    dziewczat... (jak tam weszłam to od razu mi się przypomniały
                                                    wszystkie książki o starych szkołach i pensjach)
                                                  • Gość: Hawa Re: zapomnialam IP: *.146.62.178.nat.umts.dynamic.eranet.pl 01.03.10, 17:02
                                                    agatka_s napisała:

                                                    > A też z czystej ciekawości: co Cię tak odstrasza w Batorym ?

                                                    Pytanie nie było skierowane do mnie, mimo to pozwolę sobie zabrać głos. Moja
                                                    najbliższa koleżanka uczy się w trzeciej klasie w Batorym.
                                                    Według jej opinii:
                                                    - nauczyciele mają mało zachęcające podejście do uczniów, trudno się z nimi
                                                    porozumieć;
                                                    Dziewczyna narzeka głównie na polonistkę, która przetrzymuje wypracowania po
                                                    kilka miesięcy, a postępy uczniów komentuje nieraz w sposób, który kulturalnemu
                                                    człowiekowi zwyczajnie nie przystoi.
                                                    - zła jakość nauczania - szkoła nie uczy tylko wymaga i sprawdza, pojawia się
                                                    wrażenie zmarnowanych kilku godzin dziennie, bo i tak wszystko trzeba robić w domu;

                                                    Koleżanka jednocześnie chwali sobie "historyczną" atmosferę, ciepło opowiada o
                                                    przemówieniach osiemdziesięcioletnich "kolegów Batoraków" na szkolnych
                                                    akademiach. Ja sama zazdroszczę jej bardzo dobrej angielszczyzny, którą w dużej
                                                    mierze zawdzięcza wysokiemu poziomowi w szkole. O maturę martwić się raczej nie
                                                    musi, bo szkoła przez trzy lata egzekwowała przygotowywanie się do niej.
                                                    Na pytanie, czy wybrałaby jeszcze raz tę szkołę, odpowiada: nigdy w życiu.

                                                    Niech mój post zostanie odebrany, jako "quasi - informacyjny". Nie mam zamiaru
                                                    się wykłócać na temat "straszności" Batorego, bo sama byłam tam raptem trzy razy.
                                                  • agatka_s Re: zapomnialam 01.03.10, 17:35
                                                    Gość portalu: Hawa napisał(a):

                                                    > agatka_s napisała:
                                                    >
                                                    > > A też z czystej ciekawości: co Cię tak odstrasza w Batorym ?
                                                    >
                                                    > Pytanie nie było skierowane do mnie, mimo to pozwolę sobie zabrać
                                                    głos. Moja
                                                    > najbliższa koleżanka uczy się w trzeciej klasie w Batorym.
                                                    > Według jej opinii:
                                                    > - nauczyciele mają mało zachęcające podejście do uczniów, trudno
                                                    się z nimi
                                                    > porozumieć;
                                                    > Dziewczyna narzeka głównie na polonistkę, która przetrzymuje
                                                    wypracowania po
                                                    > kilka miesięcy, a postępy uczniów komentuje nieraz w sposób, który
                                                    kulturalnemu
                                                    > człowiekowi zwyczajnie nie przystoi.

                                                    Ale to jest wada konkretnej nauczycielki, która jutro moze np zacząć
                                                    uczyć w każdym innym liceum (moze w Czackim ?), albo wyjść za mąż za
                                                    obcokrajowca i pojechać na koniec świata. Nie sądze aby jedna
                                                    nauczycielka przesadzała o jakości szkoły. Poza tym może Twoja
                                                    koleżanka ma zwyczajne kłopoty z polskiego i poprostu nie lubi tej
                                                    konkretnej nauczycielki. Mój syn mniej więcej dwa razy na
                                                    tydzień "morduje" swoją nauczycielkę od biologii, za to co ona
                                                    wymysla im na lekcji. Ale czy to jest powód aby uważać szkołe
                                                    mojego syna za niedobrą dla kogoś innego ?





                                                    > - zła jakość nauczania - szkoła nie uczy tylko wymaga i sprawdza,
                                                    pojawia się
                                                    > wrażenie zmarnowanych kilku godzin dziennie, bo i tak wszystko
                                                    trzeba robić w domu;

                                                    To też niestety nie ma dla mnie żadnej wartości informacyjnej, może
                                                    poprostu Twoja koleżanka nie radzi sobie, może musi trochę się
                                                    bardziej na tych lekcjach przyłożyć. Mój syn w pierwszej klasie
                                                    gimnazjum też miał ciut problemy, bo własnie trafił z systemu
                                                    podstawówkowego, gdzie wszystko było podane na tacy, w system
                                                    licealny (bo chodzi do gimnazjum z liceum, i nauczyciele mają metody
                                                    z liceum) gdzie gros rzeczy uczeń musi robić sam w domu, poszukać,
                                                    doczytać. Było ciężko (jedynka za jedynką) ale nauczył się uczyć
                                                    (tak zresztą jak i reszta klasy). Może Twojej koleżance to się nie
                                                    udało i została jeszcze w systemie gdzie nauczyciel wszystko podaje
                                                    na tacy, a korzysta się tylko z podręcznika. Nie wiem, ale to że
                                                    komuś nie bardzo idzie w jakiejś szkole nie przekonuje mnie że jest
                                                    to zła szkoła (ja już tu abstrahuje od Batorego, mówie ogólnie na
                                                    poleganiu na talkich opiniach).


                                                    > Koleżanka jednocześnie chwali sobie "historyczną" atmosferę,
                                                    ciepło opowiada o
                                                    > przemówieniach osiemdziesięcioletnich "kolegów Batoraków" na
                                                    szkolnych
                                                    > akademiach. Ja sama zazdroszczę jej bardzo dobrej angielszczyzny,
                                                    którą w dużej
                                                    > mierze zawdzięcza wysokiemu poziomowi w szkole. O maturę martwić
                                                    się raczej nie
                                                    > musi, bo szkoła przez trzy lata egzekwowała przygotowywanie się do
                                                    niej.


                                                    I to jest przynajmniej jakiś konkret-dobry angielski i brak stresu o
                                                    maturę -czyli jednak czegoś nauczyli, mimo że takimi "okropnymi"
                                                    metodami ? czyż nie o to chodzi ?
                                                    > Na pytanie, czy wybrałaby jeszcze raz tę szkołę, odpowiada: nigdy
                                                    w życiu.

                                                    Ma dziewczyna pecha, że wybrała szkołę która jej się nie spodobała.
                                                    No cóż zdarza się.
                                                    >
                                                    > Niech mój post zostanie odebrany, jako "quasi - informacyjny". Nie
                                                    mam zamiaru
                                                    > się wykłócać na temat "straszności" Batorego, bo sama byłam tam
                                                    raptem trzy raz
                                                    > y.

                                                    Ja byłam raz, i to co zobaczyłam mi się spodobało. A czy by się
                                                    spodobało mojemu synowi uczyć się tu ? Nie wiem, ale też nie wiem
                                                    ani ja, ani on czy spodoba mu się w innej szkole. O tym przekonamy
                                                    się tak naprawde jak jakąś już skończy...
                                                  • agatka_s Re: zapomnialam 01.03.10, 17:56
                                                    jeszcze mi się tak przypomniało, apropos tego że szkoła nie uczy,
                                                    tylko sprawdza i wymaga.

                                                    Mój syn w zeszłym tygodniu pisał sprawdzian z plastyki. Zaliczali
                                                    jakąś konkretną epokę i sprawdzian miał polegać (między innymi) na
                                                    rozpoznawaniu ze zdjęć głównych dzieł tej epoki, rzeźb, malarsta
                                                    itp. Mój syn przyszedł wściekły, bo dzieła rozpoznał dobrze, ale
                                                    nie znał autorów "no bo w podręczniku nie były podpisane".

                                                    No i teraz jak do tego podejść ? Zła szkoła bo nie uczy tylko
                                                    wymaga ? Czy dobra szkoła bo następnym razem, może już nawet
                                                    zawsze, mój syn jednak zada sobie trudu żeby sprawdzić kto był
                                                    twórcą Venus z Milo (wiem wiem !!! autor nieznany !!!) ?

                                                    A mój syn i tak jest wściekły na panią od plastyki.... (ja ciut
                                                    mniej)
                                                  • Gość: ja z innej beczki - przepisy IP: 195.150.84.* 01.03.10, 15:10
                                                    > Na obiady dzieci chodza do pobliskiego gimnazjum

                                                    Możesz coś bliżej napisać, na jakich zasadach?

                                                    Wiadomo, że w szkolnych stołówkach obiady są tanie (często całkiem przyzwoite),
                                                    dotowane przez gminę. Czy w takim razie uczeń ma PRAWO skorzystać ze stołówki
                                                    pobliskiej placówki, jeśli w jego szkole nie ma takowej?
                                                  • Gość: menodo Re: z innej beczki - przepisy IP: *.ip.netia.com.pl 01.03.10, 15:29
                                                    > Na obiady dzieci chodza do pobliskiego gimnazjum

                                                    Możesz coś bliżej napisać, na jakich zasadach?

                                                    Wiadomo, że w szkolnych stołówkach obiady są tanie (często całkiem przyzwoite),
                                                    dotowane przez gminę. Czy w takim razie uczeń ma PRAWO skorzystać ze stołówki
                                                    pobliskiej placówki, jeśli w jego szkole nie ma takowej? "

                                                    Nie wiem, moje dziecko nie korzysta z tej gimnazjalnej stolowki.

                                                    Ale z tego co wiem odbywa sie to na zasadzie jakiegos porozumienia miedzy
                                                    szkolami. Jesli dana szkola nie ma nic przeciwko temu aby uczniowie z sasiedniej
                                                    placowki naruszyli jej teryterium to dlaczego nie?
                                                  • joa66 Re: z innej beczki - przepisy 01.03.10, 15:36
                                                    Hmmm..tak na zdrowy rozum..jeżeli obiady dofinansowuje gmina , a
                                                    szkoły są przecież w tej samej gminie , to gmina licealistów też
                                                    dofinansowuje..

                                                    A co do samej obecności w budynku nie swojej szkoły - może to
                                                    porozumienie między szkołami, a może też "właściciel" - gmina
                                                    decyduje?
                                                  • Gość: ja Re: z innej beczki - przepisy IP: 195.150.84.* 01.03.10, 16:47
                                                    > To chyba nie jest trudne do zalatwienia, jesli strony maja dobra wole.

                                                    No właśnie, jeśli mają dobrą wolę:) Pytam trochę z ciekawości, na wyrost, bo
                                                    pamiętam jak znajoma wściekała się, kiedy przez rok chyba jej dzieci musiały
                                                    korzystać z obiadów. Z braku stołówki szkolnej buliła jak za woły, potem chyba
                                                    jakąś panią do gotowania zorganizowała. Odmówiono jej prawa podesłania dzieci do
                                                    innej stołówki szkolnej. No i tak szczerze powiedziawszy dziwnie się czułam, gdy
                                                    moje dziecię, w tej samej przecież gminie zajadało się smacznymi obiadami po 3 zł.
                                                  • joa66 Re: zapomnialam 23.02.10, 22:19
                                                    "bo moje dziecko czuje
                                                    się jak ryba w wodzie w każdej atmosferze "

                                                    moje niestety nie, chociaż jest baaaardzo tolerancyjny dla ludzkich
                                                    błędów..

                                                    A że do szkoły chodzi też z powodów towarzyskich i rozrywkowych to
                                                    atmosfera "opresyjna" raczej nie będzie mu odpowiadać, podobnie
                                                    zresztą jak liceum numer tysiac osiemset pięc imienia Józka
                                                    Tornistra zwanego kiedys szkołą zawodową.

                                                    Ale nie sądzę, żeby miał jakieś wysubowane wymagania, wystarczy mu
                                                    zwykła przyzwoitość, nawet wpadki "wybaczy";)
                                              • Gość: menodo Re: zapomnialam IP: *.ip.netia.com.pl 23.02.10, 21:33
                                                Witkacy byl upragniona szkola syna mojej przyjaciolki. Znal ja wczesniej, bo
                                                chodzil wczesniej do gimnazjum na Elblaskiej.
                                                Poczatkowo wielkie szczescie, po czym...totalny zawod. Ze w klasie same kujony,
                                                ze wychowawczyni obciachowa, nauczyciele nie tacy o jakich marzyl etc.
                                                Do tego doszlo, ze chlopak rozchorowal sie powaznie, po czym oswiadczyl, ze
                                                wiecej juz do tej szkoly nie wroci.
                                                Matka zapisala go do Dwojki (wczesniej tam zdal egzamin), do ktorej mial
                                                paskudny dojazd, ale dzielnie wstawal, bardzo mu sie podobalo, teraz studiuje.
                                                W tym samym prawie czasie syn innych znajomych po Dwojkowym gimnazjum odmowil
                                                chodzenia tam do liceum (mimo ze mial je pod nosem) i...poszedl do Witkacego,
                                                gdzie byl przeszczesliwy!

                                                To tak a propos spelniania oczekiwan przez konkretna szkole:)
                                                Dodam, ze z jezykow zaden chlopiec nie byl zadowolony (uczyli sie innych na
                                                miescie), a na dojazdy do szkoly tracili mnostwo czasu. Obydwaj jednak bardzo
                                                zadowoleni:)Zwlaszcza z "atmosfery z szkole"!!!
                                                • joa66 Re: zapomnialam 23.02.10, 21:39
                                                  wiem, że te szkoły nie gwarantują "atmosfery"....ale dają nadzieję;)



                                                  p.s. o dwójce nawet nie myślę , odkąd dwa razy widziałam na ich
                                                  stronie informację " rekrutacji do liceum w tym roku szkolnym nie
                                                  bezie, bo nie ma wolnych miejsc"
                                  • Gość: agatka_s Re: zapomnialam IP: *.aster.pl 23.02.10, 15:19
                                    Tak ale rok do roku różnice 10 pkt, to bardzo dużo, bo to już
                                    kwestia różnicy której można nie przewidzieć.

                                    Niestety jak są niskie progi danego roku, a szkoła dobra, to można
                                    się spodziewać że następnego roku będzie trudno się dostać.

                                    Ale są też szkoły stabilne (no może stabilniejsze).
                                • Gość: agatka_s Re: zapomnialam IP: *.aster.pl 23.02.10, 15:13
                                  swoją drogą akurat tu tendencja odwrotna, próg się na końcu
                                  podwyższył do 142,4, czyli chyba ktoś z tym 140 pktów zrezygnował i
                                  poszedł gdzie indziej. (sprawdziłam jeszcze czy się nie pomyliłam,
                                  ale na stronie egzaminy.pl też jest 140 do tej klasy, więc
                                  pierwotnie było 140).

                                  Akurat w klasach mat-fiz i geo, tendencja odwrotna po uzupełniającej
                                  nizej, czyli pewnie kogoś dodatkowo potem przyjęli.
                            • Gość: ja Re: zapomnialam IP: 195.150.84.* 23.02.10, 16:37
                              >Pani Dyrektor Staszica na
                              > zebraniu zapytana o najniższy próg powiedziała że 130 pkt (normalnie
                              > Staszic ma progi koło 160)...dopiero potem musiała dodać ze to był
                              > właśnie przypadek rekrutacji uzupełnijącej.

                              Ale do takich absurdów prowadzi system strategii elektronicznej;)
                              W jednym z liceów wyciągnęłam inf., że próg wynosi ooooookoło (chwila wahania w
                              słuchawce)140 pkt, a wiem że trafiają się tam uczniowe mający i poniżej 100.
                    • Gość: agatka_s Re: do kmir IP: *.aster.pl 23.02.10, 14:16
                      Ale jeśli dzwonisz do szkoły w lutym, to oni naprawde mogą nie
                      pamiętać. Szkoły teraz mają inne sprawy na głowie. Rekrutacją
                      zaczynają się zajmować pewnie na tydzień przed spotkaniem
                      informacyjnym i wtedy gdy przygotowywuje się ulotki informacyjne to
                      ktoś tam te progi sprawdza. Wierz mi ze dla pań w sekretariacie, ba
                      dla Dyrektora dana czy w zeszłym roku do klasy 1A próg był 165,27 a
                      nie 168,5, jest naprawde nieistotny i raczej nie obarcza sobie tym
                      pamięci, tym bardziej że rutynowo taką rekrutacje przeprowadza od
                      kilku lat. Progi są istotne dla uczniów, dla rodziców, ale nawet ja
                      śledząc kilka wybranych szkół nie byłabym Ci w stanie podać
                      konkretnych danych. Powiem nawet więcej, 2 lata temu gdy mój syn
                      zdawał do gimnazjum pamiętałam te wszystkie punkty itp, a dziś nie
                      pamiętałam nawet ile zdobywa się punktów na sprawdzianie 6-klasisty,
                      byłam pewna że też 100, tak jak na egzaminie gimnazjalnym...kłóciłam
                      się nawet o to z moim synem.

                      Radze trochę wyrozumiałości wobec szkół, one naprawde nie zajmują
                      się tylko rekrutacją, a ta rekrutacja nie wzbudza w nich ŻADNYCH
                      emocji i nie pedza im snu z powiek, co roku to samo... (w
                      odróżnieniu od nas RODZICÓW i ciut naszych dzieci którzy mamy kilka
                      nieprzespanch nocy w planie...)


                      We wszystkich szkołach na spotkaniach informacyjnych których byłam,
                      na ulotkach progiz zeszłego roku były podane. To nie są dane
                      tajne. Zawsze też padało pytanie o tzw rekrutację uzupełniającą-
                      która jest, ale już na bardzo nieusystematyzowanych warunkach.
                      • Gość: ja Re: do kmir IP: 195.150.84.* 23.02.10, 14:32
                        Gość portalu: agatka_s napisał(a):

                        > Ale jeśli dzwonisz do szkoły w lutym, to oni naprawde mogą nie
                        > pamiętać.

                        Dzwoniłam też i w czerwcu, i we wrześniu ub r.

                        >a ta rekrutacja nie wzbudza w nich ŻADNYCH
                        > emocji i nie pedza im snu z powiek, co roku to samo... (w
                        > odróżnieniu od nas RODZICÓW i ciut naszych dzieci którzy mamy kilka
                        > nieprzespanch nocy w planie...)

                        Ani ja, ani moje dziecko też się nie emocjonujemy specjalnie. (Jak widać w tym
                        wątku, dopiero teraz dowiedziałam się, jak faktycznie przebiega rekrutacja).
                        Nieprzespane noce, to w ogóle inna planeta. Niemniej lubię wiedzieć, na czym stoję.

                          • joa66 Re: rekrutacja uzupełniająca 26.02.10, 13:19
                            Ja mam wrażenie, że to styl dowolny. Większość liceów (a może
                            wszystkie?) zostawia sobie po kilka-kilkanaście miejsc wolnych (np.
                            dla ewentualnych uczniów powracających z zagranicy.)Niestety nie
                            spotkałam się z oficjalnym regulaminem rekrutuacji na te miejsca,
                            przypuszczm więc, że to indywidualna decyzja dyrekcji kogo przyjmie
                            na te miejsca.
                          • kmir Re: rekrutacja uzupełniająca 27.02.10, 13:41
                            Rekrutacja uzupełniająca jest przeprowadzana w tych szkołąch (do
                            tych klas), w których nie wszyscy zakwalifikowani do przyjęcia
                            potwierdzili wybór szkoły (donieśli oryginały dokumentów). Są to
                            pojedyncze miejsca wolne, bardzo często także w tych najlepszych
                            szkołach (o bardzo wysokich progach).
                            Najczęstszą przyczyną nie potwierdzania wyboru szkoły jest to, że
                            kandydat spod Warszawy kandydował do szkołyn w swojej miejscowości i
                            ostatecznie ją wybrał nie chcąc tak dużo czasu tracić na dojazdy.
                            Drygi z powodów to kandydaci, którzy tak na prawdę chcieli się
                            tylko "sprawdzić", bo i tak byli przyjęci do szkoły niepublicznej.
                            Rzadki stosunkowo jest przypadek "towarzyski" (kolega się nie dostał
                            to i ja rezygnuję).
                            Informacja o wolnych miejscach jest będzie dostępna w systemie
                            komputerowym. Rekrutacja uzupełniająca przebiega "ręcznie", zasady w
                            poszczególnych szkołach mogą się nieco różnić - trzeba o nie pytać w
                            tych szkołach. W zasadzie doradzam jeżdżenie do szkół i bezpośrednie
                            rozmowy, bo z telefonami różnie bywa. Oczywiście konieczna jest
                            obecność jednego z rodziców (opiekunów prawnych) - żeby możliwe było
                            od ręki napisanie podanie i złożenie dokumentów. Warto też
                            podejmować szybko decyzję, bo szkoły (szczególnie jeżeli tych
                            wolnych miejsc jest w sumie kilkanaście) mogą chcieć je jak
                            najszybciej zapełnić.
                            --
                            Pozdrawiam serdecznie
                            Krzysztof Mirowski
                            dyrektor LXVII LO im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego
                            • joa66 Re: rekrutacja uzupełniająca 27.02.10, 14:45
                              "Rzadki stosunkowo jest przypadek "towarzyski" (kolega się nie
                              dostał to i ja rezygnuję). "

                              I co wtedy się dzieje?

                              Z tego co wiem, taki uczeń rezygnujący ze szkoły nie może przenieść
                              się automatycznie do szkoły "kolejnego" wyboru, tylko po prostu
                              wypada z gry?

                              O ile w dwóch pierwszych wypadkach uczeń ma zaklepana inną szkołę (
                              w swojej miejscowości, niepubliczną) rezygnacja dla towarzystwa
                              wydaje mi się decyzją dziwną.
                              • kmir Re: rekrutacja uzupełniająca 27.02.10, 15:44
                                > "Rzadki stosunkowo jest przypadek "towarzyski" (kolega się nie
                                > dostał to i ja rezygnuję). "
                                >
                                > I co wtedy się dzieje?

                                To jest rzadki przypadek. Może on wynikać z nieznajomości zasad
                                rekrutacji (i zakłądania, że system pozwoli na dostanie się do klasy
                                z dalszej preferencji). Możliwe jest także liczenie na rekrutację
                                dodatkową (po koniec sierpnia) - mogą w niej brać udział osoby,
                                które "w pierwszym rozdaniu" zostały przydzielone do klas
                                umieszczonych na listach preferencji, ale zmieniły zdanie ....
                                --
                                Pozdrawiam serdecznie
                                Krzysztof Mirowski
                                dyrektor LXVII LO im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego
                              • Gość: ja paranoja IP: 195.150.84.* 01.03.10, 15:05
                                > O ile w dwóch pierwszych wypadkach uczeń ma zaklepana inną szkołę (
                                > w swojej miejscowości, niepubliczną) rezygnacja dla towarzystwa
                                > wydaje mi się decyzją dziwną.

                                A mnie - nie. Jakkolwiek czynnik towarzyski przy wyborze studiów czy wśród osób
                                o bardzo sprecyzowanych zamiłowaniach i dużych zdolnościach wydaje się dziwny,
                                tak generalnie przy wyborze liceum -całkiem naturalny w grupie wiekowej, o
                                której mówimy. Dlatego przyjęty sposób rekrutacji - przepraszam za dosadność -
                                uważam za poroniony i stworzony jedynie dla wygody urzędników, a nie uczniów!

                                Jeżeli byłoby mi w miarę obojętne czy będę w klasie/szkole X czy Y, to dlaczegóż
                                nie miałabym woleć iść tam, gdzie cała paczka??? Przecież mówimy bądź co bądź
                                jeszcze o dzieciach. Tymczasem nawet na studiach mogę zrezygnować z bardziej
                                prestiżowego (czyt. wymagającego więcej pkt) kierunku i zdecydować, który
                                wybiorę, spośród tych gdzie zostałam przyjęta.( A może i tu coś się zmieniło i
                                nie jestem na bieżąco?). Tyczasem dzieci ubezwłasnowolniono w pewnym sensie :(

                                • joa66 Re: paranoja 01.03.10, 15:26
                                  Ja też rozumiem chęć pójcia do szkoły z kolegą - ale rezygnacja
                                  oznacza, że nie jestem przyjęty nigdzie, a w rekrutuacji
                                  uzupełniającej też raczej nie trafię tam, gdzie kolega!

                                  System niestety nie pozwala na takie działania.
                                  • Gość: ja Re: paranoja IP: 195.150.84.* 01.03.10, 16:52
                                    > Ja też rozumiem chęć pójcia do szkoły z kolegą - ale rezygnacja
                                    > oznacza, że nie jestem przyjęty nigdzie

                                    No i przeciwko takim zasadom buntuję się:)

                                    > System niestety nie pozwala na takie działania.

                                    Chodzi o to, aby "upupić" i nie pozwolić na fanaberie małotatom, typu
                                    rezygnacja, skoro system już przydzielił;) Bo w praktyce - jaki rodzic się na
                                    rezygnację w zamian za nieznane zgodzi?
                                    • agatka_s Re: paranoja 01.03.10, 17:11
                                      Kompletnie się nie zgadzam.

                                      Jeśli się chce iść tam gdzie kolega to trzeba wybrać to samo liceum
                                      co kolega i starać się do niego dostać. A jak się nie uda to sorry
                                      niestety (wiele rzeczy w dorosłym zyciu się nie udaje). Jak sobie
                                      wyobrażasz gdyby tak każdy chciał zmieniać już po fakcie ? I
                                      jak ? Chciałabyś aby wyrzucić inne dziecko, aby było miejsce dla
                                      dziecka które chce iść tam gdzie kolega ? Niestety wybór liceum to
                                      poważna sprawa i trzeba się pogodzić z tym że podejmuje się decyzje,
                                      a potem ponosi się ich konsekwencje.

                                      Jedyna rzecz, która mogłaby być poprawiona to ilość szkół do wyboru,
                                      uważam że ograniczenie do trzech jest niedobre. Niestety poza tym
                                      raczej nic w systemie nie można naprawić, bo powstałby jednak
                                      straszny bałagan i niepokó dla tych dzieci którym niełatwo się
                                      dostać. Dzieci które mogą się dostać do kazdej szkoły są w
                                      komfortowej sytuacji, gorzej mają te dzieci które wcale nie mają
                                      takich wysokich punktów a też chcą się dostać. Moim zdaniem system
                                      jest tak skonstruowany aby takim dzieciom oszczędzić stresu i
                                      czekania gdy ci lepsi by wybierali w nieskończoność spośród szkół do
                                      których mają punkty. A tak trafiony-zatopiony rozwiązuje sorawe
                                      szybko i tak samo dla wszystkich i tych prymusów i tych na końcu.
                                        • agatka_s Re: paranoja 01.03.10, 18:33
                                          joa66 napisała:

                                          > A jak jest z rekrutacją na uczelnie wyższe?
                                          >
                                          > Tam też panuje zasada "trafiony zatopiony"?
                                          >
                                          >
                                          >
                                          Wydaje mi się że poprostu każda uczelnia prowadzi rekrutację
                                          odzielnie, nie oglada się na inne uczelnie, wydziały itp-każdy
                                          wydział ma swoją listę i poprostu odchacza ileś tam z najlepszymi
                                          punktami. Z liceami jest inaczej bo wszystkie są razem i tworzą
                                          jeden system, stąd nie jest mozliwe zmienianie, bo zmiana pociąga
                                          zbyt wiele konsekwencji, stąd musi być zasada trafiny-zatopiony aby
                                          system się nie zapętlił (bo tak to by można było zmieniać w
                                          nieskończoność). Wydziały na studiach ida poprostu w dół na swoich
                                          listach aż skompletują ją w 100%, zmiana na ich listach nie powoduje
                                          konsekwencji na innych.


                                          Tak mi się wydaje że stąd te różnice. Taki system jak na studiach
                                          był chyba wczesniej, gdy potwierdzało sie w liceach i trwało to i
                                          stresowało wszystkich bo Ci najlepsi byli we wszystkich liceach i
                                          mogli wybierać, a najgorsi czekali do końca czy coś się zwolni (tak
                                          teraz jest na studiach).
                                          • Gość: menodo Re: paranoja IP: *.ip.netia.com.pl 01.03.10, 20:09
                                            No tak, to jest stres i biorac pod uwage wiek dzieci jestem za jego
                                            minimalizacja. Z drugiej strony, gdyby dac dzieciom 2 dni do namyslu i wszyscy
                                            byliby na to przygotowani - nie widze problemu, bo przeciez nikt by na tym nie
                                            stracil.
                                            Moj syn dostal sie na 5 kierunkow, natychmiast zadzwonil do swojego nauczyciela
                                            historii -co wybrac, ten mu powiedzial idz za glosem serca, poszedl - i
                                            natychmiast zwolnil 4 miejsca na superwypasionych kierunkach.
                                            • agatka_s Re: paranoja 01.03.10, 20:42
                                              ale ty cały czas patrzysz z perspektywy osoby która może wybierać bo
                                              moze dostać sie do kazdego liceum o jakim zamarzy. A jeśli byłabyś
                                              matką dziecka któremu zabrakło punktów zeby załapać sie na
                                              jakiekolwiek liceum ? Czekasz te 2 dni, wszyscy się podostawali (a
                                              tych wszystkich nie jest tak dużo, no bo skoro przez 2 dni można
                                              blokować wszystkie miejsca to zastanow się ile miejsc zablokowałaby
                                              Twoja córka ze 170 pktami ? A takich jak Twoja córka w Warszawie są
                                              setki-wszyscy z czerwonymi paskami od razu by zablokowali całą pulę
                                              dostępnych miejsc, No ale OK, po 2 dniach wybierania przez prymusów
                                              zostały wolne miejca po nich, i znów się zaczyna zabawa ? I znowu
                                              się nie dostajesz, bo znów są lepsi którzy okupują wszystkie miejsca
                                              (tym razem tacy ze średnia punktów koło 150 np), i znowu 2 dni (no
                                              bo ta następna transza przecież też powinna miec prawo wyboru i
                                              namysłu i tak aż do skutku ? No niewiem czy takie dziecko
                                              przepuszczone przez kilka tur takiego wybierania wytrzyma ? A na
                                              końcu Ci najgorsi nie mają już żadnego wyboru. Zostali przepuszczeni
                                              kilka razy przez taką wyżymaczkę i na końcu dowiadują się że wiecej
                                              miejsc nie ma. Obecny system stwarza szansę wyboru wszystkim. Nie
                                              każdy może wybierać ze wszystkich szkół (choć teoretycznie może),
                                              ale jednak może wybierać i jak nie dostanie się to tylko dlatego że
                                              kiepsko wybrał (no i zawsze jest nadzieja na rekrutacje
                                              uzupełniajaca itp), a nie dlatego ze był tak beznadziejny że żadnej
                                              szkoły już dla niego nie starczyło.

                                              Poza tym student to osoba dorosła, sam potwierdza itp. Dzieci
                                              potrzebują rodziców w trakcie potwierdzania, a nie każdy rodzic może
                                              poświęcić tydzień a może nawet 2 (no bo gdyby było kilka tur po 2
                                              dni to by to się cholernie rozciagnęło w czasie) na latanie z
                                              dzieckiem i potwierdzanie. Poza tym student ma szansę poprawy-może
                                              raz jeszcze zdać maturę i próbować za rok,albo próbować bez
                                              poprawiania matury. W ostateczności może iść do prywatnej szkoły,
                                              albo o pracy na rok itp itd-przeżyje jakoś A co ma zrobić
                                              gimnazjalista który nie dostał się do żadnego liceum i ma poczucie
                                              że był za kiepski żeby starczyło dla niego jakiejkolwiek szkoły ?
                                              (teraz jak sie nie dostanie to przynajmniej moze się pocieszać że
                                              może gdyby wybrał inną szkołe to by się dostał).

                                              Moim zdaniem to że system nie wymaga potwierdzania (a co za tym nie
                                              daje szansy wyboru) to prawdziwe błogosławieństwo. No tylko ze
                                              niestety trzeba tak wybierać żeby z żadnego "trafionego-zatopionego"
                                              nie być niezadowolonym.
                                              • Gość: menodo Re: paranoja IP: *.ip.netia.com.pl 01.03.10, 21:19
                                                No nie, podejrzewam, ze 170 punktow mogloby dac mojemu dziecku w pierwszym
                                                rzucie ok. 500 miejsce w przecietnej szkole:) Mimo to jestem za poszerzaniem
                                                obszaru wolnosci we wszelkich aspektach zycia - i to juz od najmlodszych lat
                                                zycia czlowieka.
                                              • Gość: ja Re: paranoja IP: 195.150.83.* 02.03.10, 12:51
                                                >A jeśli byłabyś
                                                > matką dziecka któremu zabrakło punktów zeby załapać sie na
                                                > jakiekolwiek liceum ? Czekasz te 2 dni, wszyscy się podostawali (a
                                                > tych wszystkich nie jest tak dużo, no bo skoro przez 2 dni można
                                                > blokować wszystkie miejsca to zastanow się ile miejsc zablokowałaby
                                                > Twoja córka ze 170 pktami ?

                                                Sorry, Agatko, ale jak dla mnie - przesadzasz. Poczeka 2 dni i wie na czym stoi,
                                                przecież to nie wieczność. Na wyniki egzaminów czeka się dłużej .

                                                >No niewiem czy takie dziecko
                                                > przepuszczone przez kilka tur takiego wybierania wytrzyma ?

                                                Wiesz, nie wszyscy sie tak emocjonują ...

                                                >A co ma zrobić
                                                > gimnazjalista który nie dostał się do żadnego liceum i ma poczucie
                                                > że był za kiepski żeby starczyło dla niego jakiejkolwiek szkoły ?
                                                > (teraz jak sie nie dostanie to przynajmniej moze się pocieszać że
                                                > może gdyby wybrał inną szkołe to by się dostał).

                                                Tak jakby obecny system nie dawał mu takiej "szansy"
                                                • agatka_s Re: paranoja 02.03.10, 13:38
                                                  Nie, nie poczeka 2 dni, bo to jest fizycznie niemożliwe, aby dając
                                                  wszystkim prawo do zmiany decyzji(albo wyboru ze szkół na
                                                  które starcza punktów) w takiej np Warszawie gdzie mamy 570 odziałów
                                                  w liceach, czyli około 14 250 miejsc, czyli zapewne więcej
                                                  kandydatów skoro nie dla wszystkich miejsc jednak starcza, liczącc
                                                  średnio 25 miejsc w odziale). Zakładasz że będą tylko 2 tury, a
                                                  moim zdaniem nie jest to do przeprowadzenia w 2 turach, tylko takich
                                                  tur musi być więcej i w zasadzie mogą trwać w nieskończoność (jeśli
                                                  każdy ma mieć prawo wyboru i może podjąć decyzje np dopiero
                                                  po tym jak się dowie gdzie dostał się kolega, czyli jeśli każdy ma
                                                  mieć prawo zaznaczyć dowolną ilość klas i zdecydować już po fakcie
                                                  (po tym jak dowie się gdzie dostał się kolega). Jeśli najlepsi mają
                                                  prawo wybierać jako pierwsi to zaczynamy od tych co mają po 200
                                                  punktów -załóżmy np że taki ktoś z 200 też by chciał pójść tam gdzie
                                                  kolega który ma 199 pkt (już nie będe mieszać że może chciałby tam
                                                  gdzie kolega ze 138 pkt, no co przecież taki 200 może mieć kumpla ze
                                                  138, tak ?) ale nie dostał się do szkoły którą wybrał 200 bo do niej
                                                  dostali się sami 200. To co teraz ten nasz 200 który chciał być ze
                                                  199 ale nie wyszło, ma teraz znów zmienić zdanie i jednak wybrać
                                                  szkołę gdzie poszedł 199 (no co taki 200 tż może mieć prawo p ójść
                                                  za kolegą, czemu nie? jak równość to równość, w końcu nie może być
                                                  poszkodowany ze ma 200, też musi mieć prawo zmienić zdanie i pójść
                                                  do szkoły gdzie kolega, tak ?) i co znowu wraca do puli ? No dobra
                                                  ale zabawa trwa dalej, ten ze 199 bardzo chce tam gdzie ten ze 198
                                                  (bo akurat tego 200 to ma w nosie, ale koniecznie musi być tam gdzie
                                                  jego najlepszy kumpel 198)ale niestety dla niego (198) nie starczyło
                                                  (bo zajął mu ten z 200, który zmienił zdanie i wykosił tego 198, no
                                                  co miał prawo), i znowu teraz dać temu 199 prawo zmienić bo chce tam
                                                  gdzie kolega 198 ? i co tak w kółko ? Jak ma być prawo wyboru to
                                                  przecież dla każdego i w każdym momencie tak ?) i schodzimy tak w
                                                  dół, i każda grupa ma 2 dni na namysł i tak w okolicy września może
                                                  jakoś się udaje wszystkich ułozyć....


                                                  Jeśli widzisz inny sposób który daje każdemu (tzn i temu
                                                  najlepszemu i najgorszemmu) prawo wyboru i zmiany zdania np na
                                                  szkołę do której dostał się kolega, i trwa to tylko 2 dni to mi to
                                                  opisz, bo ja fizycznie tego nie jestem sobie w stanie wyobrazić
                                                  jeśli w Warszawie mamy taką liczbę odziałów do których dostają się
                                                  gimnazjaliści. Jeśli mówimy o mieście gdzie są 3 licea, ok może to
                                                  jest do zrobienia, ale nie w mieście takim jak Warszawa gdzie mamy
                                                  około 15.000 (to takie moje wyliczenia z grubsza) absolwentów
                                                  gimnazjów którzy aspirują do nauki w liceach, weż sobie tylko
                                                  wyobraź ile trzeba zrobić telefonów, maili żeby poinformować np
                                                  tylko 10 szkół które się miało na liscie że się nie jest
                                                  zainteresowanym ? I co przez 2 dni szkoły mają przestać funkcjonować
                                                  i tylko odbierać telefony od gimnazjalistów (a w zasadzie od ich
                                                  rodziców) że nie są zainteresowani ?

                                                  Jeśli masz logistyczny pomysł jak to rozwiązać, to bardzo jestem
                                                  ciekawa.
                                                  • Gość: ja Re: paranoja IP: 195.150.83.* 02.03.10, 14:14
                                                    > Jeśli widzisz inny sposób który daje każdemu (tzn i temu
                                                    > najlepszemu i najgorszemmu) prawo wyboru i zmiany zdania np na
                                                    > szkołę do której dostał się kolega, i trwa to tylko 2 dni to mi to

                                                    Niech będzie 4 dni, zakładam 2 dodatkowe tury, po 2 dni (w środku dzień
                                                    administracyjny na przetwarzanie danych)
                                                    System analogiczny jak na studiach,z tym że utrzymałabym ograniczenie do 3 szkół
                                                    (ba, nawet 4 klas).

                                                    Lista osób przyjętych wg punktacji , od największej ilości do najmniejszej,
                                                    dostępna elektronicznie, 2 dni na potwierdzenie; "wyższy" kandydat rezygnuje, na
                                                    jego miejsce wskakuje "niższy" z listy i tyle. Proste, jak budowa cepa:) W
                                                    ciągu tygodnia wszystko zamknęłoby się. Dla reszty "niedobitków" tradycyjna
                                                    rekrutacja uzupełniająca.

                                                    Agatko, systemów idealnych nie ma, w żadnej dziedzinie. Ty wolisz obecny, ja -
                                                    ulepszony poprzedni (z modyfikacją elektronicznego przetwarzania danych)

                                                    A system, który zapewniałby swobodę wyboru słabszemu w takim samym zakresie jak
                                                    mocniejszemu to mozna między bajki włożyć.
                                                  • agatka_s Re: paranoja 02.03.10, 14:32
                                                    gdyby liceów było tyle samo co uczelni, i gdyby każde liceum (tak
                                                    jak uczelnia) miały swój własny system informatyczny i byłoby je na
                                                    to stać (tak jak każda uczelnia ma swój), wtedy byłoby to być może
                                                    możliwe. Teraz jest tak że licea mają wspólny (zintegrowany)
                                                    system, który opiera się o założenie, że z każdej zaznaczonej klasy
                                                    kandydat będzie zadowolony (jak jest inaczej to niech takiej klasy
                                                    nie zaznacza), system który pozwala rozdzielić 15.000 kandydatów bez
                                                    ingerencji człowieka, maksymalnie sprawiedliwie.

                                                    Ja postuluje aby szkół było można wybierać więcej, bo np mój syn
                                                    jest bardzo ukierunkowany (za co zresztą dziekuje Bogu, bo póki nie
                                                    był to dopiero było obijanie się od ściany do sciany...) i de facto
                                                    interesują go TYLKO klasy mat-fiz-co de facto oznacza w praktyce
                                                    wybór 3 klas (zaznaczy też pewnie i takie np mat-geo, żeby zwiększyć
                                                    swoje szanse, bo ne jest głupi żeby tak ryzykować, ale to nię bedzie
                                                    wybór idealny). Wolelibyśmy aby była szansa wyboru np 10 klas z
                                                    dowolnej liczby szkół, wtedy mógłby zaznaczyć 10 klas mat-fiz i
                                                    byłby zadowolony, bo do którejśby się napewno dostał (nie wiem czy
                                                    zaznaczyłby aż 10, ale dobrze by było mieć taką możliwość). Nie
                                                    każdy wybiera szkołę, niektórzy wybierają konkretne klasy, i powinno
                                                    się im to umożliwić (jeśli i tak o wszystkim ma decydować ślepy
                                                    los...)
                                                  • Gość: ja Re: paranoja IP: 195.150.83.* 02.03.10, 15:36
                                                    > Ja postuluje aby szkół było można wybierać więcej, bo np mój syn

                                                    Oczywiście, jeśli nie wprowadzilibyśmy limitu szkół w ekstremalnych przypadkach
                                                    mogłoby być tak, jak opisujesz. Ja zakładam sytuację, że uczeń tak naprawdę
                                                    decyduje się na 2-3 klasy (albo niech nawet system przydziela do 2 KLAS - może
                                                    to jest wyjście?), reszta jest jako rezerwowa, więc szaleńczej migracji nie
                                                    przewiduję, powtórna zmiana zdania - tylko na zasadach rekrutacji
                                                    uzupełniającej. Elektronicznie jest to wszystko do załatwienia, na bazie tego,
                                                    czym dysponują gminy. Aczkolwiek, jest, jak jest i nie ma już, co kruszyć kopii;
                                                    przy każdym rozwiązaniu znajdą się jakieś "za" i "przeciw".
                                      • Gość: ja Re: paranoja IP: 195.150.83.* 02.03.10, 12:43
                                        agatka_s napisała:

                                        > Kompletnie się nie zgadzam.

                                        I masz do tego prawo:) Co nie zmienia faktu, że mnie taki sposób rekrutacji nie
                                        podoba się!!!

                                        >Jak sobie
                                        > wyobrażasz

                                        Bardzo prosto...

                                        >Chciałabyś aby wyrzucić inne dziecko, aby było miejsce dla
                                        > dziecka które chce iść tam gdzie kolega ?

                                        Chyba się nie rozumiemy. Nie ma potrzeby nikogo wyrzucać, aby było "po mojemu".


                                        >Niestety wybór liceum to poważna sprawa

                                        Bez przesady, to w końcu nie kwestia życia i śmierci. A towarzystwo chociaż nie
                                        najważniejsze, też odgrywa pewną rolę.

                                        > Jedyna rzecz, która mogłaby być poprawiona to ilość szkół do wyboru,
                                        > uważam że ograniczenie do trzech jest niedobre.

                                        Widzisz, tu ja mam zadnie odmienne. 3 szkoły - wystarczą.
                            • Gość: ja Re: rekrutacja uzupełniająca IP: 195.150.84.* 01.03.10, 14:54
                              kmir - dziękuję za wyjaśnienia.

                              >Rekrutacja uzupełniająca przebiega "ręcznie", zasady w
                              > poszczególnych szkołach mogą się nieco różnić - trzeba o nie pytać w
                              > tych szkołach. W zasadzie doradzam jeżdżenie do szkół i bezpośrednie
                              > rozmowy, bo z telefonami różnie bywa. Oczywiście konieczna jest
                              > obecność jednego z rodziców (opiekunów prawnych) - żeby możliwe było
                              > od ręki napisanie podanie i złożenie dokumentów. Warto też
                              > podejmować szybko decyzję, bo szkoły (szczególnie jeżeli tych
                              > wolnych miejsc jest w sumie kilkanaście) mogą chcieć je jak
                              > najszybciej zapełnić.

                              Czyli trzeba się liczyć z tym, że kto pierwszy ten lepszy.
                              Wcześniej zastanawiałam się, czy może jednak jest to określone odgórnie (np.
                              tydzień na ponowne składanie podań i konkurs punktowy wśród kandydatów)
                              • joa66 Re: rekrutacja uzupełniająca 01.03.10, 22:58
                                Teoretycznie tak. Praktycznie (z tego co zrozumiałam) o miejsce w
                                rekrutacji uzupełniającej może sie starac ktoś, kto nie dostał się
                                do żadnej szkoły, a nie tylko do szkoły pierwszego wyboru.
                                Wymagałoby to więc na przykład rezygnacji ze szkoły drugiego lub
                                trzeciego wyboru, bez żadnej gwarancji, że dostanie się do
                                wymarzonego liceum w rekrutacji uzupełniającej.
                                • Gość: menodo Re: rekrutacja uzupełniająca IP: *.ip.netia.com.pl 02.03.10, 11:53
                                  joa66 napisała:

                                  > Teoretycznie tak. Praktycznie (z tego co zrozumiałam) o miejsce w
                                  > rekrutacji uzupełniającej może sie starac ktoś, kto nie dostał się
                                  > do żadnej szkoły, a nie tylko do szkoły pierwszego wyboru.
                                  > Wymagałoby to więc na przykład rezygnacji ze szkoły drugiego lub
                                  > trzeciego wyboru, bez żadnej gwarancji, że dostanie się do
                                  > wymarzonego liceum w rekrutacji uzupełniającej."

                                  Teoretycznie rekrutacja uzupelniajaca jest dla tych, ktorzy nie dostali sie
                                  nigdzie. Ale znam przypadek dziewczynki, ktora nie dostala sie do do szkoly nr
                                  1, ale pod koniec sierpnia zglosila sie do niej i zostala przyjeta. Byl to
                                  jednak przypadek szczegolny - duza dysproporcja miedzy wynikami z obu czesci
                                  testu i ocenami z przedmiotow humanistycznych i mat.-przyr.
                                  Poza tym - czasami zaczynaja sie roszady wewnatrz utworzonych klas i w
                                  niektorych zwiekszana jest liczba uczniow. wtedy z zewnatrz przyjmowani sa
                                  uczniowie, ktorym brakowalo niewiele punktow.
                                  I jeszcze sa np. sytuacje, kiedy szkola rezerwuje miejsca na wypadek, gdyby
                                  pierwszoklasisci nie zdali egzaminu poprawkowego - jezeli zdadza, automatycznie
                                  zwalniaja sie miejsca.

                                  Slowem - warto sie ta sprawa interesowac w sierpniu, a nawet wczesna jesienia.

                                  • Gość: ja Re: rekrutacja uzupełniająca IP: 195.150.83.* 02.03.10, 13:03
                                    Szkoły na ogół przyjmują do wyczerpania miejsc od razu, bez jakiegoś odgórnego
                                    limitu pkt. Rekrutacja uzupełniająca pojawi się więc tylko wtedy (pomijam
                                    pojedyncze przypadki), gdy system tak rozdzieli, że zostaną wolne miejsca (bo
                                    szkoła była wybierana jako 2. czy3., albo jako mało popularna w ogóle nie miała
                                    wzięcia).

                                    I stąd było moje pytanie, co dalej.

                                      • Gość: ja wątpliwości IP: 195.150.83.* 02.03.10, 13:23
                                        > Ale co dalej z kim -czym? Bo juz sie troche pogubilam w Twoich >watpliwosciach..

                                        HI, Hi, widzę, że mam talent;) Po prostu odniosłam wrażenie z Waszych
                                        wypowiedzi, że szkoły stawiają jakieś minimalne progi, w ramach których
                                        przyjmowani są kandydaci w pierwszym rzucie. Ale nieważne. Mam nowe wątpliwości:)

                                        Kandydat dostarcza poświadczone przez dyrektora gimnazjum kserokopie
                                        świadectwa i zaświadczenia do wybranych szkół


                                        Po co? Skoro system przydziela do jednej szkoły, czemu za służyć ta zabawa w
                                        papierki? A może to jednak nie system wylicza pkt, a na piechotę każda ze szkół?

                                        I jeszcze jedno, czy orientujecie się do kiedy mają być znane wyniki z egzaminów?
                                        • agatka_s do: ja 02.03.10, 13:53
                                          wiesz co z Twoich pytań jasno wynika że kompletnie nie wiesz na czym
                                          elektroniczny system naboru polega. (co nie jest zarzutem, bo nie
                                          każdy musi wiedzieć w końcu)

                                          System (maszyna) sam rozdziela uczniów, na zasadzie analizy listy
                                          wybranych odziałów danego kandydata, jeśli system trafia na odział
                                          na liście do którego kandydatowi stacza punktów (punkty zresztą do
                                          kążdego odziału sa liczone inaczej bo szkoły różnie definiuja 4
                                          wybrane przedmioty) to go tam przydziela (to jest ten tzw trafiony-
                                          zatopiony). I tak po kolei od tych z największymi punktami do końca.
                                          Po kilkudziesieciu sekundach wszyscy kandydaci (te 15.000 w
                                          Warszawie) zostają rozdzieleni (a pewnie część nie zostaje, bo źle
                                          wybrała, bo miała skandalicznie mało pktów itp). Kandydat dostaje
                                          informacje do jakiej klasy, w jakiej szkoły został przydzielony
                                          przez komputer, na swój mail. I wtedy dopiero musi fizycznie
                                          POTWIERDZIĆ to poprzez doniesienie oryginałów (co czasem oznacza
                                          odebranie ich ze szkoły pierwszego wyboru, a czasem szczęsliwie jest
                                          to szkoła pierwszego wyboru). Jeśli nie potwierdzi, to znaczy że
                                          rezygnuje, i wtedy zostają mu już tylko rekrutacja dodatkowa,
                                          uzupełniajaca, ale już bez żadnych zasad, na zasadzie moze się uda,
                                          a może nie (i taki uczeń nie moze mieć pretensji jesli się nie uda).

                                          A tak w ogóle w jakim mieście rekrutacją się interesujesz ? Bo my tu
                                          głównie mówimy o Warszawie, a przecież w innych miastach moze być
                                          inaczej...
                                          • Gość: ja Re: do: ja IP: 195.150.83.* 02.03.10, 14:20
                                            agatka_s napisała:

                                            > wiesz co z Twoich pytań jasno wynika że kompletnie nie wiesz na czym
                                            > elektroniczny system naboru polega. (co nie jest zarzutem, bo nie
                                            > każdy musi wiedzieć w końcu)

                                            Prawie strzał w dziesiątkę:) Jeszcze 2 tygodnie temu - nie wiedziałam. Po prostu
                                            myślałam, że jedynie zastępuje bieganinę i papierologię. Teraz już coś łapię.

                                            >I wtedy dopiero musi fizycznie
                                            > POTWIERDZIĆ to poprzez doniesienie oryginałów

                                            Agatko, załapałam dokładnie, tak jak piszesz. Ale wyczytana na oficjalnej
                                            stronie zacytowana informacja zbiła mnie lekko z tropu:(