Dodaj do ulubionych

plan B, czyli jeśli coś pójdzie nie tak:(

IP: 85.222.87.* 31.03.10, 09:44
dziecko wybrało 3licea, każde kolejne o 10 pkt mniej/135-124-114/, ale
zastanawiam się co będzie jeśli coś pójdzie nie tak:( ponieważ moje dziecko
nie jest orłem a mierzy wysoko, to myślę,że może
- to ostatnie liceum z listy powinno mieć jednak bardzo, ale bardzo niski
próg?/poniżej 99/
- może trzeba jednak wziąć pod uwagę liceum niepubliczne? /jak wygląda
rekrutacja do tychże?/

- jakieś inne propozycje?

p.s.
ponieważ z każdym dniem przybywa mi siwych włosów:) jeśli z waszego
doświadczenia możecie polecić, zaproponować, wiecie cokolwiek/złego i dobrego/
o szkołach z rejonu Żoliborz-Bielany-Bemowo-Wola, będę wdzięczna
Edytor zaawansowany
  • agatka_s 31.03.10, 10:05
    Gość portalu: ania napisał(a):

    > dziecko wybrało 3licea, każde kolejne o 10 pkt mniej/135-124-114/,
    ale
    > zastanawiam się co będzie jeśli coś pójdzie nie tak:( ponieważ
    moje dziecko
    > nie jest orłem a mierzy wysoko, to myślę,że może
    > - to ostatnie liceum z listy powinno mieć jednak bardzo, ale
    bardzo niski
    > próg?/poniżej 99/
    > - może trzeba jednak wziąć pod uwagę liceum niepubliczne? /jak
    wygląda
    > rekrutacja do tychże?/
    >
    > - jakieś inne propozycje?
    >
    > p.s.
    > ponieważ z każdym dniem przybywa mi siwych włosów:) jeśli z waszego
    > doświadczenia możecie polecić, zaproponować, wiecie
    cokolwiek/złego i dobrego/
    > o szkołach z rejonu Żoliborz-Bielany-Bemowo-Wola, będę wdzięczna


    A czy policzyliscie na ile realnie punktów dziecko może liczyć ?
    Oceny, średnia, osiągnięcia-to w miare łatwo przewidzieć. Egzamin-
    chyba były jakieś próbne i mniej więcej wiadomo ? Jak nie to może
    niech dziecko samo zrobi kilka testów na próbe żeby mieć
    orientację. 114 punktów nie wyglada na bardzo wysoki próg, ale to
    tylko mozna stwierdzić porównując ten realny możliwy do osiągnięcia
    przez dane dziecko. Od tego bym zaczeła, i od tego wyznaczyła
    wersję optymistyczną (+5 pkt) i wersję pesymistyczną (-10 pkt). To
    ja bym tak liczyła ten przedział punktów aby mieć "plan B".
  • joa66 31.03.10, 10:20
    Jeżeli te trzy wybrane licea spełniają oczekiwania, to teraz nie ma
    sensu ich zmieniać. Po ogłoszeniu wyników egzaminu, kiedy już będzie
    wiadomo mniej więcej ile punktów ma nasze dziecko, można się
    zastanowić czy listy liceów nie zmienić.

    Może faktycznie warto mieć wiedzę na temat liceów poniżej 99
    punktów, tak na wszelki wypadek, ale wpisywać na razie nie ma sensu.

    Mało wiem o liceach w tym rejonie, ale pamiątam, że verdana i
    ratyzbona chwaliły liceum Górskiego.


    Inna sprawa to liceum niepubliczne. Jeżeli Was stać a dziecko
    faktycznie mierzy wysoko, to ja jednak sugerowałabym raczej liceum
    niepubliczne a nie takie poniżej 99 punktów. Oczywiście pod
    warunkiem, że znajdziecie jakieś sensowne. Każda szkoła niepubliczna
    ma swoje zasady przyjąć, niktóre przeprowadzają rekrutację w marcu ,
    inne w maju.

    Pytanie kolejne: dlaczego nie należy do orłów mimo, że aspiracje ma
    wysokie? Może interesuje się tylko wybranym przedmiotem? A może
    należy do słynnej grupy "zdolny ale leniwy" (co cząsto oznacza, że
    brakuje mu nauczyciela mistrza. A może to pracwoita mrówka, która
    mimo ciężkiej pracy nie osiąga wyników?


    Wybór szkoły to nie tylko zdobyte punkty, ale także osobowość
    ucznia. Są jednostki silne, wiedzące czego chcą, które dadzą sobie
    radę w każdej szkole. Ale są też młodzi ludzie, na których atmosfera
    w szkole może wpływać demotywująco i np. jeżeli cała klasa naukę i
    nauczyciel olewa, one się temu poddają.





  • agatka_s 31.03.10, 10:29
    Ale ja nie wiem czy do niepublicznych liceów (tych uchodzących za
    przyzwoite, bo niestety w odróżnieniu od gimnazjów, akurat
    warszawskie licea niepubliczne nie wszystkie są OK) tak łatwo się
    dostać komuś z domyślnym 90 pkt ?

    Widziałam egzaminy do Bednarskiej (były razem z tekstem egzaminów na
    Raszyńską), widziałam do "Dwójki"-to nie były bardzo proste egzaminy
    i one raczej były przeznaczone dla tych dobrych uczniów.

  • joa66 31.03.10, 10:48
    Oczywiście.

    Ale są też inne licea, nie tak dobre, ale moim zdaniem mogą być
    lepsze niż liceum z progiem 99 punktów. Hawa opowiadała tutaj kiedyś
    o bodajże "17" społecznej, gdzie przyjmują niemal każdego i gdzie
    ten, kto chce się uczyć to się nauczy, jeżeli nie to nie, bo
    nauczyciele, delikatnie mówiąc, presji nie wywierają.

    Jeżeli ktoś jest zdecydowanym humanistą, jest liceum Grotowskiego .
    gdzie humanistom jest raczej łatwo się dostać.


    Dlatego trudno radzić w ciemno.
  • agatka_s 31.03.10, 11:03
    Mnie chodzi tylko o to aby nie tworzyć iluzji, że wystarczy zapłacić
    i "słabemu" uczniowi w ten sposób zapewni się doskonałą szkołę.
    Niestety (albo stety) do tych dobrych niepublicznych też obowiązują
    egzaminy wstępne, czasem dużo trudniejsze niż egzamin gimnazjalny i
    też jest konkurencja (jaka dokładnie to już trzeba sprawdzić w
    konkretnej szkole).

    Ja osobiście akurat dużo bardziej bałabym się kiepskiej szkoły
    niepublicznej niż tak samo kiepskiej publicznej (już abstrahując od
    pieniędzy które miałabym płacić za kiepski towar).

    Moim zdaniem (wracając do szkół publicznych) celowanie w
    szkoły ,klasy różniace się progami o wiecej niż 15 pkt nie ma zbyt
    wielkiego sensu, jeśli zna się mniej więcej punkty, a po egzaminie
    już zna się konkretnie swój wynik. Różnice w progach z roku na rok
    raczej aż tak bardzo się nie różnią, myslę że 15 pktów to bardzo
    bezpieczny przedział i z 99,9% można założyć że dziecko się na
    którąś szkołe-klase w obrębie tych 15 pkt załapie. No ale
    rzeczywiscie trzeba dobrze oszacować (a potem już wiedzieć) ten próg
    konkretnego dziecka (i progi klas, np z kilku lat). Oczywiście może
    się zdarzyć jakaś tragedia że dziecku egzamin kompletnie nie
    pójdzie, ale nie wiem czy należy aż tak pesymistycznie myśleć,
    lepiej chyba pomóc aby jednak ten wynik był lepszy i jak najlepszy,
    np przepytujac dziecko, albo pomagająć w czymś co dziecku sprawia
    wciąż trudności (można poprosić nauczyciela). Ja bym tak robiła,
    zachęcała do pracy nad wynikiem a nie szukała szkół na najgorszy
    scenariusz (tym bardziej jeśli jak pisze autorka dziecko ma
    aspiracje).
  • joa66 31.03.10, 11:23
    Ja po prostu się obawiam (pewnoście nie mam) , że liceum o progu 99
    punktów to dawna szkoła zawodowa. Wg mnie lepsze jest średnie nawet
    liceum niepubliczne, ale jednak ogólnokształcące niż zawodówka.

    Między innymi dlatego pisałam o osobowości ucznia. Niektórzy nie
    poradzą sobie psychicznie w zawodówce. Pomijając już aspiracje
    naukowe.

    Ale to tylko zainteresowani mogą wiedzieć.


  • Gość: menodo IP: *.adsl.inetia.pl 31.03.10, 11:38
    agatka_s napisała:
    "> Ja osobiście akurat dużo bardziej bałabym się kiepskiej szkoły
    > niepublicznej niż tak samo kiepskiej publicznej (już abstrahując od
    > pieniędzy które miałabym płacić za kiepski towar)."

    A ja wrecz przeciwnie. Poza trzymajaca poziom Dwojka i czyms tam przy SGH i moze
    Przymierzem - wiekszosc szkol niepublicznych to szkoly "kiepskie". Za czasow
    mojego syna Bednarska byla na 10 miejscu w rankingu, teraz jest 40, a
    humanistyczne liceum na Pradze to juz w ogole porazka. Ale gdyby moje dziecko
    mialo 100 punktow i nie mialabym pieniedzy na oplacenie czesnego do
    jakiejkolwiek szkoly prywatnej , nocami ukladalabym towar na polkach w tesco,
    byle tylko nie trafilo np. na Gladka (pozdrowienia dla kkokos:)) Ewentualnie
    staralabym sie o przyjecie dziecka np. do szkoly dla trudnej mlodziezy, ale
    przynajmniej z norma intelektualna; jest taka na Pradze.

  • agatka_s 31.03.10, 11:50
    Gość portalu: menodo napisał(a):

    > agatka_s napisała:
    > "> Ja osobiście akurat dużo bardziej bałabym się kiepskiej szkoły
    > > niepublicznej niż tak samo kiepskiej publicznej (już abstrahując
    od
    > > pieniędzy które miałabym płacić za kiepski towar)."
    >
    > A ja wrecz przeciwnie. Poza trzymajaca poziom Dwojka i czyms tam
    przy SGH i moz
    > e
    > Przymierzem - wiekszosc szkol niepublicznych to szkoly "kiepskie".
    Za czasow
    > mojego syna Bednarska byla na 10 miejscu w rankingu, teraz jest
    40, a
    > humanistyczne liceum na Pradze to juz w ogole porazka. Ale gdyby
    moje dziecko
    > mialo 100 punktow i nie mialabym pieniedzy na oplacenie czesnego do
    > jakiejkolwiek szkoly prywatnej , nocami ukladalabym towar na
    polkach w tesco,
    > byle tylko nie trafilo np. na Gladka (pozdrowienia dla kkokos:))
    Ewentualnie
    > staralabym sie o przyjecie dziecka np. do szkoly dla trudnej
    mlodziezy, ale
    > przynajmniej z norma intelektualna; jest taka na Pradze.
    >
    >

    dlaczego ? w czym zła szkoła niepubliczna jest lepsza od złej
    publicznej ?


    Mnie się wydaje poprstu że w publicznej jednak te dzieci które chcą
    mają szanse wyjść na ludzi, mają szansę trafić na nauczyciela
    pasjonata, mają stawiane jednak jakieś wymagania itp, mam wrażenie
    że w niepublicznych tych z dołów rankingów (podobnie jak na
    niepublicznych studiach gotowania na gazie), jest taka niepisana
    umowa między szkołą a klientem (rodzicem płacacym): idzie się po to
    aby sobie "kupić" papier, obowiązuje zasada "płace i mam zapewnione
    że dziecko zdaje z klasy do klasy, nieważne co tam się de facto
    dzieje"-przy takim podejściu bałabym się o dziecko które samo z
    siebie jest nieambitne. To jest moja subiektywna opinia, wrażenie-
    nie twierdze że tak jest, poprostu mam takie przeświadczenie i
    dlatego ja osobiście do takiej szkoły niepublicznej dziecka bym nie
    posłała. Mówie bardzo teoretycznie bo nie mam takiego problemu, ale
    to jest mój tok rozumowania na dziś kiedy mnie to de facto nie
    dotyczy.

  • Gość: menodo IP: *.adsl.inetia.pl 31.03.10, 12:53
    agatka_s napisała:
    > dlaczego ? w czym zła szkoła niepubliczna jest lepsza od złej
    > publicznej ?

    Z moich doswiadczen wynika, ze w szkolach niepublicznych dzieci "niestandardowe"
    maja o wiele lepsza opieke i mozliwosci indywidualnego rozwoju niz w szkolach
    publicznych.
    Moj syn nigdy w zyciu nie dostalby sie do Batorego, Jezioranskiego czu
    Czackiego, watpie czy w publicznym gimnazjum udaloby mu sie zebrac wiecej niz
    100 punktow. Z kolei gdyby trafil na Gladka czy tam do Milewicza albo do innej
    Osieckiej - czulby sie jakims dewiantem, czytajacym "grube ksiazki" ksiazki i
    to w obcym jezyku.
    W szkole spolecznej nie czul sie dziwnie, takich cudakow jak on bylo tam mnostwo
    i wszyscy wyszli "na ludzi", no i nie byl bity, ponizany,nigdy nie uslyszal ze
    jest nieuleczalnym debilem.

  • agatka_s 31.03.10, 13:04
    ale rozumiem że Twój syn chodził do Bednarskiej, tak ? Bednarska to
    dobra szkoła jest. Prowadzi nabór przez egzaminy i nie każdy tam
    się może dostać (czytałam teksty egzaminów np z matematyki i na mój
    gust są dużo trudniejsze niż egzamin gim).

    Ja mówie (że bałabym się takich szkół) o szkołach, które nie są
    dobre i do których może dostać się każdy pod warunkiem, że zapłaci.
    Ale to moje osobiste przekonanie i na dodatek powtarzam
    teoretyczne rozważanie, nie wykluczam że gdybym miała w domu
    nieuczącego się i olewającego wszystko ancymona to patrzyłąbym na to
    inaczej, może błogosławiłabym możliwość że mogę poprostu "kupić"
    maturę i średnie wykształcenie licealne dziecku, nieważne czy
    dziecko czegoś się nauczyło bo i tak wiedziałabym że za dużo się nie
    nauczy, chocby nie wiem co zrobić, a tak to przynajmniej byłby
    bezpieczny i z maturą na końcu. Nie potępiam nikogo, poprostu z
    dzisiejszego punktu "siedzenia" wybrałabym publiczną szkołę licząc
    że tam bez taryfu ulgowej byłaby szansa na większe efekty nauczenia
    się czegokolwiek.
  • Gość: menodo IP: *.adsl.inetia.pl 31.03.10, 13:26
    agatka_s napisała:

    > ale rozumiem że Twój syn chodził do Bednarskiej, tak ? Bednarska to
    > dobra szkoła jest. Prowadzi nabór przez egzaminy i nie każdy tam
    > się może dostać (czytałam teksty egzaminów np z matematyki i na mój
    > gust są dużo trudniejsze niż egzamin gim)."

    Nadete wymagania na Bednarska maja znaczenie tylko wizerunkowe chyba; w tej
    chwili jest to szkola na pozycji 40. w rankingu i raczej nie garna sie do niej
    olimpijczycy.
    Ma jednak wielka zalete- chodza tam dzieci, ktorych rodzice sa w stanie zrobic
    wszystko, aby nie trafily do slabych szkol publicznych.
    No i nauczyciele - na poziomie intelektualnym znacznie powyzej sredniej
    nauczycielskiej krajowej.
  • Gość: znikomek IP: *.icm.edu.pl 06.04.10, 10:29
    >menodo
    Wybitni nauczyciele na Bednarskiej 2/4? Niestety to już w dużej mierze przeszłość:
    Laskowski, Leszczyński, Krasowski, Smólski,
    Dziama, Sterna....
    Szkoda
  • Gość: menodo IP: *.adsl.inetia.pl 06.04.10, 12:50
    znikomek napisał(a):

    > >menodo
    > Wybitni nauczyciele na Bednarskiej 2/4? Niestety to już w dużej mierze przeszło
    > ść:
    > Laskowski, Leszczyński, Krasowski, Smólski,
    > Dziama, Sterna....
    > Szkoda"
    No, szkoda, ale w tym watku nie o to chodzi.
    Gdybym miala dziecko nietypowe tzn. z mala liczba punktow po gimnazjum, ale
    uzdolnione w jakiejs dziedzinie, zwlaszcza humanistycznej, to nie posylalabym go
    do liceum z progiem 100 punktow tylko zainteresowalabym sie szkolami
    niepublicznymi. Bednarska albo Kuroniem czy Grotowskim.
  • Gość: filga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.10, 13:13
    Możesz mi powiedzieć, Menodo, skąd takie dobre zdanie o Kuroniu?
    Szkole, oczywiście. Pytam bez złośliwości i podtekstów. Po prostu
    pytam.
  • Gość: menodo IP: *.adsl.inetia.pl 06.04.10, 14:49
    filga napisał(a):

    > Możesz mi powiedzieć, Menodo, skąd takie dobre zdanie o Kuroniu?
    > Szkole, oczywiście. Pytam bez złośliwości i podtekstów. Po prostu
    > pytam."

    Dobre??? Moge Ci powiedziec, dlaczego serce mi peka, kiedy widze jak w tej
    szkole slabo poszla matura.
    Dyrektor tej szkoly byl wychowawca mojego syna i nauczycielem historii na
    Bednarskiej,poznalam go osobiscie i uwazam go za wspanialego
    czlowieka,nauczyciela, wielka indywidualnosc w polskiej edukacji. W grupie
    mojego syna wszystkie dzieci zdaly mature rozszerzona na poziomie > 80 proc. i
    byly to wyniki chyba najlepsze w Polsce. Mimo ze nauka historii nie polegala na
    rozwiazywaniu testow, kuciu na pamiec dat i zapmietywaniu facjat roznych typow z
    wikipedii. Nie wiem, czy czytalas jego artykul napisany kiedys dla GW,
    porownujacy mature z historii i egzaminy na Oksford.

    Z tym ze moj syn nie jest humanista - interesuje sie historia, polityka i
    sprawami miedzynarodowymi. Studiuje na 2 kierunkach, teraz jest na Erasmusie,
    ale nadal uwaza, ze najciekawsze zajecia mial ostatnio w liceum.
    Pomysl utworzenia liceum humanistycznego uwazam za wspanialy. W Warszawie jest
    kilka dobrych szkol z klasami humanistycznymi - z tym, ze mam wrazenie - sa to
    klasy,ktore dobrze przygotowuja do matury rozszerzonej,niekoniecznie jednak
    rozwijaja.
    W przypadku Kuronia - jestem przekonana, ze jest to szkola stwarzajaca ogromne
    mozliwosci rozwoju dla humanistow - niestety, z jakichs powodow nie
    odzwierciedlaja tego wyniki pierwszego maturalnego rocznika... Z drugiej strony
    - nadal twierdze, ze w przypadku dziecka uzdolnionego artystycznie (muzyka,
    teatr, film, plastyka, literatura) - z pewnoscia jest to szkola bardzo
    sprzyjajaca, przyjazna i jak najbardziej godna polecenia.
  • myszmusia 06.04.10, 16:18
    czy wy mówicie o tej szkole:

    www.lokuronia.edu.pl/
    przeciez tam dyr i vce dyr to kobiety.


    jezeli o tej to moze jeszcze cos na temat szkoły?
    --
    -----------------------------------
    Wielu ludzi uważa, że tym, którzy stają się wegetarianami, czegoś w życiu brakuje. Tym brakującym "czymś" jest zabijanie.
    - Eddy Grant
    [img]http://i27.tinypic.com/scqd7s.gif[/img]
  • Gość: menodo IP: *.adsl.inetia.pl 06.04.10, 16:29
    Nie, mam na mysli zupelnie inna szkole i filga chyba tez.

    www.humanistyczne.pl/
  • kkokos 06.04.10, 17:48
    tak na marginesie - strasznie mnie to irytuje

    mieliśmy w warszawie taką fajną, oryginalną tradycję potocznego rozróżniania
    ogólniaków po nazwiskach patronów, a nie numerach (tradycję nieznaną w innych
    miastach, a na pewno nie w łodzi i nie we wrocławiu) - teraz nagle pojawiają się
    takie baboki jak dwa licea imienia kuronia czy dwa licea imienia herberta:

    www.herbert99lo.edu.pl/
    www.waw.com.pl/CV-LO/
    :(
  • myszmusia 06.04.10, 18:38
    > takie baboki jak dwa licea imienia kuronia czy dwa licea imienia herberta:

    fakt wkurzajace, tym bardziej ,ze mało kto w ogóle pamieta jakies numery liceów .Mówi sie "batory" staszic" itp... a jaki to ma numer sadze,że mało kto wie.
    --
    -----------------------------------
    Wielu ludzi uważa, że tym, którzy stają się wegetarianami, czegoś w życiu brakuje. Tym brakującym "czymś" jest zabijanie.
    - Eddy Grant
    [img]http://i27.tinypic.com/scqd7s.gif[/img]
  • joa66 06.04.10, 19:16
    Dla ułatwienia oba "herberty" to licea z oddziałami dwujęzycznymi i
    ba na Pradze. Tylko jedno na Pradze Północ a drugie na Pradze
    Połuddnie.
  • kkokos 06.04.10, 19:28
    i oba z angielskim, i po angielsku jest historia i wos :)

    ale van gogha to już białołęka, nie praga północ. chyba.
  • Gość: filga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.10, 21:07
    Poprawka. Nie na Pradze Północ tylko na Białołęce
  • myszmusia 06.04.10, 18:40
    no własnie cos mi sie nie zgadzało;-) To jest to nowe "wypączkowane" z bednarskiej. Teraz juz wszystko wiem:-)

    Czyli o tamtym nic nie wiecie?
    --
    -----------------------------------
    Wielu ludzi uważa, że tym, którzy stają się wegetarianami, czegoś w życiu brakuje. Tym brakującym "czymś" jest zabijanie.
    - Eddy Grant
    [img]http://i27.tinypic.com/scqd7s.gif[/img]
  • kkokos 06.04.10, 19:06
    > Czyli o tamtym nic nie wiecie?

    nic nie wiem
    sądząc po adresie, jest to szkoła przy dawnym technikum wielozawodowym - być
    może już nieistniejącym
    ale złośliwie napiszę, że też jest to liceum "humanistyczne", bo żadna klasa nie
    ma rozszerzonego przedmiotu ścisłego (no dobra, w jednej jest prawie ścisła
    biologia).

    ale mówiąc serio:
    to liceum na stronie perspektyw ma podane wyniki tylko matury podstawowej -
    czyżby nikt tam nie zdawał nic na poziomie rozszerzonym?? nawet z polskiego czy
    angielskiego??

    a średni wynik polskiego - poziom podstawowy - to tylko niecałe 44 proc. :(
  • myszmusia 06.04.10, 19:28
    no własnie tak widzialam i mi sie skojarzyło,że do niskoprogowych by pasowało.
    --
    -----------------------------------
    Wielu ludzi uważa, że tym, którzy stają się wegetarianami, czegoś w życiu brakuje. Tym brakującym "czymś" jest zabijanie.
    - Eddy Grant
    [img]http://i27.tinypic.com/scqd7s.gif[/img]
  • Gość: filga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.10, 18:37
    Dziękuję, Menodo, za wyjaśnienie. Zgodzę się , że dobre liceum
    humanistyczne bardzo jest potrzebne. Nie wiem, czy takie jest w
    Warszawie. Niestety panuje obiegowa opinia, że humanista to ten,
    który nie lubi/nie zna matematyki i fizyki.Nie ma potrzeby
    rozwodzenia się, jak bardzo mylna jest ta opinia i wyjaśniania, kto
    to jest humanista.
    Zapytałam o liceum Kuronia, bo miałam kilka razy kontakt z uczniami
    tej szkoły, no i nie wpadłam w zachwyt. A ściślej mówiąc, trochę
    mnie przerażenie ogarnęło. Nie wiem, może tylko popisywali się, może
    nie są reprezentatywni. Nie chcę przenosić wrażeń na opinię o całej
    szkole.
    O dyrektorze jako o nauczycielu historii słyszałam dobre zdania, ale
    wybacz, nie musi to znaczyć, że jest dobrym dyrektorem. i zawsze
    twierdziłam, że szkoda takiego super-nauczyciela na każde inne
    stanowisko. Nie wiem, kim z wykształcenia jest p. Starczewska, ale
    dyrektorem była charyzmatycznym. I Bednarska była "za niej" super.
    Teraz już nie jest. Może szkoda było wydzielać z Bednarskiej
    Kuronia. Może to nie było dobre dla obu szkół
  • Gość: menodo IP: *.adsl.inetia.pl 06.04.10, 21:42
    filga napisala:
    > "O dyrektorze jako o nauczycielu historii słyszałam dobre zdania, ale
    > wybacz, nie musi to znaczyć, że jest dobrym dyrektorem. i zawsze
    > twierdziłam, że szkoda takiego super-nauczyciela na każde inne
    > stanowisko. Nie wiem, kim z wykształcenia jest p. Starczewska, ale
    > dyrektorem była charyzmatycznym. I Bednarska była "za niej" super.
    > Teraz już nie jest. Może szkoda było wydzielać z Bednarskiej
    > Kuronia. Może to nie było dobre dla obu szkół"

    Krystyna Starczewska jest filozofem, chyba nawet po doktoracie, ale w przypadku
    dyrektora szkoly kierunek jego wyksztalcenia chyba nie ma wiekszego znaczenia.
    Zreszta Bednarska nie byla jej osobistym projektem - raczej inicjatywa
    edukacyjna srodowiska,ktore reprezentowala: nauczycieli, ale i rodzicow
    przyszlych uczniow tej szkoly.
    Co do Kuronia - wlasnie obejrzalam odswiezone strony szkoly i...wyglada na to,
    ze i ta szkola jest w jakims sensie szkola "srodowiskowa". Nie jest to co prawda
    moje srodowisko, wiec raczej bym do tej szkoly dziecka nie poslala, niemniej
    dobrze jej zycze:)
    Niemniej,dobrze jej zycze:)
  • Gość: znikomek IP: *.icm.edu.pl 07.04.10, 08:50
    menodo
    Krystyna Starczewska jest filozofem, chyba nawet po doktoracie, ale w przypadku
    dyrektora szkoly kierunek jego wyksztalcenia chyba nie ma wiekszego znaczenia.
    Tak Krystyna ma doktorat. A Jan Wróbel nie :) Noblese oblique
    Doktorat posiadają
    Laskowski
    Leszczyński
    Smólski
    Proniewska - Mazurek
    Madziuka Jaworska
    i dlatego ich już na Bednarskiej nie ma...
    wystarczy wpisać nazwisko na stronie www ludzie nauki :)
    Wielu Dyrektorów przez duże D byłoby dumnych zatrudniając adiunktów w swojej
    szkole. Niestety uzmysłowienie sobie korzyści z zatrudnienia Nauczycieli przez
    wielkie N przekracza zdolności intelektualne Jana Wróbla. Woli dbac o rodzinna
    atmosferę w budzie ;)

  • joa66 07.04.10, 09:01
    A w którym roku pan Wróbel został dyrektorem Bednarskiej i skąd się
    wziął (był nauczycielem w tej szkole?)
  • Gość: znikomek IP: *.icm.edu.pl 07.04.10, 09:36
    Niestety.... był i to od samego początku.
    Dyrektorem Bednarskiej został na plecach Krystyny w 2004 i od tego czasu...
    równia pochyła.
    Słodyczy pełna Krystyna ma bardzo wiele zalet ale i kilka wad. Jedną z nich jest
    promowanie miernot na stanowisku Dyrektora i wyżynanie w pień konkurentów z
    wysokim IQ do berła władzy.
  • Gość: menodo IP: *.adsl.inetia.pl 07.04.10, 11:42
    znikomek napisał(a):

    > Niestety.... był i to od samego początku.
    > Dyrektorem Bednarskiej został na plecach Krystyny w 2004 i od tego czasu...
    > równia pochyła.
    > Słodyczy pełna Krystyna ma bardzo wiele zalet ale i kilka wad. Jedną z nich jes
    > t
    > promowanie miernot na stanowisku Dyrektora i wyżynanie w pień konkurentów z
    > wysokim IQ do berła władzy. "

    Wydaje mi sie, ze Wrobel w miedzyczasie mial jeszcze jakas inna robote, a w
    pewnym momencie -chyba rzeczywiscie w 2004 roku - pojawil sie nagle jako
    dyrektor szkoly.
    Ja nigdy nie nalezalam do dworu "Krysi" - bylam zwyklym, rzetelnie placacym
    czesne rodzicem, z zazeniowaniem obserwujacym konflikty w szkole i wymiane
    opinii skonfliktowanych stron m.in. np. na slynnym "bednarszoku".
    Rownia pochyla Bednarskiej pojawila sie moim zdaniem wraz z uruchomieniem
    Raszynskiej, a to nie byl pomysl Janka - za ktorym zreszta nie przepadam - tylko
    "slodyczy pelnej Krystyny " wlasnie.
    Nie chce byc niepoprawna politycznie (chociaz jestem) - ale to dzieki Krysi do
    szkoly trafilo wiele potrzebujacych oswiaty dzieci, za ktore czesne placili inni
    rodzice, a za ich wyniki w nauce - zaplacil wizerunek szkoly w rankingach.
  • Gość: znikomek IP: *.icm.edu.pl 07.04.10, 12:13
    Racja po stokroć racja. Tyle tylko że to Jan Wróbel wyrzucał wybitnych acz
    niepokornych a hołubił klakierów obdarzonych lisim węchem do pieniędzy. Im
    więcej dzieciaków na Raszu tym więcej dzieciaków na Bedn. (a gdyby to nie
    zadziałało to przyjmiemy dzieciaki z miasta - proste). Więcej dzieciaków to
    więcej kasy dla mnie i moich kumpli ;) Gwoli przypomnienia do niedawna Bedn,
    nie płaciła za budynek....
    I ta słynna argumentacja Jana Wróbla: W zasadzie to nieważne to nieważne jaki
    Uczeń przychodzi do mojej szkoły byleby Rodzice płacili czesne. Jak ulał
    pasowałaby do właściciela lupanaru.

  • joa66 07.04.10, 22:48
    Ciekawe czy Pan Laskowski udziela lekcji prywatnych (korepetycji,
    itp)
  • Gość: znikomek IP: *.icm.edu.pl 08.04.10, 07:43
    Wątpię by Pan Laskowski aka Jaś Piotruś chciał udzielać korepetycji ;)
    Jego uczniowie nie mieli takich potrzeb. W grą wchodziłaby co najwyżej
    weryfikacja wiedzy :D
    Naturalnie zawsze możesz pojawić się na Kłopotowskiego i osobiście zapytać.
    Kursy aka korki z historii to raczej domena Historyków z Bednarskiej. Pecunia
    non o(m)let :)
  • joa66 08.04.10, 08:54
    Nie sądzę, żeby mój syn potrzebował korepetycji z historii. Ale może
    kiedyś (w liceum) będzie chciał/potrzebował "mistrza"? Nie wiem.

    Dlatego tylko tak z ciekawości pytam (o konkretną osobę, o której
    dużo dobrego słyszałam)
  • Gość: menodo IP: *.adsl.inetia.pl 08.04.10, 10:48
    joa66 napisała:

    > Nie sądzę, żeby mój syn potrzebował korepetycji z historii. Ale może
    > kiedyś (w liceum) będzie chciał/potrzebował "mistrza"? "

    Rozumiem, o co Ci chodzi, chcialam Ci odpowiedziec na priv, ale w zasadzie
    zrobil to za mnie znikomek.
    PL to nie wlasciwy adres dla korepetytora dziecka,ktore chcialoby sie
    "wyciagnac" z historii na 2,nadrobic zaleglosci czy nauczyc sie pisania testow
    maturalnych, bo historia jest mu potrzebna na SGH, ale od czytania glowa je boli.

    Natomiast do roli Mistrza osoby, ktora historia sie pasjonuje, PL nadaje sie jak
    najbardziej! Pisanie esejow historycznych, metodologia badan, praca na tekstach
    zrodlowych, ciekawe dyskusje itd. Mam w domu jego ucznia (6 lat), ktory
    twierdzi, ze w
    calej swojej pozniejszej edukacji (dwa kierunki, stypendium naukowe, obecnie
    Erasmus na swietnym europejskim uniwersytecie) nie spotkal juz tak wybitnego
    Nauczyciela.
    >
  • Gość: menodo IP: *.adsl.inetia.pl 08.04.10, 11:19
    "Mam w domu jego ucznia (6 lat),"

    Sorry,uczen ma wiecej lat:) Mialam na mysli szescioletnia edukacje historyczna:)
  • joa66 31.03.10, 17:18
    "idzie się po to
    aby sobie "kupić" papier"

    mała techniczna uwaga. W liceum niepublicznym nie można sobie kupić
    matury, bo to egzamin zewnętrzny. "Kupowanie" papierka jest mozliwe
    na uczelniach wyższych (egzaminy, obrony - wewnetrzna spraw uczelni)
  • agatka_s 31.03.10, 17:30
    joa66 napisała:

    > "idzie się po to
    > aby sobie "kupić" papier"
    >
    > mała techniczna uwaga. W liceum niepublicznym nie można sobie
    kupić
    > matury, bo to egzamin zewnętrzny. "Kupowanie" papierka jest
    mozliwe
    > na uczelniach wyższych (egzaminy, obrony - wewnetrzna spraw
    uczelni)


    to był taki skrót myślowy, zaliczenie matury jest od 30% co nie jest
    wielkim wyczynem, dużo większym wyczynem jest ukończenie liceum, i
    to miałam na myśli że kiepskie prywatne liceum gwarantuje że nawet
    największego lenia do matury dopuści i doprowadzi bez stawiania
    wymagań.

    Ale to co pisze o słabych liceach prywatnych nie wynika z jakiejś
    twardej wiedzy, raczej z moich obaw, nie upieram się że tak jest.
    Ja poprostu tego bym się bała, ale ktoś inny nie musi mieć takich
    obaw. Powtórze to tylko moje subiektywne obawy, i to na dodatek z
    pozycji matki bardzo dobrego ucznia, która nie martwi się
    o "przepchniecie" przez mature. Niewykluczone że gdybym miała
    dziecko z problemami inaczej bym o tym myślała i była gotowa
    zapłacić za to aby moje dziecko na 100% skończyło liceum. Mogę to
    sobie wyobrazić.
  • joa66 31.03.10, 17:34
    Ja nie patrzę się na to jak na gwarancję skończenia liceum, tylko na
    skończenie go w godnych warunkach. Jest wiele publicznych szkoł,
    gdzie ta gwarancja tez jest, ale nie wiem czy cena jest tego warta.


  • agatka_s 31.03.10, 17:46
    joa66 napisała:

    > Ja nie patrzę się na to jak na gwarancję skończenia liceum, tylko
    na
    > skończenie go w godnych warunkach. Jest wiele publicznych szkoł,
    > gdzie ta gwarancja tez jest, ale nie wiem czy cena jest tego warta.
    >
    >

    joa, ja nie pisze o Tobie. Ja pisze że ja prawdopodobnie gdybym
    miała dziecko które nie osiaga progu 100( czyli ponizej 50%) , czyli
    obiektywnie nie uczy się zbyt dobrze, może nie jest zdolne i zdanie
    matury będzie naprawde autentycznym problemem, a może jest zdolne
    ale leniwe i szkoła nie jest ważna, to ja osobiście wolałabym aby w
    takiej sytuacji moje dziecko poszło do szkoły publicznej gdzie nie
    będzie miał parasola jaki płatne szkoły często stwarzają i będzie
    choć ciut motywowane do nauki. Ja osobiscie bałabym się posłać
    dziecko do szkoły prywatnej gdzie nie ma kryterium sprawdzania
    wiedzy, tylko jest kryterium portfela rodziców, bo zwyczajnie
    bałabym się że ta szkoła ma jedyny cel doprowadzić dzieci do matury
    za pieniadze rodziców, bez wymagania od tych dzieci czegokolwiek.
    Gdybym znalazła naprawde dobrą szkołę niepubliczną która przyjmuje
    wszystkich, moze wtedy tak, ale obawiam się że szkoła która
    przyjmuje wszystkich bez innych warunków niż pieniadze rodziców z
    założenia nie będzie OK.

    Ale to byłyby MOJE obawy i to na dodatek w MOJEJ DZISIEJSZEJ pozycji
    matki szcześliwie nie posiadającej takich dylematów.
  • joa66 31.03.10, 17:52
    Być może (zapewne) przesadzam, ale:

    -pamiętam słynny film z koszem na śmieci na głowie nauczyciela
    -byłam niedawno w budynku technikum samochodowego i popatrzyłam
    sobie na uczniów

    I wiem, że np. mój syn w takich szkołach przezywałby katorgi - ze
    względu na swój charakter, a nie tylko ze względu na możliwości
    intelektualne.

    I dlatego podkreslam, ze wazna jest też osobowośc ucznia.

  • agatka_s 31.03.10, 17:57
    joa66 napisała:

    > Być może (zapewne) przesadzam, ale:
    >
    > -pamiętam słynny film z koszem na śmieci na głowie nauczyciela
    > -byłam niedawno w budynku technikum samochodowego i popatrzyłam
    > sobie na uczniów
    >
    > I wiem, że np. mój syn w takich szkołach przezywałby katorgi - ze
    > względu na swój charakter, a nie tylko ze względu na możliwości
    > intelektualne.
    >
    > I dlatego podkreslam, ze wazna jest też osobowośc ucznia.
    >

    Kosz na śmieci to po pierwsze było gimnazjum (najgorszy wiek i
    najgorszy rodzaj szkoły), poza tym taki ewenement że aż gadała o tym
    cała Polska.

    Nie chodż po technikach jeśli masz wrażliwe i grzeczne dziecko, bo
    to bez sensu. Idż do kilku liceów publicznych (nawet jeśli o nich
    nie myślisz, ale aby sobie wyrobić zdanie o szkołach publicznych na
    poziomie liceum), tam naprawde są normalne dzieci, które nikomu
    koszy na głowe nie wsadzają. Czy będąc w Reytanie też wyszłaś
    spanikowana ? A gwarantuje Ci że te nienajgorsze licea tak właśnie
    wyglądają i taka tam jest młodzież-NORMALNA.
  • joa66 31.03.10, 18:03
    W technikum byłam w całkiem innej sprawie i tak naprawdę w budynku
    technikum a nie w samej szkole (sa tam tez inne instytucje). A że
    chwilę czekałam to sobie popatrzyłam.

    Reytan jest w porządku, przynajmniej na pierwszy rzut oka. Gdyby
    miał ukłąd języków (rodzaj plus ilośc godzin) Cervantesa, chyba
    dopuściłabym się przestępstwa namawiania na szkołę. Ale to syn na
    razie nalega na język, a wyjątek robi tylko dla Witkacego.
  • Gość: menodo IP: *.adsl.inetia.pl 31.03.10, 18:11
    agatka_s napisala:
    > Kosz na śmieci to po pierwsze było gimnazjum (najgorszy wiek i
    > najgorszy rodzaj szkoły), poza tym taki ewenement że aż gadała o tym
    > cała Polska."

    To chyba jednak bylo technikum, w Toruniu, i to nie jest jakis ewenement.
  • agatka_s 31.03.10, 18:28
    Gość portalu: menodo napisał(a):

    > agatka_s napisala:
    > > Kosz na śmieci to po pierwsze było gimnazjum (najgorszy wiek i
    > > najgorszy rodzaj szkoły), poza tym taki ewenement że aż gadała o
    tym
    > > cała Polska."
    >
    > To chyba jednak bylo technikum, w Toruniu, i to nie jest jakis
    ewenement.

    możliwe, nie pamiętam, ale chyba samobójstwo było w gimnazjum w
    Gdańsku, mogłam pokrecić.

    W Reytanie to nawet zajrzenie do dziennika przez ucznia jest karane
    naganą i to publiczną, oraz obniżeniem sprawowania ("fakt
    autentyczny" z klasy mojego syna), nie mówiąc o
    nieusprawiedliwionych nieobecnosciach czy nabazgraniu na murze.
    Kosze na głowie nauczyciela to jakaś odległa o lata świetlne planeta
    zamieszkała przez inne istoty ....

    Ja byłam w zeszłym roku w 12 liceach warszawskich i tam młodzież
    była TAKA SAMA jak np w Dwójce, czy prywatnym liceum Primus (bywam
    tam nie w sprawach szkolnych). Nauczyciele też tak samo dobrze po
    polsku mówili i wygladali tak na oko podobnie.
  • joa66 31.03.10, 18:33
    "Ja byłam w zeszłym roku w 12 liceach warszawskich "

    Czy wśród tych liceów były takie z proegiem 90 punktów?
  • agatka_s 31.03.10, 18:41
    joa66 napisała:

    > "Ja byłam w zeszłym roku w 12 liceach warszawskich "
    >
    > Czy wśród tych liceów były takie z proegiem 90 punktów?

    Oczywiście że nie, ale Twój syn przecież nie pójdzie do liceum z
    progiem 90 punktów, bo 90 punktów ma szanse dostać z samego
    egzaminu ;-) (obawiam się że mylimy 2 tematy, ja teraz pisze o twoim
    zdaniu że "zaryzykujesz" nie o autorce wątku, która ma zupełnie inny
    problem niż ty)
  • joa66 31.03.10, 18:49
    Ja generalnie piszę o dziecku anny, a przykłąd swojego przywołałam
    tylko po to, żeby pokazać, że nie każdy charakter nadaje się do
    szkoły typu "była zawodówka".

    Nie twierdzę, ze szkoły z progiem 90 punktów to byłe zawodówki - bo
    tego nie wiem. Ale na pewno sprawsziłabym to dokładnie.

    I zakładając na przykład, że dziecko anny, charakterologicznie jest
    podobne do mojego, radziłabym jednak szkołę niepubliczną jeżeli
    sytuacja finansowa jej na to pozwala.
  • agatka_s 31.03.10, 19:06
    joa66 napisała:

    jest
    > podobne do mojego, radziłabym jednak szkołę niepubliczną jeżeli
    > sytuacja finansowa jej na to pozwala.

    I tu się róznimy, bo ja nie ośmieliłabym się nic radzić. Dla mnie
    (przyznaję się bez bicia) sytuacja ze dziecko moze nie osiągnąć 100
    pkt jest totalną abstrakcją, tak samo jak sytuacja że syn nie uczy
    się czy nie stara się, albo sprawia jakieś problemy (jakiekolwiek).
    Dlatego ja nie ośmielam się radzić. Ja pisze tylko jakie JA
    mogłabym mieć obawy, ale to są moje obawy i z obecnego punktu
    widzenia. Zaznaczam (z uporem maniaka) że po pierwsze ktoś nie musi
    moich obaw podzielać, a po drugie niewykluczone że gdybym miała
    słabe, nieambitne dziecko myślałabym zupełnie inaczej (jak ? mam
    nadzieję że nie będe musiała się dowiadywać).

    Natomiast Tobie mającej bardzo podobne do mojego dziecko (ambitne,
    parcowite, otwarte, chętne do nauki), moge spokojnie radzić: Olej
    szkoły niepubliczne, przestań myśleć że RYZYKUJESZ i spokojnie
    dostawajcie się do najlepszych publicznych szkół, bo dobrze będzie.
  • joa66 31.03.10, 19:24
    " drugie niewykluczone że gdybym miała
    słabe, nieambitne dziecko myślałabym zupełnie inaczej "

    Ja mam jeszcze wyobraźnię, dosyć bogatą zresztą;)

    Zresztą wynik poniżej 100 punktów nie musi oznaczać, ze dziecko jest
    mało ambitne, słabe itp. Może się na to składac mnóstwo czynników.

    Dlatego znowu radzę zastanawiać się nad konkretnym dzieckiem.
  • Gość: filga IP: 217.11.129.* 31.03.10, 14:32
    Nie na Pradze, a w Aninie. "Kąt"
  • Gość: menodo IP: *.adsl.inetia.pl 31.03.10, 15:03
    filga napisał(a):

    > Nie na Pradze, a w Aninie. "Kąt"

    No tak, te szkole mam na mysli. Z tym ze ja mieszkam po drugiej stronie Wisly,
    wiec troche sie nie orientuje, a poza tym nie uzywam + nie mam + polskiej
    czcionki i wiem ze nazwanie szkoly KAT mogloby wywolac jakies nieporozumienie.
  • Gość: Hawa IP: *.182.63.167.nat.umts.dynamic.eranet.pl 31.03.10, 15:29
    "Kąt" to szkoła dla osób z problemami, które rzeczywiście potrzebują większego
    niż standardowe wsparcia pedagogicznego. Źle napisany egzamin nie jest powodem,
    żeby tam aplikować. Po pierwsze można odebrać miejsce komuś, komu naprawdę
    należy się pomoc. Po drugie uczeń "normalny" będzie tam zwyczajnie tracić czas -
    po co mu socjoterapia i dwaj wychowawcy?
    Z resztą: może teraz coś się zmieniło, ale w czasach kiedy chodzili tam moi
    znajomi, 'KĄT' dość starannie sprawdzał, czy kandydat jest "wystarczająco
    problemowy", żeby doń trafić. Chętnych zwykle było więcej niż miejsc.
  • Gość: menodo IP: *.adsl.inetia.pl 31.03.10, 15:55
    > Z resztą: może teraz coś się zmieniło, ale w czasach kiedy chodzili tam moi
    > znajomi, 'KĄT' dość starannie sprawdzał, czy kandydat jest "wystarczająco
    > problemowy", żeby doń trafić. Chętnych zwykle było więcej niż miejsc. "

    Mysle, ze moje znajome dziecko jest wystarczajaco problemowe, aczkolwiek test
    moze napisac calkiem dobrze, bo jest bardzo inteligentne i potrafi mobilizowac
    sie wtedy, gdy wymaga tego potrzeba sytuacji...
  • Gość: Hawa IP: *.182.63.167.nat.umts.dynamic.eranet.pl 31.03.10, 15:16

    Jeśli chodzi o "17", to:

    Nauczyciele do nauki nie zmuszają, ale jak przyjdzie ktoś, kto chce się uczyć,
    to traktują go z dużą życzliwością. Na zasadzie: "Patrzcie, dziecko chce się
    uczyć! Wesprzyjmy je!". Brzmi idiotycznie, bo uczeń pracując żadnej łaski nie
    robi, ale taka polityka bardzo pomaga, zwłaszcza podczas przygotowań do
    konkursów/olimpiad.
    Zasada niezmuszania do czegokolwiek funkcjonuje do połowy trzeciej klasy. Kiedy
    ktoś ewidentnie nie jest przygotowany do matury, to nie zostanie do niej
    dopuszczony. Nie ma przepychania.
    Odradzam osobom, które do nauki potrzebują motywacji zewnętrznej, czy wręcz "bata".
    Do takiej szkoły zawsze można się przenieść. Zawsze. Dlatego warto spróbować w
    publicznym LO. Może akurat będzie dobrze?

    Jeśli chodzi o Żoliborz, to stanowczo odradzam 1 LO im. Limanowskiego. Koszmarna
    szkoła. Na parterze i pierwszym piętrze okna nie mają klamek (coby nikt nie
    uciekał... klaustrofobiczne i przygnębiające; uciążliwe zwłaszcza w toaletach w
    których zawsze jest pełno dymu). Poziom słaby (zwłaszcza języków, lekcje
    odbywają się w ponad dwudziestoosobowych grupach), towarzystwo nieciekawe.
    Mnóstwo "karków" i panienek rodem z "Galerianek'(mam na myśli stylistykę i
    sposób bycia). Atmosfera mało naukowa.


  • verdana 31.03.10, 15:25
    Lepiej utopić dziecko w kloace, niż dać do Limanowskiego.Wiem,
    przerabiałam ja, teraz przerabia nieszczęsny syn przyjaciółki. I nie
    o towarzystwo nawet chodzi - o nauczycieli.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • Gość: menodo IP: *.adsl.inetia.pl 31.03.10, 16:08
    verdana napisała:

    > Lepiej utopić dziecko w kloace, niż dać do Limanowskiego.Wiem,
    > przerabiałam ja, teraz przerabia nieszczęsny syn przyjaciółki. I nie
    > o towarzystwo nawet chodzi - o nauczycieli.

    A z czego Twoim zdaniem wynika tak niska pozycja tej szkoly? Przeciez to jest
    szkola z nr1 w Warszawie! W dodatku swietnie polozona, w dzielnicy tzw, starej
    inteligencji !







    ;
  • verdana 31.03.10, 16:36
    Ta inteligencja juz taka stara, ze ma demencję:)
    Nie wiem - mieszkam na Żoliborzu od urosdzenia i jeszcze, gdy ja
    wybierałam liceum - to było najgorsze w dzielnicy. Może nie takie
    jak teraz, ale słabsze od pozostałych.
    To, co ja widziałam w tej szkole to ped do podwyższenia pozycji w
    rankingach. Przyjmuje się młodzież średnią. A potem - zamiast uczyć -
    wymaga, w jednym tylko celu. Żeby do matury dopuscić tylko tych, co
    dobrze rokują, bo w ten sposób bez wysiłku szkola będzie "lepsza".
    O takich drobiazgach, jak łapówki za oceny, nie wspomnę.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • morekac 31.03.10, 22:58
    Kurcze, przecież Limanowski to zawsze był bardzo 'taki sobie' -
    eufemistycznie rzecz ujmując...
    --
    "To moja pierwsza miłość. Taka istotka co leży pode mną. Wiem, że
    nie mogę za mocno nią sterować, bo to boli." by E.Staszulonek
  • Gość: menodo IP: *.adsl.inetia.pl 31.03.10, 23:15
    morekac napisała:

    > Kurcze, przecież Limanowski to zawsze był bardzo 'taki sobie' -
    > eufemistycznie rzecz ujmując.."

    No wiem i pamietam. Ale nie rozumiem, dlaczego szkola z numrem 1 w Warszawie
    jest taka powiedzmy szczerze obciachowa, a np. szkola nr 2, czyli Batory jest
    tym, czym jest.
  • verdana 01.04.10, 09:10
    Bo to chyba jeszcze przedwojenne numery.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • morekac 01.04.10, 10:17
    A na jakiej zasadzie szkoły były numerowane? Myślę, że numer nie ma
    żadnego wpływu na jakość szkoły...
    --
    "To moja pierwsza miłość. Taka istotka co leży pode mną. Wiem, że
    nie mogę za mocno nią sterować, bo to boli." by E.Staszulonek
  • Gość: menodo IP: *.adsl.inetia.pl 01.04.10, 10:32
    "A na jakiej zasadzie szkoły były numerowane? Myślę, że numer nie ma
    żadnego wpływu na jakość szkoły.."

    Wydaje mi sie, ze te numery zostaly nadawane po wojnie - np. w kolejnosci jak
    reaktowywaly swoja dzialalnosc.
    Oczywiscie ze numer jako taki nie ma wplywu na poziom nauczania, jednak szkoly z
    tradycjami przedwojennymi ten poziom jakos trzymaja.
  • Gość: filga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.10, 10:37
    Czytałam, że przed wojną było w Warszawie 8 męskich gimnazjów,
    dostały numery od 1 do 8. Ponoć numer 1 miał Batory, ale coś się
    potem pozmieniało i został z nr 2. Słysaałam również, że przed kilku
    laty próbował odzyskać 1, ale mu się nie udało.
  • kkokos 01.04.10, 11:32
    Gość portalu: filga napisał(a):

    > Czytałam, że przed wojną było w Warszawie 8 męskich gimnazjów,
    > dostały numery od 1 do 8. Ponoć numer 1 miał Batory, ale coś się
    > potem pozmieniało i został z nr 2. Słysaałam również, że przed
    kilku
    > laty próbował odzyskać 1, ale mu się nie udało.


    o, a to rzeczywiście ciekawe :)

    zwłaszcza że, jak czytamy w zakładkach "historia" na stronach tych
    dwóch szkoł, limanowski zaczął po wojnie działalność we wrześniu
    1945 (w dawnym budynku poniatówki, która już przed wojną miała numer
    V), a batory już na przełomie marca i kwietnia 1945. czyli batory
    powinien miec nr I. ale może chodziło o robotniczy rodowód szkoły
    im. limanowskiego - więc w powojennej rzeczywistości musiał dostać
    nr I?
  • joa66 01.04.10, 11:35
    Wydaje mi się, że w powojennej historii to Batory miał numer 1, a
    Limanowski "odzyskał" numer 1 kilka lat temu - tak jakoś kojarzę
    artykuły w prasie na ten teamt, ale szczegółów nie pamiątam.
  • kkokos 01.04.10, 14:34
    oj nie, limanowski w latach 80. też miał nr I
  • verdana 01.04.10, 14:44
    Limanowski miał nr 1 na 100% już w 1964 - wiem, bo chodziłam do
    podstawówki przy Limanowskim - wtedy te szkoly były razem i miałam
    tarczę z nr 1.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • joa66 01.04.10, 15:02
    To może coś pokręciłam , przepraszam. Ale pamiętam z mediów jakąś
    awanturę między Batorym a Limanowskim o "jedynkę" .
  • kkokos 01.04.10, 15:03
    verdana napisała:

    > Limanowski miał nr 1 na 100% już w 1964 - wiem, bo chodziłam do
    > podstawówki przy Limanowskim - wtedy te szkoly były razem i miałam
    > tarczę z nr 1.


    to skandal :)))) nr 1 wśród podstawówek zawsze miała ta przy wilczej
    (no, przy wilczej to ona jest bodaj od 1953)!! ja nosiłam tarczę z
    nr 1 właśnie tam w latach 70., gdzieś około 1975 wchłonęła szkołę nr
    45? z noakowskiego.
  • verdana 01.04.10, 17:11
    W latach 70-tych już podstawówka przy Limanowskim nie istniała, więc
    jest OK:)A nasze tarcze w latach 60-tych (Boże, jaka ja stara
    jestem...), miały prócz jednynki dużą literę L - na znak, ze to
    podstawówka przy liceum.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • Gość: menodo IP: *.adsl.inetia.pl 31.03.10, 11:19
    ania napisala:
    p.s.
    ponieważ z każdym dniem przybywa mi siwych włosów:) jeśli z waszego
    doświadczenia możecie polecić, zaproponować, wiecie cokolwiek/złego i dobrego/
    o szkołach z rejonu Żoliborz-Bielany-Bemowo-Wola, będę wdzięczna "

    O siwych wlosach to juz zaczyna mowic moja corka z 1 klasy liceum, ktorej
    najblizszy przyjaciel z dziecinstwa mowi, ze ktos kto liczy na powyzej 100
    punktow jest wrednym kujonem; skadinad bardzo inteligentny mlody
    czlowiek;pomijam juz kolor wlosow jego matki:(

    Wracajac do sprawy -pierwszy etap logowania to wrozenie z fusow. W czerwcu
    wszystko mozna zmienic, ale wlasnie dlatego warto rozszerzac swoje "swiatowe"
    horyzonty. Skoro syn aspiruje, niech aspiruje - cecha aspiracji jest to, ze ma
    prawo byc troche "na wyrost", no i to - ze motywuje. Inna sprawa, czy syna
    motywuje to, ze musi doganiac lepszych od siebie...
    Na Zoliborzu, poza wysokopunktowym Witkacym, jest jeszcze Lelewel i Sempolowska,
    Jose Marti - szkoly z tradycjami. Z jakichs powodow znajome mi dzieci z
    Zoliborza w wiekszosci nie korzystaly jednak ze swoich dzielnicowych szkol (poza
    Witkacym).
    Skoro mieszkacie w okolicach metra - dlaczego syn ogranicza swoj wybor do
    dzielnicowych szkol?

    Osobna sprawa - uwazam, ze o ile w przypadku dziecka, ktore moze liczyc na duza
    liczbe punktow np. ok 130 - lepszym wyborem jest szkola publiczna, o tyle w
    sytuacji jakiegos punktowego niepowodzenia, jesli ma sie taka mozliwosc -lepiej
    wybrac szkole spoleczna/prywatna.
  • verdana 31.03.10, 14:06
    Nie znam słabych prywatnych liceów (tzn. dla jasnosci, wiem, ze
    sporo liceów jest słabych, tylko nic o nich nie wiem). Mój syn zdaje
    niedługo do takiej "sredniej" szkoly niepublicznej. jestem jednak
    zdania, ze dla nie najlepszego ucznia z aspiracjami (a jednak
    upieram się, ze tacy istnieją) liceum niepubliczne moze dac więcej,
    niż publiczne na zbliżonym poziomie. O ile ogólnie wolę szkoły
    panstwowe, to dla "nietypowych" nie zawsze się one sprawdzają. W
    niepublicznych uczniow jest zwykle mniej, klasy sa mniejsze i
    łatwiej widać, kto ma z czym problemy, rodzice zazwyczaj są szybciej
    powiadamiani o problemach. Ja sama uczyłam 9 lat w liceum kupieckim -
    sadzilam, że ksztalcimy ludzi do kopania rowów. Ale po czterech
    latach tej szkoły ci, ktorzy się w niej uczyli - ku mojemu
    zaskoczeniu - szli na studia (fakt, rzadko elitarne, ale i tacy
    byli). I teraz wiem już o czterech doktoratach, jednej habilitacji w
    toku, dwóch milionerach. Jak na niewielką szkołę - nieźle. A
    habilitant przyszedł do nas ze srednią 1,6 czy cos koło tego.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • morekac 31.03.10, 16:11
    Ale w Lelewlu to te progi są chyba powyżej 140 - czyli wcale nie
    takie niskie...

    > jakichs powodow znajome mi dzieci z
    > Zoliborza w wiekszosci nie korzystaly jednak ze swoich
    dzielnicowych szkol
    bo pewnie się tam nie dostały/dostały się gdzie indziej...
    --
    "To moja pierwsza miłość. Taka istotka co leży pode mną. Wiem, że
    nie mogę za mocno nią sterować, bo to boli." by E.Staszulonek
  • agatka_s 31.03.10, 16:15
    morekac napisała:

    > Ale w Lelewlu to te progi są chyba powyżej 140 - czyli wcale nie
    > takie niskie...
    >
    > > jakichs powodow znajome mi dzieci z
    > > Zoliborza w wiekszosci nie korzystaly jednak ze swoich
    > dzielnicowych szkol
    > bo pewnie się tam nie dostały/dostały się gdzie indziej...


    no właśnie autorka wątku pyta o szkoły z progiem poniżej 100.
  • Gość: menodo IP: *.adsl.inetia.pl 31.03.10, 16:31
    > no właśnie autorka wątku pyta o szkoły z progiem poniżej 100.

    No to jest na Zoliborzu Gorski, Reymont czy Limanowski. Pytanie tylko, czy jest
    sens wyslanie tam aspirujacego dzieciaka.
  • agatka_s 31.03.10, 17:00
    Gość portalu: menodo napisał(a):

    > > no właśnie autorka wątku pyta o szkoły z progiem poniżej 100.
    >
    > No to jest na Zoliborzu Gorski, Reymont czy Limanowski. Pytanie
    tylko, czy jest
    > sens wyslanie tam aspirujacego dzieciaka.


    No to ja pisze właśnie, że jeśli dziecko marzy o szkole z progiem
    140, to zamiast szukać szkoły z progiem poniżej 100 na wszelki
    wypadek, lepiej pomóc aby dziecku do tej szkoły 140 udało się
    dostać. Do egzaminu jeszcze miesiąc.
  • verdana 31.03.10, 17:08
    Ale stopni już czasem nie da się poprawić. Albo wiadomo, ze dobry
    wynik na egzaminie jest mało prawdopodobny.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • agatka_s 31.03.10, 17:16
    verdana napisała:

    > Ale stopni już czasem nie da się poprawić. Albo wiadomo, ze dobry
    > wynik na egzaminie jest mało prawdopodobny.


    No to właśnie pisze że wszystko zależy od tego wyniku, który mniej
    więcej wiadomo jaki może być, już całkiem wcześnie. Jeśli dziecko
    ma około 110 pkt w najlepszym wypadku, to nie ma sensu zaznaczać
    szkół 140, bo to jest głu[pota. Ale jeśli dziecko ma około 130 to
    ja bym wciąż szanse widziała i pomagała aby o te 140 zawalczyć. Mój
    syn tak ma, szkoła nr 1 jest narazie "za wysoko" dla niego o kilka
    punktów, ale on będzie walczył, oczywiście jeśli się nie uda trzeba
    będzie weryfikować plany.
  • Gość: menodo IP: *.adsl.inetia.pl 31.03.10, 17:11
    agatka_s napisala:
    "No to ja pisze właśnie, że jeśli dziecko marzy o szkole z progiem
    140, to zamiast szukać szkoły z progiem poniżej 100 na wszelki
    wypadek, lepiej pomóc aby dziecku do tej szkoły 140 udało się
    dostać. Do egzaminu jeszcze miesiąc."

    Ale autorka watku pyta o plan B a nie jak zdobyc punkty zeby zrealizowac plan A.
    I ja uwazam ze w sytuacji jej dziecka najlepszym rozwiazaniem w ramach planu B
    jest jest szkola niepubliczna.
  • agatka_s 31.03.10, 17:23
    Gość portalu: menodo napisał(a):

    > agatka_s napisala:
    > "No to ja pisze właśnie, że jeśli dziecko marzy o szkole z progiem
    > 140, to zamiast szukać szkoły z progiem poniżej 100 na wszelki
    > wypadek, lepiej pomóc aby dziecku do tej szkoły 140 udało się
    > dostać. Do egzaminu jeszcze miesiąc."
    >
    > Ale autorka watku pyta o plan B a nie jak zdobyc punkty zeby
    zrealizowac plan A
    > .
    > I ja uwazam ze w sytuacji jej dziecka najlepszym rozwiazaniem w
    ramach planu B
    > jest jest szkola niepubliczna.


    Jeśli są przyzwoite szkoły niepubliczne które przyjmują bez
    egzaminu wstępnego dzieci, które nie są w stanie osiagnąć progu 100-
    to Ok. Poprostu obawiam się, że te szkoły prywatne które przyjmują
    wszystkich bez żadnych wymagań wstępnych nie są najlepsze i ja
    zwyczajnie obawiałabym się takiej szkoły gdzie jedynym kryterium
    przyjęcia są pieniadze rodziców.

    Ale zaczynamy kręcić się w kółko....
  • Gość: menodo IP: *.adsl.inetia.pl 31.03.10, 16:21
    > jakichs powodow znajome mi dzieci z
    > Zoliborza w wiekszosci nie korzystaly jednak ze swoich
    dzielnicowych szkol
    bo pewnie się tam nie dostały/dostały się gdzie indziej... "

    Nie, jedno nawet zrezygnowalo z Witkacego i poszlo do Dwojki, inne maja powyzej
    170 punktowi kochaja metro.
  • joa66 31.03.10, 17:31
    A propos planu B

    Ja podjęłam jedną decyzję - żadnych dodatkowych egzaminów przed
    egzaminem gimnazjalnym, bo to już będzie szaleńtswo. Chyba, że na
    wyraźne życzenie młodego.

  • agatka_s 31.03.10, 17:35
    joa66 napisała:

    > A propos planu B
    >
    > Ja podjęłam jedną decyzję - żadnych dodatkowych egzaminów przed
    > egzaminem gimnazjalnym, bo to już będzie szaleńtswo. Chyba, że na
    > wyraźne życzenie młodego.
    >


    Ale szkoły niepubliczne do których jest choć minimalna konkurencja
    chyba takie egzaminy organizują ? W każdym razie te niepubliczne
    licea o których ja słyszałam-tak. Może się mylę, ale tak mi się
    wydaje.
  • joa66 31.03.10, 17:40
    Ja mam nadzieję, że w ogóle nie będziemy musieli korzystać z planu B.

    Dlatego ryzykuję. W zeszłym roku Bednarska miała dwa miejsca w
    sierpniu i ta tendencja może się utrzymać z powodu kłopotu z
    lokalizacją, spadkiem w rankingu, itd.

    Dwójki w ogóle nie biorę pod uwagi - są lata, kiedy tam w ogóle nie
    ma rekrutacji.


    Zostaje też Grotowski i byc może liceum japońskie. Ale to plany C.
  • agatka_s 31.03.10, 17:52
    joa66 napisała:

    > Ja mam nadzieję, że w ogóle nie będziemy musieli korzystać z planu
    B.
    >
    > Dlatego ryzykuję. W zeszłym roku Bednarska miała dwa miejsca w
    > sierpniu i ta tendencja może się utrzymać z powodu kłopotu z
    > lokalizacją, spadkiem w rankingu, itd.
    >
    > Dwójki w ogóle nie biorę pod uwagi - są lata, kiedy tam w ogóle
    nie
    > ma rekrutacji.
    >
    >
    > Zostaje też Grotowski i byc może liceum japońskie. Ale to plany C.

    Co to znaczy ryzykujesz ?????

    Przecież Twój syn bardzo dobrze się uczy, jest zdolny i pracowity.
    Chyba trochę przesadzasz napewno dostanie się do każdej szkoły do
    jakiej zechce, jeśli ułoży sobie wszystko w głowie i nie zacznie o
    tym myśleć w ostatniej chwili.

    Nie sądze aby w Waszym przypadku była konieczność tworzenia planów
    B, ani tym bardziej C. Do dobrych szkół dostają się normalne
    dzieci, a nie jakieś cyborgi (tyle że muszą chcieć i trochę
    popracować).
  • joa66 31.03.10, 17:59
    "Nie sądze aby w Waszym przypadku była konieczność tworzenia planów
    B, ani tym bardziej C. "


    To kwestia charakteru. Ja lubię mieć plan B kiedy dotyczy to ważnych
    spraw. A w sumie nie wiem czy w lutym 2011 mój syn nie zakocha się
    na zabój i (a) przestanie robic cokolwiek poza śpiewaniem serenad
    (b) pobije konkurenta i będzie miała naganne zachowanie (chociaż on
    z tych niebijących i rozsądnych, ale miłośc może wszytsko;) ).

    Ja wychodze z założenia, że nastolatki mogą robic różne "dziwne"
    rzeczy, chociaz takich doświadczeń nie mam (jeszcze?) , ale takie
    jets podobno prawo natury.


    Staram się syna nie mieszać do szczegółów planów B, poza uwagami
    typu "jeszcze nigdy tak nie było, żeby jakoś nie było', ale sama
    taki plan mam (to kwestia charakteru)
  • agatka_s 31.03.10, 18:14
    Chyba przesadzasz. W 3 klasie Twój syn napewno tak samo jak i
    większość jego rówieśników będzie się wyborem szkoły bardzo
    przejmował i z pewnością będzie mu na tym zależało i będzie to
    bardzo ważny aspekt (poprostu mu się udzieli od kolegów
    przynajmniej). Nie znam Twojego syna, ale wiem jak to jest w
    3klasie, to poprostu staje się to bardzo ważną kwestią, nie sądze
    aby nagle w miarę normalnemu chłopcu aż tak odbiło aby przestał się
    interesować swoją szkołą, nawet jakby nie wiem jak się
    zakochał...Wszyscy będą wybierać szkoły, "licytować się", wymieniać
    opiniami itp, on też będzie.

    Po drugie: mój syn chodził przez 3 lata do szkoły społecznej i choć
    uważam tę szkołę za bardzo OK, to jednak nie byłabym tak
    bałwochwalczo wpatrzona w szkoły niepubliczne, one też mają wady i
    czasem też trafia się na towarzystwo w klasie które nie jest
    najidealniejsze dla wrażliwego i spokojnego dzieciaka(w naszej
    szkole były 2 klasy, tak dramatycznie i diametralnie różne pod
    względem składu towarzystwa, aspiracji, amvbicji że aż czasem
    zastanawiałam się jak to możliwe ?). Mój syn zaliczył już 4 szkoły-
    3 publiczne i 1 społeczną i jakbym m iała tak z ręką na sercu
    powiedzieć to akurat ta społeczna była najsłabsza i jeśli mogę w
    ogóle powiedzieć ze mój syn czegoś złego się nauczył od kolegów to
    własnie najbardziej paradoksalnie w szkole spółecznej (choć nadal
    uważam że to była bardzo dobra szkoła, a synowi jakaś tam
    niegrzeczność trochę się akurat przydała !!!).
  • joa66 31.03.10, 18:26
    Ja nie mam złudzęn co do idelaności, manier czy grzeczności
    młodziezy ze szkoł niepublicznych. Nawet w jednej klasie znajdują
    się skrajne przypadki (czasami takie, że niemal włosy dęba stają na
    głowie).

    Jednak z większością mój syn ma wspólny język - nawet jeżeli się nie
    lubią czy kłócą to robią to w tym samaym "języku".


    Do tego dochodzi fakt, że z oczywistych względów nauczyciele w
    szkołąch społecznych na ogół chcą rozmawiać z rodzicami i z
    uczniami, często są to ciekawi, pełni pasji ludzie. A kiedy rodzice
    jednak wymagają czegoś od dziecka , wspólnie można cos osiągnąć.


    Ale to naprawdę zależy od konkretnego dziecka.


    Anna nie sprecyzowała dokaldnie jakie aspiracje i jakie
    zainteresowania ma jej dziecko.

  • agatka_s 31.03.10, 18:39
    joa66 napisała:

    > >
    > Jednak z większością mój syn ma wspólny język - nawet jeżeli się
    nie
    > lubią czy kłócą to robią to w tym samaym "języku".
    >
    >
    >

    Wiesz co chyba naprawde masz jakieś skrzywione pojęcie. W 2 klasach
    Reytana u mojego syna są dzieci po "zwykłych" publicznych szkołach z
    róznych dzielnić Warszawy (najwięcej z Ursynowa), po szkołach
    społecznych (ze szkoły syna są 4 osoby), są dzieci z katolickiej
    szkoły Przymierza Rodzin i dzieci z "prowincjonalnych" szkół
    (Pruszków, Legionów, Sulejówek) i z bardzo snobistycznego Primusa-no
    i jakoś kurcze się dogadują (poza jednym chłopcem, który jest
    wyraźnie wyalienowany, ale to poprostu taka osobowość z problemami)
    i nawet razem ze sobą jeżdzą na kajaki w wakacje (kiedy już nie
    muszą być ze sobą) w super spartańskie warunki (w tym roku zabrakło
    miejsc). Wydaje mi się że to naprawde nie rodzaj szkoły do której
    dziecko uczęszcza czy uczęszczało jest decydujacy o tym czy dziecko
    się dogada z rówieśnikami czy nie.
  • joa66 31.03.10, 18:45
    cały czas mówisz o tej samej grupie młodzieży.

    Ile uczniów z Ząbkowskiej ze srednią 2,9 po podstawówce jets w
    klasie Twojego syna?
  • agatka_s 31.03.10, 18:56
    joa66 napisała:

    > cały czas mówisz o tej samej grupie młodzieży.
    >
    > Ile uczniów z Ząbkowskiej ze srednią 2,9 po podstawówce jets w
    > klasie Twojego syna?


    Nie rozumiem o czym piszesz ? Czy uczniowie z Ząbkąwskiej ze średnią
    2,9 dostaną się do liceów o których myśli Twój syn ?

    powtórze raz jeszcze, ja teraz pisze o Twoim przypadku: syn dobry,
    ambitny uczeń który mysli o dobrych szkołach (a jeśli nie myśli, to
    zacznie w 3 klasie). A ty piszesz że "zaryzykujesz" i nie będziesz
    brać pod uwagę szkół niepublicznych. Tego nie rozumiem. Jakie
    ryzyko ???? Gwarantuje Ci że w dobrych liceach publicznych Twój syn
    nawet nie wiem po jak doskonałej i "delikatnej" i rodzinnej szkole
    społecznej doskonale się odnajdzie, bo dobre licea publiczne to
    naprawde normalne miejsca gdzie spotka takich samych jak on, a nie
    zaniedbaną wychowawczo chuliganerie która wsadza kosze na głowe
    nauczyciela .

    Czym innym są licea ponizej 90 pkt, tu się nie wypowiadam, bo na
    tym "segmencie" się nie znam. Mamy tu od takich szkół specjalistkę-
    verdanę.
  • joa66 31.03.10, 19:07
    Może źle się wyraziłam. To, co chciałam przekazać to:

    Jeżeli nie zależy nam bardzo na konkretnym liceum niepublicznym,
    które ma egzaminy wcześnie, np. w marcu, nie warto moim zdaniem
    pakowac młodych w dodatkowy stres, egzaminy itp, na wszelki wypadek.


    Lepiej poczekać do czerwca kiedy będzie wiadomo, czy plan B jest w
    ogóle konieczny.

    A ryzyko polega na tym, że może się okazać, że np. na Bednarskiej
    nie ma już miejsc i zostają tylko licea, gdzie przyjmują każdego.

  • agatka_s 31.03.10, 19:10
    joa66 napisała:

    > Może źle się wyraziłam. To, co chciałam przekazać to:
    >
    > Jeżeli nie zależy nam bardzo na konkretnym liceum
    niepublicznym,
    > które ma egzaminy wcześnie, np. w marcu, nie warto moim zdaniem
    > pakowac młodych w dodatkowy stres, egzaminy itp, na wszelki
    wypadek.
    >

    >
    > Lepiej poczekać do czerwca kiedy będzie wiadomo, czy plan B jest w
    > ogóle konieczny.
    >
    > A ryzyko polega na tym, że może się okazać, że np. na Bednarskiej
    > nie ma już miejsc i zostają tylko licea, gdzie przyjmują każdego.
    >

    ile punktów w najgorszym wypadku może mieć Twój syn ?
  • joa66 31.03.10, 19:21
    Nie wiem co to jest najgorszy przypadek. Pewnie 20 punktów? ;) Jak
    odmówi pójścia na egzamin?

    Poważnie - wszelkie znaki na niebie i na ziemi wskazują na to, że z
    normalnym wysiłkiem powienien mieć około 150-155 punktow (testów
    próbnych nie miał, oceniam to na podstawie średniej szkoły, a on
    jest powyżej średniej klasy na co dzień plus testy wałbrzyskie, z
    kluczowego przedmiotu szóstek w szkole nie ma itp)

    Może szczęscie i jakis dodatkowy wysiłek/sukces sprawi, że będzie
    miał o wiele więcej punktów?

    A może wręcz przeciwnie?

    Dla mnie plan B zaczyna działać wtedy kiedy z JAKICHKOLWIEK powodów
    nie dostanie się nawet do liceum 3 wyboru. A o to chodzi chyba w
    planach B.


  • agatka_s 31.03.10, 19:32
    joa66 napisała:

    > Nie wiem co to jest najgorszy przypadek. Pewnie 20 punktów? ;) Jak
    > odmówi pójścia na egzamin?
    >
    > Poważnie - wszelkie znaki na niebie i na ziemi wskazują na to, że
    z
    > normalnym wysiłkiem powienien mieć około 150-155 punktow (testów
    > próbnych nie miał, oceniam to na podstawie średniej szkoły, a on
    > jest powyżej średniej klasy na co dzień plus testy wałbrzyskie, z
    > kluczowego przedmiotu szóstek w szkole nie ma itp)
    >
    > Może szczęscie i jakis dodatkowy wysiłek/sukces sprawi, że będzie
    > miał o wiele więcej punktów?
    >
    > A może wręcz przeciwnie?
    >
    > Dla mnie plan B zaczyna działać wtedy kiedy z JAKICHKOLWIEK
    powodów
    > nie dostanie się nawet do liceum 3 wyboru. A o to chodzi chyba w
    > planach B.
    >
    >
    ok czyli ma tyle ile na dzień dzisiejszy mój syn, a ja jestem pewna
    ze jest się w stanie dostać do kazdej klasy do której bedzie chciał
    i jeśli tylko będzie chciał, i nie zakładam żadnych planów B, nie
    panikuje i nie zakładam że się zakocha, albo piorun go strzeli.

    150 punktów to bardzo dużo i daje to naprawde praktycznie
    nieograniczone możliwości wyboru (bo jeśli brakuje to kilku punktów,
    co zawsze można jeszcze nadrobić, jesli tylko jest wola i ambicja),
    przestań myśleć kasandrycznie i ciesz się z tak komfortowej sytuacji.
  • joa66 31.03.10, 19:41
    "przestań myśleć kasandrycznie "

    nie, to nie jest myslenie kasandryczne.

    Po prostu plan B.
  • Gość: menodo IP: *.adsl.inetia.pl 31.03.10, 19:37
    joa66 napisała:

    > Może źle się wyraziłam. To, co chciałam przekazać to:
    >
    > Jeżeli nie zależy nam bardzo na konkretnym liceum
    niepublicznym,
    > które ma egzaminy wcześnie, np. w marcu, nie warto moim zdaniem
    > pakowac młodych w dodatkowy stres, egzaminy itp, na wszelki
    wypadek."

    Eee, to zalezy od podejscia.Egzaminy do szkol niepublicznych to zreszta lajcik w
    porownaniu z olimpiadami, testami predyspozycji jezykowych, egzaminami do szkol
    dwujezycznych...Moje dziecko w 3 klasie zostalo przeegzaminowane na wszytskie
    sposoby, no moze tylko w Staszicu nie byla:) Da sie to przezyc, o wiele wiekszym
    stresem dla mojej corki byl codzienny kartkowkowy dzien w nieprzyjaznym gimnazjum.
    >
  • verdana 31.03.10, 19:12
    Mój syn bedzie zdawał egzamin w kwietniu, wlasnie w
    celu "odstresowania" - o ile zda oczywiscie:) Jeśli zda - to
    podejdzie do egzaminu na luzie. W przypadku mojej corki, ktora
    podchodzila do matury z indeksem w ręku, okazało się to zbawienne.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • joa66 31.03.10, 19:29
    A ja mam obawy. Myślę, że gdyby mój syn dostał się np. na Bednarską
    w marcu, bardzo nastawiłby się na tę szkołę, nawet podświadomie, a
    dla mnie nie jest to idelany wybór-wolałabym liceum państwowe. Gdyby
    się nie dostał- jeszcze gorzej.
  • Gość: ania IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 31.03.10, 19:46
    bardzo dziękuję, ale zamiast lepiej jest tylko gorzej:), bo jak czytam,że 155pkt
    może kogoś zmuszać do szukania planu B, to jak ja mam się czuć?:)

    moje dziecko to typ"zdolny,ale leń", uczy się zrywami - do kartkówek,
    sprawdzianów....bez przysłowiowego bata nie da rady:(
    Oceny, z 4 punktowanych przedmiotów - "4", średnia ocen - "4,25", osiągnięć
    brak:( ....a sprawdzian, to jest jedna wielka niewiadoma, ja zakładam 40/40,
    moje dziecko 45/45:).
    Obstawiane licea to wspomniane wyżej Lelewel-Norwid-Górski, planu B ciągle brak:(
    ...będę śledzić watek dalej:)
  • Gość: menodo IP: *.adsl.inetia.pl 31.03.10, 20:04
    ania napisala:
    a sprawdzian, to jest jedna wielka niewiadoma, ja zakładam 40/40,
    moje dziecko 45/45:)."

    No, to rzeczywiscie jedna wielka niewiadoma.
    Moze dowiedz sie, w jakiej skali mierzony jest test gimnazjalny i dopiero wtedy
    zacznij liczyc dziecku punkty.
  • jakw 01.04.10, 10:07
    Chyba nie zrozumiałaś Ani. Imho zakłada, że wynik z testu będzie po
    40 punktów (razem 80), dziecko, że zdobędzie po 45 (razem 90).
  • Gość: menodo IP: *.adsl.inetia.pl 01.04.10, 10:38
    jakw napisała:

    > Chyba nie zrozumiałaś Ani. Imho zakłada, że wynik z testu będzie po
    > 40 punktów (razem 80), dziecko, że zdobędzie po 45 (razem 90)."

    Tak, i juz to sprostowalam, bo po chwili zalapalam:)
  • verdana 31.03.10, 20:05
    Czuj się dobrze. Ja np. teraz własciwie uznałam, ze to liceum
    niepubliczne jest planem A i przestaliśmy się stresować.
    155 punktów? Cóż, dla mnie to próg wysoki. Moja córka tyle nie
    dostała, a była wybitną uczennicą, tyle, ze wyłacznie z humanistyki.
    I co? I dostała sie tylko do sredniego liceum - za co jest wdzieczna
    losowi po dzis dzień.
    Mój syn ma chwilowo średnią ok. 3. Przy naprawdę bardzo dużej
    wiedzy, dodatkowych pracach, jakie wykonuje i indywidualnym trybie
    nauczania z polskiego.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • Gość: menodo IP: *.adsl.inetia.pl 31.03.10, 20:46
    verdana napisala:
    > Mój syn ma chwilowo średnią ok. 3. Przy naprawdę bardzo dużej
    > wiedzy, dodatkowych pracach, jakie wykonuje i indywidualnym trybie
    > nauczania z polskiego."

    No to tak jak moj w podstawowce. Nigdy nie mial czerwonego paska! Rodzice i
    dziadkowie w depresji.Osoby z taka srednia tylko z uprzejmosci zaprasza sie do
    znajomych na naszej klasie...
    Tylko ze moj syn przesyla obecnie ironiczne zapyatnia w stylu co tam w
    ojczyznie - a nie jest czlowiekiem,ktory gdzies tam myje garnki, tylko studiuje
    sobie na swietnym europejskim uniwersytecie i ogolnie ma sie lepiej niz
    wszystkie jego srednie razem wziete:)
  • verdana 31.03.10, 20:57
    Tak jak moj najstarszy, ktorego odebrałam po pierwszym semestrze z
    LO (Limanowskiego zreszta) ze średnią 2 z czymś, a teraz pracuje na
    uczelni i pisze doktorat.
    Nie mowiąć o moim czcigodnym ojcu, co to oblał maturę, a jakoś do
    encyklopedii się przedostał. I matce, co miała poprawki w dwóch
    klasach, a jej teksty sa w podręcznikach szkolnych. I na szczęście -
    bo przynajmniej dziadkowie nie w depresji.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • agatka_s 31.03.10, 20:10
    )Gość portalu: ania napisał(a):

    > bardzo dziękuję, ale zamiast lepiej jest tylko gorzej:), bo jak
    czytam,że 155pk
    > t
    > może kogoś zmuszać do szukania planu B, to jak ja mam się czuć?:)
    >
    > moje dziecko to typ"zdolny,ale leń", uczy się zrywami - do
    kartkówek,
    > sprawdzianów....bez przysłowiowego bata nie da rady:(
    > Oceny, z 4 punktowanych przedmiotów - "4", średnia ocen - "4,25",
    osiągnięć
    > brak:( ....a sprawdzian, to jest jedna wielka niewiadoma, ja
    zakładam 40/40,
    > moje dziecko 45/45:).
    > Obstawiane licea to wspomniane wyżej Lelewel-Norwid-Górski, planu
    B ciągle brak
    > :(
    > ...będę śledzić watek dalej:)


    No następna panikara !!! Skąd te 99 pkt ?


    80 (z egzaminu)+40 za oceny+4 za srednią, to razem 124. Czyli
    liceum ze 114 pkt to spokojnie (nawet jak w tym roku punkty się
    zmienią) powinno się udać.

    Oczywiście jest tylko jedna niewiadoma: egzamin, bo 80 punktów to
    obiektywnie jest jednak sporo i nie każdemu się to udaje, a już 90
    pkt to jest średnia najlepszego warszawskiego gimnazjum-Batorego.
    Nie mówie Broń Boze ze Twój syn nie moze osiagnąć takiego rezultatu,
    ale czy napewno dobrze przewidujecie ? Robił Twój syn próbne
    egzaminy ? Nad tym bym się zastanowiła. Szczególnie że podajesz
    takie równe wartości, co rzadko się zdarza, na ogół któryś egzamin
    jest lepszy, a któryś gorszy.
  • Gość: ania IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 31.03.10, 20:28
    rzeczywiście założenie jest po równo z każdego egzaminu:), do tej pory było
    tak,że humanistyczny wypadał o niebo lepiej od mat.przyr., ale bardzo dużo syn
    pracuje nad testami z mat.przyr. i stąd założenie,że będzie ok:) oczywiście te
    40/40 to moja wersja bardzo optymistyczna, stąd poszukiwania planu B....

    p.s.
    próbny test był:)
    humanistyczny 44pkt
    mat.przyr. 38pkt
  • agatka_s 31.03.10, 20:35
    Gość portalu: ania napisał(a):

    > rzeczywiście założenie jest po równo z każdego egzaminu:), do tej
    pory było
    > tak,że humanistyczny wypadał o niebo lepiej od mat.przyr., ale
    bardzo dużo syn
    > pracuje nad testami z mat.przyr. i stąd założenie,że będzie ok:)
    oczywiście te
    > 40/40 to moja wersja bardzo optymistyczna, stąd poszukiwania planu
    B....
    >
    > p.s.
    > próbny test był:)
    > humanistyczny 44pkt
    > mat.przyr. 38pkt


    No to przy takich wynikach egzaminu (bardzo dobre !!!) czemu on ma
    same czwórki ? Przecież napewno go stać na lepsze oceny, skoro go
    stać na taki egzamin, nie da się jeszcze poprawić ? choćby ze 2
    piatki i wtedy "z palcem w nosie" się dostanie do tego najlepszego
    ze swojej listy.
  • Gość: ania IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 31.03.10, 21:10
    chyba musi się bardzo mobilizować do testów:)
    a oceny?, są takie bo zawsze brakuje ze sprawdzianu lub kartkówki 1pkt do 4 lub 5:(
  • Gość: menodo IP: *.adsl.inetia.pl 31.03.10, 21:31
    ania napisał(a):

    > chyba musi się bardzo mobilizować do testów:)
    > a oceny?, są takie bo zawsze brakuje ze sprawdzianu lub kartkówki 1pkt do 4 lub
    > 5:
    No ale to nie powod do siwych wlosow:)
  • Gość: ania IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 31.03.10, 21:39
    :)to czemu mam ich z każdym dniem więcej?:)
    generalnie nie jest źle,ale strzeżonego..... .Tak czy inaczej plan B,jeśli nie
    moja dziecko to ja, muszę mieć:)

  • joa66 31.03.10, 21:52
    Też lubię mieć plan B, zwłaszcze jeżeli jego przygotowanie nie
    wymaga dużo wysiłku - większośc danych i tak pochodzi z głownego
    nurtu "badań";).


  • Gość: menodo IP: *.adsl.inetia.pl 31.03.10, 21:58
    :)to czemu mam ich z każdym dniem więcej?:)
    generalnie nie jest źle,ale strzeżonego..... .Tak czy inaczej plan B,jeśli nie
    moja dziecko to ja, muszę mieć:)

    Nie wiem, zapytaj o to swojego psychoanalityka:}

    Moim zdaniem Twoje dziecko calkiem rozsadnie wybralo szkoly/klasy a w czerwcu
    moze wszystko zmienic, wiec opracowywanie planu B w sensie szukania szkoly
    ponizej 100 pkt. w jego przypadku nie ma sensu.
  • Gość: menodo IP: *.adsl.inetia.pl 31.03.10, 20:18
    'a sprawdzian, to jest jedna wielka niewiadoma, ja zakładam 40/40,
    moje dziecko 45/45:)."

    Sorry, teraz pomyslam ze moze dodajesz (mam nadzieje) te punkty, bo ja mam na co
    dzien do czynienia z matkami, ktore nie maja pojecia jak co liczyc:)
  • Gość: ania IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 31.03.10, 20:33
    :)
  • agatka_s 31.03.10, 20:24
    jeśli to 124 wychodzi tak "na bank", to ja tę szkołę z punktami 135
    raczej bym wykluczyła, bo 10 punktów to jednak za dużo aby liczyć na
    fuksa i ryzykować. Zaczęłabym tak od klas ze 130 i zeszła w dół ale
    max do 110, niżej już bym nie schodziła, bo to nie ma sensu (chyba
    że i tak klasa pasuje). Ale to wszystko gdybym rzeczywiscie
    wiedziała na ile moje dziecko ma realną szansę napisać egzamin.

    Niech napisze jakiś próbny teraz w święta, to zobaczycie, no i
    trening będzie przy okzaji.
  • joa66 31.03.10, 20:35
    155 punktów to jakieś tam założenie.

    Plan B wdraża się wtdy kiedy założenia biorą diabli i np. punktów
    jest 100:)
  • Gość: mecodo IP: *.adsl.inetia.pl 31.03.10, 22:53
    ania napisał(a):

    > bardzo dziękuję, ale zamiast lepiej jest tylko gorzej:), bo jak czytam,że 155pk
    > t
    > może kogoś zmuszać do szukania planu B, to jak ja mam się czuć?"

    A moje dziecko mialo 165 punktow i co z tego? Ma kolege ktory w pierwszej klasie
    zostal laureatem ogolnopolskiej olimpiady przedmiotowej
    No i jak "ja mam sie czuc"?....Wyluzuj sie:)
    >
  • Gość: filga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.10, 10:50
    A powiedz proszę, joa, skąd Ci nagle przyszła do głowy Ząbkowska?
    Cały czas obracacie się w kręgu liceów i gimnazjów śródmiejskich lub
    okołośródmiejskich. A tu raptem Ząbkowska. Myślisz, że na Mokotowie
    nie ma uczniów ze średnią 2,9?
  • joa66 01.04.10, 11:12
    Użyłam przykładu Ząbkowskiej jako symbolu czytelnego dla
    wszystkich, nie miałam na myśli konkretnie tej ulicy (nota bene -
    moi znajomi: doktor chemii i psychoterapeuta mieszkają tam z dziećmi
    i żyją a dzieci się edukują)
  • Gość: menodo IP: *.adsl.inetia.pl 01.04.10, 11:20
    Gość portalu: filga napisał(a):

    > A powiedz proszę, joa, skąd Ci nagle przyszła do głowy Ząbkowska?
    > Cały czas obracacie się w kręgu liceów i gimnazjów śródmiejskich lub
    > okołośródmiejskich. A tu raptem Ząbkowska. Myślisz, że na Mokotowie
    > nie ma uczniów ze średnią 2,9?"

    Wiem ze to do joa, ale kiedys juz na tym forum ktos postawil absurdalny zarzut,
    ze obrazamy dzieci z Pragi.
    Tymczasem Zabkowska to skrot myslowy - czytelny dla kazdego warszawiaka. Na
    Zoliborzu (Bielanach) jest np. Wrzeciono, ale nie wiem czy nazwa tej ulicy jest
    rownie rozpoznawalana "marka" w Warszawie.
    Inna sprawa - wyniki egzaminow gimnazjalnych i testow po szostej klasie na
    Pradze Polnoc sa najnizsze w Warszawie a jeden Wladyslaw IV nie jest w stanie
    zapracowac na zmiane wizerunku edukacji na Pradze Polnoc.
  • jakw 06.04.10, 19:36
    Gość portalu: filga napisał(a):

    > A tu raptem Ząbkowska. Myślisz, że na Mokotowie
    > nie ma uczniów ze średnią 2,9?
    Ale na Mokotowie nie ma tej przysłowiowej Ząbkowskiej...
  • kkokos 06.04.10, 20:03
    > Ale na Mokotowie nie ma tej przysłowiowej Ząbkowskiej...

    e tam, nie ma czegoś takiego, jak przysłowiowa ząbkowska, bo nie ma przysłowia o
    ząbkowskiej. już raczej "osławionej" lub "umownej". co zresztą nie jest prawdą -
    są na mokotowie naprawdę parszywe rejony, co da się wyczytać choćby na forum
    mokotowa na gazecie :)
  • Gość: filga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.10, 21:12
    No, rzeczywiście. Ale jeśli już, to symboliczne jest Brzeska a nie
    Ząbkowska

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka