Dodaj do ulubionych

klasy dla humanistów

13.05.10, 22:11
też macie takie obserwacje,że jest znacznie mniej klas dla humanistów?
w liceach 4 klasy mat/fiz, fiz/chem, biol/chem, mat/inf + 1 klasa humanistyczna
Edytor zaawansowany
  • azile.oli 13.05.10, 22:33
    Mam identyczne obserwacje, niestety. Mojej córce zależy na
    konkretnej szkole i na konkretnej klasie. Czyli w zasadzie powinna
    wpisać w system tylko jedną pozycję.
    Bardzo niewiele jest szkół, gdzie jest więcej niż jedna klasa
    humanistyczna. Humanista ma zdecydowanie mniejszy wybór i mniejsze
    szanse, że dostanie się do konkretnej szkoły.
    Poza tym osoba, która wybiera klasę, zwiazana z przedmiotami
    ścisłymi ma zazwyczaj co najmniej 6 możliwych pozycji do wpisania,
    często zreszta więcej. Humanista - 3 klasy.
  • Gość: menodo IP: *.adsl.inetia.pl 13.05.10, 23:27
    "też macie takie obserwacje,że jest znacznie mniej klas dla humanistów?
    w liceach 4 klasy mat/fiz, fiz/chem, biol/chem, mat/inf + 1 klasa humanistyczna "

    Sa jeszcze klasy mat-geo-hist-wos w przeroznych kombinacjach:)

    Ale od kiedy pamietam w liceach zawsze byly tylko jedna klasa humanistyczna.
    Problem w tym,ze obecnie malo jest klas z naprawde bogata oferta nauczania
    przedmiotow humanistycznych nauczanych na wysokim poziomie.(polski,historia,
    wok,lacina, filozofia, zwiekszona liczba godzin jezykow obcych).
    W Warszawie takich klas jest moim zdaniem kilka.

    Pozostale to oddzialy z rozszerzona historia i wosem w wielu dobrych szkolach
    (prawo czy wszelkiego rodzaju prestizowe europeistyki)
    albo "nie -wiadomo-co" w szkolach przecietnch lub slabych, gdzie do klas
    "literacko-artystycznych" trafia mlodziez uciekajaca od przedmiotow scislych - a
    wyniki matury z polskiego i historii wolaja o pomste do nieba.

    Duzo lepsza ofere dla humanistow maja moim zdaniem szkoly spoleczne.

  • joa66 14.05.10, 07:16
    Podobno takie jest zapotrzebownie rynku pracy - cały naród na
    politechnikę

    Moim zdaniem przydałaby się modyfkacja systemu - zamiast wyboru
    nieograniczonej ilosci klas w 3 liceach - wybór 6 klas w dowolnej
    ilości liceów.

    Ewentualnie rozwiązanie bardziej skomplikowane, wzorowane na
    Witkacym czy Jeziorańskim - w ramacj jdenej klasy uczeń sam wybiera
    rozszerzenia ( i wtedy zajęcia sa prowadzone w grupach
    międzyklasowych)
  • Gość: menodo IP: *.adsl.inetia.pl 14.05.10, 11:27
    joa66 napisała:

    > Podobno takie jest zapotrzebownie rynku pracy - cały naród na
    > politechnikę"

    Tak,slyszalam wypowiedz pani min. Kudryckiej, ktora powiedziala ze za 5 lat
    bedziemy musieli jakas ogromniasta liczbe inzynierow.

    Jestem na tyle stara, ze pamietam jak sie zmienialo zapotrzebowanie na roznego
    typu specjalistow. Pamietam,kiedy na bruk szli swietni polscy elektronicy albo
    kiedy zamykano szkoly pielegniarskie, za to brakowalo nam specjalistow marketingu...

    Dlatego dzisiejsze prognozy traktuje jako zapowiedz bezrobocia dla tych
    wszystkich przyszlych inzynierow, korzy 'naprawde nie musza znac matematyki czy
    fizyki" - byle tylko chcieli nimi zostac, byle tylko sie zglosili na te
    politechnike... Hehe.
  • Gość: Hawa IP: *.182.64.59.nat.umts.dynamic.eranet.pl 14.05.10, 20:06
    Agresywne promowanie kierunków inżynierskich to jest jakaś gigantyczna pomyłka.
    Może i jest praca dla inżynierów, ale takich ze sporym stażem i uprawnieniami.
    Komuś po studiach jest ciężko, zwłaszcza, że na politechnikach często bywa
    kiepsko z praktyką, sa przestarzałe maszyny, źle wyposazone laboratoria, etc. A
    propaganda pt. "każdy może, wszystkich zapraszamy" jest szkodliwa, bo NIE KAŻDY
    może. Dla beznadziejnych inżynierów pracy nie będzie nigdy. Studia być może nie
    są nie do ogarnięcia intelektualnie, ale dla mniej zdolnych są pracochłonne,
    zwłaszcza na kierunkach związanych z projektowaniem - nad tym dużo trzeba
    siedzieć. Mam znajomych po budownictwie (póki co I stopnia) - liczba osób, które
    kupują projekty i nawet specjalnie się z tym nie kryją jest zastraszająca.
    Miejmy nadzieję, że do budowania domów i mostów się te "inże" nie dopchają.
    Wiele osób niestety się na te reklamówki łapie, bo marketingowo akcja
    zrobiona jest bardzo ładnie.

    A klasa w liceum... Gdybym miała wybierać jeszcze raz, to na klase humanistyczną
    zdecydowałabym się tylko w liceum, co do którego mam pewność, że robi dobre
    zajęcia. W kiepskich liceach do klas humanistycznych i społecznych idą głównie
    ci, co nie potrafią liczyć (mówie na podstawie relacji osób, które chodzą
    zarówno do elitarnych szkół, jak i do tych z okolic 50-80 miejsca).
  • agatka_s 14.05.10, 12:04
    Nie masz racji joa.

    Jeśli ktoś chce iść na politechnikę i studiować prawdziwie
    inżynierskie kierunki to wybiera klasę mat-fiz-a ta zazwyczaj w
    każdym liceum jest tylko jedna. Klasy informatyczne, biol-chem, czy
    spoleczne nie są dla inżynierów, bo tam nie ma rozszerzonej fizyki,
    a to jest przedmioy który inaczej niż np WOS czy nawet historia nie
    da się nauczyć samemu i nie da się nauczyć bez systematycznej pracy
    (tak samo jak matematyka czy chemia-jeśli zawalisz podstawy to do
    widzenia, inaczej niż np w historii gdzie nic nie wiesz o antyku ale
    świetnie znasz 2gą wojnę światową). Dostać się może na politechnikę
    można po każdej klasie, ale dać sobie radę na studiach już nie
    koniecznie. Natomiast na kierunkach humanistycznych jest studiować
    w stanie każdy nawet po klasie mat-fiz, informatycnej, czy biol-chem.

    Ja uważam że osoby o zacięciu humanistycznym mają łatwiej bo
    cokolwiek nie wybiorą w liceum jest OK. Ścisłowcy chcący zostać
    inżynierami za dużego wyboru nie mają.
  • Gość: menodo IP: *.adsl.inetia.pl 14.05.10, 12:24
    Agatko, na ktory kierunek humanistyczny latwo sie dostac po mat.-fizie?
    Na MISH? Tam nawet tytul laureata olimpiady polonistycznej nie zwalnia z egzaminu?
    Tragedie na Politechnice wynikaja z tego, ze mozna sie dostac na nia zmatura na
    poziomie 31 proc- tyle to nawet moja corka by osiagnela, a potem moglabym plakac
    na forum, ze mi dziecko sponiewierali.
    Mity o trudnych studiach inzynierskich tworza uczniowie, ktorzy w ogole na te
    studia nie powinni sie dostac. Jedynym ich pocieszeniem jest poczucie, ze gdyby
    poszli do humana albo spolka mieliby tak lajtowo jak koledzy z uniwersytetu.
    Tylko ze ci koledzy zdali mature rozszerzona na ok. 90 proc...

  • agatka_s 14.05.10, 13:30
    taką epistołę napisałam i mi poleciało w powietrze...

    No więc będzie krótko: mój syn dziś zdałby spokojnie maturę i z WOS,
    i z polskiego (choć ma bardzo słabą czwórke) i geografii i pewnie
    nawet z historii (trója i to wcale nie mocna)-gdyby chciał zdać
    bardzo dobrze, tak żeby go przyjeli na konkretne studia to by się
    musiał pouczyć chwilę). Nie zdałby natomiast ani z matematyki, ani
    z fizyki, ani chemii-bo zwyczajnie tej wiedzy jaką wymaga się na
    tych maturach pozna dopiero w liceum i to wtedy gdy weźmie te
    przedmioty jako rozszerzone. Ja w tym roku też zdałam i to bardzo
    dobrze i polski i WOS. Nawet "Świętoszek" mnie nie przeraził....

    Jestem przekonana że chociażby na każdą filologię moj syn dostałby
    się już dziś, gdyby nagle podjął taką decyzję-miesiąc nauki i byłby
    gotowy, i co wiecej nie dałby się z takiej filologii wyrzucić, bo
    nawet jeśli miałby jakieś braki to wie jak te braki uzupełnić
    (studiowałam rok na filologii to wiem jak tam się studiuje, napewno
    było dużo lzej niż u mojego dziecka w gimnazjum...).

    Niestety z kierunkami typowo ścisłymi tak nie da rady. I to nie
    chodzi o kwestie "trudności", bo akurat i matematyka i fizyka są dla
    mojego syna łatwiejsze niż polski czy historia, ale poprostu dopiero
    po liceum i to po programie rozszerzonym zdobędzie ta wiedzę jaką
    sprawdza matura rozszerzona z matematyki, czy fizyki.

    Mój syn jako osoba która chce studiować na politechnice i to w
    sposób odpowiedzialny (tylko politechnika jako wybór), na wydziałach
    mechanicznych, inżynierskich ma bardzo skromny wybór: po jednej
    klasie z każdego liceum.

    I od razu odpowiedź do joa: nie masz racji bo sugerujesz że skoro
    cały naród ma studiować na politechnice to Ci którzy to chcą zrobić
    mają taki wielki wybór (versus "humanisci" którzy jak zrozumiałam
    wyboru nie mają duzeg). Wcale nie. Jak pokazuje przykład mojego
    syna, ktoś kto z przekonania chce pójść na politechnikę de facto
    moze wybrać 3 klasy (ja już tu nie wspomne o takich luksusach jak
    wybór języka np, jak jest jedna klasa to co tu wybierać....).
  • Gość: menodo IP: *.adsl.inetia.pl 14.05.10, 14:07
    A to masz genialne dziecko i sama jestes geniuszem. Grunt to dobre samopoczucie.
    Ze Swietoszkiem i ja,i moje dziecko dalybysmy sobie rade. Matura podstawowa z
    wosu byla latwiejsza niz szkolny etap konkursu gimnazjalnego. Arkusza
    rozszerzonego nie widzialam, ale z ubieglorocznego 90 proc. bym nie dostala.

    Ja niestety nie potrafie pomoc swojemu dziecku w napisaniu wypracowania z
    polskiego w 1 klasie liceum, mimo ze sama nie mialam z tym przedmiotem
    problemow. Do matury rozszerzonej z polskiego nie mam odpowiedniego aparatu
    pojeciowego - nigdy nie bylam tak uczona polskiego.

    Mimo braku poczucia swojej genialnosci widze jednak roznice miedzy wynikiem 31
    proc. z podstawowej matematyki i fizyki i 90 proc. z rozszerzonego polskiego i
    historii, bo wiem, ze porownywanie dwoch roznych populacji zwyczajnie nie ma
    sensu i nie uwazam tego za jakas szczegolna zdobycz intelektualna.
  • agatka_s 14.05.10, 14:17
    Mi nie chodzi o dyskusje na temat genialności czyjejkolwiek-to był
    tylko przykład ilustrujący.

    Chodzi mi o to ze przedmioty scisłe są uczone inaczej niż
    humanistyczne. Humanistyczne (w tym i geografia i wos i nawet
    trochę biologia) cały materiał jest już w gimnazjum i potem się go
    powtarza, i pogłebia-ale jak ktoś się sam przyłoży to nawet z wiedzą
    z gimnazjum da sobie radę jak się uprze.

    Przedmioty ścisłe są uczone inaczej-po kolei. Po gimnazjum wychodzi
    się bez znajomości pojęć typu badanie funkcji, całka, różniczka itp.
    i co więcej te rzeczy w klasach nierozszerzonych w ogóle nie są
    uczone. (program polskiego mniej więcej jest podobny dla wszystkich,
    każdy przerabia od antyku po literaturę współczesną, nawet jeśli
    robi tylko kurs w gimnazjum)

    Ktoś kto pójdzie na kierunki ścisłe i potem zmieni zdanie-da sobie
    radę od biedy. Ktoś kto przez przypadek dostanie się do klasy jak
    ty to nazywasz społecznej (a ta klasa jest z punktu widzenia
    zainteresowań do przyjęcia np dla mojego syna) powrotu na
    politechnikę juz nie ma (moze i zda, ale po pierwszym roku go wywalą
    bo braki z matematyki wyjdą szybko).
  • Gość: menodo IP: *.adsl.inetia.pl 14.05.10, 14:41
    Nie, Ty chyba nie wiesz jak wyglada obecnie program nauki w liceum.
    Program biologii w humanistycznej klasie mojej corki rzeczywiscie jest
    poglebieniem wiedzy z gimnazjum, ale w biol-chemie??? Tam sie dzieci ucza
    biologii z podrecznikow akademickich,podobnie jak moja corka historii. Akurat
    moja corka ma kolezanke w biolchemie, wiec wymieniaja sie doswiadczeniami.
    Polski i historia na poziomie mojej corki dla tej dziewczynki juz po pol roku
    nauki licealnej sa kosmosem.

    A z politechnika powtarzam,co slysze. Przyjdzcie do nas, wszytskiego was
    nauczymy,a nawet wam za to zaplacimy. Nawet mojego syna zaczyna to krecic - a
    moze by tak na inzyniera isc po tych 2 kierunkach uniwersyteckich :) ? Znam
    dzieciaki po staszicu ktore tam studiuja - opowiadaja, ze czasem czuja sie tam
    jak z opowiesci powojennych, kiedy do miast zjezdzaly sie tlumy polanalfabetow,
    bo nie matura lecz chec szczera...

  • agatka_s 14.05.10, 15:29
    Nie znam programów w liceum, wiem tylko ze spotkań informacyjnych że
    przedmioty uczone w stopniu rozszerzonym są zawsze uczone według
    kompletnie innej podstawy programowej (dlatego nie ma możliwości
    zmian w trakcie). Wiem też że od lat się narzeka że głównym
    bezsensem wprowadzenia gimnazjów jest to że w liceum powtrarza się
    to czego uczono w gimnazjum (jako ciekawostke powiem że syn
    opowiadał ze ich pani od historii na którejś lekcji "wpadała w
    panikę" bo jej się pokręciło czego ma uczyć w ich klasie, bo w 2
    klasie gimnazjum i liceum robiła równolegle to samo tylko w ciut
    innym tempie...).

    Ale swoją wiedzę i ocenę-niefachową ale organoleptyczną opieram na
    analizie arkuszy matur. Od 3 lat czytam regularnie arkusze
    maturalne, a w zeszłym roku pokusiłam się wraz z synem je
    rozwiązać. I widzę , że matury rozszerzone z polskiego i WOS,
    geografii, de facto nie zawierają niczego czego ktoś pracowity nie
    nauczy się sam, nie ma niczego takiego że oczy się robią jak
    żarówki. Matura z WOS rozszerzona była banalna dla mojego syna w
    zeszłym roku, i to nie dlatego że on się jakoś tego WOS-u uczył, tam
    poprostu były takie rzeczy albo z telewizora albo "na logikę".

    O biologii się nie wypowiadam (akurat mój syn już ma uniwersytecką
    biologię, bo ich pani profesor wykłada też na wydziale biologii UW
    (nie można było znaleźć nikogo kto mógłby uczyć biologii po
    angielsku, tylko na UW)i chyba sobie za punkt honoru wzięła
    przyciągnąć jak najwięcej przyszłych sudentów)-bo niewykluczone że
    to jest tak samo jak z matematyką i fizyką, że pewne rzeczy są
    uczone dopiero w liceum.

    Ja nie wiem jak mają humaniści (kompletnie nas to nie interesuje)
    możliwe że tak samo ciężko jak ścisłowcy. Chcę tylko powiedzieć że
    to iluzja że ścisłowcy mają taki wybór, bo jak ktoś jest
    zdeterminowany to naprawde de facto ma 3 klasy do wyboru i koniec.
    I to mnie smuci, i myślę że joa ma rację (UWAGA !!!! piszę że joa ma
    rację) i np wybór 6 klas (albo 10) z dowolnej liczby liceów byłby
    lepszy. Nam brakuje jeszcze jakiś 3 innych wyborów żeby się poczuć
    komfortowo i mieć duże spectrum.
  • Gość: filga IP: 217.11.129.* 14.05.10, 16:00
    Agatko!
    Reytan jest świetną szkołą! Nauczycieli ma znakomitych. Ale jednak
    przesadziłaś z tym uniwersyteckim poziomem w drugiej gimnazjalnej!
    To, że uczy nauczyciel akademicki nie oznacza automatycznie, że
    realizuje program taki jak dla studentów.
  • verdana 14.05.10, 16:08
    Jestem nauczycielem akademickim. Uczyłam w liceum. Poziom
    utrzymywałam na poziomie średniej klasy - czyli nieco powyżej zera.
    Nauczyciel akademicki, ktory nie potrafi dostosować poziomu do
    gimnazjum, tylko zaczyna wyklad dla studentów, powinien zostać
    dyscyplinarnie zwolniony. Bo nie na tym polega podnoszenie poziomu
    szkoły.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • agatka_s 14.05.10, 16:12
    O Jeeezu, przecież to było dowcipnie w odpowiedzi na post menodo o
    biologii na poziomie uniwersyteckim.

    Ale faktem jest że rodzice na zebraniach bardzo narzekają że pani
    trochę przesadza z wymaganiami. Nie da się ukryć , że mój syn uczy
    się głównie biologii (może nie tyle uczy się co ciągle robi jakieś
    prace i przentacje i to w grupach i indywidualnie, non stop siedzi w
    internecie pod kątem biologii).
  • Gość: filga IP: 217.11.129.* 14.05.10, 16:23
    No to się nie poznałam. Poczucie humoru gdzieś w kącie przysnęło.
  • kkokos 14.05.10, 20:04
    Znam
    > dzieciaki po staszicu ktore tam studiuja - opowiadaja, ze czasem czuja sie tam
    > jak z opowiesci powojennych, kiedy do miast zjezdzaly sie tlumy polanalfabetow,
    > bo nie matura lecz chec szczera...
    >

    ja takie opowieści słyszałam z ust kobiety, która wykłada na chemii (fakt, nie
    mam mam pewności, ze to chemia na polibudzie, a nie uniwersytecka) i prowadzi
    jakieś zajęcia z gatunku "wstęp do..." - tyle że tam ten wstęp to są teraz
    zwyczajne douczki, korepetycje z podstawowych rzeczy, których ludzie po liceum
    nie umieją, a powinni, ba, kiedyś umieli przychodząc na studia, a od iluś lat
    już nie.
  • verdana 14.05.10, 22:57
    Naprawdę, daję słowo - ten tekst znam. Z czasopism z lat 20-tych i
    30-tych.
    Póki nie ograniczy się ilosci przedmiotow i zakresu materiału
    wszyscy będą umieli wszystko po łebkach. Taka jest prawda.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • joa66 14.05.10, 14:41
    "nie masz racji bo sugerujesz że skoro
    > cały naród ma studiować na politechnice to Ci którzy to chcą
    zrobić
    > mają taki wielki wybór "

    agatko - ja wiem, że z zasady nie mam racji;), ale czytaj uważnie
    KTO co pisze;)
  • agatka_s 14.05.10, 15:00
    joa66 napisała:

    > "nie masz racji bo sugerujesz że skoro
    > > cały naród ma studiować na politechnice to Ci którzy to chcą
    > zrobić
    > > mają taki wielki wybór "
    >
    > agatko - ja wiem, że z zasady nie mam racji;), ale czytaj uważnie
    > KTO co pisze;)


    jeśli Cię zrozumiałam opacznie to przepraszam
  • joa66 14.05.10, 15:28
    Proszę. Nie wiem czy uczniowie zainteresowani nauki ścisłymi mają
    wielki wybór. Dla wielu "ścisłowców" klasy humanistyczne to zarówno
    klasy z polskim i historią sztuki jak i klasy z historią i
    geografią.

    Być może klasy ścisłe wyglądają podobnie z perspektywy humanistów.

    Co nie zmienia faktu, że władze promują mocno kierunki ścisłe.
  • joa66 14.05.10, 12:39
    W czym nie mam racji??
  • lodewijk 14.05.10, 08:09
    Odkąd pamiętam, także w moim liceum, zawsze była jedna klasa humanistyczna. Plus
    jedna mat-fiz, jedna biol-chem i jedna czy dwie klasy ogólne. Teraz klas
    ogólnych nie ma, a szkoły zamiast tego tworzą inne kombinacje - klasy
    "prawnicze", artystyczne. Myślę, że wiekszość liceów po prostu postawiła na
    przedmioty tzw. społeczne - wos z historią, wobec dużej liczby chętnych na
    kierunki właśnie tzw. społeczne. Kosztem "czystych" humanistów. Niektóre szkoły
    wręcz zrezygnowały z czysto humanistycznego kierunku, zastepujac go
    "społeczno-prawnym" czy jak tam zwał.
    Faktycznie pojawiły się dla "ścisłowców" dwie różne kombinacje mat-fiz i
    mat-inf, ale wynika to nie tyle z boomu na ścisłowców, co z głupich rozkładów
    materiału i siatek godzinowych i z faktu, że jak ktos planuje iść na
    informatykę, to klasycznego "ścisłego" profilu mat-fiz wziąć nie może, bo nie
    będzie miał tam w ogóle informatyki, tylko jakąś technologię informacyjną.
  • lodewijk 14.05.10, 08:38
    I jeszcze - te klasy matematyczno-geograficzne to, moim zdaniem, taki
    odpowiednik klas ogólnych, bo te przedmioty pojawiaja się na róznych kierunkach
    i ktoś, kto nie jest jeszcze zdecydowany, może spokojnie wybrać taki profil i
    trafić w całkiem sporą liczbę kierunków na studia, gdzie takie przedmioty są
    akceptowane.
  • nchyb 14.05.10, 09:10
    chyba nie mam takiego wrażenia.
    W wybranych szkołach syna są po min. 2 klasy humanistyczne (np. z
    elementami prawa, z elementami europeistyki, z elementami
    filmoznawstwa), a także po minimum 1 klasie językowej. Fakt że
    ścisłych jest ciut więcej.
    Ale za tzw. moich czasów, humanistyczne były tylko w niektórych
    szkołach i po maksymalnie 1 klasie w szkole...
    --
    Kryminały i sensacje
  • Gość: menodo IP: *.adsl.inetia.pl 14.05.10, 11:10
    > W wybranych szkołach syna są po min. 2 klasy humanistyczne (np. z
    > elementami prawa, z elementami europeistyki, z elementami
    > filmoznawstwa), a także po minimum 1 klasie językowej."

    No i to jest wlasnie przyklad na to, co sie obecnie uwaza za klase humanistyczna...
  • selerr 14.05.10, 12:34
    No niestety, jeśli jest duże parcie na kierunki tzw. społeczne (wszyscy jakoś
    chca zostać prawnikami, politologami, specami od stosunków międzynarodowych,
    europeistami itp.), a na kierunki typowo humanistyczne, jak filologia, filozofia
    itp. znacznie mniejsze, to licea się do tych trendów usiłują dostosować. A rózne
    profile ścisłe tez wynikaja ze specyfiki studiów - kiedyś na chemię na
    politechnice mozna było iść zarówno po biol-chemie, jak i mat-fizie, bo każdy
    był mniej wiecej równie dobrze (plus własny wysiłek) przygotowany po liceum,
    które kiedys było ogólnokształcące. Teraz, gdy programy poszczególnych
    przedmiotów sa tak okrojone, a niektórych w ogóle de facto w liceum prawie nie
    ma (a po tej swietnej reformie w ogóle nie będzie), licealiści mają ciężki
    wybór. Ktoś, kto idzie na informatykę, nie może iść do mat-fizy, ktoś, kto sie
    wybiera na politechnikę, nie może iść do mat-inf, bo ma fizyki za mało itp
    dziwadła się porobiły.
  • Gość: menodo IP: *.adsl.inetia.pl 14.05.10, 13:00
    selerr napisał:

    > No niestety, jeśli jest duże parcie na kierunki tzw. społeczne (wszyscy jakoś
    > chca zostać prawnikami, politologami, specami od stosunków międzynarodowych,
    > europeistami itp.), a na kierunki typowo humanistyczne, jak filologia, filozofi
    > a
    > itp. znacznie mniejsze, to licea się do tych trendów usiłują dostosować."

    Ale to jest glupia polityka oswiatowa. Jestem przekonana, ze przyszly prawnik
    czy eurpejski biurokrata lepiej sobie poradzi jesli bedzie mial soba solidna
    edukacje humanistyczna. Pewnych deficytow nie da sie juz nadrobic a to, co na
    etapie liceum wydawalo sie niepotrzebnym balastem - swietnie procentuje w
    pozniejszym zyciu.
  • selerr 14.05.10, 13:14
    Zgadzam się z tym. Ale obecne licea coraz bardziej zaczynaja przypominać jakies
    kursy zawodowe (ba, żeby chociaż zawodowe), skutecznie zawężając horyzonty
    kandydata na studia do jakiegoś wycinka wiedzy, którą powinien posiadać
    absolwent liceum.
  • Gość: menodo IP: *.adsl.inetia.pl 14.05.10, 13:21
    selerr napisał:

    > Zgadzam się z tym. Ale obecne licea coraz bardziej zaczynaja przypominać jakies
    > kursy zawodowe (ba, żeby chociaż zawodowe), skutecznie zawężając horyzonty
    > kandydata na studia do jakiegoś wycinka wiedzy, którą powinien posiadać
    > absolwent liceum."

    Wlasnie dlatego trzeba szukac szkol,ktore sa czyms wiecej niz kursem "skutecznie
    przygotowujacym do matury" :)
  • Gość: menodo IP: *.adsl.inetia.pl 14.05.10, 13:42
    selerr napisał:

    > Zgadzam się z tym. Ale obecne licea coraz bardziej zaczynaja przypominać jakies
    > kursy zawodowe (ba, żeby chociaż zawodowe), skutecznie zawężając horyzonty
    > kandydata na studia do jakiegoś wycinka wiedzy, którą powinien posiadać
    > absolwent liceum."

    Przypomniala mi sie niedawna rozmowa z kolega (po historii), ktory zrobil
    kariere w miedzynarodowym biznesie. W jednym z korporacyjnych wyjazdowych
    spotkan brali udzial takze polscy menedzerowie...Opowiadal o ich skrepowaniu
    kiedy rozmowy schodzily na tematy inne niz wielkosc/wartosc sprzedazy, np.
    kwestie roznic miedzykulturowych; nawet o Polsce niewiele mieli do
    powiedzenia...Miedzy soba gadali glownie o zakupach w stylu gdzie tanio mozna
    kupic koszulke z aligatorem albo z koniem; moze byc nawet podrobka...Zenada.
  • Gość: adwarp IP: 85.222.87.* 14.05.10, 11:48
    > W wybranych szkołach syna są po min. 2 klasy humanistyczne (np. z
    > elementami prawa, z elementami europeistyki, z elementami
    > filmoznawstwa), a także po minimum 1 klasie językowej

    zgaduję,że to nie Warszawa:)
  • Gość: menodo IP: *.adsl.inetia.pl 14.05.10, 11:53
    adwarp napisał(a):

    > > W wybranych szkołach syna są po min. 2 klasy humanistyczne (np. z
    > > elementami prawa, z elementami europeistyki, z elementami
    > > filmoznawstwa), a także po minimum 1 klasie językowej
    >
    > zgaduję,że to nie Warszawa:)"

    Takich szkol jest mnostwo w Warszawie. Im nizsze notowania w rankingu
    maturalnym, tym wiecej tego typu oddzialow.
  • Gość: oldrena1 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.05.10, 12:25
    W Warszawie jest np. Kołłątaj z dwiema klasami o rozszerzonych
    przedmiotach humanistycznych. Słowacki takoż.

    --
    Old
  • nchyb 14.05.10, 12:27
    dobrze zgadłaś :-)

    okazuje sie, ze na zachodnich rubieżach Polski młodzież też chodzi
    do szkół ;-)

    Moje odczucia moga być lekko skrzywione, gdyż też syn kierując się
    wyborem, preferował jednak szkoły znane z nastawienia na kształcenie
    humanistyczne :-)

    A przypuszczam, że klasy humanistyczne sa wszędzie prawdopodobnie
    zbliżone i to, że dodatkowo do takiej klasy dołożą godzinę
    tygodniowo np. greki (obok obowiązkowej łaciny) lub elementów prawa,
    lub warsztatów dziennikarskich to profilu z humanistycznego na inny
    nagle nie zmieni...

    --
    Kryminały i sensacje
  • Gość: adwarp IP: 85.222.87.* 14.05.10, 12:56
    "> okazuje sie, ze na zachodnich rubieżach Polski młodzież też chodzi
    > do szkół ;-)"

    :)cóż za ulga, bo już się bałam,że wykształcona młodzież tylko w centralnej
    Polsce /czyt.Warszawa/:)

    a tak à propos łaciny? warto podjąć trud nauki tego języka? i czy da go można
    później wykorzystać?
  • Gość: menodo IP: *.adsl.inetia.pl 14.05.10, 13:15
    "a tak à propos łaciny? warto podjąć trud nauki tego języka? i czy da go można
    później wykorzystać? "

    Moim zdaniem lacina to podstawa wyksztalcenia humanistycznego.
    Z jednej strony bardzo porzadkuje umysl, z drugiej "mozna ja wykorzystac" np. w
    dalszej edukacji jezykowej, nie mowiac juz o studiach prawniczych czy
    historycznych.
  • joa66 14.05.10, 14:50
    " Moim zdaniem lacina to podstawa wyksztalcenia humanistycznego"

    Ciekawostka z Cervantesa z klasy hiszpańskiej (4letniej) - nie ma
    łaciny, ponieważ..każdy nauczyciel łaciny uważa, że jego przedmiot
    jest najważniejszy i kiedy uczniowie zaczynali od zera naukę łaciny
    i hiszpańskiego..wszytstko im się myliło.
  • Gość: menodo IP: *.adsl.inetia.pl 14.05.10, 15:03
    > Ciekawostka z Cervantesa z klasy hiszpańskiej (4letniej) - nie ma
    > łaciny, ponieważ..każdy nauczyciel łaciny uważa, że jego przedmiot
    > jest najważniejszy i kiedy uczniowie zaczynali od zera naukę łaciny
    > i hiszpańskiego..wszytstko im się myliło."

    Tu bym sie nawet zgodzila.

    Ale w ja mowie o klasach humanistycznych, gdzie nauka obcego nie odbywa sie w
    wymiarze 21 godzin tygodniowo.

    I ze wypieranie laciny z klas humanistycznych na rzecz "warsztatow filmowych"
    albo "dziennikarskich" uwazam za nieporozumienie.
  • joa66 14.05.10, 15:23
    Zamieniłam kilka słów z nauczycielką retoryki w pewnym liceum.
    Piękny przedmiot..retoryka. Wolałabym, żeby retoryki mojego dziecka
    nie uczyła.

    Były też warsztaty dziennikarskie. Dumni uczniowie pokazali swoją
    gazetkę, w której było sporo przedruków. Zapytałam żartobliwie o
    prawa autorskie. Nie rozumieli dlaczego.

    Prawdę mówiąc boję się różnych "humanistycznych" wynalazków
    szkolnych. Często nazwa ma przyciągać. I na tym się kończy.

  • nchyb 14.05.10, 15:45

    > Były też warsztaty dziennikarskie. Dumni uczniowie pokazali swoją
    > gazetkę, w której było sporo przedruków. Zapytałam żartobliwie o
    > prawa autorskie. Nie rozumieli dlaczego.

    no, to już chyba nie jest winą wymyślonych warsztatów, lecz sposobu
    ich prowadzenia. A źli wykładowcy i źli nauczyciele trafić się mogą
    w różnych klasach, na różnych uczelniach...
    --
    Kryminały i sensacje
  • joa66 14.05.10, 15:55
    Teoretycznie masz rację. Ale ja rozumiem ( w pewnym sensie), że może
    się trafić kiepski nauczyciel z przedmiotu obowiązkowego, w sumie
    nikt nie pyta dyrekcji czy chce nauczać matematyki i biologii.

    Jeśli jednak szkoła porywa się na samodzielny projekt,
    oczekiwałabym, że ma zaplecze.
  • Gość: filga IP: 217.11.129.* 14.05.10, 16:17
    No, cóż. Moim zdaniem, i łacina i filozofia. Ale także , nazwijmy to
    akademia filowa i teatralna. Pozalekcyjnie, ale obowiązkowo. A
    także "kurs" historii sztuki i muzyki. (to w ramach WoK)
  • Gość: menodo IP: *.adsl.inetia.pl 14.05.10, 17:02
    filga napisał(a):

    > No, cóż. Moim zdaniem, i łacina i filozofia. Ale także , nazwijmy to
    > akademia filowa i teatralna. Pozalekcyjnie, ale obowiązkowo. A
    > także "kurs" historii sztuki i muzyki. (to w ramach WoK)"

    Tu zgoda, ale jesli te akademie filmowo-teatralno-dziennikarskie traktowane sa
    jako edukacja humanistyczna ZAMIAST laciny,filozofii i woku to ja za taka
    edukacje dla swojego dziecka dziekuje.

    To ja juz wole klase hist-wos albo mat-geo., zwlaszcza ze filmu i teatru
    dzieciak ma duzo, a zeby sie brac za dziennikarstwo to najpierw trzeba miec cos
    do powiedzenia.
  • kkokos 14.05.10, 19:31
    a zeby sie brac za dziennikarstwo to najpierw trzeba miec cos
    > do powiedzenia.

    e, tu to akurat naiwny idealizm przez ciebie przemawia - zawód jak każdy inny,
    czyste rzemiosło. oczywiście niektórzy wspinają się na wyżyny artyzmu :) ale to
    naprawdę mała grupa.

    problem z warsztatami dziennikarskimi w liceach polega na czym innym - tekst
    dziennikarski (czy z dziennikarskim sznytem) to nie jest wypracowanie. a raczej
    to nie jest to wypracowanie, jakiego obecnie się od ucznia żąda na maturze. jak
    się tłucze do upadłego rozprawki do matury, to raczej nie uczy się pisać ze
    swadą. sprawozdanie w formie wymaganej przez szkołę także leży dość daleko od
    sprawozdania pisanego przez dziennikarza AD 2010 (bo np. z tekstem
    dziennikarskim z roku 1975 ma wspólnego znacznie więcej). nie wiem, czy dlatego
    gazetki szkolne pełne są wciąż tekstów zaczynających się w stylu "w dniu 8 marca
    br. odbyła się w sali gimnastycznej naszej szkoły niecodzienna uroczystość.
    wzięli w niej udział przedstawiciele władz oświatowych naszego miasta, parafii,
    delegacje nauczycieli i uczniów zaprzyjaźnionych szkół oraz nauczyciele i
    uczniowie naszej szkoły" (a o co chodzi, dowiemy się z czwartego akapitu).
    być może nauczyciele też nie umieją po prostu pisać inaczej.



  • verdana 14.05.10, 19:36
    Sami nie umieją i innym nie pozwalają. Moje dzieci byly regularnie
    tępione za "swobodny styl", przy czym nie chodzilo tu o wzory podań
    czy sztywne rozprawki, ale o opowiadania i reportaze.

    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • kkokos 14.05.10, 20:12
    przy czym nie chodzilo tu o wzory podań
    > czy sztywne rozprawki, ale o opowiadania i reportaze.

    nie wiem, czy mówisz o liceum czy gimnazjum - ale u mojego dziecka w gimnazjum
    pani, która zadała napisanie reportażu (a właściwie opowiedzenie historii jasia,
    co nie doczekał, słowami ojca jasia, lekarza, sąsiada lub reportera miejscowej
    gazety - mój syn wybrał reportaż interwencyjny), już nie pracuje. miała za duże
    wymagania :(
    rodzice się bardzo skarżyli, a jedna z matek posunęła się do pójścia do dyrekcji
    na skargę z ćwiczeniami do gramatyki, w których były zrobione tylko dwie strony.
    bo co to za pomysł, by uczyć dziecko, że na każdą historię można spojrzeć z
    wielu stron - wszak są ważniejsze rzeczy do zrobienia w szkole na polskim.
  • verdana 14.05.10, 23:00
    Gimnazjum. Na wymagania nikt nie narzeka, prócz mojego syna, który
    uwaza, ze są zbyt niskie (gramatyki jego skargi nie dotyczą:).
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • Gość: menodo IP: *.adsl.inetia.pl 15.05.10, 00:48
    kkokos napisała:

    > a zeby sie brac za dziennikarstwo to najpierw trzeba miec cos
    > > do powiedzenia.
    >
    > e, tu to akurat naiwny idealizm przez ciebie przemawia - zawód jak każdy inny,
    > czyste rzemiosło. oczywiście niektórzy wspinają się na wyżyny artyzmu :) ale to
    > naprawdę mała grupa."

    Zaden iedealizm, wbrew pozorom doswiadzenie.
    Teraz OT. Kiedys zamowilam tekst u tzw. profesjonalnego dziennikarza nt.pewnej
    marki bielizny. I on napisal zdanie, ktorego nie potrafie zapomniec - potem
    przyszla wojna, po ktorej juz nic nie bylo takie jak dawniej,ale rynek bielizny
    pozostal bez zmian...

    Uwielbiam to zdanie, czesto je sobie powtarzam,kiedy jest mi bardzo zle:)
  • verdana 15.05.10, 13:29
    Przepiękne!!!!!!
    A zeby bylo jueszcze śmieszniej - kompletnie nieprawdziwe:) Co do
    rynku oczywiście, nie wojny.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • Gość: menodo IP: *.adsl.inetia.pl 15.05.10, 15:04
    Przepiękne!!!!!!
    A zeby bylo jueszcze śmieszniej - kompletnie nieprawdziwe:) Co do
    rynku oczywiście, nie wojny. "

    Bo po I wojnie swiatowej nawet rynek bielizny nie byl juz taki jak dawniej:)
  • Gość: learning-to-fly IP: 95.108.50.* 14.05.10, 20:21
    >Ciekawostka z Cervantesa z klasy hiszpańskiej (4letniej) - nie ma
    >łaciny, ponieważ..każdy nauczyciel łaciny uważa, że jego przedmiot
    >jest najważniejszy i kiedy uczniowie zaczynali od zera naukę łaciny
    >i hiszpańskiego..wszytstko im się myliło.

    Łaciny nie ma, bo kuratorium przejrzało siatki godzin, regularnie przekraczane.
    Cervantes miał ostatnią klasę hiszpańską z łaciną, tam gdzie klasy powstawały od
    roku 2004/05 łaciny nie miał już nikt. Niezależnie od tego co mówi p. dyrektor
    ;), bo z łaciną problemy były od zawsze chyba, a na prośby uczniów i rodziców,
    żeby trochę wyluzować odpowiedź była zawsze taka sama: "trzeba się było uczyć".
    I nagle jednego roku "zmiękli" i wycofali łacinę, przypadkiem po wizycie
    kuratorium...
    Łacina i hiszpański się myliły, nauczycielka tłumaczyła może i dobrze, ale tylu
    nerwów to było zdecydowanie niewarte (po zmianie było niby luźniej, ale za to
    nauczycielka słabsza). Zwłaszcza, że w ciągu trzech lat cała kuta do bólu i
    rzucania książkami łacina wyparowała i na studiach muszę się uczyć od nowa. Tu
    też wyparuje po góra roku, a jakbyśmy zamiast tego mieli zwiększone godziny
    lektoratu języka nowożytnego, to tych godzin byłaby już w miarę sensowna ilość.
  • nchyb 14.05.10, 13:33

    > a tak à propos łaciny? warto podjąć trud nauki tego języka? i czy
    da go mo
    > żna
    > później wykorzystać?

    jako uczennica matfizu łaciny nie miałam. Zazdrościłam humanistom :-)
    Więc zaczęłam się uczyć prywatnie.
    Na prawie miałam łacinę, szło nieźle, ale nie ukrywam, że
    wcześniejsza nauka pomogła. Całkiem początkującym było trudniej.

    Czy da się wykorzystać w przyszłości? Hmmmm...
    Prawnikom i medykom na pewno. Innym? Hm...

    Moja łacinniczka twierdziła, że nauka gramatyki łacinskiej wpływa na
    umysł co najmniej tak stymulująco jak rozwiązywanie zagadek
    matematycznych.
    Ponoć wcześniejsza nauka łaciny wpływa też na ułatwienia w nauce
    języków nowożytnych. Nie wiem.
    Niemieckiego uczyłam się już dużo wczesniej, angielskiego razem z
    łaciną, włoskiego później. Nie było źle. O rosyjskim nie wpsominam,
    bo tego uczyłam się przed po i w trakcie... :-)
    Czy łacina pomogła? Nie mam pojęcia jakby było bez niej...



    --
    Kryminały i sensacje
  • verdana 14.05.10, 15:54
    Uczyłam się łaciny w liceum i jestem za tym, aby łacina byla tylko
    dla chętnych. Powiem szczerzxe - jest to język na tyle trudny, ze
    naprawdę nie warto wkladac tyle pracy w uczenie się go, znacznie
    lepiej jest ten czas przeznaczyć na jakikolwiek język nowozytny. Nie
    widze tej wyższosci w rozwoju intelektualnym, czy uczy sie czlek
    laciny , czy języka, ktory przyda się do czegos więcej, niż
    rozumienie sentencji łacińskich i co drugiego nagrobka.
    A klas humanistycznych rzeczywiście niewiele.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • Gość: filga IP: 217.11.129.* 14.05.10, 16:22
    Ale przecież łacina w wymiarze szkolnym to nie tylko język! To także
    podstawy cywilizacji i kultury europejskiej! Humanista bez odniesień
    do starożytności?! Zresztą, nie tylko humanista. A czasami
    umiejętność odczytania nagrobka czy zastosowania sentencji też się
    przydaje. Podobnie jak wiele innych rzeczy niekoniecznie koniecznych.
  • verdana 14.05.10, 18:16
    Jak najbardziej - ale to dotyczy w takim samym stopniu greki(bez
    umiejetnośći odczytania nagrobka...). Jesteś za uczeniem greki?
    Pewnie nie.
    Odniesień swietnie da się uczyć na innych lekcjach, na filozofii,
    wiedzy o kulturze, historii sztuki.
    A bardziej (poza kilkoma zawodami) niz odczytanie nagrobka przyda
    sie znajomość hiszpanskiego czy szwedzkiego, czy suahili,
    nabyta "zamiast".
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • Gość: azile.oli IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 14.05.10, 18:29
    Miałam łacinę w liceum, później na studiach. Szczerze
    powiedziawszy, uważam, że pewne rzeczy mi ta znajomość ułatwiała,
    tak naprawdę jednak sentencji nauczyć się można i bez nauki łaciny.
    Jednak to już nie to samo. Ja łacinę bardzo lubiłam, miałam świetną
    nauczycielkę, nigdy nie odbierałam tego przedmiotu , jako trudnego.
    Moja córka wybrała to samo liceum, też klasę humanistyczną. Dziś
    łaciny już tam nie ma, jest na profilu biologiczno-chemicznym.
    W klasie humanistycznej jest wiedza o kulturze i filozofia.

    Zresztą, wiedza o kulturze jest na wszystkich profilach w tej
    szkole.
    Córka chciałaby mieć łacinę, ale cóż...
    W kazdym razie klasa humanistyczna ma rozszerzenia :polski,
    historia, wos, język obcy nowożytny.
    Warsztaty teatralne, filmoznawcze są w zajęciach pozalekcyjnych.
    Z zasady jestem przeciwna pozalekcyjnym zajęciom obowiazkowym.
    Jeśli pozalekcyjne, to nie obowiazkowe.
    Moja córka ma zainteresowania społeczno - prawne i lingwistyczne,
    lubi pisać i robi to dobrze, ale zabawa w teatr jej nie odpowiada.
    Czym innym są podstawy teatrologii, wizyty w teatrze, kinie, czym
    innym występy na scenie.
    Gdyby jakiekolwiek zajęcia dodatkowe były obowiązkowe, to nie
    mogłaby wybrać żadnego profilu w żadnej szkole.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka