Dodaj do ulubionych

Studia humanistyczne i inne

29.03.11, 09:34
Temat na pierwszy rzut oka niezbyt związany z motywacją gimnazjalisty do nauki, ale jeżeli pomyślimy , że poczucie sensu tego co robimy jest ważne, to pytania o studia i pracę nabierają "ważności"


Ostatnio w mediach często jet poruszany temat bezrobocia wśród absolwentów uczelini wyższych, zwłaszcza kierunków humanistycznych. Zauważyłam, że często pojawia się pewna pretensja do państwa, że kształci młodzież na kierunkach, na które nie ma zapotrzebowania.

I zastanawiam się jaka jest rola państwa w tym wszystkim? Czy powinno pozamykać (przestać finansować) kierunki , po których bardzo trudno o pracę, czy decyzję zostawić teoretycznie dojrzałym 19latkom?

Czy 19 latek ma prawo powiedzieć "chcę studiować politologię, bo mnie to interesuje" ? A może państwo powinno mu odpoiwedzieć "sorry ziutek, ale nie będziesz tego studiował, bo potem pracy nie dostaniesz. Możesz studiować informatykę"

Ciekawa jestem Waszego zdania, bo wiem, że są tutaj rodzice gimnazjalistów, licealistów, studentów i absolwentów .
Obserwuj wątek
    • Gość: agatka_s Re: Studia humanistyczne i inne IP: *.aster.pl 29.03.11, 09:49
      Państwo to jakoś tam robi. Nie przez przypadek na taką japonistykę jest po kilka miejsc w roku, a np na kierunki pedagogiczne po kilkaset. Nie przez przypadek też niektóre kierunki są dofinansowywane studentom. I to jest OK.

      Nadprodukcja "humanistów" to przede wszystkim domena uczelni prywatnych. Poprostu wszystkim jest łatwiej i zaoferować prywatną edukację humanistyczną (a nie techniczną), i z niej skorzystać (a nie ze studiów państwowych). Niestety jakość tego wszystkiego na wyjściu jest poniżej Burkiuna Faso, nie obrażając tego skądinąd bliżej mi nie znanego kraju)-źle wybrany kierunek i jeszcze uczony w dramatycznie kiepski sposób, co to może za kwalifikacje dać ? Efekt końcowy jest jaki jest, nikt (mówie statystycznie) po tych szkołach dobrej pracy nie dostanie, jeżeli dostanie jakąkolowiek, bo pracodawcy wiedzą jaki poziom wykształcenia, a przedewszystkim postawe, etos itp absolwenci tych uczelni reprezentują. Mółodzi sobie nawet nie zdają sprawy ale poprostu prywatna uczelnia w cv to stygmat, i można się tu oburzać i rzucać, że to nie fair, ale TAK JEST (tak samo jak brak języka angielskiego to też stygmat i można być nie wiem jak super, ale tego się nie przeskoczy).

      A i żeby było jasne nikt w Polsce nikomu niczego nie narzuca i nie każe, poprostu niektóre rzeczy wymagają świadomych decyzji, i to zdecydowanie wcześniej niż przed wyborem studiów (choć niektórzy pewnie się nie zgodzą, ale swoje CV zaczyna się budować już od przedszkola ;-))) ).
      • joa66 Re: Studia humanistyczne i inne 29.03.11, 10:04
        Poziom wielu prywtanych uczelni to inna sprawa.

        Ja skłaniam się raczej ku poglądowi, że studiujemy na własną odpowiedzialność i nie do końca rozumiem tę niewypowiedzianą do końca pretensję "państwo pozwoliło mi studiować, a teraz nie mam pracy"

        A może się mylę?

    • malila Re: Studia humanistyczne i inne 29.03.11, 10:01
      > Czy 19 latek ma prawo powiedzieć "chcę studiować politologię, bo mnie to intere
      > suje" ? A może państwo powinno mu odpoiwedzieć "sorry ziutek, ale nie będziesz
      > tego studiował, bo potem pracy nie dostaniesz. Możesz studiować informatykę"

      :-DD Taki rozjazd jest bez sensu. Człowiek, któremu niedobrze się robi na widok kodów, będzie kiepskim informatykiem. Jeśli państwo zabroni studiowania politologii na rzecz informatyki i naprodukuje tych informatyków jak mrówków, to gdzie ten kiepski informatyk znajdzie pracę? Problem polega na czymś innym. Na kompletnym braku wsparcia dla dzieci, które mają same zdecydować, w jakim kierunku mają iść. Przy czym sam brak wsparcia byłby dużo mniejszym problemem niż brak wsparcia plus stawianie - nie zawsze wyraźnych - ograniczeń., co ma miejsce w rzeczywistości. Takim ograniczeniem są przekazy typu: twoje zainteresowania, jeśli nie przekładają się na oceny w szkole lub punkty na egzaminie, są mało istotne; artysta na życie nie zarobi; trzymaj się pewnych zawodów dających pewne pieniądze, itp. Te ograniczenia blokują rozwój, otwarcie się na nowe zawody, na stworzenie swojego własnego unikalnego zawodu, na łączenie wszystkich swoich zainteresowań, pasji, zdolności, umiejętności w pewną całość, blokują możliwość zaistnienia w zawodach innych niż te z pewną pensją, blokują chęć i energię pozwalającą na szukanie swojego miejsca i zawalczenie o najlepszą dla siebie, a równocześnie korzystną finansowo pracę.
      Staje więc taki dzieciak przed poważnym życiowym wyborem i jeśli jego zainteresowania nie zbiegają się z tym, co dostaje w ofercie, to ma poczucie przegranej, pojawiają się myśli, że do niczego się nie nadaje...
      Brakuje takiego doradztwa czy wsparcia psychologicznego bardzo.
      --
      tak wielu mesjaszy wie wszystko o wszystkim,
      no to czemu ich wizje skłócają wyznawców tak?
      • joa66 Re: Studia humanistyczne i inne 29.03.11, 10:11
        Brakuje takiego doradztwa czy wsparcia psychologicznego bardzo.

        Zgadzam się. Zwłaszcza, że niewiele kierunków ma proste przełożenie na pracę, zawód. Najczęściej jest to mieszanka studiów, pierwszych doświadczeń zawodowych , dodatkowych umiejętności i pasji.

        Obawiam się jednak, że jest niewielu specjalistów-doradców, którzy są w stanie dobrze omówić takie ścieżki rozwoju z maturzystą. Większość (gdyby takie doradztwo zorganizować na masową skalę) pewnie będzie doradzała schematycznie.

      • Gość: agatka_s Re: Studia humanistyczne i inne IP: *.aster.pl 29.03.11, 10:24
        Eeeee tam

        To jest kwestia postawy młodego człowieka.

        Ja od kilku lat mam doczynienia z absolwentami, i naprawde akurat dla pierwszej pracy to nie ma aż takiego znaczenia czy to jest student politologii czy np finansów i bankowości (o studiach medycznych, czy bardzo wyspecjalizowanych technicznych nie mówie, bo tu absolwenci jednak od początku szukają swoich zawodów bo liczą się staże, praktyka itp). Tu chodzi o stosunek do pracy, o energie, o zaangażowanie. Niestety często jest tak że dzieciaki którym rodzice "pozwalali" (mam na myśli atmosfere w domu, poglądy rodziców itp) na wszystkie "kaprysy" czyli np studiowanie dla przyjemności kilku kierunków, albo zajmowanie się językiem chińskim a nie prawdziwie potrzebnym angielskim czy niemieckim (to tak apropos innej dyskusji), przychodzą z postawą roszczeniową, która aż bije po oczach jak światło słońca. To są dzieciaki przekonane o swojej genialności, o swojej unikalności (tacy są intelektualni w swoich oczach, bo nie zniżyli się do poziomu pragmatycznego wybierania tego co się może sprzedać), a tu zonk. Nikt tego "nonkonformizmu" i tej pseudogenialności nie ceni, wręcz odwrotnie ceni się tych którzy są konsekwentni do bólu, pracowici do bólu i zwyczajnie im się chce chcieć.

        Wmawianie dziecku że może studiować to co chce, uczyć się dowolnie go fascynującego języka bo to dla niego najlepsze, to największa krzywda, jaką można dziecku zrobić. Bo tak poprostu nie jest. Można się żżymać i mówić że to straszne, ale jak tego się nie przyjmie do wiadomości to należy sobie zdać sprawę że będziemy dziecko jeszcze długo utrzymywać i płacić za leczenie u psychologów i psychiatrów (dziecka i nasze). Moim zdaniem lepiej zmienić swoje idealistyczne wyobrażenia wczesniej niż później (aha i prosze mnie nie przekonywać że ktoś tam odniósł sukces po filozofii itp, to nie o to chodzi).


        Kryzys będzie w całej Europie jeszcze długo, narazie nic nie wskazuje aby bezrobocie młodych w całej Europie malało, wręcz odwrotnie będzie rosło w zatrważającym stopniu. Aby dobrze zacząć trzeba trochę przyłożyć się do tego i naprawde postawić na konkretne "sprzedawalne" kwalifikacje. Nasze dzieci mają jeszcze na to szanse, te które już są na studiach mają już ciut przechlapane.
        • joa66 Re: Studia humanistyczne i inne 29.03.11, 10:40
          Nie oceniałabym cudzych wyborów, ale oczekiwałabym odpowiedzialności za nie.

          Chcesz studiować przez 5 lat amharski z pełną świadomością, że być może będziesz musiała pracować jako kelnerka albo sprzedawczyni -OK . Twój wybór i Twoje ryzyko. Nie każdy ma potrzebę posiadania dobrego samochodu, a mieszkanie może odziedziczył po babci.

          Nie rozumiem tylko pretensji do państwa , rządu za własne wybory. Zdziwienia, że po tym amharskim nie stoi do mnie kolejka pracodawców z ofertami pracy .


          Nie sądzę, że każdy maturzysta musi dokonywać wyborów opłacalnych materialnie. Chodzi mi bardziej o tę świadomość wyboru i jego konsekwencji.

          Czy 19 lat to za mało, żeby mieć taką wiedzę?
          • agatka_s Re: Studia humanistyczne i inne 29.03.11, 10:54
            Wiesz joa, teraz raczej nie myśli się kategoriami "opłacalne materialnie". Dla absolwentów ważne powinno być jako cel "zacząć pracować". To jest problem. Opłacalność materialna przychodzi z czasem (no chyba że się jest celebrytą...), na to trzeba zapracować, zainwestować, pomęczyć się kilka, kilkanaście lat aby potem odcinać kupony.

            Tu mówimy o tym aby z setek tysięcy młodych ludzi , którzy co roku lądują na rynku pracy wybrali właśnie mnie. Jak już się młody człowiek fajnie zaczepi, to potem już jakoś leci.

            A niestety młodym ludziom którym przez lata sączone takie bajki że najważniejsze są ich zainteresowania, pasje i "własny rozwój" trele morele, nie wiem nawet jak odległe od rzeczywistości, zwyczajnie brak tego czegoś co pokazuje że to właśnie ich mam wybrać a nie ich kolegę.

            Tylko za to odpowiadają w dużym stopniu rodzice, którzy chowają pod kloszem i w iluzjach. To są efekty fundowania tych milionów zajęć dodatkowych, wmawiania dzieciom że jak nauczą się pływać, tańczyć, śpiewać i grać na tamburynach podczas zajęć karate-a to wszystko jeszcze poświadczone przez miliony dyplomów i nagród- to świat przed nimi zrobi WOW !!!! i klęknie na kolana. Guzik prawda nie klęka.
            • joa66 Re: Studia humanistyczne i inne 29.03.11, 11:06
              sączone takie bajki że najważniejsze są ich zainteresowania, pasje i "własny rozwój" trele morele, nie wiem nawet jak odległe od rzeczywistości

              To nie jest bajka. Błąd tkwi w tym, że nie ma obiektywnego "najważniejsze". To młody człowiek musi wybrać co jest dla niego najważniejsze (niekoniecznie musi to być praca) . I znać konsekwencje swoich wyborów.

              Mnie irytuje takie biadolenie, że "oni" (państwo, rząd, uczelnia, masoni???) pozwolili mi studiować, a teraz nie dają mi pracy.



              • agatka_s Re: Studia humanistyczne i inne 29.03.11, 11:16
                joa66 napisała:

                > sączone takie bajki że najważniejsze są ich zainteresowania, pasje i "własn
                > y rozwój" trele morele, nie wiem nawet jak odległe od rzeczywistości

                >
                > To nie jest bajka. Błąd tkwi w tym, że nie ma obiektywnego "najważniejsze". To
                > młody człowiek musi wybrać co jest dla niego najważniejsze (niekoniecznie musi
                > to być praca) . I znać konsekwencje swoich wyborów.
                >
                > Mnie irytuje takie biadolenie, że "oni" (państwo, rząd, uczelnia, masoni???) [b
                > ]pozwolili [/b]mi studiować, a teraz nie dają mi pracy.
                >
                >
                >
                joa to są bajki. A z czego ma ten człowiek żyć (ten co uważa że nie praca jest najważniejsza) ? Z zasiłku ? Rodzice go mają utrzymać ?

                My tu nie mówimy o sytuacji "najwyżej pójde na zmywak" ale będe realizować swoje pasje, bo teraz to nawet już i tej pracy na zmywaku nie ma...(nie mówie o Warszawie, ale w większości kraju, nie ma ŻADNEJ pracy dla młodych). Sytuacja jest bardzo zła i będzie coraz gorsza i każdy ODPOWIEDZIALNY rodzic taką informacje do ucha swojego dziecka powinien sączyć, a nie bajki że jak pouczysz się chińskiego to świat oszaleje na twoim punkcie. NIE OSZALEJE.

                To co Cię irytuje, czyli to biadolenie to efekt głupoty rodziców, którzy utrzymują te iluzje i nie wierzą że to bajki.
                • Gość: menodo Re: Studia humanistyczne i inne IP: *.adsl.inetia.pl 29.03.11, 11:42
                  Agatko, ale czy istnieje "jedynie sluszny" ksztalcenia mlodych ludzi?

                  Pamietam, jak to bylo w latach 90. Mnostwo dobrze wyksztalconych inzynierow tracilo prace albo zostali usuwani z kierowniczych stanowisk. Na ich miejsce przychodzili mlodzi zdolni specjalisci od marketingu - bo okazalo sie, ze ci starzy potrafia myslec tylko w "kategoriach produktowych", a przecie jakosc nie jest wazna etc.
                  Mnostwo ludzi po studiach humanistycznych wchlonal biznes - bo okazalo sie, ze sa kreatywni i maja social skills niezbedne w zarzadzaniu, talenty do sprzedazy, sa kreatywni i potrafia sie lansowac:D
                  Wbrew pozorom w biznesie bardzo przydaja sie kolka zainteresowan z dziecinstwa, moze akurat nie w ksiegowosci, ale w szeroko rozumianej sprzedazy na pewno.
                  Moje kolezanki, ktore porobily kariery w PR czy HR to czesto panienki z dobrych domow, ktore od przedszkola uczyly sie 2 jezykow, graly na pianinie, w tenisa, jezdzily konno i co tam jeszcze. Kolka teatralne bardzo sie przydaly do pracy w mediach czy w biurach prasowych korporacji.

                  Slowem - ja wcale nie jestem pewna, czy za iles lat rynek wchlonie wszystkich ksztalcacych sie teraz inzynierow - bo moze sie okazac, ze zagraniczni inwestorzy przeniosa sie np. do Brazylii albo do Rosji i wtedy moze sie tez okazac, ze do wyjazdu za chlebem potrzebny jest portugalski albo rosyjski:)


                  • agatka_s Re: Studia humanistyczne i inne 29.03.11, 12:01
                    My się kompletnie nie rozumiemy.

                    Ja wcale nie uważam że każdy powinien teraz iść na politechnikę (sama np synowi politechnikę "odradzam" (może lepiej byłoby powiedzieć nie uważam tego wyboru za jedynie słuszny), bo moim zdaniem on nie ma predyspozycji na inżyniera i zwyczajnie jeśli nawet skończy (bo zdolny jest i nie mam watpliwości że dałby rade) nie będzie to dobry strzał, choć gdybym była tak ortodoksyjnie pragmatyczna to nie powinnam nic mówić i piać z zachwytu nad posadą inżyniera).

                    Mnie bardziej chodzi o to, aby dzieciom już od gimnazjum tłumaczyć jaka jest sytuacja na rynku, i tłumaczyć że ich wybory muszą to brać pod uwagę, a nie tylko to co jest fajne cool i przyjemne. Że np lepiej uczyć się niemieckiego jako drugiego języka niż hiszpańskiego (ładny język, ale naprawde mało przydatny), że lepiej zamiast inwestować cały czas w pasje (bardzo przyjemne), może dobrze np nauczyć się pisać na komputerze bezwzrokowo, albo zrobić np kurs na ratownika wodnego (lepiej jakby co pracować jako ratownik, niż na zmywaku), albo prawo jazdy od razu po 18stce (to się zawsze przydaje, nawet nianie teraz powinny mieć prawo jazdy).

                    Dziecko które od zawsze wie że o pracę trzeba zawalczyć, trzeba się wysilić, to zupełnie inny kandydat dla pracodawcy, niż dziecko któremu cały czas wmawiano genialność i wyjątkowość bo ma takie pasje i zaintersowania bla bla bla....

                    Mnie chodzi też o to aby dzieciom też uczciwie mówić o ich ograniczeniach. A tego nie umiemy, bo taka polityczna poprawność u nas panuje. Wmawia się dzieciom że każdy jest w czymś dobry od dzieciństwa...A to nieprawda.

                    Żeby też było jasne. Ja mówie tylko o pierwszej, drugiej pracy. Co się dzieje z ludźmi już potem, to zupełnie inna sprawa i to już raczej literaci powinni opisywać jak ludzkie losy się toczą.....
                    • joa66 Re: Studia humanistyczne i inne 29.03.11, 12:13
                      Mnie bardziej chodzi o to, aby dzieciom już od gimnazjum tłumaczyć jaka jest sytuacja na rynku,

                      Z tym fragmentem wypowiedzi się zgadzam. Oczywiście nie chodzi o cotygodniowe nasiadówki z dzieckiem i analizę najnowszego wydania Gazeta Praca.

                      Pamiętam moje rozmowy z synem o dziennikarstiwe, kiedy o tym myślał (przełom podstawówki i gimnazjum). Niby jeszcze dziecięce marzenia, ale takie drobiazgi jak to, że większość dziennikarzy, których cenił wcale nie kończyła dziennikarstwa, to, że system studiowania tego kierunku kiedyś wyglądał inaczej i dlaczego, dawały mu pewną elastyczność myślenia o swojej przyszłości.

                      Nie chodzi o zniechęcanie do pewnych kierunków tylko pokazywania życia takie jako ono jest a nie recytowania broszurek reklamowych uczelni.

                      p.s. mój syn chyba (???) nie wyklucza dziennikarstwa jako pracy , jednak jako wczesny nastolatek zdawał sobie sprawę z różnych dróg do tego prowadzących i konsekwencji wyboru wielu z nich.


                      • kkokos Re: Studia humanistyczne i inne 29.03.11, 23:28
                        Nie chodzi o zniechęcanie do pewnych kierunków tylko pokazywania życia takie ja
                        > ko ono jest a nie recytowania broszurek reklamowych uczelni.

                        ja myślę, ze to jest w ogóle szerszy problem - nie tylko "jak wybrać kierunek, po którym będzie praca", ale też "jak wybrać kierunek, po którym nie będę skazany na pracę, którą znienawidzę po tygodniu". wbrew wszelkim pozorom ten 19-latek nie ma bladego pojęcia, co może robić po politologii. dzięki programom takim jak "jak to jest zrobione" można sobie wyobrazić, jak to jest siedzieć osiem godzin przy maszynie i sklejać element a z elementem b lub stać przy taśmie i zrzucać z niej chipsy przypalone bardziej 25 procent. przy odrobinie wyobraźni można sobie wyobrazić, jak to jest siedzieć osiem godzin na (!) kasie. ale nikt nie odpowie na pytanie, jak będzie wyglądała codzienna praca politologa czy kulturoznawcy. 19-latek często nie wie, że socjologia może być jego pasją, ale codzienna praca będzie (jeśli w ogóle będzie) polegała na niekończącym się wypełnianiu nudnych rubryczek w papierkach.
                        albo - co jeszcze gorsze - zrezygnuje z tej wymarzonej socjologii na rzecz czegoś "praktycznego" i dopiero w pracy okaże się, że rubryczki/liczby/klienci/presja czasu/whatever wywołują w nim odruch wymiotny.

                        a abstrahując od studiów:
                        spotkałam się z sytuacją, że 40-letnia kobieta chciała się zatrudnić w sklepie odzieżowym i była niezwykle zaskoczona, że praca ekspedientki w takim sklepie to nie tylko doradzanie klientkom, w którym płaszczyku im bardziej do twarzy, ale i wieczne układanie towaru na półkach i latanie ze ścierą po podłodze w dni śnieżne. a nie była to głupia baba, tylko kobieta po studiach, która długie lata prowadziła własną firmę (i zbankrutowała po dwuletniej chorobie).
                        być może ta kobieta była wyjątkiem, ale raczej podejrzewam, że wiedza o rynku pracy i tym, kto się do czego nadaje, to szerszy problem :(
                    • Gość: ja Re: Studia humanistyczne i inne IP: 195.150.83.* 29.03.11, 12:14
                      Agatko, a co doradzasz synowi, jeśli wolno spytać?
                      A na jakim kierunku on sam się widzi?

                      I jeszcze jedno, gdyby tak jednak syn się uparł na politologię, bibliotekoznawstwo, zarządzanie lub turystykę, a może chiński lub słowacki (hipotetycznie zakładając, że go to interesuje) to co byś zrobiła? Nie pozwoliła????? Truła przez całe studia, że to bez sensu?
                      • joa66 Re: Studia humanistyczne i inne 29.03.11, 12:20
                        chiński

                        a propos chińskiego ;)

                        Nie mam żadnego stosunku emocjonalnego do nauki tego języka, nikt ze znajomych się nie uczy, ja też nie planuję, ale wg fachowców to bardzo "przyszłościowy" język. :) i obecnie rzadko traktowany jako hobby, częściej jako inwestycja. Podobno sporo studentów SGH uczy się gdzieś chińskiego.

                      • agatka_s Re: Studia humanistyczne i inne 29.03.11, 12:43
                        Gość portalu: ja napisał(a):

                        > Agatko, a co doradzasz synowi, jeśli wolno spytać?
                        > A na jakim kierunku on sam się widzi?
                        >
                        > I jeszcze jedno, gdyby tak jednak syn się uparł na politologię, bibliotekoznaws
                        > two, zarządzanie lub turystykę, a może chiński lub słowacki (hipotetycznie zakł
                        > adając, że go to interesuje) to co byś zrobiła? Nie pozwoliła????? Truła przez
                        > całe studia, że to bez sensu?

                        Ja nic nie doradzam, nie truje, bo akurat mam takiego przekornego osobnika, co jak doradzać to zrobi odwrotnie ;-)

                        Mój syn od jakiś 2 lat ma bardzo konkretne zainteresowania (po pewnym okresie "błądzenia we mgle"). Gra na giełdzie prawdziwymi pieniędzmi (nawet z nienajgorszym skutkiem), został najlepszym gimnazjalnym "studentem" na SGH (jest takie coś dla gimnazjalistów), wie bardzo dużo o najprzeróżniejszych formach inwestowania w tym w szczególności o Forexie i ciągnie go to(nie inwestuje bo ja na to nie pozwalam, bo to wymaga sporych pieniedzy, a ryzyko ogromne), przeszedł do następnego etapu konkursu WOS (z drugą punktacją w kraju), więc na dzisiaj jego wybór jakoś tam się krystalizuje. Ale zdaje też do klas mat-fiz, bo jednak politechniki (o której kiedyś marzył bo chciał zostać naczelnym inżynierem Ferrari ;-) ) nie wyklucza.

                        Zrobiliśmy badania psychologiczne predyspozycji i też wyszło , że te pieniadze to coś co go bardziej podnieca niż śrubki....

                        A co będzie to będzie. Już to do jakiej klasy dostanie się do liceum to przypadek, to co tam zakładać reszte....
                        • Gość: ja Re: Studia humanistyczne i inne IP: 195.150.83.* 29.03.11, 12:54
                          Czyli wychodzi na to, że Twój syn ma w miarę rozsądne i zapatrywania, i predyspozycje, więc problem masz z głowy. Pomińmy już na ile to wynik genów i przypadku, na ile Twojego jakiegoś tam ukierunkowywania przez lata. Niemniej, dalej nie wiem, co byś zrobiła, gdyby ...:) Odpowiadać nie musisz, bo przecież w sumie to tego do końca nie wiesz, ale mogłoby się okazać, że jednak aprobujesz nieprzyszłościowe fanaberie i pasje, bo cóż Ci pozostaje? ...:)

                          • agatka_s Re: Studia humanistyczne i inne 29.03.11, 13:07
                            Ja aprobuje pasje mojego syna, ba !!! sama w nich uczestnicze np uganiajac się za kierowcami F1 po całym świecie , syn twierdził że zostanie inżynirem F1 bardzo długo, teraz pewnie postanowił jakiś team wykupić ;-))))

                            Nie wiem co bym zrobiła ??? Ale obawiam się, że co bym nie zrobiła to mój syn i tak zrobiłby po swojemu-taki typ. Aczkolwiek (choć on oczywiście nigdy się do tego nie przyzna !!!) ja widzę że bardzo bierze pod uwagę to co ja mówie, może nie tak wprost, ale gdzieś tam to zawsze wychodzi, że cos tam mu w głowie zostaje z tego co ja mówie.

                            A co do doradztwa. Syn był u prywatnego psychologa. Potem dostaliśmy feedback. To było bardzo fajne doświadczenie, pani coprawda specjalizuje się akurat w doradzaniu licealistom przy wybieraniu studiów, ale to nie miało znaczenia, bo to nie chodziło o kompetencje w jakiejś dziedzinie, bardziej o określenie co kręci młodego człowieka (ja właśnie nie chciałam aby syn zbytnio przejmował się tym co ja mówie, chciałam aby ktoś jakoś choćby quazi neutralnie popatrzył na niego i żeby to wiedział). Jak się poszuka to takie doradztwo istnieje, trzeba tylko chcieć.



                            • Gość: ja Re: Studia humanistyczne i inne IP: 195.150.83.* 29.03.11, 13:23
                              > Nie wiem co bym zrobiła ??? Ale obawiam się, że co bym nie zrobiła to mój syn i
                              > tak zrobiłby po swojemu-taki typ.

                              Czyli sama widzisz, że to co pisałaś w innych postach o niepotrzebnym wspieraniu fanaberii (nie przytaczam dosłownie!) w zasadzie i tak życie weryfikuje, bo młodzi to nie maszynka, którą sobie praktycznie wg swego uznania zaprogramujemy:-)
                              • agatka_s Re: Studia humanistyczne i inne 29.03.11, 13:39
                                Gość portalu: ja napisał(a):

                                > > Nie wiem co bym zrobiła ??? Ale obawiam się, że co bym nie zrobiła to mój
                                > syn i
                                > > tak zrobiłby po swojemu-taki typ.
                                >
                                > Czyli sama widzisz, że to co pisałaś w innych postach o niepotrzebnym wspierani
                                > u fanaberii (nie przytaczam dosłownie!) w zasadzie i tak życie weryfikuje, bo m
                                > łodzi to nie maszynka, którą sobie praktycznie wg swego uznania zaprogr
                                > amujemy:-)


                                Nie zaprogramujemy. Nic na siłę. Niemniej rodzic ma obowiązek uświadamiać dziecku, że np F1 to fajna pasja, ale chleba to raczej z tego nie będzie (tzn jak taki 11latek tak sobie wyobraża że zostanie kierowcą F1, to fajnie i słodko, ale już np 16 latek powinien mieć choć krztynę poczucia realizmu....). Powinien też rodzic uświadamiać , że zainteresowania, pasje są ważne, ale myślenie że za coś trzeba będzie kupić chleb, masło i kiedyś mieszkanie, jest na pewnym etapie życia ważniejsze.

                                A w ogóle pasje to się fajnie realizuje, ale po pracy. Praca naprawde nie musi być pasją. Praca to kategoria ściśle użytkowa, służy do tego (między innymi) aby te pasje móc realizować. Ale to już moje prywatne stwierdzenie, osoby pracujacej zawodowo ćwierć wieku....
                        • menodo Re: Studia humanistyczne i inne 29.03.11, 14:03
                          przeszedł do następnego etapu konkursu WOS (z drugą punktacją w kraju), więc na dzisiaj jego wybór jakoś tam się krystalizuje. "

                          Hehe, gratuluje:)
                          Moja corka w sumie milo wspomina ten konkurs, mimo duzego stresu zwiazanego z fatalna "polityka informacyjna" organizatorow - np. dopiero na rozdaniu nagrod finalisci dowiedzieli sie, ze zostalo im przyznanych 14 pkt. w rekrutacji; wczesniejsze informacje byly sprzeczne, bo wiadoma pani na 3 etapie powiedziala - tytul finalisty otrzymuje sie za >75. proc, ale preferencyjne punkty otrzymaja tylko laureaci:) W zeszlym roku wystarczylo usiasc w 3 etapie i jedna dziewczynka oddala pusta kartke i wyszla:) Nie wiem jak w tym roku...

                          Tak czy inaczej - to byl bardzo solidny trening samodzielnej nauki, bardzo przydatny w pozniejszej edukacji. Moja corka dopiero od 2 klasy ma wos, na lekcjach sie nudzi, bo juz sie tego uczyla:), w dodatku raczej nie bedzie to jej przedmiot maturalny. Ale np. doswiadczenie pisania pracy i zmagania sie z "problemem badawczym" - choc w innej metodologii - bardzo jej pomoglo w przygotowywaniu pracy na olimpiade z polskiego, prawie sie zalapala do finalu, wiec sie podkrecila i za rok sprobuje jeszcze raz. To tez jest fajne - dystans do siebie i wlasnych osiagniec itd.
                          • Gość: agatka_s Re: Studia humanistyczne i inne IP: *.aster.pl 29.03.11, 14:34
                            W tym roku w Warszawie (bo każde wojewodztwo ma inne zasady) w 3 etapie, trzeba mieć 50% na finaliste i 90% na laureata, przy czym za oba jest "tylko" 14 pkt. Za to nagrody są inne za oba tytuły, tylko kto pisze ten konkurs dla nagrody ;-)

                            Konkurs jest fajny (choć ja zamierzam złożyć skarge na terminy,ale już po zakończeniu). Fajne z mojego punktu widzenia było to, że np mój syn poszedł na SGH do pani Doktor, do Ministerstwa do pani "wiceminister"...musiał to wszystko jakoś zorganizować (ja ciut pomogłam w nawiązaniu pierwszego kontaktu, ale bardziej w sensie uwiarygodnienia jego prośby), potem korespondował z paniami, które zwracały się do niego per "proszę pana" i traktowały niesłychanie poważnie (ale bardzo ostro, krytykowały i poprawiały aż miło !!!!), no pełna nobilitacja....Szkoda tylko, że to było w takim stresie, bo przez te ferie w sumie na to było de facto 2 tygodnie. Myślę, że takie projekty są bardzo fajne, bo właśnie uczą, takich zachowań które potem przydają się w poruszaniu się chociażby na rynku pracy.
                            • joa66 Re: Studia humanistyczne i inne 29.03.11, 14:44
                              Gratuluję i podpisuję się pod poniższym:

                              Konkurs jest fajny (choć ja zamierzam złożyć skarge na terminy,ale już po zakończeniu). Fajne z mojego punktu widzenia było to, że np mój syn poszedł na SGH do pani Doktor, do Ministerstwa do pani "wiceminister"...musiał to wszystko jakoś zorganizować (ja ciut pomogłam w nawiązaniu pierwszego kontaktu, ale bardziej w sensie uwiarygodnienia jego prośby), potem korespondował z paniami, które zwracały się do niego per "proszę pana" i traktowały niesłychanie poważnie (ale bardzo ostro, krytykowały i poprawiały aż miło !!!!), no pełna nobilitacja....Szkoda tylko, że to było w takim stresie, bo przez te ferie w sumie na to było de facto 2 tygodnie. Myślę, że takie projekty są bardzo fajne, bo właśnie uczą, takich zachowań które potem przydają się w poruszaniu się chociażby na rynku pracy.
                    • Gość: menodo Re: Studia humanistyczne i inne IP: *.adsl.inetia.pl 29.03.11, 12:42
                      agatka_s napisala:
                      > Mnie chodzi też o to aby dzieciom też uczciwie mówić o ich ograniczeniach. A t
                      > ego nie umiemy, bo taka polityczna poprawność u nas panuje. Wmawia się dziecio
                      > m że każdy jest w czymś dobry od dzieciństwa...A to nieprawda."

                      Zupelnie sie nie zgadzam. Ja wlasnie uwazam, ze dzieciom powinno sie pokazywac ich potencjaly i je wzmacniac, bo kazdy jest w czyms dobry.
                      I to mnie wlasnie zachwycilo, kiedy obserwowalam dzieci niemieckie, ktore byly u nas na wymianie. To byly dzieci z Hauptschule, ktore uczyly sie zawodu.
                      Dziewczynka, ktora u nas mieszkala cieszyla sie, ze juz niedlugo bedzie opiekunka zwierzat i naprawde byla to szczera, autentyczna radosc. Najlepszy kontakt w naszym domu miala z naszym kotem, ktory od razu ja polubil; nawet spali razem:); dziewczynka pozniej przyslala nam mnostwo jego zdjec i ciagle go pozdrawia:)
                      Obserwowalam tez, w jaki sposob nauczyciele traktuja te grupe uczniow. Naprawde mile, serdeczne relacje. Takie samo wrazenie mialy polskie dzieci po wizycie w niemieckiej szkole.

                      W czasie wspolnych lekcji w naszym gimnazjum - jedna z nauczycielek zaprotestowala wrecz, aby nie stresowac "jej" dzieci zbyt trudnymi lekcjami np. z wosu nt. komisji europejskiej, w dodatku po angielsku, bo w "ich" szkole dzieci takich zajec nie maja i kropka. Chemii wspolnej tez ma nie byc - co to w ogole za pomysl? Zeby niemieckie dzieci zobaczyly jacy madrzy sa polscy gimnazjalisci i poczuly sie gorsze?

                      Slowem - mozna i trzeba wzmacniac w dzieciach poczucie wlasnej wartosci, niezaleznie od tego, czy to dziecko bedzie fryzjerka, czy sedzia trybunalu miedzynarodowego.
                      • Gość: ja Re: Studia humanistyczne i inne IP: 195.150.83.* 29.03.11, 13:05
                        Menodo, bardzo mi się to podejście podoba. Czy rzeczywiście nierealne, aby i w Polsce doczekać takich czasów, bez stygmatu "patologicznej zawodówki"? Wtedy chyba wszystkim łatwiej byłoby o pracę i satysfakcję w życiu, bez presji stuuudioowania.

                        Agatko, a propo poprawności politycznej. Wyobraź sobie, że masz syna średnio, nawet ciut mniej niż średnio zdolnego, takiego co ostatnim rzutem łapie się do najniższej ligi liceów. W dobrym technikum nie daje rady, albo z wielkim trudem. Zachęcasz do nauki? Wspomagasz? Czy sprowadzasz na ziemię: łapatą na budowie też ktoś musi machać, na zmywaku stać, czy śmieciarką jeździć. I nie chodzi o to, że to zawody jakieś upokarzające, tylko że właściciwie bez wykształcenia nie ma się wyboru, aby się wybić (no chyba że masz pomysł i finanse na własny biznes) i jest się traktowanym z jakąś tam pogardą. Naprawdę jestem ciekawa, jaka byłaby wtedy Twoja postawa.

                        Mnie to się marzy taki system szkolenia mniej zdolnych, jak opisała Menodo.
                      • jakw Re: Studia humanistyczne i inne 30.03.11, 23:04
                        No właśnie. Ja zawsze podziwiam fryzjerów/fryzjerki, że są w stanie równo obciąć włosy - o bardziej wymyślnych fryzurach nawet nie wspomnę. Bo ja za żadne skarby nie jestem w stanie obciąć dziecku równo grzywki. Dla fryzjerki to "tylko" kilka cięć nożyczkami.
                        --
                        Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                    • kkokos Re: Studia humanistyczne i inne 29.03.11, 23:12
                      > Mnie chodzi też o to aby dzieciom też uczciwie mówić o ich ograniczeniach. A t
                      > ego nie umiemy, bo taka polityczna poprawność u nas panuje. Wmawia się dziecio
                      > m że każdy jest w czymś dobry od dzieciństwa...A to nieprawda.

                      znowu gadał ślepy o kolorach, agatko, oraz głodny sytego nie zrozumie.

                      piszesz z pozycji osoby uprzywilejowanej: zdolniejszej, we wrodzony sposób pilniejszej, mającej większą łatwość uczenia się/rozumienia od przeciętnej, ergo osiągającej większe sukcesy i to w kompetencyjnym środowisku korporacyjnym czy parakorporacyjnym. i masz wyjątkowe dziecko - od początku osiągające maksymalne wyniki przy minimalnym wysiłku, znajdujące siłę i czas na pasje, które są rozwijane w podobnie bezproblemowy sposób, ba, radzące sobie na giełdzie lepiej niż niejeden dorosły (proszę nie pisz, że do konkursu wos twój syn dużo pracował, bo nie o to chodzi). i jeszcze w tym wszystkim macie oboje warunki (pieniądze i czas) na rozwijanie pasji, czyli uganianie się po świecie za kierowcami f1.

                      w tej sytuacji to oczywiste, że powiedzenie synowi, iż polibuda to chyba jednak nie dla niego, nie okaże się problematyczne dla żadnego z was.

                      nie wszyscy mają takie dzieci. mówienie innym dzieciom - choćby tym rozwijającym się WOLNIEJ (czyli na przykład dojrzewającym do znalezienia w sobie motywacji do dobrych stopni dopiero pod presją egzaminu na koniec gimnazjum), że "to legenda, że każdy ma jakiś talent, ty go nie masz, spójrz na siebie i świat realnie" nie byłoby brakiem poprawności politycznej. byłoby problemem psychologicznym dla obojga (rodzica i dziecka) i oznaką sporej toksyczności rodzica.

                      niestety znów wracasz do gadaniny przemądrzałej paniusi, która dalej niż czubek własnego nosa nie widzi.
                    • jakw Re: Studia humanistyczne i inne 30.03.11, 22:56
                      > Mnie bardziej chodzi o to, aby dzieciom już od gimnazjum tłumaczyć jaka jest sy
                      > tuacja na rynku
                      No ale czy ktoś jest to w stanie określić jaka będzie sytuacja na rynku pracy za lat 6-8, gdy gimnazjalista, na razie dumający nad profilem w LO, skończy studia? Bo ja pamiętam teksty sprzed mniej więcej 10 lat jak to studia chronią przed bezrobociem, a jak pójdziesz do technikum, albo, co gorsza, do zawodówki, to tylko będziesz pobierać zasiłek. No i teraz ci, którzy wtedy byli w gimnazjum, skończyli studia i teraz się pisze jak to brakuje ludzi po zawodówkach czy technikach. Rynek pracy dla "ścisłowców" (inżynierów, informatyków itp) też wcale nie wygląda rewelacyjnie. Podejrzewam, że też by się zapchał gdyby studia tego typu były przyjemniejsze.
                      --
                      Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
            • malila Re: Studia humanistyczne i inne 29.03.11, 11:39
              Z niezrozumiałego dla mnie powodu utożsamiasz postawę roszczeniową, brak zaangażowania w pracę, brak konsekwencji i poczucie wyjątkowosci (w znaczeniu: poczucie lepszości) z szukaniem zawodu mającego związek z zainteresowaniami i pasją. Chociaż to powszechny pogląd, którego skutkiem jest właśnie nieodnajdywanie się w zawodzie, wypalenie zawodowe i brak sukcesów w zawodzie.
              A to są zupełnie różne rzeczy. Pójście za swoją pasją - a przede wszystkim odnalezienie jej, nie jest synonimem lenistwa czy oczekiwania, że świat będzie się zachwycał. Wręcz przeciwnie: pasja wiąże się z możliwością większego zaangażowania (znacznie trudniej zaangażować się w coś, co człowieka nie interesuje, a czasem nawet sprawia mu fizyczny ból;)); większe zaangażowanie wiąże się z większym nakładem pracy przy subiektywnym odczuciu mniejszego wysiłku; a większa praca oznacza większe osiągnięcia, większe umiejętności, wyższe kwalifikacje.
              Podążanie za własnymi predyspozycjami nie ma ma nic wspólnego z egocentryzmem. Ale te dwie różne koncepcje scala się w zasadzie odruchowo na zasadzie: czego to mu się zachciewa, wymyśla jakieś głupoty zamiast zajać się prawdziwą robotą; "Co to za zawod dla kobiety kierowca. Lekarka, adwokat, kasjerka w mięsnym to rozumiem. Ciekawa praca, kontakty z ludzmi..." Czyli: nie robisz tego, co my chcemy, tak jak my chcemy, w takim schemacie, jaki ci wyznaczyliśmy, to znaczy, że jesteś egoistą i masz roszczeniową postawę.
              W dodatku te dwie postawy wychowawcze stosunkowo często spotyka się w tych samych rodzinach. Stąd łatwo do wyciągnięcia najłatwiejszego wniosku: że jedno i drugie to to samo.

              Wyłapywanie i wskazywanie pasji połaczone z przekazem o wartości pracy, pokazywaniem i uczeniem konsekwencji i odpowiedzialności oraz wsparciem w szukaniu swojego kierunku bądź kierunków i wyjść alternatywnych - pozwoli w dużym stopniu wyeliminować studiowanie byle czego, studiowanie nie pasującego kierunku, uczenie się tego, co kompletnie zbędne, za to znacznie zwiększy efektywność nauki.
              --
              tak wielu mesjaszy wie wszystko o wszystkim,
              no to czemu ich wizje skłócają wyznawców tak?
                • malila Re: Studia humanistyczne i inne 29.03.11, 11:50
                  Przystopuj trochę i nie rób z siebie rozkapryszonego, przekonanego o swojej genialności cudu tego świata. Jak masz problem z formułowaniem argumentów, to powiedz po prostu. Nie będę marnować czasu.
                  --
                  tak wielu mesjaszy wie wszystko o wszystkim,
                  no to czemu ich wizje skłócają wyznawców tak?
              • joa66 Re: Studia humanistyczne i inne 29.03.11, 11:58
                Wyłapywanie i wskazywanie pasji połaczone z przekazem o wartości pracy, pokazyw
                > aniem i uczeniem konsekwencji i odpowiedzialności oraz wsparciem w szukaniu swo
                > jego kierunku bądź kierunków i wyjść alternatywnych


                I kto ma to robić? Rodzice?


                • malila Re: Studia humanistyczne i inne 29.03.11, 12:04
                  Miło by było. Ale trudno oczekiwać od rodziców, że będą uczyć dziecko czegoś, czego sami nie potrafią. O ile więc od rodziców oczekiwałabym uczenia wartości pracy, konsekwencji i odpowiedzialności, to wsparcia w szukaniu korzystnego kierunku zawodowego, jak już napisałam, oczekiwałabym od szkolnych specjalistów.
                  --
                  tak wielu mesjaszy wie wszystko o wszystkim,
                  no to czemu ich wizje skłócają wyznawców tak?
                  • joa66 Re: Studia humanistyczne i inne 29.03.11, 12:16

                    oczekiwałabym od szkolnych specjalistów

                    Hmmm...mam takie same oczekiwania od nich jak i od rodziców, przynajmniej teraz

                    Chyba przy okazji stworzył nam się zawód przyszłości ;) doradca ścieżki edukacyjno-zawodowej :)
                    • malila Re: Studia humanistyczne i inne 29.03.11, 12:20
                      Chciałabym, żeby rodzice to umieli, ale z mojego doswiadczenia wynika, że rzadko tak się zdarza.
                      A zawód ma się coraz lepiej, choć na razie dopiero na poziomie studiów:)
                      --
                      tak wielu mesjaszy wie wszystko o wszystkim,
                      no to czemu ich wizje skłócają wyznawców tak?
                        • malila Re: Studia humanistyczne i inne 29.03.11, 12:26
                          Miałam na myśli to, że na poziomie studiów się z tego zaczyna korzystać tak bardziej gremialnie.
                          A jeśli chodzi o studia doradcze, to raczej podyplomowo. Jest coaching na pewno, psychologowie i pedagodzy kształcą się dodatkowo na kursach doradztwa. Ale ogólnie zawód istnieje.
                          --
                          tak wielu mesjaszy wie wszystko o wszystkim,
                          no to czemu ich wizje skłócają wyznawców tak?
                • Gość: menodo Re: Studia humanistyczne i inne IP: *.adsl.inetia.pl 29.03.11, 12:21
                  I kto ma to robić? Rodzice?"

                  Rodzice duzo moga zrobic, ale nie zawsze chca i/lub potrafia.
                  Natomiast profesjonalne doradztwo zawodowe powinno miec miejsce w gimnazjum.
                  I teoretycznie takie zajecia sie odbywaja - moja corka miala robione nawet jakies testy a pani pedagog wysilala sie z jakimis pogadankami.
                  Z tym, ze atmosfera w gimnazjach jest taka, ze obciachem i wielka degradacja spoleczna jest wyladowanie w technikum - bo to miejsce dla patologii. Skoro nawet z dwoja z polskiego i matematyki mozna dostac sie do klasy lingwistyczno - redakcyjnej w liceum, to po co szukac jakichs zawodowek?
                  • Gość: ja Re: Studia humanistyczne i inne IP: 195.150.83.* 29.03.11, 12:36
                    > Z tym, ze atmosfera w gimnazjach jest taka, ze obciachem i wielka degradacja sp
                    > oleczna jest wyladowanie w technikum - bo to miejsce dla patologii. Skoro nawet
                    > z dwoja z polskiego i matematyki mozna dostac sie do klasy lingwistyczno - red
                    > akcyjnej w liceum, to po co szukac jakichs zawodowek?

                    No, właśnie. A my się tu zastanawiamy, dlaczego potem tylu studentów. A kto truł, że nauka to potęgi klucz, że bez wykształcenia ciężko? No a że nie każdy intelektualne możliwości ma, no to orze jak może, byle NIE w ZAWODÓWCE (szczególnie, jeśli chodzi o dziewczyny)
                  • malila Re: Studia humanistyczne i inne 29.03.11, 12:39
                    Gość portalu: menodo napisał(a):
                    > Z tym, ze atmosfera w gimnazjach jest taka, ze obciachem i wielka degradacja sp
                    > oleczna jest wyladowanie w technikum - bo to miejsce dla patologii.

                    Zgadzam się, Menodo, to kolejny słaby punkt szkolnictwa. Aczkolwiek trudno tu więcej zdziałać, jeśli taką atmosferę tworzą ambitni zwolennicy hierarchii, którzy sami pozycjonują się na jej szczycie.
                    --
                    tak wielu mesjaszy wie wszystko o wszystkim,
                    no to czemu ich wizje skłócają wyznawców tak?
            • kkokos Re: Studia humanistyczne i inne 29.03.11, 23:40
              > A niestety młodym ludziom którym przez lata sączone takie bajki że najważniejsz
              > e są ich zainteresowania, pasje i "własny rozwój" trele morele, nie wiem nawet
              > jak odległe od rzeczywistości, zwyczajnie brak tego czegoś co pokazuje że to wł
              > aśnie ich mam wybrać a nie ich kolegę.

              na pewno masz rację co do tego ostatniego - że mało jest osób wyróżniających się - bo sama to widziałam przy poszukiwaniu osób do firmy, w której pracuję.
              ale mam takie parszywe wrażenie, że postulujesz jednocześnie wpajanie ludziom od najmłodszych lat, że urodzili się, by być trybikiem w maszynerii, idealnym elementem społeczeństwa, który to element ma pracować, gdzie mu wyznaczą, konsumować, co mu podsuną, napędzając tą konsumpcją gospodarkę i całą tę maszynerię, w której są trybikami. nieważne twoje zainteresowania, ważne, by się załapać na właściwego trybika.

              wiesz, powtarzanie ludziom od najmłodszych lat "znaj swoje miejsce, a wyżej tyłka nie podskoczysz" niebezpiecznie pachnie totalitaryzmem. a przy tym protekcjonalny stosunek do ludzi, który prezentujesz, to pryszcz.

          • Gość: ja Re: Studia humanistyczne i inne IP: 195.150.83.* 29.03.11, 11:12
            Nagonka, że tylko techniczne jest śmieszna. Powiedzmy wprost: jest nadprodukcja ludzi niemal w każdej dziedzinie, również w tych finansowanych dodatkowo przez państwo (kierunki zamawiane). Brutalne, ale prawdziwe. Wybiją się tylko ci, którzy mają szczęście, siłę przebicia i energię, poparte olejem w głowie i wiedzą (znajomości i prywatny biznes - pomijam). Mnóstwo absolwentów również kierunków technicznych pracuje za grosze, o ile w ogóle w swoim zawodzie, przemysłu bowiem brak. Jedynie budowlańcy i naprawdę dobrzy informatycy mają ciut większe szanse.

            Teoretycznie państwo może tym sterować, ale praktycznie już gorzej, bo: a) naukowcy z niszowych kierunków też kogoś nauczać muszą b) tak wiele osób na studiach to ukryte bezrobocie , więc po co go odkrywać (lepiej niech sobie studiują, co chcą) c) brak tak do końca aktualnych i rzetelnych badań, na kogo jest prawdziwe zapotrzebowanie d) pewnych predyspozycji i zdolności przeskoczyć się nie da

            Jeszcze niedawno wydawało mi się, że lepiej zachęcać dzieciaka do praktycznych, dochodowych kierunków. Teraz, po głębszym przyglądnięciu się sprawie widzę, że takowych pewniaków - brak, choć zapewne kilka kierunków z góry skazanych na porażkę by się znalazło.
          • kkokos Re: Studia humanistyczne i inne 29.03.11, 23:33
            > Chcesz studiować przez 5 lat amharski z pełną świadomością, że być może będzies
            > z musiała pracować jako kelnerka albo sprzedawczyni -OK . Twój wybór i Twoje r
            > yzyko. Nie każdy ma potrzebę posiadania dobrego samochodu, a mieszkanie może od
            > ziedziczył po babci.

            zgadzam się

            > Nie rozumiem tylko pretensji do państwa , rządu za własne wybory.

            bo państwo powinno. włącz dowolny program informacyjny i najwyżej po 5 minutach zobaczysz dowolnego polityka opozycji kładącego ludziom do głowy, że państwo powinno odziać, nakarmić, dać pracę, mieszkanie, emeryturę, rentę, przeprowadzić operację przeszczepu wszystkiego za darmo, ufundować wczasy w egipcie. jeśli jesteś bezrobotnym od dłuższego czasu, chwycisz się tej myśli jak brzytwy - to chyba nawet jest psychologicznie uzasadnione :(

            Nie sądzę, że każdy maturzysta musi dokonywać wyborów opłacalnych materialnie.
            > Chodzi mi bardziej o tę świadomość wyboru i jego konsekwencji.

            do tego musi mieć rodziców, którzy go uświadomią, a oni być może są etatowymi wyborcami partii opozycyjnych :)
    • Gość: menodo Re: Studia humanistyczne i inne IP: *.adsl.inetia.pl 29.03.11, 10:59
      Nie mam jasnego pogladu w tej sprawie.
      Uwazam, ze dorosly czlowiek ma prawo robic ze swoim zyciem, co chce; jesli chce studiowac stosunki miedzynarodowe w wyzszej szkoly wstydu - prosze bardzo.

      Problem tylko - dlaczego i po co takie szkoly powstaly i dlaczego nawet na uniwersyteckie platne kierunki humanistyczne przyjmuje sie kandydatow, ktorzy ledwo przekroczyli prog 30 proc. na maturze.
      I tu widze role i wine panstwa. Bo nie byloby tylu bezrobotnych humanistow, gdyby nie bylo tylu do niczego niepotrzebnych ogolniakow z progami 80 i mniej punktow - z klasami o profilu public relations czy dyplomatycznym.
      Co miala zrobic ze soba moja sasiadka po takim liceum? Mature z polskiego zdala za drugim razem, poszla na kase do tesco i zaocznie studiuje stosunki miedzynarodowe w szkole, ktorej nazwy nie pamietam - z nadzieja, ze jak zrobi licencjat, wyjedzie "na placowke" :D

      Gdyby nie istnialo liceum, do ktorego trafila ta dziewczynka, a zamiast niego powstala sensowna szkola uczaca zawodu - w zyciu by jej do glowy nie przyszla kariera w dyplomacji.

      Co do samych studiow humanistycznych - uwazam, ze dla mlodziezy naprawde zainteresowanej humanistyka (szeroko rozumiana) to "jedyny sluszny" wybor. Dobrze wyksztalceni humanisci beda potrzebni zawsze, nawet jesli w przyszlosci beda sie rozwijac w innych dziedzinach. Z tym ze moim zdaniem nie kazdy kierunek humanistyczny daje "porzadne" wyksztalcenie - bo nie kazdy jest nauka. Historia, filozofia, filologie, ekonomia, psychologia - daja wiedze, ucza myslenia w kategiach problemow, metodologii, systemow pojec itd. Czego uczy dziennikarstwo czy wszelkie europeistyki - nie mam pojecia.

      Moj syn po humanistycznym kierunku na UW; zrezygnowal z drugiego bardziej "prestizowego" kierunku i poszedl do pracy w biznesie. Bardzo mu sie to podoba, studia wbrew pozorom pomagaja mu w szybkiej nauce nowych zagadnien (czytanie ze zrozumieniem:)) i zbornym formulowaniu mysli w formie ustnej i pisemnej; kokosow nie zarabia, ale tez nie ma pretensji do panstwa, ze mu nie zagwarantowalo lepszej posady:)


      • agatka_s Re: Studia humanistyczne i inne 29.03.11, 11:06
        Zgadzam się w 100%

        Od dawna mówie , że powinniśmy skończyć z poprawnością polityczną i już dosyć szybko wprowadzić segregację (tak świadomie używam tego terminu) dzieci, pod względem potencjału intelektualnego, zdolności ale też i pracowistości (wielokrotnie wspominany przeze mnie przykład niemiecki, gdzie już gimnazja mają rózny poziom). Naprawde nie wszystkim potrzebna jest taka sama edukacja.

        Ale już widzę odważnego ministra który zacząłby likwidować licea....(a kilka pewnie aż prosi się o to).

        • Gość: ja Re: Studia humanistyczne i inne IP: 195.150.83.* 29.03.11, 11:22
          > Od dawna mówie , że powinniśmy skończyć z poprawnością polityczną i już dosyć
          > szybko wprowadzić segregację (tak świadomie używam tego terminu) dzieci, pod wz
          > ględem potencjału intelektualnego, zdolności ale też i pracowistości

          No to jest nas już dwie:) To jednak dalej za mało:(

          > Ale już widzę odważnego ministra który zacząłby likwidować licea...
          W skali globalnej, analizując wszystkie skutki, to się zapewne państwu nie do końca opłaca:(
          • agatka_s Re: Studia humanistyczne i inne 29.03.11, 11:33
            Gość portalu: ja napisał(a):

            > > Od dawna mówie , że powinniśmy skończyć z poprawnością polityczną i już d
            > osyć
            > > szybko wprowadzić segregację (tak świadomie używam tego terminu) dzieci,
            > pod wz
            > > ględem potencjału intelektualnego, zdolności ale też i pracowistości
            >
            > No to jest nas już dwie:) To jednak dalej za mało:(
            >
            > > Ale już widzę odważnego ministra który zacząłby likwidować licea...
            > W skali globalnej, analizując wszystkie skutki, to się zapewne państwu nie do k
            > ońca opłaca:(


            Obawiam się, że nikt nie liczy co de facto temu Państwu się opłaca. Jak tak czytam o tych zmianach w edukacji, takich od ściany do ściany (vide np wczorajszy artykuł o pomyśle finansowania laptopów tym razem w podstawówkach, tak ala long, każdemu) to mam wrażenie graniczące z pewnością, że tu nie ma ŻADNEJ spójnej wizji. Pewnym pocieszeniem (ale co to za pocieszenie...) że z edukacją przestrzelono w całej Europie, naprodukowano "niby" wykształconych, a rury naprawiać nie ma komu....
            • Gość: ja Re: Studia humanistyczne i inne IP: 195.150.83.* 29.03.11, 11:46

              > Obawiam się, że nikt nie liczy co de facto temu Państwu się opłaca.
              Niby tak, ale... Co zrobić z rzeszą nauczycieli w liceach, szczególnie chemii, fizyki, jeśli się je pozamyka? Co zrobić z rzeszą młodych bezrobotnych, którzy skończą edukację zawodową, a pracy dla nich brak? No i jeszcze pozostają ci studiujący z zamiarem uczenia, bynajmniej nie w zawodówkach. Więc może w rozrachunku państwu opłaca się utrzymywać obecną sytuację?

              >Jak tak cz
              > ytam o tych zmianach w edukacji, takich od ściany do ściany (vide np wczorajszy
              > artykuł o pomyśle finansowania laptopów tym razem w podstawówkach, tak ala lon
              > g, każdemu) to mam wrażenie graniczące z pewnością, że tu nie ma ŻADNEJ spójnej
              > wizji.

              Ale to już było ...:) - mam na myśli laptopy dla każdego

              >a rury naprawiać
              > nie ma komu....

              Z tym bym nie panikowała. Jest trochę hydraulików na rynku, jak i innych złotych rączek. Żal mi natomiast dziewczyn, one nie mają aż takiego wyboru i pola do popisów na poziomie zawodowym

              No i pozostaje jeszcze jeden ważny aspekt. Jak wytłumaczyć młodym, średnio zdolnym, że w ich przypadku studiowanie na siłę nie jest najlepszym wyborem, skoro od wielu lat panikuje się, że tylko studia są szansą na wybicie się

              • joa66 Re: Studia humanistyczne i inne 29.03.11, 11:54
                skoro od wielu lat panikuje się, że tylko studia są szansą na wybicie się

                Z drugiej strony ...od sekretarki (typowej sekretarki, nie "zaawansowanej" asystentki) wymaga się studiów wyższych tylko dlatego, że podaż na rynku ludzi z wyższym wykształceniem jest ogromna.

                Nawet jeżeli dziewczyna chce po prostu być dobrą sekretarką i tak jest zmuszana do podejmowania studiów.

                • Gość: ja Re: Studia humanistyczne i inne IP: 195.150.83.* 29.03.11, 12:04
                  Dokładnie, joa. Dlatego tak dużo młodych, średnio zdolnych, przeżywa prawdziwy ból egzystencjonalny, mając na uwadze, że są za mądrzy i zbyt ambitni, aby całe zycie spędzić na kasie, a bez studiów ich szanase na rozsądną pracę są niewielkie. W takiej sytuacji łapią się na cokolwiek, zresztą bardziej wymagające kierunki są poza ich zasięgiem.
              • jakw Re: Studia humanistyczne i inne 30.03.11, 23:29
                Gość portalu: ja napisał(a):
                >
                > Z tym bym nie panikowała. Jest trochę hydraulików na rynku, jak i innych zł
                > otych rączek. Żal mi natomiast dziewczyn, one nie mają aż takiego wyboru i pola
                > do popisów na poziomie zawodowym
                Ale dlaczego dziewczyna nie może zostać hydraulikiem czy malarzem?


                > No i pozostaje jeszcze jeden ważny aspekt. Jak wytłumaczyć młodym, średnio zdol
                > nym, że w ich przypadku studiowanie na siłę nie jest najlepszym wyborem, skoro
                > od wielu lat panikuje się, że tylko studia są szansą na wybicie się

                Od wielu lat to obowiązywał wręcz pogląd, że to studia zabezpieczają przed bezrobociem. Więc nic dziwnego, że młodzież chciała na studia. Jakiekolwiek. A jak jakiekolwiek to należy wybrać te łaiwiejsze.

                --
                Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
        • jakw Re: Studia humanistyczne i inne 30.03.11, 23:23
          agatka_s napisała:
          >
          > Ale już widzę odważnego ministra który zacząłby likwidować licea....(a kilka pe
          > wnie aż prosi się o to).
          I nie zobaczysz. Stare hasło z MEN brzmi: "za szkoły odpowiadają samorządu")


          --
          Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
        • Gość: Gość Re: Studia humanistyczne i inne IP: *.icpnet.pl 31.03.11, 22:59
          Racja, nie każdy potrzebuje takiej samej edukacji. Ale jak "sprawiedliwie skazać ludzi na łopatę"... Jak w tym wszystkim miałyby się odnaleźć np. zdolne dzieci rodziców słabiej wykształconych, z biedniejszych środowisk... Wiem z doświadczenia, że np. jeśli z np. dzieckiem z zerówki i klas 1-3 nie pracuje się w domu nad lekcjami, nie osiągnie ono z pewnością wyników odpowiadających jego IQ. W okresie przed utworzeniem gimnazjum takie dzieci miały więcej czasu na "okrzepnięcie" i nadrobienie zaległości. Mogły trafić z początku do zawodówki, ale system edukacyjny był drożny. Obecnie, jeśli proces selekcji zacznie się wcześniej, bo już na poziomie gimnazjum, o drożności można zapomnieć. Tworzymy więc getta i odtwarzamy struktury społeczne... Nie chodzi tu moim zdaniem o poprawność polityczną, tylko o zastanowienie się, jak dzieciom ze środowisk "słabszych" już na starcie nie odbierać szans...
          • jakw Re: Studia humanistyczne i inne 01.04.11, 00:17
            Trochę przesadzasz. Jeśli rodzic przejmuje się trochę nauką dziecka to całkiem zdolne dziecko słabiej wykształconego rodzica wcale nie stoi na straconej pozycji. Bo jemu pomoc rodzica nie będzie aż tak niezbędna. Na pewno mniejsze szanse ma uczeń przeciętnie zdolny - bo jemu pomoc dorosłych (czy to w formie tłumaczenia przez rodziców czy to w formie korepetycji przez tych rodziców opłaconych) może się jednak czasem przydać. I tu chyba jednak czynnik materialny może odgrywać też istotną rolę. Zwłaszcza, że zaraz do wyniku egzaminu gimnazjalnego będzie liczył się język obcy. A że szkoły zasadniczo języków obcych słabo uczą to uczeń bez możliwości uzyskania pomocy w domu (wykształceni rodzice) lub poza szkołą (odpowiedni status materialny) będzie miał mniejsze szanse niż uczeń, który będzie miał możliwość skorzystania z takiej pomocy.
            Co do selekcji na poziomie gimnazjów - też bym nie przesadzała. Tak patrząc po Wwie - owszem, jest kilka topowych gimnazjów. Ale jest ich tylko kilka, więc nie uczy się w niej aż tak dużo młodzieży. Większość chodzi do takich zwykłych rejonowych gimnazjów (nawet jeśli chodzi do gimnazjum pozarejonowego) i raczej trudno mówić tu o jakiejś istotnej selekcji na tym poziomie. Tam, gdzie jest jedno gimnazjum w całej gminie to chyba wogóle trudno mówić o selekcji na tym poziomie.
            --
            Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
            • joa66 Re: Studia humanistyczne i inne 01.04.11, 07:14
              Moim zdaniem zanim jakakolwiek forma segregacji jest wprowadzona, trzeba wprowadzic obowiązkowa edukację od 5 roku życia (przedszkole). Wsparcie rodziców to nie tylko ich wykształcenie i mozliwości finansowe , ale też chęć.

              Teraz mamy w pierwszych klasach siedmiolatki, które arie operowe po francusku w szpagacie śpiewająi takie , które nigdy w reku kredki nie miały. Skoro nauka w SP jest skrócona " u góry" trzeba dodać te brakujące lata "na dole".

              Jezeli dodamy , ze wielu nauczycieli jest zwyczajnie niedouczonych merytorycznie i pedagogicznie, na dodatek brak im dobrej woli, to takie maluchy z zaniedbanych środowisk sa z góry na straconej pozycji i jest to cholernie niesprawiedliwe. Wkurza mnie jak ktos mówi, że bardzo zdolni się wybija i tak. Nie oszukujmy się większośc dzieci z dobrychdomów i liceów tez jest przeciętnie zdolna, ale miała wsparcie domu (niekoniecznie bezpośrednie typu opłacanie lekcji jezykówobcych).

              Jednoczesnie zdaje sobie sprawę, że nauczanie w klasach 30 osobowych, gdzie jeden uczen nie umie czytac a inny czyta Kanta jest trudne i nie do końca wierzę, ze jest to korzystne (na dłuższą metę) dla obu stron.

              Dla mnie rozwiązaniem byłoby coś co działa w wielu państwach na zachodzie a u nas jakos nie może: możliwośc wybierania poziomu każdego przedmiotu na poziomie podstawowym lub rozszerzonym, od gimnazjum.


        • agata0 Re: Studia humanistyczne i inne 18.04.11, 12:12
          > Od dawna mówie , że powinniśmy skończyć z poprawnością polityczną i już dosyć
          > szybko wprowadzić segregację (tak świadomie używam tego terminu) dzieci, pod wz
          > ględem potencjału intelektualnego, zdolności ale też i pracowistości

          Nie jest to jedyna droga.

          O edukacji w Finlandii:
          www.polityka.pl/swiat/obyczaje/1514600,1,finlandia-szkoly-na-szostke.read

          Na pewno łatwiej jest segregować niż odbudowywać etos zawodu nauczyciela czy kształtować postawy prospołeczne. To wymaga wizji i konsekwencji w działaniu, których w naszej edukacji brak.
          • menodo Re: Studia humanistyczne i inne 18.04.11, 18:53
            O jezu, jak czytam takie brednie to od razu wredna sie od robie i czepialska - wiec podobnie jak na gazetowy tekst komentowany na starszym dziecku, wrednie reaguje i pytam: jak myslicie, gdzie ksztalca swoje dzieci ci, ktorzy tak kochaja Finlandie?:D
            • agata0 Re: Studia humanistyczne i inne 19.04.11, 13:03
              Brednie? Ale czemu? Pytam poważnie, bo fiński system szkolnictwa znam tylko z tego artykułu. Może on jest jednostronny.

              Ja się domyślam, gdzie kształcą ;-) Dziennikarze jako grupa zawodowa odznaczają się wg mnie wyjątkowo giętkim kręgosłupem moralnym.
              • menodo Re: Studia humanistyczne i inne 19.04.11, 13:24
                Mnie sie tez podoba finski model edukacji i w ogole Finlandia mi sie podoba:)

                Natomiast wkurzaja mnie artykuly typu - popatrzmy na Finlandie, tam nie ma selekcji, a jakie wyniki w testach PISA ! Badzmy tak samo egalitarni i posylajmy dzieci do szkol rejonowych; nie szukajmy "lepszych" szkol dla swoich dzieci, bo tym samym przyczyniamy sie do selekcji...

                Zwlaszcza ze doskonale wiem, co prywatnie sadza o rejonowych polskich szkolach autorzy tego rodzaju tekstow oraz ich koledzy z pracy:D
                • agatka_s Re: Studia humanistyczne i inne 19.04.11, 13:52
                  No więc właśnie, tu moim zdaniem jest pies pogrzebany.

                  Podejrzewam że modelu fińskiego, czyli absolutnie powszechnej równości w dostępie do edukacji nie uda się w Polsce wprowadzić jeszcze bardzo długo. Jest tak z bardzo różnych względów-brak finansów (bo każda reforma kosztuje), brak dobrych nauczycieli na masową skalę, ale też i historyczna awersja Polakw do egalitaryzmu (bo mu lubimy deklarować że wszyscy jesteśmy równi, ale całe życie spędzamy na tym aby jednak udowodnić że jesteśmy ciut równiejsi niż pozostali, wsyzscz pryecie pochodyimz y dworkw sylacheckich a nie y cyworakw...). Polak jak tylko ma taką możliwość zrobi wszystko aby znaleźć wyjście aby mieć ciut lepiej niż sąsiad, no nie ma siły....Nawet jakbz nam tu nastaa nagle Finlandia, mz i tak ynajdyiemz sposob aby byc ciut lepszym....

                  Za to mamy taką poprawnie polityczną namiastke (no bo wiemy że to fajnie tak do tej egalitarności aspirować). Czyli niby według przepisów wszyscy mają równy dostęp, a tak naprawde mamy podziemną segregacje, a to wg miejsca zamieszkania (miast/wies, lepsza dzielnica/gorsza dzielnica), a to wg zamożnosci (szkoła publ/szkoła pryw), a to wg tzw zaradności życiowej (ci co się przemeldują/ci co się nie przemeldują z różnych wzgledów uczciwości, strachu, olewactwa). Tych podziałów jest dużo więcej, i zresztą nie dotyczą one tylko edukacji bo to samo dotyczy zdrowia, dostępu do pomocy prawnej itp itd.

                  Dlatego ja byłabym za modelem fińskim (bo obiektwnie ma on według mnie bardzo dużo zalet), ale tylko wtedy gdyby był on realizowanu po fińsku-czyli absolutna równość niezależnie czy ktoś mieszka w Pcimiu czy na Warszawskich Kabatach i niezależnie czy rodzice są redaktorami GW, Kulczykami czy menelami z warszawskiej Pragi. No ale to jest póki co utopia, i na dodatek utopia na która nikt w naszym kraju by się nie zgodził (i to wbrew pozorom wcale nie ci najbogatsi od pokoleń byliby przeciw w pierwszym rzędzie, raczej ci bogaci od niedawna...).

                  Dlatego uważam, że zamiast utrzymywać szarą strefe segregacji, dokonać jej w majestacie prawa, według jasnych kryteriów-zdolności, pracowitość, motywacja (UCZNIA !!!! nie jego rodzica).

                  Wiem, że w testach PISA zrobiliśmy krok do przodu (zrobiliśmy, ale znowu bez przesady), a zwolennicy "modelu fińskiego" upatrują w tym zasługi obowiązkowego gimnazjum (porównanie z systemem czeskim gdzie gimnazja już są zróżnicowane, a tam nastąpiła zapaść). Nie do końca mnie to przekonuje, bo dla mnie to ciut porównywanie gruszek z jabłkami. Nie trzeba być specjalnym naukowcem, wystarczy znać kilku Polaków i Czechów aby wiedzieć że to kompletnie dwa światy, nie do porównania.


                  Ja też sobie zdaję sprawe że to co ja myśle to utopia, bo nikt teraz nie zrobiłby takiej wolty, bo kierunek jest inny, równać (niestety zazwyczaj w dół)a nie podkreślać różnice, no niemniej ja mam taki pogląd i przy nim pozostane, nawet jeśli to tylko utopijne rozmyślania....
                • selerr Re: Studia humanistyczne i inne 19.04.11, 14:01
                  System fiński jest piękny, ale nie da się u nas po latach segregowania szkół wrócić do modelu egalitarnego - mówię wrócić, bo w zasadzie taki system mieliśmy "za komuny". Ja uczyłem sie w systemie, gdzie dzieci się nie przenosiło ze szkoły do szkoły, bo lepsza/gorsza. Była rejonizacja, wszystkie dzieci z sasiedztwa chodziły do jednej szkoły, niezależnie od stanu majątkowego/pozycji społecznej rodziców. Segregacja następowała dopiero po szkole podstawowej, z chwila wyboru szkoły sredniej. Rankingów nie było i nikt sie tym nie przejmował. Takiego systemu nie da się ot, tak, jednym zarzadzeniem stworzyć, niestety. Polska wybrała drogę segregacji i ten proces będzie postępował. Może nam się podobac system fiński, ale racjonalnie myślacy rodzic i tak funkcjonuje w naszym systemie i w tym systemie musi jakoś swoje dziecko jak najlepiej wyedukować.
        • Gość: ja Re: Studia humanistyczne i inne IP: 195.150.83.* 29.03.11, 11:34

          > nie bylo tylu do niczego niepotrzebnych ogolniakow z progami 80 i mniej punk
          > tow - z klasami o profilu public relations czy dyplomatycznym
          .
          >
          >
          > To powinno być karane, bo to oszustwo

          Joa, o jakim Ty oszustwie piszesz?
          Że taka edukacja jest bez sensu - OK, ale kogo chcesz karać?

          • joa66 Re: Studia humanistyczne i inne 29.03.11, 11:47
            edukacja to jednak jest jakiś produkt, który sprzedajemy (szkoły państwowe też)

            Jeżeli sprzedaje się nam buty jako skórzane, a potem się okazuje, że to plastik, mamy prawo do reklamacji, prawda?

            Jeżeli sprzedaje się produkt pod nazwą "klasa o profilu dyplomatycznym " to znając pojęcie dyplomacja łatwo dojść dow niosku, że to oszustwo, a jako dowód podać np to, że np w polskim MSZ wymaga się teraz znajomści co najmniej 2 języków na poziomie co najmniej C1. Czy ta klasa to zapewnia?

            A kto ma być ukarany? Teoretycznie (bo pewnie nikt takiego procesu nie zacznie) dyrektor szkoły plus władze, które zaakaceptowały taki profil (kuratorium? nie wiem gdzie szkoły zgłaszają plan naboru itp)
      • joa66 Re: Studia humanistyczne i inne 29.03.11, 11:30
        Co miala zrobic ze soba moja sasiadka po takim liceum? Mature z polskiego zdala za drugim razem, poszla na kase do tesco i zaocznie studiuje stosunki miedzynarodowe w szkole, ktorej nazwy nie pamietam - z nadzieja, ze jak zrobi licencjat, wyjedzie "na placowke" :D

        Bo pewnie w broszurce szkoły było napisane ( w rubryce perspektywy zawodowe) : placówki dyplomatyczne .

        I ktoś w to wierzy.


        Smutne.

        Czy więc fakt, że 19 latki podejmują bezymślne decyzje wynika z tego, że nie są przygotowani intelektualnie do podejmowania takich decyzji?
        • agatka_s Re: Studia humanistyczne i inne 29.03.11, 11:41
          joa66 napisała:

          > Co miala zrobic ze soba moja sasiadka po takim liceum? Mature z polskiego zdala
          > za drugim razem, poszla na kase do tesco i zaocznie studiuje stosunki miedzyna
          > rodowe w szkole, ktorej nazwy nie pamietam - z nadzieja, ze jak zrobi licencjat
          > , wyjedzie "na placowke" :D
          >
          > Bo pewnie w broszurce szkoły było napisane ( w rubryce perspektywy zawodowe) :
          > placówki dyplomatyczne .
          >
          > I ktoś w to wierzy.
          >
          >
          > Smutne.
          >
          > Czy więc fakt, że 19 latki podejmują bezymślne decyzje wynika z tego, że nie są
          > przygotowani intelektualnie do podejmowania takich decyzji?

          E tam intelektualnie to są przygotowani, bo to żadna filozofia. Poprostu ktoś im bajek i bzdur naopowiadał. Jak młody człowiek słyszy takie rzeczy w szkole, w domu to wierzy, a jak ma jakieś wątpliwości, bo np czyta gazety , ma znajomych to i tak ma zazwyczaj typowy młodzieńczy optymizm "ja będe inny, mnie się uda". Tylko od tego powinien mieć mądrych rodziców, którzy moze nie zabijajac młodzieńczego entuzjazmu, powinni jednak pewne rzeczy korygować i zwyczajnie sprowadzać na ziemie, a nie na odwrót budować jeszcze większą iluzje.

          Czemu ta sąsiadka poszła do takiej szkoły a nie do jakiejś przygotowywujacej do zawodu ? Ano temu że żaden rodzic nie powie wprost-liceum przy Twoim potencjale intelektualnym i obecnej sytuacji na rynku pracy to strata czasu. Żaden nauczyciel też tego nie powie (bo od razu będzie miał rozwcieczonego rodzica na karku), a szkoda.
          • malila Re: Studia humanistyczne i inne 29.03.11, 11:45
            Aha, jest całe mnóstwo bezrobotnych lub cienko przędących, których sprowadzano na ziemię hasłem: ekonomia
            --
            tak wielu mesjaszy wie wszystko o wszystkim,
            no to czemu ich wizje skłócają wyznawców tak?
          • Gość: ja Re: Studia humanistyczne i inne IP: 195.150.83.* 29.03.11, 12:25
            Joa, wracając jeszcze to Twojego głównego pytania. TAK, zdecydowanie państwo na uczelniach państwowych powinno kształcić wg zapotrzebowania! Nie żeby zamykać kierunki, ale ograniczać limit miejsc, czy nawet niszowe specjalności otwierać raz na 2 3 lata, no i dofinansowywać zdolnych na kierunkach prawdziwie (!) potrzebnych . No, ale to takie nierealne marzenia:( A prywatne uczelnie? To już ich biznes, nie moja kasa; niech sobie każdy tam studiuje co chce, byle z ulg finansowanych przez podatników zbytnio nie korzystał; za własne pieniądze każdy ma prawo do realizowania najmniej przydatnych pasji.
            • joa66 Re: Studia humanistyczne i inne 29.03.11, 14:15
              TAK, zdecydowanie państwo na uczelniach państwowych powinno kształcić wg zapotrzebowania


              A ja mam mieszane uczucia. Uważam, że każdy studiuje na własną odpowiedzialność. Ale tak do końca nie jestem pewna...:) Bo dlaczego nasze podatki mają finansować produkowanie kilku tysiący politologów rocznie?




              • menodo Re: Studia humanistyczne i inne 29.03.11, 14:24
                Bo dlaczego nasze podatki mają finans
                > ować produkowanie kilku tysiący politologów rocznie?

                Ale wiekszosc tych politologow ksztalci sie chyba za wlasne pieniadze?
                Nawet na UW jest np. 150 darmowych miejsc i nastepnych 150 platnych wieczorowych, a jeszcze iles - zaocznych.
                W dodatku na niektorych kierunkach (na przyklad na psychologii) zajecia dla bezplatnych i platnych studentow odbywaja sie w mieszanych grupach - w ciagu dnia; to nie jest tak, ze student wieczorowy studiuje wieczorem.
                  • menodo Re: Studia humanistyczne i inne 29.03.11, 14:53
                    > To aż 150 politologów ROCZNIE z jednej tylko uczelni :)"

                    Ale to tylko dziennych, drugie tyle to wieczorowi i jeszcze iles - zaoczni.
                    A jeszcze - europeisci, specjalisci od stosunkow miedzynarodowych; jest jeszcze taki nowy kierunek na tym samym wydziale- bezpieczenstwo narodowe:)
                    Bezplatne studia sa tez na UKSW - tam tez ksztalca politologow:)
              • menodo Re: Studia humanistyczne i inne 29.03.11, 14:43
                Ale oczywiscie panstwo do tego cos ma:) Chocby poprzez cicha prywatyzacje panstwowych uczelni, co w efekcie prowadzi do zjawiska student-nasz pan, obnizenia wymagan rekrutacyjnych, dalej - egzaminacyjnych i w efekcie jakosci ksztalcenia.

                Chocby z powodu tloku na zajeciach na obleganych kierunkach UW i ogolnego zabiegania pracownikow, ktorzy dorabiaja jak i gdzie moga - jak to sie przeklada na poziom wyksztalcenia absolwentow? Nie ma wplywu?
                Kiedy ja studiowalam - na moim seminarium magisterskim bylo 10 osob, z czego polowa nie wyrobila psychicznie:); wspolpraca z promotorem byla niemal indywidualna a wymagania z kosmosu; pisanie pracy magisterskiej to byl pot, lzy, depresja i sto poprawek - i dopiero wtedy bylo cacy.
                Kiedy teraz slysze, ze ktos ma 30 albo i wiecej magistrantow - to juz widze jakosc tych prac.
                • joa66 Re: Studia humanistyczne i inne 29.03.11, 14:53
                  Kiedy teraz slysze, ze ktos ma 30 albo i wiecej magistrantow - to juz widze jakosc tych prac.

                  Hmmm..to mi przypomina jak niedawno spotkałam znajomego - wykladowcę akademickiego (nie w Polsce). Niósł w reklamówce 3 grube książki. Musiał je przeczytać ( z poczucia przyzwoitości a nie narzuconego obowiązku), żeby właściwie ocenić esej roczny (a więc nawet nie pracę magisterską) studentki, a nie czuł się zbyt silnie w temacie wybranym przez studentkę

                  ehhhh....
                  • Gość: menodo Re: Studia humanistyczne i inne IP: *.adsl.inetia.pl 29.03.11, 15:18
                    > ehhhh....

                    No i to jest problem ze studiowaniem humanistyki.
                    W liceum mojej corki jest naprawde sporo zdolnych dzieciakow. Jeden z jej kolegow wygral w 1 klasie jedna humanistyczna olimpiade a w tym roku jest juz w finale drugiej. Inny - trzecioklasista - tez juz w finale drugiej olimpiady. Dzieciaki o przerozniastych zainteresowaniach, jednoczesnie swietni w przedmiotach "niematuralnych", bo po prostu ciekawia ich rozne aspekty swiata:)
                    I ja sie wcale nie dziwie, ze oni wcale nie marza o karierze w Polsce.

                    Rozmawialam niedawno z moja zaprzyjazniona pania profesor i ona mi powiedziala rzecz przerazajaca - ze studia na UW nie wykorzystuja potencjalu czesto bardzo utalentowanych ludzi przyzwyczajonych do ciezkiej pracy - bo nie ma kto i jak tego robic. Do niej akurat trafiaja ludzie z roznych kierunkow np. w ramach studiow indywidualnych itd. Nuda i ogolny ziew; latwe egzaminy i eseje sprawdzane po lebkach jesli w ogole. Demotywacja.
                    Elitarnym wydzialem humanistycznym na UW mial byc MISH i w zasadzie jest, bo tam przychodzi mlodziez po dwoch lub wiecej olimpiadach albo ci, ktorzy na 100 proc. zdali mature.
                    Ale znajomy chlopiec, ktory jest na tym wydziale tez mowi, ze ok, zrobi licencjat i wyjezdza na "prawdziwe" studia, bo na UW wszyscy maja go gdzies a to nie jest jakas sierota tylko ambitny czlowiek, ktory mowi, ze na o wiele wyzszym poziomie mial zajecia w liceum.
                    • joa66 Re: Studia humanistyczne i inne 29.03.11, 15:48
                      Ale znajomy chlopiec, ktory jest na tym wydziale tez mowi, ze ok, zrobi licencjat i wyjezdza na "prawdziwe" studia, bo na UW wszyscy maja go gdzies a to nie jest jakas sierota tylko ambitny czlowiek, ktory mowi, ze na o wiele wyzszym poziomie mial zajecia w liceum

                      Na te prawdziwe studia można liczyć na "prawdziwych" uczelniach. Przypomniała mi się kolejna historia ;) tym razem dotyczy syna owego wcześniej wspomnianego wykładowcy.
                      Tylko rodzice widzieli w nim inteligencję, szkoła ( dobra, prywatna) widziała głównie trouble makera, bo chłopak ma lekkie ADHD. Często popadał w konflikty z nauczycielami, opuszczał lekcje. Rezultat - kiepsko zdana "matura" i studia na tamtejszym "uniwersytetcie" im józka tornistra. Gdzie nikomu nic się nie chciało, wszyscy mieli studentów gdzieś, bo po co sobie takimi zawracać głowę. Studiów tych nie ukończył. Przy ogromnym wysiłku , wsparciu rodziców (niemalże pilnowaniu) dostał się na najlepszy uniwersytet , na prestiżowy kierunek. Pisze najlepsze prace na roku, wykładowcy zachwyceni. A chłopak nie może się nadziwić, że ktoś ma czas, żeby z nim dyskutować, rozmawiać o książkach, być jego mentorem.


      • kkokos Re: Studia humanistyczne i inne 30.03.11, 00:00
        dorosly czlowiek ma prawo robic ze swoim zyciem, co chce; jesli chc
        > e studiowac stosunki miedzynarodowe w wyzszej szkoly wstydu - prosze bardzo.
        >
        > Problem tylko - dlaczego i po co takie szkoly powstaly

        powstały w latach 90., gdy mnóstwo - mnóstwo! - osób po policealkach, technikach, liceach ekonomicznych - i kilku/kilkunastu latach pracy dochodziło w pracy do ściany: nie mogło awansować, bo nie miało dyplomu wyższej uczelni. tłumy studiowały wtedy marketing i zarządzanie albo nauki polityczne, bo szybko, tanio i łatwo, a pracodawcy wszystko jedno, z czego ten dyplom, byle był, bo inaczej przepisy/regulaminy nie pozwalały na awans/podwyżkę.
        no a utrzymały się te szkoły, bo dla wszystkich - właścicieli, wykładowców i studentów - były opłacalne.

        > I tu widze role i wine panstwa. Bo nie byloby tylu bezrobotnych humanistow, gdy
        > by nie bylo tylu do niczego niepotrzebnych ogolniakow z progami 80 i mniej punk
        > tow

        i to oczywiście prawda. ale skoro upadały szkoły i zespoły szkół zawodowych, bo utrzymywały je wielkie padające zakłady przemysłowe albo kształciły w zawodach zanikających w obliczu nowych technologii, trzeba było zagospodarować nauczycieli - więc przerobiono te szkoły na ogólniaki. a nauczyciele, jak wiadomo, to masa wyborców (bardzo roszczeniowych z natury tak wyborczej, jak i nauczycielskiej) - więc kto się odważy teraz degradować ich z roli nauczycieli LO do roli nauczycieli technikum/zawodówki? serio podejrzewam, że to jest poważny problem dla kogokolwiek, kto chciałby obecną sytuację zmieniać :(


        > Co miala zrobic ze soba moja sasiadka po takim liceum? Mature z polskiego zdala
        > za drugim razem, poszla na kase do tesco i zaocznie studiuje stosunki miedzyna
        > rodowe w szkole, ktorej nazwy nie pamietam - z nadzieja, ze jak zrobi licencja
        > t, wyjedzie "na placowke" :D

        bez tego liceum wylądowałaby na tej samej kasie w tym samym tesco, tyle że nie miałaby rozbudzonych ambicji i pretensji do państwa, że jej na placówkę nie wysyła :)

        tak, masz rację, że profile dyplomatyczne to zbrodnia - choć oczywiście w papierach szkolnych nie ma słowa o profilach, tylko wymienia się przedmioty rozszerzone, a każda dyrektorka szkoły mówi na zebraniach informacyjnych o tym, że profile nie istnieją i te nazwy to tylko tak "orientacyjnie" lub "dla ułatwienia", ale to tylko dupochron. bo kandydat na zebraniu to usłyszy albo i nie, a potem pójdzie do domu z ulotką - a tam ja wół stoi napisane "profil dyplomatyczny" :(

      • kkokos Re: Studia humanistyczne i inne 30.03.11, 00:03
        > Moj syn po humanistycznym kierunku na UW; zrezygnowal z drugiego bardziej "pres
        > tizowego" kierunku i poszedl do pracy w biznesie. Bardzo mu sie to podoba,


        no właśnie - czy jako 19-latek podejrzewał, że wyląduje w tym biznesie?
        czyli jednak warto studiować to, co cię interesuje (zyskujesz 5 lat fajnego życia), a nie to, po czym "będzie praca" (5 lat nudnych studiów, a pracy i tak może nie być)
        • Gość: menodo Re: Studia humanistyczne i inne IP: *.adsl.inetia.pl 30.03.11, 09:32
          > no właśnie - czy jako 19-latek podejrzewał, że wyląduje w tym biznesie? "

          Nie, chcial byc naukowcem. I gdybym z jego owczesnymi deklaracjami zwiazala jakies wlasne emocje i motywacje - pisalabym teraz chyba na forum DEPRESJA :D

          Na szczescie, nie takie juz w zyciu wolty widzialam i wiem, ze losy ludzi, zwlaszcza bardzo mlodych, niekoniecznie tocza sie sposob linearny, harmonijny albo logiczny.
    • Gość: gość Re: Studia humanistyczne i inne IP: *.play-internet.pl 29.03.11, 15:45
      Moim zdaniem powinno się ograniczyć liczbę miejsc na kierunkach, po których jest kiepsko z pracą, ale nie powinno się całkowicie likwidować tych studiów, bo są potrzebni specjaliści w każdej dziedzinie. Jak jest modny jakiś kierunek studiów np. pedagogika, to można go studiować dziennie i zaocznie na każdym uniwerku, kolegium itp., a jest jeszcze masa prywatnych uczelni z takimi modnymi studiami, a wielu później nie może znaleźć pracy. A jakby ograniczyło się miejsca, to wtedy osoby po studiach mogłyby na spokojnie znaleźć pracę. Pewnie usłyszę, że jestem głupia, ale studia takie jak filologia klasyczna też są potrzebne (chociażby dlatego, że wiele ważnych książek dla studentów medycyny są po łacinie i ktoś musi uczyć tych studentów łaciny, aby wszystko wiedzieli, poza tym ktoś musi tłumaczyć łacińskie książki na polski, a lekarz jak czegoś nie będzie wiedział, bo nie wiedział co pisze w łacińskiej książce mógłby nawet zabić pacjenta, bo np. podałby zły lek). Teraz byle idiota idzie na studia, bo łatwo zrobić maturę, a jest masa prywatnych uczelni, więc teraz jest bezrobocie, bo jest za dużo magistrów, a za mało pracowników fizycznych. Jak dla mnie, to na studia powinny iść dobre osoby, ewentualnie osoby chore, które przez chorobę nie mogą pracować fizycznie, a osoby słabe powinny iść do zawodówki, przeciętniacy do technikum i powinni pracować w wyuczonym zawodzie. Wtedy rynek uregulowałby się
      • joa66 Re: Studia humanistyczne i inne 29.03.11, 15:53
        Jak dla mnie, to na studia powinny iść dobre osoby, ewentualnie osoby chore, które przez chorobę nie mogą pracować fizycznie, a osoby słabe powinny iść do zawodówki, przeciętniacy do technikum i powinni pracować w wyuczonym zawodzie. Wtedy rynek uregulowałby się

        Wybór nie powinien się ograniczać do magisterki lub zawodówki. Jest cała masa zawodów (np. wspomniana wcześniej sekretarka) do wykonywania których nie potrzeba studiów wyższych, tylko DOBRE szkoły policealne.
        • verdana Re: Studia humanistyczne i inne 29.03.11, 18:29
          Idiotyzmem nie jest studiowanie, tylko wymaganie studiów od niemal kazdego. To musi obniżyć poziom, bo studiują ludzie nie dlatego,że chcą, ale dlatego, ze muszą.
          Zgadzam się z Joa - trzeba modym ludziom tlumaczyć rzecz, której jakoś nie rozumie większość publicystów - studia to nie szkoła zawodowa , zawodu nie uczy, pracy nie gwarantuje. Studia (humanistyczne ) mają rozwijać intelektualnie, umożliwiść elastyczność w nauczeniu się tego, co do konkretnej pracy potrzebne, a nie dać wykształcenie sciśle zawodowe.
          A co do pasji... Cóż, widzę, ze i moja córka i paru jej kolegów najbardziej skorzystało zawodowo na niezyciowych , zdawałoby się, pasjach. Wcale nie na nauczeniu się popularnego języka, czy zdobyciu dwóch dyplomów, ale na tym, ze są doskonali w zupełnie niepopularnej i rzadkiej dziedzinie, ktora potraktowali hobbystycznie. Ludzi ze znajomoącią angielskiego i niemieckiego jest mnóstwo, a ze znajomoscią holenderskiego - można czesto rzebierac w ofertach. A obejrzenie paru tysięcy głupich filmow może okazac się wiekszym atutem, niż pisanie pracy doktorskiej.
          Co do selekcji wg. pracowitosci, to jest doskonała dla przyszłych prawników, księgowych, urzedników itd. Jesli jednak będziemy tak selekcjonować mlodzież, to szybko zabraknie osób kreatywnych i twórczych, ktore rzadko odznaczają się typową szkolną pracowitoscią i umiejętnością doskonałego wyrecytowania podręcznika - raczej zamiast niego czytają cokolwiek innego i często doskonale na tym wychodzą.
          --
          Mops i kot

          img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
          • Gość: menodo Re: Studia humanistyczne i inne IP: *.adsl.inetia.pl 29.03.11, 18:51
            verdana:
            "> Zgadzam się z Joa - trzeba modym ludziom tlumaczyć rzecz, której jakoś nie rozu
            > mie większość publicystów - studia to nie szkoła zawodowa , zawodu nie uczy, pr
            > acy nie gwarantuje. Studia (humanistyczne ) mają rozwijać intelektualnie, umożl
            > iwiść elastyczność w nauczeniu się tego, co do konkretnej pracy potrzebne, a ni
            > e dać wykształcenie sciśle zawodowe. "

            No, ale ja nie jestem pewna, czy np. kandydaci na politologie, europeistyke czy public relations zamierzaja traktowac te studia hobbystycznie.
            Hobbysci to ida na historie, filozofie czy filologie klasyczna, a te "prestizowe" kierunki maja zapewnic "prestizowe" wizytowki. Ja znam wiele dzieciakow, ktore chetnie by sobie postudiowaly historie sztuki, ale poszly na stosunki miedzynarodowe, bo po nich l"atwiej podobno o prace".
            • verdana Re: Studia humanistyczne i inne 29.03.11, 19:25
              Nie hobbystycznie, ale powinni wiedzieć, ze konkretnego zawodu ich to nie nauczy:) No, może poza public relations.
              Poza tym podejrzewam, ze teraz łatwiej o prace po historii sztuki, bo kierunki "hobbystyczne" sa na ogół tylko na państwowych wyższych uczelniach. I nagle się okazuje, ze jak wypuszcza się rocznie 150 historyków, dla ktorych teoretycznie nie powinno być pracy, to jednak o nią łatwiej, niz po socjologii, której jest w samej Warszawie chyba 8-10.
              A tak naprawdę, to problem nie w pracy. Praca jest. Nie ma etatów, bo pracodawcy masowo lamią prawo.
              --
              Mops i kot

              img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
          • agatka_s Re: Studia humanistyczne i inne 29.03.11, 19:29
            verdana napisała:

            >> A co do pasji... Cóż, widzę, ze i moja córka i paru jej kolegów najbardziej sko
            > rzystało zawodowo na niezyciowych , zdawałoby się, pasjach. Wcale nie na naucze
            > niu się popularnego języka, czy zdobyciu dwóch dyplomów, ale na tym, ze są dosk
            > onali w zupełnie niepopularnej i rzadkiej dziedzinie, ktora potraktowali hobbys
            > tycznie. Ludzi ze znajomoącią angielskiego i niemieckiego jest mnóstwo, a ze zn
            > ajomoscią holenderskiego - można czesto rzebierac w ofertach. >


            OK, skoro mozna przebierać w ofertach to znajdź mi w necie te oferty z holenderskim, w których tak można przebierać. Te co znajdziesz to "obsługa klienta z językiem holenderskim", a de facto jest to siedzenie w tzw BPO (Business Process Outsorcing), czyli siedzą ludzie w słuchawkach na uszach i obsługują firmy na całym swiecie i udają że są w Holandii, Belgii albo innej Norwegii. To najbardziej ogłupiająca praca, nie uczy niczego, średnio wytrzymuje się w niej do kilku miesięcy. Żadna firma holenderska nie oczekuje holenderskiego od pracowników w Polsce, bo każdy Holender mówi po angielsku i nie są tak zadufani w sobie aby oczekiwać znajomości ich języka.

            Można żyć w iluzjach że to holenderski i chiński i przeczytane książki dadzą nam tę przewagę konkurencyjną. To zresztą taka sama iluzja jak iluzja znajomości języka angielskiego, de facto znaleźć absolwentów którzy naprawde dobrze mówia, piszą po angielsku jest bardzo trudno. Myślę że ci naprawde dobrzy znajdują pracę łatwo, a ci co są na rynku mają ten angielski kiepski. Czytam listy (w prasie teraz pełno listów trakich sfrustrowanych) młodych ludzi, którzy narzekaja że po znają kilka języków a nikt ich nie chce zatrudnić. Tylko, że moje doswiadczenia są inne, ja spotykam młodych którzy w cv piszą English-fluent, a potem jak ta dziewczyna z Top model, ani be, ani me, nawet przedstawić się prawidłowo nie potrafią. To wszystko razem to legendy są. Tak naprawde dobrych młodych ludzi, ze znajomością angielssiego, odpowiednim stosunkiem do pracy (jakimś minimum chęci), jakimiś podstawowymi wiadomościami np o tym jak funkcjonuje firma, itp jest bardzo mało. Przychodzą za to często tłumy przekonanych o swojej genialności bo Dostojewskiego przeczytali i kilka filmów zobaczyli.


            Co do selekcji wg. pracowitosci, to jest doskonała dla przyszłych prawników, ks
            > ięgowych, urzedników itd. Jesli jednak będziemy tak selekcjonować mlodzież, to
            > szybko zabraknie osób kreatywnych i twórczych, ktore rzadko odznaczają się typo
            > wą szkolną pracowitoscią i umiejętnością doskonałego wyrecytowania podręcznika
            > - raczej zamiast niego czytają cokolwiek innego i często doskonale na tym wycho
            > dzą.

            Jak zawodowo dobrze się wychodzi na czyataniu książek ?(pomijam krytyków literackich i inne zawody związane bezpośrednio z ksiązkami). Taki jakiś przykład z życia ? Jak młody może zdobyć pracę pierwszą bo książki przeczytał ? Moja siostra cioteczna czyta książki namietnie, nie znam drugiej tak czytającej osoby, ale mimo że ma już 32 lata, studia (niestety prywatne biblotekoznawstwo), skończyła (ale pracy jeszcze nie napisała...) 3 lata temu, jeszcze żadnej pracy nie dostała. Była ostatnio nawet na spotkaniu (praca była na UW, publicznej uczelni, nie żadna korporacja), ale poległa na angielskim. Twierdzi że kiedyś to ona znała angielski...no to teraz po 3 latach wpadła na pomysł że może poprosi koleżankę żeby ją pouczyła...no sorry 32 lata, cały czas na garnuszku rodziców....


            Książki są super, ale jako rozwój horyzontów, przyjemność i hobby, ale naprawde mało co po nich komu zawodowo.

            Do selekcji wg pracowitości dochodzi i tak, nikt tylko tego nie nazywa wprost. Czym są np oceny szkolne ? W dużej mierze oceną pracowitosci (pomijam okres wczesny, gdy de facto oceny raczej wynikają ze zdolności, kapitału kulturowego wyniesionego z domu).
            • joa66 Re: Studia humanistyczne i inne 29.03.11, 19:46
              No to ja się czepne tego chińskiego. Oczywiście można uznac, ze Rybinski nie jest żadnym autorytetem, ale to jego zdanie:

              believe that my kids should learn Math, English, Chinese and Internet, which should make them flexible enough to succeed on the global labor market of the XXI century

              www.rybinski.eu/?lang=all&page_id=101

              agatko - troche dziwi mnie ta dyskusja, bo spodziewałabym się, że to własnie Ty będziesz twierdziła, że chiński jest ważny. ;), a ja że nie :D

              Moja korporacyjna ciocia zbulwersowała się ostatnio faktem, że JESZCZE nie "posłaliśmy " syna na chiński ;)
              • agatka_s Re: Studia humanistyczne i inne 29.03.11, 20:08
                Joa, ale ja pracuje w realnym świecie, gdzie nikt chińskiego nie szuka, i wierz mi jeszcze przez wiele lat szukać nie będzie (już prędzej będziemy stamtąd sprowadzać siłę roboczą np do opieki nad starszumi, niż robić interesy na taką skalę że chiński bedzie potrzebny).

                Pan Rybiński (bardzo mi ostatnio zresztą podpada sposobem artykulacji pewnych rzeczy) może sobie snuć takie rozważania i pisać takie fantasmagorie, bo jego dzieci już na starcie mają zagwarantowane posady i nawet chiński im nie zaszkodzi w sukcesie zawodowym (zresztą tak samo jak i mój syn, bo jeśli będzie taka potrzeba to ja mam takie możliwości wynikające z kontaktów zawodowych, że ja go "wepchne" gdzieś , choć oczywiście wolałabym tego uniknąć, ale jeśli byłaby taka podbramkowa sytuacja to czego się nie robi dla swojego dziecka).

                Problem bezrobocia młodych ludzi dotyczy zazwyczaj tych najsłabszych, tych których rodzice nie są na eksponowanych stanowiskach i występują w TV jako eksperci, dotyczy dziewczyny z Ostrołeki i chłopaka ze Skierniewic, którym naprawde nie chiński, a POPRAWNY angielski jest potrzebny, i jakieś minimum obycia. I żeby nie było, ja strasznie cenię ludzi z prowicji, akurat moje najlepsze doświadczenia zawodowe są własnie z takimi ludźmi, którzy "własnymi pazurami" musieli dochodzić do czegoś. Dotyczy też tych z liceów gdzie matury się z matematyki nie zdaje. Dzieci pana Rybińskiego niech uczą się chińskiego, pozostałym radziłabym matematyke i angielski, no i może prawo jazdy.
                • joa66 Re: Studia humanistyczne i inne 29.03.11, 20:26
                  Myślę, że pan Rybinski żyje w równie realnym świecie jak Ty i byc moze dlatego na pierwszym miejscu postawił angielski? :)

                  Zgadzam się , że niewielu absolwentów zna dobrze angielski i przede wszystkim o to trzeba się martwić.

                  Wiem jednak, że chiński to nie osobista fanaberia Rybińskiego , tylko przewidywania wielu ludzi.

                  Chyba nie ma sensu oceniać rynky pracy, tym bardziej jego przyszlości z perspektywy doświadczenia , nawet długiego, w jednej firmie rekrutacyjnej.

                  Tak całkiem prywatnie ja też nie wierzę , że chiński to jezyk niemal obowiązkowy na drodze do osiągnięcia sukcesu. Nie jestem jednak ślepa i widzę, że ci którzy się tego chińskiego uczą nie robią tego z miłości do kultury chińskiej tylko czystej kalkulacji. Mozna dyskutowac czy to dobra kalkulacja czy nie, jednak milości do języka nie widzę dużo wśród uczących się.


                  Dlatego wykluczyłabym jezyk chiński z dyskusji o nauce języków "niepotrzebnych", hobbystycznych itp.
                  • agatka_s Re: Studia humanistyczne i inne 29.03.11, 20:35
                    Chiński i jego rzekoma przydatność na rynku pracy, to moim zdaniem taka sama "urban legend", jak poglad że miliony zajęć dodatkowych serwowanych dzieciom 24 h na dobe i najlepiej jeszcze zacząć gdy dziecko w brzuchu mamy, zagwarantują lepszy los naszym dzieciom. Niektórzy lubią wierzyć w takie legendy.

                    Sorry, ja tam zostane przy swoim, mało wyrafinowanym minimum. A życie to zweryfikuje juz niedługo, bo nasze dzieci już bardzo niedługo pierwszej pracy szukać zacząć powinny (jeśli nie chcą obudzić się z ręką w nocniku).
                    • joa66 Re: Studia humanistyczne i inne 29.03.11, 20:39
                      . A życie to zweryfikuje juz niedługo

                      Pewnie tak. Tylko nie brałabym ewentulnego sukcesu Twojego syna za efekt wybranej taktyki. Raczej tego, że będzie b. dobry w dziedzinie, którą się pasjonuje, bez wzgledu na to czy będzie znał chiński czy niemiecki.

                      • agatka_s Re: Studia humanistyczne i inne 29.03.11, 20:53
                        joa66 napisała:

                        > . A życie to zweryfikuje juz niedługo
                        >
                        > Pewnie tak. Tylko nie brałabym ewentulnego sukcesu Twojego syna za efekt wybr
                        > anej taktyki. Raczej tego, że będzie b. dobry w dziedzinie, którą się pasjonuje
                        > , bez wzgledu na to czy będzie znał chiński czy niemiecki.
                        >


                        Niezależnie czego efektem ten sukces miałby być, byłabym bardzo szczęsliwa gdyby nastąpił...
                    • agatka_s Re: ps - holenderski - ot ciekawostka 29.03.11, 20:50
                      joa, no widzisz to trzeba umieć czytać. Te wszystkie stanowiska dotyczą właśnie BPO.

                      en.wikipedia.org/wiki/Business_process_outsourcing

                      www.biznespolska.pl/rankingi/?contentid=183268
                      W Polsce jest kilkanaście takich miejsc i one rzeczywiście non stop poszukują pracowników z "dziwnymi" językami. Tam rzeczywiście ktoś zostanie zatrudniony od zaraz, "z pocałowaniem ręki", tylko długo nie wytrzyma, bo to takie "call center", nikt przy zdrowych zmysłach tam nie wytrzymuje. Firmy rekrutacyjne dają miliony takich ogłoszeń, non stop (dla nie wtajemniczobych to maszyny, cały czas te ogłoszenia generują, nie ludzie), bo te centra non stop poszukują, większość to jedno i to samo , opakowane ślicznie. Zresztą większość ogłoszeń w ogóle to fałszywki, no ale tego to już w ogóle nie powinnam mówić.

                      No ale jak ktoś nie wie to może mieć takie wrażenie że z tym holenderskim żyć nie umierać....

                      • joa66 Re: ps - holenderski - ot ciekawostka 29.03.11, 21:07
                        Nie wszystkie. Wiekszość :) ale np:

                        www.pracuj.pl/praca/general-manager-opole,oferta,1991589

                        plus inne +inne portale....


                        Poza tym..mówimy o pierwszej pracy, a potem.....to jak sama pisałaś, literat może się tym zająć. ;)
                        • agatka_s Re: ps - holenderski - ot ciekawostka 29.03.11, 21:32
                          joa66 napisała:

                          > Nie wszystkie. Wiekszość :) ale np:
                          >
                          > www.pracuj.pl/praca/general-manager-opole,oferta,1991589
                          >
                          > plus inne +inne portale....
                          >
                          >
                          > Poza tym..mówimy o pierwszej pracy, a potem.....to jak sama pisałaś, literat mo
                          > że się tym zająć. ;)


                          "is advantage", to tak się pisze gdy nikomu de facto na tym nie zależy (a zazwyczaj jest tendencja aby takie ogłoszenia "pompować", np po to aby łatwo było odmawiać kandydatom, niestety czasem bywają tacy czepialscy kandydaci co muszą wiedzieć czemu dostali negatywna odp, no to jak się im powie bo nie znał pan holenderskiego, to jest spokój ;-) nie mowie że tu tak jest), zazwyczaj w ogłoszeniach stosuje się takie słowa wytrychy....Doświadczonej osobie wystarczy jedno spojrzenie na cv, ale też i jedno spojrzenie na ogłoszenie. Gdyby oni szukali kogoś z holenderskim, to by dali ogłoszenie po holendersku. Taka zasada.

                          Choć ja akurat w ogłoszeniach się nie specjalizuję, ale coś tam wiem jak się je konstruuuje. Czasem też ogłoszenia pisze się pod konkretnego kandydata, ale to bardziej dotyczy tych stanowisk z konkursami....Czasem jest już człowiek zzagranicy, ale prawo nakłada danie takiego ogłoszenia bo żeby zagraniczny dostał pozwolenie na prace trzeba udowodnić że nie ma lokalnego pracownika o takich samych kwalifikacjach. Czasem firmy budują sobie bazy danych (i wcale nie w celach rekrutacyjnych) i w ogóle dają kompletnie fikcyjne ogłoszenia.


                          Myki są najprzeróżniejsze, ale naprawde ja nie chcę tu udawadniać jaka jestem mądra i sie znam, bardziej chce poprostu podzielić się swoim doświadczeniem żeby uświadomić że naprawde te egzotyczne języki nie mają wzięcia. Ja nie mam w tym żadnego interesu, aby kogokolwiek przekonywać, kto chce niech wierzy, kto nie chce niech czeka na weryfikacje na rynku pracy.

                          Co do drugiej uwagi: ale praca w call center, nie jest taką pracą która jako pierwsza praca daje kopa do góry (tak samo jak nie daje go prywatna uczelnia w cv). Oczywiscie jak ktoś nie ma co jeść to każda praca nie hańbi, ale jak ktoś ma wybór to lepiej zacząć nawet od bezpłatnego stażu w "normalnej firmie", w jakimś dziale, czy nawet jakiegoś wolontariatu, choć to też trzeba robić nie bezmyślnie, bo np taki typowy wolontariat np w hospicjum , to nie do każdych planów zawodowych się nadaje (tylko że pierwsza praca to ja myśle już na conajmniej drugim roku studiów, nie musi oczywiście być na cały etat).
                          • joa66 Re: ps - holenderski - ot ciekawostka 29.03.11, 21:49
                            Sztuka pisania ogłoszeń dotyczy wszystkich języków , a więc dotyczy też ogłoszeń z niemieckim;)

                            Gdyby oni szukali k
                            > ogoś z holenderskim, to by dali ogłoszenie po holendersku


                            Nie jestem stałym klientem biur ogłoszeń, ale kiedyś w GW powiedziano mi, że nie przyjmuja ogłoszeń tylko w jęz. angielskim ponieważ jest to niezgodne z jakas ustawą o polskim języku. Można dac ogłoszenie po pol. i ang (czyli cena x 2 ) lub tylko po polsku. Nie wiem na ile to prawda, sprawy dalej nie badalam, tylko zgodziłam się na warunki GW.

                            Raczej nie przekonamy się do wlasnych argumentów, więc nie ma sensu dalej ciagnąc tego wątku.


                            p.s. ja kiedys dostałam pracę dzieki znajomości 'egzotycznego" języka (niezbyt dobrej zresztą). Fakt ofert pracy z tym językiem nie ma wiele..hmmm..praktycznie wcale. Tylko, ze ja byłam jedynym kandydatem z takim językiem. Liczy się nie tylko popyt na język, ale też podaż ;)

                            eot
                • kkokos Re: Studia humanistyczne i inne 30.03.11, 00:38
                  jego dz
                  > ieci już na starcie mają zagwarantowane posady i nawet chiński im nie zaszkodzi
                  > w sukcesie zawodowym (zresztą tak samo jak i mój syn, bo jeśli będzie taka pot
                  > rzeba to ja mam takie możliwości wynikające z kontaktów zawodowych, że ja go "w
                  > epchne" gdzieś , choć oczywiście wolałabym tego uniknąć, ale jeśli byłaby taka
                  > podbramkowa sytuacja to czego się nie robi dla swojego dziecka).

                  ale agatko, to przecież bardzo nieuczciwe - być może twój syn zająłby miejsce kogoś, komu ta praca byłaby bardziej potrzebna albo kto by się do niej lepiej nadawał?? a fe, ty, taka moralistka, osoba o niezłomnych zasadach, która objechała mnie jak burą sukę, gdy przyznałam się, że jako osoba zameldowana w dwóch miejscach dokonuję cynicznego wyboru między dwoma rejonowymi gimnazjami, teraz tak po prostu pisze "czego to się nie robi dla swojego dziecka"?? tyle padło wtedy słów o mojej (m.in. mojej) nieuczciwości i egoizmie, a teraz sama skorzystałabyś z czego tak nieuczciwego jak protekcja? wstydź się, agatko!
                  a może po prostu pomyśl czasem, zanim ze swej wieży z kości słoniowej zaczniesz pouczać innych, że ciebie też realny świat może dopaść :)
                  • agatka_s Pudło 30.03.11, 09:26
                    kkokos napisała:

                    > jego dz
                    > > ieci już na starcie mają zagwarantowane posady i nawet chiński im nie zas
                    > zkodzi
                    > > w sukcesie zawodowym (zresztą tak samo jak i mój syn, bo jeśli będzie tak
                    > a pot
                    > > rzeba to ja mam takie możliwości wynikające z kontaktów zawodowych, że ja
                    > go "w
                    > > epchne" gdzieś , choć oczywiście wolałabym tego uniknąć, ale jeśli byłaby
                    > taka
                    > > podbramkowa sytuacja to czego się nie robi dla swojego dziecka).
                    >
                    > ale agatko, to przecież bardzo nieuczciwe - być może twój syn zająłby miejsce k
                    > ogoś, komu ta praca byłaby bardziej potrzebna albo kto by się do niej lepiej na
                    > dawał?? a fe, ty, taka moralistka, osoba o niezłomnych zasadach, która objechał
                    > a mnie jak burą sukę, gdy przyznałam się, że jako osoba zameldowana w dwóch mie
                    > jscach dokonuję cynicznego wyboru między dwoma rejonowymi gimnazjami, teraz tak
                    > po prostu pisze "czego to się nie robi dla swojego dziecka"?? tyle padło wtedy
                    > słów o mojej (m.in. mojej) nieuczciwości i egoizmie, a teraz sama skorzystałab
                    > yś z czego tak nieuczciwego jak protekcja? wstydź się, agatko!
                    > a może po prostu pomyśl czasem, zanim ze swej wieży z kości słoniowej zaczniesz
                    > pouczać innych, że ciebie też realny świat może dopaść :)

                    Sorry kkokos, ja akurat pisałam o bardzo konkretnej sytuacji, bo 2 tygodnie temu dostałam "oferte" od mojego "szefa", właściciela (częsciowego bo nasza firma to tzw partnership) naszej firmy, majacej kilkadziesiat odziałow na całym swiecie, że gdyby synowi były potrzebne praktyki, staż czy cokolwiek to mam tylko o tym powiedzieć, a w dowolnym kraju czeka na niego miejsce. To konkretnie miałam na mysli, bo mam od jakiegoś czasu taki "spadochron" (nie powiem to było bardzo mile). Nie chodzi mi o to, aby się tu chwalić, ale wywołałaś mnie do tablicy zarzucajac nieuczciwość, więc wyjasniłam. Moim zdaniem gdybym skorzystała to nie jest to nieuczciwe, to prywatna firma, może zatrudniać kogo chce i jak chce.

                    Niemniej zapewniam cię że jako rozsadna matka nie zamierzam synowi niczego ułatwiać, niech próbuje sam, bo tylko tak rzeczywiscie młody człowiek ma szanse się przebić.

                    Co do mojej wieży z kosci słoniowej....Ja doszłam do wszystkiego sama, nikt mnie nigdy po glowie nie głaskał, niczego nie podarował, jestem matką samodzielnie dziecko wychowujacą, nikt nigdy łącznie z polskim państwem mi nie pomagał, pracować zaczełam już w liceum (dawałam lekcje ang), a na caly etat na 3 roku studiów-może to jest wieża z kosci sloniowej, a może poprostu pogląd osoby z takimi a nie innymi doświadczeniami. Może zamiast mi bez przerwy dowalać i odmawiać prawa do posiadania opinii z własnej perspektywy (a z jakiej mam mieć, niby ?), warto wziąć moje zdanie pod uwagę, a nie tylko tych co im się bez przerwy nie udaje i biadolą jak państwo ich oszukuje bo im sie należy itp itd. Załózmy nawet, że jestem jakimś dziwolagiem, bo większość jest sfrustrowana, ale ja też mam prawo mieć zdanie, jako osoba która akurat nie jest sfrustrowana, tylko zadowolona. Może zamiast się wyzłosliwiać na mnie zastanowić się czemu akurat moge sobie w teej wieży siedzieć.

                    Dyskutuj, nie zgadzajac się z moimi opiniami, ale zostaw mnie personalnie w spokoju. Ja nikomu personalnie nie dowalam że mu życie nie wyszło i tylko potrafi narzekać, więc prosze o conajmniej to samo.


                    A co do meritum: świat i tak komunikuje ludziom ich ograniczenia, i to zazwyczaj w bardzo brurtalny sposób, wmawiajac dzieciom rózne rzeczy tylko odkładamy w czasie to bolesne "sprawdzam". To nie chodzi o to, aby dzieciom wmawiać ze są tepakami itp, mówiłam juz to milion razy-stwórzmyu system szans. Ale po co np utrzymywać sztuczny egalitaryzm na poziomie gimnazjów? Czemu już na tym etapie nie wprowadzić róznych szkół ? I tak to jest, ale utrzymujemy tę iluzje, bo to poprawne politycznie.

                    Drugie: po co stwarzać dzieciakom iluzje że jak pochodzą na te wszystkie balety i inne pianina to swiat oszaleje (kiedyś pamiętam do szkół muzycznych chodziły naprawde zdolne pojedyńcze dzieci (u mnie w klasie LO była jedna), teraz mam wrazenie ze co drugie katuje się pianinem, keybordem albo baletem(w klasie mojego syna jest chyba 10 dziewczynek które chodzą do szkół muzycznych).
                    • Gość: menodo Re: Pudło IP: *.adsl.inetia.pl 30.03.11, 11:04
                      > Drugie: po co stwarzać dzieciakom iluzje że jak pochodzą na te wszystkie balet
                      > y i inne pianina to swiat oszaleje (kiedyś pamiętam do szkół muzycznych chodził
                      > y naprawde zdolne pojedyńcze dzieci (u mnie w klasie LO była jedna), teraz mam
                      > wrazenie ze co drugie katuje się pianinem, keybordem albo baletem(w klasie moje
                      > go syna jest chyba 10 dziewczynek które chodzą do szkół muzycznych). "

                      Ale o co Ci chodzi z tym baletem czy innym pianinem w aspekcie oczekiwania ewentualnego szalenstwa przyszlych pracodawcow - bo juz ktorys raz o tym wspominasz?
                      Co zlego w tym, ze rodzice dbaja, aby dzieci mialy kontakt ze sztuka albo zeby swietnie opanowaly gre na jakims instrumencie czy jakas dyscypline sportu?

                      Co zlego w tym, ze licealisci z roznych Staszicow koncza rownolegle srednie szkoly muzyczne, chodza na zajecia na ASP, AT, AWF, do szkol tanca - bo lubia !!! - a potem i tak laduja na rozniastych medycynach, mechatronikach albo gdzie ich tam glos serca poniesie?

                      Uwazasz, ze robia to po to, aby w przyszlosci oczarowac soba jakas pania kadrowa z korporacji i dlatego zle robia?
                      Blad w zalozeniu i stad bledny wniosek.

                      • agatka_s Re: Pudło 30.03.11, 11:32
                        Chodzi mi o to, że potem czytam listy sfrustrowanych absolwentów, że przeciez pokończyli 5 fakultetow, znają 5 języków, grają na pianinie, i trabce i jeszcze pokończyli kursy plucia i łapania, a nikt ich nie chce zatrudnić. że przeciez rodzice im mówili ze jak sie bedą uczyć, że jak skończą studia, pokończą wszelkie kursy to osiagną sukces murowany. Że przecież całe życie latali z jednych zajeć na drugie, a tu zonk, nikt tego nie docenia (GW teraz publikuje listy takiej sfrustrowanej młodzież, choc większość to ludzie juz koło 30, wciąż bez pierwszej pracy)

                        Nie chodzi mi o to, że ktoś gra na pianinie. Chodzi mi o to, że bardzo często wmawia się dzieciom, że jak na tych pianinach się nauczą grać (albo skończą dobre liceum, skończą jakieś tam studia, cokolwiek co rodzice dzieciom wmawiaja) to już wszyscy padna przed nimi na kolana. I potem ja widze takie roszczeniowe primadonny, które są tak absolutnie przekonane o swojej genialnosci i wyjatkowości (bo przez całe zycie saczy im sie do ucha, jestes świetny jesteś wyjątkowy, jesteś lepszy od Piotrusia itp dodatkowo wzmacnia sie to milionami dyplomów (bo teraz marketingowo wszyscy za wszystko daja dyplomy, nagrody, listy gratulacyjne nawet za granie w pilke na koloniach)), ze mi się nawet nie chce dać im szansy, bo zwyczajnie nie mam ochoty z nimi pracować (naprawde wole kogoś normalnego, komu sie chce niz kogoś po 5 fakultetach, co już wszystko wie). To jest wina rodziców. Nie mówią dzieciom że świat nie czeka na nich z otwartymi ramionami, inwestują w te wszystkie zajęcia, w to aby nieustannie dzieci były w czymś jesli nie najlepsze to przynajmniej "wybitne", ale mało kto tłumaczy dziecku że to nie wystarczy, trzeba jeszcze mieć determinację, byc pracowitym, być pokornym, i zwyczajnie poprostu być sympatycznym-tego nikt nie uczy, nie tłumaczy, za to wszyscy pchaja dzieciaki na zajęcia, na zawody, na konkursy (a ja się nie dziwie że po tej wiecznej rywalizacji, te dzieciaki potem takie zgorzkniałe i takie ze bez kija nie podchodź) na tym skupiaja się współczesni rodzice (poczytaj sobie wątki o zajęciach na starszym dziecku). I to uważam za krzywde, ktorą wyrzadzamy dzieciom. Wychowujemy ich w iluzji że są wybitne, zamiast pozwolić im zwyczajnie być sobą (te prywatne uczelnie to własnie wynik tej presji, no bo kto takiemu wybitnemu we wszystkim pozwoli być poprostu kims zwykłym).

                        I żeby nie było moje dziecko też jest w tej konkurencji, co ja poradze to oblepia jak macki. Nie tak łatwo zbojkotować to wszystko (choć jakos tam się nam udaje, np moj syn "tylko" gra w tenisa w tym roku z zajęć poza). Ale jako pracodawce mnie to denerwuje jak widzę efekty tego pompowania.
                        • Gość: menodo Re: Pudło IP: *.adsl.inetia.pl 30.03.11, 12:18
                          Nie, to my chyba o roznych swiatach piszemy.

                          Bo jeden swiat to swiat tych panieniek po wieczorowych politologiach na uczelniach no logo - podmioty liryczne tych smutnych listow, niekoniecznie ich autorki.

                          A ja pisze o bardzo zadbanych dzieciach, ktorych rodzice zainwestowali mnostwo czasu i pieniedzy, aby rozwijac ich wszechstronne talenty i zainteresowania.
                          Znam mnostwo takich dzieciakow i uwierz mi - one nie pisza i nie beda pisaly takich listow do redakcji, niezaleznie od tego, czy skoncza SGH czy filozofie. One takze nie przyjda do Ciebie po prosbie, bo bardzo czesto - one wcale nie chca byc pracownikami, tylko pracodawcami - np. korzystaja ze srodkow unijnych i zakladaja wlasne firmy.
                          Czasami wyjezdzaja na studia do swietnych szkol i wracaja lub nie, bo gdzies tam maja fajniejsze oferty pracy i mozliwosc zycia na wyzszym poziomie.

                          A "roszczeniowe primadonny" to czesto swietnie wyksztalcone dziewczyny, ktore nie maja ochoty pracowac za darmo (masz mozliwosc stazu w naszej firmie - hehe) lub nielegalnie - na umowe o dzielo. Dziewczyna z mojej rodziny po budownictwie ( cholera - tez po szkole muzycznej i instruktorka jazdy konnej:)) ze trzy lata bujala sie w Polsce z takimi prestizowymi pracodawcami, w koncu wyjechala do Anglii, pracuje w zawodzie, ma sie tam swietnie i za zadne pieniadze nie chcialaby pracowac w Polsce.

                          • Gość: agatka_s Re: Pudło IP: *.aster.pl 30.03.11, 12:53
                            Ja nie jestem prestiżowym pracodawcą i nie szukałam niewiadomo kogo. Oferowałam pracę dla studentów w dogodnych dla nich godzinach, na absolutnie elastycznych warunkach, po nienajgorszych stawkach.

                            Chodziło o proste prace biurowe, wpisywanie do baz danych (po angielsku), dzwonienie, pisanie raportów z notatek konsultantów, przepisywanie róznych tekstów po angielsku. Wymagania: perfekcyjny angielski (taki aby w sprawach jakoś tam biznesowych dogadać się przez telefon w każdym kraju (a to jest czasem trudne, bo w różnych krajach róznie sie ten angielski kaleczy), plus umieć to zapisać poprawnie i szybko), jako takie poruszanie się po internecie, w tym po takich miejscach jak różne Linkdelny i inne facebooki itp (to nie tylko umiejętność to też rodzaj inteligencji, sprytu), no i chęć do pracy i zwyczajny jakoś tam odpowiedzialny stosunek do tego co się robi (np jak się mówi ze się tego i tego dnia przyjdzie, to się przychodzi). W którymś momencie w Warszawie zatrudnialiśmy bardzo dużo takich studentów, i rekrutacja była procesem ciągłym i non-stop (rzadziej absolwentów), teraz cała funkcja została przeniesiona do Mołdawii, bo w Polsce nie można znaleźć takich osób za dużo czasu traciliśmy aby wyłuskać takie osoby(angielski-naprawde ŻENADA, i chęć do pracy są TRAGICZNE), w Mołdawii za to są wspaniali studenci, nie dość że angielski jest na absolutnie perfekcyjnym poziomie, to dodatkowo każdy w komplecie ma rosyjski (czasem to pomaga, jak pracuje się w krajach byłego ZSRR np w pribaltikach). No i im się chce, w odróżnieniu od polskich studentów, którzy są przekonani ze im się chcieć nie musi. To są moje doświadczenia z rynku.

                            Nie przeczę że są super młodzi ludzie, którzy nas starych mogą zawstydzić swoją determinacją pracowitością, wiedzą. Ale niestety większość absolwentów chyba niestety bardziej przypomina tych "moich" studentów.


                            I to tyle w tym temacie, powiedziałam co wiedziałam.
                            • joa66 Re: Pudło 30.03.11, 13:03
                              np jak się mówi ze się tego i tego dnia przyjdzie, to się przychodzi).

                              Z tym się zgadzam. Dla wielu studentów zadanie niemal niewykonalne. Dobrze, jeśli w ogóle zadzwonią, że nie przyjdą albo się spóźnią.
                            • Gość: menodo Re: Pudło IP: *.adsl.inetia.pl 30.03.11, 14:07
                              Hehe, podejrzewam, ze nie zglasza sie do Ciebie "kwiat mlodziezy" - do mnie czasami sie zglasza, bo szukam mlodych zdolnych do wyspecjalizowanych zadan.
                              Ale nie dziwie sie, kiedy po jakims czasie odchodza, bo dopoki zyje ja i inni zasiedziali pracownicy-wspolnicy, nie maja szans na awans:D Na szczescie - zazwyczaj milo i bardzo lojalnie sie rozstajemy.

                              Z mlodymi-zdolnymi (takimi, ktorzy juz w liceum mogliby napisac Ci te oferty po angielsku, o dowolnej porze doby i z pocalowaniem w reke) czestszy kontakt mam na gruncie prywatnym - to glownie dzieci moich znajomych lub przyjaciele moich dzieci. Jestem nimi zachwycona, ciesze sie kazdym ich sukcesem i serce mnie boli, kiedy slysze, gdy trafili na jakiegos pracodawce-buca, dotknelo ich molestowanie seksualne albo zapytanie - czy zamierza zajsc pani w ciaze :(
                        • jakw Re: Pudło 30.03.11, 23:15
                          Ale to nie tylko rodzice wmawiają. Prasa czy inne media też mają w tym swoje udziały. Oraz kolejne ekipy z MENu działające na zasadzie: "Matura w technikach wypadła znacznie gorzej niż w LO? Należy technikum zmienić na liceum".
                          --
                          Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                    • joa66 Re: Pudło 30.03.11, 12:41
                      ....Ja doszłam do wszystkiego sama

                      hmmm.. ja też pracowałam w liceum (wyprowadzałam pieski :) ), pracowałam dużo na studiach (nie był to etat, ale pieniądze takie jak co najmniej średnia krajowa), państwo też mi w niczym nie pomagało , ale w życiu nie przyszłoby mi do głowy, że do wszystkiego doszłam sama..

                      bo ktoś jednak opłacał mi lekcje angielskiego w liceum, ktoś wysłał mi zaproszenie i pożyczył pieniądzy po to, żebym mogła języka uczyć się za granicą, bo, co by nie mówić o moich rodzicach- wsperali mnie w sprawach edukacyjnych. Nie wiem czy inni mieli tyle szczęścia, żeby "samemu " do wszystkiego dojść.

                      Doświadczenie to fajna sprawa w przyglądaniu się światu. Jednak traktowanie osobistego doświadczenia jako jedynego punktu odniesienia to chyba błąd.

                    • kkokos Re: Pudło 30.03.11, 21:30
                      Moim zdaniem gdybym skorzystała t
                      > o nie jest to nieuczciwe, to prywatna firma, może zatrudniać kogo chce i jak ch
                      > ce.

                      sratatata, to takie radosne tłumaczenie "ach nie, ja jestem niewinna, to inni mi proponują, a nie że ja im swoje dziecko na siłę, poza tym to wszystko prywatne i może kogo chce". ale pisząc o tym spontanicznie i sama z siebie użyłaś słów "wepchnąć", "mam możliwości", "czego się nie robi dla dziecka". kaganiec poprawności politycznej, na który tak narzekasz, nie zadziałał?
                      oczywiście, że wepchniesz swoje dziecko tam, gdzie najlepiej, jeśli taka będzie sytuacja, że trzeba/warto/szkoda stracić okazję itd. - to naturalne i każdy by tak zrobił. nie ma się kreować na cnotkę, bo to śmieszne. i również nieuczciwe - no chyba że musisz koniecznie poprawiać sobie swój wizerunek w swoich oczach.
                      jeszcze raz, żeby nie było, że mam pretensje o to, o co nie mam - nie uważam, by zatrudnianie przez właściciela firmy zdolnego dziecka partnera w tej firmie było czymkolwiek nagannym. naganna jest hipokryzja, którą zaprezentowałaś.


                      Może zamiast mi bez przerwy dowalać i odmawiać
                      > prawa do posiadania opinii z własnej perspektywy (a z jakiej mam mieć, niby ?),
                      > warto wziąć moje zdanie pod uwagę, a nie tylko tych co im się bez przerwy nie
                      > udaje i biadolą jak państwo ich oszukuje bo im sie należy itp itd.
                      (...)

                      problem w tym, że usiłujesz ustawiać innych, ich życie i postępowanie ze swojej perspektywy w ogóle nie przyjmując do wiadomości, że jest inna. nie ty jedna miałaś etat od trzeciego roku studiów - pacz pani, ja też miałam, ale nie czuję się z tego powodu ani lepsza, ani gorsza, bo wiem, że są różne drogi wchodzenia w życie zawodowe. na pewno nie znajdziesz w moich postach zrozumienia dla postawy "państwo powinno dać", więc argument chybiony.

                      Załózmy naw
                      > et, że jestem jakimś dziwolagiem, bo większość jest sfrustrowana, ale ja też ma
                      > m prawo mieć zdanie, jako osoba która akurat nie jest sfrustrowana, tylko zadow
                      > olona. Może zamiast się wyzłosliwiać na mnie zastanowić się czemu akurat moge s
                      > obie w teej wieży siedzieć.

                      ale wiesz, niczego innego w tym wątku nie robisz, jak narzekasz, narzekasz, narzekasz - biadolisz jak najbardziej sfrustrowana osoba pod słońcem, więc z tym pokazywaniem swojego życiowego zadowolenia to ci trochę nie wyszło :D. jak widać wieża nie daje satysfakcji, jeśli nie można trochę z jej wysokości poustawiać bliźnich i przemądrzale popouczać ich, że powinni swoje dzieci dokompleksić i sprowadzić do parteru.

                      To nie chodzi o to, aby dzieciom wmawiać ze są
                      > tepakami itp, mówiłam juz to milion razy-stwórzmyu system szans. Ale po co np
                      > utrzymywać sztuczny egalitaryzm na poziomie gimnazjów?
                      mówiłam to już także milion razy: to perspektywa kogoś, kto ma zdolne dziecko, osiągające maksimum możliwości od początku. a dzieci rozwijają się w różnym tempie, są takie, co rozwijają swoje możliwości dopiero na etapie gimnazjum. gdyby gimnazja nie były - z grubsza - jednakowe, te dzieci nie miałyby już szans zabłysnąć.

                      > Drugie: po co stwarzać dzieciakom iluzje że jak pochodzą na te wszystkie balet
                      > y i inne pianina to swiat oszaleje (kiedyś pamiętam do szkół muzycznych chodził
                      > y naprawde zdolne pojedyńcze dzieci (u mnie w klasie LO była jedna), teraz mam
                      > wrazenie ze co drugie katuje się pianinem, keybordem albo baletem(w klasie moje
                      > go syna jest chyba 10 dziewczynek które chodzą do szkół muzycznych).

                      no tak, jak mój syn goni po świecie za f1, gra w tenisa i śpiewa w chórze (pomyliłam go z kimś innym co do tego chóru??), to rozwija pasje. jak te dziewczynki chodzą do szkół muzycznych, to biedne dręczone dzieci.
                      • Gość: ja hipokryzja? - kkokos kontra agatka IP: 195.150.84.* 04.04.11, 13:27
                        kkokos - już widzę, gdy np twoje dziecko 3 rok szuka pracy i nic (pominę jakieś"dzieła" i inny wyzysk) nie znajduje (pomińmy czy to kwestia predyspozycji dziecięcia czy "szczęścia" i marnego rynku), a ty MAJĄC możliwości NIE pomożesz mu ..., he,he, takie bajki to sobie możesz ...
                        Utrzymujesz takiego 30-latka dla idei, albo patrzysz gdy żyje na skraju ubóstwa popadając we frustrację , byle tylko zachować honor...

                        Jak świat światem nepotyzm, czy wciskanie znajomych w każdej branży istniał i po co mydlić oczy, że my tacy niewinni? Jeśli chodzi o sferę budżetową, jestem zdecydowanie na - NIE, w końcu to też moja kasa, ale jeśli chodzi o firmę prywatną??? Ich biznes, ich sprawa, a tobie wara. Może zaproponujesz likwidację firm rodzinnych, no bo jak tak mogą swoich promować i nawet ogłoszenia nie dadzą ...

                        Brawo dla agatki, że ma odwagę pisać, co myśli. Mam identyczne zdanie. Będę się starała, aby moje dzieci same próbowały się wypromować, bo to jest najlepsza szkoła życia, ale jeśli nic z tego nie wyjdzie to po jakimś czasie, jeśli tylko będę mogła - pomogę się załapać. I powiem ci, tak robi zdecydowana większość rodziców. Ostatnio nawet rozmawiałam z klientem , który chwalił się, że dobry staż dla syna zaproponował mu znajomy i teraz będzie trzymał kciuki za syna, aby się sprawdził. I co w tym złego?

                        Mi akurat nigdy nikt z najbliższych w sferze zawodowej , zatrudnienia nie pomógł ani troszeczkę i wiem o ile wtedy jest ciężej, dlatego solidaryzuję się tutaj z postawą agatki.

                        A tak w ogóle, to ciekawa dyskusja, gdzie chyba nie o to chodzi, aby się przekonywać, tylko właśnie wymieniać doświadczeniem i poglądami.
                        • Gość: ja Re: hipokryzja? - kkokos kontra agatka IP: 195.150.84.* 04.04.11, 13:34
                          no tak, jak mój syn goni po świecie za f1, gra w tenisa i śpiewa w chórze (pomyliłam go z kimś innym co do tego chóru??), to rozwija pasje. jak te dziewczynki chodzą do szkół muzycznych, to biedne dręczone dzieci.

                          Tak, to trafne spostrzeżenie:)
                          Ale dalej nie rozumiem, po co schodzić na prywatne osądy?

                          Ja tam sobie chętnie poczytam, że można, jak agatka, albo inni (bo nie ma jedynie słusznej drogi zawodowej, na ogół łut szczęścia też potrzebny) a takie docinki tylko zniechęcają do wyrażania własnego zdania.
                • verdana Re: Studia humanistyczne i inne 29.03.11, 21:54
                  W Polsce, w Holandii, w Wielkiej Brytanii. Do wyboru, do koloru.
                  Poza tym nie sposób przewidzieć, co bedzie potrzebne na rynku pracy za jakieś 10 lat. Gdy moja córka zaczynała studia, wszyscy sie dziwili, ze z takimi wynikami nie poszła na prawo. A teraz mówi się o nadprodukcji prawników. Podobnie zarzadzanie - kierunek, ktory polecano tym, co chcą dobrze wystartować. I nie wystartowali.
                  Dlatego lepiej studiować to, co człowieka interesuje, bo nie sposób przewidzieć co będzie poszukiwane za kilka lat.
                  A jak już mowilam, mojej córce na rynku pracy na razie najbardziej przydaje się to, ze chodzila na wagary do kina.
                  --
                  Mops i kot

                  img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                • Gość: menodo Re: Studia humanistyczne i inne IP: *.adsl.inetia.pl 29.03.11, 22:07
                  Moj syn byl na Erasmusie w Leuven (Flandria)- zajecia niby po angielsku, ale mial tez mozliwosc chodzic na takie po niderlandzku i na lektorat. I wlasnie znajomosc jezyka okazala sie jego przewaga kiedy ubiegal sie o stypendium. Ciagle jeszcze mysli o studiach w Utrechcie, gdzie jest swietny uniwersytet, ale ostatnio troche mu sie skomplikowaly plany.

                  Oczywiscie, ze Holendrzy znaja co najmniej jeden jezyk obcy, ale jest im milo, kiedy ktos zna ich jezyk (podobnie jest pewnie z Chinczykami:)) i czasami ma to znaczenie w pracy.
                  Moze nie ma to znaczenia kiedy sie szuka pracy z ogloszenia, ale na pewno pomaga, kiedy sie ma z nimi do czynienia - czy biznesowo, czy naukowo, dyplomatycznie czy inaczej.
                  • joa66 Artykuł 29.03.11, 22:55
                    www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53664,9050158,Pokolenie_bez_etatu.html
                    Mnie lekko zmroziło zdanie:

                    Niektórym się udało, najczęściej tym, którzy wcale nie pokończyli studiów w terminie, tym, którzy wybrali pracę zamiast tzw. inwestycji w siebie

                    podkreślenie moje.

                    Jak wiele mozna rozumiec przez inwestycję w siebie.
                    • Gość: menodo Re: Artykuł IP: *.adsl.inetia.pl 29.03.11, 23:50
                      No tak, moj syn tez nie skonczyl studiow w terminie - mial pol roku obsuwy.
                      Zamiast "inwestowac w siebie" poszedl do pracy - i coz, nie dostanie raczej dyplomu z czerwonym paskiem, co z pewnoscia zrobiloby wielkie wrazenie na jego pracodawcy:D

                      Ale szczerze - ja nie wierze, ze dorosla osoba (po dwoch lajtowych kierunkach) moze byc tak infantylna; ten list zostal pewnie wykreowany na potrzeby tego wywiadu.
                      A w ogole to moze gazety, ktore tak uboloweja nad losem humanistow, niech moze napisza cos o tym, jak zyja mlodzi dziennikarze: ile zarabiaja i ile czekaja na etat:D
                      • joa66 Re: Artykuł 30.03.11, 12:50
                        niech moze napisza cos o tym, jak zyja mlodzi dziennikarze: ile zarabiaja i ile czekaja na etat:D

                        Słyszałam o tym !

                        Przy okazji pytania skąd Fakt bierze dziennikarzy (???) do pracy. Podobno jako nieliczni szybko dają etat.

    • jakw Re: Studia humanistyczne i inne 30.03.11, 22:34
      joa66 napisała:
      > A może państwo powinno mu odpoiwedzieć "sorry ziutek, ale nie będziesz
      > tego studiował, bo potem pracy nie dostaniesz. Możesz studiować informatykę"
      Ale wtedy państwo powinno zwiększyć liczbę miejsc na tej informatyce - tak, żeby dostali się nie tylko ci ze Staszica. I pewnie zastanowić się nad proporcjami poszczególnych profili w LO. Bo bez rozszerzonej matematyki to na informatykę nie ma po co startować. A na klasyczną polibudę to i rozszerzona fizyka nie zawadzi.
      --
      Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
      • jakw Re: Studia humanistyczne i inne 30.03.11, 22:38
        Przy czym profile w liceach trzeba by przewidywać odpowiedni wcześniej - trzeba by patrzeć na rynek pracy tak z 8-10 lat naprzód. Ktoś jest w stanie???
        --
        Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.