Dodaj do ulubionych

kwiatki ze spotkań informacyjnych

05.05.11, 22:07
to skoro podzieliłam się już błędami ortograficznymi na ścianie i bełkotem w ulotce goethego, to dopiszę inne kwiatki - a byliśmy w siedmiu szkołach.

- występy uczniów. za pierwszym razem można znieść długowłosego gitarzystę w czarnym swetrze, zawodzącego "dom wschodzącego słońca", ale jeśli po nim występują trzy panienki tańczące niby w YCD do jakiegoś hip hopu, to robi się trochę absurdalnie - a jak w trzeciej z kolei szkole oglądasz pokaz sztuki walk indyjskich z kijami w wykonaniu uczniów i absolwentów, to naprawdę masz dość.

- wypychanie na środek dobrego ucznia z klasy maturalnej, żeby opowiedział, jak jest w tej szkole. biedak bełkocze parę zdań, że jest cudownie, i z ulgą ucieka. po co ten występ??? (m.in. goethe)

- wystawa zdjęć z ekshumacji w katyniu. w łączniku między szkołą a salą gimnastyczną. dyrekcja chwali się, że "szkoła współpracuje z panem specjalizującym się w fotografii kryminalistycznej" i zachęca do obejrzenia "unikatowych zdjęć": kilku czarno-białych z ekshumacji niemieckiej i wielu dużych, w dużych zbliżeniach, kolorowych z ekshumacji jakiejś bardzo niedawnej. zaiste, właśnie po to tam poszliśmy.

- kontrolowanie uczniów, którzy rozmawiają z kandydatami i rodzicami. na siedem szkół na szczęście tylko w jednej były z tym problemy. ponieważ zawsze pytam "co ci się w tej szkole nie podoba" (raz usłyszałam "nie ma palarni"), tu też spytałam, ale usłyszałam tylko gadkę-szmatkę o konieczności noszenia identyfikatorów. dziewczynki jakieś takie skrępowane były - zrozumiałam, gdy zza swoich pleców usłyszałam głos nauczycielki "i chyba jeszcze ten tłok w szkole trochę przeszkadza, powiedzcie pani, że ciasno mamy trochę", a dziewczynki grzecznie powtórzyły, że ciasno w szkole trochę.

- czytanie słowo po słowie prezentacji rzuconych na ścianę. też tylko raz tak trafiliśmy, ale jednak.

Edytor zaawansowany
  • Gość: menodo IP: *.adsl.inetia.pl 05.05.11, 23:05
    Zapamietalam dwa kwiatki:

    - pani dyrektor Poniatowki po wygloszeniu calkiem ciekawej prezentacji klasy humanistycznej przez jej przyszlego wychowawce: no tak, to jest klasa dla mlodziezy, ktora ma problemy z przedmiotami, z ktorych slynie nasza szkola...

    - pani dyrektor jednego z gimnazjow : prosze panstwa, to nieprawda, ze u nas smierdzi w toaletach, a sciany sa wysmarowane kalem, bo takie plotki kraza podobno o naszej szkole... To sa oszczerstwa! Sprawdzcie sami, serdecznie panstwa zapraszam do odwiedzenia naszych toalet...
    (to byla bardzo rozbudowana i pelna dramatyzmu wypowiedz, przytaczam ja w skrocie - a ja przyszlam do tej szkoly w sprawie projektu utworzenia nierejonowej klasy dwujezycznej :D)
  • laura_fairlie 06.05.11, 09:41
    W Bemie byłaś? ;-)
    I tak nic nie przebija śmiertelnie nudnego skeczu i salsy w wykonaniu ucznia i nauczycielki. Przy czym nauczycielka następnie odmówiła podania informacji o prowadzonej przez siebie klasie.
    Im mniej części artystycznej, tym miałyśmy lepsze wrażenie - i ja, i córka.
  • joa66 06.05.11, 10:03
    W jednym z liceów w ramach atrakcji siedział na korytarzu wielki, smutny, starszy człowiek (podejrzewam, że był to nauczyciel PO) z plastikowymi zwłokami i tabliczką "Nauka pierwszej pomocy-Sztuczne oddychanie".

    Nikt nie zwracał na niego uwagi, nawet żal mi się go zrobiło :)

  • kkokos 06.05.11, 20:52
    no, plastikowe zwłoki wysuwają się gdzieś na czoło tej rywalizacji! :)

  • kkokos 06.05.11, 20:54
    > I tak nic nie przebija śmiertelnie nudnego skeczu i salsy w wykonaniu ucznia i
    > nauczycielki.

    och, co za strata - musiało to być już po moim wyjściu :)
  • laura_fairlie 07.05.11, 21:24
    nie, to nie w Bemie było. W Bemie jeszcze nie było najgorzej.Naprawdę.
  • kkokos 07.05.11, 21:40
    jeszcze jedno mi się przypomniało: zdjęcia ze studniówek na ścianach.
    chyba się starzeję, bo irytują mnie powieszone na ścianach grupowe zdjęcia panienek grupowo podciągających spódnice, by pokazać czerwone podwiązki :(
  • Gość: menodo IP: *.adsl.inetia.pl 09.05.11, 12:56
    No, kiedy rozwazalysmy z corka technikum odziezowo-fryzjerskie i weszlysmy na strone jednej ze szkol tego typu - moje dziecko, po obejrzeniu zdjec ze studniowki, bylo bardzo zdumione:)

    Ale na stronie jej szkoly (nie wiem, czy na scianach w budynku, ale bardzo mozliwe:)) tez jest sporo fot dziewczat "w czerwonych podwiazkach"; podejrzewam, ze za rok takze i moje dziecko ustawi sie w szeregu - aczkolwiek na razie mowi, ze "chyba by umarla ze wstydu", chociaz z nogami wszystko OK:)

    Moim zdaniem, w ocenie tego typu zdjec warto brac pod uwage, co tak naprawde szkola ma do zaoferowania uczniom i ile te dziewczyny kosztuje pokazanie tych czerwonych podwiazek:)
  • kkokos 09.05.11, 17:50
    > Moim zdaniem, w ocenie tego typu zdjec warto brac pod uwage, co tak naprawde s
    > zkola ma do zaoferowania uczniom i ile te dziewczyny kosztuje pokazanie tych cz
    > erwonych podwiazek:)

    a przy takim podejściu to w ogóle nie ma dobrego wyjścia :)
    jeśli nic nie kosztuje, bo całe trzy lata w tej konwencji itd., to źle.
    ale jeśli dużo kosztuje, a są do tego zmuszane, to jeszcze gorzej...
  • Gość: Hawa IP: *.play-internet.pl 09.05.11, 18:39
    Ale jakie zmuszane? Ja to akurat nie czułam studniówkowego blusa i zrezygnowałam, ale fejsbuk dostarczył mi obfitej dokumentacji przygód studniówkowych wszystkich koleżanek i kolegów. Wiem jedno - zdjęcie z podwiązkami z tego co widzę, jest zdjęciem podstawowym i kultowym, które uczennice same sobie robią, bo to taka nowa świecka tradycja. Najlepiej na jakiś schodach coby każdego kulasa było dobrze widać.
    Być może w technikach i słabszych szkołach jest więcej odpustowych chałek na głowach, tafty i gołych pleców, ale podwiązki pojawiają się w szkołach z każdej półki rankingowej. Żelazny punkt programu. Ciekawa jestem, skąd się to wzięło?
  • Gość: Hawa IP: *.play-internet.pl 09.05.11, 18:41
    Najlepiej na jakiś schodach

    Ale byk! JAKICHŚ oczywiście, nie jakiś, przepraszam.
  • Gość: menodo IP: *.adsl.inetia.pl 09.05.11, 19:54
    > Być może w technikach i słabszych szkołach jest więcej odpustowych chałek na gł
    > owach, tafty i gołych pleców, ale podwiązki pojawiają się w szkołach z każdej p
    > ółki rankingowej. Żelazny punkt programu. Ciekawa jestem, skąd się to wzięło?"

    Tez mnie ciekawi ta tradycja:)
    Podejrzewam, ze kluczem jest slowo "matura" - i ze dziewczeta, na iles dni przed osiagnieciem "swiadectwa dojrzalosci" - w ten sposob demonstruja swoje "walory" w zakresie ich gotowosci do wiadomo czego:)
    Ale widzialam tez zbiorowe studniowkowe zdjecia chlopakow "prezacych muskuly" :)

    Przy pewnym poziomie "poluzowania w standardach" naprawde mozna sie przy tych fotach niezle ubawic:)
  • Gość: agatka_s IP: *.aster.pl 09.05.11, 20:13
    www.nexto.pl/e-prasa/polityka_p257.xml
    To musi byc nowa świecka tradycja....

    No cóż kiedyś była biała bluzka i granatowa spódniczka i polonez w sali gim, pod siatką maskujacą, dziś skrzyżowanie "Dynastii" z pornoshopem...o tempora o mores.

    Może nasze wnuki wrócą do granatowych spódniczek....
  • morekac 10.05.11, 17:59
    Może i wrócą do granatowych spódniczek, ale czerwone podwiązki i tak zostaną ;-)
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • jakw 09.05.11, 20:39
    Podejrzewam, że tradycja czerwonych podwiązek na studniówce wywodzi się wprost z tradycji czerwonych majtek na studniówkach jak ja zdawałam maturę. Tak kojarzę, że coś takiego było. Tyle, że majtek się do aparatu nie pokazywało. A czerwone majtki służyły jednemu - zapewniały zdanie za 100 dni matury ;-)
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • Gość: menodo IP: *.adsl.inetia.pl 09.05.11, 19:24
    > ale jeśli dużo kosztuje, a są do tego zmuszane, to jeszcze gorzej..."

    No, fakt:)
  • joa66 09.05.11, 22:04
    Na począku roku na stronie jednego z liceów pojawiła się informacja o klasie A, której profil odpowiadałaby mojemu synowi. Zadzwoniłam zapytac się o pewien szczegół, sekretarka poprosiła o telefon nastepnego dnia, bo musiała się zapytać dyrektora. Zadzwoniłam nastepnego dnia i się dowiedziałam, że dyrektor powiedziała, że jednak tej klasy nie będzie :D

    p.s. z serii tablice informacyjne:

    - w jednej z podstawówek - "prowadzimy zajęcia dla dzieci z dyslekcją"
    - w liceum, w gablocie szkolnej reklama firmy oferujących kursy przygotowujące do matury

    z serii rodzice na zebraniach informacyjnych :

    -pewna niepubliczna podstawówka wiele lat temu - rodzice ewentualnych przyszłych uczniów pokłocili się czy wyjazd integracyjny powinien byc do Paryża czy gdzies w Polsce. Grupa "paryska" podzieliła się na frakcje autobusem czy samolotem :D
  • jakw 10.05.11, 09:06
    joa66 napisała:
    >
    > - w jednej z podstawówek - "prowadzimy zajęcia dla dzieci z dyslekcją"
    Ja ostatnio doszłam do wniosku, że ta (często się trafiająca) dyslekcja to po prostu niechęć do uczęszczania do szkoły alias wagarowanie ;-)
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • zawsze-pytanie 10.05.11, 12:46
    Niesamowite! Nie jestem w temacie i widzę, że dużo mnie omija! :D Proszę, piszcie jeszcze!
  • kkokos 17.05.11, 20:08
    już nie z zebrania, za to ze strony szkoły: są życzenia od dyrekcji dla maturzystów, by dobrze zdali, nie ma ŻADNYCH informacji dla kandydatów (choć w planie naboru na przyszły rok na stronie warszawa.edu.com.pl widnieją trzy klasy pierwsze), za to na stronie szkolnictwo.pl w informacjach o tej szkole widnieje: klasa ekologiczna i klasa DIZAJNERSKA.

    kto da więcej?
  • Gość: Hawa IP: *.play-internet.pl 17.05.11, 21:34
    A to ciekawe akurat, pomijając językowy koszmar. Jak znam polskie szkolnictwo publiczne, to pewnie ów "dizajn" jest tylko na papierze, ale gdybym pod koniec gimnazjum trafiła na klasę o sensownym programie przedmiotów dodatkowych, obejmujących rysunek, podstawy grafiki komputerowej, wiedzę o kolorze, materiałoznawstwo itp., to na pewno bym się zastanowiła. Pomysł sam w sobie nie jest zły, choć z realizacją pewnie krucho - za pewne skończy się na jednej godzinie WOK więcej.
    A co to za szkoła? Pytam, bo jeśli informacja pochodzi z ogólnodostępnej strony internetowej, to chyba można zdradzić?
  • Gość: menodo IP: *.adsl.inetia.pl 18.05.11, 10:09
    A mnie strasznie wkurzaja te fikusne nazwy klas licealnych; widze w tym jakis rodzaj nieuczciwego marketingu. Wiem, ze szkoly tlumacza sie, ze to tylko nazwy robocze, ale jednak po cos te nazwy tworza i czemus to ma sluzyc.
    Gdyby jeszcze wywiazywaly sie ze swoich obietnic, gdyby rzeczywiscie mogly pochwalic absolwentami, ktorzy po klasach medialnych trafili do pracy w mediach (merytorycznej:)) a po dyplomatycznych - do dyplomacji, a po "dizajnerskich" - tam gdzie sie ten "dizajn" sie robi:)
    Kurcze, od polonistek,ktore trafiaja do tego szkol na matury ustne z polskiego slyszalam takie kwiatki, ze az mi przykro je powtarzac - bo mysle, ze tak marne przygotowanie uczniow do matury jest wina kompletnego olania ich przez nauczycieli. (Ale "warsztaty dziennikarskie" w szkole - a jakze -sa!)

    Ostatnio wylapalam gdzies klase "psychologiczno-pedagogiczna" w liceum o progu <100. Kurcze, zeby sie dostac na psychologie na UW nie wystarczy byc nawet laureatem DWOCH olimpiad
    Ale czy osoby, ktore trafiaja do takich klas, zamiast mordowac sie w ogolniaku z mizernym efektem koncowym - nie moglyby trafic do szkoly, ktora przygotuje je np. do pracy profesjonalnej opiekunki. Z mozliwoscia dalszego ksztalcenia, ale tez z zawodem w reku - bardzo zreszta poszukiwanym na rynku polskim i zagranicznym.
  • agatka_s 18.05.11, 10:40
    no ale po takiej szkole dostaniesz się do prywatnej uczelni gotowania na kuchenkach gazowych, i nawet dizajnu...
  • hawa.etc 18.05.11, 10:53
    A mnie strasznie wkurzaja te fikusne nazwy klas licealnych; widze w tym jakis rodzaj nieuczciwego marketingu. Wiem, ze szkoly tlumacza sie, ze to tylko nazwy robocze, ale jednak po cos te nazwy tworza i czemus to ma sluzyc.


    To jest bez sensu, bo porządną klasę związaną np. ze wzornictwem przemysłowym dałoby się może zrobić w liceum zawodowym, nie w ogólnokształcącym. W ogólnokształcącym można ewentualnie dorzucić historię sztuki.

    Ostatnio wylapalam gdzies klase "psychologiczno-pedagogiczna" w liceum o progu
    <100. Kurcze, zeby sie dostac na psychologie na UW nie wystarczy byc nawet laureatem DWOCH olimpiad


    Skąd ten pomysł? Psychologia na UW jest dla śmiertelników. Patrzyłam na te progi przyjęć i one są naprawdę do przejścia, a zaręczam, że z olimpiadami miałam ,,tyle wspólnego co z mercedesami", czyli nic :-) Nie demonizujmy tego warszawskiego uniwerku. Trudno dostać się na studia do "Oxbridge", UW jest w zasięgu ręki. Być może nie dla uczniów szkół, które powinny być zawodówkami, ale to jest problem ogólnego braku predyspozycji do kształcenia wyższego, a nie tej konkretnej uczelni.

    Ale rzeczywiście problem fałszywych profili jest poważny i ktoś to powinien regulować - nie można ludziom obiecywać nauki dizajnu, w momencie, kiedy szkoła prawdopodobnie dysponuje jedynie Paintem. Bo co to znaczy nazwa robocza? Można sobie założyć klasę prezydencką, zaoferować rozszerzoną historię i wos, "naukę przemawiania" i 'jedzenia bezy łyżeczką" i potem wmawiać ludziom, że ta szkoła przygotuje ich do pełnienia urzędu, który ani chybi obejmą?
  • Gość: menodo IP: *.adsl.inetia.pl 18.05.11, 11:56
    > Skąd ten pomysł? Psychologia na UW jest dla śmiertelników. Patrzyłam na te prog
    > i przyjęć i one są naprawdę do przejścia, a zaręczam, że z olimpiadami miałam ,
    > ,tyle wspólnego co z mercedesami", czyli nic :-) Nie demonizujmy tego warszawsk
    > iego uniwerku. Trudno dostać się na studia do "Oxbridge", UW jest w zasięgu ręk
    > i."

    Tak offtopowo - wiem, ze psychologia na UW jest dla smiertelnikow:D
    Natomiast - jest to chyba jedyny wydzial na UW, ktory nie przyznaje indeksow laureatom olimpiad, nawet "podwojnym". Tym z kolei polecalabym raczej Oxbridge niz UW :D

    A progi na psychologie skad znasz, bo ja oficjalnych nigdzie nie widzialam? Od corki, ktora zaczela sie wglebiac w ten temat na facebooku:) wiem, ze ze srednim wynikiem maturalnym <80 proc. mozna sie zalapac tylko na studia wieczorowe, czyli platne.
    Moim zdaniem to sa wysokie wymagania, zwlaszcza w przypadku matury rozszerzonej.
  • hawa.etc 18.05.11, 16:22
    > Tak offtopowo - wiem, ze psychologia na UW jest dla smiertelnikow:D
    > Natomiast - jest to chyba jedyny wydzial na UW, ktory nie przyznaje indeksow l
    > aureatom olimpiad, nawet "podwojnym".

    Aaaa, no to o to pytałam. Nie wiedziałam, że tak jest. W takiej sytuacji, jeśli ktos jest zdeterminowany studiować na UW (znajomi, dziewczyna/chłopak, cokolwiek), to można iść na MISH albo MISMAP i uderzać na psychologię w ramach studiów międzywydziałowych.

    > A progi na psychologie skad znasz, bo ja oficjalnych nigdzie nie widzialam? Od
    > corki, ktora zaczela sie wglebiac w ten temat na facebooku:) wiem, ze ze sredni
    > m wynikiem maturalnym <80 proc. mozna sie zalapac tylko na studia wieczorow
    > e, czyli platne.
    > Moim zdaniem to sa wysokie wymagania, zwlaszcza w przypadku matury rozszerzonej

    Oficjalnych nie ma i nie będzie, bo UW nie zwykł ich publikować. Natomiast często tak jest, że w momencie, kiedy ktoś się nie dostanie, to system rekrutacji elektronicznej pisze coś w rodzaju: "Przykro nam bla bla, nie dostałeś się, ostateczny próg wyniósł X". I tymi informacjami młódź się wymienia. W moim roczniku na psychologię były 93 punkty/100, ale nie wiem czy w pierwszej turze, czy ostatecznie. Na pierwszy rzut oka to wygląda zniechęcająco, ale wszystko zależy od sposobu liczenia punktów. Rok temu było tak, że stosunkowo dużą wagę miały podstawy, które dało się bez większego wysiłku napisać na 90+, w niektórych kategoriach nie było przeliczników na rozszerzenia. To wywindowało progi punktowe. W tym roku zasady liczenia punktów znów się zmieniły, więc i progi wrócą do normalnego poziomu.


  • Gość: menodo IP: *.adsl.inetia.pl 18.05.11, 18:22
    W takiej sytuacji, jeśli
    > ktos jest zdeterminowany studiować na UW (znajomi, dziewczyna/chłopak, cokolwi
    > ek), to można iść na MISH albo MISMAP i uderzać na psychologię w ramach studiów
    > międzywydziałowych."

    Wiem, na MISH rzeczywiscie dwie olimpiady zalatwiaja sprawe, ale jedna to tez tyle co "zwykle" 100 proc. z rozszerzonej matury:(
  • hawa.etc 18.05.11, 18:29
    Wbrew pozorom na MISH ludzie dostają się głównie w trybie normalnej rekrutacji, a próg punktowy na rozmowę kwalifikacyjną wcale nie jest jakiś kosmiczny - w zeszłym roku przeszłam z wynikiem ok. 80 punktów i wcale nie byłam ostatnia. Oczywiście, fajnie mieć olimpiadę, bo dzięki temu można uniknąć stresującej i nieprzyjemnej rozmowy, ale to nie jest żaden warunek konieczny.
    Nie ma więcej, niż pięciu chętnych na jedno miejsce, co jest zupełnie znośną liczbą w porównaniu z dziennikarstwem, prawem, studiami menadżersko-ekonomicznymi, czy italianistyką. Także warto próbować :-)
  • Gość: menodo IP: *.adsl.inetia.pl 19.05.11, 09:50
    hawa.etc napisała:
    Oczywiście, fajnie mieć olimpiadę, bo dzięki temu można uniknąć stresującej i nie
    > przyjemnej rozmowy, ale to nie jest żaden warunek konieczny. "

    Mozna uniknac - jesli ktos zajal w olimpiadzie od pierwszego do szostego miejsca wg punktacji lub jest "podwojnym" laureatem. Nawet jesli jest laureatem w jednej olimpiadzie (z siodma lokata ), a w drugiej "tylko" finalista, to przed szanowna mishowa komisja musi sie stawic - bo tam byle kogo nie przyjmuja:D
  • hawa.etc 19.05.11, 14:12
    No tak, ale jak pisałam "fajnie mieć olimpiadę" to w sumie miałam na myśli tylko zwycięstwo i drugie, trzecie miejsce, bo wcześniej zupełnie nie interesowałam się hierarchią uczestników i nie wiedziałam, że tam są finaliści i laureaci i że to jakaś różnica. Ot, ignorancja.

    Ale jeśli chodzi o komfort rozmowy, to UW zdecydowanie wiedzie prym - rozmawiałam z kandydatami, którzy byli tak zdeterminowani na MISH, że obstawiali każdą uczelnie, którą mogli i podobno na UJ traktują abiturientów dużo bardziej z buta, niż w Warszawie.
  • Gość: menodo IP: *.adsl.inetia.pl 19.05.11, 14:57
    Kurcze,ja znam chlopca,ktory w 1 klasie liceum byl laureatem jednej olimpiady, a w 2 - finalista w innej; zeby Ci nie zasmiecac glowy szczegolami - ma indeksy na wiele kierunkow, a na maturze 100 proc. z dwoch przedmiotow.
    To jest naprawde wybitne osiagniecie, ale co - pojdzie na te rozmowe i go tam z buta potraktuja??? Zeby jeszcze ten caly mish to bylo jakies wielkie halo; fochy noblistow czy innych liczacych sie w swiecie tegich glow jakos mozna by scierpiec:D

    Ale z tego, co wiem, wspomnienia wielu mlodych ludzi z ich rozmow kwalifikacyjnych na wielu NAPRAWDE prestizowych kierunkach NAPRAWDE prestizowych swiatowych uczelniach - sa naprawde mile, wrecz urocze, niezaleznie od wyniku tych rozmow.
    Ehhh...

  • verdana 18.05.11, 20:48
    Mój syn na, gdy jeszcze były egzaminy, psychologie się nie dostał, bowiem był tak pewny, ze jest to powyżej jego możliwosci, ze nie zalatwił sobie zaswiadczenia o dysleksji - w związku z tym oblał angielski konkursowo (jak sie nie zna zasad ortografii, to trudno zdać język).
    Z pozostałych trzech egzaminów był 70 na ponad 1000 kandydatów. Po Liceum Kupieckim, w ktorym , zareczam, nie był wzorowym uczniem.
    Od tego czasu nie jestem przekonana, czy psychologia to taki niedostępny wydział:)
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • Gość: menodo IP: *.adsl.inetia.pl 18.05.11, 22:05
    Po Liceum Kupie
    > ckim, w ktorym , zareczam, nie był wzorowym uczniem.
    > Od tego czasu nie jestem przekonana, czy psychologia to taki niedostępny wydzia
    > ł:)

    W sumie to niewazne jakie ktos konczy liceum i czy jest wzorowym uczniem - tylko czy jest w stanie wystarczajaco dobrze zdac mature.
    Moim zdaniem prog powyzej 80 proc. jest juz progiem wysokim, a powyzej 90 to juz kosmos jakis.
  • joa66 19.05.11, 18:17
    Moim zdaniem prog powyzej 80 proc. jest juz progiem wysokim, a powyzej 90 to juz kosmos jakis

    Z ciekawości aż zajrzałąm na stronę psychologii UW. Ciekawostka, o ile dobrze zrozumiałam, na psychologię wystarczy matura z polskiego, matemetyki i język obcego (poziom podstawowy lub rozszerzony) i ... znowu język obcy z listy przedmiotów rozszerzonych.

    Może łatwo nie jest, ale to jeszcze nie kosmos?


  • Gość: menodo IP: *.adsl.inetia.pl 19.05.11, 19:10
    To sie w zeszlym roku zmienilo, mialam na mysli te > 90 z roznych, "zlosliwie" zestawionych przedmiotow do punktacji w poprzednich rekrutacjach; podejrzewam, ze teraz te progi podskocza, bo wydaje sie tak prosto:)

  • morekac 18.05.11, 12:04
    ta klasa dizajnerska jest chyba w zespole szkół na Urbanistów (tako rzecze gugiel) - i zdaje się, że jest tam również technikum ze specjalnościami informatycznymi. Nie jest powiedziane, że nie mają tam przyzwoitego sprzętu i przyzwoitych pracowni komputerowej. Skoro w technikum kształcą grafików komputerowych...
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • Gość: menodo IP: *.adsl.inetia.pl 18.05.11, 12:28
    "Nie jest powiedziane, że nie mają tam przyzwoitego sprzętu i przyzwoitych
    > pracowni komputerowej. Skoro w technikum kształcą grafików komputerowych..."

    No, jesli nie jest powiedziane, ze nie maja - to pewnie maja :D
    A jesli w technikum ksztalca grafikow komputerowych to wiedza o "dizajnie" przechodzi na licealistow droga osmozy, zwlaszca ze "dizajn" to grafika komputerowa:)

  • kkokos 18.05.11, 16:51
    ta klasa dizajnerska jest chyba w zespole szkół na Urbanistów (tako rzecze gugi
    > el) - i zdaje się, że jest tam również technikum ze specjalnościami informatycz
    > nymi. Nie jest powiedziane, że nie mają tam przyzwoitego sprzętu i przyzwoitych
    > pracowni komputerowej.

    ha! wreszcie znalazłam, wczoraj mi się nie udało - wyjątkowo nieczytelna strona:

    www.zs26.edu.pl/rekrutacja11/lo.htm
    więc już się nie nazywają dizajnerskie. ale też nic z tych rzeczy, o których pisze hawa :)
  • malgosiach.2 18.05.11, 15:21
    Klasa psychologiczno-pedagogiczna jest w LO Czarnieckiego. Ja tam bym nie przesadzala, ze te kierunki są bez sensu. Jeżeli ktoś nie ma zdolności do przedmiotów ścisłych, to wiadomo, że wybiera klasy kiedyś tzw ogólne, czyli jakis profil humanistyczny. Z tego co wiem, to w ww klasie są dodatkowe zajęcia z pedagogiki i psychologii. Takie zajęcia być może wskażą komuś kierunek przyszłego kształcenia. Fajny nauczyciel może zachęcic do pogłębiania wiedzy w tym kierunku. Tak samo jak w klasie dziennikarskiej, uczniowie mogą więcej uwagi poświęcić różnym formom dziennikarstwa, w teatralnej pobawić się w teatr etc. To są pewnie znikome godziny, ale dają szanse na poznanie czegoś ciekawego/ciekawszego czy tak jak wspomniałam zainspirowanie do wyboru kierunku później. Bo wiadomo, że pedagogów to w liceum nie wyprodukują:). Praktyki w przedszkolach ( bo takowe są) mogą np przekonać ewentualną przyszłą studentkę nauczania początkowego, że się do pracy z dziećmi nie nadaje etc.
  • Gość: menodo IP: *.adsl.inetia.pl 18.05.11, 15:52
    Praktyki w przedszkolach ( bo takowe są) mog
    > ą np przekonać ewentualną przyszłą studentkę nauczania początkowego, że się do
    > pracy z dziećmi nie nadaje etc."

    Z pewnoscia:)
    Cale szczescie, ze w okolicy nie mam znajomych dzieci, na ktorych dokonywalyby sie tego rodzaju eksperymenty :D
  • malgosiach.2 18.05.11, 16:28
    eee tam, ale ja nie wiem czy praktyki są tylko w okolicznych przedszkolach:)
    Nie interesowałam się ofertą tej klasy. Poza tym, czy ja wiem, czy to jest taki bolesny eksperyment. Praktykantki pewnie jak kazde inne, jedne fajne a inne beznadziejne.
  • kkokos 18.05.11, 17:07
    Tak
    > samo jak w klasie dziennikarskiej, uczniowie mogą więcej uwagi poświęcić różnym
    > formom dziennikarstwa, w teatralnej pobawić się w teatr etc. To są pewnie znik
    > ome godziny, ale dają szanse na poznanie czegoś ciekawego/ciekawszego czy tak j
    > ak wspomniałam zainspirowanie do wyboru kierunku później.

    generalnie słusznie, ale ponieważ moje dziecko uparło się na klasę dziennikarską i żadną inną, to przeleciałam się przez kilka - i jestem przerażona poziomem. szłam z nastawieniem, że takie klasy powstają w szkołach słabszych, więc siłą rzeczy uczniowie też nie będą - ujmijmy to - nad wiek dojrzali intelektualnie i emocjonalnie. ale spotkałam trochę fajnych, normalnych dzieciaków i tłum młotków. chwalą się, że mają warsztaty z dziennikarzem z polsatu. pytam, jak się nazywał. nikt nie pamięta. "i jeszcze z takim jednym panem, co pracuje w jakimś tygodniku". jakim - oczywiście nikt nie zapamiętał. zaiste, ciekawość świata godna prawdziwych przyszłych mistrzów żurnalistyki polskiej! a co robicie na tych zajęciach? "a to różnie, głównie prowadzący opowiadają, jak się pracuje w redakcji".

    i z innej beczki, ale także a propos poziomu takich klas - mówią mi dwie uczennice: "niech pani broń boże nie wierzy w to, co dyrektorka mówiła na zebraniu! to nieprawda, że jest tyle wyjść do redakcji - jak ktoś ma kogoś tam znajomego, to czasem załatwi, ale szkoła nic w tym kierunku nie zrobi. to nieprawda, ze dziennikarze są zapraszani na spotkania - jak ktoś ma znajomego, to może się zgodzi przyjść i pogadać. z tych 10 tytułów i telewizji, które dyrektorka wymieniła, że z nimi współpracujemy, tak naprawdę co roku jest jedna wizyta w redakcji x i tyle, to żadna współpraca. jeśli coś się dzieje ciekawego, to tylko gdy ktoś ma jakichś znajomych dziennikarzy - szkoła w ogóle nic nie organizuje. tylko pani od polskiego prowadzi warsztaty, one są obowiązkowe i wpisane w plan lekcji".

  • Gość: menodo IP: *.adsl.inetia.pl 18.05.11, 17:50
    Ja rozumiem, ze ktos ma znajomego w rodzinie i moze zalatwic jakies "wyjscie do redakcji" dla kolegow z klasy. Nadal jednak nie rozumiem - co ci licealisci moga w takiej redakcji robic poza tym, ze ja obejrza? Na czym ma polegac ta wspolpraca redakcji z licealistami z klas medialnych?
  • hawa.etc 18.05.11, 18:22
    Patrzcie, dzieci. Oto stół. Przy tym stole, co słońce wzejdzie, zbierają się dziennikarze naszej redakcji, żeby porozmawiać o tym, co chcemy publikować w naszej gazecie.
    Za tamtymi drzwiami siedzi szef działy krajowego. W tej chwili rozmawia przez telefon. Telefon to jedno z najważniejszych narzędzi pracy dziennikarza.
    Kiedy spojrzycie w lewo...
    I tak dalej. To nie jest tak, że uczniowie przychodzą tam coś ROBIĆ. Tego w planie nawet nie ma.
  • agatka_s 18.05.11, 18:38
    to takie coś to mój syn miał w gimnazjum. Byli raz w Gazecie Wyborczej i Radiu Tok Fm (zostali zaproszeni, jak tysiace innych szkół) i raz byli w wydawnictwie co drukuje Focus (mama kolegi), nawet jakieś sterty tych gazet do domu przytaskał, nawet czytał !!!!

    A w podstawówce byli w TVP i TVN (rodzice)

    To co moze już byc dziennikarzem ?
  • joa66 18.05.11, 18:56
    To co moze już byc dziennikarzem ?


    :)

    Mimo wszystko celem tych klas nie jest przygotowanie do wykonywania zawodu, tylko do ewentualnej dalszej edukacji w tym kierunku lub jak slusznie zauważyła malgosia do "posmakowania" zawodu.

    Problemem jest jednak to, że często daja "posmakować" to, czego uczniowie z punktacją 50 pkt nie mają szansy. I to i tak wersja optymistyczna. A pesymistyczna (=realna?) jest taka, że nawet posmakowac nie dadzą, bo poziom i zaangazowanie nauczycieli pozostawiaja wiele do życzenia.

    Po prostu tani chwyt.

    Lepiej byloby w miejsce profili "dyplomatycznych" i "psychlogicznych" zaoferowac młodzieży warsztaty, kółka "ponadklasowe".



    p.s. nie piszę o klasie "dizajnerskiej" ;) bo nie mam pojęcia o branży- może wystarczy talent????
  • agatka_s 18.05.11, 19:09
    Moim zdaniem, może ja się tu komuś naraże, to liceum powinno byc OGÓLNOKSZTAŁCĄCE, może mie oczywiście różne klasy, o różnych profilach, ale napewno nie powinno, uczyc żadnego zawodu, bo to nie ten typ szkoły. Jakies dizajny, dyplomacje, dziennikarstwa to bzdura i tyle. Myśle że naprawde do dziennikarstwa dużo lepiej przygotuje słuchanie radia, czytanie gazet i tygodników, może nawet pisanie swojego bloga albo redagowanie szkolnej gazetki, czy kierowanie radiwęzłem na obozie np, a nie chodzenie do klasy która z jakiegoś tam czyjegoś kapryzu nazywa się dziennikarska.

    Zgadzam się że wizyty w redakcjach, pracowniach artystów, spotkania z "ciekawym człowiekiem" i inne takie rzeczy to powinna byc domena kół zainteresowan, jakis zajec dodatkowych, moze jakis inicjatyw w szkole, ale nie normalnej codziennej nauki.

    Szkoła ogólnokształcąca-liceum powinna jednak przede wszystkim dawac dobre wykształcenie pozwalajace dopiero dalej kształcic sie do konkretnego zawodu (studia już mogą byc :dizajnerskie"-choc jest poglad ze i studia powinny byc ogólnokształcace, z którym ja akurat nie zgadzam się, bo dla mnie studia powinny jednak już dawac konkretny fach).
  • hawa.etc 18.05.11, 19:49
    > Moim zdaniem, może ja się tu komuś naraże, to liceum powinno byc OGÓLNOKSZTAŁCĄ
    > CE, może mie oczywiście różne klasy, o różnych profilach, ale napewno nie powin
    > no, uczyc żadnego zawodu, bo to nie ten typ szkoły. Jakies dizajny, dyplomacj
    > e, dziennikarstwa to bzdura i tyle.

    Chyba, że wszystkie te szkoły przekształcą się w licea profilowane i to miałoby sens, bo grupa docelowa tych liceów i tak zazwyczaj nie jest zainteresowana światem osiągnięć akademickich. Ale wtedy muszą wywalić te dziennikarstwa i dyplomacje i zaproponować konkretne zawody i zajęcia praktyczne. Jeśli chodzi o wzornictwo, to zdaje się, że licea plastyczne dobrze sobie radzą z kształceniem do zawodu, ale tam sie jednak selekcjonuje młodzież pod kątem uzdolnień.
    Tyle, że to są zupełnie dwa rózne typy szkół. Kandydaci (i co gorsza niektórzy mniej obeznani rodzice) niekoniecznie widzą różnice.
    Tak czy inaczej, mogliby te klasy "dziennikarskie" w ogólniakach nazwać po prostu wos-hist-ang, bo ktoś jeszcze gotów się nabrać :/

    W ogóle uważam, że powinno się odczarować szkoły zawodowe i przywrócić je do łask. Ok, przymusu maturalnego już się nie cofnie (ta matura wygląda tak, że wstyd jej nie zdać), ale nauka zawodu na etapie szkoły średniej winna przestać być obciachem i synonimem edukacyjnej porażki.
  • agatka_s 18.05.11, 20:11
    A ja jestem ciekawa, czy te chwyty marketingowe to tylko specyfika warszawska ? czy w innych dużych miastach też tak jest, a w mniejszych osrodkach nie wiem typu Ostrołęka np albo Kalisz ?
  • hawa.etc 18.05.11, 20:49
    Mam stały kontakt z mniejszym miastem na zachodzie Polski i aż sprawdziłam, jak jest z ofertą klas na 2011/2012. Chyba jednak epidemia :-)

    klasa politologiczno - prawnicza - język obcy, historia, WOS

    klasa humanistyczno – artystyczna - język obcy, historia, sztuka (plastyka

    klasa matematyczno – fizyczna
    - język obcy, matematyka, fizyka

    klasa dziennikarska - język obcy, historia , WOS

    klasa medyczno - przyrodnicza
    -biologia, chemia, fizyka

    klasa mundurowa język obcy, historia, WOS

    Ponadto cztery klasy ogólne z różnej maści rozszerzeniami.
    Tylko, że w tym liceum działa to tak, że nikt uczniom nie opowiada o elementach kształcenia zawodowego, po prostu nazwa klasy sugeruje zestaw przedmiotów rozszerzonych, mile widzianych na danych kierunkach studiów. Ale nie wiem po co to robią, bo chętnych mają tłumy, ze wszystkich okolicznych miasteczek i wsi.
  • joa66 18.05.11, 18:16
    moje dziecko uparło się na klasę dziennikarską i żadną inną

    Kołłątaj ma taką. Nie wiem jaki jest poziom. Dwa lata temu rozmawiałam z autorką "programu" i nauczycielką retoryki i chyba polskiego (nie pamiętam) - wrażenia - takie sobie. Pani ambitna, ale bez polotu i poczucia humoru.

    Dyrekcja w szkole się zmieniła , może atmosfera też?
  • malgosiach.2 18.05.11, 20:18
    Tak jak pisałam wcześniej te klasy nie mają przygotowac do zawodu, mają zainteresowac, zachęcić etc.
    To tak jak w klasie matematycznej jest więcej matematyki, tak np. w dziennikarskiej dodatkowa godzina tygodniowo na "warsztaty"pisarskie, w pedagogicznej dodatkowa godzina ( może dwie tego nie wiem) z pedagogiki, czy psychologii etc. Jeśli w szkole jest np. 4-5 klas typu pol-his-wos, to mozna w każdej coś dorzucic i są "ładne" profile i uczeń ma wybór, a jak to jest realizowane to niestety wiadomo. Wiekszość nauczycieli i tak wszystko "olewa".
  • Gość: menodo IP: *.adsl.inetia.pl 18.05.11, 22:24
    To tak jak w klasie matematycznej jest więcej matematyki, tak np. w dziennikarskiej dodatkowa godzina tygodniowo na "warsztaty"pisarskie, w pedagogicznej dodatkowa godzina ( może dwie tego nie wiem) z pedagogiki, czy psychologii etc."

    Nie, to nie jest samo. Bo jak sama zauwazylas - w klasach matematycznych proponuje sie uczniom dodatkowe lekcje matematyki, a nie warsztaty z budowy mostow czy elektrowni atomowych. Nie slyszalam tez, aby do klas biol-chem zachecano uczniow dodatkowymi lekcjami z chirurgii , farmacji czy weterynarii :D

  • joa66 18.05.11, 23:01
    Największym problemem jest to, że pewnie w każdej klasie, w każdym roczniku jest co najmniej kilku uczniów, którzy uwierzyli, że właśnie wkroczyli na ścieżkę ku karierze w dziennikarstwie, psychologii czy dyplomacji.
  • Gość: menodo IP: *.adsl.inetia.pl 19.05.11, 11:35
    W sumie mozna by powiedziec- ze to prawie dorosli ludzie, ktorzy chyba orientuja sie troche w rzeczywistosci i zdolni sa brac odpowiedzialnosc za wlasne wybory.

    Z drugiej strony - wszystkie te szkoly z klasami dyplomatycznymi, medialnymi, psychologicznymi - jeszcze z public relations mi sie przypomniala !!! - sa szkolami publicznymi, utrzymywanymi z naszych podatkow...
    I sorry, ale strasznie mnie to wkurza, bo jednak publiczne pieniadze nie powinny byc tak marnotrawione. Dlaczego w tych slabych szkolach jest tyle klas humanistycznych? I zeby jeszcze ta humanistyka w tej szkole byla uczona, ale po wynikach widac, ze nie jest uczona.
    Matematyka tym bardziej - sa licea, gdzie matematyka nawet nie jest uwzgledniana w punktacji do zadnej z klas; im slabsze- tym bardziej "humanistyczne".

    Po co tej mlodziezy, wymagajacej czesto ogromnego wsparcia edukacyjnego, jakies "elementy prawa", warsztaty dziennikarskie, nawet cwiczenia z retoryki...

    Ktos te plany nauczania tworzy, ktos je zatwierdza...
  • malgosiach.2 19.05.11, 15:13
    No w sumie to szkoda, że tak to jakos jest przyjęte, że jak uczeń nie ma umysłu scisłego, tzn., ze jest słabym uczniem. Jeśli ktos ma dobre oceny z przedmiotow ścisłych, a słabe z humanistycznych to jest dobrym uczniem i idzie do dobrego liceum. Jak uczeń jest dobry z humanistycznych ( +języki), a słaby ze ścisłych to jest uczniem słabym i szans w dobrym liceum nie ma. Pozostają mu klasy humanistyczne w kiepskich liceach.
    Może te dodatkowe zajęcia z pedagogiki, warsztaty pisarskie etc mają pokazać tej młodzieży, ze wcale nie są takimi złymi uczniami, z których nic już dobrego nie będzie?
    Ja broń Boże nie bronię tych klas humanistycznych, tak się tylko zastanawiam i próbuje uspokoić. Jeśli moja córka nie dostanie się do klasy dwujęzycznej to będzie musiała wybrać właśnie taką klasę humanistyczną. I pewnie wybierze nie teatralną, bo takich zajęć nie lubi, tylko właśnie dziennikarską, bo zawsze lubiła pisać i może tam bedzie miała coś więcej w tym temacie.
    Mnie natomiast denerwuje w szkołach inna rzecz - języki obce. W większości szkół, tych nie topowych, drugi język jest od podstaw, co jest kompletnie bez sensu. I tu jest jedyna chyba wyższość LO Czarnieckiego, bo I język jest w wymiarze 4h, a II 6 h. Mowiąc o większości szkół, patrzę na te, które my bierzemy pod uwagę, czyli próg 110-120 pkt. Nie mamy planu C, bo nie znaleźlismy jeszcze nic co by się nadawało:(. Uczeń humanistyczno-językowy naprawdę ma kiepsko z wyborem szkoły, no chyba, że jest olimpijczykiem.
  • malgosiach.2 19.05.11, 15:16
    pomyliłam się : I język 3 godziny, II 6 godzin
  • Gość: menodo IP: *.adsl.inetia.pl 19.05.11, 16:09
    "Jeśli ktos ma dobre oceny z przedmioto
    > w ścisłych, a słabe z humanistycznych to jest dobrym uczniem i idzie do dobrego
    > liceum. Jak uczeń jest dobry z humanistycznych ( +języki), a słaby ze ścisłych
    > to jest uczniem słabym i szans w dobrym liceum nie ma. Pozostają mu klasy huma
    > nistyczne w kiepskich liceach."

    Ale dlaczego? W wielu dobrych liceach do klas humanistycznych punktowana jest rzeczywiscie matematyka, ale tez polski,historia i jezyk obcy.
    A ocena z polskiego punktowana jest nawet w Staszicu, wiec te scisle umysly zeby trafic do dobrej szkoly tez sie musza troche podciagnac w humanistyce,chocby z uwagi na test.
    I nie wiem czy maja latwiej - bo slabe licea maja im do zaoferowania glownie klasy "medialnopodobne".

    > Może te dodatkowe zajęcia z pedagogiki, warsztaty pisarskie etc mają pokazać te
    > j młodzieży, ze wcale nie są takimi złymi uczniami, z których nic już dobrego n
    > ie będzie?"
    Wszystko Ok - ale jesli sa to zajecia dodatkowe.
    Moim zdaniem sensowniej byloby skupic sie na tym, aby te dzieciaki dobrze zdaly mature albo zeby w ogole ja zdaly! Moze dodatkowe lekcje polskiego, matematyki itd. - a nie elementy prawa, retoryka i warsztaty literackie.



  • agatka_s 19.05.11, 16:29
    Gość portalu: menodo napisał(a):

    > Moim zdaniem sensowniej byloby skupic sie na tym, aby te dzieciaki dobrze zdaly
    > mature albo zeby w ogole ja zdaly! Moze dodatkowe lekcje polskiego, matematyki
    > itd. - a nie elementy prawa, retoryka i warsztaty literackie.
    >
    >

    a ja powiem przewrotnie: ja nie wiem czy liceum przygotowuje do matury. Moim zdaniem, patrząc na to co jest w testach maturalnych, to de facto matura opiera się w dużej mierze na tym czego delikwent nauczył się już w podstawówce i w gimnazjum (szczególnie przedmioty humanistyczne). Myśle, że dobre licea, mając młodzież z odpowiednimi progami (czyli z jakimiś wynikami i z testu, i z ocen i na ogół z jakimiś osiągnieciami, ambicjami itp) raczej ich nie psuje, ale też i nie poprawia, może wyrównuje poziom pomiędzy uczniami, może szlifuje te kierunkowe przedmioty, ale jakiś spektakularnych sukcesów ani klęsk nie ponosi. Kiepskie licea natomiast jeśli dostają narybek w okolicy 100 pkt , to moim zdaniem chocby stanęły na głowie nie zrobią z nich abiturientów w okolicy 80-90%, bo zwyczajnie mszczą się braki z wcześniejszych lat u tych uczniów. Nie da rady.

    Myślę że gdyby liceum miało ten dodatkowy, a zabrany czwarty rok, miałoby większe szanse. No a tak to mam wrażenie że już po rekrutacji (np tej co toczy się teraz) już będzie "pozamiatane". Potem 3 lata to tylko odtwarzanie tego co się dostało. Dlategfo zgadzam się z menodo że te szkoły powinny przede wszystkim stawia na solidną wiedze, na prace czasem u podstaw. No ale to jest troche jak z uczelniami prywatnymi, liczy się opakowanie, bo przecież nikt nie napisze wprost "mamy oferte dla kiepskich, pozwalamy im jakoś zdac mature, nadrabiamy to co schrzaniły ich gimnazja i podstawówki"....

  • joa66 19.05.11, 18:23
    wyborcza.pl/1,76842,9594458,Jaka_szkola__Mitologia_rownych_szans.html
  • Gość: menodo IP: *.adsl.inetia.pl 19.05.11, 19:43
    Jak ja kocham tych lewicowych intelektualistow:)
  • joa66 19.05.11, 21:29
    Jak ja kocham tych lewicowych intelektualistow

    Wierzę, ze trzeba wyrównywac szanse, tylko jak to zrobić? Mam na mysli realne i skuteczne rozwiązania? Na razie poziom wykształcenia ma najczęsciej bezpośredni związek z domem, a nie z pracą szkoły.

    p.s. Wiem na pewno, że naciaganie faktów tak, żeby pasowały do naszej terorii (tak jak często robi Pacewicz) nie pomaga
  • hawa.etc 19.05.11, 20:08
    W Polsce wydłużenie edukacji ogólnokształcącej po wprowadzeniu gimnazjum radykalnie podniosło wyniki 15-latków w teście PISA. Przede wszystkim spadła liczba tych, którzy mają np. tak niski poziom rozumienia tekstów, że trudno im będzie funkcjonować w nowoczesnym świecie. Gdyby nie reforma, w wieku 14 lat poszliby do szkół zawodowych i zatrzymali się w rozwoju. A tak poszli krok dalej.

    Ależ mnie denerwują takie brednie. Co to znaczy, że poszli o krok dalej? Przecież gdyby poszli do szkoły zawodowej, to zdobyliby zawód, który być może zapewniłby im jakąś stabilną przyszłość. A tak idą do gimnazjum, tracą w nim czas (bo nie są w stanie prawdziwie korzystać z kształcenia ogólnego), często mnożą problemy wychowawcze, po czym i tak trafiają do szkoły zawodowej. Albo zapełniają licea i potem płacą za prywatne uczelnie. I to już jest nie tyle krok, co skok w tył, bo w takim wypadku mają złudzenie awansu (papier), ale nie mają ani wykształcenia, ani umiejętności.
    Ostatnio miałam wątpliwą przyjemność zobaczyć skrypt z wyższej szkoły hotelarsko-gastronomicznej. Wydawał mi się jakoś dziwnie znajomy... Tknięta złym przeczuciem wyjęłam z zakurzonego pudła podręcznik do biologii z drugiej klasy gimnazjum. Porównałam, to samo. Nawet parafrazować się nikomu nie chciało. (Nie, to nie jest żart)
    Szlag mnie trafia, jak ktoś mówi, że wysoki współczynnik scholaryzacji to taki sukces społeczny (nie odnoszę się w tej chwili bezpośrednio do zalinkowanego wywiadu).

    A teraz pytanie do bardziej obeznanych: czy testy PISA są miarodajne? Kto powiedział, że są? Jak skok Polski w rankingu PISA ma się do tego, że niemal każdy wykładowca akademicki (który jest skłonny ze mną gadać na ten temat) obserwuje rokroczny spadek kondycji intelektualnej studentów, którzy podobno mają kłopoty z wiedzą ogólną, myśleniem kreatywnym i wyciąganiem wniosków? Jednym słowem - czy PISA to bzdura, czy nauczyciele jak zwykle narzekają? Może jakieś wyjaśnienie pośrednie? Ja poważnie pytam.
  • joa66 19.05.11, 20:48
    Nie mówiąc o tym, ze pan Pacewicz troche mija się z prawdą. Podstawówki konczyło się w wieku 15 lat nie 14.
  • jakw 19.05.11, 21:21
    Ja mam teorię dlaczego nauczyciele narzekają. Otóż po roku, dwóch czy trzech już nie pamiętają jakimi "matołami" byli ci uczniowie teraz z III klasy czy ci studenci teraz z III czy IV roku ;-) I będzie tak niezależnie od tego czy poziom się podwyższa, obniża czy jest stały.
    A ta różnica między rocznikami kończącymi szkołę a tą szkołę zaczynającymi to jest tak naprawdę edukacyjna wartość dodana.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • verdana 19.05.11, 23:05
    Mój syn, uczeń delikatnie mowiąc mierny(student już dobry, ale to inna bajka), obecnie jako doktorant prowadzi zajęcia na uczelni.
    I ja bez przerwy wysluchuję narzekań "No, dlaczego oni się nie uczą, dlaczego nie oddają prac na czas".

    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • Gość: menodo IP: *.adsl.inetia.pl 19.05.11, 22:56
    Jak skok Polski w rankingu PISA ma się do tego, że niemal każdy
    > wykładowca akademicki (który jest skłonny ze mną gadać na ten temat) obserwuje
    > rokroczny spadek kondycji intelektualnej studentów, którzy podobno mają kłopot
    > y z wiedzą ogólną, myśleniem kreatywnym i wyciąganiem wniosków? Jednym słowem -
    > czy PISA to bzdura, czy nauczyciele jak zwykle narzekają? Może jakieś wyjaśnie
    > nie pośrednie? "

    Nie znam dokladnie tych wynikow ani ich szczegółowych rozkladow - tyle co z artykulu Pacewicza sprzed miesiaca chyba.
    I wynika z tego,, ze sredni wynik egzaminow Pisa podniosl sie rzeczywiscie, glownie dzieki umiejetnosciom "czytania ze zrozumieniem". Rzeczywiscie, te umiejetnosci trenowane sa w gimnazjach plus jakies proste formy wypowiedzi pisemnych typu - napisz podanie albo ogloszenie.
    Gorzej z matematyka.

    I niby ogolnie rzecz biorac jest tak fajnie, tylko dlaczego jest tak niefajnie -nad czym ubolewaja np. pracownicy wyzszych uczelni?
    Bo z tych samych badan wynika, ze owszem, srednia jest wyzsza, ale wyniki sa "splaszczone" - mamy po prostu duzo przecietniakow. I na przyklad w porownaniu z Francja jestesmy w rankingu Pisa wyzej,ale mamy cztery razy mniej wynikow wybitnych:(

    Jesli dodac do tego fakt, ze uniwersytety otworzyly sie na masy - to masz juz przynajmniej czesc odpowiedzi:)







  • morekac 20.05.11, 11:44
    A teraz pytanie do bardziej obeznanych: czy testy PISA są miarodajne? Kto powi
    > edział, że są?
    Niejaki Maksio twierdzi, że nie są i że to jedna wielka ściema.

    obserwuje
    > rokroczny spadek kondycji intelektualnej studentów, którzy podobno mają kłopot
    > y z wiedzą ogólną, myśleniem kreatywnym i wyciąganiem wniosków?
    Z mojej młodości pamiętam też takie narzekanie, a było to 20 lat temu i na studia szło kilka razy mniej ludzi niż teraz ;-)
    Moja babcia (lat 90 niemal) też pamięta ze swej młodości narzekanie na uczniów (wiadomo, nie to co ci przedpierwszowojenni), mama także (wiadomo, nie ma to jak roczniki przedwojenne).
    Przy założeniu, że nauczycielskie narzekania mają podstawy, już dawno maturzysta nie powinien umieć pisać, czytać i liczyć.
    Nikt tego nie mierzył i nie mierzy...

    Ostatnio miałam wątpliwą przyjemność zobaczyć skrypt z wyższej szkoły hotelarsk
    > o-gastronomicznej. Wydawał mi się jakoś dziwnie znajomy... Tknięta złym przeczu
    > ciem wyjęłam z zakurzonego pudła podręcznik do biologii z drugiej klasy gimnazj
    > um. Porównałam, to samo. Nawet parafrazować się nikomu nie chciało. (Nie, to ni
    > e jest żart)
    Sprawdzałaś autorów? może ci sami, jesli nie to jest to plagiat.
    Kiedyś się zastanawiałam, po kiego diabła człowiek się najpierw uczy historii przez kilka lat, potem zaś znowu uczy się jej znowu od czasów prehistorycznych w nieco szerszym wymiarze.

    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • hawa.etc 20.05.11, 13:18
    Niejaki Maksio twierdzi, że nie są i że to jedna wielka ściema.
    Ja pisałam, że poważnie pytam :D

    Co do PISA, to przekonała mnie odpowiedź kogoś wcześniej, o mnożeniu średniaków. Nadal nie wiem, z czego tu się cieszyć, ale to już inna sprawa.

    Sprawdzałaś autorów? może ci sami, jesli nie to jest to plagiat. Kiedyś się zastanawiałam, po kiego diabła człowiek się najpierw uczy historii przez kilka lat, potem zaś znowu uczy się jej znowu od czasów prehistorycznych w nieco szerszym wymiarze.


    Nie sprawdzałam, to nie jest żaden oficjalny dokument. To był po prostu zalecony przez prowadzącego zajęcia plik tekstowy z materiałem, który trzeba zaliczyć.
  • agatka_s 20.05.11, 13:28
    Pisa nie sprawdza wiedzy. Jest standardowym testem, takim samym we wszystkich krajach, stąd tam nie ma pytań o date bitwy pod Grunwaldem, czy o to "kto wielkim poetą był". Sprawdza UMIEJETNOŚCI, a tego niewatpliwie ostatnio polska szkoła nauczyła się uczyc, uczac pod testy. Teraz jak już testy piszą 10 latki, to już w ogole ta Pisa będzie wypadac świetnie, bo dzieci szkolone niemal od kołyski, na zasadzie odruchu Pawłowa, z testami będą sobie radzic super. Tylko nadal będziemy miec takie kwiatki jak pisała kokos, że licealisci w klasie "dziennikarskiej" nie umieja podac nazwiska żadnego publicysty, czy periodyka który czytują....
  • joa66 19.05.11, 18:12
    W większości szkół, tych nie topowych, drugi język jest od podstaw, co jest kompletnie bez sensu

    też mi sie to nie podoba, ale rozumiem. Do tej pory w gimnazjach był tylko jeden język obowiązkowy. Siłą rzczy drugi język obcy w liceach musiał byc od podstaw. Niektóre szkoły były w stanie zapewnić TEŻ kontynuację, ale pewnie jest to trudne organizacyjnie?

    Trzeba się dostosowac do tego systemu i wykorzystac na ile się da.
  • selerr 19.05.11, 19:51
    > W większości szkół, tych nie topowych, drugi język jest od podstaw, co jest
    > kompletnie bez sensu


    To mnie też nieco wkurza, a już najbardziej, gdy np. liceum, które prowadzi również gimnazjum, nie oferuje możliwości kontynuacji drugiego języka, którego sie uczą uczniowie tegoż gimnazjum, albo tak, ale tylko w niektórych profilach. A potem płaczą, że absolwenci ich gimnazjum wybierają inne liceum.
  • agatka_s 19.05.11, 19:57
    mnie się podoba jak jest mozliwośc uczenia jezyków (w sensie i pierwszego i drugiego) w zespołach miedzyklasowych i jest do wyboru wiele mozliwosci, wobec tego. To się daje zrobic, bo znam conajmnie 2 licea co tak mają.

    No ale znam też z autopsji jedno bardzo dobre liceum, gdzie Dyrektor mi powiedział "nie da sie, zbyt skomplikowane logistycznie". No cóż to chyba wszystko jednak sprawa chęci....
  • selerr 19.05.11, 19:55
    Gość portalu: menodo napisał(a):

    >
    > Ostatnio wylapalam gdzies klase "psychologiczno-pedagogiczna" w liceum o progu
    > <100.

    Hm, u mnie w mieście jest klasa farmaceutyczna w liceum o progu minimalnym 70. Nigdy się nie interesowałem, ilu absolwentów tej klasy trafia na studia związane z tym kierunkiem lub podobnymi ani jakie są rzeczywiste progi do ej klasy, ale chyba się zainteresuję z czystej ciekawości :)
  • verdana 19.05.11, 23:06
    I za parę lat kupuj leki w innym miescie:)
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka