Dodaj do ulubionych

superliga liceów warszawskich?

07.07.11, 09:32
Do tej pory myślałam, że generalnie szkoły z +/- pierwszej "rankingowej" dwudziestki są na zbliżonym poziomie. Chyba jednak nie miałam racji.

Przeglądając info z tegorocznego kseonu zauważyłam, że 9 szkół (publicznych) zdecydowanie odstaje od reszty pod względem a) wyników z egzaminu b) liczby olimpijczyków.

Co najmniej 10 (z wyjątkiem nowaka - ale mała szkoła) olimpijczyków i ŚREDNI wynik egzaminu co najmniej 80 pkt miały w tym roku (w nawiasie liczba laureatów): batory (30), poniatówka (z wyjątkiem klasy hum.) (25), hoffmanowa (22), staszic (70 [sic!]), władek (20), czacki (47), koper (33), witkacy (15) i nowak. (Średnią pow. 80 pkt miał jeszcze domeyko).

Co ciekawe, inne szkoły z tej pierwszej "20-tki" prawie w ogóle nie przyciągnęły laureatów (jak np. kochanowski, który miał ogółem 865 kandydatów w tym roku).

Rozumiem zatem, że te 9 szkół przyciąga najzdolniejszą młodzież. Nie rozumiem, dlaczego tak się dzieje. Jakieś pomysły?
Obserwuj wątek
    • morekac Re: superliga liceów warszawskich? 07.07.11, 10:32
      Czysta arytmetyka i algorytm...
      To są licea, w których od lat próg wejściowy jest powyżej/w okolicach 150 pkt - z automatu ustawia się to pewnie na 1. miejscu, a na dalszych - szkoły awaryjne. W związku z tym maleje szansa, że kandydat zostanie zassany do innego liceum, ustawionego wyżej na liście preferencji. Poza tym są to licea, które z reguły słyną z tego, że są najlepsze w danej dziedzinie (np.Poniatówka - chemia i biologia, a Staszic - matematyka i fizyka - tutaj właściwie bez dodatkowych punktów za konkursy matematyczne nie ma szans).
      Cóż, żeby osiągnąć próg 150-160 bez olimpiady, to trzeba napisać obie części egzaminu na min 80%, mieć cztery szóstki z przedmiotów punktowanych i średnią w okolicach 5-6,00. A i tak można mieć kłopoty z załapaniem się do wymarzonej klasy...
      --
      -------------------------------------------------------------
      Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
      • joa66 Re: superliga liceów warszawskich? 07.07.11, 10:57
        a Staszic - matematyka i fizyka - tutaj właściwie bez dodatkowych punktów za konkursy matematyczne nie ma szans

        Bez przesady ... mój syn dostałby się do Staszica bez większego problemu a żadnego konkursu nie ma, ba..nawet 6 z kierunkowych przemiotów nie ma (pytanie tylko po co? )

        A główne pytanie..ta superliga to licea bliżej pierwszej 10 niż 20, poza tym, przy być może zbliżonym poziomie do całej dwudziestki, cieszą się większą renomą - może to przyciąga olimpijczyków?
          • joa66 Re: superliga liceów warszawskich? 07.07.11, 17:35
            No właśnie.

            Chyba można trochę "odczarować" progi w słynnych liceach (może poza Czackim, który nawet w tym roku 'zaszalał" z jedna klasą!;) ). Oczywiście nie można powiedzieć, ze dostac się jest bardzo łatwo, ale tez nie trzeba robic szpagatów z pieśnią na ustach, wygrywac olimpiad i miec średniej 6,0. Te wszystkie szkoły, poza faktycznie wybitnymi jednostkami, są pełne zwykłych bardzo dobrych i dobrych uczniów.

            p.s. kto nie wierzy niech spojrzy na progi w tym roku i w poprzednich latach.
            • agatka_s Re: superliga liceów warszawskich? 07.07.11, 17:56
              joa66 napisała:

              > No właśnie.
              >
              > Chyba można trochę "odczarować" progi w słynnych liceach (może poza Czackim, kt
              > óry nawet w tym roku 'zaszalał" z jedna klasą!;) ). Oczywiście nie można powied
              > zieć, ze dostac się jest bardzo łatwo, ale tez nie trzeba robic szpagatów z pie
              > śnią na ustach, wygrywac olimpiad i miec średniej 6,0. Te wszystkie szkoły, po
              > za faktycznie wybitnymi jednostkami, są pełne zwykłych bardzo dobrych i dobrych
              > uczniów.
              >
              > p.s. kto nie wierzy niech spojrzy na progi w tym roku i w poprzednich latach.


              Jasne, jasne...

              tylko to się fajnie mówi jak już jest po wszystkim i dziecku się udało....(poczytaj nasze posty na 2-3 dni przed zeszłym piatkiem...kokos to już chciała isc mordowac tych od KSEONu ;-) )

              Ja gdybym wiedziała że mój syn będzie miał o 30 pkt więcej niż próg to bym się nawet 5 minut przez ten rok nie denerwowała. Na ale, Mądry Polak, po szkodzie (szkoda to moje nerwy, oczywiscie, nie wynik syna;-)). No ale kto to wiedział....wcale nie musiało to się tak ułożyc-wiele elementów nie było znanych do samiutkiego końca. I co najwazniejsze nigdzie nie jest powiedziane, że w przyszłym roku progi znów nie wzrosną do jakiś niebotycznych poziomów....wystarczy jakaś radosna "tfurczosc" CKE i wyniki egzaminu znów poszybują do góry.....albo konkurs w którym bedzie tysiac laureatów....
              • joa66 Re: superliga liceów warszawskich? 07.07.11, 18:04
                Ależ ja nie mówię, że nie można się denerwować - to normalne! ( a przynajmniej typowe), bo w sumie nie ma gwarancji , że do "naszej" klasy nie zgłosi się 25 olimpijczyków), a egzamin pójdzie o kilka punktów gorzej.

                Nie twierdzę też, że mozna leżeć , nic ne robić, palic faję a wszystkie szkoł z radością nas przyjmą. Ale nie można wpadać w druga skrajność (patrz słowa morekac), że trzeba cudów, żeby dostac się do niektórych szkół. Wystarczy spojrzec się na progi.
                • joa66 Re: superliga liceów warszawskich? 07.07.11, 18:10
                  Takie informacje plączą sie gdzies po świecie, a potem zdolny matematyk, piatkowo szóstkowy z dobrym egzaminem, nie będzie zdawał do Staszica, bo "nie ma konkursu", a średnia bliżej 4, 9 niż 5,9 ?

                  Szkoda..
                • agatka_s Re: superliga liceów warszawskich? 07.07.11, 18:21
                  ja mysle ze morekac miał na myśli klase matex w Staszicu, gdzie rzeczywiscie nie wystarczy byc nawet laureatem-trzeba zdac jeszcze dodatkowy test z matematyki, który rzeczywiscie jest pieruńsko trudny i nawet czasem laureaci go oblewają.

                  Inne klasy w Staszicu, akurat co roku progów nie miały wysokich-taka uroda tej szkoły. Mój syn też zrezygnował ze Staszica (2 lata temu), bo zwyczajnie się wystraszył że sobie nie da rady. Dostac się dostanie, ale że mu potem będzie za ciężko.

                  Ale już np do innych szkół było co roku wstecz ciężej się dostac niż w tym roku, np do Batorego rzeczywiście bez dodatkowych sukcesów było bardzo ciężko, np 2 lata temu progi były w okolicach 160 pkt (rok temu już spadły). Nie wiem czy np akurat w tej szkole 140-150 utrzyma się na zawsze, ale to jednak wciąż jest loteria....160 pkt to nie jest byle co, no chyba że zdobycie 4 szóstek jest na ładne oczy. Są jednak szkoły gdzie żeby dostac 5 to już trzeba harowac nieźle, nie mówiąc o szóstce...więc ja bym tak nie bagatelizowała tych np 160 pkt, to wcale nie tak prosto, może szpagatu z pieśnią na ustach nie trzeba robic, ale ciut popracowac jednak trzeba.
                  • joa66 Re: superliga liceów warszawskich? 07.07.11, 18:29
                    A my cały czas o czyms innym :)

                    Ja nie mówię o prawdziwej wartości szóstek ;) , tylko o tym, że tych szóstek mieć nie trzeba...

                    Oczywiście matex to klasa sama w sobie, ale zeby sie tam dostać jest dodatkowy egzamin (nie konkurs), który na dodatk jest obowiązkowy, a więc nawet technicznie nie można starac się dostać do matexu bez podchodzenia do tego egzaminu.

                    Też oczywiście, że progi sa nieprzewidywalne, ale tym bardziej nie można z góry zakładać, ze ktos nie ma szans "bez konkursu'
                    • joa66 Re: superliga liceów warszawskich? 07.07.11, 18:40
                      p.s. dałam przykłąd mojego syna, który dostałby sie do wszystkich klas Staszica (oprócz matexu) BEZ szóstek z przedmiotów kierunkowych w tej szkole i BEZ konkursu

                      :)

                      Napracowywanie się na piątki czy szóstki tutaj nie ma nic do rzeczy.


                      p.s. inna sprawa , że raczej nie dałby sobie rady, dlatego dziwię się osobom, które obstawiają szkoły a nie profile
                    • agatka_s Re: superliga liceów warszawskich? 07.07.11, 18:46
                      No ale jak są szkoły gdzie progi są około 160 pkt, to jakoś te 160 pkt trzeba nastukac.

                      Mój syn miał np 4 z polskiego i było wiadomo że nie da rady miec więcej, bo i tak to 4 było "wyszarpywane" i nawet było ryzyko 3 w którymś momencie(i wcale nie dlatego ze jest obiektywnie kiepski z polskiego(napisałam że wynik egzaminu ma w centylu "najwyzszy"), tylko taka uroda nauczyciela)- to już daje kilka punktów "w plecy". Na 6 z matematyki, chemii, i kilku innych przedmiotów było wiadomo ze szans nie ma, piątki to już były Himalaje. Egzamin to loteria, zakładalismy że rozrzut moze byc 70-90 pkt (było grubo powyżej 90, ale to był fart, wcale tak nie musiało byc). No to przy takich twardych danych jesli się chce osiagnąc wynik w okolicach 160 (bo tak te progi w przeszłosci były), to zmiłuj nie ma, trzeba jeszcze próbowac miec inne osiągniecia (jeśli dodatkowo się wie że laureatem się nie będzie). Poza tym jeszcze raz powtórze przykład koleżanki, wcale nie głupszej, której poprostu egzamin poszedł bardzo źle (miała ponizej 70 pkt), mimo że teoretycznie powinna się dostac WSZĘDZIE, bo ma taki potencjał, niestety nie wyszło.
                      • joa66 Re: superliga liceów warszawskich? 07.07.11, 18:57
                        ok. Etapy wybierania liceów

                        1)przed egzaminem
                        2)po egzaminie/przed wynikami
                        3) po wynikach

                        Oczywiście, że na etapie 1&2 niewiele wiadomo i im więcej punktów uda sie zdobyć tym lepiej ( w tym z konkursów)

                        Po etapie 3, kiedy wiadomo, ile ma sie punktów, w zależności od wyników i stopni, warto rozważyć przykładowego Staszica NAWET BEZ KONKURSU I ŚREDNIEJ "6", bo szanse są mogą byc wielkie ( w przeciwieństwie do "nie ma szans")
                        • joa66 Re: superliga liceów warszawskich? 07.07.11, 19:14
                          Zdecydowanie lepszym sposobem oceny czy ktos ma szanse dostać sie do wybranej klasy jest dobra znajomośc systemu punktacji (a w tym za co konkretne dziecko może dostać punkty i ile) i znajomośc progów z kilku lat, A NIE zakłądanie z góry ZA CO koniecznie te punkty są. System tak samo podliczy 4 pkt za mistrzostwo Polskiw pływaniu jak i różnice między 5 a 6, nie będzie analizował czy ktos się nadaje i czy da sobie radę . To trzeba sobie samemu rozważyć.

                          p.s. przy pierwszych rozważaniach na temt szkól radzilam synowi brac jako punkt wyjścia stopnie jakie miał do tej pory plus średnią egazminów gimnazjalnych jego szkoły
                        • agatka_s Re: superliga liceów warszawskich? 07.07.11, 19:15
                          tylko nie zapominaj że można wybrac tylko 3 licea. Można ryzykowac takie które jest "poza zasięgiem", ale to oznacza ze tych realnych wyborów jest od razu mniej. No i jeszcze fajnie jak się wybiera tak jak mój syn po 2-3 klasy na szkołe, ale jak to tylko jedna klasa pasuje, to strzelanie tak zupełnie "sięgaj gdzie wzrok nie sięga" może byc ryzykowne.

                          Inna koleżanka syna wybrała dokładnie 2 klasy, jedna z nich to był Czacki, do którego akurat jej zabrakło pkt. Na szczęscie do drugiej wybranej starczyło spokojnie, ale przy jakimś pechu też mogła się "obudzic z ręką w nocniku".

                          Fajnie się teraz tak mówi że to wszystko takie proste. Moim zdaniem wcale nie jest i nie można ludziom sprzedawac kitu, bo ktoś uwierzy i w przyszłym roku się przejedzie. Ja powiem tak, może się udac dostac do najlepszych szkół bez dodatkowych osiągnięc, ale to nie jest takie pewne i na pewno nie dla wszystkich (dla tych co bede miec 6, tak), na wszelki wypadek lepiej o te osiagniecia się starac.

                          Można tez załozyc ze szkoły z nizszymi progami są OK, i wtedy rzeczywiscie nie zawracac sobie glowy, bo na 140 pkt dodatkowych punktów poza dobrymi wynikami nauki nie trzeba-to prawda.
                          • joa66 Re: superliga liceów warszawskich? 07.07.11, 19:21
                            Fajnie się teraz tak mówi że to wszystko takie proste. Moim zdaniem wcale nie jest i nie można ludziom sprzedawac kitu, bo ktoś uwierzy i w przyszłym roku się przejedzie


                            agatko- gdzie ja twierdziłam, że wszytsko jest proste???

                            Mam wrażenie, że czytasz jakies zupełnie inne posty..;)
                            • agatka_s Re: superliga liceów warszawskich? 07.07.11, 19:31
                              joa66 napisała:

                              > Fajnie się teraz tak mówi że to wszystko takie proste. Moim zdaniem wcale ni
                              > e jest i nie można ludziom sprzedawac kitu, bo ktoś uwierzy i w przyszłym roku
                              > się przejedzie

                              >
                              >
                              > agatko- gdzie ja twierdziłam, że wszytsko jest proste???
                              >
                              > Mam wrażenie, że czytasz jakies zupełnie inne posty..;)


                              napisałas ze trzeba odczarowac punkty do najlepszych szkół, bo tam się można dostac nie robiąc szpagatów itd itp

                              A ja twierdze: tak to się moze udac i w tym roku tak było w wielu najlepszych szkołach, ale już w przyszłym roku tak nie musi byc. Poza tym te szpagaty nie są potrzebne tym co wiedzą że będa miec same szóstki, ci co z różnych powodów (z których ten że są leniwi, albo mało zdolni-nie ma akurat miejsca) na szóstki, a nawet piatki liczyc nie mogą, niestety muszą to nadrobic tymi szpagatami z piesnią na ustach albo bardzo dobrym wynikiem egzaminu (który jest jednak loterią).

                              Zarówno twierdzenie morekac że bez konkursów na pewno się nie da, jest tak samo szkodliwe jak twierdzenie że bez konkursów się na pewno da. Czasem się da, a czasem się nie da i lepiej zakładac ten gorszy scenariusz i w razie czego potem cieszyc się ze się udało nawet z zapasem "niepotrzebnych" 30 pkt ;-)
                              • joa66 Re: superliga liceów warszawskich? 07.07.11, 19:38
                                że bez konkursów się na pewno da

                                alez gdzie ja to napisałam ???

                                Napisałąm, ze na przykład mój syn by sie dostał, a nie sądzę, żeby był wyjątkiem.

                                Konkurs i średnia 6, 0 na pewno pomogą , ale nie są warunkiem NIEZBĘDNYM do dostania się do liceum Staszica. Warunkiem jest SUMA punktów.
                                  • Gość: menodo Re: superliga liceów warszawskich? IP: *.adsl.inetia.pl 07.07.11, 20:10
                                    joa66 napisała:

                                    > Przykład wymyslony:
                                    >
                                    > egzamin 85 pkt (to nie kosmos)
                                    > 2 szóstki 36 pkt
                                    > 2 piątki 28 pkt
                                    > średnia, 4,75
                                    > pasek 2
                                    >
                                    > razem 155, 75 a nie liczyłam punktów dodakowych za wolontariat, sport."

                                    Do niektorych biolchemow czy mat-fizow to za malo; w czackim chyba nawet za malo do spolka.
                                    A np. w gimnazjum mojej corki kosmosem bylo nie tyle osiagniecie 85 pkt. z testu,ile zdobycie szostki z punktowanego przedmiotu.
                                  • agatka_s Re: superliga liceów warszawskich? 07.07.11, 20:27
                                    joa66 napisała:

                                    > Przykład wymyslony:
                                    >
                                    > egzamin 85 pkt (to nie kosmos)
                                    > 2 szóstki 36 pkt
                                    > 2 piątki 28 pkt
                                    > średnia, 4,75
                                    > pasek 2
                                    >
                                    > razem 155, 75 a nie liczyłam punktów dodakowych za wolontariat, sport.

                                    Dla mojego syna, poza egzaminem bo miał więcej, akurat to co napisałaś to są BARDZO wysrubowane osiagi, w swojej najlepszej kombinacji ocen (tylko do jednej klasy z 9 wybranych) miał 4,5,6,6 i to było naprawde okupione bardzo dużą pracą-jedna 6 dlatego ze był finalistą (czyli jednak osiagnięcia...). Do innych klas miał 4,5,5,5 czasem 6 jeśli był wybór lepszej oceny jak np w Batorym. Na średnią 4,75 musiał się napracowac jak dziki osioł np wyciagac z religii (nauczyc się po łacinie (nigdy przedtem nie widzac nic po łacinie na oczy) Pater Noster i Ave Maria w jeden dzień...), techniki, informatyki-może to nie był kosmos, ale jeszcze na tydzień przed końcem roku czerwony pasek i średnia 4,75 to były rzeczy kompletnie nierealne i bardzo uzależnione od kaprysu nauczycieli. Ja wiem że są szkoły gdzie miec 5,5,66 i srednią 5,5 to nic takiego, no ale nie wszędzie tak jest.

                                    Egzamin 85 pkt to jest moim zdaniem bardzo wysoki wynik, szczególnie w tym roku-nie kosmos, ale bardzo wysoko. Gdyby mi ktoś powiedział że mój syn tyle dostanie kilka miesięcy temu, to brałabym w ciemno.
                                    • joa66 Re: superliga liceów warszawskich? 07.07.11, 20:33
                                      Ja wiem że są szkoły gdzie miec 5,5,66 i srednią 5,5 to nic takiego, no ale nie wszędzie tak jest.

                                      Tez wiem, ze sa takie szkoły :D

                                      Dlatego napisałam np 4,75


                                      I nigdzie nie napisałam, że jest ŁATWO sie dostać (Boże, ja chyba po chinsku piszę) tylko o tym, że srednia 6, 0 i konkurs to nie są warunki konieczne do dostania się do szkoły. Liczy się suma punktów
                                      • agatka_s Re: superliga liceów warszawskich? 07.07.11, 20:43
                                        joa66 napisała:

                                        > Ja wiem że są szkoły gdzie miec 5,5,66 i srednią 5,5 to nic takiego, no ale
                                        > nie wszędzie tak jest.

                                        >
                                        > Tez wiem, ze sa takie szkoły :D
                                        >
                                        > Dlatego napisałam np 4,75
                                        >
                                        >
                                        > I nigdzie nie napisałam, że jest ŁATWO sie dostać (Boże, ja chyba po chinsku pi
                                        > szę) tylko o tym, że srednia 6, 0 i konkurs to nie są warunki konieczne do dost
                                        > ania się do szkoły. Liczy się suma punktów

                                        Niestety dla niektórych (np dla tych co np mają z góry wiadome 4 z polskiego) konkurs jest WARUNKIEM KONIECZNYM jeśli aspirują do klas które co roku mają po około 160 progi (fartownie w tym roku troche mniej).

                                        Progi się nie spłaszczają, one co roku są inne, bo mamy doczynienia z tak wieloma zmiennymi mającymi wpłym na ich kształtowanie , że te róznice po 20 pkt w jednej szkole z roku na rok są całkiem normalne. Tyle że 20 pkt dla konkretnego ucznia potrafi byc niebem a ziemią i dlatego ja bym nie śmiała "odczarowywac" progów i mówic że do Staszica można się dostac bez konkursów. Tak w tym roku niektórym to się mogło udac. Ale nie wszysstkim, nie do każdej klasy, i akurat tak się fartownie ułozyło w tym roku gdy progi były nizsze niż zazwyczaj.

                                        Tyle co miałam do powiedzenia.
                                • agatka_s Re: superliga liceów warszawskich? 07.07.11, 19:59
                                  joa66 napisała:

                                  > że bez konkursów się na pewno da
                                  >
                                  > alez gdzie ja to napisałam ???
                                  >
                                  > Napisałąm, ze na przykład mój syn by sie dostał, a nie sądzę, żeby był wyjątkie
                                  > m.
                                  >
                                  > Konkurs i średnia 6, 0 na pewno pomogą , ale nie są warunkiem NIEZBĘDNYM do dos
                                  > tania się do liceum Staszica. Warunkiem jest SUMA punktów.

                                  W 2007 najwyższy próg do Staszica był 168, w 2008 161, w 2009 164, w 2010 163

                                  W tym roku 157 pkt (końcówki poobcinałam)

                                  W każdym roku by się dostał ? A jak w przyszłym bedzie 171, albo 173 ? dostanie się ?

                                  W Batorym był podobny rozrzut od max 162 pkt w 2009 do 154 w tym roku (porównuje nie klasy 2j czy IB tylko "normalne"). Mój syn bez konkursu i osiągniec tych 162 pkt by nie miał nawet z fantastycznym egzaminem, 154 pkt owszem tak.

                                  Załozysz się jakie będą progi w przyszłym roku ? Ja nie
                                  • kkokos Re: superliga liceów warszawskich? 07.07.11, 20:11
                                    cudna, po prostu cudna i jakże wiele wnosząca dyskusja :) :)

                                    to chyba jednak nie ja jestem największą pieniaczką - jakże się cieszę :)

                                    a skoro już podzieliłyście (a przepraszam, może nie skończyłyście i coś jeszcze jest do podzielenia:)) włos na czworo, to chciałam nieśmiało zwrócić uwagę na fakt, że w wielu niskoprogowych liceach w tym roku progi podskoczyły. nie mówię oczywiście o ekstremach typu 38 pkt. w jednej z klas osieckiej. ale w iluś tam przypadkach widziałam, że gdy w ubiegłym roku wystarczało 80 parę punktów, w tym już trzeba było mieć 90 parę - co jest wszak dobrym znakiem.

                                    więc może po prostu progi się spłaszczają, a nie spadają w dół. choć to oczywiście wniosek na podstawie wyrywkowej obserwacji

                                    btw. nasze od dwóch dni ulubione liceum w wołominie wciąż ma 20 wolnych miejsc. w tej chwili jest przyjętych 10 osób, a limit podskoczył do 41 pkt :)
                                    • Gość: menodo Re: superliga liceów warszawskich? IP: *.adsl.inetia.pl 07.07.11, 20:37
                                      kkokos napisała:

                                      > cudna, po prostu cudna i jakże wiele wnosząca dyskusja :) :)
                                      >
                                      > to chyba jednak nie ja jestem największą pieniaczką - jakże się cieszę :)"

                                      No, ale tak szczerze, kkokos, co wlasciwie - jak mawialy moje kolezanki z podstawowki - masz "naprzeciwko" ?

                                      PS. Ja na glowne pytanie autorki watku na razie nie potrafie odpowiedziec, ale odpowiem - jutro albo w przyszlym tygodniu:)
                                      • joa66 Re: superliga liceów warszawskich? 07.07.11, 20:45
                                        Mój jedyny pomysł na głowne pytanie to jednak "renoma" ( z wyjątkiem klas 'specjalistycznych" typu matex czy biol-chem w Hoffmanowej, itp)

                                        p.s. a co do dyskusji ;) nie lubie jak ktos mi wmawia, że powiedziałam cos czego nie powiedziałam, ale dla mnie już i tak eot, bo nic nowego nie napiszę.
                                      • kkokos Re: superliga liceów warszawskich? 07.07.11, 21:35
                                        > No, ale tak szczerze, kkokos, co wlasciwie - jak mawialy moje kolezanki z pods
                                        > tawowki - masz "naprzeciwko" ?

                                        ależ nic nie mam naprzeciwko - sama czasem lubię dzielić włos na czworo, zwłaszcza na forum. co nie znaczy, że się nie mogę ponabijać z innych uprawiających tę cudownie bezsensowną sztukę :) zwłaszcza gdy wysoce specjalistyczna i niszowa dyskusja okazuje się być w gruncie rzeczy teoretyczną osobistą przepychanką "a dostałaby się - a nie dostałaby się - a gdyby było za rok 170, to dostałaby się, hę?"

                                        nie mogę się powyzłośliwiać, patrząc na to z nizin liceum niskoprogowego, hę?

                                    • morekac Re: superliga liceów warszawskich? 08.07.11, 01:00
                                      w tej chwili jest przyjętych 10 osób, a limit podskoczył do 41 pkt :)
                                      zastanawiam się, czy im się czeski błąd nie zrobił - stąd 14 zamiast 41...
                                      liceum tamtejsze jest o tyle kultowe, że większość ludzi z ambicjami na LO wybiera jednak dojazd do Warszawy. No i co można robić z takim rozszerzeniem?
                                      --
                                      -------------------------------------------------------------
                                      Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
                                        • morekac Re: superliga liceów warszawskich? 08.07.11, 17:23
                                          Zważywszy, że do Radzymina, Zielonki czy Warszawy, gdzie szkoły mają jednak ciut ciekawsze profile, nie jedzie się z Wołomina aż tak strasznie długo, wcale nie dziwi mnie, że owa prześwietna placówka edukacyjna zieje pustkami...
                                          --
                                          -------------------------------------------------------------
                                          Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
                                      • jakw Re: superliga liceów warszawskich? 09.07.11, 17:18
                                        morekac napisała:

                                        > No i co można robić z takim rozszerzeniem?
                                        Tak po obejrzeniu na stronach UW jakich matur rozszerzonych chcą, to można iść np na afrykanistykę , chemię,filologię polską, filologię ugrofińską, filozofię, finanse i rachunkowość, geologię, informatykę, matematykę, kulturoznawstwo Europy Środkowo-Wschodniej, zarządzanie, pracę socjalną, psychologię, pedagogikę, socjologię, jakieś slawistyki i pewnie coś jeszcze. Można też zaatakować jakąś administrację na politechnice.
                                        --
                                        Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                                  • joa66 Re: superliga liceów warszawskich? 07.07.11, 20:13
                                    Poddaję się.

                                    Ale jeszcze zacytuję sama siebie:
                                    Zdecydowanie lepszym sposobem oceny czy ktos ma szanse dostać sie do wybranej klasy jest dobra znajomośc systemu punktacji (a w tym za co konkretne dziecko może dostać punkty i ile) i znajomośc progów z kilku lat, A NIE zakłądanie z góry ZA CO koniecznie te punkty są. System tak samo podliczy 4 pkt za mistrzostwo Polskiw pływaniu jak i różnice między 5 a 6, nie będzie analizował czy ktos się nadaje i czy da sobie radę . To trzeba sobie samemu rozważyć.


                                    p.s. Bez konkursu mozna miec 186 pkt.
                                  • Gość: menodo Re: superliga liceów warszawskich? IP: *.adsl.inetia.pl 07.07.11, 20:26
                                    W 2007 najwyższy próg do Staszica był 168, w 2008 161, w 2009 164, w 2010 163
                                    >
                                    > W tym roku 157 pkt (końcówki poobcinałam)
                                    >
                                    > W każdym roku by się dostał ? A jak w przyszłym bedzie 171, albo 173 ? dostanie
                                    > się ?"

                                    No sorry, ale w kseonie stoi, ze prog do staszica (pomijam mateksy) to 137,8 pkt.
                                    Na tej podstawie stwierdzilam, ze nawet moja corka moglaby sie zalapac do takiej matematyczno-fizyczno- hiszpanskiej klasy:)

                                    No, ale do mat-fizu w czackim (prog 171) niestety nie mialaby szans:(
                                    • agatka_s Re: superliga liceów warszawskich? 07.07.11, 20:31
                                      Gość portalu: menodo napisał(a):

                                      > W 2007 najwyższy próg do Staszica był 168, w 2008 161, w 2009 164, w 2010 163
                                      > >
                                      > > W tym roku 157 pkt (końcówki poobcinałam)
                                      > >
                                      > > W każdym roku by się dostał ? A jak w przyszłym bedzie 171, albo 173 ? do
                                      > stanie
                                      > > się ?"
                                      >
                                      > No sorry, ale w kseonie stoi, ze prog do staszica (pomijam mateksy) to 137,8 pk
                                      > t.
                                      > Na tej podstawie stwierdzilam, ze nawet moja corka moglaby sie zalapac do takie
                                      > j matematyczno-fizyczno- hiszpanskiej klasy:)
                                      >
                                      > No, ale do mat-fizu w czackim (prog 171) niestety nie mialaby szans:(


                                      Ja brałam do porównania zawsze najwyższe progi-napisałam. 157,53 klasa mat-fiz-chem-biol
                                    • jakw Re: superliga liceów warszawskich? 08.07.11, 22:03
                                      Menodo, ale twoja córka zdawała egzamin rok czy dwa lata temu , więc imho musiałabyś porównywać z progiem do Staszica w danym roku. I oczywiście do liczenia punktów wziąć oceny z przedmiotów punktowanych w Staszicu (nie wiem czy to zrobiłaś). A tak średnio rzecz biorąc te progi do Staszica należałoby chyba jednak przyjąć wyższe niż te 137 z kawałkiem.
                                      --
                                      Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                                        • joa66 Re: superliga liceów warszawskich? 09.07.11, 17:45
                                          To może przykład bez konkursu i z jedną szóstką (mam na mysli przedmioty punktowane do Staszica) - 157, 5 pkt

                                          Zakładam, że gdyby starał sie o przyjęcie do Staszica może miałby jeszcze jedną szóstkę?

                                          • morekac Re: superliga liceów warszawskich? 10.07.11, 07:19
                                            no dobra, niech ci będzie: zamieniam 'bez konkursów nie ma co marzyć o dostaniu się do Staszica" na 'bez konkursów może być ciężko dostać się do Staszica i nie można sobie pozwolić na wpadkę na egzaminie i ze stopniami'.
                                            --
                                            -------------------------------------------------------------
                                            Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
                                            • joa66 Re: superliga liceów warszawskich? 10.07.11, 09:08
                                              Zgoda !:D

                                              Konkurs to jest super sprawa: z powodu zdobywanej wiedzy i z powodu pewnego luzu punktowego - ewentualne wpadki na egzaminie są mniej groźne :)

                                              A bez konkursu po prostu trudniej sie dostać do każdej wysokoprogowej szkoły ( myślę, że jednak od lat najtrudniej do Czackiego - Staszic to "pikuś" przy ich progach)

                                              I zmieniając temat: szkoda, że nie ma ani jednego liceum "humanistycznego" - ścisłowcy mają swoje wyspecjalizowane szkoły (Hoffmanowa, Poniatowski, Staszic), humaniści jednak nie.
                                              • menodo Re: superliga liceów warszawskich? 10.07.11, 11:42
                                                "I zmieniając temat: szkoda, że nie ma ani jednego liceum "humanistycznego" - śc
                                                > isłowcy mają swoje wyspecjalizowane szkoły (Hoffmanowa, Poniatowski, Staszic),
                                                > humaniści jednak nie."

                                                Jak to nie ma; pelno jest szkol z samymi klasami dziennikarskimi, no i jest bardzo humanistyczny Kuron:D

                                                A serio - tez kiedys "zalowalam", natomiast moje dziecko bardzo sobie chwali swoje "wielofunkcyjne" liceum - wlasnie ze wzgledu na towarzystwo osob z innych profili.
                                                Nie wszystkim uzdolnionym scislowcom odpowiadaja klimaty wyspecjalizowanych szkol; znam takich, ktorzy Staszica nie wybrali nawet na szkole 3 wyboru. Ja tez odradzalam corce np. liceum plastyczne; w liceum poznala utalentowanych artystow, ktorzy dostali sie na ASP np. z klasy biolchem:)

                                                Widze jednak problem w tym, ze jest bardzo malo dobrych szkol, ktore humanistow szanuja.
                                                Zreszta, klasy humanistyczne takze przez wielu rodzicow uwazane sa za malo "prestizowe". (Rozszerzony wok? Filozofia? A to corka pewnie nie dostala sie do takiej z rozszerzonym wosem? Wos trzeba rozszerzac, bo to klucz do zyciowego sukcesu. :))

                                                Ale te szkoly, ktore humanistow szanuja, jak Czacki, Witkacy, Wladyslaw czy Kochanowski - swietnie na tym wychodza:)
                                              • morekac Re: superliga liceów warszawskich? 11.07.11, 17:16
                                                , że jednak od lat najtrudniej do Czackiego - Staszic to "pikuś" przy ich
                                                > progach)
                                                I chyba Czacki ma więcej olimpijczyków...
                                                --
                                                -------------------------------------------------------------
                                                Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
                                                • jakw Re: superliga liceów warszawskich? 11.07.11, 18:05
                                                  morekac napisała:

                                                  > , że jednak od lat najtrudniej do Czackiego - Staszic to "pikuś" przy ich
                                                  > > progach)
                                                  > I chyba Czacki ma więcej olimpijczyków...
                                                  Oj, chyba nie, przynajmniej nie w tym roku. Do Staszica przyjęto 70-cioro olimpijczyków, do Czackiego - 47.
                                                  --
                                                  Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                                                  • joa66 Re: superliga liceów warszawskich? 11.07.11, 18:17
                                                    Podejrzewam, że w Staszicu jest sporo olimpijczyków spoza Warszawy - myślę, że wiele miejscowości ma swoich "Czackich" i nie każdy ma ochotę na dojazdy. Natomiast Staszic jest jedyny w swoim rodzaju , byc może nawet w skali kraju.
                                                  • Gość: menodo Re: superliga liceów warszawskich? IP: *.adsl.inetia.pl 11.07.11, 19:10
                                                    joa66 napisała:

                                                    > Podejrzewam, że w Staszicu jest sporo olimpijczyków spoza Warszawy - myślę, że
                                                    > wiele miejscowości ma swoich "Czackich" i nie każdy ma ochotę na dojazdy. Natom
                                                    > iast Staszic jest jedyny w swoim rodzaju , byc może nawet w skali kraju."

                                                    Ja mysle, ze spoza Warszawy i spoza Mazowsza.
                                                    Bo skad ich az tyle ? Fakt ze konkursow przedmiotowych dla uzdolnionych matematyczno-przyrodniczo dzieci w woj. mazowieckim jest duzo (w porownaniu z humanistami), ale w innych szkolach tez w roznych matfizach czy biolchemach jest ich pod dostatkiem.
                  • morekac Re: superliga liceów warszawskich? 08.07.11, 00:29
                    hm, porównałam sobie progi w Staszicu w zwykłych mat-fizach w poprzednich latach -z reguły było to jednak 150-160 pkt. I nawet świetny matematyk, jeśli nie jest przynajmniej dobry czy bardzo dobry z przedmiotów humanistycznych może jednak nie załapać się do wybranej klasy, jeśli nie ma konkursu. Załóżmy że zgarnął 80-90 za egzamin, 56 za oceny , 10 za średnią, wolontariat i świadectwo z paskiem: ma 146-156 pkt i może się załapie, a może nie. Bo na 160 pkt trzeba być jednak dobrym nie tylko z matematyki. Albo nadrobić sobie innymi osiągnięciami.
                    --
                    -------------------------------------------------------------
                    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
                    • joa66 Re: superliga liceów warszawskich? 08.07.11, 07:06
                      Bo na 160 pkt trzeba być jednak dobrym nie tylko z matematyki.

                      Oczywiście. Co nie znaczy, że potrzebny jest konkurs:) Ja nie mówiłą , że jest łatwo :)

                      Jeżeli do moich obliczeń dodasz dodatkowe 5 za egzamin, 4 za np. mistrzostwa w pływaniu, 2 za wolontariat to już masz ponad 166 pkt. A jak jeszcze masz trzy 6 a nie dwie (albo cztery ; ) to masz 170 pkt.

                      Oczywiście - to cały czas nie jest gwarancja na dostanie się do wymarzonej klasy (np do Czackiego w ty roku by nie wystarczyło), ale mówienie, że bez konkursu i bez czterech 6 jest się bez szans to przesada.

                      Naprawdę już kończę :D, bo kokos zawału dostanie ;)
                    • Gość: Ela Re: superliga liceów warszawskich? IP: *.rdpoland.eu 12.07.11, 09:39
                      Do klas matematycznych (z programem autorskim) jest dodatkowy egzamin i jeżeli jest dobrze zaliczony to nie trzeba mieć rewelacyjnych ocen, mój syn w ubiegłym roku miał tylko dwie 6 (matematyka, angielski), 5 z fizyki i polskiego, z pozostałych przedmiotów miał 4 i 3 (nie miał nawet świadectwa z paskiem), ale ponieważ zaliczył na maksa ten dodatkowy sprawdzian bez problemu dostał się do Staszica, dobrze też napisał egzamin gimnazjalny i teraz bardzo dobrze sobie radzi w tej szkole. Nie trzeba więc mieć konkursu, żeby dostać się do Staszice, mój syn mając nawet gorszą ocenę z polskiego też dostałby się do Staszica. Po prostu w tej szkole trzeba być dobrym z matematyki i ją lubić.
                      • Gość: menodo Re: superliga liceów warszawskich? IP: *.adsl.inetia.pl 12.07.11, 10:17
                        "Nie trzeba więc mieć konkursu, żeby dostać się do Staszice, mój syn mając nawet gorszą ocenę z polskiego też dostałby się do Staszica. Po prostu w tej szkole trzeba być dobrym z matematyki i ją lubić."

                        Hehe, a czym jest ten egzamin do klas autorskich, jak nie kosmicznie trudnym konkursem, z ktorym - jak rozumiem - musza sie zmierzyc takze laureaci konkursow kuratoryjnych?

                        Nie chcesz chyba przez to powiedziec, ze latwo dostac sie do klasy autorskiej w Staszicu? :D



                        • Gość: Ela Re: superliga liceów warszawskich? IP: *.rdpoland.eu 12.07.11, 10:31
                          Chcę tylko powiedzieć, że nawet nie mając świadectwa z paskiem można dostać się do klasy autorskiej w Staszicu, a trudność tego sprawdzianu jest względna, mój syn, który zawsze był dobry z matematyki, nie miał z nim większych problemów (on uznał, że zadania były raczej ciekawe niż bardzo trudne. to jego określenie). Chociaż wiem, że kandydaci z dużo wyższymi ocenami (i też szóstkami z matematyki) nie napisali tego sprawdzianu zbyt dobrze.
                          Uważam, że w dobrym przygotowaniu do Staszica pomogło mojemu synowi bardzo dobre gimnazjum Domeyki.
                        • Gość: Ela Re: superliga liceów warszawskich? IP: *.rdpoland.eu 12.07.11, 11:11
                          morekac napisała:

                          > Ale bez tego dobrze zaliczonego konkursu nie miałby raczej wielkich szans..

                          Ale właśnie dlatego dostał się do Staszica, że jest to szkoła dla dobrych matematyków, a nie tylko dla uczniów ze średnią powyżej 5, którzy zresztą nie zawsze radzą sobie w trakcie nauki z wymaganiami szkoły, bo Staszic to jednak nie jest szkoła dla "kujonów".
                          Mój syn wiedział, że dostanie się do Staszica, tylko jeżeli dobrze pójdzie mu sprawdzian do klasy autorskiej, na II miejscu w rankingu szkół miał klasę mat-fiz w Poniatowskim, i z tymi ocenami z przedmiotów punktowanych i b. dobrym testem gimnazjalnym dostałby się do niej bez problemu (pomimo progu ok. 154) pomimo świadectwa bez paska.
            • Gość: menodo Re: superliga liceów warszawskich? IP: *.adsl.inetia.pl 07.07.11, 18:41
              > Chyba można trochę "odczarować" progi w słynnych liceach (może poza Czackim, kt
              > óry nawet w tym roku 'zaszalał" z jedna klasą!;)

              Moja corka miala 166 punktow, rok wyzej prog wynosil 167, w jej roczniku 162 a obecnie 156.
              Z tym, ze jest to klasa humanistyczna.
              Niebotyczne progi do mat-fizow albo biolchemow w porownaniu z klasami humanistycznymi wynikaja z tego, ze na etapie gimnazjalnym dla humanistow organizowany jest tak naprawde tylko jeden konkurs -z jezyka polskiego. Ok - sa jeszcze laureaci konkursow historycznych, ale ci wybieraja raczej klasy spoleczne, ale laureaci konkursu z wosu maja tylko 14 dodatkowych punktow. Nie ma konkursu np. z historii sztuki, filozofii, jezykow obcych - wiadomo,ze mozna startowac w olimpiadach dla licealistow, ale to jednak co innego w porownaniu ze "scislowcami" na etapie gimnazjalnym:)
      • joa66 Re: superliga liceów warszawskich? 07.07.11, 11:16
        Moim zdaniem część naprawdę dobrych uczniów przedklada relatywny luz i tzw. szkołę przyjazną ponad miejsce w rankingu.

        To też prawda, np w klasie syna uczniowie z największą ilością punktów wybrali praktycznie dwa licea.

        Ale ta superliga to też licea, które raczej nie słyną z przyjaznej atmosfery ;), mimo, że mają renomę
      • Gość: menodo Re: superliga liceów warszawskich? IP: *.adsl.inetia.pl 07.07.11, 12:09
        Ja zauważyłam jeszcze inną rzecz - mianowicie licea z pierwszej 15, w których j
        > est calkowity brak lub max. 1 - 2 ilimpijczyków [Zamoyski, Frycz, Dąbrowski] a
        > za to wysyp w średnim Słowackim [8]."

        Akurat w Slowackim (nie wiem czy to aktualne) fundowane sa stypendia dla zdolnych dzieci spoza Warszawy przez chyba BGZ.
        Sorry za byc moze niescislosci, ale w jakiejs lokalnej gazetce nie pamietam, czy w Drohiczynie, czy w Suwalkach, przeczytalam kiedys cos w rodzaju "nasze zlote dziecko w warszawskim liceum". I szczeka mi opadla, bo dlaczego akurat Slowacki? Ano wlasnie z powodu stypendium z BGZ.
        • cyggnus Re: superliga liceów warszawskich? 07.07.11, 12:15
          A to akurat prawda. Jest 5 takich szkół w Polsce. Mój znajomy ma bratanka w III LO w Gdyni na tej zasadzie. Każda z tych szkół obejmuje rejonem inną część Polski.
          www.liceum7.edu.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=48&Itemid=37
            • cyggnus Re: superliga liceów warszawskich? 07.07.11, 14:59
              Nie znam warszawskiego Słowackiego. Ale uważasz, że gdyńska trójka jest za dobra na takie inicjatywy czy Słowacki za słaby? ;)
              Zapewne Fundacja stara się wybierać najlepsze szkoły, przecież wrocławska szkoła tez jest najlepsza w swoim regionie, tak jak i gdyńska. Krakowski "Nowodworek" to tez czołówka w kraju. Być może żadne z bardziej renomowanych liceów warszawskich nie chciało podjąć współpracy? Nie wiem. Myślę, że rekrutacja stypendystów jest wystarczająco ostra, by uczniowie, którzy się dostają do takiej klasy, spokojnie podołali nauce w najlepszych szkołach. Zresztą takich fundacji jest więcej.
                • cyggnus Re: superliga liceów warszawskich? 07.07.11, 20:50
                  A co się tak wściekasz? Nie pracuję w żadnym e-piarze, nie znam rankingu szkół warszawskich i nie mam obowiązku tego śledzić. Wiem, że pozostałe szkoły w programie BGŻ są świetne i zdziwiło mnie Twoje zaskoczenie, że akurat dlaczego warszawski Słowacki. Być moze chodzi o posiadanie internatu, bo wiem, że i gdyńska trójka, i wrocławska IV je posiadają. Wyluzuj trochę na przyszłość.
                  • Gość: menodo Re: superliga liceów warszawskich? IP: *.adsl.inetia.pl 07.07.11, 21:22
                    cyggnus napisała:

                    > A co się tak wściekasz? Nie pracuję w żadnym e-piarze, nie znam rankingu szkół
                    > warszawskich i nie mam obowiązku tego śledzić. Wiem, że pozostałe szkoły w prog
                    > ramie BGŻ są świetne i zdziwiło mnie Twoje zaskoczenie, że akurat dlaczego wars
                    > zawski Słowacki. Być moze chodzi o posiadanie internatu, bo wiem, że i gdyńska
                    > trójka, i wrocławska IV je posiadają. Wyluzuj trochę na przyszłość. "

                    Alez ja jestem bardzo wyluzowana:)
                    Warszawski Slowacki mi wisi - tzn. w zyciu bym tam nie poslala swojego dziecka, ale niech sobie ta szkola dziala i wszystkiego dobrego.
                    Zaskakuje mnie tylko, dlaczego BGZ sponsoruje edukacje uzdolnionym dzieciom w tak przecietnej szkole.
                    Nie sadze, aby kluczem bylo posiadanie internatu; Slowacki na pewno go nie posiada.
    • Gość: absolwent. Re: superliga liceów warszawskich? IP: *.net-serwis.pl 07.07.11, 13:10
      Te rankingi są nieco o kant d... potłuc (ale nieco).
      Powinno się badać, ilu absolwentów danego liceum ukończyło w terminie wybrany kierunek studiów.
      Lub "zadowolenie z obranej ścieżki" np. 5 lat po studiach.
      Samo zdanie matury (OK, ważne) czy dostanie się na studia (OK, też ważne, ale juz nie wiemy, czy te wymarzone czy po prostu "studia odhaczone") nie załatwia sprawy.
      • menodo Re: superliga liceów warszawskich? 07.07.11, 13:39
        > Powinno się badać, ilu absolwentów danego liceum ukończyło w terminie wybrany k
        > ierunek studiów.
        > Lub "zadowolenie z obranej ścieżki" np. 5 lat po studiach."

        Dobre:D
        Liceum ma ma odpowiadac za satysfakcje ich absolwentow na wybranych przez nich kierunkach studiow? Albo za ich dalsze wybory sciezki zawodowej???

        A w ogole -jak chcialbys to policzyc i ulozyc z tego ranking?
        • joa66 Re: superliga liceów warszawskich? 07.07.11, 14:21
          i]OK, też ważne, ale juz nie wiemy, czy te wymarzone czy po prostu "studia odhaczone"[/i]

          To w sumie bardzo ważne. W sumie ja mogę założyć, że syn zawsze dostanie się na JAKIEś studia dzienne w państwowej uczelni. Co to miałoby jednak wspólnego z prawdziwym wyborem studiów?

          Niestety, z tego co wiem, maturzyści wybierając kierunki studiów nie zaznaczają preferencji i nie wiadomo czy np filologia klasyczna to wymarzony kierunek czy "zapasowy" z 10 miejsca osobistej listy planów.


    • Gość: gottwaldczyk. Re: superliga liceów warszawskich? IP: *.net-serwis.pl 07.07.11, 13:24
      Pewnego rodzaju "moda"?
      Świadomość i dzieciaków i rodziców, że tam spotkają dzieci na podobnym poziomie?
      I to raczej dobrze, że tak się grupują.
      Choć przyczyny mogą być różne:
      zdolności, pracowitość, wychowanie, środowisko, psychika.
      Te same oceny i te same punkty można mieć dzięki jednemu, nadrabiając braki w drugim.
      Byłem w klasie matematycznej w Gotwaldzie (Staszic), kwalifikacją był egzamin wstepny z matematyki, a sporo (ale nie większość) u nas było takich, co "do innego liceum by się nie dostali", bo mieli dość marne stopnie w podstawówce będąc zdolnymi z matematyki.
      Gdybym wówczas nie zdał do Gotwalda, to starałbym się o Batorego (a zaraz koło domu ;)) i mając średnią około 4,8-4,9 (przy dawnej skali od dwójek do piątek) wcale nie miałbym stuprocentowej gwarancji przyjęcia.
      W liceum więc było nas więcej zdolnych niż pracowitych, ale jak trzeba było przed maturą i egzaminami na studia wziąć się do nauki, to wszyscy się wzięli. Nawet nowych kolegów w klasie wtedy zdobyłem ;-)) Zapisaliśmy się na jakieś kursy przygotowawcze z fizyki (bo fizyka w Gotwaldzie w klasie matematycznej to było DNO!!), ale zdolności i matematyka pozwoliły pozdawać większości egzaminy na studia w granicach 95-100% punktacji z fizyki (sam miałem z egzaminów na Politechnikę z matmy 197 pkt./200 i z fizyki 199 pkt./200, nawet po latach pamiętam pytanie, na które źle odpowiedziałem w teście, jakis moment zawahania i zaćmienia o falę na powierzchni wody, czy jest "ruchem falowym" w sensie fizycznym).
    • agatka_s Re: superliga liceów warszawskich? 07.07.11, 14:26
      nonomne napisała:

      > Do tej pory myślałam, że generalnie szkoły z +/- pierwszej "rankingowej" dwudzi
      > estki są na zbliżonym poziomie. Chyba jednak nie miałam racji.
      >
      > Przeglądając info z tegorocznego kseonu zauważyłam, że 9 szkół (publicznych) zd
      > ecydowanie odstaje od reszty pod względem a) wyników z egzaminu b) liczby olimp
      > ijczyków.
      >
      > Co najmniej 10 (z wyjątkiem nowaka - ale mała szkoła) olimpijczyków i ŚREDNI wy
      > nik egzaminu co najmniej 80 pkt miały w tym roku (w nawiasie liczba laureatów):
      > batory (30), poniatówka (z wyjątkiem klasy hum.) (25), hoffmanowa (22), staszi
      > c (70 [sic!]), władek (20), czacki (47), koper (33), witkacy (15) i nowak. (Śre
      > dnią pow. 80 pkt miał jeszcze domeyko).
      >
      > Co ciekawe, inne szkoły z tej pierwszej "20-tki" prawie w ogóle nie przyciągnęł
      > y laureatów (jak np. kochanowski, który miał ogółem 865 kandydatów w tym roku).
      >
      > Rozumiem zatem, że te 9 szkół przyciąga najzdolniejszą młodzież. Nie rozumiem,
      > dlaczego tak się dzieje. Jakieś pomysły?


      Każda z tych szkół jest bardzo znaną i "wyrazistą" szkołą, można powiedziec że każda ma swoją specjalizacje (nie bede powtarzac bo ktoś to już opisał, jaka szkoła jaką), marke, opinie na "rynku" to i nic dziwnego że są wybierane przez najlepszych. Normalne prawo popytu.

      Szkoły typu Kochanowski, Reytan, Dąbrowski, Rej-są to bardzo dobre szkoły ale nazwałabym je "masowe", raczej nie mają opinii "kuźni talentów", no to i talenty je rzadziej wybierają....(albo wybierają jako ewentualną "deske ratunku").

      Olimpijczycy nakręcają też średdnie wyniki, bo mają zawsze 50 pkt z przynajmniej jednej częsci egzaminu, więc ilosc olimpijczyków też przekłada się i na średni próg i na sredni wynik egzaminu. To jest zawsze skorelowane.

      Oczywiście bycie laureatem to duża rzecz i pełen szacun dla tych którzy to osiągneli, ale też nie bardzo bym jednak dzieliła populacje na "laureatów" i "nie-lauretów", bo czasem np finaliste od laureata dzieli naprawde niewiele, np jakiś 1 pkt, a czasem są np uczniowie majacy akurat zainteresowania poza oficjalnymi kuratoeryjnymi przedmiotami. W klasie gimnazjalnej syna było kilku lauretów-byli to tacy sami (poza jednym kolegą, autentycznie wybitnym) uczniowie jak reszta, tyle że z tego jednego przedmiotu byli bardzo, bardzo dobrzy i mieli trochę więcej szczęscia niż inni (ja np wiem jak było w konkursie u syna-była trójka i na kazdym etapie kto inny był najlepszy, i to naprawde były różnice bardzo niewielkie, raz jednemu lepiej poszło raz drugiemu-nic de facto nie znaczace róznice, a na koniec była jedna laureatka i 2 finalistów, bo akurat na tym etrapie tak wyszło).

      Bardzo trudno powiedziec (wyliczyc) co dla szkoły jest większym "zaszczytem", czy to ze została wybrana przez laureata, czy przez ucznia który bez tytułu laureata ma punktów w okolicy 200....
      • joa66 Re: superliga liceów warszawskich? 07.07.11, 14:46
        Olimpijczycy nakręcają też średdnie wyniki, bo mają zawsze 50 pkt z przynajmniej jednej częsci egzaminu

        Nakręcają , bo podobno z urządu mają 200 pkt , nawet jeżeli z egzaminu nie ze swojej dziedziny dostaną 30 pkt.
        • agatka_s Re: superliga liceów warszawskich? 07.07.11, 15:11
          Ja akurat wsród "znanych" mi lauretów, nie znam nikogo kto byłby aż tak jednostronnie uzdolniony, czyli np laureat z j.polskiego, a z egzaminu mat-przyr żenujacy wynik (no bo 30 pkt to jednak żenada w "naszej" klasie). Natomiast z pewnoscią gdyby nie tytuły lauretów niektóre osoby wyniki miałyby pewnie nie aż tak wybitne, aby podbijac średnie.

          Jest jedna dziewczynka która miała strasznego pecha bo jest 3krotną czy 2krotną FINALISTKĄ w konkursach kuratoryjnych (z róznych przedmiotach w ciagu 3 lat, zawsze jej ciut zabrakło) i jest też LAUREATKĄ ale konkursu WOS (nie w tym roku)-który to tytuł akurat daje tylko 14 pkt.... Do tego miała coś w okolicach 100 pkt z egzaminu i chyba średnią w okolicy 5,5. Pecha miała strasznego, ale czy realnie jest naprawde gorsza od kogoś komu się poszczęsciło i w tych samych konkursach miał akurat o te kilka punkcikow więcej i ma ten liczący się tytuł laureata ? (akurat ta dziewczynka miała tyle punktów że mogła wybierac tak samo jak laureat wybrała WIV chyba obniżając tam średnią...;-))) )
    • Gość: menodo Re: superliga liceów warszawskich? IP: *.adsl.inetia.pl 08.07.11, 14:07
      > Rozumiem zatem, że te 9 szkół przyciąga najzdolniejszą młodzież. Nie rozumiem,
      > dlaczego tak się dzieje. Jakieś pomysły?"

      Szkoly, ktore wymienilas przyciagaja najzdolniejszych i - co warto podkreslic - bardzo pracowitych uczniow od lat. Moze poza Jezioranskim czy Witkacym, ktore sa szkolami stosunkowo mlodymi, ale wypracowaly juz sobie silne marki na edukacyjnym rynku.
      Zwroc tez uwage, ze kazda z wymienionych przez Ciebie szkol jest naprawde w czyms wyjatkowa i to nie tylko pod wzgledem wyjatkowych osiagniec naukowych.
      Nie ma sie co oszukiwac - Staszic dla wybitnego scislowca to nie to samo co Kochanowski czy Kollataj, chyba ze ktos woli byc "pierwszym na prowincji niz drugim w Rzymie". I nie dziwi mnie, ze kilkunastu olimpijczykow wystartowalo do klas IB w Koperniku czy Batorym - zamiast np. do Zeromskiego. Liczba olimpijczykow w kilku klasach biolchemowych tez nie swiadczy o ich przypadkowym wyborze.
      I tak dalej; nie chce sie rozpisywac, bo to chyba oczywistosci.

      Osobna sprawa to "miekkie" roznice miedzy szkolami.
      Z mojego punktu widzenia, w drugiej dziesiatce jest zdecydowanie wiecej szkol, do ktorych nie poslalabym swojego dziecka - nawet gdyby mialy 100 proc. zdawalnosc na Harvard:)
      Mitem jest twierdzenie, ze szkola wysokorankigowa to wyscig szczurow, samo zlo, a im wyzej - tym blizej piekla, bo droga do raju prowadzi w dol rankingu.

      Mojej corce, mimo ze chodzi do wysokoprogowego liceum, o wiele latwiej jest dostac dobra ocene z przedmiotu, do ktorego sie przyklada lub zaliczyc cos, co ja fasynuje mniej:) niz kolezankom ze szkol "nizejprogowych". Nie mowie, ze ona sie w tej szkole obija, bardzo duzo sie uczy - ale jej oceny sa adekwatne do wkladanego wysilku.
      A znam szkole, w ktorej nikt w tym roku nie mial swiadectwa z wyroznieniem, a zdobycie 2 poprzedzone jest u wielu uczniow zazwyczaj calorocznymi korepetycjami. Ok. mozna powiedziec, a po co komu pasek w liceum, natomiast nikt mnie nie przekona, ze milo jest dostawac non stop jedynki czy dwoje z przedmiotow, z ktorych bylo sie zawsze dobrym uczniem i zyc w ciaglym poczuciu zagrozenia poprawka. Nie chodzi mi o pojedyncze przypadki, ale o naprawde duza skale. A - i jeszcze wysluchiwac: w naszej renomowanej szkole wymagania musza byc bardzo wysokie, bo my tu chcemy ksztalcic elite, ale z was to raczej nic nie bedzie.
      Masowe korepetycje w 3 klasie wcale nie sa specyfika szkol z 1 dziesiatki, raczej - szkol aspirujacych lub tych, ktore walcza o przetrwanie na rankingowej pozycji, a z roku na rok trafia do nich coraz mniej uzdolnionej mlodziezy.
      Plus te opisywane juz przeze mnie historie - poprawki z biologii w klasie mat-inf. czy wyzywajace sie na uczniach sklocone ze soba nauczycielki.

      Tego typu zle opinie rozchodza sie bardzo szybko i zyja dlugo, wiec ci, ktorzy maja wybor - a dzieci bogato upunktowione ten wybor maja - niektore szkoly omijaja bardzo szerokim lukiem i to w tych tabelkach moim zdaniem widac.



      .
    • jakw Re: superliga liceów warszawskich? 08.07.11, 22:22
      Większość tych szkół ma renomę wypracowaną latami.
      Taki Staszic (dawniej Gottwald) to od lat co najmniej 30-tu słynie z tego, że jest liceum dla ludzi z hoplem na punkcie matematyki (i fizyki może też, chociaż tu chyba ma ciut więcej konkurencji). Dodajmy do tego sporą liczbę olimpijczyków "na wyjściu", świetne wyniki matur i ... ja bym się chyba jednak nie dziwiła.
      --
      Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
      • nonomne Re: superliga liceów warszawskich? 11.07.11, 11:12
        re: agatka_s 14:26.
        Pewnie, uczeń wysokopunktowy jest prawdopodobnie uczniem wszechstronnie uzdolnionym, a to niekoniecznie taka sama jakość (w sensie różnorodności), co laureat. Przy okazji, uczeń w okolicy 200 pkt bez laureata, to wogle możliwe? Przykład z życia: egzamin 96 pkt, 4 szóstki z przedmiotów kierunkowych, średnia ocen 5,9 (czyli same szóstki oprócz jednego przedmiotu). Ile punktów za to? 173,9, jeśli się nie mylę. Do 200 trochę jednak brakuje...

        re: joa66 11:16
        "Ale ta superliga to też licea, które raczej nie słyną z przyjaznej atmosfery ;), mimo, że mają renomę". Hm, wolałabym "superligę" niż superligę jednak.

        Użyłaś dwóch frapujących mnie terminów: 'przyjazna atmosfera' i 'renoma'. Jak rozumiem, pierwsze oznacza, że nie cisną, a drugie, że mają wyniki, czyli dobre wyniki matur i przyjętość na studia?

        re: menodo 14.07
        "Z mojego punktu widzenia, w drugiej dziesiatce jest zdecydowanie wiecej szkol, do ktorych nie poslalabym swojego dziecka - nawet gdyby mialy 100 proc. zdawalnosc na Harvard:)"

        Wybacz, ale nie wierze. Zamiast obejrzec jakiegos dextera czy innego house'a, cos przeczytac, a nawet polezec, patrzac w sufit zagladamy na to forum, bo, ogólnie mówiąc, obchodzi nas edukacja naszych dzieci. Czyli: uzyskanie jak najlepszego wykształcenia na interesującym nas poziomie w interesującej nas (czyli ich) dziedzinie. Nespa?
        Szczerze, z ręką na sercu, mi powiesz, że gdyby Twoje dziecko zapragnęło startować na harvard, powiedziałabyś mu nie? I gdyby chciało iść do szkoły, o której może sądzić, że jego szanse w jakikolwiek sposób na dostanie się zwiększa, nie posłałabyś go tam? Wybacz, ale nie wierzę.

        Piszesz też: "I nie dziwi mnie, ze kilkunastu olimpijczykow wystartowalo do klas IB w Koperniku czy Batorym".

        OK. Ale po co ci olimpijczycy właściwie tak chcą do IB? Nie dość, że upierdliwy, trudny program, to jeszcze nie do końca rozpoznawany przez polskie uczelnie, co może oznaczać pewne kłopoty. Ale co tam kłopoty - IB to na przykład 18 egzaminów w sesji maturalnej, ileś godzin CASu, drobiazg w postaci extended essay, juz nie mówiąc o tym, że wszystko (prawie) w lengłydżu. I po co to wszystko takiemu gimnazjalnemu laureatowi?
        Bo jak mam taki pomysł - popraw mnie, jeśli się mylę - otóż właśnie marzą o harvardzie i takich tam, czołowych uczelniach na świecie.

        Bardzo Cię przepraszam, jeśli uznasz mój ton za napastliwy - może poniósł mnie trochę ferwor dyskusji - wybacz jeśli tak.

        Z tego, co piszesz, wynika, że szkoły "wysokoprogowe" dbają o uczniów. a szkoły "aspirujące" - właśnie niekoniecznie. W tym sensie się z Tobą całkowicie zgadzam - jeśli tak jest, to takich szkół w zasadzie należałoby unikać, tak jak ludzi, którzy swoje niezadowolenie z tego, kim są, przelewają na innych.

        [I tutaj widzę inny pogląd, niż joa66 nt. "przyjaznej atmosfery".]

        A może to jest właśnie jakaś zbiorowa mądrość tych dzieciaków - intuicyjnie lgną do szkół, które zapewnią im rozwój? Jeśli tak, to ogólne środowisko takiej szkoły powinno być bardzo sprzyjające - dla wszystkich ich uczniów.
        • joa66 Re: superliga liceów warszawskich? 11.07.11, 11:29
          Użyłaś dwóch frapujących mnie terminów: 'przyjazna atmosfera' i 'renoma'. Jak rozumiem, pierwsze oznacza, że nie cisną, a drugie, że mają wyniki, czyli dobre wyniki matur i przyjętość na studia?


          Nie. to nie chodzi o to, żeby "nie cisneli" :)

          Mogą cisnąć i to bardzo, ale raczej z kierunkowych (w założeniu świadomie wybranych przedmiotów). Po drugie dla mnie "karą" za to, że ktoś się nie uczy, nie robi postępów jest zły stopień, a nie komentarze typu "są miejca pracy na kasie w Biedronce". Po trzecie dobrze by było, żeby stopnie były zbliżone do rzeczywistości tzn ewentualnej oceny na maturze, wymagaż programowych, a nie stanowiły (np. jedynki) tylko środka mobilizującego).

          Z takich dodatkowych rzeczy: zauważyłam,że jeżeli nauczyciele lubią swoją szkołę i swoich kolegów nauczycieli z tej szkoły to bardzo dobrze wypływa na ogólną atmosferę.

          Naprawdą, dobra atmosfera to nie znaczy luz totalny i tumiwisizm.

          Co do renomy - nie potrafię jednoznacznie tego zdefiniować, ale chodzi o pewną tradycję (np Batory), specjalizację (np Staszic) lub pewną unikatowość oferty (Witkacy, Mokotowska). Szkoły typu Kochanowski (moim zdaniem wydaje się być bardzo fajną szkołą) mimo doskonałych wyników dopiero tę renomę budują. Bo z czym tak naprawdę kojarzy się taki Kochanowski osobie niezainteresowanej? Raczej z niczym - trzeba dopiero poszukać informacji na temat tej szkoły.
        • joa66 Re: superliga liceów warszawskich? 11.07.11, 12:01
          Pytanie było do menodo (Harvard, itp)

          Jest liceum, które w zasadzie dałoby gwarancję mojemu synowi, że dostanie się na swoje wymarzone (przynajmniej w tej chwili) studia - świadomie go nie wybrał, a ja nie widziałam powodu, żeby go zechęcać.
        • Gość: menodo Re: superliga liceów warszawskich? IP: *.adsl.inetia.pl 11.07.11, 14:38
          > Szczerze, z ręką na sercu, mi powiesz, że gdyby Twoje dziecko zapragnęło starto
          > wać na harvard, powiedziałabyś mu nie? I gdyby chciało iść do szkoły, o której
          > może sądzić, że jego szanse w jakikolwiek sposób na dostanie się zwiększa, nie
          > posłałabyś go tam?"


          Uzylam w swojej wypowiedzi pewnej figury stylistycznej - nie pamietam jak sie nazywa:)

          Postaram sie krotko, bo juz tyle razy o tym pisalam, ze nie chce mi sie tego rozstrzasac.
          W wyborze szkoly dla dziecka wysokie osiagniecia szkoly byly/sa dla mnie warunkiem koniecznym, ale niewystarczajacym.
          Po prostu - mimo ze edukacje uwazam za bardzo wazna sprawe, mam tez w zyciu inne wartosci, a niektore z nich sa dla mnie wazniejsze, np. zdrowie, takze psychiczne:D

          I niewazne, czy chodzi o szkole z pierwszej czy czwartej dziesiatki - znam swoje dzieci i wiem, ze najlepiej funkcjonuja w warunkach "zrownowazonego rozwoju".

          Ps. Akurat jedna z klas IB byla klasa 2 wyboru mojej corki:)

        • jakw Re: superliga liceów warszawskich? 11.07.11, 18:13
          nonomne napisała:

          > re: agatka_s 14:26.
          > Przy okazji, uczeń w okolicy 200 pkt bez laureata, to wogle możliwe? Przykład
          > z życia: egzamin 96 pkt, 4 szóstki z przedmiotów kierunkowych, średnia ocen 5,9
          > (czyli same szóstki oprócz jednego przedmiotu). Ile punktów za to? 173,9, jeśl
          > i się nie mylę. Do 200 trochę jednak brakuje...
          Ale jakby ten ktoś był jakimś finalistą konkursu przedmiotowego to jeszcze + 14, za czerwony -pasek jest +2, za jakieś inne osiągnięcia czy prace społeczne chyba można jeszcze ze 2 punkty zyskać.




          --
          Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
    • Gość: całka Re: superliga liceów warszawskich? IP: *.dynamic.chello.pl 11.07.11, 12:35
      Jestem nauczycielem akademickim, matką studenta absolwenta renomowanego,- z superligi- liceum i od czasu do czasu korepetytorem.
      Jeśli pozwolicie podzielę się z Wami swoimi spostrzeżeniami.
      1/ Poziom nauczania w większości liceów z pierwszej trzydziestki jest podobny. Superliga od pierwszej ligi różni się tym, że trafiają do niej gimnazjaliści, którzy
      a/ mieli więcej szczęścia
      b/ mieli bardziej obrotnych rodziców
      c/ skończyli lepsze i/lub bardziej przyjazne gimnazja
      2/ W superlidzie licealnej są niekoniecznie super nauczyciele, ale ze zdolna młodzieżą pracuje się lepiej, łatwiej i najczęściej mniej problemowo.
      3/ W superlidze licealnej są uczniowie super i prawie super. Między nimi jest, niekoniecznie zdrowa, rywalizacja, bo ci mniej super są przyzwyczajeni do sukcesów gimnazjalnych - inaczej nie znaleźli by się w superlidze
      4/Nauczyciele z superligi mają wyjątkowy talent ( prócz nielicznych) gubienia talentów. Zamiast szlifować, hołubić, pomagać równają w dół starając się nie dostrzegać wybitnych. Ci wybitni, jeśli maja obrotnych i zamożnych rodziców douczają się na korepetycjach i ich olimpijskie sukcesy niekoniecznie są zasługą szkoły ( a jeśli się pojawią- szkoła chodzi w glorii)
      5/Wyróżniający się studenci- i to nie tacy po I roku- są z 2-4 szkół z superligi. Jeśli student jest naprawdę ponadprzeciętny to z dużą dozą prawdopodobieństwa "wstrzelę" się w liceum, które skończył. Są oczywiście wyjątki.
      6/ W "superligach" najczęściej nie ma przemocy, chuligaństwa, ale bywają narkotyki , ekscentryczne zachowania, "giełda" pozycji/majątku rodziców.
      7/Moja subiektywna superliga to: Czacki, Staszic, Hoffmanowa, Poniatowski
      • menodo Re: superliga liceów warszawskich? 11.07.11, 16:03
        Nie rozumiem,bo z jednej strony piszesz, ze do tej superligi trafiaja gimnazjalisci, ktorzy:
        > a/ mieli więcej szczęścia
        > b/ mieli bardziej obrotnych rodziców
        > c/ skończyli lepsze i/lub bardziej przyjazne gimnazja

        a z drugiej, ze:

        "W superlidze licealnej są uczniowie super i prawie super. Między nimi jest,
        > niekoniecznie zdrowa, rywalizacja, bo ci mniej super są przyzwyczajeni do sukce
        > sów gimnazjalnych - inaczej nie znaleźli by się w superlidze "

        No to sie zdecyduj, bo Twoj dalszy wywod nie trzyma sie kupy - i dlatego trudno sie do niego ustosunkowac.




        • Gość: całka Re: superliga liceów warszawskich? IP: *.dynamic.chello.pl 11.07.11, 19:30
          Dokładnie to co piszę. Mogą byc zdolni gimnazjaliści, którzy mieli mniej szczęścia i trafili na nieprzyjaznych nauczycieli w gimnazjum, stawiających niższe oceny ( 4 to szczyt)- i już są w gorszej sytuacji punktowej.
          Obrotni rodzice potrafią bardzo pomóc - podsunąć lekturę, posłać na kurs językowy, odciążyć itd.
          Nawet bardzo zdolni mogą przepaść w złych gimnazjach.
          Mając zbiór bardzo dobrych uczniów, wyłania się podzbiór uczniów opisanych wyżej - i oni mają największe szanse.
          I dalej- mamy 30 absolwentów gimnazjów - najlepszych z najlepszych, którzy znajdują się w klasie szkoły z superligi. W wśród tych najlepszych są najlepsi, sredni i gorsi. Ci dotąd najlepsi w nowej klasie nie zawsze są na topie i marnie to znoszą.
          Nie ma tu niekonsekwencji.i
          • Gość: menodo Re: superliga liceów warszawskich? IP: *.adsl.inetia.pl 11.07.11, 20:23
            Gość portalu: całka napisał(a):

            > Dokładnie to co piszę. Mogą byc zdolni gimnazjaliści, którzy mieli mniej szczęś
            > cia i trafili na nieprzyjaznych nauczycieli w gimnazjum, stawiających niższe oc
            > eny ( 4 to szczyt)- i już są w gorszej sytuacji punktowej.
            > Obrotni rodzice potrafią bardzo pomóc - podsunąć lekturę, posłać na kurs języko
            > wy, odciążyć itd."

            Acha, czyli rozumiem, ze mlodziez, ktora trafia do tej calej superligi, to farciarze, z obrotnymi matkami, ktore wymuszaja szostki na nauczycielkach w gimnazjum.
            I ze wiele tak samo zdolnych i pracowitych dzieci, jak te, ktorym sie nie pofarcilo itd. - trafilo do wielu innych szkol; jak rozumiem pierwszej 30.
            Ok - w takim razie nie rozumiem zarzutu wobec nauczycieli z "superligi", ze - trwonia talenty swoich uczniow. Bo fakty mowia jednak co innego - np. olimpijczykow w 1 dziesiatce jest jednak sporo i wyniki maturalne znacznie wyzsze niz w okolicach 30.
            Jesli nie widzisz roznicy ani w potencjale uczniow, ani poziomie nauczania - osiagniecia tych szkol nie powinny sie znaczaco roznic, a chyba jednak sa roznice...
            Porownaj np. liczbe olimpijczykow z Wladyslawa czy Witkacego z Kollatajem czy Zeromskim.

            I co, znow powiesz ze szczescie, obrotne matki, znajomosci w komitetach olimpijskich, cke :D. czy co?
              • Gość: menodo Re: superliga liceów warszawskich? IP: *.adsl.inetia.pl 11.07.11, 21:43
                joa66 napisała:

                > Myślę, że nieporozumienie tkwi w słowie "obrotny", które chyba zrozumiałas tak
                > jak ja.:)
                >
                > Krótko mówiąc jestes obrotna matką, bo pewnie płacisz za kurs języka swojej cór
                > ki."

                No tak - i teraz calka objawila, ze to zmarnowane pieniadze. Cala ta moja obrotnosc na nic.
                Bo dzieciak trafil do tej superligi i teraz marnuje:(

                Nie dosc, ze towarzystwo farciarzy-cwaniakow, to jeszcze nauczyciele z talentem do marnowania potencjalow dzieci; nic dziwnego, ze one potem na tych wycieczkach "prawie publicznie" masowo seks uprawiaja i maja jakies niestandardowe hobby, a to podobno jeszcze nie wszystko, bo jest tego zlego, zdaniem calki, duzo, duzo wiecej.




                • Gość: całka Re: superliga liceów warszawskich? IP: *.dynamic.chello.pl 11.07.11, 22:11
                  Cwaniak ma wydźwięk pejoratywny, farciarz , szczęściarz - raczej nie. O marnowaniu pieniędzy nie napisałam słowa.
                  Bardzo wielu nauczycieli w superlidze nie robi nic, literalnie nic, aby nie marnować talentów. Pewnie, że są tacy, którym chce się chcieć, ale wielu nie. Oni, mając potencjalnie niezły, zeby nie rzec bardzo dobry materiał nic nie robią, żeby go oszlifować, wyłuskać to co najlepsze. Pracuje im sie względnie łatwo, bo młodzież zdolna.
                  Wydaje mi się, że szukasz za wszelką cene zadymy. Nie ze mną. Możesz nie czytać moich postów, jezeli Cie denerwują. Mam prawo wyrazić swoją opinię na temat superligi licealnej, uczniow, nauczycieli, rekrutacji. Nic nie jest czarne ani białe- znam te mechanizmy od wielu lat.
                  • Gość: menodo Re: superliga liceów warszawskich? IP: *.adsl.inetia.pl 11.07.11, 23:27
                    Nie, no zadymy to Ty chyba szukasz.
                    Bo najpierw postawilas kontrowersyjna teze, ze do pierwszej 30. trafia mlodziez z takim samym potencjalem, a nastepnie uczepilas sie zdefiniowanej przez kogos "superligi" (najwiecej gimnazjalnych olimpijczykow) - ze pracuja tam nauczyciele z talentem do trwonienia potencjalu uczniow.
                    Ale wszelkie dane temu przecza - szkoly z tej superligi maja sukcesy i w olimpiadach, i w wynikach maturalnych.
                    I teraz nie rozumiem - bo jesli nauczyciele z tych szkol nie robia nic, a uczniowie maja swietne wyniki, to co robia nauczyciele spoza tej superligi, majac taki sam potencjal uczniow "na wejsciu".? I dlaczego czepiasz sie tych pierwszych?
                    Nie widzisz absurdu w swoim rozumowaniu?






                • jakw Re: superliga liceów warszawskich? 12.07.11, 01:29
                  A ja się tak w sumie zastanawiam: jakby tych nauczycieli z Batorego czy Czackiego wrzucić do liceum w Wołominie z progiem 41 punktów - ciekawe, ile by z tych uczniów wyciągnęli ;-)
                  Bo faktem jest, że "superliga" ma bdb wyniki matur także dlatego, że idą tam zdolni/pracowici i chyba jednak w miarę systematyczni (względnie tacy, których rodzice pilnują) uczniowie.
                  A to niestandartowe hobby to wogóle musi być coś strasznego...
                  --
                  Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                  • joa66 Re: superliga liceów warszawskich? 12.07.11, 07:24
                    Mimo wszytsko uważam, że młodych ludzi, za których sztab rodzinny odrabia lekcje z nielubianych przedmiotów, żeby tylko 2 nie dostali jest bardzo, bardzo niewiele. (btw od pały za brak pracy domowej się nie umiera)

                    Ja naiwnie myslałam, że "odciążanie" to zwolnienie z niektórych obowiązków domowych :)

                    ja się tak w sumie zastanawiam: jakby tych nauczycieli z Batorego czy Czackie
                    > go wrzucić do liceum w Wołominie z progiem 41 punktów - ciekawe, ile by z tych
                    > uczniów wyciągnęli ;-)


                    Myślę, że niewiele, bo na tym etapie to trochę za późno. Chociaż jest szansa, że jeden czy dwóch uczniów w szkole "nawróciłoby się". Oczywiście mówię to o dobrych nauczycielach-nawet najlepsza szkoła nie gwarantuje, że wszystkich ma dobrych (btw niedawno sie dowiedziałam, że w jednym z najlepszych liceów uczy znana mi z mojego liceum nauczycielka...cóż..nie nazwałabym jej dobrą ;) )
                    • Gość: całka Re: superliga liceów warszawskich? IP: *.dynamic.chello.pl 12.07.11, 10:38
                      Pewnie, że sie nie umiera. Można jednak w gimnazjum zamiast skupić się na konkursie przedmiotowym z chemii- rysować mapy z geografii i wtedy straci się dobrego ( może wybitnego) chemika a nie uzyska geografa. Można opuścić geografię i skoncentrować się na chemii, a wtedy głupi nauczyciel ( bo jak w każdym zawodzie tak i w tym są głupcy) z radością postawi mu 2 na koniec roku skutecznie utrudniając znalezienie się w superlidze. I koło się zamyka.
                      Przedstawiłam swój, subiektywny, punkt widzenia. Mam do tego prawo. Nie mam ochoty ani ambicji nikogo do niego przekonywac ani go narzucać i o to samo proszę dyskutantów.
                      • joa66 Re: superliga liceów warszawskich? 12.07.11, 11:04
                        radością postawi mu 2 na koniec roku skutecznie utrudniając znalezienie się w superlidze.

                        Czyli babcia odrabia lekcje, żeby wnuk się znalazł w superlidze....

                        dla mnie-chore, ale co kto lubi

                        p.s. zapewniam Cię, że tak działają wyjątki...
                      • jakw Re: superliga liceów warszawskich? 13.07.11, 19:48
                        Gość portalu: całka napisał(a):

                        > Można opuścić geografię i skoncentrować się na chemii,
                        >a wtedy głupi nauczyciel ( bo jak w każdym zawodzie
                        > tak i w tym są głupcy) z radością postawi mu 2 na koniec roku skutecznie utrudn
                        > iając znalezienie się w superlidze.
                        Ale jak ktoś z powodu miłości do chemii idzie do jakiegoś biol-chemu to czy ędzie miał z tej geografii 2 ,3 czy 4 to jest to pewnie najwyżej różnica ok. 2.2 punktu na korzyść babci rysującej mapy (średnia + ewentualny pasek), o ile wogóle. Bo w to, że uczeń, za którego babcia odrabia na codzień geografię wyciągnie na koniec roku z tej geografii 5 to ciężko uwierzyć. Co więcej, jeśli na egzaminie gimnazjalnym będzie trochę geografii to uczeń, który geografię zlewał przez 3 lata, może więcej tych punktów stracić niż zyskać na tym, że babcia mu geografię odrabiała.

                        --
                        Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                          • joa66 Re: superliga liceów warszawskich? 13.07.11, 21:21
                            Tak zwana polityczna poprawnośc wymaga dobrych stopni ze wszystkiego.

                            Można z tym walczyć przez uznanie gorszych ocen z przedmiotów, które nas nie interesują, albo przez oszustwo aby osiągnąc cel (super liga -he, he)

                            Ten drugi rodzaj mnie mierzi.

                            Jestem w stanie zrozumiec taką formę "pomocy" kiedy dziecku np grozi niezdanie do nastepnej klasy z powodu wrednej nauczycielki - ok wtedy robimy co się da, a potem uciekamy.

                            Ciekawa jestem czy Ty jako nauczyciel akceptujesz prace studentów kupione w internecie?
                            • jakw Re: superliga liceów warszawskich? 15.07.11, 18:25
                              > Tak zwana polityczna poprawnośc wymaga dobrych stopni ze wszystkiego.
                              Trochę przesadzasz - przy rekrutacji do szkół ponadgimnazjalnych w mazowieckim różnica między średnią 3,5 a 5,5 to 4 punkty (2 punkty na średniej i 2 za "pasek"), różnica między średnią 3,5 a 4,5 to raptem 1 punkt. Jeśli ktoś ma dobre stopnie z przedmiotów branych pod uwagę przy rekrutacji i dobrze napisał egzamin gimnazjalny to z pozostałych przedmiotów może mieć stopnie takie sobie i dostać się spokojnie do całkiem niezłego liceum.
                              W liceum dobre stopnie ze wszystkiego nie są wogóle do niczego potrzebne - chyba że rodzic nie może przeżyć, że progenitura bez wyróżnienia...
                              --
                              Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                          • jakw Re: superliga liceów warszawskich? 13.07.11, 22:19
                            Mhm, ale pewnie chciałoby się, żeby studenci pisali prace samodzielnie, a nie ktoś za nich pisał....
                            --
                            Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                              • joa66 Re: superliga liceów warszawskich? 14.07.11, 07:30
                                Powtarzam - z mojego przedmiotu nie m
                                > a prac domowych, nie mozna tez niczego 'kupić" w internecie



                                Szczęściara - nie musisz praktykowac na sobie swoich zasad ;)

                                Ja tez powtorzę - jeste wiele zdolnych, czasami wręcz wybitnych młodych ludzi, laureatów konkursów i olimpiad, znającycj języki , za któych rodziny nie odrabiały lekcji. Zaryzykuję śmiałe twierdzenie ;) że jest ich większość , ba, może nawet prawie wszyscy. Z wyjątkiem patologii.

                                A wykształcenie bardziej ogólne (nie tylko na papierze) przydaje się czasami do rozumienia świata i nie traktowania jako równoważne narkotyków i nietypowych hobby, płacenia za kursy czy korepetycje dzieci i odrabianie za nich lekcji. To są zupełnie inne sytuacje i okresla się je innymi słowami. ;)

                                Albo jesteś trollem albo szukasz usprawiedliwienia dla swoich własnych działań - tylko wtedy nie uogólniaj tego na całe społeczeństwo.
                                  • joa66 Re: superliga liceów warszawskich? 14.07.11, 13:53
                                    Tylko to są chyba tylko "spostrzeżenia" dotyczące wyłącznie Twojej osobistej sytuacji. Sugerowanie, że jest to powszechne w szkołach superligii jest mocnym nadużyciem.

                                    Nie prostestuję dlatego, że mi się to nie podoba, protestuję ponieważ naciągasz odosobniony przypadek do jakiejś reguły. Jeżeli robiliście lekcje ta syna, żeby się dostał do dobrej szkoły -wasza sprawa.

                                  • Gość: menodo Re: superliga liceów warszawskich? IP: *.adsl.inetia.pl 14.07.11, 16:47
                                    Bidulka.
                                    Wpadla na forum z tekstem "jestem nauczycielem akademickim" (no co ty, jestem pod wrazeniem:D ), wyglosila swoja wewnetrznie sprzeczna teorie, pochwalila sie, ze jako obrotna matka odrabiala dziecku z superligi prace domowe z polskiego, sama korzystajac z brykow; jej autorytetem jest jakis profesor ktory nie odroznia Odrodzenia od Oswiecenia...

                                    No a teraz cierpi, ze jej ublizaja od trolli, chociaz chciala sie tylko podzielic swoimi SPOSTRZEZENIAMI - na przyklad takimi, ze w tej "superlidze" nauczyciele nie szlifuja diamentow, ktorych - jak wynika z innych czesci jej wywodu - nie ma, bo to farciarze, za ktorych babcia w gimnazjum odrabiala "przyslowiowa geografie"; a poza tym - pelno w tej superlidze mlodziezy z "niestandardowym hobby"...:D

                                    • jakw Re: superliga liceów warszawskich? 14.07.11, 20:20
                                      Gość portalu: menodo napisał(a):
                                      > ze jako obrotna matka odrabiala dziecku z superligi prace domowe z polskiego,
                                      > sama korzystajac z brykow; jej autorytetem jest jakis profesor ktory nie odrozn
                                      > ia Odrodzenia od Oswiecenia...
                                      Panu profesorowi też pewnie polski odrabiano ;-)

                                      > bo to farciarze, za ktorych babcia w gimnazjum odrabiala "przyslowiowa g
                                      > eografie"; a poza tym - pelno w tej superlidze mlodziezy z "niestandardowym ho
                                      > bby"...:D
                                      I to niestandartowe hobby jest zdecydowanie gorsze niż to, że babcia odrabia geografię...


                                      --
                                      Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
            • Gość: całka Re: superliga liceów warszawskich? IP: *.dynamic.chello.pl 11.07.11, 22:04
              Czy gdziekolwiek pisałam o znajomościach? Nie przekręcaj moich słów!
              Obrotni rodzice potrafią, i bardzo dobrze, załatwić dziecku konsultacje do olimpiad przedmiotowych. I to nie u członków komitetów olimpijskich, ale np. finalistów czy laureatów ubiegłych lat. I to oni "odwalają" robotę za nauczycieli, którzy powinni przygotować do olimpiad, a tego nie robią ( brak czasu, ochoty, umiejętności - nie wnikam). Oczywiście część nauczycieli przygotowuje, ale powtarzam - część!
              Podobnie jak część młodziezy z licealnej superligi to właśnie farciarze. Inni - mający mniej szczęścia a nie mniej zdolni lądują w pierwszej lidze.
              Tak jest, nawet jesli nie chcesz za nic przyjąć tego do wiadomości.
      • joa66 Re: superliga liceów warszawskich? 11.07.11, 18:02
        / Poziom nauczania w większości liceów z pierwszej trzydziestki jest podobny. Superliga od pierwszej ligi różni się tym, że trafiają do niej gimnazjaliści, którzy
        a/ mieli więcej szczęścia
        b/ mieli bardziej obrotnych rodziców
        c/ skończyli lepsze i/lub bardziej przyjazne gimnazja


        Punkt (a) na pewno ;) ...mozna miec szczęscie i byc zdolniejszym i/albo trafic na fajnych nauczycieli i/albo miec wpierających rodziców (także finansowo) i/albo mieszkac w duzym mieście gdzie jest duzy wybór liceów i/albo nigdy nie być złapanym na ściąganiu...i tak dalej..

        Wybacz, ale punkt (a) niewiele znaczy.


        W "superligach" najczęściej nie ma przemocy, chuligaństwa, ale bywają narkot
        > yki , ekscentryczne zachowania, "giełda" pozycji/majątku rodziców

        Obawiam się, że te rzeczy bywają nie tylko w szkołach z superligii....bywają we wszystkich liceach. Na szczęście "bywanie" w przypadku klas 30 osobowych nie musi byc wielkim problemem

        p.s. ciekawa jestem co miałaś na myśli mówiąc "ekscentryczne zachowania" ???
        • Gość: całka Re: superliga liceów warszawskich? IP: *.dynamic.chello.pl 11.07.11, 19:34
          Poobserwuj rodziców w gimnazjach, liceach. Obrotni moga naprawdę wiele - od kupna niedostępnych podręczników, poprzez korepetycje, kursy językowe itd.
          Ekscentryczne zachowania to np. uprawianie seksu - prawie publicznie- na wycieczkach szkolnych, niestandardowe hobby.......i duzo, dużo więcej. Młodziez , zwłaszcza zdolna, ma inwencję.
          • joa66 Re: superliga liceów warszawskich? 11.07.11, 20:10
            Obrotni rodzice potrafią bardzo pomóc - podsunąć lekturę, posłać na kurs językowy, odciążyć itd.


            Nie wiedziałam, że to się nazywa obrotność - jeżeli tak, to faktycznie np ja jestem obrotnym rodzicem

            ;)

            niestandardowe hobby chyba nie powinno stac na równi z narkotykami?


            p.s. ciekawska jestem - do jakiej kategorii nalezał Twój syn - obrotni rodzice, szczęście?
              • joa66 Re: superliga liceów warszawskich? 11.07.11, 20:27
                nie wstydzę się, że odrabiałam za niego część lekcji z przedmiotów humanistycznych, które na nic mu się nie przydały).

                Aż tak obrotna to ja nie jestem :) Myślałam, ze masz na myśli zwolnienie ze zmywania po obiedzie.



                Ale mówisz w sumie o rzeczach oczywistych - związek nazwijmy to w skrócie sukcesu edukacyjnego zależy najbardziej od domu rodzinnego (chociaż nie tylko). Nie jest to sprawiedliwe, ale czy da się to zmienić? Raczej nie, może tylko złagodzić (m.in wcześniejsza edukacja).

                No i warto pamiętac, że naprawdę niewiele osób może o sobie powiedzieć "ja sam/sama wszystko o własnych siłach" - w domysle "dlaczego inni nie mogą".
                • Gość: całka Re: superliga liceów warszawskich? IP: *.dynamic.chello.pl 11.07.11, 22:19
                  Czy jest sprawiedliwe- pewnie nie. Życie w ogóle nie jest sprawiedliwe.
                  Oczywiście, że większe szanse ma dziecko z inteligenckiego domu - o ile rodzicom chce się nim zająć i to od wczesnych lat. To samo z nauka języków obcych - dziecko z domow zamożniejszych, w których ceni się edukacje wyjedzie na kurs do Anglii czy Niemiec i jest mu łatwiej. Prościej tez sięgnąć po książkę na półce ojca czy dziadka niż szukać w bibliotece ( i nierzadko nie znaleźć).
                  Oczywiście zdarza się, że jednostki bardzo zdolne, o dużym samozaparciu wybijają się, wychodzą ze swoich środowisk, osiągają sukcesy.
                  Obserwuję swoich studentów. Na "mój" kierunek ( zamawiany) było bardzo łatwo się dostać. Połowa studentów zrezygnowała sama po I semestrze, bardzo wielu po II. Na jakieś 150 osób może 40 nie ma egzaminu poprawkowego we wrzesniu co najmniej z jednego przedmiotu. Spośród tej czterdziestki jest 15-20 wybijająca się a wśród nich 5 wybitna.
                  • joa66 Re: superliga liceów warszawskich? 11.07.11, 22:59
                    A co ty w ogóle rozumiesz przez słowo "obrotny"? W powszechnym rozumieniu to ktos sprytny, czasami cwany, przedsiębiorczy..

                    Naprawdę - ludzie mają w domu książki nie dlatego, że są "obrotni" ;) Nie dlatego, że są "obrotni" czasami rozmawiają z dziecmi o tych książkach...

                    Nie trzeba też byc "obrotnym" , żeby zapłacić za kurs języka dziecka czy znaleźc korepetytora - wystarczą chęci i pieniądze

                    :)
                    • Gość: całka Re: superliga liceów warszawskich? IP: *.dynamic.chello.pl 11.07.11, 23:20
                      Może nie do końca precyzyjnie użyłam słowa "obrotny", ale....... "Obrotna" mama wytrzaśnie spod ziemi zbiór zadań, który jest niedostępny nawet w antykwariatach za to przydatny, "obrotny" tata znajdzie kogos kto przygotuje do olimpiady np. historycznej ( bo nauczycielowi się nie chce, nie umie czy nie ma czasu), "obrotna" babcia pomoże rozwiązać zadania z geografii, które nie są do niczego potrzebne przyszłemu studentowi np. chemii. Obrotni rodzice zrobią sto róznych rzeczy, żeby pomóc, odciążyć, zmotywować.
                      Ludzie mają, owszem w domach książki, ale czyta je niewielu a juz ze zrozumieniem garstka. W dobie komputerów ta garstka sie kurczy. Jestem przedstawicielką nauk ścisłych i przyznaję, że mam braki w ekturach, wielu pozycji nie czytałam lub czytałam "bryki" ( pomogły mi zaliczyć lektury i to całkiem nieźle). Czy to jest naganne/ Politycznie zapewne tak, ale wielu ma braki, nieliczni się potrafią przyznać.
                      • joa66 Re: superliga liceów warszawskich? 11.07.11, 23:50
                        Nie będe komentowac "ociążania' i odrabiania lekcji za licealistów przez babcie i innych członków rodziny, bo dla mnie to jakas patologia

                        Nie zapominaj też, że obrotna mama kupi szynke i ugotuje obiad żeby licealista miał siłę, obrotna mama zapłaci rachunki, żeby swiatła nie wyłaczyli kiedy dziecko się uczy, obrotny tata zrobi herbatę spragnionemu uczniowi... i tak dalej...


                        Tak, tak ..obrotni rodzice wiele mogą ;)

                        Wybacz, ale chyba mylisz pojęcia ;)

                        p.s. chyba, że sa rejony Polski gdzie "obrotny" znaczy coś innego- jesli tak przepraszam.
                        • Gość: całka Re: superliga liceów warszawskich? IP: *.dynamic.chello.pl 12.07.11, 00:12
                          Być może - możemy podyskutować o niuansach językowych, odbiegając od zasadniczego tematu.
                          Każdy z nas ma prawo do subiektywnych ocen.
                          Osobiście uważam, że odrobienie bzdurnych lekcji za ucznia, zwłaszcza mającego jakies pasje nie jest niczym złym.
                          Co się stanie jesli uczeń osiągnie sukces w konkursie fizycznym a nie będzie miał pojęcia o literaturze baroku? Dokładnie nic. Za 10 lat i tak niewiele będzie pamiętał. Jesli trafi na mądrego nauczyciela- ten odpuści mu barok i nie postawi pały, ba nie postawi nawet 3,jesli nie to ma wybór- albo uczyć się tego przysłowiowego baroku albo odpuścić barok i miec problem, albo skorzystać z pomocy mamy/babci/sąsiadki i mieć napisane wypracowanie z przysłowiowego baroku. Mój szef, wybitny profesor nauk xxxxxx, myli Odrodzenie z Oświeceniem i co z tego. W swojej dziedzinie jest wybitny, człowiekiem Renesansu nie jest, bo i epoka nie ta.
                          • jakw Re: superliga liceów warszawskich? 12.07.11, 01:21
                            Gość portalu: całka napisał(a):

                            > Co się stanie jesli uczeń osiągnie sukces w konkursie fizycznym a nie będzie mi
                            > ał pojęcia o literaturze baroku? Dokładnie nic.
                            Chyba że laureat olimpiady fizycznej z indeksem w kieszeni nie uzyska 30% na maturze z polskiego...

                            --
                            Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                          • Gość: menodo Re: superliga liceów warszawskich? IP: *.adsl.inetia.pl 12.07.11, 12:20
                            "Mój szef, wybitny profesor nauk xxxxxx, myli Odrodzenie z Oświeceniem i co z tego. W swojej dziedzinie jest wybitny, człowiekiem Renesansu nie jest, bo i epoka nie ta. "

                            Nie, no to akurat to wiocha po prostu jest. Profesor nauk - jak rozumiem nauk scislych - nie wie, co sie zdarzylo w Oswieceniu?
                            Wie to przecietny gimnazjalista.

                            Prtofesor profesorowi nierowny. Mam brata ciotecznego, ktory jest profesorem fizyki. Jego pasje humanistyczne wpedzaja mnie w kompleksy!


                      • jakw Re: superliga liceów warszawskich? 12.07.11, 01:18
                        Gość portalu: całka napisał(a):

                        > Może nie do końca precyzyjnie użyłam słowa "obrotny", ale....... "Obrotna" mama
                        > wytrzaśnie spod ziemi zbiór zadań, który jest niedostępny nawet w antykwariata
                        > ch za to przydatny, "obrotny" tata znajdzie kogos kto przygotuje do olimpiady n
                        > p. historycznej ( bo nauczycielowi się nie chce, nie umie czy nie ma czasu), "o
                        > brotna" babcia pomoże rozwiązać zadania z geografii, które nie są do niczego po
                        > trzebne przyszłemu studentowi np. chemii. Obrotni rodzice zrobią sto róznych rz
                        > eczy, żeby pomóc, odciążyć, zmotywować.
                        A potem będziemy się dziwić, że studenci tacy niezaradni...Btw po co komu w liceum czy gimnazjum zbiór zadań z antykwariatu? Przecież programy są ciągle zmieniane i zbiór zadań sprzed x lat wogóle może nie przystawać do wymogów matury. A zadania na olimpiady (przynajmniej niektóre) można znaleźć też w internecie. Tak samo jak "starodawne" książki w wersji cyfrowej.

                        > Ludzie mają, owszem w domach książki, ale czyta je niewielu a juz ze zrozumieni
                        > em garstka. W dobie komputerów ta garstka sie kurczy.
                        Dzięki bibliotekom cyfrowym przeczytałam już parę książek, których w życiu bym nie przeczytała ;-)


                        >Jestem przedstawicielką
                        > nauk ścisłych i przyznaję, że mam braki w ekturach, wielu pozycji nie czytałam
                        > lub czytałam "bryki" ( pomogły mi zaliczyć lektury i to całkiem nieźle).
                        Ja też. I nie oznacza to, że umiem tylko klikać ;-)
                        --
                        Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.