• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Druga klasa, czas wybrać się na dni otwarte.
    Matko i córko, to już?
    Będę usiłowała przekonać córę do publicznego liceum, chociaż ona, pomimo świadomości kilku słabych stron, chciałaby iść na Bednarską. Jakoś o IB w swojej szkole przestała mówić.
    --
    Kiedy mam dużo energii, to piekę ciasteczka i wtedy moja energia przechodzi w te ciasteczka. Kiedy mam mało energii, to jem te ciasteczka i wtedy znów mam dużo energii!!!
    • Jakoś o IB w swojej szkole przestała mówić

      Dlaczego?

      p.s. Bednarska nie jest idealna, ale zła też nie. Jako plan B (gdyby córka nie dostała się do wybranej szkoły publicznej) może być dobra.
    • Gość: menodo IP: *.adsl.inetia.pl 13.12.12, 17:56
      Jeżeli córka ma sprecyzowane zainteresowania, to na Bednarskiej nie zginie. Dostanie tam dużo wsparcia, będzie miała dużo czasu na zajmowanie się swoimi pasjami i trzy licealne lata upłyną jej w bezstresowej, miłej atmosferze.I na pewno świetnie zda maturę.

      Mój syn skończył Bednarską i jest nadal ją kocha.
      Natomiast moja córka skończyła Czackiego i też go kocha, chyba nawet bardziej niż brat swoją szkołę.

      Tak czy siak, uważam, że w Warszawie można znaleźć dopasowany do potrzeb dziecka ogólniak - i nie płacić co miesiąc czesnego; ja zatrzymałam się na poziomie 830 PLN - nie wiem, jakie są obecne stawki. I kiedyś tego nie żałowałam, ale teraz bym żałowała.

      Słowem -pochodźcie razem na dni otwarte!
      • Teraz jest więcej, w gimnazjum 980 zł.

        Mam wrażenie, że Rasz, a pewnie Bednarska podobnie, bardzo wspiera aktywność społeczną dzieci.
        Natomiast aktywność naukową - tak trochę, ale nie za bardzo. Córka miała pecha, zrobiono jej w zeszłym roku pewne nadzieje na ITN (bardzo luźne, ale ona się nastawiła), okazało się, że nie ma chętnego nauczyciela, żeby z nią pracować. Koło naukowe z przedmiotu, który ją interesuje nie powstało, pomimo licznych próśb, nie tylko jej, byli inni zainteresowani. Do konkursu przygotowywała się sama, niewiele jej zabrakło, ale jednak zabrakło, myślę, że gdyby ktoś skoordynował jej i jeszcze jednej bardzo zdolnej dziewczyny przygotowania, powiedział, na czym się skoncentrować, wyjaśnił wątpliwości, to by obie przeszły. Może uda się w przyszłym roku.

        Nie mogąc zaspokoić swoich zainteresowań w szkole córka zapisała się na koło naukowe na UW i jest szczęśliwa. I tam skierowała swoją aktywność. Tylko czy wobec tego akurat Raszyńska/Bednarska jest jej potrzebna? Równie dobrze mogłaby chodzić do Lelewela, do którego ma najbliżej.

        Wspieranie aktywności społecznej i wychowanie obywatelskie na Raszyńskiej wysoko sobie cenię, bardzo wysoko.
        Ale dla młodzieży, która ma aspiracje bardziej naukowe są, myślę, bardziej dopasowane propozycje.

        Na Raszyńskiej i córce, i mnie podoba się system szkolny - to, że o wszystkim się dyskutuje (klasyczna, cyklicznie powtarzająca się rozmowa babci z wnuczką: "No i co tam dzisiaj było w szkole, z czego cię pytali?", "Nas nigdy z niczego nie pytają, my na lekcjach dyskutujemy, nawet o wyniku z matematyki"), ludzkie podejście do uczniów (moja córka kiepsko znosi gnębienie), świetni, naprawdę świetni nauczyciele - nie mówię, że gdzie indziej takich nie ma, ale oni są dobrzy jako cały zespół i każdy z osobna.
        To są plusy.

        Muszę to oczywiście sprawdzić, ale znane mi opinie są takie, że przedmioty przyrodnicze na Bednarskiej są raczej takie sobie, nie na to szkołą jest nastawiona, a nie uśmiecha mi się wspieranie dziecka korepetycjami w społecznej szkole - a znam dziewczynę z Bednarskiej, która robi w tym roku maturę i ma korepetycje z matematyki (zdaje roszerzoną).
        Chyba niezbyt ciekawy jest dojazd na nową Bednarską.
        No i najważniejsze - chyba w środowisku Raszynskiej moja córka nie najlepiej się odnalazła. Ma kilka bliższych osób, może to się jeszcze zmieni przez najbliższe półtora roku, ale genralnie nie czuje się akceptowana. Ba, nie czuje się nawet traktowana neutralnie. Przez pierwszy rok klasa dała jej nieźle w kość, az musiałam w pewnym momencie interweniować (przy czym szkoła zareagowała znakomicie).

        IB? Nie jestem pewna, czy ma sens, kiedy raczej myślimy o studiach w Polsce. Tak na 80%. Chyba, że ze względu na bardziej akademicki system nauczania. Ale może w takim razie Kopernik?
        Zamierzam zrobić z córką rajd po szkołach, żeby miec w przyszłym roku jaki taki pogląd. Bednarska jest jak najbardziej na liście, ale stuprocentowego przekonania nie mam, tak jak było w przypadku gimnazjum.

        Idealna bylaby szkoła dla nerdów, ale bez silnej presji i wyścigu szczurów.

        --
        Taki prezent dostałam
        • Gość: menodo IP: *.adsl.inetia.pl 14.12.12, 16:13
          Wiesz, kiedy czytałam, to co napisałaś o Raszyńskiej, to mi się uruchomiły te wszystkie bednarskie wspomnienia - miłe i niemiłe; więcej pewnie miłych, ale na starość podobno zapomina się o wszelkich urazach i ogólnie człowiek łagodnieje :)

          Moja córka też się sama przygotowywała do konkursów, ale to było publiczne gimnazjum; w dwóch jej się powiodło i dzięki temu - jak twierdzi - miała 3 lata szczęśliwego życia w liceum.

          Bednarska - wbrew temu, czym indoktrynuje swoich uczniów - nie jest obecnie jedyną szkołą w Warszawie, gdzie ceni się zdanie ucznia; gdzie uczeń może dyskutować z nauczycielem, także na matematyce.
          Moim zdaniem jest to bardzo dobra szkoła humanistów - jedna z najlepszych w Warszawie - ale czy ktokolwiek kiedykolwiek dostał się stamtąd na medycynę - popytaj:)

          Jeśli blisko Wam do Lelewela - to blisko Wam także do innych dobrych szkół typu Witkacy, Władysław IV czy Poniatowski. Czacki jest dwa przystanki od Raszyńskiej, dalej Batory. No i Hoffmanowa. Każda z tych szkół ma dobrą ofertę dla przyrodników (nie jestem pewna Witkacego, ale i tak warto tam zajrzeć:)) - a jeśli chodzi o "atmosferę", to co kto lubi:)

          Nie wiem, jak można dojechać do obecnej siedziby Bednarskiej; ta szkoła na pewno będzie miękkim lądowaniem w przypadku niepowodzenia planu A, ale najpierw pochodźcie na dni otwarte:)

          • > Moja córka też się sama przygotowywała do konkursów, ale to było publiczne gimn
            > azjum; w dwóch jej się powiodło i dzięki temu - jak twierdzi - miała 3 lata s
            > zczęśliwego życia w liceum.


            No, to może jestem niesprawiedliwa. Ja doskonale rozumiem, że może być tak, że wsród wszystkich innych szkolnych i domowych obowiązków nauczyciel uznają, że fakultet jest mniej ważny, bo wszyskiego zrobić się nie da. Ale szkoda mi (a dziecku szczególnie, choć się już pocieszyło kołem naukowym), że wśród dziesiątek innych fakultetów tego wlaśnie nie udało się w tym roku zorganizowac.

            Bardzo wątpię, czy moja latorośl dostanie się do jakiejś wysokoprogowej szkoły - musiałaby się zacząć uczyć tych rzeczy, które jej nie interesują, a z tym cięzko. To nie jest typ, który ma piątki od góry do dołu.
            --
            Szary Niedźwiedź
            • No, to może jestem niesprawiedliwa. Ja doskonale rozumiem, że może być tak, że
              > wsród wszystkich innych szkolnych i domowych obowiązków nauczyciel uznają, że f
              > akultet jest mniej ważny, bo wszyskiego zrobić się nie da. Ale szkoda mi (a dzi
              > ecku szczególnie, choć się już pocieszyło kołem naukowym), że wśród dziesiątek
              > innych fakultetów tego wlaśnie nie udało się w tym roku zorganizowac. "


              No właśnie Ty jesteś sprawiedliwa!
              To ja być może miałam chore oczekiwania, że nauczyciel, w szkole, w której nie ma pieniędzy na dodatkowe zajęcia - będzie się interesował konkursem, w którym zachciało się startować mojemu dziecku :)
              Ale w szkole niepublicznej - jak najbardziej można mieć takie zachcianki!
              Idź do dyrekcji i się wykłócaj tzn. nie wykłócaj się w sensie potocznym - raczej powiedz, jaki jest problem Twojego dziecka. Jak znam tę szkołę - pewnie jest tam tysiąc fakultetów dla dzieci typu "trochę piszę, trochę maluję" - ale rzetelnego przygotowania do konkursów nie ma.
              Nie wierzę, że nie spotkasz się ze zrozumieniem.

              Punkty za konkursy bardzo ułatwiają dostęp do dobrych szkół dzieciom, które nie są prymusami. Moja córka była raczej przeciętną uczennicą na etapie gimnazjalnym, bo głównie zajmowała się swoimi swoimi pasjami, ale w 3 klasie wzięła się w garść - to znaczy przestała ostentacyjnie olewać szkołę/nauczycieli - i nawet miała czerwony pasek:) Była chyba przedostatnia na liście rankingowej w swojej wypasionej punktowo licealnej klasie - a okazało się, że świetnie się w niej odnalazła.
              Acha - udział w konkursach/olimpiadach - niezależnie od wyniku - bardzo rozwija: pogłębia zainteresowania, uczy samodzielności w zdobywaniu wiedzy i organizacji pracy !
              Bardzo się to przydaje na etapie studiów - u mojej córki na pewno bardzo to procentuje.



    • Gość: hawa.etc IP: *.play-internet.pl 14.12.12, 16:03
      A może zainteresujcie się Nowowiejską? Wiem, to też płatna szkoła, ale jednak z wyższym poziomem nauczania. No i jak mówisz, że córka była trochę źle traktowana przez grupę rówieśniczą, ale przeszło po Twojej interwencji... Nikt niczego wcześniej nie zauważył? Zaniepokoiłoby mnie to. Ale ja akurat mam uczulenie na wszelkie przejawy dręczenia, więc może jestem przewrażliwiona.
      W każdym razie parę razy o Bednarskiej słyszałam opinię, że w szkole jest pewna nuta hipokryzji - bezdomnym gotujemy zupę, idziemy na maraton pisana listów w obronie afgańskich niewidomych gejów, pakujemy szlachetne paczki, ale jak ktoś blisko nie ma ajfona, to możemy się zabawić jego kosztem. Przy czym ja tylko "głośno" się zastanawiam, bo nie chodziłam do tej szkoły.

      Może Witkacy? Tam jest szansa na kształtowanie swojego toku nauki. No i jeżeli córka ma blisko do Lelewela, to pewnie do W. też nie ma bardzo daleko. Jest jeszcze czas, żeby podciągnąć stopnie, jeśli na razie próg wydaje się za wysoki.
      • Gość: menodo IP: *.adsl.inetia.pl 14.12.12, 16:42
        W każdym razie parę razy o Bednarskiej słyszałam opinię, że w szkole jest pewna
        > nuta hipokryzji - bezdomnym gotujemy zupę, idziemy na maraton pisana listów w
        > obronie afgańskich niewidomych gejów, pakujemy szlachetne paczki, ale jak ktoś
        > blisko nie ma ajfona, to możemy się zabawić jego kosztem. Przy czym ja tylko "g
        > łośno" się zastanawiam, bo nie chodziłam do tej szkoły."

        Hipokryzja na Bednarskiej to osobny temat.
        Natomiast wydaje mi się, że nadal spotkać tam można młodzież z różnych środowisk i da się tam przeżyć bez ajfona.

        • Gość: hawa.etc IP: *.dynamic.chello.pl 14.12.12, 19:48

          Hipokryzja na Bednarskiej to osobny temat.
          > Natomiast wydaje mi się, że nadal spotkać tam można młodzież z różnych środowis
          > k i da się tam przeżyć bez ajfona.

          Wiem, w dalszym otoczeniu mam kogoś, kto przez cały okres gimnazjum-liceum był stypendystą na bednarskiej i jest cały czas zakochany w tej szkole.

          Ale po prostu personel tej szkoły dość często biega po róznych radiach i gazetach snując bardzo piękne "opowieści o pokoju i miłości". Tak piękne, że aż nabiera się podejrzeń, że w szafie kryje się trup :) Zwłaszcza, że opinie "konsumentów" są podzielone.
          • Ale po prostu personel tej szkoły dość często biega po róznych radiach i gazeta
            > ch snując bardzo piękne "opowieści o pokoju i miłości". Tak piękne, że aż nabie
            > ra się podejrzeń, że w szafie kryje się trup :) Zwłaszcza, że opinie "konsument
            > ów" są podzielone. "

            Dla mnie to od zawsze było niestrawne.
            Pamiętam, jak zaczęły się kradzieże w szkole, a przyłapany na gorącym uczynku uczeń okazał się uchodźcą...i wielokrotnym złodziejem. Nie chcę się znęcać nad tą szkoła, bo w sumie ją lubię, ale argumentacja "personelu" była mniej więcej w stylu - na biednego nie trafiło...

            Szczerze mówiąc - mój syn wyszedł z tej szkoły z ogromna ambiwalencją wobec kwestii pomagania potrzebującym, co mnie bardzo martwiło; uważam to za wychowawczą porażkę Bednarskiej.
            Aczkolwiek niedawno dowiedziałam się, że zaangażował się w finansową pomoc "niepijącym lumpom", więc chyba nie jest z nim tak najgorzej:)
            • Gość: hawa.etc IP: *.dynamic.chello.pl 14.12.12, 21:27
              > Dla mnie to od zawsze było niestrawne.
              > Pamiętam, jak zaczęły się kradzieże w szkole, a przyłapany na gorącym uczynku u
              > czeń okazał się uchodźcą...i wielokrotnym złodziejem. Nie chcę się znęcać nad t
              > ą szkoła, bo w sumie ją lubię, ale argumentacja "personelu" była mniej więcej w
              > stylu - na biednego nie trafiło...

              Przepraszam, jeżeli nie chcesz wnikać, ale jak to się skończyło? Ukarali go? Aż mnie zatkało.
              • > Przepraszam, jeżeli nie chcesz wnikać, ale jak to się skończyło? Ukarali go? Aż
                > mnie zatkało."

                Ojezu - nie, nie ukarali go w sensie więzienia czy wyrzucenia ze szkoły - nikt się tego nie domagał zresztą.
                Kradł i kradł - nawet miał jakieś rozmowy z psychologiem; miał coś oddać, ale chyba nie oddał.
                W końcu każdy się dowiedział, że on kradnie - rodzicom było bardzo przykro i mnie tych rodziców było żal, bo oni się bardzo wstydzili :(
                • Gość: hawa.etc IP: *.dynamic.chello.pl 15.12.12, 09:25
                  No i mnie też nie chodziło o to, żeby ukarać dzieciaka więzieniem (wywalenie ze szkoły by mnie nie ruszyło), ale żeby dać mu bardzo wyraźny sygnał, że tego się nie robi, a nie przymykać oko. Co to w ogóle ma być? To są banany, im się nic nie stanie, a to jest biedny mały imigrant i trzeba mu współczuć. Niezależnie od tego, co robi. Dlatego mnie zatkało.

                  To jest tak niewychowawcze, że trudno uwierzyć, że jakikolwiek świadomy pedagog by na to pozwolił. Niewychowawcze dla obu stron - dla okradanych, bo niejako odmawia się im uznania ich krzywdy ("bo on gorzej w życiu miał") i dla okradającego, bo pokazuje się mu, że jest tu na innych prawach niż reszta.

                  Ale ja mam w ogóle mało poprawny politycznie stosunek do uchodźców, bo uważam, że trzeba zawsze pamiętać, kto jest gospodarzem, a kto sie powinien dostosować.

                  W każdym razie rodziców też by mi było żal, bo wyobrażam sobie, jakie to musiało być upokorzenie i zmartwienie :(
                  • Gość: menodo IP: *.adsl.inetia.pl 15.12.12, 11:20
                    Co to w ogóle ma być? To są banany, im się nic
                    > nie stanie, a to jest biedny mały imigrant i trzeba mu współczuć. Niezależnie
                    > od tego, co robi. Dlatego mnie zatkało."

                    Nie, no tak wprost nikt tego nie powiedział oczywiście.
                    Ale kiedy dzieci zaczęły podejrzewać, zostały od razy spacyfikowane, że jak to - łatwo kogoś pomówić, a najłatwiej pomówić "obcego" - i tu wykład, jak działa mechanizm wykluczania społecznego itd. I już nie szuka się złodzieja, nie wzywa się policji do szkoły - tylko się dyskutuje przez pół roku o tym, jaką szkoła ma misję...A patron szkoły jakim wspaniałym człowiekiem był - adoptował tyle polskich dzieci - uchodźców; kto wie, może one też kradły?

                    Oczywiście, po jakimś czasie chłopiec sam się przyznał i wtedy zostały podjęte jakieś kroki - plan naprawczy itd. Muszę dopytać syna, jak się skończyła kariera tego ucznia, ale na pewno do liceum też chodził i swoich już przestał okradać:)

                    Wiesz, tam jest trochę tak jak w rodzinie troszkę patologicznej, ale w sumie kochającej się. Można powiedzieć, że istnieje tam coś w rodzaju umiłowania patologii i dlatego osoba, która interesuje się po prostu biologią czy historią, może się tam czuć nieco wyobcowana:)

                    Z zewnątrz to strasznie wygląda, wiem, ale ja nie znam nikogo, kto został w tej szkole skrzywdzony, zgnojony. Pamiętam np. historię z dziewczyną, która zaszła w ciążę i bardzo miłą reakcję szkoły; nauczycielki opiekowały się nią jak własnym dzieckiem, bo zdaje się ona miała nieciekawe relacje z rodzicami. Pamiętam też chłopca z niezamożnej rodziny, miał chyba zespół Aspergera - był prześladowany przez dresiarzy na swoim blokowisku. Fajnie, że mógł skończyć taką dobrą szkołe; zresztą był bardzo zdolny w swojej dziedzinie - do dobrego publicznego liceum raczej nie zostałby przyjęty, bo dobry był tylko z jednego przedmiotu, a do dobrego niepublicznego nie - bo był biedny.
                    • Gość: hawa.etc IP: *.dynamic.chello.pl 15.12.12, 13:15
                      > Nie, no tak wprost nikt tego nie powiedział oczywiście.

                      No, jasne. Nie podejrzewałam, że wprost. Chodzi o przekaz?

                      A jak się sprawdza ta szkolna demokracja? Przyznam, że chyba szlag by mnie trafiał, jakbym miała o wszystkim dyskutować.
                      • Gość: hawa.etc IP: *.dynamic.chello.pl 15.12.12, 13:52
                        Oczywiście bez znaku zapytania w drugim zdaniu.
                      • A jak się sprawdza ta szkolna demokracja? Przyznam, że chyba szlag by mnie traf
                        > iał, jakbym miała o wszystkim dyskutować. "

                        Szczerze mówiąc, mało się tą demokracją interesowałam i chyba nie zadałam sobie trudu, aby zrozumieć, o co w niej chodziło - więc niewiele mam na ten temat do powiedzenia.

                        Sympatycznie wspominam natomiast szkolne forum internetowe - bednarszok; niedawno odszukaliśmy z synem archiwalne wątki - z czasów kiedy dyskutanci mogli zachować anonimowość - i strasznie się uśmialiśmy. Zwłaszcza w czasach słynnej afery moczowej nieźle kwitła tam wolność słowa:)
                      • > A jak się sprawdza ta szkolna demokracja? Przyznam, że chyba szlag by mnie traf
                        > iał, jakbym miała o wszystkim dyskutować.


                        Ale w szkole nie dyskutuje się o wszystkim. Demokracja dotyczy spraw uczniowskich (przecież nie decyzji, czy zbudować nową salę gimnastyczną), a więc tego na przykład, czy i jak zorganizować w szkole jakąs akcję. Czy i w jakiej formie wziąć w czymś udział. Kto i jak ma tym kierować. Najważniejsza w tym wszystki jest, mam wrażenie, nauka, jak demokracja działa w praktyce. Ta młodzież się uczy - bije pianę, popełnia błędy, ale się uczy. I po jakimś czasie popełnia już mniej błędów i jest skuteczniejsza. A jednocześnie, ponieważ w demokracji szkolnej biorą też udział nauczyciele i rodzice, to też trochę pomagają uczniom nie zadyskutować się na śmierć.
                        A ci, którzy bezpośrednio w demokracji szkolnej nie uczesniczą, uczą się chociazby tego, że jeśli ktoś się nie sprawdza i działa dla lansu, to można go nie wybrać.
                        Moje dziecko nie ma najmniejszego problemu ze zrozumieniem, co to jest trójpodział władzy, jak to działa i jakie są kompetencje poszczególnych władz - ja na pewno tego w jej wieku nie czulam, pomimo tego, że miałam jakiś WOS czy PNOS (dobra, wiem, komuna była i wszystkich od tego odrzucało, ale jednak).

                        --
                        Szary Niedźwiedź
              • > Przepraszam, jeżeli nie chcesz wnikać, ale jak to się skończyło? Ukarali go? Aż
                > mnie zatkało."

                No widzisz, wyśmiewasz się z Bednarskiej, a sama byś pewnie chciała ratować tego złodzieja :D
                • Gość: hawa.etc IP: *.dynamic.chello.pl 15.12.12, 09:13
                  Ech, no właśnie przeciwnie. Jak można zlekceważyć kradzież tylko dlatego, że złodziejem jest uchodźca? Przecież to jest całkowite zaprzeczenie idei integracji. To jest pokazywanie mu, że nigdy nie będzie tak naprawdę członkiem społeczności.

                  A z Bednarskiej się nie wyśmiewam. Po prostu interesuje się edukacją (hobbystycznie i teoretycznie, mam nadzieję do żadnej szkoły nigdy nie wrócić... chyba, że do szkoły dla niewidomych) i zawsze mnie zastanawia, czy idea Bednarskiej może działać w praktyce. I słyszę rózne głosy, czasem całkiem sprzeczne - jedni są zachwyceni, inni bardziej krytyczni. Po prostu zastanawiam się, jak jest rzeczywiście.
                  • Za mojej kadencji w podobnej sprawie (nie chodziło o uchodźcę, ale o inne dziecko ze specjalnymi potrzebami), dziecko zostało jednak ze szkoły usunięte.
                    Po wielu rozmowach i szansach. Szkoła zrobiła, w mojej ocenie wszytsko, co można.
                    Niestety, nie każdemu można pomóc.
                    --
                    Taki prezent dostałam
                    • Gość: menodo IP: *.adsl.inetia.pl 15.12.12, 10:11
                      No, to widzę już jakiś rozwój:)
                      Ale wiesz, mnie strasznie męczyła tam atmosfera ciągłego roztrząsania problemów, które nie mają nic wspólnego ani z edukacją, ani tak naprawdę z wychowaniem.
                      Co więcej - wiele decyzji szkoły uważałam za błędne, dysfunkcyjne i sprzeczne z moim systemem wartości. Jak choćby postępowanie ze złodziejami czy narkomanami.
                      Nie wiem, czy widziałaś taki film "Viridiana" Viscontiego - jakoś tak kojarzy mi się z bednarskimi klimatami.

                      Osobna sprawa to te "skandale obyczajowe"; moim zdaniem lepiej - kiedy nauczyciel jest dla ucznia mistrzem, kimś, kto dzieli się z nim wiedzą i wartościami, które uważa za słuszne.
                      Nie jest uczniowi potrzebne, a bywa szkodliwe, kiedy nauczyciel jest kumplem, a przy tym bohaterem skandalu obyczajowego, bohaterem szkolnego pudelka czy faktu.
                      Nie chcę się w to zagłębiać, ale ogromną ulgę poczułam, kiedy córka znalazła się w szkole, w której prywatność nauczycieli zamknięta była w ich prywatnych domach.
                      • Gość: znikomek IP: *.cent.edu.pl 21.12.12, 12:54
                        Tak tak to znowu Ja. I dorzucam swoje 0.03 złotówki
                        Bednarska i ..... postępowanie ze złodziejami czy narkomanami. Dilerka przez duże Di i Kradzieże przez duże Kra.
                        A potem na radzie..... Krystyna jak lwica broniąca nieletnich lub zgoła pełnoletnich winowajców. I te cudne teksty że to przecież tylko trawa więc nie róbmy problemu (to o absolwentach a zarazem wychowawcach). To źle służy szkole itd. ......
                    • Witkacy ma mnostwo zalet, ale ma tez i wady. Nie mam pojecia o poziomie biologii, ale z fizyka w tej chwili podobno nie jest najciekawiej. Jezeli chcesz wiecj wrazen z tej szkoly, napisz na priva.
    • Gość: MG IP: *.dynamic.chello.pl 14.12.12, 20:07
      Kopernik może jej odpowiadać
      popatrz na rozkłady godz. w klasach
      www.kopernik.edu.pl/documents/Plany_ramowe/Plany_ramowe_2012_2015.htm
      i kryteria przyznawania punktów
      www.kopernik.edu.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=137&Itemid=39
      • No tak, Kopernik to też szkoła, która warto poznać.
        • Wydaje mi się, że IB to bardzo dobry wybór dla kogoś, kto a) ma zainteresowania ścisłe/przyrodnicze b) 'nadaje się' do tego programu - czyli jest zdolny i umie systematycznie pracować, sam z siebie. I ogólnie jest to program świetnie formatujący pod studia wyższe jako takie. Plus daje wszechstronną znajomość angielskiego.

          Minus - nie wiem, czy można przenieść się na polską maturę, gdyby jednak uczeń stwierdził, że to nie to.

          Pewien (zorientowany) nauczyciel mówił, że matma na HL podobny poziom miała najwyżej w mateksie i daleko wykraczała poza poziom rozszerzonej matury polskiej. Trudno mi powiedzieć, czy nadal tak jest - w świetle nowej reformy. Tu można by powiedzieć, że właśnie teraz IB może być ciekawszą opcją - wobec kolejnego eksperymentu w oświacie, jaki właśnie wszedł do pierwszej klasy.

          Podręczniki do IB - możesz np. zobaczyć na stronie Kopernika.

          No i jest CAS, który też może okazać się ciekawym doświadczeniem.

          Minus – trochę trudno się dostać (myślę o 2. i 33.), do pre-IB - bez laureata/finalisty z prawie kompletem punktów, trudno marzyć. Można też zdawać do IB po pierwszej klasie – np. zadania z lat poprzednich można kupić w sekretariacie 33.

          Czy warto? O to chyba najlepiej zapytać absolwentów, jak to widzą z perspektywy - może zakładając wątek na mniej niszowym forum łatwiej do nich dotrzesz? Albo do rodziców?

          A to, gdzie się potem chce iść na studia – tu czy tam, chyba ma znaczenie drugorzędne.

          Kopernik, poza tym, wydaje się szkołą przyjazną dla indywidualistów, gdzie nie ma specjalnego parcia na rywalizację/wyścigu sz.

          I tak najważniejsze jest to, czego chce i czego szuka sam kandydat.

          Dla nerdów ścisłych dobry zdaje się Staszic, na pierwszy wrzut oka przynajmniej.
          • Gość: hawa.etc IP: *.dynamic.chello.pl 15.12.12, 09:29
            > Dla nerdów ścisłych dobry zdaje się Staszic, na pierwszy wrzut oka przynajmniej

            Ale Staszic dla ścisłych w ogóle, czy tylko dla mat-fizów?
            • Gość: MG IP: *.dynamic.chello.pl 15.12.12, 13:16
              Staszic w każdej klasie, nawet w biol-chem ma rozszerzony program matematyki i fizyki, więc polecany jest tym, którzy te przedmioty lubią.

              Poniżej fragment z ich strony:
              www.staszic.waw.pl/pl/article/informacje-dla-kandydat-w
              Od niedawna działa też klasa D, w której rozszerzone są programy chemii i biologii (oraz oczywiście matematyki i fizyki), zwana nieoficjalnie klasą matematyczno-przyrodniczą. Ma ona kształcić nowe pokolenia lekarzy i biologów, wykorzystujących znajomość matematyki i fizyki do lepszego działania w swoich dziedzinach.

              Szkoła nie dręczy uzdolnionych matematycznie, analizami wierszy itp. Zawsze istnieje możliwość wybrania testu zamiast analizy danego tekstu.
              Moje dziecko w tej szkole czuło się wspaniale, może właśnie dlatego, że jest nerdem matematyczno-informatyczno-fizycznym. Tu znalazł zrozumienie zarówno wśród kolegów jak i wśród nauczycieli
              • > Moje dziecko w tej szkole czuło się wspaniale, może właśnie dlatego, że jest ne
                > rdem matematyczno-informatyczno-fizycznym. Tu znalazł zrozumienie zarówno wśród
                > kolegów jak i wśród nauczycieli"

                No właśnie - i to to chodzi. Dobrych szkół w Warszawie jest trochę - i warto dowiedzieć się o nich trochę więcej ponad to, jak stoją w rankingach, jaką mają ofertę dla kandydatów, ilu olimpijczyków itd.
                Przez trzy lata podwoziłam do Staszica córkę znajomych, która była potwornie w tej szkole nieszczęśliwa. Niestety nie odnalazła się tam kompletnie.
                Ale to nie jest zarzut wobec Staszica - ta dziewczynka źle wybrała szkołę.

            • Jest tam 1 klasa zwana "wszystexem" - biol+chem+mat+fiz
              Na pewno może być to dobry wybór dla kogoś kto myśli o MISMAPIE lub studiach ścisłych bardziej interdyscyplinarnych. Ale fizyki jest tam zdecydowanie mniej niż w innych klasach typu mat-fiz.
              A jeśli ktoś ma zainteresowania zadadniczo w kierunki biol+chem to pewnie co najmniej kilka liceów w Wwie może być równie dobrych o ile nie lepszych
              --
              Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
            • Gość: paszczakowna1 IP: *.dynamic.chello.pl 16.12.12, 14:58
              > Ale Staszic dla ścisłych w ogóle, czy tylko dla mat-fizów?

              W 2 etapie obecnej olimpiady chemicznej Staszic umieścił 15 uczniów, przebił Poniatowskiego (który od długich lat był w chemii bezkonkurencyjny). Nie wiem jak wygląda biologia, ale jeśli chodzi o chemię, te klasy "matematyczno-przyrodnicze" sprawdzają się. IMO obecnie bodaj najlepszy wybór dla ścisłowca-przyrodnika, zwłaszcza takiego słabo znoszącego atmosferę ostrej rywalizacji (Staszic ma renomę szkoły dość spokojnej pod tym względem).
          • Gość: menodo IP: *.adsl.inetia.pl 15.12.12, 10:45
            Kopernik, poza tym, wydaje się szkołą przyjazną dla indywidualistów, gdzie nie
            > ma specjalnego parcia na rywalizację/wyścigu sz."

            Kiedy ja zbierałam informacje i opinie na temat Kopernika - 3 lata temu - słyszałam bardzo wiele głosów na "nie" właśnie od indywidualistów- absolwentów Kopernika. Z tym że to byli absolwenci zwykłych tzn. dwujęzycznych klas, którzy twierdzili, że mają w tej szkole gorzej niż ci z IB. Wynika to choćby z innego systemu nauczania w obu typach klas, no i nauczyciele w IB są inni, bardziej międzynarodowi:)

            Od absolwentów IB, na czele z prywatną nauczycielką angielskiego mojej córki, słyszałam same dobre rzeczy o Koperniku.
            Z nowszych, tegorocznych informacji - od nauczycielki w prywatnej szkole: podobno na WUM są bardzo korzystne przeliczniki dla uczniów z maturą międzynarodową. To znaczy - dość dobrze, ale wcale nierewelacyjnie zdana matura międzynarodowa gwarantuje miejsce na wydziale lekarskim. (Ale to już trzeba sobie samemu sprawdzić.)
    • Jak pochodzicie to może jej się coś spodoba. Mojej córce się 2 licea po prostu się spodobały - choć do 1 z nich była dość sceptyczna. W najgorszym wypadku przynajmniej będzie wiadomo, że delikwentce nic z publicznych się nie podoba
      Ja w zeszłym roku miałam listę co najmniej kilkunastu liceów, teraz lista ma z 5 pozycji , przy czym 2 ostatnie pozycje będą rozważane w przypadku jakiejś katastrofy egzaminacyjno-stopniowej. Być może przejdziemy się jeszcze do 1 liceum - dla zbadania alternatywy dla liceum będącego aktualnie na pozycji 3. Kwestią otwartą pozostaje jeszcze które z 2 liceów będzie na miejscu nr 1 i wogóle uszeregowanie klas w tych liceach (bo pasuje ich po kilka w tych liceach).
      --
      Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
    • Gość: lu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.05.13, 17:20
      Siedze i dumam jaka strategie obrac z liceami. I mam kompletny metlik w glowie, syn wybral sobie Poniatowskiego, bardzo mu sie podoba klasa chem - fiz, a ja sie martwie co bedzie jak mu zabraknie punktow. Spodziewamy sie powyzej 160, ale mimo wszystko obastawiac liceum to troche taka loteria. Szlag mnie trafia, ze instutucje udzielajace informacji kompletnie tej informacji nie udzielaja (progi punktowe 2012).
      Nie mam pojecia jaka szkole wybrac na 2 i 3 miejsce.
      Syn chcialby miec rozszerzona matematyke, fizyke i chemie, czyli to co go interesuje. Jak na razie znalezlismy tylko jedna szkole (niech szlag trafi ten ich pomocny system), w reszcie sa po prostu klasy mat - fiz a jemu zalezy tez na chemii...
      • Gość portalu: lu napisał(a):
        > Syn chcialby miec rozszerzona matematyke, fizyke i chemie, czyli to co go interesuje. Jak na razie znalezlismy tylko jedna szkole (niech szlag trafi ten ich pomocny system), w reszcie sa po prostu klasy mat - fiz a jemu zalezy tez na chemii...

        Na stronie systemu komputerowego
        warszawa-ponadgimnazjalne.pzo.edu.pl/omikron-parents/main.action?historyItem.level=0&historyItem.title=Strona+g%C5%82%C3%B3wna
        jest "informator o ofercie". Próbowałem go "testować" - niestety nie działa, ale może ruszy.

        Przy okazji informuję, że kombinacja przedmiotów rozszerzonych angielski + matematyka + fizyka + chemia jest możliwa w mojej szkole :)
        --
        Pozdrawiam serdecznie
        Krzysztof Mirowski
        dyrektor LXVII LO im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego
      • System jest do bani, bo podobne rozszerzenia ma wspomniany Jezioranski, Witkacy, Kołłątaj, jak ktoś zna francuski to pewnie też Sempołowska. Chyba musisz przeanalizować sama całą ofertę , nie zdawaj się na wyszukiwarkę.


        Z perspektywy doświadczonego rodzica, tudzież koleżanki innych doświadczonych rodziców, warto (moim zdaniem)

        - starannie wybrać szkołę 2 wyboru - jeżeli nie powiedzie się ze szkołą pierwszego wyboru nie będzie tragedii

        -zaufaj instynktowi dziecka

        - zdać sobie sprawę, że wyniki maturalne szkół często są wynikiem dodatkowych lekcji, korepetycji, a nie samej szkoły.

        -jeżeli ryzyko ewentualnych korepetycji istnieje i tak, warto też wybrac szkołę przyjazną- przynajmniej dziecko nie będzie zdołowane.

        - pamiętać , nigdy nie macie gwarancji dobrego wyboru. Niestety. Niedawno rozmawiałam z rodzicem dziecka z podobno przyjaznej szkoły. Niestety, prawda wygląda trochę inaczej. Jako ciekawostkę powiem, że kiedyś mój syn był w tej szkole na dniu informacyjnym i odebrał ją jako nieprzyjazną mimo powszechnej pozytywnej opinii. Czyli wracamy do punktu "zaufaj dziecku"

        A w ogóle to powodzenia :)

        • joa66 napisała:

          > System jest do bani, bo podobne rozszerzenia ma wspomniany Jezioranski, Witkacy
          > , Kołłątaj,
          Kołłątaj nie ma rozszerzenia z chemii. Jest tam mat-fiz z wybranumi zagadnieniami z chemii. Trochę chemii bywa też w Staszicu (choć chyba nie we wszystkich klasach). Ale też trudno nazwać 1-2 godziny chemii rozszerzeniem.
          --
          Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
          • Gość: paszczakowna1 IP: *.dynamic.chello.pl 10.05.13, 22:19
            > Kołłątaj nie ma rozszerzenia z chemii. Jest tam mat-fiz z wybranumi zagadnienia
            > mi z chemii. Trochę chemii bywa też w Staszicu (choć chyba nie we wszystkich kl
            > asach). Ale też trudno nazwać 1-2 godziny chemii rozszerzeniem.

            Jeśli będzie chciał iść na chemię, wystarczy. Jeśli nie będzie chciał iść na chemię, tym bardziej wystarczy.

            Swoją drogą, co klasy biol-chem zrobią z tymi 6 godzinami chemii, to zagadka. Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że szkolne pracownie chemiczne bardzo się zwinęły (względy BHP).
            • > Swoją drogą, co klasy biol-chem zrobią z tymi 6 godzinami chemii, to zagadka. Z
              > właszcza biorąc pod uwagę, że szkolne pracownie chemiczne bardzo się zwinęły (w
              > zględy BHP).

              Jak to co zrobią? Biorąc pod uwagę, że w I klasie sa jakieś chemiczne michałki, które dotąd były w gimnazjum, to przez ostatnie dwa lata (a właściwie 1,5) szkoła musi zrealizować cały program rozszerzonej chemii, dawniej realizowany od I klasy.
          • jakw - a ile Twoim zdaniem powinno być godzin lekcyjnych w tygodniu? Jeżeli chciałabyś trzy przedmioty rozszerzone?

            p.s. pomijam języki obce
          • Gość: kaja IP: *.gum.gov.pl 09.09.13, 14:37
            W Staszicu jest klasa matematyczno przyrodnicza z dużą ilością chemii i jeszcze większa ilość kółek chemicznych. No i co roku laureaci i finaliści konkursów. Poza tym chemia bez matematyki jest nic nie warta więc zdecydowanie to musi być szkoła matematyczna
      • Gość: menodo IP: *.adsl.inetia.pl 10.05.13, 18:21
        Hoffmanowa? Witkacy? Władysław IV? Jeziorański?

        No, ale to wszystko szkoły o zbliżonych progach (poza Jeziorańskim).
        Ale do słabego ogólniaka - nawet jeśli byś znalazła - z trzema tak trudnymi rozszerzeniami moim zdaniem nie ma sensu iść.

        • Gość: lu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.13, 20:49
          Witkacy ciekawy, ale troche dojazd meczacy. No i wlasnie martwia mnie te podobne progi.
          Jezioranski ma niestety niemiecki, ktorego moje dziecko nie ma ochoty poznawac :-) Szukamy dalej
      • Sprawdź jeszcze strony Hoffmanowej.
        --
        Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
        • Gość: lu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.13, 22:29
          Hoffmanowa jest ok, czy ma ktos moze progi z zeszlego roku do tej szkoly? Bede wdzieczna.
          • syn - w swoim czasie - napisał maile ws. progów do szkół go interesujących i od wszystkich dostał odpowiedź. Może tak?
          • Niestety nie mam , ale pewnie były rzędu progów w Poniatowskim
            --
            Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
        • Wśród wymienianych powyżej liceów niepublicznych jest więcej godnych polecenia. Zrobiłem poniższe zestawienie. Klub Dyrektorów Szkół Oświaty Niepublicznej poleca portal www.oswiataniepubliczna.pl
          Oto wiodące licea niepubliczne w Warszawie. Tu nie są potrzebne żadne progi, ale do niektórych trzeba zdawać egzaminy.
          Bielany
          Archidiecezjalne Męskie Liceum Ogólnokształcące im. bl. ks. Romana Archutowskiego
          Mokotów
          Autorskie Liceum Ogólnokształcące Niepubliczne nr 42
          Niepubliczne Liceum Ogólnokształcące nr 81 SGH
          Prywatne Liceum Ogólnokształcące nr 32 imienia Jeana Monneta
          PLO Sióstr Nazaretanek z Oddz. Międzynarodowymi
          Muranów
          Społeczne Liceum Ogólnokształcące nr 7 STO im. Bronisława Geremka
          Praga Północ
          Wielokulturowe Liceum Humanistyczne im. J. Kuronia
          Śródmieście
          2 Społeczne Liceum Ogólnokształcące STO im. Pawła Jasienicy
          21 Społeczne humanistyczne Liceum Ogólnokształcące im. Jerzego Grotowskiego
          Społeczne LO nr 25 im. Marzenny Okońskiej
          Ursynów
          Społeczne LO nr 4 im. Batalionu AK ""Parasol
          Liceum Ogólnokształcące Przymierza Rodzin im. Jana Pawła II
          Wesoła
          I Społeczne LO im. Emanuela Bułhaka
          Wilanów
          LO Niepubliczne Kolegium św. Stanisława Kostki KSW
          Wola
          I Społeczne Liceum Ogólnokształcące im. Jam Saheba Digvijay Sinhji „Bednarska” - tu rekrutacja już się zakończyła.
      • Gość: lu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.05.13, 10:50
        W Poniatowskim podania przyjmuja miedzu 10-14. Co to za godziny?? Syn nie moze sie teraz zwolnic ze szkoly a ja tez nie bardzo z pracy.
        • To dosyć powszechna praktyka w takim razie. Ale tak się zastanawiam czy nie z okazji rekrutacji przez kilka dni te sekretariaty nie mogłyby poprzyjmować tych podań w godzinach bardziej dogodnych - myślę, że do 15-16 większość warszawskich gimnazjalistów zdążyłaby dojechać do upatrzonej szkoły
          --
          Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
          • Ale czy to problem się zwolnic skoro w szkole i tak się nic nie dzieje?
            • Gość: lu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.13, 22:59
              zalezy w ktorej szkole :-) moj syn poprawia jeszcze oceny. Kazdy punkt na wage zlota
            • A to już zależy w której szkole i którego dnia. Wystarczy 1 istotna lekcja w środku dnia + dość długi dojazd między gimnazjum a liceum żeby nie mieć szans na wizytę między 10 a 13. W szkole mojej córki akurat największy luz był w zeszłym tygodniu z powodu matur - ale wtedy nie działał jeszcze system rekrutacji ;-)
              --
              Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
            • Gość: menodo IP: *.adsl.inetia.pl 16.05.13, 09:09
              Ale czy to problem się zwolnic skoro w szkole i tak się nic nie dzieje?"

              Niby 2 tyg. jest na składanie podania, ale termin 10-14 w przypadku dużej szkoły grozi tym, że będą się tworzyć kolejki do sekretariatu, które można przewidzieć i którym można zapobiec. Część kandydatów to osoby spoza Warszawy - i ci muszą się wybrać na całodniową wycieczkę do Warszawy; nie zdążą już wrócić na lekcje do swoich gimnazjów, w których jednak "dzieje się", bo końcowe oceny nie są jeszcze wystawione :)

              Mnie się podobało w szkole córki to, że podania można było składać w godz. 8-16, a raz w tygodniu do 18. (sprawdziłam i nadal tak jest).To są niby szczegóły, ale z takich szczegółów składa się życie, to szkolne także:)

          • jakw napisała:

            > Ale tak się zastanawiam czy nie z okazji rekrutacji przez kilka dni te sekretariaty nie mogłyby
            > poprzyjmować tych podań w godzinach bardziej dogodnych

            Sekretariat LXVII LO przyjmuje podania w godzinach 8.00 - 16.00
            --
            Pozdrawiam serdecznie
            Krzysztof Mirowski
            dyrektor LXVII LO im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego
            • Gość: Kasia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.05.13, 15:30
              Mam pytanie odnosnie systemu rekrutacji.
              Wybiera sie 3 szkoly: pierwszego wyboru, drugiego, trzeciego. Jaki jest algorytm przydzialu do szkol?. Chodzi mi o sytuacje, kiedy uczen ktory wskazal szkole X jako trzeciego wyboru ma wiecej punktow niz ktos kto wskazal X jako szkole pierwszego wyboru. Czy ten z trzeciego wyboru (ktory sie nie dostal do swoich dwoch wczesniejszych preferowanych) sie dostanie do X czy ten z pierwszego?
              Czy wskazanie kolejnosci szkol jest tylko wskazaniem ktora szkola nam sie podoba a licza sie tylko twarde punkty, czy tez jakos inaczej to dziala?
              • Jeżeli Jaś ma 150 pkt i wybierze liceum X jako drugi wybór, a Marysia, która ma 140 pkt wybierze to samo liceum jako pierwszy, pierwszenstwo ma Jaś, bo ma więcej punktów.
                • Gość: Kasia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.05.13, 16:01
                  Dzięki, tak mi się wydawało, aczkolwiek w systemie podają informacje o liczbie podań kandydatów na pierwszym priorytecie, drugim priorytecie i na dalszych priorytetach i tak zaczełam sie zastanawiać po co jest ta informacja. Wystarczyłoby przecież, żeby podali ogolną ilość zlożonych podań.
                  • Wystarczyłoby przecież, żeby podali ogolną ilość zlożonych podań.

                    Zaawansowani analitycy systemów rekrutacyjnych na pewno uznają szczegółowe dane za ciekawe. Na etapie rekrutacji mojego syna próbowałam się w nie "wzgryźć" , ale po 5 minutach mi przeszło:) Najbardziej przydatnymi danymi są progi, ewentualnie porownanie całkowitej liczby kandydatów na przestrzeni ostatnich 2-3lat (po to, żeby zauważyc ewentualny gwałtowny wzrost liczby kandydatów, co może zaważyć na progach - ale podkreślam , nie sama liczba kandydatów się wteyd liczy tylko gwaltowne zmiany)
                    • A te dane są widoczne dla osób "niezalogowanych"?
                      Bo rok temu w kseonie można je było zobaczyć, ale w tym czymś nowym poza ofertą szkół jakoś niczego nie mogę podejrzeć:)
                      • Gość: lu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.05.13, 16:40
                        te dane są widoczne dla osób "niezalogowanych"?
                        Bo rok temu w kseonie można je było zobaczyć, ale w tym czymś nowym poza ofertą
                        szkół jakoś niczego nie mogę podejrzeć:)



                        tak, sa dostepne bez logowania. Wybierasz szkole i pokazuja sie informacje o profilach, jak staniesz na okreslonym profilu wyswietlaja sie dodatkowe informacje wlacznie z liczba zlozonych podan w podziale na pierszego, drugiego i trzeciego wyboru
                        • A, dzięki, bo ja już nie jestem bezpośrednio zainteresowana, a widzę, że zmienił się system i trochę inaczej działa niż rok temu:)
                    • Gość: lu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.05.13, 16:24
                      Najbardziej przydatnymi danymi są progi, ewentualnie porownanie całkowitej liczby kandydatów na przestrzeni ostatnich 2-3lat (po to, żeby zauważyc ewentualny gwałtowny wzrost liczby kandydatów, co może zaważyć na progach - ale podkreślam , nie sama liczba kandydatów się wteyd liczy tylko gwaltowne zmiany)

                      Progi sa jakims wskaznikiem, ale tez tylko orientacyjnym. Sa szkoly "kultowe" ktore maja stala liczbe uczniow co roku, ale tez moga sie otworzyc inne ciekawe profile i czesc uczniow tam powedruje i to bedzie taka wlasnie zmiana, do tego jeszcze dojda wyze i nize demograficzne i ilosc i jakosc konkursow. Dla mnie to wszystko takie troche nieprzewidywalne jest :-)
                      • Dla mnie to wszystko takie troche nieprzewidywalne jest :-)

                        Bo trochę jest. "My" bralismy pod uwagę wersję najgorszą czyli próg najwyższy w ostatnich kilku latach.
                  • Gość portalu: Kasia napisał(a):

                    > w systemie podają informacje o liczbie podań kandydatów na pierwszym priorytecie,
                    > drugim priorytecie i na dalszych priorytetach i tak zaczełam sie zastanawiać po co jest
                    > ta informacja. Wystarczyłoby przecież, żeby podali ogolną ilość zlożonych podań.

                    System wykazuje wyłącznie podania, które zostały już złożone i zaakceptowane w szkołach I wyboru. Rzeczywista liczba kandydatów jest większa - składanie podań jest możliwe jeszcze przez ponad tydzień.
                    Rozróżnianie kandydatów pierwszego i dalszych priorytetów jest o tyle istotne, że bardzo często ten sam kandydat ubiega się o przyjęcie do więcej niż jednej klasy w danej szkole. Wtedy system wykazuje go osobno dla każdego priorytetu, a w ogólnej liczbie zgłoszeń do danej szkoły jest on liczony kilka razy.
                    --
                    Pozdrawiam serdecznie
                    Krzysztof Mirowski
                    dyrektor LXVII LO im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego
                    • Gość: lu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.05.13, 17:44
                      System wykazuje wyłącznie podania, które zostały już złożone i zaakceptowane w szkołach I wyboru. Rzeczywista liczba kandydatów jest większa - składanie podań jest możliwe jeszcze przez ponad tydzień.
                      Rozróżnianie kandydatów pierwszego i dalszych priorytetów jest o tyle istotne, że bardzo często ten sam kandydat ubiega się o przyjęcie do więcej niż jednej klasy w danej szkole. Wtedy system wykazuje go osobno dla każdego priorytetu, a w ogólnej liczbie zgłoszeń do danej szkoły jest on liczony kilka razy.


                      No to jeszcze bardziej wszystko jest zaciemnione. Jedna osoba nie dostanie sie do kilku klas w tej samej szkole. Myslalam, ze jesli zsumuje liczby z trzech zestawien to bede miala liczbe kandydatow do danej klasy.
                      Zdaje sobie sprawe, ze przyjmowanie podan wciaz trwa i te liczby sie zmieniaja .
              • Chodzi mi o sytuacje, kiedy uczen ktory wskazal szkole
                > X jako trzeciego wyboru ma wiecej punktow niz ktos kto wskazal X jako szkole p
                > ierwszego wyboru. Czy ten z trzeciego wyboru (ktory sie nie dostal do swoich dw
                > och wczesniejszych preferowanych) sie dostanie do X czy ten z pierwszego?"


                Jeżeli uczeń nr 1 nie zostanie zakwalifikowany do szkoły pierwszego lub drugiego wyboru, to - jeśli mu starczy punktów - zostanie przyjęty do szkoły trzeciego wyboru. I wtedy uczeń nr 2 może nie zostać przyjęty do tej szkoły ( dla niego - pierwszego wyboru) , bo zostanie zepchnięty w dół listy rankingowej przez ucznia nr 1.



    • Gość: statystyk IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.05.13, 10:59
      egzaminy.edu.pl/przygotowanie-na-medycyn-najlepsze-licea-w-warszawie-w-2012-roku.html
      Wydaje się , ze te zestawienia na egzaminy.edu.pl są najbardziej przydatne do wyboru Liceum...
      jest jeszcze ranking na sgh w ich biuletynach, tu też przoduje Batory, Kopernik ponad 30 0sób dostaje się na studia....

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.