Dodaj do ulubionych

Dlaczego nie polecam gimnazjum Domeyko

IP: 94.42.112.* 08.06.15, 18:34

Postanowiłam napisać co się dzieje w tej szkole ponieważ sporo osób o nią pyta, a jednocześnie gdybym kilka lat temu sama trafiła na taką opinie, nie wysłałabym tam dziecka, dodatkowo jeszcze mając poczucie że robie coś dla niego dobrego....
Zaczne od tego, że w szkole jest kilku naprawde wspanialych nauczycieli - niestety nie od matematyki ( na co liczą wszyscy rodzice) tylko np. od j.polskiego, biologii i niemieckiego. Ale są też tacy, że nie życze ich nikomu.... Jak tu napisac sprawiedliwą opinie o całej szkole?
Podstawą wszystkiego jest na pewno ogramna selekcja ( same świadectwa z paskiem, konkursy, olimpiady) zwlaszcza w gimnazjum, w liceum mniejsza (bo absolwenci gimnazjum raczej się ewakuują ;-) Naprawde trudno tam trafić na jakiekolwiek przeciętne dziecko.
Wydaje się, że wielu nauczycieli z tego powodu traci kontakt z rzecywistością .... Nawet w najlepszej klasie są osoby o zróżnicowanych wynikach w nauce - mimo to każda z nich bylaby zapewne prymusem w rejenowej szkole. Niestety w Domeyce niektorzy nauczyciele szybko przylepiają etykiety i sprawiają , ze dzieci przestają wierzyć w siebie. W tej szkole piwiedzenie komuś że jest przeciętny, to tak jakby powiedzieć że znalazł się tutaj przez pomyłke :-/ To jest paradoks ponieważ to placówka zrzeszona w stowarzyszeniu szkół twórczych...
Ale najbardziej nie moge wybaczyć pani od matematyki, tego że sprawiła że moje dziecko, które niegdyś mialo sporo sukcesów w konkursach i olimpiadach, obecnie matematyki poporostu nie lubi ..... A ja naiwnie miałam nadzieje, że wysyłając do renomowanej szkoły matematycznej umożliwie mu rozwój w tym kierunku.
Wydawałoby się, że szkoła zatrudnia doświadczonych i skutecznych matematyków a tutaj same rozczarowania...
Na przykład gdy nauczyciel wprowadza nowy materiał w sposób chaotyczny, niezrozumiały na lekcji jest szum bo dzieci zaglądaja sobie nawzajem do zeszytów, odwracają się i pytają sie czy ktoś nadąża, rozumie aktualny temat/ zadanie - jest to traktowane jako przeszkadzanie w lekcji oraz powód żeby zrobić z tego powodu kartkówke "za kare"- czyli z materialu, ktory został wprowadzony na tej samej lekcji, źle wytłumaczony i mało kto go rozumie. Pinadto uczniowie piszą kartkówki pod sam koniec lekcji, gdzie trudno zdążyć, a dodatkowo taki pośpiech powoduje błędy w prostym liczeniu. Skutkiem tej złośliwości jest oczywiście masa jedynek oraz systematycznie pogarszająca się atmosfera na lekcji. Bo dzieci są przytomne i widzą, że ktoś wykorzystuje swoją władze żeby sie na nich odegrać i przykryć swój brak kompetencji.
Wśród innych problemów jest zbyt mało czasu poświęcone na tłumaczenie tematów oraz ogromne tempo więc trudno jest nadążyć z pracą na lekcji.
Atmosfera na lekcji jest często taka, że dzieci boją się zadawać pytania, prosić o powtórne wytłumaczenie zagadnienia bo ich prośby sa albo zbywane, albo ignorowane.
Regułą jest, że sprawdziany są dużo trudniejsze niż zadania na lekcji, oparte o niestandardowe duże liczby wymagające poświęcenia ogromnej ilości czasu na obliczenia nie na rzeczywiste rozwiązanie problemu/zadania.
Zadania na sprawdzianach są często pisane odręcznie i kserowane, co dla niektórych dzieci jest nieczytelne i wprowadza w błąd;
Uczniowie nie są pewni kryteriów wg jakich są oceniani - często dobrze rozwiązane zadanie jest oceniane nisko, np. z powodu nie podania nazwy twierdzenia, czy prawa z jakiego uczeń skorzystał. Wątpliwości nie budzi sama zasada, nauczyciel ma prawo tego wymagać, ale uczniowie twierdzą, iż nie zostali o takich kryteriach wcześniej powiadomieni i dowiadują się o nich w momencie otrzymania (czesto złej) oceny.
Na koniec dodadam, że uczniowie tej pani masowo chodzą na korepetycje - no bo i rodzice i uczniowe potrzebują dobrych stopni na świadectwie żeby dalej iść w świat do innych dobrych szkół/uczelni.
O ironio, wyniki pracy korepetytorów oraz dzieci idą na konto tej pani, ponieważ dyrekcja wynosi, że to ona jako pedagog ma takie fantastyczne rezultaty....
Na dodatek ta pani do ostaniej chwili trzyma w niepewnosci jaki wystawi stopien, uczniowie maja sami sobie liczyć średnia ważoną, jednak rzadko im wychodzi taki wynik jak pani i okazuje się że w ostaniej chwili trzeba kilka sprawdzianów z poprzedniego semestru....
Pomijając matematykę zaskakuje fakt, że z tak ważnych przedmiotów jak np. fizyka i chemia przez caly semestr nauczyciele nie sprawdzają zeszytów ćwiczeń wiec dzieci zamiast robić je na bieżąco i czegoś się uczyć, spisywaly zadania z netu kiedy niespodziewanie pani prosila o przyniesienie ich pod koniec roku szkolnego...
Ponadto jest naprawdę mała troska o wszechstronny rozwój dzieci - jest bardzo mało wyjść do kina, teatru czy jakieś wystawy, co można łatwo zorganizować tak,jak w innych szkołach np. w soboty, kiedy szkoła musi odpracowywać jakieś dni wolne.
No i na koniec Informatyka, za którą dodatkowo płacimy, nue jest ani ciekawie prowadzona, ani też na wysokim poziomie. Dzieci w tym czasie głównie grają w internecie i zajmują się innymi sprawami.
Mam nadzieję, że te informacje będa dla kogoś przydatne.
Edytor zaawansowany
  • 09.06.15, 09:45
    Dzięki, za tak obszerną opinię. Ciekawe czy ktoś jeszcze się wypowie. Jestem zaskoczona i mam sporo do przemyślenia tym bardziej, że dotąd większość opinii była oględna ale pozytywna.
    Szkoła synów bardzo stawia na pracę w grupach, dobrą atmosferę sprzyjającą zadawaniu pytań, prowadzeniu dyskusji, a z tego co piszesz Domeyko by to stłamsił. Co daje więc w zamian?
    Czyżby jednak obowiązywała zasada, że wystarczy przeprowadzić ostrą selekcję (wśród kandydatów), a później nie wiele dać od siebie (szkoła, nauczyciele) gwarantowała świetne wyniki egzaminu gimnazjalnego i EWD?
    Gdybyś drugi raz mogła podjąć decyzję co byś doradzała swojemu dziecku?
  • Gość: MammaMia IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 09.06.15, 12:29
    Wcale mnie to nie zaskakuje, chyba wiem o którą panią od matematyki chodzi ..... ;-)
    Przy wyborze gimnazjum warto wiedzieć jak się liczą punkty w rekrutacji do liceum - a tutaj znacznie większe znaczenie mają stopnie (zwłaszcza z 4 przedmiotów ( wskazanych przez liceum w rekrutacji do poszczgólnych klad profilowych) . Zawsze liczy sie j.polski, oprocz tego do klas mat-fiz matematyka i fizyka oraz czesto jeden z przedmiotow typu: chemia, biologia, geografia, czasami jezyk. Jeżeli w szkole trudno jest dostać 6 na koniec roku tak jak w domeyce ( 6 dostają tylko laureci i finaliści olimpiad) to dziecko ma dużo mniejsze szanse w rywalizacji o miejsce w dobrym liceum. Dodam, że np. w rejonowych gimnazjach nie jest tak trudno o 6 na koniec roku....
    System niestety punktuje bardziej stopnie, które nie są tak obiektywne jak wynik testu gimnazjalnego.
    A z drugiej strony test szczególnie trudny nie jest ... więc sporo osób uzyskuje wysokie wyniki tj. około 80% i więcej i wtedy znowu okazuje się, że znaczenie mają stopnie.
    Moim zdaniem zawsze warto wybierać gimnazja dwujęzyczne, a oprócz nich dobre (ale wcale nie najlepsze) szkoły, w których jest dobra atmosfera i stawia się na wszechstronny rozwój. Wszystko jedno państwowe czy prywatne.
    Tutaj w okolicy żoliborza postawiłabym na witkiewicza albo lelewela a z prywatnych/społecznych to chyba na dwójke.

  • Gość: MammaMia IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 09.06.15, 12:32
    dwójka w śródmieściu, ale blisko metra :-)
  • 09.06.15, 12:58
    Czy Witkiewicz o którym piszesz to gimnazjum na Elbląskiej (im Ks. Czartoryskiego?)
    I masz może pomysł dlaczego Lelewela nie ma w bazie EWD?
  • Gość: MammaMia IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 09.06.15, 14:11
    witkiewicz to faktycznie czartoryski ;)
    a lelewel działa dopiero 3 lub 4 lata więc być może ze względów metodologicznych nie figuruje jeszcze w EWD.
  • Gość: MammaMia IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 09.06.15, 14:17
    Ponadto EWD w swoich wynikach pewnie nie uwzględnia korepetycji uczniów, które idą na konto szkoły.
    Podobno jest taki problem np. z liceum jose marti w rankingu perspektyw, dlatego moim zdaniem warto czytać opinie i komentarze uczniów i rodziców w necie
  • 09.06.15, 14:22
    No zdecydowanie nie uwzględnia :-) Zawsze mnie fascynuje jak to jest liczone, że EWD jest wywalone w kosmos choć do gimnazjum idą same rodzynki (vide Władek).

    Czytam, szukam i super jak się trafi na kogoś rozsądnego aby na bieżąco pogadać.
  • Gość: MammaMia IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 09.06.15, 17:49
    może to ma związek także z dużą liczbą finalistow/laureatow konkursow we wladku - ktorym ten wynik przelicza sie na 100% punktów z matury z przedmiotu konkursowego wiec w ogole nie musza do matury podchodzic i mają max wynik.
  • Gość: alana IP: *.static.chello.pl 09.06.15, 20:27
    Nie zupełnie tak jest. Fakt z gimnazjum byłam bardzo niezadowolona. Miałam dosyć tej szkoły, specyficznych rodziców. Drugie dziecko poszło na Przybyszewskiego i według mnie to dopiero jest wymagająca szkoła. Tam dopiero uzyskać dobre oceny jest ciężko. Np. Projekt gimnazjalny w Domeyce to były dwa ruchy CTRL C i CTRL V na Przybyszewskiego to była ciężka praca.
    Dzieciaki wszędzie są takie same. W Domeyce tez zdarzają się palacze.
  • 29.06.16, 17:15
    Proszę sobie sprawdzić Warszawa.edu.pl i zainteresowanie LO Domeyki na 60 miejsce w mat-fiz jest w 2016 60 chętnych w każdej innej szkole w okolicy jest wiecej zainteresowanych -czemu skoro gimnazjum ma takie wysokie noty?
  • Gość: uczeń IP: *.dynamic.chello.pl 12.06.15, 10:33
    Jest pani w błędzie, ponieważ opinia jednego niezadowolonego ucznia mija się z prawdą. Szkoła jest doskonała i panuje w niej miła atmosfera. Może zamiast narzekać niech pani dziecko zacznie się uczyć. Taka jest opinia całej mojej klasy, a to chyba dużo.
  • 12.06.15, 10:47
    :D :D :D
  • Gość: Nicki IP: 213.158.221.* 12.06.15, 11:39
    Nie wiem czy to smieszne czy smutne, kiedy nauczyciel podaje się za ucznia ....
    Gdyby bylo tak super to chyba wszyscy uczniowie chceiliby zostać w tej zacnej szkole - tymczasem jest to wybór wyjatkowo niepopularny w "naszej klasie" i innych też.
    Swoją drogą, drogi nauczycielu moje dziecko ma srednią ponad 5 woęc chyba nie chcesz powiedzieć, że taki wynik w domeyce mozna uzyskać nie ucząc się :DDD
  • Gość: MammaMia IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 12.06.15, 14:26
    w naszym systemie oświaty zawsze winny jest uczeń, a nauczyciel ma zawsze racje
  • Gość: wera78 IP: *.centertel.pl 18.06.15, 12:25
    Chyba też nie polecam. Zdarzają się tam nauczyciele matematyki, którzy mają wyjątkowy brak powołania do tego zawodu !!!!
    W naszej klasie na 28 osób 14 pisało egzamin komisyjny z matematyki na ocenę bardzo dobrą i ŻADNA nie dostała tej oceny.
    Jeżeli połowa klasy kwestionuje ocenę nauczycielki to można sobie wyobrazić jaka atmosfera.
    dodam, że 25 osób na 28 ma świadectwa z paskiem więc naprawdę są to dobrze uczące się dzieci.
    Użeranie się z tą panią to główny minus tej szkoly - zarówno gimnazjum jak i liceum.
    Odradzam!
  • Gość: mammaMia IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 12.06.15, 14:33
    A tu jeszcz żeby przypomnieć jakim wspaniałym gimnazjum jest Domeyko:

    forum.gazeta.pl/forum/w,427,50229738,151427752,Re_gim_Domeyki_ocenianie_w_gimnazjach.html
  • Gość: Ania IP: 193.111.166.* 22.07.15, 16:15
    A ja zdecydowanie POLECAM! Mó syn kończył to gimnazjum 3 lata temu- nie chodził na żadne korepetycje, na koniec dostał świadectwo z czerwonym paskiem i dostał się do jednego z najlepszych liceum w Warszawie. To przede wszystkim szkoła w której trzeba się uczyć i panują zasady, które są egzekwowane, ale dzięki temu odpada wiele problemó wychowawczych.
  • Gość: MammaMia IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 12.06.15, 15:01
    forum.gazeta.pl/forum/w,296,136407251,,Liceum_Domeyki.html?v=2

    kolejni "zadowoleni" rodzice i uczniowie :D
  • 29.06.16, 17:19
    To dlaczego skoro to tak fantastyczna szkola profilowa w 2016 roku do mat-fiz LO na 60 miejsc jest 60 chętnych z pierwszego wyboru? Czyżby absolwenci gimnazjum nie chcieli dalej czerpać ze skarbnicy? Przychylam się do opini ze szkole "robią" dzieci i rodzice którym zależy niestety po 3 latach maja dość. Wskazuje okolicznej LO jest większe zainteresowanie
  • Gość: Renata IP: *.dynamic-ww-2.vectranet.pl 18.06.15, 20:44
    Jakbym czytała o innej szkole niż ta, którą kończyła rok temu moja córka.
    Jak wszędzie nauczyciele są lepsi i gorsi, ale mimo moich obiekcji okazało się w liceum, że tylko polski pozostawał w tyle. Córka nigdy nie korzystała z korepetycji, a na dodatek nie przemęczała się specjalnie. Z rozszerzonej matematyki ma w tej chwili 5, bez najmniejszego problemu. Domeyko nie jest szkołą matematyczną jak Twarda. Moim zdaniem matematyki jest po prostu więcej, a wiele zależy od nauczyciela, na którego trafi dziecko. Moja miała lekcje z panią K. i nigdy nie narzekała na to, że coś nie zostało wytłumaczone jak należy. Nigdy nie prosiła o pomoc w domu. Bez problemu miała 5, choć sukcesy w konkursach już niewielkie, bo matematyka to nie jej pasja. Do tego panią bardzo lubiła. Pozostałe przedmioty, powiedziałabym w normie. Skończyła szkołę z bardzo dobrą, nawet moim zdaniem, średnią, a po weryfikacji w jednym z najlepszych liceów w Warszawie, okazało się, że zasłużoną. W Domeyce nauczyła się jak efektywnie uczyć się i korzystać z wiedzy. Najwięcej uwag mam do wychowawczyń, które okazały się nieporozumieniem, ale ostatecznie nie zaszkodziły klasie za bardzo. Nie chcę pisać peanów na cześć szkoły, choć osobiście uważam Domeykę za przyzwoite gimnazjum, dające dzieciom normalnie żyć. Co więcej większość znanych mi uczniów jest ze szkoły naprawdę zadowolona.
  • Gość: Absolwentka IP: *.jmdi.pl 15.07.16, 10:00
    Uważam, że tak krytyczna ocena szkoły jest całkowitą abstrakcją! Jestem absolwentką tego gimnazjum sprzed 2 lat, a obecnie uczennicą liceum im. Ignacego Domeyki. Myślę, że to już mówi samo za siebie. Dlaczego uczniowie gimnazjum nie zostają w liceum? Odpowiedź jest prosta - najczęściej te osoby chcą iść na kierunki typu biol-chem, humanistyczne, albo po prostu chcą zmienić środowisko.
    Szkoła stawia na uczniów uzdolnionych, wymagana więc jest od uczniów sumienność i chęć do poszerzania swoich horyzontów. Nauczyciele są bardzo wyrozumiali, każdy ma ludzkie podejście do ucznia i stara się pomóc mu na wszelkie sposoby, a jeśli chodzi o "etykiety" przyznawane uczniom, to jest to jedna wielka bzdura. W mojej klasie był jeden chłopak, który rzeczywiście otrzymał tą etykietę, ale musiał się bardzo o nią postarać poprzez okazywanie całkowitego braku szacunku wobec nauczyciela i niedopuszczalne zachowanie w trakcie lekcji.
    Pani K. będąca nauczycielką matematyki jedyne o co prosi to o uczciwość uczniów, te jedynki, o których Pani pisze, nie biorą się z kosmosu. Nauczycielka jest świetna, w klasie zawsze panuje bardzo przyjemna atmosfera, dzięki zabawnym anegdotkom czy też po prostu reakcjom Pani K. na zachowania uczniów. Każdy może czerpać z tych lekcji naprawdę dużo dzięki sposobie prowadzenia lekcji, wszystkie zadania ze zbiorów zadań są wykonywane przez uczniów na tablicy, co więcej po tym jak zostanie to zadanie wykonane uczeń musi wyjaśnić swój tok myślenia i krok po kroku wytłumaczyć klasie jak to zrobił, jednakże klasa też musi się wykazać chęcią zdobywania wiedzy. System oceniania nauczycielki jest bardzo prosty, zadanie albo jest dobrze zrobione, albo źle, z czego małe błędy mogą spowodować, że zamiast 5, otrzyma sie ocenę 5-.
    Jeśli chodzi o oceny końcoworoczne, nie należy patrzeć na inne szkoły gdzie na ładne oczy dostaje się 6. W tej szkole jest tak jak być powinno, nie ma żadnego faworyzowania uczniów właśnie dzięki systemowi "laureat, finalista - 6". Na swoim przykładzie muszę przyznać, że w wielu przypadkach jest to bardzo przydatne. Nigdy nie chciałam się uczyć języka niemieckiego, miałam olewczy stosunek wobec przerabianego materiału. W 3. klasie coś mnie podkusiło żeby wystartować w konkursie i okazało się, że mimo mojego oporu i niechęci zgromadziłam wystarczającą wiedzę żeby otrzymać tytuł finalisty.
    Polecam tę szkołę całym sercem, tu nie tylko otrzymujemy wiedzę "przedmiotową", ale odnajdujemy samych siebie co pozwala na wspaniały start w dorosłe życie. Uczymy się odpowiedzialności, sumienności, szacunku wobec innych jak i pokonywania przeszkód na drodze do samorealizacji.
  • Gość: inżynier IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.17, 17:47
    Również nie zgadzam się z tą opinią. Szkoła nie jest idealna, ale żadna szkoła nie jest. Są w niej lepsi nauczyciel, jak i gorsi.
    Jestem absolwentem gimnazjum im. Domeyki sprzed 7 lat i liceum im. Domeyki sprzed 4. W tym roku zdobyłem tytuł inżyniera bez żadnych opóźnień na studiach, również dlatego, że Domeyko przygotował mnie dobrze do studiowania.
    Ja trafiłem na wspaniałą matematyczkę, głównie przez to, że była bardzo wymagająca. Owszem, niektórym to nie odpowiadało, 2 osoby po gimnazjum znielubiły matematykę i uciekły do innych szkół, ale to były po prostu osoby nie przykładające się do nauki, które teraz mają problemy na studiach bądź nie studiują wcale. Ja po tej szkole nie miałem większych problemów by wejść na tryb nauki na studiach, który w porównaniu do każdego liceum jest niesamowicie intensywny na PW. Miałem też kolegę w liceum, który cały czas narzekał, ale mimo tego zakasał rękawy i się uczył. Teraz na studiach (SGH) zmienił zdanie i cieszy się, ze tyle się nauczył w liceum (mieliśmy wprowadzone macierze czy całki).
    Z innymi nauczycielami jest różnie, geografia dobra, fizyka gorsza, informatyka fatalna (ale gdzie jest dobra?) polski baaardzo zależy od tego na kogo się trafi. Nie licząc informatyki, która nie wszystkim się przyda w życiu, najgorzej jest chyba z językami, podczas 6 lat miałem 4 nauczycielki od angielskiego i tylko 1 potrafiła mnie naprawdę czegoś nauczyć.
    Najważniejsze dla mnie było jednak to, że, poza paroma przypadkami, nauczyciele, nawet jeśli gorzej uczący, są jednak naprawdę mili, uczniowie ufali im, często zwierzali się z problemów, a absolwenci po skończeniu szkoły często przychodzą porozmawiać z nimi. Oczywiście zawsze zdarzali się uczniowie, którzy się nie uczyli i wykłócali się z nauczycielami - dla takich osób słusznie nie było pobłażania i to pewnie oni rozsiewają o szkole negatywne opinie.
    Mam też starszą siostrę, która poszła do Batorego. Jest ona zdolniejsza ode mnie, a w tej szkole narzekała na praktycznie każdego nauczyciela. Domeyko nie jest idealne, ale inne szkoły, nawet te najlepsze, też nie są.
    W Domeyce, przynajmniej jak ja chodziłem, było też dużo zajęć dodatkowych. Osobiście chodziłem na siatkówkę, szachy i zajęcia przygotowujące do olimpiady z matematyki. Poza tym jest oczywiście wspaniały chór, zajęcia teatralne (wiele osób nie lubi tej polonistki, ale zajęcia teatralne cieszył się wielkim zainteresowaniem) a także zajęcia przygotowujące do olimpiad z fizyki i informatyki prowadzone przez absolwentów szkoły.
    Niektórzy pytają, czemu tak mało osób zostaje w tej szkole - w moim roku na 30 osób w klasie 15 uczniów było absolwentami gimnazjum (i wszyscy, poza 1 osobą, mieli Domeyko na 1 miejscu). Większość pozostałych osób nie poszła tutaj dlatego, że szła do jeszcze lepszych liceów - np. Staszica, albo Kopernika, w którym mieli możliwość pisania matury dwujęzycznej. Dwóch kolegów nawet poszło do Lelewela, ale po miesiącu stwierdzili że w Domeyce jest o wiele lepiej i wrócili tutaj. Inny kolega narzekał za to, że w Staszicu był za niski poziom matematyki dla niego (Staszicu?!) i przeniósł się do Kopernika, by zdać właśnie maturę dwujęzyczną. Teraz studiuje na Yale, był zwycięzcą międzynarodowego konkursu fizycznego (odbierał nagrodę w Teheranie), a w gimnazjum razem ze mną poprawiał na koniec semestru jeden sprawdzian z matematyki, bo obok dwudziestu piątek miał jedną czwórkę. ;)
  • Gość: jotdejot IP: *.centertel.pl 21.03.17, 21:17
    Absolutnie nie zgadzam się z Nicki. Nie rozumiem też jak będąc rodzicem można mieć tak drobiazgowy wgląd w to, co dzieje się na lekcjach, czy na sprawdzianach. Tutaj polegałabym bardziej na opiniach byłych absolwentów szkoły. Sam fakt, że poświęcili swój czas, aby napisać pozytywną opinię o Domeyce, świadczy o ich dobrych relacjach z gimnazjum, czy też liceum, do którego uczęszczali. Sama jestem rodzicem dziecka, które w tym roku kończy gimnazjum. Rozważamy pozostanie w liceum ze względu na wysoki poziom nauki, ale również na pozytywne podejście nauczycieli do swoich wychowanków. W szkole panuje dobra atmosfera. Moje dziecko jest zdolne, ale ma problem zdrowotny, i zdarzały się okresy, kiedy opuszczał wiele godzin. Wychowawczyni wykazywała zawsze wiele zrozumienia. Mimo problemów zdrowotnych syn wiele skorzystał z nauki w Domeyce, ma oceny bardzo dobre i dobre. Swobodnie się wypowiada, zgłasza się z wątpliwościami do nauczycieli, znalazł dobrych kolegów. Ja osobiście mam zaufanie do szkoły i ludzi, którzy ją tworzą. Czy wysłałabym dziecko tu jeszcze raz? Zdecydowanie tak.
  • Gość: mika IP: *.wam.com.pl 24.04.17, 10:56
    Po części się zgadzam. Na 30 osób w klasie gimnazjalnej w tymże liceum chce zostać 1 osoba... O czymś to świadczy... Ciągłe napominanie o statystykach i opiniach. Dzieci nie rozwija się wszechstronnie. Mało wycieczek. Na plus spokój i porządek w szkole. Sama kończyłam "gorsze" liceum ale na studia dostałam się bez problemu. Tu jest parcie na szkło a pojedynczy uczeń nie za bardzo się liczy.
  • 24.04.17, 11:16
    To ciekawe co piszesz. Szkoła jest w pierwszej piętnastce (LO) wiec trudno mieć zastrzeżenia. Gdzie idą uczniowie gimnazjum w takim razie?
    Możesz napisać które Ty liceum kończyłaś?
  • 20.07.17, 12:55
    Jestem absolwentką gimnazjum i chciałabym trochę naprostować tą wypowiedź.
    W każdej szkole jest zróżnicowane grono pedagogiczne, każda klasa często też trafia na różnych nauczycieli.
    Ja trafiłam na cudownego nauczyciela matematyki, pana Ł. Niestety na drugą klasę zmieniono nam nauczyciela na panią, która była totalną pomyłką edukacyjną, jednak w trzeciej klasie p. Ł. przejął nas z powrotem i wszyscy super zdali egzamin.
    Uczniowie wcale nie są gnębieniu, chyba że przez panią od wf, której nie polecam...
    Zestaw nauczycielski jest jak gra w totka - nie wiadomo na kogo się trafi. Przez dwa lata gimnazjum miałam beznadziejny polski, a w trzeciej klasie dostaliśmy nauczycielkę, która co prawda stawiała gorsze stopnie, jednak większość klasy napisała na powyżej 90% egzamin gimnazjalny. Bardzo podobnie wyglądała sytuacja z geografii.
    Uczniowie są bardzo dobrze przygotowywani do olimpiad. W mojej klasie do drugiego etapu przeszło 20 osób, do trzeciego 10, a laureatów i finalistów było w sumie 10. Oczywiście dużo jest w tym pracy własnej, jednak nauczyciele prowadzą dodatkowe koła i bardzo wspierają uczniów. Z tego, co słyszałam najlepiej przygotowywały panie od polskiego, niemieckiego i biologii, a także oczywiście matematyki.
    Dlatego nie wolno oceniać szkoły po jednym nauczycielu, ponieważ każda szkoła ma gorszych i lepszych. I opinie także potrafią być stronnicze, ponieważ "słaby" uczeń będzie źle oceniał swoją szkołę, niezależnie jaka ona będzie...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.