Dodaj do ulubionych

Kursy przygotowawcze

04.09.09, 17:20
Posyłacie czy nie?
ja tak. Ale syn zdecydował się tylko na blok humanistyczny i
matematyczny, natomiast nie chce chodzic na blok przyrodniczy. Nie
nalegam - bo 6 godzin zajęć w sobotę wykonczy kazdego.
--
Mops i kot

img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
Edytor zaawansowany
  • joa66 04.09.09, 17:33
    Nie i nawet się nie zastanawiam czy warto czy nie (mam na myśli
    także 3 klasę). Ma za dużo lekcji w tygodniu.
  • verdana 04.09.09, 17:39
    Mój też.
    W dodatku dziś np. musi iść do kina (rozszerzony polski,
    przygotowujacy do olimpiady, ktorej nie ma szans napisac). Godziny -
    17-22.
    We wtorki i czwartki zajecia dodatkowe, tez do czegos pzygotowujące,
    nie pamietam do czego (robie się coraz bardziej troskliwa z minuty
    na minutę)
    W poniedziałki korepetycje, a wlasciwie lekcje, matematyki.
    Konieczne, bowiem akurat matematyk w szkole jest na poziomie
    zerowym. Dwa dni w tygodniu - angielski(ew. chce zmniejszyć do raz w
    tygodniu 2 godziny - to nie to samo, ale życ tez trzeba).
    Tylko sam syn chce chodzic na te kursy. Woli to, niz samemu robic
    testy, bo wie, ze przy takiej ilości zajęć po prostu nie bedzie sie
    umiał zmusić. A kursy w 6 klasie podobaly mu się (dziwne upodobania
    maja ludzie).
    Mam nadzieję, ze przynajmniej co głupzych szkolnych zadań domowych
    nie będzie odrabiał:)
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • joa66 04.09.09, 17:52
    W takiej sytuacji zostaje tylko obserwowanie dziecka czy nie pada na
    nos ze zmęczenia, fizycznie i psychicznie.

    Nie wiem jak wyglądaja takie kursy, ale może nic się nie dzieje
    jeśli opuści się jedne zajęcia. Czasami więc pewnie można odpuścic
    sobie kurs, albo iść na część zajęć(oczywiście jeżeli ma to sens
    merytoryczny).

    Nie mam pojęcia jak ważna jest częśc biologiczna na egzaminie i na
    ile jest to konieczne, żeby chodzić na wszystkie części. Jeżeli
    biologia w szkole jest na przyzwoitym poziomie, może wystarczy, żeby
    zrobił dodatkowo 2-3 zestawy pytań przyrodniczych w domu?
  • joa66 04.09.09, 19:17


    Dlaczego pisałaś o synu, że trochę leniwy? - czytam o jego zajęciach
    i sporo tego jest. I czy jest to naprawdę o wiele mniej niż np.
    robisz Ty czy wiele dorosłych osób?

    Na pewno warto włożyć więcej wysiłku, żeby dostać się do wybranej
    szkoły, ale gdzieś są granice wytrzymaości.
  • verdana 04.09.09, 19:22
    O wiele więcej. Zawsze twierdzę, że niemal nikt nie ma tylu zajęć co
    nastolatki. Dla mnie reszta życia to odpoczynek po szkole. Włączając
    w to czas posiadania niemowlecia+ trzylatka+pisanie doktoratu w
    kawalerce:)
    Ale czym innym jest uczestnictwo w zajęciach, a czym innym - nauka.
    Tyle, ze ja to lenistwo rozumiem. Może nie popieram (rozumowo), ale
    rozumiem.
    Od piątej klasy nie splamilam się odrabianiem lekcji, za wyjątkiem
    wypracowań z polskiego. Owszem, pilnie uczylam się francuskiego na
    prywatnych lekcjach, ale to calkiem inna historia.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • agatka_s 04.09.09, 17:39
    u mojego syna "kurs przygotowawczy" już się rozpoczął: mają nową
    matematyczkę, która im powiedziała, że jej uczniowie do tej pory nie
    schodzili ze średnią z egzaminu gim z części mat-przyr poniżej 48,6
    pktów i dała już pierwszego dnia 5 kobylastych zadań do domu. Syn
    jest "wniebowzięty" ;-) (ale podobno ta pani naprawde jest super,
    nawet głąba matematycznego nauczy)

    Serio: nie, napewno nie-szkoła to zrobi.

  • Gość: anna IP: *.aster.pl 04.09.09, 21:02
    a te kursy to w szkole, czy poza szkołą?
  • verdana 04.09.09, 21:13
    Poza szkołą.
    W szkole sa zajecia przygotowawcze, ale szkoła nie jest tak naprawdę
    dobrym miejscem do tego. Uczniowie bowiem znaja nauczycieli, boja
    się czesto odpowiadać, w obawie przed tym, ze powiedza cos źle,
    znaja też - w przypadku humanistyki - wymagania wlasnego
    nauczyciela.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • joa66 04.09.09, 22:43
    A czy nie jest sensowniej (w przypadku kiedy uczen ma dużo zajęć)
    zdecydowac się na przygotowanie indywidualne, czyli krótko mówiąc
    popularne korepetycje? Koszt może będzie taki sam, bo zamiast 6
    godzin w grupie wystarczy jedna indywidualna?
  • verdana 05.09.09, 09:31
    Chyba w tym wypadku korepetycje indywidualne nie istnieja - nie znam
    nikogo, kto przygotowywalby jednoczesnie z polskiego, historii i
    reszty humanistyki, podobnie jest z matematyka, fizyka , geografią
    itd. Tak więc musialabym zatrudnić sztab korepetytorow.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • myszmusia 05.09.09, 09:53
    o przygotowywalby jednoczesnie z polskiego, historii i
    > reszty humanistyki, podobnie jest z matematyka, fizyka , geografią

    tak to tylko w erze;-)
    korepetycje bierze sie z konkretnego przedmiotu, zreszta nie wyobrazam sobie takiego nauczyciela omnibusa,który byłby w stanie uczyc na wysokim poziomie kilku przedmiotów, zawsze którys byłby dla niego podstawowy a inny dodatkowy."zbiorczo " to tylko naucanie poczatkowe pozniej nie ma tak dobrze i tanio;-)


    --
    -----------------------------------

    [img]http://i27.tinypic.com/scqd7s.gif[/img]
  • myszmusia 05.09.09, 05:24
    nie chodzi na zadne kursy, maja w szkle w ramach lekcji to zapewnione:-) Na korepetycje i inne dodatkowe tego typu tez nie chodzi.Wprawdzie jak na moje oko mogłaby sie wiecej uczyc w domu - ale to na moje a nie jej;-)
    --
    -----------------------------------

    [img]http://i27.tinypic.com/scqd7s.gif[/img]
  • joa66 05.09.09, 10:16
    To tylko teoretyczne rozważania.(Wystarczyłoby "tylko" 3
    korepetytorów - i przecież wszyscy nie musieliby przychodzic w tym
    samym tygodniu)

    wiem, przesadzam:)
  • verdana 05.09.09, 10:34
    Nie -problem tez w tym, ze kursy mają mniej-wiecej ustalone
    proporcje. Tymczasem zatrudniony prywatnie np. biolog mialby ambicje
    nauczenia calego kursu biologii na wyrywki:)
    Zdecydowanie obstawiam kursy, takze jako pewna oszczedność czasu -
    mlody czlowiek robi na nich rózne testy i nie musi robic ich juz w
    czasie wolnym.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • myszmusia 05.09.09, 10:42
    ale kursy przeciez tez robi dodatkowo POZA szkoła czyli w czasie wolnym.CHyba jednak najlepeij jak robi sie to po prostu w szkole
    --
    -----------------------------------

    [img]http://i27.tinypic.com/scqd7s.gif[/img]
  • verdana 05.09.09, 10:52
    W szkole - to zalezy. Jesli jest dobry nauczyciel przedmiotow
    matematycznych - jak najbardziej mozna się przygotować. Natomiast
    część humanistyczna - przerabalam to juz - jest niewymierna.
    nauczenie się pisanie "pod jednego nauczyciela" zwykle konczy się
    tym, ze dziecko (i to niestety, szczegolnie piszace dobrze i
    niekonwencjonalnie) ma potem klopoty. Kursy zatem maja nauczyć
    pisania (&*^%#&) bezosobowej, sztywnej rozprawki "pod klucz". Dobrzy
    nauczyciele (dobrzy własnie) czasem tego nie potrafią...
    I nie wszystkie szkoly organizują douczanie - uczenie na lekcjach,
    na stopien to absolutnie nie to samo.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • joa66 05.09.09, 11:02
    Też uważam, że fajnie zrobić chociac jeden test humanistyczny z
    nauczycielem innym niż zwykle. Nie mam na mysli nawet samej techniki
    zdawania testów, ale inne spojrzenia na pracę ucznia.
  • myszmusia 05.09.09, 11:10
    testy sa rozwiazywane w wiekszosci " z klucza" (w sumie niestety - tu sie musze zgodzic z verdana )dziecko dobrze piszace musi opanowac niestety sztukie pisania "pod test" kto wie moze to sie tez do czegos przyda;-)
    Dobry polonista w tej chwili niestety musi byc "dwutorowy" i umiec ocenic indywidualnosc a jednoczesnie nauczyc tego co wymaga sie zewnetrznie.
    --
    -----------------------------------

    [img]http://i27.tinypic.com/scqd7s.gif[/img]
  • verdana 05.09.09, 11:26
    Sztuka pisania pod test przydaje się - do rozwiązywania testów. Li i
    jedynie.
    Dobry polonista(i historyk, i nauczyciel WOS-u), ktory musi oceniać
    wg. kretyńskich wymogów zewnetrznych, przestaje być dobrym
    nauczycielem. Najlepszy polonista, jakiego znałam, zrezygnował z
    pracy w szkole twierdząc, ze nie bedzie uczestniczył w procederze
    oduczania myślenia.
    Jako, ze wiele lat prowadziłam kursy, wiem, jakie to trudne -
    musiałam mowic uczniom rózne rzeczy, ktore byly 100% prawdą z
    dodatkiem "Ale nie piszcie tego na maturze". Czułam się jak za
    czasow głębokiego PRL-u.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • myszmusia 05.09.09, 12:14
    > Dobry polonista(i historyk, i nauczyciel WOS-u), ktory musi oceniać
    > wg. kretyńskich wymogów zewnetrznych, przestaje być dobrym
    > nauczycielem.
    kwestia interpretacji co jest dobre;-)
    jezeli potrafi oddzielic jedno od drugiego to czemu nie .
    Ale ty wiesz swoje:-)
    --
    -----------------------------------

    [img]http://i27.tinypic.com/scqd7s.gif[/img]
  • verdana 05.09.09, 12:48
    Wiem swoje, bo jak mozna uczyć czegoś, o czym wiadomo, ze jest
    błędne, albo uczyc pisania w sposób schematyczny kogoś, kto ma
    zdolności literackie?
    Jesli program szkolny i wymogi egzaminacyjne zmuszają mnie do
    mówienia uczniom ewidentnej nieprawdy (lub ukrywania prawdy), bo
    jest ona wymagana w trakcie egzaminu, to jak moge pozostac dobrym
    nauczycielem? Muszę młodziezy powiedzieć, zeby dla wlasnego dobra
    pisała to, co jest oficjalnie uznane za prawdziwe, a siedziała cicho
    i nie wychylała się z własnymi pogladami. To nie jest nauka moralnie
    obojętna.
    Albo moge ukrywac przed uczniami, ze podręczniki nie zawsze mowią
    prawdę - wtedy ja takze przekazuje im fałszywe informacje.
    Ani jedno z tych rozwiązań nie pozwala mi uczyć zgodnie z moim
    sumieniem. Taka jest smutna prawda.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • joa66 05.09.09, 10:54
    Jeżeli Twój syn sam chce chodzić na te zajęcia , to niech chodzi.

    Ja pewnie dawałabym dziecku Omega3 w takiej sytuacji- podobno robi
    cuda. A na pewno nie zaszkodzi.
  • verdana 05.09.09, 11:10
    Myslisz? Zawze mam opory przed podawaniem komukolwiek czegokolwiek,
    z witaminami włącznie. Ale może...
    Chce chodzić, inaczej bym chyba nie zmuszała. Choc sama nie wiem,
    może i bym zmusiła?
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • joa66 05.09.09, 11:23
    Ja też. Ale OMEGA 3 tak jak pisałam podobno działa cuda, a połączona
    z wysiłkiem fizycznym pomaga wyjść ze stanów depresyjnych.

    Nawet jak nie pomoże to nie zaszkodzi.

    A jeżeli nie chcesz podawać suplementów zawsze zostaje dieta bardzo
    bogata własnie w OMEGA3 - tłuste ryby, niektóre oleje - można
    poszperać w googlach i w zalezności od upodobań dziecka kulinarnych
    wzbogacić jego dietę o duże dawki O3.
  • verdana 05.09.09, 11:27
    Syn zadeklarował, ze chce Omegę. Taka kuchnie, ze wzgledu na wlasne
    zdrowie, prowadze od lat, a efektow intelektualnych jkos nie widze:)
    No chyba, ze gdyby nie to, byloby jeszcze gorzej:)
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • joa66 05.09.09, 11:38
    To nie tylko intelekt ale i spokój wewnętrzny. Pogooglałam trochę
    przed chwilą i jest sporo artykułow nie reklamujących konkretnych
    produktów, tylko kwasy Omega 3 jako takie.

    Ciekawe czy na kursach ucza jak wybrnąć kiedy pytanie/temat jest zły
    merytorycznie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.