Dodaj do ulubionych

Jakie parówki?

09.06.09, 20:48
Córka ma 13 miesięcy i od czasu do czasu chciałabym urozmaicić jej
dietę podajc parówki. Czy są jakieś "zdrowe" parówki dla dzieci i
jak je mozna podawać?
Edytor zaawansowany
  • Gość: ? IP: *.chello.pl 09.06.09, 20:58
    >Czy są jakieś "zdrowe" parówki dla dzieci

    chyba żartujesz?
  • Gość: ? IP: *.chello.pl 09.06.09, 21:01
    właściwie dlaczego chcesz rozszerzać dietę dziecka - zaczynając od "syfu"?
    Rozszerzaj naleśnikami, owocami, jogurtami, gotowanym na
    parze/duszonym/pieczonym mięsem..ale żeby zaczynać od parówek?
    wejdz tutaj - forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=579
    i popatrz co gotują/ przygotowują dziewczyny.
  • monisku32 09.06.09, 21:17
    Parówki to w 30 proc. tłuszcz, poza tym odpadki, np. świńskie ryje.
    Zmielić można wszystko. Naprawdę chcesz to dać dziecku?

    Ugotuj córeczce czerwoną soczewicę z pełnoziarnistym ryżem z łyżką
    amarantusa, daj pieczonego buraka, skarmelizowany w piekarniku
    korzeń pietruszki, razowy makaron z oliwą z oliwek, pieczoną dynię,
    kaszę jaglaną z namoczonymi na noc suszonymi na słońcu morelami,
    figami, daktylami i rodzynkami z odrobiną miodu. Zrób jej rybę i
    brokuły na parze, a do tego surówkę z marchwi z pestkami dyni. Daj
    jogurt naturalny, maślankę, mleko sojowe albo ryżowe. Można zrobić
    pulpety z indyka, upiec udo gęsie, kupić ekologiczną szynkę,
    przepiócze jaja (takie fajne małe), można pokroić w paski paprykę i
    ogórka (u nas ogórki to "krokodyle") albo pomidory w kostkę (dodac
    oliwy i bazylii). Itd. W obliczu takich możliwości po co w ogole
    rozważać podanie dziecku parówki...?

    --
    Kajtuś (ur. 19 V 06, 4180 g, 59 cm) ma już
    Łucja (ur. 27 XII 08, 3,5 kg, 58 cm) ma już
    Uśmiech córeńki
    Moje dzieci
  • kail80 09.06.09, 22:29
    Są firmy, które mają w swojej ofercie takie parówki "niby dla
    dzieci", ale co mają w środku - nie wiem.
    Ale tak na marginesie to chyba dziecku w tym wieku nie podawałabym
    parówek jeszcze.
  • cafe_tee 10.06.09, 20:57
    ...to żart prawda?

    nie ma "zdrowych" parówek :D
    podaj dziecku marchewkę do chrupania, albo ugotowaną.Własnej roboty mięso itp -
    ale nie parówki........


    --


    ≈♀♂
  • Gość: Reddrako IP: 83.238.208.* 06.01.10, 14:50
    srata tata moje panie - zycie tez jest niezdrowe...
    buraki? marchewki do chrupania?! - moze jak 1,5 roczne dziecko ma
    pelna klawiature zabkow to owszem...predzej jednak nie radze.
    Na nalesniki i karmelizowanie i sranie w banie to trzeba siedziec na
    dupie w chalupie a niestety prawda jest taka ze jak maluch ma 6
    miechow to trzeba do roboty wrocic (albo bogato zamążpojsc):)
    Jednak generalnie trzeba wrocic do pracy - a wtedy juz nie ma czasu
    na duszone wazywka i inne wymysly. Zatem jak chcesz - daj dziecku
    parowke- nic mu nie bedzie - wybierz cieleca zze skorka ktora dobrze
    mozna usunac i postaraj sie przeczytac czy nie ma za duzo "E" i
    konserwantow (mozna takie dostac) i atak. Patrz tylko na to zeby
    parowki nie staly sie glownym skladnikiem diety bo stworzysz
    potwora:) Kupuj gesi pasztecik z Żurawina i tego typu rzeczy - nie
    przyzwyczajaj do parowek bo w nich oprocz soli i tluszczu niewiele
    jest:)
    z drugiej strony - nie miej zludzen - bo jak widze panny ktore w
    knajpie zamawiaja salatke z kurczaka srogo polana sosem majonezowym -
    0 to po 1 primo - sos ma wiecej kalorii niz moj obiad a po 2 primo
    piersi z kurczaka ktore wlasnie w siebie pakuja urosly do rozmiarow
    kiedy to mozna je spalaszowac przez 2 tygodnie popychane zmutowanymi
    genami a kurczak ktory dumnie nosil wypieta owa piers wlasciwie jej
    nie nosil bo siedzial w tak ciasnej klatce ze nie wie jak sie
    chodzi,nieba nigdy nie zobaczyl a ziarna czy odpadkow (ktorymi
    normalnie sie kura zywi) nie zna... A ludzie uwazaja to za cud
    zdrowia hehehe. na koniec - refleksja - dobre przedwojenne i wojenne
    roczniki zyja do dzisiaj - maja po 70-90 lat i wsuwali slonine z
    chlebem, golonka i swinine. Wolowina to byl rarytas a kury byly
    pochlaniane razem z tlustymi kuprami. O salatkach nikt nie slyszal -
    no, moze do scierwa podawalo0 sie ogorki kiszone, kapuste badz
    buraczki w occie:)
    zatem nie przeginaj w zadna strone i dawaj dziecku wraz z rozwojem
    coraz wiecej rzeczy "normalnych" jakie bedzie jadlo w normalnym
    swiecie bo po kure nikt nie jezdzi na wioske:)
    dosc kazania
    smacznego.
  • houdiridi 06.01.10, 15:23
    Gość portalu: Reddrako napisał(a):

    > srata tata moje panie - zycie tez jest niezdrowe...
    > buraki? marchewki do chrupania?! - moze jak 1,5 roczne dziecko ma
    > pelna klawiature zabkow to owszem...predzej jednak nie radze.
    > Na nalesniki i karmelizowanie i sranie w banie to trzeba siedziec
    na
    > dupie w chalupie a niestety prawda jest taka ze jak maluch ma 6
    > miechow to trzeba do roboty wrocic (albo bogato zamążpojsc):)
    > Jednak generalnie trzeba wrocic do pracy - a wtedy juz nie ma
    czasu
    > na duszone wazywka i inne wymysly. Zatem jak chcesz - daj dziecku
    > parowke- nic mu nie bedzie - wybierz cieleca zze skorka ktora
    dobrze
    > mozna usunac i postaraj sie przeczytac czy nie ma za duzo "E" i
    > konserwantow (mozna takie dostac) i atak. Patrz tylko na to zeby
    > parowki nie staly sie glownym skladnikiem diety bo stworzysz
    > potwora:) Kupuj gesi pasztecik z Żurawina i tego typu rzeczy - nie
    > przyzwyczajaj do parowek bo w nich oprocz soli i tluszczu niewiele
    > jest:)
    > z drugiej strony - nie miej zludzen - bo jak widze panny ktore w
    > knajpie zamawiaja salatke z kurczaka srogo polana sosem
    majonezowym -
    > 0 to po 1 primo - sos ma wiecej kalorii niz moj obiad a po 2 primo
    > piersi z kurczaka ktore wlasnie w siebie pakuja urosly do
    rozmiarow
    > kiedy to mozna je spalaszowac przez 2 tygodnie popychane
    zmutowanymi
    > genami a kurczak ktory dumnie nosil wypieta owa piers wlasciwie
    jej
    > nie nosil bo siedzial w tak ciasnej klatce ze nie wie jak sie
    > chodzi,nieba nigdy nie zobaczyl a ziarna czy odpadkow (ktorymi
    > normalnie sie kura zywi) nie zna... A ludzie uwazaja to za cud
    > zdrowia hehehe. na koniec - refleksja - dobre przedwojenne i
    wojenne
    > roczniki zyja do dzisiaj - maja po 70-90 lat i wsuwali slonine z
    > chlebem, golonka i swinine. Wolowina to byl rarytas a kury byly
    > pochlaniane razem z tlustymi kuprami. O salatkach nikt nie
    slyszal -
    > no, moze do scierwa podawalo0 sie ogorki kiszone, kapuste badz
    > buraczki w occie:)
    > zatem nie przeginaj w zadna strone i dawaj dziecku wraz z rozwojem
    > coraz wiecej rzeczy "normalnych" jakie bedzie jadlo w normalnym
    > swiecie bo po kure nikt nie jezdzi na wioske:)
    > dosc kazania
    > smacznego.

    POPIERAM
    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]
    http://www.suwaczki.com/tickers/zrz6x1hpmvbdrm8j.png[/img][/url]
  • babcia47 11.01.10, 13:43
    takiego postu to nawet nie chce się za bardzo komentować..ale po
    pierwsze primo gotowanie nie jest tak czaso- i pracochłonne jak sie
    wydaje, najczęściej to tylko brak wprawy, pozatym przy tych
    urządzeniach kuchennych, które teraz są dostępne i zaopatrzeniu az
    grzech zywić się niezdrowo i niewiele do tego trzeba czasu i
    kasy..kiedyś jadano tłusto, bo mięso było rarytasem a świże warzywa
    ww okresie zimowym niedostepne..było jeszcze cos takiego jak
    przednówek, kiedy nawet w sklepach nie mozna było kupić nic
    rozsadnego, brakowało nawet ziemniaków i warzyw korzeniowych (gorsze
    warunki przechowywania niz dzisiaj)..i nie było to tak dawno, bo
    jeszcze w latach siedemdziesiątych..po drugie primo do jedzenia
    warzywek a nawet ich chrupania dziecko nie potrzebuje całej
    klawiatury zebów w buzi..z niektórymi radził sobie b.dobrze mój 10-
    miesięczny wnuk z 6-oma zębami..po trzecie primo, owszem 70-90
    latkowie, którzy zajadali się tłustosciami a których warzywa w zęby
    zazwyczaj kłuły, dziś żyją..z cukrzycą, nadciśnieniem i miżdzycą jak
    znakomita większość "starszyzny" w mojej rodzinie, każdy ma nadwagę,
    która jest powodem tych niedomagań..ale na zmianę nawyków
    zywieniowych cięzko ich namówić, chyba, ze choróbsko juz tak
    przyciśnie, ze nie da rady inaczej..za to najpierw "wsiągną" kawał
    tłustego smazonego boczku z ziemniakami a potem sie dziwią, że
    cukier tak skacze, ze nie idzie nad tym zapanować..na kupno parowara
    skąpia..a co miesiąc zostawiają kilka setek w aptece..w parówkach
    też przewaznie jest sam tłuszcz i różniste skrobie..najmniej jest w
    nich mięsa..to juz lepiej samemu wrzucic do piekarnika kawałek
    przyprawionego mięsa w folii..roboty prawie wcale, za to wwiadomo,
    ze w miesie jest 100% miesa i to świerzego, dobrej jakosci a nie
    zmielonych odpadów, takich części tuszki, na która nikt nie
    popatrzyłby z apetytem
    --
    Lady Sybil chrapała cicho. Małżeństwo zawsze jest związkiem dwojga
    ludzi gotowych przysiąc, że tylko to drugie chrapie...
  • Gość: sloniaa IP: *.ghnet.pl 10.01.10, 16:00
    Gerber wprowadził niedawno na rynek paróweczki w słoiczku (4
    paróweczki = 70g, za ok. 4,60zł). Drogo, ale przynajmniej nie ma
    konserwantów, wypełniaczy itp. I wierzę, że mają w swoim składzie
    głównie mięso, ale ja swojemu synkowi podaję je rzadko (1-2 w
    miesiącu). Ale w żłoku to powiedziałam opiekunkom, żeby dostawał
    jedzenie z cateringu, a nie ze słoiczków - niech się zaznajamia z
    normalnym jedzeniem ;-)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.