Dodaj do ulubionych

2 miesiące - 6 kilo tylko.

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.14, 17:12
Po świętach Wielkanocnych zaczęłam się odchudzać. Zapisuję to co jem w kalendarzu. Mam grzeszki jedzeniowe lub ilościowe ale generalnie lubię to co jem, wybieram sobie na bieżąco coś z lodówki, sama robię zakupy starając się unikać bardzo alorycznych i niezdrowych produktów. Ale żywię też dzieci więc np kasze, makarony, chleb w domu są (raczej pełnoziarniste). Jem cco 2-3 godziny, czasami godzina po godzinie, zmuszam się do późnego śniadania, staram się i coraz częściej to się udaje nie jeść w nocy i późnym wieczorem, kolacje bez węgli. Mnóstwo truskawek w tym zdarza się z cukrem, z odrobiną bitej śmietany. Schudłąm 6 kilo czyli coś robię nie tak z ilością i z jakością posiłków. Mam 180 cm i ważyłam 136 kilo teraz 130. Muszę brać niestety leki powodujące tycie ale wcześniej popełniałam też wszelkie możliwe błędy żywieniowe i nie przejmowałam się wcale swoją wagą. Czy jedząc normalnie śniadanie, obiad kolację i kilka przekąsek daję sobie za dużo Kalorii? Nie bywam głodna, nie mam ochoty na słodycze, zaczęłam sie trochę ruszać.
  • agnieszka_bialek 16.06.14, 10:53
    Witam,

    6 kilogramów w 2 miesiące to dobry wynik. Tym bardziej, że odchudza się Pani sama, bez pomocy specjalisty.
    Lepiej stopniowo, a skutecznie.
    Proszę jeść regularnie - 3 podstawowe posiłki i 2 mniejsze. Pomiędzy posiłkami nie należy podjadać. Śniadanie powinno być duże, zawierać wszystkie składniki pokarmowe. Idealnie do godziny po obudzeniu. Na kolację ograniczamy węglowodany.
    Do każdego posiłku warzywa lub owoce, należy wyeliminować cukier i żywność przetworzoną.
    Dużo pić, aby wspomagać oczyszczanie organizmu i spalanie tłuszczu.

    Pozdrawiam
    --
    Agnieszka Białek
    www.dietetyk-wroclaw.net
  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.14, 12:12
    Bardzo serdecznie dziękuję za odpowiedź :)))
    Nie lubię trzymać się ściśle jakiegoś planu np jadłospisu ułożonego przez dietetyka :(, stosować jakąś konkretną dietę, inną niż reszta rodziny dla której przygotowuję posiłki. Posiłki to frajda, chyba niestety żyję po to, żeby jeść. Lubię jeść prosto, szybko i impulsywnie, spontanicznie ale to co przez te 2 miesiące robię to chyba jakaś powolna i najeżona wpadkami zmiana nawyków żywieniowych na zdrowsze i bardziej racjonalne. Bardziej podobne do dziecinnych i męża (wszyscy szczupli bardzo). Dzisiaj o kilo znowu mniej. Wydaje mi się, że jednak nadal powinnam stopniowo ograniczać ilość jedzenia i ilość posiłkow. Postaram się, tak jak Pani radzi ograniczyć je do 3 głownych i 2 przekąsek (ale ze stałymi porami posiłkow i jakąś taką regularnością mi trudno). Piję teraz sporo herbatek ziołowych, zielonych, owocowych, także polecaną wodę z cytryną na czczo. (ale po niej jednak kawę :()
    Duże śniadanie zjeść trudno bo w ogóle wpycham niewielkie śniadania w siebie z rozsądku i na siłę, nie jestem wcale głodna do południa lub dłużej. Bałam się, że mając niewielką niedoczynność tarczycy, łykając antydepresanty i zolaxę - tak czy inaczej nawet malutko jedząc będę tyła. Dużo ruchu to ponad moje siły - dużą zmianą w siedzącym trybie życia są już te krótkie i powolne spacerki 5 razy w tygodniu. Dziękuję raz jeszcze.
  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.14, 12:37
    Jeszcze raz przeczytałam Pani Agnieszko to co Pani napisała (zresztą czytam Pani odpowiedzi w innych wątkach dla wzmocnienia motywacji, wielkie dzięki)
    I niestety ja nie wyeliminowałam całkowicie cukru i przetworzonej żywności ponieważ to by mi "przeszkadzało" w odchudzaniu, po prosty trudniej byłoby trzymać się jedzenia mało i zdrowo gdybym w ogóle zabroniła sobie absolutnie jedzenia tego co czasem/często jedzą domownicy, rodzina, przyjaciele, babcie. Tzn w kawiarni zamiast zamawiać do kawy ciacho - odłamuję 1-2 małe kęsy od ciastaka dziecka, wypijam 2 łyki soku pomarańczowego wyciskanego z jego szklanki, w domu staram się nie jeść wcale pysznego domowego ciasta teściowej ale już u przyjaciółki na jeden dwa kęsy lub 1 mały kawałek czasem (nie codziennie chyba) się skuszę. Postaram się to jeszcze bardziej ograniczyć ... a może kiedyś wyeliminować. Nie lubię czuć się wyizolowana ze wspólnych posiłów ale ostatnio wącham dzieci czekoladę zamiast ja zjadać z nimi tzn częstować się :)
    Noszę też zawsze jakąś zdrową przekąskę np obrane marchewki albo jabłko, orzechy ze sobą i jak wpadam do znajomych staram się jeść to co mam w pudełku (ostatnio truskawki) zamiast ciastek, tóre leżą na stole. Sprawia to nawet frajdę takie powolne wyrabianie w sobie silnej woli i panowania nad swoimi chętkami. Martwi mnie tylko to, że jakoś nie dopuszczam do powstawania uczucia głodu a to chyba konieczność przy odchudzaniu i trzeba się nauczyć po prostu znosić głód.
  • agnieszka_bialek 17.06.14, 10:00
    Witam,

    Dziękuję za miłe słowa :)
    Może proszę spróbować tak - ograniczyć posiłki do 5 dziennie. Zrezygnować z podjadania. Ale w ramach II Śniadania lub Podwieczorku zjeść kawałek domowego ciasta - jeden, ale cały i ze smakiem.
    Jeśli ureguluje Pani posiłki i zrezygnuje z podjadania (dopuszczam truskawki bez cukru i śmietany :) organizm przyzwyczai się do regularności, a układ pokarmowy będzie miał czas na odpoczynek między posiłkami.
    Po kilku dniach pojawi się wilczy apetyt na Śniadanie, może uda się kawę wypić dopiero po lub w trakcie Śniadania. Brawo za wodę z cytryną :)

    Życzę powodzenia,
    Pozdrawiam
    --
    Agnieszka Białek
    www.dietetyk-wroclaw.net
  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.14, 13:33
    Dziękuję baaaaardzo. Czytam stare wątki i Pani odpowiedzi dla frajdy i dla motywacji i dla nauki. Trochę zdeprymował mnie małż, który pokazał mi gazetę The Times z 14 czerwca, dodatek Weekend i tam artykuł jakiegoś lekarza o mitach w odchudzaniu. :((
    Podobno wiedza o odżywianiu zmienia się co kilka lat i najnowsze badania osób odchudzających sie wskazują, ze śniadanie, małe a częste posiłki, picie wody, krótkie i drastyczne diety i wiele innych (nie)/polecanych przez dietetyków i lekarzy rzeczy tak naprawdę nie ma oparcia w najnowszych eksperymentach i doniesieniach naukowych. Trochę zgłupiałam ale (cytując Woody Allena) "whatever works " :) zamierzam stosować to co stosuję i racjonalnie uznać ten artykuł za pojedynczą wypowiedź kłócącą się z tym co mądrzy ludzie od dana i stale zalecają. Poza tym byłam u rejonowego lekarza rodzinnego i na ostatniej wizycie (w trakcie której zdiagnozowała cukrzycę) zważyła mnie w gabinecie i teraz, po dokładnie 6 tygodniach też zważyła i mam 9 kilogramów mniej ! To cieszy i motywuje do ograniczenia grzeszków. Z tym ciastem domowym zrobię tak jak Pani poleca i ograniczę liczbę posiłków bo ja właściwie niemal ciągle coś jem, tylko teraz zdrowe rzeczy. Może kiedyś dojdę do stałych pór posiłkow. Moje dzieci są strasznie głodne właśnie rano (tak jak Pani poleca) potem po szkole też i mnóstwo jedzą a w porze kolacji niekoniecznie (czasami wręcz opuszczają ostatni posiłek tzn kolację, np jak dużo warzyw i owoców jadły na podwieczorek) i zupełnie nie mają mojego problemu największej chęci na jedzenie późnym popołudniem i wieczorem i w nocy. Ja rano nadal się zmuszam (mimo rewelacji o niekoniecznym śniadaniu i metabolizmie z tego artykułu Times"a) do śniadania i nie czuję absolutnie żadnego apetytu aale, o dziwo, po tych 2 miesiącach zdrowszego i bardziej umiarkowanego jedzenia i picia - naprawdę jakoś rzadko w ogóle czuję głód czy apetyt i bez wielkiego żalu odpuszczam najczęściej te węgle (węgle tylko ograniczam, zdrowe węgle jem) w tym cukry, tłuszcze, które jedzą dzieciaki, małż i przyjaciele na imprezach i spotkaniach i w domu. Robię zdrowsze zakupy starając się na etapie kupowania zapasów do lodówki nie brać nic , co stanowiłoby jakąś pokusę nie do odparcia. Na to co przynoszą babcie nie mam wpływu ale moje dzieciaki lubią też dużo zdrowych rzeczy. Kluczowe jest że jak na razie lubię tzn polubiłam te niejedzenie śmieci i lubię zdrowo odżywiać rosnące młode organizmy, jem bardziej jak dzieciaki i mniej i niemal prawie polubiłam krótkie i wolne spacery. Może kiedyś zacznę chodzić z kijkami,na razie sama dla siebie i dla zdrowia nie lubię spacerować nadal ale obowiązek spacerku z psem (i dla psa) stał sie ok. Powolutku coraz mniej mnie te spacerki męczą. dziękuję za to forum.
  • tamaryszek44 19.06.14, 21:28
    Basiu, trzymam za Ciebie kciuki i kibicuję Ci. Wiele z tego co piszesz sama odczuwałam. Ten brak apetytu na śniadanie ci minie, ale może potrzebujesz na to więcej czasu. Ja miałam tak samo, a teraz raniutko po obudzeniu odczuwam tylko głód. Pierwsze kroki wiodą do kuchni i lodówki.
    Szkoda że nie ćwiczysz, ale może twoja tusza nie bardzo temu sprzyja. Może jakiś basen na początek? Ja miałam 20 kilo nadwagi, też nie stosowałam żadnych opracowanych diet tylko jadłam mniej a częściej, ale raczej to samo co rodzina. Mi bardzo pomógł rower, codziennie nim pedałowałam 25 - 30 km., ale ja nie byłam otyła i było mi łatwiej. Ty musisz poszukać odpowiedniego ruchu i spacery o który piszesz to bardzo dobre rozwiązanie.
    Trzymam kciuki i śledzę Twoje poczynania:)
    --
    " Zawsze patrz na jasną stronę życia "
    ...i tej zasady warto się trzymać.
  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.14, 22:00
    Witaj :-)
    Dziękuję za doping. Dziś syn na siłę trochę wyciągnął mnie na kijki wieczorem. To mòj pierwszy raz, kijki są męża. Nie umiem zmusić się do ćwiczeń bez przyjemnošści a frajdę mam tylko z basenu?może i z tańca trochę też. Kasy mi szkoda na siebie tzn na basen, mam wysokokosztowe dzieciaki :-). Mam orbitreka i kiedyś wreszcie go zacznę używać do ćwiczeń...
    Pozdr
  • tamaryszek44 19.06.14, 22:18
    Myślę że przy Twojej tuszy orbitrek jest na ostatnim miejscu, jako sprzęt do ćwiczeń, ale spacery i kijki jak najbardziej. Jak już pozbędziesz się trochę niechcianego balastu łatwiej Ci będzie się poruszać. Trzymam kciuki za wytrwałość i osiągnięcie celu. Nie zniechęcaj się!
    Pozdrawiam i czekam na recenzje;) z poczynań.
    --
    " Zawsze patrz na jasną stronę życia "
    ...i tej zasady warto się trzymać.
  • agnieszka_bialek 20.06.14, 11:37
    Witam,

    Wiem o którym artykule Pani wspomina :) Niełatwo się domyślić, że nie jest moim ulubionym :)
    Wiedza żywieniowa (jak każda specjalistyczna) wciąż się rozwija i pojawiają się nowe mniej lub bardziej cudowne sposoby na szczupłą sylwetkę.
    Bywają sprzeczne teorie i nie oznacza to, że jedne są błędne, a inne nie - każdy z nas jest inny i to co będzie działało w Pani przypadku, niekoniecznie sprawdzi się u kogoś, kto ma inny tryb życia, sylwetkę, wiek, płeć i towarzyszące schorzenia. Nie bez znaczenia są preferencje smakowe - wegetarianin nie będzie się dobrze czuł na diecie wysokobiałkowej, a zatwardziały "mięsożerca" nie zacznie nagle odżywiać się kiełkami. Skutek - rezygnacja z diety w krótkim okresie.
    Ze śniadaniami jest tak - jeśli ustalimy Pani dietę przykładowo na 1200 kcal to faktycznie z czystej matematyki wynika, że powinna Pani chudnąć bez względu na to jak rozłożone są posiłki.
    Ale.. po pierwsze, gdy nie jemy śniadań i nie jemy regularnie - zazwyczaj w godzinach wieczornych pojawia się wilczy apetyt i nadrabiamy cały dzień obiecując sobie, że zaczniemy od nowa "od jutra".
    Po drugie zjedzenie czegoś rano jest nie tylko zdrowe, ale też sprzyja odchudzaniu - metabolizm odpala i ładnie działa cały dzień. To co zjemy rano, na pewno spalimy, a wieczorne kalorie w nocy będą się odkładać, ponieważ podczas snu zużywamy niewielką ilość energii. Po obfitej kolacji nie mamy ochoty na śniadanie, żołądek jest przeciążony, próbuje strawić to, co "zalegało" nocą. Skutek - wolny metabolizm przez cały dzień.
    Pani wynik - 9kg w 6 tygodni - rewelacja - Gratuluję!
    Proszę działać dalej - tak jak Pani działa i nie przejmować się jeśli w następnych tygodniach spadki będą mniejsze. 0,5kg-1kg tygodniowo to będzie bardzo dobre tempo.

    Pozdrawiam
    --
    Agnieszka Białek
    www.dietetyk-wroclaw.net
  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.14, 10:08
    Jeszcze raz dzięki.
    Spróbuję tej regularności posiłków i może uda mi się zapewnić żołądkowi odpoczynki i przerwy od posiłków.
    Zapiszę tu co jem to może powstrzymam się od jedzenia za dużo i bez sensu, bezmyślnie, beztrosko, niezdrowo.
    Aczkolwiek dziś do małego (małego bo największą zmianą u mnie od 2 miesięcy jest porządne zmniejszenie porcji jedzenia zjadanych na raz i do śniadań dopiero się przyzwyczajam) śniadania tzn do kawy i kawałka sera białego pełnotłustego z truskawkami dodałam odrobinę sosu truskawkowego (który był z mnóstwem cukru zrobiony). W moim śniadaniu niestety nie było przyzwoitych węgli (nie licząc cukru ale on nie jest przyzwoity i sera).
    Muszę zachować możliwość spontanu i impulsywnych decyzji żarciowych bo i tak przestałam już pakować w siebie bezmyślnie i dla przyjemności tony śmieci. Robiłam dziecku śniadanie i "przy okazji" zjadłam to samo ale mniej na swoje. Jedno dziecko lubi bez węgli coś wszamać drugie przeciwnie samo gotuje kaszę jaglaną do mleka teraz i odmówiło sosu truskawkowego.
    Wydaje się, że skurczył mi się żołądek albo coś w tym rodzaju bo naprawdę w zasadzie nigdy już nie czuję głodu. Wczoraj jadłam na kolację też "z rozsądku" (bo nie czułam głodu) zupę warzywną z soczewicą i kiełkami, kolendrą etc Plus późno w nocy czereśnie i truskawki (plus dwie łyzki słodkiej masy sernikowej z tortu urodzinowego dla dziecka).
    To nie podjadanie zupełne zalecane przez Panią Agnieszkę to, cóż, przyszłościowy cel dla mnie, na razie zadowolona jestem, że minimalnie "grzeszę".
    Nie wiem też czy np woda po gotowanych warzywach, po kalafiorze, szparagach, żółtej fasolce szparagowej itp ma jakieś wartości czy zero i dlatego jednak nie warto na jej bazie robić naprędce zupy "z niczego", trzeba wylewać. Możliwe, że zmobilizuję się do gotowania warzyw na parze, czego nigdy nie robiłam, mam jakiś garnek, który nadawałby się do tego celu.
  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.14, 10:21
    PS:
    Dziś rano o kilo mniej na wadze :)
    Mam 180 cm wzrostu. Ważę (niestety) 128 kilo (na swojej, nie na lekarza) wadze.
    Mam brzuch tzn otyłość brzuszną i sylwetkę "jabłko".
    Nigdy jedzenia i nadwagi nie uważałam za jakikolwiek poważny problem, miałam większe zmartwienia. Teraz "zdrowie" , w tym swoje zdrowie postanowiłam zaliczyć do wyznawanych wartości, do tej pory zależało mi tylko na zdrowiu dzieci. Ale podoba mi się jak koleżanka wsuwając kolejnego pączka mruczy do siebie beztrosko: "ziemia wszystko wyciągnie" :) Skoro jem mniej i troszkę zaczęłam się ruszać to znaczy, że zdrowsza umrę i tyle :).
  • maitresse.d.un.francais 04.07.14, 22:06
    Ale w ramach II Śniadania lub Podwieczorku zjeść kawałek domowego cias
    > ta - jeden, ale cały i ze smakiem.

    A skąd je wziąć? Myśli Pani, że każda kobita piecze ciasto?
  • Gość: b IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.14, 10:31
    Niestety ciągle wmuszam śniadanie, a już duże śniadanie to męka i to zalecenie, żeby do godziny po obudzeniu to też nie za bardzo da się zrealizować. :(
    Niby Pani Agnieszki porady są zwięzłe, konkretne i proste ale z ich wcieleniem w życie mam problem :(
    Ta regularność posiłków np. Żeby ją osiągnąć i jeść o stałych porach 3 główne posiłki plus małe owocowe przekąskowe 2 śniadanie i podwieczorek musiałabym chyba wyjechaç na wczasy z wykupionym wyżywieniem. Tylko na 6 tygodniowych wyjazdach rehab nad morzem jadłam tak regularnie i po kolacji o 17.30 już nic aż do snu. I śniadania solidne bladym świtem o 7. Jak sama zajmuję się kuchnią i gotowaniem to takiej regularności nie udaje mi się zaplanować i zrealizować, ciągle zmieniam zdanie i spontanicznie opycham się czymś na co akurat przyjdzie mi ochota. Na jednym z takich wyjazdów schudłam sporo, co prawda połykajåc meridię, ale jadłam tylko 6 tygodni ogromne, olbrzymie śniadanie raniutko i koło 18 puszkę tuñczyka z pomidorami. Ale wtedy od około 14 czułam głód i generalnie była to forma chyba głodówki. Schudłam dużo ale po powrocie znad morza i "normalnym", czytaj złym odżywianiu kilogramy wróciły. Teraz zaczynam jeść zdrowiej i coraz łatwiej mi ćwiczyć silną wolę.
  • maitresse.d.un.francais 04.07.14, 22:05
    Półprodukty? Mrożonki? Inne?
  • igge 21.06.14, 19:46
    Jednak dzisiaj wielka skucha i wstyd pisać co jadłam (zero ruchu)
    Po śniadaniu :
    zupa jarzynowa z soczewicą o godz 13.
    O 16 dwa łyki Martini
    1 kanapka razowa bez masłą z szynką i ogórkami
    O 18 1 kawałek pizzy z sosem czosnkowym (dużo :(()
    O 19 kiełki rzodkiewki, szynka, pomidor.
    O 19.30 Trzy łychy sałatki teściowej (majonez, ser żółty etc)
    Piłam wodę ale generalnie za mało chyba. A bezsensowny jadłospis to wynik urodzin syna, ale to marne wytłumaczenie. Sukces, że ogóle odmówiłam sobie tortu, ciast, więcej alkoholu i czekolady, ptasiego mleczka (ale na wszelki wypadek odłożyłam po kosteczce na czarną godzinę i zjem kiedy naprawdę nie będę miała silnej woli). Kiedyś siadaliśmy w trójkę, czwórkę i na raz zjadaliśmy pudełko czekoladek, 2-3 czekolady. Mój syn nadal czasem tak robi. W poniedziałek kolejna impreza i nowe pokusy.
  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.14, 21:35
    21 zupa fasolowa :(
  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.14, 12:27
    Przed snem: 2czipsy plus łyżka sałatki
  • tamaryszek44 22.06.14, 12:41
    Oj Basiu, nie mam teraz czasu ale wydaje mi się że za dużo tych grzeszków. Stanowczo! po co te czipsy i łyżka sałatki? lepsza byłaby po prostu szklanka chudego mleka.
    --
    " Zawsze patrz na jasną stronę życia "
    ...i tej zasady warto się trzymać.
  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.14, 12:55
    Cześć Tamarryszek kochana,
    Sorry za gzreszki i dzięki za ochrzan, ja od zawsze mam problem z samokontrolą, samodyscypliną i szybciej coś robię niż myślę.
    Dziś nowa okazja i nowy dzień do radosnego ćwiczenia silnej woli i panowania?nad sobą i owszem wypiłam dużą szklankę zsiaadłego mleka - w koktailu owocowym bez cukru.
    Pozdr serdecznie
  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.14, 12:44
    Rano woda z cytryną potem koktail bananowo-truskawkowy z garstką płatków owsianych i sezamu, otrębami pszennymi i melisą. Po nim dopiero :-) kawa.
    Dziecko kończy pudełko ptasiego mleczka, drugie tort wsuwa - a ja bez żalu nic:-). Frajda z odchudzania i polecany w innym wątku śmiech ułatwiają dietę.
    Planuję zupę fasolową na obiad i mnòstwo mizerii na kolację plus dwie warzywno-owoccowe przekąski. I 1spacer:
  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.14, 13:42
    Nie wierzę w żadne wspomaganie suplementami diety, lekami typu meridia etc. Podstawa to konsekwentne i powolne wyrabianie w sobie silnej woli i decyzja zmiany na zawsze i koncentracja na tu i teraz zamiast rozpamiętywania przeszłych grzzeszköw i przyszłych korzyści zdrowotnych i ubraniowych. Mi jest truddno o ten moment refleksji po bodźcu w postaci widoku czy zapachu jedzenia i zanim sięgnę ręką po niedozwolony przysmak. Î może jeszcze najważniejszejest, žeby dieta sprawiała przyjemność. Fajniejest w zgodzie być ze swoimi wartościami a dla mnie wartością jest možliwie zdrowe i proste, szybkie jedzenie dla caļej rodziny, oczywiście bez przymusu.
    I szanując ich własne pomysły i decyzje żywieniowe.
    Brałam kiedyś meridię, nie polecam, mama znosiła mi suplementy niby pomagające w odchudzaniu, zresztą sama od lat się odchudza i moje koleżanki też.
    Mama wierzy w dietetyka i suplementy ale nawet mając najlepszą dietę oddietetyka trzeba jeszczze się do niej konsekwentnie stosować. Mi nie zależy tak ogromnie na efekcie odchudzania tylko frajdę sprawia bardziej racjonalne i zzdrowwwotne podejście do odżywiania siebie i rodziny i sam processs przygotowania, komponowania, podawania, dekoracji posiłköw.
    I jeszcze zakupy i oszczędność kasy nie wywalanej na śmieciowe żarcie typu słodycze, tļuszcze zwierzęce, fast foody i ...suplementy i cudowne pseudospecyfiki. Jak ktoś ma kasę i ochotę i przyjemność zażywać np chrom itp ekstrasy, suplementy, leki to jego sprawa. Na coś trzeba wydać nadmiar pieniędzy zgodnie ze swoją hierarchią wartości. Ja wolę kupić 4 kilo truskawek dziennie i pestki dyni, słonecznika w hurtowej ilości, koperek, natkę, kolendrę itp. Lubię też mieć wielki wybór herbatek: zielonych, czerwonych, owocowych, odchudzających :-) lub nie. Lubię te kolorowe ładne pudełeczka i zmieniać smaki. Dzieciaki też piją niesłodzone różne herbaty na zimno raczej zamiast soków z kkartonu. Czasem wyciskam pomarańcze czy kupuję jednodniowe soki, muszę zacząć używać sokowirówkę.
  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.14, 22:53
    obiad wg planu ale kolacja - zamiast mizerii sałatka teściowej (ser żółty, kuurydza, szynka, ananas, majonez) i ogórki
    Po dwóch godzinach - kilka kolejnych ogórków małosolnych
    Po godzinie bakłażan z sosem czosnkoym
    I potem po chwili podjadłam mężowi z misyi kilka czipsów ;( z sosem (ale umiałam odejść po kilku zamiast zjadać więcej). Zdecydowanie nie umiem trzymać się planów, zmieniam zdanie co chwila i wieczorem po zaspokojeniu głodu kolacją...nadal po chwili dojadam może można to potraktować jako dozwolone 2 przekąski. Ale czy ja tylko 2 razy ekstrasy wcinam? Te czipsy były zupenie bez sensu i zabronione ale miały niewiele chyba choć śmieciowych kalorii. Gorzej z tłustym sosem do nich. Postaram się jutro nie zrobić takiego samego błędu.
  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.14, 11:12
    szklanaka wody z cytryną
    miseczka owsianki z sezamem, otrębami, suszonymi sliwkami i tartym jabłkiem.
    kawa
    Na obiad chcę zjeść talerz zupy z soczewicą i na kolację nie wiem co ale będzie ciężko bo impreza rodzinna i dużo słodyczy będzie na stole.
  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.14, 20:55
    Oprócz powyższego dziś zjadłam: porcję łososia, pomidor, sok jednodniowy (100kalorii), maliny, podwójną kanapkę z szynką i ogórkiem, 4 ogórki małosolne, trochę (za dużo) sosu czosnkowego (tłusty), 2 kęsy domowej tarty truskawkowej. Piłam wodę z cytryną, kawę, herbatę zieloną.
    Tyle, że nadal nie umiem rozłożyć to na trzy główne posiłki i dwie przekąski, wpasować w plan dnia i zajęć i nadal jem więcej wieczorem niz rano
  • tamaryszek44 23.06.14, 21:14
    Za dużo tego wszystkiego jak dla mnie, STANOWCZO! Ja jem 5 normalnych, ale małych posiłków. Nie trzy główne i dwie przekąski, a pięć małych normalnych posiłków i im bliżej wieczora tym mniej treściwe. Po co ten sos, po co 4 ogórki? po co 2 kęsy tartej? To takie niepotrzebne i nic konkretnego nie dające.
    Ja jak już bardzo chcę najeść się treściwie to jem ziemniaki w mundurkach i do nich własną ukiszoną kapustę skropioną olejem z lnu. Długo to trzyma, a mało tuczy.
    --
    " Zawsze patrz na jasną stronę życia "
    ...i tej zasady warto się trzymać.
  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.14, 09:49
    cóż Tamaryszku miły - nadal szybciej jem niż myślę i podejmuję często błędne decyzje ;(
    Tartę upiekła moja mama na urodziny syna i chciałam spróbować, wzięłam jeden cały kawałek (pani dietetyczka z forum zalecała :)) i...potraktowałam jako sukces, że po dwóch kęsach resztę oddałam mężowi, nie musialam napychać się do końca
    Ale masz rację ZA DUŻO tego wszystkiego, dziś wieczorem postaram się opamiętać
    PS: sos czosnkowy został mi w lodówce a ja żarcia nigdy nie wyrzucam i maczałam sobie bez sensu nim pomidora, idę zaraz i wyrzucam resztę sosu, niech znika
    Dla mnie 5 małych posiłkow też jest lepsze niż 3 większe i 2 przekąski, i muszę skończyć z nieplanowanym podjadaniem
  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.14, 09:54
    Woda z cytryną po obudzeniu
    mala owsianka z nasionami i jabłkiem, suszonymi sliwkami i cynamonem
    kawa
    Czyli mogę jeszcze zjeść 4 posiłki niewielkie










  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.14, 13:47
    Po 4 godzinach i piciu zielonej herbaty: bób i ogórek świeży
  • tamaryszek44 24.06.14, 18:06
    Basiu, rano nie mała, a spora owsianka.
    Wyrzuciłaś sos?;)
    --
    " Zawsze patrz na jasną stronę życia "
    ...i tej zasady warto się trzymać.
  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.14, 20:51
    Wyrzuciłam. Sos wrzucony w męża :)
    Ale znowu nie tak wszystko jak trzeba.
    Owsiankę powiększę ale i tak jest to niewielka ale jednak miska. I o dziwo nawet mi smakuje a nie lubiłam kiedyś wcale.

    3,4,5 posiłek to truskawki, maliny,herbata zielona, orzeszki ziemne (garstka niewielka), 4 nieduże gołąbki, czereśnie i ...niestety 1 kanapka z paprykarzem i ogórkiem i kawałeczek tarty trusk.
  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.14, 20:54
    przyjaciółka każe uogólnić i 1 słowem określić, że zjadłam DUŻO. A mąż radzi czy nie lepiej jeść mało i pisać mało bo piszę za dużo :)
  • agnieszka_bialek 25.06.14, 19:19
    Witam,

    Pani Basiu proszę mężowi chipsy zredukować - z pożytkiem dla Jego zdrowia i Pani figury :)
    Śledzę Pani jadłospisy i kibicuję :)
    Takie spisywanie co się zjadło jest bardzo pomocne - sama Pani widzi ile w tych "drobnych grzeszkach" kalorii.

    Pozdrawiam
    --
    Agnieszka Białek
    www.dietetyk-wroclaw.net
  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.14, 21:07
    Witam i pozdrawiam serdecznie:-)
    Nie kupię już dzieciom czipsów, nie kupuję słodyczy ale są darowane przez ciocie, babcie itp
    Mąż 10 lat temu raz się odchudzał i szybko schudł 50 kilo i nigdy żadnego jojo. Rusza się i ćwiczy codziennie do dziś, rower, spacery, marsze. Uważa raczej ile i czego je ale bez przesady i w gościach sobie folguje i u teściowej. Wažy się regularnie i reaguje ograniczaniem jedzenia jak przytyje 2,3 kilo. Ma napady objadania np miska orzechów czy te nieszczęsne czipsy po imprezie resztka. Czasem rezygnuje z obiadów bo objada się strasznie na śniadania, tony płatköw owsianych etc i twierdzi, że nie jest głodny. W nocy, wieczorami nie je. Pije dużo zielonej herbaty. Wsuwa tony jabłek i marchewkę.
  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.14, 14:29
    woda z cytryną, owsianka z truskawkami, kawy 2, bób i 3 posiłki zostały do zagospodarowania co 3 godziny.
  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.14, 21:28
    Pierwszy raz udało mi się nie przekroczyć liczby 5 posiłków, tzn nie żuć cały dzień co godzina niemal czegoś tylko robić te 2,3,4 godzinne odstępy, dać żołądkowi odpocząć.
    Oprócz powyższego śniadania i obiadu zjadłam jeszcze 2kanapki z razowego chleba i chyba siedem ogórków kiszonych i świeżych, piłam herbatki zielone i owocowe i na koniec wieczorem maliny, truskawki i czereśnie i.....staram się wytrwać wieczorem i w nocy bez podjadania niczego. Pani Agnieszka i Tamaryszek mnie bardzo zmotywowały do powstrzymania się od jedzenia. Wczoraj miałam ochotę na krówki syna, zjadł kilogram na raz, ale jak pomyślałam, że będę musiaļa je na forum wpisać....... to mi się odechciało grzeszyć.:-)
    Jestem z dzisiejszego menu zadowolona. Dobranoc:-)
  • tamaryszek44 25.06.14, 22:01
    Basiu, jak ty jesz bo nie bardzo rozumiem. Chodzi o te dwie kanapki i siedem ogórków. Zjadłaś to na raz?Jeśli tak to odradzam. Wprawdzie kiszone ogórki są bardzo zdrowe i mało kaloryczne, ale ilość sprzyja rozpychaniu żołądka. Jeśli będziesz jadła małe posiłki to żołądek się skurczy i za niedługo po małym posiłku będziesz czuła sytość. Wystarczą 2-3 małe ogórki do dwóch kanapek.
    Brawo za powstrzymanie się od krówek, ale i syn nie powinien ich tyle zjadać na raz.
    Brawo też dla męża, myślę że wszyscy powinniśmy brać z niego przykład;)
    --
    " Zawsze patrz na jasną stronę życia "
    ...i tej zasady warto się trzymać.
  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.14, 17:12
    Witaj tamaryszku, tak jem dziwnie. Sięgam po 1,2 ogórki, w myśl zasady, že są zdrowe i niekaloryczne i bo po prostu lubię warzywa np ogórki wkażdej postaci i ...tracę umiar i wsuwam kilka np 5 kiszonych i dwa świeże. Wydawało mi się, że to nic złego choć rzeczywiście rozpycha żołądek. Warzyw nie ograniczam. Owoce, które w zasadzie dopiero uczę się lubić, też nie ograniczam dzieciom ani sobie. Czasami ich cena jest dostatecznym ograniczeniem.:-)
    To co teraz jem i ile jem to mniej niż połowa tego ile jadłam kilka miesięcy temu. Wydaje mi się, że i tak skurczył mi się żołądek i nie mam prawie napadów wilczego apetytu, głodu nigdy nie czuję. Unikam mięsa bo go bardzo lubię. Tłuszcze staram się wybierać zdrowe, lubiłam tłuszcze,teraz to oliwa w surówkach tylko i pełnotłusty jogurt grecki, mleko czasem ser biały.
    Dziś zapomniałam o wodzie z cytryną na czczo ale grzecznie wcisnęłam w siebie dužą owsiankę z malinami i truskawkami i ziarnami, otrębami. Potem kawa dopiero. Po ok 4 godzinach duuuuużo surówki z selera i sałata zielona. Po godzinie niedużo razowego makaronu z sosem i pomidor z czosnkiem i ziołami. Na ostatni posiłek planuję koktail truskawkowy na zsiadłym mleku i ....jeśli będę chciała jakieś warzywa np zielony groszek z mrożonki.

    Ja generalnie jem co mi wpadnie w ręce z lodówki czy ze słoika...umordowałabym się próbując jeść wg konkretnej diety i przepisów. Np wczoraj na obiad był bób dla mnie i bób plus fura innych rzeczy dla dzieciaków. Dzisiaj ja na obiad micha surówki z selera a rodzina to plus brązowy ryż i mięso i sałata. Jak mi się taki system kompletnie znudzi to może jednak znajdę na 2 tygodnie jakąś zdrową dietę dla całej rodziny i wg niej będę kupować produkty spożywcze. O ile będzie mnie na to stać:-).
  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.14, 17:17
    PS: zapomniałam. Po obiedzie wypiłam małą kawkę jak lubię i do niej....1kostkę czekolady.
    Kiedyś byļabpy to tabliczka czekolady:-)
    Nie przypominam sobie, żeby kiedykolwiek jedna kostka mi wystarczyła:-) To sukces.
  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.14, 17:36
    PS 2:
    Pół 1kostki białego ptasiego mleczka (resztę oddałam synowi)
    Córka i mąż umieją się częstować po kosteczce po 1 czekoladce i resztę zachować na potem albo oddać bratu/żonie. Są też słodycze, których w ogóle nie lubią. Ja i syn prawie nigdy nie umieliśmy odkładać tylko wyjadaliśmy na raz wszystko.
    Teraz udaje mi się poczęstować 1 czekoladką i jeszcze jej nie zjeść tylko schoać w szafce na czarną godzinę.
    Syn każe zapisać, że jest bardzo wysoki, bardzo szczupły i dużo ćwiczy i potrzebuje duuuużo energii. (co nie zmienia faktu, że ma jednak złe nawyki żywieniowo-słodyczowe, z mojej winy).
  • Gość: Ola IP: *.szczecin.mm.pl 26.06.14, 18:01
    No właśnie chciałam pytać- dlaczego też dzieci karmisz cukrem. Chcesz, żeby też kiedyś miały nadwagę? Uwierz mi ,że z takimi nawykami żywieniowymi droga do tego niedaleka. Nie kupuj ptasiego mleczka, ciastek i czekolad. Uwierz mi -to całkiem proste :) A teraz podam przykład mojej kuzynki, która wychowywała się w domu pełnym słodyczy (mieszkali blisko fabryki Nestle)- rodzice w miarę szczupli, bez nadwagi a dzieci od małego miały przyzwolenie na jedzenie słodkiego- skończyło się tak, że jak kuzynka poszła na studia to ważyła o 20 kg za dużo i wyprowadzka to innego miasta uratowała ją od otyłości. W ciągu roku schudła co trzeba i wygląda fantastycznie. Natomiast młodsza, wciąż mieszkająca z rodzicami futruje się do chwili obecnej batonami. Jeżeli masz problem z silną wolą to idź do psychologa, może on coś poradzi.
  • Gość: Ola IP: *.szczecin.mm.pl 26.06.14, 17:54
    Wybacz, nie chcę Cię demotywować ale nie schudniesz na takiej diecie. Jeżeli masz tak dużą nadwagę, to dieta musi się zmienić diametralnie- ŻADNYCH chipsów, ciast i gołąbków w liczbie 4. Jesz zdecydowanie za dużo węglowodanów (po co ta duża miska owsianki codziennie), a za mało białka. Ruszasz się w ogóle? Jeżeli nie to zacząć codziennie godzinne spacery- bez tego jedząc nawet 700 kcal nie schudniesz.
  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.14, 19:54
    Olu jak nie schudnę kiedy właśnie chudnę ? :) 0koło 10 kilo schudłam bez specjalnych wyrzeczeń i bez głodu. Jak przestanę trwale chudnąć to ograniczę kalorie i może węgle (choć okres fascynacji białkowymi niskoęglowodanowymi dietami mam już zdecydowanie za sobą, teraz podoba mi się dieta DASH ale na razie jej nie stosuję, może kupię chude mleko dla siebie do kawy i do zup mlecznych, tylko jem na luzie i z przyjemnością, nie spinam się i mam duuuużo czasu, miesięcy, lat by schudnąć, tyłam też długo przecież)
    Miskę owsianki jem bo Pani dietetyk radzi jeść śniadania i moja szczuplutka wręcz chuda rodzina je śniadania i to duże często. Moje dzieci to już nastolatki, podejmują własne decyzje żywieniowe ale słodycze przynoszone przez dziadków i ciotki pojawiają się domu, sama słodyczy od dwóch i dłużej miesięcy nie kupuję. Szkoda kasy na śmiecie. Dzieci bardzo lubią owoce, warzywa, strączki, pełnoziarniste makarony, ryż, kaszę jaglaną, jęczmienną, do gryczanej przyzyczajam, chleb od lat jemy tylko razowy, kiełki, zioła. Mam nadzieję, że kiedyś dzieciaki będą się zdroo odżyiać ale kto to wie? Od czegoś trzeba umrzeć i tak i tak. Nie palimy więc może umrzemy od niezdroego odżywiania :))
    Poprzednie trzy tygodnie spędziłam jedząc codziennie niemal 30 dkg łososia więc teraz od białka trochę czas odpocząć ale dzięki, wiem, że białko w odchudzaniu i w żywieniu młodzieży jest ważne. Gołąbki były malutkie niemal miniaturowe :) i zamierzałam zjeść 1-2 ale łakomstwa nie powstrzymałam. Nie chcę katować się i jeść tego co nie lubię, i tyle ile nie lubię, mam sporą frajdę z tego odchudzania i jem stopniowo coraz mniej, przyzwyczajam się do mniejszych porcji. Dzisiaj wieczorem zamiast planowanego koktailu truskawkowego zjadłam 1kromkę pieczywa pełnoziarnistego z pomidorowym sosem z czosnkiem.
    Ciasta i chipsy były skutkiem urodzinowej imprezy i tego, że dopuszczam jedzenie słodkości przez dzieciaki w ramach uroczystości rodzinnych (ale sama bardzo rzadko kupuję, piekę) Ostatnio po spędzeniu 2 godzin w cukierni przy soczku marchwiowym i malinach kupiłam w ramach przyjemności dziecku babeczkę jagodową z bitą śmietaną i jagodzianki. Powtarzam: dzieci mam wręcz chude i wręcz dolewam im trochę oliwy z oliwek sałatkowej do talerza np zupy, żeby była bardziej kaloryczna.
  • tamaryszek44 26.06.14, 21:17
    Basiu, jeśli chudniesz to nie jest źle, a że pomału to jeszcze lepiej, bo efekt jojo ci nie zagrozi.
    --
    " Zawsze patrz na jasną stronę życia "
    ...i tej zasady warto się trzymać.
  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.14, 07:58
    hejka Tamaryszku :)
    Niestety w czoraj w nocy o godzinie o której powinnam była dawno spać (staram się kłaść około 22) - popełniłam paskudny błąd żywieniowy tzn rzuciłam się na 2 spore kawałki serka feta i 2 pomidory z czosnkiem i sałatę. Jak zdarza mi się nie spać do 1,2 w nocy to wtedy mam problem z chęcią na dodatkowy posiłek w nocy niestety co mąż odradza. Wczoraj spalilam garnek niechcący i z nerwów i stresu wszamałam tę fetę. :(
  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.14, 08:13
    Wczoraj waga bez zmian a dziś ciut drgnęła czyli na razie nie ograniczam bardziej jedzenia skoro powolutku ale chudnę. Dziś nieduża owsianka tradycyjnie z ziarnami, pestkami, śliwkami suszonymi i truskawkami. Czasami mi to smakuje naet a czasami wmuszam na siłę, nie wiem od czego to zależy, na pewno po śniadaniu nie mam potem jak kiedyś koło południa lub później wilczego apetytu i łatwo mi zadowolić się jakimiś warzywami bez białka (akurat mam kotlety dla dzieci a sama nie chcę jeść panierowanych schaboszczaków z piersi kurzej, kotlety przyjechały znienacka babcinej produkcji :) ). Nie wiem co będę dalej jadła może sałątę z fetą i pomidorem, groszek, chudy biały twarożek - to mam w lodówce, która raczej jest teraz pustawa i nie wiem powinnam zrobić zakupy czy trzymać pustą lodówkę i zero niemal pokus.
  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.14, 08:22
    PS:
    dziś rozdanie świadectw i zawsze po tym tradycyjnie chodziliśmy z dziećmi na lody i ciacha do kawiarni a teraz się zastanawiam, że wciskam dzieciom złe nawyki, kojarzę słodkości z nagrodą i przyjemnością niepotrzebnie, z czymś odświętnym i może nie powinnam napychać je ciachem mimo, że są chude (bo kiedyś będą grube jak ja). Córka wczoraj chciała truskawki bez cukru z samym gęstym jogurtem ale syn zażądał cukru. Może gdybym od małego nauczyła je, że słodyczy nigdy nie ma teraz naturalnie by nie miały nigdy żadnych chętek na słodkie. ja w cukierni bezproblemowo zamawiam tylko ekspresso albo soczek z pomarańczy wyciskany na miejscu.
  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.14, 15:00
    Prawie 6 godzin po śniadaniu na obiad zjadłam sałatkę grecką z fetą i pomidorami i maliny, truskawki, jagody, czereśnie.
    Na Kolację planuję koktail owocowy albo same owoce.
  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.14, 19:22
    Po prawie pięciu godzinach od obiadu zjadłam kolację: duży koktail bananowo-truskawkowy garścią melisy i odrobiną koperku na zsiadłym mleku. I potem maliny, truskawki, czereśnie.
    Możliwe, że dziś przesadziłam z owocami ale cieszę się, że jem to a nie tłuszcze i zapychacze i śmietki.
    W cukrzycowej diecie powinno się jeść co 3 godziny ale po dzisiejszym dniu zastanawiam się czy nie próboać jeść tylko 3 posiłki dziennie zamiast pięciu, które robia się pasmem całodniowym jedzenia co godzinę dwie, kiedy tylko mam czas. Trzy posiłki pozwalają na jakieś sensowne odstępy i przerwy między posiłkami a ta śniadaniowa owsianka napełnia mnie na cały dzień niemal.
    Można bez suplementów nie czuć głodu.
  • tamaryszek44 27.06.14, 19:39
    Czytam ciebie i jestem przerażona. Gdybym ja tyle jadła to chyba bym pękła.
    Co to znaczy duży koktajl? maliny, truskawki, czereśnie. Po co tego tyle rodzajów i ile tego jest?
    Za długie przerwy między posiłkami jak dla mnie. Gdybym nie jadła 5 godzin to potem byłabym łakoma na wszystko i najadała się jak smok bez opamiętania. Po 3 godzinach jem bo muszę i zjadam niewiele bo sytość czuję od razu. Jem na godziny, czy mam czas czy nie, a jak jestem na mieście to na drugie śniadanie kupuję Activię i wypijam. Mój żołądek zaczyna burczeć jak traktor jak mija godzina jedzenia, a nic nie dostał:)
    --
    " Zawsze patrz na jasną stronę życia "
    ...i tej zasady warto się trzymać.
  • tamaryszek44 27.06.14, 19:52
    Coś ci Basiu napiszę. Kiedyś stosując jakąś dietę zawsze chudłam, ale potem wracałam do starych nawyków i waga rosła. Obecnie od bardzo dawna nie stosuję diet, stosuję - jedz połowę i jedz żebyś chudła. Jestem smakoszem i łakomczuchem i nie chwalę się, ale bardzo gotuję i lubię kucharzenie. Jem wiec wszystko, ale po prostu mniej i częściej. Z bardzo grzesznych posiłków jem tłuste bigosy, grilla i boczek i smalec i bułki i nie wiem co jeszcze, po prostu wszystko to co zawsze jadłam, ale jak wyżej. Na przykład o 13 -tej zupa, a drugie danie o 16-tej i jest to kopiasta łyżka bigosu i 2-3 ziemniaczki. na kolację o 19 -tej jem około 150 gram białego sera polanego olejem lnianym i posypany utartą rzodkiewką lub ogórek małosolny, JEDEN! i na tym koniec. Cały dzień piję wodę, co chwilę popijając po 2-3 łyki.
    --
    " Zawsze patrz na jasną stronę życia "
    ...i tej zasady warto się trzymać.
  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.14, 23:57
    Droga Tamaryszku, nigdy nie twierdziłam, że to co robię w kwestii żywieniowej to ...hmmm ...jest optymalne. Do ideału mi daleko :)
    Chciałabym po prostu czynić jakieś postępy. 1 ogórek małosolny to jest dla mnie baaaardzo mało, uwielbiam ogórki domowej roboty i wydawało mi się, że to żaden grzech zjeść co najmniej kilka:(. Ja od dawna jadłam źle i ilościowo i jakościowo, córka zawsze mi zarzucała, że jem śmieci. Owoców nie lubiłam wcale. To co jem to już jest postęp bo jem zdrowiej i ...hmmm chociażby mniej. Nie lubię liczyć kalorii (mąż odchudzając się liczył ciągle to fakt), ograniczam ilość jedzenia ale warzyw i owoców uważam, że moge jeść tyle ile wlezie. Za to prawie nie jem pieczywa, białej mąki, nie słodzę, nie kupuję boczku i tłustych wędlin choć lubiłam i lubię. Jem dużo mniej mięsa. Moja kuchnia to laboratorium chemiczne :) uwielbiam eksperymentować i prawie nigdy nie korzystam z przepisów. Lubię dzieciakom coś pichcić, podsuwać smakołyki. Babcie też. Dzisiaj babcia upiekla stos jagodzianek i chyba jutro zamiast owsianki sie na jedną do kawy skuszę :). Bigos i ziemniaczki też lubie bez obaw ale na razie staram się jeść jak najwięcej warzyw i owoców, surowych i gotowanych, z dzisiejszego menu byłam zadowolona. Trzy średniej wielkości posiłki (duży koktail to 1 duża szklanka około 1 banana i 25dkg truskawek, niesłodzony) plus pół dużego pojemniczka malin, pół kilo czereśni, pół kilo truskawek, 10dkg jagód. Moje dzieci często jedzą 2 kilo owoców dziennie. Ja aż tyle nie zjadłam. Lubie kolory na talerzu, zapach i wygląd owoców, smak chyba mniej.
  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.14, 00:06
    Tamaryszku, przykro mi, że Cię przeraziłam, sorry :(
    Jedzenie na godziny na razie wdrażam i idzie mi kiepsko, staram się odliczać po 3 godziny ale nie wychodzi, akurat jestem zajęta np albo nic nie mam do jedzenia albo zapominam
    Jakoś bez sensu wydaje mi się jeść przymusowo o godzinie kiedy nie czuję zupełnie apetytu/głodu i tak robię tak ze śniadaniami i waham się czy lepiej malutkie porcje co 2-3 godziny czy też małe ale co 5 godzin np. Właściwie jestem niezdecydowana. Może za dużo przyjemności szukam w jedzeniu, nie chcę, żeby odchudzanie się to była ciężka praca, nawet spacery z psem polubiłam trochę
  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.14, 10:49
    Na śniadanie woda z cytryną, mała jagodzianka i kawa.
    na obiad chcę zjeść trochę ogórkowej zupy i na kolację kotlet mielony z warzywami albo bób bo wczoraj kupiłam i nie chcę, żeby leżał długo w lodówce.
    W międzyczasie będę podjadać truskawki i czereśnie.
  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.14, 13:11
    Wg planu małą miska zupy i jednak od razu kotlet (najmniejszy) mielony i dwa ogórki malosolne. 7 czereśni i 5 truskawek. Na kolację bób albo biały chudy ser z warzywami.
  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.14, 16:24
    Jednak nie zawsze udaje mi się przeżyć dłużej niż 3 godziny bez posiłku i nie czuć głodu/apetytu. Teraz byłyśmy na dłuższym spacerze i po powrocie tzn po 3 godzinach od posiłku i wypiciu szklanki wody - poczułam się słabo i zjadłam banana. Teraz zrobię sobie dwa kubki herbaty i zjem albo nie zjem kolacji. Przed 17 ostatni posiłek to chyba za wcześnie przed snem. Wczoraj w nocy długo nie mogłam zasnąć ale nie wstałam i nie otworzyłam lodówki, co często zdarzało mi się zrobić, żeby usnąć wcześniej. Doceniam swoje malutkie sukcesy :)
  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.14, 17:50
    Mam problem z trzymaniem się swoich własnych postanowień i decyzji. Zmieniam zdanie co chwila niestety. Zamiast zrezygnoać z kolacji zjadłam z dziećmi taką samą jak one kolację tzn coś jakby drugi obiad: młode pieczone ziemniaki z masłem i koperkiem, marchewkę z groszkiem, ogórka małosolnego i mielonego kotleta :(. Nie mogłam się oprzeć :(.
    Trudno dzisiejszy dzień stracony ale jutro mam nową szansę kierować się rozsądkiem i nie ulegać swoim słabościom.
  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.14, 22:20
    I jeszcze parę łyków koktailu bananowego na maślance i kawałek sera feta z pomidorem
  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.14, 11:06
    I zapomniaļam zapisać : 2 kulki mozarta czekoladowe
  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.14, 11:03
    Bez bólu piję wodę z cytryną po obudzeniu a latami dzień rozpoczynałam kawą. Polubiłam też śniadania choć nadal nie czuję rano głodu. Dzisiaj razowa kanapka z mnóstwem serka fromage z czosnkiem i oregano. Warzyw chwilowo nie mam, trzeba zrobić zakupy więc bez pomidora.
    Podoba mi się to zalecenie warzyw lub owoców do każdego posiłku. Na obiad zjem bób w solidnej ilości 1 kg na trzy osoby.
  • Gość: bbasia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.14, 20:41
    Bób na wczesny obiad wg planu:-)
    Po mniej więcej 3 godzinach podwieczorek: 2 herbatniki owsiane w gościach.
    Po 2 godzinach kolacja: pół opakowania białego chudego sera z czosnkiem i natką i 3pomidory.
    Popijam herbatki różne, kawę, wodę. Z cytryną gorzej bo zapomniałam ją kupić dzisiaj na warzywno-mlecznych zakupach. Aha i przed kolacją zjadłam brzoskwinię.
    Generalnie nawet jak mój jadłospis nie wygląda odchudzająco to wreszcie uświadomiłam sobie, że latami jadłam za dużo i teraz jem mniej i włączyłam owoce a zamiast kolejnych kaw - herbatki. Zresztą ja nigdy nie piłam dużo, teraz zamiast wody wolę zwykle herbatę zieloną, owocową i inne ale woda z dodatkiem cytryny jest też smaczna.
  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.14, 22:05
    I koło 21 wieczorem 10 pieczarek i 1 marchewka
  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.14, 10:08
    i jeszcze 2 pieczarki w nocy
  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.14, 10:15
    woda z cytryną, 2 kanapki na chlebie graham z wędliną, ogórek. Solidne śniadanie.
    Na obiad planuję grillowaną pierś z kurczaka z warzywami, dwie przekąski to muszą chyba być banany bo mam tonę w domu :)
    zastanawiam się czy przy takim jedzeniu jest szansa chudnąć spokojnie i powoli dalej, dziś wydawało mi się, że pół kilo mniej ale zobaczymy za kilka dni. jak przestanę chudnąć to zredukuję ilość jedzonka.
  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.14, 20:11
    obiad zgodnie z planem :) cyc kurzy z sałatą i baby pomidorkami
    dwa koktajle bananowe na maślance
    brzoskwinia
    trochę surowego kalafiora i papryki
    pół opakowania chudego białego sera z czosnkiem i 2 pomidorami i natką
    co najmniej 4 herbatki i dwie kawy
  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.14, 21:14
    plus 2 plasterki wędliny i 2 kawałki papryki
    troszkę gotowanej soi
  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.07.14, 10:28
    Plus dwie morele i pieczarka nocą
  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.07.14, 10:48
    Zapomniałam wypić szklankę wody z cytryną na czczo. A wczoraj specjalnie jechałam po kilo cytryn hen daleko i zrobiłam przy okazji zupełnie niepotrzebne zakupy spożywcze za stówę. To najdroższe cytryny świata a mogłam kupić kilo cytryn za 11 złotych w delikatesach przy domui nigdzie daleko nie ježdzić. Czlowiek uczy się na bļędach. Zacznę ograniczać niekonieczne zakupy w supermarketach. Kupuję wtedy bez sensu dodatkowe produkty spożywcze i pokusy i zapasy.
    Sniadanie niezdrowe dziś bardzo bo 1 kromka grahama, pomidor i niestety 1 serdelek.
    Pocieszam się tym, że dziadek mój teść zjada codziennie serdelki, smalec, ciasto i temu podobne paskudztwa dietetyczne ale jest całe życie zdrowy i chudy bo...hmmm całe życie je skromne trzy posiłki dziennie, małe porcje i po 18 nic. Nie dojada, tak jeść przyzwyczaiłsię w wojsku i tych regularnych pör i ilości posiłköw się trzyma. Czyli kluczem do sukcesu w dąženiu do szczuplejszej sylwetki jest zwykły umiar, umiarkowanie.
  • muminka2014 01.07.14, 13:08
    Gdzie miesci Ci sie taka ilosc jedzenia??? jestem pod wrazeniem.... Ty jesz caly czas????
  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.07.14, 16:04
    24 godziny na dobę nie jem ale częściej niż mój mąż i czasem więcej to i owszem:-)
    Żeby było straszniej to powiem, że to co tu piszę to i tak duży postęp, czytaj mniej jedzenia zdecydowanie od tego co jadłam wcześniej. Teraz moje nastoletnie dzieci jedzą więcej ode mnie a kiedyś było odwrotnie:-)
    Obiad: soja i kalafior potem arbuz
  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.07.14, 16:08
    Aha i zjadłam jeszcze na drugie śniadanie kanapkę z wędliną, pomidora, pęczek rzodkiewki.
  • tamaryszek44 01.07.14, 16:39
    Przestałam tu pisać, bo szczerze mówiąc mam wrażenie że zwyczajnie robisz sobie, sory, ale jaja.
    --
    " Zawsze patrz na jasną stronę życia "
    ...i tej zasady warto się trzymać.
  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.07.14, 18:05
    Nie robię sobie jaj tamaryszku. Skoro wg Ciebie też jem tyle i to, co gruba osoba nie powinna to hmmm może powinnam jeszcze mniej beztrosko i spontaanicznie podchodzić do jedzenia.
    Lubię swoje ciało podoba mi się i przyzwyczaiłam się w miarę bezboleśnie do tego, że jestem otyła i że np ubrania mogę kupowaać tylko np w kaphalu. Teraz zaczęło mi zależeć, żeby kiedyś być zdrowszą, dziarską staruszką więc jem mniej i więcej owoców i warzyw. Słodyczy prawie wcale, piję zieloną herbatę. Mam 46 lat i piękna i młoda znowu już nie będę ale podoba mi się, że córka podchwytuje bardziej świadome podejście do posiłków, czasem liczy kalorie, rozpacza nad dwiema wsuniętymi naaadprogramowo drożdżöwkami i nie chce kupować w sklepie milki w promocji:-)
    Syn gorzej, właśnie pojechał po czekoladę ale zdarza mu się zrezygnowaćnp z posypywania truskawek cukrem i jogurtem.
    Przedwczoraj bez sensu kupiłam kilka wędliniarskich tuczåcych i niezdrowych śmieci, których dzieciaki nie lubią i które teraz powoli i stopniowo konsumuję, wiedzåc, że žle robię i obiecując sobie kolejny taki wyskok za nie wcześniej niž kilka miesięcy. Z drugiej strony to postęp, że zjadam 1 a nie 4 kawałki kiełbasy i nie zagryzam na deser czekoladą, której syn właśnie kupił 10 tabliczek i częstuje.
    Generalnie może powinnam przestać wypisywać tu na forum swój jadłospis i ograniczyć jedzeniową pisaninę do prywatnego kalendarza ale...wydaje mi się, że może mi to pisanie pomaga utrzymać jaką taką dyscyplinę i sprawia frajdę. Po za tym wypowiada się tu na forum ekspert, pani dietetyk.
    Ale jaj sobie zdecydowanie nie robię:-)
    I przypominam, że jednak jedząc co jem - chudnę, może nie w oszołamiajåcym tempie i bez uczucia głodu ale chudnę.
    Dzisiaj, sorry, 2 kawałki kaszanki i dwa kiszone ogórki na kolację.
    I jak będę miała chęć to wsunę wieczorem i w nocy dowolną ilošć warzyw i owoców. Choć ideałem byłoby nie jeść juž nic po 18 godzinie i broñ bože w nocy.
  • Gość: MUMINKA2014 IP: 91.229.22.* 02.07.14, 09:37
    nie wiem...wg mnie ilosci sa ogromne i podziwiam hehe
  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.14, 09:57
    Skoro wg ciebie takie ogromne ilości to juž daruję sobie wczorajszy wieczór bo miałam atak obżerania się i juž nie wymienię czym generalnie warzywami z niezdrowym bezwartościowym tłuszczem i białkiem, kiełbacha etc
    Dziś za karę mam kilogram więcej na wadze:-)
    Aha i mam nadzieję, że powolutku przyzwyczaję się i przyzwyczajam się do mniejszych porcji i ilości i do lepszej jakości tego co w siebie wpycham.
  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.14, 10:01
    Jakoś dziś mmam spadek entuzjazmu do trzymania się zdrowszych zasad i chciałam pominąć śniadanie ale jednak wmusiłam w siebie wodę z cytryną, łyżkę kaszy jaglanej z mlekiem odtłuszczonym i banana, potem kawa.
  • muminka2014 02.07.14, 10:21
    Nie rezygnuj, masz rozciagniety zoladek i dlatego tak jest... Widzisz efekty wiec nie jest zle. A cwiczysz? Ruch jest niezbedny przy diecie.
  • Gość: basiia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.14, 14:58
    Niespecjalnie ćwiczę hmm :(
    Nie lubię choć wiem, że powinnam.


    Ale mobilizuję się znowu do codziennych 4 km spacerów z psami, mam 2 husky, które wybieguje mąż i syn. Dla mnie zostają powolne spacery z córeczką.
    Może udałoby się pojedynczo wybiegiwać je na rowerze. Może
    Jak mam się zmuszać do wysiłku to wolę zabrać psy i dziecko do lasu bo lubią.

    Na drugie śniadanie 1.5 banana. Zielona herbata. Na obiad 1 jajko sadzone z mikrofali i zielona fasolka szparagowa. Posiłki staram się jeść w odstępach 3godzinnych. Na podwieczorek względnie kolację chcę zjeść znowu banana i koktail bananowo-brzoskwiniowy. Muszę wreszcie wykoñczyć te domowe zapasy bananowe a dzieci nie chcą aż tylu bananów. Zostaļa mi 1 kiełbacha z wczoraj ale jej nie tykam i może nawet oddam psu.
  • muminka2014 02.07.14, 15:28
    Spacer z psami jak najbardziej-od czegos trzeba zaczac. Ja nawet probowalam ze swoim lekkiego truchtu,ale jak to pies czesto zatrzymuje sie i blokuje mnie :) Dzisiaj zdecydowanie mniej zjadlas :)
  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.14, 18:10
    Trochę na wyrost i na zachętę twoja Muminku pochwała bo zjadłam odrobinę grillowanych bananów z greckim jogurtem od córki z talerza, szklankę bananowego mleka, kolacja to 100gram śledzia z 2 małymi pieczonymi ziemniakami.
    Žby waliło się i paliło nie jem nic więcej wieczorem, nawet warzyw surowych, ćwiczę wolę.
    Pozdr serdecznie i dzięki za mobilizację do psich spacerów po lesie:--):-).
  • agnieszka_bialek 02.07.14, 10:25
    Pani Basiu,

    Świetnie Pani idzie, proszę się nie poddawać. Nie ma jednej cudownej diety, która pasowałaby do każdego. Osoba, która by taką wymyśliła zgarnęła by nobla i kupę kasy :)
    Ważne, aby znaleźć drogę, która Pani pasuje.
    Jedni będą świetnie się czuć na diecie wysokobiałkowej, inni nie mogą żyć bez węglowodanów.
    Cały czas popełnia Pani błędy, ale uczy się Pani zdrowego odżywiania i co najważniejsze waga leci w dół.
    W trakcie diety przychodzą słabsze dni, to normalne.
    Życzę szybkiego powrotu entuzjazmu, którym zaraża Pani całe Forum :)

    Pozdrawiam
    --
    Agnieszka Białek
    www.dietetyk-wroclaw.net
  • Gość: basiab IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.14, 11:31
    Dziękuję serdecznie za słowa otuchy i pani Agnieszce i Muminkowi:-)
    Wzruszyliście mnie. Takie bezinteresowne wsparcie. Dziëki wielkie. Serdeczności.

    Kulką czekoladową lilastars milki od córeczki się poczęstowałam ale nie zjadłam. Dzięki Wam mam motywację, żeby popełniać coraz rzadziej i coraz mniej błędöw. Sama widzę te błędy corazwyraźniej. Samodyscyplina i samokontrola i robienie, jedzenie prędzej niż myślenie i rozciågnięty na maksa żołądek bez dna to moje pięty achillesowe. Będę nadtym pracować.
    Dziękuję ogromnie jeszcze raz.
  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.14, 11:14
    Wczoraj przed snem wciągnęłam kilka solidnych łyżek soczewicy zielonej, nie umiem trzymać siė swoich postanowień
    Dziś nadal przyzwyczajam się do śniadań więc woda z cytryną, owsianka z nasionami, pestkami, otrębami, suszonymi owocami i połową banana. Potem 2 kawy.
    Moje dzieci i mąż są najbardziej gļodni i najwięcej zjadają na śniadanie i obiad a w porze kolacji i póxzniej nic ich do jedzenia nie ciågnie...a ja niestety nadal odwrotnie
    Wczoraj wręcz położyļam się wcześniej, superwcześnie po 21 spać, żeby już przestać myśleć i mieć chęć na podjadanie
  • muminka2014 03.07.14, 13:56
    woda z cytryną coś daje?
  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.14, 18:02
    Muminku szanowny wielce, Woda z cytryną ma stymulować metabolizm ioczyszczać i generalnie piję bo forumowy ekspert pani Agnieszka polecała wielokrotnie:-) na czczo.
    Dodatkowo samej wody nie lubię inie pijam raczeja z cytryną, melisą, imbirem i takimi tam :-) bardziej mi się podoba i smakuje. Mam na osiedlu dobre ujęcie wody i przebadaną więc piję prosto z kranu choć kiedyš kupowałam albo biegałam po oligocen.
    Jeśli chodzi o suplementy, w tym ten reklamowany wyżej to nie wierzę i nie polecam i pani dietetyk nie poleca niczego z wyjątkiem oleju lnianego tłoczonego na zimno, ktöry dzisiaj sobie a raczej moim nastolatkom zakupiłam za oszałamiającą i nieprzyzwoitą cenę 38,80 pöł litra iw dodatku termin ważności 2 misiące. Biorę rossmanowy suplement za 9 zł z kwasami omega 3 mimo swojej niechęci do suplementôoóww i pseudocudownych odchudzających specyfików bo podobno działa profilaktycznie przeciwdepresyjnie. Jak będę cierpieć na nadmiar kasy, na co sięnie zanosi, to może kiedyś sobie jakiś nieszkodliwy suplement a aptece albo w rossmanie kupię czysto dla przyjemności i dla wyrzucenia kasy w błoto, može trochę dla odmiany, nowošci, przypomnienia sobie, że mam się do końca życia odchudzać:-):-):-):-):-)
    Teraz zprzyjemnością sobie patrzę na obrazki płaskich jędrnych brzuszköw na moich kolorowych i ładniutkich opakowaniach herbacianych, co oznacza že mój ewentualny i hipotetyczny suplement musiałby mieć fajne piękniutkie opakowanie i pudełeczko. Serio, nie kupię raczej žadnego suplementu diety a widok chudych i umięśnionychbrzuszków mam za darmo w domu, moje dzieciaki mają wyjåtkowo zgrabne figury i małż. Olej lniany kupiłam bo niestety jemy za mało i za rzadko łososia:(
    Teraz będę dolewać go dzieciom do zup, sałatek, kasz, strączków etc
    Małż i tak uważa, że nawet ten olej to bez sensu wydane pieniådze bo jak jemy owoce, warzywa, płatki owsiane itp to i tak wszystko co potrzeba dzieciom i dorosłymmamy w jedzeniu na co dzień. I w słońcu i powietrzu:-) wit d np.

    Na obiad była soczewica zielona, truskawki, natka, koperek, herbatki zielone, kawa i..do kawy 1 herbatnik owsiany i kanapka, właściwie pół kanapki z wędliną z łakomstwa.
    Często spotykam się z bardzo niedbającą o linię serdeczną przyjaciółką i choć dzielnie odmawiam ale czasem coś u niej, u siebie z nią kąsnę. Póki jest to w symbolicznej ilości- uważam, że jest ok. Czasem noszę do niej w torbie jabłko czy banana i, co ważne, rzadziej jeżdżę tam autem a częściej chadzam piechotą czyli robię sobie regularne spacerki. Zdrowszy minimalnie tryb życia i oszczędzam benzynę.
  • Gość: basiaa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.14, 18:50
    Na kolację 336 kalorii w śledziu plus 1ziemniak mały.
    Chciałam dołożyć te obowiązkowe warzywa lub,i owoce więc schrupałam jeszcze cukinię z lebiodką i koperkiem i odrobiną serka fromage oraz kilka pieczarek i truskawki.
  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.14, 19:03
    Zamiast noble health tabletek wolę kupić sobie nowy krem ze średniej albo niskiej półki, opakowania suplementów brzydkie i na jednym zachęta, żeby się odmłodzić:-)
    Nie chcę być młodsza, fajnie jest mieć 46 lat, wyglądać na tyle i mieć za sobą i ewentualnie przed sobą dobre i satysfakcjonujåce życie:-)
  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.14, 11:09
    Woda z cytryną
    Makrela mała
    Śledź w oleju 110g
    3 kromki razowca
    Nie miałam pomysłu na warzywa do kanapek więc zero warzyw i/lub owocöw do śniadania.
    Obiad i kolację postaram się zredukować kalorycznie
    Muszę nauczyć się, żeby śniadania byļy największym posiłkiem a obiad i kolacja coraz mniejszymi. 2 śniadanie i podwieczorek to najlepiej owoce/warzywa.
  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.14, 14:54
    5 godzin przerwy i na obiad koktail truskawkowo-bananowy na chudym mleku.
  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.14, 15:01
    Na kolację chyba muszę popełnić surówkę z marchewki plus kawałek kurczaka bo muszę gdzieś wlewać ten piekielny olej lniany skoro ma taki krótki termin przydatności do spożycia
  • Gość: muminka2014 IP: 91.229.22.* 04.07.14, 15:50
    Obiad powinien byc tresciwy, chociaz ta kolacje ok 19-ej zjedz ;)
    Milego weekendu Basiu.
  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.14, 21:40
    Hejka
    Jestem strasznie zła na siebie bo cały dzień ok, poza domem jakoś łatwiej utrzymać dyscyplinę, wypiłam kawę, wodę, przekåsiłam jabłko, byłam wieczorem u znajomych i przyniosłam im pöł blachy ciasta drożdżowego z owocami, patrzyłam jak jedlii popijałam zieloną herbatę...ale jak podjechałam pod dom i wyjęłam z bagażnika 2 kurczaki z rożna ze sklepu - poległam i wsunęłam za dużo tego ciepłego kuraka za skórą w dodatku i co z tego, że z ogórkiem i że drożdżowej pokusie się oparłam. Miałam myśl, że jak już wtrzåchnęłam na spółkę z psami kurczaka to w sumie mogę sobie odpuścić i zjeść kawałek lub dwa ciasta. Ja czasami jak jestem głodna albo coś mnie skusi pod wieczór kiedy wracam do domu - to niemal na stojąco w biegu coś w kuchni pochłaniam choć zwykle celebrujemy rodzinne posiłki, wspólne posiłki. Czyli dołożyłam sobie kurczakiem na koniec dnia bez sensu kolacyjnych kalorii a powinnam była u przyjaciół wyjąć nie tylko ciasto z auta ale i kurczaka, wtedy zadowoliłabym się mikroskopijnym kawałeczkiem.
    Moja córa też wrzuciła na talerz odskórowanego kurzypaskudę i ...wymiękła, nie zjadła dużo. Moje dziecko ma więcej rozsądku i jeszcze nierozepchany żołądek i panuje nad łakomstwem.
    Czy ja już zawsze będę musiała unikać widoku jedzenia, szczególnie mięsa bo wcale nie słodycze tylko tłuste białko mnie kusi najbardziej.
    Serdecznie pozdrawiam i życzę udanego weekendu. Mój też będzie wyzwaniem bo z radości potrafię też ciągnąć do żarełka spontanicznie a będę miała dużo powodów do radości przez najbliższe 2 dni bo mój pierwszy i ulubiony małż będzie w domu.
  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.14, 21:54
    PS: Muminko droga jak i śniadanie i obiad powinny być treściwe to kidy właściwie organizm ma zadowolić się zredukowanymi, koniecznymi do schudnięcia kaloriami???
    Niby zostaje jeszcze kolacja, ona chyba powuinna być mniej treściwa i malutka ale pani ekspert zawsze na kolację zaleca białko i raczej nie węglowodany.
    Mnie ciągnie do tłuszczu a tłuszczu zwierzęcego to już w ogóle zawsze chyba trzeba unikać.
    Eh, jedzenie za dużo mi sprawia frajdy:(
    Jeszcze raz miłego weekendu tobie też życzę
  • maitresse.d.un.francais 04.07.14, 22:03
  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.14, 12:24
    Moje dzieci śmieją się, że jestem i zawsze byłam obżartuchem i komiczne jest, że dopiero teraz zaczynam to dostrzegać. 15 minut śmiechu spala 50 kalorii a moja córa twierdzi, że ubaw ze mną ma od rana do nocy i dzięki temu będzie szczupła. Jakoś smutno mi, że dla nich całe życie jest oczywiste, że matka się objada, dla mnie to było takie bezmyślne obżeranie się mimochodem, nie przywiåzywałam do tego większej wagi, miaļam ważniejsze sprawy na głowie, nic złego nie widziałam w przyjemnościach słodyczowych np i generalnie teraz myślę, że byłam pod tym względem skrajnie nieracjonalna i nieodpowiedzialna. Dopiero rosnąca w kierunku 200 kilo waga i perspektywa unieruchomienia i braku możliwości wykonywania swoich obowiązków bo coraz ciężej się schylać, wstawać, wchodzić po schodach i generalnie ruszać nie autem - jakoś w końcu zmobilizowaļy mnie do krytycznego przyjrzenia się swojej wadze. Ale złe nawyki siedzą we mnie mocno. Tak łatwo usprawiedliwić wszystko lekami powodującymi tycie. Niedoczynnością tarczycy i innymi takimi tam obiektywnymi trudnościami.
    Mój podstawowy błąd to nieumiejętność samokontroli, samodyscypliny i nieumiarkowanie.
    Cieszę się, że dzięki woli odchudzania albo nie tycia większego już mogę ćwiczyć swój charakter i starać się zmieniać na lepsze. Nie może rządzić mną przyjemność tylko. Choć może zastępuję powoli przyjemność jedzenia przyjemnością pracy nad sobą. I przyjemnie poukładać sobie na nowo hierarchię wartości w głowie i starać się żyć tak jak ona dyktuje.
    Bez sensu rozmyślać o wczorajszych błędach jedzeniowych, trzeba jeść przyzwoicie tu i teraz.
    Dziś mimo, że byļam pełna po wczorajszym kurczaku, zjadłam grzecznie pół owsianki z córą. Przedtem woda cytrynowa a po śniadaniu kawa. Chcę dzisiejszy dzień zredukować kalorycznie, żeby odpokutować:-) wczorajszy nadmiar kury.
  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.14, 14:30
    2 kromki z pasztetem, resztka owsianki, cukinia z serkiem fromage
  • maitresse.d.un.francais 05.07.14, 17:04
    jaka byłaś rzekomo okropna. :-)

    Świetnie Ci idzie, nie musisz być taka idealna pod każdym względem, a jak schudniesz, to znajomi gały wywalą. O.

  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.14, 22:51
    Dzięki, rozbawiłaś mnie:-)
    Nie ma osoby dalszej od ideału ode mnie:-)
    Pod każdym względem:-)
    Gdybym kiedyś, kiedyś trochę schudła to znajomi raczej gał nie wywalą :-) Mają zrelaksowany stosunek do mojej wagi:-), przyzwyczaili się i podśmiewują z oleju lnianego i uważają, że cukier krzepi więc sypią go ku mojemu utrapieniu do herbaty córeczki.
    Dzieci moje ze 2 lata temu bardzo namawiały mnie na zdjęcie grupowe w gazecie i artykuł, między innymi rozbrajająco wykrzykując, že nieważne, że jestem gruba, grubych jest mnóstwo ludzi i jest to normalne, nie trzeba się przejmować, natomiast ja jeszcze jestem niezmiernie mądra bo czasem czytam różne filozoficzne ksiåżki:-). Wzruszająco słodkie było takie dziecięce zapatrzenie w matkę. Na co dzień nie szczędzą mi krytyki a ostatnio syn wydziela po 1 czekoladce częstując swoimi zapasami.

    Na kolację było troszkę młodej fasolki szparagowej z wody i jabłko. Mimo nieszczęsnych popołudniowych 2 kanapek z pasztetem, ktöry powinnam w ogóle wyrzucić z diety i jak słusznie radzi córa nie kupować wcale, jestem raczej zadowolona z dzisiejszego menu. Wieczór bez podjadania i bardzo lekka kolacyjka o wczesnej godzinie. Po18-19 nie jadłam już nic i nawet nie zapychałam się kolejnymi zielonymi herbatkami. Domowe ciasto u koleżanki oddałam dziecku.
    Pozdrawiam serdecznie wszystkich, którzy mi kibicują. Takie wsparcie dużo daje radości i siły i motywacji. Dzięki.
  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.14, 08:02
    Woda cytrynowa i nadal nie chce mi się wcale jeść rano. Ale zaraz wcisnę na siłę jakąś mniejszą owsiankę.
  • maitresse.d.un.francais 06.07.14, 18:07
    kilo mniej?

    no pięknie!
  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.14, 19:28
    Maitresse:-) potrafisz zarażać optymizmem:-)
    Dzięki:-)
    I tak widzę, że tyje się szybko a chudnie ekstremalnie powoli, taka karma
    Dzisiaj niestety cały dzień autem i zero spacerku. Wczoraj pod tym względem było lepiej. Jakoś nie chce mi się wyrywać synowi czy mężowi smyczy jak idą z psami, szkoda, że mnie na smyczy jak psa nie trzeba wybiegiwać dla zdrowia.
    Oni chodzą za szybko jak dla mnie i wolą raczej sami, syn z kolegami. W sumie syn kilka razy zmuszał mnie do wyjścia więc chyba sama siebie trochę oszukuję i się lenię.
    Jestem chyba nienormalna, że wolę bieganie po sklepach od biegania po pachnåcym deszczem lesie.
    Dziś z jedzeniem nienajgorzej: 1kanapka z pasztetem i micha surówki z kapusty pekiñskiej z olejem, wiśnie, czereśnie, żurek z mięsem na kolację. Gdybym umieraļa z chęci podjedzenia czegoś to schrupię może cukinię na gorąco bo została ostatnia sierota z poprzednich zakupów.
    Ale nie na siłę tylko w razie kryzysu.
    Jutro i pojutrze powinnam zrobić sobie dietę nektarynkową bo mam teraz wiele kilogramów nektarynek po 1.99 kilo. Ale nie odważyłam się wcześniej na monodietę truskawkową ani na bananową więc pewnie nektarynki schrupię tylko jako przekąski a resztę zjedzą dzieciaki.
    Piję sporo herbaty, kawę i obiektywnie kwaśne wiśnie wydają mi się słodziutkie i pyszne.
    Naprawdę można z przyjemnością wcinać owoce, hmmm, czyżby mnie tyle lat coś omijało?
    Teraz chrupię czereśnie i popijam yerba mate a wcześniej chrupałam czekoladę i popijałam czarną herbatą lub kawą.
    Mam jak wiewiórka poutykane w różnych szufladach, szafkach, plecakach i półkach słodycze, którymi częstuję się od dzieci i nie zjadam. Wyższa szkoła jazdy to będzie nawet odmawiać poczęstunku. Ale to kiedyś może w przyszłości.
  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.14, 20:30
    Poszłam niewinnie do kuchni zrobić dziecku kolację i wyjmując twarożek wyjęłam też resztę zupy z mięsem i wypiłamdo koñca :( czyli razem dziś zjadłam już cały litr białego barszczu.
    Chyba powinnam trzymać się z daleka od lodówki i w ogóle kuchni wieczorem. Znowu kolejna skucha, córka prosiła tylko o zrobienie kanapek a nie wypicie zupy i zlikwidowanie jytrzejszego obiadu tym samym. Mała mówi z wyrzutem, że gdybym tyle nie jadła to byśmy do czegoś w życiu doszli a tak to klapa, czarna dziura i worek bez dna.
    Moją reakcją na bodziec czytaj widok jedzenia jest...jedzenie. od razu i bez rozdzielenia tych dwóch rzeczy refleksją, pauzą, momentem na wyobrażenie sobie złych skutków jedzenia i podjėcie decyzji NIE jem teraz. Jestem jak pies mój, który nie jest w staniebez rozkazu powstrzymać się od łakomego kąska.
  • muminka2014 07.07.14, 11:30
    jesz b duzo i to wszytsko jest b dziwne. Niby chcesz schudnac,a z drugiej strony bawi Cie,ze zjadlas ciasto, zuper, resztki owsianki Ty jestes smietnikiem? Co kto nie zje wpychasz s siebie :(
    Niestety nie masz samozaparcia i w tym jest problem. Dodatkowo dziwia mnie dzieci,ktore wiedza o odchudzaniu,a czestuja Cie slodyczami...
  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.14, 12:11
    Dzięki za ochrzan muminko. Nie mam samozaparcia ale może wreszcie uda mi się to samozaparcie w sobie wyrobić. W nocy niestety obudziłam się wstałam podreptałam do kuchni i zjadłam kanapkę z pomidorem.
  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.14, 12:16
    Woda z cytryną, przebieżka z psami, owsianka. z nektarynką i jagodami, kawa.
    Nie planuję dalszych posiłków bo nie?udaje?mi się zjadać konkretnie tego co zaplanuję.
  • Gość: Ola IP: *.btc-net.bg 07.07.14, 16:29
    Twoje życie kręci się wokół jedzenia i to jest dziwne. Nie chodzisz do pracy, czy jak? Musisz się czymś zająć, a nie ciągle krążyć dookoła lodówki.
  • Gość: .basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.14, 16:49
    Olu, racja, muszę, mówiąc brzydko, sorry, zacząć olewać jedzenie, bo przez te daremne próby odchudzania, odmawiania sobie większych ilości, zaczęłam za bardzo skupiać się na zawartości lodówki. I jest to dla mnie samej męczące. Co prawda jak małż pröbował się odchudzać kiedyś to pamiętam zamęczał mnie kaloriami, zawartością kalorii we wszystkim co nadawało siędo zjedzenia i miałam serdecznie dosyć ich rozmów z moją, wiecznie na diecie, przyjaciółką. Potem schudł i mu to minęło chociaż nadal staje na wadze nie wiadomo po co.

    Dziś cukinia, 2 ogórki, 2 nektarynki, pół bakłażana i miska kapusty pekiñskiej z jogurtem.6
  • Gość: b IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.14, 07:21
    3jajka i więcej nektarynek jeszcze
  • teresse 07.07.14, 21:33
    dla mnie 6 kg przez 2 msc był ogromnym sukcesem!
  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.14, 07:29
    No tak ale pewnie jesteś szczuplaskiem, jak się waży 59 zamiast 65 to jest to sukces i trudniej dużo schudnąć z niskiej i tak wagi
    Ale dzięki za pocieszenie. Dla mnie sukcesem wielkim będzie jak będę trwale trzymać się maksymalnie 3 posiłków plus 2 owoców dziennie i nie podjadać między posiłkami i szczególnie wieczorem, w nocy.
  • hawu1 08.07.14, 09:38
    Witam. Ja osobiście polecam eliminacje węglowodanów - całkowitą. Tym sposobem schudłam ponad 2 lata temu 15 kg. Odtyłam dopiero po jakimś roku 2-3 kg, z czym teraz walczę. Odchudzając sie jadłam w zasadzie białko i warzywa + czasami 1 owoc dziennie ale tylko przed południem. Przy Twojej wadze 6 kg w 2 miesiące to bardzo mało.
  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.14, 10:52
    Cóż, wiem, że mało. Sama sobie jestem winna. Powinnam ćwiczyć. Węgle mnie nie fascynują, mogłabym bez nich się obejść. Najbardziej z węgli lubię warzywa do białek, one też zawierają przecież węgle. Bez problemu mogę zrezygnować z chleba itp Ale chcę przyzwyczaić się na resztę życia do mniejszych porcji, rzadszego jedzenia, włączenia do diety różnych owoców, których nie lubiłam nigdy. Do zdrowych tylko tłuszczów jak olej lniany czy oliwa z oliwek, odrobiny masła. Do nie jedzenia słodyczy, których tony gościły w naszym domu. Do codziennych spacerów z psem po lesie i do coraz dłuższych dystansów.
    Do robienia mniejszych zakupów piechotą w okolicznych 3 sklepikach.
    Do odwiedzania przyjaciólki też piechotą z psami a nie autem.
    Do odkurzenia wreszcie roweru i wybiegiwania psa przy tej pomocy też mam nadzieję kiedyś w weekend się zmusić. I do wskoczenia na orbitreka. Ale nie umiem tak z dnia na dzień wprowadzić tylu zmian i odkładam wiele na potem, może nie na wieczne nigdy.
    Teraz już po tym jak skuszę i zjem coś bez sensu i nie tak jak planowałam, to nie kończy się to powrotem do starych zwyczajów i opróżnianiem lodöwki w kolejnych dniach bo i tak już źle zrobiłam to sobie kolejny raz i iolejny raz odpuszczę.
    Nadal jem dużo ale mniej niż kidyś, robię postępy. Bez žalu rezygnuję z słodyczy, nie kupuję boczku i słoniny:-)
    Wiem, że diety bezwęglowodanowe są bardzo szybkie i skuteczne ale ja daję także przykład dzieciom jak należy i nie należy jeść a one i tak często rezygnują z węgli, z chleba, z makaronu, z kaszy. Owoce to mój syn wczoraj powiedział "!same cukry". A nie do koñca to prawda, mają też np witaminy. On zażądał 5 minimum jajek i wkurzył się, że za dużo kupiłam nektarynek. Jadł te jajka bez chleba i myślę, że pajda razowca nie zaszkodziłaby mu ale nie chce. Masła też trudno im wmusić. Moją winą i wątpliwą zasługą są nie za dobre nawyki żywieniowe moich progenitur i teraz choć jest już zdecydowanie za późno chcę je trochę zmienić na lepsze. Dieta bezwęglowodanowa chyba nie jest jednak najzdrowszą dietą a ja i tak często wyrzucam węgle ze swoich posiłków. A owoce chcę nauczyć się jeść bo tego nie robiłam.
  • Gość: muminka IP: *.dynamic.chello.pl 08.07.14, 12:19
    A dlaczego kupujesz b duze ilosci np owocow na raz? Nie rozumiem po co????
  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.14, 21:45
    Dzieciaki zjadały 4 kilo truskawek codziennie, kupowałam tyle ile chciały. Teraz kupuję czereśnie ale np 2 kilo na raz dla nas to trochę mało. Nektarynek to juž w ogóle kupiłam mnöstwo, ponad 5 kilo mimo, że trzeba zjeść w dwa dni bo...hmmm...poniosło mnie, była promocja i cena 1.99 za kilogram ładnych owoców mnie skusiła. Kupiłam też razem z nektarynkami, jagody, borówki, czereśnie, wiśnie, grapefruity i dwa mniejsze arbuzy, które jutro, pojutrze zjemy.
    Nie chcę ograniczać córce owoców bo zasmuciła mnie jej uwaga z wyrzutem, že w zeszłym roku jadła koszyczek malin w sezonie tylko dwa razy. Teraz więc kupowałam już maliny wielokrotnie nawet tego samego dnia. Leciałam też autem do sklepu dokupować truskawki jak dziecko miało takie pragnienie. Przestałam kupować słodycze ale w zamian wydam každą ilość kasy na owoce. Tyle ile dzieci zjedzą i chcą.
    Dzisiaj rano cytrynowa woda i kilka nektarynek, potem kawa, herbaty i na drugie śniadanie kolejne 2 nektarynki, na obiad pół grapefruita i 2 herbaty, na kolację pół bakłażana z przyprawami. Nie będę tak jadła codziennie ale 1 dzień owocowo- warzywny jest ok. Co dziwne nie czuję głodu a przecież jest już wieczór, moja najtrudniejsza na nie jedzenie pora. Aha, udało się dziś zmęczyć psy, mnie i córkę podwójną dawką spacerowania. Psy zadowolone i ja, o dziwo, też. To muszą być te słynne endorfiny po dawce ruchu:-):-), nigdy w nie nie wierzyłam i prawie nigdy nie czułam:-)
  • Gość: muminka2014 IP: *.dynamic.chello.pl 09.07.14, 05:41
    Wow, to wszyscy macie niesamowicie rozpechpchane zoladki. Tyle kg owocow zjesc dziennie.Chyba fortune wydajesz na jedzenie. Z Twoich postow wynika,ze nie pracujesz tylko zaopatrujesz dom w produkty zywnosciowe. 2 kg czeresni ylko o jedzenie-wspolczuje :(na raz to malo??? 4 kg truskawek codziennie? Kobieto! ja z dzieckiem kg nie bylam w stanie zjesc codziennie!!! Rece opadaja... Mysle,ze cala rodzina nic nie robi tylko je :( to bardzo smutne...
  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.14, 07:31
    Mam wrażenie, że jednak się mylisz muminko, problem z jedzeniem w naszej rodzinie mam tylko ja:-)
    Sporo kasy ostatnio idzie na sezonowe owoce ale bez przesady, wczoraj kupiłam w delikatesachtylko pół kilo czereśni i dla córki wystarczyło nawet ja skubnęłam kilka.
    Robię zwykle zakupy raz dwa razy w tygodniu i teraz spaceruję jeszcze po chleb, gazetę, owoce co kilka dni, niekoniecznie codziennie. Zwykle rachunek w supermarkecie nie przekracza 140-200 zł a zakupy nie zajmują 2 godzin. Także myślę, żemuminko. tytrochę przesadzasz.
  • agnieszka_bialek 09.07.14, 08:48
    Pani Basiu - proponuję ćwiczenie.
    Pomijając nieregularność posiłków nad którą należałoby popracować, Pani posiłki są często bardzo napakowane energetycznie, a tą samą ilość energii (kcal) można zamienić na posiłek sycący, a mniej kaloryczny.
    Przykład - śledź w oleju z kanapką - pomijam, że bez warzyw - około 400-500 kcal i zapewne się Pani nie najadła. Tą samą ilość kalorii ma 2-daniowy obiad złożony z zupy jarzynowej na oliwie, pieczonej piersi z indyka z kaszą i brokułem. O wartości odżywczej nie wspomnę :)
    Proszę znaleźć dobre tabele kalorii - w internecie polecam www.ilewazy.pl
    i zapisywać kalorie, które Pani zjada dziennie. Chodzi o to, żeby nauczyła się Pani wybierać produkty niskokaloryczne. Sama Pani zobaczy ile można zjeść na diecie - zapewniam, że dużo, tylko inaczej :)
    Pozdrawiam

    --
    Agnieszka Białek
    www.dietetyk-wroclaw.net
  • Gość: muminka IP: *.dynamic.chello.pl 09.07.14, 10:07
    Jezeli 4 kg truskawek dziennie to przesada... Jedz co chcesz i ile chcesz,a mzoe przestan "odchudzac" sie i zastosuj sie do rad Pani dietetyk,bo to co jesz przeraza... Pozdrawiam i po prostu zacznij cwiczyc: Chodakowska, Kasie Kepke, bez tego Twoja zabawa w "odchudzanie" jest bez sensu...
  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.14, 15:43
    Będę się starała jeść mniej i nie tak kalorycznie. 4 kilogramy truskawek były na 3-4 spore osoby, w tym dwoje rosnących nastolatków, zdarzaļy się dni kiedy jedna dwukilogramowa łubianka wystarczała. Dzieciaki jedzą śniadanie obiad i często kolację i w międzyczasie wsuwajå owoce albo warzywa. Ja rzeczywiście się zapuściłam żywieniowo, zamiast zaspokajać głöd zaspokajałam potrzebę przyjemności, poprawiałam nastrój, leczyłam stresy jedzeniem. Teraz jestem w lepszej psychicznie formie, wakacje, mniej stresów i wezmę się za siebie, stopniowo wprowadzając zmiany. Wieczorem Zamiast chodakowskiej idę, nie jadę jak zwykle autem, do koleżanki pchając dodatkowo ciężki wózek po leśnych wertepach. Moim zdaniem t o postęp i zmiana w dobrym kierunku. Mój zmieniony trochę, a powoli coraz bardziej styl odżywiania się i ruchu ma sprawiać mi frajdę a nie być jakimś kosmicznym wyrzeczeniem i obowiązkiem. Obowiązków w życiu mam dosyć, wystarczy. Staram się i udaje mi się to, zamieniać je w przyjemności i frajdę. Wysiłek fizyczny opieki nad sporym dzieckiem, wysiłek gdzie mój organizm momentami się buntuje i oblewa potem - wystarczy na razie. Zczasem, jak kiedyś będę lžejsza, zacznę biegać, tańczyć, może pływać. Na razie popływam sobie wakacyjnie w litewskim morzu. Z przyjemnością.
    Dziękuję Pani ekspert i Tobie Muminko. Mnie odchudzanie bawi i cieszy, nie jest inie będzie żadną katorgą. Chudnę powoli i jest ok. Nie liczy się docelowa waga za ileś lat tylko tu i teraz nabierania odrobiny dietetycznego rozsądku.

    Dzisiaj 1 kanapka z białym serem na śniadanie i nektarynka. Na 2 śniadanie arbuz i baby pomidorki. Na obiad cukinia i talerz różnych surowych warzyw z odrobiną oleju lnianego i cytryny. Na kolację czereśnie i arbuz i warzywa będą chyba. Pracuję w kierunku dojścia do tej regularności posiłków ale o stałych porach jeść chyba mi się nie uda.
    Pożyczyłam z biblioteki książeczkę "10 nawyköw, które rujnują kobiecą dietę" i w ramach domotywowania się do rozsądku i wysiłku - poczytam przed snem może. Autorka to Elizabeth Somer. Nie czytam poradników ale zrobię wyjątek:-)
  • Gość: Ola IP: *.btc-net.bg 09.07.14, 16:27
    Nie trzeba kupować książki, ja Ci powiem co rujnuje Twoją dietę- nieograniczona liczba węglowodanów i jedzenie w dalszym ciągu z dużych ilościach. Również uważam, że ogólnie jako rodzina jecie za dużo.
  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.14, 22:41
    Moj syn rano kiedy leci do szkoły często łapie jakieś owoce, warzywa bo nie chce mu się nasypać np owsianki i spokojnie zjeść, nie chce też wstawać kilka minut wcześniej by mieć na to czas. Potem niestety po drodze do szkoły zdarza mu się łapać jakąś słodką bułę, czasem robię mu kanapkę z razowcem i serem. Wędlin nie jedzą. Nie chcą. Ma styl życia, w którym jest miejsce i chęć na ruch, codpziennie biega ok 2.5 km do i ze szkoły. Chodzi na siłownię, ćwiczy przy muzyce w domu i w ogródku, chodzi z psami, kiedyś pływał kilka godzin dziennie. Nie mam serca odmawiać mu jedzenia, po co, on jest bardzo szczupły i bardzo wysoki. Na jakieś wpajanie zdrowszych zasad jest nieco za późno, cieszę się, že zamiast czekolady chętnie zjada paczkę słonecznika i lubi warzywa i owoce, pije dużo wody. Nie lubi tłuszczu choć olejem lnianym chętnie polewa sobie kaszę czy warzywa. Córka ostatnio poprosiła ciocię o nie sypanie cukru do jej herbaty. Piją raczej herbatę, wodę z cytryną zamiast kupnego soku pomarańczowego czasem
    Wyciskamy sami sokz owoców. Sypię natkę, koperek i inne zioła do zup w hurtowych ilościach:-)
    Nie wiem, w sumie przykro mi, že uważacie, że zle żywię dzieciaki, zawsze myślałam, że chcą jeść za mało a nie za dużo choć małż zwracał kiedyś mi uwagę, że mierzę ich możliwości swojå miarą i chcę ich przekarmiać i bez sensu namawiam do jedzenia. W dzieciństwie syn był niejadkiem, córka kiedyś też niewiele jadła. Teraz raczej nie namawiam jedzą ile chcą, przecież nie będę im racjonować wielkości porcji, oni nie chcą być chudsi i nie muszą. Owoce podtykam czasem to fakt, naw!et jak sami nie wykazują owocowej inicjatywy.
    Miałam może trochę mylne przekonanie, że cała rodzina żywi się stosunkowo ok, tylko ja jestem czarną owcą i pochłaniam śmieci.
    Śledzia w oleju lubię strasznie i raz na jakiś czas muszę mieć w menu, szkoda, że ma aż 500 kalorii ale chociaż w święta muszę go jeść. Czy on zupełnie nie liczy się jako zdrowa względnie ryba?
    Chyba ograniczanie węgli w warzywach i owocach to zły pomysł? Ograniczyłam tłuszcze zwierzęce, jem mniej niż pół kilo czereśni dziennie, 1-2 kawałki arbuza, 1 nektarynkę lub jabłko.
    Nigdy nie lubiłam owoców więc cieszę się, że zaczęły mi smakować tak samo jak wreszcie mam frajdę z męczących spacerów po lesie. Nie liczę kalorii w warzywach owocach a powinnam?
    Coraz łatwiej powstrzymywać się w sklepie przed zakupem słodyczy. Właściwie zupełnie nie mam žadnego parcia na słodkie.
  • agnieszka_bialek 11.07.14, 10:47
    Witam,

    jeśli chodzi o wszelakie rybki w oleju - śledzie, tuńczyka itd. polecam robienie ich samodzielnie. Tuńczyka kupujemy w wodzie, śledzie w postaci matjasów i robimy sami.
    Po pierwsze - oleje przemysłowe dodawane do rybek są niskiej jakości - zazwyczaj są to po prostu zlewki.
    Po drugie - mamy możliwość ograniczenia ilości tłuszczu do minimum - tak, aby smakowało i nie było zbyt kalorycznie :)
    Pozdrawiam
    --
    Agnieszka Białek
    www.dietetyk-wroclaw.net
    www.facebook.com/dietetyk.osobisty
  • maitresse.d.un.francais 09.07.14, 16:47
    A cóż to za wynalazek?
  • agnieszka_bialek 11.07.14, 16:58
    Witam,
    zdrowsza alternatywa dla zup na wywarach mięsnych, kostkach rosołowych i maggi
    Pozdrawiam
    --
    Agnieszka Białek
    www.dietetyk-wroclaw.net
    www.facebook.com/dietetyk.osobisty
  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.14, 20:32
    Ja robię zawsze zupę na wywarze mięsno warzywnym, często na rosole.
    Wydaje mi się, że zupa na samych warzywach albo na tej oliwie nie miałaby smaku ale pewnie się jak zawsze mylę. Ile oliwy na duży gar zupy? Staram się dawać olej, oliwę zimną, dodawać do gotowych dań, zupy lubię i często gotuję. Spróbuję bez mięsa, kości ale już się boję co mi wyjdzie, będzie dziwnie i egzotycznie :-) zawsze trzymam w zamrażalce chociaż skrzydełka, korpusy, ćwiartki z kurczaka na awaryjną zupę. I włoszczyznę.
    Dziękuję Pani Agnieszko za cenną inspiracje:-):-):-) A śledziki jemy raczej zawsze domowe i na dobrym oleju, nie na zlewkach:-). Bardzo dziękuję za pani podpowiedzi.
  • bea-luz 06.08.14, 21:40
    Ja również kiedyś myślałam, że bez wywaru mięsnego się nie da zjeść zupy. Az spróbowałam i zaczęłam dodawać przyprawy i zioła + warzyw ma być tyle aby się wręcz wysypywały z garnka. Nie dość, że zredukują się podczas gotowania to przy zblendowaniu zupa będzie gęstsza. Na koniec na talerzu łyżeczka oliwy i jakieś uprażone na sucho ziarna i rosół jest mi zupełnie niepotrzebny.

    Ale na to potrzeba czasu, tak jak na przestawienie się na jedzenie bez soli, bez tłuszczu i bez cukru i/lub cukru. Da się zjeść i to całkiem smacznie. Polecam :)
  • maitresse.d.un.francais 12.07.14, 17:46
    agnieszka_bialek napisała:

    > Witam,
    > zdrowsza alternatywa dla zup na wywarach mięsnych, kostkach rosołowych i maggi
    > Pozdrawiam

    A na cały gar zupy (10-14 porcji) to ile tego ma być i jak to się robi?
  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.14, 08:02
    Nie wiem jak się wg Pani ekspert robi ale wczoraj ugotowałam błyskawicznie i eksperymentalnie mały garnek szczawiowej na 2 łyżkach oleju. Normalnie wrzuciłam warzywa, przyprawy, olej i już. Da się zjeść choć pupy nie urywa, szczególnie zachwycającego smaku nie miała.
    W każdym razie zamierzam jeszcze popełnić brokułową w ten sposób i generalnie nie latać koniecznie po mięso zawsze do zupy. Łyżka oleju ma 91 kalorii, dwie 182 a reszta kalorii w mojej zupie to woda i warzywa więc niewiele, jakieś jajko ewentualnie.
  • maitresse.d.un.francais 13.07.14, 16:47
    Toż to pasuje jak wół do karety.

  • agnieszka_bialek 14.07.14, 09:34
    Witam,

    Rosół to osobna sprawa - jest to zupa, która ma właściwości lecznicze. Więc rosół gotujemy na kurze i wołowinie - długo, na małym ogniu. Wtedy uwolniona cysteina ma właściwości lecznicze - rosołek przy niedzieli, w trakcie przeziębienia, w rekonwalescencji jak najbardziej.
    W swojej praktyce, nawet gdy zajmuję się tylko odchudzaniem, staram się też uczyć zdrowych nawyków żywieniowych. Wielu specjalistów związanych z dietetyką i leczeniem żywieniem (chociażby nasza wrocławska dr Jadwiga Kempisty) jest zgodnych w kwestii przygotowania zupy jarzynowej na oliwie zamiast tłuszczu zwierzęcego. Tłuszcz jest niezbędny, abyśmy przyswoili witaminy rozpuszczalne w tłuszczach, a tłuszcze roślinne są dużo zdrowsze niż zwierzęce. Kostki rosołowe i maggi zawierają w składzie duże ilości soli i glutaminianu sodu - są bardzo popularne i wygodne, ale niezdrowe.
    Ja robię zupkę tak: Na oleju roślinnym (rzepakowy, oliwa z oliwek) szklę cebulkę i czosnek - to baza każdej mojej zupy nadająca aromat. Dodaję ziemniaki i warzywa i gotuję do miękkości. Dla poprawy smaku dodaję liść laurowy, ziele angielskie i duże ilości ziół, chociażby nasze wspaniałe świeże - natka i koperek. Do żurku, barszczu - majeranek, pomidorowa - z bazylią itd. Doprawiam sosem sojowym, pieprzem, ewentualnie szczyptą soli. Osoby przyzwyczajone do glutaminianu sodu mogą uznać smak takiej zupy początkowo za jałowy - glutaminian bardzo podnosi smak.

    Pozdrawiam
    --
    Agnieszka Białek
    www.dietetyk-wroclaw.net
    www.facebook.com/dietetyk.osobisty
  • Gość: basia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.14, 21:10
    Moje dzieciaki jadły wg pani Agnieszki recepty już 2 zupy i bardzo im smakowały, córce bardziej niż babcine, tradycvyjne, na mięsie. Dziękuję

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.