Dodaj do ulubionych

czy komus udalo sie schudnac tylko na diecie?

18.05.15, 22:33
Witam. od 1,5 roku mam 10-15 kg nadwagi. probowalam jesc zdrowo ale chyba zbyt male ilosci ,poniewaz po pewnym czasie zawsze "rzucalam sie " na jedzenie. tarczyca-ok. badania-ok. probowalam cwiczyc na silowni-po takim 30 min treningu rzucam sie jak opetana i JEEEEM za pieciu!!! Probowalam jednoczesnie: dieta i cwiczenia z chodakowska w domu- to samo....nie wytrzymuje i obzeram sie!!! Od teraz,zastosuje diete 1200kcal i zero cwiczen. moze sie uda. czy ktokolwiek schudl bez cwiczen? oczywiscie cwiczenia dolacze ale jak juz schudne ok.8 kg..Mam 162cm wzrostu i 68 kg.
Edytor zaawansowany
  • 19.05.15, 10:51
    też tak miałam i nie wiedziała co robic doskonale cie rozumiem, dieteyczka wytłumaczyła mi ze to dlatego że robiłam duże przerwy miedzy posiłkami. teraz jem co 3 godziny, biały chleb zamieniłam na razowy, nie jem ziemniaków, pierogów itp. dużo masz do zrzucenia?
  • 19.05.15, 13:14
    kamila4414 napisał(a):
    czy ktokolwiek
    > schudl bez cwiczen?

    Dieta jest najważniejsza i jak najbardziej można schudnąć na samej diecie
  • 19.05.15, 13:15
    co nie zmienia faktu że cwiczenia bardzo pomagają w schdnięciu np czaami pewne częsci ciła jest ciężko zrzucić i tu ćwiczenia pomagają
  • 10.06.15, 11:04
    Mam podobnie. W zasadzie ta sama waga i wzrost, do zrzucenia 8kg lekką ręką :/ Niestety największym problemem jest brak motywacji. Ćwiczenia odpuściłam sobie już dawno, chociaż bardzo staram się wrócić. Tak naprawdę to nie wiem, co mnie przed nimi aż tak powstrzymuje, chyba im robię się większa:), tym motywacja bardziej mi spada i w zasadzie mam trochę wrażenie, że na tym etapie nie ma się już o co bić. Mam nadzieję, że jak uda się zrzucić ze 2-3 kg bez ćwiczeń, to wtedy i motywacja ruszy.

    Teraz jest dość dobry moment na odchudzanie, moim podstawowym problemem są mało zróżnicowane posiłki i za dużo węglowodanów (chleb, ryż, makaron - zarówno biały jak i ciemne). Po pracy energii starcza mi na wyjście z psem i zrobienie obiadu (po 19tej). Fajnie byłoby kiedyś rzeczywiście skorzystać z porad udzielanych na tym forum, jeszcze chyba nigdy nie udało mi się wprowadzić zasady 5 posiłków dziennie - wtedy już, mam wrażenie, w ogóle jadłabym chyba za troje.
  • 10.06.15, 11:26
    Dodam jeszcze, że wprost nienawidzę restrykcyjnych diet typu 'na śniadanie: 50 gram chleba, 7 łyżeczek czegoś-tam, 130 gram mango'. Prędzej w łeb bym sobie strzeliła, niż zaczęła ważyć i odliczać sobie w ten sposób każdy posiłek. Moja waga kuchenna od lat zbiera kurz - ile podejść do mierzenia, ważenia itp każdego kawałka jedzenia nie zrobię, tak zawsze kończy się tak samo - waga cudownie zmienia się w pojemnik na ulotki. Z drugiej strony, żeby nie było:), szczerze podziwiam osoby, które mają w sobie na tyle zorganizowania i samozaparcia, żeby w ten właśnie sposób prowadzić swoją dietę, na pewno im to pomaga.

    I jak tu się odchudzać? Nie ćwiczy - leń, nie chce ważyć - leń, nie zależy jej. No nie wiem, a może są jakieś triki odchudzające/dietetyczne dla osób z mniejszym zapałem do przestrzegania wojskowej wręcz dyscypliny? Czy tylko ja tak mam?:)

  • 17.06.15, 13:52
    Wiesz, ja myślę, że taka restrykcyjna dieta -objadanie i w kółko nieźle już zdążyły rozregulować Twój organizm. Ja też kiedyś takim trybem jadłam - oczywiście nic nie chudłam. Polecam najpierw uporządkować Ci kwestie żywieniowe - małymi kroczkami, np. jeden miesiąc (dwa tygodnie, ile jesteś tak naprawdę w stanie) uczyć się jeść o mniej więcej stałych porach, w następnym np. zwiększyć liczbę warzyw do X gram na dzień itd. Wiem, że nie brzmi to zachęcająco - zajmie pewnie całkiem spory czas, ale efekt będzie na całe życie. Jak już będziesz się czuła całkiem pewna równowagi, to można więcej kombinować i się "dowojskawiać". Na pewno rzucanie się na wszystko na raz nic nie da, prócz frustracji i następnych napadów jedzeniowych. No i ja lata straciłam na kółku 1200 kcal - obżarstwo. Gdybym od razu zaczęła porządnie pracować nad nawykami, pewnie bym kilka lat wcześniej ważyła tyle, co dzisiaj, kiedy dyscypliny diety prawie nie odczuwam.
    Poza tym polecam też mały bufor bezpieczeństwa, czyli zasadę 80/20 - 80% energii czerpać z jedzenia "jak należy", a mały margines zostawiać sobie na ulubione lody na przykład. Wtedy nie ma się ochoty tak rzucać na wszystko nęcące wokół - bo wtedy wiesz, że zawsze możesz po to sięgnąć w umiarkowanej porcji i nic nie zawalać. No i jeśli zawalisz - to nie koniec diety, tylko gorszy dzień.
  • 18.06.15, 13:48
    Z tym uporządkowaniem i małymi kroczkami to jest dokładnie ten trop, o który mi chodzi. Najpierw, przede wszystkim, ustalić stałe godziny posiłków. Z tym nie jest łatwo o tyle, że nigdy nie jestem w pracy na jedną, wyznaczoną godzinę - czasem jestem na 9, zdarza się być i na 11...a śniadań w domu nie jadam, potrzebuję minimum godziny, półtorej od wstania, żeby coś zjeść (chociaż słyszałam, że pierwszy posiłek powinien być zjedzony maksymalnie do godziny od przebudzenia?). Na poczet wątku odkurzyłam nawet swoją wagę kuchenną:), w sumie zaczyna mnie powoli ciekawić, jakie porcje zwyczajowo zjadam, a jakie powinnam jeść.

    Faktycznie, jeśli sięgnę pamięcią, zazwyczaj próbowałam wszystkie zmiany wprowadzić za jednym zamachem i zapału starczało do pierwszych zgubionych kilogramów (jeśli w ogóle..).

    1200 kcal to obżarstwo? Serio? To ile kalorii proponujesz dla osoby mojej postury (162cm, wstydliwe 67kg). Chyba ciekawym testem byłoby dla mnie rozpisanie tygodniowych posiłków i policzenie kalorii. Tylko to samo liczenie wydaje się dla mnie już trochę kosmicznym zadaniem, nie jestem pewna, czy bym sobie z tym odpowiednio poradziła (szczególnie, że w tabelach kaloryczności podawane są, jak mniemam, 'suche' produkty, a gdzie sól, a gdzie odrobina śmietany do zabielenia (wiem, grzech :/) itp...

    Twój bufor bezpieczeństwa też brzmi bardzo zachęcająco:) Możesz podać swój przykładowy dzienny jadłospis?
  • 19.06.15, 15:14
    Więc możesz próbować po prostu jeść np. co 4 godziny, licząc od pory śniadania :) ja jem co 4, ale to już musisz Ty ustalić ze swoim organizmem jaki przedział lubi najbardziej ;)
    Ja słyszałam i o 1, i o 2 godzinach od wstania. W każdym razie na pewno nie pomijać :)

    Chyba zrozumiałaś mnie na opak :D 1200 to głodówka i raczej prędzej się schudnie na 2200.
    Sól można spokojnie pominąć wg mnie, a łyżkę śmietany łatwo dodać :) ale ja znowu tak bardzo nie przywiązuje wagi do każdej kaloryjki - i tak nie da się, wg mnie, dokładnie tego policzyć. Bardziej służą do ogólnej moderacji za dużo-za mało.
    A jeszcze co do grzechu - ja tam wychodzę z założenia, że wszystko w umiarkowanych ilościach dozwolone, oczywiście oprócz czarnej listy jedzeniowych śmieci jak glutaminian sodu, syrop glukozowo-fruktozowy itd. W sumie od kiedy dawno temu porzuciłam smażenie nie mam problemów ze zbyt dużą ilością tłuszczów w diecie, więc tej śmietany nie demonizowałabym :)

    Nie wiem, czy istnieje coś takiego, jak mój przykładowy jadłospis :) w zasadzie nauczyłam się już sama zastępować nie najlepsze składniki w przepisach jakimiś alternatywami, już wiem co jak gotować, więc spokojnie z różnych źródeł biorę przepisy i trochę przerabiam.
    Rano lubię zjeść sobie frittatę, jajka albo owsiankę plus jakiś owocek, na obiad jakiś kawałek mięska, warzywka (bardzo lubię salsy - niewymagające wysiłku i pyszne) i często na dopchanie (kalorii i białka - bo te normy najtrudniej mi wyrobić) soczewica, fasolka itd., a potem mój ulubiony przedtreningowy podwieczorek :) owoc i coś, na co mam ochotę - w letnim sezonie to najczęściej sorbety albo jogurtowe lody. A wieczorem staram się o następną porcję warzyw (lubię surowe albo grillowane - taki elektryczny malutki grill bardzo polecam) z jakimś sosem na jogurcie.
    To tak mniej więcej. Chociaż pewnie jest coś do poprawki i pewnie nie każdy byłby szczęśliwy z takim jadłospisem.
  • 23.07.15, 00:48
    polecam skorzystać z dobrodziejstw cywilizacji - jest cała masa aplikacji na startfołny, które ułatwiają obliczenie kaloryczności :)
  • 16.06.15, 19:08
    Mnie się udało w ciągu roku zgubić 10 kg, od czasu kiedy zaczęłam brać leki, po których się bardzo tyje. Dopiero to mnie zmotywowało. Stanie pod ścianą: albo dieta albo +30kg.
    Lekarka poleciła mi dietę "co godzinę kęs". Tak więc jem tak co godzinę małą porcyjkę. Na śniadanie pół kanapeczki tak że w ciągu czterech godzin zjadam dwie. Obiad na raty, na podstawkach od filiżanki w ciągu czterech godzin.
    Jest dużo bawienia się jednak kluczem jest motywacja.
    Wcześniej po prostu nie chciało mi się wysilać po to by zrzucić parę kilo (170cm, 72kg)
    Teraz nie dość że nie utyłam to mam -10kg.
    Czasami sobie pofolguje ale zjem dwie kanapki i już jestem napchana bo się żołądek zmniejszył.
    Jem wszystko. Teraz latem np. za posiłek mam loda magnum. I cały czas waga leci w dół.
    Nie wiem czy to pomoże. Jak pisałam kluczem jest silna motywacja. Lepszy wygląd to za mało.
    --
    Zapraszam do Ośrodka Rozwoju Osobistego i Duchowego "Tu i Teraz" W Nowym Kawkowie koło Olsztyna
  • 18.06.15, 22:01
    ja schudłam bez ćwiczeń, bo nie lubię skakać jak małpka bez sensu, skoro sportowcem nie jestem. Cale życie jestem na diecie (ponad 20 lat) i nie ćwiczę!! Oczywiście jeżdżę na rowerze ale tylko w lecie, czasem pływam gdy jestem nad woda, idę na piechotę, gdy nie muszę nic dźwigać, natomiast nigdy nie ćwiczę, ani nie robię nic wysiłkowego aby schudnąć. Jako przykład tez podam, ze leżałam w szpitalu ponad 2 tyg. bez ruch na kroplówce i schudłam kilka kilo. To jest tez dowód, ze JEDZENIE!! to główna przyczyna tycia. Dieta diecie nierówna, nie wiem co jesz, ale ilość kalorii to jedna strona medalu, a to co spożywasz to druga. 90 % mojego jedzenia przyrządzam sama, nie używam tłuszczu, soli, cukru ani nic sztucznego. Wszystko robię na parze, wodzie lub w folii. Pije tylko wodę, jak chce coś słodkiego to miód, poza tym dużo warzyw na ciepło i zimno itp. Nie jem chleba prawie, żadnych makaronów, ryżu czasem trochę kaszy na sucho (oczywiscie gotowanej), jeśli coś kupuje to bardzo dokładnie czytam skład. Np. jogurt naturalny, jeśli jest napisane skład: kultury bakterii i nic więcej to biorę, jeśli jest napisane, słodzik, owoce, emulgatory itp. to nie biorę nawet jeśli ma 90 kcal. I naprawdę trudno mi to wszystko opisać, bo stosuje wiele, wiele swoich pomysłów. Waze się co dzień, jeśli widzę coś ponad to robię głodówkę na cześć dnia . Nie pije soków gotowych, bo wszędzie kłamią o składzie. Dla witamin jem surowa cebule lub szczypior oraz inne warzywa surowe. Jak chce deser polewam miodem naturalny odtłuszczony jogurt. Moga być owoce, ale z tym ostrożnie wiele z nich zawiera bardo dużo cukru. Tłuszcz, cukry, węglowodany - to główna przyczyna nadwagi oraz za duże ilości. No i trzeba być psychicznie przygotowanym na mniejsze porcje, ale na to potrzeba czasu i metody, każdy ma inna. Powodzenia.
  • 19.06.15, 11:27
    widocznie twoja dieta jest za bardzo restrykcyjna. Dobra dieta, to taka kiedy nigdy nie jest się głodnym. Moim zdaniem nie można sobie dosłownie wszystkiego odmawiać
  • 22.06.15, 18:28
    Żeby schudnąć trzeba jesc:) to usłyszałam od mojej dietetyczki. Nie można jeść za mało no wtedy metabolizm zwalnia.
    Jestem na diecie a w zasadzie zmieniłam nawyki( bo jem podobne rzeczy ale w innych proporcjach) nie ćwiczę specjalnie. No spaceruje parę razy w tyg. I mam minus 9 kg przez 2 miesiące. Ale jeszcze wiele mi zostało. Właśnie przez rozregulowanie organizmu. Przez głoszenie się w dzień i objawami wieczorem. Przez słodycze. Stylami się okropnie. Dopiero jakiś czas temu zrozumiałam ze to choroba i nie odpuszczam.
    Pierwsze 2 tyg było trudno ale teraz jest super.
    Rano jem 2 kanapki z wędliny drobiowe plus warzywa chleb razowy lub owsianka z owocami. Ok8.30
    11.30 jogurt n. owoc i płatki blonnikowe- są bardzo ważne bo zabierają cukier z owocu i nie ma skoków cukru we krwi. OK 14.30 obiad- mięso sałatka pół ziemuaka\ kasza\ ryż. Podwieczorek - koktajl owocowy. Albo pół serka wiejskiego owoc i płatki. OK. 20. 30 kolacja- sałatka. Omlet 1 jajko z pomidorem.
    Myślałam że zbrzydna mi warzywa - ale jest odwrotnie. Jem ich więcej i więcej. Nie ciągnie mnie do slodyczy- czasem zjem lody albo kawałek czekolady. Nie można wszystkiego zakazać.
    Juz jedzenie nie jest w centrum uwagi . Dużo gotuje szykuje. Ale zawsze na 2 dni. Pakuje obiad. Śniadanie i podwieczorek wieczorem. Mam takie torby kuferka termiczne i szklane pudełka. Super.
    Aha ostatnio nie chciało mi się osobno robić dla siebie indyka- zjadłam kawałek karkówka pieczone i czułam tylko tłuszcz. Nie smakowala mi. Generalnie jak jem coś bardziej przetworzone to czuje sól proszek do pieczenia cukier.
    Aha- nie zrezygnowałam z kawy. Pije 2.3 dziennie z mlekiem 2% i łyżeczka cukru.

    Wiec jak widzisz to nie dieta. Po.prostu najważniejsza jest regularność posiłków. Pilnować czasu. I śniadanie. Musisz je jeść bo generalnie należy jeść gdy jeszcze nie odczuwa się głodu.

    Ja.sie.musze zmotywować do ćwiczeń to efekty będą lepsze. ...

    I WODA pij 2 litry sredniozmineralizowanej.
  • 24.06.15, 09:45
    Mam za sobą kilka diet. Czy udane? Chyba można śmiało powiedzieć, że każda dieta jest skuteczna tak długo jak przestrzegamy jej zasad. początkowo chodzi nam o utratę wagi - zrobimy wszystko by zrzucić zbędne kilogramy. Niestety dla większości takich jak ja - którzy lubią jeść - problem nadwagi prędzej czy później zawsze powraca. I chyba dojrzałam do takiego wniosku - Nie sztuką jest (nie dosłownie oczywiście :)) utrata zbędnych kilogramów - tylko utrzymanie zredukowanej wagi.
    Czasy nie sprzyjają zdrowemu odżywianiu - na każdym kroku gotowe produkty - aż strach pomyśleć z jakim składem. Zmiana nawyków żywieniowych jest prosta ale tylko w teorii. Wymaga tak naprawdę zmiany stylu życia - aby nasze dania były zdrowe musimy sami je sobie przygotować. Nie sięgać po gotowce. To wymaga czasu i zaangażowania. Ale chyba tylko taka stała zmiana da trwały efekt.
    Tak czy inaczej wszystkim życzę powodzenia. Otyłość to spory problem.

  • 24.06.15, 15:00
    hmm, nie wydaje mi się, żeby problemem były same ćwiczenia? na jakiej diecie byłaś wtedy, jak ćwiczyłaś?

    pewnie, że się da schudnąć bez ćwiczeń, ale chyba nie tylko o to chodzi. Chodzi o wytworzenie jakis zdrowych nawyków żywieniowych, ale i ruchowych, bo ruch to zdrowie w końcu! nikt sobie tej prawdy z palca nie wyssał.
    najlepsze efekty dają ćwiczenia i dieta razem, i nie chodzi znowu wcale o jakiś katorżniczy trening. Fajnie, żeby to menu ułożył jakiś specjalista, ktoś kto się na żywieniu zna. Zaraz będzie, że chodzenia do dietetyka jest drogie i nie każdego stać, że dziwne produkty wymyślają i ogólnie kupa hajsu jest potrzebna, ale jest taki jeden portal, gdzie chyba za 99 zeta bierzesz pakiet na miesiąc dieta online plus cwiczenia z filmikami do ćwiczenia w domu i to się chyba witalia czy vitalia nazywa. A pewnie znalazłyby sie jeszcze inne.

    Swoją drogą 1200 kcal i bez ruchu... o niczym innym tylko o żarciu bym myślała. Już tak mam.
  • 26.06.15, 15:19
    Oczywiście ze tak, ale nie jakas tam dieta peirwsa z brzegu tylko trzeba sie udac do dietetyka i ci ułoży. A poza tym cwczen nie odstawiaj
  • 06.07.15, 11:35
    A co Ty na wizytę u dietetyka? Moja ciotka stosowała się do diety właśnie dietetyka i w 2 m-ce zrzuciła 10kg. Wygląda naprawdę fajnie. Oczywiście wyrzeczenia pt. alkohol - tylko wytrawne wino i to tylko 5 lampek w tygodniu - dla mnie to wyrzeczenie;( bo lubię sobie czasami drinka wypić.... a i chude mięso oczywiście wchodzi w grę - z tego co zdążyłam się dopytać. Ciotka jest po 40. Dla ścisłości. Może się kiedyś skuszę... bo przydał by się zrzucić te 5-7 kg....

    --
    Lubię nowoczesny design
  • 17.07.15, 17:03
    Mogę podzielić się opinią na temat firmy Sunkins Lżejsze Życie, która powstała we Wrocławiu (czeska firma). Dość długo zastanawiałam się czy przystąpić do ich programu, ale dietetyczka wydawała się kompetentna, no i była dość namolna ze swoimi telefonami. Zgodziłam się. Uzyskałam zapewnienie, że tylko ona będzie się mną opiekować całe pół roku i wpłaciłam 400zł zaliczki. Zrobiłam też potrzebne badania za 200zł. Na 2 wizycie dostałam od "mojej" dietetyczki kilka kartek, które miały być szczegółowymi zaleceniami na podstawie których miałyśmy pracować oraz informację, że od teraz mam inną dietetyczkę, która właśnie zaczęła pracę. Zdenerwowałam się i przeanalizowałam sytuację personalną tej firmy, z załogi która zaczynała w styczniu (3 osoby), do maja nie został nikt! Z załogi z maja odeszły 2 dietetyczki, jeszcze nie odeszła dziewczyna z recepcji :) Generalnie firma na chwilę obecną ma tylko 1 nową dietetyczkę! I ona jest piątą z kolei przez te kilka miesięcy. Powiem szczerze, że nawet nie chciało mi się czytać, co tam dostałam na tych kartkach. Czuje się naciągnięta na 600zł. (oczywiście o zwrocie jakichkolwiek pieniędzy nie było mowy). Nie wyobrażam sobie odchudzania z kim innym za każdą wizytą. Ponadto dowiedziałam sie na ostatniej wizycie, ze właściciel śledzi na bieżąco każdy wpis do komputera. To tez mnie zmroziło, bo były tam bardzo "wrażliwe" pytania i nawet do głowy mi nie przyszło, ze gość wszystko czyta. Jeśli zatem chcecie się profesjonalnie odchudzić, to nie jest najlepszy adres.
  • 17.07.15, 21:02
    Moja siostra jest dietetyczką i nie raz potwierdzała to, na co ja się upierałam... samą dietą nie da się schudnąć. coś zrzucisz na jakiś czas, potem zaczniesz jeść jak przedtem i tyjesz. Jednak na odchudzanie milion razy lepiej działają ćwiczenia i dobre suplementy. Od siebie polecam ćwiczenia w domu(najlepiej stacjonarny rowerek ok. 30-60 minut każdego dnia) i codziennie picie koktajli odchudzających Mojito Slim. Efekty? zależy od organizmu, ale nawet 8 kg można zrzucić
  • 19.07.15, 20:40
    A ja schudłam ma samej diecie, bez ćwiczeń, prowadząc normalny tryb życia, mając siedzącą pracę. Proponuję zasięgnąć rady dr Anny Majki z Krakowa. Prowadzi ona też gabinety w innych miastach.
  • 23.07.15, 11:55
    Jeśli jako ćwiczeń nie liczyć jazdy na rowerze to mi się udało :)
    --
    Piszę artykuły nt. zdrowego odżywiania się, odchudzania i podobnych. Ostatnio pisałam o błonniku glukomannan i o tym jak działa zielony jęczmień oraz jagody Acai. Jak jesteście zainteresowani możecie poczytać i skomentować. Pozdrawiam :D
  • 03.08.15, 22:03
    tak. właśnie teraz jestem na diecie i chudnę,. Ale prowadzi mnie dietetyczka, bo jak próbowałam sama to kończyło się dramatem tzn 2 kg na minusie, a po chwili 4 kg na plusie. Jadam 4 x dziennie i mam szczegółowo napisany jadłospis (składniki i ich waga + propozycja przyrządzenia), często ze wskazaniem konkretnych produktów np.parowki Sokoliki albo serek lekki Bieluch. Mi taki konkretny jadlospis bardzo odpowiada i co najwalniejsze są efekty. Ale znam ludzi, którzy samą dietą nie chudną. Muszą ćwiczyć i koniec.
  • 04.08.15, 13:32
    Niestety na diecie udalo mi sie schudnac tylko kilka kg (3 kg). Dodajac cwiczenia i bieganie uzyskalam kolejne 3 kg i teraz jest idealnie. Dieta mnie wysmuklila, a cwiczenia spalily tluszczyk. Generalnie ruch jest bardzo wskazany i nie mowie tutaj o kartozniczym wysilku, ale np. dlugie spacery plus odpowiednie jedzenie, na pewno dadza dobre efekty. Musi to byc wszystko dobrze zbilansowane. Trzeba na to poswiecic troche czasu. Powodzenia
  • 09.08.15, 12:27
    Ja schudłam na diecie dopiero po wspomaganiu farmaceutycznym, ale miałam ogromną nadwagę. Ważyłam 96 kg przy wzroście 175 cm, 40 kg na plus przybyło mi w ciągu niecałych dwóch lat - tak dwóch, po silnych lekach - ale oczywiście utyłam nie od leków tylko od obżerania się w wyniku napadów wilczego głodu. Po przejściu na dietę, kolejną dietę i kolejną obniżyłam przemianę materii niemal do zera. Dwoje dietetyków nie dało rady, mimo że stosowałam się do ich rad w zakresie żywienia sumiennie, ale do ćwiczeń nie miałam siły przy tej wadze się zmusić. Waga stała w miejscu a mnie oskarżali o niesubordynację. Błędne koło. Dopiero wsparcie farmakologiczne które już w Polsce jest niestosowane pomogło. Jak waga ruszyła w dół zaczęłam spacery spacery (codzieniennie 4 km) i ważę 72 kg po roku odchudzania. Waga trzyma się od pół roku. Mój lekarz wiedział dzięki czemu chudłam, nie bardzo to pochwalał, ale przyznał ze w moim przypadku było najlepsze rozwiązanie, bo sama dieta nic nie dawała.
    Przy twoje wadze i wzroście nie katowałabym się niskokalorycznymi dietami za kare że nie ćwiczysz bo rozpędzisz tylko maszynę w górę. Nie polecam też mojego pomysłu na tabletki odchudzające bo on jest dla osób naprawdę otyłych. Znajdź pomysł na jakąkolwiek aktywność którą lubisz, bądź konsekwentna, wyrzuć z diety śmieci i się uda. Powodzenia!
  • 10.08.15, 19:47
    Jeśli to nie problem to mam prośbę napisz z jakich środków korzystałaś. Ja mam ten sam problem żadna dieta na mnie nie działa. Korzystałam też z różnych wspomagaczy ale niestety też nie działają. Bardzo proszę o pomoc.
  • 16.08.15, 09:16
    Niesprzedawanych już w Polsce.
  • 12.08.15, 07:37
    Witaj! Proszę Cię, napisz mi na maila na czym schudłaś. Mam 40 lat, jestem po poważnej operacji ginekologicznej ( 1,5 roku temu ) i brałam hormony i leki, po których przytyłam 25 kilo w 6 m-cy. Żadna dieta mi nie pomaga. Opieka dietetyczki pomogła mi zrzucić 2 kilogramy przez 1,5 miesiaca co mnie zniechęciło. Ważę 83 kilogramy i jestem załamana. Mój mail zosiulka@gazeta.pl. Dzięki!
  • 13.08.15, 15:18
    Nie da się zdrowo schudnąć nie ćwicząc... Organizm potrzebuje ruchu, wsparcia metabolizmu, przyspieszenia trawienia. Możesz jeść samą sałatę, ale nie będziesz wyglądała, a przede wszystkim nie będziesz się czuła dobrze jak nie ruszysz pupy z siedzenia. Jeśli nie lubisz ćwiczyć, pocić się i męczyć, spróbuj chociaż 45 minut dziennie przeznaczyć na szybki i energiczny marsz, później może przekonasz się że ruch Ci służy, endorfiny zrobią swoje. Ćwiczenia naprawdę poprawiają kondycję i nie mówię tylko o fizycznej.
  • 14.08.15, 21:19
    Zgadzam się! Wg mnie są 3 składowe zdrowego odchudzania: odpowiednio zbilansowany jadłospis, ruch i woda (nawadnianie). Suplementy to ostateczność.
  • 24.08.15, 18:56
    W przypadku zaparć mogą też pomóc napoje aloesowe, napary z siemienia lnianego, na rytm wypróżnień pozytywnie wpływają probiotyki, inulina, otręby i inne postacie błonnika (wtedy należy zwiększyć spożycie wody), suszone śliwki i buraki.
  • 26.08.15, 10:41
    Na diecie da sie dużo schudnąć, moja znajoma na dukanie zrzuciła planowane 15kg. Ale kilogramy to nie wszystko, trzeba to jeszcze wyrzeźbić wtedy efekty są najlepsze :)
  • 14.09.15, 17:37
    Mi się udało być na vi i schudnąć bez ćwiczeń 10 kg w 5 miesięcy. Ale jesli masz napady głodu to znaczy że albo za mało jesz albo nie masz ustabilizowaego poziomu glukozy. Więc na 100% robisz coś nie tak. Teraz zaczęłam ćwiczyć bo chciałabym żeby mi nic nie zaczęło wisieć :). wejdź sobie na vi łatwa smaczna dieta na fb może to coś dla ciebie.
  • 14.09.15, 20:19
    Ja praktykowałam nie raz i sama dieta na mnie nie dziala :/ niestety musze zmuszać się do wysiłku i to niezłego. dopeiro jak zaczęłam chodzić na zajęcia cardio 3 razy w tygodniu po 1,5 godziny, to zauważyłam jakieś zmiany
  • 17.09.15, 13:07
    Każdy z nas jest inny i może zupełnie inaczej reagować na tę samą dietę. Pamiętajmy o przeciwwskazaniach! np. diet wysokobiałkowych nie mogą stosować osoby mające problemy z wątrobą, nerkami czy chorujące na cukrzycę a także sportowcy. Żywienie jest na tyle ważnym aspektem że powinno być dobrane indywidualnie.
  • 17.09.15, 14:55
    Mnie...nie szybko ale skutecznie
    Zaczelam jesc pod okiem dietetyczki.
    5 posilkow dziennie do tego chrom (nie wiem czy on dzialala ale nie jadlam słodkiego)
    Schudlam malo cwiczac bo nie lubie
    i to nie dieta ale zmiana sposobu jedzenia..okazalo sie ze blędem bylo to ze nie jadlam i dlatego tylam
  • 21.09.15, 16:57
    To często popełniany błąd. Dieta musi dostarczać co najmniej tyle kalorii ile wynosi nasz PPM (podstawowa przemiana materii). Jeśli dostarczamy za mało pożywienia, organizm broni się (uznając to za sytuację zagrożenia) i chroni magazyny energii czyli tkankę tłuszczową. 5 zbilansowanych posiłków, będących źródłem minerałów, witamin, białek, tłuszczy i węglowodanów dba o to aby metabolizm był utrzymany na odpowiednim poziomie. W odchudzaniu jedynie kolacja nie powinna zawierać węglowodanów w tym chleba i owoców.
  • 01.10.15, 20:32
    To fakt że z wiekiem odchudzanie jest coraz trudniejsze. Jednak nie ważne kiedy się za to zabieramy, ważne jak. Chodzi o to, żeby to zrobić raz a porządnie. Nie bawić się w półśrodki typu rygorystyczna dieta przez miesiąc a potem powrót do tego co było i efekt jo-jo. Odchudzanie wprowadza nas w nowy tryb jedzenia a nawet życia, ma nauczyć nas dobrych nawyków żywieniowych i pokazać że zdrowe jedzenie jest smaczne.
  • 01.12.15, 10:49
    To trzeba połączyć picie wody, ćwiczenia i ograniczyć tłuste potrawy. Tylko kompleksowe działania przynoszą rezultaty

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.