Dodaj do ulubionych

Schudłam 20 kg z wagi 80 kg w 5 m-cy.

  • puna 15.10.02, 12:44
    Witajcie,
    właśnie przeczytałam cały "odchudzeniowy" wątek i będę Was od dzisiaj
    regularnie odwiedzać.Zazdroszczę i Gratuluję wszystkim odchudzonym. Ja zaczynam
    i mam nadzieję, ze już niedługo też pochwalę się sukcesami. Moje ulubione danie
    na odchudzanie to szpinak wymieszany z białym serem, cebulką i czosnkiem,mniam
    mniam.
    Pozdrawiam serdecznie
  • agat1 16.10.02, 07:41
    Witaj w naszym gronie. Mam taką prośbę - napisz dokładnie, jak robisz ten
    szpinak. Ja bardzo lubię szpinak, ale jadłam go zazwyczaj w wersji mało
    dietetycznej (np. zapieczony z żółtym serem)i chętnie bym spróbowała Twojego
    sposobu.
    Życzę sukcesów, które w odchudzaniu na tym forum są jedynie kwestią czasu, bo
    przychodzą ZAWSZE.
    Pozdrawiam
    agat1
  • puna 16.10.02, 09:54
    Jakoś nie moge wysłać moich wypocin:(. Mam nadzieję, że sukcesy przychodzą
    zawsze, takie forumowe wsparcie jest bardzo ważne.Dziekuję. Oto przepis na
    szpinak, choć nie wiem czy nie łamie on zasad niełaczenia produktów:na
    teflonowej patelni podsmażasz szpinak ( jesli mrożony nie trzeba dodawać wody,
    jeśli w liściach trzeba podlać wodą, żeby sie nie przypalał)dodajesz małą
    poszatkowaną cebulkę na 500 gram szpinaku, ząbek czosnku i sól.Smażysz aż woda
    wyparuje, dodajesz pokruszony chudy biały ser i mieszasz delikatnie żeby
    zostały kawałki sera, na koniec posypujesz czarnym świeżo zmielonym pieprzem (
    albo zwykłym) i zjadasz z sałatką z pomidorów z bazylią.Smacznego!W wersji
    bardziej kalorycznej do szpinaku można wbić jajko, a zamiast białego sera dodać
    fetę.Pozdrowionka
  • paula29 16.10.02, 10:54
    a ile ma kalorii taki szpinaczek z serkiem?
  • puna 16.10.02, 11:52
    a może jakieś bardziej doświadczone odchudzaczki wiedzą, bo ja to pojęcia nie
    mam,a na razie brak czasu żeby sprawdzić w tabelach. Jak nikt się nie odezwie
    to późniejszą porą sprawdzę.
  • agat1 16.10.02, 12:07
    Dzięki za przepis, zrobię sobie jeszcze dziś na kolację ; kalorii ma tyle, ile
    sera dodasz, bo szpinak to właściwie prawie nic. A ja teraz dbam o dzidziusia,
    więc kalorii aż tak rygorystycznie nie liczę, chociaż wiem, że powinnam.
    Pozdrawiam
  • emka_waw 16.10.02, 12:52
    Żólty ser jest potwornie kaloryczny, istny dieta-kiler. Nie jem go od początku
    odchudzania.
  • agat1 16.10.02, 14:41
    Ale puna do szpinaku dodaje BIAŁEGO sera, a ten, jeśli chudy, chyba mozna od
    zcasu do czasu zjeść? Co do żółtego mam to samo zdanie, oprócz tego, że
    kaloryczny, to jeszcze ciężko strawny
  • puna 16.10.02, 14:54
    Dziewczyny, czy ja mam nie jeść białego sera, ja sie głównie nim żywię teraz i
    warzywami i indykiem i jajkami czasem ? Ten biały ser jakos bardziej powinnam
    ograniczyć? A co jecie na sniadanie?
  • catalina1 17.10.02, 08:55
    Na sniadania, pomidor, ogóek, papryka. A dziś zaszlałam - serek waniliowy -
    wiem tłusty i kaloryczny ale małe nagrody czasem potrzebne są dla ducha.
    Później jeszcze będzie pomidor i gruszka a do picia zielona herbata (bez cukru
    oczywiście)
  • anima 16.10.02, 15:01
    co do żółtego sera - to niestety prawda (niestety, bo miło wcinać taki serek
    dobry z dobrym winkiem)
    a jeśli chodzi o serek biały: nie potrafiłabym sie go wyrzec (oczywiście tylko
    chudy)!
    ja znalazłam przepis na sos szpinakowy do makaronu (wg diety Diamondów - można
    łączyć, poza tym, chyba ten sos nie ma dużo kalorii). Spróbuje znaleźć przepis
    i Wam podam - pychota!
    Smakuje nawet mojemu facetowi, chociaż on nie znosi szpinaku!

    Jesli chodzi o dietę, to październik mam pełen wyjazdów, a to wiąże się z
    brakiem regularnego, zdrowego jedzenia (np. marchewek pod ręką, owoców, itp.),
    nie mówiąc już o pokusach, czy alkoholu... Ale staram się, żeby nie pozwalać
    sobie za dużo i kontrolować to, co i ile jem.
    Niektórzy zauważyli już moje ubytki wagi, a ja widzę to na co dzień, gdy
    zakładam dawno nie noszone ubrania...

    pozdrawiam Was wszystkie ciepło!
    A.
  • emka_waw 16.10.02, 15:59
    Biały chudy serek jak najbardziej, można też dodać do niego posiekanych warzyw
    (np. rzodkiewka, szczypiorek, por) i wyjdzie taka pasto-sałatka do zjedzenia z
    kromeczką razowca. Ale radziłabym uważać na tłuste białe sery, zwłaszcza
    twarogowe i fromarge, zawartość tłuszczu (nie mówiąc o kaloriach) może być tam
    powalająca.
  • paula29 17.10.02, 11:25
    Witam w czwartkowy poranek, właściwie południe.
    spróbowałam wczoraj szpinaczku z serkiem. faktycznie wyśmienity. tak jak nie
    jem szpinaku, tak wczoraj zjadłam ze smaczkeim.
    nałozyłam dziś bluzkę, którą kupiłam kilka lat temu, i nigdy jej nie nałożyłam
    bez wciągnięcia brzucha, a teraz jest luźniutka. tak strasznie się ciesze.
    pojawiły się efekty na które tak długo czekałam i pracowałam. tylko żeby znó
    nie nadrobić.

    wyliczyłam sobie, ze do osiągnięcia upragnionej wagi muszę ograniczyć 500 kcal
    przez 157 dni, jeszcze mi zostało jakieś 110
  • puna 17.10.02, 11:33
    No to najszczersze gratulacje, już 1/3 za Tobą!!!!Cieszę się, że szpinak
    smakował. Pozdrawiam
  • catalina1 18.10.02, 10:16
    paula29 napisała:

    > wyliczyłam sobie, ze do osiągnięcia upragnionej wagi muszę ograniczyć 500
    > kcal przez 157 dni, jeszcze mi zostało jakieś 110

    Mam pytanko - jak to wyliczyłaś????
  • puna 18.10.02, 10:51
    catalina1 napisała:

    > paula29 napisała:
    >
    > > wyliczyłam sobie, ze do osiągnięcia upragnionej wagi muszę ograniczyć 500
    > > kcal przez 157 dni, jeszcze mi zostało jakieś 110
    >
    > Mam pytanko - jak to wyliczyłaś????
    Oj, to może jakoś źle zrozumiałam.Napisałaś że zostało 110 dni ze 157 (tak
    zrozumiałam) i mi wyszło że 1/3(około) tzn. 47 dni za Tobą.Tak czy siak
    wszystkie tutaj jesteście moimi idolkami.Mam nadzieje że tym razem mi sie uda
    mimo zimy....i będę CHUDA!!!!
  • catalina1 18.10.02, 11:01
    puna napisała:

    > catalina1 napisała:
    >
    > > paula29 napisała:
    > >
    > > > wyliczyłam sobie, ze do osiągnięcia upragnionej wagi muszę ograniczyć
    > 500
    > > > kcal przez 157 dni, jeszcze mi zostało jakieś 110
    > >
    > > Mam pytanko - jak to wyliczyłaś????
    > Oj, to może jakoś źle zrozumiałam.Napisałaś że zostało 110 dni ze 157 (tak
    > zrozumiałam) i mi wyszło że 1/3(około) tzn. 47 dni za Tobą.

    A mi chodzi o wyliczenie tych ilości kalori do zrzucenia
  • catalina1 18.10.02, 11:01
    puna napisała:

    > catalina1 napisała:
    >
    > > paula29 napisała:
    > >
    > > > wyliczyłam sobie, ze do osiągnięcia upragnionej wagi muszę ograniczyć
    > 500
    > > > kcal przez 157 dni, jeszcze mi zostało jakieś 110
    > >
    > > Mam pytanko - jak to wyliczyłaś????
    > Oj, to może jakoś źle zrozumiałam.Napisałaś że zostało 110 dni ze 157 (tak
    > zrozumiałam) i mi wyszło że 1/3(około) tzn. 47 dni za Tobą.Tak czy siak
    > wszystkie tutaj jesteście moimi idolkami.Mam nadzieje że tym razem mi sie uda
    > mimo zimy....i będę CHUDA!!!!
  • martunia11 17.10.02, 15:00
    Witam odchudzaczki :-)
    Pod wpływem Waszych efektów ja tez zaczełam sie odchudzac. Zaczełam dokładnie 8
    dni temu. Generalnie nie jest mi źle, ograniczyłam jedzenie, spożywam tylko
    niskokaloryczne potrawy. Widzę po sobie że juz trochę mi spadło. Niestety
    jednak waga jest nieugieta. Tzn zaraz po dwóch dniach spadło mi 2 kg, ale juz
    po 7 dniach miałam kg wzwyż - czyli tylko kilo mniej. Zła jestem bo im dłuzej
    ide tym mniej chudne, wiem ze to oczywiscie złudne, ale gdyby ta waga
    drgnęła... byłabym naprawde szczesliwa. Nie ćwicze chociaz cały wrzesień
    chodziłam na areobic, teraz nie mam czasu i nei bardzo chce mi sie ruszac.
    Kiedy juz osiągne swoją upragnioną wage czyli minus 10 kg (no juz teraz
    tylko..9 kg) to wtedy sie zapiszę żeby utrzymac ładną figurke.
    Trzymajcie za mnie kciuki bo ja za Was trzymam
    Pozdrawiam serdecznie
  • paula29 18.10.02, 15:01
    moje Drogie, gdzieś na internecie znalazłam taki wzór, który podaje przez ile
    dni mam ograniczać (ja sobie dałam 500 kcal dziennie) aby osiągnąć upragnioną
    wage. problem w tym, że nie moge teraz znaleźć tego linka, stąd nie odzywałam
    się wcześniej. powinnam gdzieś mieć w domu, jak znajdę to podam. może i to nie
    jest prawdziwy wzór, ale zawsze podbudowuje.

    dzisiaj mam oficjalne ważenie, więc trzymajcie za mnie kciuki :-))

    życzę wszystkim miłego i lekkostrawnego weekendu
  • catalina1 19.10.02, 17:32
    No właśnie - ja wole takie małe cele są łatwiejsze do osiągania, dla mnie dobra
    będzie świadomość ile mi brakuje do pełni szczęścia ;-)) Poszukaj.
  • godiva 22.10.02, 12:56
    WSTYD!!! Żeby się tyle czasu żadna nie odezwała!!! Zapadłyście w sen zimowy czy
    co???
    Pozdrawiam
    Godiva
  • puna 22.10.02, 14:20
    halo halo! ja jestem duchem, ale początkowa euforia po przeczytaniu
    wcześniejszych wpisów już przestała działać i jakoś wiara w zwycięstwo zmalała.
    Jeszcze się nie poddaję, ale żałuje że nie zaczełam z Wami wcześniej. Może to
    ta ochydna pogoda nie pozwala na optymizm. Dajcie znać dziewczyny!
  • agat1 22.10.02, 14:52
    Ja też jestem z Wami duchem, ale nie mam się czym chwalić, bo kilogramów
    zaczyna przybywać, a humor jakoś też nie dopisuje. Chyba to ta pogoda, poza tym
    nie mam żadnej motywacji, żeby chodzić do pracy, rano nie mogę się rozbudzić i
    walczę z ogromną chęcia, żeby nie udać sie do lekarza i poprosić o zwolnienie.
    Wiem, że powinnam się czuć świetnie i tryskać optymizmem, ale jest inaczej i
    martwi mnie to. Może rzeczywiście lepiej byłoby odpocząć w domku?
  • emka_waw 22.10.02, 16:34
    Ciśnienie, pogoda, itepe... rozkłada nas na łopatki. Jeść się chce (chomikujemy
    na zimę), motywacji do ćwiczeń brak...

    Dosyć tego rozczulania się nad sobą, idę na basen.
  • slawka2 23.10.02, 08:21
    cześć
    Chcę się zapisać do Waszego klubu. Przeczytałam cały wątek i zaczełam się
    odchudzać. Bardzo mnie martwi, że trochę wszystkim jesień odebrała siły i
    optymizm. Ja po tych trzech dniach (wiem wiem że to dopiero początek i daleka
    droga przede mną)mam bardzo dużo optymizmu i mam nadzieję, że Klub Wsparcia
    będzie działał. Właśnie skończyłam przegryzać marchewkę - super sposób na atak
    nagłego głodu.
    Dziewczyny a może jesień powinna nam dodać skrzydeł bo przecież po jesieni i
    zimie jest wiosna i trzeba się porozbierać. A jak będziemy się odchudzać całą
    zimę to będziemy super laski w kostiumach kompielowych za pół rkou!!!!
    Pozdrawiam
  • catalina1 23.10.02, 09:44
    Właśnie wiosna przed nami i to już niedługo. :-)) Trzeba myśleć
    perspektywicznie;-)) Ja tam ide dziś na basen.
    A chlebek będę jadła tylko w nagrodę ;-)) Ale jaki pyszny chleb znalazłam
    ostanio w sklepie u siebie - aż żal go nie jeść. Jest taki jak prawdziwy
    domowy, ehh.. Ale dziś jeszcze jogurt vitalinea i jabłko.
  • anima 23.10.02, 10:37
    Witajcie!
    Ja w październiku dużo podrózuję (służbowo) - z jednego końca Polski na drugi...
    Ale - przynajmniej coś się dzieje :-)
    Niestety, przez te podróże, musiałam trochę zmienić zwyczaje dietetyczne i
    niestety nie mam czasu na aerobik. Ale od przyszłego tygodnia, znowu zacznę
    ćwiczyć. A do diety wracam po każdym wyjeździe, zresztą na wyjazdach staram się
    zachować przynajmniej minimum dietetycznych przykazań.

    Ponadto... komplikacje w życiu osobistym odbierają mi skutecznie apetyt...
    Tak to jest, że niektóre z nas są w ciąży (:-)) a innym ta cudowna perspektywa
    staje się coraz bardziej odległa...

    Wierzę jednak, że odważne zmiany w życiu mogą mi tylko wyjść na dobre!

    Czego i Wam życzę!
    Pozdrawiam
    A.
  • slawka2 24.10.02, 07:56
    Witam dzisaj w kolejnym dniu mojej walki!
    Dzisaj do jedzenia mam dwa jajka, dwa pomidary i 4 ogórki kiszone. Wziełam
    sobie na wszelki wypadek 2 banany, mam jeszcze jogurcik. mam nadzieję że jakoś
    minie mi tem kolejny dzień.
    Dziewczyny dlaczego nie można jeść żółtka jajkowego w trakcie odchudzania.
    Pozdrawiam i mam nadzieję, żę nie tylko ja się zaczęłam oddchudzać. Proszę o
    wsparcie:))))))
  • catalina1 24.10.02, 08:03
    Żółtko ma po prostu dużo więcej kalori niż białko

    A ja jestem łakoma i znowu mam chlebek na śniadanko, ale potem marchewka i
    jogurt.
  • agat1 24.10.02, 09:54
    Piszę w imieniu tych, co to szczęśliwie są w ciąży - ja niestety mam apetyt
    ogromny, co już widać w efektach wagowych (przytyłam 3 kg), ale nie będę robić
    z tego tragedii. Nic się nie martw, jak przyjdzie odpowiedni moment, na pewno
    też nas poinformujesz, że spodziewasz się dzidziusia i będziemy za Was trzymać
    kciuki.
    Pozdrawiam(y) serdecznie
  • nineczkas 25.10.02, 00:11
    Czytam Wasz watek i jestem pelna podziwu. Nie wiem jak Wy mozecie byc takie
    stanowcze i silne, gdy dookola tyle pokus. Zazdroszcze Wam tego i sama
    chcialabym rozpoczac odchudzanie. Nie mam jeszcze duzej nadwagi ale jak tak
    dalej bedzie, to kto wie, co bedzie za rok, czy dwa.. a tu pare miesiecy minie
    i znowu bedzie wiosna :) i lato.. i kostiumy kapielowe. Juz w tym roku nie
    ubieralam sie w kostium... i z niedowierzaniem patrze na fotki sprzed roku,
    kiedy to paradowalam w kostiumie :(. To wynik rocznego siedzenia w domu, braku
    ruchu, slodycze. Chcialabym pozbyc sie 5, 6 kg. Niby nie az tak duzo a jednak
    nie jest to takie latwe. Obawiam sie, ze jak teraz sie za to nie wezme, to za
    rok, bede miala do zrzucenia 10kg :(. Moj najwiekszy problem to chleb.. Nie
    potrafie z niego zrezygnowac. Nie moge go tez zamienic na chleb razowy, bo
    mieszkam w Stanach a tutaj to uwazaja, ze najlepszy, najsmaczeniejszy chleb,
    to chleb puszysty.. a wiadomo ile swinstwa jest w tym chlebie.. no i
    kalorycznosc. Drugi problem, to nieregularne posilki. A to chyba bardzo wazne,
    prawda?

    Dziewczyny, czy taka potrawa jest bardzo kaloryczna?
    Podsmazam w bardzo malej ilosci oliwy, pokrojonego lososia z przyprawami,
    cytryna i dodaje do tego ugotowany makaron. Czy moge cos takiego jesc, bo to
    jedna z moich ulubionych potraw.

    Dziekuje za ten wspanialy watek i mam nadzieje, ze niedlugo bede mogla
    powiedziec, ze i ja schudlam.
  • agat1 25.10.02, 07:54
    Ty nas nie podziwiaj, tylko po prostu dołącz do nas i napisz za dwa
    miesiące : "Schudłam z Wami 8 kilo!".
    A z tym podsmażanym łososiem to miał być żart? Raczej sporo kalorii ma takie
    smakowite cudo, chociaż rybki są zdrowe i potrzebne, ale łosoś jest tłusty. No
    i ten chlebek biały i puszysty, żeby nie wiem jak smaczny, odchudzaniu nie
    sprzyja. A słodycze w Twoim przypadku to co? Bo jeśli lody i czekolada - to
    też odpada. Także jeśli chcesz schudnąć, to zaczynaj od dziś i na początek
    odstaw słodycze i białe pieczywo. Nie macie tam np. chrupkiego pieczywa
    dietetycznego ? Albo wafli ryżowych czy kukurydzianych? Nie wierzę.
    I przede wszystkim uwaznie przeczytaj post, od którego się zaczęło - warzywa,
    warzywa i jeszcze raz warzywa w każdej postaci, a oprócz tego bulion warzywny z
    rybką, chude gotowane mięsko i tak przez czas jakiś, a w przyszłym roku
    kupujesz wiosną nowe bikini (o jedenrozmiar mniejsze...),czego Ci z całego
    serca życzę.
    Pozdrawiam i namawiam na odchudzanie z nami, naprawdę warto ( ja teraz się nie
    odchudzam, bo jestem w ciąży, ale na pewno wrócę tu jako młoda mama i
    udowodnię, że po urodzeniu dziecka można też schudnąć).
    Trzymaj się i melduj od czasu do czasu
    agat1
  • catalina1 25.10.02, 08:46
    To tak jak ja - ja mam nadmiar tak mniej wiecej 5 kilo :-) Możemy się
    pocieszyć, bo mając do zrzucenia tylko tyle możemy pozowlić sobie czasem na
    ekstrawagancje typu chlebek.
    I pamiętaj nie ważne co inni uważają - chcą niech jedzą ten puszysty, Ty kupuj
    żytni.
    Niereguralne jedzenie skąd ja to znam - ja mam obiad dopiero koło 18-19, o tej
    godzinie niektórzy już nie jedzą.
    Powodzenia.
  • puna 25.10.02, 09:10
    Witajcie!
    Świeci słońce i moze uda się przegnać wcześniejsze zniechęcenie. Nie wiem jak
    na Was, ale na mój humor zarówno piątek, jak i pogoda mają wielki wpływ.
    Chciałam się trochę pochwalić - w końcu zaczełam czuć się dobrze jedząc to
    wszystko co polecałyscie. Na jogurtach, warzywkach i chrupkim chlebku ( tylko
    rano!!!)czuję się rewelacyjnie, a jeszcze parę dni temu narzekałam, że nie dam
    rady. Dzięki dziewczyny!Okazało się, ze wystarczy po prostu przeczekać. Wiem,
    że o tym pisałyście, ale nie ma to jak przekonać sie na własnej skórze.
    Dzisiaj w pracy mam dwa jabłka i Vitalineę.Milego wikendu...
  • givenchy 25.10.02, 09:47
    Witajcie Drogie Dziewczyny,
    Na wstępie chciałabym serdecznie pogratulować Wszystkim, którym się udało, i
    dodatkowo pozdrowić Przyszłą Młodą Mamę.
    Przeczytałam cały wątek i muszę przyznać, że bardzo mnie podbudował na duchu.
    Jeśli chodzi o mnie, wg wszelkich medycznych norm - nadwagi jako takiej nie
    mam, ale... brzuch już nie tak samo płaski, cellulit na pośladkach i udach,
    słowem: koszmar. Mam 173 cm i ważę 61 kg. Dla mnie o 6-7 kg za dużo (oczywiście
    jeśli chodzi o walory estetyczne).
    Właściwie to ani nie tyję, ani nie chudnę - moja waga od 2 lat jest stała, choć
    muszę przyznać, że 2 lata temu wzięłam się za siebie i doszłam do 54 kg. Była
    to jednak dla mnie dość katorga kosztująca mnie dużo zdrowia: czułam się
    potwornie słabo, kręciło mi się w głowie, jadłam bardzo niewiele i wszystko w
    wersji light. Chodziłam 4x na aerobik + siłownię. Odpuściłam sobie, choć
    wyglądałam wtedy świetnie - było lato, a ja opalona w rozmiarze 36, jak za
    dawnych lat...
    Nie chciałabym powtórzyć tego błędu, który z perspektywy czasu wypływał z
    faktu, że nie czułam się wtedy akceptowana.
    Teraz jest inaczej i dlatego brak mi chyba silnej woli do pracy nad sobą - nie
    tylko nad ciałem, ale przede wszystkim nad stanem ducha.
    Czytając jednak Wasze posty: żyć się chce !

    Pozdrawiam bardzo serdecznie.



  • agat1 25.10.02, 11:25
    Jeśli uważasz, że masz trochę za dużo, to się do nas dołącz, zrzuć ile trzeba,
    a zobaczysz, że poczujesz się o wiele lepiej. A na cellulit podobno najlepsze
    są masaże.
    Pozdrawiam
    agat1
  • catalina1 25.10.02, 13:38
    Ponoć skuteczne ale bardzo bolesne to raz, a dwa ja na sobie nie zauważyłam
    efektów a miałam takich masaży taką ilość, że już powinno być widać, więc
    odpuściłam sobie. Na forum fitnes za to był jakiś czas temu wątek o walce z
    cellulitem, podobno bardzo skuteczne (i tu jestem skłonna się zgodzić) jest
    wykonywanie codziennie po kąpieli masażu ud i pośladków szczotką z np
    drwnianymi wypustkami (kosztuje tak szczotka około 10-15 zł) a potem wcieranie
    balsamów na cellulit.
  • emka_waw 25.10.02, 14:06
    Mnie pomogły dwie rzeczy: basen 2-3 razy w tygodniu (deseczka i pływanie tylko
    nogami przez 10-15 min) i takie smarowidło Vichy o nazwie D-Stock. Kosztuje 70-
    90 zł w aptekach w Warszawie, ale warte ceny, obwód uda spadł mi o 11 cm.
  • givenchy 25.10.02, 14:10
    Ja już to wszystko przerabiałam i bez skutku. Tak naprawdę, jak podaje fachowa
    literatura, cellulit, jeśli już się pojawił raczej nie zniknie, chyba, że jest
    w 1-ym stadium. Generalnie te wszystkie zabiegi: masaże, balsamy, guam,
    ćwiczenia, dieta mogą zatrzymać pogłębianie się choroby, ujędrnić skórę i na
    tym koniec.

    Ale mimo tej wiedzy, my, kobiety wolimy wierzyć, że nam się uda go zwalczyć.
  • nineczkas 25.10.02, 19:35
    Ja uwazam, ze mozna wygrac z cellulitem. Tylko a moze az, trzeba byc
    systematyczna, a przyznajmy, ze to jednak trudne. Ja po roku siedzenia w domu,
    nabawilam sie okropnego cellulitu. Zainwestowalam w drogi Clarins bo az $50 i
    nic.. ale nadal pilam kawe, jadlam slodycze i nie mialam ruchu. W koncu
    powiedzialam dosc, przestalam pic kawe (nadal jej nie pije), odstawilam
    cukierki i zaczelam cwiczyc przy kasecie w domu.. polecam kasete w ktorej
    cwiczy sie tylko nogi i pupe, wtedy mozna szybciej zauwazyc efekty. I bylam na
    bardzo dobrej drodze ale jak tylko cellulit byl malutko widoczny (naprawde
    bylam zaskoczona efektami) to powrocilam do slodyczy, odpuscilam sobie
    cwiczenia i znowu mam problem. Zrobilam ogromny blad i znowu musze z tym
    walczyc. Najwazniejsze to odstawic kawe, slodycze i cwiczyc no i szorowac sie
    szorstka rekawica a krem tak naprawde nie ma duzego znaczenia.
  • nineczkas 27.10.02, 02:15
    Kobiety gdzie jestescie? Czy w weekend nikt tu nie zaglada?
  • slawka2 28.10.02, 08:06
    Cześć w poniedziałkowy poranek!!
    Niestety nie wytrzymałam w weekened i sobie pofolgowałam!! jakoś w soboty i
    niedziele odchudzanie mi nie wychodzi. Za dużo pokus - goście (upiekłam cistko
    i ....) w niedziele obiadek u teściowej. No i nie wytrzymałam. A przecież to
    bez sensu 5 dni się odchudzać a 2 dni nie. Dziewczyny jak sobie radzicie z
    takim problemem, że wszyscy wokół jedzą jakieś pyszne zakazane rzeczy a ty się
    odchudzasz.
    Na szczęście dzisiaj mam ze sobą serek biały z pomidorkiem no i
    oczywiście marchewkę .
    Pozdrawiam
  • godiva 28.10.02, 08:19
    Hello!

    Witam wszystkie panie obecne ciałem i duchem! Co do folgowania sobie przez
    weekend - to jest tak: nie raz wyczytałam już, że przy diecie warzywnej
    (zbliżonej do naszych) można sobie pozwolić na jeden 'normalny' dzień. Tak, że
    nie masz sięchyba co przejmować. Ja też podchodzę ostatnio mniej
    rygorystycznia:-( do mojej diety, jednak o dziwo - wczoraj stwierdziłam, że mam
    minus 1,5 kilo w dół!!! W szoku byłam nieludzkim - i dodało mi to znowu sił!
    Dosyć dawno się nie ważyłam i może stąd ten spadek... Ale przedtem przez dwa
    tygodnie waga stała w miejscu - to chyba ten efekt spalania tłuszczu. Wiecie
    co, moje panie? Mam już 55,5 kilograma i jestem bardzo zadowolona (wyjściowe
    62). Jak dojdę do 52 to chyba zwariuję ze szczęścia i zacznę się ubierać
    wyzywająco:-)))
    Trzymajcie się wszystkie, bo naprawdę coś w tym jest - Wytrwałość poinad
    wszystko!!!

    Pozdrawiam
    Godiva
  • catalina1 29.10.02, 10:19
    Kawa z cukrem jest najlepsza ale mało wskazana. Jakieś sposoby inne macie???
  • anima 29.10.02, 11:04
    czarna kawa lub kawa z chudym mlekiem (rano czarna kawa mi nie wchodzi)
    a poza tym - wysypianie się, to chyba najlepszy sposób na senność :-))
  • paula29 29.10.02, 11:41
    Witam wszystkie Panie,
    Cześć Godiva, dawno się nie słyszałyśmy. muszę przyznać że nawet myślałam o
    Tobie niedawno jak Ci idzie. Wiesz ja mam podobnie. teraz jak trochę nawet
    pofolguję to waga jakoś wcale nie rośnie. nie żebym narzekała, wręcz
    przeciwnie. W sumie nie ma mnie (odkąd jestem z wami) o 7 kilo mniej, żywiąc
    się właściwie normalnie. w tym miesiącu sobie odpuściłam, ale w listopadzie
    pora znów na aerobik.
    pozdrawiam i trzymam za was kciuki.

    ps. wciąż nie znalazłam tego wzoru na odchudzanie.
    psI. od niedzieli dodatkowo rzucam palenie, trzymajcie też za mnie kciuki
  • godiva 29.10.02, 12:02
    Hej!

    A już powątpiewałam... Ale dobrze, że się znalazłaś. Niesamowite to jest jak
    sobie zakładam jakieś stare spodnie:-) Nawet już nie licze, ile to nasze
    odchudzanie już trwa, ale chyba coś w okolicach 2 miesięcy? Rzeczywiście - ten
    październik był trudniejszy do przejścia, zeczęły mi się pojawiać jakieś dziwne
    zachcianki smakowe..., ale teraz mam znowu kopa, bo zamiast mieć więcej na
    wadze mam mniej - zatem zabieram się za siebie znowu ostrzej. Szkoda tylko, że
    mam tyle pracy i w zasadzie nia mam czasu na ćwiczenia (bezsensowna wymówka,
    przecież zawsze się znajdzie pół godziny czasu:-) W perspektywie, już nie
    takiej odległej święta, a zatem przewidując to, co się zacznie dziać na stołach
    trzeba sobie tego tłuszczyku jeszcze trochę zredukować:-)
    Dzisiaj mam w lodówce pieczarki i pomidory w puszce - coś się z tego da zrobić
    niskokalorycznego?
    Ostatnio zaczęłam też sobie serwować kisiele bez cukru - ochydztwo, ale zatyka
    na jakiś czas. Acha i nie odczuwam już głodu wieczorem.
    Szkoda, że się zaczyna zimowy sezon, będzie trudniej z owocami,
    warzywkami...trza będzie bardziej kombinować. Jecie już chleb? Bo ja ciągle na
    tym chrupkim i czasami ciemne pieczywo.
    Meldujcie się kobiety, a tym, które powątpiewają życzę cierpliwości! Będzie
    dobrze:-)

    Pozdrawiam
    Godiva
  • emka_waw 29.10.02, 12:12
    Mnie pobudza do życia ciepłe śniadanie, np. gotowane jajko.
  • catalina1 29.10.02, 13:19
    ja o 6:30 nie jestem w stanie zjeść nic sensownego, a w pracy na ciepłe
    śniadanie nie ma szans. Mnie zazwyczaj pobudza cukier - a on jest w tym wypadku
    nie wskazany.
  • emka_waw 29.10.02, 13:33
    Ja na głodzie nie potrafię funkcjonować, mózg mi się wyłącza, więc dla mnie
    konkretne śniadanie to podstawa. Zamiast kawy z cukrem polecam ci kostkę
    czekolady, dużo kalorii to to nie ma, cukru wystarczająco, żeby obudzić, a w
    dodatku czekolada działa antydepresyjnie.
  • catalina1 29.10.02, 15:11
    Chyba zostanę przy kawie z cukrem - ja jestem dziwne zwierze czekolada dla mnie
    może nie istnieć a jedną kostką potrafię się zasłodzić ;-))
    Na głodzie też nie fukcjonuję ;-)) pierwsza czynność w pracy to śniadanie a to
    jest jeszcze przed ósmą a nie po szóstej.
  • emka_waw 29.10.02, 15:18
    Ja zazwyczaj jem śniadanie koło siódmej, bez tego z domu nie wyjdę, uzależniona
    jestem. A jak działa na ciebie herbata? Bo ja kawy nie piję prawie wcale, za to
    mocna herbata (bez cukru, ew. z cytryną) bardzo mnie pobudza.
  • nineczkas 29.10.02, 18:06
    Wlasnie, Kochane kobietki, czy wszystkie z Was rozpoczely odchudzanie w taki
    sposob jak Doka? Czyli jedzenie przez caly dzien warzyw i dopiero po czasie
    dolaczanie innych produktow? Czy moze ograniczylyscie tylko dotychczasowe
    porcje i waga rowniez spadla? Jak to bylo z innymi?
  • catalina1 30.10.02, 07:54
    Ja nie jem samych warzyw, tym bardziej, że mam niewiele do zrzucenia.
    Ograniczyłam istotnie za to pieczywo, i stram się jeść jak najchudsze obiado-
    kolacje z jak największą ilością warzyw a bez sosów, zasmażek i słodyczy przede
    wszystkim. To też działa tylko sporo wolniej, ale mi nie zależy na czasie a na
    efekcie końcowym i zmianie sposobu odżywiania się na stałe.
  • emka_waw 30.10.02, 08:41
    Jadłam głównie warzywa i owoce, ale nie tylko, jadłam również jajka, chude
    mięso (drób głównie), niewielkie ilości makaronu i chleba, jogurty, chude sery,
    chude mleko. Tak, żeby wszystkie składniki były.
  • eb73 30.10.02, 15:30
    www.ikoiko.republika.pl
    www.optymalni.pl

    to wszystko oparte jest na zasadzie biochemii,
    nic na przymus,
    po co głodować i tak sie męczyć
  • catalina1 30.10.02, 21:50
    Ale my się nie męczymy ani nie głodzimy
  • emka_waw 31.10.02, 08:09
    To po pierwsze, po drugie: optymalni już tu byli i zrobili sobie taką "reklamę"
    swoim fanatyzmem, zadufaniem, a czasami wręcz chamstwem wobec osób
    prezentujących inne niż oni opinie, że większości osób na tym forum obrzydzili
    tę dietę skutecznie. Poza tym: stronę optymalnych bardzo często czytuję,
    głównie listy i odpowiedzi, w ramach serdecznego uśmiania się z ludzkiej
    głupoty i naiwności.
  • catalina1 30.10.02, 07:50
    Herbata mnie nie rusza, tym bardziej, że nie piję czarnej a zieloną bez cukru
    oczywiście.
  • emka_waw 30.10.02, 08:37
    Ty jesteś raczej kawosz, a ja raczej herbaciarz, więc chyba ta kawa będzie
    najlepsza dla ciebie. Coś gdzieś czytałam, że również witamina C działa
    pobudzająco, np. w soku grejfrutowym.
  • ewaa76 30.10.02, 15:05
    Dziewczyny jesteście wielkie !!!! Czytam i czytam i zazdroszczę i ... się
    wstydzę.
    Na wstępie się przedstawię, bo zamierzam dołączyć do waszego grona na
    dłużej :)))) Nie mam nadwagi. Przy wzroście 160 cm ważę 54 kg. Moim marzeniem
    jest 5 kg mniej. I właśnie jest mi wstyd, ze nie daję rady, a niektóre z was
    mając ...dziesiąt kilo do zrzucenia tak fajnie sobie poradziły. GRATULACJE !!!
    Moją zmorą są słodycze, ciasta, drożdżówki itp. Poza tym wielka zdziwka
    otoczenia jak mówię o odchudzaniu, co mi nie pomaga. Głównie chciałabym
    odchudzić uda i pośladki. Szczegolnie górną częśc ud, tu gdzie się zaczyna pupa
    tylko że po bokach ciała. Gnębi mnie cellulit ;(((. Ale zaczęłam ostatnio
    masaże szczotką z drewnianymi wypustakami, jak na mnie to już coś. Muszę
    przezwyciężyć lenistwo i zacząć cwiczyć. Prosze nie śmiejcie się że chce ważyć
    mniej niż 50 kg. To z resztą nawet nie o wagę chodzi a o tą paskudną
    pomarańczkę i uda balerony. Zwyczajnie nieproporcjonalnie wyglądam: z góry
    chuda z dołu gruba. ... Eh.... Pozdrwiam. Odezwę się jutro.
  • agat1 30.10.02, 16:41
    Ewo, tu jeszcze nikt nikogo nie wyśmiewał, zresztą niektóre z dziewczyn mają
    (lub mialy) wyjściową wage podobna do Twojej itez zrzucily parę kg. Tobie też
    się na pewno uda, odrzuć te słodycze i ciastka. Poza tym, pierwsze 10 kg jak
    się ma dużą nadwagę spada szybko, a kazdy następny kilogram coraz cieżej
    zgubić, także się nie przejmuj, bądź cierpliwa i nie słuchaj, co sądzą o Tobie
    inni. Ważne, że Ty chcesz to zmienić i koniecznie spróbuj, a efekt murowany.
    Polecam specjalnie ćwiczenia - steper, rower,callanetics - podobno pomagają na
    cellulit.
    Trzymam za Ciebie kciuki i pozdrawiam(y)
    agat1 (i maleństwo)
  • godiva 31.10.02, 07:35
    Witam w ten pochmurny poranek:-) Cieszę się, że jeszcze ktoś chce dołączyć:-)
    Ja też naie lubię, kiedy znajomi śmieją się z zapędów ku odchudzaniu - to jest
    przecież moje ciało, moje odczucia, moje kilogramy, które sobie
    wypielęgnowałam, a teraz mam zamiar je stracić! Więc zawsze drażnią mnie uwagi
    typu: ty się chcesz odchudzać!? Z czego, itd, co nie znaczy, że te w drugą
    stronę mnie bawią: 'dobrze ostatnio wyglądasz'... mogłoby doprowadzić mnie do
    cholery! Wogóle nie cierpię komentarzy na temat mojego wyglądu, chyba, że
    słyszę je od osoby, o której wiem, że dobrze mi życzy! Dlatego możesz mieć EWO
    i 54 kilo i chęć odchudzenia się - bo przecież źle się czujesz z tym, co
    masz... Ja od początku odchudzania na tym forum mam jakieś 5-6 kilo mniej - nie
    jest to żaden wyczyn, wiem, że mogę więcej i lepiej, ale już czuję się dobrze -
    jeszcze nie optymalnie, ale doprowadzę do tego...Wiem przecież, że kiedyś się
    dobrze z sobą czułam, więc znowu może tak być.
    A dzisiaj idę kupić sobie dzinsy! Nie pamiętam kiedy kupowałam ostatnio - może
    jakieś mi polecicie - zawsze to lepiej, wiedzieć o co pytać:-)

    Pozdrawiam
    Godiva
  • ewaa76 31.10.02, 08:07
    Witam, według mnie jest dziś piątek ;)) Bo piątek to zdecydowanie ostatni dzień
    pracy więc pasuje.
    Ciesze się, że mogę z Wami spokojnie popisać o mojej manii (tak mówi o tym mój
    mąż) odchudzania. Tak naprawdę to całe moje nastoletnie życie i dorosłe (mam 26
    lat) to ciągła kontrola co jem, jak jem i liczenie kalorii. Ale jest mi z tym
    dobrze. Czasem wkurzam się na siebie że mam tak mało silnej woli i efekty są
    mizerne, ale mimo tego mam przekonanie że dbam o siebie.
    Przetestowałam na sobie chyba wszystkie mazidła od cellulitu ale u mnie nie ma
    efektu. Zatem teraz zabrałam się za masaże i zobaczymy.
    Jeszcze w czasach licealnych zastosowałam sobie dietę polegająca na niejedzeniu
    pieczywa, ciast itp. I efekt był widoczny. Po tym doświadczeniu stwierdzam, że
    w takim razie pieczywo i wypieki najbardziej mi nie służą. Ale od tamtego czasu
    minęło prawie ... 10 lat i nie jestem w stanie tej diety powtórzyć. Wytrzymam
    tydzień i niestety... jakies przyjątko, imprezka, obiad u teściowej .... buuuu.
    Mój ostatni sukces (sukcesik ;)) to, że będąc na wczasach nie utyłam. Tak, tak,
    dwa tygodnie odpoczynku to u mnie co roku 3-4 kg nadbagażu w drodze powrotnej.
    Uff dobrze, że na lotniskach nie ważą ludzi ;))))))
    Poza tym to tak jak koleżanka agat chciałbym mieć dzidziusia. Podobno bardzo
    wskazane jest troche schudnąć przed ciażą. Oczywiście bez szaleństw, tak żeby
    nie rozregulować gospodarki hormonalnej w ogranizmie. Łatwiej jest po ciąży
    wrócić do przyzwoitej wagi.
    Aha, ostatnio zakupiłam herbatkę Pu-Erh. Chyba w tym wątku ktoś wspomniał o
    niej, ale nic wiecej na ten temat. Być może macie już doświadczenie, że ta
    herbatka to nic takiego, ale jak poczytałam o efektach jej picia gdzieś w
    internecie, to jestem pełna optymizmu. Może mnie wyprowadźcie z błędu. Ale
    podobno jak się pije ok 6 szklanek dziennie to efekty są zdumiewające. Zalewa
    się tą samą czubatą łyżkę herbaty trzykrotnie. Bynajmniej nie z oszczędności, a
    dlatego że w każdym naparze nabiera ona innych właściwości. Oczywiście herbara
    musi być z herbaciarni, w lisciach lub kostce, a nie ekspresówka z
    hipermarketu. Dla mnie jej smak jest okrutny, toteż, jesli któraś z Was już to
    przeszła i efektu nie ma to napiszcie - nie będę sie katować. Już tydzień ją
    piję.
    Pozdrawiam serdecznie. Ewa
  • catalina1 31.10.02, 10:10
    ewaa76 napisała:
    > Aha, ostatnio zakupiłam herbatkę Pu-Erh. Chyba w tym wątku ktoś wspomniał o
    > niej, ale nic wiecej na ten temat. Być może macie już doświadczenie, że ta
    > herbatka to nic takiego, ale jak poczytałam o efektach jej picia gdzieś w
    > internecie, to jestem pełna optymizmu. Może mnie wyprowadźcie z błędu. Ale
    > podobno jak się pije ok 6 szklanek dziennie to efekty są zdumiewające. Zalewa
    > się tą samą czubatą łyżkę herbaty trzykrotnie. Bynajmniej nie z oszczędności,
    > a dlatego że w każdym naparze nabiera ona innych właściwości. Oczywiście
    > herbara musi być z herbaciarni, w lisciach lub kostce, a nie ekspresówka z
    > hipermarketu. Dla mnie jej smak jest okrutny, toteż, jesli któraś z Was już
    > to przeszła i efektu nie ma to napiszcie - nie będę sie katować.

    Ja też słyszałam o jej super właściwościach, kiedyś piłam ale niezbyt
    reguralnie i o efektach nie można mówić, a co do smaku - to w herbaciarniach ta
    herbata bywa nie tylko w czystej formie ale też z dodatkami typu jaśmin czy
    skórka pomarańczowa - wtedy jest o niebo smaczniejsza.
    Ja aktualnie pije zieloną herbatę.
  • ewaa76 31.10.02, 10:24
    Ja piję tą oryginalną. Widziałam również tę z dodatkami. Ale poza kawałkami
    owoców może być ona aromatyzowana dodatkowo różnymi olejkami co wszystko razem
    może zakłócać jej rewelacyjne(?)działanie. Zatem ja piję tą ziemistą, nie mam
    jeszcze super rezultatów, ale wskazówka na wadze juz jakby drgnęła lekko,
    oczywiście w dobrą stronę :)))
  • agat1 31.10.02, 12:12
    Ja piłam kiedyś dużo tej herbaty i efekty były widoczne. Też kupowałam zwykłą,
    bez żadnych dodatków i zaparzałam trzy razy. Raz spróbowałam też z dodatkiem
    kwiatów nagietka i działała tak samo. U mnie Pu-erh rozwiązała natychmiast
    problem zaparć, z którym borykałam sięjakiś czas temu. Tylko trzeba ją pić
    dlugo i regularnie. Mi nawet smakowała, ale ja już mam taki niecodzienny smak
    herbaciany.
    Pozdrawiam
    agat1
  • ewaa76 04.11.02, 07:35
    Witam po weekendzie !
    Cierpliwie piję czerwoną herbatkę i czekam na wielką obniżkę wagi ;). No
    niestety zgrzeszyłam w minione święta i zjadłam czekoladę, no ale cóż jestem
    akurat przed miesiaczką a wtedy mam mocno zwiększony apetyt.
    Pisałam wcześniej że robię sobie masaże szczotką z drewnianymi wypustkami i
    wiecie co ? może coś z tego będzie. Otóż, obserwuję swoją skórę i widzę zmiany
    w jej reakcji na szczotę. Początkowo nawet nie chciała się zaczerwienić od
    masażu. Teraz widzę że już powoli się czerwieni, jeszcze w plamy ale jest
    postęp. I jakoś dopiero zaczynam czuć ten masaż. Początkowo moje uda miały
    jakby zmniejszone czucie. Polecam taką szczotkę. Używane kiedyś przeze mnie te
    z włosia, ze sznura, z sizalu tylko szorowały i raniły mi skórę, ta obecna
    drewniana dociera głębiej. Naprawdę polecam.
  • catalina1 04.11.02, 08:01
    Miniony weekend sprzyjał obiadkom u mamy. Doszłam do wniosku, że to jest
    straszne. Mama podtyka pod nos same frykasy a i na odchodne daje całą torbę
    jedzenia w ilości tak mniej więcej na tydzień. I co z tym zrobić jak tam są
    same pyszności, których sama nie zrobię albo nie kupię (groch z kapustą,
    wędlina taka ze wsi swojska, mniam) Skutek tego jest taki, że to był weekend
    obżarstwa. A dziś serek, marchewka i jabłko i koniec. A przed nami święta ;-))
    Trzeba schudnąć przed nimi dość znacznie, żeby efekt przytycia nie był
    zastraszjący ;-))
  • mraw 05.11.02, 22:45
    Witam, kobietki :))_
    Ja mam do zrzucenia ok. 10 kg, dlatego śledzę ten wątek, żeby się psychicznie
    podeprzeć.

    W poprzednich postach było o jakimś wzorze kalorii, ja wiem tyle, że aby zgubić
    1 kg deficyt kalorii ma wynieść 6 000 kcal / co przy 500 kcal dziennie daje 12
    dni na zgubienie kilograma /

    I jeszcze mój patent na pyszną rybkę / w moim przypadku łosoś / - na patelnię
    zamiast tłuszczu daję sól i na rozgrzaną daję mocno skropioną cytryną rybę,
    przykrywam i duszę, można parę kropli wody zanim puści sok. Z przypraw daję
    gotowca do ryb, a chętniej gotowca do potraw z jajek i ziemniaków /pychotka /

    któraś narzekała na gotowanego kalafiora, że już jej obrzydł :)
    Polecam surowego, startego na największych oczkach + koperek + zielony groszek
    + chudy jogurt /w oryginale majonez...uch.../ + sól + przyprawy
    Można zjeść duuużą porcję

    Nie mogę patrzeć na marchewkę, od surowych jarzyn i owoców wzdyma mnie jak
    balon !!!
    I jeszcze największy głód wieczorem...rozpacz...
    Jak wy sobie z tym radzicie? Tylko żadnych ćwiczeń zamiast jedzenia - to nie
    działa / na ćwiczenia i tak chodzę 3x w tygodniu /

    pozdroofka dla wszystkich

    mrawcia
  • ewaa76 06.11.02, 07:41
    Hej!
    U mnie nie występuje wieczorna chęć na jedzenie. Ale niestety popołudniowa :)
    Jak wracam z pracy to pożarłabym całą lodówkę. Inna sprawa że w ciągu dnia
    prawie nic nie jem, tylko jakieś małe śniadanko w pracy. Kiedyś postanowiłam
    zmienić swoje nawyki i przynosiłam do pracy różności, żeby jeść często ale małe
    porcje. Nic z tego. Tylko przytyłam bo i tak po powrocie do domu pałaszowałam
    duuuuuży obiad :)))
    Ale nachodzi mnie kryzys. Nie wiem czy pić tę herbatkę dalej czy nie, czy się
    masować czy nie. Jakoś tracę optymizm, ale może wytrwam. Pozdrawiam.
  • catalina1 06.11.02, 07:46
    Mów sobie że jeszcze tylko dziś, krótkie plany czasem łatwiej osiągać . :-))

    Mnie napad głodu też łapie po południu, zanim przygotuję obiad, koszmar,
    najczęściej po drodze niknie w moim brzuchu jakaś kanapka, staram się jedynie
    coby była jak najmniejsza i najchudsza.
  • slawka2 06.11.02, 08:12
    Cześć!!
    Powoli opadał ze mnie optymizm odchudzania ( mineło 3 tygodnie). Ale wczoraj
    spotkałam się ze swoją koleżanką z którą nie widziałam się ani razu w czasie
    mojego odchudzania no i co ....rewelacja. Przywiatała mnie okrzykiem - ale ty
    schudłaś jest ciebie połowa (no trochę przesadziła). Chyba nie muszę Wam mówić
    jak to wpłynęło na mnie.
    A co do odchudzania to nie stosuje jakieś radykalanej diety - nie jem chleba i
    słodyczy, a jem bardzo dużo gotowanych i surowych warzyw u mnie marchweka
    króluje. I prawdę mówiąc to jak jednego dnia zgrzeszę to nie robię sobie
    wielkich wymówek i następnego dnia nie przestaje się odchudzać. Kiedyś
    straszliwe się głodziłam a potem następował atak obrzarstwa i koniec z
    odchudzaniem bo już nie warto itd.
    Pozdrawiam Was gorąco w ten strasznie zimowy poranek
  • catalina1 06.11.02, 08:03
    ten wzór ja chciałam - dzięki serdeczne.

    A co do tych warzyw to mnie coś zastanawia ostatnio, jak jem w ciągu dnia
    marchewkę surową, to mnie potem boli bodajże wątroba, w każdym razie brzuch, a
    nie boli mnie jak nie jem surowych warzyw.

    Powidzenia życzę i dzięki za przepisiki.
  • puna 06.11.02, 11:53
    Witajcie,
    przez ten świąteczny wikend i obiadki u mamy i wczorajsze imieniny
    Elżbiety....moje wyrzuty sumienia sięgnęły zenitu. Jadłam czekoladki i tort i
    wołowinę w sosie i sałatkę z majonezem. Na sama myśl mi niedobrze, bo teraz
    znowu jestem głodna ( wczesniej jakoś mój organizm przyzwyczaił się do małych
    porcji w określonych godzinach). Czuję się jak wielki śmietnik, ale mimo to
    chcę bardzo wytrwać, choć wyników jeszcze u mnie nie widać, to samopoczucie do
    piątku miałam lepsze. okropne są te wyrzuty sumienia.
    Ps: dla znudzonych proponuje sałatkę Pedros ( mrożoną) Hortexu. Trzeba
    ugotować, lekko przestudzić i wymieszczać z chudym jogurtem i curry. Dobrze
    udaje hinduskie jedzenie, a powstaje w 10 minut. Trzymajcie się.
  • puna 07.11.02, 13:48
    Hej ho hej ho, czy u Was już pada śnieg i wszystkich zasypało?Gdzie jesteście?
  • catalina1 07.11.02, 14:31
    Śnieg w Wawie nie pada, a ja odsypiam za krótką noc. I grzeszę, ale pączek był
    mi dziś neizbędny ;-)))
  • kotka32 08.11.02, 11:47
    Mam pytanie do wszystkich pań piejących peany na cześć diet
    niskokalorycznych.Czy zdajecie sobie sprawę z tego, że do końca życia musicie
    stosować się do tych drakońskich i głodowych diet bo w przeciwnym razie ( kiedy
    podniesiecie kaloryczność posiłków) waga zacznie rosnąć ?
    Ciekawa jestem, która z Was przyzna się do tej porażki. Wiem co mówię, bo w
    taki sam bzdurny sposób odchudzałam się przez 10 lat. W sumie straciłam coś
    około 100 kg. Nie jest problemem zrzucić wagę zwłszcza na głodowych dietach.Na
    Diecie Cambridge zrzuciłam 20 kg. Ale co z tego kiedy zaczynając normalnie jeść
    już od 1500 kcal od nowa waga szła w górę. Teraz jem 2-3 razy dziennie 2000-
    2500 kcal i nie tyję. Od 3 lat jak waga spadła tak ani drgnęła w górę. Ale jem
    to co nie tuczy czyli dużo tłuszczu, troszkę białka i maleńko węglowodanów.
    Życzę powodzenia.Pozdrawiam Kotka.
  • emka_waw 08.11.02, 12:48
    > Mam pytanie do wszystkich pań piejących peany na cześć diet
    > niskokalorycznych.Czy zdajecie sobie sprawę z tego, że do końca życia musicie
    > stosować się do tych drakońskich i głodowych diet bo w przeciwnym razie (
    kiedy
    >
    > podniesiecie kaloryczność posiłków) waga zacznie rosnąć ?

    Zdaję sobie sprawę, że gdybym zaczęła jeść jak kiedyś, tzn. KFC, Pizza Hut,
    McDonalds, chińska kuchnia praktycznie na okągło, to znowu wyglądałabym jak
    prosię. Natomiast od miesiąca nie jestem już na diecie, nie wiem, ile kalorii
    jem, spożywam za to normalne posiłki złożone z zupy (w tym rosół), drugiego
    dania (ziemniaki, surówka, np. schabowy) i deseru typu ciasto, konkretne
    śniadania, czasami pizza na kolację i NIC nie drgnęło w górę, mam czasami skok
    góra 2 kilo i spadek po paru dniach, bez żadnych wysiłków z mojej strony.
    Wystarczy, że posiłki robię sobie sama, a nie żywię się w tych śmieciowych
    restauracjach.

    Przy okazji, bodajże to samo stwierdzenie (chodzi mi o stosowanie diety do
    końca życia) słyszałam od zwolenników diety optymalnej, podobno ci, którzy z
    niej zrezygnowali, musieli potem latać po lekarzach wszelkich możliwych
    specjalności. Po zakończeniu mojej diety nic takiego u mnie nie wystąpiło.

    > Ciekawa jestem, która z Was przyzna się do tej porażki. Wiem co mówię, bo w
    > taki sam bzdurny sposób odchudzałam się przez 10 lat. W sumie straciłam coś
    > około 100 kg. Nie jest problemem zrzucić wagę zwłszcza na głodowych
    dietach.Na
    > Diecie Cambridge zrzuciłam 20 kg. Ale co z tego kiedy zaczynając normalnie
    jeść
    >
    > już od 1500 kcal od nowa waga szła w górę.

    Popełniłaś wielką głupotę stosując głodowe diety, organizm odkłada wtedy
    wszystko jak leci. Mi udało się tego uniknąć i sama widzisz, jaki piękny efekt.
    20 kilo i bez jojo.

    Teraz jem 2-3 razy dziennie 2000-
    > 2500 kcal i nie tyję. Od 3 lat jak waga spadła tak ani drgnęła w górę. Ale
    jem
    > to co nie tuczy czyli dużo tłuszczu, troszkę białka i maleńko węglowodanów.
    > Życzę powodzenia.Pozdrawiam Kotka.

    No widzisz, a ja niczego sobie nie muszę odmawiać, jem i tłuszcze, i białka, i
    węglowodany.
  • catalina1 08.11.02, 13:36
    Co do diet - to nie jest głodowanie a zmiana nawyków jedzenia, Ty też
    zmieniłaś, ale ja na Twoja diete bym się nie zdecydowała choćby dlatego, że
    obrzydza mnie od tłustych rzeczy.

    A co do diety Cembridg - stosowałam ją schudłam jakieś 4-5 kg i nie było efektu
    jojo - przez 3 lata - utyłam około 2 kg przez własną głupotę.
  • anima 12.11.02, 16:24
    Witajcie,
    wróciłam z tygodniowego urlopu, podczas którego - od razu się przyznaję - od
    czasu do czasu grzeszyłam. Ale wróciłam znowu do diety i wierzę, że ćwiczenia i
    natychmiastowa dieta nie pozwolą na przytycie ;-)
    Ponadto cały czas słyszę komplementy, że schudłam, ładnie wyglądam itp. Kupiłam
    sobie nowe sztruksy (o jeden rozmiar mniejsze od tych, które mam w szafie) i
    jestem z siebie dumna :)))
    Poza tym w moim życiu osobistym zaszła jedna poważna zmiana, która dodała mi
    energii i dodatkowo zmotywowała mnie do kontynuowania diety i osiągnięcia
    wymarzonej sylwetki.
    Wierzę, ze mi się to uda.
    Czego i Wam życzę :-)

    Pozdrawiam Was wszystkie cieplutko.
    Anima
  • agat1 13.11.02, 07:35
    Ja przede wszystkim życzę jak najbardziej udanego życia osobistego - to
    uskrzydla i można wtedy dokonać wszystkiego. Wiem to z autopsji.
    No i gratuluje utraconych kilogramów ; prawda, ze nic tak nie cieszy, jak
    ciuchy o jeden rozmiar mniejsze, które pasują jak ulał?
    Ja w chwili obecnej zaczynam się rozglądać za nieco inną garderobą, chociaż
    stare ubrania jeszcze pasują, ale pewnie niedługo. Życzę jednak każdej z was,
    która jeszcze nie była mamą, żeby dane jej było przeżyć tak cudowne chwile
    oczekiwania na maleństwo.
    Pozdrawiam
    AgaT
  • anima 13.11.02, 08:27
    Dziękuję, dziękuję :-)
    Co do mojego życia osobistego: wierzę z całych sił, że teraz może być tylko
    lepiej. I tej wersji się będę trzymała ;-)

    Tobie życzę zdrowia przede wszystkim i radości z dzidziusia (ale to już masz)

    miłego dnia :-)
    A.
  • godiva 16.11.02, 17:09
    Witam!
    Nie będę po raz kolejny narzekać, że pusto tu i tak cicho jakoś. Nie o to
    chodzi przecież - nie zawsze jest czas, by coś napisać. Ja mam teraz trochę
    czasu. Moim odkryciem ostatnich dni jest odchudzające działanie stersu!
    Niesamowite jest, kiedy czlowiek się stresuje (bardzo) i nie może nic
    przełknąc - wiem, że to niedobrze i takie tam, ale po prostu nie może i już - 2
    dni poleciało 2 kilo. Ciekawe co by było w ciągu tygodnia - strach myśleć:-( Za
    to wczoraj sobie poszalałam i pierwszy raz od dwóch miesięcy wtryniłam pizze!
    (nie całą:-) Kurcze i nie wiem, czy to aż takie przyjemne, zeby nie dalo się
    bez tego żyć. Ale takie odmawianie sobie może też doprowadzić do zaniedbań
    towarzyskich, bo co - na pizze nie, na piwo nie - to co - na basen z kumplami z
    pracy mam iść??? Jakoś dziwnie to brzmi...
    Życzę Wam wszystkim wytrwałości - pamiętajćie, że lepiej odmówić sobie teraz
    niż w czasie świąt:-)

    Pozdrawiam
    Godiva
  • catalina1 17.11.02, 09:55
    A ja mam kryzys jakowyś i nie chce mi sie odchudzać, choć wiem, że jeśłi chcę
    na wiosne ładnie wyglądać to nie mogę sobie teraz pofolgować jak co roku zimą -
    ale co z tego. Naszedł mnie ostatnio jakiś okres napadów głodu, i ochoty na
    słodkie (co u mnie jest rzeczą niespotykaną). Założyłam wczoraj jedną spódnicę
    i stwierdziłam, że jest gorzej niż było. Trudno czas zebrać się w sobie i
    założyć kłódke na smakołyki.

    Dziś na obiad zjem schab z warzsywami typu leczo (domowej produkcji) ale bez
    ryżu. A po tym zielona herbatka. i to będzie początek powrotu do odchudzania.
  • catalina1 18.11.02, 11:57
    Jak sądzicie czy mleko z płatkami na śniadanie będzie odpowiednie?? Jakoś
    ciepłe szybkie śniadanko na zimowe ranki mi pasuje.
  • emka_waw 20.11.02, 15:46
    Schudłam już w sumie dwadzieścia i pół kilo, więc o pół kilograma "przebijam"
    założycielkę wątku. Kto da więcej?
  • ewaa76 21.11.02, 08:12
    Zazdroszczę. U mnie nic nowego. Masaże i harbatka pu erh. Efekt masowania może
    nie jest oszałamiający ale maleńka poprawa jest, albo ją widzę oczyma
    wyobraźni. Waga się nie poprawiła znacząco. Aha miałam już zajęcia z gimnastyki
    i wszystko mnie boli. Ale z tego się akurat cieszę. Nie pisałam tak długo bo
    sądziłam że po jakimś czasie napiszę że schudłam x kg. A tu guzik. Pa
  • godiva 21.11.02, 10:53
    Nareszcie ruszyło:-) Właśnie nosiłam się z zamiarem wrzucenia
    tekstu 'wykorkował nam ten wątek', a tu - proszę! miła niespodzianka:-) Ja Cię
    Ewo nie przebiję - przynajmniej jeszcze nie teraz:-) Ale jakby policzyć
    proporcjonalnie jakoś...hmmm. U mnie minus 6 kili - wiem, że nie jest to żadna
    rewelacja, ale mam już swoje prawie że docelowe 55 kilo, a szczytem marzeń
    będzie 52-53 - czyli chyba do zrobienia?
    Pozdrawiam Was wszystkie - wiem, że czytacie pewnie, ale nie chce Wam się już
    pisać, co??

    Godiva
  • emka_waw 21.11.02, 12:40
    Ja ciągle ważę ponad 60 kilo (konkretnie 62,5), tak więc mam jeszcze z czego
    zrzucać. Niemniej swoim wyglądem ogłuszyłam już parę osób, a parę innych wręcz
    mnie nie poznało.
  • efka_29 28.05.03, 11:18
    w jaki sposob schudlas tyle:(
    ja nigdy nie dam rady
  • ewaa76 21.11.02, 11:26
    ROZWÓD ZE SŁODYCZAMI (ewentualnie długotrwałą separację) ;)))

    Zapraszam, aby każdy kto ma jakieś pomysły, albo sprawdzone metody jak zerwać z
    nałogiem słodyczożerstwa napisał je dla mnie. Pliiiiiizzzzzzzz
  • emka_waw 21.11.02, 12:47
    Trzymać się od słodyczy z daleka, cukier bardziej uzależnia niż tytoń. A jak
    już kompletnie cię przyciśnie, to zjeść cukierka czy ciasteczko, ale pod jednym
    warunkiem - tylko jeśli to będzie OSTATNI cukierek w paczce, OSTATNIE ciastko
    na talerzu. Jeśli będzie tam coś więcej - też to zjesz, nie ma szans przestać.
    Polecam też dietetyczne landrynki bez cukru, 4 kalorie sztuka, widziałam w
    Tesco i Carrefourze, owocowe lub miętowe. Ssać powolutku.
  • isabeau 21.11.02, 17:28
    Ja też jestem "słodkolubna", ale wiem, że to bywa zgubne. Walczę z tym słodkim
    nałogiem:
    - żując gumę Orbit (przy okazji odświeża oddech)
    - jem cukierki b/cukru np. Ricola (w aptekach) - cytrynowa,pomarańczowa,
    ziołowa (przy okazji dostarcza witamin)
    - jem cukierki Solano (też b/cukru) - mają ok. 10 kcal, ale na długo
    dosładzają życie :)
    - jeżeli muszę słodzić, to słodzikiem (herbatę lubię gorzką, ale kawa to już
    tylko słodka i z chudym mleczkiem)
    - dla osób bez oporów korzystających z uroków słodzików - można z nimi
    przyrządzać kisiele i budynie, są bardzo słodkie, a ich kaloryczność spada na
    łeb, na szyję.
    Pozdrawiam i życzę powodzenia
  • ewaa76 22.11.02, 09:17
    Hejka
    Nie mam problemów z cukrem - tym "białym piaskiem" :))) Skutecznie się
    odzwyczaiłam już parę lat temu od słodzenia. Herbata, kawa, inne napoje,
    kisiele itp zawsze bez cukru. Słodkie już mi nawet nie smakują. Ale cóż z tego
    jeśli na widok czekolady, batoników, wafelków, cukierków, ciatek, pączków
    odbiera mi rozum... Żeby to na widok, na samą myśl ! Jeśli sobie pomyślę, że
    zjadłoby się cos słodkiego, to już moje nogi same maszerują do lodówki czy do
    sklepu. Horror. Ręka sama się wyciąga do talerza. Buuuu
  • emka_waw 22.11.02, 10:00
    To może wbij wtedy zęby w wielką, słodką nektarynkę. Powinno pomóc.
  • renagregor 22.11.02, 17:51
    isabeau napisała:

    >- jem cukierki Solano (też b/cukru) - mają ok. 10 kcal, ale na długo
    > dosładzają życie :)

    gdzie je mozna kupic? slyszalam, ze takie smaczne, ale nigdzie ich nie
    widzialam...
    --
    Rena

    rena@post.pl
  • ciunia 22.11.02, 17:58
    A ja sobie jem słodkie, tylko że trzymam się 1000 kcal. dziennie.
    Poza tym patrzę ile kcal mają słodkości i wybieram te "chudsze", np zamiast
    snicersa Prince Polo. I kilogramy jakoś lecą w dół. Trzymanie się 1000 kcal
    jest już takim stresem, że dodatkowo odmawianie sobie słodyczy wykończyło by
    mnie zupełnie.
  • rua 22.11.02, 21:42
    dziewczyny - przebilam sie przez caly ten cudowny watek i brak mi slow, jak
    jestescie wspaniale!!! stworzylyscie sobie grupe wsparcia i macie niewiarygodne
    efekty.

    ja osobiscie mam tak strasznie duzo do zrzucenia, ze czesto watpie po kazdej
    nieudanej probie odchudzenia sie. ale z drugiej strony nawet najdluzsza podroz
    zaczyna sie od pierwszego kroku...

    powiedzcie mi, czy 2 grahamki dziennie na sniadanko to duzo - czy sa bardzo
    kaloryczne?...

    bede was czytala i sama pisala o efektach:) bardzo zazdroszcze efektow, ale
    moze niedlugo i ja sie czyms pochwale:)







  • catalina1 25.11.02, 07:55
    Witaj - powodzenia od razu życzę :-)

    A co do grahamek to niestety musisz im powiedzieć pa pa, jak każdemu pieczywu
    niestety, no chyba, że czasami pól grahamki w ramach nagrody za efekty.

    Pisz pisz zawsze usłyszysz dobre słowo.
  • rua 25.11.02, 08:41
    catalina1 napisała:

    > Witaj - powodzenia od razu życzę :-)

    dzieki, jak na razie nie idzie mi dobrze:( gubia mnie slodycze i pieczywo...

    > A co do grahamek to niestety musisz im powiedzieć pa pa, jak każdemu pieczywu
    > niestety, no chyba, że czasami pól grahamki w ramach nagrody za efekty.

    czemu? grahamki maja az tyle kalorii?
  • catalina1 25.11.02, 10:16
    rua napisała:

    > dzieki, jak na razie nie idzie mi dobrze:( gubia mnie slodycze i pieczywo...

    Wiesz co Cie gubi - to już jest plus i to duży

    > czemu? grahamki maja az tyle kalorii?

    Grahamka ma 125 kcal, kajzerka 120 kcal. Czyli jeśli zjesz dwie grahamki z
    masełkiem i wędlinką i pomidorkiem plus herbata z cukrem i cytryną to masz w
    sobie 400-450-500 kcal na śniadanko a to bardzo dużo.
  • rua 25.11.02, 18:09
    catalina1 napisała:

    > Grahamka ma 125 kcal, kajzerka 120 kcal. Czyli jeśli zjesz dwie grahamki z
    > masełkiem i wędlinką i pomidorkiem plus herbata z cukrem i cytryną to masz w
    > sobie 400-450-500 kcal na śniadanko a to bardzo dużo.

    jak ty jestes taka dobra w kaloriach, to napisz mi, ile maja kcal 2 grahamki +
    2 trojkaciki serka light? herbaty nie slodze, pomidora nie ma co wliczac do
    kalorii.
  • catalina1 26.11.02, 08:04
    rua napisała:
    >
    > jak ty jestes taka dobra w kaloriach, to napisz mi, ile maja kcal 2 grahamki
    +
    > 2 trojkaciki serka light? herbaty nie slodze, pomidora nie ma co wliczac do
    > kalorii.

    A prosze bardzo - jedna grahamka mała (50 gram) czyli taka jak kajzerka nie
    taka większa to 125 kcal, serek light Hochland 150 g to 232 kcal (nie wiem ile
    waży trójkącik) przy założeniu, że dwa trójkąciki to 75 g - daje Ci to 174
    kcal, pomidora też trzeba by wliczyć bo jeden średni ma 34 kcal, a jak liczyć
    to dokładnie - suma mi wyszła 458 kcal, herbata bez cukru ma 0 kcal, a
    plasterek cytryny ma jakieś 2 kcal.
    Przy odchudzaniu największe bomby kaloryczne to sery, tłuszcze i pieczywo. Z
    tego przede wszystkim należy zrezygnować.
  • emka_waw 26.11.02, 09:58
    Odchudzając się jadłam kromeczkę razowca dziennie. Żółty ser - do widzenia,
    biały - tylko chudy, masło i inne tłuszcze - też pożegnałam. No i cukier.
  • rua 26.11.02, 21:44
    catalina1 napisała:

    > suma mi wyszła 458 kcal

    RANYYY - AZ TRUDNO W TO UWIERZYC:(((

    > Przy odchudzaniu największe bomby kaloryczne to sery, tłuszcze i pieczywo. Z
    > tego przede wszystkim należy zrezygnować.

    ciezko mi sobie wyobrazic zycie bez pieczywa. dlatego pewnie jestem gruba.
    dziewczyny - ale czy wy ciagle glodujecie? ja nie dam rady, glod powoduje, ze
    zapominam o wszystkich postanowieniach:(
  • nineczkas 26.11.02, 22:34
    Mi sie wydaje, ze to nie chodzi o glod..tylko o przyzwyczajenia. Od malego,
    jadlo sie kanapki na sniadanie, na kolacje. I nie ma co sie oszukiwac ale to
    jest najszybsze "danie" ktore mozna zrobic. Zdaje sobie sprawe, ze to wlasnie
    chleb ma duzy wplyw na tycie..ale tak trudno jest go wyeliminowac..bo znowu
    powtorze, szybciej mi zrobic kanapke, niz salatke.
    Staram sie ograniczac chleb. nie jem bialego, nie jem bulek.. Kupuje razowy
    (albo cos w rodzaju, bo mieszkam w USA) i jem cieniutka kromke albo dwie na
    sniadanie.. nie jem juz go na kolacje..ale na sniadanie tak.
    A co do slodyczy, to wiemy jak to jest :))... lakomstwo a nie glod :). Ja
    czasami sie oszukuje i kupuje np. czekolade, ze niby bede jadla mala czastke
    raz na jakis czas..ale zawsze to nie wypala.i zjadam ja w dwa, trzy dni.
    Najlepiej nie kupowac w ogole, bo jak nie ma w domu, to sie nie zje. No chyba,
    ze ktos juz doszedl to tego etapu, ze specjalnie bedzie jechal do sklepu po
    slodycze.. ja na szczescie jeszcze tego nie mam.
  • catalina1 27.11.02, 08:22
    Dokładnie tak jak napisałaś.
    Zjeść na śniadanie jedna kromkę chleba a do tego dwa pomidory, paprykę, dwa
    ogórki, nawet nie w formie sałatki a takie same pokrojone na kawałki. Zapchać
    się tym można spokojnie. A kalorii nie będzie 450 a 250, a to bardzo duża
    różnica w bilansie całego dnia.

    Głód nie doskwiera jeśli co jakis czas zje się pół marchewki, kawałek jabłka,
    papryki itd. Ale żadnych ciasteczek, chipsów itd. Czasem żeby zabić głód
    wystarczy napić się czegoś.

    Powodzenia.
  • ewaa76 02.12.02, 14:09
    Witam zimowo i śnieżnie!!!
    Moje miasto zasypało i zawiało śniegiem. Zima przyszła !!! A jak tam wasze
    diety i samopoczucie? U mnie jakoś leniwie. Ale: masaże drewnianą szczotką
    trwają, dieta tak sobie ;), gimnastyka dwa razy w tygodniu wzorowo. Teraz przed
    świętami będzie duzo pracy w domu, bieganina po sklepach więc to z korzyścią
    dla figury. POzdrawiam. Aha. Może macie fajne pomysły na prezenty dla
    najbliższych ?
  • catalina1 03.12.02, 08:19
    Samopoczucie takie sobie z dietą tak sobie - staram się jednak uważać co jem.
    Basen jest dwa razy tygodniowo ;-)) I jestem z tego powodu dumna z siebie ;-))))

    A co do prezentów - to dla panów w mojej rodiznie w tym roku są przewidziane -
    pióro wieczne, scyzoryki ;-)) biżuteria dla mamy, a dla siostry jeszcze brak
    koncepcji.
  • agat1 03.12.02, 10:45
    A moja dieta bogata we wszystko, a najbardziej w kalorie niestety.
    Nie napiszę, ile przytyłam, bo mi wstyd. Ale za to samopoczucie wyśmienite,
    tryskam energia i humorem, a mąż twierdzi, że na pewno urodzę syna, bo z każdym
    dniem jestem piękniejsza... Szkoda tylko, że nie wchodzę w stare ciuchy, a te
    dla cieżarnych kosztują fortunę.
    Pozdrawiam wszystkich serdecznie, czytam Was i kibicuje, nie objadajcie się za
    bardzo w święta
    AgaT
  • anima 03.12.02, 13:08
    Agat,
    Ty jesteś usprawiedliwiona... Nie powinno być Ci wstyd!
    A u mnie ups&downs, niestety. Ale gdy czuję, że pozwoliłam sobie na za dużo,
    wtedy zaciskam pasa i znowu jest ok.
    Ponieważ mieszkam znowu sama, przynajmniej nie kuszą mnie potrawy
    przygotowywane przez i dla mojego faceta. I kupuję tylko to, co dietetyczne i
    zdrowe!
    Trzymajcie się wszystkie!
    Anima
  • emka_waw 10.12.02, 12:18
    21 kilo out! Powoli, ale systematycznie.
  • catalina1 11.12.02, 08:02
    Rany julek ja nie mogę - GRATULACJE ;-))
    Ja też tak chcę ;-)) Chyba musze znowu bardziej drastycznie popatrzeć na siebie.
  • emka_waw 11.12.02, 08:39
    Dzięki :)))) Jedno ci powiem, teraz to już leci siłą rozpędu, kontrola jedzenia
    jest automatyczna, a tabelki i kalkulatorek poszły w kąt. Życie jest piękne.
  • ewaa76 12.12.02, 10:34
    Ukłony uznania i podziwu !!!!!!!
    Masz bardzo silny charakter ! :)

    Ja nikogo nie przebiję, ale systematycznie ćwiczę + masaż + herbatka pu-erh i
    muszę przyznać że w ubraniach trochę luźniej. Na wadze tego nie widać, ale może
    moje nowe maleńkie mięśnie troche ważą ;) No może jakiś kilogram na minus.
    Ale "wagom precz!"
  • rua 17.12.02, 20:54
    emka_waw napisała:

    > Dzięki :)))) Jedno ci powiem, teraz to już leci siłą rozpędu, kontrola
    jedzenia jest automatyczna, a tabelki i kalkulatorek poszły w kąt. Życie jest
    piękne.

    emka - a co jadasz na obiady? podaj kilka przykladow...
  • emka_waw 18.12.02, 13:47
    Teraz to już nie są obiadki dietetyczne, bo zjadam np. krupnik, schabowy (ze
    100 - 150 g) smażony na małej ilości oleju albo grillowany, dwie łyżki
    ziemniaków (bez polewania ich tłuszczem) i dużo surówki, np. z czerwonej
    kapusty, z łyżeczką oliwy. Dietetyczne to wyglądały np. tak: pierś kurczaka,
    indyka, polędwiczka duszone na małej ilości wody lub grillowane (kotlety też po
    100 g) - zupełnie bez tłuszczu, ze 100 g ziemniaków lub 50 g makaronu (ważyć
    suchy), sałatki bez tłuszczu, np pomidor z cebulą, brokuł z pomidorem
    zakrapiany sokiem z cytryny, pieczarki duszone (we własnym sosie), kiszone
    ogórki, surówka z kiszonej kapusty itd. Generalnie dużo warzyw i teraz też się
    tego trzymam, a i żołądek przyzwyczaił się do małych porcji.
  • efka_29 28.05.03, 11:27
    ekma, kiedy zaczelas???
  • el65 13.12.02, 14:37
    dziewczny zamarzłyście chciałam się przyłaczyć ale co? pogoda nie tego?
    przeciez doka pisała że zaczęła w styczniu ,moze lepiej poczekać?
    ale ja tak czekam juz 4 mc, za chwilę w nic sie nie zmieszczę!!!
    pewnie spróbuję a może wypali (tym razem)
    e
  • catalina1 23.12.02, 13:11
    Wszystkiego najlepszego Wam wszystkim... przede wszystkim radości i
    wytrwałości.
  • rosa6 23.12.02, 15:17
    Ciesze sie ze chudniecie ale jakim kosztem? Tak samo chudli w Oswiecimiu..brak
    wysoko wartosciowego bialka, enzymow, soli mineralnych, witamin gdyz
    najwazniejsze witaminy sa przyswajane tylko w obecnosci tluszczu.
    Nastepnym etapem takiej diety bedzie cukrzyca, miazdzyca, dretwienie rak, zmne,
    obolale nogi i stopy, neurastenia, parkinson i wszystkie inne choroby tzw.
    cywilizacyjne...nieuleczalne przez tzw. medycyne
    Aha, jeszcze jedna rzecz.. wszystkie instytuty siedza w kieszeni biznesu czyli
    wyniki swoich "badan" maja juz z goryzaplanowane..
    Jak trzeba wspierac producentow marchewki to wmawia sie ludziom ze jedymym dla
    nich zdrowym pozywieniem jest marchewka...
    itd,itp...

  • emka_waw 29.12.02, 17:12
    Kolejna, co przeczytała parę postów i się wymądrza, a nie wie nawet, o czym
    pisze. Jaki brak białka i tłuszczu??? Uświadom sobie, że diety głodówki i para-
    głodówki to tylko wariat może stosować dla odchudzania. ROZSĄDEK - to jest
    podstawa zdrowej diety. Wszystko, ale z umiarem.

    Schudłam 21 kilo. Ręce mi nie drętwieją, nogi nie bolą (wprost przeciwnie -
    kiedyś odmawiały mi posłuszeństwa), nie słabnę, nie mdleję, mam normalne
    miesiączki.

    Przeczytaj całość tego wątku, to może zrozumiesz, o czym tu rozmawiamy i nie
    będziesz więcej pisać takich głupot.
  • asioll 26.12.02, 23:36
    Podziwiam cię ...kiedyś przez 2 miesiące udało mi się schudnąć jakieś 5 kg .
    Zrobiłam to niewielkim kosztem. Nie podjadanie między posiłkami , nie jedzenie
    słodyczy ani cukru a o chipsach to już nie wspomnę - zdziałały cuda .Byłam tak
    pełna energii i planów , że to one wypełniały moje myśli nie zaś słodycze .
    Rodzina zauważyła różnicę . Byłam z siebie dumna , że mi się udało , choć
    tyle , choć 5kg... chciałam się pozbyć 20 , jak ty to zrobiłaś .Ważę ponad 80
    kg przy wzroście 170cm. I na tym się skończyła moja dieta , wola walki się
    wypaliła , przestało mi to sprawiać radość i nawet nie zayważyłam kiedy
    zaczęłam się znowu obżerać . Nabrałam spowrotem te 5 kg , niestety. Teraz chcę
    dokończyć to co zaczęłam . Będę się odchudzać , od jutra .Wierzę , że mi się
    uda bo już raz prawie mi się udało .

    Trzymam kciuki za wszystkie dziewczyny i kobiety , które się odchudzają .
    Wierze w was i proszę o wiarę we mnie . Jeśli mi się uda , na pewno tu o tym
    napiszę.

    Jeśli się nie uda nie miejcie wyrzutów sumienia , nie rozpaczajcie , spróbujcie
    jeszcze raz , nawet ideały mają chwile słabości . Nie poddawajcie się ...jestem
    z wami całym sercem i myślami, bo wiem co przechodzicie , wiem ,że to jest
    trudne , ale spróbujcie , bo warto.

    Na koniec dodam jeszcze coś ..hm ...może się wydać paradoksaknego ... mimo
    wszystko ... to tak nie wiele wymaga ...
    Pozdrawiam wszyskie kobiety ...uwierzcie w siebie
    Wystarczy trochę dyscypliny i lekkich ćwiczeń , aby zmienić swoje życie ...
    Naprawdę podziwiam wszystkie , którym się udało . Pozdrowionka...czao
  • asioll 27.12.02, 19:47
    Pozdrowionka dla wszystkich ...To już 1 dzień mojej diety ..jak ten czas szybko
    leci
    ehh
  • emka_waw 02.01.03, 16:46
    Nikt się już nie odchudza? Czy może jeszcze świętujecie?

    Może dla odmiany pochwalcie się, której udało się NIE przytyć w święta - mnie,
    niestety, przybyło 2 kilo.
  • madziaz 03.01.03, 15:21
    Mnie udało się nie przytyć. Ale święta były o wodzie i jakoś mi nie żal. Ale
    wyobraź sobie Sylwestra - 5 litrów Vitalinei, 3 plasterki pasztetu z dzika
    (domowy) i połówka jajka w sosie tatarskim. Niestety od jesieni z odchudzonych
    20 kg wróciło mi 3, ale od świąt już pozbyłam się jednego. Fanfary. Chcę
    jeszcze zrzucić 15, tak żeby przy 160 cm wzrostu ważyć ok. 57 kg. Oglądałam
    ostatnio swoje zdjęcia z czasów kiedy ważyłam 62 kg. oj, tęskno za młodymi
    latami (mam 29).
  • emka_waw 03.01.03, 15:38
    Oj, miałaś z czego zrzucać! Ja zresztą też - zaczynałam przy 83 kilogramach.

    No to robimy sobie konkurencję, która więcej zrzuci... ;))) W stosunku do wagi
    wyjściowej na razie jest: ty - 18, ja - 19, kto da więcej ;)))
  • catalina1 05.01.03, 10:24
    Nie powiem ;-)) Powiem, że od jutra będę kochać marchewę, rybkę, jabłka,
    kapustę kiszoną, pomidory i... i chyba nic więcej ;-)) No może oprócz herbatki
    Pu-erh

    C.
  • gorzata9 06.01.03, 15:00
    ja tez sie biore do roboty!
    prosze o wszelkie mozliwe rady i wsparcie :)
    czym zastapic slodycze, ktore uwielbiam?

    --
    gorzata
  • emka_waw 06.01.03, 15:32
    Np. mandarynkami. Ssij cząstki jak landrynki. Generalnie jedz owoce które
    lubisz, ale uważaj, np. winogrona są bardzo kaloryczne. Niezłe są gruszki,
    nektarynki, brzoskwinie - odrobnina cukru z owoców powinna uspokoić twoje
    łaknienie.
  • ewqa73 06.01.03, 22:30
    E tam, marazm zaraz... to ja, kolejna nowa do Was dołącza, jak poprzedniczkipo
    wielkim wrażeniem Waszych osiagnięć... Ja dziś po pierwszym dniu liczenia 1000
    kcal, głównie oczywiście zielono-warzywnych. Nie oszukałam. Jutro też będzie
    dobrze.
    Pozdrawiam
  • gorzata9 07.01.03, 06:57
    no! jeden dzien przetrwalam :)i nawet oparlam sie tortowi, ktory ktos przyniosl
    do pracy, choc stal caly dzien kolo mnie i kusil swoim zapachem...
    czego z czym nie mozna laczyc?
    pozdrawiam :)
    --
    gorzata
  • agat1 07.01.03, 09:19
    A ja nadal Wam kibicuję, trzymam kciuki i witam nowe uczestniczki. Na pewno Wam
    też się uda.
    A u mnie znów parę kg do przodu, a i brzuch coraz większy, ale dzidzia
    (prawdopodobnie chłopczyk - mąż miał rację!) się wierci i daje znać o sobie, a
    to jest przecież najważniejsze i najprzyjemniejsze. Niech sobie rośnie zdrowo.
    Pozdrawiam Was w ten mroźny ranek, u nas bez śniegu i baaardzo zimno dzisiaj.
    AgaT
  • gorzata9 07.01.03, 09:36
    czesc!
    chcialam Cie zapytac jak tam dzidzi. jestem w trakcie czytania calego watku
    (szukam natchnienia, porad praktycznych i przede wszystkim wsparcia : ) )i
    wlasnie tak sobie pomyslalam, ze juz chyba powinnas miec brzuszek :) taki
    sliczny brzuszek :)
    juz wiem, ze mialas swietne wyniki w odchudzaniu i jesli moge prosic o wszelkie
    rady, to bede baaardzo wdzieczna. dzis drugi dzien, wlasnie ssie mnie w
    zoladku, ale bede twarda. za jakis czas pojade kupic jakiegos banana, albo
    jogurt.
    powiedz czy nie mozna jesc platkow zmlekiem? bo gdzies mi sie taki motyw
    przewinal i sie troche zdziwilam. a co z sokami warzywnymi? naturalnymi - bez
    konserwantow i cukru?
    poglaskaj dzidzi ode mnie :)
    pozdrawiam,
    gocha
    --
    gorzata
  • catalina1 07.01.03, 10:10
    gorzata9 napisała:

    > za jakis czas pojade kupic jakiegos banana, albo
    > jogurt.

    Uważaj na banany - one maja najwięcej chyba kalori z owoców ;-))
    Mnie też ssie w żołądku - chrupię marchewkę ;-)) Jabłko czeka na później, na
    gorszy napad głodu. :-))

    > powiedz czy nie mozna jesc platkow zmlekiem?

    Ja dziś na śniadanko miałam płatki z dwoma łyżkami płatków miodowo-
    orzechowych. To mój jedyny dodatkowy cukier, ale bez cukru rano nie mam siły :-
    ( i czasem kręci mi się w głowie.

  • gorzata9 07.01.03, 11:11
    dzieki za rade, wiecej takich poprosze :)
    kupie zamiast banana moze jablko.

    a co z waflami ryzowymi? mozna?
    a przyprawy pikantne? mozna?

    --
    gorzata
  • madziaz 07.01.03, 12:02
    wafle ryżowe to same węglowodany. Najlepsze są otręby owsiane (z węglowodanów).
    Ja namiętnie jem wszystko, co oparte na kapuście - kiszonej i pekińskiej.
    Doskonałe zapychacze niskokaloryczne (15 kcal/100 g).
    Ostatnio testowałam zestaw: pekinka, pomidor, wędzony łosoś. Dobre też jest
    połączenie pekinka pomidor jajeczko albo taki obiadek - kiszona kapusta z
    marchewką i odrobiną jabłka i schabowy bez panierki. Na zimno można spożyć
    nawet w pracy.
    Od świąt zbieram cukierki i słodycze, którymi jestem częstowana w pracy - na
    razie mam pół kilo najlepszych czekoladek. Co by było, gdybym to zjadła?
    Na domowy ciepły obiad polecam chude mięso i brokuły z wody, byle bez
    ziemniaków.
    Pozdrawiam.
  • catalina1 07.01.03, 13:46
    Z jajka to więcej białka niż żółtka ;-))
    A czy ten łosoś nie jest kapkę za tłusty???
  • madziaz 07.01.03, 15:19
    nie jest za tłusty bo zaiwra NNKT, które ochraniaja serce przed miażdżycą. Do
    takiej sałatki nie dodajemy już oliwy tylko jakiś ocet winny itp. Ważne, żeby
    nie łączyć z węglowodanami - majonez kupny zawiera cukier, musztarda to też
    sporo tego paskudztwa.
    Ja teraz testuję wpływ żurawiny na mój organizm. Mamusia mi zrobiła taką prawie
    bez cukru. Żurawina oczyszcza wątrobę, odpowiedzialną za spalanie tłuszczy oraz
    pobudza nerki, co zapobiega zatrzymywaniu wody przez organizm, a więc
    cellulitis powoli powinien "odpływać". Dziś spożyłam jogurt naturalny z
    dodatkiem takiej żurawinki - pycha i brzuszek pełny.
    Trzymajcie się ciepło - u nas dziś -15 na dworze.
  • ewqa73 07.01.03, 21:22
    Witam, witam. Dobrze, że nas coraz więcej. Ja się trzymam, drugi dizeń, rano
    płatki na mleku i do tego starte pól jabłka i banana - muszę, kiedy za oknem
    jeszcze ciemno, nic zimnego nie przełkę, a później chudy serek wiejski z
    rzodkiewką, sok Kubuś mały (na nic innego w pracy nie miałam czasu), a w domu
    sałatka z pekińskiej, pomidora, ogórka i do tego plaster szynki, chudej, ma się
    rozumieć. Przekąski w ciagu dnia? Mandarynki. Dobrze jest, w 1000 kcal się
    zmieściłam.
    Zazdroszczę Wam trochę, że Wy tak w ciągu dniasobie tu na forum gadacie, ja nie
    zawsze mam jak, ale postaram się meldowac nie tylkonocką i świtem :-)
    Do jutra,
    ewqa
  • catalina1 08.01.03, 09:04
    Ja też rano miałam mleko z płatkami, ale już bez dodatków ;-) W pracy znowu
    dwie marchewki i jabłko. Koleżanki się śmieją, że cały dzień coś jem, ale wole
    cały dzień jeść marchewke niż ciasteczka.
    W domu czeka na mnie marchewka gotowana i rybka gotowana z warzywami. Na jutro
    planuję za to kurczaka obsmażonego i podduszonego z warzywami.
  • gorzata9 08.01.03, 10:02
    hej!
    ja tez sie musze pochwalic, ze drugi dzien mam za soba. i o dziwo wcale nie
    chodze glodna. chyba sobie wreszcie przetlumaczylam (przy pomocy Waszych
    listow), ze mozna, ze sie da, a przede wszystkim ze warto! poza jednym
    incydentem, kiedy wczoraj wieczorem tak mi sie chcialo slodyczy, ze myslalam,
    ze mnie skreci (ale nie dalam sie skusic na nic :)) ) to wszystko ok. w pracy
    zapowiedzialam, zeby mnie nie brac pod uwage we wszelkich slodkosciach,
    buleczkach, itp. i zrozumieli i stwierdzili, ze mnie beda wspierac.
    dzis marcheweczke chrupie, a na sniadanie byla kromeczka razowca z roznosciami,
    tzn z roznymi ziarenkami, tylko cieniutko posmarowana.
    na obiad bedzie piers z kurczaka w ziolach, pieczona w zepterze, bez zadnego
    tluszczu.
    dziewczyny powiedzcie czego z czym nie powinnam laczyc?
    trzymajcie sie, trzymajcie kciuki za "nowe odchudzaczki" :)))
    pozdrawiam cieplutko :)
    gocha
  • gorzata9 08.01.03, 11:40
    jeszcze chcialam dodac ze na boczkach jakos mi ubylo troszeczke :)))
    --
    gorzata
  • monik77 07.01.03, 11:01
    Mysle ze im blizej wiosny tym nasze grono bedzie sie powiekszac... przeciez
    kazda z nas chce wygladac pieknie jak sie zrobi troche cieplej. Czytalam,
    czytalam ten Wasz watek jeszcze przed swietami... myslalam o tym troche i
    postanowilam ze podobnie jak Wy sprobuje zrobic cos z moimi kilogramami. Mam
    168 cm i waze niestety 78 kg, niezle co? takie sa fakty... dlatego musze sie
    pochwalic to juz moj 2 dzien od kiedy zaczelam kontrolowac ile jem i jak bardzo
    kalorycznie a wierzcie mi bedzie ciezko jestem uzalezniona od pizzy...
    polecam Podreczny slownik kalorii -W-Wa 2001 wydany przez Twoj Styl. udalo mi
    sie go zdobyc w Empiku. Bardzo pomocny... na tej drodze pa
  • majaka1 07.01.03, 21:50
    Ja też do was dołączaam - moją walkę z kilogramami zaczęłam w niedzielę 5.01.
    Na razie trzymam się dobrze a mam nadzieję że dzięki wam uda misię wytrwać w
    postanowieniu schudnięcia 10 kg. Będę się meldować jak mi idzie. Trzymajcie
    kciuki!!!
  • catalina1 08.01.03, 09:05
    Witam kolejne chętne ;-)) Powodzenia, piszcie co jecie - dacie nam pomysły na
    odmianę diety ;-))
  • majaka1 08.01.03, 14:40
    Na śniadanko jem tzw. surówkę piękności - czyli na noc zamaczam w miseczce 4
    łyżki płatków owsianych, rano dodaję do tego łyżkę jogurtu naturalnego, jedno
    starte jabłuszko, łyżeczka miodu, sok z połowy cytryny i 4 posiekane połówki
    orzecha włoskiego. Taką papkę wcinam sobie na śniadanko i trzyma mnie do ok. 13
    godz. Nie wiem tylko czy ta mieszanka nie ma za dużo kalorii (te orzechy i ten
    miód!!!). Napiszcie co o tym
    sądzicie...
    Oczywiście jak na razie ostro trzymam się swojego postanowienia - żadnych
    słodyczy, zadnych pyrów i makaronów z sosami, za to warzywka, chude
    mięsko,warzywka, chude mięsko,warzywka, chude mięsko,warzywka, chude mięsko:)
    Pozwoliłam sobie tylko na jeden grzeszek do tej pory: ponieważ jadam najpóżniej
    o 19 godz., ok. godz. 22 piję kubek gorącego mleka 0.5% z łyżeczką miodu, chyba
    nie powinnam, ale potem bardzo dobrze mi się śpi...
  • catalina1 09.01.03, 08:17
    łyżeczka miodu to 25 kcal, łyżka płatków owsianych to 39 kcal, z orzechami
    gorzej - nie wiem ile mogą ważyć 2 orzechy ;-))

    Powodzenia.
  • ewqa73 08.01.03, 21:05
    Witam wieczorkiem.
    Ja dalej dzielnie poniżej 1000 kcal... na zielono i nabialowo głównie. Na
    mówienie, że już łatwiej, chyba za wcześnie, ale nic to, trzymajmy się.
    Dzisiaj bardzo z siebie dumna byłam - nawet imieninowej czekoladki ne zjadłam.
    Oby tak dalej;-)
    ewqa
  • catalina1 09.01.03, 08:13
    Ja się wystraszyłam wczoraj - jak policzyłam ile zjadłam to mi wyszło 650-700
    kcal ;-)) I nie byłam głodna - ale u mnie nie ma mięsa, są tylko warzywa,
    kawałek gotowanej ryby i szklanka mleka ;-))
  • ewqa73 09.01.03, 22:33
    No właśnie, Catalina, nie za malo ich? 700 to cos krucho. Ja dalej dzielnie,
    znowu 900-1000. Na razie liczę z zapałem, potem pewnie mi się znudzi ;-), ale
    na razie nawt slodycze nie kuszą.
  • catalina1 10.01.03, 07:52
    Nie, nie za mało - pod warunkiem, że to nie będzie zbyt długo trwało - za
    jakiś tydzień pewnie zwiększe do 1000-1100 ;-) Ale jeszcze tydzizeń mam zamiar
    jeść tak mało kalorii, bo ilościowo mi wystarcza w zupełności.
  • puna 20.01.03, 14:42
    cześć dziewczyny, bardzo dawno nie zaglądałam na forum i jestem zszokowana
    ilością postów - toż to gigant:) Wielki system wsparcia. Ja zarzuciłam
    odchudzanie, ponieważ rzucałam palenie ( udało sie!) teraz niestety pora zgubic
    choć 5 kilo.Pozdrawiam serdecznie wszystkie forumowiczki:)
  • emka_waw 08.01.03, 08:31
    400 postów w wątku! Pozdrawiam wszystkich wytrwałych i kibiców.
  • godiva 08.01.03, 13:27
    :-)
    Pamiętam, kiedy było w wątku 100, 200 i 300 postów:-)
    Oczywiście witam nowe chętne panie i pozdrawiam wszystkie 'stare'.
    Fakt, trochę mnie tu nie było 'namacalnie', ale nic złego się nie dzieje. Efekt
    świątecznego obżarstwa - to plus 2 kilo - więc do pokonania mam znowu 4 kilo.
    I czuwam:-)

    Pozdrawiam
    Godiva
  • monik77 10.01.03, 13:03
    Dziewczyny, jedna z was pytała o orzechy i ich kalorie: orzech laskowy (100g) -
    650, 10 szt. -65 a włoskie 100g -607 natomiast 1 szt.-46. Jak wiecie to
    skrobnijcie cos o rosołku....
    pozdrawiam Was mocno gdyby nie Wy ... :-)
  • catalina1 10.01.03, 14:47
    Rosoły bez makaronu to około 100 kcal za 250 ml, z makaronem jakieś 50 kcal
    więcej.
  • ewqa73 11.01.03, 23:42
    No właśnie, dziewczyny, jak tam?
    Ja się pochwalę: ciągle dzielnie 900-1100 kcal, dzisiaj w pracy (czaami i w
    sobotę trzeba, nietety) ciasta dla osłody skasowanego weekendu kusiły, oj,
    kusiły... ale się oparłam.
    Za to za tydzień pewnie będzie gorzej - tygodniowy wyjazd i żywienie
    stołówkowe... najgorsze będą wieczorne nasiadówy w pokojach, dobrze chociaż, że
    alkoholu nie będzie...
    Pozdrawiam
  • catalina1 12.01.03, 21:20
    Dobrze ;-)) Chociaż dużo łatwiej jest w pracy, w domu trudniej, tutaj więcej
    rzeczy kusi, w pracy nie ma na to czasu. :-)
    Ale staramy się jak mogę, dziś skusiłam się na pierniczkowego aniołka
    świąteczno-choinkowego i herbatę z sokiem malinowym, bo trochę zmarzłam na
    śwatełku do nieba pod Pałacem Kultury.
    Jutro sprawdzam efekty i myśleć będę o następnym tygodniu warzywek i zupki
    rybnej.
  • lanitka 12.01.03, 11:26
    Hej hej dziewczynki :) Nie wiem, czy mnie jeszcze pamiętacie, bo długo mnie z
    wami nie było....jakoś tak wyszło, różne sprawy się ponakłądały na siebie. No
    ale już jestem i pośpiesznie donoszę o rezultatach mojego odchudzania. Do
    dzisiajszego dnia ubyło mi 24 kg. Bardzo się cieszę, bo wiem, że to dość
    sporo... Zdaję sobie sprawę, jak ciężko będzie mi utrzymać tą wagę...a do
    zrzucenia jeszcze duuuuużo. Bo im większą ma sie wagę, tym łatwiej się chudnie -
    stąd może mój sukces. Teraz z miesiąca na miesiąc coraz wolniej spada waga. NO
    ale nic, zobaczymy jak to będzie. Mam zamiar teraz zapisać się na basen, żeby
    ciało troszkę mięśni i elastyczności nabrało :-) Pozdrawiam Was i obiecuję
    zaglądać tutaj częściej
  • ewqa73 12.01.03, 14:04
    Cześc Lanitka, pamietam twoje posty z tego długachnego, jakby nie było, wątku.
    I wiesz co/ Twój post to miód na moje serce; BOMBA, że tyle schudłaś. Ja
    własnie tyle sobie postanowiłam. -24, to SUPER!!! W jakim czasie? tak ok. 5
    miesięcy, odkąd pojawiłas się na forum?
    Ja zaczęłam w poniedziałek, jutro ważenie.
    Dzisiaj na razie kalorycznie o odzywczo pieknei, dalej warzyka i nabiał, ale na
    obiad zgrzesze jednym (naprawdę JEDNYM)ziemniaczkiem.
    na razie,
    ewqa
  • rua 14.01.03, 13:44
    ewqa73 napisała:

    > Dzisiaj na razie kalorycznie o odzywczo pieknei, dalej warzyka i nabiał, ale na
    > obiad zgrzesze jednym (naprawdę JEDNYM)ziemniaczkiem.

    w zeszlym roku schudlam bardzo duzo (13 kg) i jadlam warzywa m.in. ziemniaki do woli - tyle ze takie z wody lub
    pieczone bez tluszczu? czemu uwazasz, ze ziemniaki tucza, skoro nie maja duzo kalorii? juz dawno temu czytalam,
    ze to mit, ze rozpychaja one zoladek. ja potrafilam zjesc 1 kg ziemniakow z sola i ewentualnie z jogurtem naturalnym
    wymieszanym z czosnkiem i koperkiem - i naprawde nadal chudlam 1 kg tygodniowo.

    nie wiem - moze u kazdego jest inaczej, mnie gubi pieczywo, nawet w niewielkiej ilosci.
  • emka_waw 14.01.03, 15:16
    Dokładnie tak, każdy organizm jest inny, potrzebuje składników w innych
    proporcjach, co innego mu szkodzi, co innego jest dobre. Dlatego każdy
    indywidualnie powinien sobie ustalać dietę (z lekarzem lub bez). Diety "z
    papierka", czyli jakieś przepisy z gazet, to dla mnie pomysł kompletnie
    nietrafiony. Np. na kopenhaskiej jedna moja koleżanka schudła 6 kilo, a druga
    nic.
  • ewqa73 14.01.03, 22:10
    Wiesz, rua, dla mnie ziemniaczek jest chyba takim symbolem domowego obiadku:
    ziemniaczek, mięso i sałatka. A wszak łączenie niezdrowe. NA zmeiniaki reaguję
    trochę jak pies Pawłowa: ziemniak=dużo. Obżarstwo. I stąd moje opory, żeby za
    dużo tego nie było. Bo ze kalorycznie ziemniaki ok, to wiem. btw: gratuluję
    tych 13 kg! Ja na razie się trzymam dzielnie. Ale na wage dopiero w sobotę.
    pozdrawiam, ewqa
  • rua 15.01.03, 13:16
    ewqa73 napisała:

    > Wiesz, rua, dla mnie ziemniaczek jest chyba takim symbolem domowego obiadku:
    > ziemniaczek, mięso i sałatka. A wszak łączenie niezdrowe.

    ja jadlam tak:

    1/ na ugotowane ziemniaki nakladalam ugotowane mrozone warzywa i polewalam
    jogurtem naturalnym + sol i pieprz

    2/ pieczone w piekarniku, polane potem jogurtem z czosnkiem i pieprzem i sola

    > NA zmeiniaki reaguję
    > trochę jak pies Pawłowa: ziemniak=dużo. Obżarstwo. I stąd moje opory, żeby za
    > dużo tego nie było.

    to tak jak ja na pieczywo. uwielbiam je. i nie poprzestaje na 1 kromce. tu cie
    rozumiem:)


    >gratuluję
    > tych 13 kg! Ja na razie się trzymam dzielnie.

    dzieki, choc nie ma czego:( wrocilam do pieczywa i stracilam caly swoj wysilek
    z 4 mcy:((((((
  • ewqa73 15.01.03, 22:22
    o rany, rua, fatalnie, że wszystko szlag trafił :(
    Ale jeśli raz Ci się udało ,to jesli zechcesz, i next też pójdzie...
    Ziemniaczki tak jak ty, z warzywami ,zamierzam tez jadać, ale z wiadomych
    powodów nie za często ;). Co prawda dzisiaj znowu jeden był, ale w towarzystwie
    sałatki z pomidora i ogórka, więc Ok. Na razie się trzymam. dziesiaty dzień 900-
    1000 kcal. Nie wiem ,chyba z tego zapału odchudzeniowego nawet fast-foody
    przestały mnie kusić
    ewqa
  • madziaz 16.01.03, 11:17
    Ja też dzisiaj mówię hej hej. Kilka dni przeleżałam z anginą, co miało tę dobrą
    stronę, że nie mogłam jeść. I super, bo pobyt w domu z reguły kończy się dla
    mnie obżarstwem. Na razie dziś 69 kg, czyli -21 od początku. Kiedyś emka_waw
    rzuciła hasło "kto da więcej". Ja dzielnie prę do przodu, przynajmniej siłą
    rozpędu. Na razie żołądek pozwala mi na skromne jogurciki. Meldujcie co u was.
    Ja jakoś nie mam szczęścia do wysyłania postów, bo jak napiszę piękny z
    przepisami kulinarnymi, to nawala serwer i wszystko szlag trafia.
    Niech moc będzie z wami (ta odchudzająca).
  • rua 13.01.03, 15:57
    lanitka napisała:

    >>. Do
    > dzisiajszego dnia ubyło mi 24 kg. Bardzo się cieszę, bo wiem, że to dość
    > sporo...

    powiedz, czy mialas kryzysy, rzucalas sie na slodkie, albo strasznie ci sie juz znudzilo jedzenie tekturowego chleba
    itd.?


    > ale nic, zobaczymy jak to będzie. Mam zamiar teraz zapisać się na basen, żeby
    > ciało troszkę mięśni i elastyczności nabrało :-) Pozdrawiam Was i obiecuję
    > zaglądać tutaj częściej

    to te 24 kg schudlas bez zadnych cwiczen? jenyyy, ale zazdroszcze? przez ile tyle schudlas. strasznie ci
    zazdroszcze....
  • lanitka 12.01.03, 17:22
    Dokładnie zaczęłam odchudzać się razem z wami. Było to pod koniec sierpnia. I
    jeszcze raz powiem, że super że istnieje taki wątek, gdzie można zawsze wejść,
    poczytać i w chwili załamania odbudować się. Jeszcze raz bardzo dziekuję
    założycielce forum.
    Pozdrawiam
  • agat1 13.01.03, 08:50
    A ja właśnie o autorce tego wątku - czy ktoś ma z nią kontakt? Bo mnie to
    właśnie ona zaimponowała swoim wynikiem tak, że zaczęłam odchudzanie już w
    maju,potem często się konaktowałyśmy prywatnie, a teraz sie nie odzywa już od
    dawna. Co się z nią dzieje?
    AgaT
  • ewqa73 13.01.03, 15:50
    O, tak, ona tez mi zaimponowała potęznie... zreszta Wy wszystkie, jak ten wątek
    przeczytałam. Moze doka znowu sie pojawi, w końcu jej wątek jest chyab
    rekordzistą pod względem długości na tym forum... Długości i cięzkości: gdyby
    tak dodac nasze wszystkie zrzucone kilogramy, to ho ho ;)
    Piszę: NASZE, bo ja tez mam pierwszy sukces na koncie - po tygodniu jest -3kg!
    Wiem ,ze takie tempo to tylko na początku, zwłaszcza po świątecznym obżarstwie,
    ale jak motywuje!
    pzdr
    ewqa
  • agat1 15.01.03, 10:04
    No, to gratuluję, trzymaj tak dalej.
  • monik77 16.01.03, 14:21
    Dopiero 11 dzien diety a ja mam juz lekki wstret do marchewki :-(. Na wadze
    mniej jakies 3,4 kilo... strasznie sie ciesze i to mnie chyba najbardziej
    motywuje.
    Polecam: zielona sałata .. duzo zielonej salaty + 5 dkg fety light(jakieś 90
    kcal) + pół puszki tuńczyka z wody (100 kcal) . Pyszne, syci na długo razem
    daje jakieś 210 kcal.
    Dziewczyny a jak z tą zupą rybną, jakie składniki , ile i jaka ryba najlepsza
    żeby było chudo.
    Pozdrawiam
  • catalina1 16.01.03, 15:19
    Moja to była robiona z dorsza - mrożonego - dorsz ma chyba najmniej kalorii.
    Mnie bardzo syciła taka zupka, u mnie tam jest tak dużo warzyw, że ona jest
    bardzo gęsta. Oczywiście warzywa to włoszczyzna a nieziemniaki.
  • madziaz 16.01.03, 15:00
    Jak czytam, ile która zgubiła, to przypomina mi się kawał tej treści:
    pani w sklepie miesnym prosi o zważenie 10 kg słoniny. Przygląda się a spytana
    czy zakup odesłać do domu, odpowiada: "Ja nie chcę tego kupić. Ja tylko byłam
    ciekawa, ile ostatnio schudłam".
    Ja też jestem ciekawa, jak wyglądały by wszystkie nasze zgubione kilogramy.
    Całkiem niezła górka sadełka, no nie?
  • catalina1 16.01.03, 15:21
    Może każda z nas napisze ile zgubiła, dodamy i zobaczym,y ile wspólnie
    zgubiłyśmy?? Wyjdzie z tego pewnie wiadro słoniny ;-)
  • ewqa73 17.01.03, 22:36
    A wiesz, Catalina, że to pomysł przedni? Biedne forum, jak je tym tłuszczem
    przywalimy. Ja na poczatek moje marne 3kg rzucam...
    Dzisiaj mój 12 dzień. Trzymam się dzielnie. Od jutra będzie cięzej, tygodniowy
    wyjazd, stołowkowe żarcie... ale i tak postaram się ograniczyć konspumpcję.
    Trzymajcie się i do nastepnej soboty
    ewqa
  • catalina1 21.01.03, 08:20
    No moje też trzy jak na razie ;-))

    Czekam na resztę kilogamów od Was potem napiszę co i jak ;-))
  • madziaz 18.01.03, 10:13
    Nie wiadro, tylko potężna hałda. Więcej wiary w siebie. Ja rzucam moje 21 kg.
    Kto da więcej?
    A` propos rosołku. Czytałam w Samo Zdrowie (nr chyba z września 2002), że taka
    zupka ma działanie odchudzające, bo zawiera wszystkie aminokwasy nasilające
    rozpad tłuszczu w organiźmie. Trzeba go przygotować z wieprzowiny, wołowiny i
    drobiu (po 150g. każdego mięsa) + włoszczyzna (marchewki tyci tyci). Na tym
    wywarze można przygotować każdą zupę, traktując go jako bazę. Wody 2 litry. Nie
    wyrzucać szumowin, bo to jest ścięte białko, to najbardziej potrzebne i
    odchudzające.
    Jak jeszcze coś wynajdę, to się podzielę.
    Sie ma.
  • emka_waw 20.01.03, 14:08
    21 kilo

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka