Dodaj do ulubionych

oddam (niekoniecznie w dobre) ręce 300 czekolad

18.10.15, 18:37
Tak, Właśnie 300 czekolad ciąży na moim dupsku, na upartego mogłabym chcieć ważyć jeszcze mniej ale o tym będę marzyć, jak osiągnę wagę w miarę normalnego człowieka. To moja tysięczna dieta ale mam nadzieję ostatnia. Zaczęłam 14 września 2015r i to, że jeszcze jestem na diecie uważam za sukces. Motywację mam ogromną, można powiedzieć nawet, że wprost proporcjonalną do wyniszczanego latami metabolizmu przez kolejne diety, które rzucałam jedna po drugiej. Zaczęłam nawet pisać bloga 300czekolad.wordpress.com ale brakuje dietkowego towarzystwa, postanowiłam pisać również tutaj. Mam nadzieję, że znajdę towarzystwo, bo przecież w grupie raźniej. Wokół mnie same chudzielce - ostatnio gdzieś przeczytałam, że ponad połowa naszego społeczeństwa ma nadwagę - to ja chyba żyję na marsie albo to ja wyrabiam tą kilogramową normę w swojej okolicy.

Krótko o mnie: za chwilę stuknie mi 35 rok życia (szok - jak, gdzie kiedy??) mam męża i dziecko.

Dieta: 1000kcal w 3-4, a czasami nawet w 5 posiłkach dziennie

Ktoś się przyłączy?
Edytor zaawansowany
  • 19.10.15, 15:53
    za mną następna doba, obliczyłam dzisiaj, że to mój 36 dzień na diecie. z motywacją u mnie coraz gorzej. coraz częściej myślę o tym, żeby się w końcu ze spokojem rzucić na żarcie :(((
  • 19.10.15, 21:12
    Świetnie ci idzie, nie rzucaj się na jedzenie bo to tylko chwila przyjemności a potem wyrzuty... Do wszystkiego dochodzi się małymi kroczkami, a efekty czasem są mikroskopijne ale SĄ! Musisz uzbroić się w cierpliwość i sprawiać sobie przyjemności w inny sposób niż jedzenie. Pozdrawiam i trzymam kciuki!
  • 19.10.15, 22:01
    żeby to się tak dało, zrobić sobie przyjemnie bez jedzenia. nieustannie muszę coś robić, żeby nie myśleć o jedzeniu. ale nie da się robić ''coś'' non stop. czuję się jak narkomanka, której brakuje porcji. jeszcze trochę i czeka mnie jakaś dylera.
  • 19.10.15, 22:12
    Pisałyśmy w tym samym czasie:) gdy robienie czegoś zawodzi i myśl o jedzeniu Cię nie opuszcza, może to sygnał aby zastanowić się nad konstrukcją diety - czy aby na pewno kalorie i porcje są dobrze rozłożone? Czy nie jest ich za mało? (w historii mojej pracy nie proponowałam jeszcze nikomu 1000 kcal, poza krótkim oczyszczaniem)
  • 19.10.15, 22:07
    Również trzymam kciuki! Gdy tylko pojawi się zachcianka zacznij ROBIĆ coś innego. W takich momentach najlepiej jest się czymś zająć, aby "głowa za dużo nie myślała". W razie jakichkolwiek pytań związanych z żywieniem służę radą:) P.s. Zamień tą dietę na zdrowe odżywianie, a może przestaniesz żyć w przekonaniu, że ta dieta się skończy... I wtedy będziesz mogła jeść "normalnie". Trwałe odchudzanie to trwałe zmiany w żywieniu i w nawykach.
  • 19.10.15, 23:48
    Dziękuję za wsparcie. Problem w tym, że ja nieustannie coś robię, tylko czasami padnę, żeby odpocząć i się wtedy zaczyna... Najgorsze są dni ''domowe''. Może i nie jestem na czasie ale zawsze traktowałam 1000kcal jako zdrową dietę. Już trochę na innym portalu, przekonało mnie, że można jeść więcej i chudnąć. Dodaję (a raczej pierwszy raz dodałam) 50kcal i chcę tak dodawać co tydzień lub dwa - w zależności jak waga się będzie zachowywać. Czuję jednak, że to dziwnie tkwi we mnie, taki psychiczny przymus. Mam jeszcze małą nadzieję, że wszystko skumulowało się przed okresem, także go wypatruję. Nie chcę (bynajmniej) żyć w przekonaniu, że wrócę do tamtego jedzenia. Chcę być zdrowa - to przede wszystkim, nie tyć i nigdy więcej ważyć tyle ile obecnie!
  • 20.10.15, 09:36
    Mi też się wydaje, że 1000 kalorii to trochę mało jak na dorosłą kobietę ogarniającą dziecko, męża i mając obowiązki domowe... Może spróbować zmienić nawyki tzn. zamiast smażonego pieczone albo na parze. Zależy też co to za dieta, u mnie zawsze działało to tak samo - najpierw spinka dwa tygodnie skrupulatnie z dietą, spadały kg a potem jak wygłodzony pies rzucałam się na wszystko. Efekt jojo natychmiastowy. Teraz zmieniam po calosci nawyki żeby do tego nie dopuścić i gotować zdrowo i smacznie (choć byłam przekonana, że tak się nie da).
    Pozdrawiam
  • 20.10.15, 20:21
    Bez obaw, spokojnie możesz dodawać nawet 100 kcal dziennie, w kolejnym tygodniu 200 kcal. Aby wiedzieć do jakiej kaloryczności dojść skorzystaj ze wzoru (8,126 x aktualna masa ciała) + 845,6. Ewentualnie jeśli jest duża nadwaga aktualną masę ciała zamień na należną (jeden ze wzorów to 21,5xwzrost do kwadratu), należna masa ciała zależy też od umięśnienia, więc wzór można zwiększyć do 24xwzrost do kwadratu. Najlepiej sprawdzić to poprzez analizę składu ciała.
  • 16.11.15, 13:40
    Dieta 1000 kalorii to bzdura. Generalnie diety polegające tylko i wyłączeni na zmniejszaniu liczby kalorii to bzdura. Dostarczając organizmowi za mało paliwa, przestawiasz się w tryb "magazynowania tłuszczu". Metabolizm spada, brakuje sił, koncentracji itp. A gdy zjesz coś nadprogramowo od razu idzie w tłuszcz, bo organizm chce się ratować i magazynuje tłuszcz na zapas na wypadek gorszych czasów. Dodatkowo spalasz zapasy białka, czyli mięśnie. Jak można w ogóle ludziom wciskać kit dieta 1000 kcal. Nie dziwne że nie udaje ci się na dłużej zejść z wagą.
  • 21.10.15, 15:03
    ja tam nie stosowałabym tak restrykcyjnej diety, bo bym się bała efektu jojo
  • 23.10.15, 11:17
    Dokładnie, to pierwsze co się stanie po jej zakończeniu... 1000kcal to zdecydowanie za mało, nic dziwnego, że potem masz natrętne myśli o jedzeniu!
  • 23.10.15, 11:22
    Najgorsze dni mam za sobą. Po wszystkim czułam się, jakby przejechał po mnie czołg. Opanowałam się i wygrałam walkę sama ze sobą. Czuję się silniejsza i z większą motywacją do walki. Dzisiaj minie 41 dzień diety. Za mną 7,1kg (71 czekolad). I jeszcze okres chyba dzisiaj mnie uszczęśliwi. Możliwe, że moje wilcze napady, były spowodowane właśnie określonym dniem cyklu - wiadomo, że tuż przed okresem, organizm wariuje.
    Moja dieta, jest zdrową dietą, chyba, że uważacie inaczej - będę wdzięczna za opinie. Uwierzcie nie da się smażyć i jeść 1000kcal :)
    Codziennie jem:
    ok 100g ciemnego pieczywa
    ok 20g chudej, gotowanej szynki lub 15g kabanosów (nie potrafię z nich zrezygnować)
    ok 700-1000ml zupy warzywnej - ta zupa to mój przepis ma w zależności od wersji (brokułowa, pomidorowa, kalafiorowa itp) ok 8-12kcal w 100ml
    1 średni banan (w pracy)
    1 jabłko (w pracy)
    1-2 pomidory
    a w tygodniu (na przemiennie) przeplatają się:
    ryba wędzona, leczo warzywne z mięsem z piersi kurczaka, jajka na twardo, biały ser, jogurt, warzywa na patelnię, sałatka z kapusty pekińskiej z kurczakiem i warzywami w sosie jogurtowym, spagetti w wersji light - też opracowałam pod siebie przepis.
    Ogólnie nie potrafię żyć i najczęściej pojawiają się w mojej diecie:
    - pomidory - świeże, jak i ugotowane,
    - brokuły
    - ryba wędzona
    - tuńczyk z puszki w sosie własnym
    - kukurydza (staram się jeść jak najmniej)
    - papryka
    - chilli
    - banany
    - kawa
    - kabanosy
    - sosy jogurtowe (jogurt naturalny, wymieszany z przyprawami)
    ze słodkich rzeczy, deserowych:
    ptysie z mojego przepisu (ok 112kcal sztuka), ptasie mleczko (111kcal w 100g)
    i cały czas siedzę nad tabelami kalorycznymi i próbuję, to co lubię, zamienić na wersję lekką.
    Zaczęłam piec własny chleb z mąki pełnoziarnistej 2000, pestkami dyni i słonecznika. Przy każdym kolejnym bochenku, mąki pełnoziarnistej dodaję więcej, żeby sprawdzić ile można jej maksymalnie dodać - gdzieś wyczytałam, że nie da się upiec chleba z niej samej. Unikam produktów z syropem glukozowo-fruktozowym. Chociaż teraz i tak kupuję pół produkty i sama przygotowywuję posiłki. Czytałam też, że banany, jedzone codziennie, też nie są dobrym rozwiązaniem ale najlepiej się nimi najadam w pracy. Nie jestem w stanie rano przygotować jedzenia do pracy. Gotowe fit sałatki ze sklepu, jakoś mi nie podeszły, bo musiałabym osobno przygotowywać do nich sos. Winogrona z działki, właśnie suszę (opornie im to idzie) i mam zamiar, potraktować je zamiennie z bananem.
    Uf, to tyle.
    Będę wdzięczna za sugestie
  • 26.10.15, 20:53
    W KOŃCU! JESTEM DWUCYFROWA!
    HURA HURA HURA
  • 27.10.15, 23:39
    Super, oby tak dalej! Ja się też poli zbieram do zdrowego odżywiania... narazić wzięłam się za sport.
    Powodzenia... a przede mną też około 300 czekolad do zrzucenia minimum. ..
  • 29.10.15, 23:41
    el_mismo_sol trzymam za Ciebie kciuki i z chęcią poodchudzam się z Tobą. Ja kilka dni porobiłam przysiady i odpuściłam. Rano nie jestem w stanie zwlec się z łóżka wcześniej, żeby poćwiczyć, a wieczorem mam ogromnego lenia.
  • 04.11.15, 14:22
    Dziewczyny wybierzcie aktywność którą lubicie - ona powinna sprawiać Wam przyjemność - w przeciwnym wypadku szybko się znudzicie i zniechęcicie. Czasami wystarczą zwykłe spacery-marsze. Gratuluję również dwucyfrowej wagi :) Co do diety - czy te produkty które zjadasz w ciągu dnia rozkładasz sobie na kilka posiłków (ile?). Te wymienione do pomidorów dostarczają ok 500-600 kcal, reszta ma uzupełniać kalorie do 1000 czy jednak dodajesz więcej? pisałyśmy że te 1000 kcal to tak nie do końca dobrze, po jakimś czasie metabolizm może bardzo spowolnić...
  • 16.11.15, 09:42
    Jeśli przysiady Ci nie odpowiadają, spróbuj czegoś innego. Ja np nie cierpię biegać. Próbowałem wielokrotnie i nigdy tego nie polubiłem. Ale np. w wieku 32 lat nauczyłem się pływać i regularnie teraz chodzę na basen 2 razy w tygodniu.
    W ogóle najlepiej gdzieś wyjść: basen, siłownia, rower, cokolwiek nawet spacer.
    W domu wg mnie bardzo trudno znaleźć motywacje do ćwiczeń. Na siłowni czy basenie jesteś w towarzystwie innych ludzi robiących to samo, więc bardziej chce się ćwiczyć.
    Tak w ogóle, to wg mnie bez ćwiczeń dużo trudniej jest schudnąć. Tak mogą do wagi wracać 20-latki. Po 30-ce metabolizm siada i bez ćwiczeń jest dużo trudniej.
    Na siłowniach często można bezpłatnie wypożyczyć pulsometr. Ja osobiście przeżyłem szok jak zobaczyłem ile kalorii można spalić w godzinę.
  • 16.11.15, 09:48
    300czekolad jak Ci idzie? waga leci w dół? udało się wprowadzić jakiś ruch?
  • 16.11.15, 09:29
    Przede wszystkim szacunek, że ciągle walczysz i znajdujesz motywacje.
    Pamiętam jak sam zabrałem sie za siebie i jak zmieniło się moje życie.
    U mnie wynik był -30 kg i w zasadzie stan docelowy udaje się utrzymać od 3 lat.
    Dziś też mam 35 lat i każdego dnia widzę, że warto było.
  • 16.11.15, 09:46
    Świetnie! gratuluję bezsenny.morfeusz, przede wszystkim tego że utrzymujesz swój efekt. Warto na odchudzanie patrzeć tak, aby nauczyć się stałych nawyków, dzięki którym waga już nie wzrośnie.
  • 16.11.15, 11:58
    O jejku ja chcę się przyłączyć . Nie mogę już na siebie patrzeć. Może Ktoś podeśle mi jakieś przepisy albo program. Pomóżcie proszę.
  • 16.11.15, 20:05
    Przepisów czy diet jest w internecie mnóstwo. Według mnie to raczej kwestia zmiany sposobu myślenia i swoich nawyków. Pamiętam jak kiedyś gdzieś przeczytałem coś co mocno poruszyło moją wyobraźnię: zamiast pytać: "dlaczego nie mogę schudnąć?" należy zapytać "dlaczego ciągle tyję?". Prawda jest taka, ze nawet jeśli utrzymujecie, tak jak w moim przypadku, przez długi czas stałą wagę ale o 30 kg za dużo to tak naprawdę cały czas tyjecie.
    Po prostu bilans kalorii jest cały czas na plusie. Jeśli, jak w moim przypadku powinienem ważyć 75-80 kg a ważyłem 110 kg to znaczy że na co dzień kalorii było po prostu za dużo w stosunku do potrzeb.
    Ok, można zastosować dowolna dietę: 1000 kcal, dukan czy co tam wolicie ale prawda jest taka, że po jej zakończeniu, jeśli wrócicie do starych nawyków, waga znowu wzrośnie. Efekt jojo to właśnie jest EFEKT DZIAŁANIA a nie coś co się samo dzieje.
    Kolejny mentalny krok milowy miał miejsce jak uświadomiłem sobie, że jeden mały batonik potrafi mieć więcej kalorii niż normalny typowy obiad. Nawet jeśli jest to rosół i schabowy. U mnie waga momentalnie poleciała w dół jak odstawiłem słodycze.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.