Dodaj do ulubionych

Dieta - informacje

21.11.05, 23:37
Przede wszystkim to polecam jednak zakupić książkę dr Gittleman, bo tego jest
strasznie dużo. Ogólnie dieta opiera się na oczyszczeniu wątroby, a przez to
zwiększenie jej wydajności w spalaniu tłuszczu, oraz na stosowaniu praktycznie
wszystkiego co spala tłuszcze. Niestety głównym składnikiem tej diety jest sok
z żurawin - bezpośrednio wyciskany z owoców, który jest u nas bardzo drogi
(butelka ok.300ml kosztuje ok.9zł a starcza mniej więcej na 2 dni:/ ). Oprócz
tego z diety eliminujemy wszelkie produkty zbożowe - chleby, makarony oraz
ryż, ziemniaki. Jemy dużo warzw, owoce w umiarkowanej ilości, chude mięso raz
dziennie, jajka. Jemy 5 posiłków dziennie. Po przebudzeniu pijemy "koktajl
długowieczności" czyli sok z żurawin rozcieńczony z wodą i wymieszany ze
zmielonym siemieniem lnianym. Potem jakieś 40min. później czyli 20 min. przed
śniadaniem pijemy ciepłą wodę z sokiem z połowy cytryny (to naprawdę odchudza
i jest moczopędne). Potem śniadanie, ja pijałam koktajl owocowy (szklanka
owoców ze szklanką wody żurawinowej - oczywiście oznacza to sok z wodą, czyli
soku jest ok.5mm na dnie szklanki - i do tego łyżka oleju wysokolignanowego
oleju lnianego - 0,5l kosztuje ok.9zł i starcza na miesiąc jest to dostawca
kwasów tłuszczowych Omega-3 które wydatnie wspomagają odchudzanie - to
wszystko zmiksować i wypić - powinno wyjśc 2 szklanki:)). Następnie 3 godziny
później jemy np. jakiś owoc. Ogólnie wszystkie posiłki jemy co 3 godziny :)
20min. przed obiadem pijemy wodę żurawinową 1szkl. A na obiad np. ryba
gotowana w bulionie niesłodzonym (ja brałam normalny) z przyprawami
spalającymi tłuszcz czyli pieprz cayenne, kolendra,gorczyca, imbir,
koper,czosnek, pietruszka, kminek, ocet jabłkowy (oczywiście nie wszystko do
ryby, ale można zjeśc np. pierś z kurczaka, krewetki czy co kto lubi - w
książce są przepisy i przykładowe dania). Po obiedzie wypijamy wodę
żurawinową. Potem po południu pijemy 2 szkłanki wody żurawinowej i jemy
przekąskę, np. jakiś owoc. No i 20min. przed kolacją znów woda żurawinowa, na
kolację np. 2 jajka na twardo (ja tak jadłam) no i przed snem koktajl
długowieczności ponownie. Zalecane jest w ciągu dnia korzystanie z suplementów
czyli GLA (olej z wiesiołka dwuletniego dostępny w kapsułkach ok.15zł za
100szt.), CLA, L-Karnityna. Do tego chodzimy na spacery po 20min. dziennie
najlepiej przed śniadaniem. Efekty sa piorunujące. Ja po tygodniu schudłam
8kg, dodatkowo straciłam 4cm w biuście, 5 w talii, 3 w biodrach i 4 w udach.
Po 2 tygodniach wymiary rozkładały się następująco 8cm/8cm/3cm/6cm straty.
Niestety dłużej nie wytrwałam, zaczęłam się opychać jak... i wróciłam. Teraz
znów zaczynam, bo moim zdaniem to najlepsza dieta.
Zaznaczam tylko, że to co tu napisałam nie jest kompletną informacją dot.
Planu wypłukiwania tłuszczu. Stanowczo polecam zakupienie książki i
zapoznianie się ze wszystkimi informacjami. Nie stosujcie się tylko do tego co
napisałam, bo to jest ogólnie. Co dokładnie jeść, ile itp. znajdziecie w
książce. Naprawdę warto zainwestować te 35zł bo to bardzo mądre, nowatorskie,
a przede wszystkim skuteczne podejście. Powodzenia!!!:) Napiszę wkrótce o
efektach. Aha soki polecam zakupić w sklepie batom (www.batom.pl) bo mają
najtaniej - póki co w promocji po 8,49zł.
  • dorocia8 21.11.05, 23:54
    Aha. Chciałam też dodać że ta dieta podobno nie powoduje efektu jojo ale pod
    warunkiem, że zastosujemy się do opisanej w podręczniku fazy 3 czyli życiowego
    planu żywienia. Niestety nie ma się co łudzic i że schudniemy a potem znów
    będziemy jeść wszystko i się nie przejmować. Niestety to jak nałóg. Alkoholikiem
    jest się zawsze - wyjdziesz z tego ale przez całe życie musisz się pilnować. Tak
    samo jest z jedzieniem, zresztą uważam, że w większości przypadków nasza nadwaga
    spowodowana jest właśnie nałogowym jedziem. Chcemy jeść wciąż, jakieś dobre
    rzeczy itp. Przynajmniej ja tak mam. Po prostu to lubię. Ale niestety jeśli
    schudniemy to nie będziemy mogli się opychać chipsami, słodyczami itp.
    Oczywiście pewnie jak zjemy od czasu do czasu to nic się nie stanie ale co dzień
    będzie trzeba uważać. No ale chyba warto?
  • marzena-ofelia 05.07.08, 00:54
    Dorociu, masz rację ale... ale co to za życie pod rygorem ciągłej diety, jeśli
    się lubi jeść. A'propos alkoholików - coś wiem na ten temat i masz rację :) Lecz
    z jedzeniem jest trochę inaczej, bo gdy się jest alkoholikiem niepijącym to
    wystarczy nie pić po prostu i to nie przeszkadza w życiu. Zaś jedzenie jest
    nieodłączną częścią życia, przewija się ciągle i bez niego nie da się żyć *choć
    niektórzy to ponoć potrafią żywiąc się światłem słonecznym :) :) :) Dlatego
    obywanie się bez ulubionego jedzenia jest o wiele trudniejsze niż walka z
    alkoholizmem, bo gdyby alkoholik przebywał ciągle w otoczeniu wódki i innych
    trunków, pracował w gorzelni, wąchał itp. to pewnie wkrótce by się napił. A my
    mamy jedzenie ciągle pod nosem. A mówi się, że żyje się po to by czuć się dobrze
    i przyjemnie. Dlatego dylemat, co jest przyjemniejsze - zjeść coś dobrego nie
    patrząc na dietę czy czuć się dobrze ze względu na smukłą sylwetkę jest prawie
    odwiecznym Hamletowskim "to be or not to be?"
    Niemniej gratuluję i zazdroszczę wytrwałości w wyszukiwaniu produktów i
    miksowaniu. Ja nie mam takiego samozaparcia. A jak ćwiczę to średnio raz na 6
    miesięcy :) trochę mało...
    Ale okazało się, że za moje tycie jest odpowiedzialna tarczyca i przysadka
    mózgowa więc mam przynajmniej usprawiedliwienie. Życzę ci pogody ducha w odchudzaniu
  • dorocia8 22.11.05, 13:00
    Aha. Zachęcam do oleju lnianego tłoczonego na zimno o dużej zawartości Omega-3
    oraz kwasu lignanowego - reguluje on poziom insuliny, spala tłuszcz oraz daje
    uczucie sytości na dosyć długo. Ja go dodaję do koktajlu owocowego - w ogóle go
    nie czuć, a 2 szklanki tego napoju powodują, że spokojnie mogę wytrwać 3 godziny
    do następnego posiłku i nie czuję chęci jedzenia. Wiem, że to dziwne - olej
    spalający tłuszcz. Dokładnie jest to oczywiście wyjaśnione w książce. Co do soku
    z żurawin - jest on drogi ale moim zdaniem warto zainwestować. Nawet jedząc
    normalnie i pijąc ten sok czuć różnice. Z tym że jest on moczopędny!!! Ja prawie
    co chwilę latam do łazienki, zwłaszcza na początku - dlatego lepiej pić
    dodatkowo wodę żeby się nie odwodnić. Jest pierwszy dzień. Czuję się dobrze -
    tzn. lekko, bo w końcu nie jestem zapchana. Miłe uczucie. Jak na razie nie mam
    ochoty na "zakazane" rzeczy :)
  • dorocia8 23.11.05, 21:33
    No już zauważyłam że spodnie jakby luźniejsze, ale to pewnie zasługe kurczącego
    się żołądka. Do tej pory był wypchany a teraz nie jest - chyba mu się to podoba.
    Mi zresztą też :) Stan wyjściowy był taki:

    21.11.2005

    Wzrost: 180cm
    Waga: 105kg
    Talia: 109cm
    Biust: 114cm
    Biodra: 116cm
    Więc nie jest za ciekawie:/ Napiszę postępy po tygodniu diety. Proszę -
    trzymajcie za mnie kciuki. Próbowałam już setki razy i teraz musi się udać!!
  • dorocia8 26.11.05, 10:03
    A wiecie co jest najdziwniejsze w tej diecie? że nie chce się jeść. Naprawdę! Ja
    po prostu nie mam ochoty na jedzenie, po paru dniach nie czuć głodu, a posiłki
    jem, bo wiem że muszę coś jeść, ale nie mam na nie ochoty. Nie wiem czy to
    zasługa tych soków czy czegoś innego. Już widzę różnicę w ciuchach. Spodnie się
    wyraźnie luźniejsze zrobiły. A to dopiero 4 dni!! :) No i przyznam że się
    zważyłam wczoraj i schudłam jakieś 3-4kg po pierwszych 3 dniach. Zobaczymy ile
    będzie we wtorek - jak minie tydzień:)
  • bozzar 26.11.05, 10:37
    Czy mogłabys podać tytuł ksiązki....Twoje opowieści wyglądaja
    zachęcająco...musze spróbować..ja juz nie mam alternetywy...164 cm i 88 kg
    zywej wagi...wygladam jak tocząca sie kulka ;-)) Zaczełam chodzić na
    gimnastkę...teraz dieta...mam nadzieje ze tym razem to bedzie strzał w
    dziesiątkę...;-))Pozdrawiam...trzymając mocno kciuki za Ciebie i za wszystkich
    mających ciałka w nadmiarze ...
  • dorocia8 26.11.05, 10:50
    Tytuł książki to "Plan wypłukiwania tłuszczu" dr Ann louise Gittleman. Kosztuje
    35zł (taka cena jest nadrukowana). Ja mam też Książkę kucharską dodatkowo
    (kolejne 35zł) ale szczerze mówiąc chyba ani razu nie używałam, więc nie jest
    ona raczej konieczna. Podstawą jest "Plan wypłukiwania tłuszczu" a naprawdę
    bardzo ciekawych rzeczy się dowiedziała, w dodatku w większości podpartych
    badaniami i stosowaniem na ludziach:)
  • bozzar 26.11.05, 11:41
    Dziekuję za szybka odpowiedz...juz znalazłam tę publikacje na Allegro !!! zaraz
    dokonam zakupu..i tym samym dokonam małej rewolucji w swoim kuchennym zyciu;-))
    Hurra!! Dziekuje za wszystko...trzymam kciuki i nadal będę śledziła Twoje
    zmagania wspierając Cie myslami ;-))
    pozdrawiam cieplutko i puszyście ( jeszcze)
  • dorocia8 26.11.05, 12:21
    Bardzo dziękuję!! Życzę powodzenia:) Pisz o swoich osiągach!!:)
  • bozzar 26.11.05, 16:57
    Dorocia8 mam wielka prośbę...ksiązke będę miała dopiero najwczesniej w środę..a
    mnie juz nosi...wiesz pewnie jak to jest....chce zacząc od jutra...Możesz mnie
    wspomóc przykladową dietą na 3 dni...Zakupiłam sok zurawinowy...mam siemie
    lniane...kapsułki omega-3...reszta typu cytryny czy jajka zawsze jest w domku..
    Prosze podaj mi przykładowy trzydniowy plan..nie musi byc bardzo
    urozmaicony...Pomóz niecierpliwej duszyczce póki mnie wzięła wena na mocne
    odchudzanie...Czekam z niecierpliwoącią ;-)))
  • dorocia8 26.11.05, 18:58
    No to tak jak pisałam. Np. wstajesz o 7 i tak:
    7 - koktajl długowieczności (drobno zmielone siemie lniane - mniej więcej łyżka
    stołowa zmieszane z wodą żurawinową, czyli lejesz na dno szklanki troche soku i
    zalewasz wodą i do tego wrzucasz siemię. Mieszasz i szybko pijesz póki siemię
    nie opadnie na dno:) )
    Teraz fajnie jak się porozciągasz przez 5min. i pójdziesz na 20min. spacer. Masz
    iść energicznie, machając rękami. Jak wrócisz podskakujesz 5 min. "żeby wytrząść
    cellulit" (tak jest w książce :P ), odpoczywasz 5 min.
    20 min. przed śniadaniem pijesz sok z połowy cytryny z ciepłą wodą (1szklanka).
    8 - śniadanie. Ja piję koktajl. Wrzucasz 1 szkladnkę owoców, np.truskawki,
    porzeczki, wiśnie (mogę być mrożone) do naczynia, wlewasz szklankę wody
    żurawinowej (czyli trochę soku i woda), wlewasz łyżkę stołową oleju z siemienia
    lnianego i miksujesz jakieś 2 min.
    11 - lunch, czyli np. jakiś owoc.
    20 min. przed obiadem woda żurawinowa
    14 - obiadek. Więc opcje są różne, ale ja robiłam mrożone warzywa i kawałek
    piersi z kurczaka. W książce jest zakaz soli, można używać bulionu ale z niską
    zawartością sodu bądź bez soli. Ja takiego nie widziałam więc brałam zwykłą
    kostkę Knorra :) Tzn. 1/2 kostki wystarczyła i przyprawę Maggie. do tego
    przyprawy : pieprz cayenne, kolendra itp.
    Po obiedzie woda żurawinowa
    po południu 2 szklanki wody żurawinowej
    17 - przekąska np. owoc
    20 min. przed kolacją woda żurawinowa
    20 kolacja - ja jadłam 2 jajka na twardo
    przed snem pijesz koktajl długowieczności.

    No i tyle. Z tym, że to bardzo niepełne. Wiesz, ja nie chcę ponosić
    odpowiedzialności jeśli coś będzie nie tak. Dlatego, ze w książce jest wiele
    przepisów, produktów które należy jeść itp. Ja jadłam w ten sposób jak
    napisałam. Nie jest to tak samo jak w książce. Wciąż wprowadzam swoje zmiany.
    Ale myślę że te 3-4 dni przeżyjesz - ja przeżyłam:) Na początku możesz być
    głodna, ale 3-4 dnia już nie będziesz czuła głodu ( w każdym razie ja nie
    czułam). A ja się niestety złamałam dzisiaj:( Zjadłam sporo pieczywa chrupkiego
    no i najgorsze - McDonalda:( Ehhh brak silnej woli. Ale od jutra wracam i nie ma
    bata - do świąt ma być poniżej 90kg :) 3mam kciuki! w razie wątpliwości pisz! Ja
    tu jeszcze będę zaglądać dzisiaj. A najważniejsze - pisz jutro. Bo wiadomo że
    najtrudniej pierwszy dzień przetrwać :)
  • bozzar 26.11.05, 19:25
    Jestes aniołem ;-))) pewnie ze wytrzymam te 3 dni!! juz dzis przygotowuje sie
    do dietki pijąc tylko czerwona herbatke...hektolitry wody mineralnej i
    przekąski z owoców i warzyw...jest dobrze! jutro tez bedzie dobrze!!Żurawina
    cudownie równiez obniza cisnienie ..więc jestem pewna,ze te produkty sa dla
    mnie...od jakiegos czasu mam ten problem z wysokim cisnieniem...podejrzewam ,że
    to z powodu nadwagi...bo po zrobieniu badań-wszystko jest w normie! czyli
    nadcisnienie samoistne;-)
    Tak się zastanawiam -czy tego spaceru połaczonego z wymachiwaniem ramion nie da
    sie zastąpić zwykłą gimnastyką w domku przy otwartym oknie? Juz widze te
    znaczące spojrzenia jak maszeruje wokół mojego bloku ,enrgicznie machając
    rekoma (hihihi)Mam nadzieje ,że jak poćwiczę w domku to sąsiedzi będą mi
    wdzięczni za oszczędzenie tego widoku;-))
    i jeszcze jeden problem...czym moge tymczasowo zastąpic lniany olej? Mogłabyś
    doczytac w mądrej książeczce? Zamówiłam już w moim sklepie ten produkt...bo
    niestety nie było go w ciągłej sprzedazy...dodam,ze mieszkam w małej
    dziesięciotysięcznej mieścinie...więc i dziwic sie nie ma czemu?
    Nie przejmuj sie dzisiejszym odstepstwem od diety...jutro z zapałem to
    nadrobisz..Bądz dla siebie wyrozumiała w tym trudnym okresie..znam ten ból...i
    wiem napewno,ze złoszczenie sie na siebie z powodu "załamki" w diecie nie wnosi
    niczego dobrego...Jeżeli zaczniemy sie karać i obwiniać...wtedy chęc zjedzenia
    czegos zakazanego bierze górę! przeciez i tak przerwałysmy dietę! Ja nauczyłam
    sie traktowac siebie z wyrozumiałościa...oczywiście w granicach normy i
    zdrowego rozsądku ;-))
    Dziekuje jeszcze raz za pomoc i....do boju!!!!

  • dorocia8 26.11.05, 20:05
    Mam nadzieję, że sok z żurawin masz dobry? bezpośrednio wyciskany z owoców a nie
    żaden tam słodzony albo dosładzany aspartamem. Musi być naturalny wyciskany.Co
    do oleju to nie mogę nic znaleźć o zamienniku. Tylko że musi on być tłoczony na
    zimno najlepiej z dużą wartością oleju linolowego i lignianowego czy jakoś tak:P
    oraz o dużej zawartości tłuszczy Omega-3. Ale pewnie nic się nie stanie jak
    przez pierwszych parę dni nie weźmiesz. Z tym, że on daje uczucie sytości... A
    co do ćwiczeń to ja też się nie wygłupiałam z machaniem łapami. po prostu
    robiłam takie dość szybkie spacery. wiesz - 10min.w jedną stronę to nie daleko,
    a chodzi pewnie raczej o to, żeby nie trzymać rąk w kieszeni tylko normalnie
    machać jak to przy chodzeniu. Takie spacery to fajna sprawa wbrew pozorom - co
    prawda mi się jakoś strasznie nie chce rano wychodzić, ale wiosną jak chodziłam
    to było przyjemnie. To wycisza, dodaje energii na cały dzień i ogólnie poprawia
    samopoczucie więc warto pochodzić. 20min to nie dużo a męczące to też nie jest
    więc... :)
  • bozzar 26.11.05, 20:21
    No i masz ci los...kupiłam zurawine z Herbapolu...a tam jest cukier...nie ma
    konserwantów...ale mi to pociecha! Możesz mi podac firme produkująca sok bez
    cukru?
    co do spacerów porannych- nie ma problemu! Moja pudelka bedzie uszczęsliwiona!!
    Dzieci równiez-skoro sama zadbam o poranne wyprowadzanie psa!! Skończa sie
    ranne boje miedzy dziecmi - czyja kolej dzisiaj??hihihi!!
    Wogóle zauwazyłam,ze spacerki daja wytchnienie umeczonej duszy...postanowiłam
    jak najczęściej wychodzic z domku...chocby tylko do sklepu...zawsze to porcja
    świerzego powietrza!Do niedawna byłam strasznym piecucham...po powrocie do
    domku..wychodziłam z niego tylko wtedy,jeżeli to było absolutnie i koniecznie
    niezbędne!!Teraz będzie inaczej!!! od tej chwili!! ide pobiegac za psem!!;-)))
  • dorocia8 26.11.05, 20:27
    Szczerze mówiąc jest tylko jedna taka firma. Najtaniej jest w sklepie
    internetowym www.batom.pl tam jest po 8,49zł za butelkę. Ja już pisałam
    wcześniej, że ten sok jest bardzo drogi bo jedna butelka tak na 2 dni starcza:/
    No ale warto moim zdaniem. Jak teraz zamówisz i w poniedziałek im przelejesz to
    pewnie w środę dostaniesz. No nie wiem. Decyzja należy do Ciebie :)
  • bozzar 26.11.05, 21:38
    Dziekuje za wszystkie podpowiedzi...Widze jednak,ze bedę musiała sie wstrzymac
    jeszcze kilka dni...Poczekam na ksiazeczkę...zamówie odpowiedni sok
    zurawinowy...olej z siemienia lnianego...i dopiero tak przygotowana rusze do
    ataku na niepotrzebne kilogramy!! a w międzyczasie spróbuje ograniczac sie z
    nadmiarem pozywienia...żeby przygotowac swój układ pokarmowy do nowego sposobu
    traktowania ;-))
    Czy korzystałas kiedys z diety 13 dniowej (szwedzka,kopenhaska czy jak tam ja
    zwą )?
  • dorocia8 26.11.05, 22:04
    Nie. Zwykle stosowałam diety które sama wymyślałam. Jedyna taka normalna to była
    kapuściana czy też prezydencka. A tak to... wedle swego pomysłu:) Nie najlepiej
    na tym wyszłam. Dopiero ta przynosi dobre efekty. A najbardziej podoba mi się w
    niej właśnie że te efekty widać od razu:)
  • bozzar 26.11.05, 22:27
    Trzymam kciuki za pomyslnośc i będę śledziła Twoje postepy;-)) jak będę gotowa
    do odbycia diety..jak skompletuję cały oręż-stawie sie na starcie!!
    Super,że są takie cudowne miejsca w sieci jak to;-))Dają poczucie,ze człowiek
    nie jest sam ze swoimi problemami,ze nie tylko ja mam taki problem...i gdyby
    nie internet nigdy nie mogłabym poznac sobie podobnych! HOUGH!
  • dorocia8 26.11.05, 23:50
    Ja też tak myślę. Bardzo mnie cieszy, bo tu też są ludzie, którym czasem nie
    wychodzi, mają problemy z wytrzymaniem itp. I przez to nie czuję się gorsza,
    rozmiem że to nic takiego jak, że następnego dnia mogę przecież kontynuować.
    Czuję się po prostu lepiej wiedząc że nie jestem sama :)
  • marzena-ofelia 05.07.08, 01:03
    hej to znów ja, przeczytaj mój post DIETA NATURALNA. Mam pytanie odnośnie tego
    soku z żurawin skoro jest taki drogi. Nie można tak samej wygnieść soku w
    sokowirówce?
    Przecież żurawiny można kupić, czy nie lepszy byłby taki nieoczyszczony sok?
    Można sobie też uzbierać w lesie żurawin dla bardziej zawziętych na oszczędną
    dietę. Każda dieta niestety kosztuje, nawet w mojej naturalnej nie obywam się
    bez kosztów, bo zamiast zjeść chleba lub ziemniaków i zapchać się to jem więcej
    sera jajek itp. a ich cena jest wyższa niż cena chleba czy ziemniaków. A jak już
    kupuję (lub sama piekę) pieczywo - to wykwintne, takie jak lubię najbardziej,
    skoro go jem tak mało.
    To co z tymi żurawinami? Czy to te czerwone kulki z lasu?
    Moja babcia je zbierała i ja jako dziecko też. Ale one niedobre, w
    przeciwieństwie do jagód
  • dorocia8 29.11.05, 10:17
    No więc minął tydzień i czas na podsumowanie. Było różnie - w piątek trochę
    sobie pofolgowałam, a w sobotę całkiem się rozpuściłam, więc efekty pewnie
    mogłyby być lepsze. No ale i tak są świetne:

    29.11.2005

    Waga: 100kg (-5kg)
    Biust: 110cm (-4cm)
    Talia: 103cm (-6cm)
    Biodra: 112cm (-4cm)
    Uda: 54cm (-3cm)

    I co o tym sądzicie? :) Oprócz tego jest fajnie, bo spodnie które były za ciasne
    teraz są trochę za luźne. Marzę żeby w końcu wchodzić w rozmian 44 ale to
    jeszcze potrwa. W każdym razie jestem bardzo zadowolona. Czuję się dobrze,
    lekko, nie jestem ciągle senna, mam sporo energii:) No napiszcie coś! :P
  • dorocia8 01.12.05, 12:55
    I jak? zaczęłaś? jak idzie??
  • bozzar 01.12.05, 16:29
    Witam....jutro dostane paczuszke z sokiem zurawinowym i olejem lnianym ze
    sklepu na www.batom.pl ;-)) własnie dostałam potwierdzenie!!! Ksiązeczka juz
    obczytana za wszystkich stron...mam zamiar tak na dobre zacząc w sobote od
    rana!! Ale powiem ci,ze podaczas przygotowń do tej dietki zgubiłam 2 kg!!! Nie
    ma objadania sie! duuuuzo wody....siemie lniane jest całkiem ok ;-)) a woda
    cytrynowa na ciepło jest wyborna!!! Jak tylko będe miała wszystko w domku -
    ruszam do ataku...i wiem,że sobie poradzę!!!
    A jak wygląda Twoje odchudzanie?? widziałam postepy!!! a jak z samopoczuciem?
  • dorocia8 01.12.05, 21:40
    Samopoczucie bardzo dobre. Po pierwsze widze ogromne efekty jeśli chodzi o
    odzież:) Naprawde bo jeasny które były za ciasne teraz prawie spadają a minęło
    dopiero 10 dni!! :) Poza tym mam dużo energii, czuję się lekka, mniej leniwa i
    mniej senna. Mniej więcej co 3 dni robię sobie małą przerwę. Nie dość że wtedy
    łatwiej mi wytrzymać te 3 dni to potem jak wracam do diety czuję od razu efekty.
    Tak jakby organizm kopa dostawał i zaczyna pełną parą:) Nie wiem czy to dobrze,
    ale fajnie zjeść bułeczkę:) Poza tym trochę zmieniłam dietę. Przede wszystkim
    jem tylko 3 posiłki. Tzn. zwykle wstaję 9-10 i jak wypiję koktajl
    długowieczności to długo nie chce mi się jeść i śniadanie wypada dopiero ok.12.
    Potem o 15 obiad (tu modyfikacja, bo jem pieczywo chrupkie, jogurt i czasem
    jakąś surówkę) i 18-19 kolacja (owoce). Na śniadanie oczywiście koktajl owocowy.
    Chodzię spać zwykle ok.1 więc jestem trochę głodna wieczorem, ale oprócz tego
    jest fajnie:) Jeszcze 3 tygodnie do świąt!! :) Mam zamiar wchodzić do tego czasu
    w rozmiar 44 :)
  • dorocia8 03.12.05, 21:18
    No i jak? Zaczęłaś dzisiaj? Pisz szybko jak się czujesz i spostrzeżenia!! Jak Ci
    sie spodobała książka??:) Ja wczoraj znów zrobiłam sobie przerwę:/ Ale dziś już
    spowrotem wróciłam:)
  • dorocia8 06.12.05, 09:26
    Uff... Ten tydzień przyniósł kolejne postępy, które choć nie tak duze jak w
    pierwszym to jednak nadal spore. We wtorek i w piątek się nie odchudzałam, a w
    piątek wręcz się obżarłam:( Więc pewnie mogłoby być lepiej gdybym wytrwała. A
    jest tak: w nawiasie () straty w tym tygodniu a w [] straty od początku diety

    6.12.2005

    Waga: 97kg (-3kg) [-8kg]
    Biust: 107cm (-3cm) [-7cm]
    Talia: 100cm (-3cm) [-9cm]
    Biodra: 110cm (-2cm) [-6cm]
    Uda: 53cm (-1cm) [-4cm]

    Więc jak widzicie postępy, co normalne, zwalniają. Jeszcze 2 tygodnie do świąt
    :) Bozzar a jak u Ciebie? bo się nie odzywasz :(
  • bozzar 07.12.05, 09:00
    Miałam klopoty z dostepem do internetu....stąd moje milczenie...ale teraz juz
    jest wszystko ok...więc na bieżąco będe relacjonowała postepy...które - mam
    nadzieję- nastapią ;-))Zaczęłam w niedzielkę z wymiarami:
    waga 88,5 kg
    biust - 112 cm
    talia - 98 cm
    biodra -116 cm
    obwód ud - 67 cm
    Nie wiem dlaczego tak sie dzieje,że jak tylko zaczynam dietkę...pojawiaja sie u
    mnie wilcze apetyty na różne rzeczy...na które do tej pory raczej nie miałam
    ochoty??? Ciasto np mogło stac obok mnie cały dzień...i nie robiło na mnie
    wielkiego wrażenia...teraz jest zupełnie odwrotnie...nie moge nawet przechodzic
    obok cukierni ,żeby sie nie narazić na wściekłą ochote konsumpcji ;-))
    Nikt nie obiecywał,ze będzie łatwo...Trudnośc polega nie na uczuciu głodu....bo
    takowy nie wystepuje...ale na walce z ochota na dogodzenie swemu podniebieniu ;-
    )) Trzymam sie jak na razie...ale nie obiecuje całkowitej
    wstrzemiężliwości..aczkolwiek postaram się z całych sił!!!!
    Trzumam kciuki za Ciebie Dorcia!!
  • dorocia8 07.12.05, 09:26
    A ja trzymam kciuki za Ciebie :) Zobaczysz, że damy radę :) Ja też mam problem
    nie z głodem tylko właśnie z tą ochotą na wszystko czego ta dieta nie zawiera -
    bułeczkę z wędlinką, dobry obiadek z ziemniaczkami, makaron z sosem, ciasto itp.
    Dlatego m. in. robię przerwy - 3 dni diety a potem 1 dzień jem normalnie i tak
    na zmiane. Z tym, że to pewnie nie zdrowo:( Wczoraj była przerwa ale teraz do
    niedzieli trzeba wytrwać, bo urodziny mamy będą:) A jak się w ogóle czujesz na
    tej diecie?
  • bozzar 07.12.05, 16:37
    Na diecie czuje sie świetnie...mam przypływ energii...nie jestem senna...sama
    rewelacja!!! Wiesz,może i dobry sposób sobie znalazłaś żeby wytrzymać...może to
    i niezbyt zdrowo...ale efekty przeciez są!! a i na sercu ( i na zołądku;-))
    lżej !!Najcudowniejsze jest to uczucie wchodzenia w rzeczy, które do tej pory
    trzeba było zapinać "na wdechu"....jest mi wtedy tak błogo na duszy i serce sie
    raduje!!!To działa niesamowicie mobilizująco...teraz jak mam przed oczkami
    przepieknie pachnącą drożdzowa bułeczkę....zaraz pytam siebie...co jest dla
    mnie wazniejsze? Na razie działa!!! Nie wiem jak długo??Najfajniejsze jest w
    tej diecie to,że na efekty nie trzeba strasznie długo czekać...od razu odczuwa
    się róznicę..Zauważyłam np. u siebie że strasznie żle trawie węglowodany...może
    dlatego ,że dotad zawsze było ich w ogromnym nadmiarze? organizm nie nadążał? W
    diecie siłą rzeczy węglowodany są ograniczone do niezbędnego minimum...i od
    razu to sie odczuwa!!! nie jestem ociężała,senna,nie mam porannych obrzęków
    kończyn dolnych ( to nie nerki-sprawdzałam).Dzięki Ci Dorociu za rozwinięcie
    tematu i przybliżenie problemu ;-)) Gbyby nie korespondencja z Tobą,słowa
    otuchy i świecenie przykładem...nie wiem czy zdecydowałabym się ....
    Pozdrawiam serdecznie...i do dzieła!!!!
  • dorocia8 08.12.05, 00:11
    A ja mam właśnie załamanie, bo od tygodnia nic się nie dzieje. Niby się
    mierzyłam i są efekty, ale może podświadomie starałam się trochę zaniżyć wyniki
    żeby poczuć się lepiej. Prawda jest taka, że spodnie które tydzień temu były
    przyciasne, nadal są przyciasne. Wychodzi więc na to, że od tygodnia nic nie
    schudłam:( Nie wiem czy to ma sens. Moja mama też się odchudza i wchodzi w coraz
    mniejsze rzeczy. A ja niby jestem młoda i powinnam bardziej chudnąć niż ona,
    zwłaszcza że mam większą nadwagę. Więc co się dzieje? Jestem załamana!:( Czy ja
    naprawdę nie mogę schudnąć? Czy coś jest nie tak z moim organizmem? Może te
    przerwy? Nie wiem czy przetrwam dalej - mam dosyć po prostu :((
  • dorocia8 08.12.05, 09:18
    No dobra dzisiaj już trochę lepiej mi jest. Poczekam jeszcze, może po prostu nie
    chudne w biodrach:) Znasz może jakieś ćwiczenia żeby tyłek stracić? :) Jeszcze 2
    tygodnie wytrzymam. Byle zejść poniżej 95kg i utrzymać ten poziom przez
    święta:)Dziękuję, że jesteś na tym forum, wierzysz we mnie i towarzyszysz mi.:)
    Wiem, że razem nam się uda - 3mam bardzo mocno kciuki za Ciebie! :)
  • jaga_a 08.12.05, 11:57
    cześć... się dołączę, mimo, że nie stosuję żadnej diety... wskaźniki proporcji
    wzrostu do wagi mówią, że u mnie OK (163 cm, 63 kg), ale dla mnie to trochę za
    mało ... przy moim wzroście 53 kg też jest w normie, a już 10 kg mniej :) od
    początku października chodzę na fitness dwa razy w tygodniu (TBC -
    ogólnorozwojowe we wtorki, ABS - brzuch, biodra, pośladki, uda w czwartki)... z
    ćwiczeń wychodzę mokra, choć przyznam szczerze - oszczędzam się trochę: nie
    zakładam ciężarków (kłopoty z kolanami), trochę mniej powtórzeń (nie
    wytrzymuję), ale jest coraz lepiej i teraz udaje mi się zrobić niemal wszystko,
    no, ale na ciężarki rzucę się nieprędko (instruktorka mówiła coś o pół roku)...
    na wadze stoję, tylko w obrodach się nieznacznie pozmieniało... dla mnie 2 cm
    bioderek w dwa miesiące to wystarczająco... jem, jak zawsze, niczego sobie nie
    odmawiam (tylko ze snicersów przeszłam na corny)... bo jak tylko zaczynam myśleć
    o diecie, to robię się potwornie głodna i wszystko, co na drzewo nie ucieknie,
    jest moje, a tak mogę ciast, cukierków itp. przez miesiąc nie wąchać i nie mam
    potrzeby... ta Wasza dieta jest ssstrasznie czasochlonna - ja już wstaję przed
    6tą, żeby na 8ą do pracy, a gdzie jeszcze ten poranny rytułał? a zanim po pracy
    do domku i coś do papu to jest 18ta... ale też jest to ostatnie jedzonko...
    chyba, że wiem, że będę siedzieć do późna, to żeby mnie nie zmogło o północy, to
    jeszcze coś bardzo niewielkiego ok. 21ej... no, ale za Was trzymam kciuki :)
  • dorocia8 08.12.05, 13:28
    Bozzar mam pytanie - ile masz wzrostu? Bo ja mam 180cm. Jaga_a ta dieta nie jest
    taka czasochłonna - zawsze można wprowadzić urozmaicenia. Ja np. nadal nie mogę
    się zdobyć na te ranne spacery, chociaż czas mam. Chodzę np. po południu czy
    kiedy tam chcę. Poza tym przy tej diecie nawet nie ma się ochoty jeść. To dziwne
    ale prawdziwe :) Pomyśl o tym jeszcze - przecież możesz wykorzystać tylko pewne
    elementy.
  • jaga_a 08.12.05, 14:32
    nie jest czasochłonna??? przeczytaj swój pierwszy post: po przebudzeniu (coś
    pijemy), 40 min później, a 20 min przed śniadaniem... (coś pijemy) - 40 min. po
    obudzeniu to ja wychodzę z domu do pracy, gdzie jestem po ponad godzinie, więc
    już nawet pora na śniadanie minęła... te owoce to mogę akurat pogryzać w czasie
    pracy... ale co z obiadem? jak nigdzie nie zawadzę po pracy, to jestem w domu
    dobrze po 17tej... obiad przepadł... podwieczorek raczej też... no, i wykonanie
    tych koktaili też zajmuje czas... stanowczo za dużo czasu...
  • jaga_a 08.12.05, 14:32
    no, bo wogóle ja do przygotowywania czegokolwiek do jedzenia jestem nastawiona
    bardzo wrogo (odgrzanie gotowca ze sklepu to już poważny wysiłek), mojego pana w
    domu w zasadzie nie ma (taka praca), więc on też nie gotuje (chyba, że jest
    weekend, albo wyjątkowo wrócił wcześniej)... ja w kuchni po prostu staję się
    bardzo nerwowa...
  • dorocia8 08.12.05, 15:09
    A ja wstaje, pije koktajl długowieczności którego przygotowanie wcale nie jest
    czasochłonne bo co ta filizofia rozcienczyc sok woda i wsypać łyżeczkę
    zmielonego siemienia i wymieszać? Jak zgłodnieje - jakieś 3 godziny później -
    piję ten sok z cytryny i ok. 20-30min, później pije koktajl owocowy - owoce,
    woda żurawinowa i trochę oleju z siemienia - miksować ok.2min (też nie
    pracochłonne). 3 godziny później jem obiad - 3 kromki pieczywa chrupkiego z
    jakąś wędlinką i ogórkiem lub pomidorem oraz jogurt naturalny, a 3 godziny
    później kolacja - owoce. Także wszystko można pozmienić i dostosować do siebie
    :) Oczywiście pewnie najlepiej jeść dokładnie tak jak w diecie, ale ja jem to co
    lubię - nie potrafię w siebie wmuszać :) Jedynym problemem może być picie tej
    wody żurawinowej przed i po posiłku, ale przecież można przygotować sobie w
    butelce po wodzie mineralnej i popijać w pracy. Więc jaki problem? :)
  • bozzar 08.12.05, 17:03
    Witaj Jaga...miło,że ktoś się do nas przyłaczył bo juz myslałam,ze to nasze
    prywatne miejsce na psioczenia na nadwagę;-))
    Dorocia..ja mam 165 cm wzrostu...więc możesz sobie wyobrazic jaki ze mnie
    miluski pulpecik...ale nie poddaję się !! Jaga nie zgodze sie z Tobą, że to
    pracochłonne!! na początku dla laika tak to może wyglądać..Dorocia ma
    rację...koktajl to chwilka na przygotowanie...wodę bierzesz ze sobą i popijasz
    cały czas..można zmodyfikować to wszystko dokładnie tak,żeby pasowało do osoby
    i rozkładu dnia ;-)) ja też pracuje i jestem długo poza domem...w kuchni rówież
    nie jestem mistrzynią ;-)) nie jest tak zle...uwierz na słowo!!
    Dorocia...jeszcze nie śmiałam się zważyc ani zmierzyć...ale widzę po
    ciuszkach ,że TO DZIAŁA !!!Biustonosz zapinam o oczko mniej..spodenki daja mi
    więcej luzu w każdym miejscu..a i na ćwiczeniach na sali czuję,że pewne rzeczy
    jest mi wykonac łatwiej z powodu zmniejszającego sie brzuszka;-)) KOCHAM TO
    UCZUCIE !! Trzymaj sie Dorocia i nie poddawaj!!! DAMY RADĘ !! TŁUSZCZOWI
    WYPOWIADAMY WOJNĘ !!
  • jaga_a 09.12.05, 09:15
    dziewczyny! Wy chyba wogóle nie rozumiecie, co to jest wstręt do kuchni... to
    jest tak: stale mi się chce pić (nie mam cukrzycy - sprawdzałam), uwielbiam
    herbatę, woda raczej mi smakowo nie podchodzi... ale herbatę trzeba
    zaparzyć:zagotować wodę, wrzucić do kubka tytkę, pomoczyć tam ją chwilę,
    wyciągnąć, trochę cukru, odrobinę cytryny i gotowe... wchodzę do kuchni i....
    sięgam po wodę, bo wystarczy się napić... woda moja osobista, więc nie
    przeszkadza, że "z gwinta", bo nalanie jej do szklanki to już problem...
    nienawidzę jeść, bo to się wiąże z przygotowaniem jedzenia... jestem gotowa
    zrezygnować z tych wszystkich smaków, o ile ktoś mi da tabletki, które dostarczą
    wszystko, co potrzeba i żołądek nie będzie się buntował... ja jem, bo muszę...
  • jaga_a 09.12.05, 09:18
    no, i tylko wtedy, gdy muszę... gdy brzuch już mnie boli, bo mdli z głodu, bo
    mama krzyczy, bo ciotka się obrazi...
  • bozzar 11.12.05, 20:37
    Ale porażka !!! 3 dni wytrzymałam bez mrugnięcia okiem....waga poszła w dól o 2
    kg...a potem nastapił KRACH!!!to wszystko przez imieniny koleżanki!! ze tez nie
    miała kiedy je obchodzić!! Odkryłam,że jestem słaba psychicznie...wystawiona na
    pokusy nie umiem sie wziąć w garść! I na tym chyba polega mój problem....z
    którym jest związana moja nadwaga...ŁAKOMSTWO
    Ale nie poddaje sie ...jestem pełna dobrych mysli....że w tym tygodniu sie
    uda....tym bardziej,że nie ma w planie żadnych imprez ani rodzinnych ani
    kolezeńskich....ani zadnych innych!!! TRZYMAJCIE KCIUKI!!!PLEASE!!
  • jaga_a 12.12.05, 08:51
    kciuki trzymam, ale jak chcesz przeżyć Święta??? a resztę życia??? będziesz się
    rzucać od imprezy do imprezy, a w przerwach odchudzanie? wiesz, że nie
    wytrzymujesz, to unikaj pokus: życzenia koleżance możesz złożyć dzień przed lub
    dzień po...
  • dorocia8 12.12.05, 09:51
    Oj bez przesady! Bozzar spoko - nic się nie stało, ja też miałam imprezy od
    piątku do niedzieli więc sobie pozwoliłam:) (dlatego jutro nie podam wyników, bo
    napewno nie schudłam, a pewnie trochę przytyłam:) ), ale od dzisiaj już powrót.
    Jaga_a tutaj nie chodzi o to, żeby unikać wszelkich pokus. Dieta to
    systematyczne dochodzenie do ideału, nic się nie stanie jak przegrasz parę bitew
    - ważne żeby szybko wrócić do odchudzania, a taka przerwa nawet mobilizuje!
    Wiadomo, że jako osoby z problemem nadwagi, do końca życia będziemy musiały
    uważać na to co jemy (to jak alkoholizm - alakoholikiem jesteś na całe życie, a
    nie że odtrujesz organizm i znowu możesz pić ile wlezie). Z nami jest tak samo,
    nie możemy wrócić do ciągłego obżerania się dzień w dzień. Ja - jeśli mi się uda
    wygrać tą małą prywatną wojnę - chcę jeść normalnie!! Wiem, że od tego przytyję,
    dlatego od czasu do czasu zamierzam poświęcić tydzień albo dwa na powrót do
    normy. Jedno pewne - jeżeli schudnę do 70-75 kg na pewno nie mogę dopuścić do
    przekroczenia 80kg!! Nie pozwolę na to!!! Ale póki co teraz 10 dni do świąt i
    zamierzam nie robić już przerw w tym czasie - wyszaleję się w święta - 2
    tygodnie, a w styczniu powrót. Liczę na to że do lutego schudnę do 80-85kg, a
    potem jeszcze luty i... aż strach pomyśleć, bo strasznie nierealne mi sięto
    wydaje :) Najmniej ważyłam 78kg, ale wcale nie byłam szczupła. Nie potrafię
    sobie wyobrazić jak to jest podobać się sobie, albo iść do sklepu i móc kupić
    każdy ładny ciuch jaki mi wpadnie w oko:) Ehhhh... Wierzę, że nam się uda
    dziewczyny!!! A takie przeszkody jak imieniny koleżanki przetrwamy!!:) Jaga bo
    to przecież nie chodzi o to, żeby zamknąć się w domu i nigdzie nie chodzić!
    Trzeba się starać, ale jak się nie uda to przegrupować siły i uderzyć od nowa!
    Oblężenie trwa, tłuszczyk się zmniejsza. Jeszcze trochę i podda się całkiem, ale
    przecież miał tyle lat na gromadzenie posiłków, że nie ma co liczyć na 2
    tygodniową dietę która zmieni nasze życie:) Trzeba dużo wysiłków ale wierzę w
    NAS! Jak nie same, to napewno razem schudniemy! :)
  • jaga_a 12.12.05, 11:25
    właśnie - jak alkoholizm... jak zerwiesz z nałogiem, to później się pilnuj, bo
    jeden kieliszek może oznaczać powrót do niego... nie ten... to pewnie
    następny... ja mam tę przewagę, że jak mi nikt pod nos nie podstawi, to nie jem,
    tym razem lenistwo to mój sprzymieżeniec... mój pan znów dziś wyjeżdża... na
    razie na dwa dni... nie zrobi kolacji, więc pójdę spać bez kolacji... ale rano
    kto mi zaparzy ziółka? kto popatrzy jutro, jak ćwiczę? cholerny świat... ja chcę
    tylko, żeby był... a w czwartek znów pojedzie na dwa dni...
  • gosikk79 14.12.05, 23:54
    Który to ma być ten olej???
    Jest nawet dziewiczy:))
  • dorocia8 15.12.05, 09:42
    O wysokiej zawartości kwasów linolowego i linolenowego czy jakoś tak oraz dużo
    kwasów tłuszczowych Omega-3!! Mają taki na stronie www.batom.pl, tak samo
    zresztą jak sok z żurawin, który jest niestety jedynym takim produktem w Polsce
    (tzn. pozyskanym bezpośrednio z owoców i nie słodzony). Oczywiście więcej firm
    go oferuje, ale tu jest najtaniej :) Chociaż nie wiem czemu ale nie ma już tego
    soku u nich!!! Czy ktoś wie co się stało???? W każdym razie olej lniany jeszcze
    mają:)
  • dorocia8 15.12.05, 10:30
    Są soczki:) Wszystko gra :) A jak idzie?? Bozzar???? napisz coś!!:)
  • bozzar 15.12.05, 11:03
    Dorocia...lepiej nie pytaj...po łakomstwie i obżarstwie moja przemiana materii
    obraziła sie chyba na mnie ...bo ani mysli przyspieszyć !!juz trzeci dzień
    stoje w miejscu...przeciez to jest strasznie demotywujące!! Ale ja będe
    bardziej cierpliwa!!!! Kurczę juz wiem jak unikac pułapek jedzeniowych....w
    moim przypadku musze sie trzymać z daleka od domu i mojej lodówki !! Tak sobie
    zorganizować czas...żeby jak najmniej siedziec w domku..omijac szerokim łukiem
    cukiernie na mieście..Da sie przezyć! Poza tym to forum...i świadomośc
    obecności ludzi sobie podobnych naprawde podnosi na duchu!! Dzięki że tu jestes
    Dorocia...i że nie jestes perfekcjonistką;-)) rozumiesz podobną sobie zbłakana
    duszyczkę ;-)) Będzie dobrze dziewczyny!! Jak nie za tydzień...to za dwa
    tygodnie!!Dorocia ma racje...zbierałysmy ten tłuszcz latami...więc miesiącami
    będziemy z nim walczyć!! Nawet najdalsza droga zaczyna sie od zrobienia
    pierwszego kroku !! Więc ten PIERWSZY KROK za nami!! przed nami nastepne...i
    lepiej niech to będa małe kroczki ku doskonałości...niz szybki lot!!
    Trzymam kciuki za wszystkie panie z nadbagażem tłuszczyku ;-))) Do boju !!!
  • dorocia8 17.12.05, 23:00
    Ehhh... Bozzar ideałem to ja naprawdę nie jestem:/ Ostatnie dwa dni sobie troche
    pojadłam, ale od dziś znów zaczęłam i naprawdę czuję się świetnie. Szczerze
    mówiąc za każdym razem wydaje mi się, że jak zjem to będzie mi bardzo smakować i
    będę szczęśliwa, a potem się okazuje, że wcale nie jestem zadowolona, a raczej
    przeciwnie bo czuję się ociężała i gruba. W każdym razie teraz założyłam się z
    chłopakiem że wytrzymam do piątku, tzn. odchudzam się do czwartku włącznie, bez
    przerwy. Ostatnio nawet nie jadam śniadań, bo jakoś mi się nie chce. Więc moje
    posiłki wyglądają tak, że o 15 jem 3 kromki pieczywa chrupkiego z jakąś drobiową
    wędlinką i jogurt naturalny, a ok. 19-20 jem banana i pomarańczę lub mandarynkę
    :) Wiem, że nie powinnam jeść tak mało, ale czuję się dobrze całkiem:) No cóż -
    we wtorek pomiarów nie będzie, dopiero w piątek rano dokonam przedświątecznego
    podsumowania :) Zaczęłam też ćwiczyć brzuszki i pośladki :P No i nogi, żeby uda
    zrzucić. Ćwiczę nawet po 5 razy dziennie, jak tylko mnie weźmie. Już widzę
    efekty, bo zeszło mi z bioder :) (Widzę to po spodniach, które były dość ciasne
    w biodrach a teraz już jest ok) Rany ja naprawdę polubiłam to odchudzanie!!
    Czuję się znakomicie, lekko, mam dużo energii i w ogóle (aha - jeszcze staram
    się jak najwięcej chodzić). Jak zjem i czuję się tak jak przedtem - objedzona i
    pełna - to czuję się źle! I w zasadzie z radością wracam znów do diety. Dziękuję
    Ci Bozzar za ciepłe słowa - bardzo mnie podnoszą na duchu! Jesteś wspaniała!!
    Napisz proszę jak Ci idzie i zrób jakieś podsumowanie!! Nie przejmuj się
    niepowodzeniami! Pamiętaj, że każdy dzień kiedy jesteś na diecie i każdy posiłek
    mniej kaloryczny niż zwykle, jeśli nie powoduje chudnięcia to na pewno
    zatrzymuje tycie!! Więc nawet jeśli nie schudniesz to pamiętaj, że przynajmniej
    nie tyjesz!! :))
  • lady284 20.12.05, 08:54
    ej no i co z tymi waszymi efektami? mówcie
  • dorocia8 20.12.05, 09:33
    Ja przestaje się odchudzać. Wczoraj wylądowałam na pogotowiu z ostrym atakiem
    wyrostka robaczkowego. I teraz już nie chce diety, z tym że postaram się
    oczywiście ograniczać, ale już mi się nie chce. Wrócę po świętach i sylwestrze -
    znaczy w styczniu. Co do efektów - nie chce mi się mierzyć. Wiem, że waże 96kg i
    spodnie na mnie wiszą, więc jestem zadowolona. Pod bluzką już nie odznacza się
    wyraźny wałek tłuszczu na brzuchu (chyba, że siedzę, ale i tak mniejszy niż
    przedtem), tłuszcz na łopatkach też się zmniejszył, obniżyło mi się cieśnienie z
    ok. 145/95 do 130/80 a nawet na 70. Samopoczucie znacznie poprawiło, ciuchy
    znacznie lepiej leżą (kurtka już dosyć wisi). Dlatego napewno wrócę po świętach
    - po prostu wiem, że warto, bo korzyści znacznie przewyższają brak bułeczek,
    batoników, chipsów i tłustego jedzenia. Dlatego tak czy siak serdecznie polecam
    i do zobaczenia w nowym roku!! :) Trzymajcie się dziewczyny!! I pamiętajcie, że
    nikt nie jest doskonały - ważne aby do tej doskonałości dążyć!! To jest wielkie
    wyzwanie, ale pomyślcie - czy lubicie czuć się ociężałe, nażarte, wiecznie
    zmęczone, senne?? Bo ja już nie lubie!! Dlatego wrócę!:) I trzymam bardzo mocno
    kciuki żeby i Wam się udało!! Tylko czemu Bozzar się nie odzywa? :( Przecież
    nawet jak Ci się nie udało to i cóż z tego? Próbuj dalej - może to zły moment.
    Ja też mam okresy, kiedy za nic nie mogę się odchudzać, bo moja silna wola jest
    równa zeru. Wtedy nawet jednego dnia nie mogę wytrzymać. Ale wiem, że są też
    okresy, kiedy zaczynam i jak przetrwam te kilka pierwszych dni to potem już
    łatwiej. Więc nie załamujcie się niepowodzeniami dziewczyny!! Można być
    grubiutkim i też szczęśliwym!! Ale czy będziecie szczęśliwe nawet nie próbując
    schudnąć?:) Powodzenia!! Razem damy radę!!:)
  • gosikk79 20.12.05, 22:50
    Ja wchodzę w dietke(tą)od stycznia.
    PA!!!

    ZDROWYCH I WESOŁYCH ŚWIĄT!!!
  • kamak23 16.10.06, 19:56
    up dla nowych :)
  • agniesiak_k 21.12.05, 11:06
    Witajcie!!to jak tworzymy koalicję i zaczynamy od stycznia..??
    --
    Pozdrawiam!
  • dorocia8 21.12.05, 11:15
    Oczywiście! :))) WESOŁYCH ŚWIĄT!!! I do zobaczenia po Sylwestrze czyli... 2
    stycznia w poniedziałek zaczynamy!! Wypiszemy stany wyjściowe i do roboty! Niech
    następny rok będzie dla nas "chudy" :)
  • nicolaya79 21.12.05, 18:32
    Witam!
    tez sie pisze :)
    pozdrawiam
    --
    Mamy urodzone1979
  • gosikk79 21.12.05, 19:57
    Właśnie złożyłam zamówienie,a zaraz poszukam książeczki:)
    Szkoda że o tej dietce nie przeczytałam 2 miesiące temu,nie miałabym problemów
    co wcisnąć na siebie na Sylwka:(
    No ale w wakacje może założe bikini:o)
  • agniesiak_k 21.12.05, 23:26
    też tak myślę-dwa miesiące temu:)cóż..następny sylwek będzie cool:)Więc
    dziewczynki-Wesołych Świąt, a nad spełnieniem marzeń porozmawiamy sobie (i
    zaplanujemy wszystko) po nowym roku:)do przeczytania 2 stycznia:)
    --
    Pozdrawiam!
  • nicolaya79 22.12.05, 11:55
    Własnie zamowilam książkę. Ta dieta to szansa dla mnie. Mam nadzieje, ze w
    koncu pozbede sie tych wstretnych kilogramow.
    pozdrawiam
    --
    Mamy urodzone1979
  • bozzar 25.12.05, 12:04
    witam wszystkie Panie i ciebie Dorocia ;-))) Świeta to czas odpoczynku od
    diety...ale zaraz po Nowym Roku ruszamy zmasowanym atakiem na nasze
    znienawidzone kilogramki??? JESTEM ZA !!!!
    Dorocia...życze duzo wytrwałości w dochodzeniu do zdrówka!! Wszystkim życze
    spokojnych ...dietetycznych świąt spedzonych na umiarkowanym jedzeniu i duzej
    porcji ruchu !!! Ide na długi spacer z moja psinką!!!! Pozdrawiam serdecznie i
    czekam na zwarte szyki po Sylwestrze !!!
  • agniesiak_k 26.12.05, 18:24
    dziewczyny..ale ja nie mam kasy na sok itp...:(
    --
    Pozdrawiam!
  • bozzar 26.12.05, 19:27
    Agniesiak...rozumiem,ze mozesz nie miec kasy na takie zakupy....mysle ze równie
    dobrze możesz sobie kupic herbatkę z samych zurawin w dobrym sklepie
    spozywczym...zrobic mocny napar i traktowac podobnie jak sok....może to nie
    jest rewelacja jak w oryginale...ale zawsze troszke pomoze....wazniejszy moim
    zdaniem jest lniany olej..zauwazyłam na samej sobie jego działanie!! Wystarczy
    naprawde chcieć;-)))) Miłego finiszu swiąt drogie puszyste !!!
    Dorocia - jak zdrówko?
  • nicolaya79 26.12.05, 19:43
    dziewczyny, dopiero co schudlam 6 kilo i obiecywalam siobie, ze w swieta sie nie
    przezre a tu klops! Objadlam sie jak prosiak! Teraz mi wstyd i nawet nie chce
    wejsc na wage... No nic...jutro rano sie zwaze i oczyszczam organizm.
    --od 2 stycznia zaczynam realizowac nasz plan wypłukiwania tłuszczu./
    Mamy urodzone1979
  • dorocia8 27.12.05, 11:03
    Witajcie! Jak to miło być w większym gronie! :) Ja też niestety przytyłam w
    święta, bo obżerałam się :( Ale ważyłam się dzisiaj i nadal jest poniżej 100kg,
    a to już sukces :) Szczerze mówiąc trochę się już nie mogę doczekać tego uczucia
    lekkości towarzyszącego diecie, bo ciągle czuję się pełna, ciężka i leniwa. Mam
    dodatkową mobilizację! Kupiłam sobie fajne spodnie - rozm.46, które są
    przyciasne - całe święta się w nich męczę :P Więc teraz muszę sprawić żeby były
    za duże :) I wiem, że się uda. Co do zdrowia - jest dobrze, tzn.wyrostek się nie
    odzywał (nie mam pewności czy to był wyrostek, bo w szpitalu nie zyskali
    pewności, ale prawdopodobnie był), więc święta minęły spokojnie, choć niestety
    szybko :/ Zostały jeszcze słodycze, więc pewnie w tym tygodniu nic nie osiągnę w
    dziedzinie diety, ale już za tydzień bierzemy się do roboty i mam nadzieję, że w
    większym gronie pójdzie nam lepiej :)
  • dorocia8 27.12.05, 11:05
    Aha - co do soków, to pamiętaj, że tak czy siak zaoszczędzisz na "zwykłym"
    jedzeniu, ale największe znaczenie ma jedzenie zdrowo i mało, a nie picie soku,
    więc tak czy siak na pewno się uda :)
  • agniesiak_k 27.12.05, 15:39
    dzięki dziewczyny!jestem..pełna po brzegi i nie moge się odczekać tego nowego
    roku.Ciesze sie na samą myśl, że będziemy sie wspierały wymieniały poglądami
    spostrzeżeniami i radami, pocieszały w trudnych chwilach.Dziękuję, że
    jesteście!!
    --
    Pozdrawiam!
  • deep.blue 29.12.05, 13:20
    Czesc dziewczyny!od pierwszego zaczynam diete,a mam spoooooro do zrzucenia,i bardzo bym sie chciala przylaczyc do Was.razem zawsze tak jakos razniej:)
    Poki co juz sie rozgladam za potrzebnymi produktami.Olej juz mam,a co do tych zurawin,to tak sie zastanawiam czy moglby to byc sok zurawinowy w kapsulkach?widzialam w aptece takie kapsulki (chyba vitabutin sie zwa-100tabletek-60zl) ,pani aptekarka mowila ze je mozna rozpuscic w wodzie i pic jak sok wlasnie.Co do herbatki zurawinowej to bylabym ostrozna,bo pod wplywem wysokiej temperatury cos tam sie dzieje z ta zurawina ze przestaje byc zdrowa,cos ze szczawianami...nie pamietam dobrze
    Powiedzcie co myslicie o tych tabletkach!
    Pozdrawiam serdecznie i zycze NAM wytrwalosci w walce z kilogramami....w walce o zdrowie i urode!
  • bozzar 06.01.06, 08:16
    witam Panie !!! Już kilka dni nowego roku a na forum - cisza ;-)) Więc przyznam
    sie pierwsza,że łatwiej składać deklaracje....niz je realizować!!(jestem
    doskonałym materiałem na polityka???) Ciągle "od jutra" zaczynam start w
    szczuplejsze zycie ;-(( Wam tez jest tak trudno rozpocząc????????????
    Świeta i Sylwester powinny zostac wykasowane z kalendarza puszystych!!! To
    jakby przyzwolenie na dodatkowe,znienawidzone kilogramy!!
    Czekam na wrażenia innych forumowiczek.....może nie jestem osamotniona w swoich
    poglądach? Pozdrawiam!!
  • dorocia8 06.01.06, 09:32
    Oj tak :(( Ja też ciągle odkładam. Trudno jest mi zrezygnować z jedzenia,
    chociaż czuję się gruba, nieatrakcyjna i ociężała :( No ale od poniedziałku...
    Musi się udać. Trzeba wziąć się w garść i pomyśleć co jest ważniejsze -
    podniebienie czy my?
  • gosikk79 06.01.06, 19:56
    Ja też spękałam,wytrzymałam całe dwa dni,trzeciego były na obiad frytki.
    Boże jak one się do mnie uśmiechały:)
    No i te chrupki od małego.Dalej pije prawie 2L.soku i rano oraz robie sobie
    koktajl długowieczności.Soki kupiłam ktoś wypić musi.Przed śniadaniem wode z
    cytryną.Zjadam mniej i chyba na tym zostane.Dziś zrobiłam sobie bardzo dobrą
    sałatke i od poniedziałku będę ją wcinać zamiast obiodów.Wieczorem jakieś jajko
    (żeby białka dostraczyć organizmowi)i to na tyle.Owoc,marchewka,pomidorek i
    kiszone ogórki,bo bardzo dobre u nas w sklepie przez ten czas(od ponjedziałku)
    zlazło mi ok.1,5kg.Centymetrowo niestety stoje.
    Acha no i od poniedziałku ćwiczenia:))))

    Pozdrawiam i trzymam za was kciuki:)
  • agniesiak_k 08.01.06, 17:26
    dziewczynki..a ja..patrzeć na siebie nie mogę.starałam się ale weekend z mężem
    popsuł wszystko-nie, nie zwalam na męża, ja tak bardzo lubię z nim
    kucharkować...od jutra?znowu?jestem zrezygnowana i coraz grubsza:(
    --
    Pozdrawiam!
  • dorocia8 08.01.06, 21:28
    Od jutra dziewczyny!! Razem się uda :)
  • agniesiak_k 09.01.06, 08:58
    hej!jest ktoś?zaczynam od kawy bo boje sie do czegokolwiek zbliżyć..chore..
    --
    Pozdrawiam!
  • dorocia8 09.01.06, 09:38
    Ja zaczęłam przed chwilą od koktajlu długowieczności. Ehhh... Niby wiem, że będę
    się lepiej czuła, ale z drugiej strony czuję bunt, że przestaję jeść tego co
    lubię. No ale jak trzeba to trzeba. Przez te 3 tygodnie strasznie się zapuściłam
    - przytyłam jakieś 5 kg a jadłam praktycznie bez przerwy cały dzień i do tego
    chipsy, McDonald, pizza itp. Po prostu cud że nie pękłam. Ale teraz dość tego!!
    Jestem fajną kobietką, która nie panuje nad sobą? Jedzenie mną rządzi?? A to z
    jakiej racji? Nie dam się! Nie chcę!! Wiem, że teraz dam radę i KONIEC!!
    Następny przystanek - 80kg. Czyli za 23kg. Pa :)
  • agniesiak_k 09.01.06, 20:40
    witaj Dorocia!wiem co czujesz ja od świąt zatrzymać się nie mogę, mam takie
    straszne wyrzuty sumienia..dziś było nawet nawet.odezwę sie jutro:)dziękuję, że
    odpisujesz:)ja tez mam do zrzucenia jakieś 23 kg.nie wiem ile ważę bo boję się
    wejść na wagę..
    --
    Pozdrawiam!
  • bozzar 09.01.06, 21:20
    Dziewczyny...to cudowne usłyszec ,że nie jestem sama!!! Kocham was za te
    niedoskonałości!! i pomysleć,ze myślałam iz jestem sam jedna...biedna na tym
    świecie...nie dotrzymująca obietnic złożonych samej sobie...ubolewająca nad
    własnym brakiem silnej woli....NIE JESTEM SAMA... jest nas wiecej!!! to
    najpiekniejsza wiadomośc pod słońcem!!
    Bałam sie tu zaglądać co by sie nie zdołować...z tu prosze -jaka niespodzianka!!
    To rzeczywiście miłe..ale absolutnie nas nie usprawiedliwiające!! Każda z nas
    ma cos do zrzucenia...Np .ja ..przy moim wzroście 164 cm...po światecznych
    szaleństwach ważę 90 kg!!! i po tych światecznych dniach luzu i żarcia do woli
    ( bo tego nie mozna nazwać jedzeniem ) zaczełam odczuwać skutki swojej
    nadwagi!! Żnów wróciły problemy z nadcisnieniem!! jak waże 78 do 80 kg...jest
    spokój...to i tak za duzo jak na mój wzrost!! ale teraz to totalna porazka!!!
    Po wizycie u kardiologa co usłyszałam??? No zgadniejcie!!!!
    Więc ja juz nie mam alternatywy....Błagam...trzymajcie za mnie kciuki!!!!
  • dorocia8 09.01.06, 21:41
    Bozzar oczywiście że trzymam kciuki!! Ale pod warunkiem, że Ty za mnie też:/
    Niestety - mimo tego co napisałam rano nie dałam dziś rady :(( To jest jak
    nałóg. Siedzę w domu, zaczynam dietę, a potem tylko chodzęz kąta w kąt i
    kombinuję i tak strasznie mnie korci żeby coś zjeść, aż w końcu ulegam... Ehhh
    no i znów będzie "jutro", ale jutro po prostu MUSI się udać!! Mam wiele planów,
    które niestety zależą od tego czy tym razem dam radę. Od tego zależy moja
    przyszłość!! Muszę dać radę - po prostu muszę...
  • agniesiak_k 09.01.06, 22:05
    dobra diewczyny-JUTRO!!!i już!!ok?
    --
    Pozdrawiam!
  • bozzar 09.01.06, 22:23
    Pieknie!! jutrzejszy dzień to godzina zero!! dołaczam sie całym
    sercem,duszą,ciałem,cała sobą!! Życze aby nam sie tym razem udało rozpocząć!!!
    Kiedys musi byc ten pierwszy raz!! Trzymajcie sie dzielnie dziewczyny!!! W
    grupie siła!! i niech to nie bedzie grupa załamanych grubasek!!!
  • gosikk79 09.01.06, 23:17
    Hej!JA już nie wierze że wytrzymam.Tak szczerze mówiąc nie wierzę w to że ktoś
    wytrzyma jak się już kilka razy poddawał.To takie błędne koło.U siebie
    natomiast zauważyłam że z tej diety przeszłam automatycznie na diete south
    beach.No może nie do końca,ale widzę że brzuszek troche mniejszy:)
    Życzę wam powodzenia i wytrwałości.
  • dorocia8 10.01.06, 09:47
    Gossik79 nie mów tak! Każdy ma szansę. Wiem bo kiedyś schudłam 20kg. Mimo setek
    nieudanych prób mam za sobą parę sukcesów. Dlatego wierzę, że nic nie jest
    stracone i Ty też powinnaś w to uwierzyć. Póki co proponuję przenieść się do
    wątku Wielkie Odchudzanie, który zresztą założyłam właśnie w tym celu :) Ten
    wątek to miały być informacje o diecie. Więc dziewczyny przenosimy się!
  • bozzar 12.01.06, 08:15
    Dorocia podaj link do strony...
    Ja nie moge byc na diecie!!!!! jak tylko postanawiam zacząc odzywiac sie według
    jakiegos dietetycznego modelu...mój organizm wariuje!! Nakazy i zakazy działaja
    na mnie jak płachta na byka!! Pojawiaja sie dzikie smaki,na rzeczy których
    normalnie prawie wcale nie jadam...np.zapiekanki,pizze,hamburgery!!!! Ja nie
    mam siły walczyc z sama soba!! HELP !!!!Zauwazyłam,że najlepiej jest słuchac
    własnego organizmu..oczywiście z zasada ograniczonego zaufania ;-))
    w ten własnie sposób udało mi sie dojśc do wagi - dzisiejszej -87,5 kg...po
    startowych 90 kg!!w cztery dni!!! to chyba niezle jak na takiego łakomczucha?
  • kamak23 12.10.06, 18:53
    dla nowych :)
  • problematycznazonka 13.02.06, 11:08
    Dziewczyny,zacznę się odchudzać. Zamówiłam sok i olej, mam nadzieję że
    schudnę...Waże 92 kg chyba że schudłam ostatnio ale raczej nie...Przy wzroście
    167cm...wiem, strasznie jest...Nie mogę już na siebie partzeć...ale CHCĘ
    SCHUDNĄĆ!!!
  • malgaska 13.02.06, 11:23
    Witaj problematycznazonka! Cieszymy sie że do nas dołączasz. Przenieś sie na
    wątek wielkie odchudzanie i pisz jak Ci idzie jakie masz problemy wspólnie
    cosik zaradzimy, grunt to dobra motywacja a napewno Ci sie uda. W grupie
    rażniej. Ja zaczełam walke z kilogramami od 90 kilo a jestem niższa od ciebie
    164 i to pewnie w kapeluszu ale zawsze tak mówię:) więc dasz rade, po miesiącu
    mam 5 kilo mniej:) Więc do dzieła!
  • malgaska 13.03.06, 11:41
    Podnoszę tylko watek do poczytania dla nowych forumowiczek :)
  • mysza007 25.03.06, 10:58
    za 7.85 można kupić w sklepach ze zdrową żywnościa sok żurawinowy bez cukru VITAPOL, jeśli chodzi o olej to pamietajcie, że musi być wysokolinolenowy, zresztą wklejam to co przeczytałam na innym forum :

    "specjalista ds. butelkowanych olejów zdrowotnych: +48 (71) 316 – 94 – 58
    koniecznie trzeba powiedzieć że chodzi o olej do diety dr Bruno." Tam produkują olej lniany specjalistyczny, zdrowotny, a nie spożywczy. Nie wszyscy wiedzą, że oprócz walorów smakowych ten olej to przede wszystkim kwasy OMEGA 3 , które szybko się utleniają na świetle oraz w temperaturze. Dlatego olej ten należy przechowywać w lodówce. W samym procesie tłoczenia tego oleju jest on schładzany (bo przecież wyciskane/ściskane nasiona nagrzewają się), i wlewany do schłodzonego pojemnika. Potem rozlewany w butelki z ciemnego szkła, i azotowany przed zakorkowaniem. Do klienta wysyłana jest butelka schłodzona w opakowaniu styropianowym- a więc dochodzi jeszcze zimna.
    Ponadto olej jest tłoczony na bieżąco, a więc dziś zamawiasz i dziś tłoczą dla ciebie , a jutro go masz.
    Olej ten to koszt ok.30zł za litr !!!!
    To darmocha za taką linią tłoczenia.
    Olej z półek sklepowych jest niewiele wart, bo już po tygodniu zawartość kw.omega3 jest w nich niewielka.
    Nie wiem czy wszyscy się orientują, ale kw.omega 3 działają antynowotworowo. Zawartość tych kwasów w tym oleju to aż 55% !!!!!! inne oleje zawierają nie więcej jak 10%.
    powodzenia"
  • kamak23 27.06.06, 17:30
    Podnoszę ten wątek by nowe osoby sobie poczytały :)
  • njutka 30.09.07, 23:21
    Dzięki za to forum i ten wątek, przeczytałam i postanowiłam do Was dołączyć.
    Muszę coś ze sobą zrobić, bo sama siebie nie lubię. Nie lubi mnie też moja
    wątroba, bo bardzo agresywnie reaguje na wszystko co zjem.
    Przemyślę sobie to wszystko co wyczytałam i biorę się za siebie. Nie wiem, czy
    już od jutra ale w najbliższych dniach na pewno.
    Pozdrawiam
    --
    Kobiety i koty zawsze robią co chcą. Mężczyźni i psy niech się z tym pogodzą…
    Słońcem malowane
  • misiaczek1190 08.01.08, 10:59
    Hej wam forumowiczki:) czytajac waszem forum jesem zafascynowana a
    dieta zaczne jutro bo dzis male zakupy muze zrobic:)zwracam sie do
    osob ktore dostaly maila od Dorci ze skanem ksiazki i do samej Dorci
    o przeslanie rowniez mi tych informacji. mam nadzieje ze nie
    zapomnialyscie o tym forum i dacie mi te informacje na adres:
    18anusia@interia.pl

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka