01.03.06, 09:50
Witajcie, tu znajdziecie zapiski z mojego odchudzania.
Zaczęłam 12 stycznia 2006 roku z wagą prawie 90 kilogramów. Dziś jest 47
dzień diety i waga wynosi 82 kilo plus minus :) bo jeszcze nie utrwalona do
końca, zgodnie z moją teorią utrwalania wagi o której pisałam wcześniej w
wątku wielkie odchudzanie.
Zastanawiałam sie czy podać ile mam lat, ale w końcu co mi tam, nie mam
kompleksów związanych z wiekiem. :) Mam 33 lata a dokładnie bedę miała w tym
roku 15 czerwca i właśnie wtedy chciałabym ważyc 65 kilogramów. Jest to w
miare realne bo to 15 tygodni, więc średnio 1 kilogram na tydzień. :)
Przynajmniej taki mam cel.
Ja juz mam dwie śliczne córeczki 4 letnią i roczną. I właśnie po ciążach, ale
nie tylko, zostało mi co nieco :) do zrzucenia.
Bodzcem do podjęcia walki z kilogramai było jak po okresie swiateczno -
noworocznym stanęłam na wadze i zobaczyłam te 90 kilo. Tak mnie to
przeraziło, nigdy tyle nie wazyłam nawet z wielkim brzuchem pod koniec ciąży.
A od porodu zamiast zrzucić nabyte kilogramy jeszcze przez rok przytyłam 10,
w tym 5 w samym tylko grudniu! Więc koniec ze słodkościami, złymi nawykami
zywieniowymi, chcę schudnąc zdrowo i z głowa, zeby póżniej nie mieć problemów
z wracającymi kilogramami.
  • malgaska 01.03.06, 22:55
    Wróciłam z aquaareobiku i jestem jakaś padnieta, instruktorka dała nam nieżle
    dziś popalić :)Dziś czuje ze mam mieśnie rąk - przede wszystkim, ale nóg też :)
    Po zajęciach na szczęście mogłam troche popływać, uwielbiam to, wszystkie sie
    zmywają a ja mam cały tor dla siebie :) wychodze ostatnia aż do gwizdka.
    Jestem spragniona ruchu, byle do wiosny to bedzie sie mozna więcej poruszać.
    Chce kupić steper. Tylko na razie cały czas nie mogę zdecydować sie jaki steper
    chce miec - skrętny, boczny czy taki normalny? :)
  • malgaska 02.03.06, 09:06
    Dziś rozpoczyna sie 8 tydzień mojego zmagagania z kilogramami. Waga pokazała po
    raz pierwszy 81! Teraz tylko utrwalić ją i dalej w dół. Po wczorajszym czuję
    sie jakaś połamana chyba mam zakwasy... :) Słoneczko, wiosno gdzie jesteś...???
    Z tobą wszystko będzie łatwiejsze..
  • kamak23 02.03.06, 14:57
    Malgaska, gratuluję sukcesu, jaki do tej pory osiągnęłaś.Nawet nie wiesz, jak
    marzę o tym, by już osiągnąć Twoją obecną wagę.
    W ogóle to podziwiam Twoje samozaparcie i uważam że jesteś bardzo silna i
    twarda.Jesteś w tej kwestii dla mnie wzorem ale chyba niedoścignionym, bo
    czasem brak mi siły i determinacji a u Ciebie tego nie widzę, jesteś uparta i
    dążysz do celu!Po prostu super z Ciebie kobitka, tak konsekwentna, że tylko
    tego pozazdrościć. Pozdrawiam
  • malgaska 02.03.06, 23:28
    Kamak kochana, dziekuję za ciepłe słowa. Jak będzie mi żle i bedę w dołku to
    sobie zawsze poczytam i bedzie mi od razu lepiej i cieplej na sercu że ktoś we
    mnie tak wierzy :)
    Dziewczyny jak tak Was sobie pocztałam to zaczęłam dochodzić do wniosku ,że ja
    chyba za duzo jem :) moja dieta oparta jest na 1000 kalorii plus minus i są to
    dość duże porcje warzyw a mięsa i ryby starałam sie aby było 200 g zgodnie z
    planem a wy mi piszecie że jecie ok 600. To ja już sama nie wiem, dziś
    postarałam sie zmniejszyć porcje i wyszło mi niecałe 600. Zobaczymy jak będzie
    troche sie poobserwuje. Kupiłam sobie na razie na próbe też te tabletki z
    kwasem octowym biore dwie dziennie. I wróciłam do wody żurawinowej - jednak na
    niej lepiej mi idzie. :)Pije ok 2 litrów dziennie. Oraz wprowadziłam czerwoną
    herbatę dostałam taką chińską pojedyńczo pakowaną w kostce wygląda jak
    cukierek :) Dziś plan wykonany ale wieczorem czuję jednak głodek a wcześniej
    tego uczucia nie miałam. Mam nadzieję że uda mi się zasnąć :) Pozdrawiam.
    PS. Dorocia trzymaj się i życzę zdrówka.
  • kamak23 04.03.06, 11:11
    Wiesz malgaska, ja uważam że Ty bardzo mądrze jesz.Zmniejszasz sobie
    prawdopodobieństwo efektu jojo :) Ja nie mogę się wysilić na 1000 kcal bo chcę
    schudnąć szybko. Wiem,że to głupie ale już tak bardzo chcę widzieć efekty!
    A Ty robisz to bardzo rozsądnie, tylko podziwiać...
  • malgaska 04.03.06, 22:32
    Wczoraj zaplanowałam również 600 kalorii, ale nie wytrzymałam. Wczoraj wieksze
    zakupy robił mąz i przyniósł również m.in. paczke bułek ze słonecznikiem. Jak
    ja robie zakupy takie rzeczy nie trafiaja do domu :) no i nie mogłam sie
    powstrzymać jedną zjadłam. W sumie to i tak wyszło koło 800, ale nie jestem z
    tego dumna. Zauważyłam, że przy 1000 kalorii łatwiej mi powstrzymywać takie
    nagłe ataki na coś niedozwolonego, więc chociażby z tego powodu wrócę do
    poprzedniej normy :)
    A dzisiaj przekonałam sie, że sa sytuacje w których musimy świadomie nie
    przestrzegać dietowania. Byliśmy zaproszeni do bardzo sympatycznych znajomych
    meża i gospodyni specjalnie przyrządziła dla nas "lazanie" (sorki nie wiem jak
    sie pisze) :) włożyła w to ogrom pracy i naprawde wielkim nietaktem byłoby jej
    nie zjeść. Była pyszna, wybręłam delikatnie nieco z sytuacji i pół porcji
    oddałam meżowi, sama próbując sałatki z zielonej sałaty z pomidorem i mozzarelą.
    Nie mam zadnych wyrzutów sumienia w związku z tym pysznym jedzonkiem, zresztą
    przeliczyłam bilans kaloryczny i tak wyszło mi ok 1100, czyli nieżle :)
    A jutro dalej trzymam dietkę...aż do skutku...
  • malgaska 05.03.06, 23:53
    Dziewczyny, mam w końcu steper! Po oglądaniu i wypróbowaniu różnych wersji
    zdecydowałam sie na boczny :) Jest to mój kwiatek na dzień kobiet :) niezły ten
    kwiatek co :)Cieszę sie jak dziecko. Już wieczorem wypróbowałam, wytrzymałam 35
    minut licznik pokazał spalonych ok 160 kalorii :) Mam zamiar regularnie
    korzystać, moze codziennie a napewno co drugi dzień. Teraz to już muszę
    schudnąć.... bo inaczej mam przechlapane u męża, który tak we mnie inwestuje :)
    Na razie nic mnie nie boli, w przeciwieństwie do męza który po 10 minutach
    chodzenia jest cały obolały i ma zakwasy :) czyli niezłą mam kondycje :)
    Zobaczymy jutro. Pa pa
  • malgaska 06.03.06, 09:01
    Dziś rano ok a ja jestem juz po porannej dawce ćwiczeń. Na razie wykonuje
    absolutne zalecane minimum czyli 35 minut. Na wiecej zresztą mój mały robaczek
    mi nie pozwoli :) trzymajcie się, miłego dnia.
  • malgaska 07.03.06, 23:15
    Cześć dziewczyny, jestem i melduje sie.. wczoraj wieczorem też był steper i
    dziś rano, tak że jakoś się trzymam :) Już myślałam,że dzisiejszy dzień spiszę
    jednak na straty, bo potem przez pół dnia miałam straszny ból głowy i jakąś
    niemoc czułam ( przesilenie wiosenne mnie dopadło czy co? ) odpuściło
    wieczorem :) Poszłam na wieczorny spacer po powrocie pochodziłam na steperze 20
    min i zrobiłam 60 brzuszków (rozgrzewam sie - 3 serie po 20) Teraz czuje sie
    już wyśmienicie, wiec dzień kończę jednak optymistycznie :)
    Ostatnio dopadła mnie jakas obsesja, żeby zobaczyć juz te 80:) jest blisko
    czuje to bo wahania na wadze sa coraz mniejsze wskazania między ranem a
    wieczorem (utrwala sie ) a ze posiadam taka wage za 10 zł z ikei czyli niezbyt
    dokładną to marzy mi sie taka z elektronicznym wyświetlaczem :) ale prezent już
    jeden dostałam na więcej na razie nie mogę liczyć..
    co do wskazania wagi może jutro a na pewno w czwartek zobaczę wyczekiwaną
    cyfre :) jestem dobrej myśli... pa pa
  • aks75 08.03.06, 00:07
    Hej malgaska!

    fajnie, ze tu trafilam, wiesz? naprawde dziekuje Ci za zaintersowanie i pomoc i kamakowi23 tez, i powiem
    tak, pulchne babki, to rowne dziewczyny! Dobranoc!
  • malgaska 08.03.06, 23:14
    Dzień bardzo przyjemnie dziś spedziłam i co najważniejsze aktywnie. Rano 60
    brzuszków i 35 min stepera. Po południu 40 min spaceru, a pięknie dzisiaj
    świeciło :) A coś dla siebie to nowy kremik wypróbowałam, cudo :) No a
    wieczorem aquaareobik. Z utrzymaniem diety nie miałam problemów, bo i nie miał
    mnie kto kusić :) Pozdrawiam, jutro podsumowanie tygodnia...
  • aganiok32 08.03.06, 12:05
    czytam i oczom nie wierzę, Wy naprawdę jecie tylko 600 kcal dziennie? Przecież
    to znacznie za mało...wystarczy obniżyć kaloryczność do 1000 kcal żeby chudnąć
    1 kg tygodniowo. Większe ograniczenie moze doprowadzić do niedożywienia...
    --
    .......................................
  • malgaska 08.03.06, 12:51
    aganiok ależ ja się z Tobą całkowicie zgadzam :) Poczytaj nas troszeczkę a może
    zrozumiesz cały sens tego jedniowego eksperymentu :) i co chciałam przez to
    dziewczynom powiedzieć :)
  • kamak23 08.03.06, 15:07
    Ja osobiście uważam, że czasem lepiej zjeść 600 kcalorii ale mądrych i z
    jedzenia na prawdę wartościowego i pełnego witamin, niż jeść 2500 kcal i być
    niby dożywionym, ale tak naprawdę jeść puste kalorie, jadzenie bez witamin itd,
    np. bardzo kaloryczne hamburgery w McDonaldzie. Nie powiecie mi że osoba która
    przez cały dzień zje np. 6 takich hamburgerów, robi lepiej niż ktoś kto je
    warzywa i chude gotowane mięso, dostarczając sobie np. te 600 kcal!
    Tak na marginesie to wiem, że najoptymalniejsza wersja to ok 1000-1200 kcal,
    staram sie w tym już mieścić :)
  • malgaska 09.03.06, 11:05
    Witajcie, nie mam niestety dla siebie żadnych rewelacyjnych wieści. Waga nadal
    jest pomiędzy 81 i 80. Stoję w miejscu. Pocieszajace jest jedynie to,że
    wieczorem też tyle ważę, co powinno oznaczać jednak,że powinna pójść wkrótce w
    dół. Powinnam sie załamać. Ale nie nie dam się. :) Ale troszeczkę jest mi
    smutno :( Pomimo tego ranek zaczęłam od cwiczeń stepera i brzuszków. W końcu
    dieta i ćwiczenia musza dać rezultaty.
  • olanc 09.03.06, 11:23
    Malgasko nie smuć się. W każdej diecie następuje taki moment, że na efekt
    trzeba poczekać dłużej. Przestawia się przemiana materii. I tak do tej pory
    szłaś jak burza :). Uzbrój się więc w cierpliwość, dalej chudniesz tylko
    wolniej. Badź nadal konsekwentna, a ani sie obejrzysz kiedy znów wskoczysz w
    bardzo stare dżinsy ;) pozdrawiam
  • bozzar 10.03.06, 17:18
    Malagaska...waga w koncu ruszyła w upragniony dół? a bierzesz suplementy typu
    CLA? omega3 albo olej z wiesiołka? L-karnityna i CLA byłoby teraz dla ciebie
    najlepsze...przy tak intensywnym ruchu!! gratuluje samozaparcia!! a poza tym
    pamietaj,ze czasem tracimy centymetry nie gubiąc wagi....więc zmierz sie
    zamiast wazyć;-))
    --
    "Nie chodzi o to,co cie spotyka.
    tylko o to,jak dajesz sobie z tym radę?"
  • kamak23 09.03.06, 19:10
    Malgaska, ja mam to samo...Może to wina tej wstrętnej pogody? :( Jednoczę się z
    Tobą w oczekiwaniu na to kilo mniej które nie chce zejść...
  • malgaska 11.03.06, 18:50
    Cześć dziewczyny, przycichłam ostatnio bo córeczka starsza mi zachorowała
    przywlekła jakiegoś paskudnego wirusa z przedszkola, temperatura 40 stopni,
    wiec same rozumiecie, że nie wesoło :(
    Ja sie trzymałam jeśli chodzi o dietę do dziś. Dziś odreagowałam całą tą
    sytuację w dawnym stylu i od rana łamałam wszystkie reguły mojego dietowania.
    Wcale nie jestem widać taka twarda. Teraz czuję sie bardzo ocięzała, to
    wystarczająca kara :) Biorę sie w garść.To się więcej nie powtórzy...
    Dziekuję za wsparcie...Bozzar biorę wiesiołka i magnez regularnie, l-karnityne
    głównie w dni basenowe. CLA miał być w trzeciej fazie, ale chyba masz racje w
    końcu teraz też nie powinno sie wedłud planu tak ćwiczyć a skoro ćwiczę to
    powinnam go wprowadzić wcześniej. Dzięki, spróbuję. Pozdrawiam wszzystkich
    cieplutko nie dajmy się tej wstrętnej pogodzie... pa pa
  • malgaska 13.03.06, 09:22
    No cóż, weekend nie należał do udanych... Całe szczęście, że waga stoi w
    miejscu (pierwszy raz cieszę sie że stoi :)) A teraz do roboty...Nie ma sie co
    nad sobą rozczulać...Ide poćwiczyć, pa pa
  • olanc 13.03.06, 12:14
    Mój Mały też złapał katar, mam nadzieję, że nie będzie gorzej, tym bardziej, że
    sama jestem chora. Niestety tak to już jest, że w chwilach stresowych, a
    choroba dziecka to ogromny stres, nie mamy szans na wytrwanie w diecie...To
    normalne. Zresztą weekendy też są cięzkie. U mnie np. zawsze idziemy na obiad
    do którychś rodziców. W swojej diecie na razie założyłam normalne niedzielne
    obiady tyle, że w małej ilości. Miałam nie jest słodkości, ale niestety
    rzuciłam się na pączka i chyba zjadłąm go w minutę...Mimo, że nie przepadam za
    pączkami ! Zyczę zdrowia Twojej córeczce i wytrwałości Tobie Malgasko :).
  • malgaska 15.03.06, 23:34
    Witajcie dziewczyny :)
    Bardzo dziękuje za wszelkie zyczenia zdrówka i wsparcie.
    Starsza córcia już od dwóch dni nie gorączkuje i mam nadzieję, ze wychodzimy z
    tego kryzysu.
    Mnie też zajęło kilka dni aby ponownie wdrożyc sie w zasady dietowania :)
    Po tragicznym weekendzie dochodzę do siebie, jeszcze wczoraj zaliczyłam poważną
    słodką wpadkę :) Ale juz dzis jest prawie ok.
    Ale cały czas starałam sie ćwiczyć. Dochodzę już do 100 brzuszków dziennie 4
    serie po 25 :)
    Trochę zaniedbałam steper, co drugi dzień, ale od jutra to naprawię :)
    A tak z tygodnia na tydzień obserwuję poprawe kondycji na basenie. Coraz lepiej
    i skuteczniej wychodzą mi ćwiczenia w wodzie :) Co prawda wracam na prawde
    zmęczona, po prostu padam i ledwo do Was piszę, ale jestem szczęśliwa :)
    Grunt to wiedzieć co sie chce osiągnąć... A ja chcę zmienic swoje zycie i
    siebie... i do przynajmniej czerwca na pewno nie odpuszczę to pewne!!!
    Więc jeszcze Was trochę pomęczę swoja obecnościa..:))
    Pozdrowionka ide spać pa pa
  • olanc 16.03.06, 11:48
    Malgasko tyle w Tobie pogody ducha i optymizmu :). To chyba nie tylko magnez
    ale i pogodne usposobienie :). Biorać pod uwagę ile ćwiczysz Twoja chwilowa
    stagnacja wagi może być związana z tym, że nabierasz masy mięsniowej. Lepiej
    jednak porównywać wymiary, a nie kg...Zakupy nie udały się wcale :(. Nigdzie
    nie było soku z żurawin, bo drogi i mało kto kupuje, dopiero mi zamówią.
    Natomiast olej lniany mimo, że mówiłam, że chcę wysokolinolenowy dostałam
    niskolinolenowy. Zorientowałam się dopiero w domu, że dostałam nie to co
    chciałam. Chyba zużyję go do kotłetów dla męża...Pozdrawiam
  • olanc 16.03.06, 11:58
    Malgasko, a jaki Ty kupujesz olej lniany ? Bo znalazłąm coś takiedo na pewnym z
    forum :

    Temat: Re: Dieta AMERYKAŃSKA – olej lniany

    wyslane przez Janusz dnia 2005-08-24 23:23:05
    [Mozilla/4.0 (compatible; MSIE 6.0; Windows NT 5.1)]

    --------------------------------------------------------------------------------
    specjalista ds. butelkowanych olejów zdrowotnych: +48 (71) 316 – 94 – 58
    koniecznie trzeba powiedzieć że chodzi o olej do diety dr Bruno.
    =========================================
    Tam produkują olej lniany specjalistyczny, zdrowotny, a nie spożywczy. Nie
    wszyscy wiedzą, że oprócz walorów smakowych ten olej to przede wszystkim kwasy
    OMEGA 3 , które szybko się utleniają na świetle oraz w temperaturze. Dlatego
    olej ten należy przechowywać w lodówce. W samym procesie tłoczenia tego oleju
    jest on schładzany (bo przecież wyciskane/ściskane nasiona nagrzewają się), i
    wlewany do schłodzonego pojemnika. Potem rozlewany w butelki z ciemnego szkła,
    i azotowany przed zakorkowaniem. Do klienta wysyłana jest butelka schłodzona w
    opakowaniu styropianowym- a więc dochodzi jeszcze zimna.
    Ponadto olej jest tłoczony na bieżąco, a więc dziś zamawiasz i dziś tłoczą dla
    ciebie , a jutro go masz.
    Olej ten to koszt ok.30zł za litr !!!!
    To darmocha za taką linią tłoczenia.
    Olej z półek sklepowych jest niewiele wart, bo już po tygodniu zawartość
    kw.omega3 jest w nich niewielka.
    Nie wiem czy wszyscy się orientują, ale kw.omega 3 działają antynowotworowo.
    Zawartość tych kwasów w tym oleju to aż 55% !!!!!! inne oleje zawierają nie
    więcej jak 10%.
    powodzenia

    Może więc lepiej kupić kapsułki z tym omegami ?
  • malgaska 16.03.06, 15:12
    Witaj Olanc, dzieki za miłe słowa :)
    Co do oleju, a wiec tak:
    1. za pierwszym razem tez popełniłam ten sam bład kupując olej niskolinolenowy
    a nie wysoko..., niestety do smażenia sie nie nadaje :) podobno coś sie tam
    może uwalniać przy nagrzewaniu niekorzystnego, gdzieś czytałam ale już nie
    pamiętam gdzie... :( choć na początku tez próbowałam smazyć na nim nie wiedzac
    o tym :) ja na dodatek jeszcze kupiłam go z bardzo krótkim terminem wazności,
    juz go mogę wyrzucić :( więc jestem w plecy..
    2. ten co używam, mogę polecić: firmy Oleofarm Olej lniany tłoczony na zimno,
    podobno na pewno zawiera NNKT, głównie Omega-3, jest w butelce z ciemnego
    szkła, ja go zawsze trzymam w lodówce, no i cene to on ma:)za 0,25 litra płacę
    12,5 zł - to za litr wychodziło by jeszcze drożej niż tamten :( ale starcza mi
    na długo ponad miesiąc :) teraz tez troszeczkę mniej go uzywam w porównaniu z
    pierwszym miesiącem...
    3. o tym oleju co mi przysłałas poczytam na spokojnie, może warto sie
    zainteresować..choć z kolei tak duza butla nie była by nam potrzebna,
    niepotrzebnie by sie starzał... ale poczytam...
    4. kurcze teraz dopiero widzę że mam dobrze z tą moja panią ze sklepu ze zdrową
    zywnościa bo u niej towar schodzi na bieząco i taki olej na pewno długo nie
    stoi na półce :) a i pogadać zawsze moge..
    5 o kapsułkach jest w książce to doczytaj...kiedy i czy warto zamiast oleju..
    To na razie tyle bo dziś mnie czas goni :) pa pa
  • olanc 17.03.06, 11:07
    Dzięki Malgaska za wszystkie informacje! Spróbuję kupić taki sam olej. Nie ma
    to jak sprawdzone produkty. Pozdrawiam :)
  • malgaska 17.03.06, 22:19
    Hejka wszystkim, co by nie było wątpliwości jestem mam sie dobrze :)
    Już trzeci dzień udaje mi sie regularnie wieczorkiem porządnie poćwiczyć.
    Najpierw steper a potem dobre pół godzinki ćwiczeń podłogowych jak je nazywam :)
    Dają jeszcze lepszy efekt niż magnez :) (dla wtajemiczonych he he)
    Dietka moja w ostatnich dniach wzorowa może nie jest, ale w normie jeszcze :)
    Dziewczyny przed nami ten "wstrętny" weekend :)nie dajmy się...co byśmy nie
    musiały potem narzekać...ja mam mocną wolę wytrwania. A sama myśl o zmaganiu
    sprawia mi przyjemnośc...i o to chodzi :) w końcu to zależy tylko od nas i nikt
    nas do niczego nie zmusza...to jest nasz wybór, aby kiedyś poczuć się jeszcze
    lepiej :)
    Serdeczie pozdrawiam i za wszystkie trzymam kciuki... dobrego samopoczucia :)
  • malgaska 20.03.06, 14:20
    Witajcie, po weekendzie ok :)
    W sobotę musiałam tylko przystopowac z ćwiczeniami, bo czułam, że nie moge sie
    ruszać po piatku :)Ale juz ok.
    Zaczynam nowy tydzień z nową wagą, pojawiło sie upragnione 80kg. Czyli moge
    powiedzieć ze mam 10kg na 10 tygodni :) Ale przyszło jakoś tak cięzko, ze nie
    umiem sie chyba cieszyć...ale tez nie rezygnuję :( Nawet nie gratulujcie...
    Muszę wprowadzic jakieś modyfikacje... no było co prawda sporo odstepstw od
    dietki :) ale bez przesady :)
    Pierwsza zmiana - wprowadzam serwatkę w proszku na śniadania czyli bedę piła
    koktajle owocowe. Tą serwatką już dawno sie interesowałam, ale jak pytałam nikt
    nie odpowiedział czy stosuje :( Mi udało sie w końcu dostać, niestety nie do
    końca taką o jaka chodzi, bo zawiera niestety słodzik i ma troszcze
    wegowodanów :( - Przypomnę ze w ksiązce chodzi o serwatke bezlaktazowa
    wysokobiałkowa zawierającą ok.20g białka i śladowe ilości węglowodanów w jednej
    porcji. - Ta ma białka ok 11g. Ale w 93 % zawiera serwatkę, to chyba lepsze to
    niż nic :) Producent INSTANTINA GmbH Ausria. Pisze bo jak by ktos spotkał inna
    to prosze dać znać. I co najważniejsze ma dobra cenę bo za 750g zapłaciłam 20
    zł. A powinna starczyc na długo..Niestety jak pytałam o inna to tylko na
    zamówienie puszka za 120 zł..:( więc dajcie znać, gdzie jeszcze można zamówić
    tą serwatkę...
  • malgaska 22.03.06, 22:21
    Uwielbiam środy :) To wyjście na basen to mój motor napędowy, nie dość że mogę
    sie wyrwać z domu, odpocząc od kochanych urwisów, to jeszcze czuje jak się
    modeluje moje ciałko :) Po prostu super rekreacja :) jeśli to tylko możliwe
    polecam wszystkim. Dziś byłam wzorową wyłukiwaczką :)
    Czuję wiosne w sobie...tym bardziej, że pogoda u mnie coraz bardziej wiosenna :)
    Wiosna wiosna ach to ty...
    Pozdrawiam optymistycznie :)
  • malgaska 23.03.06, 14:38
    Witam nadal w wiosennym nastroju :) za oknem słoneczko, mi udało sie dziś po
    raz pierwszy wyjść na spacer z dziećmi po ich chorobie, czyli super :)
    Ta wiosna zmotywowała mnie na całego czuje taką energie...i ochotę na wszystko
    co zielone :) Wprowadziłam dwa razy dziennie zielenine jak ja to nazywam, czyli
    do obiadu do mięska i na kolacje do jajek, na zmianę : micha zielonej sałaty z
    cytryną, olejem lnianym i octem jabłkowym i jakiś koperek lub pietruszka(pycha)
    lub szpinak lub brokuły lub sałatka z kapusty pekińskiej :)
    Waga na 11 tydzień 80 kilo coraz bardziej utrwalone :)

    Hasło na dziś jutro i pojutrze JEDZ ZIELONE !
    Wiosna wiosna ach to ty...:)
  • malgaska 24.03.06, 14:27
    Cześć dziewczyny :) Poniewaz byłam tu codziennie, uprzedzam że zniakam na jakiś
    czas :( czas zmienić klimat dzieciaczkom. Wyjezdzam z wagą 80 kilogramów i mam
    nadzieję wrócić z mniejsza, no a chociazby z taką samą ;)
    Tak, ze trzymajcie sie ciepło, chudnijcie w zawrotnym tempie i wspierajcie sie
    wzajemnie :)
    Po powrocie dam znać jak mi poszło :)
    Pozdrawiam.
  • olanc 27.03.06, 14:23
    Malgasko będzie Cię bardzo brakować. Bawcie się dobrze :). I napisz od razu jak
    wrócisz. No może jak się rozpakujesz ..;). Powodzenia w diecie i pozdrawiam
    serdecznie
  • malgaska 10.04.06, 13:46
    Witajcie Kochani, ale mi Was brakowało!!! Myślałam o Was cały czas. Ale się
    pozmieniało... J
    Tyle mam do napisania ... od czego zacząć ...chyba od początku... :)
    Strasznie bałam się tego wyjazdu, bo właśnie w grudniu u rodziców tyle
    przytyłam.. :) Ale nie było tak źle, a nawet jest dobrze. Nie tylko nie
    przytyłam ale i schudłam przez te dwa tygodnie Wróciłam z mniejszą wagą!!!
    Moje przemyślenia – jeśli my coś tak na prawdę chcemy osiągnąć, mamy swoje
    zasady to inni to szanują a nawet się dostosowują!!!
    Nasze dietowanie zależy tylko od nas.
    Miałam bardzo duże wsparcie od rodziców i znajomych. Starałam się nie sprawiać
    zbyt dużych „kłopotów” moim odchudzaniem i starałam się jeść to co oni :) tzn.
    jak oni rybkę pieczoną to ja tę samą, ale gotowaną. Jak ugotowałam sobie mięsko
    to miałam na dwa dni. Sama zaopatrywałam się w warzywa, później jak widzieli co
    jadam to mi to kupowali. Raz zjadłam tę samą zupkę co wszyscy tylko z mojego
    czystego lenistwa bo nie chciało mi się specjalnie dla mnie coś przygotowywać.
    Jednak muszę przyznać ze w tych naszych ziołach i całym menu jest coś takiego,
    ze jak się trzymam planu to nie mam żadnej chęci na coś niedozwolonego i nie
    jestem głodna a jak się wyłamałam to zaraz chodziła za mną ochota np. na coś
    słodkiego.
    A propo słodyczy to pokusy były i to nie złe bo to był czas pourodzinowy mojego
    taty i jego odejście na emeryturę więc były i torty i wszelkiego rodzaju
    ciasta, ale wiecie co... spokojnie poradziłam sobie z tym. Tort okazał się na
    szczęście dla mnie zbyt kremowy (ble) a z ciast odkroiłam sobie po takim
    malutkim kawałeczku centymetrowym dla posmakowania i wiecie co .... nie chciało
    mi się więcej. Pokusa opanowana. Mam zamiar wykorzystać to doświadczenie na
    święta.
    Cały czas piję siemie lniane rano i wieczorem, moja mama mi w tym towarzyszyła
    i też się przekonała.....i piłyśmy razem wodę żurawinowa, na dodatek w jej
    przypadku niby się nie odchudzajac przy mnie i tak schudła dwa kilo!!!
    Byłam też dwa razy na basenie i codziennie ćwiczyłam razem z kasetą przy muzyce
    po 50 min. Łał nawet nie wiedziałam że przy wydawało by się prostych
    ćwiczeniach można się tak zmęczyć :) .Te 50 minut szybko leci a jestem po taka
    mokra ze tylko po pod prysznic. Codziennie chodziłam na takie bardzo szybkie
    spacery tym bardziej ,że sprzyjało ukształtowanie terenu to osiedle położone
    jest na wzgórzu, więc tak opracowałam spacer że schodziłam dookoła na dół a pod
    górę schodami 160 stopni – super- obserwowałam jak z dnia na dzień rośnie moja
    kondycja nieraz z dwa razy schodami w górę w dół i w górę.. :)
    Fajnie jak można zostawić dzieci pod opieką a samemu zadbać o siebie. Nawet jak
    oglądaliśmy film to ja ćwiczyłam mój tata był pod wrażeniem. A na basen to
    potem sami mnie wyganiali.. :)
    A jak fantastycznie się czułam. Nadrobiłam zaległości towarzyskie i dieta to
    nie problem bo jak to są to moi dobrzy znajomi to nie problem umawiajac się
    zaznaczyć że nie jadam nic słodkiego i proszę mnie nie kusić...oni nie muszą
    nic szykować a ja nie mam wyrzutów sumienia . Czasami znalazło się jabłuszko
    czy grejfrucik.. :)
    Tak, że dziewczyny można zmienić swoje i innych przyzwyczajenia jeśli tylko MY
    tego chcemy.
    Kolejnym plusem z mojego wyjazdu było to , że zaczęłam powoli zmieniać
    garderobę :) !!! Obkupiłam się za wszystkie czasy dwie pary spodni nowe
    bluzeczki wszystko w nowych rozmiarach!!! Bo może waga na razie spada cały czas
    powoli ale systematycznie. Ale po swojej figurze widzę - zaczyna być widać
    różnice!!! I o to chodzi. Nie jest jeszcze idealnie ale jest różnica.....
    A propo wagi – to mam dylemat bo w końcu nie wiem ile na prawdę ważę ....
    bo ....ja posiadam taką zwykłą wagę z ikei za 10 zł u rodziców jest taka nowa
    elektroniczna i jest na niej spora różnica bo ponad dwa kilo!!! U tej na
    rodziców ważę 76!!! A na mojej ponad dwa więcej...:(
    I która kłamie...?????Tak na prawdę nie ważne... czuje się na te 76 i po
    rzeczach które zakładam też bardziej jestem skłonna przyznać że to prawdziwy
    wynik. Ale tak czy inaczej tendencja spadkowa jest a o to chodzi....!!! Na
    jednej i drugiej....ale coraz mocniej i mocniej marzy mi się taka elektroniczna
    dokładna waga .... samopoczucie też by było lepsze jak by pokazywała
    prawdziwą nie zawyżoną wagę...J
    Jeszcze przed wyjazdem myślałam tez o małej odskoczni od planu .. tak jak
    niektóre z was kusiła kopenhaska... ale teraz wiem na pewno , że to mi nie
    potrzebne NASZ plan działa !!! lepiej powoli a systematycznie Ja jestem wielkim
    zwolennikiem Planu Wypłukiwania Tłuszczu i jest to plan na całe życie... bo
    nawet jak się pogrzeszy to i tak działa... Zdecydowanie polecam !!!
    To na razie na tyle w ramach moich zaległości ale na pewno jeszcze się nie raz
    odezwę... w końcu WRÓCIŁAM!!!!! :)
    Serdecznie pozdrawiam.
  • malgaska 12.04.06, 10:22
    Witam, mamy okres sprzyjający refleksjom, czas zadumy... i pora na rachunek
    dietetyczny...
    Wytrwałam trzy miesiące na diecie. Zaczęłam 12.01. Stan wyjściowy 90 kilo. Jest
    78 ( na mojej wadze :).

    Czy mogło być lepiej - pewnie, ze mogło. Jak każdy miewam wzloty i upadki.
    Czy jestem zadowolona - pewnie, ze jestem!!! I to bardzo.
    Czy kontynuuje - pewnie, aż do skutku... czyli takiego stanu z którego będe
    zadowolona...
    Czy wytrwam - tego nikt nie wie... ale jeśli bardzo się czegoś chce, to można
    to osiągnąć..więc wytrwam.

    W tej chwili najbardziej przeszkadza mi moje lenistwo. Są chwile w których
    strasznie mnie dopada i nic mi się nie chce... szczytem jest wtedy zamiast
    sięgnąc po cos do jedzenia zdrowego, ale trzeba to troszeczkę przygotować,
    łapię sie za cos co wydaje mi sie na tą chwilę prostsze łatwiejsze.. otwieram
    lodówke i łapie się za kiełbaskę, bo od razu można ją skonsumować.. czyste
    lenistwo. Tym bardziej, ze staram się mieć w domu zawsze te produkty, które
    powinnam mieć. Więc to czyste lenistwo :(
    Na szczęście przy moim zmiennym temperamencie za chwile ogarnia mnie fala
    energii i działam dalej pokonując ta słabość.
    Z jednej strony - uwielbiam zmiany, wyjazdy. Z drugiej czasami potrzebuję
    trochę czasu aby wpaśc w nowy rytm :)
    Tak jest teraz - jestem w domu od dwóch dni. Pierwszego nie mogłam sie
    zmotywować aby poćwiczyć (choć na wyjeżdzie cwiczyłam codziennie). Wczoraj już
    było lepiej - godzina przy muzyce :), ale jeszcze nie mogłam sie zdecydować na
    steper :(. Dziś mam wielką chęc poprawy. Zobaczymy jak wyjdzie...
    Co jescze mi przeszkadza - pewnie powinnam iśc waszym śladem i nie przesiadywać
    tyle czasu przed kompem a poświęcic go na coś, co przyniesie więcej pożytku...
    ale nie mogę jestem chyba uzalezniona... :) więc piszcie częściej, żebym miała
    co robić... :)
    Obiecuję poprawę...
  • kamak23 12.04.06, 13:33
    Malgaska, Twój sukces jest ogromny, 12 kilo mniej, to wielkie osiągnięcie i
    chylę Ci czoła :) Jesteś silna i wytrwała, co już pokazałaś swoim rezultatem.
    Nie poddasz się na pewno, wiem to! A odpoczynek od ćwiczeń też jest potrzebny,
    mięśnie sie regenerują.
    Jeszcze raz Ci gratuluję!!!
  • olanc 12.04.06, 14:44
    Malgaska, jesteś moim wzorem jeśli chodzi o plan :) Świetnie Ci idzie, a
    odpoczynek też się przydaje. Pozdrawiam serdecznie :)
  • malgaska 13.04.06, 20:54
    Dzieki dziewczyny za ciepłe słowa..
    Coś trudno mi zapanować w ostatnich dniach nad moim lenistwem...okropnośc...nie
    mogę się wziąć tak solidnie do kupy...Planu się trzymam, gorzej z
    ćwiczeniami...Ale opanujemy to ... opanujemy :)
    Niestety znowu znikam na ponad tydzień, tym razem dłuższa przerwa swiąteczna.
    Do zobaczenia po powrocie... trzymajcie sie w miare możliwości...w razie czego
    po świetach ostro bierzemy się do pracy... :) Jak wrócę dam znać...pa pa
  • malgaska 22.04.06, 18:38
    Witam po świątecznie :)
    Wróciłam już wczoraj i przywitałabym się już z Wami wcześniej ale miałam
    problem wczoraj i dzisiaj do południa z gazetą, no tak długo sie wszystko
    otwierało, ze tylko nerwy można było sobie popsuć :) ale już jest ok,
    nadrobiłam zaległości w czytaniu i do roboty.
    Najpierw co u mnie. No tak jak u większości :) nie mam się czym chwalić :(
    wróciłam cięższa o dwa kilo znowu ważę 80 :(
    Nie jadłam co prawda chleba i ziemniaków, a mięso to już takie jak wszyscy
    pozostali domownicy, no i te ciasta mnie zgubiły... niestety. Nie udało się po
    kawałeczku.. :) I zaczęło się, jak tylko poczułam słodkie ciągle za mną
    chodziło. A ja nie miałam siły z tym walczyć.. :(
    Niestety u mnie sprawdza się zasada lepiej wcale niż troszeczkę... nie umiem
    nad sobą jeszcze zapanować, a granice łatwo przekroczyć.. :(
    No ale na szczęscie świeta wielkanocne raz w roku i takie wyjazdy. Było miło
    ale się skończyło. I teraz do roboty.
    To co dziewczyny od poniedziałku koniec taryfy ulgowej dla siebie i bierzemy
    sie ostro za wypłukiwanie tego wstrętnego tłuszczu. Tylko systematyczność
    konsekwencja i nasz upór dadzą wyniki!!! Wiemy, że mozna, że potrafimy..
    Jestem z Wami, koniec wakacji na razie od wszystkiego...troche sie teraz
    pomęczymy aby za parę miesięcy zbierać plon naszej pracy... ciężkiej pracy
    niestety... ale za to potem jaka radocha - pomyślmy nad tym...
    Tym bardziej, ze u mnie zamiast wiosny przyszło lato... gorąco jak nie wiem co
    tylko na krótki rękaw... i jak tu ukryć te fałdki i inne rzeczy.. ha ha pod
    kurteczka się już nie da...:)
    Pozdrawiam Was cieplutko i bardzo słonecznie...pa pa
  • bozzar 22.04.06, 19:04
    Witaj malagaska...pusto troszke było bez ciebie...
    widzisz twoja waga 80 kg...jest jak na razie moja docelową;-)) mam 90 kg na
    liczniku i byłabym szczęsliwa ważąc tyle,co Ty..jak zawsze punkt widzenia jest
    zalezny od punktu wyjściowego!! Ale gratuluje zrzucenia ponad 10 kg!!! toż to
    10 torebek cukru,którego nie musisz juz na sobie nosić!!! Wow!!
    ja zaczynam kuracje Adipexem...chyba juz tak jestem zdeterminowana...;-((
    cos nie udaje mi sie zrzucic tej wstrętnej nadwagi...spróbuje podstepem;-))
    Pozdrawiam i zycze duuuzo wytrwałości!!
    --
    "Nie chodzi o to,co cie spotyka.
    tylko o to,jak dajesz sobie z tym radę?"
  • malgaska 23.04.06, 23:28
    Wielkie dzięki bozzar...za wszystko...
    Tak się nad Tobą zastanawiałam.. bo wyjściową miałysmy taką samą, ale ja
    rzczywiście 90 wazyłam bardzo krótko, bo w pore sie pozbierałam i wtedy właśnie
    tutaj trafiłam. Czy u Ciebie ta waga to długo już Ci towarzyszy? Bo może za
    mocno się utrwaliła... i wtedy nawet jak cos zrzucisz a nie trzymasz dalej
    zasad to ona uparcie wraca do tego pułapu..?

    Dziewczyny wpadki każdemu sie zdarzają grunt sie nie poddawać i mieć szczerą
    chęc zmiany stylu życia, nawyków jedzeniowych...bo to nie kwestia wytrwania na
    diecie tydzień dwa czy miesiąc...szczególnie jak się ma nadwagę taką jak my
    ponad 20 i więcej kilo... uda sie nam powolutku krok po kroczku wyznaczajmy
    sobie małe cele i dążmy do niech a potem następne i następne aż w końcu nam się
    uda... ja w to głęboko wierzę.. a Wy?

    Też jestem zmęczona, tez czasami mi sie nie chce... ale w koncu się mobilizuję
    i jakoś sie udaje pomalutku pomalutku ziarenko do ziarenka aż zbierze sie
    miarka...:) mam nadzieję, że uda mi się sporo jej zebrać...
    Jest ciężko sie zebrać po przerwie... oj cieżko i nie ważne czy dopiero
    zaczynasz czy już jesteś na diecie dłużej jak sobie odpuścisz to zawsze powroty
    sa cieżkie... i tego doświadczamy..:)
    Ale w końcu po co jest to forum? :) Ogłaszam pełną mobilizację naszych sił
    najlepiej od jutra ...wszystkie zaczynamy ... może i znowu ...ale co tam..
    teraz nam sie uda... czekam na wasze raporty w tej sprawie.. :)
    Pamietajcie koniec taryfy ulgowej dla siebie.. :) ZACZYNAMY pa pa
  • olanc 24.04.06, 11:01
    Malgasko, jest coś w tym na co zwróciłaś uwagę jakiś czas temu. Menu planu jest
    tak ułożone, że człowiek przyzwyczaja się i nie ciagnie go do zakazanych
    potraw. Jednak wystarczy jedna niekonsekwencja i zaczyna się, a to cukiereczek,
    a to rogaliczek, a to jogurcik itd. No, ale Easter Time za nami, a wielka
    przygoda ze zgubionymi kg przed nami :). Także i ja z przyjemnością czytam
    Twoje komentarze, tchną prawdziwym optymizmem, a tego nam trzeba. pozdrawiam :)
  • bozzar 24.04.06, 17:52
    Oj malgaska..moje 90 kg towarzyszy mi juz jakis czas...waga wahała sie o 2
    kg ...az mnie dopadło nadcisnienie...i koniecznosc zajęcia sie swoimi
    kilogramami!! teraz jestem na Adipexie...kamikaze ze mnie ,co? ale czuje sie
    wspaniale..bez zadnych skutków ubocznych...musze ostro zacząć..zeby pózniej
    przejsc na łagodniejsze formy redukcji nadwagi...
    trzymam kciuki za powrót do planu! i sledzę poczynania!!
    --
  • malgaska 25.04.06, 11:39
    Witajcie i jak tam udało Wam się zmobilizować od poniedziałku?
    Bo mi tak... na razie idzie opornie ale się rozkręcam... wczoraj planu ładnie
    się trzymałam, ale pod wieczór czułam jednak głodek...ładnie rozepchałam sobie
    żołądek...znowu przesladowało mnie to uczucie.. zjadłabym cos zjadłabym...ale
    nie - woda i warzywka i udało sie opanować ... mam nadzieje ze dziś będzie już
    lepiej :)
    No i efekty na wadze od razu się pojawiły a to takie mobilizujące...:)
    Dziś rano było już 78,8 więc odrabiam straty :)
    A nie pochwaliłam sie Wam, ze teraz już mogę podawać sobie i Wam dokładniejszą
    wagę..mam elektoniczna z dokładnością do 0,1. Teraz mam pełną kontrolę nad moim
    odchudzaniem!!!
    Z ciekawostek w pierwszym dniu pełnego planu czyli wczoraj znowu miałam ból
    głowy...ciekawe co to za zjawisko.. ale przeżyłam..
    No a jak u Was?
  • olanc 26.04.06, 10:08
    Mnie idzie średnio. Pół dnia się trzymam , w pracy łatwiej, ale w domu to już
    gorzej. Nie potrafię się wyrzec chleba, choć jem 2 kromki max., wczoraj, przy
    okazji przyjmowania gości, siegnęłam po pierniczki...Trochę ta moja dieta
    chaotyczna, ale dziś miałam znów 74 kg...Mam nadzieję, że mi się
    utrwali....Fajnie mieć taką dokładną wagę...Można się cieszyć każdym straconym
    dekagramem. Pozdrawiam :)
  • malgaska 26.04.06, 23:13
    Tego mi było trzeba aqua... rewelacja, odkąd wypróbowałam te zajecia juz takiej
    radości nie sparawia mi same pływanie ale właśnie te ćwiczenia w
    wodzie..rewelacja!
    Dwa tygodnie przerwy w zajęciach i odczułam różnice w kondycji :) niestety :)
    Moje dietowanie powoli wraca do normy.. czyli jest coraz lepiej...pokusy już
    nie takie silne...ale czasami też coś mi podszeptuje... a moze to i owo
    spróbujesz.. :)próbuję z tym walczyć...z coraz lepszym skutkiem :)!
    Te upały w ostatnich dniach mobilizują mnie do walki o tyle, że pojawia się
    problem co na siebie włożyć.. :)
    żeby nie było za gorąco, ale i też troszkę zakryć co nieco :) patrze na
    laseczki w kusych spódniczkach i z gołym pepkiem i mam zamiar zakyć się jeszcze
    bardziej, ukryć...wyglądać jak one to nawet nie chcę.. ale chciałabym zeby
    problem ubioru nie był już takim problemem..:) Żeby mozna było normalnie wejśc
    do sklepu i jak coć sie podoba to po prostu to kupić i czuć się w tym
    swobodnie :) Pomijam kwestie pieniędzy chodzi mi tylko o samą możliwość
    wyboru :)
    Właśnie dlatego między innymi chcę schudnąc..
    Właśnie dowiedziałam sie, że będę mieć w tym roku jeszcze jedno wesele już w
    lipcu, wcześniej wiedziałam o wrześniowym :) wiec kolejny bodziec do walki z
    kilogramami, chcę - będę - muszę wyglądać na nim rewelacyjnie :) :)
    Więc do dzieła walka trwa...
  • malgaska 29.04.06, 13:30
    Długi majowy weekend zaczęłam niezbyt pomyślnie :(
    Nagle ni z tego ni z owego w piątek rano złapał mnie przerażliwy ból gardła ból
    głowy wszystko mnie boli do tej pory niesamowity brak sił...dietowaniu to nawet
    sprzyja nie mogę za bardzo nic przełykać :) nie mówiąc że nie mam nawet siły
    mysleć o jedzeniu a co dopiero jeść :) i to jest jedyny plus...
    Ale w piątek rano było na wadze 77,2 czyli przez cztery dni na 1 fazie planu
    prawie 3 kilo!!! Zobaczymy jak po choróbsku.. :( bo na razie prawie na lekach
    jade...nasze siemię lniane jest w takich momentach prawdziwym wybawieniem :)
    Wyjazd odwołany...:( a pogoda pod psem, od rana zimno i deszczowo - to jedyne
    pocieszenie...że muszę siedzieć w domu...
    Jak ktoś jeszcze został w domu w najdłuższy weekend majowy niech pisze.. :)
    bo brakuje liderek pisania kamak i olanc :(
    Ja odezwę się w miarę sił witalnych :)
    Pozdrawiam wszystkich majowo :)
  • malgaska 01.05.06, 21:51
    Po trzech dniach chorowania wyrażna poprawa :) Znowu wstępują we mnie siły
    witalne...choroba wchodzi w kolejną fazę...teraz mam jeszcze paskudny kaszel
    szczególnie dusi mnie wieczorami :) ale idzie ku lepszemu...
    Dziś po południu nawet pogoda się w końcu polepszyła przestało padać i
    słoneczko zaczęło świecić i zaraz zrobiło się jakoś miło i przyjemnie i
    wyrażniej cieplej...więc nawet wybraliśmy się rodzinką na spacerek :)
    Niestety wraz z poprawą zdrowia poprawił mi się dzisiaj apetyt :) ale dziś się
    sama rozgrzeszyłam z tego powodu - jutro zapanujemy nad tym...
    No tak... mało kto tu teraz zagląda...:) dziewczyny wyjechały, dorocia
    świętuje...choć się "dziwię" pogoda paskudna w całym kraju a tu wszyscy
    wyjechali.. :)piszę tak bo Wam troszkę zazdroszczę... :)
    Wiec bawcie się dobrze i świętujcie.. pa pa Niech żyje nam Maj!!
  • angel100 01.05.06, 22:07
    Niestety nie wszyscy wyjechali.J również siedze w domu choś miałam być w
    Londynie.Moje małe dziecię kilka dni temu miało napad kaszlu.Horror 15 minut bez
    przerwy, niestety ataki zaczęły się powtarzać.Lekarz , badania.Niestety alergia
    postanowiła się ujawnić właśnie w jego 3 urodziny.Niestety jest obciażony po
    tatusiu.Właśnie pyli brzoza i topola i to one są odpowiedzialne za stan mojego
    Kornela.Nie wyjechałam więc ,bo czekałam na wyniki badań małego.Mój szanowny
    musiał.Miał przeprowadzkę do Londynu.Wraca jutro.Mieliśmy spędzić tam 2 dni a tu
    lipa, a raczej topola powinnam powiedziec.Moja teściowa mieszka w Londynie więc
    może nie były by to najmilej spędzone 2 dni , ale zawsze to jakaś rozrywka.
    Pozdrawiam Małgosię i wszystkie wypłukiwaczki i te w domu i te na wyjeżdzie.
  • malgaska 04.05.06, 23:19
    Dzięki angel, alergia to rzeczywiście nic przyjemnego... brrr , a jeśli jeszcze
    dotyka naszych pociech...będzie dobrze, a drzewa w koncu przestaną pylić...
    duzo zdrówka dla synka...i wytrwałości dla mamy :)

    Weekend na forum trwa nadal jak widać po wpisach :)
    Ja też zaczęłam korzystać z coraz ładniejszej pogody i urządzamy sobie
    całodniowe fantastyczne wycieczki krajoznawcze...wczoraj po sztolniach :)
    dzisiaj po kurortach uzdrowiskowych :) w koncu kaszel nadal mnie dusi, moze
    pomoże.. :)
    W związku z tym plan wypłukiwania tłuszczu w pełnym zakresie zawieszony.. ale w
    miarę uważam na to co jem :) I waga 77 utrwala mi się coraz bardziej :)
    Oby tak dalej...
    Czekam na Was Drogie Wypłukiwaczki z utęsknieniem, bo w grupie znacznie rażniej
    i ruch na forum sie zrobi.. :) a te co wrócą z wojaży to dopiero będą miały o
    czym pisać... :) pa pa
  • malgaska 08.05.06, 10:02
    Witajcie dziewczynki!
    Moje dietowanie trwa i ma się dobrze, dziś rano 76,4 ! Czyli tendencja spadkowa
    trwa!
    Ale cały czas walcze z różnymi pokusami :) nie zawsze wygrywam. Już dawno
    stwierdziłam, ze nie mogę mieć rzeczy zakazanych w domu ;) Nie mam już od dawna
    słodyczy i po prostu ich nie kupuję, wtedy jest dobrze. Ale... mam w lodówce
    zapas deserków dla moich dzieci monte danonki jabłuszka itp.
    I co może wymyśleć taki łakomczuszek uzależniony jak ja :) Że po połączeniu
    danonka waniliowego i jedego monte powstaje pyszny krem kakaowy...na moja
    zgube... straszne...wyrzuty straszne bo nie dość że jem, to objadam
    dzieci...ale z drugiej strony chwila przyjemności od czasu do czasu też się
    należy... nie? :)
    A dziś majonez... też nie kupuje, bo jak mam w lodówce, tak tylko zeby był jak
    by był potrzebny :) to jakoś odruchowo po niego siegam, a jak nie ma, to nawet
    sałatkę z tuńczyka nauczyłam siebie i rodzinkę jeść bez majonezu tylko z olejem
    lnianym i przyprawami...ale dziś majonez był w lodówce...:(
    Więc jak widzicie, nigdy nie jest łatwo i pewnie juz zawsze będę musiała uwazać
    co jem, ale pomimo wszystko jakoś chudnę i próbuję zmienić swoje nawyki
    żywieniowe...i tak na prawde, pomimo ze czasami ulegam tym pokusom, na tym moim
    dietowaniu jestem szczęśliwa...
    Teraz kolejny cel - zblizyc się do 70! I musi się udac :)
    Uroczystości w tym roku namnozyło mi się strasznie ;) właśnie dowiedziałam się
    o kolejnej, ale jest jeszcze trochę czasu na dopracowanie formy...a to
    dopinguje...
    Na koniec pożale sie jeszcze nadal na moje zdrówko, a co..;) po tygodniu
    samodzielnego leczenia i tak wylądowałam u lekarza.. który stwierdził, że to
    tylko... zatoki :) zatoki to juz teraz mnie nie bolą, ale ten kaszel dusi mnie
    strasznie...ale podobno nic mi nie jest...:)
    Czekam na wasze relacje ze zmagań :) kamak witaj i cieszę sie ze wróciłaś,
    olanc pewnie jeszcze dziś świętuje..., angel co nowego?, bozar mam nadzieje ze
    nadal ok, a co u nowych dziewczyn??? zaczełyście? misia jak tam? pozdrawiam
    dorocie i wszystkie inne wypłukiwaczki i czytelniczki ;)
    Do dzieła...
  • olanc 08.05.06, 10:24
    Malgasko idziesz jak burza ! Za parę dni mnie przegonisz ! Niestety długi
    weekend, zwłaszcza jego końcówka nie była dobra dla mojej diety i dlatego waga
    mi dziś wskazała 73,5 kg. No i dziś mam kolejny powrót...Mam nadzieję, że
    czujesz się lepiej, i bardzo dziękuję za życzenia. Pozdrawiam :)
  • malgaska 11.05.06, 12:57
    A muszę troszkę popisać moze mi lepiej się zrobi....troszkę się załamałam ale
    nie nie dietą... choć w takich momentach to nie za bardzo chce się jej
    przestrzegać...
    Jestem żywym dowodem na to że alergia dopada kazdego w każdym wieku w każdym
    momencie...a nawet nie mam pewności czy na pewno chodzi o alergie...ryczeć mi
    się chce..ale po kolei... najpierw sama się leczyłam tona leków... potem
    trafiłam do lekarza który przepisał bardzo silną dawkę kolejnego leku.... i tak
    mi się wydaje, że to po tym.. choć pewności nie mam.. ale od wczoraj dziewczyny
    po prostu puchnę...szczególnie na twarzy a moje ciało pokryło się okropnymi
    swędzącymi plamami...nie muszę więc chyba pisać ze jestem załamana...leki
    odstawiłam...dusi mnie nadal kaszel i katar... mam kolejne leki tym razem
    antyalergiczne..i zobaczymy...
    Nie muszę mówić, jak te leki wpłyną na moją wątrobe i proces odchudzania... już
    teraz widzę, że moje chudnięcie sie zatrzymało...no nic byle by w koncu minął
    ten horor bo za chwilę będę wygladać jak jakiś potwór...
    Bardzo Was przepraszam, nie lubię się użalać nad sobą...ale musiałam się
    wygadać...:)
    nawet czuję jak uszy mi puchną i swędzą.. to jest straszne...nie daje radyyyy...
  • olanc 12.05.06, 09:06
    Biedna Malgasko, faktycznie nieciekawie to wygląda. Natomiast jak trzeba to
    trzeba, Twoja wątroba na pewno te leki przetrzyma, a to, że zatrzymało się
    chudnięcie to jest też przecież związane z puchnięciem. Zresztą zobacz w
    książce czy nie powinnaś przez jakiś czas odżywiać się normalnie. Przecież jeść
    normalnie wcale nie oznacza tyć tylko przy pilnowaniu kalorii też się schudnie.
    Tyle, że spadek jest mniejszy niż w planie, ale za to trwały. Wygląda na to, że
    będziesz sobie musiała wszystko teraz od nowa poukładać, ale poradzisz sobie,
    bo po tym co zawsze pisałaś uważam, że masz w sobie więcej optymizmu niż
    przeciętna dawka przypadająca na osobę :). Trzymam za Ciebie kciuki i życzę
    żeby Ci to wszystko jak najszybciej przeszło. Pozdrawiam
  • malgaska 12.05.06, 10:14
    Dzieki WIELKIE Olanc... cos w tym jest :)
    Bo właczyłam już dziś komputer z mocną chęcią poprawy :)
    Pomyślałam sobie co nas nie wykończy to nas wzmocni.. :) he he gdzieś to
    usłyszałam czy jakoś tak :) a mnie to chorowanie na pewno nie wykończy... nie
    dam sie...chyba rzeczywiście jestem nie-poprawną optymistką...

    Dziś mija 4 miesiące mojego dietowania hi hi :) Więc pora na raport. Wynik na
    dziś 76,3. Zaczynam kolejny 5 miesiąc!
    Statystycznie po 17 tygodniach - 14 kilo, czyli mogło być lepiej...ale... bo
    zawsze mamy jakieś usprawiedliwienia dla siebie :)
    Biorąc pod uwagę, że było miesiac temu 78 i były święta i wzrost wagi i ponowny
    spadek i to paskudztwo w końcówce to chyba nieżle... co ? :) trzeba sie jakoś
    pocieszyc...no nie...
    Wracam do planu bo pomyślałam sobie, że właśnie nasz plan jest tak świetny ze
    nie tylko nie zaszkodzi ale właśnie pomoze obciążonej wątrobie pozbierać sie po
    tych tonach leków...coś tylko muszę poczytać o siemieniu bo wydaje mi sie że
    gdzieś pisało :) że ogranicza wchłanianie się niektórych leków na pewno
    hormonalnych ... to pamietam... sprawdze..
    A u mnie lek antyalergiczny zaczyna chyba działać.... bo aż tak dziś nie
    swędzi.. ale nadal jestem jak ten wąz .... centkowany...i ponownie kaszlący :)
    ale inaczej :) bedzie dobrze...
    Dziewczyny skoro można po czymś "takim" się pozbierać to Wy również mozecie
    pokonać swoje słabości... jeśli tylko tego bardzo chcecie...
    wszystko zalezy od nas samych...pamietajcie...upadać każdy ma prawo...a im
    szybciej sie pozbieramy tym lepiej dla nas...tak na prawde nikt inny za nas
    tego nie zrobi przeciez :)
    Miłego symatycznego i bardzo pogodnego dnia życze wszystkim... pa pa
  • malgaska 15.05.06, 10:11
    Zaczął sie mój 5 miesiąc :)
    Witajcie, nie wiem ja Wy ale ja się po prostu biorę ostro do roboty... i kropka.
    Mam dokładnie miesiąc do swoich urodzin, juz wiem, że planu nie uda mi się
    zrealizować...bo czy możliwe jest 10 kilo w miesiąc? :) zreszta może i możliwe
    ale nie o to chodzi...ma być trwale i zdrowo...więc zrobię wszystko aby wynik
    był jak najbardziej satysfakcjonujacy dla mnie choć pewnie nie imponujacy... :)
    Z moją alergią jest juz na tyle dobrze, że pozwala mi zapomnieć powoli o
    sobie.. :)a to juz super!!!
    Musze się jakoś zmobilizować do ćwiczeń.. bo z tego wszystkiego od podjadania
    tych deserków znowu poszło mi w brzuch...i to potwierdza chyba pewną teorię
    zeby w czasie diety unikać produktów mlecznych u osób ze skonnością do tycia
    brzusznego :) czy jakoś tak...
    Ale rozumiem Was bardzo dobrze...tak trudno sie zmobilizować....ale jest to
    przecież możliwe...możemy pokonać swoje słabości.
    Wczoraj moje kochanie wyjęło walizkę w której trzymam fajne rzeczy te sprzed
    ciązy, a tym samym z dobrej wagi...i niestety...jeszcze sporo brakuje, aby
    zmieścić sie w ulubione garsonki, gorsecik czy spódnice.. :)
    Ale takie przymiarki fantastycznie mobilizują...polecam, może na Was tez taki
    sposób podziała... :)
    A wiecie co mnie najbardziej oczywiście w sensie pozytywnym wkurza - czytaj
    mobilizuje - jak nie mogę się wcisnąć w spodnie męża...w które on z łatwością
    wchodzi...to straszne..nie?
    Moze to jest jakiś pomysł..może powinno się chodzić po domu w rzeczach za
    małych za ciasnych aby stale nam przypominały, że mamy się starać...:)
    I choćby miało to trwać kolejne 5 miesięcy...dopnę swego choćbym nie wiem co...
    A WY ????
  • olanc 16.05.06, 12:42
    No i my też się meldujemy, znaczy ja. Jak napisałam już u siebie w wątku, nie
    da się być trochę na diecie, dlatego od przyszłego tygodnia (w tym jadę na
    kilkudniowe szkolenie) zaczynam zgodnie z zasadami. Oby choć trochę podziałało
    bo potrzebuję sukcesu. Dzięki za Twój zaraźliwy optymizm. Pozdrawiam
  • malgaska 17.05.06, 23:08
    Dziś jestem z siebie bardzo zadowolona, miałam bardzo aktywny dzień i prawie ;)
    zero wpadek...
    Mam postanowienie chodzić z rana na długie szybkie spacery, oczywiście moje
    będą jeszcze urozmaicone pchaniem wózka :) mała się dodatkowo dotleni a ja mam
    nadzieję pospalam trochę kalorii i rozruszam tę machinę spalania :)
    dziś co prawda rano wypadło dopiero o 11 :) ale i tak dobrze...grunt to
    zacząć...potem mam nadzieję samo się potoczy...znalazłam sobie bardzo fajną i
    przyjemną trasę na takie spacerowanie i jestem z tego faktu bardzo zadowolona.
    Dodatkowo ciesze sie że nadaje się ta trasa do jeżdzenia na rolkach, które
    uwielbiam ale dawno nie miałam okazji wypróbować...ostatnio jeżdziłam jeszcze w
    pierwszych miesiącach ciąży...czyli dawno bo z dwa lata temu :)
    No ale zeby pojeżdzić to muszę całą rodzinę szczególnie męża zaangażować, (a to
    już nie takie proste:)) bo chyba nie widziałam mamy pchającej wózek i jeżdzącej
    na rolkach :) aż takiej sensacji nie bedę wzbudzać...wystarczy że będziemy
    chodzić po tych alejkach jak szalone...hi hi bedzie ubaw...
    Po południu i tak mam zawsze przymusowy spacer bo chodzimy również długim
    spacerkiem po starszą do przedszkola... tak ze mam nadzieję że to pomoże -
    ruch ruch ruch ...bo na placach zabaw to już bardziej statycznie spędzam
    czas... chociaz czasami też się nabiegam za tym prawie półtorarocznym
    brzdącem :)
    Jak już aganiok zainicjowała punkt co jadamy kiedy dietujemy... zreszta to
    bardzo dobry pomysł.. to też się pochwalę swoim menu :) dziś rano na śniadanie
    koktajl truskawkowo-serwatkowy z olejem :), kawa +jabłko, obiadek mój ulubiony-
    zielona sałata z koperkiem skropiona octem jabłkowym olejem i cytryną z
    łyżeczką musztardy francuskiej tej z kuleczkami czyli gorczycą :) do sałaty
    wkrajam sobie wcześniej ugotowaną w ziołach pierś z kurczaka, już zimną.
    Wychodzi z tego taka pyszna sałatka - pycha polecam. Wyszło tego na tyle dużo,
    że miałam i na obiad i na kolację...wiec na nic innego nie miałam już
    miejsca ... no i jeszcze zjadłam grejfruta...oczywiście pomiędzy na początku i
    na końcu pozostałe stałe punkty planu...czyli siemię, woda z cytryną i woda...
    bo teraz jestem tylko na wodzie... na razie nie mam żurawinki...
    no tak ale malinek nie przebiję ;)
    Piszcie jakie Wy macie pomysły na menu wypłukiwaczki...Można też swoje przepisy
    umieszczać w specjalnym wątku Nasze przepisy zgodne z planem lub w swoich :)....
    Na razie muszę skończyć, żeby zwolnic kompa mojej drugiej połowie :) ... pa pa
    a mam jeszcze kilka pomysłow....
    Do kolejnego napisania...pozdrowionka
  • malgaska 19.05.06, 10:55
    Witajcie,
    Menu na dzisiaj :) śniadanko gotowany kalofir (został mi z wczoraj) z
    jajeczkiem w formie sałatki, kawa+jabło, na obiadek przewiduje gotowaną pangę w
    ziołach, surówka najprawdopodobniej z kapusty pekinskiej :), owoc, i pod
    wieczor koktajl serwatkowo- truskawkowy...
    Waga z rana 75,9 :) czyli lokomotywa się powoli rozpędza....:)
    Niestety przy dzieciach plany trzeba nieustannie weryfikować... bo wczoraj
    starsza juz nie poszła do przedszkola tylko poszłysmy do lekarza...katarki i
    kaszelki... ale wole ją przetrzymać, aby mi się bardziej nie rozwaliła... a co
    poza tym idzie wczoraj nie było szybkiego i długiego spaceru porannego.. ale to
    wciąż świetny pomysł i co się odwlecze to nie uciecze...gdy tylko bedę miała
    sposobność zrealizuję swój pomysł...wczoraj wskoczyłam za to na steperek :)
    A jak wasze motywacje i chęci.. ????
    Taka myśl mi przyszła do głowy w związku z menu... oczywiście dobrze by było
    nie myśleć stale o jedzeniu...ale na pewno warto pomysleć o tym co dziś -jutro
    planujemy zjesc w związku z dietą, przygotować sobie produkty i nie za dużo na
    zapas..wszystko po to aby potem przypadkowo nie sięgnąć po cos
    niedozwolonego... moze nawet dzień wcześniej sobie niektóre rzeczy już
    przygotować... po to aby jak wracamy z pracy czy długiego spaceru i po powrocie
    nie rzucić się na byle jakie jedzenie, a tak będzie na nas czekać coś zdrowego
    i pożywnego...mieć pod ręka w domu zawsze owoce, warzywa i wode...
    Chciałam Wam jeszcze podać mój sposób na pokusy...wspominałam o ostatniej
    słabości do deserków dzieci...znalazłam na siebie sposób...ponieważ muszą być
    one w lodówce na zapas, bo kupujemy raz na jakiś czas w większych
    ilościach :)...żeby mnie nie kusiły wystarczyło żebym je zakryła srebną
    folią !!! i zadziałała chyba zasada czego oczy nie widzą tego sercu nie żal :)
    skutek od kilku dni już ich nie podjadam...i mnie aż tak nie ciągnie...takie
    proste a zarazem genialne...unikanie pokus jest lepsze niż walka z nimi!!!!
    A nie pochwaliłam się jeszcze jednym suksesem, majonez... też była moja
    słabośc...i najlepiej jest jak go wcale nie kupuję, przynajmniej staram się,
    ale po jakimś długim czasie skusiłam się i kupiłam ...tak tylko aby był jak
    bedzie potrzebny...no i zaczęło się tu łyżeczka tam łyczeczka tak jakoś
    odruchowo machinalnie... i zawsze rzucał mi sie w oczy po otwarciu lodówki nie
    wiedzieć czemu :) po takiej trzeciej łyżeczce... wkurzyłam się nas siebie...i
    co zrobiłam po prostu wyrzuciłam ponad pół słoika majonezu do kosza...i mam
    spokój...i na pewno juz nie kupię... po co ma kusić
    Tak jak widzicie nalezy znależć sposób na siebie!!! zawsze to podkreślam, bo u
    jednego bedzie to działało u innego co innego...ja wiem, że u mnie sprawdza się
    unikanie pokus...
    Pozdrawiam i życzę udanej walki z Waszymi pokusami... pa pa :)
  • malgaska 22.05.06, 12:45
    Witajcie wszystkie starajace się mniej i więcej :)by być znowu motylem :)
    Ja dziś od rana postarałam się więcej, czyli zaczęłam realizować swój plan
    porannych spacerów, łał było super a jaka pozytywnie doładowana jestem :),
    wróciłyśmy, dzidzia spać a ja mam chwile dla siebie :) troszke menu mi się
    poprzestawiało bo zaczęłam od kawy :( przed wyjściem woda cytrynowa i dopiero w
    południe zjadłam śniadanie jajecznice na wodzie ze szczypiorkiem i pomidorkiem,
    dziś mi na obiad znowu wypada moja zielona sałatka, wieczorem koktajl
    serwtkowy, pomiedzy owoce oczywiście.
    W ogóle pieknie jest dzisiaj, tak pięknie świeci słoneczko i nastrój od razu
    lepszy w odróżnieniu od wczorajszego dnia... pochmurnego i wietrznego...ale
    wczoraj pomógł mi jeden super duszek pozbierać sie z dziwnego nastroju i dzięki
    temu popołudnie było jednak udane...dzięki kamak :) zmotywowała mnie swoim
    przykładem i dzieki niej wskoczyłam na steperek i ze zdziwieniem odkryłam ze w
    ciągu 45 minut można spalić 370 kalorii!!! według licznika, a myślałam ze
    mniej ;)
    Tak sobie myslę, że teraz - wiosną jest naprawdę dobry moment aby powalczyć z
    naszymi kilogramami - bo jak nie teraz to kiedy bedzie łatwiej??? :)
    teraz i łatwiej o wszelką zielenine i ruchu zażyć na świeżym powietrzu
    przyjemniej...i słoneczko i ...więc wykorzystajmy to...
    jeszcze bedę motylem... :)
  • olanc 24.05.06, 11:44
    Jak poranne spacerki Malgasko ? :) Chodzisz z wózkiem czy z Maleństwem za
    rękę ? Ja wczoraj byłam bez auta i wracałam do domu z Małym w wózku tzw.
    parasolce. Tak się zmachałam jazdą po dziurach po zimie, że mi ubyło pól
    kilo :). Jednak od dziś znów auto w ruch, bo to jednak oszczędnośc
    czasu...Pozdrawiam wiosennie :)
  • malgaska 24.05.06, 12:48
    Melduje posłusznie, że plan cały czas w trakcie realizacji :) juz trzeci dzień
    rano zasuwamy...w wózku jak najbardziej w wózku bo to mają byc takie bardzo
    szybkie spacery, żeby pospalać tłuszczyk...a za rączkę to daleko jednak byśmy
    nie uszły :) Idzie mi się coraz lepiej i szybciej...to sa takie prawie biego-
    marsze :) wczoraj mierzyłam czas i wychodzi tak 45 minut takiego intensywnego
    chodzenia, można się spocić w każdym bądz razie :) a na spacerku pozostajemy
    jeszcze dłużej...póżniej wysadzam małą, żeby i ona połaziła troszeczkę...myślę
    że wyjdzie to na dobre i mi i jej ;) bo po takim spacerku mała pada i grzecznie
    idzie spać na dwie godziny...a potem znowu musimy wyjśc po starszą do
    przedszkola...tak że podoba mi się takie intensywne życie...tak sobie
    pomyślałam, dzisiaj, że to dla mnie jedyna okazja póki jestem na
    wychowawczym...bo jak do pracy trzeba bedzie pójść to sama wiesz, ze to już nie
    takie proste...więc zawsze trzeba wykorzystać wszystkie mozliwosci jakie się
    ma...
    no z parasolką to troche było by trudniejsze, ja mam spacerówkę na dużych
    kołach - nie jest to wózek co prawda do joggingu, ale próbowałam już, biega się
    z nim też ok :)
    Grunt to systematyczność...o ile nic nie stanie mi na przeszkodzie to nie
    popuszcze...tym bardziej, że po takim wysiłku lepiej się trzyma dietkę mając
    świadomosc ile się trzeba napocic, aby ten nadmiar spalić :)
    Pozdrawiam wszystkie dziewczyny i jak zobaczycie gdzieś biegającą mame z
    wózkiem to się uśmiechnijcie :)))
    Aha... skonczył mi się olej kilka dni temu i bardzo mi go brakuje...i dopiero
    dzisiaj wpadłam na to, że ta fabryka oleju znajduje sie bardzo blisko mnie...
    taka bystra jestem, nie :)) zadzwoniła zamówiłam i nawet jeszcze dzisiaj mogę
    odebrać osobiście co zmniejszy koszty...bardzo jestem ciekawa smaku i czy jest
    różnica w tym oleju lnianym nieoczyszczonym....nie omieszkam zameldować przy
    nastepnej okazji... pa pa
  • aganiok32 24.05.06, 13:18
    muszę się zmobilizować i wstawać z pół godziny wcześniej i chyba też zacznę
    praktykować :)
    A przepisy niektóre wykorzystam.
    Powodzenia!
    --
    .......................................
  • malgaska 24.05.06, 22:53
    I jeszcze na wieczór aquaareobik, tym bardziej ze to przedostatni bo kończy mi
    sie z końcem maja karnet, niestety :(
    Ale gdzieś zgubiłam kondycje...czuję taką niemoc... na nic nie mam siły...dziś
    byłam ostatnia wszyscy mnie wyprzedzali...choć swoją drogą zauważyłam też ze
    dziewczyny oszukują przy wykonywaniu ćwiczeń byle by szybciej a nie dokładniej
    przeciez oszukują tylko siebie...dziwne..
    Ponieważ padam ze zmęczenia to krótko dzisiaj :)))
    menu obiadek : szpinak pomieszany z pokrojonym w kostkę ugotowanym w ziołach
    kurczakiem...dobre
    A olej lniany nieoczyszczony Oleofarmu - wspaniały - ma delikatniejszy smak niż
    ten sam w małej butelce, nawet tej samej firmy, choć ja w ogóle już bardzo
    lubie smak oleju :) kolor jakby mętniejszy, duża litrowa butla bardzo dobrze
    zabezpieczona w styropianie, więc spokojnie przetrwa przesyłkę w razie czego,
    dołączone świadectwo...wypróbowałam - polecam
    Pa pa
  • malgaska 25.05.06, 13:01
    Hejka, waga taka sobie ;) 75,8. Ale słuchajcie, dzisiaj udało mi sie założyć i
    zapiąć moje stare dzinsy!!!! łał tak się starsznie ucieszyłam :)
    choc pamietam jak je nosiłam po pierwszej ciąży to wydawało mi się wtedy, że
    strasznie gruba jestem :) jak widać wszystko zalezy od punktu wyjścia :) a dziś
    się cieszę, że mogę w nich znowu chodzić...miłe uczucie...
    Rano szybki spacer i nie wazne jak się go nazwie, wazne aby się ruszać ;)
    śniadanko: jajecznica na pieczarkach ze szczypiorkiem i pomidorem, obiad
    jeszcze nie wiem :)
    Pozdrowionka i trzymac się...
  • aganiok32 25.05.06, 13:23
    tak, taki wchodzenie w dawno nie oglądane ciuchy jest bardzo budujące...
    pozdrawiam i oby tak dalej!
    --
    .......................................
  • malgaska 28.05.06, 08:46
    Witam , cisza bo co miałam Wam smęcić...zapalenie oskrzeli i tchawicy...i znów
    leki - antybiotyk i pół tony tym razem...to cały czas ciągnie się od maja...
    nie było dobrze wyleczone...zmieniłam lekarza to tym razem może bedzie dobrze...
    Waga 75,5 i znów pewnie postoi...dietka w miarę trzymana...natomiast zero
    spacerów...
    A w dzinsach już chodzę...fajnie...
    Do lepszego napisania...pa pa
  • olanc 29.05.06, 10:45
    Biedna Malgasko :(...Teraz taka pogoda, że łatwo coś złapać. Zwłaszcza na
    spacerkach. To słońce, to deszcz i ten wiatr...Odpocznij sobie, wykuruj się
    pożądnie, a dobry nastój szybko wróci. I wtedy robimy kolejny zamach na
    tłuszcz :). Jeszcze te dzinsy będą z Ciebie spadać ;). Pozdrawiam ciepło :)
  • malgaska 30.05.06, 10:00
    No nic wstyd mi, ale musze się przyznać...
    Wczoraj była totalna porazka, pusciły mi wszelkie hamulce...myślałam już w
    pewnym momencie tylko o jedzeniu co by tu jeszcze zjeśc...tak jak
    kiedyś...niestety...czy ja musze odreagowywać stres w taki sposób...cały czas
    jestem słaba i wiem że muszę sie pilnować już do konca zycia...
    Ale taka swiadomość wcale mi nie przeszkadza...
    Pozbierałam się po sromotnej klesce...
    Waga dziś znowu wskoczyła na 76,5...dostateczna kara...
    Dziś zaczełam plan wzorowo...i bedę sie trzymać...
    Przepraszam się i Was...to się więcej nie powtórzy...
  • malgaska 31.05.06, 08:50
    Dziś waga znowu 75,8. I to jest właśnie wspaniałe...zgodnie z teoria urwalania
    wagi jeśli szybko Ci wskoczy na wyższy pułap i jeśli weżmiesz się od razu to
    znowu spaniesz szybko...to się sprawdza...a gdyby to 75 byłoby bardziej
    utrwalone to nie było by takiej z kolei duzej zwyżki po takim wystepie :)
    No nic... walczymy dalej...
    Czy ktoś jeszcze walczy ze mną...cos mało nas znowu...cóż nie kazdemu starcza
    siły i energii...tak wiem olanc i kamak usprawiedliwione w niepisaniu bo
    zapracowane, aganiok jeszcze wypłukuje....a co z pozostałymi....
    Ja jak zwykle jestem i jeszcze Was pomęcze swoją obecnościa :)
  • aganiok32 31.05.06, 09:32

    --
    .......................................
  • olanc 29.05.06, 14:31
    No, ja też myślałam, że mnie przegonisz :)...Zresztą wciąż jeszcze są na to
    szanse :). Muszę być czujna ;). Mój Mały miał ostatnio katar, chyba go źle
    ubrałam...Na szczeście już mu się kończy. Poza tym mój mąż był chory, ale
    dawałam Piotrusiowi witaminę C (Cebion) 5 kr.wieczorem na wzmocnienie
    odporności i pomogło, nie podłapał. Może też spróbuj ? Na początku infekcji
    daję też eurespal, zazwyczaj pomaga. Trzymam kciuki żebyście pokonały to
    straszne choróbsko !
  • malgaska 30.05.06, 09:49
    Dzieki Olanc, ja na małe katarki sie już uodporniłam.. odkąd starsza chodzi do
    przedszkola co chwila cos przynosi...a pomyslec że do 4 roku życia nie była ani
    razu na antybiotyku a przeziębienie dwa razy do roku moze......co za tym idzie
    maluch tez wszystko łapie od niej i my od nich i tak w kółko... :) JUVIT (wit
    C) stosuje prawie profilaktycznie cały czas czy Rutinacea i zazwyczaj
    pomaga...niestety teraz przekształciło się to w infekcje bakteryjną...zresztą
    teraz juz u jednej i drugiej...starsza brała cały tydzień erespal i niestety
    nic...taki urok...podobno kazdy musi przejsc ten etap chorób przedszkolno -
    żłobkowych... wielkie dzieki za wsparcie, damy rade...o ile ich mama predzej
    nie zwariuje z nimi w domu ;)
  • olanc 31.05.06, 10:04
    Oj Małgosiu, skąd ja to znam...Rzucanie się na wszystko co zakazane gdy
    przychodzi stres, brak efektów diety itd. W normalnych warunkach pewnie
    porzuciłabym kolejne odchudzanie, wróciła do starych nawyków i znów kiedyś, w
    chwili większej mobilizacji wzięła się do roboty. Tylko, że teraz mam to forum,
    a właściwie mam Was, plus plan i idzie mi lepiej niż kiedykolwiek. Cieszę się,
    że tak szybko wróciłaś do formy, tym bardziej, że pewnie jeszcze jesteś
    osłabiona chorobą i bieganiem wokól zaziębionych córeczek. Ale taki wulkan
    energii jak Ty tak łatwo się przecież nie poddaje :). Pozdrawiam ciepło :)
  • aganiok32 31.05.06, 10:09
    a wiecie ja tak chyba nie mam. Owszem kusi mnie czasem, żeby zjeść
    coś "zakazanego" ale zjem kawałek i więcej nie mogę. W sobotę zjadłam na
    przykład kawałeczek tortu, ale więcej nie byłabym w stanie.
    Jednak następnego dnia znowu miałam ochotę na coś słodkiego. Taki mechanizm,
    podniesiesz raz poziom cukru we krwi, to potem organizm będzie się znowu tego
    domagać. Dlatego słodkich rzeczy należy się jednak wystrzegać, nawet jeśli
    miałoby to być jednorazowe szaleństwo ;)
    --
    .......................................
  • malgaska 31.05.06, 10:49
    Oj tak granice można bardzo łatwo przekroczyć...bierzesz kawałeczek wydaje Ci
    sie że nad tym panujesz, jeszcze kawałeczek i kawałeczek...i czasami moze to
    się już wymknąc spod kontroli..leci jak lawina...
    Też uważam ze lepiej unikać pokus niż z nimi walczyć....

    Wiecie co jest dla mnie teraz najgorsze do przetrwania w tych dniach.. to
    siedzenie w domu...czuję sie jak w pułapce...ja potrzebuje ruchu
    aktywności...dtatego na tych zwawych spacerkach tak swietnie się czułam... mam
    steper co prawda ale przy maluchach to czasami trudne...ale dziś znowu
    spróbuję...
    dzięki za pomoc...mnie tez jednym co mnie trzyma to to forum...
    dzieki dziwczyny że jesteście...
  • malgaska 31.05.06, 15:15
    Dziś pomysł na obiad ściagnęłam z tzw. diety kopenhaskiej...czyli gotowany
    szpinak plus 2 gotowane jajka i pomidor, w formie sałatki jajka i pomidor w
    ćwiartki...pycha...
    aha co do szpinaku taka refleksja - ja akurat mam to szczęście ze uwielbiam
    szpinak, choć pamietam z przedszkola ze go nienawidziłam a mama chowała mi go
    pod ziemniaki :))) ale przyszedł taki moment ze stwierdziłam ze jest ok...
    Ale ostatnio już myślałam ze znowu zmienie zdanie, bo ostatnio pojawił sie u
    mnie w sprzedazy tylko w takich grudkach kulkach...a po rozmrozeniu robiła sie
    taka jakaś pacia...a innego nie mogłam dostać na moim osiedlu...co się okazało,
    że to kwestia firmy...bo znowu wrócił ten dobry i się okazało ze ten z Nordisa
    jest całkiem inny i bardzo smaczny a Hortexu osobiście nie polecam...
    Czy też macie ze szpinakiem takie doswiadczenia czy lubicie i takie tam :)))
    bo może to kwestia smaku...dla każdego coś innego...ale ja już wiem teraz że
    jak szpinak to tylko z Nordisa :)))
  • aganiok32 31.05.06, 15:23
    a ja odkryłam szpinak w puszce. Teraz na diecie go nie jadam, ale wcześniej
    robiłam sobie pyszny sos z serem Lazur do makaronu, mniam mniam :)
    --
    .......................................
  • malgaska 01.06.06, 10:16
    Jak możecie zajżyjcie na moją ulubioną stronkę dieta.pl i poczytajcie ciekawy
    artukuł o uzaleznieniu od jedzenia ww1.dieta.pl/news.asp?ID=278
  • olanc 01.06.06, 11:09
    Przeczytałam. Intuicyjnie trzymam się zasad podanych przez autorów dla osób
    uzależnionych od jedzenia. Tylko z ćwiczeniami mi nie wychodzi :(. A swoją
    drogą, więc to wszystko nie kwestia słabej woli tylko
    dopaminy ;)...Pozdrawiam :)
  • dorocia8 01.06.06, 21:47
    Gdzieś ostatnio słyszałam, że szpinak w diecie jest bardzo niedobry :/ Nie
    pamiętam czemu ani gdzie słyszałam (chyba na TVN Style w jakimś programie) ale
    słyszałam. Ja osobiście nie jadłam i jakoś nie mam ochoty próbować, więc się
    cieszę :)
  • malgaska 01.06.06, 21:52
    Wszystko w nadmiarze jest szkodliwe :))) a ja i tak go uwielbiam....
  • kamak23 02.06.06, 00:30
    Ja czytałam o dziewczynie która była na diecie szpinakowej, tzn jadła jakiś
    czas tylko szpinak. Potem zjadła coś normalnego, tzn. chyba smażonego kotleta
    i...zmarła na skręt kiszek!!!
    Ja uwielbiam szpinak ale bez przesady, wiadomo że nie mozna jeść tylko jednej
    rzeczy bo to napewno szkodzi...
  • malgaska 02.06.06, 07:59
    Znalazłam świetną stronkę: www.szpinak.prv.pl/
    o szpinaku - moze kogoś zainteresuje i zachęci do tego warzywa lub nie :)
    Dziewczyny bez obaw w końcu my nie jadamy tylko szpinak i nie codziennie nawet,
    więc bez paniki :) ale warto wiedzieć...
    "Reklama była solidnie podbudowana naukowo. Bo rzeczywiście szpinak ma wprost
    reklamowe ilości łatwo przyswajalnego żelaza. Po za tym zawiera dużo witamin i
    składników mineralnych a zwłaszcza chlorofilu i przeciwutleniaczy. Zdrowa dieta
    powinna zawierać chlorofil, związek bardzo podobny swoim składem chemicznym do
    hemoglobiny. W szpinaku znajdują się również dwa silnie działające
    przeciwutleniacze - luteina i betakaroten. Jednak osoby starsze powinny go
    spożywać w ilościach umiarkowanych z uwagi na dużą zawartość żelaza. Ostatnio
    zwraca się też uwagę na wysoki poziom azotanów w szpinaku nawożonym nadmierną
    ilością nawozów azotowych. 100 g gotowanego szpinaku dostarcza około 20
    kalorii, 5,1 g białka, 0,5 g tłuszczu, 1,4 g węglowodanów, 6,3 g błonnika, 600
    mg wapnia, 490 mg potasu, 120 mg sodu, 93 mg fosforu, 59 mg magnezu, 2,4 mg
    żelaza, 0,4 mg cynku, 6000 mikrogramów witaminy A, 0,07 mg witaminy B1, 0,15 mg
    witaminy B2, 0 4 mg witaminy B3, 0,18 mg witaminy B6, 25 mg witaminy C, 2 mg
    witaminy E, 140 mikrogramów kwasu foliowego. Ilości żelaza i wapnia są
    rekordowe wśród warzyw. Niestety, szpinak jest zasobny w kwas szczawiowy (około
    3 g w 1 kg). Właśnie o ten nieszczęsny kwas rozbiła się cała amerykańska
    reklama szpinakowa. Wielu osobom bowiem szpinaku w ogóle nie wolno jeść, a
    niektórym nawet szkodzi. Jeśli nie ma innych wskazań lekarskich, na ogół nie
    powinni jadać szpinaku: artretycy, reumatycy, nerkowcy, niektórzy chorzy na
    wątrobę i cierpiący na dolegliwości przewodu pokarmowego...
    Szpinak jest łatwo przyswajalny i mogą go jeść zdrowi, młodzi, dzieci, zdrowe
    grubaski (ok. 20 kal. w 100 g) i osoby starsze, a także osoby prowadzące
    siedzący tryb życia orazcierpiące na przewlekłe zaparcia. Ponadto anemiczni,
    rachitycy i rekonwalescenci po dużym upływie krwi..."
  • gosia-samosia55 05.06.06, 17:03
    Co u ciebie Małgosiu???
    Brak Cię tutaj, odezwij się.Jak dietka i żwawe spacerki??? Co ogólnie słychać??
    Pa,pa,pa
  • malgaska 05.06.06, 17:15
    Ale się zgrałyśmy :) właśnie napisałam do Ciebie :)
    Ja troszkę przygasłam bo tych choróbskach swoich i dzieci...dziś kończę
    antybiotyk...ALE po przeczytaniu waszych postów wstąpiła we mnie taka energia
    ze od jutra nie ma zmiłuj... starsza w końcu do przedszkola...a ja zaczynam
    działać...wznawiam żwawe chodzenie bo wcześniej było to niemożliwe...przerwa na
    chorowanie....tylko ta pogoda...zimno i tak strasznie wieje...zobaczę czy mi
    pozwoli działać... :)
    Dzieki za zainteresowanie i serdecznie pozdrawiam wszystkie wypłukiwaczki ..
    pa pa
  • olanc 06.06.06, 10:24
    Część Malgasko :) Ostatnio często zdarza mi się pisać na forum wraz z inną
    wypłukiwaczką , dziś z Tobą :). Długo mnie nie było, a tu się trochę
    podziało :). Odrabiam zaległości. Co do mnie to ostatni tydzień polegał na
    stabilizacji wagi...Zeszłam tylko pól kilo w dół. Oczywiście te brzoskwinie mi
    się do tego przyczyniły, ale generalnie jem dietetycznie. Uważaj ze spacerami,
    ta pogoda jest taka zdradliwa. Też się pochorowałam, na razie jestem na
    gripexie max, chyba powodem było wyjście na zewnątrz z wigotnymi włosami, niby
    tylko do auta, ale katar już mam :(.Pozdrawiam :)
  • malgaska 07.06.06, 12:38
    Wczoraj wieczorem pół godzinki steperka...po większych i mniejszych
    grzeszkach ;) i po rozmowie z cichym przyjacielem doszłam do wniosku ze sie nie
    poddaje i biorę sie stanowczo do roboty :)))
    No i dzisiaj jestem już po bardzo zwawym spacerku ale jednak w domku bo boję
    sie jednak tego wiatru po tym chorowaniu, czyli ponad 50 min steperku w żwawym
    tempie z wymachiwaniem rąk itp :))) na liczniku 500 kalorii spalonych więc nie
    mogę ich zmarnować ;) dobry początek...
    Postanowiłam ze do Was napiszę bo pozytywne przykłady najbardziej
    mobiizują... :) teraz tylko trzymać sie menu na dzisiaj i będzie ok :)))
    Miłego i przykładnego dnia ...
  • gosia-samosia55 07.06.06, 20:34
    Dopiero przyszłam z pracy.popijam sok śródziemnomorski tymbarku-8 warzyw -z
    serii FIT [zamiast kolacji]i sprawdzam,co słychać na forum.A tu taki bodziec!
    Trudno,jak skończę też się wczołgam na steperek.Nie wiem ile wytrzymam-na pewno
    nie tyle co Ty,ale bardzo się postaram.W końcu ja nie jestem po chorobie i mam
    się świetnie.Zdrówka życzę i wzrostu kondycji.

    NIC TAK NIE MOBILIZUJE,JAK DOBRY PRZYKŁAD SOJUSZNICZEK!!!!!!!!!
  • malgaska 07.06.06, 22:59
    Gosiu poćwiczyłam jeszcze z Tobą wieczorkiem co nieco małe pół godzinki :)))
    Niech moc bedzie z Wami...
    Gorzej z dietką nie było jeszcze idealnie ale znacznie lepiej....:)))
    Pozdrowionka.
  • malgaska 11.06.06, 20:05
  • malgaska 11.06.06, 20:23
    Ale wcale nie mam na mysli piłki noznej :)))) zreszta fanką jej nie
    jestem...więc oglądanie meczy i picie piwka itp mi nie grozi....
    Dziś odbyła sie prawie całodniowa wycieczka rowerowa...przejechaliśmy ponad 25
    kilometrów co moze nie jest zbyt dużym wyczynem :))) ale już z dwójką dzieci na
    rowerach to i owszem :)) zaliczyliśmy z cztery parki i pewnie co najmniej tyle
    placów zabaw...dziewczynki były dzielne... mama także...a tata jak to tata -
    wprawiony w bojach bo już od jakiegoś czasu dojezdza rowerkiem do pracy... :)
    dzień spędzony aktywnie przepiękna pogoda cóż wiecej dodawać... :)
    Gdyby to tylko przekładało sie na wynik na wadze.... :)
    Ale bedzie dobrze...nawyki zmieniam ... i dokonam rzeczy niemozliwych... czyli
    schudnę... he he :)
    Pozdrawiam serdecznie.... pa pa
  • malgaska 12.06.06, 09:31
    Witajcie dziś powinnam umieścić podsumowanie...:)
    ...ale po pierwsze waga chyba dokumentnie zwariowała i wskazuje coraz to
    bardziej zaskakujące wyniki.. :)od 70 do 80 :)) rozbiezność w pomiarach jest
    już tak duża że nie można jej ufać zupełnie...ale szczerze mówiąc wydaje mi sie
    ze powinnam ważyć tak około 76... czyli nic sie nie zmieniło od ostatniego
    pomiaru miesiąc temu... :) chyba ze w centymetrach... bo większość spodni
    dawnych noszę już bez problemu... :)))
    Pomimo tego dobry humor mnie od rana nie opuszcza... cieplutko słoneczko za
    oknem tylko się cieszyć... a mi się już marzą wakacje... i być może sobie je
    juz zrobie.... :) oczywiście nie od dietki bo wesela czekają... i tylko wizja
    że bedę na nich wyglądać jak spaślaczek powstrzymuje mnie przed popełnieniem
    jakiś głupstw dietetycznych...
    Młodsza córcia dopomina sie wyjścia na dwór, więc chyba wybiorę sie na ten
    bardzo żwawy spacerek...
    Pozdrawiam cieplutko... i miłego dnia życzę wszystkim... pa pa dziewczyny
  • gosia-samosia55 12.06.06, 11:09
    I pomyśleć,jak byśmy wszystkie wyglądały,gdybyśmy miały Twoją wytrwałość!!!
    Ja zaczynałam razem z Tobą w styczniu, ale pod koniec lutego przyszedł kryzys...
    waga przez 2 tygodnie stała w miejscu i nie wytrzymałam,Teraz zato mogę tylko
    zazdrościć i podziwiać równocześnie.Ale wierzę niezłomnie,że tym razem, idąc
    za Twoim przykładem wytrwam i dotrę do celu,jakim jest bikini....

    Jesze raz gratuluję i pozdrawiam...pa, pa
  • olanc 12.06.06, 13:27
    Ależ ten czas leci :). Masz pierwszy wynik na liście jesli chodzi o stracone
    kilogramy. Brawo, brawo, brawo ! :) Już się martwię co to będzie jak pojedziesz
    na wakacje, kto będzie czuwać nad całością ? Dorocia ma nowe forum, a my tu
    zostaniemy jak sierotki.. :(. Ale póki co cieszę się razem z Tobą tym
    wchodzeniem w stare ubrania, mam podobnie, więc wiem jaka to satysfakcja :).
    Pozdrawiam ciepło :)
  • gosia-samosia55 13.06.06, 13:07
    Serdeczne dzięki za życzenia !!!
    A ogólnie co słychać??/
  • malgaska 14.06.06, 08:07
    Dziewczyny mam dwie wiadomosci...
    Pierwsza zła ;) Już dzis zapraszam Was na urodzinowa kawkę no i moze owocka
    albo jakąs galaretke...:) bo tortu nie przewiduje w tym roku... :)
    Druga dobra - dziś w nocy wyjeżdzam i to juz chyba na dłuzsze wakacje....więc
    nie bedę się juz tu codziennie szarogęsić.. :)

    Niestety tam gdzie jadę nie mam codziennego dostępu do netu...mam nadzieję że
    uda mi sie chociaz raz na tydzień wpaść do kolezanki z netem i nadrobic
    zaległości...o moich mam nadzieje błyskotliwych postępach postaram się
    informować w miarę mozliwości dostępu...

    Z jedej strony sie bardzo ciesze z wyjazdu...kochani rodzice i
    dziadkowie...zieleń las własna trawka kolorowe kwiatki rzeka ;)zawsze tam
    odpoczywam psychicznie i fizycznie...a moje dziewczynki to dopiero maja tam
    raj...
    A z drugiej strony juz mi Was wszystkich brakuje...ja to dopiero jestem
    uzalezniona :) od netu i tego forum...to wciąga...tak że bedę miała odwyk...:(


    jeszcze dziś napisze...
  • nata31 14.06.06, 13:11
    Małgosiu , z okazji jutrzejszych urodzin moc serdecznych życzen , wspaniałego
    urlopu i ujrzenia wkrótce upragnionej liczby na wadze :).
  • malgaska 14.06.06, 13:21
    jak tak bede na Was czekała...
    Wpadła już co prawda do mnie kamak ale się spieszyła bo egzaminy wiadomo ;)
    Dzieki kamaku kochany... :)

    A reszta chyba wszyscy na plazy (pracy) się wylegują.. :) ha ha taki upał...
    A mi pakowanie kiepsko idzie...więc do Was pisze...

    Ale za to dzisiaj w miarę ładnie trzymam dietkę... warzywka a na obiadek było
    super leczo w znanej juz wersji...ale zaczęłam od podsmażenia czosnku na
    odrobinie oliwy i dopiero potem wrzucałam reszte czyli kurczaczka pieczarki
    zioła i dzis wersja z pomidorkiem.. :))i chwilkę podusić super wyszło też...a
    zapach smazonego czosnku czuję do teraz ...rozmarzyłam sie...

    no nic ide dalej nas pakować... pa pa
  • olanc 14.06.06, 13:38
    Zachodzę w głowę jak ta Kamak wpadła na kawkę ???? Którędy ? :) Ponieważ już
    dziś wyjeżdżasz :(, (zresztą jak cała Polska i ja zaczynam dziś długi
    weekend), Małgosiu kochana pragnę Ci złożyć życzenia miłości w sobie i wokól
    siebie, wytrwałości w postanowieniach, zwłaszcza a propos diety i spełnienia
    wszelkich pragnień :). Kiedy wracasz moja Droga ? Strasznie tu pusto i smutno
    będzie bez Ciebie. Wypocznij dobrze, ucałuj córeczki i założ net u rodziców :).
    Jeszcze raz wszystkiego dobrego, duchem będziemy z Tobą :)
  • malgaska 14.06.06, 13:53
    Dzięki dzięki wiedziałam że i na Ciebie zawsze można liczyć :))

    A nie minełaś sie z Kamak na schodach ???? :) ... to może zjechała windą?
    tylko, że ja windy nie mam... no tak...:))

    No niestety wyjazd planuje na prawde długi.. choć jeszcze nic nie postanowione
    na pewno, my decyzje podejmujemy szybko...z dnia na dzień czasami.. :) wszystko
    zalezy tez od pogody... ale moga to być i nawet ponad dwa miesiace...tak, że
    pewnie zdązycie o mnie zapomnieć...choć postaram sie o sobie od czasu do czasu
    przypominać.. ha ha żeby nie było tak dobrze...

    Przy okazji wszystkim życze przyjemnych i fantastycznych wakacji w tym czy
    pożniejszym terminie... bo kiedyś i Wy wyjedziecie... no nie? :))

    I tak jak już pisałam mi już Was brakuje... :))
  • malgaska 15.06.06, 20:32
    Serdeczne pozdrowienia z wakacji...:)
    Jeżdze na rowerku dużo chodzimy grilkujemy również ale dietke trzymam...:) i
    będe trzymać na pewno..

    Dzis miałam okazje to się odzywam...

    Pozdrawiam wszystkie dziewczyny...
    Mam prośbe żeby ta która ma możliwości częstego bycia na forum przejeła
    wysyłanie maili...aby inne potrzebujace osoby miały okazję tak jak my skorzystać
    z uroków Planu Wypłukiwania Tłuszczu...:)))

    Pa pa
  • malgaska 16.06.06, 11:53
    No tak długi weekend i się cisza zrobiła :)) a ja znowu mam okazje bycia tutaj..:)
    to i pisze...wyspać to się i nie wysypiam nawet na wakacjach...bo moja
    najmłodsza wstaje i tak przed 7...więc już od rana chodzimy na spacerki...:)
    zreszta to duży plus wakacyjnego uroku bycia w domku letniskowym że od rana do
    wieczora jesteśmy na dworzu...dziś wymysliłam sobie własny domowo - ogródkowy
    steperek i przetestowałam go z ponad pół godzinki... to taki stopień dla dzieci
    do wchodzenia jak nie mogą gdzieś dosięgnąc :))) swietnie się sprawdza...tylko
    nogi nawet bardziej bolą niż przy "prawdziwym" :)))więc mam dwa w jednym
    opalanie w ruchu...no dobra nie będe więcej się chwalić...
    mam nadzieję ze również miło i sympatycznie spędzacie czas...czego życzę...
    trzymajmy się pa pa kto da rade niech pisze...:)
  • olanc 19.06.06, 10:26
    Malgasko ale Ci dobrze :) Takie długie wakacje...I widzę trzymasz się :) Ja
    byłam w domku teściów na wsi, jakoś tak głupio było mi sprawiać problem innym
    menu dla siebie, ale się pilnowałam. Nie było idealnie, ale przynajmniej nie
    przytyłam. Mój Mały też tak wcześnie wstaje, wiem jak to jest :). Na wsi moje
    Dziecko miasta, zobaczyło żabkę i od tej pory jego zabawkowe żabki skaczą :). W
    ogóle zrobiła się ładna pogoda i jakoś tak lżej na duszy :). Oby i na ciele
    lżej mi się zrobiło ip to wkrótce :). Pozdrawiam ciepło
  • nata31 19.06.06, 13:06
    Małgosiu, jedynie pozazdrościć można takich wakacji:). Ja narazie o nich nie
    myślę.
    Dla większości wypłukiwaczek przedłużony weekend sie skończył. Jak dla mnie -
    b.dobrze bo wreszcie mogę wrócić do planu. Piłam wodę zurawinową i koktaile ale
    były w moim jadłospisie również chlebek i ziemniaki ( dopiero docienia sie ich
    smak gdy nie można ich jesc ). Ale waga nie poszła w gorę, powiedziałabym ,że
    nawet trochę ubyło.
    Wieczorem mam nadzieję ,że bedzie tak samo;) że to nie chwilowy wybryk mojej
    wagi. A od jutra znowu plan - bez żadnych wpadek.
    Kupiłam sobie spodnie numer mniejszy( specjalnie) by za 2 tygodnie swobodnie
    móc w nie sie ubrać. To chyba jedyna rada na moją słabą silną wolę :)
    Małgosiu pozdrawiam,życząc wspaniałej pogody.
  • kamak23 19.06.06, 20:08
    Malgasko, no ja po prostu jestem z Ciebie dumna :) Tylko tyle powiem... :)
    Tylko mi przykro, że Ty nie możesz tego powiedzieć o mnie, ale nie żalę się
    już. Pozdrawiam.
    PS: Fantastyczne jest to, że wcale nie czuje, żebyś była dalej... :)
  • kamak23 21.06.06, 12:42
    Malgasko,super że masz czasem dostęp do internetku,pisz pisz,ja kibicuję w
    końcu!I czuję, ze nie zawiedziesz,tak jak reprezentacja Polski ;)
    Ja nie wiem jak będzie w wakacje byc może będę musiała się pożegnać z tym forum
    na całe 3 miesiące, do października...Już mi smutno i nie wiem jak to
    wytrzymam...najwyżej pójdę do kafejki :)
  • malgaska 26.06.06, 19:49
    Witajcie Kochane dziewczyny....
    Dopiero teraz udało mi się dotrzeć ponownie do cywilizacji więc pisze....
    abyście nie zapomniały o mnie :)
    Troszke poczytałam Was i jestem dumna świetnie sobie radzicie...trzymajcie sie
    tak dalej...
    Chciałam popisać do każdej z osobna ale nie wiem czy dam rade jestem u mojej
    kolezanki i nie chce za długo nadużywać jej uprzejmności :)))
    Co u mnie... a no chyba dobrze... na wadze może nie ma rewelacji dziś popołudniu
    na wadze koleżanki po niezbyt udanym weekendzie 75 ale juz było 73,5 więc mam
    nadzieję że to chwilowa porażaka po imprezach grilowych :)))
    Ale codziennie dużo chodze nieraz już od 6 rano :)))) oczywiscie nie z własnej
    inicjatywy....i od tygodnia codziennie intensywnie ćwicze 50 minut przy
    muzyce...mam taką płytke z ćwiczeniami....po pierwszych dniach prawie nie mogłam
    się ruszać ale przetrwałam to i już teraz czuje sie wyśmienicie...tylko dzisiaj
    sobie odpuściłam bo był taki ukrop na dworze że nawet jak ćwiczyłam to ziewałam
    bo taka bezsilna sie czułam...ale wieczorkiem mam nadzieję że się na tyle
    ochłodzi że dam rade :))))
    Pogoda rewelacyjna... może nawet za goroco jak na ćwiczenia... ale jest super...
    jedynie brakuje mi kontaktu z Wami.... ale od czasu do czasu wpadne .... przecież...
    Jeśli chodzi o dietke to nawet jako tako przynajmniej do tego weekendu... :))))
    Dużym plusem że działeczka rodziców nie dośc że jest położona w lesie w pobliżu
    wody :)) i jest typowo rekraacyjna ale posiada tak dla nas pare grządek
    warzyw... i mam pod rękom zawsze dostęp do zielonej sałaty koperku czy
    pietruszki prosto z grządki...i to mi się podoba najbardziej ;) Aha pare
    krzaczków truskawek też jest ;) i czereśnie u sąsiada ;)))) więc jest dobrze...
    po prostu raj :))))

    no ale też musze walczyć bardziej z pokusami bo pozostała rodzinka na dietce nie
    jest więc słodkości sa na porządku dziennym i staram się im nie ulec... :) ale
    wiecie czasami sa takie chwile.... ale lepiej jest rzeczywiście tak jak to
    powiedziała jedna z Was wcale nie podjadać niż sobie pofolgować nawet troszeczke
    bo potem jest jeszcze tudniej....

    Ale rodzinka dzielnie mnie wspiera i są nawet dumni więc nie mogę zawieść ich
    pokładanego zaufania i miałam już pare pozytywnych opini szczególnie osób które
    mnie troszke nie widziały ze ładnie wyglądam :)))no i schudłam i że widać....
    A nic tak nie podosi na duchu.... :)))

    Pozdrawiam Was wszystkie i każdą z osobna i przesyłam buziaczki pa pa
    Do nastepnego razu....
  • olanc 27.06.06, 10:05
    Oj Malgasko, tak Cię tutaj nam brakuje...Te grile na wakacjach bardzo
    kuszą...Sama zastanawiam się jak ja przez to przejdę, bo dwutygodniowy urlop
    spędzę z teściami, w ich domku letniskowym. Na razie im sprzedałam nasz przepis
    na mięso z pieczarkami, papryką i pomidorem i zareklamowałam nasze przyprawy.
    Najbardziej się boję poobiedniej kawki z czymś słodkim. Czy dam radę się temu
    oprzeć ? Ale po co ja się martwię na zapas :) Będzie dobrze :). Pozdrawiam
  • malgaska 02.07.06, 14:06
    Oj na wakacjach pokusy są większe niż normalnie.... ale i je da się opanować...:)))
    Melduje sie ponownie...waga z rana 73,3...
    Ćwiczę staram się trzymać dietki i robię swoje :))
    Dziś troszkę udało mi się popisać w niektórych waszych watkach to i nie będę się
    powtarzać....
    Pozdrowionka do następnego razu pa pa
  • olanc 03.07.06, 10:58
    Malgasko, zawsze czekam na Twoje "wpadanie" :). Gonisz mnie dzielnie. Ułatwiam
    Ci to jak mogę, bo znów starsznie mi się nie chce :(. Co do konkursów odpisałam
    u siebie :). Pozdrawiam
  • malgaska 16.07.06, 21:17
    Witajcie dziewczynki kochane :)
    Dlugo mnie nie było... :) ale jestem...
    Zaczął sie 7 miesiąc mojego zmagania :) rany jak ten czas leci... ale niczego
    nie załuje , to nic że nie jest może tak rewelacyjnie jak sobie myślałam na
    początku...ale i tak jestem z siebie bardzo zadowolona...ze się zdecydowałam ze
    zaczełam i że trwam z mniejszym czy większym skutkiem tak długo... :)))) i bedę
    aż do celu...:)))
    Jestem po pierwszym weselu w którym uczestniczyłam...podzielę się kilkoma
    przemyśleniami....
    jestem bardzo zadowolona wyglądałam swietnie, po długich i cięzkich zmaganiach
    udało mi się dostać na siebie kreacje w której wyglądałam i przede wszystkim
    czułam się świetnie...a nie muszę chyba mówić że to podstawa dobrego
    samopoczucia...nieskromnie musze dodać ze po raz pierwszy od dłuszżego czasu
    zaczęłam się sobie podobać, również na zdjęciach zauważyłam ze zaczynam już jako
    tako wyglądać :)))) dziewczyny jest super!!!! a bedzie jeszcze lepiej...
    Ale jeszcze tydzień temu byłam załamana...jak szukałam kreacji... nie wiem czy
    też macie z tym takie problemy ale to nie było miłe...już mi się wydawało ze
    skoro już tyle ;) schudłam to nie powinno być problemów....okazało się ze byłam
    w błędzie ...albo nie było rozmiarówki albo to co na siebie wkładałam powodowało
    że nie wyglądało to zachęcająco...tak trudno znalezc cos ładnego w więksych
    rozmiarach....bo pomimo już znacznej utraty wagi w biodrach pozostało mi
    najwięcej...już góra wygląda ok nogi do kolan...ale reszta...no nic popracujemy
    jeszce nad tym.....suma sumarum udało sie w końcu.... i efekt był... i były
    komplementy i dobre samopoczucie.....
    nie osiadam na laurach bo przede mną jeszcze dwa wesela we wrześniu na których
    zależy mi jeszcze bardziej aby zrobić dobre wrażenie....
    Dziewczyny nie jest łatwo.... bo pokusy sącały czas...ale jak tylko bardzo
    czegos chcemy to można .....damy rade....
    Oprócz dietki naszego planu...codziennie 50 min regularnie cwiczyłam z muzyką
    zawsze z rana bo póżniej upał by mi nie pozwalam się ruszyć... co ciekawe
    ostatnio nie mam aż takich wyników na wadze...nadal około 73 ale zmienia się
    moja sylwetka a to jest też bardzo ważne....
    Tak że nie poddawać się.... a się uda....
    Pozdrawiam was cieplutko....miłego wypoczyku dla tych co na uropach i przed i po...
    do kolejnego napisania pa pa
  • oleefka1 18.07.06, 09:29
    Dziewczęta!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Czy któraś z Was jest może z Łodzi??
    Bo chciałabym odkserować sobie książkę!!!
    A może którejś z Was nie jest już ona potrzebna i chciałaby ją sprzedać???
    POMÓŻCIE plizz
  • malgaska 24.07.06, 13:26
    Witajcie kochane!!! nadal z wakacyjnych wojaży....:))
    Mam mało czasu więc zacznę od siebie potem poczytam co na forum..
    Zaczełam prawdziwy urlop z męzem i zaczeliśmy wyjazdy..właśnie wróciliśmy z
    tygodniowego pobytu w Łebie...było supeerr...a największym sukcesem jest to ze
    po tym tygodniu waze mniej o kilogram!!! jak na wyjazd wakacyjny to duży sukces,
    tym bardziej ze stołowaliśmy się w barkach a same wiecie jak jest...wypad był
    bardzo aktywny...zgodnie z nowymi tendencjami po raz pierwszy wzieliśmy ze sobą
    rowery i je intensywnie wykorzystywaliśmy...dziewczynki zachwycone dzielnie
    znosiły trudy podróżowania w siodełkach a rodzice pracowali nad kondycją...efekt
    jest mnie mniej po tym tygodniu...i niestety plus rozbite kolano ale i ono nie
    przeszkodziło nam dalej jeżdzić...a trasy rowerowe ciekawe ale dość trudne tym
    bardziej ze jest susza i nie raz trzeba było schodzić z roweru aby go miejscami
    przeprowadzić przez piachy...tak nam się te wycieczki rowerowe spodobały że za
    pared dni wybieramy się na lubelszczyznę pojezdzić po roztoczu czy jakoś
    tak...:) mam nadzieję że tendencja spadkowa nadal się utrzyma...choć na razie z
    oleju i soczku i siemienia zrezygnowałam bo warunki podrózwania nie służa...ale
    pozostałym zasad w miare się trzymam...oparłam się lodom drożdzóweczkom i innym
    pokusom wakacyjnym...mam na sumieniu tylko dwa małe piwka...i pół pizzy :)))
    reszta w miarę możliwości dozwolona w dietowaniu...
    Pozdrawiam serdecznie... mam nadzieję ze również staracie się dzielnie trzymać
    kazda w miarę swoich możliwości...a po wakacjach wymienimy się swoimi
    spostrzeżeniami i efektami....
    Oleefka - ja nie mogę pomóc...nie jestem z Łodzi a książke swoja cały czas
    intensywnie wykorzystuję i zagladam do niej często jak tylko potrzebuje bodzca
    jak i również wypożyczam moim koleżankom...może ktoś inny pomoże...
    Pa pa do kolejnego napisania....
  • olanc 26.07.06, 13:26
    Zgadzam się , jazda na rowerze odchudza. Gdybym nie jadła lodów itp. pewnie też
    schudłabym na urlopie...W moim mieście, na moje nieszczęście, nie ma gdzie
    jeździć na rowerze, a jazdy wraz z ciężarówkami się boję, więc muszę wreszcie
    zacząć ćwiczyć w domu. Malgasko, to ten stracony kg to chyba dojście do mojej
    wagi...:) Ale ja wracam do gry w poniedziałek i zamierzam coś zrzucić :).
    Pozdrawiam ciepło :)
  • malgaska 16.08.06, 09:33
    Witajcie kochane !!!
    Po dwu miesięcznej przerwie w świecie wirtualnym wracam na stałe i na
    dłużej!!! :)
    niestety wszystko co piekne musi się skończyc więc skończyły sie i moje bardzo
    długie wakacje ;) ale było pieknie w tym roku... ahhh
    ale wracam do rzeczywistosci w wirtualnym i rzezcywistym świecie, a ze mam
    jeszcze co gubić ;) to bierzemy sie ostro do roboty... ja nie popuszczam... kto
    jeszcze.... meldować sie kto wrócił kto zaglada i kto walczy... :)
    troszke minie zanim nadrobie zaległosci w czytaniu.. :) ale teraz znowu bede tu
    czesto i licze na Wasza obecność równiez....
    No tak no i najwazniejsze musze sie przyznac jak waga... :)
    Na dzień dzisiejszy 74 na mojej nowiuteńkiej wadze (prez\ent urodzinowy !!!)
    Niestety.. było jz 72.. ale się zmyło ... bo gdzieś tak od dwóch tygodni sobie
    odpuściłam troszeczke...nie ćwiczyłam i troszke sie objadałam wszystkim co
    niedozwolone.. i jeszcze okresik po drodze więc suma sumarum mam znowu 74...
    Ale sie nie załamuje... damy rade...
    Mam równo 1,5 miesiąca do kolejnego wesela na którym chce zabłysnąc ;) wiec
    bodziec jest... i dam rade choć troszke popracować nad swoją figurą :)
    Samopoczucie dobre a to najważniejsze...
    Pozdrawiam Was cieplutko i czekam na Was...
    Meldować sie...
  • olanc 16.08.06, 10:18
    Ale super ! Jak widzisz u nas cisza, Dziewczyny gdzieś poznikały. Mam nadzieję,
    ze niebawem znów się pojawią, z powakacyjną werwą. Wakację mnie tak rozleniwiły
    (pomimo, że urlop już dawno za mną), że bardzo mi się nie chce trzymać diety i
    efekty tego są :(. Rano waga - 73 kg (mam nadzieję, że to efekt miesiączki),
    więc bardzo masz do mnie blisko. Pozdrawiam ciepło :)
  • malgaska 16.08.06, 10:27
    Dzieki za tak miłe powitanie!!!
    No to startujemy prawie z równego pułapu...damy rade...
    Olanc jak tam Twój mały?.. Bo moje musze powiedzieć rewelacyjnie sie ostatnio
    chowają czy to zmiana klimatu im posłużyła czy ogólnie pogoda i lato...oby tak
    dalej...a urosły ...starsza przez dwa miesiące 2 centymetry a młodsza 4 ! :)
    Pozdrowionka serdeczne...
  • olanc 16.08.06, 12:47
    Malgasko, póki co ja wysyłam. Staram się być na bieżąco, ale nie zawsze mam
    dostęp do sieci, więc może faktycznie Ty wróciłabyś do rozsyłania naszych
    skanów ? Co do Piotrusia, to też rośnie jak na drożdżach. Niestety nie wiem jak
    to wygląda w cm, ponieważ podchodzi do miary przy drzwiach (że niby chce się
    zmierzyć) i jak my podchodzimy by sprawdzić stan ucieka :). Przy 10 podejściu
    dajemu sobie spokój :). Poza tym jest zakochany w : krowach, kurach, kotkach,
    pieskach i traktorach. Acha, i w tygrysach :). A, no i w swojej
    mamusi...Pozdrawiam :)
  • malgaska 16.08.06, 13:11
    Olanc - Dziękuje za informacje...od dziś przejmę wysyłanie skanów, dzieki...
    Bardzo podobała mi się opowieść o uciekającym stanie ;) maluchy sa urocze...
    moja młodsza z kolei pod wpływem starszej jest pod urokiem wszelkiej maści
    koników kucyków itp od grudnia kiedy otrzymały swoje pierwsze koniki mają już
    pokażną stadninę :)) nieco tylko dziwną bo jak to na dziewczynki przystało -
    ostatnio te kucyki zaczęły nosić sukienki i inne ubranka :))) o wstązkach i
    spinkach we włosach nie wspomnę...
    no i urocze jest to że na szczęscie mama i tak jest najpiękniejsza... ach te
    maluchy :)Dzięki miłej pracy .. pa pa
  • malgaska 17.08.06, 14:44
  • malgaska 17.08.06, 14:54
    Sorki z wrazenia za szybko nacisnełam i się wysłało :)
    No i jak tam dzisiaj u Was? Kto jeszcze oprócz Olanc zagląda na forum?
    Ja pomału przestawiam sie po powrocie ale jeszcze cięzko mi idzie, na razie
    zakupiłam soczek- nektar żurawinowy. Ale tak na serio zaczne od poniedziałku
    chyba, teraz zadbam aby tylko nie przeginać z jedzeniem ;) i szykuję sie na
    atak na steper - dawno zapomniany w ziązku z wyjazdem mam nadzieję ze jeszcze
    dzisiaj mi sie uda ;) Kto powalczy ze mną? Szukam ochotników!!! Od poniedziałku
    zaczynamy!!!
    Kurcze tak trudno się na nowo zmobilizować...ale dam rade...najtrudniej znowu
    zacząc...
  • malgaska 18.08.06, 09:38
    Tak sobie wmawiam i na razie z mizernym skutkiem :( ze muszę sie w końcu wziąc
    do roboty...zawsze tak mam że te pierwsze dni po przyjeżdzie sa takie trudne
    zanim wszystko wróci do normy...na razie przygotowuję sie psychicznie do
    podjęcia walki...organizm broni się jak może...mam napady na zjedzenie całkiem
    dziwnych rzeczy oczywiście wszystkich zakazanych na dietce...to jakieś
    chore...jem czuję się ciężko więc znowu jem...kto tego nie zna...
    Musze muszę chcę przełamać ten impas...dam rade...tylko kiedy? ;)
    Teraz rozumiem ból tych co zostali gdy pozostali na wakacjach...czy ktoś tu w
    ogóle zagląda? potrzebuje wsparcia....
  • olanc 18.08.06, 12:53
    Nie wiem jak Cię pocieszyć Malgasko, bo mam to samo :(...Idę na łatwiznę, bo na
    razie daję sobie spokój, reżim narzucam z początkiem tygodnia, bo jutro idę na
    wesele, więc sama rozumiesz, szybciej nie dam rady :(. Dziś jestem odnowiona po
    wizycie u fryzjera :) Może zrób coś dla siebie (fryzjer? manicure?), poprawisz
    sobie humor, a wtedy łatwiej narzucic trudne zasady diety? Nie wiem co z tą moją
    dietą, ale na pewno nie zrezygnuję, bo planuję jeszcze coś pozrzucać. A może
    zróbmy tak - od poniedziałku, pod koniec każdego dnia będziemy robić szczere
    podsumowanie, a propos jedzenia i trybu życia. Może to nas zmotywuje ? Co Ty na
    to ? Pozdrawiam i trzymam kciuki za powrót lepszego humoru:)
  • malgaska 19.08.06, 10:25
    Dzięki Olanc :) od razu miło...
    Wiem ze przeczytasz to dopiero w poniedziałek, ale jestem jak najbardziej za
    Twoją propozycją...i mam nadzieję, że bedziesz się fajnie bawić dziś na tym
    weselu...taniec taniec i śpiew...ja po ostatnim straciłam głos na cztery dni -
    taka zabawa udana była ;)
    Też mam szczerą ochotę wypisywać codziennie trud moich zmagań bo to taka moja
    terapia i bardzo mi pomaga nawet jak wiekszosc na wakacjach :) ale My jesteśmy,
    no nie :) i damy rade...
    Już powoli zapełniam lodówkę tylko tymi produktami które powinnam spożywać
    chęci coraz większe motywacja jest to już kwestia kilku "chwil"...
    najtrudniej po prostu znowu zacząc... :)
    Ale dzis wybieramy sie na wycieczkę rowerowa cała rodzinka to mam nadzieję że
    będzie to dobry początek...
    Pozdrawiam serdecznie pa pa i czekam do poniedziałku...
  • malgaska 21.08.06, 09:43
    No to zaczynamy...a przynajmniej ja ;) jestem już w miare przygotowana
    psychicznie do podjęcia kolejnego zmagania...
    Cel najbiższy - schudnąc cztery kilo w miesiąc :) czyli 20 września chciałabym
    ważyc 70 !
    Wekkend udało mi się spędzić w miare aktywnie to i moc czuje !!! :)
    W sobotę ponad trzy godziny chodzenia a raczej biegania za dziećmi w zoo a
    wieczorkiem w końcu udało mi sie odkurzyć steperek i oglądając wybory miss
    zrobiłam pierwsze 40 min ale miałam bodziec je oglądając ;)
    Niedziela - wycieczka rodzinna rowerowa około 35 kiolometrów...
    no a dzisiaj jak włączę w to jeszcze dietke to bedzie dobrze...na razie
    zaczęłam nietypowo bo zjadłam na śniadanko surówkę z kapusty pekinskiej i pije
    kawe - ja się chyba nigdy nie odzwyczaję ale postaram sie ograniczyć jej
    spożywanie ;) potem koktajl serwatkowy w planie, na obiadek myśle gotowaną
    pierś w naszych ziołach i może szpinaczek, owocka, i na wieczór jajeczko :))
    musiałam sobie to wszystko wypisać aby się lepiej zmobilizować i trzymać
    planu...dam znać jak mi poszło...
    Waga wyjściowa 74,2...
    Do dzieła...miło by było jeśli ktoś się jeszcze dołączy...
    Pozdrawiam trzymajcie kciuki pa pa
  • olanc 21.08.06, 14:26
    Malgasko, zaczęłam z Tobą :). Na weselu było super, tańce hulańce z moimi
    mężczynami i bardzo umiarkowane jedzenie. A w niedzielę, podobnie jak u Ciebie
    w sobotę, 4 godziny w ZOO. Trzymam kciuku za Ciebie i liczę, że trzymasz za
    mnie, bo strasznie mnie ciągnie do rzeczy zakazanych...Pozdrawiam
  • olanc 22.08.06, 10:10
    A gdzie Ty jesteś Malgasko ?
  • malgaska 22.08.06, 14:03
    Jestem przepraszam za ciszę... ale się odzwyczaiłam chyba od internetu i nie
    przeiaduję tak często jak kiedyś ;)
    Co do dietowania to tak sobie mi idzie...
    wczoraj - surówka kawa też tylko z mlekiem :)na śniadanie, jabłko, woda
    zurawinowa, udko gotowane bez skóry, surówka z kapusty pekińskiej na obiad,
    potem to już gorzej...trzy kawałeczki chlebka razowego z pasztetem..., jajko na
    kolacje i no i dwa drinki...bo i okazja była...
    Więc tak sobie...
    dziś - już dwie kawy oczywiście z mleczkiem :)surówka, dwa kawałki chlebka...
    Ach i pogoda jakaś dziwna ni to ciepło ni to burzowo prawie tak sobie jak moje
    dietowanie...:)
    Olanc trzymaj się bo może twoje dietowanie da mi dobry przykład i porzadnego
    kopa...muszę pokombinować jak tu się wyrwać na basen może to by mi pomogło...
    Obiecuję poprawę...
    Pozdrowionka...
  • malgaska 22.08.06, 21:56
    Przeszłam mam nadzieję najskuteczniejsza terapie wstrząsowa i mam nadzieję ze
    pomoże na dłużej... :) Tzn obejrzałam zdjęcia z wakacji i różnych imprez... i
    choć musze uczciwie powiedzieć ze już jestem w miarę zadowolona i jest
    zdecydowana poprawa w wyglądzie ale nadal to nie wygląda za rewelacyjnie...nic
    po prostu SzOk ;) trza się brać do roboty i nie ma że boli...wieczorkiem piję
    znów drinka ... ale bezalkoholowego tzn woda z sokiem zurawinowym :)polecam...
    Do jutra pa pa
  • malgaska 23.08.06, 10:00
    No tak szok za szybko chyba minał może wkleje sobie zdjęcia jako tapete:)
    Za okem pada i pada ja nie wiem czemu czuję się taka ociężała brzuch mi się
    przelewa ;) a czas leci...a potem bedę narzekać... :)
    Kopa potrzebuje kopa...niby się nie obżeram a na wadze nawet więcej a nie
    mniej...no tak gubią mnie te kawałeczki chlebka który ostatnio podjadam...ale
    obiecałam kuzynce w ramach wspierania wzajemnego że ja nie rusze chlebka a ona
    słodyczy przynajmniej w tym tygodniu ;) kurcze a dziś rano była już
    kromeczka...co się ze mną dzieje???
    Juz nic nie pomaga...załamka :)))
    E nie narzekam tylko biore się do roboty...
    Mam nadzieję ze chociaz Wam, Tobie Olanc idzie lepiej....
    Wstyd mi ale cóz trzeba się przyznać...
    Pa pa
  • malgaska 23.08.06, 22:26
    No dzień nawet całkiem całkiem pomimo niezbyt udanego poranka potem poszło juz
    lepiej wróciłam do mojego zwyczaju że do kawki dołączam jabłko bo zawsze wtedy
    miałam ochotę na coś słodkiego a teraz już nie...na obiad w końcu po przerwie
    po raz pierwszy ugotowałam pierś kurczaka ze stałym zestawem moim przypraw
    spalających tłuszcz oczywiście bez soli bede miała jeszcze na jutro plus dzis
    szpinak, kawka+jabło, na kolacje tez miałam kurczaka i szpinak bo zostało z
    obiadu, podjadłam tylko w ciągu dnia kilka łyżek zupy pomidorowej którą
    uwielbiam a w moim wykonaniu jest po prostu cudna :) a robiłam dzieciom...i z
    lyżkę makaronu muszelek...i dwa deserki dla dzieci. No wiem ale i tak chyba nie
    najgorzej...przeliczałam kalorie wyszło mi około 1100 to jeszcze chyba w
    normie...ale nie wiem czemu czuję sie cały czas strasznie pełna jakby nawet
    opuchnieta zle się z tym czuję...i te wahania nastroju...dziwne nie miałam tak
    wcześniej...stad moje problemy żeby się pozbierać...ale pomimo wszystko widze
    światełko w tunelu moc wraca...jeszcze troszeczkę a ja Wam pokażę... :))))
    Pozdrowionka i trzymajcie kciuki :) pa pa
    Obiad dla maluchów tez bedę miała na jutro to nie bede gotować i nie bedzie
    mnie kusił :)
    Jutro nowy dzień ciekawe jak go wykorzystam... a Wy?....
  • olanc 24.08.06, 10:16
    Masz rację Małgosiu, przydałaby się osoba, które dopiero zaczyna, chudnie
    szybko i łatwo i entuzjazmem zaraża innych. W czasie gdy Cię nie było wysłałam
    sporo skanów, może ktoś dołączy i będzie chciał się dzielić swoimi przeżyciami
    w czasie diety? Wczoraj wysłałam też skany do Anija20, więc będzie miała
    podwójnie:). Obecnie zauważam, że u mnie w miejsce entuzjazmu wkracza teraz
    determinacja. Nie chce wciąż żyć w poczuciu beznadziejnego wyglądu. Muszę się
    wreszcie z tego wyzwolić. Wystarczy się odpowiednio odżywiać i stanie się -
    niby tak mało, a jakie to trudne. Gosia do jakiej wagi ostatecznej chcesz
    dojść. Jeżeli już kiedyś o tym pisałaś, to mi umknęło. Ja chciałabym do 60, ale
    65 też mnie zadowoli, bo wejdę już wtedy we wszystkie ciuchy, które leżą w
    szafie nie wykorzystane. Pozdrawiam :)
  • malgaska 24.08.06, 10:46
    Dzis zaczełam jak najbardziej poprawnie chyba po raz pierwszy po przerwie, więc
    jest niezle...czyli z rana koktajl długowieczności ( pijam tylko siemie z
    woda), kilka łyków wody żurawinowej, a na sniadanko 2 jajka i pomidor i nie
    mogę się doczekać kawy ale sobie postanowiłam że bedę się troszkę z nią
    ograniczać..wiem powinnam zrezygnować w ogóle ale w tej chwili na prawde nie
    dam rady...:)czyli potem kawka i jabłuszko, mięsko na obiadek czeka w lodówce
    jeszcze do tego wymyśleć jakoś zielenine ...owocek kolacyjka - pewnie to samo
    co na obiad ;) ... i jakie to proste w teorii :) pić jeszcze dużo wody ijuż...
    Tylko dlaczego nam nie zawsze wychodzi ;)
    Idealna waga pozostanie w kwestii głębokich i nieosiągalnych marzeń...ale waga
    realna do której dąże to tak samo jak Ty Olu, przy 60 wyglądam już naprawde
    dobrze przy mojej budowie i byłabym bardzo zadowolona ale nie bedę narzekać na
    65 :) Generalnie nastawiam sie na długi czas, ale tez pełna determinacji wierzę
    że osiągnę swój cel...wcześniej czy póżniej :))))
    Pozdrawiam serdecznie pa pa
  • malgaska 25.08.06, 10:49
    A najwazniejsze ze dzień zakończyłam jak najbardziej poprawnie...bo wieczorkiem
    wybraliśmy się jeszcze z maluchami na rowerki około 20 km po parkach z przerwa
    na plac zabaw oczywiscie...i czuję się od razu lżej...:)
    Wpadki wczoraj oczywiscie były... choć juz nie jadłam chlebka!!!...ale zamiast
    zjesc swojego przygotowanego juz kurczaczka zjadłam parówke bo przygotowywałam
    ja dzieciom..bez sensu zupełnie...łyżka zupy..plasterek sera...teoria teorią a
    to jest praktyka...:(
    Dziś rano na wadze znowu zobaczyłam 74 ( znowu bo przez kilka dni wtedy jak
    czułam sie taka napuchnieta waga wskoczyła na 75 )
    i znalazłam się w punkcie wyjścia...ale najważniejsze że zapanowałam nad tą
    słabością...i mam nadzieje że powinno być już lepiej...
    Co będę dzis jadła jeszcze nie wiem na śniadanie miałam makrele w sosie
    pomidorowym...oby nie przeginać...
    Mam jeszcze straszna chęc wybrać się na rolki i może dziś mi sie uda
    zrealizować to pragnienie...łał nie jezdziłam ponad dwa lata...mam nadzieje że
    tego się nie zapomina... :)))
    pa pa do kolejnego napisania...
  • malgaska 26.08.06, 09:39
    Wieczorkiem nie było rolek ale był znowu rowerek :) tez dobrze...dziś w planach
    też aktywne wypoczywanie...miłego weekendu wszystkim życzę pa pa
  • olanc 28.08.06, 10:23
    Małgosiu idzie Ci coraz lepiej :). Mój weekend był porażką, ale składało się na
    to mnóstwo powodów ode mnie niezależnych. No, ale znów poniedziałek, a w pracy
    trzymać dietę jest mi łatwiej. Od września zaczynam pracę na cały etat, znikną
    mi wolne piątki, więc skrócą się "trudne weekendy". Poza tym mnie też się
    zdarza takie głupie podjadanie podczas przygotowywania posiłków dla moich
    Panów. Cięzko to zwalczyć. Zauważyłam, że podczas diety mam napady strasznego
    zmęczenia, masz coś podobnego ? Hmmmm...biorąc po uwagę 20 km na rowerze to
    chyba jednak nie :).Pozdrawiam :)
  • malgaska 28.08.06, 14:19
    witajcie, od czego zaczac ? yhm...po kolei.. :)))
    Wczoraj oglądając wieczorne wiadomosci troszkę się pocieszyłam było o tym, że
    coraz czestszym zjawiskiem jest ze osoby które wracaja z urlopów do pracy mają
    problem z aklimatyzacją i potrzeba im trochę czasu aż na nowo wejdą w pewien
    rytm...i że jest to normalne i coraz częstsze i prosi sie o wyrozumiałość...
    Zrobiło mi się lżej na sercu ze nie jest ze mną tak żle :) ...ja co prawda nie
    wróciłam do pracy na etat, ale powrót po dwóch miesiącach do własnego domku i
    praca na etacie mamy dwójki dzieci żony kochanki praczki i sprzataczki...
    itp :))))) i chęc bycia po prostu atrakcyjną kobietą - może być przyczyna
    stresu szczególnie jesli chce się byc the best na wszystkich płaszczyznach :))))
    No dobra to tytułem pewnego usprawiedliwienia dla mizernych ostatnich moich
    efektów w odchudzaniu :)))

    Dzis zaczełam dzień 1 dwutygodniowego planu wypłukiwania tłuszczu w pełnym
    wymiarze bo ostatnio podchodziłam do niego zbyt wybiórczo...na razie idzie
    dobrze - na obiad gotowana panga w ziołach - kolacja jajeczka plus szpinaczek...
    Waga na dzis rano- szkoda gadać ...nie wiedzieć czemu znów 75 :( ale to nic
    pewnie sobie zasłużyłam...choć nie było w ostatnich dniach żadnych szaleństw
    ale wzorowo też nie...dlatego wprowadzam reżim dietetyczny i żadnego
    pofolgowania sobie...

    Za to z aktywnościa fizyczną idzie mi najlepiej...sobota i niedziela równiez
    były rowerowe...i tak podsumowując przejechane kilometry - w czwartek i piatek
    było po 20, sobota wycieczka do Leśnicy 31 kilometrów i w niedzielę 35 km po
    Wrocławiu dotarlismy do Parku Szczytnickiego...planowalismy jeszcze dalej i
    więcej ale złapał nas deszcz i nie chcąc narażać bardziej dziewczynek na
    przeziębienie zawrócilismy...bardzo spodobało nam się to jezdzenie na rowerach
    dzieci równiez sa zachwycone bo staramy zatrzymywać się na fajnych placach
    zabaw :)) tak że dbamy o kondycje a czas wolny spędzamy jak najbardziej
    przyjemnie i aktywnie...
    Rozmarzyłam się wczoraj, że gdyby tak to szło proporcjonalnie wraz ze spadkiem
    wagi - np po przejechaniu niech bedzie nawet 50 kilometrów 1 kilo mniej ;) ale
    by było fajnie mogłabym się tak odchudzac...to dopiero było by coś...a tu nic z
    tego jak widać.. bo mi się nie udało oddać kilosa a nawet go jeszcze
    zdobyłam... powinnam się załamać... ale znacie mnie ...nie ze mną te
    numery...trudno najskuteczniejszy sposób to właściwa dietka i koniec.
    Stać mnie na aktywnośc fizyczną to również znowu poradze sobie z dietowaniem...
    a co!!! :)Juto dzień drugi...
    Pozdrawiam serdecznie i trzymajcie kciuki..
  • olanc 29.08.06, 10:03
    Ojoj, to ja chyba mam ten problem co poniedziałek, a zwłaszcza wczoraj, bo taki
    miałam kryzys diety, że aż wstyd wspominać. Były i pierniczki, i czekolada i
    chleb...Ale mam nową motywację - 6 pażdzernika mamy obchody 15-lecia firmy i
    imprezę. Wypadałoby dobrze wyglądać. Mam z 5 tygodni, może się uda co tydzień
    zejść z 1 kg ? Co do Twoich przemyśleń Małgosiu, to widzę, że nabierasz wiatru
    w żagle :). Nie mogę pojać dlaczego nie chudniesz ???? Po takich wyprawach na 4
    kólkach ? I jeszcze z dzieckiem w foteliku ? Mam tylko jedno wytłumaczenie -
    nabierasz masy mięśniowej, wchodzi Ci ona zamiast tłuszczu i wyglądasz lepiej,
    a ważysz więcej. Trzymam kciuki :) I pozdrawiam :)
  • malgaska 29.08.06, 12:34
    Na razie jest dobrze.... zabrakło mi na rano siemienia ale mam nadzieje ze dam
    rade na razie bez niego na wadze 74,4 :) czyli zaczyna być znowu dobrze... :)
    Ale zaczyna mnie bolec głowa ...czyli wszystko zgodnie z planem ;)
    musze się wybrać na zakupy..wszystko sie pokonczyło...
    dzieki za wsparcie :) pa pa
  • olanc 30.08.06, 13:48
    Dzięki za wsparcie. Jakoś nie mam szczęścia do szefów, a obecny szkoda gadać...
    Tak to jest jak o awansie decydują nieodpowiednie kwestie. I jeszcze mnie jakiś
    bakcyl złapał. Czuję się fatalnie, jutro idę do lekarza, moja dieta na tym
    ucierpi, więc Ty Małgosiu musisz trzymać fason :). Pozdrawiam
  • malgaska 30.08.06, 16:35
    siemie zakupione i pite rano i wieczór...chyba jest ok zaczynam panować nad
    pokusami bardziej...wczoraj kilka razy miałam na coś cheć ale ją opanowałam
    chwyciłam pomidorka lub jabłko i pomogło...dziś na obiadek "leczo" gotowany
    kurczak w kawałkach pieczarki w talarki i papryka wszystko z ziołami i bez
    soli :) pychotka...porcja na jutro mi została...tendencja spadkowa trwa...:)
    powoli powoli byle by nie zapeszać...
  • malgaska 31.08.06, 18:45
    Znowu zaczyna być dobrze... przede wszystkim czuję że odzyskałam kontrolę...oby
    tak dalej...hura :)...
    Wczoraj wieczorem ogladajac film, pochodziłam całą godzinkę na steperku i na
    liczniku 500 spalonych kalorii :)) to mi się podoba przyjemne z pozytecznym...
    Menu : pomidor,kilka plasterków wedliny;), leczo z kurczaka, jabłko,
    brzoskwinia, pomidor, jajka, duzo wody żurawinowej :)siemie rano i wieczorem to
    podstawa...
    Byle dalej byle do przodu....:)
    Pozdrowionka -
    najtrudniej zacząć na dobre , potem już powinno pójśc z górki...
  • olanc 01.09.06, 10:30
    Wróciła dawna Malgaska-wypłukiwaczka :). Chyba faktycznie mnie w tym tygodniu
    dogonisz, bo ze względu na chorobę odżywiam się normalnie i już mi ten kg
    wrócił :(. Pozdrawiam :)
  • malgaska 01.09.06, 11:47
    Wkurza mnie że jak pisze a jak dostanę pałera to piszę dużo...a tu mi wszystko
    znika...szału dostaję...czy to wina mojego kompa czy tez Wam się tak zdarza...
    Własnie przed chwilą połkneło cały mój list...a był długi....
    jak ochłone ..to znowu napiszę...
    zdarzało mi sie to już wcześniej...dlatego po napisaniu jakiegoś fragmentu
    staram sie zapisywać go ...ale teraz nie zdązyłam...
    ide się uspokoić..pa pa
  • olanc 01.09.06, 13:08
    Też mi się tak zdarza. Albo godzinę przechodzę na inny wątek. A z innej beczki -
    Małgosiu, to niesamowiete, ale wiesz kiedy mój Mały kończy dwa latka ? 27
    listopada. To oznacza, że nie tylko się razem odchudzamy, ale i byłyśmy razem w
    ciąży ;). Pozdrawiam
  • malgaska 01.09.06, 13:36
    Rzeczywiscie czuje że jestem w końcu sobą!! :))) szcześliwa zadowolona pełna
    energii do działania...oby jak najdłużej...
    Nadal czuję się ok i idzie mi ok...
    Wczoraj wieczorkiem znowu spaliłam na steperku 500 kalorii, a potem jeszcze
    trochę ;)...
    i zrobiłam 30 brzuszków...wspominając i tęskniąc za kamaczkiem...wracaj kamaku
    z tych wakacji do wspólnego dietkowania i ćwiczeń...
    Uspokoiłam się... zjadając na obiadek gotowaną pange w ziołach i ugotowanymi
    brokułami i kalafiorkiem na parze...plusem dietki jest jeszcze to że przy mnie
    młodsza córcia nabiera dobrych nawyków jedzeniowych i tez je to co ja :)...ze
    starszą to by nie przeszło :) ...
    Pozostałe menu na dziś :) jajeczko z kalafiorkiem i brokułami - bo zostały
    jeszcze- moze pomidorek... jabłko... i na pewno coś jeszcze skubnę... ;)

    No nie ten post nie ma szczęścia został znowu usunięty ...teraz przez mojego
    brzdąca... :))) częśc odzyskałam...

    Waga na dziś motywująca... ale psss podam w poniedziałek....

    Mam nadzieję że pogoda się porawi w weekend bo mamy ochotę na rowerki...jestem
    dobrej myśli...

    Olenko zdrowiej szybko i wracaj w szranki.. :)
    Data urodzenia - niesamowite...potwierdza to tylko to że im więcej ludzi łączy
    tym łatwiej o nić porozumienia....a my udowodniłyśmy już wcześniej że się
    dobrze rozumiemy... :)))))
    pozdrawiam serdecznie wszystkich...pa pa
    wysyłam bo znowu zniknie ;)




  • malgaska 02.09.06, 21:44
    Wczoraj wieczorkiem znowu poszło sobie na steperku 500 kalorii :)))...
    i 30 brzuszków - buzka dla kamaczka...

    Dziś pogoda jednak dopisała i wybraliśmy się na wycieczke rowerową...trasa po
    Wrocławiu super i tak jakoś fajnie nam sie jechało ze zrobiłam dziśiaj mój
    rekor życiowy....47 km !!!! Wyszło ponad 3,5 godziny rzeczywistej jazdy...a
    wycieczka trwała około 6 ;) z przerwą na Pergoli i dwóch placach
    zabaw...najbardziej podziwiam te moje dzieciaczki...świetnie znoszą jazde i
    jeszcze są zachwycone...no sa super!!!
    Tylko po powrocie jak klapłam na łóżko to myślałam że sie nie podnise...i gdyby
    nie dzieci to zasnęłambym snem kamiennym ;) ale nic na razie nie boli :)
    całe szczeście że rano przygotowałam całą brytfanke mojego dietetycznego lecza
    indyczek cukinia pieczarki wszystko na wodzie i mnóstwo przypraw i koncenrat
    pomidorowy...dzięki czemu po powrocie nie rzuciłam się na inne jedzenie....
    Ale i tak mam dziś na sumieniu jedną bułkę z masełkiem.. i jedną kanapke na
    wycieczce...1 danonka...mam nadzieję że przy takiej aktywności nie zaważy to na
    wadze....
  • francin_i_okolice 04.09.06, 08:42
    jak tak czytam o Twoich wyprawach rowerowych, to mi się chce płakać... w zeszłym
    tygodniu mieliśmy włamanie do piwnicy i ukradziono nam dwa rowery.
    a to moja ulubiona forma aktywności jest/była...

    jak te dzieci Twoje wytrzymują taką jechankę? tyle kilometrów... no, no.
    trzymaj się malgaska. mam szczerą nadzieję, że niedługo dogonię Twój wagowy
    wynik. i że wtedy Ty będziesz już w dziesiątce niżej.

    trzymam kciuki!

    --
    mężczyzna ma jedną miłość - świat.
    kobieta ma jeden świat. miłość.
  • malgaska 04.09.06, 10:00
    Waga na dziś 73,5 czyli poszło w sumie 1,5 !!! mam nadzieje że na
    dobre...ciekawe jak dalej w koncu mój organizm jest na mniejszym lub większym
    dietowaniu juz długo ;) choć łudziłam sie że wynik bedzie jeszcze lepszy ;)
    Ale wydaje mi się że przez tę aktywnośc fizyczną to sie jakby zatrzymuje ? moze
    rzeczywiście idzie w mięsnie? Ale zdecdowanie czuję ze moje ciało się zmienia,
    musze zacząć porównywać cm ...
    Wczoraj jazdy nie było bo wystraszyły nas kłębiące sie chmury i
    wiatr...pojechaliśmy autkiem do Ogrodu Botanicznego...
    Ale za to poszło 600 kalorii na steperku...i 40 brzuszków..
    Śniadanie sałatka z tuńczyka z kalafiorem i brokułami, na obiad jest jeszcze
    wczorajsze leczo, w miedzy czasie jabłka, i pewnie jajka na kolacje...
    To plan na dzis...
    Pozdrawiam...
  • francin_i_okolice 04.09.06, 10:54
    ech... też się muszę do ćwiczeń zmusić.
    tak, jak mówisz, napewno w mięśniach ten ciężar jest. one ważą więcej, mimo, że
    "objętościowo" mniej ich na kilogram przypada, niż tłuszczu.
    dobrze, że się ruszasz - skóra Ci nie będzie wisiała, szybciej się dopasuje do
    nowych rozmiarów. no i samopoczucie lepsze.
    jaki się człowiek zmęczy, to wie, że żyje!

    trzymaj się dzielnie.

    Pe.Es.

    to tylko my dwie na bieżącą chwilę się płuczemy?

    też się mu
    --
    mężczyzna ma jedną miłość - świat.
    kobieta ma jeden świat. miłość.
  • malgaska 05.09.06, 12:10
    Dziś mam spadek formy...wczoraj wieczorem nie zrobiłam nic aby spalić
    tłuszczyk ;) mało tego wczoraj wieczorem zrobiłam sobie dietetyczne klopsiki
    czyli obiadek miał być na dwa dni a nawet na trzy by wyszło ...tylko że już
    wczoraj na noc cześc zjadłam...moja wina ze takie pyszne mi wyszły ;)z tego
    powodu jestem na siebie zła...więc nie mam sie czym dziś pochwalić...
    Mam nadzieję ze Wam idzie znacznie lepiej...
    Napisze jak będę miała lepszy nastrój i zwyzkę formy...co nastąpi niedługo ;)
  • malgaska 05.09.06, 22:07
    Już się naprawiłam...a tu co za cisza u innych??? człowiekowi na chwile noga
    sie powinie a tu proszę nikt też się nie kwapił aby coś napisać... :)
    jutro do raportu...;)
    na obiad już się pilnowałam i przydzieliłam sobie mniejsza porcję klopsików i
    cały talerz surówki z kapusty pekińsiej...na kolacje jajecznica na wodzie z
    pieczrkami...czyli według planu :)))
    Wieczorkiem godzinka steperka i 515 kalorii :)
    Ale już wiem czemu nie mam takiego spadku wagi jakiego by oczekiwać...jestem
    przed...a że nigdy nie wiem kiedy nadejdą te dni...czyli normalne zatrzymanie
    wody następuje... i tak dobrze ze coś schudłam ;)
  • francin_i_okolice 06.09.06, 08:06
    a powiedz, Malgaska, jak Ty te klopsiki robisz?

    --
    mężczyzna ma jedną miłość - świat.
    kobieta ma jeden świat. miłość.
  • olanc 04.09.06, 12:29
    Małgosiu, ależ Ty masz krzepę :). Ja jakoś tak obawiam się jeździć z moim Małym
    na rowerze dłuzej niż godzinę, bo mam wrazenie, że w takim foteliku jest mu
    niewygodnie. Ale skoro Twoje Dziewczyny nie protestują...U mnie kończyło się na
    spacerach, ze względu na stan zdrowia, czuję się ogólnie słabo i nic mi się nie
    chce. Wygląda na to, że jeszcze pochoruję, ale będę się starać układać menu jak
    najbliższe planowi. Prawie już mnie masz, spróbuję trochę odskoczyć, zobaczymy
    co z tego wyjdzie. Pozdrawiam :)
  • malgaska 05.09.06, 12:02
    dzieki Olenko za uznanie ;) ponad trzy godziny rzeczywistej jazdy nie oznacza
    że jezdzimy non stop bez zatrzymywania...tak po 10 km staramy się im robić
    przerwe...nieraz ta przerwa znowu jest za chwile bo jakiś fajny plac zabaw
    znowu mijamy... ;)
    no siedzenie w takim foleliku to może i nie luksus ale nie odnoszę wrażenia że
    moim dziewczynom jest nie wygodnie...sądząc po ich minkach wydają sie na
    zadowolone.. :) a przynajmniej nie protestują...problemem jest tylko spanie w
    trakcie jazdy najmłodszej...wtedy rzeczywiście troszkę mi jej szkoda...ale
    znalezliśmy już sposób że przynajmniej w trakcie jazdy główka jej nie lata i
    nie opada w dół - bo wyglądało to i mogłoby być niebezpieczne......ostatnio na
    tej najdłuższej wycieczce nawet nie usnęła...choć powinna bo jej pora a cały
    czas jeszcze mi spi w dzień po dwie godzinki :)...tylko cały czas ciekawie się
    rozglądała...no i obowiązkowo dziewczyny jezdzą w kaskach...
    Pozdrawiam i życze powrotu do formy... :)
  • malgaska 06.09.06, 13:37
    10 dzień i niestety przerwa z utratą wagi...bo dziś przyszedł ten dzien;) i
    oprócz zatrzymania wody w organiżmie w pierwszy dzień mam zawsze bolesne
    pobolewania...w związku z tym też i nie najlepsze samopoczucie....
    No może nie najlepszy moment na rozpoczęcie 1 fazy... ale to
    nic...przetrzymamy...za to mam nadzieję ze jak wszystko wróci do normy będę
    mogła ostro ruszyć z kopyta ;) drżyjcie...
    śniadanie wyjatkowo nie przepisowe... ale na obiadek i kolacje będę juz
    grzeczna...tym bardziej że klopsiki i surówka czeka w lodówce...
    będzie dobrze...mówię Wam...pa pa
  • francin_i_okolice 08.09.06, 09:08
    a jak to jest, że tu dziesiąty dzień, a tu chcesz znowu zaczynać pierwszą fazę...

    ja też TO mam od wczoraj. ale coś tam spada...
    trzymaj się. i wracaj na łono diety, bo Cię dogonię! nie tylko entuzjazmem!
    buźka!

    --
    mężczyzna ma jedną miłość - świat.
    kobieta ma jeden świat. miłość.
  • malgaska 08.09.06, 11:57
    Dziś 72,9 !!! czyli wszystko wraca do normy - przeciez mówiłam że bedzie
    dobrze... ;)

    Dietkę trzymam mimo wszystko...tak, że nie mam do czego wracać ;) bo na niej
    jestem... :)) no może rzeczywiście nieprecyzyjnie wyraziłam swoje myśli - że to
    nie najlepszy moment na rozpoczęcie 1 fazy - chodziło mi tylko ze wypadło to
    przed okresem a nie po ;)) ale tak jak napisałam trzeba przetwać te trudni dni
    i dalej do celu... w koncu każdy organizm reaguje nico inaczej...

    Francin jestem pod wrażeniem Twojego pierwszego tygodnia...gratulacje...
    goń goń...to zawsze jakaś dodatkowa motywacja dla obu stron ;) bużka...

    Też mam tak samo - radość z utraty kilogramów miesza się ze wstydem...
    szczególnie jak jakieś kumpeli w rozmowie wyznaję ze schudłam już 16 ( teraz
    juz 17 kilogramów!!) ona jest pod wrażeniem a mi tak naprawde jest tez po
    prostu wstyd ze dopuściłam do takiego stanu... ze muszę te 16 i więcej teraz
    się pozbywać...no ale radośc też jest!!!!...złoty środek ...robić swoje brnać
    dalej do celu...nie zachłysnąc sie za bardzo sukcesem...i nie dopuścić do
    poprzedniej sytuacji nigdy wiecej...:))))
  • francin_i_okolice 08.09.06, 13:34
    dziękuję za gratulacje.
    oczywiście będę z Wami. do końca, że się tak wyrażę. do mety.
    tak, jak mówisz: zachłyśnięcie się sukcesem grozi do powrotu sytuacji sprzed
    odchudzania. pisanie tutaj, pomoc we wpadkach (na którą w razie wpadki liczę)
    może zapobiec powtórnemu tyciu. bardzo mi odpowiada to forum. mimo, że jest
    otwarte, jest tutaj życzliwa, miła atmosfera. zapisałam się na jeszcze jedno -
    zamknięte, gdzie dziewczyny mają swoje odchudzaniowe wątki, ale nie zaglądam tam
    zbyt często. jakoś nie pasuje mi klimat. mam wrażenie, że nie ma tam
    autentycznego wsłuchania się w drugiego człowieka, a mnożone są takie posty jak:
    "dasz radę" z siedemnastoma wykrzyknikami. albo "uda się!!!!!".
    działa mi to na nerwy, a nerwy sprzyjają tyciu. (przynajmniej u mnie).

    jesteśmy teraz w dość kameralnym gronie, może to to sprawia, że tak tutaj jest
    miło i że jedna na drugą "uważa"?

    cieszę się, że tu trafiłam, naprawdę.

    ja tak mam, że jak usłyszę dwa komplementy komentujące chudnięcie, to się czuję,
    jakbym pana boga za pięty chwyciła. i tu pizza, tu ciacho. a po odchudzeniu tyje
    się błyskawicznie. dlatego wysoko sobie poprzeczkę ustaliłam tym razem i
    zachłystywać się będę sukcesem dopiero jak te 59 będzie.
    cieszę się, że obudziłam się z marazmu. że coś dla siebie robię. w tej sytuacji
    żaden ptyś, żadna pizza nie mają u mnie szans. i po raz kolejny odsłania się
    przede mną prawda: odchudzanie zaczyna się w głowie. nigdzie indziej.
    dopiero współpraca myślenia, nastawienia, wiary i działania może przynieść sukces.
    mam nadzieję, że wytrwam tym razem. i że nigdy już się tak nie zapuszczę.
    czego I Tobie i wszystkim Wam życzę.

    (tak cichą nadzieję mam, że po okresie jeszcze mnie waga zadziwi. zobaczymy).
    --
    mężczyzna ma jedną miłość - świat.
    kobieta ma jeden świat. miłość.
  • malgaska 08.09.06, 22:44
    jutro wybieramy się na wycieczkę do Szklarskiej Poręby...
    pomacham Wam ze szczytu....przygotowałam już całą miseczkę warzyw do chrupania
    żeby nie było aż tak zle z dietowaniem ;) ale pewnie jakąs kanapke popełnie..:(
    mam nadzieje ze jabłka i woda pomoże...pa pa miłego weekendu...
  • malgaska 11.09.06, 10:02
    Witajcie...
    weekend miałam bardzo przyjemny i aktywny...wjechaliśmy na Szrenice kolejką z
    dziećmi ale potem już schodziliśmy piechotką...starsza dzielna na własnych
    nóżkach młodsza mąz nosił głównie na plecach...bo tez miała ochotę chodzić
    tylko zazwyczaj w innym kierunku niz my zamierzaliśmy...przepiękna pogoda i
    przepiękne widoki...cudnie..
    Popełniełam jedną kanapke i jednego snikersa ;) tak jakoś wyszło ;)
    Wszystko pieknie ale nogi po tej wyprawie czujemy do dziś..nie pamietam kiedy
    tak mnie strasznie bolały :))) a niby bylismy przeciez trochę zaprawieni
    fizycznie tymi jazdami na rowerkach...ale po nich to nas nic nie bolało..:(
    W niedziele żeby nie wyjść z wprawy i dalej rozruszać nasze obolałe mięśnie
    pojechaliśmy rowerkami po okolicy - tylko 26 km...
    Waga na dziś...nadal stoje w miejscu...czyli 73,5 ...:(
    Tak się zastanawiam ..moze ja juz tak mam...oj ciężko idzie ten spadek wagi..co
    nie oznacza ze się poddaje...i tak dalej bedę robiła swoje...czyli do
    celu...widocznie już tak mam że idzie mi tak wolno... pocieszam sie ze może
    chociaż trwale....
    Dzis pomyslałam że powinnam reaktywować moje poranne żwawe spacerki...moze to
    by pomogło...
    Pozdrawiam Was pomimo wszystko w fantastycznym nastroju..słonko cieplutko...aż
    się wszystko chce....!!!! pa pa
  • olanc 11.09.06, 12:37
    Myślę Małgosiu, że to jednak wahania ilości wody w organizmie, tym razem po
    długim wysiłku, no albo te mięśnie wciąż Ci się rozrastają :). Ważysz więc po
    prostu ok. 73 kg. Czyli jeszcze tak jak ja ;). Tyle, że pewnie już niedługo, a
    ja nie umiem się wyleczyć i stoję w miejscu. Mój weekend też był aktywny, choć
    inaczej, bo dużo chodziłam z moim Małym, więc wiadomo w jakim tempie, ale
    trzeba było wykorzystać ładną pogodę, stąd większosc dnia byliśmy na dworze.
    Zaliczyliśmy nawet koncert Eweliny Flinty :). Gratuluję Ci wytrwałości i
    pozdrawiam serdecznie :).
  • francin_i_okolice 11.09.06, 13:52
    gratuluję udanego łikendu!
    ja także miałam dość aktywnie, w sobotę byłam na wieeeelkim grzybobraniu i w
    poszukiwaniu borowików między brzózkami zrobiłam ze 20 km.
    a jak mnie nogi bolały!

    muszę się dodatkowo dosportowić, bo forma słąbiutka...
    --
    mężczyzna ma jedną miłość - świat.
    kobieta ma jeden świat. miłość.
  • malgaska 13.09.06, 14:32
    jestem jestem i jakoś trwam...:))) trochę steperek trochę spacerek troszkę
    dietka ;) pałera może nie mam ale nie jest żle...
    taka ładna pogoda to mało siedzę przy kompie...
    dajcie też znak życia....:) to zawsze rażniej...
    Nogi dopiero przestały mnie boleć wczoraj :))) pa pa
  • olanc 14.09.06, 10:16
    U mnie niestety małe załamanie diety. Aż wstyd pisać jak się objadałam i czym,
    ale na szczęście waga jest na 73 (choć wcześniej była trochę przed 73). Co do
    zdrowia czekam aż wróci z urlopu moja Pani laryngolog, mimo braku leczenia
    kaszlę jakby trochę mniej. W pracy będę mieć teraz bardzo nerwowy okres, ale na
    razie mam wzwyżkę estrogenów więc czuję siłę. Oby mi i na dietę to poszło.
    Gratuluje Ci Małgosiu wytrwałości :). Co do pogody jest cudnie, codzennie
    chodze wieczorem z Małym do parku, dużo nie pochodzę, tyle co od piaskownicy do
    huśtawki, ale lepszy rydz niż nic ;) Pozdrawiam :)
  • malgaska 18.09.06, 10:04
    Miałam najdziwniejszy tydzień w dietowaniu...
    niby jadłam to co powinnam... wcinałam szpinaczek sałate zieloną gotowaną rybkę
    i gotowane miesko...itp...
    ale równiez zgubiła mnie nutella...
    moje starsze dziecko odkryło w tamtym tygodniu to czekoladowe świństwo ;)
    wcześniej tego nigdy nie jedliśmy...ale było w przedszkolu... i bardzo
    poprosiło abym jej kupiła...no to kupiłam...i dziecko bardzo ładnie je na
    kolacyjke chlebek z nutella i mleczko... a jej mama podkrada ją przez cały
    dzień !!!!!!!!!!!!zgubiła mnie ta płynna czekolada....
    no mówiłam ze jestem do niczego...waga wzrosła do 74....przez cały tydzień
    poruszała sie od 73 do dziś 74...
    no to czas na pisanie... czyli zwiększam samokontrolę... jednak takie pisanie
    pomaga utrzymać mi większa samodyscyplinę....:)))))
    Aktywność cały czas w miarę wysoka...w sobote wycieczka rowerowa 37 km.... w
    niedzielę tylko ;) 20 km....
    Biorę się w garść...czy takie wpadki muszą sie zdarzać....????
    Grunt sie w pore opanować i nie poddawać... no już nie ma co narzekać.. tylko
    do dzieła....
    Pozdrawiam wszystkich uczących się i chorujących ;) trzymajcie sie
    dziewczynki...damy rade przezwyciężyć ten impas... ;)))) pa pa
  • olanc 18.09.06, 10:00
    Małgosiu co u Ciebie ? Tak dawno się nie odzywałaś. Ostatnio jesteś najlepiej
    odchudzającą się osobą na forum, oczekujemy na Twoje wsparcie, i nie tylko.
    Oczekujemy na Twoja obecność. Pozdrawiam :)
  • malgaska 19.09.06, 11:24
    No cześć dziewczynki...
    A jak u Was... ja sie pozbierałam chyba... przynajmniej taką mam
    nadzieję...moja skaczaca waga dała mi dzis nadzieję na lepsze jutro... dziś
    73,3... czyli jest nadzieja...byle nie zawalić znowu ;))))
    ale ja to mam nastroje...i jak tu ze mną wytrzymać ;)
    ale dacie rade.. co???
    Dziś na obiadek szpinaczek i gotowany kurczaczek, było jabłuszko, bedzie
    jabłuszko ;) i cos jeszcze .. aby nie przeginać w żadna stronę ;)
    A jak wasze postanowienie mocnej poprawy?
    czekam.. pa pa
  • malgaska 21.09.06, 10:10
    Walcze ...ale co to za walka ... :)
    wczoraj dietka w miare steperek 50 min...a dziś z rana nawaliłam... i
    zgrzeszyłam z nutellą :(
    muszę sie jej pozbyć z domu.. słaba jestem.. prędzej moje dziecko sobie poradzi
    z jej brakiem niż ja z jej istnieniem... ;)))
    Całe szczeście że cały dzień przed nami to może jakoś spale te zbedne i puste
    kalorie..:)
    no i tak sobie dietkuje...teraz juz wiecie dlaczego stoję w miejscu.. :)
    A jak idzie uczacym sie i zapracowanym kolezankom ???

  • olanc 22.09.06, 11:27
    Aj te słodkie pokusy. Skąd ja to znam. Może ten cynk pomaga ? Próbowałaś
    kiedyś ? Pamiętam, że dziewczyny miały różne zdania na temat jego skuteczności
    i wpływu na zdrowie. A tak to Ci idzie naprawdę dobrze. Niebawem wracają
    dziewczyny, a już na pewno Kamak i będzie nam łatwiej. A Bozzar już wróciła. Ja
    muszę poszukać jakiś zapasów energii. Wybieram się do laryngologa, może on mi
    pomoże wreszcie wyzdrowieć, i wtedy wraz z lepszym samopoczuciem wróci
    samozaparcie ? Na to liczę i pozdrawiam :)
  • malgaska 22.09.06, 13:46
    dzieki Olenko, ....zapewnie chodzi o chrom... mam nawet...ale nie mam do niego
    przekonania i chyba na mnie nie działa...silna wola i tyle... a jak sie jej nie
    ma trzeba próbować innych sztuczek...głęboko schowam ten słoik... albo
    wyrzuce ... to najlepiej działa ;)
    Wszystko zgodne z planem na dziś ...oprócz trzech łyżek nutelli :)))
    A ja walczę też po raz pierwszy z objawami przeziębienia za pomocą tylko i
    wyłącznie czosnku już od kilu dni.. i chyba działa...no ale mogę sobie na to
    pozwolić...kontakt z ludzmi mam tylko na dworze i to podczas zabaw dzieci na
    podwórku wiec da sie jakoś unikać bliskiego spotkania :))) hi hi gorzej ma moja
    połowa :) ale jak kocha to i czosnek nie straszny no nie ???? :)
    Miłego weekendu... nie dajcie sie pokusom !!!! pa pa
  • malgaska 22.09.06, 22:01
    dziewczynki być moze znikne na tydzień...a wtedy wróce dopiero po
    weselu...chyba że sie odezwe... co będzie oznaczało tylko tyle że będe miała
    dostęp do netu wcześniej... :)

    trzymajcie sie dietki...bozzar dasz rade...licze na ciebie...
    a ja zamówie sobie żurawinke jednak tę z Puszczy Bydgoskiej... tylko dlatego że
    bede miała sposobnośc odebrać ja osobiście .. bo własnie wyieram sie w tamte
    strony...
    Olanc proszę przejmij do mojego powrotu wysyłanie skanów :) dzieki...

    Słoik nuteli w końcu wyrzuciłam do kosza !!!! szkoda że pusty :)))
    ale nie będzie juz mnie kusił :)))

    mam zamiar cały tydzień intensywnie ćwiczyć i wybrać sie na basen..i w ogóle
    wiele sobie obiecuje... a co wyjdzie zobaczymy...

    pozdrawiam wszystkie serdecznie pa pa
  • bozzar 23.09.06, 21:58
    Malgaska..nie mam jeszcze tej zurawinki ;-( aż sie martwię w jakim stanie do
    mnie dotrze...została wysłana w czwartek...dzis sobota...buuuu....a tak
    chciałam szybko zaczać!!!
    Trzymaj sie dzielnie koleżanko na tym wyjezdzie i nie daj sie skusić na zwyżke
    wagi ;-))
  • olanc 25.09.06, 11:23
    Małgosiu, a zatem udanej zabawy :). Rzeczywiście chodziło o chrom :) Co mi
    odpaliło z tym cynkiem ??? Efekt zmęczenia...Skany będę wysyłać. Pozdrawiam
    ciepło :)
  • malgaska 01.10.06, 21:39
    Witajcie dziewczynki...zniknęłam ...i to chyba na dłużej...
    bo jeszcze wojazuje...do siebie wróce dopiero pod koniec tygodnia...ale mam
    nadzieję ze dostęp do netu będe miała już w połowie tego tygodnia bo zakładam
    rodzicom neta :))
    łał... to nie tak miało być...takie były chyba słowa jednej z piosenek
    śpiewanych na weselu :) i odnosi sie to również do mojego dietowania...
    z jedej strony klęska... bo właśnie z myślą o tej imprezie odchudzałam sie już
    od stycznia...i miało być tak pięknie...:)
    No i pięknie było...na tak pięknym weselu i ślubie dopracowanym w najmniejszym
    szczególe bywa sie nie czesto ;) no i bawiliśmy sie świetnie... ale ...to nie
    tak miało być... miałam być szczuplutka a nie byłam.. ;)
    Trudno...i tak dużo osiągnęłam...ale miało być jeszcze lepiej ...a z drugiej
    strony co by było gdybym miała te 17 więcej :)))
    Jedzenie na weselu i przed i po ... krótko mówiąc bomba kaloryczna...ale będę
    miała znowu co robić po powrocie...:)
    Licze na wspólny doping ;)
    Pozdrawiam Was serdeczne moje drogie i do rychłego napisania pa pa
  • bozzar 02.10.06, 08:43
    Witaj Malgaska!
    nie żałuj niczego! wybawiłas się...nacieszyłas rodzinką i domowym
    jedzonkiem...nie miej wyrzutów sumienia...wszystko ma swój czas...to był Twój
    czas na rozkosze podniebienia;-) Mam nadzieję,że pamietasz wciąz siebie z
    okresu przed odchudzaniem? i juz nie pozwolisz sobie na powrót do dawnej wagi??
    Tym bardziej bedziesz miała motywację,żeby wrócic do nas...wrócic do planu...i
    pozwolić twojemu organizmowi odetchnąć od wzmożonego trawienia;-)
    Pozdrawiam słonecznie i czekam!!!
  • olanc 03.10.06, 10:49
    Małgosiu, odpocznij od diety to wrócisz do niej z większym zapałem. Brakuje Cie
    tutaj, wracaj najszybciej jak się da :). Moje dietowanie na razie nie wychodzi,
    ale wierzę, ze w końcu się zbiorę. Pozdrawiam :)
  • malgaska 05.10.06, 00:04
    Witajcie dziewczynki :)
    Po czterech dniach totalnego obzarstwa (wesele, poprawiny i dwa dni w domu
    panny młodej) mobilizuje siły :) oj a bedzie ich potrzeba sporo :))))
    Jeszcze goszcze sie u moich rodziców... ale w końcu po wielu wielu trudach w
    końcu udało mi sie podłączyć do netu !!! :) tym bardziej że w kwestii
    technicznych komputera jestem zielona ;) ale udało sie!!! :) wiec mam nadzieję
    że będe mogła zagladać tu cześciej o ile jutro tez bedzie jeszcze działał :)))

    Zakupiłam dziś soczek żurawinowy Sam Sok 3 butelki siemie lniane więc mogę
    wkroczyć na drogę do smuklejszej sylwetki...
    Bałam sie jedynie i po imprezie nie weszłam na razie na wage ;) czuje przeciez
    ze rewelacyjnie nie jest ;)
    Plany mam ambitne - jeszcze tutaj na wyjeżdzie mam zamiar wybrać sie na basen
    wprowadzić intensywne spacerki może poćwiczyć ;) co do trzymamnia dietki
    zobaczymy na ile sie da ;) zdaje sobie sprawe że pierwsze dni będą trudne daje
    sobie kilka dni aklimatyzacji :)))
    Pozdrawiam serdecznie pa pa
    Dzieki Oleńko i Bozzar za odzew :)
  • olanc 06.10.06, 11:06
    Ale fajnie ! :) Tym bardziej, że jakoś tu cichutko ostatnio. Ciekawe kiedy
    wróci Kamak, i czy Gosia-Samosia się pokaże. Tak dobrze jej szło, ciekawe czy
    dalej się trzyma. Ja dziś mam 15 -lecie Fundacji w której pracuję, więc o
    diecie nie mam mowy, ale taka impreza się już nie zdarzy. Zazdroszczę Ci, że
    gdzie nie pojedziesz a marszu kupujesz potrzebne produkty, ja musze zawsze
    zamawiać. Pozdrawiam ciepło
  • bozzar 07.10.06, 21:07
    Witaj Małgosiu;-) dołaczaj sie i podłaczaj jak najczęściej....w końcu miedzy
    innymi dzieki Tobie to forum nadal żyje;-))
    Nie marudż tylko wyskakuj ze swojej wagi;-) czas na bitwe z tłuszczykiem;-))
    --
    "Nie chodzi o to,co cie spotyka.
    tylko o to,jak dajesz sobie z tym radę?"
  • malgaska 08.10.06, 00:03
    Dzieki dzieki dziewczyny...
    Jak wspominałam już u Olanc odważyłam sie wejśc na wagę u rodziców.. i miłe
    zaskoczenie bo pokazała z rana 72 :) co po takim obżarstwie było by
    niesamowitym wynikiem...niestety zauważyłam już w wakacje że występuja
    rozbieżność we wskazaniach - miedzy moją a rodziców - choć obie sa
    elektroniczne i nowe - różnica wynosi równo dwa kilo...czyli nie mam co sie
    oszukiwać nadal waże 74...
    Chęci chęciami....udało mi sie tylko dzisiaj pójsć na długi i w miarę
    intensywny spacerek...zakończony wejściem na bardzo wysokie schody na skarpe :)
    Pije co prawda zurawinke...ale dietka zdecydowanie daleka od ideału...jutro
    wracam w końcu do siebie..to trza sie będzie zmobilizować...Olanc mi tak
    uciekła ;) to muszę gonić...
    Pozdrawiam wszystkie dziewczyny....
    Kamaczku a Ty drżyj bo jak wróce to się wezmę za Ciebie...czekamy...
  • malgaska 09.10.06, 00:07
    Dzięki dziewczyny za wysyłanie skanów...poniewaz zapowiada sie dłuższe moje
    przebywanie znowu na miejscu i ze często i codziennie przebywam na
    necie...wracam do wysyłania od dziś..:)
    Pozdrawiam pa

    apropo dzis czuję sie tak jakbym wazyła conajmniej setke :) ciężko mi brzuch
    wydety...okropieństwo :( cały mój organizm krzyczy dośc tego obżarstwa...
    Od jutra wracam do dietowania... :)

    Tylko czy mi się uda :))) kto jeszcze od jutra walczy???
  • francin_i_okolice 09.10.06, 12:14
    no, ja od dzisiaj, moja droga, od dzisiaj. ale chętnie odłożyłabym do jutra...
    zrobię sobie dziś dzień adaptacyjny - mniejsze porcje i mało zakazanego.
    a od jutra - wszystkie restrykcje. to co, Malgaska? od jutra?
    pozdrawiam!
    --
    mężczyzna ma jedną miłość - świat.
    kobieta ma jeden świat. miłość.
  • francin_i_okolice 09.10.06, 12:15
    no i jeszcze jedno:

    o_c_z_y_w_i_ś_c_i_e , że się uda!

    --
    mężczyzna ma jedną miłość - świat.
    kobieta ma jeden świat. miłość.
  • malgaska 09.10.06, 12:18
    pozdrowionka
  • malgaska 10.10.06, 23:22
    No widze, że musze dać dobry przykład pierwsza...;)
    Co dziś zrobiłam w celu osiągnięcia sukcesu????
    Poszłam na poranny bardzo długi żwawy spacerek...potem znowu jeszcze
    łaziłam...byłoby idealnie równiez z dietką gdyby njie jeszcze podjadanie
    chleba...jak nie jesm go to nie jem, ale jak zaczęłam to nie mogę przestać :)
    Ale i nad tym popracuje...:)
    Grunt to tak zaskoczyć w trybiki dietki jak bozzar...
    A co u was dziewczyny??? Te co zostały i mogą - meldować :)
  • malgaska 12.10.06, 22:46
    Mobilizacja trwa :) choć na dobre jeszcze nie zaczne... choćby z tego względu,
    że przez tydzień mam u siebie gości...wiec nie ma co sie oszukiwać...reżimu nie
    bedzie, kiedy bedę wymyślała im różne pyszności...ale postaram sie nie
    przeginać i w miarę mozliwości myśleć jednak o dietce :)
    Ale zaczne zaraz po ich wyjeżdzie...obiecuje ;)
    Na razie zrobiłam sobie po raz pierwszy własny soczek ze świezych żurawin...a
    dwa woreczki zamroziłam....bedą jak zacznę na dobre :)))
  • kamak23 12.10.06, 23:56
    Moja kochana malgasko, jestem już i cieszę się, że i Ty jesteś :) Będziemy
    jeszcze motylkami kochana. Ja zaczynam ćwiczyć "aerobik" z płyty, muszą być
    efekty choćby nie wiem co! :) I może wrócimy do naszych brzuszków, co? :)
    Pozdrawiam i trzymam kciuki za Ciebie. Miłego weekendu! :)
  • malgaska 18.10.06, 11:05
    Goście dziś wyjechali...ciasto imieninowe zjedzone ;) nie ma wymówek...brzych
    znowu zrobił sie ciężki i duży ;) zaczynam ćwiczyć i dietować...dobrze że nie
    tylko ja jestem w takiej sytuacji.. a z Wami dam rade :)
    To co? zaczynamy?? :)
    Pozdrowionka
  • olanc 18.10.06, 11:10
    Gosiu, bardzo dziękuję za propozycję opieki nad Piotrusiem, bardzo załuję, że
    mieszkam za daleko. Piotrusiowi przydałoby się więcej kontaktu z dziećmi:). A
    mamusi tyle by to ułatwiło :). Wracamy więc razem do diety :). Trzymam za
    Ciebie kciuki. Do startu gotowi start ! :)
  • catherinka 18.10.06, 11:22
    to i ja sie znowu biore za siebie, bo wczoraj mielismy gosci i duuuzo jedzenia
    pysznego. Dzis pomylam gary,dojadlam salatki;) i nie ma sladu po imprezie. Jak
    wroce z pracy to wsiadam na orbi:)
  • malgaska 19.10.06, 19:21
    No i jakos nie moge jeszcze zaskoczyć...
    poprosze o kopa w tyłek to może coś pomoze...:)
    wiem wiem ... jak sama go sobie nie dam to nic nie pomoze :)
    chęci sa, motywacja jakaś chyba sie by przydała, bo jak nie mam bata to
    trudniej sie zebrać...może sylwester... zeby w koncu wbić sie w jakąś ekstra
    kreacje i błysnąc ;) inny powód to musze w przyszłym roku zaczać sie rozglądać
    za pracą... a jak bede laska to zawsze łatwiej ;) ... tak mówią
    przynajmniej... :) ale to takie odległe,jedno i drugie ;) że chyba sama narazie
    w to nie wierze że mi sie uda ...:(
    No to dziewczynki nagadajcie mi niech mam za swoje ....:))))
  • malgaska 19.10.06, 21:50
    Coś drgneło.. zrobiłam pierwszy krok... 50 min steperka... 517 kalorii
    spalonych.. dobre na początek :)
    i jutro dietka...sałata zielona i panga czekają...może sie uda... rozruszać tę
    machinę najtrudniej.. potem sama sie toczy... :)
  • kamak23 20.10.06, 18:00
    Ludzie bez nadwagi żyją dłużej i są zdrowsi. Chyba chcesz żyć długo i jakoś sie
    trzymać?

    Kobiety otyłe są mniej sprawne a na starość zniedołężniałe i skazane na opiekę
    innych... niestety...

    Nawet w kolejce do szpitala, np na pzeszczep czy na leczenie onkologiczne
    pierwszych biorą młodych i "zdrowszych", w sensie bez nadwagi. Znam przypadek
    kiedy osoba nie dostała sie na oddział onkologiczny i usłyszała, że dlatego,
    bo "jest za gruba"... Nasza okrutna rzeczywistość polskiej służby zdrowia...
    Oczywiście nikomu nie życzę choroby, lepiej być zdrowym ze wszystkich stron i z
    nadwagą niz chorym i szczupłym. To nie podlega dyskusji, nie chcę nikogo
    straszyć, tak tylko mi sie nasunęło.

    Ale życie pokazuje, że szczuplejsi jednak mają w życiu łatwiej, i w pracy i na
    codzień, ludzie lepiej ich oceniają a grubych biorą od razu za leniwych i
    zaniedbanych. To oczywiście stereotym i nie musi tak być, ale niestety wg
    psychologii często tam jest.
    Fakt, że nie można popadać w przesadę i walczyć o szczupłą sylwetkę za wszelką
    cenę, bo nie to jest najważniejsze. Najważniejsze, żebyśmy były szczęśliwe i
    zyły tak, jak tego chcemy. Więc pomyśl kochana, czego tak naprawdę chcesz, o
    czym marzysz. Zamknij oczy i wyobraź sobie siebie ze swoich marzeń. A teraz
    otwórz oczy i uwierz, ze to jest mozliwe, jeśli bardzo tego pragniesz. Musimy
    wierzyć we własne marzenia. I działaj tak, by swój cel osiągnąć, oczywiście
    rozsądnie i zdrowo ;)

    Mam nadzieję, że mocno Cię kopnęłam w wystrzelisz jak z procy a ja z Tobą, bo
    powyższe słowa sama do siebie też skierowałam ;)
    Pozdrawiam, i pokaż nam, co potrafisz!!!
  • kamak23 23.10.06, 08:20
    Malgasko, a jak tam u Ciebie? Nie za mocno Cię kopnęłam? Jak ci idzie? Odezwij
    się.
  • malgaska 23.10.06, 09:59
    Nie jestem godnam ;) pisać do Was...
    Dzięki kamaczku... nie nie za mocno :) nie przegiełaś jesli o to chodzi...:)
    ale jak sama sobie nie nakopie to nic nie pomaoze...
    no kurde to jedzenie a raczej podjadanie to nałóg straszny...od rana wstaje.. i
    jedna moja połówka mówi... tak dziś sie postaramy trzymać dietki przeciez to
    nie takie trudne... dasz rade..;)
    a druga co robi??? pierwsze kroki po wstaniu kieruje wprost do lodówki.. i
    chociaż tam za bardzo nic nie ma ;) to i tak zawsze coś sobie znajdzie aby sie
    zapchać...to chore!!! jestem chora!!!nawet jak nie muszę jeśc to żre!!! to
    chore!!!
    no ale zaraz po tym ja ta druga sie nażre.. to pierwsza ma wyrzuty sumienia...
    i zaraz postanawia.. ze sie poprawi..i co????
    I nic....to chore...
    Alem słaba...
    Więc wymysliłam sobie najgorszą karę dla mnie... ponieważ jestem tez
    uzalezniona od tego forum.. dopóki sie nie naprawie nie bedę pisać...nie nie to
    za dużo... a właśnie że tak.. nie bedziesz pisac i juz .. jak kara to kara...:(
    ciekawe który teraz nałóg zwyciezy....
    no to dziewczynki tak sobie od rana sie zmagam...
    Pozdrawiam Was cieplutko...i mam nadzieję ze sie odezwe niedługo w swoim
    wątku...
    ale nic nie było że nie mogę pisać w Waszych :))))) hi hi
  • olanc 23.10.06, 12:27
    Oj nie, Małgosiu, a nie mogłabyś sobie wymyslić innej kary ? No chyba, że
    naprawdę poskutkuje i ruszysz z kopyta. Bo ja dzis ruszam z koryta ! Mam moc,
    nie mam pojęcia czemu ? Tak to na mnie spada jak grom z jasnego nieba...Ale
    może jest związane z tym, ze bardzo przegięłam w weekend oraz w przyszłą
    niedzielę mam spotkanie klasowe i dobrze byłoby dobrze wyglądać. Poza tym
    ostatnio czuję chroniczne zmęczenie i trzeba coś z tym zrobić. I Piotruś jest
    ok, dziś byłam u kontroli. Tylko w pracy mam taki stres, że szok, ale jakoś
    przetrwam. A co do Twojego opisu, mam takie samo rozdwojenie...Ale dziś wygrała
    ta, która zniesie wyrzeczenia dla szczuplejszej sylwetki ;). Małgosia zbieraj
    się, bo jak to będzie bez Twojego pisania ? Strach się bać...Pozdrawiam :)
  • kamak23 23.10.06, 14:22
    Malgasko, wierzę w Ciebie. Wierzę że będziesz się tu pojawiać codziennie, pełna
    energii do dietowania. Wierzę że dasz radę. Twoja kara to ciekawy pomysł, z
    jednym małym "ale". Co jeśli nie będziesz mogła się zmotywować?Nie będzie Cię z
    nami?Nie wyobrażam sobie tego... :( Wiesz, forum zawsze może zmotywować, coś
    doradzić jak nam nie idzie itd...Karząc się, pozbawiasz się tego. Ale ja myśle
    ze dasz radę. SILNA MALGOSIA! Tak więc DO ROBOTY!

    Tak na marginesie, zbliża się Twój dwusetny wpis!Świętujesz jakoś? Np. soczkiem
    żurawinowym? ;) Pozdrawiam
  • malgaska 24.10.06, 10:49
    Z okazji 200 posta i po Waszych listach no i oczywiście w wyniku mojej poprawy
    zawieszam sobie wykonywanie kary :))))
    Dzięki dziewczyny za wszystko...
    Po południu sie poprawiłam już... wieczorkiem 50 min steperek czyli 550
    spalonych kalorii, dziś rano zaczełam całkiem poprawnie od wypicia siemienia
    lnianego...potem jajecznica z pomidorkiem...próbuje odzwyczić sie od kawy..bo
    za duzo jej ostatnio piję..4-5 dziennie :( może uda mi się dziś i w
    najbliższych dniach wcale...wprowadziłam za to SlimFigure Herbapolu...pomoze mi
    zapanować nad moją niestabilnościa...wczoraj ją piłam i od razu lepiej :)
    bardzo lubie jej smak...
    No to co szklaneczka wody zurawinowej??? zapraszam :)
  • olanc 24.10.06, 11:10
    Faktycznie, a ja nie przetarłam...Ale mam je jeszcze w lodówce, przetrę sobie
    dziś. Zurawiny kupiłam w Auchan, 7,89 zł za 600 g. Niestety nie pamiętam nazwy
    firmy, coś chyba z darem, ale nie wiem....Dopoki będą w sprzedaży przerzucę się
    na domowy sok, bo smak ma przewspaniały nawet bez cukru, aż dziw, że taka
    róznica. Małgosiu gratuluję 200 wpisu i poprawy :) Pozdrawiam :) ps. Co do
    odzyczajania od kawy, to mój mąż kupił mi taką z reklamy, znów nie pamietam
    nazwy, 60%cykorii i 40% kawy, bo też piłam z 5 dziennie, ale zauważyłam, że
    jak jem wg planu, to i kawy chce mi się mniej :)
  • malgaska 24.10.06, 22:06
    no jestem z siebie dziś zadowolona..plan na dziś wykonany...
    - nie zjadłam dziś ani kawałka chleba- sukces!!!
    - wypiłam "tylko" 1 kawę...i wcale nawet nie miałam na nią aż takiej ochoty :)
    - wieczór steper z 50 min ponad 500 kalorii
    - przyrządziłam soczek z żurawin na nastepne dni
    - pije slimfigurę :) pomaga...
  • catherinka 25.10.06, 13:24
    gratuluje Małgosiu!) ja tez sie trzymalam wczoraj do wieczora, ale wtedyz to
    wlasnie poleglam 2. raz na łuku i z rozpaczy w domu zjadłam 4 pieczywa
    czosnkowe i kawalek pizzy... ale dzis jest juz ok, zjadlam pomidorka z olejem
    fuuuu:) a co do stepera: to stepujesz na najnizszych obrotach, czy zwikszasz w
    miare chodzenia? pozdrawiam:)
  • malgaska 25.10.06, 14:26
    Jesli chodzi o ćwiczenia na steperze... ja mam taki boczny.. i mam ustawione
    obciążenie na średniej wielkości.. nie zmieniam w czasie cwiczeń... jeśli
    ćwiczę to staram sie robić to ponad 30 min...bo dopiero po takim czasie
    wyczytałam że zaczyna sie spalać zapasy ;) a ostatnio mam cel spalić 500- 550
    kalorii... bo mój licznik pokazuje ich ilośc a czasowo to jest wtedy różnie
    od 45- do 55 min :)
    w trakcie wymachuję rekami przed siebie na boki i jak sie da:) zauwazyłam tylko
    ze na poczatku łaże jakby wolniej a jak sie z czasem rozkręcę to idzie to
    naprawde energicznie.. i to jest to co malgaski lubia najbardziej :)))))
    Pozdrawiam wszystkich
  • olanc 26.10.06, 10:59
    Po tym opisie aż załuję, że nie mam stepera :). Cwiczenia to wciąż najbardziej
    zaniedbany punkt mojego dietowania :(. Małgosiu wracasz do formy :). Ja też
    powoli przyzwyczajam się do życia bez chlebka i jogurtów. Oby nam starczyło sił
    na kolejne 10 kg mniej :). Pozdrawiam :)
  • kamak23 04.11.06, 18:37
    Malgasko, a jak u Ciebie???
  • malgaska 06.11.06, 10:18
    dziekuję dobrze.. ;)
    Po twoim poście wlazłam co prawda na steper i zrobiłam z 15 min..
    i to wszystko.. zbieram siły i chęci aby ruszyć pełną parą...
    Dokonam tego czego pragne.. ale nie teraz jeszcze.. musze mieć bardzo dużo
    energii...na razie mam etap.. pilnuje sie..i nie załamuje...ale to wszystko...
    uwazam ze jak coś robić to robić dobrze i w pełni dać z siebie wszystko...bo
    tak to tylko porażka...zdołowanie.. a nie o to chodzi..
    kibicuje waszym poczynaniom...
    i jestem pewna ze wkrótce zacznę z pełną parą...
    Pozdrowionka i nie dajmy sie tej paskudnej pogodzie.. brrrr
  • olanc 17.11.06, 10:17
    Małgosiu co u Ciebie ? U mnie Piotruś wciąz choruje, teraz jest na zastrzykach,
    widze wreszcie lekką poprawę...Tak jak Ty zbieram siły, na dietę i na wszystko
    inne...pozdrawiam
  • malgaska 23.11.06, 10:10
    Dziewczyny no i dopadł mnie totalny kryzys... żadnej diety żadnych
    ćwiczeń...jem wszystko co popadnie...jak by ktos szukał rady jak przytyć w
    kilka tygodni kilka kilo to proszę o info ;))
    zaraz zmarnuje cały trud i wcześniejszy wysiłek...jak sie nie pozbieram...
    Żeby nie było wątpliwości zagladam tu i wysyłam na bieząco...
    Pozdrówka i do napisania w lepszych czasach.. ;)))
  • olanc 24.11.06, 11:41
    Małgosiu kochana ! Jeszcze nie doszłąm do napisania na priva, zrobię to w pn,
    jak będę mieć więcej luzu, ale trzymaj się !!!! W sumie to mam tak samo, jem
    jak głupia i to wieczorami , tyję , ale już mam głeboką swiadomośc bezsensu
    tych działań i po teście z angielskiego (sobota) wracam do diety !!! A TY moja
    Droga razem ze mną i nie ma zmiłuj. Masz weekend żeby poszaleć ...Ostatni raz
    przed Swiętami ! Pozdrawiam
  • malgaska 29.11.06, 15:52
    jeszcze tu zagladam i wysyłam zainteresowanym skany... ale swój dzienniczek
    zaczynam prowadzić tutaj...www.chudniemy.fora.pl/
    Olka czekamy na Ciebie...i wszyscy chętni tez mile widziani...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka