Dodaj do ulubionych

Co zrobić, gdy już nie da rady biec dalej?

28.03.14, 09:26
Na początek chciałam wszystkich przywitać :)

Biegać zaczęłam dokładnie 14 marca, biegam co drugi dzień i zaczyna mi się podobać :) Ale dziś chyba nadszedł moment, którego najbardziej się obawiałam - ten, w którym osiągnęłam już górny pułap swoich możliwości.

Zaczęłam od biegu na trasie 2.12 kilometra i w końcu, dwa dni temu, dobiłam do 4 km. Nigdy dotąd nie sądziłam, że jest to w ogóle fizycznie możliwe w moim przypadku, więc byłam z siebie strasznie dumna. Ale dzisiaj już przebiegłam 3.79 km i, gdy dobiegałam do końca kółka, czułam, że dalej już absolutnie nie dam rady :( w ogóle, dziś mi nie szło. Kolka złapała już w połowie trasy, a gdy kończyłam, bolał mnie brzuch.

Powiedzcie, przeszarżowałam i po prostu organizm się zbuntował? Czy może mieć to związek z tym, że zazwyczaj biegam wieczorami, a nie rano?

No i co dalej robić? Biegać na 4 kilometry przez jakiś czas, a potem próbować dłuższej trasy? Dać sobie odpocząć kilka dni?

Zawsze się rozgrzewam przed biegiem, poza tym ćwiczę pompki i przysiady, trochę pływam, dwa razy w ciągu tych dwóch tygodni byłam na ściance wspinaczkowej. Do tej pory prowadziłam raczej "kanapowy" tryb życia.
Edytor zaawansowany
  • marta_biega 28.03.14, 10:55
    Być może trochę za szybko chciałaś robić postępy, a może to po prostu gorszy dzień. Zdarza mi się, że nie wiadomo dlaczego biega mi się bardzo źle, a następnego dnia już jest OK :) Nie martw się, może odpocznij 2 dni i raczej na razie nie zwiększaj dystansu.
  • Gość: Biedronka IP: *.jeleniagora.vectranet.pl 29.03.14, 01:15
    Nie zniechęcaj się, my-babki tak mamy.To normalne, nasza wydolność powiązana jest z cyklem,hormonami itp Raz mamy skrzydła u ramion, a raz kowadła na kostkach.Czasem możemy być po prostu zmęczone. Najważniejsze to nie robić nic na siłę. Przecież bieganie ma być przyjemnością, prawda? Kiedy czujesz się zmęczona, nooo tak naprawdę zmeczona, to po prostu odpuśc. Daj sobie nieco odpocząć, zrób kilka dni przerwy, ale nie spędź jej na kanapie. Zamiast biegać, pomaszeruj, ale staraj się robić to dynamicznie. I zobaczysz, że twoje nogi w trakcie tego marszu mogą nagle zechcieć biec ;))
    Nie wymagaj od siebie zbyt wiele, może zbyt szybko zwiększasz dystanse. Pozwol swojemu ciału przywyknąć do wysiłku. Dopiero kiedy poczujesz niedosyt w trakcie biegu, zwiększaj dystans, nie zakładaj z góry, że musisz "zrobić" ileś tam.
    Po prostu ciesz się tym, ciesz się ze spędzania czasu na świeżym powietrzu, z zapachów zieleni, wiatru we włosach.

  • marusia_ogoniok_102 29.03.14, 14:19
    Mieszkam w Krakowie, nasze świeże powietrze trzeba najpierw porządnie przeżuć :D

    A zmęczona wczoraj czułam się strasznie :( Pierwszy raz było tak źle chyba. Bo do tej pory nie bolał mnie przynajmniej brzuch. A teraz, zamiast się rozciągnąć po biegu, musiałam (!) się natychmiast położyć i zwinąć w kłębek, tak wierciło.

    Macie rację, do poniedziałku odpuszczam, tym bardziej, że przyjechałam do domku rodzinnego i coś mnie chyba zaczyna łapać, bo smarkam. Od poniedziałku znowu biegam :)
  • Gość: Orion IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.14, 20:25
    Zbadaj się na tarczycę bo możesz mieć niedoczynność. Zrób badania TSH, Anty-TPO i Anty-TG. Kolkę możesz mieć tylko gdy biegasz po posiłku, napoju gazowanym czy niegazowanym słodkim
  • Gość: m1st IP: *.ip.inter-reh.pl 02.04.14, 08:43
    kolkę możesz mieć i bez tego co wymieniłeś, wystarczy że biegniesz za szybko jak na możliwości swojego organizmu.
  • Gość: Biedronka IP: *.jeleniagora.vectranet.pl 31.03.14, 23:59
    O widzisz, być może przyczyną zmęczenia jest jakiś wirus, który się czepił, a organizm przekierował siły na walkę z przeciwnikiem.
    Z doświadczenia wiem, że najważniejsze to nie odpuszczać, tylko dlatego, że z różnych powodów przerwało się regularnie biegi. Ja biegam od lat, od czasów, gdy robiłam to wieczorami, bo jakoś tak głupawo się na mnie wgapiali ludziska. I też miałam przerwy, czasem naprawdę długo trwały. Jak pokocha się bieganie, to zawsze jest powrót. Jak ktoś się do tego zmusza, prędzej, czy później odpuszcza.
    Dzięki bieganiu zachowuję szczupłą sylwetkę, mimo, że jestem strasznym łasuchem i uwielbiam słodycze. I to jest extra skutek uboczny. Hmm jest też drugi, gorszy-zdemolowane stawy kolanowe. No, ale na ten stan to dłuuuugo pracowałam, mimo ganiania po polnych dróżkach i unikania asfaltu jak ognia.
  • Gość: pszemek IP: *.91-66-87.adsl-dyn.isp.belgacom.be 01.04.14, 19:44
    Kup pulsometr i nie pozwól tętnu wzrosnąć powyżej 145 uderzeń na minutę. I nie będzie nic bolało.
    I nie przesadzaj z aktywnością. Jeśli nie trenowałaś wcześniej, a teraz codziennie męczysz organizm, to on nie ma czasu się zregenerować.
  • nigolla 21.08.14, 10:20
    Też polecam pulsometr. Zwłaszcza, jeśli przy tym chce się schudnąć. Mój trener personalny zrobił mi długi wykład na ten temat. Wcześniej zachrzaniałam szybko i waga się nie ruszała. Teraz, gdy biegam w "odpowiednim tętnie" spada w dół :)
  • Gość: Zedwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.14, 20:16
    Zaczęłaś biegać dopiero trzeci tydzień,a nie wiem jakie postawiłaś przed sobą zadania? Po primo, biegać aby schudnąć, to najzdrowsza metoda ale długotrwała. Po drugie primo, biegać aby lepiej się poczuć, to również dobrze, a w Twoim przypadku? Zacząłem biegać, z dwóch wymieniowych powodów, trzeci sezon, pięć treningów i ok 70 km tygodniowo , a wcześniej tak jak Ty biegałem 4-6 km co trzeci dzień przez ok. 9 miesięcy. W pierwszych dniach i tygodniach czułem się fatalnie: bółe mięśni już po 1 km. Biegałem w zimie ok marca rok temu i po takim "zimnym biegu" w nocy poczułem w oku dziwne migające iskierki, to był skutek uderzenia wiatru na oko, mikro wylew w gałce ocznej. Z tym można żyć i oczywiście trenować i brać udział w biegach. Zaliczyłem więc 5 maratonów ,10 półmaratonów i 4 "dychy" . Nie zniechęciły mnie trudy treningów ,a takie drobne kontuzje, jak otarcia skóry, bóle ścięgna, stawów kolanowych , biegunki , bóle brzucha, głowy, to wszystko było. A liczy się tylko czy masz w sobie power aby zmienić stare przyzwyczajenia i mieć swój cel bez względu na to co mówią inni.
  • Gość: MM IP: *.ip.netia.com.pl 02.04.14, 08:14
    Nie zniechęcaj się. Zagryź zęby i trenuj. Po prostu organizm się broni przed wysiłkiem. Ja byłem typowym kanapowcem ale zakupiłem bieżnie 12 lutego b.r z postanowieniem, że będę biegał ( waga 116kg), zacząłem ostro i wysiadło mi lewe kolano. Ból zbijałem maścią i tabletkami, zwolniłem tempo ,przeszedłem na szybki marsz. Ból po 2 tygodniach minął. Obecnie robię 5 razy w tygodniu po 6-7 km i waga spadla o 7kg. Nie stosuje żadnej diety poza tym ,że nie jem kolacji. I jeszcze jedno bieganie wciąga. Po miesiącu będziesz zła na siebie jeśli nie zrobisz dziennej dawki.
  • not_so_serious 02.04.14, 08:19
    Mnie osoba, z którą zaczynałem biegać wyjaśniła jedną prostą zasadę: "nie mam siły", "nie dam rady", "padnę" i inne takie to tylko objawy lenistwa. Założyłaś sobie, że przebiegniesz 4km? To tyle przebiegnij. Choćbyś ostatnie metry miała przeczołgać. Lenistwo trzeba w sobie umieć przemóc. Następnego dnia dobiegniesz dalej i następnego jeszcze dalej, a lenistwo zniknie. Człowiek jest fizycznie zdolny do niesamowitych rzeczy, tylko niewytrenowana psychika mówi, że się nie da.
    Trzeba walczyć.
  • truscaveczka 03.04.14, 13:59
    No ty pacz, a jeden z najlepszych trenerów świata, Daniels, mówi, żeby słuchać swojego organizmu, bo regeneracja (przerwa, odpoczynek) to też część treningu.
    --
    Zorganizuj się!
  • pmp54 14.04.14, 11:57
    Zgadzam się z tym trenerem. Bieganie ma przynosić zadowolenia, a nie być męczarnią. Nie można się do biegania zmuszać. Jeśli któregoś dnia jestem w gorszej formie, a to od razu widać na początku biegu, to po prostu biegnę połowę założonego dystansu, np. 5 km i idę do domu. Następnego dnia lepiej się czuję, to biegnę 10 km itd. Sportowcy wyczynowi też mają lepsze i gorsze dni. Dlatego raz biją rekordy, a innym razem przegrywają.
    We wszystkim trzeba zachować umiar i zdrowy rozsądek.
  • Gość: trener-koordynator IP: *.fqspl.com.pl 07.04.14, 14:12
    Spokojnie. W zeszłym roku zginął biegacz ma mecie biegu na 10 km w Warszawie. Więc lepiej słuchać swojego organizmu, a nie udawać Kozaka. Bieganie to ma być przyjemność a nie katowanie się. Przemęczenie i zniechęcenie w czasie treningów to zwykła sprawa, ale powinna się zdarzać rzadko. Jeżeli zdarza się często, to proponiowałbym zwolnić tempo lub kilka dni odpocząć 2-3 dni.
  • Gość: hildebrant666 IP: *.play-internet.pl 02.04.14, 08:34
    Nie spieszyć się. Zacząłem biegać cztery lata temu, za pierwszym razem przebiegłem (przetruchtałem lub przepełzłem) 3 km i odczuwałem silne bóle, szczególnie w płucach - było to niedługo po rzuceniu przeze mnie palenia. Ostatnio przebiegłem swój pierwszy półmaraton. Nie spiesz się. To początki początków. Obserwuj jak Twój organizm reaguje na wysiłek. Może potrzebujesz kilku dni przerwy w bieganiu. Pływanie bardzo pomaga w regeneracji. Powodzenia, będzie dobrze.
  • ambivalent 02.04.14, 09:33
    A moze zbyt ambitnie? Ja zaczynalam biegac pare razy w zyciu i zawsze zakladalam sobie jakies dystanse i czas biegu. Zawsze ponad moje sily. Organizm sie buntowal, ja stwierdzalam, ze to nie dla mnie.
    Zaczelam znowu biegac we wrzesniu (po drugiej ciazy) i od razu zalozylam, ze zaczne wolno. Wyznaczylam sobie trase 5 km i najpierw pokonywalam ja biegiem i marszem i z czasem ograniczalam marsz. Po dwoch tygodniach przebieglam pierwszy raz cale 5 km (w okolo 25 minut) i od tego czasu tak biegam. Ale tez mam gorsze dni, kiedy owszem, przebiegne ale jestem tym baaaardzo zmeczona. Chyba kazdy ma gorsze dni.
    Mysle, ze za kazdym razem czujesz jaki to dzien. Jak jest gorszy, to biegnij krocej. Nastepnym razem pobiegniesz dluzej i bedzie ok. Nie ma co sie trzymac kurczow schematow, bo tylko sie zniechecisz.
  • Gość: gosc2222 IP: *.14-87-r.retail.telecomitalia.it 02.04.14, 23:06
    5 km w 25 minut... tj, polmaratin w godzine i 50 minut... to to BARDZO szybko jest, na pewno dobzre zmierzylas?
  • Gość: kamster IP: *.promise.pl 03.04.14, 12:51
    Wiesz nie ma co tak analizować. Bo przy takiej logice jak Usajn Bolt biega 100m w 10s to kilometr w 1:40, to maraton w godzinkę piętnaście?

  • Gość: taksobie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.04.14, 11:49
    nie wiem ile masz lat - ale powiem tak, że w bieganiu zawsze przychodzi mały kryzys - ważne jest czasem samozaparcie - wdg mnie zmień tempo biegania przecież nie musisz biegać "w trupa", lub po prostu zamiast czystego biegania rób marszobieg, możliwe też że zakwasiłaś organizm lub po prostu trzeba sobie wrzucić na luz i odpuścić te 4 za każdym razem i robić mniej lub połowę - ja osobiście biegam interwałami ale to już jazda dla tych którzy potrafią biegać, mają za sobą ładnych kilka lat biegania i wiedzą co nieco o swoim ciele jak się zachowuje i reaguje... 4 km to dobry bieg - życzę Ci byś biegała 10 :) serio to możliwe - cierpliwości życzę (pierwszą "dziesiątkę" zbiłem w wieku 14 lat dzisiaj to nie problem tyle przebiec - problemem jest już wiek :) ) pozdrawiam
  • Gość: yuby IP: *.awacom.net 02.04.14, 14:23
    Biegam od paru lat, dzięki temu dużo schudłem, biegam zazwyczaj popołudniu lub wieczorem - ostatnio pobiegłem z rana całą drogę czułem jakbym biegł w betonowych butach przebigłem 1/3 tego co zwykle a zmęczyłem sie prawie jak na maratonie :P

    Pzdr
  • Gość: sceptic IP: *.dynamic.mm.pl 02.04.14, 22:13
    Przede wszystkim - nie zniechęcaj się. JA na Twoim miejscu utrzymałbym częstotliwość biegania (o ile się oczywiście nie rozchorujesz) ale po prostu biegłbym trochę wolniej - do przesady wolniej, po prostu lekki trucht.

    Ja biegam od roku - ze względu na brak czasu dotychczas biegałem tylko raz w tygodniu. Od początku roku staram się jeszcze znaleźć czas w tygodniu. Biegam też niewiele 5-6 km, po prostu na więcej nie mam czasu (jak doliczyć do tego prysznic, naszykowanie się itp). Wolę bez dwóch zdań biegać rano - powiem więcej - bieganie rano sprawia mi frajdę, po południu biega mi się gorzej i raczej robię to w celach treningowych. Dodam jednak, że sporo jeżdż rowerem.

    W czasie mojego niewielkiego doświadczenia przynajmniej parę razy miałem takie przypadki jak Twój. Do tego tak naprawdę nie wiem do końca z czego to wynikało. W pewnym momencie gubię oddech, łapie mnie kolka, a nogi zamieniają się w cement. Mam jednak jedną zelazną zasadę - zawszę biegnę tyle ile sobie założyłem. Z reguły po prostu zaczynam biec wolniej i bardziej kontroluję oddech - pilnuję żeby wydychać powietrze "do końca" i napełniam płuca też bardziej niż zwykle. Tak jak pisałem - nie mam pojęcia z czego się biorą te spadki formy, ale wiem że się pojawiają i pewnie będą pojawiać...
  • Gość: Wodnik IP: *.play-internet.pl 03.04.14, 11:51
    Witaj, 4 km, 3 czy 5, nie jest dużym dystansem dla biegacza. Sądząc po Twojej wypowiedzi, nigdy wcześniej nie miałaś bliskiego kontaktu ze sportem, co ostatnio postanowiłaś zmienić. Mogę również się domyślać, że masz około 27-30 lat i trochę zapomniałaś o swoim ciele i o tym jak ruch na nie wpłynie. Jeżeli dopiero rozpoczęłaś swoją przygodę, to chciałbym Cię poinformować, że samo wzmacnianie mięśni jako takie oraz zwiększanie ich sprężystości zajmuje około pół roku. Mówię teraz o typowym siłowym wysiłku, ale dodatkowo w międzyczasie tak samo poświęca się czas na intensywny wysiłek, np. orbitrek, pływalnia (w moim przypadku). W tym i po tym czasie występują oczywiście przerwy i odpoczynki, bo w organizmie zbiera się kwas mlekowy i tak, czy siak trzeba odpocząć żeby móc znowu zacząć działąć. Można ćwiczyć ciężko dzień w dzień, ale nagle przyjdzie taki moment, że trzeba odpocząć tydzień, czy dwa. Na to, jak często i jak długo, ma wpływ dieta i nastawienie psychiczne. Dieta w tym przypadku znaczy po zwykła, zdrowa, domowa kuchnia, jakieś sery białe do tego, kefiry, jak jest ochota na tabliczkę czekolady to ją hapnąć i zobaczyć co się stanie.

    Co do rozgrzewki, bo to jest dosyć ważne. Według mnie rozgrzewka powinna być bardzo intensywna, czyli nie na zasadzie rozciągania, wyskoków, przysiadów, czy co tam jeszcze. To ok. też jest tym elementem rozgrzewki, ale po tym właściwym wysiłku, kiedy mięśnie zyskają już nieco elastyczności. Dla biegacza, tak mi się wydaje dosyć dobrą rozgrzewką jest po prostu przebiegnięcie, delikatnym truchtem 1,5-2km i dopiero po takim dystansie albo czasie 15 minut można przejść do właściwego biegu, albo przystanąć, rozciągnąć się i biec, żeby za bardzo nie stracić pędu. Wiem, że w moim przypadku wysiłek intensywny przez pierwsze 5-7 minut potrafi być, bardzo, bardzo "dotkliwy" i pojawia się szybko zmęczenie, które jednak odsuwam na bok i wiem, że to zaraz minie. Po tym mija 10-12 i 15 minuta, i nagle wszystko pracuje bez bolącego zmęczenia, a pojawia się zwykły wysiłek siłowy, a wytrzymałość... ja to identyfikuję z siłą, bo od niej zależy jak długo to będzie trwało. Czyli wytrzymałość bardziej jest dla mnie na początku, kiedy muszę przebrnąć przez to takie zmęczenie i ból. Każdy ma jednak inaczej może to interpretować.

    Jeszcze idąc dalej i już powoli kończąc.. pamiętaj, żeby zaczynać trening minimum na 1-1,5h po posiłku, który to ma dać Ci potrzebną energię. Bez niej po prostu będzie Ci ciężej i bardzo ważne będą dla tego celu nie same kalorie (bo to jest oczywiste), ale węglowodany, które jak każdy wie najprościej dostać z cukru, choć wcale go w tym celu nie polecam. Chodzi o to, że bez węgli się nie obędzie.

    No i już na zakończenie.. po co w ogóle wzięłaś się za bieganie? To taka lipna dyscyplina jest przecież. Wychodzą tacy biegacze i myślą, że są fajni, bo ich widać i słychać i jakie to niby pomocne jest. A guzik tam, według mnie. Najlepiej jak każdy uprawia sport, który mu sprawia przyjemność. Wspomniałaś o basenie, a basen jest jedynym miejscem, które powinnaś odwiedzać kilka razy w tygodniu. Po pierwsze kobieta w wodzie wygląda bardzo atrakcyjnie: skóra wydaje się gładka, nogi i ciało smukłe. Idealnie rozbudowuje barki i brzuch, co poprawia smukłość i podkreśla ładne linie ramion i klatki piersiowej u kobiet, która to przestaje być tylko miejscem, w którym znajdują się piersi. Oczywiście jakby tego było mało, zwiększa siłę oraz elastyczność i szybkość ruchów. A jakby to dla niektórych było niewystarczającym pretekstem, to rzecz jasna- wyszczupla jak żadne inne biegania, brzuszki, pompki i co tam jeszcze. Ważna jest tylko intensywność w wodzie i siła.
  • Gość: bonnie IP: *.iimcb.gov.pl 03.04.14, 12:57
    Ja się generalnie nie dziwię :D Z kanapowca przesiadka na biegi co dwa dni i jeszcze dwa razy ściana wspinaczkowa. I pewnie jeszcze dieta, co? Słuchaj, co organizm mówi, a on mówi, odpocząć i JEŚĆ.
    Oprócz okresów ćwiczeń potrzebne są też dni regeneracji.
    Po drugie oczywiście, zmiana pory dnia ma duży wpływ na wydolność.
  • marusia_ogoniok_102 03.04.14, 22:14
    Wow, wow, wow, jaki nagły wysyp odpowiedzi :)

    Dobrze, to tak - odpoczęłam. Ostatnio przebiegłam już 5,5 kilometra i jestem dumna z siebie :) Dla starych biegaczy to może jest mało, ale dla mnie to jest dystans, którego nigdy w życiu nie spodziewałam się być w stanie przebiec.

    Lat mam 21 i jestem całkiem z sylwetki zadowolona. Uda mogłabym mieć trochę szczuplejsze, co prawda, ale nie wymagam cudów. Wagę mam akurat odpowiednią do wzrostu i nie sądzę, żebym musiała ją w jakąkolwiek stronę ruszyć. Diety więc nie stosuję, bo odchudzanie nie jest moim celem.

    Biegać zaczęłam dlatego, żeby mieć trochę lepszą kondycję. Żeby mieć szanse wejścia na Zawrat latem (w zeszłym roku mi się nie udało i strasznie siedzi mi to na ambicji), żeby, w razie czego, umieć uciekać (bo w bezpośrednim starciu z napastnikiem nie mam szans), a tak w ogóle, to ćwiczę przed inwazją zombie :D Czy jakimś innym zagrożeniem, które może spowodować, że będę zmuszona biec, wspinać się, pływać i tak dalej.

    Biegam co dwa dni, więc nie katuję się codziennie. Staram się nie przeginać, ale niestety - już tak mam, że jak się za coś zabieram, to jakakolwiek porażka, nawet drobna, jest końcem świata i powodem do zniechęcenia.

    Ale zniechęcenie przeszło, biegniemy dalej :)
  • Gość: Ewka IP: *.icpnet.pl 02.08.14, 12:07
    Uśmiałam się z tego napastnika i zombie:) Dzięki za wątek, przydał się na dzisiejszą niemoc:)
  • Gość: Iza IP: *.atlas.com.pl 04.04.14, 10:15
    jeśli mogę Ci poradzić, tak z własnego doświadczenia, nie szarżuj, zwiększając dystans zmniejszaj tempo, np. jak będziesz chciała przebiec 5km zrób sobie marszobieg na każdy kilometr 200m szybki marsz reszta truchcik, nie będziesz czuła się zmęczona, twój organizm powoli będzie się przystosowywał do dłuższego wysiłku, nie zauważysz nawet jak szybko przebiegniesz 5km i nawet nie poczujesz...powodzenia, i nie zniechęcaj się :-)
  • Gość: dfg IP: 149.156.124.* 04.04.14, 15:27
    Zatrzymać się.
  • Gość: sco IP: *.dynamic.chello.pl 04.04.14, 16:53
    Nie powinno się biegać rano, to źle wpływa na organizm. Rano masz niskie ciśnienie i zawężone naczynia krwionośne jak zaczynasz biegać to krew pulsuje za szybko jak na poranny stan organizmu. Najlepsze pory dnia do uprawiania sportów to między 16-18, wtedy twój organizm jest przygotowany na taki wysiłek.
  • Gość: radrunner IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.14, 10:02
    1. Eksperymentuj z dietą, być może któryś jej składnik ma wpływ na bolący po biegu brzuch (jesz jogurty?)
    2. Najprostszy na świecie sposób na kolkę to wdychanie w trakcie biegu powietrza nosem, a wydychanie ustami. Staraj się oddychać równomiernie.

    3. NAJważniejsze. Nie biegamy na dystans, proszę Pani :) biegamy na czas. Przy takich dystansach wystarczy Ci na początek 40 minut biegu. Rozgrzej się, potem rozpocznij bieg. Jeżeli złapie Cie kolka albo zmęczenie, nie martw się, zwolnij, przemaszeruj pięć minut, potem wznów bieg, a po 40 minutach sprawdź przebyty dystans. Po dwóch dniach to samo, a po dwóch tygodniach zobaczysz, że dystans przebyty w tym czasie znacząco się zwiększył, a i przerwy na marszobiegi nie są Ci już potrzebne.

    NA CZAS, nie na dystans, pamiętaj :)

    Na poparcie tych swoich spiskowych teorii powiem jak było u mnie. Rok temu zacząłem biegać, w lutym. Po pierwszym biegu (również coś w okolicach 2 km) myślałem że będzie trzeba wezwać karetkę z respiratorem i sztucznym tlenem. Po 13tu miesiącach swobodnie biegam 10-15 km i jednokrotnie śmignąłem już półmaraton. Dodam, że biegam z dziesięciokilogramowym obciążnikiem przed sobą (lubię piwko, więc i brzuszek jest niczego sobie:))

  • 2mek99 05.04.14, 15:37
    Przede wszystkim dlaczego biegasz?

    Jeżeli masz dużą nadwagę zacznij od energicznego Nordic Walkingu. Jeżeli niedużą to możesz truchtać. Powiedzmy 3-4 km i niekoniecznie cały czas biegiem. Trochę biegu jak się zmęczysz to marsz. Taki interwał dla początkujących.
    Co tydzień zwięszaj kilometraż o 10%. Więc jeżeli w pierwszym przebiegniesz 5km to w drugim 5,5 w trzecim 6,1 itd.

    Jak stwierdził amerykański lekarz - jeżeli biegasz powyżej 15 mil (22km) tygodniowo to nie biegasz dla zdrowia. Bieganie na dłuższych dystansach jest niezdrowe. Zaczynasz niszczyć sobie kolana, stawy, itd. Oczywiście znaczenie ma genetyka. Są ludzie którzy mogą biec maraton bez żadnego przygotowania ale prawdopodobieństwo że ty też tak możesz jest minimalne.

    Z bieganiem jest jeszcze taki problem że mięśnie nóg są bardzo mocne i do ich uszkodzenia dochodzi po wielkorotnych małych urazach. Przeciążenia się kumulują i kontuzja jest znaczenie oddalona w czasie od jej przyczyny. Leczenie trwa również długo.

    Jeżeli dojdziesz już do tych 22 km np. 3 x po 7 km. to w następnym etapie zacznij biegać szybciej te 22 km albo dodaj/zamień bieg na inne rodzaje aktywności fizycznej. Najlepiej trening funkcjonalny dla całego ciała typu cross fit lub boot camp.

    Tam możesz spalić dużo więcej kalorii no i przede wszystkim mieć zrównoważony rozwój ciała. Bieg rozwija kilka mięśni (tył łydki i przód uda). Reszta nie istnieje. Chyba że biegasz w górach wtedy jest trochę lepiej.

    Bieg na pewno podrepruje i wzmocni serce to może być istotne przy rozpoczęciu bardziej intensywnych ćwczeń (funkcjonalnych).
  • Gość: bambaryła IP: *.dynamic.chello.pl 05.04.14, 15:48
    Dziewczyno, ja po roku biegania byłem w stanie przebiec 4 km.... a Ty chcesz to zrobić od razu !!!! Skutkiem będziek ontuzja abo całkowite zniechęcenie do biegania. Trzeba wyrobić miięśnie nóg, żeby biegać w miarę konfortowo, nic na sróty nie da się zrobić !
    -
  • Gość: le Ming IP: *.jmdi.pl 07.04.14, 12:31
    Mnie brzuch przy bieganiu boli tylko w jednym wypadku: jeśli pójdę biegać za krótko po posiłku, nawet lekkim. U mnie minimalny odstęp to 2h, lepiej 2,5h. Trawienie wymaga tlenu, a jak biegniesz, to ten tlen nagle staje się potrzebny gdzie indziej, zaczyna go brakować w bebechach - i bolą.
  • pmp54 14.04.14, 12:28
    Dlatego najlepiej biegać rano przed śniadaniem.
  • nigolla 20.08.14, 21:17
    pmp54 napisał:

    > Dlatego najlepiej biegać rano przed śniadaniem.

    Na czczo i bez energii. Świetny pomysł. ---- to była ironia. Totalne głupota to jest, bieganie takie na czczo.
  • Gość: Romek IP: 213.227.108.* 07.04.14, 14:42
    Ojojoj ale problem. Spokojnie. Bieganie musi sprawiać frajdę. Rozumiem że nie masz na celu kwalifikacji na kolejną olimpiadę, tylko zdrowie, radość z tego co robisz, poprawianie swoich wyników. Teraz kilka km może być dużym wysiłkiem, kiedyś może będziesz się z tego śmiała bo będziesz biegała maratony, choć pewnie teraz odczuwasz, że te 4km to dla Ciebie maraton.
    Bądź systematyczna, traktuj to z radością i na luzie, dbaj o odpoczynek, pracuj nad głową (tam tkwi Tw największy wróg - Ty sama) i będzie dobrze. Najlepsze przed Tobą.
    Dla pociechy powiem Ci, że przebiegłem już nie wiem ile maratonów (pewnie > 20) i 5 Iron Man'ów, ale czasem po 15km biegu też mam dość. Tak bywa. Pozdrawiam
  • Gość: ola IP: *.ip.netia.com.pl 08.04.14, 09:02
    i tyle
  • plutokrata 09.04.14, 14:10


    Inaczej zycie nie ma sensu, jak poczytasz torche to forum to dojdziesz do takiego wniosku.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka