Dodaj do ulubionych

Co robię źle?

19.02.15, 17:42
Po zimie moje BMI skoczyło do 25, dałam się więc namówić 12-letniemu synowi na wspólne bieganie. On biega po 3 km bez przerw w czasie 17-20 minut i chce zwiększać dystans co tydzień o 10%. Ja jestem bardziej niz początkująca i w dodatku gruba i 40 letnia, więc jestem w stanie przebiec te 3 km tylko pod warunkiem, że mogę się na kilkanaście sekund zatrzymać co 600 metrów, a teren jest równy, bez żadnych morderczych wzniesień, górek, itp. Przy czym potwornie się męczę, jestem intensywnie czerwona (do tego stopnia, że dziecko proponuje przerwy w obawie, że szlag mnie trafi). Pytania mam dwa: Czy takie bieganie z zatrzymywaniem się kilka razy w ogóle coś daje? Czy nie powinnam jednak zmniejszyć dystansu na początek?
Edytor zaawansowany
  • maretina 19.02.15, 21:23
    na początku więcej się chodzi niż biega, potem stopniowo zmienia się propocje, aż zostanie sam bieg. przyznaję, że tak nie robiłam, żałuję, bo mogłam zacząć swoją przygodę bez obaw, że wypluję swoje płuca:D
    ostrożnie, bo zrobisz sobie krzywdę.
    --
    To nie prawda, że Henryka Krzywonos zatrzymała tramwaj. To Jarosław Kaczyński wyłączył prąd!
  • budzik11 19.02.15, 22:16
    Oczywiście, że daje :-) Poczytaj sobie o marszobiegu i metodzie Gallowaya. Ja tak własnie zaczynałam. 6 sekund biegu, minuta marszu i tak 10 minut, nie więcej i biegałam ze stoperem. Z każdym tygodniem proporcje się zmieniały, więcej było biegu, mniej marszu i treningi dłuższe. Poza tym, jeśli chcesz schudnąć, to właśnie najskuteczniejsze jest bieganie/truchtanie/marsz w takim tempie, żebyś mogła swobodnie rozmawiać bez zadyszki. To jest odpowiednie tętno do chudnięcia, szybsze nic nie da. 3 km na początek to szaleństwo. Prędzej się zniechęcisz i znienawidzisz bieganie.
  • budzik11 19.02.15, 22:20
    O, tu np. sobie poczytaj: polskabiega.sport.pl/polskabiega/1,105609,10445371,Bieganie_metoda_Gallowaya___jak_zaczac_.html
    (ja "Bieganie i odchudzanie dla kobiet" kupiłam przypadkiem w Lidlu w lata temu, teraz zapisałam się na pierwszy w życiu półmaraton, też dobiegam 40-tki, schudłam 30kg).
  • lidka73 20.02.15, 08:31
    Dzięki, poczytam na pewno. Ale na razie taki trening to dla mnie tylko walka o przeżycie, a słynne endorfiny czuję dopiero jak się kąpię po powrocie. Zastanawiam się też, dlaczego nie bolą mnie żadne mięśnie nóg? Wprawdzie "biegam" dopiero drugi tydzień po 3 dni w tygodniu, ale jak tak nic mnie nie boli to od razu mam wątpliwości, czy moje ciało w ogóle wie, że ja biegam.
  • nchyb 20.02.15, 08:58
    Lidka73, ciało wie na pewno, lepiej niż Ty :)
    Moim zdaniem, Ty nie powinnaś zwiększać dystansu. Syn jest młodziutki, ma inną kondycję niż Ty. U Ciebie problemem może być waga, sama wspomniałaś ze nie jest idealna :)
    Musisz uważać na stawy, szybkie zwiększenie dystansu im nie pomoże przy za wysokiej wadze.

    Na początek dla Ciebie moim zdaniem korzystniejsze są marszobiegi, czyli bieg przeplatany marszem, np. w czasie tych 17-20 minut, gdy syn biegnie, Ty na przepian maszeruj i truchtaj. Tak możecie stopniowo zwiększyć dystans. On biega, a Ty np minuta truchtu, dwie minuty marszu i tak kilka razy. Stopniowo będziesz wydłużać trucht skracać marsz, aż dojdziesz do ciągłego biegu :)

    A najlepiej tak dobierzcie trasę, by syn mógł robić malutkie kółeczka (lub większe tuż przy Tobie) tam gdzie Ty będziesz szła/biegła prosto. On będzie miał więcej metrów, Ty stopniowo się wdrożysz. I za kilkanaście tygodni Ty przetruchtasz te 3 a nawet 5 km w końcu bez przystanków na oddech, a on będzie biegał. Kondycja Ci wzrośnie, mięśnie się przyzwyczają, stawów nie zniszczysz...

    Pozdrawiam i powodzenia :)
  • gemowa 20.02.15, 09:44
    Lidka, i tak jesteś niezła, 600 metrów jak na początek to całkiem dobrze. Ja też dopiero zaczynam, ale takiego dystansu nie jestem w stanie przebiec bez zatrzymywania. Na początek pracuję nad formą, biegnę wolniutko ok. minuty do momentu aż kończą mi się siły (na oko wychodzi z tego ok. 300 metrów) i potem chwilę maszeruję. I tak 4-5 razy. Staram się ćwiczyć w taki sposób, żeby nie robić nic na siłę, dostosowuję się do moich mizernych możliwości i katastrofalnej kondycji. Moje "bieganie" (nie wiem czy w moim przypadku nie nadużywam tego słowa) trwa za każdym razem nie dłużej niż 25 minut, ale wracam do domu przyjemnie zmęczona, a nie skonana. Myślę że Ty też powinnaś dopasować się do swoich możliwości.

  • budzik11 20.02.15, 13:24
    A swoją drogą, to 12-latek tez nie powinien się szczególnie forsować. To jeszcze małe dziecko i może sobie zaszkodzić, jak przesadzi. Nie bez kozery w biegach masowych >5km nie mogą biegać dzieci <16rż.
  • nchyb 21.02.15, 12:08
    > masowych >5km nie mogą biegać dzieci <16rż.

    nie zawsze tak było,
    20-30 lat temu w takiej szczecińskiej 20-tce biegały właśnie m.in. 12-14latki...
  • budzik11 21.02.15, 20:06
    Z jakiegoś powodu zmieniono przepisy, prawda?
  • nchyb 22.02.15, 10:10
    nie wiem czy prawda ?
    czy z wyłącznie z powodu troski o zdrowie młodocianych...
    więc prawda ze zmieniono, ale czy to na pewno lepsze?

    więc nie przesadzajmy z tym wielkim obciążeniem 3km biegiem dwunastolatków
    znam więcej negatywnych skutków "odciążania" młodszych nastolatków od biegania ciut dłuższych dystansów, od skutków ich przebiegnięcia...

    a kojarzysz może daty zmian?
  • budzik11 22.02.15, 17:40
    Nie wiem, kiedy to zmieniono. Wiem natomiast, że syn autorki zaczyna od 3km i chce zwiększać dystans stopniowo, poza tym biega szybko (17 min na 3km to szybko). Dla takich dzieci są dystanse 400 - 1000m. Ja nie mówię, że ma wcale nie biegać, tylko żeby nie aż tak forsownie.
  • nchyb 23.02.15, 08:50
    > ). Dla takich dzieci są dystanse 400 - 1000m. Ja nie mówię, że ma wcale nie bie
    > gać, tylko żeby nie aż tak forsownie.

    dzieci biegają zdecydowanie forsowniej na co dzień, ale nie na zorganizowanych biegach. Mniej tu chodzi o ich zdrowie, a więcej o ewentualną ochronę organizatorów biegów przed roszczeniami o odszkodowania.

    Co do zakazów, poczytaj o tym w jakim wieku trafiały się np w Indiach dzieci biegające maratony, to było m.in. powodem tych zakazów, ochrona przed nadmiernym wykorzystywaniem (dla kasy oczywiście) dzieci...

    natomiast dzieciaki w szkołach sportowych biegać mogą nie takie dystanse :)

    więc nie przesadzajmy z tym przeforsowaniem tego konkretnego 12-latka :)
  • myelegans 23.02.15, 19:28
    Nie prawda. 12 latek spokojnie moze trenowac i startowac w 5km biegach, to NIE sa obciazajace dystanse.
    W Stanach szkolne druzyny crossowe tworzone sa od 5 klasy, i zawody to sa dystanse crossowe do 5km. W sezonie maja treningi codziennie i zawody co tydzien.
    Pediatrzy sa jak najbardziej za.

    Bieganie wcale nie jest bardziej obciazajace niz np. gimnastyka akrobatyczna, gdzie mlode gimnastyczki maja treningi po 3 godziny 5 razy w tygodniu.
  • budzik11 23.02.15, 20:07
    I kiedy kończą karierę sportową i w jakim stanie jest ich ciało?
    Ja bym nie zapominała o tym, że życie nie kończy się na dzieciństwie. Rozwijające się stawy, płuca, serce, nie powinny być poddawane dużym obciążeniom. To, że w Indiach czy gdzieś tam dzieci biegają od małego, nie jest chyba dobrym argumentem. No chyba, że ktoś chce wychować sportowca, a niekoniecznie zależy mu na dalszym zdrowiu.
  • nchyb 23.02.15, 21:50
    Budzik są tacy którzy dowodzą ze żaden sport uprawiany wyczynowo nie jest dobry dla zdrowia - niezależnie od wieku sportowca. I jak się mysli o zdrowiu to lekki krótki truchcik, bez wysiłku, ma być lepszy od szybkiegk biegu na 10km, że o maratonie to już nie wspomnę. Więc dla tego zdrowia jednak zrezygnujesz z biegania?
  • budzik11 24.02.15, 08:54
    nchyb napisała:

    > Więc dla tego zdrowia jednak zrezygnujesz z bieg
    > ania?

    Ja biegam lekki truchcik, poza tym już dawno nie jestem dzieckiem ;-) A własnym dzieciom nie pozwoliłabym na takie bieganie. Mąż też w młodości wyczynowo uprawiał sport i niestety nie wyszło mu to na zdrowie. No ale każdy robi jak uważa.
  • nchyb 24.02.15, 09:08
    rzecz w tym, ze zdecydowana większość dzieciaków z tych, które nie siedzą na kanapie lub przed kompem, które np grają w piłkę nożną itp - dziennie pokonuje dużo więcej km niż te nieszczęsne 5km. I tak było lat temu więcej też. Nie słychać o tym, by ci którzy 20-30 lat temu uprawiali taki rodzaj sportu, lub by te 20-30 lattemu biegali (mając 12-14lat) po te 10-20km miało teraz większe problemy ze zdrowiem od tych co nie biegali... a może wręcz przeciwnie :)

    więc ja bym nie była tak radykalna w opiniach jak Ty, tylko zaprowadziła dziecko do lekarza na podstawowe badania i potem pozwoliła na sprt, które dziecko wybierze. To moim zdaniem jest zdecydowanie zdrowsze.

    Bo moim zdaniem, Ty traktujesz takie właśnie podobieganki i amatorskie biegi na ciut dłuższe dystanse, jak wyczynowe uprawianie długodystansowych biegów. A to naprawdę nie jest to samo :)
  • budzik11 24.02.15, 10:05
    nchyb napisała:

    > więc ja bym nie była tak radykalna w opiniach jak Ty,

    na szczęście każdy ma prawo do własnego zdania i ja nie widzę sensu dalszego dyskutowania, czyja racja lepsza ;-)
  • nchyb 24.02.15, 10:13
    w pełni przyznaję rację :)
    szkoda czasu na spory, lepiej poćwiczyć
    pozdrawiam :)
  • doral2 20.02.15, 18:59
    i tak już jesteś wygrana, bo w ogóle podniosłaś się z kanapy i coś dla siebie robisz.
    tak trzymaj, nie zniechęcaj się i nie forsuj.
    na wszystko przyjdzie czas, więc za kilka tygodni i ty te 3 km przebiegniesz jednym ciągiem.
    daj sobie czas, cierpliwość bardzo popłaca w tej dyscyplinie :)
    --
    sportowy krem nie tylko dla idiotów
    http://images44.fotosik.pl/266/58ea10722a7ca480m.jpg
  • lidka73 21.02.15, 21:03
    Wpisz swoją odpowiedź
  • lidka73 21.02.15, 21:16
    Mówiąc szczerze, to najbardziej mobilizuje mnie właśnie mój syn... to najlepszy trener osobisty jakiego znam :) Dziś za nic w świecie nie opuściłabym przytulnego kącika na kanapie, gdyby mi nie było wstyd przed dzieckiem. Uparłam się tylko przy trasie z przewagą terenu "z górki". Podobno jestem bardzo wymagająca i kapryśna jeśli chodzi o dobór trasy. Mały twierdzi, że moja idealna trasa ma kryteria nie do pogodzenia:
    -ma być cały czas z górki, ale żeby potem nie było za bardzo pod górkę.
    -ma być bezpiecznie, ale bez ludzi
    -ma być w lesie ale nie na odludziu
    -ma być bez błota, ale i bez asfaltu
    A jeśli chodzi o granicę wiekową, to on pół roku temu biegł właśnie 3 km w jakimś Biegu Jeża i wprawdzie był jednym z najmłodszych uczestników, ale na pewno nie jedynym. Ogólnie to mam bardzo usportowione dziecko- karate, koszykówka i bieganie. Naprawdę głupio mi przy nim być taką leniwą, grubą flądrą.
  • budzik11 22.02.15, 17:46
    lidka73 napisała:

    > Dziś za nic w świecie nie opuściłabym przytuln
    > ego kącika na kanapie, gdyby mi nie było wstyd przed dzieckiem. (...) Naprawdę głupio mi przy nim być taką leniwą, grubą flądrą.

    Może spróbuj znaleźć coś pozytywnego w bieganiu, ale dla SIEBIE. Na razie masz słabą motywację, może jej nie starczyć na długo, zwłaszcza, że dzieciaki mają zwykle słomiany zapał. Nie biegaj dla syna - biegaj dla siebie :) Może znajdziesz jakąś koleżankę, którą namówisz na wspólne bieganie? Taką na Twoim poziomie, żebyś nie musiała się wstydzić i przekraczać własnych granic.
  • lidka73 22.02.15, 18:43
    Otóż właśnie dziś miałam chrzest bojowy mojej motywacji, bo dziecko rano pojechało na obóz. I wyobraźcie sobie, że przez nikogo nie zmuszana poszłam i przebiegłam 3 razy po jednym kilometrze z 3 minutowym marszem pomiędzy.
    A jeśli chodzi o bieganie syna, to on nie zaczyna od tych 3 km. Rok temu miał parę kilo nadwagi i zdecydował, że to mu nie odpowiada. Zrezygnował ze słodyczy całkowicie, zaczął biegać, chodziliśmy regularnie na basen, dołączył karate i koszykówkę, obóz kondycyjny w lecie oraz wszystkie możliwe szkolne sks-y. Bieganie zaczynał od 100 metrów i to z trudem. W tym roku ma szóstkę z w-f, super figurę, wagę w normie i przestał się ciągle przeziębiać. Słomiany zapał to on ma w wielu dziedzinach życia, ale tu akurat wykazał się żelazną konsekwencją :)
  • maretina 22.02.15, 20:30
    podpisuję się pod budzikiem. jeżeli nie będziesz tego lubiła - odpuść. znajdź sobie aktywność, która sprawi, że będziesz liczyłą godziny, kiedy wreszcie zaczniesz trening:-)
    ja już 2 tydzień bez biegania po kontuzji... może we czwartek fizjoterapeuta pozwoli chociaż piąteczkę świńskim truchtem zrobić....... skręca mnie z pragnienia normalnie.
    --
    To nie prawda, że Henryka Krzywonos zatrzymała tramwaj. To Jarosław Kaczyński wyłączył prąd!
  • nchyb 23.02.15, 08:53
    > podpisuję się pod budzikiem. jeżeli nie będziesz tego lubiła - odpuść.

    ale z tego co Lidka 73 ostatnio napisała - wynika, że ta aktywność nie jest jej nienawistna :) wręcz przeciwnie...

    Lidka73, biegaj jeżeli sprawia Ci to przyjemność, ale się nie forsuj. To stopniowo przyjdzie :)
  • myelegans 23.02.15, 19:30
    Fajnego masz syna. I ja ma pasje do biegania i chce z Toba biegac i CIEBIE wyciaga to pielegnuj. Moj 10 latek twierdzi, ze bieganie jest potwornie nudne, ale plywanie od sciany do sciany 5 razy w tygodniu po 1.5 godziny nie jest. Ja przynajmniej mam jakies widoki, on albo linie pod woda, albo sufit ;)
    Kondycje ma spokojnie na przebiegniecie dychy w dobrym czasie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka