Dodaj do ulubionych

pas do biegania itp ekwipunki

07.09.15, 14:13
o rety wspomozcie rada! Przygotowywuje sie do polmaratonu. Plan na 10 tygodni, ogolnie dobrze mi idzie, juz jestem w tygodniu 8. Zawsze biegalam bez zadnych pomocy naukowych, ale upalne lato w PL sklonilo do przemyslenia sytuacji, szczegolnie przy biegach ok. 1h30 i wzwyz. Maz zakupil w Decathlonie taki plecaczek z rurka, ale w ogole mi to nie podeszlo, 1l wody na plecach to za duzy ciezar, nalac mniej wody - caly czas mi sie woda przelewala i halas doprowadzal do szalu.
No to kupilam sobie pas z bidonem i kieszonka na duperele. Tez w Decathlonie. Jezu, co za pomylka... Pas zapiety scisle na biodrach przesuwa sie po 20 sek wyzej i oczywiscie za luzny podskakuje. Po minucie biegu mialam ochote wyrzucic go w krzaki. Po 10 min podniosl mi rowniez koszulke i zaczal obcierac. Gdy juz mialam ochote skorzystac z posiadanej wody, okazalo sie, ze smakuje jak benzyna - bidon jest z jakiegos chamskiego plastiku i smierdzi pomimo dokladnego wymycia.
No wiec pytanie z czym biegacie? Myslalam, ze na zawodach dobrze bedzie miec ze soba wode, poza tym mysle tez o zelach, no i gdzies to to trzeba przechowac i czyms popic.
Macie jakies sprawdzone patenty/produkty?
Edytor zaawansowany
  • doral2 08.09.15, 21:12
    mam dokładnie taki sam pas i uważam, że to świetna sprawa. nie ruszam się bez niego na żaden bieg, nawet na 5 km.

    podejrzewam, że źle go zakładasz.
    nie zapinaj go na biodrach, tylko w talii, dość ścisło, ale żeby można było oddychać normalnie.
    to jedno,a drugie, że odkręć go tak, by bidon (który wywal w śmieć i zastąp zwykłą, półlitrową butelką wody) znalazł się z tyłu i opierał tak w okolicach kości pacierzowej i ogonowej.
    w takim układzie i pozycji nie powinien obijać gnatów, dyndać i wkurzać. przetestuj na najbliższym treningu.
    bidon na plecy to tak trochę na wyrost, przydaje się na jakichś biegach ultra, gdzie latasz po lasach i łąkach i nie ma co marzyć o punktach nawadniania. jak go nie używasz, to wypłucz, wysusz i nie korkuj, bo stęchnie, a przecie nic nie wiadomo czy się za rok lub dwa nie przyda.

    żele - koniecznie!! tylko testuj je teraz, a nie na biegu docelowym, bo nie wiadomo czy nie dostaniesz po nim rozstroju żołądka. bowiem lepiej dostać sraczki, za przeproszeniem, na treningu niż na biegu docelowym.

    weź dwa, lub trzy.
    jeden na 10-15 min przed startem (niekoniecznie, można wypić tak ze setkę izotonika, nie więcej bo w pęcherz pójdzie i zamiast biec to będziesz kibla szukać), kolejny na 7 km i następny na 14 km. nie później, bo to już musztarda po obiedzie.
    popijaj wodą, nie izotonikiem, bo cię zemgli.

    pij na każdym wodopoju, nie opuszczaj żadnego, izotoniki też pij, jak będą dawać. niedużo, trzy-cztery łyki i heja dalej.

    żele schowaj do kieszonki w pasie biodrowym. przywiąż sobie do pasa bandankę, by otrzeć czoło, ręce, cokolwiek.
    jeśli ma być gorąco, to załóż przewiewną czapkę na głowę. nie zakładaj żadnego ciucha ani buta, którego wcześniej nie przetestowałaś. wszystko ma być wybiegane na treningach. koszulkę z pakietu załóż sobie PO biegu, bo nie wiadomo czy cholera nie obetrze pod pachami, albo i gdzie indziej.

    ustaw się na końcu stawki, bo bardziej motywuje jak wyprzedzasz ślimory, niż jak ściganty wyprzedzają ciebie. a swój czas i tak wybiegasz, nawet z końca stawki.
    nie daj się ponieść emocjom, trzymaj od początku do końca swoje, stałe tempo,nie irytuj się tymi co cię wyprzedzają, no i powodzenia :)

    daj znać, jak poszło.
    półmaraton to bardzo fajny dystans :)
    --
    sportowy krem nie tylko dla idiotów
    http://images44.fotosik.pl/266/58ea10722a7ca480m.jpg
  • budzik11 09.09.15, 18:04
    Ja mam pas z dwoma bidonami i saszetką (mieści się telefon, ze dwa żele, kluczyk do samochodu). Nie narzekam, bidony nie śmierdzą, mają dziubki - niekapki (pojemnośc chyba 350ml każdy), łatwe montowanie - nic nie chlapie, nie ma problemu z odpięciem i przypięciem pojemnika do pasa. F-ma Camelback. 2 tygodnie temu biegłam półmaraton w upale, umarłabym licząc tylko na wodę w pitstopach, wypiłam wszystko moje. Jedyna wada, to nieregulowane umiejscowienie bidonów (tzn. ich uchwytów), są przyszyte na stałe i o ile u normalnego faceta bidony są na plecach, u mnie (szczupłej w pasie), są po bokach i muszę szeroko pracować łokciami, żeby w nie nie uderzać. Być może powinnam poluzować cały pas, żeby mieć go nie w pasie, a na biodrach, ale pewnie by mi to podskakiwało, muszę sprawdzić.
  • galgo 10.09.15, 13:32
    dzieki Wam za te komentarze!
    Doral, wczoraj przetestowalam Twoje rozwiazanie, jeszcze je ulepsze, ale bylo calkiem OK. Pas trzymal sie sztywno, jedyne nieudogodnienie, to takie, ze trzeba go obrocic, zeby wyjac butelke lub cos z kieszonki, ale to robie sie jednym gestem, wiec no problem. Musze tez znalezc lepsza butelke - wzielam bidon od syna no i troche sie dylal, bo jest po prostu wezszy niz oryginalny bidon z Decathlonu. Raz mi nawet wypadl, jak przyspieszylam z gorki. Potem go zapielam na rzep i jzu byl pod kontrola.
    Jeszcze jedno pytanie o zele: wczoraj zrobilam test, wzielam jeden na probe po 7km (bieglam ostatecznie 14km). Zadnych sensacji nie bylo, spektakularnej mocy tez nie, ale fakt, ze nie poczulam oslabienia prawie wcale, wiec cos to chyba podzialalo. Natomiast pytanie o to jak ten zel zazywac. Wyjecie go z torebki, otwarcie i spozycie + popicie zajelo mi spokojnie 1 min. Nie wyobrazam sobie by dalej biec probujac toto wyssac z torebki, lub co trudniejsze - polknac i popic. Zel normalny, konsystencja zelowa, jakies 25-30g. Jak to u Was wyglada?
  • doral2 11.09.15, 19:02
    galgo napisała:

    > dzieki Wam za te komentarze!
    > Doral, wczoraj przetestowalam Twoje rozwiazanie, jeszcze je ulepsze, ale bylo c
    > alkiem OK. Pas trzymal sie sztywno, jedyne nieudogodnienie, to takie, ze trzeba
    > go obrocic, zeby wyjac butelke lub cos z kieszonki, ale to robie sie jednym ge
    > stem, wiec no problem..."

    no to masz zadanie na najbliższy trening - wyjąć butelkę z pasa, bez jego przekręcania.
    tak jak rewolwer z kabury :D
    na piątym kilometrze trenujesz wyjęcie chusteczki do nosa z kieszonki.
    chusteczki złóż w małe kwadraciki, łatwiej wygrzebać jednym palcem.

    "..Wyjecie go z torebki, otwarcie i spozycie + popicie zajelo mi spokojnie 1 min. Nie wyobrazam sobie by dalej biec probujac toto wyssac z torebki, lub co trudniejsze - polknac i popic..."

    no to masz zadanie na następny trening - zębami oderwać folijkę, wysysać żel z torebki, a torebkę zwijać jak tubkę. popić wodą i heja dalej. wszystkie te czynności robisz BEZ zatrzymywania, w trakcie biegu. picie z butelki też bez zatrzymywania. możesz najwyżej nieco zwolnić, ale nie zatrzymujesz się na biegu na takie pierdoły, bo zegar na mecie tyka. jedziesz!

    jeden z szybszych, warszawskich biegaczy powiedział, że biegnąc nieco wolniej niż 4:30 min/km jest w stanie zjeść ryż pałeczkami, a ty tu z żelem marudzisz :P

    a propos zatrzymywania - jeżeli będziesz jednak musiała to zrobić, to zejdź na pobocze po prawej stronie.
    i w ogóle biegniesz prawą stroną, lewa jest dla ścigantów.
    nie zatrzymuj się gwałtownie w trakcie biegu na środku, bo cię rozdepczą i zeklną na czym świat stoi. nie mówiąc o tym, że ktoś może przez to nabawić się kontuzji.
    zwalnianie i przystawanie odbywa się po prawej stronie biegu.
    ale to chyba wiesz, w końcu nie biegasz od wczoraj :)
    --
    sportowy krem nie tylko dla idiotów
    http://images44.fotosik.pl/266/58ea10722a7ca480m.jpg
  • galgo 10.09.15, 13:34
    jeszcze jedno doral: dzieki za wszystkie porady - na wage zlota! :-)
  • doral2 11.09.15, 19:13
    galgo napisała:

    > jeszcze jedno doral: dzieki za wszystkie porady - na wage zlota! :-).."

    proszę cie bardzo :)
    dobrego biegu!

    jeszcze coś dorzucę.
    jeśli w dniu biegu będzie chłodno, to weź stary, złachany sweter, w którym będziesz czekać na start. tuż przed startem ciepnij go na pobocze i leć. takie ciepnięte łachy wolontariusze zbierają i oddają do schronisk. jak jesteś zmarźluch, to kup sobie najtańsze wełniankowe rękawiczki w markecie, takie za dwa zeta, też potem ciepniesz w krzaki.
    nie ubieraj się na grubo, koszulka na krótki rękaw i spodnie 3/4 wystarczą w zupełności.
    na pewno nie zmarzniesz. a zgrzejesz się na pewno i wtedy doopa z biegu, nie wyciągniesz takich prędkości, jakich oczekujesz, umordujesz się na biegu jak cholera.

    śniadanie zjedz najpóźniej na 2,5 godz przed startem.
    na start przyjdź na tyle wcześnie, by oddać graty do depozytu i zrobić małą rozgrzewkę, trochę ćwiczeń lekko rozciągających.
    weź banana albo jakąś kanapkę na "po biegu".
    z reguły coś tam po biegu dają do zeżarcia, ale może być paskudne, może być duża kolejka i cię zniechęcić, może zabraknąć, no różne rzeczy na biegach już widziałam, więc lepiej zawsze mieć coś swojego do zeżarcia. nawet baton energetyczny czy jakieś ciastka, drożdżówka, bodaj bułka, cokolwiek z węglowodanami, bo połówka to już spory wysiłek i szybko trza coś zjeść po biegu.

    no, to chyba na tyle, co i na przodzie :)
    have a nice run!
    jedziesz do mety, nie jesteś miętkim siurkiem! co nie?

    ps. pochwal się po biegu :)
    --
    sportowy krem nie tylko dla idiotów
    http://images44.fotosik.pl/266/58ea10722a7ca480m.jpg
  • doral2 11.09.15, 19:26
    jeszcze mi się przypomniało.

    weź na zmianę majtki, podkoszulkę i skarpetki.
    w ciepłych ciuchach jedziesz na start, w depozytach przebierasz się w biegowe i w stary sweter, ciepłe ciuchy zostawiasz w depozycie.
    po biegu zmieniasz bieliznę na suchą i zakładasz ciepłe ciuchy. plus czapka na głowę lub kaptur.
    to bardzo ważne, by po biegu trzymać ciepło, zwłaszcza trzymać ciepłą głowę, bo lato już za nami.

    na ostatniej połówce bmw był upał jak jasna cholera, doleciałam do mety mokra od stóp do głów, mokre miałam wszystko, absolutnie wszystko.
    ale że był upał, to się nie przebrałam, wychodząc z założenia, że zaraz na tym upale wyschnę, poza tym mam rzut beretem na chatę.
    nie wyschłam i czekałam na zbiorkom nieco marznąć, a w zbiorkomie jadąc zaledwie dwa przystanki szczękałam zębami, bo klima dobrze rozwiewała.
    przysięgam na klęczkach - NIGDY więcej nie zejdę z biegu bez przebrania się w suche, ciepłe ciuchy.
    NIGDY, PRZENIGDY!
    howgh!

    aha, na start jedź zbiokomem, bo samochodu ni cholery nie będzie gdzie zaparkować.
    że o fujowym dojeździe nie wspomnę.

    no, to już chyba wszystko.
    --
    sportowy krem nie tylko dla idiotów
    http://images44.fotosik.pl/266/58ea10722a7ca480m.jpg
  • galgo 14.09.15, 11:59
    dzieki doral :-)
    cwiczenia zanotowane, chwilowo lecze angine, wiec przerwa w treningach, ale pod koniec tygodnia mam nadzieje juz byc w formie.
    co do tych ciuchow na zmiane, to rozumiem o czym mowisz, bo czasem jak po treningu wracam rozgrzana, rozciagam sie na luzaka przed domem, potem stoje z mezem w kuchni, popijam domowego isodrinka i opowiadam jak bylo, czasem dyskutujemy jeszcze o rzeczach nie w temacie i zanim trafie pod prysznic to juz cala sie trzese... coz, to moze miec cos wspolnego z moja angina... :-(
  • galgo 14.09.15, 12:05
    >jeden z szybszych, warszawskich biegaczy powiedział, że biegnąc nieco wolniej niż 4:30 min/km jest w stanie zjeść ryż pałeczkami, a ty tu z żelem marudzisz :P

    Coz, widze, ze dluga droga przede mna ;-) Najpierw podkrecic srednia z biegu w strone 4:30, a potem ekwilibrystyka zywieniowa w takim biegu... Choc moj maz chcial ostatnio sprawdzic na komorce kto dzwonil, a ze wlasnie biegl przez las, to skrecil sobie kostke... Teraz rozpacza, bo lekarz mu zabronil biegania przez kolejne 3 tygodnie (po poprzednich dwoch), a mial ten polmaraton leciec ze mna.

    Takze zel bede odpakowywac po prawej stronie sciezki, w wolniejszym tempie i pelnej koncentracji. Az dojde do perfekcji :-)
  • doral2 28.09.15, 21:04
    Hehehe, nie nakręcaj się tak :)
    4:30 to ciężkie tempo, mało osób w tym tempie biega. A co dopiero utrzymać takie tempo na połówce.
    Angina jest wprost konsekwencją stania w kuchni w mokrych gaciach.
    Skręt kostki twego miałżonka rozumiem doskonale. Dwa lata temu tez sobie zrobiłam takie kuku, miesiąc bez biegania, a potem dwa miesiące powrotu do formy. Słabo było :/

    Kiedy w końcu tę połówkę robisz?
    --
    sportowy krem nie tylko dla idiotów
    http://images44.fotosik.pl/266/58ea10722a7ca480m.jpg
  • galgo 29.09.15, 09:57
    Juz w ta niedziele. Tik tak tik tak, jeszcze 6 dni :-) Forma po anginie nienajgorsza, choc odpuscilam ambitny plan treningowy i przeszlam do planu minimum pt:. zregeneruj sie, wroc do formy i nie zajedz sie zbyt szybkimi lub zbyt licznymi treningami. Mysle, ze kapital, ktory zbudowalam przez lato i w poczatku wrzesnia troszke teraz odswieze i powinien wystarczyc, by przebiec te 21 km. A ze moze nie uda mi sie zlamac 2 godzin to juz trudno, nastepnym razem.
    Zapowiadaja na niedziele jakies 13-14 stopni, jesli tylko nie bedzie zbyt mocno padac to jak dla mnie pogoda idealna.
    Maz sie leczy z kostki, fizjoterapeuta pozwolil mu latac, ale bez przesadyzmu. Tak czy siak po 8-9 km noga Go boli, wiec raczej sobie odpusci. Ale uparcie utrzymuje, ze jeszcze nie wie i ze sie zdecyduje do srody :-) Rozumiem Go, tez by mi zal bylo...
    Tempo 4:30 to rzeczywiscie inna liga. Zartowalam oczywiscie, na razie tempo 4:30 udalo mi sie utrzymac przez maks. 3 km, w dobrym warunkach na dluzszych dystansach (15-18km) 5:30 to moj szczyt formy. Ale do czegos trzeba dazyc ;-)
  • doral2 29.09.15, 22:28
    skoro masz tę połówkę już w tę niedzielę, to znaczy że w tym tygodniu już nie biegasz.
    rilaks, czilałt, makaron i biszkopty.
    żadnego łażenia po sklepach, sprzątania, podnoszenia ciężarów.

    przed biegiem zjedz porządne śniadanie, takie jak zwykle, nic nie kombinuj, nie eksperymentuj, daruj sobie carbo loading. zjedz jak zwykle.
    13-14 stopni to dobra temperatura na bieg, byleby nie wiało.
    jeśli ma padać, weź czapkę na głowę, co by deszcz nie zacinał prosto w ślip. bo mokre i tak wszystko będziesz mieć. chyba, że masz kurtkę przeciwdeszczową. ale w niej człowiek się potwornie poci. jak nie przetestowałaś na treningu, to jej nie bierz.
    omijaj kałuże, mokre buty to bolesne burchle na stopach.
    jak zapowiadają rozwiewanie, to załóż koszulkę z dłuższym rękawem. zawwsze można je podwinąć, jakby się zrobiło za gorąco.
    zimny wiatr skutecznie zniechęca do walki.
    doświadczyłam tego w ubiegłą niedzielę, na maratonie, gdzie mnie wywiało na lewą stronę :/
    nie dość że walczyłam z dystansem, to jeszcze z wiatrem musiałam się zmagać.

    nie nastawiaj się na konkretny wynik, bo to twoja pierwsza połówka.
    nastaw się na ukończenie - to jest twój podstawowy cel.
    wynik jest rzeczą wtórną, że tak powiem wisienką na torcie.
    tak czy siak, życiówka i tak będzie :)

    nastaw się też na kryzys w okolicach 16-17 kilometra, tam ci głowa zamąci w głowie, więc bądź na to gotowa i się nie daj.

    heh, ekscytuję się tą twoja połówką jakbym sama miała ją biec :D:D:D
    ale co by kto nie mówił, zawsze ekscytująca jest pierwsza połówka, pierwszy maraton, pierwszy ultra... a potem to już lecisz.

    no.
    więc tak - jedziesz kobieto! jedziesz!!
    --
    sportowy krem nie tylko dla idiotów
    http://images44.fotosik.pl/266/58ea10722a7ca480m.jpg
  • galgo 01.10.15, 10:21
    kurcze doral, dzieki za takie wsparcie - nie tylko techniczne, ale wlasnie mentalne i duchowe! Sama wiesz pewnie doskonale, jak to motywuje :-)

    zaskoczylas mnie tym "w tym tygodniu już nie biegasz" - serio? Mialam jeszcze zaplanowana przebiezke wczoraj i w piatek, wczoraj nie wyszlo, wiec mysle isc dzisiaj. Rozumiem, ze odpoczynek itp. ale tydzien bez biegania? Czy to nie oslabi formy zamiast jej wzmocnic?
    Co do reszty sie stosuje :-) Moze ze spaniem bieda, bo mam problem sie zebrac wieczorem, ale od dzis juz dyscyplina!
    Mam fajna kurtke przeciwdeszczowa, wyprobowana, cienka, przewiewna, ale widze, ze prognoza sie zmienila, wiec chyba zostane w jednej warstwie z dlugim rekawem i podwine tak jak mowilas. Ja z tych zmarzluchow, wiec wole zeby mi bylo ciut za cieplo przez ostatnie 15km, niz ciut za zimno przez pierwsze 6km.

    Taki wiatr w gebe to nieprzyjemna sprawa, wspolczuje takiego doswiadczenia na zawodach. Bieglam kiedys na treningu przez pola i tak mnie wywiewalo, ze musialam komicznie wygladac przesuwajac sie do przodu. Jak Ci sie udal ten maraton ostatecznie?

    A no i dzieki za zwrocenie uwagi na ta kwestie zyciowki - rzeczywiscie to jedyny raz kiedy mam ja zagwarantowana ;-)

    16-17km na trasie to trudny bedzie podwojnie, bo raz ze kryzys, a dwa ze 1,5 km wzniesienie, nie jakies olbrzymie przewyzszenie, biegam takie regularnie, no ale nie po 16km. Tak wiec od biedy wejde. Z dobrych wiesci - potem jest juz z gorki, do samej mety.
  • galgo 05.10.15, 13:55
    No wiec melduje sie - dobieglam!!
    Uuh, co to byl za dzien! Emocji mnostwo, impreza bardzo udana, atmosfera fantastyczna, w sumie prawie 15.000 bieglo na roznych dystansach, z czego wiekszosc polmaraton. Pogoda piekna, sloneczna, miejscami nawet zbyt...
    Gorka na 16km mnie nie pokonala, choc niewiele brakowalo, pomyslalam, ze skoro pewnie nie uda mi sie zrobic takiego czasu jak chcialam (moj peacemaker zniknal mi z pola widzenia na 14km...), to chociaz nie dam sie pokonac i wbiegne pod to dziadostwo, zadnego spacerowania. No i udalo sie! Glowa chciala inaczej, ale nie pozwolilam jej, choc klelam nieziemsko, ze to juz ostatni raz, ze nigdy wiecej takiego dystansu i absolutnie nigdy wiecej wiecej (czyli np. maratonu). No ale po mojej pierwszej dyszce tez tak sie wygrazalam, wiec malo jestem wiarygodna ;-)
    No i oczywiscie juz dzis glod biegania wrocil i trzeba bedzie sie zastanowic jaki nastepny cel obrac. Na razie spoczywam na laurach, przynajmniej przez najblizszych kilka dni :-)
    A no i czas... Endomondo troche mi zamieszalo, w sumie pokazalo dystans wiekszy o 700m. Tak wiec cala droge myslalam, ze mam dobra srednia i ze sie zmieszcze w 2h, zorientowalam sie ze cos nie halo jak ten peacemaker z balonikiem mi uciekl... Na ostatnich 5 braklo sil zeby nadrobic wszystko, ale za to ostatnie 2km mialam najszybsze, takze cos jeszcze z siebie wykrzesalam :-D Ostatecznie oficjalnie przybieglam na 2:00:13. Dacie wiare?? 13sek.... Gdyby nie tlum na finiszu, gdyby nie siusiu, gdyby szybciej lub rzadziej pic... Malo wazne, udalo sie w 2 godziny, a ten ogonek to juz niedokladny pomiar czasu pewnie... ;-) Endomondo zarejestrowal najlepsza zyciowke w polmaratonie 1:57, takze tego sie bede trzymac ;-)

    A tak na serio, jak kto i po co biega maraton? OMG, przeciez 21km to juz tak dluuuuuugo jest, a 42?? Miejscami trasy maratonu i polmaratonu sie pokrywaly, mnie pisalo np. 16km, czyli 5 do konca, a oni biedaki, jeszcze 26km... rety! Doral, opowiedz cos o tym!
  • doral2 05.10.15, 20:47
    Zuch dziewczyna!!
    Normalnie jestem z ciebie dumna tak, że aż pękam!!
    Ładnie się spisałaś, nie ma co!!

    ciebie endziomundzio oszukało na 700 metrów, a mnie zegarek na maratonie oszukał na 7 kilometrów, więc luzik :D
    jak mi poszło? ano jakoś lżej niż ten pierwszy.
    ale na 40 kilometrze przysięgłam sobie, że już nigdy, przenigdy więcej żadnego maratonu nie biegnę.

    kłamałam :D

    i nawet zostało to uwiecznione przez kogoś na fotce. mam ją.

    po co się biega maratony?
    a to powodów ku temu jest pierdyliard.
    jedni żeby zaliczyć i odhaczyć, inni żeby się sprawdzić, pokonać własne słabości, dla zabawy, dla spotkania ze znajomymi, żeby poznać siebie, albo kogoś innego, dla emocji i adrenaliny, dla samego biegania, różnie...

    podobno maraton się kocha, albo nienawidzi.
    ja jestem z tych pierwszych.
    lubię te emocje na mecie, lubię tych dzielnych kibiców na trasie, tę walkę ze sobą na trasie.
    nie powiem że lubię ból w trakcie, ani też nie kocham bolących nóg i odpadających paznokci, nie kocham na drugi dzień iść do fabryki, gdy mnie wszystko potwornie boli.
    w sumie to chyba masochistką jestem :D
    poszukaj na moim blogu relacji z mojego pierwszego maratonu, w kwietniu był, tam napisałam więcej niż o tym ostatnim.

    tak czy siak, wychodzę z założenia że przynajmniej jeden maraton w życiu trzeba przebiec, żeby wiedzieć jak to jest.
    a potem się zobaczy :)
    ja już zobaczyłam.
    a jak ty przebiegniesz, to też zobaczysz.

    cel na następne miesiące?
    pobiegaj jeszcze kilka połówek, spróbuj poprawić czas na dychę, popracuj nad wytrzymałością.
    i zaplanuj za rok maraton. na jesieni, żebyś zdążyła się przygotować.
    bo do maratonu przygotowania nie trwają 10 tygodni, a 7 miesięcy. więc trochę czasu ku temu potrzeba.

    nu! zuch dziewczyna!! dałaś radę! ye ye ye ye!!!

    --
    sportowy krem nie tylko dla idiotów
    http://images44.fotosik.pl/266/58ea10722a7ca480m.jpg
  • galgo 06.10.15, 15:17
    Nie no, dzieki doral, normalnie uroslam, wyprostowalo mnie az jak przeczytalam Twoje gratulacje :-D
    Jechalam wczoraj ta ulica pod gorke, gdzie ten 16km przypadal i spojrzalam z nostalgia na to wzniesienie myslac - I've been there, I did it! Kurde, ale satysfakcja! Ciesze sie, bo za kilka dni emocje opadna i zas trzeba bedzie na kolejny sukces pracowac, a tak teraz to sie mozna jeszcze troche pokarmic ta pozytywna energia. Przemysle ta kwestie maratonu, teraz jak juz zmeczenie poszlo w niepamiec, to glod biegania znow sie odezwal i klne jak szewc, ze maz dzisiaj na kursie, a ja w domu z dziecmi uwieziona zamiast w lesie na przebiezce. Moze crosstrainer na stryszku zalicze, zeby zakwasy rozchodzic troche?
    Teraz juz jesien, wiec pewnie bede biegac coraz mniej, ale od stycznia przyjdzie czas, zeby sie zebrac powaznie do pracy w jakims kierunku.
    Fajne te Twoje relacje z maratonow, moze sie skusze... ;-)
  • doral2 06.10.15, 17:45
    babo, przebiegłaś półmaraton.
    przebiegłaś 21 kilometrów. z hakiem.
    i do tego w dobrym czasie.
    dlaczego nie masz być z tego dumna??
    dlaczego umniejszasz swoje osiągnięcia??
    hę??

    jasne, zawsze znajdzie się jakiś niedowartościowany palant, który będzie chciał zepsuć twoją radość, twierdząc że są szybsi.
    no jasne, że są. usai bolt szybciej stoi niż takie palanty biegną.
    nie słuchaj palantów. rób swoje.

    to był twój półmaraton, twoje nogi go przebiegły z głową na spółkę,.
    to twój sukces, to twoje osiągnięcie.
    masz prawo się z tego cieszyć i być dumna.
    wypnij cycki i do przodu!

    wróć teraz do początku planu na połówkę, zrób ten plan jeszcze raz.
    a przygotowania do maratonu zacznij w lutym, akurat na jesienny start będzie dobrze.
    i w ogóle zaplanuj sobie przyszły sezon startowy. gdzie i co będziesz biegła i pod to dostosuj swój plan treningowy.
    osobiście to mam zasadę, że biegnę tylko jeden bieg w miesiącu i nie latam na gościnne występy. ale to moja zasada, wcale nie musisz jej słuchać.

    i znajdź sobie stary wazon na medale :)
    --
    sportowy krem nie tylko dla idiotów
    http://images44.fotosik.pl/266/58ea10722a7ca480m.jpg

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.