Pracowałam w tym roku w Holandii i nikomu nie polecam stycznośći z tą firmą. Przerzucali nas z miejsca na miejsce, do pracy musiałyśmy dojeżdźać godzinę,ale prawdziwe "przyjemności" zaczęły się przy powrocie. Okazało sie,że wypłaty się nie zgadzają (jedna z nas zarobiła po 6 tyg 100 euro). U mnie wydawalo się być wszystko w porządku aż do niedawna, kiedy to dostałam list z firmy windykacyjnej, że jestem im rzekomo coś winna. Zaczęłam wyjaśnieć sytuację- okazało się,że firmy między sobą narobiły błędy w pierwszym tygodniu mojej pracy i stąd mój rzekomy dług. Nie była to moja wina a jednak potraktowali mnie tak jak oszustkę i złodziejkę. Cała sytuacja kosztowała mnie mnóstwo nerwów. Sprawę tę mogli wyjaśnić dużo wcześniej (jeszcze jak byłam w Holandii czy jak czekałam 10 tyg na wakacyjne, które dostałam dopiero po interwencji, bo "zapomniało im się") jednak mają taki burdel i tak bardzo nie szanują ludzi,że pewnie nawet nie przyszło im do głowy. Wcześniej nie próbowali się ze mną skontaktować tylko od razu posłużyli się firmą windykacyjną. Dzwoniłam nawet do ich siedziby w Holandii,żeby jakoś załatwić tę sprawę(20 zł z za słuchanie muzyczki) i "profesjonalistka" stwierdziła,że takie rzeczy sie zdarzają,zwłaszcza w sierpniu. Zapytałam też jaką mam gwarancję,że płacąc to za kilka miesiecy nie dostanę pisemka z nową kwotą- odparła,że żadnej. Pewnie po co pracować rzetelnie- zawsze można postraszyć byłych pracowników. Jak chce ktoś tego typu "przyjemności" to zapraszam do Worktodaya w Opolu współpracującego z holenderskim Tempo-Teamem. Tam bez własnej winy możesz stać się dłużnikiem z firmą windykacjyjną nad głową i masą kłopotów z związku z tym.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.