• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

leczyc po ludzku, zyc po ludzku

  • 18.02.10, 18:49
    Moze zaczne od tego, ze zapytam:
    Jak myslicie, drodzy Pacjenci, czemu niedawno
    nie wpuszczono do londynskiego Harrodsa (sklep dla elity)
    druzyny ukrainskich pilkarzy?

    Nie wpuszczono jej ze wzgledu na stroj.
    Pilkarze przyszli ubrani w dresy.
    Szanujacy sie sklep nie wpuscil potencjalnych klientow,
    bo byli niewlasciwie ubrani.

    Teraz zadam pytanie: Jak Panstwo myslicie, kto jest klientela
    tego sklepu?

    Latwo sie domyslec, ze raczej ludzie zasobni.
    Sama zasobnosc jednak nie wystarcza.
    Klientela tego sklepu sa ludzie zasobni i godnie ubrani.
    I dlatego to, co spotkalo ukrainskich pilkarzy-dresiarzy,
    spotkalo tez wczesniej niejedna amerykanska gwiazde.

    Do tych zasobnych i dobrze ubranych ludzi, ktorych
    Harrods wpuszcza, naleza m.inn. brytyjscy lekarze.
    Stanowia oni, podobnie jak w USA, Francji i zdecydowanej
    wiekszosci innych krajow swiata elite narodu.
    Ta elita narodu obslugiwana jest w elitarnych sklepach.

    Dobrym, australijskim standardem jest willa (willa czyli palacyk, a
    nie zaden domek jednorodzinny!) ze sluzba oraz jacht i prywatny
    samolot - dla lekarza-specjalisty.
    Oczywiscie, powie ktos: Australia jest bogatsza od Polski!
    Tak, Australia nalezy do najbogatszych panstw swiata.
    Chodzi mi jednak o pewne proporcje spoleczne.
    O zamoznosc lekarza proporcjonalna do zamoznosci spoleczenstwa.

    Teraz zadam trzecie i ostatnie pytanie, na ktore, prosze azeby
    Panstwo odpowiedzieli sobie sami:
    Czy jest to sytuacja normalna (sprawiedliwa, godna, spolecznie
    korzystna), ze polscy lekarze w Polsce musza mieszkac i zyc
    wymieszani razem z marginesem spolecznym, czesto w blokach
    ktore przypominaja slumsy, bo nie stac ich na odizolowanie sie
    od choloty?

    --
    Virtus in minima perficitur.
    Edytor zaawansowany
    • Gość: aska IP: *.chello.pl 18.02.10, 21:44
      czytam często Twoje wypowiedzi,często się zgodzę,ale przeginasz teraz,szanuj
      trochę ludzi innej specjalności niż Twoja i przestań domagać się honorariow
      itp,otwórz szerzej oczy i pomyśl ilu ludzi obraziłeś w tym temacie!
      • 18.02.10, 23:21
        Gość portalu: aska napisał(a):

        > czytam często Twoje wypowiedzi,często się zgodzę,ale przeginasz
        teraz,

        - ?

        > szanuj trochę ludzi innej specjalności niż Twoja

        Dalem wielokrotnie w moich wypowiedziach wyraz szacunku do np.
        nauczycieli, sedziow, policjantow i wielu pacjentow.
        Ja szanuje ludzi. Nie szanuje natomiast tzw. ludzisk.

        > i przestań domagać się honorariow

        NIGDY!!!

        > itp,otwórz szerzej oczy i pomyśl ilu ludzi obraziłeś w tym temacie!

        - ?!
        Uprzejmie prosze o konkretne wypowiedzi.
        Kogo i gdzie obrazilem? Czy wypowiadajac sie o marginesie
        jako o marginesie spolecznym, obrazam ten margines?!

        --
        Virtus in minima perficitur.
        • Gość: aska IP: *.chello.pl 19.02.10, 10:34
          kto stanowi dla Ciebie margines społeczny?
          • 19.02.10, 20:51
            Gość portalu: aska napisał(a):

            > kto stanowi dla Ciebie margines społeczny?

            Ludzie, ktorzy nie posiadaja zdolnosci honorowej.
            Ktorych celem nie jest zmiana zycia na lepsze,
            ale wegetatywne trwanie w pijanym obledzie.

            --
            Virtus in minima perficitur.
    • 18.02.10, 22:03
      A nie stac ich? Lekarz specjalista z wieloletnim doswiadczeniem i
      godnymi osiagnieciami znajdzie prace w bogatym kraju gdzie bedzie
      godnie oplacany i bedzie mogl mieszkac w palacyku i plywac jachtem.
      Nawet w bogatych krajach lekarz musi cos osiagnac zanim bedzie go
      stac na to i owo. W Polsce paradoksalnie wielu lekarzy zarabia
      wiecej niz powinno...hm
      • 18.02.10, 23:26
        najma78 napisała:

        > A nie stac ich? Lekarz specjalista z wieloletnim doswiadczeniem i
        > godnymi osiagnieciami znajdzie prace w bogatym kraju gdzie bedzie
        > godnie oplacany i bedzie mogl mieszkac w palacyku i plywac jachtem.

        I tak wlasnie polscy specjalisci robia.
        Dlaczego jednak nie maja szans, uczciwie pracujac, dorobic sie w
        Polsce proporcjonalnie odpowidniego stausu?
        Czy to sprawiedliwe? Czy to fair wobec lekarzy?

        > Nawet w bogatych krajach lekarz musi cos osiagnac zanim bedzie go
        > stac na to i owo. W Polsce paradoksalnie wielu lekarzy zarabia
        > wiecej niz powinno...hm

        Czy tak wielu? zapewne, jak w kazdym zawodzie, sa ludzie nie
        nadajacy sie do pracy w nim. Ale mnie nie interesuja wyjatki.
        Mnie interesuje regula.

        --
        Virtus in minima perficitur.
        • 18.02.10, 23:33
          Czy to fair? Czy to sparwiedliwe?
          Ja nie wiem, wiem natomiast, ze wiele innych grup zawodowych w
          Polsce jest traktowana niesprawiedliwie, powiem wiecej wiekszosc
          spoleczenstawa jest tak traktowana i to od bardzo dawna, zamiast sie
          uzalac trzeba zadbac o siebie samemu a nie czekac na cud.

          • 18.02.10, 23:44
            najma78 napisała:

            > Czy to fair? Czy to sparwiedliwe?
            > Ja nie wiem,

            Czyzby?

            > wiem natomiast, ze wiele innych grup zawodowych w
            > Polsce jest traktowana niesprawiedliwie, powiem wiecej wiekszosc
            > spoleczenstawa jest tak traktowana i to od bardzo dawna, zamiast
            sie
            > uzalac trzeba zadbac o siebie samemu a nie czekac na cud.

            Na cud nie czekalem, wyemigrowalem.
            Nie moge sie tylko nadziwic bezczelnosci polegajacej na wygorowanych
            wymaganiach moralnych stawianych lekarzom w Polsce przez ludzi,
            ktorzy nie stawiaja sobie zadnych wymagan.

            Nie nalezy od wyzyskiwanego przez siebie lekarza
            oczekiwac nalezytej pomocy.

            --
            Virtus in minima perficitur.
            • 19.02.10, 09:43

              > Na cud nie czekalem, wyemigrowalem

              To znaczy, ze wrociles, bo to twoja wypowiedz z innego watku:

              Bo sytem brytyjski jest STRASZNY - wiem to od moich pacjentek:
              Po powrocie do Polski chwalily leczenie w Polsce - za jakosc!

              Masowe wyjazdy to ostatnie 5 lat.
              • 19.02.10, 20:52
                najma78 napisała:

                >
                > > Na cud nie czekalem, wyemigrowalem
                >
                > To znaczy, ze wrociles, bo to twoja wypowiedz z innego watku:
                >
                > Bo sytem brytyjski jest STRASZNY - wiem to od moich pacjentek:
                > Po powrocie do Polski chwalily leczenie w Polsce - za jakosc!
                >
                > Masowe wyjazdy to ostatnie 5 lat.

                Domysly, domysly... A jest jeszcze inaczej.
                Ale po co to Pani wiedziec?
                Co to ma do rzeczy?!

                --
                Virtus in minima perficitur.
                • 19.02.10, 22:22
                  Domysly nie domysly, ale pogmatwania tu duzo a do tego wypaczone rozumie
                  otaczajacego swiata...Zmeczenie materialu?
                  • 20.02.10, 00:08
                    najma78 napisała:

                    > Domysly nie domysly, ale pogmatwania tu duzo a do tego wypaczone rozumie
                    > otaczajacego swiata...Zmeczenie materialu?

                    Moze tez.
                    Ale na pewno nie wypaczone rozumienie swiata.
                    Raczej wyostrzona swiadomosc, ze nalezy wybierac pomiedzy tym co dobre, a tym co
                    latwe.

                    --
                    Virtus in minima perficitur.
    • 18.02.10, 22:30
      :)

      Obawiam się, że nie da się odseparować lekarza od społeczeństwa. Lekarz, nawet
      specjalista i nawet dobrze zarabiający, ma ze społeczeństwem kontakt w pracy.

      No chyba, że lekarz zostanie lekarzem elit dobrze zarabiających. Obawiam się
      jednak, że wiele ciekawych przypadków lekarza wtedy ominie. I na czym się będzie
      biedak specjalizował:)

      Z perspektywy społeczeństwa, może to lepiej, że lekarz ma te same problemy co
      leczone społeczeństwo. Ma wtedy lepszy ogląd sytuacji ogólnej pacjenta, która
      wszakże wpływa na pacjenta rokowania.
      Już w sytuacji obecnej (wymuszonego spoufalenia się z pospólstwem) lekarzom
      zdarza się funkcjonować w sposób odrealniony, np. zlecić badanie krwi do
      zrobienia natychmiast nie wiedząc o tym, że punkt pobrań działa do 11 - w końcu
      na oddziale szpitalnym się badanie zleca i za godzinę czy dwie ma się wyniki:)

      Tak, że odpowiedź na pytanie:

      > Czy jest to sytuacja normalna (sprawiedliwa, godna, spolecznie
      > korzystna), ze polscy lekarze w Polsce musza mieszkac i zyc
      > wymieszani razem z marginesem spolecznym, czesto w blokach
      > ktore przypominaja slumsy, bo nie stac ich na odizolowanie sie
      > od choloty?

      może być w wielu sytuacjach jak najbardziej twierdząca.

      A w 'hołocie' zaplątało się niepotrzebne 'c'.
      • 18.02.10, 23:40
        nunia01 napisała:

        > :)
        > Obawiam się, że nie da się odseparować lekarza od społeczeństwa.
        Lekarz, nawet
        > specjalista i nawet dobrze zarabiający, ma ze społeczeństwem
        kontakt w pracy.

        I wystarczy. Poniewaz, ze praca z ludzmi wymaga odpoczynku od ludzi.

        > No chyba, że lekarz zostanie lekarzem elit dobrze zarabiających.
        Obawiam się
        > jednak, że wiele ciekawych przypadków lekarza wtedy ominie. I na
        czym się będzie
        > biedak specjalizował:)

        Cos w tym jest...powaznie.
        I dlatego angliosaski system ksztalcenia lekarzy bazuje na pracy w
        szpitalu, ktory na ogol nie jest szpitalem dla elit.

        > Z perspektywy społeczeństwa, może to lepiej, że lekarz ma te same
        problemy co
        > leczone społeczeństwo.

        Z tym sie zupelnie nie moge zgodzic.
        Jezeli lekarze maja na siebie brac problemy pacjentow, a na samych
        chorobach najczesciej sie nie konczy, to pacjenci powinni wziasc na
        siebie problemy lekarzy.
        A tego staraja sie w Polsce nie robic. I to jest nieuczciwe.

        > Ma wtedy lepszy ogląd sytuacji ogólnej pacjenta, która
        > wszakże wpływa na pacjenta rokowania.

        Ma raczej mniej sil, jest wyczerpany, ma dosc i mysli o problemach
        utrzymania wlasnej rodziny, pieniadzach na remont starego samochodu
        i splate kolejnego kredytu, a nie wspolczuje wyzyskujacemu go
        pacjentowi. Jednym slowem - staje sie gorszym lekarzem.

        > Już w sytuacji obecnej (wymuszonego spoufalenia się z pospólstwem)
        lekarzom
        > zdarza się funkcjonować w sposób odrealniony, np. zlecić badanie
        krwi do
        > zrobienia natychmiast nie wiedząc o tym, że punkt pobrań działa do
        11 - w końcu
        > na oddziale szpitalnym się badanie zleca i za godzinę czy dwie ma
        się wyniki:)

        Lapanie wielu fuch to skutek pauperyzacji zawodu.
        Podany przyklad potwierdza moja teze, ze lekarz nie moze byc
        rozlatany.

        > Tak, że odpowiedź na pytanie:
        > > Czy jest to sytuacja normalna (sprawiedliwa, godna, spolecznie
        > > korzystna), ze polscy lekarze w Polsce musza mieszkac i zyc
        > > wymieszani razem z marginesem spolecznym, czesto w blokach
        > > ktore przypominaja slumsy, bo nie stac ich na odizolowanie sie
        > > od choloty?
        > może być w wielu sytuacjach jak najbardziej twierdząca.

        Nie moze byc twierdzaca w zadnym przypadku.
        Sasiedztwo z uciazliwymi, a bywa agresywnymi lumpami,
        nie sluzy ani koniecznej kondycji intelektualnej,
        ani niezbednej w moim zawodzie milosci blizniego.

        Polacy powinni sie bardzo wstydzic zlej kondycji finansowej
        swoich lekarzy. Trzeba mowic o narodowej HANBIE.

        > A w 'hołocie' zaplątało się niepotrzebne 'c'.

        Prawda, sprawdzilem w slowniku. Az dziw, ze nikt tego wczesniej
        nie wylapal. Dziekuje.

        --
        Virtus in minima perficitur.
        • 19.02.10, 10:16
          Ma raczej mniej sil, jest wyczerpany, ma dosc i mysli o problemach
          > utrzymania wlasnej rodziny, pieniadzach na remont starego samochodu
          > i splate kolejnego kredytu, a nie wspolczuje wyzyskujacemu go
          > pacjentowi. Jednym slowem - staje sie gorszym lekarzem.

          Szczerze, NIGDY nie spotkalam w Polsce lekarza, ktory mialby stary samochod do
          remontu i nie mial pieniedzy na wyremontowanie lub splate kredytu. Jesli nawet
          tacy sie zdarzaja, czyli albo stawiajacy pierwsze kroki w zawodzie po studiach
          lub poprostu mierni lekarze to nie musza samochodami jezdzic - wielu ludzi sie
          bez nich obywa.

          To nie pacjenci wykorzystuja lekarzy tylko system. Pozwole sobie zauwazyc, ze
          wielu pacjentow jest jeszcze bardziej wykorzytywanych i oszukiwanych - ten sam
          system. Przyklad:skladki na NFZ, ktory je marnotrawi, zle wykorzystuje, podatki,
          z ktorych miedzy innymi edukuje sie przez ladnych pare lat ludzi w zawodzie
          lekarza, wszak edukacja na poziomie wyzszym jest finansowana przez podatnikow.
          Tak holota finansuje jego studia, a pozniej pan/pani doktor ma ochote juz tylko
          sie od tej holoty odgrodzic, bo czuje sie elitarny.
          Polacy powinni sie wstydzic lekarzy z takimi pogladami.
          • 19.02.10, 21:08
            najma78 napisała:

            > Szczerze, NIGDY nie spotkalam w Polsce lekarza, ktory mialby stary samochod do
            > remontu i nie mial pieniedzy na wyremontowanie lub splate kredytu.

            To dziwne. Bo ja znam wsrod najblizszych moich kolegow w Polsce 3 lekarskie
            rodziny z klopotami finansowymi.

            > Jesli nawet
            > tacy sie zdarzaja, czyli albo stawiajacy pierwsze kroki w zawodzie po studiach
            > lub poprostu mierni lekarze to nie musza samochodami jezdzic - wielu ludzi sie
            bez nich obywa.

            Taaak... Pamietam takiego jednego "niezgole" i jeszcze jednego.
            Pierwszy wychowywal cale pokolenia lekarskie. Adiunkt.
            Swietny chirurg, juz nie zyje. Jezdzil stara skoda.
            Drugi jest wlasnie swiezo upieczonym emerytem.
            Nie wiem jak teraz, ale przed 3 laty jeszcze jezdzil maluchem.
            Dlugoletni zastepca ordynatora, tez chirurg.
            Mialem okazje przekonac sie, za bardzo dobry chirurg.
            Cale zycie spedzal w szpitalu. Dyzurowal i dyzurowal.
            I nie starczalo. (Moze lekarz nie powinien miec dzieci?)

            No i jeszcze 1 ginekolog. Tez emeryt. Dawno nie mialem z nim kontaktu, ale przed
            paru laty jezdzil jeszcze polonezem. Takze dlugoletni zastepca ordynatora,
            swietny operator, dobry czlowiek.
            No ale Pani pewnie zna wiecej ode mnie lekarzy...
            Coz ja tam bede Pania przekonywal? Pani i tak wie lepiej, nie?

            > To nie pacjenci wykorzystuja lekarzy tylko system. Pozwole sobie zauwazyc, ze
            > wielu pacjentow jest jeszcze bardziej wykorzytywanych i oszukiwanych - ten sam
            > system. Przyklad:skladki na NFZ, ktory je marnotrawi, zle wykorzystuje, podatki
            > ,
            > z ktorych miedzy innymi edukuje sie przez ladnych pare lat ludzi w zawodzie
            > lekarza, wszak edukacja na poziomie wyzszym jest finansowana przez podatnikow.
            > Tak holota finansuje jego studia, a pozniej pan/pani doktor ma ochote juz tylko
            > sie od tej holoty odgrodzic, bo czuje sie elitarny.
            > Polacy powinni sie wstydzic lekarzy z takimi pogladami.

            Holota nie finasuje niczyich studiow, tylko zyje na koszt uczciwie pracujacych
            Polakow. Studia finansuja glownie nedznie oplacani nauczyciele akademiccy. Ich
            pensje sa tak marne (jak i innych polskich nauczycieli) ze ten wyzysk rowna sie
            de facto sponsorowaniu przez nich nauczania.

            A co do pacjentow... Oczywiscie sa rozni.
            Sa i ci z KRUSu - czyli czystej krwi pasozyty spoleczne.
            I sa np. polscy nauczyciele - sami ogromnie wyzyskiwani.
            Ogolnie jednak biorac leczenie w Polsce finansuja wyzyskiwani pracownicy ochrony
            zdrowia.
            A uczciwosc (u kogos kto ja ma) nakazuje wyrownac krzywde.

            --
            Virtus in minima perficitur.
          • 20.02.10, 10:03
            Są tacy, niestety. Do niedawna byłam na każde kichnęcie pacjenta, dawałam swój
            telefon komórkowy i.....w konsekwencji nie miałam czasu na dodatkową pracę w
            spółdzielni. A to odbiło sie na moim stanie majątkowym. Jakieś 5 lat temu
            powiedziałam - dość - jest zespół dyżurny. W szpitalu jestem do godziny X - i
            ani chwli dłużej. Rozmowy w wyznaczonym czasie. Ktoś chce się u mnie leczyc -
            wizytówka do spółdzielni.
            W szpitalu daję z siebie wszystko, ale 5 minut po godzinach pracy nie obchodzą
            mnie chorzy, mam swoje sprawy, nie zrezygnuję z pójścia na koncert, nie spóxnię
            sie na przyjęcie, bo chorzy, bo rodziny. Jeśli szef ściaga mnie do szpitala,
            wie, że musi mi to zrekompensować - pieniędzmi lub dodatkowym wolnym dniem.
            Nie biorę łapówek, ale cenię się. I im bardziej się cenię ty,m bardziej - cenią
            mnie pacjenci.
            • 21.02.10, 15:23
              protozoa napisała:

              > Nie biorę łapówek, ale cenię się.

              Przyjecie korzysci materialnej w zwiazku z wykonywaniem czynnosci lekarskich
              NIGDY nie jest lapowka, tylko honorarium.
              To, ze nazwali je komunisci lapowka, nie oznacza ze nalezy to nazewnictwo
              kultywowac.

              > I im bardziej się cenię ty,m bardziej - cenią
              > mnie pacjenci.

              Dlatego najlepiej DLA PACJENTOW byloby , azeby odczuli materialna wartosc
              wlasnego zdrowia. Ceniliby je wtedy.

              --
              Virtus in minima perficitur.
    • 19.02.10, 06:41
      > Czy jest to sytuacja normalna (sprawiedliwa, godna, spolecznie
      > korzystna), ze polscy lekarze w Polsce musza mieszkac i zyc
      > wymieszani razem z marginesem spolecznym, czesto w blokach
      > ktore przypominaja slumsy, bo nie stac ich na odizolowanie sie
      > od choloty?

      Nie. Nie kazdy lekarz zasluguje na wille.

      Nie bardzo wiem od kogi chce sie Pan izolowac - chyba, ze mial Pan na mysli holote.
      • 19.02.10, 07:59
        dr_pitcher napisał:

        > Nie. Nie kazdy lekarz zasluguje na wille.

        A gdzie ja napisalem, ze kazdy?!
        To co pisze, to opis standardu, w tym przypadku australijskiego.
        Naturalnie i w Austarlii tez pewnie sa specjalisci bez willi.
        I coz z tego? Wyjatki nie czynia reguly.

        > Nie bardzo wiem od kogi chce sie Pan izolowac - chyba, ze mial Pan
        na mysli holote.

        Mysle, ze to co opisalem jest jasne.
        I kazdy normalny Polak codziennie styka sie z chamstwem.
        Lekarz, biorac problemy chorych na swoje barki,
        powinien je miec wolne od swoich problemow.
        Czy to nie jest oczywista prawda?

        --
        Virtus in minima perficitur.
    • 19.02.10, 11:36
      Lekarzy z którymi miałam bliższy kontakt (dłużej niż 3 min.)
      podzieliłam na dwie grupy;
      1. kretyni (ujemne IQ) mieudacznicy i oszuści - oddział szpitalny
      (ten sam 7 razy)+ przychodnie NFZ(w tym specjalistyczne)
      2. kretyni i naciągacze - przychodnie prywatne.
      Po dwóch i pół roku walki z bólem i walki o diagnozę tylko dwóch
      lekarzy zasługuje na dobre słowo, jeden bo domniemywał co może mi
      dolegać drugi bo nie bał się wypisać skierowań na drogie badania,
      których efektem jest zakwalifikowanie mnie do operacji. Teraz szukam
      trzeciego - sama, bo ta właściwa diagnoza nadal nie postawiona
      (...bóle niewiadomego pochodzenia dam pani tramal- tylko tyle słyszę
      od tzw 1- kontaktu)Co należy rozumieć: bujaj się zawracać głowę
      innemu lekarzowi..
      • 19.02.10, 21:09
        madziunka11 napisała:

        > Lekarzy z którymi miałam bliższy kontakt (dłużej niż 3 min.)
        > podzieliłam na dwie grupy;
        > 1. kretyni (ujemne IQ) mieudacznicy i oszuści - oddział szpitalny
        > (ten sam 7 razy)+ przychodnie NFZ(w tym specjalistyczne)
        > 2. kretyni i naciągacze - przychodnie prywatne.
        > Po dwóch i pół roku walki z bólem i walki o diagnozę tylko dwóch
        > lekarzy zasługuje na dobre słowo, jeden bo domniemywał co może mi
        > dolegać drugi bo nie bał się wypisać skierowań na drogie badania,
        > których efektem jest zakwalifikowanie mnie do operacji. Teraz szukam
        > trzeciego - sama, bo ta właściwa diagnoza nadal nie postawiona
        > (...bóle niewiadomego pochodzenia dam pani tramal- tylko tyle słyszę
        > od tzw 1- kontaktu)Co należy rozumieć: bujaj się zawracać głowę
        > innemu lekarzowi..

        W tej sytuacji (braku zaufania do lekarzy) proponuje Pani
        nie korzystanie z ich uslug.

        --
        Virtus in minima perficitur.
      • 20.02.10, 09:56
        90% pacjentów, z którymi miałam do czynienia na ostatnim ( wczorajszym) dyżurze to:
        - kretyni nie dbający o swoje zdrowie, profilaktykę, chorzy na własne życzenie (
        a do tego wymagający bardzo drogiego leczenia, którego w żadnym razie nie
        pokrywają ich składki)
        - naciągacze i symulanci
        - chamy i brudasy
        10% to ludzie normalni, którzy zachorowali nie z własnej woli i nie na własne
        życzenie.
        Nadmienia,, że dyżurowałam w Koziej Wólce.
    • 20.02.10, 14:54
      a plac po zburzonym budynku zaorać i posolić, ażeby już nic na tej glebie
      skażonej elitarnym ekskluwizmem nie wyrosło!

      Urażonych ukraińskich sportowców winni leczyć do końca swoich dni
      za darmo i w nadgodzinach polscy lekarze-emigrańci, w ramach zadośćuczynienia
      LUDOWI (jako takiemu, internacjonalistycznie)
      za odebrane, darmowe wykształcenie w bratniej Polszy. Amen.
      --
      Mówić każdy może... Nie wiem, co powiedzieć, ale nie przeszkadza mi to w mówieniu.
      • 21.02.10, 15:25
        ...w tym miejscu moglaby powstac fabryka kamaszy, albo stadion.

        A w ogole z inteligencja to najlepiej poradzil sobie Pol-Pot.
        --
        Virtus in minima perficitur.
        • 21.02.10, 21:22
          Czy Ty na pewno wyjechałeś, mam świeżo zdiagnozowanego raka i boję się że mogłabym Cię spotkać. Ja nie chcę żeby lekarz brał na swoje barki moje troski, chcę tylko żeby uczciwie zastosował wszystkie niezbędne procedury (informując mnie jeżeli czegoś nie może).
          U Harrodsa byłam, mnie nikt się nie czepiał, przeciętny wygląd ludzi w środku nie różnił się od oglądanego na tej ulicy.
          • 23.02.10, 09:55
            gaba58 napisała:

            > Czy Ty na pewno wyjechałeś, mam świeżo zdiagnozowanego raka i boję
            się że mogła
            > bym Cię spotkać. Ja nie chcę żeby lekarz brał na swoje barki moje
            troski, chcę
            > tylko żeby uczciwie zastosował wszystkie niezbędne procedury

            Wymaganie uczciwosci jest moralnie uzasadnione tylko w przypadku,
            gdy samemu jest sie uczciwym. Lekarzom nalezy godnie zaplacic.
            Jezeli oczekuje Pani pomocy lekarskiej bez wydatkowania pieniedzy na
            honoraria, to wykazuje Pani mentalnosc holoty.

            (informując mnie j
            > eżeli czegoś nie może).
            > U Harrodsa byłam, mnie nikt się nie czepiał, przeciętny wygląd
            ludzi w środku n
            > ie różnił się od oglądanego na tej ulicy.

            Rozumiem zatem, ze cechuje Pania przecietny wyglad...

            --
            Virtus in minima perficitur.
            • 23.02.10, 17:51
              St.Lucas wiele pisal na forach gazety o "godnosci" zawodu lekarza.
              Czytajac jego wypowiedzi dochodze do wniosku, ze w istocie, jest on czlowiekiem
              GODNYM .... pozalowania
              • 24.02.10, 18:32
                Dokładnie,zgadzam się z panem dr-pitcher.Jestem ciekawy kiedy Ten pan st lucas
                pracuje,jako lekarz.Ma dużo wolnego czasu,a może to taki bajkopisarz ,całkiem
                nie grożny,może lepiej niech pisze te swoje bajki,zamiast leczyć ludzi.Jestem
                ciekawy jakie honorarium w końcu by pana stlucasa zadowoliło?
            • 05.03.10, 21:26
              uczciwość tylko za pieniądze - ciekawa zasada, całe szczęście że chyba nie mamy do czynienia z lekarzem. Frak leży dobrze dopiero w czwartym pokoleniu
        • 06.03.10, 18:39
          st.lucas napisał:

          > ...w tym miejscu moglaby powstac fabryka kamaszy, albo stadion.
          >
          > A w ogole z inteligencja to najlepiej poradzil sobie Pol-Pot.

          O tak, zaiste doświadczenia towarzyszy czerwonych khmerów w wyplenianiu
          zwyrodniałej, inteligenckiej i z gruntu dekadenckiej populacji lekarzy,
          prawników, nauczycieli, urzędników i wszelkich innych wykształciuchów są godne
          uwagi.
          Niestety! Nawet tak wybitna postać jak nasz rodzimy, młody, ambitny, wielce
          kreatywny i przesympatyczny exminister sprawiedliwości Zbigniew Z., nie mogła
          sobie (na razie) pozwolić na nic więcej jak tylko na krótkotrwałe zapuszkowanie
          pewnej liczby medyków.
          Pociechą jest fakt, że przewyższyła ona w przeciągu zaledwie 2 lat
          nieodżałowanej pamięci rządów PiSu, liczbę wszystkich zapuszkowanych medyków w
          Polsce od czasu Królestwa Kongresowego...
          Dobre i to! (na początek...)

          --
          Mówić każdy może... Nie wiem, co powiedzieć, ale nie przeszkadza mi to w mówieniu.
          • 07.03.10, 09:42
            judymostachanowiec napisał:

            > (...)Niestety! Nawet tak wybitna postać jak nasz rodzimy, młody, ambitny, wielce
            > kreatywny i przesympatyczny exminister sprawiedliwości Zbigniew Z., nie mogła
            > sobie (na razie) pozwolić na nic więcej jak tylko na krótkotrwałe zapuszkowanie
            > pewnej liczby medyków.
            > Pociechą jest fakt, że przewyższyła ona w przeciągu zaledwie 2 lat
            > nieodżałowanej pamięci rządów PiSu, liczbę wszystkich zapuszkowanych medyków w
            > Polsce od czasu Królestwa Kongresowego...
            > Dobre i to! (na początek...)

            Miejmy nadzieje, ze ow przezacny mlodzian powroci i dokonczy zboznego dziela.
            "Zwyciezymy!" - krzyczaly ostatnio setki PiSiakow na kongresie tej Partii.
            Wystarczy tak niewiele: zamknac w wiezieniach polowe lekarzy,
            a druga obuc w kamasze i wszystko w polskiej medycynie ulegnie naprawie! :D

            --
            Virtus in minima perficitur.
            • Gość: aska IP: *.chello.pl 07.03.10, 13:55
              proponuję też zamknąć pijane cieżarne matki,pijanych ojców,którzy opiekują się
              dziecmi!Odebrac im prawa wykonywania zawodu do końca życia-wszystko jedno kim są!
              • 07.03.10, 17:55
                Gość portalu: aska napisał(a):

                > proponuję też zamknąć pijane cieżarne matki,pijanych ojców,którzy opiekują się
                > dziecmi!Odebrac im prawa wykonywania zawodu do końca życia-wszystko jedno kim są!

                Pomysl warty rozwazenia. Bo pomyslmy:
                Juz wielu nietrzezwych lekarzy spotkaly nieprzyjemnosci
                (i slusznie) z powodu narazenia zdrowia i zycia pacjentow.
                O ilez bardziej narazone sa dzieci pijakow!
                --
                Virtus in minima perficitur.
    • 28.03.10, 18:21
      • 31.03.10, 17:19
        Chyba nie:-)

        Widujac dr jak niektorzy sie ubieraja o... zgrozo..
        Pijani dr ,straszne mają nieprzyjemnosci;)tak tak , wylatują
        z jednej pracy i znajdują druga bez żadnych przeszkód..o
        dzieciach ich też trzeba wspomnieć ,jaki mają żywot....
        --
        Największe zło to tolerować krzywdę.

        [ Platon ]
        • 02.04.10, 12:58
          Jestem za tym, aby pijany lekarz czy przedstawiciel jakiegokolwiek zawodu w
          sytuacji, gdy jest nietrzeźwy w pracy z miejsca wylatywał. Ba, jeśli popełni
          błąd miał sprawę przed sądem.
          Jestem też za tym, aby lekarz nie musiał zajmowac się pacjentem po alkoholu.
          Jeśli przywozi się tłuka i jest pijany ( co potwierdzą badania krwi) nalezy
          położyc go na tzw. niskich noszach do mementu wytrzeźwienia. Przeżyje - dobrze,
          nie przeżyje - trudno.
          Szarpanie się z pijakami to jedna z większych "atrakcji" chirurgicznych dyżurów
          w Izbie Przyjęć.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.