Pierwszą córę uczyłam czytać metodą Rojkowskiej (czy też raczej Doman). Niewiele z tego wyszło. Może dlatego że zbyt nieregularnie. Czasem po przerwie wywołanej zmęczeniem córy wracałam do pierwszego zestawu wyrazów. Wprowadzałam 2-wyrazowe, ale ona wyglądała na taką, która i tak nie wie po co to tak jej pokazuję. W międzyczasie miała momenty "ja już nie chcę się patrzeć na te kartki". Nieco lepiej działały slajdy na komputerze, ale potem chciała oglądac tylko obrazki a przy napisach odwracała głowę. I tak mineły 3 lata przeplatane nauką czytania. Niestety bezowocną.
Teraz druga córa - 7 miesięcy - w chwili obecnej uwielbia jak jej pokazuję wyrazy. Krzyczy gdy kończę po 5-ciu sekundach! Ewidentnie chłonie. Czasem pokazuję obu dzieciakom, jeśli starsza chce, ale już nie często się w to bawimy. Nie twierdzę, że takie działania nie rozwijają. Na pewno podążając za myślą zabaw fundamentalnych tworzą się nowe połączenia nerwowe w głowie. Także jestem na tak, choćby miało nic z tego się nie wykluć.
Ale ....
Moje pytanie - czy jest tu ktokolwiek kto nauczył ta metodą dziecko czytać?
Wiem, na youtube są zagraniczne przykłady maluchów które czytają... tak samo jak 3-latka który gra na skrzypcach na koncercie z orkiestrą symfoniczną i 4-latki która robi szpagat.
Ale czy tu, na tym forum, gdzie pisuje i czyta to tyle mam którym na sercu leży rozwój dziecka jest taka, która realnie nauczyła dziecko czytać? :-)
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.