Dodaj do ulubionych

Choroba lokomocyjna u 2-latka - proszę o poradę!

24.03.11, 14:25
Witam serdecznie. Niestety mojego synka dopadła choroba lokomocyjna :( Może jest to dziedziczne bo i ja miałam w dzieciństwie i moja bliska kuzynka też. W każdym razie, nawet dosyć krótka podróż (1,5 godzinna) staje się dla nas udręczeniem, a szczególnie dla małego, musimy się co chwila zatrzymywać bo mu niedobrze, a i tak otatecznie kończy się to wymiotami, płaczem i nie powiem - przyjemnie dalej nie jest jechać :/ Przed podróżą synek nie dostaje posiłku, tylko picie w małych porcjach. Lokomotiv nie działa niestety :( Stąd moje pyatnie: czy można takiemu maluchowi podać jakiś inny lek, np. aviomarin?? Jeśli tak to w jakiej dawce i postaci? Bo chyba tylko w tabletkach jest??


Z góry dziękuję za odpowiedź!!
Obserwuj wątek
    • monaliska1985 Re: Choroba lokomocyjna u 2-latka - proszę o pora 24.03.11, 23:16
      moja corka to ma. a tak po pierwsze kto pozwolil ci 2 latkowi podac lokomotiv? bo chyba na walsna odpowiedzialnosc to robisz. dzieciom ponizej 3 roku zycia tego sie nie daje. na aviomarin jest rowniez za maly. bylas z tym u lekarza? Niech ci przepisze Diphergan, to lek o dzialaniu uspokajajacym,powinien pomoc. u mojej corki nie ma reguly kiedy wymiotuje, raz sa wymioty a zachwiel kilka mc cisza nie ma nic. i uwazasz ze podroz 1,5 godzinna to krotka podroz? nie dla takiego malucha. Dziecko nie powinno patrzec przez szybe bo to poteguje wymioty, ale prawdopodobnie maluch musi sam z tego wyrosnac. a na krotszych trasach tez wymiotuje? czy dopiero jak go wytrzesie porzadnie.
      --
      Nasze małżeństwo trwa
      Martynka...13.05.2008r...
      Kubuś...16.03.2010r...
    • k.plata-nazar Re: Choroba lokomocyjna u 2-latka - proszę o pora 30.03.11, 11:56
      Gdy choroba lokomocyjna pojawia się podczas jazdy samochodem, warto robić częste odpoczynki. Podczas postoju spróbuj uspokoić dziecko, pomóż mu się zrelaksować. Nie kłóć się z nim, staraj się okazać jak najwięcej zrozumienia. Następnym razem może się nie zgodzić na wyjazd albo przed wejściem do autobusu będzie mieć napad złości.



      U większości dzieci objawy kinetozy nie pojawiają się w ciągu pierwszych 30 minut jazdy. Odpowiednio częste przerwy w podróży zagwarantują więc, że mdłości i inne nieprzyjemne dolegliwości w ogóle się nie pojawią. Lepiej zatrzymać się przed wystąpieniem mdłości niż potem ratować sytuację.



      Jeśli dziecko ma ponad rok i waży więcej niż 9 kg, posadź je w foteliku (twarzą do przodu). Nie pozwalaj mu się swobodnie przemieszać po samochodzie. Także ze względów bezpieczeństwa. Gdy mimo fotelika nadal jest zbyt nisko, warto skorzystać z dodatkowego siedziska.



      Na statkach nie siadajcie na dziobie ani na rufie. Tam turbulencje są największe. Starajcie się przebywać na pokładzie, skąd widać horyzont.



      W samolocie wykupujcie miejsca nad skrzydłem, bo tam jest najspokojniej. Ustaw siedzenie w taki sposób, by dziecko niemal leżało. Gdy miejsca obok was nie są zajęte, można się całkiem położyć i przespać. Nie poleca się chodzenia po pokładzie samolotu, ponieważ często kończy się to mdłościami. Ruch lepiej ograniczyć do minimum i pozostać na swoim miejscu.



      Małe dzieci często sypiają w czasie jazdy. To dobrze, gdyż uśpiony umysł nie rejestruje żadnych rozbieżności.



      Jeśli maluch nie jadł niczego na 3 godziny przed podróżą, bezpośrednio przed wyjazdem podaj mu lekką przekąskę. Nie dopuści to do skurczów żołądka z powodu głodu, które wydają się nasilać objawy choroby lokomocyjnej, głównie ból głowy i mdłości. Warto też zabezpieczyć żelazny zapas wody i przekąsek na drogę. Specjaliści radzą, by unikać skrajnie słonych i słodkich produktów. Polecają za to niesolone krakersy, warzywa z dipem, banany (są ponoć doskonałe, jeśli chodzi o znoszenie mdłości), owoce, zwłaszcza świeże jabłka i winogrona. Wiele osób wspomina o imbirze i dużych ilościach wody. Jeśli choroba lokomocyjna pojawi się niemal na pewno, nie poleca się soków. Napoje gazowane wzmagają uczucie wzdęcia. Posiłki ciężkie oraz tłuste sprzyjają niestrawności, a ta zwiększa prawdopodobieństwo wystąpienia choroby lokomocyjnej.



      Najlepiej jest, niestety, wypróbować na dziecku, jak jego żołądek reaguje na różne warianty dietetyczne. Dlatego przed jedną podróżą daj mu coś do jedzenia, np. suchego tosta, przed inną w ogóle nie jedzcie, a przed kolejną tylko się napijcie.



      Gdy nic nie skutkuje, stańcie. Dziecko powinno poleżeć kilka minut na wznak z zamkniętymi oczami. Pomaga położenie na czole chłodnego okładu i zaczerpnięcie świeżego powietrza. Warto wozić zamoczony ręcznik. Można go nawet włożyć najpierw do zamrażarki, a potem przenieść do lodówki podróżnej i zabrać ze sobą. Odpowiednio duży zapas wody nie dopuści do odwodnienia malucha, jeśli zdarzy mu się zwymiotować.



      Zaplanuj zabawy, dzięki którym uwaga dziecka odwróciłaby się od złego samopoczucia. Posłuchajcie radia, pośpiewajcie piosenki, porozmawiajcie o czymś naprawdę interesującym. Godne polecenia są gry, które wymagają skupienia się na elementach na zewnątrz samochodu, np. "Szukajmy czegoś zielonego", "Kto pierwszy zobaczy rejestrację zaczynającą się od litery D" itp.



      Należy zadbać o to, by w całym samochodzie panowała odpowiednia temperatura. W autach klimatyzowanych niejednokrotnie bywa tak, że z przodu temperatura jest optymalna, ale z tyłu, czyli tam, gdzie siedzi dziecko, jest zbyt gorąco. Nie zaszkodzi więc, jeśli mama i tata ubiorą się nieco cieplej, a maluch będzie się czuł komfortowo. W wozach bez klimatyzacji nie zapominajmy o otwieraniu okien.



      Nie komponujmy prowiantu z silnie pachnących, np. tłustych, pokarmów. Warto też unikać przewożenia innych produktów o mocnej woni. U wrażliwych osób wywołają one mdłości.



      Dziecko może się chłodzić wodą w atomizerze. To jeden z produktów typu dwa w jednym. W tym przypadku zabawę łatwo połączyć z pożytkiem.



      Jeśli chcesz złagodzić objawy choroby lokomocyjnej, pozwól brzdącowi usiąść na środkowym siedzeniu, aby pomiędzy dwoma fotelami z przodu albo ponad ich oparciami widział drogę. Zachęcaj dziecko do skupiania wzroku na mijanych budynkach, samochodach albo horyzoncie. Wtedy oko widzi ten sam ruch, który wyczuwają ciało i błędnik. Dziecko na tyle duże, by siedzieć na przednim siedzeniu, korzysta podwójnie: nie tylko łatwiej mu wszystko obserwować, ale także unika kołysania i drgań, które są silniejsze z tyłu auta.



      Podczas jazdy maluch nie powinien czytać, grać w karty, układać puzzli oraz odrabiać lekcji. Specjaliści twierdzą, że dopuszczalne są książki z dużymi obrazkami i dosłownie kilkoma wydrukowanymi wyrazami, ale najlepszym wyborem, według nich, jest muzyka, a także bajki z kaset i odtwarzaczy CD. Chodzi o to, by dziecko nie angażowało się w czynności wymagające częstej zmiany punktu fiksacji wzroku. Wskazane jest unikanie niepotrzebnego poruszania głową. Z wymienionych powodów dobrze zaplanować podróż na noc.



      U dzieci, w przypadku których kinetoza jest wynikiem przede wszystkim złego nastawienia, warto wypróbować rozpraszanie. Pozwólmy im się bawić wspaniałą nowiuteńką zabawką albo dajmy im do skosztowania coś, czego nie mają na co dzień w domu.



      Jadąc z dzieckiem, nie pal. Pomijając kwestię biernego palenia, dym z papierosów czy fajki wywołuje i nasila mdłości. Gdy poruszacie się zatłoczoną trasą, a od spalin powietrze jest aż sine, lepiej zamknąć okna i włączyć nawiew lub klimatyzację. Mamy i inne kobiety na czas podróży powinny zaniechać perfumowania się.

    • k.plata-nazar Re: Choroba lokomocyjna u 2-latka - proszę o pora 30.03.11, 11:56



      Farmaceutyki

      Najczęściej stosowanymi środkami podawanymi dzieciom z chorobą lokomocyjną są leki antyhistaminowe blokujące receptory H1. Ich skutkiem ubocznym jest senność. Na rynku pojawiły się antyhistaminy nowej generacji, które nie powodują ospałości. Jest to jednak swego rodzaju obosieczny miecz. Brak senności bierze się bowiem stąd, że leki nie docierają do mózgu, a dlatego, że nie docierają, są mniej skuteczne od tradycyjnie działających medykamentów. W przypadku podawania leków "tradycyjnych" może się z kolei pojawić, oprócz senności, również suchość w ustach, trudności w oddawaniu moczu, problemy żołądkowe i zaburzenia widzenia.



      W Polsce najpopularniejszym dostępnym bez recepty lekiem, który można podać dzieciom, jest Aviomarin. Jego producent, Pliva Kraków, sprzedaje go w opakowaniach po 3 i 5 (cena ok. 6 zł) tabletek. Lek ten mogą zażywać dzieci, które ukończyły 2. rok życia.



      Środki alternatywne

      1) Imbir

      Imbir był ponoć żuty przez marynarzy, którzy w ten sposób próbowali zwalczyć chorobę morską. Badania naukowe dotyczące imbiru dały natomiast mieszane rezultaty. Nie opublikowano wyników eksperymentów z udziałem dzieci, ale eksperci twierdzą, że maluchom z pewnością nie zaszkodzi herbata imbirowa. Nie poleca się jej, oczywiście, niemowlętom. Aby ją przygotować, trzeba rozmieszać 1/8-1/4 łyżeczki do herbaty sproszkowanego imbiru w gorącej wodzie lub gotować przez ok. 10 minut dwa plastry świeżego korzenia imbiru. Miksturę należy dosłodzić do smaku i podawać dziecku do popijania małymi łyczkami przez cały dzień.



      Kiedyś przeprowadzono badania, podczas których porównywano skuteczność Dramaminy (odpowiednika polskiego Aviomarinu) i imbiru. Wolontariuszom, u których uprzednio stwierdzono skłonności do choroby lokomocyjnej, podawano jedną z 3 kapsułek: 1) placebo, 2) tabletkę z imbirem (940 mg) lub 3) Dramaminę (100 mg). Następnie wszystkich wirowano na krześle obrotowym aż do wystąpienia mdłości oraz wymiotów. Okazało się, że żadna osoba z 1. i 3. grupy nie wytrzymała więcej niż 6 minut obracania. Połowie członków grupy imbirowej udało się przetrwać ponad 6 minut bez jakichkolwiek sensacji żołądkowych.



      Jeden ze specjalistów ds. farmakologii roślin, dr Albert Leung, podkreśla, że przeciwwymiotne właściwości imbiru są znane na Dalekim Wsch

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka