Dodaj do ulubionych

absurdalne absurdy absurdalnego absurdella

06.09.10, 17:42
wyliczenia i tysiące słów służące jedynie oczernieniu Załogi TU-154 101, niczemu więcej.

Zasada jest bardzo prosta:

- jeżeli scenopis jest prawdziwy - niemożliwe jest, by zeszli poniżej 100 metrów, bo nie mieli na ekranie ścieżki kończącej się pasem.

Mieli lądować na 2 NDB
- dopiero po pojawieniu się sygnału bliższej NDB zobaczyliby ścieżką kończącą się w linii prostej pasem... Te dwa sygnały (bliższa i dalsza) wyznaczają ścieżkę...
A sygnał bliższej był... no kiedy był???

Więc nawet dla dość niezłożonej osobowości powinno być dość jasne, że albo scenopis jest jedynie scenopisem, albo po minięciu dalszej coś się wydarzyło (zderzenie, awaria, ) co nie pozwoliło im wylądować.

I te wszystkie durne wyliczenia (absurdalne inaczej) po prostu nie mają żadnego sensu.
Obserwuj wątek
    • you-know-who Re: absurdalne absurdy absurdalnego absurdella 06.09.10, 18:04
      > - jeżeli scenopis jest prawdziwy - niemożliwe jest, by zeszli poniżej 100 metró
      > w, bo nie mieli na ekranie ścieżki kończącej się pasem.
      >

      no coz, ten brak sciezki na ekranie dla pilotow pulku 36. to byl maly pryszcz.
      rowniez te wszystkie minima osobiste, samolotu i lotniska potraktowali jak znaki ograniczenia predkosci na pustej drodze do pyrzalkowic.
      ciesze sie ze zaczynasz rozumiec powody wypadku.
    • absurdello Zuzka ty się uczyłaś matematyki i fizyki ? 06.09.10, 22:04
      Bo mam wątpliwości ! Może przypomnij sobię matematykę w zakresie robienia wykresów funkcji i różnych analiz jakimi nas "dręczono" w szkołach, bo wcześniej to nie zrozumiesz tego co piszę i z czego wynikają te wzory co je podałem. Ja się nie zajmuję analizą emocjonalną problemów tylko analizą matematyczną i jeżeli z liczb mi wychodzi błąd ludzki, to nie będę się upierał, że błędu nie było na zasadzie:

      1. Nasi wspaniali piloci latają na wszystkim i nigdy się nie mylą.
      2. Jeżeli liczby mówią co innego, to patrz punkt 1

      Zacznij myśleć a nie zakładać a priori ludzkiej nieomylności !

      Już Seneka powiedział errare humanum est i od jego czasów się nic nie zmieniło.
      Doświadczenie czy umiejętności pozwalają tylko zmniejszyć ilość błędów ale nie oznaczają, że się jest nieomylnym. Nawet gorzej, nadmierne uwierzenie w swoje umiejętności powoduje, że popełniamy błedy, bo wyłączamy mechanizmy kontrolne, zaczynamy szarżować albo stosujemy działania rutynowe tam gdzie trzeba się dynamicznie dostosować do zmieniającej się sytuacji i raz wychodzi, a drugi raz będzie katastrofa, bo nie uwzględniliśmy jakiegoś czynnika.
      Jakby nawigator był doświadczony, to by zobaczył, że coś jest nie tak ze wskazaniami radiowysokościomierza, bo kolejne dziesiątki metrów są pokonywane w różnym czasie, a prędkość opadania jest stała. On tego nie zauważył, z powodu małego doświadczenia i pewne dlatego, że leciał tam pierwszy raz i być może nigdy w życiu nie spotkał się z takim zachowaniem przyrządów pomiarowych nad mocno pofalowanym terenem.
        • azaheca Re: Zuzka ty się uczyłaś matematyki i fizyki ? 07.09.10, 00:20
          "Jarosław Kaczyński tego nie pojmie. Choćby chciał"
          > [/b][/url],tylko trzeba zamienic Jaroslaw Kaczynski,na zuzka .
          Igor,jesteś genialny,wykryłeś Jarka w przebraniu...a podobno nie ma netu,jak to plotkom nie należy wierzyć...;P
          --
          Wierszyki Nie-Poważne
          Słońce w gowa chyba pizło.Bestoż mi się to wyślizło..autor:Broneknotgeld
          Hej! Ormowiec! Do szeregu!Galot se niy potroć w biegu!autor:też Bronek:-)
      • zuzkazuzka111 absurdalny absurdello ma wątpliwość... 06.09.10, 22:28
        > Jakby nawigator był doświadczony, to by zobaczył, że coś jest nie tak ze wskaza
        > niami radiowysokościomierza, bo kolejne dziesiątki metrów są pokonywane w różny
        > m czasie, a prędkość opadania jest stała. On tego nie zauważył, z powodu małego
        > doświadczenia i pewne dlatego, że leciał tam pierwszy raz i być może nigdy w ż
        > yciu nie spotkał się z takim zachowaniem przyrządów pomiarowych nad mocno pofal
        > owanym terenem.

        Wiesz jak to bywa w życiu... czasem można na własnej skórze doświadczyć krzywdy, którą wyrządza sie innym ludziom.
        Ty krzywdzisz tych ludzi. Krzywdzisz ich bez powodu, dla zabawy. Po to tylko, by zaistnieć w internecie...

        Te twoje wyliczanki mogłyby mieć jakieś znamiona prawdy, gdyby nie było tej opisywanej od 5 minut po katastrofie strasznej mgły...

        Ale jeżeli tam była mgła, to twoja prawda to jest po prostu gó... prawda.

        I wiesz to doskonale.

        Jeżeli nie mieli ILS, w TAWS podobno nie było mapy lotniska, to jak mieli trafić w pas w tej mlecznej mgle?

        Pytanie jest retoryczne. By ty potrafisz pisać tylko to, co masz zaprogramowane od 4 miesięcy.
        • absurdello Oni się sami skrzywdzili schodząc we mgle 07.09.10, 23:25
          poniżej wysokości decyzyjnej 70m nie widząc ziemi (co wnoszę po próbie odejścia z 20m, bo tam pewnie też jej nie zobaczyli skoro odchodzili).

          Możemy sobie tylko zadać pytanie czy zrobili to z własnej woli czy pod przymusem

          Takie wmawianie sobie nieomylności pilotów powoduje kolejne niepotrzebne ofiary w kolejnych niepotrzebnych nikomu wypadkach ! Z resztą to się rozciąga i na inne dziedziny życia ...

          > Te twoje wyliczanki mogłyby mieć jakieś znamiona prawdy, gdyby nie było tej opi
          > sywanej od 5 minut po katastrofie strasznej mgły...

          Właśnie ta mgła i ich zachowanie w niej były przyczyną katastrofy ! Nie zachowali właściwego marginesu bezpieczeństwa przy locie bez widoczności !!! Zgaś wieczorem światło w domu i zacznij po nim biegać na pamięć, tylko nie narzekaj jak sobie coś rozbijesz.

          Czy nie rozumiesz, że te wszystkie przepisy dotyczące podejmowania decyzji o odejściu na drugi krąg, są właśnie po to, żeby się samoloty nie rozbijały we mgle ?

          Nie próbuje się nawet podchodzenia jak wiesz, że nie możesz pewnie i bezpiecznie wylądować (do tego wioząc Prezydenta).

          ONI WIEDZIELI O TYM JESZCZE NA 2 MINUTY PRZED WEJŚCIEM NA ŚCIEŻKĘ. KOLEGA Z DOŁU IM PODAŁ, ŻE WIDOCZNOŚĆ JEST 200M A MINIMUM DLA TU154m TO 1500M WIDOCZNOŚCI NA PASIE.

          200m JEST 7.5 RAZA MNIEJSZE OD 1500m (chyba, że oni jakiejś innej matematyki używali).

          > Jeżeli nie mieli ILS, w TAWS podobno nie było mapy lotniska, to jak mieli trafi
          > ć w pas w tej mlecznej mgle?

          TAWS nie służy do naprowadzania, on tylko informuje, że lecisz po torze grożącym kolizją. Brak mapy w TAWS nie wyłącza go zupełnie (poczytaj opis działania i instrukcje różnych modeli). Mapy są potrzebne do funkcji FLTA (przewidywania zderzenia na kilkanaście sekund w przód) ale nie do działania funkcji GPWS. TAWS to jest rozwinięcie GPWS (inna nazwa TAWS-a to EGPWS, tyle, że ta druga jest zastrzeżona handlowo).

          Samolotu nie naprowadza się tylko na ILS !!!

          A jak wygląda lądowanie we mgle na ILS kategorii III to zobacz na filmie: oni mieli pewnie taką mgłę tyle, że nie mieli ILS-u i nie zobaczyli tych świateł na końcu, bo one były za górką a oni przed, choć w ogóle ich tam nie powinno być !!!

          Podejście na ILS kategorii 3


            • maccard Re: Oni się sami skrzywdzili schodząc we mgle 08.09.10, 10:55
              zuzkazuzka111 napisała:

              > wiesz coś o tym, że ruski agent był na pokładzie?

              Tak wiemy bo już nas o tym poinformował pewien osobnik. Na pokładzie był ruski snajper, który zastrzelił pilota, dlatego przez ostatnie kilkadziesiąt sekund pilot już się nie odzywał.

              Nie wiadomo co prawda, jak ten snajper strzelił, że pozostali członkowie załogi nie zauważyli śmierci pilota, no ale już tam ruskie mają swoje sposoby.

              --
              Dopóki nie skorzystałem z internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów.
              Stanisław Lem
    • absurdello Re: absurdalne absurdy absurdalnego absurdella 06.09.10, 22:26
      > Zasada jest bardzo prosta:
      >
      > - jeżeli scenopis jest prawdziwy - niemożliwe jest, by zeszli poniżej 100 metró
      > w, bo nie mieli na ekranie ścieżki kończącej się pasem.

      Na jakim ekranie ???????

      >
      > Mieli lądować na 2 NDB
      > - dopiero po pojawieniu się sygnału bliższej NDB zobaczyliby ścieżką kończącą s
      > ię w linii prostej pasem...

      Gdzie by ją zobaczyli ???? Oni zeszli do jaru, bo za szybko się zniżali, możliwe, że z powodu zbytniego zawierzenia dokładności przyrządów. Tam wystarczył błąd prędkości opadania o 1m/s by się znaleźć ponad 800m dalej od pasa niż przy opadaniu z obliczoną prędkością, a tego rzędu mogą być sumaryczne błędy przyrządów (a do tego jeszcze teren powodował przekłamania wskaźnika wysokości)

      Te dwa sygnały (bliższa i dalsza) wyznaczają ścieżkę...
      > A sygnał bliższej był... no kiedy był???

      Jak być popatrzyła na miejsce gdzie się rozbili a także poszukała na mapie współrzędnych podanych na karcie podejścia, to byś zobaczyła, że:

      - próg pasa leży 175m od początku betonu pasa i nie osiowo, tylko przy lewej krawędzi pasa (polecam Google Earth do sprawdzenia)

      - współrzędne na karcie podejścia są podane z dokładnością do 1/10 minuty kątowej a to odpowiada 185 m w terenie.

      - szczątki samolotu leżały ok 130m od osi pasa, więc w granicy rozdzielczości podanych na karcie podejścia współrzędnych.

      Tak na prawdę nie wiemy do końca co oni planowali i na jakiej wysokości chcieli minąć bliższą stację. Na pewno nie lecieli zalecaną w karcie ścieżką o nachyleniu 2.66 stopnia, tylko planowali lecieć z nachyleniem 4 stopnie (od dalszej stacji do bliższej) a z powodu (prawdopodobnie) niedokładności przyrządów schodzili ścieżką nachyloną 5 stopni.

      Zrób sobie na papierze wykres (w skali) i wykreśl 2 odcinki zaczynając z punktu (6100m, 450m) w stronę lotniska, do przecięcia z gruntem: jeden o nachyleniu 4 stopnie a drugi 5 stopni i zobaczysz właściwy punkt docelowy (na górce za jarem)i miejsce gdzie się katastrofa rozpoczęła (przed stacją bliższą tylko, że w głębi jaru. Jeszcze lepiej to wychodzi jak wrysujesz zarys wysokości gruntu (możesz pobrać dane z Google Earth). Dodatkowo zobaczysz, że punkty pomiaru wysokości układają się prawie równiutko na tej prostej o nachyleniu 5 stopni. Nawet nie musisz tego robić co 50m jak ja to zrobiłem, rozdzielczość 100m wystarczy.

      >
      > Więc nawet dla dość niezłożonej osobowości powinno być dość jasne, że albo scen
      > opis jest jedynie scenopisem, albo po minięciu dalszej coś się wydarzyło (zderz
      > enie, awaria, ) co nie pozwoliło im wylądować.

      Gdzie mieli lądować, na zboczu jaru, ty nasza niezłożona osobowości ??? ;))

      Opis jest dobry, pokazuje, że we mgle, przy słabo wyposażonych lotniskach nie można ślepo wierzyć przyrządom (szczególnie uzależnionym od np. ukształtowania gruntu).

      > I te wszystkie durne wyliczenia (absurdalne inaczej) po prostu nie mają żadnego
      > sensu.

      Mają, tylko tobie się nie chce ich przeanalizować, bo ciągle wierzysz w nieomylność pilotów (do tego jeszcze w silnie stresowej sytuacji).

      Pozdrawiam
      :))
      • zuzkazuzka111 Re: absurdalne absurdy absurdalnego absurdella 07.09.10, 10:45
        > ...bo ciągle wierzysz w nieomylność pilotów (do tego jeszcze w silnie stresowej sytuacji).

        Wierzę w instynkt samozachowawczy i w rozsądek ludzi odpowiedzialnych za czyjeś życie.

        Nie wierzę w sowiecką przyjaźń.
        Nie wierzę w podawany w postaci medialnej papki przekaz o jarze, mgle i błądzących w niej idiotach.

        Sowiecka królowa lotnictwa pisze końcowy raport... ale ciągle chyba nie ma zapisu urządzeń...
        Więc na jakiej podstawie?

        A już najzabawniejsze, że to Klich próbował na tym symulatorze i to jemu nie wyszło odejście z 20 metrów.
        Szkoda że za sterami nie posadzili Biełki i Striełki...

        Farsa.
          • zuzkazuzka111 :-) zabawne, podobnie jak wyliczenia absurdella. 07.09.10, 11:32
            Pan pułkownik przed tą wypowiedzią zapewne zapoznał się z zapisem urządzeń...
            W dniu: Maj 14 2010 20:10:04 - czas dodania tekstu, pewnie już to wszystko wiedział...

            Ale byś mógł czytać ze zrozumieniem...

            Teraz, jakis już czas po opublikowaniu scenopisu lotu, chyba już wiemy, że samolot nie zachaczał o... druty...

            A i Pan Pułkownik mówił również inne rzeczy:

            "Płk Łukaszewicz: Radykalne zwiększenie prędkości zniżania

            - W ostatnim momencie lotu nastąpiło radykalne zwiększenie prędkości zniżania tego samolotu ponad wartość bezpieczną - mówił z kolei płk Piotr Łukaszewicz. - Myślę, że przyczyna katastrofy leży właśnie w tym miejscu - dodał. Według niego, zachowanie samolotu było bardzo dziwne, a wyjaśnienie, dlaczego maszyna zniżała się z taką prędkością, da odpowiedź, dlaczego doszło do katastrofy. - Załoga była bardzo zdeterminowana, aby wykonać to zadanie. Nie wierzę, że podjęłaby się tego w tych warunkach, gdyby piloci nie wierzyli, że uda się im to zrobić - ocenił płk Łukaszewicz.
            Płk Łukaszewicz: Nastąpiło radykalne zwiększenie prędkości zniżania tego samolotu ponad wartość bezpieczną


            Łukaszewicz: Potrzebne dane z drugiego rejestratora

            Według Łukaszewicza, kapitan Protasiuk co prawda nie zareagował słownie na komunikat "odchodzimy", ale mógł zareagować wykonując jakąś czynność. Właśnie dlatego - tłumaczył Łukaszewicz - potrzebne jest zweryfikowanie dotychczasowych informacji z danymi zawartymi w drugim rejestratorze. - Nie wiemy jaka była reakcja i czy w ogóle była jakaś reakcja. Do tego potrzebujemy zapis parametrów lotu: tego, czy obroty silnika zwiększały się, czy moc silnika została zwiększona, czy było pociągnięcie sterów na siebie - tłumaczył Łukaszewicz. - Te wszystkie parametry są zapisane w drugim rejestratorze - dodał były szef szkolenia Wojsk Lotniczych."
            • 4cat Re: :-) zabawne, podobnie jak wyliczenia absurdel 07.09.10, 11:35
              Piloci Tu-154 znów się rozbili, w symulatorze,odtwarzajacym warunki ladowania 10 kwietnia. Jedno z czterech podejść z zalozonej wysokosci 20 metrow zakończyło się katastrofą. Ciekawe, swoją drogą, bo to znaczy , ze trzy pozostałe nie zakończyły się katastrofą. Oczywiście, z 20 metrów przy takiej bezwładności i przy wznoszącym się terenie musieli się rozbić, ten samolot istotnie „siada” przy rozpoczęciu wznoszenia, choć filmik :

              pokazuje, ze nie zawsze i niekoniecznie. Pytanie jest zupełnie inne, dlaczego znaleźli się na tych 20 metrach, do ostatniej chwili nie zdradzając żadnych oznak zdenerwowania, informowani przez wieżę, ze są na kursie i na prawidłowej wysokości.

              Uderzał zupełny spokój w kokpicie, do ostatnich kilku sekund piloci Tutki byli przekonani, ze wszystko jest OK, że są tam, gdzie powinni i na takiej wysokości, jak powinni. Od początku to powtarzam, te wszystkie wrzutki- podrzutki, kto był, kto nie był w kokpicie , kto wywieral nacisk obecnością, czy telefonem, czy telepatycznie to wszystko KOMPLETNIE nieistotne, to zwykły szum majacy zagłuszyć jedno, jedyne pytanie, które miało i ma sens- WYSOKOŚĆ! Tak, jak kiedyś Clinton powiesił sobie nad biurkiem „gospodarka, głupcze!” tak wszystkie media i wszyscy prokuratorzy w Polsce powinni mieć wielki banner nad biurkiem : WYSOKOŚĆ!!! Wszystko inne nie ma żadnego znaczenia. Jeśli znajdziemy odpowiedź na to jedno fundamentalne pytanie, będziemy wiedzieli wszystko. Jeśli nie znajdziemy na to odpowiedzi, nie będziemy wiedzieli nic. Przez nastepne 50 i 100 lat.

              Niestety, większość prorządowych mediów w Polsce powiesiła sobie nad biurkami inny banner- TO KACZYŃSKI, GŁUPCZE! Choc teraz juz mniej, po wyborach juz nie jest to tak istotne,wazniejsza jest kwestia poczytalnosci Jaroslawa Kaczynskiego, ktory bezczenie stawia zupelnie idiotyczne pytania.

              W momencie, gdy na polecenie wieży zeszli na 50 metrów, już w tym momencie znajdując się PONIŻEJ płyty lotniska, musieli zginąć. Ja nie pytam, czy samolot obróciło do góry kołami, czy nie, czy nastąpiła eksplozja, czy nie, czy na słynnym filmiku są jakieś postaci, czy nie, czy ktoś krzyczy „ubiwaj”, czy nie, ja pytam, dlaczego piloci lecą spokojnie, są na kursie, wszystko jest OK., w momencie, gdy chcą odejść na następne podejście, odchodzą bez żadnych komentarzy i nagle wyrastają im przed oczyma te drzewa i jest już za późno.

              I pytam, kto i co zerwało przewody wysokiego napięcia, który przez całe tygodnie były dowodem na to , o której godzinie i w której minucie nastąpiła katastrofa, aż do chwili, gdy okazało się, że w tej minucie i sekundzie według obowiązującej w danej chwili wersji czarnych skrzynek samolot jest na wysokości 400 metrów. Rozumiem, Rossija wielikaja, to i słupy wysokie, ale 400 metrów, to jednak trochę z dużo.

              No i nie chce już nawet wspominać o meldunku złożonym panu Premierowi Putinowi przez pana Ministra Szojgu na oczach milionów widzów, że samolot był na ekranach radarów do 9.50, czyli przez dobre 10 minut po katastrofie, aż zniknął . Robić sobie jaja z Premiera Putina na oczach milionów ludzi i przeżyć, to nie byle co, wielki szacun, Panie Ministrrze!

              Nie wiem, czy jest dziwne, czy nie , że samolot traci skrzydło przy ścięciu brzóski, widocznie nie jest dziwne, skoro je stracił i ironia ministra/ciecia Grasia jest całkowicie usprawiedliwiona, pomijając drobiazg, że przy tej okazji zginęło tez paru kolegów pana ministra/ciecia, ale to już szczegół, każdy jest ukształtowany na swój sposób, nic nam do tego. Nie wiem, czy to możliwe, żeby ciała przy takiej prędkości i na takim grząskim terenie zostały tak zmasakrowane,. Widocznie to możliwe, skoro tak się stało. Nie wiem, dlaczego łopatki wirnika są nieuszkodzone, co wskazuje, że nie obracały się w momencie upadku, bo inaczej rozsypałyby się pod wpływem gwałtownego wyhamowania, co mówią eksperci od kilku dziedzin, w tym mechaniki. Widocznie mogły się nie rozsypać, skoro są całe. Nie wiem, byc moze. Ale dlaczego stawianie tych pytań ma być dowodem zidiocenia, choroby umysłowej, tępoty , tudzież przedmiotem żartów kabaretowych, tego nie mogę pojąć

              No i jeszcze ten wstrętny Macierewicz
              • zuzkazuzka111 a wiesz że za sterami symulatora siedział Klich? 07.09.10, 11:44
                :)
                piszę o tym wszystkim od początku, większość komentarzy do moich postów próbujących przedstawić coś innego niż oficjalna wersja to kpiny, przezwiska, wyzwiska. Bzdury wstawiane przez ludzi piszących pod kilkoma-kilkunastoma nickami.
                Po co to robią? Z takim zapałem od wielu miesięcy?

                Jak można zorganizować "próbę" na symulatorze, który nie był wyposażony tak samo jak tamten Tupolew, na innym lotnisku i przez "ekspertów"?
                Ciekawe, czym i kiedy ostatni raz latali ci "eksperci".

                To przecież kpina
                • jot-es49 Re: a wiesz że za sterami symulatora siedział Kli 07.09.10, 14:53
                  zuzkazuzka111 - widzę podwójnie ale czytam tak jak dawniej. Obrażasz się na kpiny, przezwiska i wyzwiska. Zastanów się dlaczego tak się dzieje! Czy twoje odpowiedzi są merytoryczne? Czy starasz się szanować adwersarza?
                  No dobra, ale do rzeczy.
                  Widzę, że przyjmujesz założenie jak niejaki gen. Czaban - szef szkolenia Wojsk Lotniczych, że nie ma sensu ćwiczyć na symulatorach, ponieważ nie są one tak wyposażone jak samolot.
                  Być może byłby w tym sens gdyby ćwiczono z TAWS i innymi urządzeniami nowoczesnej techniki. Sensu nie ma żadnego jeśli mamy na uwadze zgranie załogi w czasie ekstremalnego lądowania i w ogóle w ekstremalnych warunkach lotu - do tego właśnie służy symulator, a w tychże warunkach wykorzystywane są najprostsze urządzenia i człowiek - jako najważniejsza część tej całej układanki.
                  Ty piszesz prawie to samo!
                  Nie zgadzam się z tobą całkowicie. Nawet na podstawie tych ułomnych (bo wykonanych w ciągu 19 dni) transkrypcji rozmów z tupolewa można z powodzeniem opracować symulację i do tego nie jest potrzebna ani konfiguracja lotniska ani dodatkowe wyposażenie samolotu.
                  Nie potrzeba również zapisu działania urządzeń z czarnych skrzynek. Tu wszystko zależy bowiem od działań człowieka i żadnego odniesienia nie ma tu automatyka zainstalowana na samolocie. Jest RLE, są zasady pilotażu, są normy międzynarodowe - kraj pochodzenia samolotu i załogi nie ma tu żadnego znaczenia!

                  A odnośnie informacji MAK z dnia 6 września to wygląda ona następująco:
                  "Кроме того польской стороне переданы все материалы натурного эксперимента на комплексном тренажере самолета Ту-154М, проведенного совместно с участием российских и польских летчиков и экспертов."

                  Po polsku:
                  "Oprócz tego stronie polskiej przekazane zostały wszystkie materiały "polowego" eksperymentu na zintegrowanym symulatorze samolotu Tu-154M, przeprowadzone wspólnie z udziałem rosyjskich i polskich pilotów i ekspertów."

                  I jeszcze jedno Zuzka - jeśli masz zamiar wyzywać mnie od idiotów, szpiegów czy komuchów nie żałuj sobie!
                  Pozdrawiam!

                  --
                  GDY WIEJE WIATR HISTORII, LUDZIOM JAK PIĘKNYM PTAKOM
                  ROSNĄ SKRZYDŁA, NATOMIAST TRZĘSĄ SIĘ PORTKI PĘTAKOM. (K.I. Gałczyński - 1953)
                  • zuzkazuzka111 Re: a wiesz że za sterami symulatora siedział Kli 08.09.10, 09:26
                    :-) czołowy komunalover mnie też strofuje :-)


                    MAK to kupa skorumpowanych idiotów. Powołujesz się na instytucje, które z założenia nie pracują przecież po to, by wykazać sowiecką winę.
                    :)

                    To już jest po prostu śmieszne, taka tragifarsa... jak słyszę że Klich mówi, że on w symulatorze nie wylądował... A jak miał k.. mać wylądować? Kidy on w ogóle ostatnio czymś latał?

                    Jeżeli symulator nie był skonstruowany tak jak TU-154 101, to po jaką cholerę na nim ćwiczyć?
                    Czy miał te same silniki, taką samą tablicę wskaźników, taką samą avionikę?

                    > Nie potrzeba również zapisu działania urządzeń z czarnych skrzynek.

                    taaak... pewnie, że nie... według starej zasady:
                    "pokaż mi człowieka, a paragraf się znajdzie"

                    co do wyzwisk... jak zasłużysz, to usłyszysz :-))))))))))
                    na pieszczotę trzeba zasłużyć...
                    • maccard Re: a wiesz że za sterami symulatora siedział Kli 08.09.10, 09:33
                      zuzkazuzka111 napisała:

                      > MAK to kupa skorumpowanych idiotów. Powołujesz się na instytucje, które z założ
                      > enia nie pracują przecież po to, by wykazać sowiecką winę.

                      Wiarygodne są tylko te instytucje, których celem jest wykazanie rosyjskiej winy.
                      --
                      Dopóki nie skorzystałem z internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów.
                      Stanisław Lem
                    • jot-es49 Re: a wiesz że za sterami symulatora siedział Kli 08.09.10, 09:52
                      Zuzka! Ty wiesz dobrze, że nie jesteś w stanie obrazić mnie, przyklejając etykietkę komunisty. Mam to w nosie!
                      Jeśli zaś MAK to kupa skorumpowanych idiotów - jak piszesz - to ciekaw jestem dlaczego do chwili obecnej międzynarodowa organizacji jaką jest ICAO toleruje MAK. Mało tego - powołuje rosyjskich ekspertów do rozpatrzenia spraw, w których ich doświadczenie daje gwarancję właściwej diagnozy?
                      Co zaś tyczy się symulatora - nie będę z tobą na ten temat dyskutował albowiem z twojej wypowiedzi jasno wynika, że nie posiadasz na ten temat bladego pojęcia.

                      Co zaś do Klicha - pozostawiam to bez komentarza - człowiek ma parcie na szkło i gada co mu ślina na język przyniesie.

                      Tam byli doświadczeni piloci polscy i rosyjscy - piloci - jeśli ci coś to mówi. Eksperci byli tylko w celu postawienia zadań przed pilotami właśnie!

                      --
                      GDY WIEJE WIATR HISTORII, LUDZIOM JAK PIĘKNYM PTAKOM
                      ROSNĄ SKRZYDŁA, NATOMIAST TRZĘSĄ SIĘ PORTKI PĘTAKOM. (K.I. Gałczyński - 1953)
                      • zuzkazuzka111 Re: a wiesz że za sterami symulatora siedział Kli 08.09.10, 09:58
                        > Jeśli zaś MAK to kupa skorumpowanych idiotów - jak piszesz - to ciekaw jestem d
                        > laczego do chwili obecnej międzynarodowa organizacji jaką jest ICAO toleruje MA
                        > K. Mało tego - powołuje rosyjskich ekspertów do rozpatrzenia spraw, w których i
                        > ch doświadczenie daje gwarancję właściwej diagnozy?

                        bo nie ma alternatywy :-))))))), to jedyna w Rosji taka instytucja... to kogo mają powołać?
                          • zuzkazuzka111 Re: No wiedzisz, czyli jednak jesteśmy winni ! 20.09.10, 12:30
                            Wiesz... ponieważ ja jestem z opcji, która uważa, że to był zamach... więc uważam, że akurat to miejsce dokładnie zaplanowano.
                            Nie wiem, gdzie jeszcze w Europie można przewidywać z prawie 100% pewnością werdykt komisji d/s badania wypadków lotniczych tak jak w MAK... czyli... "błąd załogi"
                            Więc nikt nie jest w sumie zdziwiony, że taki i teraz jest wniosek z tej żmudnej pracy.

                            P.S.
                            Marna ironia. Postaraj się bardziej.

                            --
                            picasaweb.google.pl/111689117584407113330/Smolensk?authkey=Gv1sRgCJz0jNaui7j5rgE#
                            • absurdello A jak wg ciebie: 20.09.10, 16:32
                              - zmuszono tylu ważnych ludzi do wejścia na pokład jednego samolotu, gdzie to się jednocześnie nigdy nie powinni znaleźć ?

                              - jak zmuszono pilota do zniżania, w warunkach gdy nie miał 99% pewności, że wyląduje ?

                              (Pamiętajmy, że wiózł 2 Prezydentów i masę innych osób, co nakładało na niego obowiązek maksymalnej ostrożności). Przecież miał informacje, że na dole jest 200m widoczności i to miał tę informację od kolegów lotników, a nie dyspozytora, którego mógł podejrzewać o nieczystą grę (np. chęć opóźnienia lub uniemożliwienia wizyty)?

                              - jak zmuszono pilota, do zniżania poniżej wysokości decyzyjnej 70m, skoro nie widział tam ziemi, a przepisy nakazują odejście na drugi krąg jeżeli nie ma widoczności ziemi ?
                              Jeżeli na 20m robił odejście na 2 krąg, to znaczy, że nie widział ziemi ani punktów orientacyjnych, z czego wniosek, że 50m wyżej też jej nie mógł widzieć.

                              - dlaczego pilot wbrew zasadom leciał na autopilocie prawie do końca (i nic nie mówił o jakichkolwiek problemach z jego wyłączeniem) ?

                              - co zmieniło nastawienie pilota, skoro o 10:26:19, przy widoczności na lotnisku rzędu 400m, nie widział możliwości lądowania:

                              10:26:19 Dowódca W tej chwili, w tych warunkach, które są obecnie, nie damy rady usiąść
                              10:26:26 Dowódca Spróbujemy podejść, zrobimy jedno zejście, ale prawdopodobnie nic z tego nie będzie

                              a o 10:39:08 wszedł na ścieżkę podchodzenia do lądowania, w pełnej konfiguracji (do wentylatorów chłodzących koła, włącznie) mimo, że 2 minuty wcześniej, dowiedział się, że warunki się jeszcze pogorszyły ?

                              10:37:01 Jak40 Arek, teraz widać 200

                              - dlaczego nie rozpoczął zniżania od początku scieżki, tak jak zaleca to karta podejscia, tylko bawił się w podejście od dalszej stacji i wymusiło przyjęcie bardzo ostrej ścieżki schodzenia ?

                              - dlaczego nie poinformował dyspozytora na ziemi, że nie będzie podchodził standardowo wg karty ?
                              • zuzkazuzka111 Re: A jak wg ciebie: 20.09.10, 16:57
                                > - zmuszono tylu ważnych ludzi do wejścia na pokład jednego samolotu, gdzie to s
                                > ię jednocześnie nigdy nie powinni znaleźć ?

                                Nikt ich nie zmuszał. Zakładali, że samolot z prezydentem na pokładzie to najbezpieczniejszy samolot w Polsce.


                                > - jak zmuszono pilota do zniżania, w warunkach gdy nie miał 99% pewności, że wy
                                > ląduje ?

                                Nikt go nie zmuszał. Widocznie nie wiemy wszystkiego, może widoczność nie była aż tak zła, zresztą, czyż kontrolerzy tego nie zeznali...?


                                > (Pamiętajmy, że wiózł 2 Prezydentów i masę innych osób, co nakładało na niego
                                > obowiązek maksymalnej ostrożności). Przecież miał informacje, że na dole jest 2
                                > 00m widoczności i to miał tę informację od kolegów lotników, a nie dyspozytora,
                                > którego mógł podejrzewać o nieczystą grę (np. chęć opóźnienia lub uniemożliwie
                                > nia wizyty)?

                                Miał własne przyrządy, a przelot nad lotniskiem na zakładanej wysokości minimalnej nie jest niczym złym. Pogoda potrafi się zmieniać dość szybko, czyż nie?
                                Mgła się pojawiła nagle, więc równie nagle mogła opaść.
                                Oczywiście wiesz, że w tym czasie wypalano tam trawy.


                                > - jak zmuszono pilota, do zniżania poniżej wysokości decyzyjnej 70m, skoro nie
                                > widział tam ziemi, a przepisy nakazują odejście na drugi krąg jeżeli nie ma wid
                                > oczności ziemi ?

                                Doszło do kolizji.
                                A może widział?
                                Skąd wiesz, że nie widział?


                                > Jeżeli na 20m robił odejście na 2 krąg, to znaczy, że nie widział ziemi ani pun
                                > któw orientacyjnych, z czego wniosek, że 50m wyżej też jej nie mógł widzieć.

                                Ta komenda pada w scenopisie na 80 metrach...
                                I nie wiesz dlaczego pada i co robiła załoga przed nią i po niej.
                                Nie kłam.
                                Nie masz pojęcia co widzieli.

                                > - dlaczego pilot wbrew zasadom leciał na autopilocie prawie do końca (i nic nie
                                > mówił o jakichkolwiek problemach z jego wyłączeniem) ?

                                No właśnie, dlaczego?


                                > - co zmieniło nastawienie pilota, skoro o 10:26:19, przy widoczności na lotnisk
                                > u rzędu 400m, nie widział możliwości lądowania:
                                >
                                > 10:26:19 Dowódca W tej chwili, w tych warunkach, które są obecnie, nie damy rad
                                > y usiąść
                                > 10:26:26 Dowódca Spróbujemy podejść, zrobimy jedno zejście, ale prawdopodobnie
                                > nic z tego nie będzie
                                >
                                > a o 10:39:08 wszedł na ścieżkę podchodzenia do lądowania, w pełnej konfiguracji
                                > (do wentylatorów chłodzących koła, włącznie) mimo, że 2 minuty wcześniej, dowi
                                > edział się, że warunki się jeszcze pogorszyły ?
                                >
                                > 10:37:01 Jak40 Arek, teraz widać 200
                                >
                                > - dlaczego nie rozpoczął zniżania od początku scieżki, tak jak zaleca to karta
                                > podejscia, tylko bawił się w podejście od dalszej stacji i wymusiło przyjęcie b
                                > ardzo ostrej ścieżki schodzenia ?

                                Wątpię, że się bawił.
                                Masz naprawdę tę samą, identyczną kartę podejścia, którą oni mieli?


                                > - dlaczego nie poinformował dyspozytora na ziemi, że nie będzie podchodził stan
                                > dardowo wg karty ?

                                Dlaczego kontroler informował, że jest na ścieżce, kiedy na niej nie był?


                                --
                                picasaweb.google.pl/111689117584407113330/Smolensk?authkey=Gv1sRgCJz0jNaui7j5rgE#
                                • absurdello Re: A jak wg ciebie: 20.09.10, 22:48
                                  > Nikt ich nie zmuszał. Zakładali, że samolot z prezydentem na pokładzie to
                                  > najbezpieczniejszy samolot w Polsce.

                                  I widać ile takie "założenia" są warte. Bezpieczeństwo najważniejszych ludzi w państwie jest oparte na "założeniach", że samolot Prezydenta jest najbezpieczniejszy, choć wiadomo, że nie ma niezawodnych urządzeń, nieomylnych ludzi ani w 100% bezpiecznych sytuacji (szczególnie w dziesiejszym świecie i jeszcze na terenie gdzie jest duże prawdopodobieństwo, że ktoś może nas nie lubić w stopniu wykraczającym poza inwektywy słowne).

                                  > Nikt go nie zmuszał. Widocznie nie wiemy wszystkiego, może widoczność nie była
                                  > aż tak zła, zresztą, czyż kontrolerzy tego nie zeznali...?

                                  Jakby nie była tak zła, to by nie próbowali odwrotu na 20m ani nie przeoczyli tego drobnego szczegółu, że są ponad 800m dalej od lotniska niż powinni być.

                                  Widziałaś te zeznania opublikowane przez prokuraturę czy znasz je z relacji dziennikarskich ?

                                  Poza tym, tę samą widoczność podał pilot z Jaka-40, no chyba, że założymy, że był w zmowie z kontrolerami.

                                  I wytłumacz mi jak niezmuszany pilot, który przy widoczności 400m powiedział:

                                  10:26:19 Dowódca W tej chwili, w tych warunkach, które są obecnie, nie damy rady usiąść

                                  potem próbował podejścia przy widoczności 200m, mimo, że mógł chociażby nie rozpoczynać zniżania i zrobić jeden oblot kontrolny lotniska dla rozpoznania kierunku zmian pogody na dole.

                                  > Miał własne przyrządy, a przelot nad lotniskiem na zakładanej wysokości minimal
                                  > nej nie jest niczym złym.

                                  Przyrządy nie pokazują przezroczystości powietrza kilkadziesiąt metrów niżej. A poza tym wysokość minimalna dla nich to była 100m a nie 50m czy 20m !!! To wynika z parametrów eksploatacyjnych samolotu a nie widzimisię.

                                  > Pogoda potrafi się zmieniać dość szybko, czyż nie?

                                  Z tego co wiemy, to zmieniła się na gorsze ! Czy jak jest mgła to jedziesz w nią 280 km/h (wiedząc, że nie możesz się zatrzymać w trakcie) wmawiając sobie, że pogoda może się szybko zmieniać i szybciej mgła opadnie niż się rozbijesz ?????

                                  > Mgła się pojawiła nagle, więc równie nagle mogła opaść.

                                  Nagle ? Przecież Jak-40 lądujący ponad godzinę wcześniej robił to na granicy możliwości, a widoczność się cały czas pogarszała w 13 minut, widoczność spadła z 400 do 200m !!! To jest nagle ?

                                  > Oczywiście wiesz, że w tym czasie wypalano tam trawy.

                                  Wiem, ale wypalanie trawy nie wytwarza mgły tylko dym.

                                  > Doszło do kolizji.

                                  Kolizji, o której nikt nie słyszał i po której nie zostały widoczne ślady ? Piloci nic nie zauważyli, nic nie powiedzieli, nawet kolegom przez radio ???

                                  > A może widział?

                                  Co widział ? Na 100m widział a na 20 nie widział ? Cudowna mgła o odwrotnym współczynniku przezroczystości ???

                                  Jakby widział, to by nie usiłował lądować na zboczu jaru, 1200m przed lotniskiem, które było za górką i uciekł by dużo wcześniej !

                                  > Skąd wiesz, że nie widział?

                                  Jakby widział, to by nie przyziemiał 800m wcześniej niż powinien. przecież chyba nie sądzisz, że ona tam celowo podchodził do lądowania by z finezją wylądować na gałęzi brzozy czy antenie stacji naprowadzania ????

                                  > Ta komenda pada w scenopisie na 80 metrach...

                                  Komenda pada, tylko, że to nie jest komenda, tylko informacja dla załogi, po której 2 pilot ma OBOWIĄZEK uruchomić odejście, bez czekania na 1 pilota. Odejście uruchamia dając pełny ciąg silników, czego konsekwencją jest wyłączenie stabilizacji prędkości automatem ciągu związane z dżwiękiem wyłączenia tegoż. A TEN DŹWIĘK POJAWIA SIĘ DOPIERO PO ODCZYCIE 20M !!! Tam nie ma dobrowolności, że pilot uruchamia odejście np. przyciskiem na wolancie i wychodzi na papierosa, mechanik ma obowiązek sprawdzić czy dźwignie silników przesunęły się na ciąg startowy, a jeżeli nie poszły, to ma je dopchnąć WŁASNORĘCZNIE !!
                                  Jeżeli by coś było nie tak, to byś miała jeszcze zapis procedury awaryjnej albo chociaż próbę wyrównania na 70m samymi sterami plus polecenia do mechanika szukania sposobu usunięcia awarii, a nic takiego tu nie mamy. Jeżeli by uruchomili procedurę odejścia, to góra, od 40m było by wznoszenie, polecenia redukcji wysunięcia klap (36 na 28 potem 15 i na 0, w miarę rozpędzania samolotu), a zaraz potem schowania podwozia.

                                  > I nie wiesz dlaczego pada i co robiła załoga przed nią i po niej.

                                  Wiem co robiła i czego nie zrobiła, bo to wszystko jest w stenogramie. "Odchodzimy" padło z ust 2 pilota, bo pierwszy, na wysokości decyzyjnej, przyjmijmy 70m, nie podał jednego z komunikatów "Lądujemy" albo "Odchodzimy" - TO JEST STAŁY FRAGMENT "GRY" OPISANY W INSTRUKCJI LATANIA, A NIE DOBRA WOLA PILOTÓW. PROCEDURA MÓWI WYRAŹNIE:

                                  1. Na wysokości decyzyjnej danego lotniska, dowódca podaje jeden z komunikatów "Lądujemy" jeżeli widzi ziemię czy punkty orientacyjne lub "Odchodzimy" jeżeli nie widzi i w tym momencie uruchamia proces odchodzenia ustawiając silnik ina ciąg startowy.

                                  2. Jeżeli dowódca (lewy pilot) nie wykonał pkt. 1 (komunikaty i ewentualne odejscie) TO 2 PILOT mówi odchodzimy i ustawia dźwignie silników (BEZWARUNKOWO) w tryb startowy.

                                  3. Mechanik pokładowy sprawdza przestawienie silników na tryb startowy i mówi "SILNIKI W TRYBIE STARTOWYM" a potem nadzoruje pracę silników.

                                  [URL=http://img251.imageshack.us/i/odejcie2krg.gif/][IMG]http://img251.imageshack.us/img251/7918/odejcie2krg.gif[/IMG][/URL]

                                  Odejście na drugi krąg - czynności członków załogi

                                  > Nie kłam. Nie masz pojęcia co widzieli.

                                  A skąd ty wiesz, w takim razie, że był zamach ? Byłaś tam ? Przypalałaś lont ? ;)) Tylko nie kłam !!! ;))

                                  > Wątpię, że się bawił.
                                  > Masz naprawdę tę samą, identyczną kartę podejścia, którą oni mieli?

                                  Tak, nawet z dwóch kolejnych lat aktualizacje 2005 i 2006, tyle, że pewnie lepszej jakości niż oni. Na jakiejś stronie zaprezentowano te odbitki co oni dostali, to wyglądały jak 4 razy przez faks przepuszczone (w Superwizjerze, też jakiś pilot anonimowo powiedział, że jak zobaczył tę ich odbitkę, to załamka). Tylko co z tego, 7 kwietnia musieli lądować na tych samych kartach i wylądowali.

                                  > Dlaczego kontroler informował, że jest na ścieżce, kiedy na niej nie był?

                                  Cały wic tej sytuacji polega na interpretacji wyrażenia "byli na ścieżce". Jeżeli oni lecieli tak jak to jest stenogramie, to dochodzili z góry do ścieżki (co się czasami zdaża) optymalnej i mniej więcej do 2-2.5km cały czas zbliżali się do ściezki od góry, będąc w zakresie tolerancji, dopiero przy 2-2.5km przecięli ścieżkę (tę z karty podejścia) i zaczęli schodzić pod ścieżkę.

                                  Informacja (horyzont - tu jestem prawie pewny, że to była informacja, dla pilota, że dyspozytorowi znika za horyzontem czyli go przestaje widzieć na radarze, bo go krzywizna terenu zasłania) ze strony dyspozytora padła na 1400m gdzie wysokość gruntu wynosi 222m n.p.m. czyli jest to 36m poniżej poziomu szczytu górki przed progiem pasa (258 m n.p.m.), jeżeli pilot odczytał wtedy 50m od gruntu, to samolot był ok 14 m nad poziomem lotniska i zaczął dochodzić do dolnej granicy widoczności radaru, który nie widzi przecież przez górkę (poza tym drzewa powodują zakłócenia w pracy radaru, dają masę odbić, które nie zawsze da się wyfiltrować do końca).

                                  Przy poleceniu "kontrola wysokości, horyzont", byli gdzieś na 1220m gdzie głębokość jaru wynosi 27m czyli z odczytem 30m nawigatora dawało to 3m nad poziom lotniska, czyli samolot praktycznie na ekranie radaru wtopił się w echo radarowe pagórka przed lotniskiem.

                                  Polecenie "Odejście na drugi krąg" padło gdzieś na 654m od pasa a tam jest wysokość -3m mierząc od czubka górki przedlotniskowej, tyle, że oni już tam pewnie już lecieli na ryj skoro jakieś 200m wcześniej zaczęli tłuc o drzewa (i tłukli do końca, na odcinku gdzieś 400m - wycinali ten lasek, co teraz widać tam przecinkę, którą zrobili samolotem - na starszych zdjęciach satelitarnych tam rosną drzewa).
                                  Z resztą to polecenie, to już
                            • you-know-who aha! 21.09.10, 16:44
                              > Wiesz... ponieważ ja jestem z opcji, która uważa, że to był zamach... więc uważ
                              > am, że ...


                              ...i wszystko jasne.

              • maccard Re: :-) zabawne, podobnie jak wyliczenia absurdel 07.09.10, 14:21
                4cat napisał:

                > Pytanie jest zupełnie inne, dlaczego z
                > naleźli się na tych 20 metrach, do ostatniej chwili nie zdradzając żadnych ozna
                > k zdenerwowania, informowani przez wieżę, ze są na kursie i na prawidłowej wyso
                > kości.
                >
                > Uderzał zupełny spokój w kokpicie, do ostatnich kilku sekund piloci Tutki byli
                > przekonani, ze wszystko jest OK, że są tam, gdzie powinni i na takiej wysokości
                > , jak powinni. Od początku to powtarzam, te wszystkie wrzutki- podrzutki, kto b
                > ył, kto nie był w kokpicie , kto wywieral nacisk obecnością, czy telefonem, czy
                > telepatycznie to wszystko KOMPLETNIE nieistotne, to zwykły szum majacy zagłusz
                > yć jedno, jedyne pytanie, które miało i ma sens- WYSOKOŚĆ! Tak, jak kiedyś Clin
                > ton powiesił sobie nad biurkiem „gospodarka, głupcze!” tak wszystki
                > e media i wszyscy prokuratorzy w Polsce powinni mieć wielki banner nad biurkiem
                > : WYSOKOŚĆ!!! Wszystko inne nie ma żadnego znaczenia. Jeśli znajdziemy odpowie
                > dź na to jedno fundamentalne pytanie, będziemy wiedzieli wszystko. Jeśli nie zn
                > ajdziemy na to odpowiedzi, nie będziemy wiedzieli nic. Przez nastepne 50 i 100
                > lat.

                Może nie znali angielskiego i nie wiedzieli co oznaczają wielokrotnie powtarzane sygnały: Terrain ahead. Pull up!

                --
                Dopóki nie skorzystałem z internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów.
                Stanisław Lem
        • absurdello Re: absurdalne absurdy absurdalnego absurdella 07.09.10, 23:43
          >
          > Wierzę w instynkt samozachowawczy i w rozsądek ludzi odpowiedzialnych za czyjeś
          > życie.
          >

          Kobieto puchu marny, jakby ludzie mieli instynkt samozachowawczy, to by wojen nie było, bo by każdy wysyłany na nią pokazał wała wysyłającym, gdyby ludzie odpowiedzialni za czyjeś życie mieli rozsądek, to armia nie miała by dowódców, bo nikt by nie wysyłał innych na śmierć czy nawet zagrożenie do tego za jeszcze kogoś innego interesy.

          Cała tresura wojskowa jest nakierowana na to by w człowieku zabić lub stłumić instynkt samozachowawczy, bo innaczej nie było by pewności czy dany osobnik wykona rozkaz ryzykując życiem (a jak nie wykona, to go się stawia pod sąd i właśni koledzy go zabijają (w czasie wojny)).

          > Nie wierzę w sowiecką przyjaźń.

          A co ma ta przyjaźń do tego, że złamali przepisy schodząc poniżej decyzyjnej jeżeli nie widzieli ziemi ?

          > Nie wierzę w podawany w postaci medialnej papki przekaz o jarze, mgle i błądząc
          > ych w niej idiotach.

          Bo nie zadajesz sobie trudu myślenia samodzielnego, tylko zdajesz się na papkę medialną. Zaprzeczasz jednej papce przy pomocy innej papki, akurat przypadkowo zgodnej z twoim poglądem na sprawę. A mnie papka się wydała niewiarygodna w momencie jak zaczęto pisać o skokach prędkości pionowej samolotu i wziąłem się do własnych badań, co mi było o tyle łatwiejsze, że jestem inżynierem i analizy techniczne nie są dla mnie problemem, bo się nimi zajmuję zawodowo.
          >
          > Sowiecka królowa lotnictwa pisze końcowy raport... ale ciągle chyba nie ma zap
          > isu urządzeń...

          A skąd wiesz, że nie ma ? Bo nie opublikowała ?

          Poczytaj przepisy dotyczące badań wypadków lotniczych i zobaczysz, że to, że w ogóle zobaczyliśmy ten wstępny zapis rozmów, to jest cud, bo przepisy nie zalecają ujawniania takich informacji, a już na pewno nie na etapie śledztwa, kiedy takie informacje mogą być podstawą do matactw w wykonaniu zamieszanych czy sugerowania świadków.

          > Więc na jakiej podstawie?

          Na podstawie tego o czego nie mają dziennikarze piszący dla wierszówki teksty na każdy temat: WIEDZY !!!

          >
          > A już najzabawniejsze, że to Klich próbował na tym symulatorze i to jemu nie wy
          > szło odejście z 20 metrów.

          Nie Klich, tylko zawodowi piloci (Klich o ile wiem nie latał na TU154M jako pilot)


          > Farsa.

          No właśnie, nie pisz jej więcej !!! :)
            • maccard Re: absurdalne absurdy absurdalnego absurdella 08.09.10, 09:30
              zuzkazuzka111 napisała:

              > :-)))) właśnie, że Klich, sam o tym mówił... :-))))))))

              Mówił o tym Edmund Klich! EDMUND, nie Bogdan.

              wg wiki: Edmund Klich (ur. w 1946) – pułkownik rez. pilot Wojska Polskiego, od 2006 szef Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych (PKBWL) przy ministrach infrastruktury Jerzym Polaczku (2006–2007) i Cezarym Grabarczyku (od 2007). Jego specjalności to wyszkolenie i eksploatacja. Od 1961 związany z lotnictwem. Służył w jednostkach lotniczych Sił Powietrznych RP i Wyższej Oficerskiej Szkole Lotniczej w Dęblinie na stanowiskach od instruktora-pilota do zastępcy dowódcy pułku i starszego inspektora bezpieczeństwa lotów.

              Jak rozumiem, masz kwalifikacje do tego aby podważać jego kompetencje w lotnictwie.
              --
              Dopóki nie skorzystałem z internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów.
              Stanisław Lem
              • zuzkazuzka111 Re: absurdalne absurdy absurdalnego absurdella 08.09.10, 09:39
                Ależ właśnie Edmund... nasz jedyny łącznik z MAK.

                Ma doświadczenie w badaniu katastrof, ale wybacz... jak nie lata TU-154, to nie ma możliwości byc ekspertem w lądowaniu tym samolotem, zwłaszcza w ekstremalnych warunkach. Samodzielnie :-))

                Taką próbę powinien przeprowadzić pilot, który przelatał co najmniej 3500 godzin i lata na bieżąco TU-154.
                Tyle.
                • maccard Re: absurdalne absurdy absurdalnego absurdella 08.09.10, 10:33
                  zuzkazuzka111 napisała:

                  > Ma doświadczenie w badaniu katastrof, ale wybacz... jak nie lata TU-154, to nie
                  > ma możliwości byc ekspertem w lądowaniu tym samolotem, zwłaszcza w ekstremalny
                  > ch warunkach. Samodzielnie :-))
                  >
                  > Taką próbę powinien przeprowadzić pilot, który przelatał co najmniej 3500 godzi
                  > n i lata na bieżąco TU-154.

                  A skąd informacja, że to on "własnoręcznie" przeprowadził eksperyment?


                  --
                  Dopóki nie skorzystałem z internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów.
                  Stanisław Lem
    • krzysztofbajar Re: absurdalne absurdy absurdalnego absurdella 07.09.10, 12:09
      Drażnią mnie te wszystkie teorie spiskowe, że to pewnie zamach Rosjan, Alkaidy albo nie wiadomo czego lub kogo jeszcze... Polska to taki męczeński kraj i jeśli tylko jest okazją by znów ponarzekać, że jesteśmy biedni, uciskani, że wciąż padamy czyjąś ofiarą to wszyscy chętnie na to przystają... idiotyczne pozostałości z czasów romantyzmu, przeniesione potem w komunę - teraz powracają w XXI wieku - to jest dopiero absurd.
      --
      Darmowe portale ogłoszeniowe:
      www.wbydgoszczy.net
      www.wtoruniu.com
      www.wewloclawku.com
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka