Tajemnicą Poliszynela jest, ze na jednostce pływającej (statek), czy powietrznej (samolot) pierwszym Bogu jest kapitan!
Niestety w naszym Tu 154m lecącym nad Smoleńskiem ta hierarchia została zachwiana. Tam rolę pierwszego po Bogu (czytaj po bracie) przypisał sobie panprezydent, a następnym był generał, a dopiero za nimi kapitan Protasiuk i dlatego tak się to skończyło jak się skończyło!
A cała reszta to pic na wodę fotomontaż !
Winą kapitana jest to, ze dał się pozbawić dowództwa i nie zachował się jak jego kolega w Tbilisi, ale to już inna para kaloszy!
MOze gdyby nie nazwanie bohaterskiego kapitana co ocalił samolot i ludzi tchórzem przez Gosiewskiego i Meleksa pilot by nie oddał dowództwa i odleciał na lotnisko zapasowe?
--
Wyższa półka ich mać:
tiny.pl/hrmqt
Kulturowa, ale chyba z Tworek!