Dodaj do ulubionych

Znowu nic, nie było zamachu?

28.02.13, 15:54
wyborcza.pl/1,75478,13479420,Katastrofa_smolenska__Na_ciele_Anny_Walentynowicz.html
No i co powiedzą smoleńscy ? Spisek, ruski agent zrobił sekcję na ruskim tomografie?
Edytor zaawansowany
  • 1normalnyczlo.w.i.e.k 01.03.13, 00:42
    1zzarda napisał(a): Znowu nic, nie było zamachu?
    Spisek, ruski agent zrobił sekcję na ruskim tomografie?

    ---> Kagiebista odwinął się tomografem, bo go zaatakowała ...
    Polscy "prokuratorzy" współpracują z ruskimi bandytami a gazetka ich promuje. Niezły układ, tylko jak długo jeszcze pociągną?

    --
    inteligencja zastępcza, autorytety zastępcze - co jeszcze nam fundowano przez 16 lat
  • obraza.uczuc.religijnych 01.03.13, 08:03
    Nie kłam, polscy prokuratorzy z tobą nie współpracują.
    --
    www.rp.pl/artykul/666148,714074-Zloto-pobilo-kolejny-rekord--Lokaty-Amber-Gold-coraz-bardziej-atrakcyjne-.html
  • aw2139 01.03.13, 08:34
    A mnie zastanawia, dlaczego tak bardzo się boją środków wysokoenergetycznych (np. słowa trotyl). Gdy sprawa ujrzała światło dzienne, posypały się głowy w tym pana Gmyza i oskarżono go o kłamstwo. Graś o tym wiedział przed publikacją, Seremet, a prokuratura czekałą długie godziny, aby wypracować swoje oświadczenie. Ale gdy się okazało, że napisano prawdę, nie widziałem aby ktoś przeprosił za to pokrzywdzonych.
    Do tej pory nie natknąłem się na wyniki badań próbek pobranych przez prokuraturę, które wywołały taki szum, a z drugiej strony podaje się na tacy wyniki analiz laboratoryjnych zwłok z katastrofy.
    Nasówa się na myśl jedynie stwierdzenie, że od jakiegoś czasu ktoś zmienił taktykę dezinformowania społeczeństwa, które i tak już jest zmęczone tym tematem.
    To tak jak przebiegła szumnie zapowiadana rekonstrukcja rządu przez premiera - niby miała być, ale jej nie było, a tydzień później dowiadujemy się, że za tydzień może będzie, a jeżei nie, to może wczesną wiosną, albo latem.
    Ale cyrk!
  • maccard.3 01.03.13, 09:38
    aw2139 napisał:

    > A mnie zastanawia, dlaczego tak bardzo się boją środków wysokoenergetycznych (n
    > p. słowa trotyl). Gdy sprawa ujrzała światło dzienne, posypały się głowy w tym
    > pana Gmyza i oskarżono go o kłamstwo. Graś o tym wiedział przed publikacją, Ser
    > emet, a prokuratura czekałą długie godziny, aby wypracować swoje oświadczenie.
    > Ale gdy się okazało, że napisano prawdę, nie widziałem aby ktoś przeprosił za t
    > o pokrzywdzonych.

    No właśnie. Gmyz rzeczywiście do tej pory nie przeprosił.


    > Ale cyrk!

    Święte słowa. Cyrk z tym zamachem, że ho, ho.
    --
    Hel mógł być rozpylony przez Iła-76. Po katastrofie mógł opaść i osadzić się na ciałach ofiar i ubraniu, np. mankietach[...]To hipoteza naukowa.

    mec Rafał Rogalski
  • aw2139 01.03.13, 10:42
    maccard.3 napisał:

    > No właśnie. Gmyz rzeczywiście do tej pory nie przeprosił.

    Popatrz jak rzeczywistość jest postrzegana.
    Ja piszę o tym, że ukarano Gmyza za publikację artykułu o trotylu i go nie przeproszono po ujawnieniu informacji przez prokuraturę wojskową, że Pan Gmyz miał rację, a Ty nie wiedzieć czemu piszesz o tym, że to właśnie to on powinien przepraszać.
    Bardzo ciekawe! A może rozwiniesz swoją myśl i powiesz za co miałby przepraszać?
  • maccard.3 01.03.13, 11:28
    Powinien przeprosić za kłamstwo. Napisał, że znaleziono trotyl, podczas gdy ujawniono jedynie cząstki, które są wspólne dla trotylu i paru innych substancji.

    Za chwilę ktoś napisze, że badanie DNA Jarosława Kaczyńskiego ujawniło, że jest on świnią, bo część genów ma wspólnych z tym zwierzęciem.
    Rozumiem, że wg ciebie za coś takiego nie trzeba przepraszać?

    Nawiasem mówiąc, przepraszania jakich pokrzywdzonych się domagasz? Pokrzywdzeni bez wyjątku nie żyją. Sprawcy prawdopodobnie też - prawdopodobnie, bo żyje co najmniej jeden podżegacz.
    --
    Hel mógł być rozpylony przez Iła-76. Po katastrofie mógł opaść i osadzić się na ciałach ofiar i ubraniu, np. mankietach[...]To hipoteza naukowa.

    mec Rafał Rogalski
  • 1normalnyczlo.w.i.e.k 01.03.13, 11:49
    maccard.3 napisał: Napisał, że znaleziono trotyl, podczas gdy ujawniono jedynie cząstki, które są wspólne dla trotylu i paru innych substancji.

    ---> To prokuratorzy wtedy kłamali i to do tego stopnia, że formułkę o "cząstkach" czytali wielokrotnie, zawsze z kartki!

    > Za chwilę ktoś napisze, że badanie DNA Jarosława Kaczyńskiego ujawniło, że jest on świnią, bo część genów ma wspólnych z tym zwierzęciem.

    ---> Widzisz, ciebie bardzo łatwo rozpoznać, jako ruską świnię ... po głupotach i oszczerstwach, jakie wygadujesz. Pewnie podstawówki nie skończyłeś i dlatego tak się starasz a nie odróżniasz genu od cząsteczek czy od genotypu.

    > Pokrzywdzeni bez wyjątku nie żyją. Sprawcy prawdopodobnie też - prawdopodobnie, bo żyje co najmniej jeden podżegacz.

    ---> Twierdzisz, że Tusk, Arabski, Sikorski ... byli z tym "podżegaczem" w zmowie, bo sprawili, że śledztwo było gorzej prowadzone niż w sprawie skrzywienia koła od roweru i wszelkimi siłami próbowali odsunąć jakiekolwiek podejrzenia od Ruskich kagiebistów?
    Bali się, że prawda wyjdzie na jaw???

    --
    inteligencja zastępcza, autorytety zastępcze - co jeszcze nam fundowano przez 16 lat
  • absurdello 01.03.13, 11:58
    do wykrywania działają na zasadzie detekcji cząstek o określonej masie a nie strukturze chemicznej i dopiero dodatkowe badania pozwalają określić z jakim związkiem chemicznym mamy do czynienia. Dwa różne związki chemiczne mogą mieć tę samą lub bardzo zbliżoną masę cząsteczek choć każda z nich ma zupełnie różne własności wybuchowe.
    Ze względu na uproszczenia, te ręczne analizatory służą do wstępnej selekcji obiektów na podejrzane i niewinne, a dopiero potem podejrzanych się bierze na szczegółowe "przesłuchanie".
  • aw2139 01.03.13, 12:04
    Powołuję się na opinię:
    Działanie spektrometru wyjaśnił szczegółowo obecny na posiedzeniu komisji Jan Bokszczanin, przedstawiciel producenta detektora MO2M, używanego do badań wraku tupolewa. Bokszczanin powiedział, że "nie może zgodzić się ze stwierdzeniem", że jeśli takie urządzenie wskazuje na jony trotylu, to "mogą to być także jony innych substancji".

    Co ciekawe, spektrometry MO2M produkowane są na licencji rosyjskiej przez Korporację Wschód. Bokszczanin porównał działanie spektrometrów do nosa. - Detektory wychwytują opary i rozpoznają, czego one dotyczą (...) Metoda działania tych urządzeń polega na spektrometrii w zmiennym polu elektrostatycznym, tzn. zasysane cząsteczki związków razem z powietrzem podlegają jonizacji poprzez źródło promieniowania i następnie przystawiane są do rurki dryfującej. Zjonizowane cząsteczki różnych związków dryfują w kierunku detektora. (...) Każdy materiał wybuchowy, który jest stosowany, ma swoją specyficzną ruchliwość jonów w tym kanale dryfującym.

    Bokszczanin dodał, że urządzenie może "się zatkać" innymi substancjami - "wtedy wariuje, ale nie tak, że pokazuje trotyl. (...) Jeśli to urządzenie i jeszcze inne urządzenie pokazują trotyl, to prawdopodobieństwo, że nie był to trotyl jest dla mnie równe zero" - stwierdził ekspert.


    www.mowimyjak.pl/fakty/informacje/jak-wykrywa-sie-trotyl-czy-w-tu-154m-wykryto-trotyl-jak-dzialaja-detektory-materialow-wybuchowych,22_50176.html
  • maccard.3 01.03.13, 12:35
    aw2139 napisał:

    > Powołuję się na opinię:
    > Działanie spektrometru wyjaśnił szczegółowo obecny na posiedzeniu komisji Jan B
    > okszczanin, przedstawiciel producenta detektora MO2M, używanego do badań wraku
    > tupolewa. Bokszczanin powiedział, że "nie może zgodzić się ze stwierdzeniem", ż
    > e jeśli takie urządzenie wskazuje na jony trotylu, to "mogą to być także jony i
    > nnych substancji".

    Producenci osławionego leku Thalidomid również długo twierdzili, że "nie mogą się zgodzić ze stwierdzeniem" jakoby ich lek powodował zniekształcenia płodów.

    A skoro p. Bokszczanin jest tak pewny rzetelności swego instrumentu wskaż mi choć jeden wyrok, zapadły na podstawie wyłącznie dowodu z testera, bez analizy laboratoryjnej. Dla ułatwienia może być w sprawie narkotykowej, bo takich jest więcej.

    --
    Hel mógł być rozpylony przez Iła-76. Po katastrofie mógł opaść i osadzić się na ciałach ofiar i ubraniu, np. mankietach[...]To hipoteza naukowa.

    mec Rafał Rogalski
  • aw2139 01.03.13, 12:43
    maccard.3 napisał:

    > A skoro p. Bokszczanin jest tak pewny rzetelności swego instrumentu wskaż mi ch
    > oć jeden wyrok, zapadły na podstawie wyłącznie dowodu z testera, bez analizy la
    > boratoryjnej. Dla ułatwienia może być w sprawie narkotykowej, bo takich jest wi
    > ęcej.

    Trafiłem w czuły punkt? Czyżby ubodło? Po pierwsze, nie mam wiedzy w tym zakresie, więc nie odpowiem na tak zadane pytanie.
    Ale odpowiem pytaniem na pytanie. Odpowiedz mi proszę, dlaczego komisja w oficjalnym raporcie zamieściła informację o wypowiedzi generała, chociaż ani jedna ekspertyza fonoskopijna nie była w stanie potwierdzić czegoś takiego? Czyżby ktoś mataczył?
    Albo, dlaczego komisja wykluczyła obecność materiałów wysokoenergetycznych na podstawie kilku próbek, gdy prokuratura stwierdziła "nieco" inny stan? Czyżby niedopatrzenie?
  • maccard.3 01.03.13, 13:34
    aw2139 napisał:

    > Trafiłem w czuły punkt? Czyżby ubodło? Po pierwsze, nie mam wiedzy w tym zakres
    > ie, więc nie odpowiem na tak zadane pytanie.

    Co takiego? To chyba ja trafiłem w czuły punkt, bo przyznałeś się do ignorancji w tej dziedzinie. Różni nas to, że ja kiedyś używałem takich przyrządów i znam ich ograniczenia z punktu widzenia prokuratury.
    Ty czytasz dziennikarskie uproszczenia i podniecasz się, bo nie znasz zagadnienia.

    > Ale odpowiem pytaniem na pytanie. Odpowiedz mi proszę, dlaczego komisja w oficj
    > alnym raporcie zamieściła informację o wypowiedzi generała, chociaż ani jedna e
    > kspertyza fonoskopijna nie była w stanie potwierdzić czegoś takiego? Czyżby kto
    > ś mataczył?

    Czy ty w ogóle znasz dokumenty oficjalne i oficjalne wypowiedzi, bo mam wrażenie, że całą wiedzę czerpiesz od fachoffcuff z Gazety Polskiej. Nikt przecież nie ukrywał, że Błasika wytypowano na podstawie kontekstu sytuacyjnego. Nie miało to zresztą żadnego znaczenia gdyż raport Millera wykluczył wpływ generała na zdarzenie. Niemniej jednak "zamachowcy" stale to wypominają, bo jest im to potrzebne do odwracania uwagi od spraw zasadniczych - podobnie jak ciągłe przypominanie "czterech podejść", trzech karetek pogotowia i pisanie o brzozie koniecznie z przymiotnikiem "pancerna".

    > Albo, dlaczego komisja wykluczyła obecność materiałów wysokoenergetycznych na p
    > odstawie kilku próbek, gdy prokuratura stwierdziła "nieco" inny stan? Czyżby ni
    > edopatrzenie?

    Bloger stanzag, który jest jednym z autorów rewelacji trotylowych podał sam, że do badań w "renomowanej amerykanskiej uczelni" przekazał fragment pasa fotelowego z zespoloną (sklejoną?) z tym pasem bluzką damską. Ekspertyza tej uczelni wskazała, że ślady "trotylu" znaleziono na pasie, ale już nie na bluzce. Bloger pytany o wnioski płynace z takiego wyniku nabiera wody w usta, albo odpowiada, że nie może odpowiedzieć (poważnie!). Tymczasem prosta logika podpowiada, że w takim razie ślady te musiałyby zostać naniesione do samolotu wcześniej, przed feralnym lotem i że nie nastąpiła tam żadna eksplozja - bo ta rozsiałaby je równo po wszystkim. Idealnie współgra to z informacją oficjalną, że samolotem latali wcześniej żołnierze z Afganistanu, w tym saperzy. Chyba nikt nie będzie się upierał, że saper w Afganistanie nie ma kontaktu z materiałami wybuchowymi, zwłaszcza z popularnym trotylem. Zrozumiałe, że jeśli mieli jego ślady na mundurze to przenieśli je na elementy wyposażenia samolotu, w szczególności na pasy fotelowe i tam też zostały znalezione. Nie mogli ich zaś przenieść na ubrania pasażerów z 10 kwietnia 2010 - i tam ich nie znaleziono.

    Teraz wracajmy do pytania.
    Jeśli komisja badała ślady z przedmiotów należących do pasażerów, a nie z wyposażenia samolotu to nie ma nic dziwnego w tym, że nie znaleziono tam "cząstek wysokoenergetycznych", tak jak nie znalazło ich laboratorium "renomowanej amerykańskiej uczelni".

    Tłumaczyć dalej, czy wystarczy?

    --
    Hel mógł być rozpylony przez Iła-76. Po katastrofie mógł opaść i osadzić się na ciałach ofiar i ubraniu, np. mankietach[...]To hipoteza naukowa.

    mec Rafał Rogalski
  • aw2139 01.03.13, 14:08
    maccard.3 napisał:

    > Co takiego? To chyba ja trafiłem w czuły punkt, bo przyznałeś się do ignorancji
    > w tej dziedzinie. Różni nas to, że ja kiedyś używałem takich przyrządów i znam
    > ich ograniczenia z punktu widzenia prokuratury.
    > Ty czytasz dziennikarskie uproszczenia i podniecasz się, bo nie znasz zagadnien
    > ia.

    Skoro masz doświadczenie w tej materii, więc jesteś w stanie odpowiedzieć mi na pytanie. W nawiązaniu do raportu, który wykluczył jakąkolwiek obecność jakichkolwiek materiałów wysokoenergetycznych, czy J. Bokszczanin mówiąc o zerowym błędzie urządzenia w rozpoznaniu trotylu w pozwiązaniu o odczyty z innych urządzeń, które wskazywały obecność cząstek wysokoenergetycznych miał rację, czy nie? I nie interesuje mnie w tym momencie, czy ma to znaczenie dowodowe w postępowaniu sądowym, czy nie - o tym innym razem, jak ukażą się wyniki laboratoryjne.

    > Czy ty w ogóle znasz dokumenty oficjalne i oficjalne wypowiedzi, bo mam wrażeni
    > e, że całą wiedzę czerpiesz od fachoffcuff z Gazety Polskiej. Nikt przecież nie
    > ukrywał, że Błasika wytypowano na podstawie kontekstu sytuacyjnego. Nie miało
    > to zresztą żadnego znaczenia gdyż raport Millera wykluczył wpływ generała na zd
    > arzenie. Niemniej jednak "zamachowcy" stale to wypominają, bo jest im to potrze
    > bne do odwracania uwagi od spraw zasadniczych - podobnie jak ciągłe przypominan
    > ie "czterech podejść", trzech karetek pogotowia i pisanie o brzozie koniecznie
    > z przymiotnikiem "pancerna".

    Sam widzisz, ostatnio komisja Laska w wystąpieniu w Gazecie Wyborczej potwierdziła obecność generała w kokpicie pomimo tego, że prokuratura nie jest w stanie potwierdzić jego obecności w kokpicie, nie mówiąc juz o negatywnych wynikach ekspertyz. A skoro, co nieco liznąłeś i znasz wartość dowodową takich rzeczy jak kontekst sytuacyjny, nie sądzisz że coś jest nie tak ze wskazywaniem winnych?

    > Bloger stanzag, który jest jednym z autorów rewelacji trotylowych podał sam, że
    > do badań w "renomowanej amerykanskiej uczelni" przekazał fragment pasa fotelow
    > ego z zespoloną (sklejoną?) z tym pasem bluzką damską. Ekspertyza tej uczelni w
    > skazała, że ślady "trotylu" znaleziono na pasie, ale już nie na bluzce. Bloger ...

    Nie znam gościa, ale w oparciu o informacje, które wyciekły z prokuratury, "ognisk" gdzie wykryto te środki było bardzo dużo na wraku. Mimo wszystko uważam, że najistotniejszy jest fakt rozbieżności pomiędzy tym co prokuratura zrobiła, a przynajmniej jej specjaliści, a tym co zrobiła komisja na podstawie analizy kilku próbek pochodzących najprawdopodobniej z grupy rzeczy osobistych, gdzie część tych próbek odrzucono - nie do końca rozumię dlaczego, ale to nie istotne.

    > Teraz wracajmy do pytania.
    > Jeśli komisja badała ślady z przedmiotów należących do pasażerów, a nie z wypos
    > ażenia samolotu to nie ma nic dziwnego w tym, że nie znaleziono tam "cząstek wy
    > sokoenergetycznych", tak jak nie znalazło ich laboratorium "renomowanej ameryka
    > ńskiej uczelni".

    Jak wspomniałeś, jeżeli badali przedmioty należące do pasażerów, to czy nie jest dziwne, że na pasach i fotelach (ogólnie w samolocie) znaleziono ślady, a ludzie, którzy mieli przedmioty typu parasolka, która musiała mieć kontakt z takimi miejscami w samolocie, chociażby przez kontakt dłoni z takim miejscem i parasolem, to jest nieco dziwne, że nie znaleziono śladów.

    > Tłumaczyć dalej, czy wystarczy?

    Jednak poproszę dalej.
  • maccard.3 01.03.13, 14:59
    aw2139 napisał:

    > Skoro masz doświadczenie w tej materii, więc jesteś w stanie odpowiedzieć mi na
    > pytanie. W nawiązaniu do raportu, który wykluczył jakąkolwiek obecność jakichk
    > olwiek materiałów wysokoenergetycznych, czy J. Bokszczanin mówiąc o zerowym błę
    > dzie urządzenia w rozpoznaniu trotylu w pozwiązaniu o odczyty z innych urządzeń
    > , które wskazywały obecność cząstek wysokoenergetycznych miał rację, czy nie?
    > I nie interesuje mnie w tym momencie, czy ma to znaczenie dowodowe w postępowan
    > iu sądowym, czy nie - o tym innym razem, jak ukażą się wyniki laboratoryjne.

    Kiedy widzisz, problem polega na tym, że ja się wypowiadam tylko o tym o czym mam pojęcie. Mogę więc mówić tylko o zasadach interpretacji wyników urządzenia z punktu widzenia prokuratury, Policji, sądów. Nie będę natomiast mówił o zasadach działania samego urządzenia, bo się na tym nie znam. To mniej więcej tak samo jak nie znam się na konstrukcji zegarka i na zasadzie jego działania, ale umiem odczytać godzinę i wiem jakie to ma znaczenie dla procesu.

    Dla organów śledczych/wymiaru sprawiedliwości wynik takiego urządzenia ma znaczenie wyłącznie przesiewowe. Bez potwierdzenia laboratoryjnego może być traktowane najwyżej jako poszlaka, a nie jako dowód. To właśnie starał się wyjaśnić prokurator.
    Gmyz natomiast ogłosił bezwarunkowo, że "znaleziono trotyl" - i na tym właśnie polega jego manipulacja, za którą moim zdaniem powinien przeprosić.

    > Sam widzisz, ostatnio komisja Laska w wystąpieniu w Gazecie Wyborczej potwierdz
    > iła obecność generała w kokpicie pomimo tego, że prokuratura nie jest w stanie
    > potwierdzić jego obecności w kokpicie, nie mówiąc juz o negatywnych wynikach ek
    > spertyz. A skoro, co nieco liznąłeś i znasz wartość dowodową takich rzeczy jak
    > kontekst sytuacyjny, nie sądzisz że coś jest nie tak ze wskazywaniem winnych?

    Po pierwsze to nie istnieje nic takiego jak "Komisja Laska", bo ten zespół ludzi nie został w żaden sposób ukonstytuowany. Podawanie czegoś takiego sugeruje jakoby ta "komisja" była oficjalnym organem państwowym, a tak nie jest.

    Po drugie, zespół Laska nie twierdzi z absolutną pewnością o obecności gen. Błasika w kokpicie. Uważa jedynie, że nie jest to wykluczone bo są elementy wskazujące, że tam był. Przeciwnie do zespołu Macierewicza, który twierdzi kategorycznie, że Błasika nie było bo nie rozpoznano jego głosu - przemilczając, że zarejestrowano wiele wypowiedzi, których nikomu nie udało się przypisać. Jeśli wnioskować z miejsca znalezienia zwłok Generała, to raczej w kokpicie był.

    Obecność, czy brak obecności gen. Błasika w kabinie pilotów (albo w drzwiach do niej) nie przesądza wcale o jego winie jak sugerujesz. Nie przesądza też jednak o jego niewinności. Najpierw należałoby bowiem ustalić czy Generał podjął jakiekolwiek działania związane z lądowaniem. Do ich podjęcia zaś nie była wcale potrzebna jego osobista obecność, bo móglby np. przekazać polecenia czy sugestie poprzez inną osobę. W tym więc leży pogrzebany pies, a nie w samej obecności czy nieobecności.

    > Nie znam gościa, ale w oparciu o informacje, które wyciekły z prokuratury, "ogn
    > isk" gdzie wykryto te środki było bardzo dużo na wraku. Mimo wszystko uważam, ż
    > e najistotniejszy jest fakt rozbieżności pomiędzy tym co prokuratura zrobiła, a
    > przynajmniej jej specjaliści, a tym co zrobiła komisja na podstawie analizy ki
    > lku próbek pochodzących najprawdopodobniej z grupy rzeczy osobistych, gdzie czę
    > ść tych próbek odrzucono - nie do końca rozumię dlaczego, ale to nie istotne.

    Bloger stanzag na Salonie24 to Stanisław Zagrodzki, kuzyn jednej z ofiar smoleńskich. Zapoznaj się z jego blogiem, będziesz wiedział więcej. Gdy ja zapytałem go o wnioski z wyników ekspertyzy "renomowanej amerykańskiej uczelni" odpowiedział, że "wie, ale nie może powiedzieć". Ciekawe kto nałożył na niego zakaz osobistego wnioskowania?

    Porównywanie sposobów pracy komisji ds. badania wypadków lotniczych i prokuratury nie ma najmniejszego sensu, bo to zupełnie odmienne organy kierujące się zupełnie innymi zasadami i mające zupełnie inne cele działania. Eksperci w sprawach komunikacyjnych (drogowych, kolejowych) też pracują zupełnie inaczej niż organy śledcze i nie wykonują wielu rzeczy jakie dla organów śledczych są niezbędne. Analogicznie działają też inspektorzy bhp, budowlani i każdy bez wyjątku ekspert ustalający przyczyny tragicznego zdarzenia dla uniknięcia ich w przyszłości. Prokurator ma zaś ustalić czy zawiniła jakaś osoba i udowodnić jej winę. Dlatego pracuje dokładniej i "głębiej".

    > Jak wspomniałeś, jeżeli badali przedmioty należące do pasażerów, to czy nie jes
    > t dziwne, że na pasach i fotelach (ogólnie w samolocie) znaleziono ślady, a lud
    > zie, którzy mieli przedmioty typu parasolka, która musiała mieć kontakt z takim
    > i miejscami w samolocie, chociażby przez kontakt dłoni z takim miejscem i paras
    > olem, to jest nieco dziwne, że nie znaleziono śladów.

    Po pierwsze to pasażerowie wsiadający w Afganistanie, w czasie lotu nie trzepali swoich ubrań, ani nie tarzali się po podłodze. Aż tyle "małpek" tam chyba nie było. Dlatego nie jest dziwne, że ślady naniesione przez nich pozostały tylko w miejscach z jakimi mieli bezpośredni kontakt. Im dłużej ten kontakt trwał tym większa była możliwość utrwalenia się śladu. Trwałość śladu zależy też od powierzchni na jakiej pozostaje, można go wykryć znacznie później na powierzchniach podatnych, a krócej na niepodatnych - na niektórych być może wcale się nie osadziły.

    Trwałość śladu zależy również od warunków w jakich się utrzymuje. Po każdym locie samolot był sprzątany, a co jakiś czas nawet zmywany wewnątrz. Przecież to maszyna VIP więc chyba dziwnym byłoby gdyby było w niej brudno, prawda? Dlatego ślady mogły z niektórych miejsc, zwłaszcza z tych niepodatnych powierzchni, zostać usunięte aż do niewykrywalności.
    O ile pamiętam mówiono, że najwięcej śladów znaleziono na fotelach. Nie przypominam sobie aby w ogóle wspominano o jakichś innych miejscach. Zakładając, że doniesienia są ścisłe to uważam całą rzecz za zupełnie naturalną, iż na chropowatych, chłonnych tkaninach obić siedzeniowych i na pasach bezpieczeństwa utrwaliły się ślady naniesione z mundurów wcześniejszych pasażerów, a nie ma ich w innych miejscach. Jednocześnie też nie widzę nic dziwnego, że ślady z siedzeń nie zostały przeniesione na niektóre rzeczy kolejnych pasażerów. Zwłaszcza, że mówimy o ilościach jonowych.


    --
    Hel mógł być rozpylony przez Iła-76. Po katastrofie mógł opaść i osadzić się na ciałach ofiar i ubraniu, np. mankietach[...]To hipoteza naukowa.

    mec Rafał Rogalski
  • aw2139 01.03.13, 15:41
    maccard.3 napisał:

    > Kiedy widzisz, problem polega na tym, że ja się wypowiadam tylko o tym o czym m
    > am pojęcie. Mogę więc mówić tylko o zasadach interpretacji wyników urządzenia z
    > punktu widzenia prokuratury, Policji, sądów. Nie będę natomiast mówił o zasada
    > ch działania samego urządzenia, bo się na tym nie znam. To mniej więcej tak sam
    > o jak nie znam się na konstrukcji zegarka i na zasadzie jego działania, ale umi
    > em odczytać godzinę i wiem jakie to ma znaczenie dla procesu.

    W zaistniałej sytuacji możemy przyjąć, że gość który zna urządzenie, zna jego zasadę działania i stopień poprawności działania na podstawie dokumentacji technicznej i zapewnej przeprowadzonej certyfikacji, może mieć rację nazywając rzeczy po imieniu, że trotyl to trotyl. I chyba jesteśmyt zgodni co do tego.

    > Gmyz natomiast ogłosił bezwarunkowo, że "znaleziono trotyl" - i na tym właśnie
    > polega jego manipulacja, za którą moim zdaniem powinien przeprosić.

    Wydaje mi się, że jako dziennikarz sprawdził tą informację, nawet była podniesiona sprawa Seremeta, który nie zaprzeczył. Zgodnie z tym co ujawniono po tej "sensacji" chyba nie ma za co przepraszać, zwłąszcza że na posiedzeniu komisji sprawiedliwości temat został poruszony i nawet prokurator Szeląg potwierdził fakt, że coś jest na rzeczy.

    > Po pierwsze to nie istnieje nic takiego jak "Komisja Laska", bo ten zespół ludz
    > i nie został w żaden sposób ukonstytuowany. Podawanie czegoś takiego sugeruje j
    > akoby ta "komisja" była oficjalnym organem państwowym, a tak nie jest.

    Masz rację, co do komisji Laska było to swoistego rodzaju uproszczenie, ale byli to członkowie komisji Millera.

    > Po drugie, zespół Laska nie twierdzi z absolutną pewnością o obecności gen. Bła
    > sika w kokpicie. Uważa jedynie, że nie jest to wykluczone bo są elementy wskazu
    > jące, że tam był. Przeciwnie do zespołu Macierewicza, który twierdzi kategorycz
    > nie, że Błasika nie było bo nie rozpoznano jego głosu - przemilczając, że zarej
    > estrowano wiele wypowiedzi, których nikomu nie udało się przypisać. Jeśli wnios
    > kować z miejsca znalezienia zwłok Generała, to raczej w kokpicie był.

    Wszystko OK, tylko nie zastanawia Ciebie fakt, że jak historia jednego generała była nie do podtrzymania, właśnie ten Lasek dorzucił drugiego generała na podstawie kontekstu sytuacyjnego, który sam w sobie był chorym założeniem na zbudowanie tezy o wywieranie pośrednich nacisków. Moim zdaniem tutaj zupełnie nic się nie zgadza, a historia obiegła cały świat.

    > Obecność, czy brak obecności gen. Błasika w kabinie pilotów (albo w drzwiach do
    > niej) nie przesądza wcale o jego winie jak sugerujesz. Nie przesądza też jedna
    > k o jego niewinności. Najpierw należałoby bowiem ustalić czy Generał podjął jak
    > iekolwiek działania związane z lądowaniem. Do ich podjęcia zaś nie była wcale p
    > otrzebna jego osobista obecność, bo móglby np. przekazać polecenia czy sugestie
    > poprzez inną osobę. W tym więc leży pogrzebany pies, a nie w samej obecności c
    > zy nieobecności.

    Komisja w tej sprawie nie zrobiła zupełnie nic, aby rzetelnie wyjaśnić ten wątek, tylko bez skrupułów dopasowali sobie wypowiedzi do generała, jednocześnie burząc współpracę w załodze. Jednym zdaniem ekspertyzy sobie, komisja sobie, aby tylko potwierdzić założone wcześniej tezy.

    > Bloger stanzag na Salonie24 to Stanisław Zagrodzki, kuzyn jednej z ofiar smoleń
    > skich. Zapoznaj się z jego blogiem, będziesz wiedział więcej. Gdy ja zapytałem
    > go o wnioski z wyników ekspertyzy "renomowanej amerykańskiej uczelni" odpowiedz
    > iał, że "wie, ale nie może powiedzieć". Ciekawe kto nałożył na niego zakaz osob
    > istego wnioskowania?

    Poczytam.

    > Porównywanie sposobów pracy komisji ds. badania wypadków lotniczych i prokuratu
    > ry nie ma najmniejszego sensu, bo to zupełnie odmienne organy kierujące się zup
    > ełnie innymi zasadami i mające zupełnie inne cele działania. Eksperci w sprawac
    > h komunikacyjnych (drogowych, kolejowych) też pracują zupełnie inaczej niż orga
    > ny śledcze i nie wykonują wielu rzeczy jakie dla organów śledczych są niezbędne
    > . Analogicznie działają też inspektorzy bhp, budowlani i każdy bez wyjątku eksp
    > ert ustalający przyczyny tragicznego zdarzenia dla uniknięcia ich w przyszłości
    > . Prokurator ma zaś ustalić czy zawiniła jakaś osoba i udowodnić jej winę. Dlat
    > ego pracuje dokładniej i "głębiej".

    Moim zdaniem komisja, która bada tak istotną katastrofę lotniczą powinna dopełnić najwyższej staranności, aby informacje umieszczone w raporcie same siebie broniły i nie dawały podstaw do spekulacji, Tutaj stało się z goła inaczej. Posunę się nawet do stwierdzenia, że kłamano w raporcie. Czy w takiej sytuacji tacy ludzie powinni dalej pracować w takich instytucjach, gdy poświadczyli nieprawdę na rządowym dokumencie?!

    > Po pierwsze to pasażerowie wsiadający w Afganistanie, w czasie lotu nie trzepal
    > i swoich ubrań, ani nie tarzali się po podłodze. Aż tyle "małpek" tam chyba nie
    > było. Dlatego nie jest dziwne, że ślady naniesione przez nich pozostały tylko
    > w miejscach z jakimi mieli bezpośredni kontakt. Im dłużej ten kontakt trwał tym
    > większa była możliwość utrwalenia się śladu. Trwałość śladu zależy też od powi
    > erzchni na jakiej pozostaje, można go wykryć znacznie później na powierzchniach
    > podatnych, a krócej na niepodatnych - na niektórych być może wcale się nie osa
    > dziły.

    Skoro tak, to ubrania ofiar powinny też posiadać takie ślady, a nigdzie się nie natknąłem na takie badania, wręcz przeciwnie spotkałem się kiedyś ze stwierdzeniem, że rzeczy, które otrzymały rodziny ofiar były wręcz wyjałowione. A jak czytam to co mówi Miller, albo czego nie mówi i czytam na jakiej podstawie wykluczono obecność materiałów wybuchowych, chyba sam przyznasz, że jest to mało wiarygodne.

    > Trwałość śladu zależy również od warunków w jakich się utrzymuje. Po każdym loc
    > ie samolot był sprzątany, a co jakiś czas nawet zmywany wewnątrz. Przecież to m
    > aszyna VIP więc chyba dziwnym byłoby gdyby było w niej brudno, prawda? Dlatego
    > ślady mogły z niektórych miejsc, zwłaszcza z tych niepodatnych powierzchni, zos
    > tać usunięte aż do niewykrywalności.
    > O ile pamiętam mówiono, że najwięcej śladów znaleziono na fotelach. Nie przypom
    > inam sobie aby w ogóle wspominano o jakichś innych miejscach. Zakładając, że do
    > niesienia są ścisłe to uważam całą rzecz za zupełnie naturalną, iż na chropowat
    > ych, chłonnych tkaninach obić siedzeniowych i na pasach bezpieczeństwa utrwalił
    > y się ślady naniesione z mundurów wcześniejszych pasażerów, a nie ma ich w inny
    > ch miejscach. Jednocześnie też nie widzę nic dziwnego, że ślady z siedzeń nie z
    > ostały przeniesione na niektóre rzeczy kolejnych pasażerów. Zwłaszcza, że mówim
    > y o ilościach jonowych.

    Niby tak, ale chyba nie było tego wcale tak mało, skoro wykryły to urządzenia przenośne. Zastanawia mnie inna rzecz. Czy wcześniej podczas badania wraku ktoś dosłownie olał sprawę i poświadczył nieprawdę w rządowym dokumencie biorąc za to wynagrodzenie, czy tak jak mówi E. Klich - nie badali wraku, nawet jeżeli tam chodzili to i tak nic to nie dało. W wywiadzie dodał, że szef grupy technicznej w czerwcu 2010r. przedstawił wyniki badań wraku przekazane przez rosjan.
    Musisz przyznać, że jest to dziwne?
  • maccard.3 01.03.13, 17:59
    aw2139 napisał:

    > W zaistniałej sytuacji możemy przyjąć, że gość który zna urządzenie, zna jego z
    > asadę działania i stopień poprawności działania na podstawie dokumentacji techn
    > icznej i zapewnej przeprowadzonej certyfikacji, może mieć rację nazywając rzecz
    > y po imieniu, że trotyl to trotyl. I chyba jesteśmyt zgodni co do tego.

    A skąd nagle tyle zaufania do oficjalnych informacji? Ja tam wiem tylko tyle, że jak występuje przedstawiciel producenta urządzenia, to nie spodziewam się usłyszeć w pierwszych słowach: Przepraszamy, nasze urządzenie jest do kitu.

    Dodatkowo mogę powiedzieć, wstępne badania przesiewowe czasem nie uzyskiwały potwierdzenia laboratoryjnego. Rzadko, ale takie rzeczy się zdarzały. Fakt, że nie pamiętam czy akurat na urządzeniu takiej produkcji. Pamiętam natomiast, że instrumenty idealne i zawsze bezbłędne w naturze nie występują.

    > Wydaje mi się, że jako dziennikarz sprawdził tą informację, nawet była podniesi
    > ona sprawa Seremeta, który nie zaprzeczył. Zgodnie z tym co ujawniono po tej "s
    > ensacji" chyba nie ma za co przepraszać, zwłąszcza że na posiedzeniu komisji sp
    > rawiedliwości temat został poruszony i nawet prokurator Szeląg potwierdził fakt
    > , że coś jest na rzeczy.

    Między "coś jest na rzeczy", a "na pewno tak było" jest wielka różnica. Tak jak jest różnica między dziennikarzem, a gmyzem.

    > Masz rację, co do komisji Laska było to swoistego rodzaju uproszczenie, ale byl
    > i to członkowie komisji Millera.

    Nie są oficjalnie ustanowieni i reprezentują wyłącznie własne opinie. Warto o tym pamiętać, tak jak warto pamiętać, że zespół Macierewicza jest ustanowiony i eksperci są finansowani przez tylko jedną partię polityczną zainteresowaną jednym konkretnym wynikiem.

    > Wszystko OK, tylko nie zastanawia Ciebie fakt, że jak historia jednego generała
    > była nie do podtrzymania, właśnie ten Lasek dorzucił drugiego generała na pods
    > tawie kontekstu sytuacyjnego, który sam w sobie był chorym założeniem na zbudow
    > anie tezy o wywieranie pośrednich nacisków. Moim zdaniem tutaj zupełnie nic się
    > nie zgadza, a historia obiegła cały świat.

    Uważam, że Laskowi chodziło bardziej o podkreślenie absurdalnego wniosku, że skoro nie zidentyfikowano głosu Błasika to na pewno go tam nie było, w kontekście tego że nagrało się wiele wypowiedzi niezidentyfikowanych, w tym coś co wskazuje na witanie się z co najmniej dwoma generałami. Lasek odmierzył po prostu taka miarą, jaką jemu mierzyli.


    > Komisja w tej sprawie nie zrobiła zupełnie nic, aby rzetelnie wyjaśnić ten wąte
    > k, tylko bez skrupułów dopasowali sobie wypowiedzi do generała, jednocześnie bu
    > rząc współpracę w załodze. Jednym zdaniem ekspertyzy sobie, komisja sobie, aby
    > tylko potwierdzić założone wcześniej tezy.

    Komisja Millera nic więcej zrobić nie mogła gdyż szukała jedynie bezpośrednich przyczyn katastrofy. W chwili gdy stwierdziła, że gen, Błasik w żaden sposób się do niej nie przyczynił sama siebie zastopowała. Dalsze drążenie tej kwestii przez komisję byłoby przekroczeniem kompetencji, bo komisja nie może szukać winy w znaczeniu podmiotowym. Od tego jest prokuratura.

    > Moim zdaniem komisja, która bada tak istotną katastrofę lotniczą powinna dopełn
    > ić najwyższej staranności, aby informacje umieszczone w raporcie same siebie br
    > oniły i nie dawały podstaw do spekulacji, Tutaj stało się z goła inaczej. Posun
    > ę się nawet do stwierdzenia, że kłamano w raporcie. Czy w takiej sytuacji tacy
    > ludzie powinni dalej pracować w takich instytucjach, gdy poświadczyli nieprawdę
    > na rządowym dokumencie?!

    Które informacje się nie bronią? Chyba że za podważenie raportu uważasz film Biniendy, który wciąż broni dostępu do tego co właściwie liczył? Jeśli tak, to nie ma w zasadzie o czym dalej mówić.
    Komisji Millera nie interesowało co się stało "za brzozą" bo to nie były już przyczyny, ale skutki katastrofy. Dlatego wszelkie wywody metalurgiczno-wybuchowe nijak się mają do pracy Millera i niczego nie podważają. Z grubsza polegają zreszta na tym, że wyszukuje się najdrobniejsze elementy i z nich buduje kolejne "teorie" nie zważając, że często zaprzeczają one innym metalurgiczno - wybuchowym objawieniom.

    Ostatnio pojawiła się kolejna eureka, że pasażerowie musieli zginąć bo salonka została przebudowana i przez to nie mogli lecieć dwoma samolotami. Wyznawcy nawet nie zauwazyli znajdującego się w tym samym tekście wyjaśnienia, że to kancelaria Prezydenta Kaczyńskiego od początku zakładała lot jednym samolotem, żeby wszyscy wespół-wzespół wystąpili "u boku" Prezydenta.

    > Skoro tak, to ubrania ofiar powinny też posiadać takie ślady, a nigdzie się nie
    > natknąłem na takie badania, wręcz przeciwnie spotkałem się kiedyś ze stwierdze
    > niem, że rzeczy, które otrzymały rodziny ofiar były wręcz wyjałowione. A jak cz
    > ytam to co mówi Miller, albo czego nie mówi i czytam na jakiej podstawie wykluc
    > zono obecność materiałów wybuchowych, chyba sam przyznasz, że jest to mało wiar
    > ygodne.

    Do cholery, czy ty myślisz, że te ślady zostały namalowane grubą warstwą? Przecież od początku były to ilości jonowe! Później przy każdym sprzątaniu, odkurzaniu, normalnym użytkowaniu stopniowo zanikały. Po jakimś czasie szanse na ich przeniesienie na inną powierzchnię zmniejszały się aż do zera, choć wciąż mogły być wykryte na pierwotnym podłożu.
    Przecież takie same ślady znaleziono w Tupolewie 102, który nigdzie nie wybuchł! A też woził żołnierzy z Afganistanu.

    > Niby tak, ale chyba nie było tego wcale tak mało, skoro wykryły to urządzenia p
    > rzenośne. Zastanawia mnie inna rzecz. Czy wcześ

    Te urządzenia przenośne wychwytują i liczą jony, czyli cząstki które wstępnie są przez urządzenie jonizowane, aby następnie można wymusić ich przejście przez pole kontrolne. Ta niezwykła czułość to ich wielka zaleta, ale jednocześnie może dochodzić do pomyłek. Dlatego uważa się jedynie za instrumenty przesiewowe.
  • 1normalnyczlo.w.i.e.k 01.03.13, 23:12
    maccard.3 napisał: Warto o tym pamiętać, tak jak warto pamiętać, że zespół Macierewicza jest ustanowiony i eksperci są finansowani przez tylko jedną partię polityczną zainteresowaną jednym konkretnym wynikiem.

    ---> bo zainteresowani są jednym konkretnym wynikiem: Jak walnęło to urwało i wsie pogibli!

    > Uważam, że Laskowi chodziło bardziej o podkreślenie absurdalnego wniosku, że skoro nie zidentyfikowano głosu Błasika to na pewno go tam nie było ...

    ---> Nie poddano badaniom prawie żadnych dowodów, z których większość zniszczono, ale wykluczenie możliwości awarii samolotu lub zamachu, wcale nie uznałeś za absurdalny wniosek. Tylko kompletny kretyn albo opłacany sługus może tak rozumować!
    Ty nawet nie wiesz, że aby WYKLUCZYĆ ewentualność awarii lub zamachu należy NAJPIERW sprawdzić WSZYSTKIE elementy samolotu! Pazerność zlasowała wam mózgi, skoro tego nie rozumiecie!

    > nagrało się wiele wypowiedzi niezidentyfikowanych, w tym coś co wskazuje na witanie się z co najmniej dwoma generałami

    ---> Jeden z mikrofonów jest zamontowany tuż przy drzwiach do kokpitu, więc ściągał rozmowy nie tylko z korytarza, ale i z salonek! Ale skąd o tym mogą wiedzieć amatorzy tacy jak ty ... A ten wasz słynny "kontekst" wprost mówi - oczywiście ludziom mającym normalnie pracujące mózgi - że słowo: Siadajcie, nie mogło paść w kokpicie, bo tam NIE MA GDZIE USIĄŚĆ!!!

    > Lasek odmierzył po prostu taka miarą, jaką jemu mierzyli.

    ---> Maciej Lasek jest kłamcą i oszustem - tylko taką miarą można go mierzyć!

    > Komisja Millera nic więcej zrobić nie mogła gdyż szukała jedynie bezpośrednich przyczyn katastrofy.

    ---> Kłamiesz i to bezczelnie!
    Komisja Millera w żadnym momencie nie szukała bezpośrednich przyczyn katastrofy a często działała wprost przeciwnie z zamiarem ukrycia takich przyczyn!
    Gdyby chciała rzeczywiście szukać takich przyczyn, to zamiast rozpowszechniania kłamstw i bzdur w mediach przez członków tej komisji, łącznie z jej szefem, zajmowaliby się wyjaśnianiem tego, co się działo z samolotem od momentu podania komendy odchodzenia na drugi krąg, przez Dowódcę, dlaczego samolot zamiast się wznosić z lotu poziomego, zaczął gwałtownie opadać!
    Tylko kłamcy i oszuści - łącznie z tobą i innymi "absurdellami" czy artymowiczami - wmawiali, że samolot nie leciał przez pewien czas poziomo na wysokości decyzji, czyli na 100 metrach!
    Odczyty pokazują, że samolot z wysokości kręgu, 500 metrów, znajdując się w odległości 10 km od początku pasa, zszedł łagodnie, z prędkością pionową ok. 3 m/s, do wysokości 100 metrów! Nie było żadnego "gonienia ścieżki", jak to wmawiacie a tym bardziej nie było cyrkowych popisów latania równolegle do ukształtowania terenu, bo ani nie ma takiej fizycznej możliwości, ani nie ma zapisów potwierdzających wykonywanie takich decyzji przez załogę! Były wykonywane jedynie działania zgodne ze standardową procedurą obowiązująca przy schodzeniu warunkowym na wysokość decyzji!
    I tego nie zakłamiecie i nie ukryjecie!

    --
    inteligencja zastępcza, autorytety zastępcze - co jeszcze nam fundowano przez 16 lat
  • absurdello 05.03.13, 17:33
    > ---> bo zainteresowani są jednym konkretnym wynikiem: Jak walnęło to urwało i wsie
    > pogibli!

    Pytanie co samolot robił na wysokości koron drzew skoro:

    - a powinien być na wysokości ~ 100m

    - drugi pilot prawidłowo przeczytał wysokość decyzyjną 100m ... i nie padły żadne komendy
    dotyczące odejścia.

    - samolot NIE PRZESZEDŁ do lotu poziomego na 100m skoro TAWS37, ok. 5s po wypowiedzi
    2 pilota "Odchodzimy" zanotował Z WARIOMETRU DOWÓDCY, prędkość zniżania -7.65m/s,
    a dodatkowo zapisy przeciążenia nie wskazują na hamowanie opadania w okolicy 100m dla
    wyrównania lotu.

    > Ty nawet nie wiesz, że aby WYKLUCZYĆ ewentualność awarii lub zamachu nal
    > eży NAJPIERW sprawdzić WSZYSTKIE elementy samolotu! Pazerność zla
    > sowała wam mózgi, skoro tego nie rozumiecie!

    Wystarczy, że sprawdzono silniki, że pracowały do końca (patrz notatki od 660 strony załącznika technicznego nr 4 do raportu Millera). Zapisy urządzeń rejestrujących: polskiego, rosyjskich i amerykańskich też nie wskazują na awarię samolotu w locie PRZED uderzeniem w brzozę. Po brzozie samolot był niesterowny na skutek asymetrii skrzydeł, uszkodzenia części powierzchni sterujących i rozszczelnienia trzech instalacji hydraulicznych co musiało pociągnąć za sobą obniżenie zdolności sterowniczych nieuszkodzonych powierzchni sterujących. Sygnalizacja spadku ciśnienia w instalacjach hydraulicznych działa poniżej
    100 kG/cm2 podczas gdy ciśnienie robocze 230 kG/cm2, czyli siły sterujące sterami mogą spaść o połowę a sygnalizacja jeszcze nie zadziała.


    > ---> Jeden z mikrofonów jest zamontowany tuż przy drzwiach do kokpitu, więc
    > ściągał rozmowy nie tylko z korytarza, ale i z salonek!

    TO JEST NIEPRAWDA ! Mikrofon nie jest przy drzwiach tylko na wysokości oparcia fotela drugiego pilota

    __M1___M2__ <- mikrofony zbierające pilotów i nawigatora
    P1________P2 < - piloci
    _____N_____M3 <- nawigator i trzeci mikrofon zbierający głos mechanika
    _________ME <--- mechanik
    ___|___|____

    Przedsionek wejścia dla pilotów (2.5m długości) - tu są rozkładane foteliki
    ________|__|_

    Salonka prezydenta

    _____|____|_____

    Salonka VIP1

    Ze względu na nieosiowość przejścia pomiędzy przedsionkiem wejścia pilotów i
    salonką prezydenta oraz dalej do pierwszego salonika VIP, szanse wyłapania czegoś nawet z salonki prezydenta są raczej małe, szczególnie, że podano, że te mikrofony mają zasięg ok. 4.5m.
    Dodatkowo w osi mikrofonu M3 siedzi mechanik pokładowy, więc ogranicza on zasięg tego mikrofonu jako naturalna przeszkoda dla dźwięku.

    Osoby dodatkowe (nagrane) mogły być:

    - jedna za plecami dowódcy, tam jest rozkładane krzesełka

    - inne na krzesełkach zamontowanych w przedsionku wejścia dla pilotów, to jest 2.5m przestrzeń pomiędzy ścianką gdzie są drzwi do kokpitu (umieszczone w osi samolotu) i ścianką saloniku prezydenta (drzwi do saloniku są przesunięte w prawo od osi samolotu)

    Tym nie mniej skoro stewardessa wcześniej zgłosiła, że "pokład gotowy do lądowania", to wszyscy powinni byli siedzieć w części pasażerskiej i mieć zapięte pasy, a nie przebywać w przedsionku, gdzie NIE MA FOTELI a tylko rozkładane krzesełka montowane w ścianach.

    > ---> Maciej Lasek jest kłamcą i oszustem - tylko taką miarą można go mierzyć!

    Przypominam ci, że to co piszesz jest pomówieniem i możesz podpaść pod zarzuty prokuratorskie.


    > Gdyby chciała rzeczywiście szukać takich przyczyn, to zamiast rozpowszechniania
    > kłamstw i bzdur w mediach przez członków tej komisji, łącznie z jej szefem, za
    > jmowaliby się wyjaśnianiem tego, co się działo z samolotem od momentu podania k
    > omendy odchodzenia na drugi krąg, przez Dowódcę, dlaczego samolot zamiast się w
    > znosić z lotu poziomego, zaczął gwałtownie opadać!

    NIE KŁAM !


    a) Dowódca nie wydał żadnej komendy, a w szczególności nie ma tam "Odchodzimy na
    drugie" - głuchym możesz to wmawiać, podobnie jak komisja.

    b) TAWS37 był na wysokości 59m nad poziomem pasa czyli 41m PONIŻEJ WYSOKOŚCI
    DECYZYJNEJ, a jeszcze nie padło "Odchodzimy" (czyjekolwiek nawet zakładając, że
    dowódca coś burknął pod nosem.)

    c) Komenda "Odchodzimy" drugiego pilota, jedyna czytelna na nagraniach, padła
    na wysokości ok. 29m nad poziomem lotniska i 76m nad poziomem ziemi, bo
    w miejscu gdzie padła teren jest ok. 47m poniżej poziomu pasa

    Nawigator czytał z radiowysokościomierza, który mierzy odległość samolotu od terenu bezpośrednio pod nim. Jeżeli samolot leci nad podnoszącym się zboczem, to wskazania
    RW opadają szybciej niż by to wynikało z prędkości pokazywanej przez wariometr mierzący tylko opadanie samolotu w powietrzu z prędkości zmian ciśnienia.

    SAMOLOT|<-- tę odległość mierzy RW -->|TEREN
    ----Vsam---->________________________<---Vter

    Samolot opada z prędkością Vsam i tę pokazuje wariometr.

    Teren podnosi się z prędkością Vter (zależną od nachylenie zbocza i prędkości poziomej samolotu)

    Samolot zbliża się do ziemi z prędkością Vsam+Vter i z taką prędkością opada
    wskazówka radiowysokościomierza, co daje wrażenie spadania samolotu choć
    w rzeczywistości on wcale nie przyspieszył opadania, a nawet zaczął już hamować opadanie.

    Vsam = SINK RATE w logach TAWS-a

    Vsam+Vter=CLOSURE RATE w logach TAWS-a.



    > Tylko kłamcy i oszuści - łącznie z tobą i innymi "absurdellami" czy artymowicza
    > mi - wmawiali, że samolot nie leciał przez pewien czas poziomo na wysokości decyzji,
    > czyli na 100 metrach!

    Ale z ciebie DOOPEK i NIEUK

    > Odczyty pokazują, że samolot z wysokości kręgu, 500 metrów, znajdując się
    >w odległości 10 km od początku pasa, zszedł łagodnie, z prędkością pionową
    > ok. 3 m/s
    , do wysokości 100 metrów!

    ALEŻ TY KŁAMIESZ, NAWET NIE CZYTAŁEŚ ZAPISÓW A NAWET NIE ZNASZ FIZYKI.

    Samolot lecący 280km/h od 10km do 2.35km gdzie był odczyt 100m drugiego pilota, leci ten odcinek:

    t = 3600s*(10km-2.35km)/280km/h=98,36s

    opadając "łagodnie" 3m/s na tej odległości byłby na wysokości:

    500m - 98.36s * 3m/s ~ 205m

    Na progu pasa, gdzie powinien być nominalnie na 15m, samolot byłby na wysokości:

    t1=3600s*(10k/280km/h)=128,6s

    Hprogu=500m-3m/s*128.6s=114.3m czyli 100m za wysoko.

    TY PO PROSTU NIE MASZ NIC DO POWIEDZENIA, WIĘC CHODZISZ I PLUJESZ :(((


    >
    , jak to wmawiacie a tym bardziej nie było cyrkowych popisów latania równol
    > egle do ukształtowania terenu, bo ani nie ma takiej fizycznej możliwości, ani n
    > ie ma zapisów potwierdzających wykonywanie takich decyzji przez załogę! Były wy
    > konywane jedynie działania zgodne ze standardową procedurą obowiązująca przy sc
    > hodzeniu warunkowym na wysokość decyzji!

    NIE PIER.... standardowa procedura nakazuje przelot nad DRL na wysokości 300m, a nie 400m (7 kwietnia) czy 420m (10 kwietnia) KŁAMCZUSZKU NIEDOUCZONY.

    > I tego nie zakłamiecie i nie ukryjecie!

    I ty też nie zakłamiesz


  • 1normalnyczlo.w.i.e.k 05.03.13, 19:29
    absurdello napisał: Przypominam ci, że to co piszesz jest pomówieniem i możesz podpaść pod zarzuty prokuratorskie.

    ---> Maciej Lasek jest kłamcą i oszustem - tylko taką miarą można go mierzyć!
    Zapominasz, absurdello, że to ty bronisz kłamców, oszustów, zdrajców ... a więc to ty się obawiaj, że kiedyś tam trafisz i będziesz musiał się tłumaczyć, jakie profity czerpałeś tak się POdląc!

    No i przypominam, ci, że takie i podobne rzeczy na temat tych oszustów powiedziałem juz setki razy i podtrzymuję nadal:
    Szef PKBWL dr Maciej Lasek jest kłamcą i oszustem
    Czy mam ich Pesele podać, by było jednoznacznie wiadome o kogo chodzi???

    Co do mikrofonów, to daj już sobie spokój, bo kompletnie nie znasz się jak one działają ... albo tylko tyle wiesz, ile trzeba by w sprawie mataczyć ...

    No i skończ z tego typu bzdurami, które wypisujesz:

    "Pytanie co samolot robił na wysokości koron drzew skoro:
    - a powinien być na wysokości ~ 100m
    - drugi pilot prawidłowo przeczytał wysokość decyzyjną 100m ... i nie padły żadne komendy
    dotyczące odejścia.
    - samolot NIE PRZESZEDŁ do lotu poziomego na 100m skoro TAWS37, ok. 5s po wypowiedzi
    2 pilota "Odchodzimy" zanotował Z WARIOMETRU DOWÓDCY, prędkość zniżania -7.65m/s, "


    ---> NIE MA pytania co robił samolot na wysokości koron drzew, dopóki nie padnie wyczerpująca odpowiedź, dlaczego samolot, lecący na 100 metrach zamiast - po wykonaniu komendy wydanej przez Dowódcę: "Odchodzimy" - się wznosić zaczął gwałtownie opadać!!!
    Słowa 2 pilota padają PÓŹNIEJ a więc NIE MAJĄ ZNACZENIA z punktu widzenia szukania przyczyn tego co się stało WCZEŚNIEJ!!!

    W celu mataczenia, usiłujesz skutkami tłumaczyć przyczyny!
    Nie dlatego samochód wpadł w poślizg bo wpadł w poślizg, ale dlatego, że np. było ślisko z powodu rozlanego oleju lub "szklanki" na drodze!
    Ty i reszta oszustów, tłumaczy podobnie: Samolot znalazł się za blisko drzew bo leciał za nisko ... Ale już, dlaczego leciał za nisko, to albo wcale nie chcecie sprawdzać albo kłamiecie, że piloci byli samobójcami!

    "Wystarczy, że sprawdzono silniki, że pracowały do końca (patrz notatki od 660 strony załącznika technicznego nr 4 do raportu Millera)."

    ---> Można powiedzieć: Papier wszystko zniesie!
    Można też powiedzieć: Silniki pracowały do końca rejestracji. A jeśli rejestracja skończyła się przed uderzeniem w ziemię, to najpierw zapytajmy dlaczego rejestracja zakończyła się przed kontaktem z ziemią.
    Być może powód był bardzo prosty:
    Rejestratory rejestrowały pracę silników dopóty, dopóki miały zasilanie.
    Silniki przestały pracować, bo się np. zepsuły lub zostały uszkodzone, więc ostatnim zapisem rejestratorów, przed odcięciem zasilania, był zapis pracujących silników!!! Logiczne!

    No i można postawić także pytanie:
    Jakim cudem może, wirujący z ogromną prędkością wirnik, przetrwać nie uszkodzony, jeśli zostanie gwałtownie zatrzymany w momencie kontaktu z podłożem ... A skoro jednak przetrwał cały, to oznacza, że silnik został uszkodzony (wyłączony) wcześniej! Logiczne?

    --
    inteligencja zastępcza, autorytety zastępcze - co jeszcze nam fundowano przez 16 lat
  • aw2139 04.03.13, 10:24
    Skoro mówi o tym gość, który posiada specjalistyczna wiedzę w tym zakresie, można uznać, że się na tym zna.
    Nie zmienia to faktu, że ślady materiałów zostały wykryte, a informacje które wypłynęły po publikacji "wybuchowego artykułu" tylko to potwierdzają i nie da się już sprawy zamieść pod dywan. A skoro ślady wykryto na tym i bliźniaczym samolocie, tym bardziej śladowe ilości powinny być na ubraniach, które miały bezpośrednią styczność z siedzeniami przez prawie 2 godziny.
  • aw2139 01.03.13, 15:49
    Jeszcze jeden istotny fakt, który pominąłem, mianowicie miejsce znalezienia ciała generała nie jest dowodem na fakt bycia w kokpicie, czy nawet jego pobliżu. W innym przypadku musielibyśmy założyć, że wszystkie ciała kóre znaleziono w tym sektorze były w kokpicie, albo jego bezpośredniej bliskości, ale czy to jest uprawnione założenie, czy manipulacja?!
  • maccard.3 01.03.13, 18:05
    aw2139 napisał:

    > Jeszcze jeden istotny fakt, który pominąłem, mianowicie miejsce znalezienia cia
    > ła generała nie jest dowodem na fakt bycia w kokpicie, czy nawet jego pobliżu.
    > W innym przypadku musielibyśmy założyć, że wszystkie ciała kóre znaleziono w ty
    > m sektorze były w kokpicie, albo jego bezpośredniej bliskości, ale czy to jest
    > uprawnione założenie, czy manipulacja?!

    Może jednak da się z tego wnioskować skoro z tego samego faktu środowiska zamachowe wysnuły kategoryczną konkluzję, że Generała w kokpicie nie było, bo nie leżał tam gdzie piloci. Tymczasem obok niego leżał nawigator, który normalnie w kokpicie zajmuje pozycję z tyłu, tam gdzie ewentualnie może stanąć "gość".

    Z całą pewnością więc nie jest to sytuacja pozwalająca twierdzić, że "wykluczono obecność gen. Błasika w kokpicie".


    --
    Hel mógł być rozpylony przez Iła-76. Po katastrofie mógł opaść i osadzić się na ciałach ofiar i ubraniu, np. mankietach[...]To hipoteza naukowa.

    mec Rafał Rogalski
  • maccard.3 04.03.13, 07:48
    aw2139 napisał:

    > Jeszcze jeden istotny fakt, który pominąłem, mianowicie miejsce znalezienia cia
    > ła generała nie jest dowodem na fakt bycia w kokpicie, czy nawet jego pobliżu.
    > W innym przypadku musielibyśmy założyć, że wszystkie ciała kóre znaleziono w ty
    > m sektorze były w kokpicie, albo jego bezpośredniej bliskości, ale czy to jest
    > uprawnione założenie, czy manipulacja?!

    Nie odwracaj kota ogonem. Przecież ja nie napisałem, że tam był na pewno. Napisałem, że okoliczności nie pozwalają tego kategorycznie wykluczyć.
    Jednocześnie twierdzę, że jest więcej poszlak na obecność gen. Błasika w kokpicie (lub w drzwiach) niż zaprzeczających temu. Chodzi o poszlaki, bo nie ma bezpośrednich dowodów na "tak", ani na "nie".

    --
    Hel mógł być rozpylony przez Iła-76. Po katastrofie mógł opaść i osadzić się na ciałach ofiar i ubraniu, np. mankietach[...]To hipoteza naukowa.

    mec Rafał Rogalski
  • aw2139 04.03.13, 08:45
    Uważasz zatem, że można szargać dobre imię ludzi, bo tak "wymyśliła" sobie komisja, a jeżeli ktoś staje w ich obronie, to naraża się na śmieszność bo to tylko poszlaki!
    Reasumując, pomimo perfidnych nadużyć ze strony komisji, dalej uważa się, że komisja miała rację, a inni to banda oszołomów.
    Ostatnio miałem wgląd w stenogram z podejścia jaka i z korespondencji nie wynika, aby załoga lądowała poniżej minimów, a co do pozwolenia na lądowanie, to dziwnym trafem z tłumaczenia wynika, że dwa razy prosiła o zgodę na wykonanie zakrętu na prostą, trzecia wypowiedź załogi jest nieczytelna i jest po tym odpowiedź z wieży, że "Już macie" i nie ma nic na temat tego, że dostali zgodę na podejście warunkowe, czy jakiś innych bredni o których mówił przewodniczący KBWL.
  • maccard.3 04.03.13, 10:02
    Zbierz się jakoś bo nie zrozumiałem o co chodzi. Jaka komisja szarga czyim dobrym imieniem? Rozmawialiśmy o gen. Błasiku i o komisji Millera, a ta Błasika chyba raczej chroniła niż oskarżała. ???

    O lądowaniu Jaka nigdy się chyba nie wypowiadałem i na razie nie zamierzam. Za mało o tym wiem.

    --
    Hel mógł być rozpylony przez Iła-76. Po katastrofie mógł opaść i osadzić się na ciałach ofiar i ubraniu, np. mankietach[...]To hipoteza naukowa.

    mec Rafał Rogalski
  • aw2139 04.03.13, 10:08
    W skrócie, fakt znalezienia ciała w tamtym sektorze z kilkoma innymi osobami nie poświadcza zupełnie jego obecności w kabinie załogi. Jeżeli uważasz inaczej, prosze wyjaśnij mi dlaczego?
  • maccard.3 04.03.13, 12:05
    Jakbym ze ścianą rozmawiał...

    --
    Hel mógł być rozpylony przez Iła-76. Po katastrofie mógł opaść i osadzić się na ciałach ofiar i ubraniu, np. mankietach[...]To hipoteza naukowa.

    mec Rafał Rogalski
  • aw2139 04.03.13, 13:01
    maccard.3 napisał:

    > Jakbym ze ścianą rozmawiał...

    To jakie stanowsiko w końcu zajmujesz?
  • maccard.3 04.03.13, 13:21
    aw2139 napisał:

    > To jakie stanowsiko w końcu zajmujesz?

    Zajmuję TAKIE stanowisko.

    Powiedz, których słów nie zrozumiałeś.

    --
    Hel mógł być rozpylony przez Iła-76. Po katastrofie mógł opaść i osadzić się na ciałach ofiar i ubraniu, np. mankietach[...]To hipoteza naukowa.

    mec Rafał Rogalski
  • aw2139 04.03.13, 13:43
    W takim razie pokaż swój punkt widzenia, wskaż te poszlaki.
  • maccard.3 04.03.13, 16:55
    Nie chce mi się. Przecież będzie jak dotychczas, że ja napiszę swoje a ty swoje. Nie mam takiej cierpliwości jak absurdello żeby tłumaczyć rzeczy oczywiste.

    --
    Hel mógł być rozpylony przez Iła-76. Po katastrofie mógł opaść i osadzić się na ciałach ofiar i ubraniu, np. mankietach[...]To hipoteza naukowa.

    mec Rafał Rogalski
  • aw2139 04.03.13, 18:11
    Twój wybór.
  • 1zzarda 04.03.13, 19:27
    A nie bierzecie pod uwagę, że komisja do badania wypadków dlatego nie działa w oparciu aby ustalić wszystkie przyczyny katastrofy? Nie bierzecie że powodem powołania takich komisji był właśnie ten fakt, że prokuratury działające w oparciu kpk ( czyli domniemanie niewinności ) nie radziły sobie z tym?

    Dobrym przykładem jest właśnie obecność gen B - prokuratura pewnie nie będzie mogła sformułować wobec nie żadnych zarzutów ale komisja miała taki obowiązek, który zresztą doprowadził obecnie do sytuacji, że żaden vip teraz nie wejdzie pilotowi na plecy !!!!

  • 1zzarda 04.03.13, 19:29
    Sorry błąd :
    A nie bierzecie pod uwagę, że komisja do badania wypadków dlatego nie działa w oparciu o przepisy kpk aby ustalić wszystkie przyczyny katastrofy? Nie bierzecie że powodem powołania takich komisji był właśnie ten fakt, że prokuratury działające w oparciu kpk ( czyli domniemanie niewinności ) nie radziły sobie z tym?

    Dobrym przykładem jest właśnie obecność gen B - prokuratura pewnie nie będzie mogła sformułować wobec nie żadnych zarzutów ale komisja miała taki obowiązek, który zresztą doprowadził obecnie do sytuacji, że żaden vip teraz nie wejdzie pilotowi na plecy !!!!

  • aw2139 05.03.13, 09:00
    Ale jeżeli ktoś w imieniu prawa występuje z jakimiś tezami (w końcu KBWLLP jest instytucją usankcjonowaną prawnie), a ujmując te tezy w oficjalnym raporcie państwowym jawnie i z premedytacją dopuścił się manipulacji, to coś jest nie tak.
    Albo mamy państwo prawa, a lbo nie!
    Albo poświadczamy nieprawdę i liczymy się z tym, że zarzuty zgodnie z kpk zostaną postawione, albo mamy wszystko w poważaniu i bredzimy coś o domysłach i na tej podstawie wskazujemy winnych.
    A co do presji pośredniej wywieranej na załogę z racji rangi lotu i pasażera. Jeżeli goście latali z tym właśnie pasażerem i jego poprzednikiem oraz innymi VIP-ami przez ponad 10 lat, to byli przyzwyczajeni do obecności takiej osoby na pokładzie i wydaje się wysoce uzasadnionym, że mówiąc o presji w takim właśnie kontekście, jest to nadużycie. Ale należało coś wymyśleć, więc skoro nikt nie przeżył, to zrzućmy całą odpowiedzialność na załogę, przecież im i tak już jest wszystko jedno. Potwierdzając błędne ich współdziałanie, dorzucimy im pijanego generała do kokpitu, powiemy że tylko on znał prawidłową wysokość, a załoga nie mogła usłyszeć jego wypowiedzi bo miała nałożone słuchawki, dorzucimy błędną współpracę w załodze wmawiając, że niezgodnie z procedurami nawigator podawał wysokość z RW według czego wykonywali lot, a na potwierdzenie fatalnego wyszkolenia i nagminnego łamania procedur dorzucimy plebsowi załogę jaka40, która lądowała przed i wmówimy wszystkim, że lądowali poniżej minimum i z czasem dodamy, że lądowała bez zgody kontrolera lotów, a skoro oni tak zrobili, kto będzie dopytywał się o załogę tupolewa, albo drążył ten temat?
    Czego jeszcze może chcieć społeczeństwo na potwierdzenie?!
  • 1zzarda 05.03.13, 11:00
    Włąsnie takie podejście jak Twoje, w przeszłości skutkowało tym, że po badaniu katastrofy, następowały kolejne z tych samych przyczyn, bo ktoś nie miał możliwości ( albo odwagi)ujawnienia faktycznej przyczyny - np obecności pijanego zwierzchnika w kokpicie!
  • aw2139 05.03.13, 12:01
    Ale bzdury gadasz.
    Czy ujawnienie obecności generała, albo nawet dwóch to jest odwaga, czy głupota?
    Zastanów się, czy fakt, że ani jedna ekspertyza fonoskopijna nie potwierdza słów komisji, która uznała obecność innych za pewnik - czy nie podważa to oficjalnego dokumentu?
    Czy fakt przypisania przez komisję słów generałowi, gdy okazuje się, że ekspertyzy przypisują te słowa pilotowi - czy nie zastanawia Ciebie to?
    Czy podawanie wysokości z RW przez nawigatora zgodnie z instrukcją, przez komisję podane jest jako błąd - czy nie podważa to fachowości tej komisji?
  • 1zzarda 05.03.13, 15:22
    Postępowanie prowadzone przez komisje takie nie jest prowadzone w oparciu o procedurę karną - jesli jest cień podejrzenia, że coś mogło się przyczynić do katastrofy - to mają obowiązek ujawnić ten fakt i stworzyć zalecenia uniemożliwiające powqtórzenie się tego ponownie. W tym wypadku tak jest - zalecenie zamykanie drzwi do kokpitu!
    Komisja nie przesłuchuje, pilkoci i świadkowie składają wyjaśnienia i nie podlegają odpowiedzialności za fałszywe zeznania. Ich wyjaśnienia nie moga stanowić dowodu przeciwko nim w postępowaniu karnym!
  • maccard.3 05.03.13, 16:31
    1zzarda napisał(a):

    > Komisja nie przesłuchuje, pilkoci i świadkowie składają wyjaśnienia i nie podle
    > gają odpowiedzialności za fałszywe zeznania. Ich wyjaśnienia nie moga stanowić
    > dowodu przeciwko nim w postępowaniu karnym!


    To nie całkiem ścisłe. Te wyjaśnienia, czy oświadczenia wykorzystuje się w postępowaniu karnym i mają one bardzo istotne znaczenie.
    Rzekoma bezkarność obejmuje tylko jeden konkretny przypadek. Jeśli zeznanie karne świadka będzie odmienne niż wcześniejsze wyjaśnienie przed komisją, to nie będzie pociągnięty do odpowiedzialności za fałszywe zeznanie. Warunkiem tej odpowiedzialności jest bowiem by przed rozpoczęciem składania zeznań świadek został o niej uprzedzony.

    To może tłumaczyć dlaczego niektórzy z załogi Jaka zeznawali przed prokuraturą inaczej niż opowiadali publicznie. Za publiczne bajki odpowiedzialność karna przecież nie grozi.

    Oczywiście jeśli ktoś będzie przedstawiał rażąco odmienne wersje to zwróci na siebie uwagę śledczych jako ewentualny sprawca.

    --
    Hel mógł być rozpylony przez Iła-76. Po katastrofie mógł opaść i osadzić się na ciałach ofiar i ubraniu, np. mankietach[...]To hipoteza naukowa.

    mec Rafał Rogalski
  • maccard.3 05.03.13, 16:33
    maccard.3 napisał:

    > Oczywiście jeśli ktoś będzie przedstawiał rażąco odmienne wersje to zwróci na s
    > iebie uwagę śledczych jako ewentualny sprawca.

    I wtedy będzie to mogło być użyte jako jeden z dowodów jego winy.


    --
    Hel mógł być rozpylony przez Iła-76. Po katastrofie mógł opaść i osadzić się na ciałach ofiar i ubraniu, np. mankietach[...]To hipoteza naukowa.

    mec Rafał Rogalski
  • 1zzarda 05.03.13, 19:20
    To też nie tak jak piszesz. Jeśli chodzi o członków załogi ( piloci, mechanicy, nawigatorze i inni w katastrofach lotniczych to zawsze podejrzewani jeśli chodzi o procedurę karną ) Jeśli przeżyją wypadek mogą rozmawiać z komisją i oczekuje się, że przekażą wiedzę, która umożliwi ustalenie rzeczywistych przyczyn katastrofy. Prokurator nie może tych protokołów traktować jako dowód. Musi dokonać procesowego przesłuchania ( w charakterze świadka lub podejrzanego ). Jeśli nie będzie innych dowodów nie będzie też aktu oskarżenia. Teoretycznie może zaistnieć przypadek, że sprawca katastrofy lotniczego nawet jeśli przeżyje nie będzie ponosił odpowiedzialności karnej, bo nie będzie dowodów procesowych - chcesz przykładu to właśnie gen B. Prawicowcy wykorzystują różnicę w procedurach i zwyczajnie łżą!
  • maccard.3 05.03.13, 19:44
    1zzarda napisał(a):

    > To też nie tak jak piszesz. Jeśli chodzi o członków załogi ( piloci, mechanicy,
    > nawigatorze i inni w katastrofach lotniczych to zawsze podejrzewani jeśli chod
    > zi o procedurę karną ) Jeśli przeżyją wypadek mogą rozmawiać z komisją i oczeku
    > je się, że przekażą wiedzę, która umożliwi ustalenie rzeczywistych przyczyn kat
    > astrofy. Prokurator nie może tych protokołów traktować jako dowód. Musi dokonać
    > procesowego przesłuchania ( w charakterze świadka lub podejrzanego ). Jeśli ni
    > e będzie innych dowodów nie będzie też aktu oskarżenia. Teoretycznie może zaist
    > nieć przypadek, że sprawca katastrofy lotniczego nawet jeśli przeżyje nie będzi
    > e ponosił odpowiedzialności karnej, bo nie będzie dowodów procesowych - chcesz
    > przykładu to właśnie gen B. Prawicowcy wykorzystują różnicę w procedurach i zwy
    > czajnie łżą!

    Nie wiem co prostujesz z mojego wyjaśnienia bo ja właśnie to napisałem. Że prokurator w postępowaniu karnym przesłuchuje niezależnie, i że właśnie w tym przesłuchaniu są przyjmowane zeznania.

    Ale wcześniejsze oświadczenie czy wyjaśnienie jest uwzględniane przez prokuratora i może być dowodem. Jednak może. Oczywiście nie dowodem z zeznania, bo nie było zeznaniem, ale takim samym jak może nim być wcześniejsza korespondencja oskarżonego, sporządzone przez niego inne dokumenty, jego oświadczenia złożone innym osobom, itp.

    Dodam jeszcze jedną istotną kwestię. Zgodnie z orzecznictwem SN jeżeli ktoś był przesłuchany w charakterze świadka i złożył fałszywe zeznanie dla ukrycia swego udziału w czynie, a potem o ten czyn zostanie mu przedstawiony zarzut, to nie może być pociągnięty do odpowiedzialności za fałszywe zeznanie. Dominuje bowiem prawo do obrony i generalny zakaz zmuszania do samooskarżania.

    --
    Hel mógł być rozpylony przez Iła-76. Po katastrofie mógł opaść i osadzić się na ciałach ofiar i ubraniu, np. mankietach[...]To hipoteza naukowa.

    mec Rafał Rogalski
  • 1zzarda 05.03.13, 19:57
    W sensie prawnym wyjaśnienia złożone przed komisją nie istnieją, nie ma ich. Przykład: pilot mówi, że w trakcie lotu pomylił procedury i coś zrobił źle i to skutkowało czymś. Wiadomo, że prokurator z tą jego wypowiedzą się zapozna, ale nie może tego protokołu potraktować jak dowód, nie może np. wykonać oględzin tego protokołu, nie może przesłuchać członków komisji na okoliczność tego co powiedział pilot, nie może zabezpieczyć taśmy z nagraniem tej rozmowy ( jeśli było nagrywane ). Musi szukać innych nie związanych z tym źródłem dowodów - np czarnych skrzynek i zapisów . Jeśli ten błąd nie został nigdzie utrwalony, nici z oskarżenia!
  • maccard.3 06.03.13, 08:43
    1zzarda napisał(a):

    > W sensie prawnym wyjaśnienia złożone przed komisją nie istnieją, nie ma ich.

    Nieprawda. Są traktowane tak samo jak każda inna wypowiedź podejrzanego/oskarżonego sprzed postawienia zarzutów. To o czym mówisz byłoby słuszne tam gdzie działa zasada prawdy formalnej, podczas gdy w polskim systemie obowiązuje zasada prawdy materialnej.

    --
    Hel mógł być rozpylony przez Iła-76. Po katastrofie mógł opaść i osadzić się na ciałach ofiar i ubraniu, np. mankietach[...]To hipoteza naukowa.

    mec Rafał Rogalski
  • aw2139 06.03.13, 14:51
    maccard.3 napisał:

    > To może tłumaczyć dlaczego niektórzy z załogi Jaka zeznawali przed prokuraturą
    > inaczej niż opowiadali publicznie. Za publiczne bajki odpowiedzialność karna p
    > rzecież nie grozi.
    >
    > Oczywiście jeśli ktoś będzie przedstawiał rażąco odmienne wersje to zwróci na s
    > iebie uwagę śledczych jako ewentualny sprawca.

    A jakieś konkretne przykłady?
  • 1normalnyczlo.w.i.e.k 05.03.13, 20:00
    aw2139 napisał: a na potwierdzenie fatalnego wyszkolenia i nagminnego łamania procedur ...

    ---> Jest bardzo proste wytłumaczenie tego, co kłamliwie wciskała komisja Millera, NPW, MAK ... a także oficjele jak Sikorski, Arabski, Klich ... czy "eksperci jak Hypki, Gruszczyk, Osiecki, Białoszewski ..., podając złe wyszkolenie i błędy pilotów, jako podstawowy powód katastrofy.
    Skoro tak, to bądźmy w tym konsekwentni:
    Zakładając, że to prawda, to należy uznać, że Tusk i jego świta, która z nim była w Smoleńsku 7 kwietnia 2010 roku, to OBECNIE jakieś sobowtóry, gdyż tamci wszyscy w tamtym dniu zginęli ... z powodu "fatalnego wyszkolenia i błędów pilotów"!
    No przecież chyba nikt nie powie, że w środę 7 kwietnia lecieli jacyś inni piloci, zupełnie inaczej, bo wzorowo szkoleni i dlatego nie doszło doszło do żadnej tragedii a dwa dni później poleciała jeszcze inna ekipa, zupełnie inaczej i gdzie indziej szkolona, co przyniosło wiadomy skutek!
    Jak to możliwe, że GŁÓWNY POWÓD katastrofy nie istniał trzy dni wcześniej i był bez znaczenia a nagle stał się najważniejszy???

    > ... dorzucimy plebsowi załogę jaka40, która lądowała przed i wmówimy wszystkim, że lądowali poniżej minimum i z czasem dodamy, że lądowała bez zgody kontrolera lotów, a skoro oni tak zrobili, kto będzie dopytywał się o załogę tupolewa, albo drążył ten temat?

    ---> Kłamstwa NPW i Dowództwa Wojsk Lotniczych, z "gen." Lechem Majewskim na czele, na temat tego lotu Jaka-40, mam nadzieję, doprowadzą ich przed wymiar sprawiedliwości i zaprowadzą na długie lata za kratki ... m.in. za śmierć chorążego Remigiusza Musia!

    --
    inteligencja zastępcza, autorytety zastępcze - co jeszcze nam fundowano przez 16 lat
  • 1zzarda 06.03.13, 07:06
    Normalny teraz to prześcignąłeś nawet Antka z tymi sobowtórami oraz, że fatalne wyszkolenie nie może skutkować katastrofą!
  • 1normalnyczlo.w.i.e.k 06.03.13, 12:09
    1zzarda napisał(a): Normalny teraz to prześcignąłeś nawet Antka z tymi sobowtórami oraz, że fatalne wyszkolenie nie może skutkować katastrofą!

    ---> Bez łopatologicznego wykładu nie jesteś w stanie cokolwiek zrozumieć?
    Nic takiego nie napisałem, że "fatalne wyszkolenie nie może skutkować katastrofą"! Napisałem ODWROTNIE!!!, że: MOŻE!!! Tylko że dodałem, że skoro takie wieloletnie fatalne wyszkolenie było dla kogoś oczywistą przyczyną katastrofy w sobotę, to jakim cudem nie było przyczyną katastrofy trzy dni wcześniej! ... I tu żadne tłumaczenia ... że lepsza pogoda, widoczność, itp. nie mają znaczenia. W środę też było złe wyszkolenie, były pancerne brzozy, był jar ... czyli też "wsie pogibli" i trzeba było sobowtórów im wszystkim poznajdywać. (PS. To może być prawda, bo niemożliwe, żeby Polak pozwolił na takie śledztwo, by Polak tak rządziłem krajem ...)
    A może na środę zdjęto pancerne brzozy a jar zasypano, by potem przywrócić stan pierwotny?

    --
    inteligencja zastępcza, autorytety zastępcze - co jeszcze nam fundowano przez 16 lat
  • 1zzarda 06.03.13, 13:11
    Manipulacja, manipulacja, manipulacja!
  • aw2139 07.03.13, 10:55
    Gdyby wyszkolenie było tak fatalne, jak zostało to przedstawione, to jakim cudem facet jeden z drugim wylatali tysiące godzin po całym świecie bez incydentu lotniczego?
  • 1zzarda 07.03.13, 19:20
    Lasek tłumaczył - do tamtej pory się udawało a ponadto chyba cos tam tuszowano?
  • aw2139 08.03.13, 08:32
    1zzarda napisał(a):

    > Lasek tłumaczył - do tamtej pory się udawało a ponadto chyba cos tam tuszowano?

    Lasek też tłumaczył jak rozpoznano głos generała, który podawał prawidłową wysokość (pomimo negatywnego rozpoznania przez laboratorium policji, a potwierdziła to IES), jak z kontekstu sytuacyjnego dorzucono drugiego generała do kokpitu, jak to łamano instrukcję head latając treningowo w lotach na pusto do jednostki na okęciu, jak to nie mieli uprawnień do latania na tym samolocie, jak to załoga nie znała języka rosyjskiego, a później jak to załoga jaka złamała przepisy.
    Jednocześnie laska nie mówi nic o locie od 100m w dół, dlaczego tak się stało i czy samolot był na pewno sprawny chociaż sami nie zrobili nic w tym kierunku, poza odczytem kopii zapisów (poza skrzynką ATM, którą zaraz zwrócono do Rosji).
    Ale leaska jest wiarygodny i nie można mu nic zarzucić!
  • 1zzarda 08.03.13, 08:46
    Ale znowu wracasz do dowodów w sensie kpk i komisji która działa w oparciu o inne podstawy i ma kompletnie inny cel. Jeśli chodzi o procedurę karną wielokrotnie jest tak, że wiadomo, iż ktoś dopuścił się jakiegoś przestępstwa ale nie ma na to dowodów w sensie kpk i ten ktoś jest niewinny - koniec kropka!!!!!!
    Natomiast komisja Miller nie orzeka o żadnej winie, nie stosuje kpk i jeśli miała poszlaki na obecność gen w kokpicie w trakcie tak trudnego lądowania - to miała obowiązek uznania to jako okoliczność sprzyjającą katastrofie i to zrobiła. Nie mieszaj tych dwóch porządków, bo to jest właśnie manipulacja.
  • aw2139 08.03.13, 11:58
    Ogólnie zgadzam się z Tobą, że komisja nie orzeka o winie, ale sprawdź co mówi lasek na temat lądowania jaka - gdzie tutaj profesjonalizm i powściągliwość we wskazywaniu winnych? Chociaż z tego co wiem, prokuratura po pierwsze prowadzi postępowanie w sprawie, a po drugie, nikogo z załogi jeszcze nie przesłuchała, a minęły już ponad dwa lata kiedy majewski złożył doniesienie.
    Co do poszlak obecności konkretnej osoby w kokpicie - tutaj widać ewidentnie manipulację, której się dopuszcono i jak perfidnie naciągano "fakty", aby podtrzymać tą tezę. Dlatego w tej sprawie, będę mówił właśnie w taki sposób.
  • 1zzarda 08.03.13, 15:39
    On mówi o błędach a ściślej o niestosowaniu się do regulaminu lotów, czy mieli siedzieć cicho i utajnić bo zginęli? Jeśli tak by zrobili to narazili by się na odpowiedzialność karną - a wyobraź sobie, że następna katastrofa ( tfu ) zdarza się z tych samych powodów?
  • aw2139 11.03.13, 08:24
    Mógłbyś rozwinąć myśl o niestosowaniu się do regulaminu lotów?
  • 1zzarda 11.03.13, 14:25
    Zejście poniżej minimów!
  • aw2139 11.03.13, 15:37
    Prawo lotnicze, jak i regulamin wojskowy nie zabrania zniżyć się do wysokości decyzji. Dlaczego przypuszczasz, że zniżenie się poniżej 100m było działąniem zamierzonym?
    Przepraszam, odczyt czarnych skrzynek nie zarejestrował usterki samolotu, więc stwierdzono, że samolot był sprawny pomimo badania wraku.
  • 1normalnyczlo.w.i.e.k 16.03.13, 16:43
    1zzarda napisał(a): Zejście poniżej minimów!

    ---> ... wylądowali i to jak najbardziej prawidłowo - pomimo prób oszukiwania ze strony ruskich kontrolerów z wieży na lotnisku Siewiernyj! To m.in. "gen." Lech Majewski kłamał, twierdząc - nie mając do tego żadnych podstaw - że jakieś przepisy zostały złamane i że nie mieli zgody na lądowanie, co jest wierutnym kłamstwem zarówno ze strony "gen." Lecha Majewskiego, jak i prokuratorów wojskowych!

    --
    inteligencja zastępcza, autorytety zastępcze - co jeszcze nam fundowano przez 16 lat
  • 1zzarda 29.03.13, 07:31
    Tak jest! Ziemia podskoczyła!
  • 1normalnyczlo.w.i.e.k 01.03.13, 14:11
    maccard.3 napisał: Różni nas to, że ja kiedyś używałem takich przyrządów i znam ich ograniczenia z punktu widzenia prokuratury.

    ---> Co ma piernik do wiatraka? Co tu ma do rzeczy "punkt widzenia prokuratury"! Przecież Gmyz napisał tylko, że trotyl został tam odnaleziony a nie pisał skąd pochodził ten trotyl, w jakim był stanie itd.!

    > Nikt przecież nie ukrywał, że Błasika wytypowano na podstawie kontekstu sytuacyjnego.

    ---> Na podstawie dokładnie takiego samego "kontekstu sytuacyjnego" wiadomo, że piszesz z budki pod Moskwą, pod opieka kagiebistów a Jerzy Miller to ruski agent.

    > Tymczasem prosta logika podpowiada, że w takim razie ślady te musiałyby zostać naniesione do samolotu wcześniej, przed feralnym lotem

    ---> Kolejne głupoty wypisujesz! Jeśli według fachoffcuff z MAK i komisji Millera ślady naniesiono wcześniej, to dlaczego tych śladów nie znaleziono w dniu katastrofy, w dniach następnych i podczas późniejszych wielokrotnych "badań" na miejscu tragedii a dopiero o wiele później, po enuncjacjach prasowych? Co, nie było wtedy działań wojennych pod Smoleńskiem w czasie II WŚ, nie było podróży do Afganistanu polskich żołnierzy??? Wyjazdy tym rozbitym samolotem odbyły się dopiero po 10 kwietnia 2010???

    > ... i że nie nastąpiła tam żadna eksplozja - bo ta rozsiałaby je równo po wszystkim.

    ---> Nie rozśmieszaj swoją indolencją! Jak by się rozsiały zależy głównie od rozmieszczenia i wielkości ładunków. Małe ładunki, wystarczające by uszkodzić usterzenie i doprowadzić do katastrofy, wcale nie "rozsieją się równo po wszystkim"!!!

    > Idealnie współgra to z informacją oficjalną, że samolotem latal i wcześniej żołnierze z Afganistanu, w tym saperzy.

    ---> Przed 10 kwietnia 2010 r. latali? I zaraz po katastrofie nie udało się nic znaleźć??? Musiały te ślady "dojrzeć", by stały się wykrywalne? :)))

    > Jeśli komisja badała ślady z przedmiotów należących do pasażerów, a nie z wyposażenia samolotu

    ---> Twierdzisz, że w tej komisji pracują aż tacy idioci, którzy nie wiedzieli, że trzeba badać i przedmioty należące do pasażerów i wyposażenie samolotu??? Co, ruscy zabronili? Przed umyciem, by poprawić wyniki, "nie lzia"?

    PS. Właśnie podała się do dymisji zakała polskich służb mundurowych, czyli "gen." Marian Janicki. Jak mógł dopuścić samolot do lotu, skoro tam były jakieś ślady ładunków wybuchowych, po żołnierzach latających do Afganistanu? A może nie badał ... więc i nie wykrył? Tak jak i nie pilnował, gdy ruscy kagiebiści 7 kwietnia 2010 r. "usprawniali" autopilota i usterzenie w TU-154M 101 na lotnisku wojskowym w Warszawie?

    ---> Tłumaczyć ci dalej, czy wystarczy?

    --
    inteligencja zastępcza, autorytety zastępcze - co jeszcze nam fundowano przez 16 lat
  • maccard.3 01.03.13, 15:02
    1normalnyczlo.w.i.e.k- u

    To jest pierwszy i ostatni raz kiedy w ogóle do ciebie piszę.

    Ty dla mnie po prostu nie istniejesz. Nie wysilaj się więc, dbaj o zwieracze.

    --
    Hel mógł być rozpylony przez Iła-76. Po katastrofie mógł opaść i osadzić się na ciałach ofiar i ubraniu, np. mankietach[...]To hipoteza naukowa.

    mec Rafał Rogalski
  • 1normalnyczlo.w.i.e.k 01.03.13, 13:32
    maccard.3 napisał: wskaż mi choć jeden wyrok, zapadły na podstawie wyłącznie dowodu z testera, bez analizy laboratoryjnej. Dla ułatwienia może być w sprawie narkotykowej, bo takich jest więcej.

    ---> By cokolwiek poddać analizie laboratoryjnej, to najpierw trzeba to coś znaleźć! Gdyby do laboratoriów policyjnych zwozili mąkę ze wszystkich młynów, to nigdy żadnej bandy narkotykowej by nie nakryli i nie osądzili! I dlatego NAJPIERW identyfikuje się daną substancję a dopiero PÓŹNIEJ, poddaje badaniom szczegółowym, by ustalić m.in. pochodzenie, jakość, dokładny skład ...! Jak myślisz, dlaczego tego namiotu, o którym bredził także "prok." Ireneusz Szeląg, nie przywieźli do Wojskowego Instytutu Chemii i Radiometrii w Warszawie, by zbadać skąd mógł pochodzić ten "materiał wybuchowy" w kształcie namiotu???
    I o takiej identyfikacji - NA MIEJSCU!!! - mówił w swoim artykule Cezary Gmyz - a nie o szczegółowych badaniach laboratoryjnych, które są potrzebne, ale później - a które kłamliwie usiłował "prokurator" Szeląg wcisnąć do tego artykułu i wrzeszczeć: Dlaczego ich nie przeprowadzono!!! A skoro nie przeprowadzono to parasolka może uchodzić za trotyl!
    Sam widzisz, ilu kretynów pracuje w polskim tzw. wymiarze sprawiedliwości ...

    --
    inteligencja zastępcza, autorytety zastępcze - co jeszcze nam fundowano przez 16 lat
  • 1zzarda 01.03.13, 14:46
    Mylisz się w jednym - w dniu 10 kwietnia 2010 od razu na miejscu twierdzono, że to piloci walnęli w drzewo i następnie w ziemie, co było skutkiem zejścia za nisko i to wszystko!
  • aw2139 01.03.13, 15:04
    A ja cały czas myślałem, że to samolot uderzył w drzewo :)
    A na poważnie, oględziny miejsca katastrofy zrobione przez rosjan w dniu 10.04, a przynajmniej dokument to potwierdzający wskazuje, że ta właśnie brzoza nie była tak uszkodzona jak mówi o tym raport MAK-u i Millera.
    Zaraz przeczytam serię epitetów pod tym, ale nie zmienia to faktu, że dokument ten (raport, czy jak to nazwać) nie został uwzględniony w raportach, a prokuratura o tym dokumencie dowiedziała się kilka miesięcy temu.
    Zastanawia mnie co tam robili polscy eksperci, skoro dokumentacji miejsca zdarzenia nie posiadają, własnej dokumentacji fotograficznej nie posiadają, a do tego E. Klich twierdzi, że erksperci nie przeprowadzili badań wraku samolotu.
    Po co oni tam byli i zarabiali setki złotych za godzinę pracy?
  • absurdello 05.03.13, 17:40
    bo w załączniku nr 4 od 660 strony jest notatka z oględzin zespołów napędowych na miejscu zdarzenia w dniach 11-13 kwietnia (10 kwietnia "niestety" nasi eksperci nie czekali w gotowości na miejscu aż się samolot rozbije więc mogli dopiero 11-go badać ;))
  • 1normalnyczlo.w.i.e.k 05.03.13, 20:18
    absurdello napisał: bo w załączniku nr 4 od 660 strony jest notatka z oględzin zespołów napędowych na miejscu zdarzenia w dniach 11-13 kwietnia (10 kwietnia "niestety" nasi eksperci nie czekali w gotowości na miejscu aż się samolot rozbije więc mogli dopier o 11-go badać ;))

    ---> praktycznie wszystkie istotne dowody polscy "eksperci" oglądali tylko z daleka, bo ruscy nie pozwalali im bliżej podejść i dokładni OSOBIŚCIE zbadać! Nawet czarne skrzynki - przed podróżą do Moskwy - ruscy "pokazali" już zapakowane w kartony i nie pozwolili zaglądnąć, co tam jest naprawdę! A kokpitu - tego prawdziwego (nie tego, o którym kłamał wielokrotnie Maciej Lasek i Jerzy Miller) - i urządzeń, które w nim były, to w ogóle nie widzieli!!!

    Tak więc, absurdello, "eksperci" nic nie mogli ani przed 11-tym ani po 11-tym.

    --
    inteligencja zastępcza, autorytety zastępcze - co jeszcze nam fundowano przez 16 lat
  • aw2139 06.03.13, 15:04
    Notatka, czy to jest dokument? Ostatnio zostałem zjechany za takie sformułowanie.
    Cieszę się, że "nasi eksperci" coś jednak robili i obejrzeli silniki, ale chyba nic z tego nie wynika, bo jak można sprawdzić dokładnie coś oglądając to na miejscu katastrofy bez dokładnego zbadania elementów zespołów napędowych, komór spalania, itp.
    Wziąwszy pod uwagę fakt, że w czerwcu przedstawiono "coś" przekazanego przez rosjan, chyba nie świadczy to dobrze o "naszych ekspertach" podkomisji technicznej.
  • 1normalnyczlo.w.i.e.k 01.03.13, 12:16
    absurdello napisał: Ty zaś nie rozróżniasz tego, że te urządzenia do wykrywania działają na zasadzie detekcji cząstek o określonej masie a nie strukturze chemicznej i dopiero dodatkowe badania pozwalają określić z jakim związkiem chemicznym mamy do czynienia.


    ---> Świadomi mieszacie różne informacje, by ukryć kłamstwa, które chcecie przemycić.
    Czym innym jest wykrycie danego materiału wybuchowego a czym innym jego szczegółowa specyfikacja, łącznie z miejscem pochodzenia!
    Cezary Gmyz miał rację i napisał prawdę. Trotyl wtedy wykryto i tego nie zakrzyczycie!

    "Skoro prokurator twierdzi, że dopiero kilkumiesięczne badania laboratoryjne mogą potwierdzić lub zaprzeczyć obecności konkretnych materiałów, to jak mu się wydaje:

    W co byli wyposażeni biegli z Wojskowego Instytutu Chemii i Radiometrii w Warszawie, którzy 18 czerwca 2010 r. (dwa miesiące po katastrofie)"stwierdzili, iż w próbkach szczątków pobranych z miejsca katastrofy (które w pierwszych dniach po katastrofie trafiły do Polski) nie ujawniono obecności bojowych środków trujących oraz produktów ich rozkładu. Biegli nie stwierdzili także obecności materiałów wybuchowych takich jak dinitrotoluen, nitroglikol, nitrogliceryna, trinitrotoluen, heksogen, oktogen oraz pentryt"? ...
    Skoro prokurator Szeląg twierdzi, że "urządzenia reagowały też np. na namiot techniczny z PCV, który wykorzystywali do pracy eksperci ...", to jak to się stało, że takie lub podobne urządzenia WTEDY NICZEGO NIE WYKRYŁY - nawet "PCV" - ani w dniu tragedii, ani w dniach następnych (ani w czerwcu 2010, ani we wrześniu 2011)? A wtedy właśnie ze strony polskiego(?) rządu i polskiej(?) prokuratury padały zapewnienia, że żadnych śladów materiałów wybuchowych nie wykryto a więc zamach jest WYKLUCZONY!!!

    Dodać trzeba, że pan prokurator mówił o śladach:

    na wraku TU-154M,

    na "wielkogabarytowych fragmentach wraku"

    oraz na "elementach samolotu wydobytych z ziemi".

    Dziwnym trafem "zapomniał" wspomnieć o - również wspomnianych przez "Rzeczpospolitą" - 30 fotelach lotniczych i również tam odkrytych śladach ewentualnej obecności trotylu i nitrogliceryny. Więcej! Pan prokurator płk Ireneusz Szeląg "zapomniał" kolejny już raz poinformować opinii publicznej, że polscy biegli i prokuratorzy wciąż nie mają dostępu do wyposażenia wnętrza samolotu TU-154M 101, na które składają się specjalistyczne urządzenia i przyrządy także z kokpitu oraz fotele, które w błyskawicznym tempie zniknęły z pola katastrofy, jeszcze zanim opadła "smoleńska mgła", zanim "ugaszono" "pożary", zanim stwierdzono, że "wsie pogibli"! A wszystko to znalazło się w tajemniczym hangarze, pilnie strzeżonym przez ruskich kagiebistów (pardon: efesbeków!) przed dostępem obcych."
    Płk Ireneusz Szeląg mąci w swoim imieniu czy całej Prokuratury Wojskowej?

    --
    inteligencja zastępcza, autorytety zastępcze - co jeszcze nam fundowano przez 16 lat
  • aw2139 01.03.13, 12:28
    Obnażanie kolejnych "prawd" wskazuje jedynie na wartość materiału, którym jest raport Millera. Owszem, zrobili badania na obecność materiałów wysokoenergetycznych we wraku samolotu, a próbki pieczołowicie zbierano. Ktoś napracował się. Praca była ciężka i zajęła bardzo wiele czasu i na tej podstawie wykluczono obecność tychże materiałów na bazie zbadanego parasola, nadpalonej ksiązki, banknotu itp. I jeszcze parę próbek z jakiegoś względu odrzucono.
    Fakt, natyrali się eksperci!
  • aw2139 01.03.13, 11:51
    maccard.3 napisał:

    > Powinien przeprosić za kłamstwo. Napisał, że znaleziono trotyl, podczas gdy uja
    > wniono jedynie cząstki, które są wspólne dla trotylu i paru innych substancji.

    Może pooglądaj sobie i zastanów się nad tym co piszesz.
    www.rmf24.pl/raport-lech-kaczynski-nie-zyje-2/fakty/news-artymiak-detektory-uzyte-w-smolensku-wykazaly-czasteczki-tro,nId,719205
    Jednocześnie dystrybutor tych urządzeń potwierdza, że jeżeli urządzenie zostało zaprogramowane na wykrywanie trotylu (cząstek trotylu) to śladowe pozostałości tego środka znajdowały się w rzeczywistości i nie ma szans, aby zbliżając ten detektor do pasty do butów, czy innych rzeczy, detektor zasygnalizował wykrycie TNT (trotylu).
    Chociaż z drugiej strony w soli spożywczej mamy odpadową sól drogową, a zamiast wołowiny spożywamy koninę, to kto wie, ż czego robią pastę do butów.

    > Za chwilę ktoś napisze, że badanie DNA Jarosława Kaczyńskiego ujawniło, że jest
    > on świnią, bo część genów ma wspólnych z tym zwierzęciem.
    > Rozumiem, że wg ciebie za coś takiego nie trzeba przepraszać?

    Spłycanie tematu to Twoja specjalność, a to czy ktoś poczuje się urażony, czy będzie domagał się przeprosin za takie konkretne słowa - nie wiem i mało mnie to interesuje.

    > Nawiasem mówiąc, przepraszania jakich pokrzywdzonych się domagasz? Pokrzywdzeni
    > bez wyjątku nie żyją. Sprawcy prawdopodobnie też - prawdopodobnie, bo żyje co
    > najmniej jeden podżegacz.

    Czyli można brutalnie, w sposób nieograniczony atakować innych ludzi, publicznie obrzucać ich obelgami i grozić im, a Twoim zdaniem takie osoby nie są i nie mogą czuć się pokrzywdzone. Ciekawa teoria.
    I jeszcze jedno, odnoszę wrażenie że specjalnie podżegasz do nienawiści. Czy to chciałeś powiedzieć o żyjącym co najmniej jednym żyjącym podżegaczu?
  • 1normalnyczlo.w.i.e.k 01.03.13, 12:00
    aw2139 napisał: odnoszę wrażenie że specjalnie podżegasz do nienawiści. Czy to chciałeś powiedzieć o żyjącym co najmniej jednym żyjącym podżegaczu?

    ---> To nie wrażenie lecz fakt, że takie bolszewickie ścierwa jak maccard.3 - jak i ich Idol z Biłgoraja - opluwają Polaków i podżegają do nienawiści ...
    Pamiętajmy też o tym, że takie obelgi, oszczerstwa, kłamstwa ... autorstwa Janusza Palikota, nie raz pojawiały się za akceptacją jego bliskich od wielu wielu lat przyjaciół, czyli m.in. Bronisława Komorowskiego i Ewy Kopacz!

    --
    inteligencja zastępcza, autorytety zastępcze - co jeszcze nam fundowano przez 16 lat
  • aw2139 01.03.13, 12:05
    Niby tak.
  • absurdello 01.03.13, 12:13
    którzy gonią za sensacją, bo z sensacją dobrze się sprzedają reklamy, a o to głównie chodzi teraz w biznesie medialnym.

    Gazety są po to by się sprzedawać a nie informować, to drugie jest obecnie działalnością uboczną mająca na celu przyciągnięcie czytelników do reklam.

    Poza tym, ujawnianie informacji przed sprawdzeniem szczegółów, jest związane też z reklamami, bo jeżeli ktoś inny ujawni informację wcześniej to do niego pójdą reklamodawcy, którym zwisa czy informacja jest rzetelna czy nie a ważne jest tylko ilu czytelników przyciągnęła do danej gazety czy portalu. Przez takie nastawienie spada rzetelność informowania, bo dziennikarze nie mają czasu na pogłębienie tematu czy sprawdzenie danej informacji tylko dają ją prawie od razu do drugu BYLE BYĆ PIERWSZYMI ... a jak jeszcze się dołoży do tego, że z racji opisywanych RÓŻNYCH tematów znają się na wszystkim ...czyli na niczym dobrze, to mamy taki efekt jak mamy.

    A z tym trotylem, to tak jakby nazywać złodziejem każdego mającego przy wyjściu z hipermarketu batonik w kieszeni bez sprawdzania czy ma paragon czy nie, ewentualnie nazywać batonikiem wszystko co ma ten sam kształt i masę, bez analizy z czego jest zrobiony.
    Analizatory wyłapują cząstki o określonej masie i na tej podstawie je klasyfikują jako dane związki chemiczne, bez analizy ich struktury tyle, że to tak samo jakby powiedzieć, że w danym pudełku jest bomba (bez zaglądania do środka) ponieważ waży 1kg, a jak wiadomo znane pudełka z bombami też ważyły 1kg ... tyle, że w pudełku może być tez 1kg ryżu czy cukierków niespecjalnie wybuchowych.
  • aw2139 01.03.13, 12:18
    Ogólnie się z Tobą zgadzam, poza ostatnią częścią Twojej wypowiedzi, która jest w sprzeczności ze słowami wypowiedzianymi przez eksperta w tej materii. Póki co zdania na ten temat nie zmieniam.
  • absurdello 05.03.13, 17:47
    To nie jest ekspert tylko facet handlujący tymi urządzeniami, a on z zasady nie będzie mówił, że oferowane przez niego urządzenia mogą dać niepewny wynik.

    Z tego opisu zasady działania detektora wynika, że nie rozróżnia ono budowy chemicznej cząstek a tylko ich własności fizyczne -> ruchliwość jonów, a to nie jest jednoznaczny czynnik pozwalający na 100.0000 % określić, że urządzenie zassało cząstki KONKRETNEGO materiału a nie czegoś co ma podobne własności fizyczne.
  • 1normalnyczlo.w.i.e.k 05.03.13, 20:09
    absurdello napisał: Z tego opisu zasady działania detektora wynika, że nie rozróżnia ono budowy chemicznej cząstek a tylko ich własności fizyczne

    ---> No to czym - czyżby metodą "na język" - zaraz po katastrofie "zbadano", że nie było nawet śladów materiałów wybuchowych a więc wszem i wobec ogłoszono :
    Zamacha niet!!!???
    To tych walk w czasie II WŚ pod Smoleńskiem też nie było, skoro żaden ślad po tych walkach nie pozostał 10 kwietnia 2010 roku???
    No i polscy żołnierze latali tym Tupolewem do Afganistanu dopiero po kwietniu 2010???
    Na to wygląda, że to tobie komórki się zjonizowały ...

    --
    inteligencja zastępcza, autorytety zastępcze - co jeszcze nam fundowano przez 16 lat
  • aw2139 06.03.13, 15:11
    Raczej nie można zarzucić facetowi, że nie zna urządzenia i jego wypowiedź dotycząca poprawności odczytów daje do myślenia. Faktem jest, że należy czekać na badania laboratoryjne, ale samo zamieszanie spowodowane ujawnieniem tej informacji, motanie się prokuratury, bezczynność rządu i ruchy kadrowe w redakcji publikującej ten materiał budzi kontrowersje i wskazuje, że było coś na rzeczy. Zwłąszcza, że informacja ta została potwierdzona po jakimś czasie przez prokuraturę.
  • 1normalnyczlo.w.i.e.k 01.03.13, 12:31
    absurdello napisał: Spłycanie tematu to specjalność dziennikarzy ... Gazety są po to by się sprzedawać a nie informować

    ---> Stąd u was tylu cyngli, broniących wersji kagiebistów z MAK i jej nieudolnej kopii, czyli komisji Millera! Niedawno taki jeden kłamca i oszust, Maciej Lasek, grasiował w mediach, usiłując wcisnąć różne bzdury.

    > ... tyle, że to tak samo jakby powiedzieć, że w danym pudełku jest bomba (bez zaglądania do środka) ponieważ waży 1kg, a jak wiadomo znane pudełka z bombami też ważyły 1kg ... tyle, że w pudełku może być tez 1kg ryżu czy cukierków niespecjalnie wybuchowych.

    ---> Absurdello! I ty!!! jak mogłeś tak pognębić tuskowych prokuratorów i ekspertów, którzy przysięgali, że pilnowali czarnych skrzynek a jak się ich przycisnęło, to opowiedzieli, że przed podróżą ze Smoleńska do Moskwy, mająca na celu przewiezienie do badania czarnych skrzynek, ruscy kagiebiści pokazali im ZAPAKOWANE pudełka, które oczekując na wyjazd. I nie pozwolili im otworzyć pudełek, by się mogli przekonać, co tam jest w środku!!! A i późniejsze zabezpieczanie, na ślinę, "sejfów" w Moskwie oraz "przegrywanie", to osobna komedia z udziałem "fachowców" od Tuska. :)))

    --
    inteligencja zastępcza, autorytety zastępcze - co jeszcze nam fundowano przez 16 lat
  • 1normalnyczlo.w.i.e.k 01.03.13, 12:41
    absurdello napisał: Spłycanie tematu to specjalność dziennikarzy ... Gazety są po to by się sprzedawać a nie informować

    ---> W twoim środowisku tak rzeczywiście jest. Stąd u was tylu cyngli, broniących wersji kagiebistów z MAK i jej nieudolnej kopii, czyli komisji Millera! Niedawno taki jeden kłamca i oszust, Maciej Lasek, grasiował w mediach, usiłując wcisnąć różne bzdury.

    > ... tyle, że to tak samo jakby powiedzieć, że w danym pudełku jest bomba (bez zaglądania do środka) ponieważ waży 1kg, a jak wiadomo znane pudełka z bombami też ważyły 1kg ... tyle, że w pudełku może być tez 1kg ryżu czy cukierków niespecjalnie wybuchowych.

    ---> Absurdello! I ty??? Jak mogłeś tak pognębić tuskowych prokuratorów i ekspertów, którzy najpierw przysięgali, że pilnowali czarnych skrzynek a jak się ich przycisnęło, to opowiedzieli, że przed podróżą ze Smoleńska do Moskwy, mającą na celu przewiezienie do badania czarnych skrzynek, ruscy kagiebiści pokazali im tylko ZAPAKOWANE pudełka, które oczekują na wyjazd. I nie pozwolili im otworzyć pudełek, by się mogli przekonać, co tam jest w środku!!! A jak tam był ryż albo cukierki, niespecjalnie nadające się do przechowywania danych???
    No i późniejsze zabezpieczanie, na ślinę, "sejfów" w Moskwie oraz "przegrywanie" na CD w systemie 7.1 - to osobna komedia z udziałem "fachowców" i urzędników Tuska. :)))
  • 1normalnyczlo.w.i.e.k 01.03.13, 11:36
    aw2139 napisał: Ja piszę o tym .. a Ty nie wiedzieć czemu piszesz o tym, że to właśnie to on powinien przepraszać ... A może rozwiniesz swoją myśl i powiesz za co miałby przepraszać?

    ---> Rozwinąć myśl? To za trudne dla takich jak maccard.3, którzy się nie kryją, że mają jakąś Master Card, od której stanu uzależniają swoje "poglądy".

    Pozdrawiam

    --
    inteligencja zastępcza, autorytety zastępcze - co jeszcze nam fundowano przez 16 lat
  • snajper55 02.03.13, 04:43

    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • 1zzarda 04.03.13, 06:58
    Normalny czy Ty byłeś na miejscu jakiejkolwiek katastrofy np. drogowej, byłeś może przy sekcji zwłok? A czy Antoni był?
  • aw2139 04.03.13, 08:48
    Co ma piernik do wiatraka. To tak jakbyś sie domagał dowodów, że szef przedsiębiorstwa zna obsługę wszystkich maszyn w jego firmie?!
  • 1zzarda 04.03.13, 10:52
    Bo jak ktoś był i widział jak to wygląda to potem głupstw nie gada!
  • aw2139 04.03.13, 10:58
    A osoby które tutaj zabierają głos, były tam i widziały?
  • snajper55 04.03.13, 15:19
    1zzarda napisał(a):

    > Bo jak ktoś był i widział jak to wygląda to potem głupstw nie gada!

    Po co być? Wystarczy obejrzeć zdjęcia i już się wie - zamach. Zamach i trzy wybuchy (dwa duże i jeden malutki).

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • aw2139 04.03.13, 16:14
    snajper55 napisał:

    > 1zzarda napisał(a):
    >
    > > Bo jak ktoś był i widział jak to wygląda to potem głupstw nie gada!
    >
    > Po co być? Wystarczy obejrzeć zdjęcia i już się wie - zamach. Zamach i trzy wyb
    > uchy (dwa duże i jeden malutki).
    >
    > S.

    Ze snajperem w tle te zdjęcia?
  • 1zzarda 04.03.13, 19:10
    A Binienda to ile katastrof zbadał? Czy np. kardiochirurgiem przeprowadzającym operację może zostać prymus po 5 letnich studniach, ale bez żadnej praktyki? Ktoś go dopuści do tego rodzaju operacji?
  • aw2139 05.03.13, 08:40
    Z tą różnicą, że nikt z komisji nie miał doświadczenia w badaniu takiej katastrofy, a błędy i zaniedbania których się dopuścili i podpisali się pod tym świadczą jedynie o tym, że nikt nie zdał egzaminu, tym bardziej państwo Polskie.
  • 1zzarda 05.03.13, 15:25
    Badali inne katastrofy - casa jest bardzo podobna z wyjątkiem ilości ofiar! Mają odpowiednie przygotowanie fachowe. Wracając do mojego porównia lekarskiego, to Binienda i zespół Antoniego kojarzy mi sie z dentystą przeprowadzającą operacje kardiochirurgiczną!
  • aw2139 07.03.13, 12:35
    Jeśli z badaniem CAS-y zrobili to samo co z badaniem katastrofy Tupolewa, to dziękuję nie mam więcej pytań.
  • 1normalnyczlo.w.i.e.k 05.03.13, 20:21
    1zzarda napisał(a): A Binienda to ile katastrof zbadał?

    ---> Dowiedli tego przy "badaniu" katastrofy smoleńskiej!
    Przecież dziecko z podstawówki lepiej by te badania przeprowadziło!!!

    --
    inteligencja zastępcza, autorytety zastępcze - co jeszcze nam fundowano przez 16 lat
  • 1zzarda 06.03.13, 07:03
    Ale na pytanie ile badał Binienda ( szerzej jakie ku temu ma kwalifikacje ) nie udzieliłeś odpowiedzi?
  • 1normalnyczlo.w.i.e.k 06.03.13, 12:16
    1zzarda napisał(a): Ale na pytanie ile badał Binienda ( szerzej jakie ku temu ma kwalifikacje ) nie udzieliłeś odpowiedzi?

    ---> kagiebiści z MAK-u i "eksperci" z komisji Millera. A że ci eksperci byli trzymani na dystans od dowodów, to i łatwo nam było wykazać, że dane od Ruskich, pod którymi ŚWIADOMIE ci członkowie komisji się podpisali, były fałszowane!

    --
    inteligencja zastępcza, autorytety zastępcze - co jeszcze nam fundowano przez 16 lat
  • 1zzarda 06.03.13, 13:12
    A argumenty i fakty, gdzie? Są tylko kalumnie i to się nazywa prawicowe dociekanie prawdy? Jak są niewygodne pytanie to pod mur i traach!
  • aw2139 06.03.13, 14:57
    Argumenty i fakty nie trafiają do Ciebie. Wskazuję wręcz kłamstwa komisji, a Ty swoje. Twoja wypowiedź zatem wydaje się logiczna w zakresie:
    "> A argumenty i fakty, gdzie? Są tylko kalumnie i to się nazywa prawicowe docieka
    > nie prawdy? Jak są niewygodne pytanie to pod mur i traach!".
    Szkoda tylko, że nie chcesz odpowiadać na te "niewygodne pytania" ze swoją lewicową dociekliwością prawdy:)
  • 1zzarda 07.03.13, 07:05
    Ja nie uzurpuję sobie prawa do orzekania - mówię tylko że komisja wypadków to nie jest prokuratura i pytam jakie kwalifikacje do badania wypadków lotniczych ma facet, który nigdy wcześniej nic takiego nie robił?
  • aw2139 07.03.13, 08:47
    Może nie ma doświadczenia w badaniu wypadków lotniczych, ale wskaż mi jednego człowieka z komisji, który specjalizuje się w inżynierii materiałowej, metodach obliczeniowych w fizyce ciała stałego i ich zastosowaniach w lotnictwie i jest w stanie stworzyć komputerowy model matematyczny dotyczący katastrofy z 10.04, a przynajmniej konkretnych ich wątków. Gdyby komisja podszedła do problemu poważnie, sama zrobiłaby takie wyliczenia i nie słuchalibyśmy złotych myśli takich jak: "jak uderzył w drzewo to musiało odpaść", albo "niech pan wsiądzie do samochodu i z prędkościa ponad 200 km/h zderzy się drzewem, wówczas ...".
    I to mówili, kolejno Klich i Miller.
  • 1zzarda 07.03.13, 10:03
    No i znowu z uporem maniaka wracasz do tezy, że jego badania ( Biniendy ) mają wartość przesądzającą - otóż nie mają tym bardziej, że są zarzuty! To po pierwsze, a po drugie taki Binienda mógł zostać członkiem zespołu, który mógłby zbadać jakiś wycinek problemu ale nie ma żadnych uprawnień do orzekania, że raport Millera a nawet MAK - jest niewiarygodny. A już orzekania, że nastąpiły wybuchy sugerując zamach - kompletnie nie!
  • aw2139 07.03.13, 10:23
    Co ty znowu insynuujesz. Wskaż mi moje wypowiedzi, które wskazywałaby że:"> No i znowu z uporem maniaka wracasz do tezy, że jego badania ( Biniendy ) mają
    > wartość przesądzającą".
    A teraz na spokojnie przeczytaj raz jeszcze co napisałem wcześniej i przemyśl swoją wypowiedź i napisz coś z sensem, bo zaczynasz bełkotać jak Y-K-W, który z podziwu wyjść nie może z jaką dokładnością jego symulacja pokryła się z ustaleniami raportu Millera, a teraz siedzi i trawi przeliczenia ze stóp na metry i odwrotnie i myśli jaką symulację opracować, aby pokazać wykonywanie "szczura" przy podejściu do lotniska przy widzialności 200m.
  • 1zzarda 07.03.13, 19:18
    Chodzi mi o to zdanie " może i nie ma..... ale wskaż mi...." Nie wypowiadam się w sprawach technicznych, ale mogę chyba zapytać jakie ma kwalifikacje Binienda ( do badania wypadków), a Ty stawiasz kontrpytanie.
    Ponadto mogę chyba zadać pytanie: jakie miałbyś zaufanie do dentysty stawiającego diagnozę kardiologiczną ( dentysta i kardiolog obaj lekarze ), a tu jest właśnie taka sytuacja!
  • 1normalnyczlo.w.i.e.k 07.03.13, 19:41
    1zzarda napisał(a): mogę chyba zadać pytanie: jakie miałbyś zaufanie do dentysty stawiającego diagnozę kardiologiczną ( dentysta i kardiolog obaj lekarze ), a tu jest właśnie taka sytuacja!

    ---> Tu jest zupełnie inna sytuacja!
    Odwołując się do twojego przykładu, trochę go rozwinę:
    Jakie miałbyś zaufanie do dentysty, stawiającego - zamiast ortopedy - diagnozę, że pacjent nie ma nogi? Czy uwierzysz ortopedzie, który widząc brak tej nogi, prosto w oczy zaprzecza, twierdząc, że dentysta się nie zna??? A właśnie w roli ortopedy występuje MAK, komisja Millera, etc.
    Bo widzisz, w pierwszych chwilach po katastrofie, nie ma znaczenia, czy to była katastrofa morska, drogowa, czy lotnicza, bo najpierw liczy się UCZCIWOŚĆ ludzi w ZABEZPIECZANIU dowodów! Nie trzeba być żadnym specjalistą, by wiedzieć, że dowodów:
    - się nie przemieszcza,
    - się nie niszczy i nie ukrywa
    - że nie rozbija się szyb w oknach,
    - nie przecina kabli,
    - nie wywozi ziemi
    ...

    Powiedz, o jakiej specjalności ekspert powinien o tym wiedzieć? Czy nie czasem, o "specjalności": uczciwość, solidność?
    No i pamiętaj, że jeśli dowody zostaną zniszczone, zafałszowane, to już żadna inna specjalność nie pomoże, jak "specjalność" logicznego myślenia! A tych specjalności nie posiadają ani członkowie MAK ani członkowie komisji Millera!

    --
    inteligencja zastępcza, autorytety zastępcze - co jeszcze nam fundowano przez 16 lat
  • 1zzarda 08.03.13, 07:44
    Jednak manipulujesz oraz oskarżasz o przestępstwo wszystkich polskich specjalistów, borowców, żandarmów, prokuratorów etc. - czy nie idziesz stanowczo za daleko?
    Teoria że ci wszyscy tam Polacy z których część to specjalności od wypadków to świadomi przestępcy?
    Z doświadczenia wiem, że na miejscu wypadku, w zasadzie wszystko jest wiadomo, zaraz po przybyciu - nieznane są tylko ( zazwyczaj ) szczegóły.

    Jeśli chodzi o wybuch - to go widać gołym okiem.

    Nie jest to sytuacja ( ortopeda - bez nogi, raczej jest to zawał serca, którego fachowiec nie pomyli ) taka jak próbujesz to zmanipulować, dlaczego?

    Czy duma narodowa nie pozwala ci przyjąć do wiadomości, że większość wypadków to z winy czynnika ludzkiego? Czy też to tylko polityka?
    Ps. Waszej teorii zamachowej przeczy przede wszystkim mgłą!
  • aw2139 08.03.13, 08:50
    Właśnie taka sytuacja jest w samym badaniu tej katastrofy. Nie ma specjalisty w komisji, który znałby współpracę załogi 4-ro osobowej, nie mówiąc o tym, że nie znali samolotu. Być może właśnie dlatego przepisali dane podane przez rosjan i stworzyli historyjkę na samym początku, pod którą dopasowali swoje wnioski - takie jest moje zdanie na temat całej komisji. Dlatego, jeżeli pojawia się człowiek, który ma dużą wiedzę na temat budowania modeli matematycznych zaistniałych zdarzeń, dlaczego mam wyniki takiej pracy odrzucić, skoro nikt nie jest w stanie tego podważyć.
  • 1zzarda 08.03.13, 09:00
    Chcesz powiedzieć, że np. Żylicz nie badał i nie miał doświadczenia?
  • aw2139 11.03.13, 08:26
    Ten człowiek raczej nie badał tej katastrofy pod kątem techniki, czy wspólpracy w załodze!
  • aw2139 08.03.13, 08:39
    Człowieku, gość był w stanie zbudować model matematyczny w przeciwieństwie do komisji millera, która ograniczyła swoje prace do popatrzenia na wrak i odczytu czarnych skrzynek i to zrobił. Czy można gościowi zarzucić, że działał w złej wierze? Nie sądzę. Czy można mu zarzucić, że nie miał pełnych danych, aby taki model zbudować, pewnie tak, ale zrobił coś co zachowuje się zgodnie w oparciu o wyniki przeprowadzonych analiz i doświadczeń.
  • 1zzarda 08.03.13, 09:03
    Z tego co wiem, to nie chce ujawnić danych wejściowych a to już jest podejrzane! Natomiast nie ma on żadnych uprawnień ani kwalifikacji do wyciągania wniosków ogólnych.
  • aw2139 08.03.13, 12:06
    Nie oszukujmy się, czy Ty ujawniłbyś swoje wszystkie wyliczenia osobie, która nie chciała Tobie pomóc w uzyskaniu danych wejściowych, a jednocześnie oczernia Ciebie i wyniki Twoich prac!
    Ja przynajmniej zrobiłbym tak samo jak on, pokazując jedynie podstawowe założenia i wynik końcowy.
    A co do uprawnień i kwalifikacji, ma takie same jak każda osoba tutaj mówiąc o winie, bądź nie i przedstawiając swoje argumenty za przyjętą tezą.
  • 1zzarda 08.03.13, 15:41
    Słuchaj - dzisiaj takie dane można ujawni publicznie, np. w Internecie z wezwaniem: macie badajcie! Może jednak chodzi o to, żeby nie badano?
  • aw2139 11.03.13, 08:32
    Komisja narzuciła embargo na informacje, dlatego jesteśmy świadkami tych przepychanek.
  • 1zzarda 11.03.13, 14:27
    To komisja zabroniła ujawnić Biniendzie?
  • aw2139 11.03.13, 15:38
    Noooo i powiedz to innym.
  • aw2139 04.03.13, 08:55
    Z drugiej strony, ciekawe czy Miller był?
  • 1zzarda 10.03.13, 08:42
    jozef.moneta.salon24.pl/492437,miazdzacy-artykul-w-przegladzie-lotniczym-nt-smolenska
    Koniec propagandy?
  • aw2139 11.03.13, 08:38
    Spodobało mi się to zdanie:
    "W marcowym numerze Przeglądu pokazujemy najbardziej rażące lotnicze herezje i zwykłe kłamstwa "niezależnych ekspertów"."
    Szkoda, że nikt nie rozprawia się z ogólnie funkcjomującymi nieprawdziwymi informacjami rozpowszechnianymi przez nieistniejącą komisje millera.
  • snajper55 11.03.13, 15:19
    aw2139 napisał:

    > Spodobało mi się to zdanie:
    > "W marcowym numerze Przeglądu pokazujemy najbardziej rażące lotnicze herezje i
    > zwykłe kłamstwa "niezależnych ekspertów"."
    > Szkoda, że nikt nie rozprawia się z ogólnie funkcjomującymi nieprawdziwymi info
    > rmacjami rozpowszechnianymi przez nieistniejącą komisje millera.

    Nieistniejąca komisja nie może niczego rozpowszechniać, ponieważ nie istnieje.

    S.
    --
    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
  • aw2139 11.03.13, 15:39
    Ale laska nie ma oporów, aby łgać dalej.
  • 1zzarda 14.03.13, 14:50
    W którym miejscy w raporcie Millera jest łgarstwo?
  • aw2139 14.03.13, 15:04
    Chociażby przypisanie gen. Błasikowi podawanie prawidłowej wysokości, na podstawie czego stwierdzono jego obecność w kokpicie.
  • 1zzarda 15.03.13, 15:13
    Dlaczego uważasz, że nie było? Co do ekspertyzy elektronicznej nie jest ona 100%!
  • aw2139 18.03.13, 09:08
    Dlaczego tak twierdzę? Chociażby dlatego, że eksperci z komisji na 100% byli pewni obecności generała w kokpicie i na poparcie tej tezy przypisali słowa wypowiedziane przez pilota generałowi, a tym samym zakłócili współpracę w załodze - wskazując, że wpierali się jedynie wysokościomierzem radiowym.
  • 1zzarda 22.03.13, 12:06
    Zgodnie z procedurą w takiej sytuacji kiedy są dwie wykluczające się ekspertyzy winna być następna - dot. to jednak tego samego śledztwa. W tej sytuacji jedna ekspertyza była wykonana na potrzeby komisji, druga na potrzeby prokuratury, a więc formalnie się nie wykluczają, bo dot. innych postepowań i to prowadzonych na podstawie innych przepisów!

    Uważam jednak, że w tej sytuacji winna być kolejna ekspertyza i to np. w Berlinie!
  • aw2139 29.03.13, 09:40
    1zzarda napisał(a):

    > Zgodnie z procedurą w takiej sytuacji kiedy są dwie wykluczające się ekspertyzy
    > winna być następna - dot. to jednak tego samego śledztwa.

    Patrząc na to w tens posób, to podczas prowadzonego śledztwa miało miejsce takie zdarzenie, bo centralne laboratorium kryminalistyki nie stwierdziło głosu generała w kokpicie, a na "ucho" komisja bez cienia wątpliwości przypisała generałowi kwestie wypowiadane przez pilota. Ekspertyza IES zbieżna z ekspertyzą CLK - 2:1 dla laboratoriów.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka