Dodaj do ulubionych

Paweł o "Smoleńskim tunelu" vs komisja Antka

14.05.17, 21:16

Czołem wszystkim, kopę lat:)

Do poczytania

--
Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim niż się odezwać i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Edytor zaawansowany
  • 15.05.17, 17:14
    Czołem :)))
    ---
    --
    Kolejny raz Artymowicz zabawia się w predtidigitatora a naiwna publisia ( np. madameblanka) daje się nabierać.
    Prof. Artymowicz popełnił już kilka wyliczanek smoleńskich w którym wykazal się sztuka takiego naginania parametrów oraz stosowania wygibasów fizyczno-matematycznych , że potrafi uzyskąc dowolny – z góry założony wynik- nie fizyczny ( niemożliwy w realnych zdarzeniach); np. zaprezentowal wyliczanke , która dała mu (z góry założony wynik) jakoby 90 tonowy samolot wyrył w ziemi bruzde o max. głebokosci 12cm.

    Nie trzeba znać wyższej matematyki, ani fizyki na poziomie wyższym niż szkoła średnia aby od razu skonstatować , że Artymowicz z tymi 12cm po prostu zmyśla. Jedna z metod weryfikacji takich bzdur, która polecam od 2010 roku to katostrofologia porównawacza( np. w jednej z katastrof, awionetka wyryła bruzdę -prawie metrowej głębokości).



    Wróćmy do aktualnej notki tego prestidigitatora:
    - od razu wskaże sztuczki, które zastosował:

    1. YKW: "Badania modeli w żadnym tunelu aerodynamicznym, zatem także w Wojskowej Akademii Technicznej ani na uniwersytecie w Akron, nie dostarczą informacji potrzebnej by odtworzyć przebieg obrotu tupolewa PLF 101 w dniu 10.04.10 w Smoleńsku."

    Swoją błędną opinię przedstawia tu jako bezdyskusyjne twierdzenie.
    Otóż pokazuję i objaśniam:
    Wykonano w specjalistycznych laboratoriach amerykańskich badania lotu samolotów transportowych z urwana końcówką skrzydła ; są dostępne w necie. Metodyka obejmuje badania modeli wykonanych w stosownej skali – gdyż nie ma tuneli aerodynamicznych , w których można zbadać oryginał 😊))

    Metodyka obejmuje też wiedzę o przeniesieniu wyniku z modelu na rozmiar rzeczywisty samolotu. Artymowicz nie jest specjalista więc tego nie wie i nie umie.

    2. PROBLEM nr 2: LOTU TU-154M PO UTRACIE KOŃCÓWKI SKRZYDŁA NIE UDAŁO SIĘ I NIE UDA NIGDY WYMODELOWAĆ FIZYCZNIE

    YKW" "O ile problem nr 1 jest trudny do rozwiązania, ale przynajmniej teoretycznie jest jeszcze na świecie parę wielkich tuneli aerodynamicznych, gdzie można by zakupić czas, zbudować dużo większy model i probować wyznaczyć przy sensowniejszej liczbie Re współczynniki statyczne (CL, Mx, CLa, ...), o tyle problem nr 2 jest beznadziejny i nie ma rozwiązania technicznego, ponieważ w tunelach aerodynamicznych bada się przepływy ustalone."
    - W zasadzie Artymowicz ma rację😊)

    Szkoda tylko że skompromitował się wcześniej prezentując wyliczankę gdzie sam , osobiście wymodelowa taki lot Tu-154 po utracie końcówki i podał że jego wyliczenia są zgodne z wystrzyżona botaniką 😊))


    --
    Fizyka wg Naciskowców z forum katastrofa: W czasie chodzenia, w fazie podparcia, czyli gdy stoimy na jednej nodze, kolano przenosi czterokrotny ciężar naszego ciała-przy 100 kg wynosi to aż 400 kg.[/i] Ludzie nie mający wiedzy są podatni na manipulacje mediów.
  • 15.05.17, 22:24
    niegracz napisał:

    > Czołem :)))

    Spadaj, nieumiałku, bo ci znowu odpowiem merytorycznie i się skończy jak zwykle - zamilkniesz z podwiniętym ogonem i będziesz udawał, że nic nie mówiłeś.

  • 16.05.17, 06:57
    spadaj jamnik - trollu


    --
    Fizyka wg Naciskowców z forum katastrofa: W czasie chodzenia, w fazie podparcia, czyli gdy stoimy na jednej nodze, kolano przenosi czterokrotny ciężar naszego ciała-przy 100 kg wynosi to aż 400 kg.[/i] Ludzie nie mający wiedzy są podatni na manipulacje mediów.
  • 17.05.17, 15:31
    Dla mnie problem nie leży w tym co się działo PO uszkodzeniu skrzydła ale w tym co (a raczej kto) doprowadziło samolot tak nisko, że zaczepił o wystarczająco grube części drzew by uszkodzić to skrzydło.

    Modelowanie procesów pouszkodzeniowych jest praktycznie niemożliwe ze względu na to, że nie znamy przebiegu destrukcji skrzydła (ile czego i w jakim czasie ubywało), a stosując przybliżenia najwyżej uzyskamy przybliżony wynik, nie wiadomo jak dokładny. Należy też uwzględnić, że samolot szorował tam po drzewach, zderzenia z którymi też miały wpływ na lot i np. uniemożliwienie załodze zapanowania nad "oszalałym z bólu" samolotem, w szczególności nad przechylaniem się na skrzydło.

    A poza tym przez 4s z hakiem jakie się leci od brzozy (855m od progu) do miejsca wskazanego przez ostatnie zapisy FMS-a (536m od progu) gdzie samolot zetknął się z ziemią, to NIC nie można było zrobić, szczególnie, że pilot ani nie znał zakresu uszkodzenia skrzydła ani wpływu tego uszkodzenia na sterowność samolotu, mógł najwyżej działać odruchowo usiłując zablokować narastający przechył ... tyle, że nie miał za bardzo czym, szczególnie jeszcze przy prędkości podejścia.

    --
    Zapraszam do czytania moich tekstów na:

    Forum: Katastrofa w Smoleńsku oraz na blogu Blog Technika
  • 18.05.17, 04:50
    Pisze, że na uniwersytecie w Akron do dzisiaj nie rozróżniają, co to takiego kąt wznoszenia, kąt natarcia czy kąt pochylenia. Być może to prawda, ale również prawdą jest to że jego wiedza jest świeżej daty. W swojej amatorszczyżnie problem zamotał nieprawdopodobnie.
    Jego pomysł na modelowanie i wszelkie z tym związane problemy to czysta głupota, bo problem nie polega na symulacji całego zachowania samolotu, tylko na uzyskaniu rozwiązania względnie prostego problemu stateczności. Robiono to analitycznie w erze przedkomputerowej, dmuchano te zagadnienia w tunelach, otrzymując sensowne wyniki.
    Robi się to i dzisiaj określając na przykład prędkości Vmcg/ Vmca czyli minimalne prędkości kontrolowania samolotu na ziemi/ w powietrzu , określając skuteczność sterów przy utracie jednego silnika. Jest sytuacja występowania nie tylko momentów od niesymetrycznego i zdecentrowanego ciągu ale i niesymetrycznych oporów i kierunku napływu strug. Problem wbrew pozorom nie mniej złożony, a prędkości określa się z dokładnością do pojedynczych węzłów.
    Nie mówiąc już nic o konstrukcjach niesymetrycznych.

    A otrzymaliśmy od awiatora/dendrologa i ostatnio aerodynamika z Ontario arogancki wykład, bez znajomości nawet najprostszego technicznego języka polskiego (imadło tensometryczne!, C z indeksem l, zamiast z, C z indeksem d zamiast polskim x, itd) niby drobiazg, ale przecież nie tak dawno pisał jeszcze o kącie ataku!. Wszystko to niby drobiazg, ale wielce wymowny.
    No i dowiedzieliśmy się jeszcze , że pomiary w tunelach to nie w kij dmuchał, bo odkryto dla nas tajemnice liczby Re, oraz to czego na pewno w Polsce się nie wie, czyli wpływie ścianek tunela na pomiar.
    Zapewne dowiemy się, że zdruzgotani tymi wiadomościami adwersarze z WAT porzucili wszelkie swoje nadzieje, że to zasługa wybitnego już badacza przepływów, a nie tylko proste zażenowanie wplątaniem tej uczelni w idiotyzm tysiąclecia.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.