Dodaj do ulubionych

Prawda o stanie wiedzy o Tragedii Smoleńskiej

19.12.17, 15:09
W
STĘPNE PODSUMOWANIE
K
ONFERENCJI
S
MOLEŃSKICH
.
S
TRESZCZENIE
Katastrofa Smoleńska, jaka miała miejsce w dniu 10.04.2010, stanowi największą powojenną tragedię narodową,
w której w tajemniczych okolicznościach zginął Prezydent Rzeczypospolitej i 95 towarzys
zących mu osób
stanowiących elitę polityczną Kraju. Odtworzenie jej przebiegu na podstawie skąpych dowodów dostępnych dla
badań stanowiło swoiste wyzwanie dla nauki. Ponieważ żadna z oficjalnych instytucji nauki nie chciała
zaangażować się w analizę tej Ka
tastrofy, przeprowadzono ją społecznie w ramach tzw.
śledztwa
akademickiego
, którego wyniki badań naukowych były co roku przedstawiane na Konferencjach Smoleńskich.
Kolejne 3 Konferencje Smoleńskie odbyły się w latach 2012, 2013 i 2014. W ich organizację z
aangażowało się
ponad 100 profesorów o wysokim autorytecie naukowym z wszystkich istotnych dziedzin nauk technicznych i
ścisłych

mechaniki i fizyki, lotnictwa i aerodynamiki, elektrotechniki i chemii, geodezji i archeologii, a w
dalszej kolejności także
z medycyny, socjologii i nauk prawnych. W przedstawionych 78 referatach naukowych
przeanalizowano przy wykorzystaniu różnych metod, jakie oferują obecnie poszczególne dziedziny nauki,
wszystkie aspekty związane z przebiegiem Katastrofy Smoleńskiej. Wyniki
tych analiz co roku publikowane
były w „
Materiałach Konferencyjnych
” przekazywanych do wielu bibliotek akademickich i instytutowych oraz
umieszczane na stronie internetowej konferencjasmolenska.pl.
Szczególnie starannej analizie naukowej poddano hip
otezę MAK/Millera, tj. hipotezę przedstawioną w raportach
rosyjskiej komisji MAK i polskiej komisji Millera. Zgodnie z tą hipotezą samolot Tu
-
154 obniżył swój lot w
okolicy działki Bodina na kilka metrów nad ziemią, w wyniku czego uderzył lewym skrzydłem w
brzozę
-
w
wyniku czego odcięty został koniec skrzydła
-
w wyniku czego obrócił się na plecy
-
w wyniku czego uderzył w
ziemię
-
w wyniku czego rozsypał się na tysiące szczątków. Przeprowadzone badania wykazały, że hipoteza ta
jest fałszywa, gdyż wyklucza
ją ją powszechnie znane prawa fizyki i ogromna dokumentacja zdjęciowa i filmowa
pokazująca deformację szczątków i ich rozłożenie na powierzchni ziemi. Sformułowanie tej fałszywej hipotezy
było możliwe wyłącznie w wyniku pominięcia podstawowych dowodów, tj.
:
-
pominięcia raportu polskich archeologów wykazującego, że samolot został rozdrobniony na ok. 60 tysięcy
części i ukazującego rzeczywiste rozłożenie szczątków,
-
pominięcia faktu, że na wrakowisku nie ma krateru, jaki
powstałby, gdyby samolot uderzył w zie
mię,
-
pominięcia badania samego wraku samolotu,
-
pominięcia badania rejestratorów z lotniska i przede wszystkim
-
karygodnego zaniechania badania ciał ofiar.
Przeprowadzone badania naukowe wykazały jednoznacznie, że:
1)
samolot leciał wyżej, niż to wskazano w
hipotezie
MAK/Millera, a więc nie mógł uderzyć w brzozę Bodina,
2)
gdyby jednak samolot uderzył w brzozę, to nie zostałaby
odcięta końcówka skrzydła, lecz przecięta brzoza,
3)
gdyby jednak odcięta została końcówka skrzydła, to samolot nie mógłby odwrócić się w p
owietrzu na plecy,
4)
gdyby jednak samolot uderzył w ziemię po odwróceniu się na plecy, to nie nastąpiłaby taka jego
dezintegracja, jaką widać na wszystkich zdjęciach z wrakowiska.
Wśród wielu dowodów wskazujących na rzeczywisty przebieg Katastrofy Smoleńskie
j są takie, które mają
charakter dowodów
rozstrzygającyc
h. Z praw mechaniki wynika bowiem, że znane z licznych zdjęć podłużne
rozerwanie kadłuba mogło nastąpić wyłącznie na skutek wewnętrznej eksplozji. Innym takim dowodem jest
położenie szczątków z wnętrz
a kadłuba wcześniejsze niż ślad pierwszego jego uderzenia w ziemię. Dowodzi to,
że była to katastrofa typu 2B, czyli rozerwanie kadłuba nastąpiło w powietrzu, jeszcze zanim dotknął on ziemi.
Wnioski płynące z przedstawionych na Konferencjach Smoleńskich ba
dań z różnych dziedzin nauki są zgodne i
potwierdzają się wzajemnie. Badania geodezyjne i geotechniczne, archeologiczne i medyczne, fizyczne i
chemiczne, mechaniczne i aerodynamiczne, elektrotechniczne i akustyczne
-
wszystkie przedstawione na
Konferencjac
h referaty układają się w spójny obraz i pozwalają na sformułowanie następujących wniosków.
1.
Katastrofa Smoleńska stanowiła to, co w literaturze światowej określa się jako
controlled demolition
(kontrolowana rozbiórka) i została zrealizowana przez serię eks
plozji materiałów wybuchowych, jakie miały
miejsce w zamkniętych profilach samolotu, a tym samym były niedostępne dla inspekcji pirotechnicznych.
2.
Rosyjska ekipa kontrolująca miejsce Katastrofy dołożyła starań, aby uwiarygodnić hipotezę MAK/Millera.
Temu c
elowi służyło przenoszenie szczątków w wyznaczone miejsca oraz zatajanie i niszczenie dowodów
przeczących hipotezie.
3.
Chociaż ogólny
przebieg
Katastrofy Smoleńskiej jest znany i można go było ustalić na podstawie
nielicznych stosunkowo dowodów dostępnych d
la niezależnych badań, to jest oczywiste, że śledztwo
dotyczące
przyczyn
Katastrofy wymaga przeprowadzenia badań podstawowych dowodów, jakimi są
szczątki wraku samolotu i szczątki ofiar Katastrofy. Bez przeprowadzenia badań tych dowodów niemożliwe
jest ust
alenie wielu ważnych faktów, a tym samym niedopuszczalne byłoby zamknięcie śledztwa.
Komitet Naukowy Konferencji Smoleńskiej
Warszawa, 3.10.2015


--
Lubię wszystkich i wszystkich podziwiam. Durni forowych też.
Edytor zaawansowany
  • Kłamliwy tytuł, homoś. To nie jest prawda.

    --
    Wzmożona kontrola dźwignią społecznego zaufania
  • 19.12.17, 15:15
    religijnych.uczuc.obraza napisał:

    > Kłamliwy tytuł, homoś. To nie jest prawda.
    >


    Tytuł kłamliwy? Wykaż to!

    --
    Lubię wszystkich i wszystkich podziwiam. Durni forowych też.
  • 19.12.17, 15:20
    Po co, kanalio, wklejasz "newsa" sprzed dwóch lat? Nie potrafisz nawet poprawnie wkleić skopiowanego tekstu, mordo zdradziecka.

    --
    Przez 14 lat ayran.
  • 19.12.17, 15:30
    eiran napisał:

    Co potrafił.
    --
    Lubię wszystkich i wszystkich podziwiam. Durni forowych też.
  • Np. tu, michnikowy frustracie:
    "W ich organizację z
    aangażowało się
    ponad 100 profesorów o wysokim autorytecie naukowym".

    --
    Dlatego zapraszam Was 13 grudnia 2014 roku do Warszawy. Nie możemy pozwolić, żeby władza dalej niszczyła nasze państwo i jego instytucje, manipulowała, ograniczała wolność słowa i prawa opozycji, godziła w podstawy demokracji. (...) Nadchodzi czas na zmianę. Weźmy razem udział w obywatelskim proteście
  • 19.12.17, 15:29
    Wykaż, że homoso-vieticus i ja kłamaliśmy? Komunikat o liczbie zaangażowanych w naukową debatę podczas czterech KS jest zgodny z listą osób biorących udział w debacie. Nie było nikogo wśród naukowców, kto zgłosiłby votum seperatum do oświadczenia końcowego, które liczy 16 stron.

    --
    Lubię wszystkich i wszystkich podziwiam. Durni forowych też.
  • Kłamłeś frustracie michnikowy że to osoby o wysokim autorytecie naukowym. A raczej kłamał autor wkeljki, którą tu bezmyślnie przekleiłeś.

    --
    Wzmożona kontrola dźwignią społecznego zaufania
  • 19.12.17, 15:37
    Przytoczone streszczenie wydał Komitet Naukowy Konferencji Smoleńskiej.

    --
    Lubię wszystkich i wszystkich podziwiam. Durni forowych też.
  • Czyli sami się kłamliwie pochwalili.

    --
    Wzmożona kontrola dźwignią społecznego zaufania
  • 19.12.17, 16:06
    religijnych.uczuc.obraza napisał:

    > Czyli sami się kłamliwie pochwalili.
    >


    Zbyt wysoki poziom dla mnie. Sorry.

    --
    Lubię wszystkich i wszystkich podziwiam. Durni forowych też.
  • Wiadomo.

    --
    Ja trochę tę historię znam i lata trzydzieste ch.ja a nie wyciągnęły Stany Zjednoczone (?). Wojna wyciągnęła (?). Natomiast jedna taka rzecz, że mam absolutnie pozytywne zdanie o Merklowej, Sarkozym czy, jak tam się ten nowy nazywa, Hollande ? mówi Morawiecki.
  • 19.12.17, 15:37
    Za mało stron, żeby było ważne. Do tego 16 to 1+6 = 7. "Szczęśliwa siódemka" PIS, który już zdychał.
    Kto jeszcze na tym skorzystał?

    --
    Sztandar PiS dumnie powiewa - xyz_xyz1
    Podkablować i Spływać
    Predateli i Swołoczi
  • 20.12.17, 12:17
    homoso-vieticus napisała:

    > a kadłuba wcześniejsze niż ślad pierwszego jego uderzenia w ziemię. Dowodzi to,
    > że była to katastrofa typu 2B, czyli rozerwanie kadłuba nastąpiło w powietrzu,

    Żadne poważne, liczące się na świecie źródła nie stosują tej waszej pseudoklasyfikacji katastrof ("2B"), ergo wypisujesz jakieś kocopoły wyssane z palców dyletantów, którzy marnują pieniądze uczciwie pracujących Polaków, żerując na nich w bezproduktywnych komisjach.
  • 20.12.17, 13:53
    Lista bezsensów w tym tekście poraża mnie jako magistra inżyniera o niskim autorytecie

    naukowym, z zerowym wskaźnikiem Hirscha ;)

    Wylano w tej sprawie megalitry wody omijając zgrabnie podstawowe problemy typu:

    Dlaczego w ogóle rozpoczęto podejście jeżeli raportowane z dwóch źródeł (lotniska, załoga

    Jaka-40 przebywająca na lotnisku) informowały, że od pół godziny przed katastrofą na

    lotnisku utrzymuje się fatalna pogoda, widzialność początkowa wynosiła DWA I PÓŁ RAZA

    poniżej minimum lotniska, a końcowa nawet PIĘĆ RAZY (nie mówiąc już o

    DZIEWIĘCIOKROTNYM przekroczeniu minimów pilota i samolotu) czyli pogoda się

    POGARSZAŁA w miarę zbliżania do lotniska ?

    Dlaczego załoga zniżała się po nietypowo stromej ścieżce utrudniającej (ze względu na reżimy

    czasowe) pilotowanie i skracającej czas na wszelkie reakcje ?

    Dlaczego załoga nie reagowała poprawnie na komendy PULL UP systemu TAWS, tak jak

    nakazuje jego instrukcja ?

    Dlaczego po odczytaniu przez drugiego pilota "100 metrów", które było POPRAWNYM

    ODCZYTEM WYSOKOŚCI BAROMETRYCZNEJ (czyli tej odniesionej do wysokości progu pasa)

    nie padła komenda "Odchodzimy" ?

    Dlaczego piloci 36 splt, w szczególności ci z Jaka 40 i dowódca eskadry, który leciał 7

    kwietnia do Smoleńska na tymże tupolewie walają publicznie głupa udając, że nie wiedzą co ta

    załoga usiłowała robić i wprowadzają otoczenie w błąd niby to nie wiedząc jak interpretować

    pewne fakty z lotu choć one dla każdego lotnika powinny być jasne jak Słońce ?

    Ja rozumiem solidarność zawodową czy niechęć do obciążania kolegów, którzy zginęli ale w

    takim przypadku należy po prostu zachować milczenie a nie wygadywać koszałków opałków.

    A teraz szczegóły:
    - 154 obniżył swój lot w okolicy działki Bodina na kilka metrów nad ziemią, w wyniku czego

    uderzył lewym skrzydłem w brzozę


    Owszem miało to miejsce ale już w trakce zbyt późno rozpoczętego odejścia

    nieuwzględniającego swymi parametrami rzeczywistego ukształtowania terenu przed

    lotniskiem.

    - w wyniku czego odcięty został koniec skrzydła

    To niestety miało miejsce. Skrzydło przy wykonywaniu odejścia było obciążone niemal 40%

    większą siłą niż ma to miejsce przy zniżaniu gdy siła nośna równoważy ciężar samolotu. W

    takiej sytuacji uszkodzenie konstrukcji nośnej (praktycznie pustego w środku) skrzydła

    powoduje, że siła nośna powoduje jego odłamanie, bo tylko w stanie nienaruszonym jest ono

    zdolne przenosić obciążenia robocze przy odejściu.

    - w wyniku czego obrócił się na plecy

    To jest domniemanie, bo tak na prawdę nie wiemy do jakiego kąta przechylenia samolot

    dokręcił się w powietrzu a reszta obrotu została dokonana przy zaczepieniu kikutem skrzydła

    o ziemię (przewrót przez skrzydło). Wskaźniki przechyłu pokazują stan z momentu uderzenia

    o ziemię, a rejestrator parametrów lotu wyszedł poza zakres pomiarowy przy przechyle ponad

    60 stopni, przy dopuszczalnym przechyle samolotu w locie wynoszącym, wg producenta, 30

    stopni.

    - w wyniku czego uderzył w ziemię

    Zwykle przedmioty cięższe od powietrza spadają na ziemię.

    - w wyniku czego rozsypał się na tysiące szczątków.

    Zwykle jak ciężka ludzka konstrukcja (78 ton) rozpędzona do ponad 260km/h uderzy w grunt,

    to następuje jej rozpad. Ten typ samolotu ma zalecaną prędkość pionową zetknięcia się z

    gruntem i to w pozycji normalnej poniżej 1m/s dla uniknięcia uszkodzenia podwozia. W

    momencie zetknięcia się z gruntem ten samolot miał prędkość pionową ponad 12m/s i

    poziomą ok. 73m/s, dodatkowo wykonywał obrót wokół osi podłużnej (skutek narastającego

    przechyłu na skrzydło). Konstrukcja samolotu nie jest liczona na tego typu stresy

    mechaniczne, więc się rozpadła.

    > Przeprowadzone badania wykazały, że hipoteza ta jest fałszywa, gdyż wyklucza
    > ją ją powszechnie znane prawa fizyki i ogromna dokumentacja zdjęciowa i filmowa
    > pokazująca deformację szczątków i ich rozłożenie na powierzchni ziemi.

    Nie wiem jakie prawa fizyki tu zostały naruszone ale chyba to jakaś inna fizyka.

  • 20.12.17, 13:56
    Sformułowanie tej fałszywej hipotezy było możliwe wyłącznie w wyniku pominięcia

    podstawowych dowodów, tj.
    :
    - pominięcia raportu polskich archeologów wykazującego, że samolot został rozdrobniony

    na ok. 60 tysięcy części i ukazującego rzeczywiste rozłożenie szczątków,


    Przy tej ilości elementów z jakiej składa się samolot, to podana liczba jest stosunkowo mała.

    - pominięcia faktu, że na wrakowisku nie ma krateru, jaki powstałby, gdyby samolot uderzył

    w ziemię,


    Krater nie powstaje przy małym kącie (~ 10 stopni) styku obiektu z ziemią. Co innego przy

    upadku pionowym z bardzo dużej wysokości. Nie uwzględniono faktu, że to była wczesna

    wiosna i ziemia była przemarźnięta w głąb, a tylko warstwy powierzchniowe były rozmokłe.

    Cały marzec 2010 roku na tamtym terenie były temperatury ujemne, więc ziemia nie rozmarzła.

    Poza tym na powstanie krateru ma powierzchnia styku obiektu z glebą odpowiadająca za

    ciśnienie jednostkowe (to samo ciśnienie jednostkowe odpowiada za fakt, że stojący 50

    tonowy czołg nie zapada się w miejscu pozostawiając po sobie krater). Rozgniatane ciężarem

    samolotu blachy poszycia zwiększały powierzchnię styku zmniejszając nacisk jednostkowy co

    skutkowało brakiem krateru.

    - pominięcia badania samego wraku samolotu,

    Badanie wraku nie wyjaśni dlaczego piloci podchodzili do lądowania przy widzialności 200m

    do lotniska nieprzystosowanego technicznie do wspomagania lądowań w takich warunkach.
    Minimum lotniska wynosiło tam 1000m widzialności, więc przy 200 m był spełniony warunek

    paragrafu nakazującego dowódcy statku powietrznego przerwanie podejścia z powodu braku

    możliwości wykonania bezpiecznego lądowania. W podobnych warunkach istnieje też w

    przepisach lotniczych zakaz zniżania się za dalszym (tam 6.26km od progu) markerem, jeżeli

    pilot uzyskał wcześniej informację o warunkach uniemożliwiających lądowanie.
    Przepisy nic nie mówią, że zniżanie należy kontynuować aż do wysokości decyzyjnej, za to

    mówią, że należy je przerwać w momencie gdy zostaną przekroczone warunki minimalne, a te

    były przekroczone na lotnisku już ok. 30 minut wcześniej (gdy samolot był w okolicy Mińska,

    który był jednym z lotnisk zastępczych dla tego lotu).

    - pominięcia badania rejestratorów z lotniska i przede wszystkim

    Nagrania z lotniska są dostępne i były nawet ponownie odczytywane przez Instytut Ekspertyz

    Sądowych co raczej niewiele wniosło do sprawy w sensie wybuchowo-zamachowo-

    awaryjnym. Załoga do końca nie zgłaszała żadnych problemów z pilotażem czy samolotem.

    - karygodnego zaniechania badania ciał ofiar.

    Jak dotąd badania ciał ofiar nie wniosły nic nowego popierającego teorię zamachową.

    Zamiana ciał w trumnach jest tylko dowodem na bałagan panujący PO zdarzeniu a nie
    zamach.

    > Przeprowadzone badania naukowe :))))))))))))))))))))))))))))))))))

    > wykazały jednoznacznie, że: :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

    1) samolot leciał wyżej, niż to wskazano w hipotezie MAK/Millera, a więc nie mógł uderzyć w

    brzozę Bodina,


    Zapisy techniczne lotu mówią co innego. Ktoś się nie nauczył całkować numerycznie.


    2) gdyby jednak samolot uderzył w brzozę, to nie zostałaby odcięta końcówka skrzydła, lecz

    przecięta brzoza,


    Nie uwzględniono podwyższonego obciążenia skrzydła przy wykonywaniu odejścia

    (rozpoczętego komendą ok. 750m przed brzozą).

    3) gdyby jednak odcięta została końcówka skrzydła, to samolot nie mógłby odwrócić się w
    powietrzu na plecy,


    Wystarczyło, że samolot przechylił się więcej niż 40 stopni by siła nośna przestała

    równoważyć ciężar samolotu co jest konieczne do unoszenia się w powietrzu. Obrót samolotu

    o masie niemal 80 ton spowodowany przechyłem nie ustaje momentalnie, więc ustał dopiero

    na ziemi po jego rozbiciu. Wskaźnik przechyłu pokazuje stan z czasu po zetknięciu się z

    ziemią. Samolot najpierw zawadził o ziemię kikutem skrzydła, więc cały kadłub jeszcze się

    obracał względem hamowanej o ziemię końcówki.

    4) gdyby jednak samolot uderzył w ziemię po odwróceniu się na plecy, to nie nastąpiłaby

    taka jego dezintegracja, jaką widać na wszystkich zdjęciach z wrakowiska.


    Pełne odwrócenie na plecy mogło wystąpić na skutek przewrotki przez kikut skrzydła, a nie

    pełny obrót w powietrzu, wtedy samolot po krótkim łuku uderzył o ziemię poruszając się z

    prędkością ponad 200km/h. Za zakres uszkodzeń odpowiada złożoność ruchu samolotu w

    momencie zderzenia z ziemią (ruch liniowy w trzech płaszczyznach: w przód, w lewo (skręt) i

    w dół oraz ruch obrotowy wynikający z przechyłu i istniejącej energii ruchu obrotowego), a w

    symulacjach nie uwzględniono tych wszystkich CZTERECH elementów równocześnie.


    h. Z praw mechaniki wynika bowiem, że znane z licznych zdjęć podłużne rozerwanie

    kadłuba mogło nastąpić wyłącznie na skutek wewnętrznej eksplozji. Innym takim dowodem

    jest położenie szczątków z wnętrz a kadłuba wcześniejsze niż ślad pierwszego jego uderzenia

    w ziemię.


    Powyższe jest niezasadne jeżeli przy analizie zdarzenia nie uwzględniono wszystkich

    aspektów ruchu obiektu przy zderzeniu z ziemią.


    1. Katastrofa Smoleńska stanowiła to, co w literaturze światowej określa się jako
    controlled demolition (kontrolowana rozbiórka) i została zrealizowana przez serię eks
    plozji materiałów wybuchowych, jakie miały miejsce w zamkniętych profilach samolotu, a tym

    samym były niedostępne dla inspekcji pirotechnicznych.


    Kto w takim razie i kiedy w Polsce podłożył te materiały wybuchowe i dlaczego żadna kontrola

    pirotechniczna ich nie wykryła ? Samolot był w serwisie na samym początku roku, a potem

    latał jeszcze 3 miesiące w Polsce i nikt nic nie zauważył ? Przecież to bez sensu.

    Poza tym dużo skuteczniejsze było by zniszczenie samolotu na dużej wysokości: gdzie

    dodatkowo niskie ciśnienie zapewnia większy stopień zniszczeń, a wraz z niską temperaturą i
    upadkiem z dużej wysokości daje praktycznie 100% stopień nieprzeżywalności ludzi na

    pokładzie.

    Przy wybuchu na małej wysokości istnieje szansa, że pilot przyziemił by w pozycji normalnej,

    nawet łamiąc podwozie i większość osób by przeżyła, a może nawet i wszystkie.
    Druga sprawa, to jaki zamachowiec zakładał by, że samolot wiozący Prezydenta, a więc osobę

    (teoretycznie) objętą najwyższym stopniem ochrony będzie próbował w ogóle lądować w

    raportowanych warunkach pogodowych, a nie odleci na lotnisko zapasowe ?

    2. Rosyjska ekipa kontrolująca miejsce Katastrofy dołożyła starań, aby uwiarygodnić
    hipotezę MAK/Millera.


    Ciekawe czy w Rosji zatrudniają jasnowidzów, którzy przewidzieli istnienie komisji Millera, a co
    więcej poznali hipotezy jakie ta komisja stworzyła, bo inaczej nie da się przecież w momencie
    oglądu miejsca zdarzenia dołożyć starań by uwiarygodnić czyjeś PRZYSZŁE działania :)))))

    Temu celowi służyło przenoszenie szczątków w wyznaczone miejsca oraz zatajanie i
    niszczenie dowodów przeczących hipotezie.


    Wystarczy się przyjrzeć zdjęciom satelitarnym by zauważyć, że przenoszony element leżał na
    drodze dojazdowej do miejsca zdarzenia od strony ul. Kutuzowa, więc jego przesunięcie było uzasadnione.
    Podobnie niszczenie elementów, to jest tylko dowolną interpretacją wyrwanych z kontekstu
    materiałów filmowych (jakie np. uzasadnienie "wybuchowe" miało by wybijanie okienka PO
    zdarzeniu, skoro nie zostało ono zniszczone przez domniemany wybuch ?).

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.