Dodaj do ulubionych

Sky News :

03.02.18, 05:52
Podalo wczoraj wieczorem ,po raz pierwszy
news.sky.com/story/smolensk-crash-explosions-on-board-before-plane-hit-ground-investigator-says-11233792
Milego dnia oszolomy:-)
Edytor zaawansowany
  • jamnik_belial 05.02.18, 10:08
    a74-7 napisał:

    > Podalo wczoraj wieczorem ,po raz pierwszy
    > news.sky.com/story/smolensk-crash-explosions-on-board-before-plane-hit-ground-investigator-says-11233792
    > Milego dnia oszolomy:-)

    Sądząc z tego, co tam jest napisane, to podczas badania Lockerbie facet mógł co najwyżej fachowcom herbatę parzyć. No albo popada już w demencję i te brednie o wyginaniu do tyłu końcówki skrzydła to skutek.
  • warcholski 07.02.18, 08:26
    w mysl jak bedzicie klamac czesto i wszedzie to zapene stanie sie prawda
    jak bedziecie powtarzac ze Polacy mordoali Zydow to pewnie stanie sie prawda
    jak bedziecie mowic ze to Niemce katowali w Katyniu to zapewne nie byli to ruskie capy
    jak powtarzacie za skorumpowana Anodina ze samolot zderzyl sie z brzoza to zapewne to prawda


    Znaczy fakty sa inne ale tym gorzej dla faktow.


    1-Sądząc z tego, co tu wypisuje absurdalny wraz jego petrsburskim jamnikiem mozna sadzic , ze lizali doope Milera i jego laska, co najwyzej czyscili im buty i zmywali naczynia ...i stad wnioskuje ze doszed un i uf do wniosku przy czyszczeniu garow, ze "brzoza uderzyla w garnek na osi" - zreszta osmielil sie napisac jakie to un przeprowadzil doswiadczenia, lacznie z jakims lataniem po pokoju z "wiatrakiem na dlugim kablu". " Ciagnnie wolant" wraz kanadyjskim przygłupem, który chyba nie śpi nie je , robi pod siebie, byle śledzić wszystkie wpisy dot. Smoleńska i nie wsadzić tam swego ryja.


    Ale zaden z tych "medrcow" nie jest w stanie odpowiedziec na proste pytania:

    _ile metrow oddalona jest zlamana (przez wichure) brzoza od "kursu i siezki" na lewo?

    _na jakiej wysokosci mialo byc zderzenie skrzydla z rzekoma brzoza? -tak aby "wznoszc sie" (circa 12st.) pochylony nie zachaczyl kolami o ruska bude i walacy sie plot - nie wspominajc juz o "podmuchu" z silnikow ("na pelnym gazie" ) nisko nad ziemia nie zamiataja smieci z pod tej brzozy.

    No i najwazniejsze pytanie, dlaczego zlamana brzoza upada na prawo pod katem niemal prostym (90st.) do kierunku lotu (czyli kursu i sciezki) ???


    Po za tym. o dziwo panuje wszedzie czy to w mediach, blogach itp .. ogolna niemota, sprawiajac wrazenie ze samolot lecial gdzies na zaorane pole do Pcimia Wielkiego gdzie nie ma nikogo odpowiedzialnego na miejscu, nikt nic niewie ze "cos" w ogole ma nadleciec, i normalnie nikogo nie obchodzi bo jakis "obcy" ma tam ladowac. A gdyby to mial nadlecic desant "wroga" lub zrzutka jakiej bomby na miejscowych ruskich szympansow, ktorzy w tym czasie klna jeden przdz drugiego, a inny poszedl sie odlewac za ruska bude i olewal co sie dalej stanie ale po fakcie wydarl zapijaczonego ruskiego ryja "k..wa szto ja zdzielajet".


    --
    Podejrzewamy, że trzech kontrolerów z wieży w Smoleńsku, którzy cały czas informowali polską załogę, że jest “na ścieżce i kursie”, nie zostali odznaczeni tylko ze względów technicznych: pierwszy z nich odszedł na emeryturę 3 dni po katastrofie i zniknął, drugi rozpłynął się w powietrzu po zabraniu go przez nieokreślonego bliżej „mundurowego”, a trzeci – o nazwisku Krasnokutskij – okazał się agentem FSB lub GRU.

    Za: niezalezna.pl
    Bohaterscy złodzieje z OMON
    www.bibula.com/?p=22648
  • absurdello 08.02.18, 22:43
    > Ale zaden z tych "medrcow" nie jest w stanie odpowiedziec na proste pytania:
    >
    > _ile metrow oddalona jest zlamana (przez wichure) brzoza od "kursu i siezki" na
    > lewo?

    Odległość brzozy jest liczona od toru lotu samolotu wyznaczonego przez punkty TAWS37 (1936m od progu) i TAWS38 (710m) od progu, a nie od osi przedłużonej pasa. Pomijam już, że ostatnia informacja o kursie i ścieżce padła ok. 2.5km od progu (2 mile morskie od punktu ARP) i tam pilot miał podjąc SAMODZIELNIE decyzję o odejściu, a brzoza, to jest jakieś 855m od progu czyli w miejscu, gdzie pilot powinien być już pewnie na wysokości kręgu albo niewiele niżej gdyby rozpoczął odejście tam gdzie powinien.

    >
    > _na jakiej wysokosci mialo byc zderzenie skrzydla z rzekoma brzoza? -tak aby "w
    > znoszc sie" (circa 12st.) pochylony nie zachaczyl kolami o ruska bude i walacy
    > sie plot - nie wspominajc juz o "podmuchu" z silnikow ("na pelnym gazie" ) nisk
    > o nad ziemia nie zamiataja smieci z pod tej brzozy.

    O ile pamiętam, to wysokość trafienia w brzozę wynosiła ok. 6m (pomijając rozrzut pomiarów kolejnych ekip, które nie podały odkąd dokąd mierzyły tę wysokość).

    Buda jest blisko brzozy, a uderzenie oderwało ok. 6m skrzydła czyli podwozie musiało być w tym czasie jakieś 12-13m w prawo od brzozy (licząc 38m rozpiętości skrzydeł Tu154m) czyli też od budy.

    Silniki nie były na pełnym gazie, bo ze względu na późne przestawienie dźwigni ciągu nie zdążyły do końca lotu osiągnąć wystarczających obrotów.

    Samolot na tym odcinku leciał 75m/s, więc przy jego pełnej długości wynoszącej 48m, to minął interesujący nas punkt, całą swoją długością w jakieś 0.64s, więc działanie podmuchu silników na ten obszar było bardzo krótkie.

    Instrukcja samolotu podaje, że na pełnym ciągu, gdy samolot stoi na pasie (na hamulcach), to strefa niebezpieczna za silnikami sięga 50m, a tu mieliśmy sytuację gdzie:

    - silniki nie były na pełnym ciągu,
    - samolot mijał miejsce zdarzenia z prędkością 75m/s

    W podręczniku pilotażu można też znaleźć wzór na rzeczywisty ciąg silników przy danej prędkości samolotu:

    PR = GВ*(W − V )/g

    GB - ilość powietrza przepompowywanego przez turbiny -> 260kg/s
    W - prędkość gazów wylotowych z dysz -> 400m/s
    V - prędkość samolotu -> 75m/s przy brzozie
    g - przyspieszenie ziemskie

    Czyli przy brzozie efektywny ciąg jednego silnika idącego na pełnych obrotach (a nie szedł) wynosił by:

    PR = 260*(400-75)/9.81 = 8613 kG (kilogramów siły)
    a na postoju ten samo ciąg by wynosił:

    PR0 = 260*400/9.81 = 10600 kG

    czyli przy brzozie ciąg byłby w najlepszym razie PR/PR0 ≈ 0.81 ciągu maksymalnego, a był jeszcze mniejszy ze względu na niższe obroty silników.

    Tak więc mówienie o jakimś zamiataniu śmieci czy nawet ich nadwęgleniu gorącem można tam między bajki włożyć, szczególnie, że tamże było raczej chłodno i wilgotno.

    >
    > No i najwazniejsze pytanie, dlaczego zlamana brzoza upada na prawo pod katem ni
    > emal prostym (90st.) do kierunku lotu (czyli kursu i sciezki) ???
    >

    Może wystarczy się zastanowić, że samolot, to nie jest punkt materialny tylko obiekt mający coś ok. 500m^3 objętości. Jak takie "cuś" się porusza w powietrzu, to działa jak tłok, tu rozpychający powietrze na boki czyli powstaje też fala ciśnienia skierowana poprzecznie do kierunku ruchu samolotu.

    Druga sprawa, to sposób przejścia brzozy przez skrzydło. Widać, że przełom nie był równoległy do kadłuba tylko skośnie od niego odchodził patrząc od przodu do tyłu, co jest zgodne z fizyką, bo belki nośne skrzydła są pod kątem 52.4° do osi podłużnej samolotu, więc w czasie zderzenia musiała działać siła poprzeczna do kierunku lotu (wynika to z rozkładu sił - patrz fizyka), która spowodował i ruch poprzeczny samolotu, i ruch samej brzozy (górnej części).
    Nawet na wykresach widać gwałtowny skok przeciążenia poprzecznego w czasie gdy samolot mijał brzozę. Gdyby belki były dokładnie pod kątem 90 stopni do kadłuba, to zapis przeciążeń poprzecznych były dużo mniejszy, a przełom skrzydła były praktycznie równoległy do kadłuba.

    Przy rozpatrywaniu procesu urywania tych ok. 6m skrzydła należy pamiętać, że samolot w tym czasie już się wznosił (co rozpoczął ok. 1000m od progu) i skrzydła były obciążone co najmniej 135% ciężaru samolotu (patrz zapisy przeciążeń pionowych). Uszkodzenie w takim momencie konstrukcji wsporczej skrzydła, tj. przesunięcie jego elementów wewnętrznych względem pozycji wymyślonej przez konstruktora powoduje gwałtowne obniżenie wytrzymałości dociążonej w tym momencie konstrukcji i jej zniszczenie przez wspólne działanie:

    - siły nośnej
    - sił pochodzących od zderzanych obiektów, tu pień brzozy i samo skrzydło.
    - oporu powietrza wzrastającego w miarę odginania konstrukcji (siły skręcające) od pozycji optymalnej.

    W trzecim punkcie należy pamiętać, że jeżeli prędkość samolotu (przyrządowa) była mniej więcej stała, to znaczy, że ciąg trzech silników równoważył czołowy opór powietrza działający na samolot, a część siły tegoż oporu działała też na tę część skrzydła (siła oporu jest funkcją kąta natarcia skrzydła). Przy deformacji zderzeniowej skrzydła opór rośnie, bo skrzydło w danym miejscu traci swój opływowy kształt, a samo jego odginanie przez sumę opisanych sił jeszcze pogarsza sytuację, bo ta część ustawie się już pod innym kątem do strugi powietrza niż reszta skrzydła (ta bliższa kadłuba) i siły niszczące narastają lawinowo co w sumie daje oderwanie fragmentu (albowiem reszta samolotu, mająca większą masę i energię kinetyczną, nie może się przecież zatrzymać w miejscu i leci dalej).

    W tym zderzeniu i drzewo, i skrzydło ponoszą straty, tyle, że na skrzydło w tym momencie działa więcej sił niż na drzewo, na które nie działa ani siła nośna ani opór powietrza, bo one się praktycznie nie porusza względem otaczającego powietrza, zaś samolot jak najbardziej.
    Siły oporu powietrza rosną z kwadratem prędkości, więc to co działa na skrzydło jest w tym czasie jakieś 5000x większe, ze względu na jego prędkość względem otaczającego powietrza.

    Należy też pamiętać, że skrzydło jest praktycznie puste w środku, więc mówienie o jakimś ścinaniu drzewa podobnym do tego wykonywanego siekierą jest nieporozumieniem. Z równym "skutkiem" można by próbować ściąć drzewo okładając go kawałkiem rury. Można by najwyżej złamać jakieś cieńsze fragmenty ale NIE PIEŃ !!!!.

    > Po za tym. o dziwo panuje wszedzie czy to w mediach, blogach itp .. ogolna niem
    > ota, sprawiajac wrazenie ze samolot lecial gdzies na zaorane pole do Pcimia Wie
    > lkiego gdzie nie ma nikogo odpowiedzialnego na miejscu, nikt nic niewie ze "cos
    > " w ogole ma nadleciec, i normalnie nikogo nie obchodzi bo jakis "obcy" ma tam
    > ladowac.

    Tj. kogo nie obchodzi ? Przecież tam w rozmowach na lotnisku jest o tym, że ma przylecieć samolot z literką "A" tyle, że nie ma BIEŻĄCEGO przepływu informacji, na temat czy samolot już wystartował czy też zaniechał lotu z powodu prognoz pogody. Na lotnisku docelowym przecież nie wiedziano, że lotnicy dostali lepszą z dwóch prognoz pogody, a przekaz informacji był utrudniony, bo to lotnisko było wyłączone od kilku miesięcy z użytkowania i do tego było lotniskiem wojskowym nie połączonym z siecią cywilną. Dopiero metodami pośrednimi obsługa dowiedziała się co się aktualnie dzieje z rzeczonym samolotem.

    Z naszej strony też było coś nie tak, skoro pilot Jaka 40, dzwoniąc do Warszawy, po wylądowaniu ponad godzinę wcześniej na tym lotnisku ani nie podał aktualnego stanu pogody na nim (lotnisko było poza siecią informacyjną transgraniczną) a także NIKT Z WARSZAWY NIE ZAPYTAŁ GO O AKTUALNY STAN LOTNISKA CZY POGODY !!!!!

    A przecież jak sam powiedział dziennikarce do kamery, że lądował w GĘSTEJ MGLE (przynajmniej od 400m w dół musiał lecieć bez widoczności) ... ale jakoś nie widział sensu informowania o tym Warszawy ...
  • warcholski 09.02.18, 09:22
    Cos ci w uszach dzwoni ekspercie po wypuszczeniu gazow po grochuwce hehehe,
    albo pewnie bije dzwon koscielny tyle ze absurdalny nie ma pojecia w ktorym kosciele.

    Czy ten absurdalny belkot to po konsultacji z kanadyjskim "fizykiem" od przykladania "noza do klody" bo taka teorie un wyznaje i wyliczal co sie stanie jak samolot przylozyl do brzozy, czy po wlasnych sciemialych niedoksztalconych analizach. Ale pracuj dalej moze cus z ciebie bedzie. Absurd nawet twierdzi ze to brzoza leciala i walnela w samolot (przyklad "z garkiem na osi i reka" -absurd teoretyk)


    Co jest slabsze 20 cm "galazka" czy skrzydlo samolotu a moze takie same:) ze jednoczesnie sie podaje "siloom nacisku" i dwie sily zdruzgotaly sie naraz. (40cm przy ziemi patrz zdjecie o 1/2 ciensza w przelamanym miejscu -dlatego napisalem galazka)

    Moze "kolera jasna" zaczniecie razem obliczac momenty sil, ich kierunek na "belke" zamocowana w punkcie stalym (pien umocowany do ziemi) i drugi koniec "zlamany" bez podpory (sprezysta brzoza jako cialo w stanie spoczynku) ...i rozpendzona kilkanascie ton masa pedzaca z szybkoscia circa 75m/s ( a nie "siekiera" przylozona ) i skutki takiego wydarzenia. Gdzie ci wyszedl ten stosunek sil i czasowy "drgniecia" spowodowal wzdloz 90st powalenie tej brzozy pod tym samym katem ?. ...acha juz se wytlumaczylec tym 52.4° do osi - ale to kat przy samym natrciu --gdzie slot, ktory jest zlamany ale w zupelnie innym miejscu o dziwo bardziej na prawo-[sic] od spotkania z brzoza? Zas kat na zakonczeniu jest prawie 64° (bo skrzydlo jest szersze przy kalubie). A moze jescze wyliczysz kat wektora tych skladowych bo powalenie tej brzozy 90st to wyglada na 0 (zero) sily nacisku skrzydla na brzoze -jak popatrzysz dokladnie na zdjecia saltelitarne to ten kat powalenia brzozy nawet jest ponad te 90st. to jest jakis absurd ze ta brzoza nie poddala sie upadajc w zupenie przeciwnym kierunku gdyby nawet przyjac wektor skladowy tych sil -to sie w zaden sposob nie zgadza.

    >>>>Odległość brzozy jest liczona od toru lotu samolotu wyznaczonego przez punkty TAWS37 (1936m od progu) i TAWS38 (710m) od progu, a nie od osi przedłużonej pasa. <<<<

    Ja sie nie pytam baranie jak jest liczony a ile od tej osi - i przypominam ze twierdziles samolot od tej osi znajdowal sie 47 metrow wiec pytam ponownie ile metrow jest do brzozy?

    Po za tym nie pisz bzdur o podwoziu --12m to jest miedzy lewym a prawym podwoziem. Jesli przyjmujac 6m przelamanie od koncowki skrzydla to do opny/lewych kol jest juz tylko ~7m 9 tam jest ruska buda) a sama powiezchnia styku opony jest o 2m w dol od skrzydla ( pomijajac ze jeszcze nizej ta ostania opona przyjmujac nachylenie 12st.). Natomiast dysze znajdowaly sie 4.5m nad ziemia (to ile do dachu tej szopy?) -zas podmuch siegal do 17m do ziemi - i okolo 10 metrow do szopy - przy tym 12st nachyleniu i nie jeden silnik ale TRZY gdzie DWIE skrajne dysze (nie wlot powietrza) oddalone od siebie ~5.5m (jedna po srodku wyzej w sumie to daje taka zawiruche ze te smiecie spokojnie lezace pod brzoza widoczne na zdjeciu frunelyby bezwladnie po okolicy...a wiesz ty cos o turbulencji powietrza za skrzydlami? I nie pieprz cus o sile ciagu wiatraka jak latales po pokoju gdy jest mowa o "podmuchu wiatraka na dlugim kablu hehehe" przyelatujac obok rozerwanej poduszki z kurzych pior-. jak piardniesz:) w ciagu JEDNEJ sekundy 260kg gazu z predkosicia 400-sta to co sie stanie?


    ----------
    Na filmie z lotu ptaka "film paralotniarza" dokladnie widac szczegoly i te o kilka metrow nawet wyzsze topole za ta nieszczesna brzoza zaledwie ulamek sekundy.. dalej samolot musialby sie z niesamowita predkoscia uniesc inaczej one tez powinny zostac siete -niestety zostaly sciete ale przez ruskich czyscicieli criminal evidence dawno po fakcie.


  • warcholski 09.02.18, 18:45
    >>>>Należy też pamiętać, że skrzydło jest praktycznie puste w środku, więc mówienie o jakimś ścinaniu drzewa podobnym do tego wykonywanego siekierą jest nieporozumieniem. Z równym "skutkiem" można by próbować ściąć drzewo okładając go kawałkiem rury. Można by najwyżej złamać jakieś cieńsze fragmenty ale NIE PIEŃ !!!!.<<<<

    Pusty, zasrany pofesorze takie wyklady to moga lykac tylko durnie.

    Jaka siekiera, jaka rura ?
    ... "okładając pusty leb kawałkiem rury" nie pomoze:)


    Rura jest okraglm przekrojm a skrzydlo w odleglosci 6m jest "splaszczone" w tym miejscu jest 4m na 0.3m (NIE JEST PUSTE - sa jeszcze zebra w srodku sMAKu) i to ma spotkac sie po drodze z 0.2m galazka z tym ze ta owa "siekiera" na ostrzu ma zamocowany slot, ktory zniszczony jest w zupelnie innym miejscu. Nie ma sladow na tym slocie zadnego poczatkowego wygiecia - jest wprost rozerwany co swiadczy o tym ze pocztkowo w ulamku sekundy rozerwane skrzydlo a w pozniejszym ulamku sekundy wyrwany slot.


    Podmuch "z wiatraka na dlugim kablu" u mnie mierzony jest w jednostkach CFM
    Ilosc obietosciowa sprezonego powietrza wpada do komory zmieszana z paliwem wybucha i wylatuje z niesamowita predkoscia "pchajac samolot w przeciwnym kierunku"- potrzeba czasu aby te mase pchnac. Zgadza sie zanim samolot nabierze rozbiegu i na pelnym gazie turbina przyspiesza bardzo szybko, wzmagajac "podmuch" tak dmuchajc na krotkim rozbiegu (okolice ruskiej budy) ale niestety jesli sciecie tej brzozy mialo miec miejsce to tuz za ta brzoza rosly wieksze topole wiec aby unies ten samolot musial by w ulamnku sekundy wzniesc sie jak rozpedzona rakieta do gory - niestety to bylby kolejny absurd -gdyz nawet rakieta nie unosi sie tak szybko pocztkowo jest zawierucha wokolo.

    Ale smolenskie smieci leza pod ruska buda nie naruszone, a pracowite szympansy z FSB umieszczaly tu i owdzie "blaszane ptaki"- zgodnie z instrukcja preparowania evidence i tuszowania kryminlistow "ruskicego imperium zla".


  • absurdello 12.02.18, 14:45
    > Rura jest okraglm przekrojm a skrzydlo w odleglosci 6m jest "splaszczone" w tym miejscu
    > jest 4m na 0.3m (NIE JEST PUSTE - sa jeszcze zebra w srodku sMAKu)

    Trąbko warcholąca, te żebra są co ok. 40cm od siebie, więc mniej więcej tyle ile średnica tej brzozy, o którą zawadzili. Do tego one są przeznaczone do podpierania powłoki skrzydła obciążanej w miarę równomiernie na całej powierzchni, a nie znoszenia niemalże punktowych zderzeń z obiektami kilkaset razy gęstszymi od powietrza. Popatrz sobie na dostępnych zdjęciach jakie wgłębienia w przedniej krawędzi skrzydła zrobiły cieńsze drzewka czy gałęzie z jakimi się zderzali czesząc kolejne kępy drzew.

    > i to ma spotkac sie po drodze z 0.2m galazka z tym ze ta owa "siekiera" na ostrzu ma
    > zamocowany slot, ktory zniszczony jest w zupelnie innym miejscu.

    Tyle, że ta "gałązka" miała wedle pomiarów niemalże 40cm średnicy.
    Slot jest zaokrąglony, a przy zderzeniu się jeszcze spłaszcza, więc nacisk powierzchniowy w miejscu kolizji jest dużo mniejszy niż przy ostrzu typu siekiera, która ma kształt nieodkształcającego się klina i to litego, a nie pustego w środki.

    Na zdjęciach wyraźnie widać, że drzewo wgniotło brzeg trzeciego slotu i wlazło pod drugi (licząc od końca skrzydła) a potem gięło belki główne, ześlizgując się po nich (oddalając się od kadłuba) aż do ich złamania przez połączone siły brzozy i siły nośnej obciążającej skrzydło.
    Gdyby to było cięcie, to przełom byłby niemalże równoległy do kadłuba, a on idzie po skosie.

    Mówienie o "początkowym" wgnieceniu w przypadku zjawiska, które trwało circa 50 milisekund jest "LEKKIM" nieporozumieniem. Dodatkowo jeszcze pozostały kikut został zniekształcony gdy samolot zawadził nim, lecąc w dużym przechyle, o ziemię, więc to co widać, to nie jest efekt końcowy tylko po zderzeniu ale jeszcze po zaoraniu gleby przy prędkości pewnie z 70m/s.



    > Podmuch "z wiatraka na dlugim kablu" u mnie mierzony jest w jednostkach CFM
    > Ilosc obietosciowa sprezonego powietrza wpada do komory zmieszana z paliwem wybucha
    > i wylatuje z niesamowita predkoscia "pchajac samolot w przeciwnym kierunku"- potrzeba
    > czasu aby te mase pchnac.

    Pierwsze słyszę by paliwo w silniku turboodrzutowym spalało się wybuchowa (i do tego jeszcze nafta) ? :)


    > Zgadza sie zanim samolot nabierze rozbiegu i na pelnym gazie turbina przyspiesza bardzo
    > szybko, wzmagajac "podmuch" tak dmuchajc na krotkim rozbiegu (okolice ruskiej budy) ale
    > niestety jesli sciecie tej brzozy mialo miec miejsce to tuz za ta brzoza rosly wieksze topole
    > wiec aby unies ten samolot musial by w ulamnku sekundy wzniesc sie jak rozpedzona rakieta
    > do gory - niestety to bylby kolejny absurd -gdyz nawet rakieta nie unosi sie tak szybko
    > pocztkowo jest zawierucha wokolo.

    Tu niestety mam problem z oceną, bo te wszystkie zdjęcia co widziałem nie dają mi pełnego poglądu na otoczenie brzozy i rzeczywiste rozmieszczenie innych drzew, a zdjęcia satelitarne są zbyt niewyraźne.

    > Ale smolenskie smieci leza pod ruska buda nie naruszone,

    A czy kto widział ich rozmieszczenie przed tym lotem by móc porównać ich stan przed i po ??

    > a pracowite szympansy z FSB umieszczaly tu i owdzie "blaszane ptaki"-
    > zgodnie z instrukcja preparowania evidence i tuszowania kryminlistow "ruskicego imperium
    > zla".

    Les pierdołes. Za dużo świadków dookoła na takie zabawy (w tym dzieci, bo to była sobota, więc nie były umiejscowione w szkole).
  • absurdello 09.02.18, 23:04
    > Co jest slabsze 20 cm "galazka" czy skrzydlo samolotu a moze takie same:) ze je
    > dnoczesnie sie podaje "siloom nacisku" i dwie sily zdruzgotaly sie naraz. (40cm
    > przy ziemi patrz zdjecie o 1/2 ciensza w przelamanym miejscu -dlatego napisale
    > m galazka)

    O ile pamiętam, to podawana grubość (czy średnica) brzozy dotyczyła pobliża miejsca przełomu, a nie jej podstawy. Ocenianie ze zdjęcia "na oko" jest obarczone sporymi błędami. Pomijam już to, że w miejscu przełomu drewno jest poharatane jak po przejechaniu dużym pilnikiem zdzierakiem. Skrzydło wyrwało tam sporo drewna.

    > Moze "kolera jasna" zaczniecie razem obliczac momenty sil, ich kierunek na "bel
    > ke" zamocowana w punkcie stalym (pien umocowany do ziemi) i drugi koniec "zlama
    > ny" bez podpory (sprezysta brzoza jako cialo w stanie spoczynku)

    Jak się najedzie skośną krawędzią skrzydła na drzewo, to sorki ale powstanie siła poprzeczna do kierunku ruchu zależna od kąta skosu tegoż skrzydła. Brzoza się odegnie (część poniżej miejsca styku) w miarę swojej sprężystości, samolot też się minimalnie przesunie w stronę przeciwną od brzozy (choć mniej, bo siła działa bardzo krótko na obiekt o dużej bezwładności).
    Brzoza włażąc w skrzydło powodowała wyginanie belek skrzydła w tył aż do ich złamania. Widać, że następowało ześlizgiwanie się pnia w stronę przeciwną od kadłuba, bo przełom nie jest równoległy do kadłuba tylko idzie po skosie, punkt wejścia jest bliżej kadłuba niż punkt wyjścia. Elementy skrzydła z kolei pękając piłowały brzozę (widać, że przełom jest mocno poszarpany) i ta się najprawdopodobniej złamała w momencie gdy odgięty pień wracał gwałtownie do pozycji pionowej już po przejściu przez skrzydło.
    Samo skrzydło zostało oderwane przez połączone działanie pnia i siły nośnej działającej na ten fragment (samolot już odchodził, a piloci zwiększali ile się dało kąt natarcia, by jak najszybciej odskoczyć od ziemi) -> akcelerometr notował przy brzozie przeciążenie 1.35g czyli skrzydło generowało siłę nośną ~ 135% ciężaru samolotu. Licząc z proporcji, to ten urwany potem fragment był w tym czasie obciążony siłą pionową ok. 8000 kG. Przy takim obciążeniu, to zwichrowanie konstrukcji wewnętrznej skrzydła skutkuje jego złamaniem przez samo obciążenie robocze.

    >...i rozpendzo na kilkanascie ton masa pedzaca z szybkoscia circa 75m/s ( a nie "siekiera" pr
    > zylozona ) i skutki takiego wydarzenia.

    No sorki ale te kilkanaście ton (78), to był cały samolot ale przecież nie on cały wpadł na brzozę. Za to cały ten rozpędzony ciężar rozgniatał pustoblaszaną konstrukcję skrzydła o brzozę.

    > Gdzie ci wyszedl ten stosunek sil i czasowy "drgniecia" spowodowal wzdloz 90st powalenie
    > tej brzozy pod tym samym katem ?.

    Brzoza nie jest sztywna, w momencie zderzenia została odgięta (pęknięcia przy podstawie o tym świadczą) a potem siłą sprężystości wróciła do mniej więcej pozycji wyjściowej, machnąwszy sobie całą koroną i najprawdopodobniej wtedy nastąpiło odłamanie części ponad miejscem zderzenia, które było "nadpiłowane" przez elementy wewnętrzne skrzydła. Kierunek upadku jest sprawą wypadkową sił prostujących drzewo po zderzeniu i samego przełomu, pękło gdzie było najsłabsze w danej chwili.

    > ...acha juz se wytlumaczylec tym 52.4° do osi - ale to kat przy samym natarciu
    >--gdzie slot, ktory jest zlamany ale w zupelnie innym miejscu o dziwo bardziej
    > na prawo-[sic] od spotkania z brzoza? Zas kat na zakonczeniu jest prawie 64°
    > (bo skrzydlo jest szersze przy kalubie).

    Przecież brzoza wlazła w skrzydło tuż za drugą klapą (licząc od końca skrzydła), niszcząc fragment trzeciej kolejnej klapy, to jest prawie 6m od jego końca ? Potem wzięła się za belki skrzydła, więc w czym problem ? Wartość kąta podałem mniej więcej po krawędzi skrzydła, ile jest dokładnie na belkach, to nie wiem, bo tego nie widać na rysunkach ogólnych. Na rysunkach skos krawędzi przedniej skrzydła jest podany jako 37.63 stopnia (mierząc od prostopadłej do kadłuba), tylko przy samym kadłubie jest 40 stopni z hakiem.


    > A moze jescze wyliczysz kat wektor a tych skladowych bo powalenie tej brzozy 90st to
    > wyglada na 0 (zero) sily nacisku skrzydla na brzoze -jak popatrzysz dokladnie na zdjecia
    > saltelitarne to ten kat powalenia brzozy nawet jest ponad te 90st.

    Po pierwsze, to zdjęcia sat. są za mało czytelne by coś móc z nich precyzyjnie odczytać, a po drugie, to nie znając parametrów pnia, stopnia jego uszkodzeń w momencie kolizji, kierunku podmuchów wiatru w tym miejscu, kierunku fali ciśnieniowej i zawirowań powietrza wywołanych przez sam samolot, sprężystości pnia i pewnie jeszcze paru parametrów, to typowanie w jakim kierunku powinna leżeć korona brzozy jest "lekką" loterią. Tam działo ileś zmiennych w czasie czynników, a to co widać na końcu to jest wypadkowa ich działania.
    ZA DUŻO JEST TAM NIEWIADOMYCH, by móc na 100% stwierdzić jak co powinno leżeć, tak przy brzozie jak i potem na miejscu rozbicia.

    > Ja sie nie pytamjak jest liczony a ile od tej osi - i przypominam ze twierdziles samolot od tej osi znajdowal sie 47 metrow wiec pytam ponownie ile metrow jest do brzozy?

    Z miarki w GE wynika, że oś samolotu była w lewo ok. 53m od osi pasa, brzoza jest jest trochę dalej ale nie wiem dokładnie ile bo mamy dwa zestawy jej współrzędnych i nie wiem, które są bliższe rzeczywistości (osobiście tam nie byłem i nie mierzyłem).

    > Po za tym nie pisz bzdur o podwoziu --12m to jest miedzy lewym a prawym podwozi
    > em. Jesli przyjmujac 6m przelamanie od koncowki skrzydla to do opny/lewych kol
    > jest juz tylko ~7m

    Co do odległości podwozia od miejsca przełomu to się zgadzam, po sprawdzeniu ale to dalej nie przesądza o niczym.

    Co do reszty, to niestety nie miałem okazji widzieć miejsca zdarzenia osobiście, a ujęcia filmowo zdjęciowe nie dają możliwości (jak dla mnie) oceny co tam jeszcze samolot mógłby uszkodzić a po czym się tylko ześlizgnąć nieuszkadzając zbytnio.
  • absurdello 08.02.18, 21:17
    Fakt, z jego narracji wynika, że w tym czasie samolot skradał się na nóżkach, a skrzydło nie generowało siły nośnej co najmniej równoważącej ciężar samolotu, więc jakby miało być wygięte w górę. Oczywiście <członek męski> tam, że w okolicy brzozy rejestrator zapisał z akcelerometru stosunek siły nośnej do ciężaru samolotu circa 1.35 czyli skrzydła generowały 1032993 N siły, bo przecież taka siła, to jest nic wobec wiary w wybuchy.

    Gdzie oni takich "fachowców" znajdują ??????

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.