Gość portalu: x napisał(a):
> skąd Pani posiada te informacje? Nóż do ryby z lewej strony??? Czyżby nakrycie
> stołu w Niemczech różniło się tak bardzo od nakrycia w Polsce?
> Spędziłem trochę czasu na statkach jako ochmistrz i nie zgadzam się z Panią.
„Patrząc na te sztućce możemy dojść do wniosku jakie będą podawane potrawy i w jakiej kolejności. Jeżeli zatem po prawej stronie leży średni widelec, duża łyżka, widelec do ryby i duży widelec, a po lewej stronie mniejszy nóż, nóż do ryby i nóż z ząbkami do steków, to wiemy, że najpierw będzie zakąska, potem zupa, potem ryba, potem stek."
Cytat powyższy pochodzi z konspektu zajęć o zasadach nakrywania do stołu Stanisława Krajskiego, prowadzącego Akademię Dobrych Manier i Etykiety Biznesu oraz autora kilku książek o Savoir vivre.
Ze sztućcami do ryb w ogóle jest problem, wynikający z tego, że nigdy tak naprawdę się nie upowszechniły. Baronowa Nadine de Rothschild w swoim "Savoir vivre XXI wieku" pisze wręcz: "Sztućce do ryb wymyślono niedawno i niektóre przestrzegające tradycji domy nie mają ich w ogóle, a więc nie podają, uważając je za wymysł burżuazyjny". Niestety, nie pisze, jak się tam ryby jada :)
Co do różnic kulturowych - istotnie zasady savoir vivre-u czasami różnią się w zależności od szerokości geograficznej, nawet w obrębie tej samej kultury. W tym przypadku jednak, jak sądzę, nie różnice geograficzne, ale owa "nowinkowość" sprawiła, że nie przyjął się szeroko pierwotny (i preferowany w tzw. dobrym towarzystwie) obyczaj trzymania ich w taki sposób, jak opisuje pan Krajski i o jakim wspomina, przywołując wypowiedź malarza i światowca Franciszka Starowieyskiego, Internautka, na której post opowiedziałam.
Jeśli zajrzy Pan na popularne strony poświęcone temu tematowi, a także do wydawanych ostatnio poradników (tłumaczonych i na ich podstawie pisanych przez rodzimych autorów), znajdzie Pan zalecenie, by układać je w sposób, w jaki czyniono to na statku, na którym był Pan ochmistrzem.
Jestem zresztą przekonana, że na zasadzie powszechności, ten dość nieporęczny, ale łatwiejszy do zaakceptowania przez analogię do sposobu posługiwania się codziennymi sztućcami zwyczaj stanie się (o ile już nie stał) obowiązkowy.
-
-
ekspert_ewa.sawicka napisała:
> o j
> akim wspomina, przywołując wypowiedź malarza i światowca Franciszka Starowieysk
> iego, Internautka, na której post opowiedziałam.
Mój nick chyba jednoznacznie określa płeć piszącego.
Nie jestem kobietą i nie życzę sobie być uznawanym za kobietę.
-
Szanowny Panie Dominiku,
serdecznie przepraszam za swoją pomyłkę. Nie wiem dlaczego (z sympatii, poczucia
wspólnoty, późnej pory, gdy pisałam odpowiedź?) zmieniłam Panu płeć.
Rozumiem Pana rozdrażnienie, bo mnie czasami też bywa trudno przyjąć, że
męskoosobowy "Ekspert" czy "Redaktor" to ja. Nawet poprzedzony żeńską "Panią" :)
Jeszcze raz najmocniej przepraszam,
Ewa Sawicka
-
Ryby jadamy sztućcami do ryb. Widelce do ryb układane są po lewej stronie nakrycia i powinny się znaleźć w lewej ręce biesiadnika. Jeśli chcemy, aby widelec znalazł się w prawej dłoni, układamy go po prawej stronie (dotyczy to tylko jednego rodzaju widelca i nie jest to widelec do ryb - co pani ekspert z pewnością wie). Jedyna różnica dotycząca posługiwania się sztućcami do ryb w stosunku do innych noży i widelców, polega na tym, że nóż trzymamy w dłoni jak długopis, a nie jak klasyczny nóż. Dzieje się tak, ponieważ - jak zaznaczyła pani Sawicka - nóż do ryby nie służy do krojenia.