Dodaj do ulubionych

sala bez cateringu w Wawie, wege wesele

23.10.13, 15:13
Potrzebuję waszej pomocy bo utknęłam.

Planuję welese, ma być wegańskie, no bo skoro oboje jesteśmy wege.. goście nie umrą.
Na catering mam pomysł - ludziki z wegemiasta. Tylko wtedy co z salą? Gości liczę że zbierze się ok 80ciu. Na przeciętną restaurację to za dużo. A wszystkie sale weselne jakie obczajałam mają własne mięsne żarcie (bo na tym zarabiają) i obcego cateringu nie chcą.

Ktoś ma namiary na jakąś salę? Miejsce? Może być alternatywnie. Rozważamy też ślub w planerze, ale nie bardzo orientujemy się jak to ogarnąć. Namioty? Pole? $$? Plus pogoda może wiele tu popsuć. Może lepiej pod dachem... Tylko gdzie?

Help!
Obserwuj wątek
    • kafana Re: sala bez cateringu w Wawie, wege wesele 24.10.13, 18:47
      byłam ostatnio na weselu tez ok 80 osób organizowanym w sali, w której normalnie mieści się kawiarnia. całe jedzenie było dowożone no bo wiadomo w kawiarni nie gotują, więc może w tą stronę popatrz. wierzę, że w wawie znajdzie się kilka ładnych miejsc tego typu.
    • kol.3 Re: sala bez cateringu w Wawie, wege wesele 25.10.13, 10:39
      Trudno uwierzyć aby szanująca się restauracja nie chciała zorganizować wesela wegetariańskiego. Mam znajomych wegetarian i ilekroć idziemy na obiad, przyjęcie nie ma problemu z przyszykowaniem ad hoc posilku wegetariańskiego, który jest uzgadniany przy stoliku z zainteresowanym.
    • shilla0 Re: sala bez cateringu w Wawie, wege wesele 26.10.13, 09:09
      Reduta bank - śródmieście ludzkie ceny najmy. Pani Kasia menadżerka super babka. Znajomi mieli wesele w zeszłym miesiącu, sala dziwna ale podświetlona wygladała nieziemsko.
      Jedzenie było od nich z cateringu Reduty. Było bardzo smaczne i bardzo ładnie podane, pyszna kaczka aż palce lizać. Naprawdę wysoki poziom i świetna alternatywa dla kiczu który wylewa się w tych wszystkich tandetnych dworkach i pałacykach.
    • izak31 Re: sala bez cateringu w Wawie, wege wesele 26.10.13, 13:59
      Zalezy ile dań gorących w ciągu nocy planujesz. Jeśli tylko jedno to jeszcze ujdzie. Ale jeśli wesele całonocne to chyba przesada z kuchnią wegetariańską. Czy pod jedzenie wegetariańskie dobrze się pije? Jest na tyle tłuste aby alkohol nie ścinał od razu? Poza tym to nie są dania, ktore każdemu smakują i goście mogą być po prostu głodni. A głód + wódka to złe połączenie. Wieszczemu na weselach królują barszcze, rosoły, żurki, flaki, kotlety? Bo to każdy zna i prawie każdy jada. Poza tym przy piciu je się więcej i takie jedzenie musi być kaloryczne. Jeśli to jest tylko wesele a'la obiad to Twój plan jeszcze ujdzie. Chyba lepiej bedzie jak zrobisz menu normalne i wegertiańskie
      --
      [url=http://apostazja.pl][img]http://img685.imageshack.us/img685/5541/userbarac.png[/img][/url]
          • nattiem11 Re: sala bez cateringu w Wawie, wege wesele 28.10.13, 22:57
            Haha, widzę, że stereotypy dotyczące wegan i wegetarian są coraz ciekawsze :) Alkohol jest w przeważającej części całkiem wegański i nie ma nic wspólnego z tą ideologią...
            A co do wesela - wegetarianin musi wysiedzieć na weselach, na których dostaje rosół, flaki, żurek z kiełbasą, kotlet i wychodzi głodny (weganin to już w ogóle chyba padnie, bo nie zje nawet ratującej mnie zawsze sałatki z majonezem;)), więc tzw. "normalni" naprawdę mogą przeżyć wegański wieczór. nie wszyscy lubią "takie jedzenie"? tzn. jakie? :) to jest różnorodna dieta, można też zapewnić coś bardziej tłustego, smażonego - zresztą nie na wszystkich weselach jest też morze alkoholu. Dziewczyna ma pewne zasady i nie zamierza ich złamać, wykupując tonę kotletów, ja to doskonale rozumiem.
            • klawiatura_zablokowana Re: sala bez cateringu w Wawie, wege wesele 01.11.13, 18:55
              > A co do wesela - wegetarianin musi wysiedzieć na weselach, na których dostaje r
              > osół, flaki, żurek z kiełbasą, kotlet i wychodzi głodny

              Współczuję znajomych i rodziny w takim razie.
              Dla mnie jest oczywiste, że skoro kogoś zapraszam, to nie chciałabym, żeby siedział głodny. I jeśli na moje wesele przychodzą wegetarianie/weganie, to dostaną jedzenie wegetariańskie/wegańskie. Specjalnie dla nich.

              Szkoda natomiast, że sami wegetarianie (przynajmniej niektórzy) nie stosują tej zasady w drugą stronę i zapraszając ludzi, którzy np. bez potrawy mięsnej się nie najedzą mają w nosie to, czy ich przyjaciele i krewni wyjdą z takiego wesela głodni. Mnie osobiście to rybka, mogę zjeść danie wegetariańskie równie dobrze jak mięsne. Jednak znam ludzi, którzy dań wege zbyt dużo nie zjedzą, co najwyżej poskubią. Nie każdy też lubi soję i tofu, ja osobiście tofu nienawidzę i gdybym trafiła na wesele, gdzie składnik ten stanowi bazę większości dań, chyba bym nie wyszła zbyt najedzona.

              Nie każdy lubi ostre, tłuste, nie każdy słone. Nie każdy jada ryby - nigdy nie rozumiałam młodych, którzy cały zimny stół zastawiali śledziami w oleju, łososiem i sałatką śledziową. Menu weselne (i na każdej dużej imprezie też!) dobiera się tak, aby różni ludzie mogli znaleźć coś dla siebie. Czyli babcia co ma problemy z gryzieniem, wujek co nie jada ryb, chrzestny co jest po zawale, kuzynka ideologiczna wege i bratowa z małymi dziećmi. No chyba że tych wszystkich osób nie zaprosimy.

              Jasne, można zrobić wesele całkowicie pod siebie i podać np. wyłącznie dania kuchni chińskiej, takich znajomych też mam. Albo wszystko wege. Albo wszystko z kminkiem. Albo wszystko na słodko. Luz, da się. Tak jest prosto i WY na pewno wyjdziecie zachwycone ze swojego wesela. Goście to już tak różnie, ale wszystko zależy od tego, na ile się nimi przejmujecie.

              --
              "Informowanie świata, że ma się sprawne narządy płciowe - niektórzy tylko tym mogą się pochwalić, nie odbieraj im tego" by crises
              Z życia małżeństwa mieszanego
              • montambo Re: sala bez cateringu w Wawie, wege wesele 02.11.13, 00:26
                Z tego co się orientuję wege wesel jest stasznie mało. Zazwyczaj jednak weganie (ze względu na gości, na problemy logistyczne, presję rodziny itd) decydują się na tradycyjne menu. Ja osobiście nie chcę martwych zwierząt na własnych stołach, na własnym weselu. Byłoby mi przykro i nie miło że tyle bezsensownego cierpienia złożyło się na jeden wieczór szaleństw. Bo nikt nie umrze z głodu przez jeden wieczór bez mięsa. Ą żeby było mięso parę zwierzaków musi postradać życie. Mam nadzieję że goście zrozumieją. Chcę się otaczać ludźmi którzy zrozumieją. Chcę też pokazać rodzinie i znajomym że bez mięcha, innych produktów zwierzęcych też da się żyć. I to super zjeść.

                PS> Czy namawianie katolika na buddyjską ceremonię weselną (bo goście są buddystami) ma sens? Tochę porównywalne pytanie/zagadnienie.
                  • nattiem11 Re: sala bez cateringu w Wawie, wege wesele 03.11.13, 15:47
                    O wow, to teraz ludzie przychodzą na Twoje wesele wyłącznie po to, żeby się najeść? To dopiero przykre.
                    Poza tym wszystko zależy od gości, w mojej rodzinie nikt nie uważa raczej kotleta za wyznacznik statusu, ani nie musi na każdej imprezie zjadać żurku, ludzie są otwarci, łącznie z babciami ;) Ja, jak pisałam, będę miała jedno mięsne danie, bo mój narzeczony nie jest wegetarianinem, wiec zamawiamy jedną "tradycyjną" potrawę z jego regionu, ale nie wyobrażam sobie mieć na stole góry wędlin, bo po prostu spożywanie ich uważam za nieetyczne i nie mam zamiaru za nie płacić (podobnie jak moja mama, która też nie je mięsa). Nie rozumiem też, dlaczego nie zrobić przyjęcia z kuchnią chińską? Bo nie każdy lubi? Nie każdy też lubi tradycyjne polskie dania, a co drugie wesele wyłącznie z nich się składa. Chodzi na pewno o to, żeby zapewnić różnorodność, ale wegańskie danie to nie tylko - jak zdaje się część ludzi myśleć - tofu i surowe warzywa, ale też pierogi z kapustą albo soczewicą, barszcz i milion innych zup albo gołąbki z kaszą i grzybami, więc naprawdę da się zrobić wesele tak, żeby żadna ciotka nie dostała zawału - tylko jest to trudniejsze, stąd koleżanka chce mieć dobrą, sprawdzoną ekipę.

                    izak31 napisała:

                    > Masz prawo do zrobienia wesela pod siebie. Tylko zaznacz to na zaproszeniu i na
                    > pisz na forum ile osób Ci potwierdziło przybycie.
                    • crises Re: sala bez cateringu w Wawie, wege wesele 04.11.13, 10:47
                      Nie "żeby się najeść", ale element kulinarny (dobre i ciekawe jedzenie) to bardzo ważny element wesela. Przynajmniej dla nas. Jesteśmy smakoszami, interesujemy się kuchnią, ciekawie gotujemy, bywamy w różnych knajpach. Unikamy więc np. wesel z kuchnią typu "schabowy z wiadra podany w remizie", bo nie jest to dla nas ciekawe poznawczo.

                      Kuchnię wegańską (nie: wegetariańską!) uważamy za monotonną i mało smaczną, naznaczoną nieustanną walką o zrobienie z tego czegokolwiek jadalnego i o jakiejś konsystencji (co bez nabiału bywa trudne). Jakby gotował jakiś Yotam Ottolenghi, to pewnie byśmy poszli z ciekawości, żeby zobaczyć, co z tego wydusił, ale za pyszności w wydaniu lokalnego baru "Glonojad" raczej byśmy podziękowali.

                      --
                      "Słyszeliście może o kolesiach, którzy wyskakują z krzaków w parku na Jasnej Górze i pokazują pindola? (...) To teraz pomnóżcie to przez tysiąc. Tym właśnie jest blogosfera."
                      • nattiem11 Re: sala bez cateringu w Wawie, wege wesele 04.11.13, 16:14
                        Haha, ależ oczywiscie, dlatego należy szukać cateringu na miarę Yotama, ja się zgadzam pod tym względem :) Też uważam, że to ważny element wesela, ale wciąż chyba większość wesel to kotlet schabowy, bo też poziom gastronomii w polskich hotelach i innych dworkach pozostawia sporo do życzenia. Ale nie rozumiem sformułowania "unikamy wesel (...) bo to jest dla nas nieciekawe poznawczo" - ja jednak chadzam (na szczęście niezbyt często;)) na wesela, żeby cieszyć się szczęściem młodej pary, wyrafinowane doznania kulinarne serwuję sobie w knajpach i we własnej kuchni, na weselu to jest oczywiście ważne, ale nie najważniejsze.

                        crises napisała:

                        > Nie "żeby się najeść", ale element kulinarny (dobre i ciekawe jedzenie) to bard
                        > zo ważny element wesela. Przynajmniej dla nas. Jesteśmy smakoszami, interesujem
                        > y się kuchnią, ciekawie gotujemy, bywamy w różnych knajpach. Unikamy więc np. w
                        > esel z kuchnią typu "schabowy z wiadra podany w remizie", bo nie jest to dla na
                        > s ciekawe poznawczo.
                        >
                        > Kuchnię wegańską (nie: wegetariańską!) uważamy za monotonną i mało smaczną, naz
                        > naczoną nieustanną walką o zrobienie z tego czegokolwiek jadalnego i o jakiejś
                        > konsystencji (co bez nabiału bywa trudne). Jakby gotował jakiś Yotam Ottolenghi
                        > , to pewnie byśmy poszli z ciekawości, żeby zobaczyć, co z tego wydusił, ale za
                        > pyszności w wydaniu lokalnego baru "Glonojad" raczej byśmy podziękowali.
                        >
                        • crises Re: sala bez cateringu w Wawie, wege wesele 04.11.13, 17:32
                          Od mocno dwycyfrowej liczby lat nie byłam na weselu, na którym pojawiłby się schabowy. Może skutecznie unikam.

                          Cieszyć się szczęściem młodej pary mogę na ślubie, siedzenie przy podłym żarciu, podłym alkoholu i podłej muzyce (to przeważnie idzie w pakiecie) nie jest do tego absolutnie potrzebne.
                          --
                          "Słyszeliście może o kolesiach, którzy wyskakują z krzaków w parku na Jasnej Górze i pokazują pindola? (...) To teraz pomnóżcie to przez tysiąc. Tym właśnie jest blogosfera."
                • klawiatura_zablokowana Re: sala bez cateringu w Wawie, wege wesele 03.11.13, 23:19
                  > Bo nikt nie umrze z głodu przez j
                  > eden wieczór bez mięsa.

                  Przed chwilą były żale nad biednymi wegetarianami, co z mięsnych wesel wychodzą głodni.
                  To jak w końcu - to, że jakiś gość siedzi głodny na weselu jest problemem pary młodej czy nie jest?

                  > Mam nadzieję że goście zrozumieją. Chcę się otaczać ludźmi którzy zrozumieją.
                  A jeśli nie wszyscy z twoich bliskich to zrozumieją? Albo przeciwnie, oni wszystko zrozumieją, ale to zrozumienie nie spowoduje, że nagle im szalenie zasmakuje tofu i soja?

                  > Chcę też pokazać rodzinie i znajomym że bez mięcha, innych produktów zwierzęcyc
                  > h też da się żyć.

                  To ty organizujesz wesele, żeby coś pokazać...?

                  >I to super zjeść.

                  Kwestia gustu. Znam osobnika, co ma wielu przyjaciół i krewnych wege (to nasi wspólni znajomi) i od lat mu pokazują, że da się żyć, że można zjeść etc. On to rozumie, spoko, on to szanuje, ale dalej mu te potrawy nie smakują i po imprezie u wege zwykle jeszcze idzie się dopchnąć czymś mięsnym. To nie jest tylko i wyłącznie sprawa wytłumaczenia komuś. Jak ja nie lubię tofu, to uwierz, możesz mi tysiącleciami pokazywać, jak to wspaniale można żyć jedząc to, ale dalej m to nie będzie smakować, okej?

                  > PS> Czy namawianie katolika na buddyjską ceremonię weselną (bo goście są bu
                  > ddystami) ma sens?

                  Co to jest "ceremonia weselna"? Ceremonią jest ślub i bierze się go z uwagi na przekonania państwa młodych. Goście nic nie mają do obrządku ślubnego, bo w nim nie uczestniczą. Wesele natomiast jest imprezą, w której uczestniczą wszyscy. Dlatego zagadnienie bynajmniej nie jest porównywalne.

                  --
                  "Informowanie świata, że ma się sprawne narządy płciowe - niektórzy tylko tym mogą się pochwalić, nie odbieraj im tego" by crises
                  Z życia małżeństwa mieszanego
                  • nattiem11 Re: sala bez cateringu w Wawie, wege wesele 04.11.13, 10:10
                    Nikt tu nie żałował biednych wegetarian, którzy wychodzą głodni, pisałam tylko, że zdarza się, że nic specjalnego dla nich nie ma - ja nie mam takiego podejścia, że jak para młoda pośród 100 gości specjalnie dla mnie nie zamówi osobnego menu, to znaczy, że są samolubnymi małpami, którzy organizują wesele dla siebie - to jest ich dzień, nie mój i naprawdę mogę zjeść ziemniaki i buraczki. W ogóle co to za kategoria: "głodny", Jezu, nie jesteśmy zwierzętami, a wesele nie jest po to, żeby napchać gości.
                    Poza tym, klawiaturo_zablokowana, nie znasz naszych gości - być może oni potrafią przeżyć bez mięsa i nie umrą z powodu braku kotleta, to że twoi znajomi tak mają, to twoja sprawa i nikt ci nie każe wegetariańskiego wesela urządzać.
                    Moglibyśmy wrócić do podpowiadania sal, a nie wtrącać się w dziewczyny wybory, to naprawdę nie twoja sprawa, co goście bedą jedli na jej weselu.
                    • klawiatura_zablokowana Re: sala bez cateringu w Wawie, wege wesele 04.11.13, 21:34
                      > Nikt tu nie żałował biednych wegetarian, którzy wychodzą głodni

                      No jak nie jak tak:

                      A co do wesela - wegetarianin musi wysiedzieć na weselach, na których dostaje rosół, flaki, żurek z kiełbasą, kotlet i wychodzi głodny

                      Dlatego napisałam, że współczuję takim osobom, bo cóż za problem dla jednej czy paru osób zamówić trochę inne menu. Sala drożej nie policzy, serio. Testowałam na sobie.

                      > ja nie mam takiego podejśc
                      > ia, że jak para młoda pośród 100 gości specjalnie dla mnie nie zamówi osobnego
                      > menu, to znaczy, że są samolubnymi małpami, którzy organizują wesele dla siebie

                      W takim razie po co te frazy o wegetarianach, co MUSZĄ "wysiedzieć" (zamiast się dobrze bawić)?
                      Ustalmy, proszę, jeszcze raz: czy to, że dany gość nie ma co zjeść na danym weselu jest problemem?
                      A) Tak
                      B) Nie

                      A co do podejścia... jak pisałam wyżej, problem jest naprawdę zerowy, bo cenowo te dania wychodzą zwykle tak samo, ugotowanie ich to też nie jest już jakiś mega problem dla kucharza. Jest to tylko kwestia pomyślenia młodej pary o każdym gościu i ułożenia menu tak, żeby każdy znalazł coś dla siebie. Ja osobiście nie mam problemu z tym, że ktoś z moich gości ma jakieś wyraźne preferencje i jeśli tylko o tym wiem, układam menu tak, żeby o też miał co zjeść.

                      > - to jest ich dzień, nie mój i naprawdę mogę zjeść ziemniaki i buraczki.

                      Ale przecież wystarczyłoby się odezwać do PM przy zapraszaniu z pytaniem "słuchajcie, czy jest przewidziane jakieś menu dla wege?" Nikt by się chyba nie obraził.

                      >W ogó
                      > le co to za kategoria: "głodny", Jezu, nie jesteśmy zwierzętami, a wesele nie j
                      > est po to, żeby napchać gości.

                      No nie wiem, nie ja pisałam o tych padających z głodu weganach i wegetarianach :] Szybko zmieniasz front, jak broniłaś wege, to nagle głód na weselu powodował niemalże omdlenia, jak odwróciłam problem i napisałam o mięsożercach na weselu wege, to nagle okazuje się, że o żadnym głodzie nie ma mowy, a oczekiwanie posiłku przez cca 8 godzin to jakieś zwierzęce jest...

                      >> Poza tym, klawiaturo_zablokowana, nie znasz naszych gości - być może oni potraf
                      > ią przeżyć bez mięsa i nie umrą z powodu braku kotleta,

                      A czy ja piszę o twoich gościach? Zwracam uwagę na dysproporcję w postawie: oczekujecie, że ktoś będzie wrażliwy na wasze preferencje żywieniowe i czujecie się dyskryminowani "tradycyjnym menu", ale kiedy mowa o waszych (wege) weselach, to nagle okazuje się, że głupi ciepły posiłek jest okazją do "pokazywania", "uświadamiania", nauczania, pouczania i nawracania. Nagle za Chiny z Koreą żaden wege nie dopuści, aby jakikolwiek mięsożerca po prostu smacznie zjadł - nie, on musi go wychowywać tym wegeweselem niemalże.

                      Odbyłam tę dyskusję x razy w necie i na żywo i za każdym razem pojawiała się ta nierówność. "Kiedy MNIE zapraszacie, to chcę jedzenie pode mnie, ale kiedy JA zapraszam, to z kolei wy macie jeść tak, jak ja." Przyznasz, że niezbyt to sprawiedliwe, prawda?

                      >to że twoi znajomi tak
                      > mają, to twoja sprawa i nikt ci nie każe wegetariańskiego wesela urządzać.

                      Moje wesele już się odbyło jakiś czas temu i - chociaż może to się niektórym wydawać kuriozalnym podejściem - menu było dopasowane pod różnych gości, nie tylko pode mnie. Tak, pod gości wegetarian i wegan również. Ponieważ zależało mi na dobrym samopoczuciu gości i nie uważałam, że mam komukolwiek "pokazywać, że można przeżyć wesele na buraczkach" albo że ktoś ma "przeżyć" czy też "wysiedzieć" moje wesele z prawie pustym talerzem, bo od tego "nie umrze".

                      --
                      "Informowanie świata, że ma się sprawne narządy płciowe - niektórzy tylko tym mogą się pochwalić, nie odbieraj im tego" by crises
                      Z życia małżeństwa mieszanego
                      • nattiem11 Re: sala bez cateringu w Wawie, wege wesele 04.11.13, 21:41
                        Dobra, prawda jest taka, ze trochę przesadziłam z tym wychodzeniem głodnym - niech bedzie, że porwała mnie dyskusja, faktycznie głodnym się nie wychodzi, ale po prostu myślę, że wege często zdają sobie sprawę, że mogą być problemem (chociaż jak piszesz - nie muszą i nie powinni) i nie chcą zawracać d..., przynajmniej ja tak mam.
                        Co do reszty - ja uważam, że to kwestia indywidualna, może gdybym miała 45 cioć, wujków i babć na karku, to bym się zastanowiła 3 razy, po prostu wiem, że dla moich gości wege wesele nie będzie problemem.
                        • klawiatura_zablokowana Re: sala bez cateringu w Wawie, wege wesele 05.11.13, 18:18
                          > po prostu myślę, że wege często zdają sobie sprawę, że mogą być problemem (choc
                          > iaż jak piszesz - nie muszą i nie powinni) i nie chcą zawracać d..., przynajmni
                          > ej ja tak mam.

                          Jeśli ktoś tak ma, to w porządku, jego brocha (chociaż powtórzę: w obecnych realiach sal i restauracji menu wege to już naprawdę ani problem ani koszt ani w ogóle żadne wielkie mecyje), z tym, że nawet jeśli ty tak masz, że się w swojej sprawie nie odezwiesz i będziesz cierpieć w imię nie wiadomo czego, to nie oczekuj i nie wymagaj od innych, że też tak będą mieli. A już tym bardziej nie rozumiem koncepcji zmuszania gości, żeby "przecierpieli", bo ty na czyimś weselu też "przecierpiałaś". Rozumiem takie przecierpienie tylko w sytuacji, gdy przychodzimy jako nikomu nieznana OT któregoś z gości i para młoda nie wie, że mamy taką czy inną dietę. Chociaż wtedy nasz OT powinien o to zadbać, imho.

                          > Co do reszty - ja uważam, że to kwestia indywidualna, może gdybym miała 45 cioć
                          > , wujków i babć na karku, to bym się zastanowiła 3 razy, po prostu wiem, że dla
                          > moich gości wege wesele nie będzie problemem.

                          Jeśli akurat twoi goście podchodzą do tego OK, to fajnie. Zwracam tylko uwagę, że sama postawa wielu wegetarian w stylu "wszyscy mają się dopasować do mnie, bo ja mam rację", "ja wam pokażę, co należy jeść" albo właśnie "cierpiałem na waszych weselach, to wy się teraz pomęczycie na moim" jest zwyczajnie niska.

                          I to, że wujek Radziu niekoniecznie się naje sałatką z alg morskich nie oznacza od razu, że jest niewrażliwym kołtunem zamkniętym na świat. Nie wiem, czy aż 45 tych wujków trzeba mieć, żeby się chociaż przez chwilę zastanowić, czego chcieliby na weselu moi goście... może wystarczy jeden?

                          --
                          "Informowanie świata, że ma się sprawne narządy płciowe - niektórzy tylko tym mogą się pochwalić, nie odbieraj im tego" by crises
                          Z życia małżeństwa mieszanego
              • shilla0 Re: sala bez cateringu w Wawie, wege wesele 02.11.13, 07:54
                Tyle że jeżeli nie jesz mięsa to nie jesz mięsa a jeżeli nie jesz mięso to jesz i warzywa. Więc to nie to samo a jeżeli ktoś upiera się że on tylko mięcho to może troszkę poszerzyć horyzonty i na pewno nic mu nie będzie. /obsesja jedzenia mięsa jest chora w Polsce.
          • pina_july Re: sala bez cateringu w Wawie, wege wesele 30.10.13, 12:35
            Czy mogłabyś podać przykładowe menu na wegańskie wesele? Bardzo mnie to zaciekawiło a z drugiej strony nie mogę sobię tego wyobrazić - jestem wybitnie mięsożerna :)

            Wegetariańskie wesele jakoś dałabym rade zrozumieć ale wegańskie?

            PS: Nie neguje tego trubu odżywiania żeby nie było ;)
            • nattiem11 Re: sala bez cateringu w Wawie, wege wesele 30.10.13, 16:03
              Ja też jestem bardzo ciekawa, bo układam powoli menu wege na moje wesele i chciałabym, żeby paru gości jednak się na nie zdecydowało (chociaż u mnie na pewno tak będzie;))! Tu jest interesujący wpis na ten temat: wiecejyofu.blox.pl/2009/08/WEGANSKIE-WESELE.html
              • crises Re: sala bez cateringu w Wawie, wege wesele 04.11.13, 10:16
                Wszystko fajnie, ale wielu nie-wegetarian nie jada tofu i uważa je za równie obrzydliwe, jak dla weganina tatar.

                Ja od biedy zjem, choć bez entuzjazmu, natomiast mój facet nie tknie niczego choćby ze śladową ilością tofu.

                Nie wyobrażam sobie też skarmiania takim wynalazkami jak tofu starszego pokolenia. (Czy sushi, nawet w wersji light, czyli bez surowej ryby. Oni tego tego nie zjedzą, najwyżej skosztują grzecznościowo, a potem będą siedzieć głodni.)

                O ile więc jestem w stanie sobie wyobrazić wesele wegetariańskie i nie widzę dużego problemu, żeby bez mięsa zapewnić gościom ciekawe doznania kulinarne, pójście w stronę wegańską oznacza, że dla znakomitej większości gości (no chyba że robi się wesele wyłącznie dla współoszołomów) będzie to albo niesmacznie i nijakie, albo w ogóle niejadalne.

                Słoma i Trymbulak - o rany, po ich przepisie na risotto, do którego kazali dolewać octu z marynaty, zdecydowanie uważam, że powinni zająć się jednak wyłącznie szyciem.
                --
                "Słyszeliście może o kolesiach, którzy wyskakują z krzaków w parku na Jasnej Górze i pokazują pindola? (...) To teraz pomnóżcie to przez tysiąc. Tym właśnie jest blogosfera."
                • nattiem11 Re: sala bez cateringu w Wawie, wege wesele 04.11.13, 16:18
                  Ale może nie nazywajmy ludzi oszołomami, co?
                  Poza tym nikt też nie pisał niczego o tofu, naprawdę weganie nie tylko to jedzą!
                  I na tym kończę, bo już bez sensu jest ten wątek.

                  Jeszcze dodam - już w temacie - ze przy większych nakładach finansowych jakąś opcją jest przepiękna Forteca Kręglickich - tam, co prawda, generalnie jest jedzenie na miejscu, ale są też chyba bardzo otwarci kucharze.

                  crises napisała:

                  > Wszystko fajnie, ale wielu nie-wegetarian nie jada tofu i uważa je za równie ob
                  > rzydliwe, jak dla weganina tatar.
                  >
                  > Ja od biedy zjem, choć bez entuzjazmu, natomiast mój facet nie tknie niczego ch
                  > oćby ze śladową ilością tofu.
                  >
                  > Nie wyobrażam sobie też skarmiania takim wynalazkami jak tofu starszego pokolen
                  > ia. (Czy sushi, nawet w wersji light, czyli bez surowej ryby. Oni tego tego nie
                  > zjedzą, najwyżej skosztują grzecznościowo, a potem będą siedzieć głodni.)
                  >
                  > O ile więc jestem w stanie sobie wyobrazić wesele wegetariańskie i nie widzę du
                  > żego problemu, żeby bez mięsa zapewnić gościom ciekawe doznania kulinarne, pójś
                  > cie w stronę wegańską oznacza, że dla znakomitej większości gości (no chyba że
                  > robi się wesele wyłącznie dla współoszołomów) będzie to albo niesmacznie i nija
                  > kie, albo w ogóle niejadalne.
                  >
                  > Słoma i Trymbulak - o rany, po ich przepisie na risotto, do którego kazali dole
                  > wać octu z marynaty, zdecydowanie uważam, że powinni zająć się jednak wyłącznie
                  > szyciem.
                  • crises Re: sala bez cateringu w Wawie, wege wesele 04.11.13, 17:28
                    Tofu, droga lamerko, która nawet nie potrafi poprawnie sklecić posta i cytuje bez sensu jakieś całe kilobajty tekstu, przewija się w zalinkowanej przez Ciebie propozycji eleganckich dan wegańskich na wesele. Rozumiem, że sama nie czytujesz tego, co linkujesz, bo po co?

                    Szczerze mówiąc, nie znam żadnego niewegetarianina, który z własnej nieprzymuszonej woli jadłby tofu.
                    --
                    "Słyszeliście może o kolesiach, którzy wyskakują z krzaków w parku na Jasnej Górze i pokazują pindola? (...) To teraz pomnóżcie to przez tysiąc. Tym właśnie jest blogosfera."
                    • nattiem11 Re: sala bez cateringu w Wawie, wege wesele 04.11.13, 17:58
                      Masz rację, zacytowałam tekst bez powodu - jestem kretynką, przysypię głowę popiołem.

                      Pojawia się, jako jedna z kilku opcji. Na jednej z wielu stron, które pokazują jakieś pomysły na wegańskie wesele. Jako przykład, informacyjnie, w odpowiedzi na pytanie akurat ta strona przyszła mi do głowy. Nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie całego menu opierał na tofu, tak jak chyba nikt nie będzie opierał całego menu na wieprzowinie albo na łososiu.

                      Jednak nie wiem, po co wdawać się w dyskusje z kimś, kogo w weselu interesuje wyłącznie darmowy obiad i kto bez żadnego powodu nazywa ludzi oszołomami i lamusami. Myślę, że jest wiele miejsc na świecie, w których możesz wyżyć się i pochwalić wyrafinowanym smakiem, nie wiem tylko, po co robisz to w tym wątku, który ma posłużyć dziewczynie w znalezieniu sali bez cateringu - nikt nie pytał cię o zdanie na temat diety wegańskiej, więc zachowaj je może dla siebie.
                      • crises Re: sala bez cateringu w Wawie, wege wesele 04.11.13, 22:08
                        Jakich opcji? Warzyw z warzywami? Łohoho, też mi opcja. To nieszczęsne tofu, choć obrzydliwe, przynajmniej stanowi jakąś odmianę wśród tego całego zielska.

                        Interesuje mnie pakiet: *dobry* obiad, *dobry* alkohol, *dobre* towarzystwo plus *dobra rozrywka". Obiad za darmo to można mieć w kuchni Brata Alberta. Tak więc opcjom „schabowy + półwytrawne wino + pijani wujkowie + disco polo” mówię nie, niezależnie od zażyłości z państwem młodymi.

                        To publiczne forum, każdy może się wypowiedzieć. Także w temacie tego, co jako potencjalny gość myśli o wegańskim menu na weselu.
                        --
                        "Słyszeliście może o kolesiach, którzy wyskakują z krzaków w parku na Jasnej Górze i pokazują pindola? (...) To teraz pomnóżcie to przez tysiąc. Tym właśnie jest blogosfera."
                      • klawiatura_zablokowana Re: sala bez cateringu w Wawie, wege wesele 05.11.13, 18:21
                        > Jednak nie wiem, po co wdawać się w dyskusje z kimś, kogo w weselu interesuje w
                        > yłącznie darmowy obiad

                        Darmowy obiad? Śmiechłam :]

                        --
                        "Informowanie świata, że ma się sprawne narządy płciowe - niektórzy tylko tym mogą się pochwalić, nie odbieraj im tego" by crises
                        Z życia małżeństwa mieszanego
                        • crises Re: sala bez cateringu w Wawie, wege wesele 05.11.13, 18:37
                          No wiesz, może koleżanka z tych, co to na prezent dają recyklowane ręczniki dostane pół roku wcześniej od teściowej i wręczają pustą kopertę.
                          --
                          "Słyszeliście może o kolesiach, którzy wyskakują z krzaków w parku na Jasnej Górze i pokazują pindola? (...) To teraz pomnóżcie to przez tysiąc. Tym właśnie jest blogosfera."
                          • nattiem11 Re: sala bez cateringu w Wawie, wege wesele 05.11.13, 20:19
                            Tak właśnie robię! Przychodzę też w worku pokutnym i zbieram datki pod kościołem!

                            Przepraszam (to do klawiatura_zablokowana - nie zgadzamy się, ale to jest jakaś normalna rozmowa, więc odpowiadam ;) ) - niestety koleżanka crises zaprezentowała właśnie postawę jakiejś Beyonce albo Madonny, która wybiera tylko imprezy, na których papier toaletowy ma odpowiedni zapach - domyślam się, że jest wprost ZASYPYWANA zaproszeniami, spośród których łaskawie wybiera NAJLEPSZE - nie wiem więc, co robi na forum, powinna chyba znaleźć bardziej godne zajęcia - takie jak kąpiel w oślim mleku albo walnięcie się w ośli łeb.
                      • crises Re: sala bez cateringu w Wawie, wege wesele 04.11.13, 21:43
                        A niby czemu ktoś miałby mnie banować? Umiem posługiwać się cytowaniem w postach.
                        --
                        "Słyszeliście może o kolesiach, którzy wyskakują z krzaków w parku na Jasnej Górze i pokazują pindola? (...) To teraz pomnóżcie to przez tysiąc. Tym właśnie jest blogosfera."
                        • nattiem11 Re: sala bez cateringu w Wawie, wege wesele 04.11.13, 22:20
                          Ale nie umiesz wypowiedzieć się kulturalnie. W ciebie nikt w tej rozmowie nie rzucał inwektywami tylko dlatego, że sie z Tobą nie zgadza. Żaden z wypowiadajacych się wegetarian i wegan nie pisał też, że mięso to obrzydliwa padlina, ani nic w tym stylu, a nikt z osób krytykujących ten pomysł nie nazwał autorki wątku oszołomką, a ty jakoś czujesz potrzebę obrażania całej wielkiej grupy ludzi o diecie odmiennej od twojej.
                          Każdy może się wypowiedzieć, ja tylko nie rozumiem, po co. Dziewczyna poprosiła o pomoc w znalezieniu sali, nie o opinie na temat jej menu. Zgaduję, że nie jesteś zaproszona, więc co cię obchodzi, co jej goście zjedzą?
                          I teraz już zdecydowany EOT, moim zdaniem wszystkie niezwiazane z tematem wypowiedzi w ogóle można by wywalić.
                          • crises Re: sala bez cateringu w Wawie, wege wesele 05.11.13, 11:41
                            Cóż, uważam za ludzi, którym wydaje się, że wesele jest dobrą okazja do lansowania ich niestandardowych sposobów żywienia, za oszołomów. Oraz buraków, bo nie szanują własnych gości.

                            I nie sądzę, żeby wypłakujące się stada urażonych wege przekonały mnie do zmiany zdania.

                            Mam nadzieję, ze dotrzymasz słowa i sobie pójdziesz.
                            --
                            "Słyszeliście może o kolesiach, którzy wyskakują z krzaków w parku na Jasnej Górze i pokazują pindola? (...) To teraz pomnóżcie to przez tysiąc. Tym właśnie jest blogosfera."
                            • maraviella Re: sala bez cateringu w Wawie, wege wesele 05.11.13, 21:35
                              Ja jakoś nie jestem vege i upieram się że dostosowywanie imprezy na którą mnie zaproszono jako gościa do własnych gustów to przejaw prostactwa.Nie podoba mi się - nie idę i nie dyskutuje. Ot cała filozofia, w jakiejś części masz rację - wesele w stylu vege powinno najwyżej odbywać się w formie bufetowej bo jest nietypowe ale nie wyobrażam sobie że ja narzucam komuś jak ma wyglądać jego wesele. Ma być disco polo jak lubią trudno, ma być samo mięcho - o.k ich impreza ich reguły. Ni9e decyduj za innych - nie daj decydować za siebie!
                              Szacunek dla odmiennych opinii - pokój :-)
                              --
                              WWW.SEBASTIANKOWO.BLOGSPOT.COM
                              • crises Re: sala bez cateringu w Wawie, wege wesele 06.11.13, 08:33
                                Ależ Ty nie widzisz jednej istotnej różnicy.

                                Jeśli państwo młodzi robią imprezę tak, żeby jak największa liczba gości dobrze się bawiła i znalazła coś dla siebie - OK, nawet jeśli ja załapuję się do tej mniejszości, której akurat ta formuła nie odpowiada. Patrz wesele z kotletem w remizie.

                                Jeśli państwo młodzi robią imprezę wyłącznie pod siebie. np. zamierzają skarmiać nie-wegan grillowanym tofu albo zapodać marynowane jądra wielbłąda i gulasz z odbytu guźca, bo są wielbicielami kuchni afrykańskiej - nie OK.

                                Kumasz bazę? Bo jaśniej już nie potrafię.
                                --
                                "Słyszeliście może o kolesiach, którzy wyskakują z krzaków w parku na Jasnej Górze i pokazują pindola? (...) To teraz pomnóżcie to przez tysiąc. Tym właśnie jest blogosfera."
                                • ardzuna Re: sala bez cateringu w Wawie, wege wesele 08.11.13, 01:00
                                  A ty nie widzisz jednej jeszcze ważniejszej rzeczy. Jeśli państwo młodzi będą ortodoksyjnymi żydami to nie tylko na weselu będą same koszerne produkty, ale także nie rozpocznie się wcześniej niż o określonej godzinie w sobotę. Niezależnie od tego jak dobrze goście by się bawili zaczynając wesele wcześniej i przy niekoszernych potrawach. Weganizm to wybór światopoglądowy i jeśli ktoś od lat nie tylko nie zabija zwierząt żeby je jeść, ale rezygnuje z produktów mlecznych żeby krowy pod koniec życia nie były skazane na ubój to na pewno nie zamówi ubicia 30 świniaków bo wyobraża sobie że goście się od tego będą lepiej bawić.

                                  Zrobiliśmy wegetariańskie wesele bo z całym szacunkiem dla mięsożerców którym przy wspólnym stole nie wytykamy jedzenia padliny, to na naszym weselnym stole trupów sobie nie życzyliśmy. Nie chcieliśmy się brzydzić patrząc na swój weselny stół.

                                  Ze 100 osób większość była zachwycona: wegetarianie bo nareszcie mogli jeść wszystko i nie wyszli z wesela głodni a mięsożercy bo mieli takie ciekawe, zróżnicowane, oryginalne i nieprzeciążające menu. Były 2 osoby o których wiem że im brakowało mięsa. Miały jednak co jeść, w odróżnieniu ode mnie na niektórych weselach na których siedziałam głodna i czekałam na powrót do domu aż będę mogła cokolwiek zjeść.

                                  U nas w rodzinie nie ma osób zwyczajowo upijających się na weselach w sztok więc nikt nie cierpiał z powodu braku ociekających tłuszczem mięsiw pod które można się pięknie uchlać. Nie było więc trupów ani na stole, ani pod stołem.

                                  A gdybym miała w rodzinie takich nadętych pseudosmakoszy jak crises, którzy na wesele przychodzą nie być z członkami rodziny, tylko najeść się mięcha to tylko bym się cieszyła że sami się wyrzucają poza nawias rodziny nie przychodząc na moje wesele.

                                  W mojej rodzinie są różni dziwacy i to jest w niej najpiękniejsze. Nie ma w niej natomiast osób patologicznie zdrowych psychicznie, płaskich przyziemnych i zestandaryzowanych jak crises.

                                  --
                                  Gdyby moj xiaze malzonek takie akcje zaczal robic, zrobilabym podwojny wysilek lezenia i pachnienia i obrastania otoczenia w syf wkladajac sobie jego foch gleboko w cytopyge. /myelegans/
                                  • crises Re: sala bez cateringu w Wawie, wege wesele 08.11.13, 08:12
                                    Kuchnia koszerna może być smaczna i ciekawa. Wegetariańska też.

                                    Wegańska, frutariańska, freegańska i gulasz z odbytu guźca już niekoniecznie.

                                    Nikt nie wymaga od wegan wystawiania pieczonych prosiąt i tatara, ale powstrzymanie się od przeginki z uwzględnianiem własnych fobii żywieniowych w menu weselnym to elementarny wyraz szacunku dla gości. IMHO granica owej przeginki leży właśnie między kuchnią wegetariańską a wegańską.

                                    Ale nie wiem, po co ja się produkuję, i tak nie zaczaisz.
                                    --
                                    "Słyszeliście może o kolesiach, którzy wyskakują z krzaków w parku na Jasnej Górze i pokazują pindola? (...) To teraz pomnóżcie to przez tysiąc. Tym właśnie jest blogosfera."
                                    • ardzuna Re: sala bez cateringu w Wawie, wege wesele 08.11.13, 22:23
                                      Nie, nie zaczaję. Jestem wegetarianką a nie weganką i jadłam mnóstwo pysznych wegańskich potraw w życiu. Nie rozumiem twoich fobii przeciwwegańskich jak również nieuwzględniania tego że ktoś może mieć konkretny światopogląd i chcieć zgodnie z nim żyć.
                                      --
                                      Obecnie skłaniam się ku byciu zwiewną leliją, delikatną,
                                      przemęczoną, z fochami raz na jakiś czas a jednocześnie maksymalnie niezależną finansowo. /triss_merigold6/
                                  • pina_july Re: sala bez cateringu w Wawie, wege wesele 08.11.13, 10:18
                                    A ja pomino iż jestem baardzo mięsożerna z wielką chęcią poszłabym na wege wesele.
                                    Już nawet pomijając Państwa Młodych (bo ja na wesela chodzę dla nich a nie dla jedzenia i muzyki...) byłoby to ciekawe przedsięwzięcie i okazja spróbowania dań na które w restauracji nigdy bym się nie skusiła :P
    • bananek56 Re: sala bez cateringu w Wawie, wege wesele 19.11.13, 21:02
      Witam, niedawno brałam ślub w sali weselnej na Targówku w Warszawie. Sala jest wynajmowana bez obsługi. My mieliśmy kucharza Pana Piotra, który pomógł nam tą sale znaleść :) Razem z mężem jesteśmy wegetarianami, ale jak to w rodzinie większość ludzi mięsożerna. Było wiele potraw wegetariańskich jak i mięsnych. Pan Piotr dostosował menu pod nas, tak abyśmy byli zadowoleni :) Wszystkim smakowało,u nas było 90 osób. Cena jak za menu niestandardowe wyniosła 100zł (w cenie 4dania ciepłe, przystawki, ciasta, owoce i napoje :))

      Gdybyś chciała więcej informacji, tutaj mój mail odpowiem na wszystkie Twoje pytania: bananek56@op.pl
    • lylilu Re: sala bez cateringu w Wawie, wege wesele 29.11.13, 12:36
      Hej Nasze wesele mieliśmy w Tomaszkowym Zakątku co prawda 25 km od centrum Warszawyw Ruścu, ale jeśli człowiekowi zależy na zaoszczędzeniu choć trochę pieniędzy (w naszym przypadku samo wynajęcie sali+ kucharki i nasze menu) to na prawdę nie jest tak źle.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka