Dodaj do ulubionych

poród w Białej Podlaskiej

23.10.09, 10:29
Witam. Niedługo mam termin porodu i jako że jestem z Białej Podlaskiej nie mam
wyjścia - pozostaje mi tylko bialski szpital. Proszę o dobre rady osób które
rodziły w Białej w ostatnim czasie. Jak oceniacie poziom opieki nad matką i
noworodkiem. Co zabrać do szpitala a co gwarantuje szpital? Czy to prawda ze
wizytę trzeba zacząć od kawy i czekoladek dla personelu to wówczas jest szansa
ze pielęgniarki się czlowiekiem zainteresuja? No i poza tym czekam na wasze
opinie i rady.
Edytor zaawansowany
  • cafe_tee 23.10.09, 15:32
    Moja znajoma niedawno tam rodziła.
    Nie dawała czekoladek, kawy, ciasteczek. Urodziła, przeżyła, ma się dobrze.
    Większość historii dziel na pół.

    Wiadomo, że personel nie będzie siedział przy tobie dzień i noc. No chyba, że
    leżysz na OIOM-ie.
    Dziewczyny po państwowym szpitalu spodziewają się Bóg wie czego. Pójdziesz,
    urodzisz - zaopiekują się Tobą, w miarę potrzeb. Obejrzą Ciebie i dziecko -
    zbadają, zmierzą, zważą - podadzą Ci środki przeciwbólowe, podadzą antybiotyki
    albo inne leki - w razie potrzeby, standardowo zapytają: "czy wszystko w
    porządku".

    Masażu relaksacyjnego i pedikiuru się nie spodziewaj. Ale normalnej "obsługi"
    jak w zwykłym szpitalu. Po główce głaskać nie będą.
    Powiedź sobie, że nie ty pierwsza i nie ostatnia będziesz tam rodzić :)
    Są fajne położne, ale i hetery :/ trzeba przetrzymać te kilka dni i już. Nie ma
    co się stresować na zapas i "przekupować" personelu czekoladkami - bo potem
    krążą takie historie.
    Jak będziesz wychodziła, i będziesz chciała podziękować którejś - wtedy możesz
    dać rzeczone czekoladki.
    Ale "przed" ??? albo w "trakcie" pobytu? Bezsens. Leki i tak muszą ci podać. W
    razie potrzeby zmierzyć ciśnienie, albo podłączyć KTG. Będziesz mieć wątpliwości
    lub pytania - na obchodzie pytaj lekarza o wszystko. Masz do tego prawo.

    Jeżeli będziesz "normalną" i nieupierdliwą pacjentką - jak niektóre "gwiazdy"
    leżące na patologii - to nie masz co się stresować.
    Kiedy odwiedzałam znajomą - leżała taka "gwiazda"...dzwoniła po pielęgniarkę
    dosłownie co 20 minut. Ciągle narzekała, że nie siedzi przy niej pielęgniarka -
    bo ona przecież jest chora! żądała jednorazowych kapci, bo swoich nie
    będzie brudzić...itd. że lekarz nie chodzi co godzinę po salach, że obiad
    niedobry, że mało, że ciągle to samo, że witamin nie dają...ech.

    Kochana - idź, nie myśl co będzie, przetrzymasz :D
    Nie mówię żebyś szczerzyła zęby do każdej "siostry", ale jak z uśmiechem powiesz
    "dzień dobry" - efekt będzie ;) wiesz jak jest.


    Weź ze sobą termometr, kubek, sztućce, papier toaletowy, mineralną.
    Koszule (ze 2), gatki, podpaski <- to najważniejsze.
    (Resztę zawsze Ci ktoś doniesie jak zapomnisz, albo się nie zmieścisz w torbę).

    Potem pakuj: kosmetyki - żel pod prysznic, szare mydło, pasta do zębów i ręcznik.
    (reszta jak wyżej ;) )
    Nie pamiętam... czy znajoma miała swoje ciuszki dla dzidzioka :/
    Czy dają na oddziale - na czas pobytu. Ale może ktoś się wypowie :)

    Weź dla dziecka:
    pampersy, krem do pupy i chusteczki do pupy <--to najważniejsze. Potem pakuj:
    kaftaniki - chociaż ze 3. Śpioszki też ze 3. Resztę naszykuj w domu - w razie
    czego doniosą.
    Nie bierz 4 toreb, laktatorów, poduszek pod dupsko itd - ale to co najważniejsze.
    Ręcznik, mydło, gacie, podpaski, kubek, sztućce, papier toaletowy, kapcie,
    termometr - rzeczy dla dziecka,pampersy, krem/chusteczki. Jak zapomnisz czegoś -
    doniosą, dokupią, przeżyjesz ;)

    I powtarzam - nie słuchaj opowieści, tylko myśl o szybkim, bezbolesnym
    porodzie.A resztę miej w ..nosie.

    --
    [url=http://pierwszezabki.pl]
    [img]http://s2.pierwszezabki.pl/016/0160499a0.png?4576[/img] [/url]
  • emeczka123 24.10.09, 09:57
    Dziękuję za odpowiedź. cudów co do poziomu opieki się sie spodziewam. Raczej
    jestem osobą myślącą racjonalnie i nie zamierzam strzelać fochów na każdym
    kroku. Uważam, że szpital i personel są po to, aby nadzorować poród i pomóc
    gdyby coś się niedobrego działo, potem sprawdzić stan dziecka i mój. I tyle.

    Czy dziecko po porodzie od razu zostaje z matką czy je zabierają? Jeśli nie ma
    żadnych przeciwskazań zdrowotnych mogę mieć maleństwo cały czas przy sobie? Czy
    bialski szpital zapewnia dziciom ubranka, pieluszki, kocyk itp na czas pobytu
    czy trezba mieć swoje?
  • alexa30 24.10.09, 12:37
    Ja miałam poród rodzinny z mężem i było tak: po urozdeniu dostałam
    małego na chwilę potem położna zabrała synka do badania,męzowi
    kazała wziąć ubranka i pójść z nimi.Po badaniu synkiem zajmował się
    już mąż(trzymał go na rękach)a potem wszyscy razem pojechaliśmy na
    salę.Ze zgledu na poród rodzinny miałam osobną salę,mały cały czas
    był ze mną,mąż tez mógł być ile chciał.Lekarz po porodzie kilka razy
    zachodził do mnie w ciągu nocy pytał jak sie czuję(rodziłam po
    południu,lekarz był z dyżuru).Położne też przychodziły sprawdzały
    jak mały daje radę ze ssaniem.Ogólnie opiekę wspominam dobrze.Nie
    płaciłam ani lekarzowi ani położnym czy pielęgniarkom poza opłatą za
    poród rodzinny(wtedy to było 100 zł).Ubranka na pewno trzeba było
    mieć swoje.
    A brałaś po uwagę może szkołę rodzenia w szpitalu? Warto pójść
    choćby po to aby poznać położne i dowiedzieć sie co trzeba mieć ze
    sobą a co szpital zapewnia.
  • cafe_tee 25.10.09, 23:35
    już się dowiedziałam :)
    ubranka dla dziecka, znajoma miała swoje - trzeba wziąć. Pampersy, chusteczki i
    krem do pupy. Możesz wziąć pieluchę tetrową - tak na wszelki wypadek np.
    podłożyć pod bródkę, albo położyć na główkę zamiast czapeczki.

    Dziecko leżało z nią na sali - jak ją odwiedzałam. Było w tym "plastikowym
    koszu", na kółkach ;)
    Nie miała porodu rodzinnego - nie chciała. Rodziła w "pojedynkę" ;)
    Po porodzie położyli jej dziecko na brzuchu, ale za chwilę zabrali na "badania".
    Potem w nocy jej przynieśli, żeby przystawiała do piersi (rodziła około 21.00,
    nie pamięta za jaki czas jej dali dziecko). Ale było z nią praktycznie cały czas
    - zabierali tylko na kąpiel, szczepienie, badania. Leżała na sali ogólnej.
    Tak jak koleżanka wyżej pisze - położne przychodziły i pokazywały jak
    przystawiać dziecko. Nawet w dzień jak byłam, to przyszła położna i pytała "jak
    im idzie" ssanie. Ale były też położne, które "odbębniły" swoją zmianę - i
    zajrzały tylko rano i pod koniec zmiany. Wiesz jak jest, są położne i "położne"
    - tak jak w kazdym zawodzie.
    Najważniejsze, to nie ciągnąć ze sobą niepotrzebnych rzeczy.
    - Musisz mieć z czego jeść i pić.
    - Musisz mieć co na siebie włożyć tu i "tam",
    - Musisz mieć w co ubrać i przewinąć dziecko.
    Resztę doniosą z domu/ze sklepu w miarę potrzeb.
    Ja nauczona poprzednimi pobytami w szpitalach - zabrałam ze sobą książkę :P
    Nie wiedziałam, że po porodzie, w wolnych chwilach - nie czyta się książek - a
    odsypia :D
    Trochę Ci zazdroszczę tego oczekiwania. Sama pamiętam ten niepokój, a za chwilę
    radość. Strach i euforię. Niby znajome mi opowiadały, niby wiedziałam co mnie
    czeka - ale w środku (zwłaszcza w nocy), aż mi gardło ściskało z obawy "co to
    będzie, jak to będzie".
    Nie wiedziałam, że "najgorsze" dopiero przede mną. Pierwszy miesiąc po porodzie
    - istny hard core hehehe :P

    Na kiedy masz termin?


    --
    [url=http://www.maluchy.pl][img]http://suwaczki.maluchy.pl/li-30554.png[/img][/url]
  • emeczka123 26.10.09, 15:50
    termin za miesiąc. Trochę żałuję, że nie zdecydowałam się na szkołę rodzenia, bo
    podobno dużo to daje. Można się sporo dowiedzieć zarówno o porodzie, jak i o
    pielęgnacji maleństwa.

    Dziekuję za wypowiedzi ;) mam nadzieje ze znajdzie sie jeszce ktos kto dorzuci
    kilka uwag.
  • your.uthopia 26.10.09, 20:05
    ooooo tak.

    dowiesz się tyle, co z pierwszego lepszego poradnika.
    Ja dowiedziałam się, że mam kąpać noworodka, w przegotowanej wodzie, a każdą
    wodę dodawaną do mleka modyfikowanego, czy do herbatki - gotować 5 minut (!!!)
    Ubranka prasować na 2 strony i używać wyłącznie oliwki dla niemowląt(!!!). A
    mieszkanie sprzątać przynajmniej (!!!) raz dziennie. Bo trzeba zabić
    wszystkie zarazki.

    Nie żałuj, nie ma czego.
    Oddechy wytrenowane - nie przydały się na nic, bo jak zaczęłam rodzić, to
    oddechy miałam w ...nosie. Darłam się w wniebogłosy, gryzłam poduszkę i
    przeklinałam położną która uczyła mnie oddechów. Bo zapomniała powiedzieć, że
    one pomagają...ale dziecku, a nie matce. Mnie wprost przeszkadzały. Miały mi
    "ulżyć" w cierpieniu, a potęgowały ból.
    Najważniejsze to, wciągaj powietrze nosem - wypuszczaj ustami. Oddychaj
    przeponą. To wszystko :D Nie licz, nie wnikaj - tylko módl się, żeby szybko się
    skończyło :))))))))

    Prócz tego oliwka dla niemowląt - to przeżytek, który zatyka pory niemowlęciu,
    lepsze jest mleczko np.Hipp'a. I nie zostawia tłustego filtra tak jak oliwka.
    Wodę wystarczy przegotować - i nie trzeba jej wyjaławiać przez 5 minut, bo to
    nie narzędzia chirurgiczne. itd.

    Dziewczyno - będzie dobrze :))
    jeszcze kilka lat temu, nie było szkół rodzenia i jakoś się dzieci rodziły :)
    Najgorsze jest to, że zaczynają nam wmawiać, że bez szkoły rodzenia nie urodzimy
    - bo jesteśmy kretynkami. Krzywdy dziecku nie zrobisz, instynkt ci nie pozwoli.
    A jak dziecko w nocy dostanie kolki - to i tak szkoła na nic ci się nie przyda -
    tylko masaż brzuszka i herbatka koperkowa albo Plantex (to samo).





    --
    Widzieliście węża morskiego?
    -Widzieliśmy na własne oczy! Takie zwierzę nie istnieje.
    -O,yes! [wąż w oddali]
    My Free Farm
  • 4freddy 26.10.09, 22:43
    Potwierdzam.
    Nam też nawsadzali frazesów z kosmosu. Gotowania wody, prasowanie, odkażanie -
    histeria.
    Oczywiście, część par była zachwycona - bo niby dowiedzieli się czegoś nowego.

    Ja uważam, że to strata czasu. Przy drugim dziecku - nawet nie zawracaliśmy
    sobie głowy.

    Kup/pożycz książkę, poradnik - przy herbatce w domowym zaciszu dowiesz się tego
    samego.
    Oglądając telewizję śniadaniową też. Występują tam psychologowie, pediatrzy,
    Paweł Zawitkowski - i redukują te "nauki" ze szkół rodzenia. Nie każą kupować
    tych wszystkich gadżetów do wanienek, kremów, maści, olejków...
    Wystarczy Penathen, Sudocrem i mleczko do ciała dla niemowląt (my też używaliśmy
    Hippa) - żadnych oliwek.


    --
    LAJF IS BRUTAL END FUL OF ZASADZKAS
  • alexa30 27.10.09, 09:18
    Ja skorzystałam ze szkoły rodzenia i może nie byłam "zachwycona" bo dowiedziałam
    się czegoś nowego ale jednak parę rzeczy mi pomogło.
    O gotowaniu wody ,prasowaniu czy sprzątaniu mieszkania nic nam położne nie
    mówiły za to o oddychaniu jak najbardziej tak.I nie zgodzę sie z tym ,że jest to
    nie potrzebne.Jest to bardzo potrzebne ponieważ w czasie skurczów automatycznie
    wstrzymujemy oddech co może doprowadzić do niedotlenienia dziecka.A to jest już
    bardzo niebezpieczne.
  • dziska23 28.10.09, 13:47
    > Ja skorzystałam ze szkoły rodzenia i może nie byłam "zachwycona" bo
    dowiedziała
    > m
    > się czegoś nowego ale jednak parę rzeczy mi pomogło.
    > O gotowaniu wody ,prasowaniu czy sprzątaniu mieszkania nic nam
    położne nie
    > mówiły za to o oddychaniu jak najbardziej tak.I nie zgodzę sie z
    tym ,że jest t
    > o
    > nie potrzebne.Jest to bardzo potrzebne ponieważ w czasie skurczów
    automatycznie
    > wstrzymujemy oddech co może doprowadzić do niedotlenienia dziecka.A
    to jest już
    > bardzo niebezpieczne.

    zgadzam się z przedmówczynią!
    i zachęcam do uczęszczania do szkoły rodzenia.położne inaczej patrzą
    jak znają cie ze szkoły rodzenia a po za tym jeśli zapomnisz jak oddychać to one spokojnie ci przypomną oczywiście jak będzie trzeba
    to na krzyczą ale to dla dobra rodzącego się dziecka!
    powodzenia będzie dobrze!
    grunt to nie martwić się na zapas!
    dasz rade!!!






  • 4freddy 28.10.09, 21:19
    > i zachęcam do uczęszczania do szkoły rodzenia.położne inaczej patrzą

    Tak. jak dowiedzą się, że jesteś po szkole rodzenie - wkładają różowe okulary.
    No proszę, przestań.
    Nas nawet nikt nie zapytał o szkołę! a jak żona sobie nie radziła, to mówiły co
    ma rodzić. I zapewniam - zeza nie miały, i patrzyły normalnie.

    --
    LAJF IS BRUTAL END FUL OF ZASADZKAS
  • aranka84 29.10.09, 12:51
    A jak jest z zachowaniem prawa do prywatności ( intymności) w bialskim szpitalu.
    Czy personel ma wyczucie taktu i czy nie plączą się po oddziale niepowołane
    osoby, jak to w niektórych szpitalach ma miejsce...
    I co z magicznymi koszulkami, można mieć swoją czy oni dają, a jeśli tak to jaki
    jest ich stan, sprane, skurczone i trochę za pas czy też powiedzmy do połowy ud
    w miarę przyzwoite:)
  • emeczka123 13.11.09, 08:12
    dziękuję wszystkim za wypowiedzi, mam nadzieję, że pomogly nie tylko dla mnie,
    ale również innym przyszłym mamom.
    Czytałam ten artykuł o otwarciu nowego traktu porodowego. Fajnie że wyposażenie
    jest nowe, wnętrza przytulne.... Mam nadzieję że trafię na fajne pielęgniarki i
    że nie trafię na pana ordynatora ;/ niestety za dużo negatywów się o nim
    nasłuchałam....
  • mamma-aga 25.02.10, 09:36
    Witam, Ja będę rodzić na wiosnę właśnie w bialskim szpitalu. Mam cukrzycę
    ciążową i tak się zastanawiam, czy jest może ktoś w podobnej sytuacji, kto
    mógłby się podzielić wrażeniami, np. czy badają poziom cukru matkom w trakcie
    porodu (no bo przecież nie można nic jeść przez parę ładnych godzin niekiedy),
    czy maleństwo jest też pod tym kątem badane po urodzeniu, itp.
  • cafe_tee 25.02.10, 10:12
    nikt mi nie badał poziomu cukru i nikt nie badał poziomu cukru mojemu dziecku.
    Pomimo mojego 2-miesięcznego pobytu w szpitalu, diety, codziennych badań,
    kontroli krwi co kilka godzin i moczu - w trakcie porodu, nawet mnie o to nie
    zapytano.


    >nie można nic jeść przez parę ładnych godzin niekiedy.

    "Niekiedy" ... :) nie znam kobiety, która jadła w trakcie porodu :) No chyba, że
    jakaś jest tutaj - niech się pochwali :)

    Wierz mi - kiedy się "zacznie" - nawet nie pomyślisz o jedzeniu.
    Jedyne czego będziesz pragnąć, to: "żeby już się skończyło" i "pić".
    Rodziłam od świtu, do nocy. Nie jadłam śniadania, obiadu, kolacji - a na drugi
    dzień, kiedy mi przyniesiono zupę mleczną - tez nie byłam specjalnie głodna.
    Skurcze, ból, zmęczenie - organizm chyba wtedy wyłącza uczucie głodu. Nawet
    przez głowę mi nie przebiegła myśl, żeby coś "wrzucić na ruszt". Człowiek myśli
    tylko o jednym: - kiedy koniec i czy dziecku nic się nie dzieje.

    Dieta cukrzycowa skończyła się w dniu porodu. Na drugi dzień nikt mi nie
    zaglądał do karty/nikt mnie o to nie pytał - przyniesiono mi obiad dla
    "zdrowych" - co mnie zdziwiło. Zapytałam "kucharkę" - powiedziała, że nie ma
    żadnych "wytycznych" odnośnie mojej osoby - pomimo, iż pamiętała mnie i moją
    dietę doskonale.
    Tak już jest - jak jesteś w ciąży - masz dbać o siebie, nie pić słodzonych
    soków, przestrzegać diety, jeść chrupkie pieczywo - bo nosisz w sobie kolejnego
    obywatela. A jak zaczniesz rodzić - zlewają Cię całkowicie. Najważniejsze jest,
    aby poród na "ich" zmianie zakończył się szczęśliwie. A o swoją cukrzycę - martw
    się już sama.
    Życie...


    --
    [url=http://www.maluchy.pl][img]http://suwaczki.maluchy.pl/li-30554.png[/img][/url]
  • 19rosa 25.02.10, 21:19
    Ja rodziłam w Lublinie na Lubartowskiej, w trakcie porodu nie miałam badanego cukru ale po tak i owszem, poza tym do wyjścia ze szpitala byłam na diecie cukrzycowej. Jednego o czym nie pomyśleli to herbata bez cukru - dla wszystkich była słodzona. Ale na oddziale bez problemu można było robić swoją.
    Poza tym dzieciom robi się dużo więcej badań niż w Białej.
  • mamma-aga 26.02.10, 10:12
    Z tym jedzeniem, to nie chodziło mi o to, żeby się objadać w trakcie porodu, bo
    na pewno nie ma się wtedy do tego głowy. Raczej o poziom cukru, który przecież
    może spaść do bardzo niskiego poziomu podczas długiej głodówki. Słyszałam, że
    gdzieś w Polsce kobietom z cukrzycą badają poziom cukru i w razie czego podają
    kroplówki, ale widocznie nie u nas. A na sali można mieć tylko mineralną? Bo w
    razie czego możnaby się samemu poratować jakimś słodszym napojem...
  • cafe_tee 26.02.10, 12:35
    z tym "słodkim" piciem, to powiem szczerze, że nie wiem jak jest.
    Jak wchodziłam na "porodówkę", to od drzwi pytano mnie czy mam ze sobą wodę. Bo
    płyny trzeba ciągle uzupełniać - nie tylko dlatego,że się pocisz. Nie widziałam,
    u żadnej dziewczyny, jakiegoś soku.A było kilka dziewczyn z cukrzycą i jedna
    urodziła dzień wcześniej - przede mną. Jej również nie sprawdzali poziomu cukru
    , i miała tylko mineralną. Chyba chodzi o to, ze jakby coś złego się działo i
    cesarka byłaby potrzebna - musisz być tak, jakby "na czczo" ? nie wiem.
    Ale chyba dobrze byłoby, jakbyś zadzwoniła na oddział i zapytała po prostu. Może
    coś się zmieniło. Moje znajome dzwonią i pytają - bezpośrednio u źródła... tak
    najlepiej. Tutaj każdy ma inne doświadczenie i mówi co innego.
    Wiesz jak jest.

    zadzwoń i powiedz, że niedługo rodzisz i masz cukrzycę itd. Tylko nie dzwoń do
    lekarza (na oddziale), a do pielęgniarek.

    --
    [url=http://www.maluchy.pl][img]http://suwaczki.maluchy.pl/li-30554.png[/img][/url]
  • mamma-aga 26.02.10, 18:29
    ok, dzięki za pomoc
  • 4freddy 26.02.10, 20:10
    np. czy badają poziom cukru matkom w trakcie
    porodu (no bo przecież nie można nic jeść przez parę ładnych godzin niekiedy),
    czy maleństwo jest też pod tym kątem badane po urodzeniu, itp.


    Moja żona miała cukrzycę ciążową i nikt jej nie badał poziomu cukru "w trakcie".
    Naszemu dziecku "po", również nikt nie badał. Żona, pierwszą córkę rodziła 16
    godzin. W tym czasie nic nie jadła. Mówi, że nie czuła się głodna, a o poziomie
    cukru nawet nie pomyślała :)
    Wypiła 3 butelki wody mineralnej, niegazowanej.
    ...Ja również nie pamiętam żadnych soków i również wydaje mi się, że nie
    pozwalają - ale to tylko moje "wydaje się", i tak jak radzi koleżanka - zadzwoń.

    --
    LAJF IS BRUTAL END FUL OF ZASADZKAS
  • monika.01.01 27.02.19, 12:16
    Cześć, podbijam temat, jak wygląda sytuacja obecnie? Rodzę we wrześniu i chciałabym właśnie w Białej. Młode mamy i tatusiowie wypowiedzcie się proszę nt aktualnych standardów i warunków w szpitalu:
    -Jakie są warunki salowe, ilu osobowe, czy w salach są łazienki (z prysznicem?)
    -jakie jest podejscie do cc (pierwszy poród zakończony CC i teraz (świadomie, znając wszelkie za i przeciw!) decyduję się na cesarkę
    - Czy przy CC stosowane jest znieczulenie zewnątrzoponowe czy ogólna narkoza
    - Po ilu dniach wychodzi się po CC oczywiście kiedy nie ma przeciwwskazań
    - co z ubrankami dla dzieci czy zapewnia szpital, czy we własnym zakresie
    - czy w szpitalu uznawana jest dieta bezglutenowa (celiakia)
    - i ogólne wrażenia:)
    Z góry serdecznie dziękuję za wszelkie odpowiedzi
  • monika.01.01 28.02.19, 21:16
    Halo:) może ktoś się wypowie? Z pewnością przyda sie to wielu rodzacym mamom
  • paniczarymary1234 17.04.19, 21:23
    A czy ktoś zna dobrego ginekologa do prowadzenia ciąży na nfz? W białej? :)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka