Dodaj do ulubionych

Jak odbudować zaufanie po zdradzie?

IP: 46.113.111.* 23.11.10, 00:33
Jak odbudować zaufanie po długoletniej zdradzie?
Czy jest to w ogóle możliwe? Zakładając że dwoje ludzi (małżeństwo) decyduje się byc razem - jak budować zaufanie od nowa?
Kontrolować (smsy, maile) czy dać sobie z tym spokój?
Ufać czy sprawdzać? Wierzyć?
druga strona - ja twierdzi żałuje, chce ratować związek, kończy tamten związek..ale co z utraconym zaufaniem?
Edytor zaawansowany
  • perska.kotka 23.11.10, 00:43
    domek zniszczył tajfun - wszystko od nowa, fundamnety, ściany, dach... jakbyście sie nie znali i spotkali... tylko teraz nie ufasz. wiem jedno z włąsnego doświadczenia - każda plaga, żywioł etc. sprawia, że jesteśmy mocniejsi, mądrzejsi. są małżeństwa, któym sie udaje. są takie, co mówią, że zaczęli wszystko od nowa, są jakby w dtugim innym związku. pewnie do odbudowania zaufania potrzeba wiele cierpliwości i czasu, o wiele więcej niż w czasie, gdy nie było takich obciążen... nie ma recepty - wg mnie każdy ze zgradą radzi sobie wg własnej strategii.
    > ..ale co z utraconym zaufaniem?
    odzyskiwać stopniowo - stopień po stopniu. to czasochłonna wspinaczka.
  • Gość: ZUZIA5 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.11, 21:38
  • ewa.zeromska 23.11.10, 09:17
    Witam cię,
    Zadajesz bardzo konkretne pytanie, ale jednocześnie bardzo trudne.
    Nie ma jednej recepty, o ile w ogóle jest jakaś recepta.
    Wszystko zależy od tego, na co tak naprawdę jesteś gotowa, a przede wszystkim, czy jesteś gotowa wybaczyć zdradę.
    To trudne, bardzo trudne. Werbalnie łatwe, ale emocjonalnie trudne.
    Nigdy nie zapomnisz, to pewne, ale jeśli oboje chcecie zrobić nowe otwarcie, to radziłabym zamknąć całkowicie rozdział ze zdradą.
    To mąż powinien starać się odbudować zaufanie, bo on zawiódł, ale ty musisz mu na to pozwolić.
    Czyli nie wracać nieustannie do tego, co było, nawet w myślach, o ile potrafisz to zrobić.
    W końcu ty "wygrałaś" z kochanką, twoje na wierzchu, więc ciesz się, ale nie triumfuj na każdym kroku.
    Nawet skazaniec nie może być karany ciągle za czyn, który popełnił, prawda?
    Mąż uderzył w pokorę, więc należy mu dać szansę.
    Nie radziłabym kontrolować, a jeśli już, to bardzo dyskretnie, tak dla spokoju duszy, ale bez przesady.
    Co z tego wyjdzie?
    Nie wiem, nie ma gwarancji, że się uda, ale dobrze, że próbujecie.
    Teraz najważniejsze jest to, żeby patrzeć do przodu, oznaczyć sobie jakiś wspólny, nowy cel.
    Mam nadzieję, że oboje przebrniecie przez ten trudny czas. Powodzenia
  • Gość: sweetdevil IP: 46.112.247.* 23.11.10, 12:04
    Pani EWo,

    dziękuję za te mądre słowa..
    Postanowiliśmy być razem bo miłość która nas połączyła okazała się silniejsza niz zauroczenie nową kobietą.
    Nie miałam wątpliowści czy chce z nim byc - bo chcę!
    Ale codzienność okazała się trudniejsza niż myślałam - rozmyślam, grzebię w myślach no istało się najgorsze - grzebię mu w mailach i telefonie - za co siebie nienawidzę.
    NIGDY PRZEDTEM NIE ROBIŁAm TAKICH RZECZY.
    Czuję do siebie obrzydzenie ale to robię i na pewno mnie to uspakaja. Ale jednocześnie wiem że to na dłuższą metę bezcelowe.
    Wiem że powinnam przestać patrzeć wstecz tylko przed siebie - ale ten kto tego nie przeżył nie jest w stanie zrozumieć co czuje kobieta gdy zdradza ją jej Misio :(
    Najbardziej mnie boli brak zaufania (mojego do niego) i nie wiem jak to odbudować.
    zastanawiam się nad wizytą u psychologa..

  • ewa.zeromska 23.11.10, 13:29
    Nie grzeb w rzeczach, bo tak naprawdę to cię upokarza i czujesz się winna wobec męża, a przecież nie powinnaś, bo to on, a nie ty ........ Zobacz, jak w ten sposób zmieniasz role.....
    Zaufanie nie można odbudować tylko poprzez powiedzenie sobie, że chcę mu ufać. Nie da się.
    Podkreślam, to mąż powinien się starać. Ale staranie, w jego pojęciu polega na tym, że jest i że nie zdradza i stara się zachowywać przyzwoicie. No i ok.
    Oczekujesz, że będzie chodził na kolanach, bił głową w mur i prowadził dzienniczek zajęć?

    Moja konkretna rada dla ciebie jest taka. Zajmij intensywnie umysł, ręce i czas. Przestań mu służyć, (ale bez demonstracji), czekać z gotowym obiadem. To nie znaczy, że masz nie gotować. To znaczy, że masz mieć swoje sprawy, równie ważne jak jego.
    Stań się partnerem, prawdziwym, z którym trzeba się liczyć.
    Nigdy, przenigdy nie przyjmuj pozy skrzywdzonej kobiety, która wybaczyła i powinna być święta.
    Pokaż swojemu mężowi, że jesteś kobietą ciekawą, że masz swoje zdanie, że stać cię na wiele. A wszystko to mógł stracić, przez głupotę.
    Kiedy poczujesz się pewnie w tej nowej roli, to przestaniesz myśleć o przeglądaniu telefonu, czy czajeniem się za rogiem.
    Pozdrawiam
  • ania19771 23.11.10, 14:00
    Pani Ewo-święte słowa ale jak ciężko jest je w życie wprowadzić
    :-(
    --
    PATI
    OLIWIA
  • ewa.zeromska 23.11.10, 14:07
    Wiem, ale to jedno co można zrobić, albo się rozstać. Ale zawsze warto próbować, jeśli zdrada nie była na tyle ohydna, że przekreśliła wszystko.
  • Gość: gość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.10, 15:45
    > Pokaż swojemu mężowi, że jesteś kobietą ciekawą, że masz swoje zdanie, że stać
    > cię na wiele. A wszystko to mógł stracić, przez głupotę.
    > Kiedy poczujesz się pewnie w tej nowej roli, to przestaniesz myśleć o przegląda
    > niu telefonu, czy czajeniem się za rogiem.

    A co ma zrobić ten, kto cały czas czuł i wciąż czuje się pewnie w tej roli, ma umysł zajety pracą, dziećmi, zainteresowaniami, pasjami, które rozwija? A boli po prostu fakt, że był perfidnie, bez zmrużenia oka oszukiwany i wciąż tych kłamstw się boi??
    Nie mogę pracować 24h/dobę by myśli odgonić, bo kiedyś muszę spać.
    Jak kładę się do łóżka myśli zaczynają przez głowę przebiegać.

    Nie słyszałam by komuś intensywana praca pomogła pokonac ból po zdradzie, odzyskać zaufanie do partnera :(.
  • ewa.zeromska 23.11.10, 17:03
    Owszem, to pomaga. Nie niweluje bólu, ale pomaga.
    Nie rozumiemm jednej rzeczy. Dlaczego tak latwo zgodziłąś się wybaczyć zdradę i żyć dalej, jakby ngdy nic.
    Oczywiście, nie myślałaś, że to bedzie aż tak trudne. Poza tym w pierwszym momencie miałas pewnie poczucie triumfu, mimo wszystko, To tamtą zostawił, a do ciebie wrócił. No ale nie na długo tego starczyło.
    Jest pewne wyjście.
    Możesz po prostu nie wybaczyć, nie zmuszać się do tego, jeśli to przekracza twoje możliwości, jeśli jest ci zbyt ciężko. Ale wtedy pozostaje tylko rozstanie. Może nie na zawsze, może czasowa separacja. Żeby nabrać dystansu do sprawy, do siebie, do męża.
    To zresztą wcale nie jest łatwiejsze, bo do wszystkich złych myśli dołącza się poczucie samotności
    Piszę o tym dlatego, że wiele razy spotkałam się z kobietami, które, dla rodziny, dzieci, w imię wspólnej przeszłości, postanowiły wybaczyć mężowi zdradę. Wydawało się, że jest wspaniale, a nagle np. po roku, wszystko wracało falą odbitą i dopiero robiło się piekło.
    Propozycjaa licznych zajęc oburzyła cię.
    Niesłusznie! Każdy twój sukces daje ci nową siłę, a to jest najważniejsze. Potrzebujesz siły.

    A nie masz ochoty czasami wyjść z roli miłej kulturalnej osoby i po prostu dać mu solidnie w łeb?!
    Pewnie to mało profesjonalna rada, ale czasami świetnie robi.
  • Gość: zdradzony IP: *.murator.com.pl 02.07.13, 16:28
    Zdrady są nawet w najpiękniejszych związkach, w najwierniejszych regionach tego kraju.

    Przyznaje - dowiedziała się, że mąż flirtuje z inną kobietą. Zrobiła mu koszmarną awanturę i kazała zerwać z nią wszelkie kontakty. Ale kiedy Bartek przeprosił ją i skasował numer tamtej, wszystko mu wybaczyła... Katarzyna W. (22 l.), która od miesięcy unikała kontaktów z dziennikarzami, zdecydowała się przerwać milczenie, i opowiedziała "Super Expressowi" o kulisach romansu małżonka.

    *** www.se.pl/rozrywka/plotki/kora-przez-10-lat-oklamywala-marka-jackowskiego_324363.html
  • belu80 11.02.18, 00:59
    Czy po tylu latach udało się odbudować zaufanie? Mam przed sobą ten sam dylemat:( zastanawiam sie czy odejsc czy dac ostatnia szanse?
  • Gość: sweety IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.10, 12:15
    My odbudowaliśmy nasz związek po zdradzie.
    Trochę to trwało i lekko nie było, ale teraz możemy już powiedzieć, że wygraliśmy.

    Powiem Ci co doradził nam psychoterapeuta.

    Wyłuszczył nam pewną analogię do naszego przypadku z zawiedzionym zaufaniem.

    Jeśli młody człowiek zawodzi zaufanie rodziców, bo zostaje przyłapany na braniu narkotyków zwykle stosuje się kontrolę.
    O ile dziecko okazuje się być "czyste", w porządku wobec matki i ojca kontrole stają się coraz żadsze.
    Przy czym osoba, która zaufanie zawiodła musi zdawać sobie sprawę, że jest sprawdzana, wyrazić zgodę na to sprawdzanie.

    Przez ok. pół roku stosowaliśmy taką kontrolę za przyzwoleniem.
    Przez pierwszy miesiąc, dwa - często, potem tylko od czasu do czasu, w końcu zrozumiałam i uwierzyłam, że mój mąż jest wobec mnie w porządku.

  • Gość: sweetdevil IP: 46.112.247.* 23.11.10, 12:45
    tylko jeżeli osoba wie że jest sprawdzana to zaczyna się sama kontrolować i ukrywać, czy nie?
  • Gość: sweety IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.10, 14:02
    Nie wiem jak taka osoba musiałaby się ukrywać gdy pod kontrolą są konta mailowe, telefon, dostęp do notebooka tej osoby jest nieograniczony.

    To nie jest kontrola typu "uwaga, będę sprawdzała, proszę o telefon", ale taka jakby cicha kontrola za przyzwoleniem.

    Pewnie problemem byłaby ta metoda gdyby partner zdradzający nie wiem... regularnie w delegacje jeździł, był podróżującym przedstawicielem handlowym, no mógłby zakombinować. U nas takiej możliwości nie było.
    Samo jego otwarcie się, przyzwolenie na taką kontrolę - oświadczenie "nie mam nic do ukrycia" już dawało nam dobry start na początku tej drogi - powrotu do normalności.

    Nam pomogło (w sumie najbardziej mnie), innym nie musi.

  • ania19771 23.11.10, 14:07
    U osoby po tak wielkim zranieniu po zdeptanym zaufaniu nawet zwykły sms czy @ potrafi pogłębić ból ...potem wpada się w tą samą pętle i człowiek się nakręca
    Żeby można było to wyciąć z pamięci , wszystko zacząć od nowa -- o jak by było wówczas łatwiej , lżej...
    :-(
    --
    PATI
    OLIWIA
  • Gość: sweety IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.10, 14:32
    Ja poprosiłam mojego męza o wyciszenie dźwięku przychodzącego sms-a.

    Uwierz mi, z czasem to wszystko przyschnie...

  • Gość: kate IP: 178.56.4.* 07.01.11, 15:53
    I tak wam zazdroszczę...
    ja od Sylwestra w okropny sposób dowiedziałam sie o zdradzie
    mamy dwójke małych dzieci, jesteśmy razem od około 8lat...
    wspólny dom...
    tylko on kocha ją a nie mnie!!!!
    Twierdzi, ze zerwał, e mu cięzko...nie wiemy co dalej...ale mamy tyle wspólnego...
    tak bardzo się boję!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
  • Gość: A IP: 91.220.225.* 08.01.11, 14:25
    :-(
    tak zaczyna się nowy rok
  • moja_przerwa 23.11.10, 13:44
    NIE DA SIĘ!!!
    --
    www.pewna-praca.pl
  • Gość: sweetdevil IP: *.146.136.62.nat.umts.dynamic.eranet.pl 23.11.10, 22:22
    Pani Ewo,

    na pewno warta jest przemyślenia propozycja zajęcia czymś głowy - a tu niestety w mojej sytuacji trochę ciężko - wychowuję naszego najmłodszego synka w domu - czyli nie pracuję zawodowo obecnie
    i niestety ta sytuacja " pozwala" szaleć złym myślom - wielokrotnie zastanawiałam się co zrobić by fizycznie się czymś zająć ale młode jest tak energetyczne że to na razie nie wchodzi w rachubę!
    święta racja z tym że przeglądanie smsów zapędza mnie w poczucie winy - co dzień obiecuję sobie że przestanę to robić, zobaczymy jak mi to wyjdzie
    a co do "łatwości" wybaczania - nie napisałam że ławo wybaczyłam..to co przeżyłam po poznaniu prawdy można określić KOSZMAREM , to co teraz jest miedzy nami można określić wręcz nowym zwiazkiem - z boku wyglądamy jak para świeżo zakochanych - oboje zrozumieliśmy nasze błędy i wygląda że oboje bardzo chcemy być razem..tylko problemem jest moja głowa i nawracające złe myśli - pomimo tego że jest naprawdę dobrze
  • ewa.zeromska 23.11.10, 22:46
    Posłuchaj, daj sobie czas. Nie da sie przyspieszyc tego, co dzieje się w głowie. Wiem, że chciałabyś, zeby to stało się szybko. Sama taka jestem - emocjonalnia, niecierpliwa, więc rozumim cie bardzo, bardzo dobrze.
    Chcesz żebyście byli razem, zeby to, co sie stało, zapadło wreszcie w niebyt. I tak będzzie, tylko nie natychmiast. Przterwaj ten moment. Młody szybko rosnie, więc wrócisz do aktywności. Ale wypełniaj ten czas, najlepiej jak potrafisz. Sama wiesz, co się dzieje, jak masz za dużo czasu na myślenie.........., wyobraźnia działa i nie jest ci przychylna.
    Zapanuj jakoś nad tym. Każdy sposób jest dobry, nawet pozornie najgłupszy.
    Rozumiem, że nie myślisz o rozwodzie, więc n ie masz innego wyjścia.
    Trzymaj się, naprawdę. Nie poklepuje cię po plecach, tylko naprawde trzymam za ciebie kciuki.
    Pozdrawiam cię serdecznie
  • Gość: sweetdevil IP: *.146.136.62.nat.umts.dynamic.eranet.pl 23.11.10, 23:41
    Pani Ewo,
    problem sprowadza się do tego że to już ponad dwa lata odkąd wiem o zdradzie i mam czasami wrażenie że teraz jest o wiele gorzej ..chodzi mi o moją głowę i myśli
    zastanawiam się dlaczego tak jest? dlaczego teraz wracam do tego z taką intensywnością?
    nie dalej jak wczoraj mieliśmy "kolejną" rozmowę z cyklu hardcorowych czyli odgrzebujących demony..
    czuję że trochę one pomagają męzowi zrozumieć mój punkt widzenia ale też nie chcę by stały się kością niezgody
    dlaczego tak jest że nie zaprzątam sobie głowy tym co dobre a rozpamiętuję ciągle te złe aspekty mego zycia?
  • salma75 24.11.10, 13:01
    Aż mi się wierzyć nie chce... Jakbym siebie widziała...

    Posłuchaj, nie wiem jak Cię przekonać, że to minie, bo jeszcze pół roku temu te same demony mnie męczyły.
    Nawet teraz, czasami - jak się pokłócimy - zdarza mi się myślami wracać do tamtch strasznych chwil, o zgrozo - bywa, że coś mu w złości wykrzyczę. Ale...bardzo rzadko to się zdarza, raz na kilka miesięcy w coraz łagodniejszej formie. Mąż bardzo mi pomaga - rozumie mój ból, tuli, nawet jak krzyczę czy płaczę i mówi - że kocha nad życie i nigdy nikogo tak bardzo nie kochał jak mnie, że to co zrobił to był wielki błąd i bardzo tego żałuje, że rozumie jak mnie skrzywdził i nigdy więcej tego nie zrobi bo to co razem tworzymy jest zbyt cenne. To tylko słowa, ale są jak balsam dla mojej duszy...

    Trzeba przetrzymać ten straszny czas... Przecież wierzysz, że żałuje tego co się stało, że chce być tylko z Tobą, prawda? Jak wiem, że to łatwo powiedzieć, ale musisz się hamować, zadręczysz go... Raz na jakiś czas pewnie wypłynie ten żal. I dobrze, oczyścisz się trochę, ale to się musi zdarzać coraz rzadziej...

    Pewnie czujesz to co ja kiedyś i pytasz - dlaczego to mnie spotkało... Pewnie spadło to na Ciebie jak grom z jasnego nieba, ja też nie sądziłam, że może się to wydarzyć, w najśmielszych snach tego nie widziałam :(.

    Bywa... Ludzie popełniają błędy. Trzeba się z tym pogodzić.

    Dałam szansę, nie żałuję.
    Wypłakałam swoje, przeszłam depresję, pożarłam kilka opakowań leków, myślałam o najgorszym...
    A teraz?
    Nasze małżeństwo narodziło się drugi raz. Nie jesteśmy już tacy sami, ta zdrada bardzo nas zmieniła. Paradoksalnie - na lepsze.

    Słuchaj, może chcesz pogadać na pw?
  • Gość: jolka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.14, 14:46
    Przeszłam to co Pani. Nie radzę sobie z emocjami, chociaż mija już 6 miesiąc od czasu gdy mąż przyznał się do zdrady.On bardzo się stara mówi ,że kocha mnie nad życie, że popełnił straszny błąd. Ja mu nie wierzę, boję się że zwariuję, mam myśli samobójcze. Czy to kiedyś przestanie tak strasznie boleć?
  • ewa.zeromska 24.11.10, 13:18
    Nie miałam pojęcia, że mówimy o czymś, co wydarzyło się dwa lata temu! To naprawdę dużo czasu, bardzo dużo czasu.
    Jeśli jest coraz gorzej, to dlatego, że ty NIE CHCESZ się od tego uwolnić.
    Tylko jest pytanie?
    Dlaczego nie chcesz, co ci to daje, co załatwia?

    Czy doprawdy twoje życie jest tak puste, że inne sprawy nie zajmują twojej głowy?
    Czy utrzymując ten stan napięcia i utrwalania winy w mężu, czujesz, że masz nad nim przewagę?
    Czy wreszcie nie ma żadnych racjonalnych powodów, ale sama nie wiesz jak, twoja emocja przerodziła się obsesję?
    Jeśli pozytywnie odpowiesz na to ostatnie pytanie, to powinnaś ten stan leczyć. Obsesja, to choroba i sama sobie nie poradzisz.
    Pomyśl o tym!
    Pozdrawiam



  • salma75 24.11.10, 13:27
    ewa.zeromska napisała:

    > Obsesja, to choroba i sama sobie nie poradzisz.
    > Pomyśl o tym!

    Prawda!
    Wizyta u specjalisty na pewno nie zaszkodzi.



    --
    Give me a reason to love you,
    Give me a reason to be a woman,
    I just want to be a woman.
  • Gość: ewa IP: *.as13285.net 20.05.13, 12:38
    nie powinnam prawdopodobnie wypowiadac sie na ten temat bo to ja zdradzilam i nie wiem czy moj maz kiedykolwiek mi zaufa ponownie. ale chcialam tylko powiedziec ze kazdy moze sie zmienic. nawet gdyby niewyobrazalnie klamal tysiace razy to w koncu moze przestac. zaluje bardzo tego co zrobilam. brzydze sie moimi klamstwami ale najbardziej boli to ze tak strasznie zranilam mojego meza. do konca zycia chce robic wszystko by zasluzyc na jego zaufanie. i nigdy wiecej go nie oklamac. on mowi do mnie ze skad moge miec pewnosc ze za kilka kilkanascie lat nie zrobie tego znowu. i ma racje. bo teraz mam pewnosc ale zycie jest takie dlugie i skoro robilam to wczesniej to moze po prostu jestem taka osoba... myslalam o tym tak dlugo i wydaje mi sie ze chodzi o to ze trzeba po prostu pielegnowac swoja milosc, doceniac to co sie ma i NIGDY nie tracic tego z oczu. i pamietajcie o jednym ktos kto niemal stracil wszystko przez wlasna glupote nie bedzie chcial tego ponownie ryzykowac. nie zawsze ale czasami to jest prawie jak otarcie sie o smierc. otwiera oczy na tyle spraw....
  • salma75 24.11.10, 13:10
    No i poszło niechcący z logowaniem, trudno ;).


    --
    Give me a reason to love you,
    Give me a reason to be a woman,
    I just want to be a woman.
  • polinne1 25.11.10, 12:02
    pani Ewo, jestem w takiej samej sytuacji co sweetdevil. Od roku próbuję się pogodzić ze zdradą męża i raz jest lepiej, raz gorzej. Boję się jednak, ze nigdy nie uwolnię się od tego dławiącego uczucia...tym bardziej, że mąż i jego kochanka wciąż pracują razem. Znam jej męża - do tej pory o niczym mu nie powiedziałam, choć może powinnam? Denerwuje mnie, że ona uchodzi za idealną żonę...jak sobie z tym poradzić? Prawie już nie potrafię się uśmiechać. Myślę też, że za szybko pozwoliłam na powrót męża do domu...
  • Gość: gość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.10, 12:23
    U mnie było tak, że babsko było klientką mojego męża i zaraz jak się dowiedziałam o wszystkim poprosiłam by skończył z nią współpracę w trybie natychmiastowym. Dopilnowałam wszystkiego, wiem kto przejął jej sprawy.
    Ciężko byłoby mi gdyby wciąż pracowali razem...

    Powiem Ci, że co jakiś czas nachodzi mnie żądza zemsty...
    Siedzę i dumam - w imię czego tylko ja mam cierpieć, a tamta .... cieszy się nieposzlakowaną opinią kochającej żony i matki dwójki dzieci...
    Czasami mam ochotę chociażby anonimowo poinformować męża paniusi z kim pod jednym dachem mieszka :/.
    Na szczęście, zwykle zanim od myśli dojdzie do czynu przechodzi mi... Bo mi tak po ludzku żal ich dwóch córek, nie chcę im domu niszczyć...

    Dlaczego sądzisz, że za szybko pozwoliłaś na powrót męża?
    Jak to się odbyło? Wahał się? Żałuje?
  • Gość: Do Salma75 IP: *.182.4.6.nat.umts.dynamic.eranet.pl 25.11.10, 12:35
    chętnie pogadam z Tobą na priva ...myślę że mamy dużo wspólnych przeżyć
    podaję mój numer GG 1806016..chcesz to napisz, pogadamy

    a co do słów Pani Ewy...wielokrotnie myślałam o wizycie u psychologa ale paradoksalnie nie mam na to czasu
    czy moje życie jest puste?tak jak pisałam chwilowo moją pracą jest wych dziecka..czy jest to zajęcie umożliwiające zatracanie myśli w czymś innym tak by nie dopuszczać tych złych, każda matka sama wie najlepiej..
    jestem normalną, młodą kobietą z gronem przyjaciół, liczną rodziną, milionem spraw na głowie, chodzę do kina, czytam książki, jeżdzę na wakację, pasjonują mnie podróze..naprawdę nie wyglądam na osobę obsesyjnie rozmyślającą o zdradzie mojego męża..
    chodzi mi bardziej o próbę zastanowienia się jak odzyskać to poczucie wewnętrznego spokoju i bezpieczeństwa
    pozdrawiam
  • Gość: polinne1 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.10, 12:45
    mam tak samo - z jednej strony dobra i lubiana praca, rodzina, znajomi, pasje, z drugiej - poczucie krzywdy, brak zaufania i złość na męża i tamtą; jakby dwie osoby w jednym ciele. Czasem jestem dawną sobą, czasem - nic, tylko wyć. jak sobie pomóc?
  • matematys 25.11.10, 13:08
    Odbudować zaufanie? A czy komukolwiek na tym zależy? Przecież można udowodnić, że to druga strona była winna zdrady. Albo po prostu udawać, że nic się nie stało. Tak było w moim przypadku. Kilka słów o tym na moim blogu - o tutaj:
    nocotytato.org.pl/historia/jak-sie-zaczely-klopoty/
    Moja eks spędziła ostatnie 8 lat (od rozstania) na udowadnianiu całemu światu, że to nie jej długotrwały romans ale moje wrodzone wady i złe pochodzenie były przyczyną rozstania.
  • Gość: sweetdevil IP: *.182.4.6.nat.umts.dynamic.eranet.pl 25.11.10, 14:14
    tylko że my tu zastanawiamy się jak odbudować zaufanie w przypadku CHĘCI DWÓCH STRON do bycia razem
    nie mówimy o rozstaniach, zemście czy udowadnianiu innym czegokolwiek
    pzdr
  • matematys 25.11.10, 14:26
    To ja przepraszam, że nie na temat...
    pzdr
  • Gość: gość23 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.10, 15:23
    Przestan matematys reklamowac ten blog, bo jestes juz nudny!

  • Gość: ania IP: 77.79.229.* 25.11.10, 14:42
    sweetdevil a nie masz tak ze gdy jesteś z mężem wszystko jest ok...wierzysz...nawet się uśmiechasz i czujesz się w miarę bezpieczna a gdy znika z oczu <praca> wszystko wraca -zwłaszcza ten strach :-(
    Ja to właśnie tak odbieram tak przeżywam-gdy go mam obok -gdy przytula mówi ze kocha -wierze czuje spokój szczęście - a rano budzę się i czuje galaretowate ciało ze strachu ...
    próbowałam i udawało się ale znowu wróciło...może gdyby mąż mi wszystko powoli jasno i klarownie opowiedział -moja głowa by nie dopisywała innych scenariuszy...
    :-(
    Wyć mi się chce
  • Gość: sweetdevil IP: *.182.4.6.nat.umts.dynamic.eranet.pl 25.11.10, 14:56
    oczywiście że tak mam
    ostatnio powiedziałam mu że chyba boję się mu zaufać ..ale chcę z nim być
    zamknięte koło
    ale podjęłam decyzję bycia z nim więc niejako to mój problem
  • Gość: emka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.10, 15:08
    "gdy go mam obok -gdy przytula mówi ze kocha -wierze czuje spokój szczęście - a rano budzę się i czuje galaretowate ciało ze strachu ...
    próbowałam i udawało się ale znowu wróciło...może gdyby mąż mi wszystko powoli jasno i klarownie opowiedział -moja głowa by nie dopisywała innych scenariuszy..."


    no to jeszcze ja sie dopisze. jestem tez jedna z Was i przechodze to identycznie. I poradzic sobie nie potrafie. I tez jestem zdania, ze gdyby maz mi wszystko opowiedzial to by bylo latwiej, bo bym wiedziala, ze faktycznie to juz nie wroci. Ale on sie wypiera, unika tematu i bledne kolo mojego obledu trwa.
  • Gość: sweety IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.10, 15:21
    Najgorsze są domysły. Musicie, po prostu musicie to przegadać. Po co zamykać trupa w szafie? W końcu zacznie śmierdzieć... Trzeba go pogrzebać.

    Wy macie prawo zadawać pytania, oni powinni ułatwić Wam przeżycie tego wszystkiego i odpowiadać na nie.

    Najgorszy stan jest wtedy gdy Ty wiesz co się wydarzyło, a on wypiera się... :(.
  • Gość: sweetdevil IP: *.182.111.245.nat.umts.dynamic.eranet.pl 25.11.10, 17:59
    u mnie jest tak że mąż niczego sie nie wypiera
    na wszystkie pytania odpowiada..tylko ja (pomimo masohistcznej wręcz żądzy) poznania najmniejszych szczegółów nie pytam o te intymne ..BO TAK NAPRAWDĘ PO CO?
    wiadomo - uprawiali seks
    wiadomo - zapewniał ją o dozgonnej miłości i
    i to tym że jest cudem istnym..
    mamy za sobą wiele bolesnych rozmów
    mamy za sobą łzy (wspólne) i ogrom zapewnień że tym razem nie zepsujemy już tego
    ale czasami mnie demony przeszłości dopadają i zaczynam odgrzebywać stare śmieci!
    uff..już samo napisanie tych słów ma moc terapeutyczną :)
  • potwor_z_piccadilly 25.11.10, 18:43
    Co ty wyprawiasz ?
    Przecież wygrałaś. To ty jesteś tą najważniejszą.
    Piszesz że popłakujecie razem. To piękna sprawa bo on nie płacze z żalu ze cię zdradził. On płacze bo ty płaczesz. Pewno cie kocha. Nie zmarnuj tego uczucia egocentrycznym uczuciem urażonej dumy i poczuciem nadszarpniętej własności. Wszystko do ciebie wróciło poprawione i zapewniam cie że w dodatku nierozmydlone.
    Ustatkuj się bo fundując sobie traumy tracisz okazję.
    Jaką ?
    Szczęśliwe, kochane i kochające kobiety pięknie się starzeją i im dalej w lata, tym bardziej są pożądane przez swych mężczyzn.
    Ty to tracisz.
  • Gość: polinne1 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.10, 19:30
    potworze, co wygrałam? podobnie jak sweetdevil borykam się ze świadomością, że zawiódł i zdradził najbliższy człowiek.
  • Gość: sweetdevil IP: *.147.132.205.nat.umts.dynamic.eranet.pl 25.11.10, 22:29
    niestety nie jest tak że potrafimy panować nad swoimi myślami..
    zapewniam Cię iż wolałabym wieść BEZTROSKIE szczęśliwe życie u boku kochającego Męża
    gdybym miała za nic swoje uczucia do niego, jego, nasz wspólne bycie razem - odeszłabym
    ale próbujemy być razem..byc szczęśliwi
    moje reakcje są wynikiem doświadczeń życiowych a ja próbuje się w tym wszystkim co mnie otacza - odnaleźć
  • ewa.zeromska 25.11.10, 23:26
    Chciałam powiedziec jedną rzecz. Chyba tak jesteśmy wychowani, w naszej kulturze, że powinniśmy wybaczać, a przynajmnie starac się. Sami od siebie tego oczekujemy, wymagamy. Niestety, w praktyce okazuje się to dużo trudniejsze, niż w deklaracjach.

    Tymczasem możemy dać sobie prawo do niewybaczania. Po prostu - nie wybaczam, nie mogę, staram się, ale nie mogę.
    To oczywiście rodzi konsekwencje, ale pozorne wybaczenie, też rodzi konsekwencje.

    Trzeba się na coś zdecydować, bo życie w strachu, niepewności, nerwowym napięciu jest tak nieszczęśliwe i beznadziejne, że nikomu nie jest dobrze. Za to są pozory, pozory, pozory i czekanie na cud.
    Pozdrawiam wszystkich
  • Gość: sweetdevil IP: *.147.132.205.nat.umts.dynamic.eranet.pl 25.11.10, 23:42
    Pani Ewo,

    a co to znaczy: pozorne wybaczenie?
    Jeżeli ja naprawdę chcę byc z tym człowiekiem, pomimo tego bólu który mi zadał, naprawdę widzę jak się zmienia, jak chce być lepszym, jeżeli razem podjęliśmy trud przejścia przez to bagno - to chyba nie ma tu nic z pozorów?
    mi cały czas chodzi bardziej o tę walkę która rozgrywa się we mnie i w moich myślach - z jednej strony OGROMNA CHĘĆ bycia razem a z drugiej obawa, brak spokoju...
    może trudno to wytłumaczyć on line ale tak to wygląda
    oboje przekonaliśmy się że jedyna słuszna droga to bycie razem
    teraz "tylko" muszę uporać się ze swoją głową
  • Gość: ania IP: 77.79.229.* 26.11.10, 10:51
    > mi cały czas chodzi bardziej o tę walkę która rozgrywa się we mnie i w moich my
    > ślach - z jednej strony OGROMNA CHĘĆ bycia razem a z drugiej obawa, brak spokoj
    > u...
    > może trudno to wytłumaczyć on line ale tak to wygląda
    > oboje przekonaliśmy się że jedyna słuszna droga to bycie razem
    > teraz "tylko" muszę uporać się ze swoją głową


    Sweetdevil tak mi przykro , widzę ze reagujesz tak jak ja <i pewnie jak większość>
    Jestem na siebie już zła że to wciąż rozpamiętuje , że nie umiem się od tego odciąć- -zobacz nawet ten wątek mnie wciągnął...to jakiś koszmar z którego nie można się wybudzić
    Sweetdevil możesz o tym z kimś pogadać -czy jesteś sama zdana na siebie -tak jak ja..może dlatego szukam pomocy tutaj na forum :-(
    Przegadać-ktoś podsuwał taki pomysł ...tego mi brakuje...przegadania z nim i z kimś patrzącym z boku
    Miłego dnia dziewczyny -pomyśle o Was jak mnie znów rozpacz weźmie
    Posłuchajcie tego-to mi bardzo pomaga
    www.youtube.com/watch?v=WiV3XPcBLPo&list=FLsiS7AvcRB2M&playnext=2
    P.S.
    ania19771@gazeta.pl
    napiszcie jak będziecie miały ochotę


  • ewa.zeromska 26.11.10, 20:15
    To co się dzieje w twojej głowie, to jest właśnie pozorne wybaczenie. Gdybyś naprawdę wybaczyła, to wymiotłabyś ten epizod z głowy.
    Tak mamy, że jeśli chcemy o czymś nie pamiętać to, to wypieramy To się nawet nazywa "wyparcie". I tego czegoś po prostu nie ma - gumka myszka. To jest zresztą dobra, czasami wrecz życiodajna cecha naszego móżgu. Pozwala nam wyzwolić się z traumy.
    To nasza samoobrona.
    Ty chcesz rozumowo, ale emocjonalnie w tym tkwisz, nie wypierasz, nie wyrzucasz - to znaczy nie wybaczasz.
    Tak naprawdę nie robisz nowego otwarcia, dlatego sądzę, że nie chcesz tego zrobić.
    Zupełnie tak, jakbyś się bała, że jeśli zapomnisz, jeśli wykreślisz, to staniesz się mniej czujna, bezbronna i mąż zrobi to jeszcze raz.
    Tak myślę.

  • Gość: Dżo IP: *.adsl.inetia.pl 22.01.11, 00:01
    Niestety ja też znalazłam się w gronie zdradzonych żon. Mój mąż zdradzał mnie z koleżanką z pracy, która również jest żoną i matką dwójki dzieci. Do dziś nie umiem sobie dać z tym rady, nie umiem wybaczyć, mam momenty, że wydaje mi się że już mu zaufałam - wtedy nie kontroluję maila, telefonów itd. Ale zawsze zdarza się coś co niszczy to co udaje mi się zbudować np. niedzielny telefon od koleżanki z pracy i zamknięcie się w drugim pokoju, aby z nią rozmawiać, albo głupi sms i wszystko we mnie pęka - usuwa mi grunt spod nóg, zaczynam tracić wiarę w siebie. Niestety zdrada, zburzyła całe moje życie, całą moją pewność siebie, spowodowała, że przestałam wierzyć w siebie w swoje umiejętności w to, że jestem fajną i wartościową osobą.
    A jak dowiedziałam się o zdradzie? Niestety mój mąż zaczął zachowywać się inaczej, był nieobecny nie zwracał na mnie uwagi, nie przytulała nie mówił, że mnie kocha, zaczęła wracać później z pracy, wychodził na długie spacery z psem, był ciałem, ale nie było go duszą. Zaczęłam się go pytać co się dzieje, jak mogę mu pomóc? Pewnej nocy po kilku takich pytaniach odpowiedział mi, że się zakochał w innej kobiecie, ale że mnie kocha i zawsze będę najważniejsza kobietą w jego życiu. Zabolała, cholernie zabolało. Po kilku dniach awantur i całej fantastycznej otoczki tego typu zdarzeń, dałam mu szansę. I co dupa, po 3 miesiącach okazało się, że nadal się ze sobą kontaktują - mimo, że ja wiedziałam i jej mąż też się dowiedział i przeprowadził męską rozmowę z moim - wyszło to przez przypadek. Monika postanowiła wysłać mojemu mężowi smsa jak byliśmy na wakacjach - notabene najgorszych wakacjach w moim życiu - on na wyraźne moje żądanie napisał do niej "nie pisz więcej". Niestety nie umiałam się z tym pogodzić i wieczorem wzięłam do ręki jego "nowy" telefon, który ma taką cudowna opcję jak rejestr zdarzeń (jeśli się nie wie, to się go nie wyłączy) i mimo, że smsy i telefony były wykasowane zdarzenia zostały zapisane w historii telefonu. Niestety, wylano mi kubeł zimnej wody na głowę, oszukano mnie na maxa, zwiedziono moje zaufanie, które było już nadszarpnięte. W amoku o 12 w nocy zadzwoniła do niej, odebrał jej maż powiedziałam mu że jego żona od kilku miesięcy ma romans z moim mężem. Potem sprawy potoczyły się szybko. Popiół na głowę itd, nie będę i takie tam ble ble.... Ale ja postanowiłam, że zadzwonię do jej męża i uśiadomnie go, że teraz jego żona komunikuje się z moi mężem tym razem na prywatny telefon mojego męża. Oczywiście mój mąż groził mi, że odejdzie jak to zrobię - zrobiłam nie odszedł. Z tego co wiem, miała awanturę w domu, bo podzieliła się ta informacją z moim mężem. Wiedziałam, że do niego zadzwoniła, wyczuwałam każdy jej kontakt z nim - to się nazywa kobieca intuicja, a on nie umiał mnie już oszukiwać i mówił co chciała. Chłopinie oczy też się otworzyły bo koleżanka nie chciała się z nim wiązać, jak mi powiedziała za dużo ma do stracenia (mąż prowadził dobrze prosperującą firmę), wcześniej powiedziała to mojemu mężowi. Zastanawia mnie jej wyrachowanie, zabawie się, pomieszam w czyimś życiu, nieważne że cierpią inne osoby. Co za kobieta i matka? Z tego co mówi mój mąż on chciał się od niej odciąć, ale ona dalej próbowała tym razem z innego telefonu, no i miała pecha bo wpadła - on też wykasował smsy ze służbowego telefonu, ale zapomniał o raportach dostarczenia. Tak na marginesie zdradzona i oszukiwana kobieta zamienia się w detektywa - nigdy nie podejrzewałam siebie o taką dociekliwość i spryt. Tym razem tego było za dużo, zadzwoniłam i zrobiła jej taka awanturę, łącznie z przytykiem, ze jest gruba świnią, na co ona mi powiedziała Twój mąż i tak z tobą nie będzie. Jemu spakowałam walizki i kazałam się wynosić z mojego domu i życia. Powiedziałam, że to koniec. Jak dotarło do niego, że to nie żarty, następnego dnia błagał mnie na kolanach żebym dała mu szansę i że już nigdy nie będzie mnie oszukiwał. Nie wiem czemu zgodziłam się aby został. Tzn wiem, bo go kocham i mamy za sobą 17 wspólnie spędzonych lat oraz małe dzieciaczki. Cały czas mu nie ufam. Wydaje mi się, że on ciągle coś ukrywa - a jak kat samej siebie - wypytuje go czy się z nią widział, czy rozmawiał, co to za kobieta dzwoniła, co to za sms od jakiejś tam księgowej itd. Sama siebie krzywdzę, a jego osaczam swoimi podejrzeniami. Zastanawiam się czy jeszcze mu uwierzę, czy nasz związek ma sens? Nie wiem. Na dziś postanowiłam go nie kontrolować i nie wypytywać. Czy mi sie uda nie wiem?
    Reasumując mój mąż mnie zniszczył, ale ja się podniosę z nim czy bez niego. Mam dla kogo żyć, mam pracę którą lubię i się w niej realizuję, jestem doceniana.
    Co do tej kobiety to uważam, że powinna się leczyć, bo sama nie wie czego chce.
  • dawid_tbg 26.11.10, 12:56
    Obudować można ale tylko pozornie, zawsze gdzie będzie jakakolwiek różnica zadań może jako argument wysunąć a Ty mnie zdradziłeś/zsadziłaś w podświadomości to zawsze pozostaję ciężko sie tego uczucia wyzbyć.
    --
    Najtańsze zestawy kosmetyków:
    allegro.pl/show_item.php?item=1337560491

    Zajrzyj warto - miło się zaskoczysz :-)
  • Gość: kali IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 08.01.11, 14:50
    KLIKNIJ TU
  • Gość: vvv IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.11, 11:58
    Trzeba zagrać w : cagefight.pl/zaproszenie/17016/
  • Gość: marlenka IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 21.10.11, 17:26
    Polecam książkę:
    autor: John Gottman
    tytuł: 10 sposobów, które pomogą naprawić nasze małżeństwo
    rozdział: Czy poradzimy sobie z twoją zdradą (strona 45)

    Książeczka bywa dostępna na allegro. Naprawdę warto. Poza tym, Twoje pytanie należałoby raczej skierować do psychologa, a nie psychologa seksuologa. Spróbuj może podpytać panią Agnieszkę Iwaszkiewicz na eksperckim forum gazety "Problemy rodzinne".
  • Gość: tamara IP: *.183.146.164.dsl.dynamic.t-mobile.pl 11.02.12, 22:14
    Do wszystkich zdradzanych---moim zdaniem można zaufać ,jak piszecie kosztuje to wiele pracy ,chęci ,ale w dalszej perspektywie nie zawsze okazuje się to trafnym rozwiązaniem.
    W moim przypadku ponowne zaufanie i odpowiedzialność za losy rodziny okazały się stratą cennego czasu. Mam 50 lat , trzydziestoletni staż małżeński ,dorosłe i niepełnoletnie dziecko . Mój mąż pierwszy raz wprowadził kochankę do naszego domu robiąc z niej moją przyjaciółkę i chrzesną naszego dziecka . Długo trwalo -zapomniałam. Czas mijał rozwijaliśmy się jako rodzina, ale wiem ,że mąż nie by mi wierny . Mam swoją godność, zostawiłam mu przestrzeń -zadaję pytania,ustalam granice ,mam odpowiedzi zawsze w imię wielkiej miłości dla mnie> proszę nie myśleć ,żę jestem naiwna- to mój mąż wyspecjalizował się w kłamstwie i zacieraniu śladów a ja znowu musiałam być odpowiedzialna /studia córki ,budowa domu ,choroba ,starzy rodzice ,firma dająca dochody-wszystko to po mojej stronie/. No i wreszcie sedno mojej wypowiedzi : jestem na początku drogi .Właśnie kochanka mojego męża postanowiła poinormować mnie o
    ich pięcioletnim związku,w akcie zemsty/też żona i też matka/.
    Z mojej strony decyzja o rozwodzie już zapadła,ale bardzo żałuję czasu który minął ,ponieważ czeka mnie niepewna przyszłość.
  • roxen2 11.02.12, 23:37
    www.mowimyjak.pl/kultura/horoskop-sennik/rodzaje-snow-znaczenie-snow-wszystko-o-snach,47_30029.html
  • barabasz_1q 12.02.12, 12:55
    Moim zdaniem nie da się... zawsze to gdzieś pozostanie głęboko - ten żal, nienawiść itd.
    --
    Najtańszy sprzęt sportowy: centrum-max.pl
    Czy widziałeś ostatnie końcówki kolekcji? - Sklepy z odzieżą: Sprawdź
    Czas się rozliczyć za rok 2011! Pobierz PIT 2011 program
    Kup sobie najcieplejsze domy z drewna z bali producent
  • munnin 23.07.13, 22:13
    znowu mi wypadł trup z szafy...:(
  • Gość: marta IP: 78.133.202.* 27.08.13, 12:54

    Mój mąż na szczęście nie twierdzi, że jest niewinny a właściwie całą winę bierze na siebie. Mówi, że się pogubił. Przyznaje nawet, że wtedy w naszym związku było cudownie. Cóz starałam się pod każdym względem. Teraz mam wyrzuty sumienia, że byłam naiwna i nawet, gdy coś zaczęło mi nie pasować, nie zadałam pytania wprost, bo mu ufałam i nie chciałam go zranić moim pytaniem.Nie mogę sobie tego darować.
    Niestety na wielu stronach tego forum kobiety piszą, że jak zrobił to raz, to zrobi to ponownie. Ze wszystkich sił staram się wierzyć, że to nie jest jak nałóg, ale nie wiem czy mi się uda.Najbardziej przeraża mnie to, że jak już pisałam wcześniej, to życie po zdradzie moze pozostać na zawsze przesiąknięte smutkiem. Już z cynizmem patrzę na tych, którzy się kochają, a wcześniej byłam wielką obrończynią tego, że miłość jest niezniszczalna.Bardzo kocham mojego męża. wiem, że jest wyjątkowo wartościowym mężczyzną, cudownym ojcem - takich ludzi nie spotyka się często (niestety z tego samego powodu inne kobiety próbują rozbijać małżeństwa z takimi ludźmi), ale jestem przerażona, że mi się nie uda pokonać mojej psychiki i będę zmuszona odejść. Nie wyobrażam sobie życia bez niego, ale nie wyobrażam sobie też naszej smutnej miłości, poranionej bez zaufania...
    Może napisze tu choć jedna osoba i powie, że już jest po ty etapie i jest szczęśliwa...ja już nie jestem
  • zuzi.1 30.08.13, 12:50
    nie wiem, nie przechodziłam takiej sytuacji, ale przemyśl, czy Waszym problemem nie jest przypadkiem to co napisałas:"Mówi, że się pogubił. Przyznaje nawet, że wtedy w naszym związku było cudownie. Cóz starałam się pod każdym względem."

    Może po prostu przestań się starac, a niech mąż zacznie się starac zamiast Ciebie, może wówczas zacznie Cię dopiero szanowac. Męzczyzni nie szanują kobiet b. starających się, szybko się nimi nudzą. To oni potrzebują się starac i "gonic króliczka", zacznij szanowac się i byc wymagająca, a swoje uczucia okazywac z umiarem.
  • sall-y29 21.10.13, 17:11
    Jestem tego samego zdania. Ciągle smutna, patrząca na pary ślubne z ironią.
  • belu80 11.02.18, 00:46
    Czy po tylu latach udało się odbudować zaufanie? Mam ten sam problem i nie wiem co zrobic:(
  • sall-y29 21.10.13, 17:08
    Cześć dziewczyny,dołączyłam do grona zdradzonych żon a nigdy bym nie przypuszczała że mój mąż wykręci mi taki numer. Najgorsze jest to że mamy dwoje maleńkich dzieci a w tym jedno ciężko zachorowało. Ja tez wygrałam z kochanką i wrócił do nas i powiedział żebyśmy zaczęli od nowa. Jednak ja mu nie ufam tyM bardziej że pracuje z dala ode mnie a kontrolować nie będę.A co do współżycia to już sobie nie wyobrażam tego.Jak pozbyć się kompleksów skoro dla tego właśnie skoczył w bok bo ja latałam od jednego do drugiego dziecka plus pranie gotowanie i kładłam się spać razem z dziećmi bo już nie miałam na nic siły ani ochoty. Co mam teraz robić żeby odbudować związek - nie spać i zaspakajać męza tak jak przyzwyczaiła go kochanka.To ją zabierał na wakacje, nazywał księżniczką i wogóle jaja sobie ze mnie zrobili. Ja chciałam żeby wrócił do niej,tak by mi było lepiej bo teraz to ryczę całymi dniami bo wszędzie widzę ich razem.
  • 00bebe 31.10.13, 14:45
    Zdrada to jest takie gotowanie żaby. Żabka w garnku najpierw ma chłodek i komfort. Potem robi się coraz cieplej, coraz mniej komfortowo.
    Ale, o co ci chodzi? przecież nie jest tak źle! Dam radę!
    Potem coraz gorzej. Ale, przecież nie jest gorzej niż jeszcze tydzień temu. O co tyle hałasu???
    On narzeka, przecież, mam tyle na głowie, praca, spotkania do późna. Zrozum.
    Potem żabka śpi sama, nie ma buzi na dobranoc ani dzień dobry. On - praca, stres, nie chcę cię budzić w nocy:(
    Gotujesz się coraz bardziej. Do licha, myślisz sobie, przecież nikomu nie jest łatwo. Inni to mają dopiero fatalnie.
    W międzyczasie on bierze cię na poważną rozmowę. Mówi, musimy poprawić nasz związek, bo wiesz, nie jest z nami najlepiej. Ile procent szans nam dajesz, żono. Nie wiesz???? pyta zdziwiony mąż. Ale wiesz, że czujesz się winna. Tak, jesteś winna i skazana.
    I tym sposobem głupia żabka powoli się orientuje, że całkiem się ugotowała. I nie ma już nas, jest tylko ugotowana żaba, która się nie zorientowała o co chodzi. Wstydź się, żono - żabo.
    To od tamtej dostaję 100 procent uwagi, czułości, rozmów, seksu - mówi mąż.
    To kobieta mojego życia, albo mogłaby nią być, gdyby.....
    Dostajesz po łbie, choć to zbędne i tak już cię nie ma.
    Właśnie jestem tą żabą. Czy z takiej żaby da się jeszcze coś wykrzesać?
  • thelma333.3 02.11.13, 15:39
    ja mam takie pytanie: dlaczego pytanie o odbudowe zaufania po zdradzie zadaja kobiety ktore zostaly zdradzone? czy jak was zlodziej okradnie, to tez sie zastanawiacie, jakby tu zrobic, zeby mu ponownie zaufac?
    to facet powinien stawac na glowie, zeby to zaufanie odbudowac, nie wy; to on to zaufanie zniszczyl, a wy chcecie je odbudowywac?
    na moj gust- nie tedy droga;
  • 00bebe 04.11.13, 11:48
    Ktoś, kto nas okrada z uczucia jest złodziejem. Ale co on kradnie? zaufanie do niego czy do nas samych. Kolejna zdrada i nie ufasz sama sobie, bo jemu już dawno przestałaś. Co to za związek? jaka to przyszłość? Potrzeba dużej mądrości i rozwagi, żeby się pozbierać. Pozbierać to co jeszcze zostało. Mąż mówi, zostawmy to co było, zacznijmy od nowa. Znów bądźmy dla siebie partnerami czułymi, wyrozumiałymi, uważnym. Nie wspominajmy złych dni, patrzmy do przodu. On ma rację, tylko dlaczego tak trudno mi patrzeć w przyszłość. Zapomnieć, wybaczyć, zaufać.
    Łatwo zniszczyć związek ale co potem.
    Jestem zdradzaną żoną. Tym razem mąż zdradził mnie na poważnie. Kochanka już układała sobie z nim życie. Rozwiódł się ze mną mentalnie, zapomniał mi tylko o tym powiedzieć. Potem oprzytomniał, wrócił. Pozwoliłam mu z nami zostać. Jeśli mamy być razem potrzebne są zaufanie i szacunek. Wszyscy przegraliśmy tę rundę. Nie chciałabym przegrać całej walki.
  • Gość: ona IP: *.torun.mm.pl 11.10.15, 01:37
    Witam wiem z doswiadczenia ze zaufanie jest bardzo ciezko odbudowac I nie wazne czy to nas zdradzono czy my zdradzilismy to boli tak samo. Wiem bo bylam po jednej i podrugiej stronie, ja bylam zdradzona I sama zdradzilam. W czasie kiedy ja bylam zdradzona nie wiedzialam jak mam sobie z tym poradzic bylo mi bardzo ciezko bolalo mnie to I to bardzo ale wybaczylam bo moja milosc do ukochanego byla silniejsza. Niestety po kilku latach to ja zdradzilam I postanowilam odejsc nie dlatego ze go nie kochalam ale dlatego ze nie potrafilam spojrzec jemu w oczy wydawalo mi sie ze jak bede sie z nim klucic to tak bedzie prosciej ale wcale nie bylo. Po kilku miesiacach rozlonki znowu jestesmy razem teraz to ja czekam na wybaczenie z jego strony co wiem ze nie jest dla niego proste ale wierze w to ze nadzieja umiera ostatnia I mam nadzieje ze kiedys uda mi sie to ze znowu zacznie mi ufac tak jak kiedys. Dam wam dobra rade nie zdradzajcie swoich partnerow zanim to zrobicie zastanowcie sie czy sami byscie tego chcieli podstawa dobrego udanego zwiazku jest rozmowa my z moim partnerem nauczylismy sie zozmawiac I rozmawiamy nawet jezeli rozmowa jest nie przyjemna.
  • Gość: ona IP: *.torun.mm.pl 11.10.15, 02:36
    Witam wiem jak ciezko jest odbudowac zaufanie drugiej osoby tym bardziej ze to ja zdradzilam jest mi z tym zle bo niestety nie wiem w jaki sposob odzyskac zaufanie ukochanej osoby wiem ze na to potrzeba czasu bo ja tez kiedys tego czasu potrzebowalam ale w koncu wszystko jakos sie ukladalo miedzy nami. Niestety po kilku latach to ja zdradzilam I mozecie mi wierzyc to jeszcze gorsze niz kidy mi jestesmy zdradzeni bo dopiero po zdradzie uswiadamiamy sobie co my zesmy najepszego zrobili I probujemy wszystko naprawic. No moj przypadek byl inny bo ja zdradzilam meza w czasie kiedy byl zatrzymany z chwila kiedy wyszesl ja nie potrafilam spojrzec mu w oczy I powiedziec przepraszam, zamiast to unioslam sie duma i chonorem I odeszlam po kilku miesiacach wrocilismy do siebie Niestety ja czuje ze on nie potrafi mi tego wybaczyc a dopuki on tego nie zrobi ja sobie tez nie wybacze na zdrade nie ma wytlumaczenia tak wyszlo tak sie nie robi, nie zdradza sie chodzby nie wiem co. Lepiej jest rozmawiac to bardziej pomaga
  • Gość: ania IP: *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl 31.01.14, 09:43
    Wyjechałam do Anglii w zeszłym roku, mój mąż został z synem w domu, pamietam że bardzo tsknił, gdy przyjechałam na urlop w maju po 5 miesiącach mąż bardzo obawiał sie że sobie kogoś znajde u ułoże sobie życie z kimś innym w Anglii, ja go przekonywałam że na pewno nie. Czesto rozmawialiśmy na skeypie, nie miałam pojecia co kolwiek może mi zagrażac, aż tu w październiku zadzwoniłam , ponieważ mąż cierpiał na kamice nerkową i wiedziałam że jest w szpitalu chciałam sie dowiedziec jak sie czuje. Nie spodziewjąc sie zupełnie niczego pytam go o zdrowie, jak operacja itd. Po chwili on powiedział że nie wie czy go jeszcze kocham, czy chce byc z jeszcze z nim i nagle wielka bomba wyleciała z jego ust, " BO MAM KOGOŚ" ja zapytałam czy to jest coś poważnego i czy coś miedzy nimi było? Mąż zaprzeczył.Po tej wiadomości prawie oszalałam. Nastpnego dnia po południu mąż do mnie zadzwonił, nasza rozmowa a raczej płacz z obu stron był dla mnie troche oczyszczający,obydwoje płakaliśmy jak dzieci,mąż błagał mnie żebym wróciła, że ciągle mnie bardzo kocha, że zrobi wszystko że bym mu wybaczyła. Po kolejnych rozmowach okazało sie że jednak mnie zdradził nie tylko fizycznie ale też emocjonalnie, przelał cześc uczucia ze mnie na nią,okazało sie też że jest to była jego dziewczyna z przed wielu lat kiedy jeszcze mnie nie znał,spotkali sie przypadkowo w supermarkecie na zakupach a było to w lipcu. potem kolejne spotkanie było w sierpniu i wtedy poszli do łóżka i tak aż do mojego kolejnego przyjazdu we wrześniu, kiedy w dalszy ciągu nic nie wiedziałam, ale czułam instynktownie że coś jest nie tak, był poprostu inny, ale dalej niczego nie wyczuwałam szcególnego. Aż do 27.10.2013 kiedy dosłownie "przejechała mnie cieżarowka", poczułam że straciłam wszystko, przegrałam życie, że to koniec, wielka pustka, bezsilnośc, bezradnośc, przeraźliwy żal, myśli o samobójstwie. O przyjeździe do Polski podjełam z dnia na dzień, wróciłam 16.11. I jestem jednak ból i żal nie minął, czasem koje moje potworne nerwy w alkoholu, który przynosi mi ulge, ale tylko na chwile. Ciągle rozmyślam jak on to robił z nią, jak w ogóle mógł to zrobic nie mając żadnych wyżutów sumienia, co jej mówił....., ach szkoda gadac. Nie wiem jak i kiedy mu wybacze, bardzo mnie to meczy, nie jestem w stanie sie od tego uwolnic. Teraz mąż cześciej mówi mi jak bardzo mnie kocha, badzo to cenie i tym samym ja sie mu odwdzieczam, jednak demony nie mijają, przechodze potworne meczarnie.
  • Gość: ewelina IP: *.adsl.inetia.pl 19.03.14, 00:29
    jnjkn
  • Gość: ela IP: *.adsl.inetia.pl 19.03.14, 00:34
    moj facet mnie zdradził przyłapałam go mamy 3 dzieci budowa w trakcie wszystko mi dokucza tak jak wszystkie panie pisza nie daje rady nie wiem co mam robic z tym fantem jestem wsciekła ze moj partner mieszkla u matki i za wiele nie robi zeby było dobrze nie wysila sie weekandy spedzamy osobno w tygodniu pilnujemy dzieci na zmiane mowi ze chce zeby to spokojnie wróciło do normy ale ja to widze inaczej jak by był obojetny na moja osobe, zakochał sie w tamtej ale twierdzi ze nie sa razem nie wiem czy dalej mam czekac az on sie zastanowi czy chce byc ze mna jak długo mam czekac??? meczy mnie taka nie wiadoma nie widsze jego miłosci i ytego ze mu zalezy na mnie
  • Gość: anonimka IP: *.ip.netia.com.pl 05.05.14, 14:34
    czytam i czytam i czytam...dlaczego ludzie się zdradzają?! Ja - kolejna zdradzana żona - stoję od miesiąca przed lustrem życia i zadaję sobie pytanie: czy chcę (i dlaczego) wybaczyć!
    Mąż mój zdradzał mnie przez 2 lata. Z dwiema kobietami.Najlepsze jest to, że jestem jego 3cią żoną. Wiem, wiem - powiecie - jesssu jaka naiwniara z ciebie. Tak własnie o sobie myślę...a on? oczywiscie że widać żal, skruchę , pokorę. Ale widać to co chcemy widzieć...my zdradzone żony: zapewnienia, zal, skruchę, łzy, ponowne zapatrzenie w siebie. A co w nim siedzi naprawde? To co jest pewne - wiem, że żałuje i chcialby cofnąc czas. Ale jak długo będize trwał w swoich uczuciach? Nie wiem. Nie wierzę w nic, nie wiem już co dobre a co złe, nie wiem kim jestem, co znaczę...ale wiem że odkąd sie dowiedziałam jeszcze bardziej niż do tej pory zabiegam o samą siebie. Zawsze dbałam by wyglądac dobrze (bez przesady) ale teraz zauważyli to nawet ludzie w pracy...dobrze mi z tym. Chociaż jedno..staram sie minimum pozytywu dostrzegać. Najgorsze jest tylko ciągłe porównywanie: a czy z nimi też to nosił/robił/mówił/....? Boję się że zwariuję od tych pytań :(
  • Gość: zdradzona xx IP: *.siminn.is 13.08.14, 21:29
    Ja tez zostalam zdradzona i tez kolejne pytanie czy da sie to odbudowac? W moim przypadku sytuacja jest inna.. Moj chlopak przez pierwsze 2 lata naszego zwiazku byl tez z inna dziewczyna, prawdy dowiedzialam sie dopiero po 3 latatach zwiazku, w tym roku bylby juz 4 rok. Ciezko jest mi o tym zapomniec, chociaz juz pare miesiecy minelo odkad poznalam prawde. Czuje sie jak jakas psychiczna, klotnie sa coraz czesciej a to ze sie popatrzyl na dziewczyne, a to ze poszedl na noc do kolegi i sie nie odzywa chociaz potem okazuje sie ze nic sie nie dzialo zlego. Stara sie zawsze odbierac telefon, widac ze wiele sie zmienilo, ale nie potrafie sie powstrzymac przed jakims komentarzem czasami, to takie natretne mysli, ze nie moge sie ich pozbyc. A ostatnio nie jestem pewna czy chce z nim byc, mam wrazenie ze wystawia mnie na probe. Teraz np wyjechalam na 3 miesiace za granice do pracy, a on mial jechac z kolega nad morze na pare dni w dodatku z kolega ktory zdradza swoja dziewczyne i slini sie na widok kazdej dziewczyny. Mam wrazenie ze on nie rozumie ze przez takie akcje ja nigdy mu nie zaufam, bo jak? Myslicie ze przesadzam? Ost mi powidzial ze jak tak sie czepiam i go oskarzam to ma ochote mi zrobic na zlosc.. Wydaje mi sie, ze to juz jednak koncowka chociaz jak nigdzie nie wyjezdzam, jak jestesmy ze soba to jestem spokojniejsza. Czy ja zwariowalam? Czuje sie jak psychiczna.. Prosze odpiszcie
  • Gość: mąż IP: *.as13285.net 02.10.14, 01:38
    moja rada:
    zostaw ten toksyczny związek!
    Ja tkwiłem w kłamstwie przez prawie 2 lata...
    moja "żona" przez prawie 1,5 roku miała kogoś na boku - dowiedziałem sie...
    potem próbowaliśmy być ze sobą ale...
    dowiedziałem sie o kolejnym kolesiu...
    i znów próbowaliśmy...
    jednak cos pekło...
    długo to trwało ale od 1,5 roku nie jestesmy razem...
    czuję sie wolny
    choć mamy dziecko razem i musze ją znosić ale to już inna inszość
  • Gość: Wannesa IP: *.146.194.102.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 13.01.18, 13:59
    Witam wszystkie zdradzone kobiety które mąż waz zdradził powiem wam tak ja jestem 7 lat z mężem i w 3 rocznicę ślubu moje małżeństwo skończyło się być cudowne i wspaniałe bo mąż mnie zdradził za granicą wyjechał do pracy aby zarabiać na dom i wówczas czurke dzieci to za poznał kobietę co była od niego starsza o 23lata.Cios dla mnie był ogromny bo nie spodziewałam się tego po nim bo tak mnie kochał szanował taki zazdrosny był a tu tak nagle za pomniał o mnie.No ale kobiety nie warto się podawać po zdradzie bo jeżeli zdrada na stąpiła to wina nie nasza a że by na prawic błąd męża to najlepiej nie wspominać do tego i żyć dalej ja dałam se z tym radę bo zdradziłam męża z kolegą co mąż o tym nie wie ale ja z tym czuje się dobrze bo jak Kuba Bogu tak bug Kubie.A mąż żałuję zdrady i chodzi na de mną jak nad dzieckiem i zazdrosny jest o mnie.
  • Gość: tepy_gosc IP: 82.150.228.* 09.09.14, 11:26
    Nie wiem czy mogę ale chciałbym odrobinę pomóc wszystkim zdradzonym kobietom. Jestem tutaj na formum bo szukam odpowiedzi na to samo pytanie co wy. Jestem mężem który zdradził i teraz ma piekło na które zasłużył. Moja żona choć mówi że przebaczyła i chce resetu, to zachowuje się, myśli i prawdopodobnie czuje to co wy wszystkie.

    Chcę tu tylko dotknąć jednego tematu - mianowicie utraty poczucia własnej wartości. Powiem wam kobiety jedno. Nie ma ŻADNEGO powodu by tak myśleć.
    Wiecie dlaczego, a może w jakich okolicznościach facet zdradza??? nie dlatego że znalazł kobietę
    która bryluje intelektem, lub w czymkolwiek lepsza od was, na prawdę nie jest lepsza w niczym !!! 99,9% zdrad to pieprzona, czysto biologoczna żądza, nic więcej, efekt OBCEGO CIAŁA. Wiem to brzmi brutalnie, ale tak jest, biologicznie nie jesteśmy gatunkiem monogamicznym. Każdy kto ma trochę pojęcia o budowie mózgu wie że nie kora nowa, a układ limbyczny kontroluje żądze i emocje, to właśnie dlatego facet potrafi zdradzić i właśnie dlatego wy cierpicie. Tego układu nie jesteśmy w stanie wyłączyć.
    ---- Do wszystkich rzucjących w tym momecnie obelgami w kierunku facetów -----
    To nie miało być tłumaczenie się, wymówka, NIE, NIE!!
    ZDRADA PRAWIE NIGDY NIE MA NIC WSPÓLNEGO Z TWOJĄ WARTOŚCIĄ, CECHAMI.
    >>>>> czy jest na to jakaś rada?
    Myślę że trzeba iść przez życie razem, nie wiązać drugiej osobie pętli na szyi, ale też nie
    dawać pełnej wolności, bo małżeństwo z definicji jest wyrzeczeniem się jakiejś części tej
    wolności. Jesteśmy wystawiani na bodźce w postaci pięknych kobiet, ty zdradzona, z pewnością działasz na facetów na ulicy tak samo, jak inna żona zadziałała na twojego męża. WIEM BRUTALNE!!
    >>>>>> teraz zadaj sobie pytanie, pewnie nie każda z was, ale odpowiedzcie ile, wychodzi
    do pracy czy na zakupy ubrana bardzo seksownie?? dlaczego tak się dzieje niewinne kobiety?
    Ponieważ, również odczuwacie podświadomie potrzebę bycia atrakcyjną. Proszę nie mów że
    robisz to dla męża, idziesz przecież bez niego.
    >>>>>> obie płcie mają swoje słabości ale i mocne strony, odsuńmy słabości na bok, wzmocnijmy to co w nas dobre

    W małżeństwie bądźmy partnerami, doceniajmy swoje zainteresowania, lub nawet je dzielmy.
    Spędzajmy razem czas. Nie wystawiajmy się na zbyt wielkie próby i pokusy.
    Na ile to możliwe czyńmy naszą codzienność ciekawszą.
    Absolutne zaufanie to bzdura, pełna kontrola to też bzdura. Nie poniżaj partnera nawet w kłótni, bo to prowadzi do eskalacji napięcia i u niektórym wbudza potrzebę odwetu.

    Chciałbym cofnąć czas ale to niemożliwe, zmieniam się, przepraszam.

    Z moich obserwacji wynika, że tak samo jak kobiecie trudno jest zapomnieć kontrolując to świadomie, tak samo niekiedy mężczyzna nie może się oprzeć.

    Macie dużo racji panie mówiąc że facet myśli nieodpowiednią częścią ciała, to przenośnia, bo ta część ciała rózwnież znajduje się w głowie. Tak czy inaczej efekt ten sam.

    Nie sądze by to mogło się zmienić, tak dzieje się od zarania ludzkości.
    >>>>> Co mogę zrobić dla siebie jako facet, ograniczyć bodźce, odsuwać je zanim staną
    się niebezpieczne, probować przewartościować pewne rzeczy w życiu, zadawać
    sobie codziennie pytanie jak ważna jest dla mnie rodzina i czy zrobię cokolwiek co mogłoby
    doprowadzić do jej utraty.

    Przepraszam, jeśli pisałem trochę chaotycznie, to wypływ myśli i emocji, tu i teraz.
    Pozdrawiam wszystkich
  • Gość: zdradzona IP: 77.252.61.* 15.12.14, 14:35
    Przyznam ci rację, mój mąż też tak się tłumaczył i myślę że prawdę mówi. Ale to jest straszne, czyli co po pewnym czasie znowu mnie zdradzi żeby zaspokoić swoje żądze ? ?
  • Gość: Kara IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 28.09.15, 20:09
    Pierwszy raz spotykam sie z wypowiedzią mężczyzny - zdrajcy, w tym temacie . I dzięki za dobre słowa o samoocenie, która rzeczywiście w takiej sytuacji drastycznie pikuje w dół.
    Nurtuje mnie tylko jedno- tworzymy związek , słabo idzie , korzystamy z alternatywy, jak Pan twierdzi , raczej marnej jakości . To dlaczego nie stać Was na to zeby , zanim dojdzie do zdrady , przyjść do zony i uczciwie jej o tym powiedzieć? A potem spakować walizeczkę i odejść ? Czemu lecicie na dwa, trzy fronty i oszukujecie siebie i swoich bliskich ? Jak możecie twierdzić , ze kochacie i wtedy jak próbowaliście alternatywy tez kochaliście ? Skoro miłość to miedzy innymi lojalność. Nie jesteśmy stworzeni do monogamii, ale czy w takim przypadku nie jestuczciwiej coś skończyć i zacząć coś innego na nowo?
    Ja tez próbuje na nowo pozbierać swoje małżeństwo po zdradzie . Raz jest lepiej , raz cudownie , a raz dół i pretensja o to , ze zrobiono ze mnie pierwsza naiwna. Stram sie nie oglądać za siebie, staram sie żyć tym co dzis , a do męża mowię , ze nie oczekuje ze przysięgnie mi wierność do końca życia, ale ze zagra uczciwie. Lubię go nadal i ma pan racje , związek trzeba pielęgnować zawsze, ale po takich doświadczeniach to Wy juz powinniście sie nauczyć kontroli. Bo my tez mamy swoje potrzeby i potrafimy nadac im odpowiednie znaczenie i wstrzymać konie w odpowiednim momencie . Bo tak wlasnie jest jak siarkowodór kocha , bez względu na płeć można zapanować nad zachciankami .
  • babsy 30.12.14, 12:53
    Do nowopowstającego filmu dokumentalnego poszukujemy osoby, która odbudowuje swój związek po zdradzie i zechciałaby udzielić na ten temat wywiadu. W razie konieczności gwarantujemy anonimowość. Wszystkie szczegóły pod adresem nowy.program@onet.pl
  • Gość: a IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.15, 22:31
    Witam, przechodziliśmy duży kryzys po 10 latach związku, wtedy mąż mnie zdradził z kobietą, która pracuje w jego firmie. Odeszłam z dziećmi, lecz uległam jego błaganiom i wróciłam. Postawiłam warunek, że musi ją zwolnić, minęło kilka miesięcy, między nami nie jest lepiej, on jej nie zwolni, wciąż pracują razem. Nie potrafię mu zaufać, jeśli ona jest obok niego, a mąż twierdzi, że bez niej firma upadnie (nie umniejszam jej zasług dla firmy).
    Jednak ja dostaję świra myśląc codziennie, że oni są razem w pracy, rozmawiają. Tak chciałabym mu znów zaufać, próbować odbudowywać rodzinę (mamy dwójkę małych dzieci), ale ona ciągle jest w mojej głowie, on jej nie zwolni, choć zapewnia mnie, że już nic ich nie łączy, że ona jest zwykłym pracownikiem.
    Czy pogodzić się z tą sytuacją, że mój mąż pracuje z byłą kochanką, zaufać mu? Strasznie mnie wykańcza ta sytuacja, żyjemy obok siebie, ani nie jesteśmy oddzielnie, ani razem, nic się nie odnawia w naszym związku...eh

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.