Dodaj do ulubionych

mega libido vs brak faceta

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.10, 17:29
Pozrzędzić tak tylko. 24 lata, ładna, zgrabna i powabna, taka nie piękność, ale ciepła i pełna uroku. Bardzo podobam się facetom i okazują mi to (cóż z tego, jeśli tylko tak, żeby pobajerzyć). No ale przebywam w środowisku facetów zajętych, to raz, dwa, nie potrafię zejść ze swoich kryteriów typu intelekt i poziom, byleby tylko z kimś być, trzy, jestem dobra na początek związku, ale na długi dystans odpadam w przedbiegach.
Powoli wypadam z 'rynku matrymonialnego', poza tym po lekturze FK i FM mi się odechciewa związków, bo ja bym chciała, żeby mnie ktoś kochał, szanował etc - stąd raczej w związku nie będę.
No i po kiego grzyba Bóg mnie obdarzył TAKIM libido i TAKIM potencjałem, jak to się marnuje? :(
Mógby mi dać ścisły umysł, łatwiej by mi było karierę zrobić ;p
Edytor zaawansowany
  • ewa.zeromska 30.11.10, 17:44
    Hej mua,
    24 lata i wypadasz z rynku matrymonialnego?! Gruba przesada, gruba!!!
    Bardzo dobrze, że trzymasz poziom, to ci się chwali i na pewno na tym skorzystasz.
    Bardzo tęsknisz za miłością, ciągle o tym myślisz, więc nic dziwnego, że libido cię dławi. Trochę wyluzuj. Nie wiem dlaczego tak jest, ale miłość pojawia się wtedy, gdy w ogóle się jej nie spodziewsz, nie oczekujesz, a jak tak się napinasz - posucha. Ot taka zlośliwość losu.

    Jednej rzeczy nie rozumiem. Co to znaczy, "na długi dystans odpadam w przedbiegach". ?
    Zechcesz wyjaśnić?
    Pozdrawiam
  • Gość: mua IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.10, 17:58
    Już tłumaczę;) Wszyscy faceci w moim życiu to byli faceci na krótki okres, LO, jak wiadomo, to okres jakichś prób, podchodów, na studiach i teraz po nich nie byłam z nikim 'na poważnie', żywię więc przeświadczenie, że jestem dobra na początek związku, albo na luźny związek, natomiast w okresie późniejszym jakaś moja bliżej przeze mnie nieodkryta właściwość wyklucza 'bycie' ze mną. Nie wiem, czy nudzę się facetom, czy się za bardzo angażuję, a może tylko trafiam na takich, których nie interesują głębsze relacje.

    Myślę, iż rada trafiona, zresztą ktoś doświadczony życiowo powiedział mi to samo, więc chyba coś w tym jest... Chyba za dużo o tym myślę (chcąc nie chcąc myśli się o tym, bo 90% piosenek, seriale, filmy, wszystko to przypomina o naszym własnym 'wątku miłosnym'). Mam pracę, w której się realizuję, a już nieraz doświadczyłam 'zrządzenia losu', które ja nazywam 'na szczęście tuż za rogiem, jest żubr' - coś wyskoczy niespodziewanie i w nasze życie wkracza zmiana :) Moiże trzeba spokojnie wyczekać ten moment, bez 'ciśnienia'.
  • Gość: yzek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.12.10, 18:55
    Tak się można cenić i cenić, aż się wyląduje na przecenie, a potem na śmietniku. Że się zdarzy nieudany związek? Tylko jakieś patologiczne (typu oparte na przemocy i wykorzystywaniu) mogą być bardziej niszczące od długotrwałej samotności i pustki w życiu.

    Jak sobie przebiegam swoje "poziomy", to mnie śmiech pusty ogarnia, bo właściwie wszystko co mi się udało (lub nie, ale nieudane próby też zaliczam do sukcesów) zawdzięczam właściwie temu, że je naginałem i łamałem. A zwerbalizowane wyglądały równie "rozsądnie" jak u Mua: pokrewieństwo temperamentów, wspólne zainteresowania, to chyba nie jest zbyt wiele, blablabla... tutaj też można się obwarować tak, że mysz się nie prześliźnie.

    Y.
  • Gość: mua IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.10, 17:45
    To może dla pełnego oglądu sytuacji - co jest ze mną nie tak:
    - zegar biologiczny mi tyka
    - jestem typem samotnika, moja ulubiona rozrywka to książki, a pracuję w firmie, gdzie 90% to faceci, ale pozajmowani
    - uwielbiam analizować, operować wnioskami ogólnymi, 'rozkminiać', a stykam się z ludźmi żyjącymi bieżącym życiem i faktami, co mi nie wystarcza, szukam kogoś, kto by nadawał na tych samych falach
    - jak 'nie ma chemii' to nie ma siły, żebym ja z facetem coś stworzyła, tym bardziej nie ma mowy o fizycznej relacji, a tę 'chemię' dostrzegam w mało kim, potrzebuję, zeby facet mi się podobał
    - trafiam na dupków, powoli przestaję wierzyć w instytucję 'faceta na poziomie'
    - za szybko się angażuję, jestem bardzo emocjonalna

    No. Już mi lepiej.
  • to.niemozliwe 02.12.10, 11:19
    > - zegar biologiczny mi tyka
    - każdemu tyka w jego sprawach nierozwiązanych :)
    > - jestem typem samotnika, moja ulubiona rozrywka to książki, a pracuję w firmie
    > , gdzie 90% to faceci, ale pozajmowani
    - OK, lubisz być sama chwilami, ale to nie wada - np. ludzie twórczy potrzebują odizolowania się
    > - uwielbiam analizować, operować wnioskami ogólnymi, 'rozkminiać', a stykam się
    > z ludźmi żyjącymi bieżącym życiem i faktami, co mi nie wystarcza, szukam kogoś
    > , kto by nadawał na tych samych falach
    - ja też, musisz się długo naszukać (perły z piasku?)
    > - jak 'nie ma chemii' to nie ma siły, żebym ja z facetem coś stworzyła, tym bar
    > dziej nie ma mowy o fizycznej relacji, a tę 'chemię' dostrzegam w mało kim, pot
    > rzebuję, zeby facet mi się podobał
    - to typowa dość jesteś...:)
    > - trafiam na dupków, powoli przestaję wierzyć w instytucję 'faceta na poziomie'
    - albo jest to wyraz Twojej nadkrytyczności. Zwróć uwagę, ze zwykle są oni ze środowiska i warstwy społecznej zblizonej to Twojej., Nie ma specjalnych powodów, żeby większośc była dupkami.
    > - za szybko się angażuję, jestem bardzo emocjonalna
    - do dobrze, nie powinno się wstydzić swoich emocji
    --
    Prawda ma wartość tylko dla tych, którzy są w stanie ją pojąć.
  • Gość: mua IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.10, 15:04
    ufffff to jestem normalna:D
    bogu dzięki :D:D
  • to.niemozliwe 02.12.10, 21:16
    Tego nie powiedzialem. I nigdy nie powiem....:D
    --
    Prawda ma wartoĹ?Ä? tylko dla tych, ktĂłrzy sÄ? w stanie jÄ? pojÄ?Ä?.
  • Gość: mua IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.10, 22:41
    no nieee a ja się już ucieszyłam :D
    no dobra no nie jestem.. ale czasem miło sobie pomyśleć, że jednak jestem :D
    tak mówią ludzie, którzy mnie dobrze znają, aczkowiek w sensie pozytywnym ;)
  • to.niemozliwe 03.12.10, 09:35
    Prowokuję...:D
    Nie ma normy człowieczeństwa, tak gwoli wyjaśnienia, co najwyżej możemy mówić o występowaniu jakieś cechy charakteru , profilu osobowości w określonej populacji. Pojęcie "norma" odnosi się np. do nauk technicznych i ma na sens wskazówki co do postepowania (np. kiedy wymieniać tarcze hamulcowe na nowe, bo norma jest min. 16 mm).
    Bycie "normalnym" człowiekiem, nie jest ani zaletą, ani wadą. Może być w każdym razie i tym i tamtym, zależnie od okoliczności.
    --
    Prawda ma wartość tylko dla tych, którzy są w stanie ją pojąć.
  • Gość: mua IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.10, 15:45
    Heh, gdyby istniała taka 'norma' świat byłby prostszy ;)
    Zawsze się w firmie śmiejemy, jak to jest możliwe, że nasz szef zgromadził w jednym miejscu tylu pop**leńców:) I fakt, jest mnóstwo osób, których zachowanie jest społecznie postrzegane, jako 'dziwne' (dla przykładu kumpel jakoś kompletnie niewyrobiony społecznie, zazwyczaj wiemy, co się 'robi" i "mówi", a on to kompletnie olewa i czasem gada niesamowite głupoty) i to są wszystko świetni ludzie. A szef nas bierze z całym inwentarzem i chyba wie, co robi:D
    Jest mało 'normalnych", ale Ci wszyscy ludzie się świetnie sprawdzają. Podejrzewam, że w korporacji o dość sztywnych zasadach byśmy nie przetrwali:)
  • piataziuta 30.11.10, 17:54
    Cooo??
    24 lata i "powoli wypadam z rynku matrymonialnego"????????????????????????????????????????
    O czym Ty mówisz dziewezcyno???
    Rusz się na basen, na łyżwy, na ściankę, może zapisz się do jakiegoś koła zainteresowań, poznasz jakichś luzdi, a nie marudzisz nie wiadomo z jakiego powodu!!!
    Sama mam 24 lata i mnóstwo fajnych wolnych kolegów w różnym wieku.
    Na przedsięwzięcia matrymonialne jest czas po 30stce, teraz jest czas zeby cieszyc sie zyciem!
  • Gość: mua IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.10, 18:10
    No dobra, może faktycznie przeginam, ale jak patrzę na moje 'pokolenie' to część pożeniona, część już dzieciata, część zakochana i trochę mnie to przeraża. Zgadzam się, że na męża czas koło 30stki o ile w ogóle, znacznie ważniejsza jest dla mnie realizacja zawodowa, tyle, że mi się tęskni za kimś.
    Sportu nie trawię, ale z rady skorzystam - zamierzam złapać dodatkową pracę, w której byłoby dużo ludzi:)
  • piataziuta 30.11.10, 18:41
    Nie wiem czy praca to dobre miejsce do poznawania ludzi.
    Ja jak potrzebuje świeżego powiewu towarzyskiego, chodzę na imprezy do "kolegi koleżanki koleżanki" lub odświeżam stare znajomości i przez te znajomości zawieram nowe znajomości ;P
    Generalnie, im bardziej spontaniczny, nieciekawie się zapowiadający wypad, tym większe pozytywne zaskoczenie później. ;)
  • ewa.zeromska 30.11.10, 19:00
    prawda, zgadzam się!
  • Gość: mua IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.10, 11:32
    Tak, macie rację. To też poniekąd moja wina, bo moje życie prywatne ogranicza się do kilku przyjaciół i nieraz ich połowic, z którymi właśnie nadajemy na tych samych falach, a do tego porozsiewani po całej Polsce i okazji do spotkań twarzą w twarz mało;) W zasadzie wyeliminowały mi się luźne znajomości - poza rozlicznymi pracowymi - takie żeby poimprezować, pośmiać się i pogadać o pierdołach, bez wchodzenia w 'istotę bytu'. A już dawno miałam się spotkać z kilkoma osobami! Tylko ja właśnie taka jestem, że mnie trzeba za uszy wyciągnąć - potem się cieszę z miło spędzonego czasu, ale zanim wyjdę, czuję opór wewnętrzny. Nie wiem, skąd tak mam.
    Trzeba to zmienić, zwłaszcza, że to mnie denerwuje - mówię, że tak, spotkamy się, a w końcu wychodzi, że teraz nie, bo cośtam, w przyszłym tygodniu nie, bo cośtam. Zaczęłam wprowadzać to w czyn i okazuje się, że coraz więcej ludzi 'z którymi miałam się spotkać':)
  • to.niemozliwe 02.12.10, 11:20
    Ryby się łowi w stawie, a nie zbiera w lesie...:D
    --
    Prawda ma wartość tylko dla tych, którzy są w stanie ją pojąć.
  • ewa.zeromska 30.11.10, 18:15
    Jeteś kobietą, która stawia wymagania, nawet jeśli przez wrodzoną delikatność ich nie werbalizujesz wprost, ale wiesz, kto ci nie odpowiada.
    Mnóstwo facetów w twoim wieku i nieco starszych, nie chce trwałego związku, szukają łatwej zdobyczy, a u ciebie niczego nie zdobędą łatwo i dobrze!
    Trudno, musiszz poczekac ale się doczekasz, na pewno.
    Kto wie, czy dla ciebie nie byłby najodpowiedniejszy facet starszy o jakieś 10 lat. Taki, który coś sobą reprezentuje, zimponuje ci. Ale reguły żadnej tu nie ma.
    Tak sobie tylko myśle.
  • Gość: mua IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.10, 13:37
    Chyba właśnie to było mi potrzebne: jesteś normalna, wiesz czego chcesz, spokojnie, znajdzie się ;)
    babcia mawiała: co się komu przeznaczy to się mu na drodze rozkraczy:D

    A z tym starszym - niekoniecznie, ale musi mieć potencjał i faktycznie, wrażenie na mnie robią mężczyźni, którzy mi imponują, najczęściej są starsi :)
  • ayla8 02.12.10, 06:01
    Witam , rzadko pisuje posty na Wyborczej , ale Pani wypowiedź zmobilizowała mnie do tego- pisze Pani ,że trzeba czekać , a na pewno facet się pojawi- czemu Pani tak uważa ? Kto powiedział ,że każdy musi być kochany - owa Pani pisze ,że ma swoje kryteria i z nich nie zejdzie , poznałem wiele takich kobiet w życiu . Na początku wielkie kryteria i nic ze związków , a z wiekiem przychodzi już tylko samotność, bycie singlem i zapewnianie dookoła jak to jest się szczęśliwym. Większość z tych kobiet nigdy nie potrafiła cieszyć się życiem i przyjmować z niego to co najlepsze.Ponapychały sobie głowy wyobrażeniami zaczerpniętymi z łzawej literatury i później niestety są rozczarowane. Nie każdy zasługuje żeby być kochanym , chociaż w swoich wyobrażeniach jest najlepszym partnerem jaki chodzi po ziemi. Proszę nie ogłupiać tych kobiet i nie wciskać im banałów- o nagrodzie , która ich spotka za cierpliwość. 90 % z nich nie zasłużyła na miłość i nigdy nie będzie im dane jej poczuć . Niech same walczą ze swoimi demonami. Pozdrawiam Tomek
  • ewa.zeromska 02.12.10, 10:36
    Tomku,
    Twoje podejście do życia, pesymizm i czarnowidztwo - to jakiś dramat.
    Napisała do mnie dziewczyna 24-letnia. przed nią mnóstwo czasu na życie, na miłość, na wszystko.
    To raczej ty ogłupiasz ludzi, twierdząc, że ich życie to jedna wielka czarna dziura i niczego nie mogą się spodziewać.
    A już stwierdzenie, że nie każdy zasługuje na miłość, to chyba jakiś żart, albo prowokacja.
    Jeśli naprawdę tak myślisz i czujesz, to ja ci szczerze współczuję. Masz problem, nie wierzę, że jest ci z tym dobrze.
    Może napisz coś więcej o sobie, jeśli oczywiście masz ochotę, ale prosze otwórz swój wątek, bo mogę cię przegapić.
    pozdrawiam serdecznie
  • ayla8 02.12.10, 14:07
    "Twoje podejście do życia, pesymizm i czarnowidztwo - to jakiś dramat."
    Pani Ewo proszę mi pokazać w moim poście - gdzie jest pesymizm i czarnowidztwo- czy ja się skarżę , czy skarży się owa 24 letnia dziewczyna ? Ja jestem człowiekiem , który zawsze mimo przeciwności losu podnosi się i idzie dalej , bo życie jest największym dobrem jaki otrzymujemy od losu- więc nie rozumiem skąd znajduje u mnie PANI pesymizm.
    Co do 24 letniej osoby - ja napisałem że znałem dużo takich kobiet , które skończyły jako singielki- były ładne młode zadbane - ale były też zarozumiałe i dlatego skończyły jako samotne kobiety , którym uciekła cała młodość, radość życia , poczucie ,że jest się kochanym i pożądanym. One tego już nie dostaną. Więc proszę nie pisać ,że 24 latka ma dużo czasu na życie . Nigdzie nie napisałem że życie to jedna wielka dziura - prosze na przyszłość cytować uważnie . Ja kocham życie ponad wszystko, po prostu jestem wnikliwym obserwatorem otaczających wydarzeń. Po poście tej Pani stwierdzam ,że jest egoistką , która zachowuje się jakby wszystkie rozumy pozjadała, ani krztyny pesymizmu w mojej wypowiedzi.
    To nie jest prowokacja i potwierdzam nie każdy zasługuje na miłość - nigdzie nie jest to nam zapisane - egoiści nie powinni być kochani. Ja mam 36 lat - dużo w życiu widziałem , dużo myślałem , może czasami za dużo i nic nie poradzę ,że mówię to co myślę prosto z mostu. Nie zakładam nowego wątku , bo nie bardzo wiem pod co go podciągnąć. Pozdrawiam Tomek
  • Gość: mua IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.10, 15:02
    Witam , rzadko pisuje posty na Wyborczej , ale Pani wypowiedź zmobilizowała mnie do tego- pisze Pani ,że trzeba czekać , a na pewno facet się pojawi- czemu Pani tak uważa ?

    Myślę, że chodziło raczej o postawę, mówiąc dosadnie: spinasz się jak guma w gaciach. A im bardziej się spinamy, tym gorzej. Im bardziej nam zależy, tym bardziej chrzanimy. Dla przykładu: im bardziej się spinasz, że okres nie nadchodzi, tym większa pewność, że się spóźni, a Ty się postresujesz jeszcze tydzień. Zazwyczaj jak zrobisz test ciążowy, pojawia się po paru godzinach. Bo zluzowałeś. Dosadny przykład, ale bardziej obrazowy nie przychodzi mi do głowy.

    Kto powiedział ,że każdy musi być kochany - owa Pani pisze ,że ma swoje kryteria i z nich nie zejdzie , poznałem wiele takich kobiet w życiu . Na początku wielkie kryteria i nic ze związków , a z wiekiem przychodzi już tylko samotność, bycie singlem i zapewnianie dookoła jak to jest się szczęśliwym.

    Moim zdaniem mylisz pojęcia. To nie są kryteria z cyklu: ma być przystojny, wysoki, niebieskooki, własny samochód, uprawnienia na instruktora kat. A i B, ma znać całego Hłaskę na pamięć, ma być cierpliwy i mieć 23cm podczas wzwodu. A jak ma 22cm to odpada w przedbiegach. Czy zbliżona mentalność, wartości, spojrzenie na świat, związek oparty na szacunku i partnerstwie to wygórowane wymagania? Choć czasem i ja obawiam się, że tak, że za dużo wymagam.
    A jak stworzyć coś sensownego z człowiekiem, który nie rozumie nas i naszych wartości? Np. Ja uważam, że kobieta powinna pracować, on będzie uważał, że kobieta do garów? On będzie opowiadał tylko o tym, jak to się schlał z kumplami i kogo sklepali, a mnie to będzie nudzić, tak samo, jak jego będzie śmiertelnie nudzić to, że te swoje głupie czytadła czytam, z których nic nie wynika i nie będzie mógł szanować tego, że mnie jara 'Na zachodzie bez zmian' i mogła bym o tym godzinami. Ja będę uważać, że praca ważna, on będzie pracę lekceważył. Takie coś nie wypali. Jeśli nadajesz z kimś na tych samych falach, możecie razem spędzać godziny, dni i tygodnie, jeśli nie - 3 razy w tygodniu to będzie już zbyt absorbujący związek.

    Większość z tych kobiet nigdy nie potrafiła cieszyć się życiem i przyjmować z niego to co najlepsze.

    Z tym się nie zgodzę - cieszę się życiem. Czasem narzekam, że rzeczywistość nie jest tak idealna, jak to ja sobie wymyśliłam, najbardziej mnie wkurza, że nie jest sprawiedliwa. Moje życie nie kręci się wokół faceta i nie jest to jedyny czynnik uszczęśliwiający mnie. Wręcz - jeśli nie będzie podzielał moich pasji - będzie mnie musiał dzielić - z pracą, z książkami, muzyką etc. A cieszą mnie pierdoły - typu kawa o poranku, ciepły prysznic po powrocie z pracy.
    Również w kwestii samotności - biorę pod uwagę taką opcję i wolę być sama, realizując swoje pasje, niż być z kimś oddalonym ode mnie o lata świetlne. Tak samo, jak wolę pracę, którą kocham za mniejszą kasę, niż super kasę i 2 obowiązki na krzyż. Świruję po pól roku w czymś takim.

    Ponapychały sobie głowy wyobrażeniami zaczerpniętymi z łzawej literatury i później niestety są rozczarowane.

    I tego się właśnie boję. Chciałabym być 'normalna' i próbowałam się taka stać, ale to nie jest tak, że pstrykniesz palcami i jesteś kimś innym. Jestem trochę odchylona w stronę literatury, i albo ktoś mnie weźmie z całym inwentarzem, albo to nie będzie miało racji bytu.

    Nie każdy zasługuje żeby być kochanym , chociaż w swoich wyobrażeniach jest najlepszym partnerem jaki chodzi po ziemi. Proszę nie ogłupiać tych kobiet i nie wciskać im banałów- o nagrodzie , która ich spotka za cierpliwość. 90 % z nich nie zasłużyła na miłość i nigdy nie będzie im dane jej poczuć . Niech same walczą ze swoimi demonami. Pozdrawiam Tomek

    A z tym się zgadzam. Też zaczynam myśleć o tym, że nie jest mi to 'dane' ;) Jedni nie mają szczęścia do forsy, inni do szefów, ja do facetów. I też się zastanawiam, czy ze mną wszystko ok, gdybym nie miała takich refleksji nie zakładałabym wątku.

    > Co do 24 letniej osoby - ja napisałem że znałem dużo takich kobiet , które skoń
    > czyły jako singielki- były ładne młode zadbane - ale były też zarozumiałe i dla
    > tego skończyły jako samotne kobiety , którym uciekła cała młodość, radość życia
    > , poczucie ,że jest się kochanym i pożądanym.

    Poczucie, że jest się kochanym i pożądanym nie jest równoznaczne z całą możliwą radością życia. Poza tym nie czuję się nie pożądana:) Jakbym się czuła kochana, to szanse faceta wzrosłyby do 80%, tylko właśnie chciałabym się czuć kochana, a nie bzykana. A takie czasy mamy, XXI wiek jest ;) Po co kochać etc, jak seks jest na wyciągnięcie ręki i nieraz nie trzeba palcem kiwnąć.

    Po poście tej Pani stwierdzam ,że jest egoistką , która zachowuje się j
    > akby wszystkie rozumy pozjadała, ani krztyny pesymizmu w mojej wypowiedzi.
    > To nie jest prowokacja i potwierdzam nie każdy zasługuje na miłość - nigdzie ni
    > e jest to nam zapisane - egoiści nie powinni być kochani.

    Nieuważnie czytasz, bo mam bardzo niskie poczucie własnej wartości, a moje poczucie to poczucie inności.
    Egoistką jestem i to wielką. Dlatego np. odpada opcja 'dzieci'. Z mojego egoizmu wyłączona jest praca i przyjaciele, którzy mi dużo z siebie dają psychicznie, tacy mają mnie do swojej dyspozycji. Czyli ogólnie, jak coś kocham. Nie trawię jednak form wymuszania i wtedy się stawiam.

    Ja mam 36 lat - dużo
    > w życiu widziałem , dużo myślałem , może czasami za dużo i nic nie poradzę ,że
    > mówię to co myślę prosto z mostu. Nie zakładam nowego wątku , bo nie bardzo wie
    > m pod co go podciągnąć. Pozdrawiam Tomek

    Ja mało.
  • Gość: mua IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.10, 17:25
    nie potrafię zejść ze swoich kryteriów typu intelekt i poziom
    bo ja bym chciała, żeby mnie ktoś kochał, szanował etc

    KURNA to są naprawdę takie wygórowane wymagania?
    że chcę żeby facet był inteligentny?
    żeby nie był niewychowanym chamem?
    żeby mnie kochał i szanował (z wzajemnością)?

    jeśli tak, to ponury obraz polskich panów nam przedstawiasz...
  • Gość: mua IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.10, 17:27
    zaznaczam, że czego oczekuję, to też daję w zamian
  • Gość: ayla8 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.10, 18:16
    "Myślę, że chodziło raczej o postawę, mówiąc dosadnie: spinasz się jak guma w gaciach. A im bardziej się spinamy, tym gorzej. Im bardziej nam zależy, tym bardziej chrzanimy." Co do spinania to się z Tobą zgadzam - im bardziej sie spinasz tym gorzej wychodzi - sam tego doświadczyłem nie raz w życiu. Niestety tak jest życie poukładane ,że im bardziej chcemy pokazać szczerość tym gorzej jesteśmy postrzegani - masz 24 lata - moim zdaniem pora abyś to sobie uzmysłowiła- inaczej spojrzysz na niektóre sprawy.
    " To nie są kryteria z cyklu: ma być przystojny, wys
    > oki, niebieskooki, własny samochód, uprawnienia na instruktora kat. A i B, ma z
    > nać całego Hłaskę na pamięć, ma być cierpliwy i mieć 23cm podczas wzwodu. A jak
    > ma 22cm to odpada w przedbiegach. Czy zbliżona mentalność, wartości, spojrzenia
    > e na świat, związek oparty na szacunku i partnerstwie to wygórowane wymagania?
    > Choć czasem i ja obawiam się, że tak, że za dużo wymagam."
    Życie we dwoje to wzajemne uzupełnianie swoich pasji , emocji , pragnień i marzeń- nie jestem w stanie uwierzyć ,że tylko zajęci faceci reprezentują zbliżone spojrzenie na świat - jeśli tak to w złym towarzystwie się obracasz. Każdy który ma w sobie odrobinę człowieczeństwa będzie darzył szacunkiem inną osobę , bez względu na kolor skóry , wyznanie, płeć więc nie rozumiem skąd niemożność znalezienia partnera który nie szanuje i nie jest dobrym partnerem - mówię tylko o tym a nie o długości penisa i innych pierdołach .Może nie potrafisz sensownie o tym opowiadać , o swoich pasjach - nie każdy jest dobrym słuchaczem. Teraz są inne czasy - sam jestem zwolennikiem aby kobieta pracowała i znam przynajmniej kilu kolegów , którzy uważają podobnie . Pasjami trzeba zarażać , ale i też dopuszczać myśl ,że inni też mają pasje , o której chcieliby się podzielić z kimś bliskim.
    "Jestem trochę
    > odchylona w stronę literatury, i albo ktoś mnie weźmie z całym inwentarzem, alb
    > o to nie będzie miało racji bytu." A czy ty bierzesz innych z całym inwentarzem? Postaw sobie to pytanie , czy to że gość nie lubi czytać , ale godzinami mógłby opowiadać o muzyce klasycznej nie spowoduje , że z góry skazujesz go na kategorie " nudny, wolny, ale generalnie złom"
    Pożądanie a bycie kochaną to dwa różne światy- te wszystkie singielki , które znam to były naprawde piękne dziewczyny i co im z tego przyszło - w twoim wieku też wybrzydzały , -
    -a bo nie lubi firmowych ubrań ,
    - nie, ma krzywe nogi etc...
    Samo pożądanie to gó... wobec pragnienia bycia kochanym , Napisałem ,że nie każdy zasługuje na miłość- ale każdy pragnie miłość i- natura tak nas zaprogramowała abyśmy łączyli sie w pary a nie żyli samotnie .Niestety suma naszych postępowań , charakteru, usposobienia, wychowania i otoczenia sprawia ,że niektórzy żyją w samotnośći ( nie mylić z osobami pokrzywdzonymi przez .....nie wiem los? I dobrze , bo nie przekażą tych genów dalej .
    Sama potwierdzasz ,że jesteś egoistką - dla mnie to było oczywiste od początku twojego postu, a co z pragnieniami innych - nieważne ? Ty chciałabyś być słuchana a pragnienia innych zagłuszasz? A co do poczucia inności - ja tez je mam i mimo to zawsze ale to zawsze staram sie żyć pełnią życia i akceptowac swoją inność bo niewielu będzie ją w stanie zrozumieć. Pamiętaj życie we dwoje to sztuka kompromisu , póki jej nie posiądziesz nie będziesz w pełni szczęśliwa.
    P.S 1. 22 cm to mają tylko murzyni na pornosach
    2 . Nie każdy facet chleje z kumplami
    3. Seks bez miłości to tylko potrzeba fizjologiczna
    4. Jeśli masz tulu przyjaciół niech oni pomogą Tobie.

    Pozdrawiam Tomek
  • Gość: mua IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.10, 19:52
    > Życie we dwoje to wzajemne uzupełnianie swoich pasji , emocji , pragnień i marz
    > eń- nie jestem w stanie uwierzyć ,że tylko zajęci faceci reprezentują zbliżone
    > spojrzenie na świat - jeśli tak to w złym towarzystwie się obracasz. Każdy któ
    > ry ma w sobie odrobinę człowieczeństwa będzie darzył szacunkiem inną osobę , be
    > z względu na kolor skóry , wyznanie, płeć więc nie rozumiem skąd niemożność zna
    > lezienia partnera który nie szanuje i nie jest dobrym partnerem - mówię tylko
    > o tym a nie o długości penisa i innych pierdołach .Może nie potrafisz sensownie
    > o tym opowiadać , o swoich pasjach - nie każdy jest dobrym słuchaczem. Teraz s
    > ą inne czasy - sam jestem zwolennikiem aby kobieta pracowała i znam przynajmnie
    > j kilu kolegów , którzy uważają podobnie . Pasjami trzeba zarażać , ale i też d
    > opuszczać myśl ,że inni też mają pasje , o której chcieliby się podzielić z kim
    > ś bliskim.

    I tutaj w 100% zgoda! Może ujęłam to w sposób mniej rzeczowy. Co do sensowności moich opowieści - nie opowiadam, bo rzadko mam okazję rozmawiać z kimś, kto by te pasje dzielił.

    Postaw sobie to pytanie , czy to że gość nie lubi czytać , ale godzinam
    > i mógłby opowiadać o muzyce klasycznej nie spowoduje , że z góry skazujesz go n
    > a kategorie " nudny, wolny, ale generalnie złom"

    Proszę Cię, dla mnie bomba! Kolejne pole, w którym możemy się razem realizować, doświadczenia, którymi możemy się dzielić, czy coś, co możemy przeżywać wspólnie. Zresztą to 'ta sama bajka'. Trudno byłoby mi rozmawiać np. o megabajtach, ale jeśli trafiłabym na pasjonata, dla mnie liczy się ta pasja, to, że ktoś potrafi czerpać radość z obcowania z czymś ciekawym, rozwoju, zagłębiania się.

    > Sama potwierdzasz ,że jesteś egoistką - dla mnie to było oczywiste od początku
    > twojego postu, a co z pragnieniami innych - nieważne ? Ty chciałabyś być słuch
    > ana a pragnienia innych zagłuszasz?

    Jeśli inni zbliżają się do mnie, wchodzą w krąg mojego egoizmu - zależy mi na nich, dbam o nich, są dla mnie ważni. Ale to się tyczy tych 'moich' ludzi, tacy, którzy są tylko wtedy, kiedy potrzebują czegoś ode mnie, nie zawsze to dostaną, traktuję ich bardziej jak partnerów w interesach. Jestem odbierana jako bardzo dobry słuchacz i pocieszyciel:)

    > P.S 1. 22 cm to mają tylko murzyni na pornosach
    to był tylko przykład

    > 2 . Nie każdy facet chleje z kumplami
    nie twierdzę, że każdy

    > 3. Seks bez miłości to tylko potrzeba fizjologiczna
    zgadza się, od tej potrzeby rozpoczęłam wątek

    > 4. Jeśli masz tulu przyjaciół niech oni pomogą Tobie.
    nie czytałeś, są porozsiewani po całej Polsce, kontakt twarzą w twarz rzadki, , nie jest ich 'tylu', tylko 'kilku', najczęściej to też samotnicy.

    Mam wrażenie że chcesz na silę przepchnąć jakąś swoją wersję i to Ty właśnie nie chcesz słuchać.
  • ayla8 02.12.10, 20:06
    Słuchaj to moje sugestie nie musisz sie z nimi zgadzac , ale to nie powód ,żeby sie obruszać i mówic , że chcę przepchnąć jakąś swoją wersję - to Ty szukasz porady na forum - nie ja . Tak właśnie reagują kobiety , nigdy nie wpatrują sie w siebie tylko od razu strzelają focha i robia najazd na innych - w tym przypadku na mnie . Ani Ciebie nie obraziłem , ani nie próbowałem umoralniać - to tylko moje sugestie . Jestem troche starszy i chyba więcej doświadczyłem w życiu niz Ty. Czaem naprawdę warto kogoś posłuchac . Pozdrawiam Tomek
  • Gość: mua IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.10, 22:18
    Źle odbierasz i chyba znów nie czytałeś;) nie umiem przyjmować krytyki - odbieram ją jako atak na mnie jako jestestwo i zaczynam się bronić. Wpatruje się w siebie dość mocno, może aż za mocno. Ale dla mnie to był atak, zadufana egoistka, nigdy nikogo nie znajdzie - a nie znasz mnie. Tak samo napisalam, że lubię czytać, a Ty zaraz uznałeś, że to kryterium. A to nie kryterium, tylko właściwość, i to, że ktoś nie czyta nie znaczy, że jest jakiś 'gorszy'. Stąd uznałam, że nadinterpretujesz trochę, tudzież nie odczytujesz mych intencji.
    Moje podejście jest takie, jak napisałeś, tam, gdzie odpisałam, że zgadzam się w 100%.
    Ale z tym szacunkiem to nie taka prosta sprawa, miałam parę doświadczeń, w ktrórych byłam osobą tylko a pobzykanie, choć miało być inaczej i nie jest to dla mnie równoznaczne z szacunkiem.
  • ayla8 03.12.10, 09:37
    Posłuchaj Mua - nie wiem co jest z Toba - fakt nie znam Ciebie - nie moja sprawa , piszesz na forum o pomoc , ktoś chce sie z Toba podzielic swoimi spostrzeżeniami , a Ty mówisz o jakiejś obronie? Co - ja Ciebie atakuję ?Że niby nie umiem czytać ze zrozumieniem? Do każdej swojej wypowiedzi używam jakiegoś twojego cytatu - nie jestem w stanie pojąc takiego sposobu rozumowania . Nie napisałem ,że ktoś nie czyta to jest gorszy - wiem ,że to nie jest kryterium - to był przykład . Wiesz dlaczego masz problem ze stałym związkiem , bo to co mówi osoba , z która sie spotykasz , Ty odbierasz w zupełnie inny sposób, niewykluczone , że później swierdzasz ,że przecież Ty mówiłaś co innego .
    Zawsze przyjmowałem krytykę , bo ona powodowała ,że sie rozwijałem mentalnie , to Ty nie możesz przyjąć do siebie ,że ktoś myśli inaczej niż Ty . Nie taki był cel mojego postu. Jak pierwszy raz odpowiedziałem na twój post napisałem ,że rzadko zabieram głos na forach , dlatego ,że ludzie nie chca słuchać co można powiedzięć o ich zachowaniach. I najważniejsze ludzie nie lubią zmian (Machiavelli) a sugestia to namowa do zmiany postawy. Dla mnie sam seks bez miłości to gó... - da zaspokojenie fizyczne , ale nie psychiczne - to tylko napisałem , nigdzie nie napisałem ,że niekogo nie znajdziesz tylko ,że znam pare kobiet o podobnych zapatrywaniach , które są singielkami. Prosze wrócić do poprzednich postów i uważnie przeczytać .
    Ja sam czytam bardzo dużo ksiązek i nie uważam sie za kogoś gorszego. Pozdrawiam Tomek
  • off-ice 03.12.10, 14:58

    ayla8 napisał:
    Dla mnie sam seks bez miłości to gó.
    > .. - da zaspokojenie fizyczne , ale nie psychiczne - to tylko napisałem , nigdz
    > ie nie napisałem ,że niekogo nie znajdziesz tylko ,że znam pare kobiet o podobn
    > ych zapatrywaniach , które są singielkami. Prosze wrócić do poprzednich postów
    > i uważnie przeczytać .
    > Ja sam czytam bardzo dużo ksiązek i nie uważam sie za kogoś gorszego. Pozdrawia
    > m Tomek

    Oczywiście Tomku - masz rację, choć nie mogę zgodzić się z twoim stwierdzeniem o seksie i gó.....nie??? To poglądy bardzo bliskie kulturze wychowania seksualnego w wierze katolickiej, dla której to sam seks i czerpana z tego aktu przyjemność - to grzech i gó....no. Jeśli tak jest, to pytam, dlaczego człowiek został wyposażony w popęd seksualny, po co mu on, skoro wystarczyłaby miłość i seks tylko w ramach miłości. I kolejne pytanie, dlaczego miłość trwa krótko, a popęd seksualny nie opuszcza człowieka aż do śmierci - czyli dlaczego gó...no trwa tak długo ???

    Osobiście sądzę, że w życiu najważniejszy jest "check and balance" w seksie również, a wszelkie próby osiągania doskonałości czy szukania ideałów skazane są z góry na niepowodzenie - o czym świadczy przykład powyższego wątku.

    pzdr

  • ayla8 03.12.10, 17:39
    Witaj- jakbyś przeczytał uważnie wszystkie moje wypowiedzi , znalazłbyś fraze w której mówię o tym ,że jestem ateistą - więc pisanie mi o wychowaniu w kulturze katolickiej są niedorzeczne- napisałem ,że ja tak uważam , nie że jest to prawda , jedyna słuszna - .Niestety ja czuje sie w pełni zaspokojony wtedy gdy aktowi seksualnemu towarzyszy więź emocjonalna . Ale to nie znaczy ,że wszyscy musza tak czuć . Zgadza sie pożądam różne kobiety, mam marzenia na temat kobiet mijanych na ulicy- ale to nie znaczy ,że bzy..........je miałbym poczucie spełnienia. Druga sprawa , to miłość , o której piszesz ,że trwa krótko - nie wiem opisujesz własne doświadczenia , gdzie jest zapisane ,że trwa krótko, Zapraszam latem do siebie , pokażę pary 60,70 latków patrzące czule i z miłością na siebie i cieszące się z każdego dnia jaki dał im los. Pokażę tez te singielki o których pisałem na początku moich postów.A jeśli nawet związek nie przetrwa próby tzn ,że był niedoskonały ?Pozdrawiam Tomek
  • off-ice 03.12.10, 23:36
    ayla8 napisał:

    > Witaj- jakbyś przeczytał uważnie wszystkie moje wypowiedzi , znalazłbyś fraze w
    > której mówię o tym ,że jestem ateistą - więc pisanie mi o wychowaniu w kulturz
    > e katolickiej są niedorzeczne

    Drogi Tomku, gdybyś przeczytał uważnie i ze zrozumieniem TYLKO jedną moją wypowiedź, to byś odkrył, że nie pisałem o twoim wychowaniu w kulturze katolickiej a jedynie - cytuję „...To poglądy bardzo bliskie kulturze wychowania w wierze katolickiej,”. Jak nietrudno zauważyć (a człowiek tak oczytany jak ty nie powinien mieć z tym najmniejszych trudności) coś co jest bardzo bliskie nie jest jednocześnie tożsame, chyba nie muszę tego dalej rozwijać??

    - napisałem ,że ja tak uważam , nie że jest to pra
    > wda , jedyna słuszna - .Niestety ja czuje sie w pełni zaspokojony wtedy gdy akt
    > owi seksualnemu towarzyszy więź emocjonalna .

    Czy każda więź emocjonalna to według ciebie miłość??

    Ale to nie znaczy ,że wszyscy mus
    > za tak czuć . Zgadza sie pożądam różne kobiety, mam marzenia na temat kobiet mi
    > janych na ulicy- ale to nie znaczy ,że bzy..........je miałbym poczucie spełnie
    > nia.

    Skąd ta pewność, że nie miał byś spełnienia?? Próbowałeś bzykać kobiety mijane na ulicy???

    Druga sprawa , to miłość , o której piszesz ,że trwa krótko - nie wiem opi
    > sujesz własne doświadczenia , gdzie jest zapisane ,że trwa krótko,

    Tak twierdzą naukowcy, badający ten fenomen stanu człowieka. To da się już dokładnie zbadać, ponieważ człowiek w stanie miłości produkuje specyficzne - według Gerharda Crombacha C8-H11-N czyli fenyloetyloamine. Związek ten, zwany popularnie narkotykiem miłości produkowany jest w hipotalamusie (część międzymózgowia). Biorą udział w tym procederze również takie substancje jak norephetamina i dopomina. Ale niestety nic nie trwa wiecznie, tak samo jest z miłością, po pewnym czasie to gwałtowne i namiętne uczucie mija. Organizm wytwarza hormon - endorfinę, która ma działanie podobne do morfiny - koi emocje, łagodzi ból, zmniejsza napięcie. Jest to dość dokładnie zbadane i opisane, ale trzeba zejść na ziemię i trochę poczytać na ten temat :))

    Zapraszam la
    > tem do siebie , pokażę pary 60,70 latków patrzące czule i z miłością na siebie
    > i cieszące się z każdego dnia jaki dał im los.

    To co chcesz pokazywać, to nie jest niestety miłość, a przynajmniej ta naukowo określona i odpowiedzialna za specyficzne zachowanie człowieka. To co opisujesz to raczej rodzaj przywiązania, przyzwyczajenia. Tak samo przyzwyczajamy się do psa czy kota i w razie jego śmierci ludzie to bardzo emocjonalnie przeżywają – ale czy można powiedzieć o tym uczuciu – że to była miłość?? Wątpię, choć w języku potocznym pewnie i tak można to określac.

    Pokażę tez te singielki o któryc
    > h pisałem na początku moich postów.A jeśli nawet związek nie przetrwa próby tzn
    > ,że był niedoskonały ?Pozdrawiam Tomek

    To czy związek przetrwa czy nie przetrwa to nie ma nic wspólnego z doskonałością uczucia. Każde uczucie miłości, nawet jeśli trwa dobę to jest to autentyczne i doskonałe uczucie, a to czy związek przetrwa czy nie, dotyczy raczej innych jego składowych.

    Również pozdrawiam
  • Gość: mua IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.10, 15:29
    Jeśli chodzi o krytykę, to ja się najpierw bronię, ale taka krytyka we mnie zostaje i ewokuje przemyślenia. Jeśli to nie był bezpośredni atak na mnie, to ok. Właśnie chodzi o to, żeby rozmawiać i takie rzeczy sobie wyjaśniać. Podoba mi się to forum, bo weszłam z takim przeświadczeniem: "e tam, ekspert, co można dać człowiekowi na forum" i przekonaniem, że wszyscy zaraz zaczną po mnie jechać. A tutaj dywagacje nie są jałowe, pisze tu sporo mądrych ludzi zainteresowanych tym, co inni mają do przekazania. Można sobie poprzytakiwać, można się pościerać, ale przede wszystkim jest to rozmowa.
    Wydaje mi się jednak, że to nie to. Kiedy się zaangażuje staję się jednym wielkim uchem na potrzeby faceta, i chyba za dużo daję z siebie, zamiast dawać odczuwać 'niepewność', która wiąże, bo wiesz, czy że możesz coś stracić i myślisz o tym, czy to strata duża, czy mała. 3 ostatnich facetów powiedziało mi właśnie o tym, że za bardzo się angażuję.
  • Gość: mua IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.10, 15:40
    A z seksem się zgadzam. Dla przykładu, z tym chłopakiem, na którym mi zależało nie miałam orgazmu, ale był mistycyzm, poczucie harmonii ze światem, spokój wewnętrzny. z innym chłopakiem przeżywałam różnorodne rozkosze, ale nic się we mnie mentalnie nie zmieniało. I do dziś, myśląc o seksie, myślę o tym, że uwielbiałam, jak się pocił i jak jęczał, i to było dla mnie bardzo wartościowe przeżycie. I bardziej pamiętam ten mistycyzm, niż te orgazmy:)
  • ayla8 03.12.10, 18:08
    Nie wiem , może trafiałaś złych facetów, może oni tylko polowali na łatwa zdobycz - takie życie . Ludzie często wykorzystuja nasze zaangazowanie do realizacji własnych celów . Może postrzegałaś ich zbyt marzycielsko. Nie wszyscy faceci lubia niepewność , ale byc może takich właśnie skazałaś z góry na porazkę . Nie wiem nie zawsze sa łatwe pytania i odpowiedzi. Na niektóre czasami nigdy ich nie znajdziesz . Mua ja Tobie nie pomoge uporac sie z problemem , moge tylko podzielić sie tym co sam doświadczyłem i odczuwałem , a czy ty zechcesz skorzystac z tych rad to juz tylko i wyłącznie twoja sprawa. Ja Tobie życze jak najlepiej. Pozdrawiam Tomek
  • Gość: mua IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.10, 20:01
    Pożądanie a bycie kochaną to dwa różne światy- te wszystkie singielki , które znam to były naprawde piękne dziewczyny i co im z tego przyszło - w twoim wieku też wybrzydzały , -
    -a bo nie lubi firmowych ubrań ,
    - nie, ma krzywe nogi etc...

    ja nie jestem piękna.
    No dobra. Miałam faceta (luźny związek bez prawa wyłączności, nic na zawsze), o którym któregoś pięknego dnia pomyślałam, że chciałabym się z nim zestarzeć, mieć dziecko(!), psa i paprotkę. Pierwszy raz w życiu tak o kimś pomyślałam.
    Inteligentny, można z nim było pogadać o wszystkim, a jednocześnie był bardzo blisko życia, miał niesamowite pomysły na to życie - jak sobie z nim poradzić, jak zarobić, pełen inicjatywy.
    Pracuje jako dostawca jedzenia do biur, robi też zaopatrzenie.
    W nocy pracuje na taksie.
    Wieczorami jako instruktor nauki jazdy (wykłady).
    Czyta mało, jeśli o to chodzi, rozmawialiśmy o Grzesiuku, zaczytuje się za to w Biblii.
    Uwielbia śmigać na desce.
    Dla mnie jest przystojny, bo mi się podoba jego psychika. Nie wiem czy ma krzywe kolana, dla mnie wszystko ma super.
    Można by godzinami pisać, a i tak bym tego nie oddała.

    Jak Ci się ktoś podoba, jak jest chemia, to takie pierdoły nie mają znaczenia! Jak się zakochałam w chłopaku, to bym w życiu nie powiedziała, że jest niski, bo dla mnie to nie istniało, odkryłam to po roku:)
  • ayla8 02.12.10, 20:10
    Grzesiuk - dobty wybór ale to tylko trzy książki: .....Kacet , na marginesie...... i boso....." co do Biblii - dobry wybór ja ją znam bardzo dobrze choć jestem ateista - to właściwie dlaczego wam nie wyszło - rozmawiałaś o tym z nim ? czy może on przestraszył sie twoich poglądów.Pozdrawiam Tomek
  • Gość: mua IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.10, 22:28
    Nie, zupełnie się mnie nie 'boi' ;) Bo to nie miało 'wyjść', to była obupólna zgoda na pobzykanie. On miał nie za fajne doświadczenia, trafił na kobietę, której zaufał (to dla niego dużo) i ona obecnie też jest z nim związana luźno (tzn. ona jest zaangażowana, on ją trzyma na dystans), ma jednak poglądy, że ludzie niepotrzebnie się ograniczają i narzucają sobie monogamię. Nie potrafię tego zrozumieć, ale nie narzucam mu własnego zdania, jeśli chce tak żyć. Do tej pory mamy świetny kontakt, on mnie też b. zaspakaja psychicznie, ale już ma kogoś, z kim chciałby docelowo być, a ja mogę powtórzyć tylko za Abakarowem 'i to nie moja wina, że tak się stało, nie chciałem tego dla Ciebie'. Nie zamierzam go niczym obarczać, zwłaszcza, że już się trochę podleczyłam z tego zaangażowania i nie chcę do tego wracać, bo to boli. Zresztą, pewnie by trwało do tej pory, ale ja tego nie udźwignęłam moralno-emocjonalnie.
  • Gość: mua IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.10, 22:32
    Grzesiuka się super czyta :) Boso i Na marginesie czytałam. Przede wszystkim ciekawie i odkrywczo:) Jemu by się Piękni dwudziestoletni spodobali, jak lubisz Grzesiuka, to Tobie też.
    Ja raczej Rozmowy o Biblii, niż samą Biblię, do niej nie dojrzałam. Mówił, że czyta jak taką "bajeczkę" - niby bajeczka, a z ważnym przesłaniem i tak, że każdy zrozumie, to go w Biblii fascynuje.
  • ayla8 03.12.10, 10:01
    Literatur drugowojennej jest duzo więcej , nie tylko Grzesiu, ja tez kiedys czytałem Kołakowskiego , Freuda -i innych i co mi z tego przyszło -.....nic to że ja sie rozwijam nikogo to nie interesuje jest taki fajny cytat:"chciałbys coś powiedziec ale nikogo nic to nie obchodzi" - i takie jest życie taki jest obraz naszych czasów - i jeśli to sobie szybko uswiadomisz to będzie Tobie łatwiej w życiu Biblia to przedewszystkim zbór tłumaczeń , które przez wieki były poprawiane , zmieniane, nadinterpretowane , które niby niosą przesłanie - i kto sie do tego stosuje , nawet hierarchowie kościelni , nie żyja w zgodzie z Biblia i i pismem św. .Pozdrawiam Tomek
    P.S. Pani Ewa nawet nie podjęła ze mna polemiki , chociaż zarzuciła mi ,że uprawiam czarnowidztwo.
  • Gość: mua IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.10, 11:32
    > Literatur drugowojennej jest duzo więcej , nie tylko

    moją miłością w tej kwestii jest Remargue
    i Krall
    i Wybór Zofii nie pamiętam czyj
    byłam chora przez tydzień po tych książkach, a Remargue mnie rozpieprza, to w jaki sposób opisuje klimat tamtych czasów, masz wrażenie, że tam jesteś i nie wtłacza Cię tylko w jednostkowe przeżycia, ale i w kontekst epoki, dla mnie to jest mistrzostwo. Tylko Czarnego obelisku nie rozumiem, dla mnie to nie jest czarny humor, tylko mnie to potwornie przytłacza.

    Rozwijasz się dla siebie. Nie wiem, mi to jest po prostu potrzebne. Hłasko napisał: A więc, bawmy się, bo nie ma nikogo, kto by nam w to uwierzył, lub potraktował poważnie. Lepiej być błaznem grającym przed pełną salą, niż Hamletem przemawiającym do pustych krzeseł.

    Tak trzeba żyć.
    Ja z Tobą gadam, musi Ci wystarczyć ;)
  • ayla8 03.12.10, 12:01
    Hłasko napisał: A więc, bawmy się, bo nie ma nikogo, kto by nam w to uwierzył, lub potraktował poważnie. Lepiej być błaznem grającym przed pełną salą, niż Hamletem przemawiającym do pustych krzeseł. - to jest właśnie to co prubóje Tobie powiedziec nawiazując również do mojego cytatu - tylko co nam to daje - wewnętrzna satysfakcje , której nikt nuie chcez Tobą podzielić?Lepiej więc brac życie takie jakie jest i z niego sie cieszyć każdym dniem :carpe diem" . Co do literatury to bardziej interesują mnie ksiązki faktograficzne i książki o ujęciu socjiologicznym - to jeśli chodzi o II WOJNĘ ŚWIATOWĄ , natomiast literatura współczesna to obyczaj i kryminał, odpuściłem sobie wszystkie ambitniejsze pozycje. Za dużo sie po nich myśli - a rozum jest czasami wrogiem twoich emocji. Jak bedziesz miała 36 lat to inaczej bedziesz patrzała na życie i zycze abyś tej chili nie przespała, boo nie warto nią sie cieszyc w samotności.Pozdrawiam Tomek
  • Gość: mua IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.10, 12:34
    Wychowałam się na Wilku stepowym. Duuuuuuuuuuuuużo czasu mi zajęło, zanim przyjęła i zrozumiałam drugą jego część, a to nic innego, jak kolejna analogia, tylko bez tej gorzkiej wymowy właściwej Hłasce :)
    Pewnie, trzeba się cieszyć, i żyć na 200%
    Nie mniej jednak wierzę, że jest gdzieś ktoś, kto też jest Hamletem ;)
  • ayla8 03.12.10, 12:13
    Jeszce jedno czarnego humoru nie rozumiem , nie próbuję zrozumieć , więc nie zabieram sie ani za literature ani za X muzę. I nienawidze żartów o holokauście - ale to nie jest prztyczek do Ciebie , bo nic takiego ne zasugerowałaś , tylko moje wyznanie. Pozdrawiam Tomek
  • Gość: mua IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.10, 12:31
    Oj ja też nie. Abstrahując od normalnych ludzkich moralnych i etycznych rozważań, Izrael był tym krajem, który przyjął mojego ulubionego pisarza, kiedy Polska Władza Ludowa się na niego wypięła i dzięki temu mogłam coś lepiej zrozumieć i bliżej poznać. I dzięki temu powstał cykl izraelski. W ogóle nie trawię żartowania z TAKICH rzeczy.
  • ayla8 03.12.10, 13:45
    Remargue czytałem tylko "na zachodzie bez mian "i też byłem pod wrazęniem urzeczywistnienia bezsilności i beznadziejno ści działań bohatera- Kralową czytałem bardzo dawno więc nawet nie jestem w stanie porozmawiac o niej - miałem wtedy coś około 20 lat. Piszesz tez o wilku stepowym Hessego - człowiek zawsze bedzie rozdarty pomiedzy tym w co wierzy a tym co robi , bądź musi robić i chyba dlatego jesteśmy istotami myślącymi. To że wielu nie zadaje sobie takich pytań , nie oznacza ,że bezrefleksyjni( nie znamy ich) nie wiemy jakie rozterki przeżywają. Każdy inaczej może definiowac szczęśćie i poczucie spełnienia- w zasadzie czym jest szczęśćie? Ty pragniesz związku z osobą dojrzałą , spełniającą twoje kryteria( jakie by one nie były) chcesz być kochana i szanowana- a pomyśląłś kiedyś czym jest szc eęście dla....................no nie wiem pijaka?Jego definicja szczęścia to przeżyc kolejny dzięń , mieć na nalewkę , wyspać sie etc. Zobacz sama jakże dwie różne definicje . Dlatego pisze abyś przyjmowała życie takim jakie jest- będziesz miała mniej frustracji - nie kłóć sie z losem . Naucz sie odczytywaac pragnienia innych a bedzi Ci łatwiej iśc przez życie - życie to sztuka kompromisu. Zbaczając z tematu staram sie nie czytac czyiśch wspomnien z wojny , poniewaz mam bardzo bogatą wyobraxnie i wizje tego co kiedyś czytałem powodowały bezssenne noce. Pozdrawiam Tomek
  • off-ice 03.12.10, 14:37
    Przepraszam że się wtrącę, w tę porywającą dyskusję o literaturze ale chciałbym pełniej zrozumieć, czy prowadzicie ją w związku z "mega libido" czy może "brak faceta" ???
    Pytam, bo jakoś te dywagacje raczej nie mieszczą się ani w nurcie freudowskim ani jungowskim, więc o co kaman??
  • Gość: mua IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.10, 15:49
    Ależ wtrącaj się, forum jest dla każdego:)
    Przez pryzmat każdej dziedziny życia można odkrywać arkana 'mega libido' i 'braku faceta' - my staramy się czynić to przez dywagacje o literaturze:) Sprawia nam to przyjemność i dlatego piszemy na ten temat.
  • ayla8 03.12.10, 17:57
    Juz Ci odpowiadam piszę nawiązując do literatury , poniewaz Mua od tego rozpczęła wątek. Napisała o swoich potrzebach intelektualnych , o niemozności znalezienia partnera , który by je zaspokajał , o swoich wymaganiach dotyczacych partnera . Jato tylko scaliłem w jednącałość -nazwisko Freuda pada tylko raz , bez żadnego nawiązywania , więc po co powołujesz sie naa Younga i wyzej wymienionego Freuda

    Piszesz tez o wilku stepowym Hessego - człowiek zawsze bedzie rozdarty pomiedzy tym w co wierzy a tym co robi , bądź musi robić i chyba dlatego jesteśmy istotami myślącymi. To że wielu nie zadaje sobie takich pytań , nie oznacza ,że bezrefleksyjni( nie znamy ich) nie wiemy jakie rozterki przeżywają. Każdy inaczej może definiowac szczęśćie i poczucie spełnienia- w zasadzie czym jest szczęśćie? Ty pragniesz związku z osobą dojrzałą , spełniającą twoje kryteria( jakie by one nie były) chcesz być kochana i szanowana- a pomyśląłś kiedyś czym jest szc eęście dla....................no nie wiem pijaka?Jego definicja szczęścia to przeżyc kolejny dzięń , mieć na nalewkę , wyspać sie etc. Zobacz sama jakże dwie różne definicje . Dlatego pisze abyś przyjmowała życie takim jakie jest- będziesz miała mniej frustracji - nie kłóć sie z losem . Naucz sie odczytywaac pragnienia innych a bedzi Ci łatwiej iśc przez życie - życie to sztuka kompromisu.
    Uzywam literatury tylko do znalezienia analogii ,życia bohaterów, do problemu Mui. Dziewczyna szuka porady na forum - ja ich nie szukam , bo na postawione pytania z reguły nie znajduje odpowiedzi, więc odpuszcam sobie. Natomiast jesli ma to jej pomóc to co ktoś inny doświadczył i podzieli sie tym to czemu nie?
  • off-ice 04.12.10, 00:01
    ayla8 napisał:

    > Juz Ci odpowiadam piszę nawiązując do literatury , poniewaz Mua od tego rozpczę
    > ła wątek. (..) Jato tylko scaliłem w jednącałość -nazwisko Freuda pada tylko raz , bez ża
    > dnego nawiązywania , więc po co powołujesz sie naa Younga i wyzej wymienionego
    > Freuda

    No, myślałem, że komu jak komu ale tobie tego tłumaczyć nie będę musiał - a jednak.
    No cóż, tak się nieszczęśliwie złożyło, że obaj gentlemani zajmowali się sprawą libido w swoich dociekaniach naukowych, jednak różnie je definiując. Musisz uzupełnić wiedzę.


    > Piszesz tez o wilku stepowym Hessego - człowiek zawsze bedzie rozdarty pomiedzy
    > tym w co wierzy a tym co robi ,

    Niestety, o wilku stepowym nic nie pisałem. Prowadzisz konwersację z kimś innym :]]]]].
    Dajcie jakiś namiar na ten towar – bo jest ekstra, widzę po efektach :)))).
  • Gość: mua IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.10, 10:50
    > Dajcie jakiś namiar na ten towar – bo jest ekstra, widzę po efektach :)))

    Nazywa się beletrystyka i jest dostępny w każdej bibliotece. Za free.
    Takie grube i bez obrazków.
  • off-ice 04.12.10, 19:11
    Gość portalu: mua napisał(a):
    > > Dajcie jakiś namiar na ten towar – bo jest ekstra, widzę po efektac
    > h :)))
    >
    > Nazywa się beletrystyka i jest dostępny w każdej bibliotece. Za free.
    > Takie grube i bez obrazków.

    Jak jest grube, to rozumiem, że przed wciągnięciem mielicie to na proszek, no bo chyba nie łykacie tego w takim dużym formacie :]]]]] .
    No i dobrze że bez obrazków, bo mniej farby i bardziej ekologiczne.
  • Gość: mua IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.10, 15:35
    To że wielu nie zadaje sobie takich pytań , nie oznacza ,że bezrefleksyjni( nie znamy ich) nie wiemy jakie rozterki przeżywają.

    Z tym się zgadzam, niektórzy przecież też nie potrafią wyrażać emocji. 'Czują' ale nie nazwą tego, bo mają akurat taki typ osobowości. zresztą, przyznasz, łatwiej jest żyć z dnia na dzień i NIE MYŚLEĆ. Ja też, na ile mogę uciekam od refleksji.

    Dlatego pisze abyś przyjmowała życie takim
    > jakie jest- będziesz miała mniej frustracji - nie kłóć sie z losem . Naucz sie
    > odczytywaac pragnienia innych a bedzi Ci łatwiej iśc przez życie - życie to szt
    > uka kompromisu.

    To jest bardzo mądre. I z tym muszę powalczyć, bo rzeczywiście bardzo flustruje mnie, że rzeczywistość nie dorasta do moich na nią zapatrywań. Że jak to, to jest np. niesprawiedliwe, a dzieje się trwa i w najlepsze zakotwicza?
    I myślę, że muszę faktycznie patrzeć na ludzi - uwielbiam ich analizować, dociekać, poznawać, ale nie czynię tak z każdym, a przecież każdy ma w sobie coś ciekawego. Dziś ładne zdanie usłyszałam, że ktoś woli trwonić czas na ciekawych ludzi i ciekawe zdarzenia :)
  • Gość: Nic nie zmienaj! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.10, 13:35
    Mua! Jesteś ideałem, moim wyobrażeniem o idealnej kobiecie jak tak piszesz:-)
    Żebyś jeszcze tylko lubiła seks od tak, bez namawiania:P hehehe Ale to już odchodzę od tematu.
    Słyszałaś o czymś takim jak rozkład dzwonowy? Po prostu Ty celujesz wymaganiami w te 10% populacji mężczyzn...A najwięcej jest średniaków. Przerażająca większość...
    Pytanie...Czy Ty oprócz wymagań potrafisz coś dać od siebie takiemu facetowi?(tak szczerze sama sobie odpowiedz) Bo jeśli nie w tym może tkwić problem...
    Pozdrawiam:-)
  • permanentne_7_niebo 10.12.10, 13:44
    Oj, mnie do seksu nie trzeba namawiać, tylko się 'upewnić' muszę co do faceta, a potem mogę 24h na dobę ^^ Książki, kawa, prowadzenie pojazdu i seks to najpiękniejsze zdobycze ludzkości:D
    Ja mojemu facetowi daję dokładnie to, czego sama oczekuję:)
    + niezbędne minimum niezależności dla każdego

    Idąc za radą Pani Ewy - poznałam faceta, wartościowy, ale nie podoba mi się fizycznie (nie wiem, czy da się coś zrobić z tym). On też na razie sprawdza jaka jestem i do niczego nie dąży. Toteż zamiast się spinać, luzuję i spędzam czas w miłym towarzystwie :)
    --
    [*] w pół... 28.02.2008

    Nie odbierajcie ludziom marzeń o pracy w wordzie.
  • permanentne_7_niebo 10.12.10, 13:45
    To ja :)
    --
    [*] w pół... 28.02.2008

    Nie odbierajcie ludziom marzeń o pracy w wordzie.
  • to.niemozliwe 02.12.10, 11:30
    Jeteś kobietą, która stawia wymagania, nawet jeśli przez wrodzoną delikatność ich nie werbalizujesz wprost, ale wiesz, kto ci nie odpowiada.
    - warto się zastanowić, czy brak jasnego przekazu zarówno w sferze własnych oczekiwań, jak i oferty nie jest istotną przeszkodą. Mężczyźni nie mają aż tak rozbudowanych zdolnosci analitycznych, niektóre niuanse sa dla nas trudno uchwytne. Ja to określam czasem w ten sposób, ze istnieje grupa facetó, którzy, jak na randce laska sobie nie napisze na czole "przeleć mnie", nie będą wiedzieli co ona chce (oczywiscie wiadomo, ze nie zawsze tego chce), ale mistrzami odczytywania cudzych mysli, to my nie jestesmy....:)

    Mnóstwo facetów w twoim wieku i nieco starszych, nie chce trwałego związku, szukają łatwej zdobyczy, a u ciebie niczego nie zdobędą łatwo i dobrze!
    - to fakt, że facetwoi w tym wieku trudno jest imponować dziewczynie o dosc krytycznym podejsciu i lekko idealistycznych oczekiwaniach

    Trudno, musiszz poczekac ale się doczekasz, na pewno.
    Kto wie, czy dla ciebie nie byłby najodpowiedniejszy facet starszy o jakieś 10 lat. Taki, który coś sobą reprezentuje, zimponuje ci. Ale reguły żadnej tu nie ma.
    Tak sobie tylko myśle.

    Mozliwe.
    Kluczowe jest przejście od perfekcyjnego idealizmu, jaki ona reprezentuje do akceptacji, którą ona może dawać.
    To jest bariera. Bo co rozróżnia faceta, który "się podoba" od faceta, który "jest mój, a ja jego" ? Odróżnia przekroczenie granicy wszechmocy idealizacji na rzecz praktycznej akceptacji.
    Przy czym akceptację daje "słowem, mową ciałą, czynem, postawą i sosobem reagowania".
    proponuję autorce wątku przemyśleć sobie, czy jej reakcje nieświadome nie bywały czasem odczytywane przez chłopaków z którymi się spotkała na stopie "obiecującej" jako odrzucenie lub niepewność. Plus, proszę szanowną panienkę pamiętac, że im bardziej prawdopodobne spełnienie, tym lęk większy :D.

    --
    Prawda ma wartość tylko dla tych, którzy są w stanie ją pojąć.
  • Gość: 35latek IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 02.12.10, 15:42
    > Trudno, musiszz poczekac ale się doczekasz, na pewno.
    > Kto wie, czy dla ciebie nie byłby najodpowiedniejszy facet starszy o jakieś 10 lat. Taki, który > coś sobą reprezentuje, zimponuje ci. Ale reguły żadnej tu nie ma. Tak sobie tylko myśle.

    34 latek jest: zajęty, lub: po przejsciach, na jeden raz albo z poważnym defektem np. maminsynek. Tacy, którzy sobą coś reprezentują są dawno 'odstrzeleni' przez mądre dziewczyny.
    Autorce, jeśli nie zmieni nastawienia nie wróżę powodzenia. Znam kilka starych panien po 30tce, wykształconych, po 2 fakultetach które szukały wartego ich faceta. I im nie wyszło. Szkoda :(.
  • Gość: mua IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.10, 17:44
    Nadinterpretacja. Nie jestem wykształcona po 2 fakultetach. Mam taki typ osobowości, że lubię analizować, obserwować i wyciągać wnioski, a potem o tym gadać. 4w5.

    zresztą wątek zszedł na to, dlaczego to nie będę mieć faceta, a ja piszę o tym, że mam zbyt wygórowane libido w stosunku do możliwości ;)
  • to.niemozliwe 02.12.10, 21:15
    To dobrze, ze masz wysokie libido, bo inaczej bys sie za facetami nie ogladala; )
    --
    Prawda ma wartoĹ?Ä? tylko dla tych, ktĂłrzy sÄ? w stanie jÄ? pojÄ?Ä?.
  • Gość: mua IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.10, 22:38
    Zgadza się i łatwiej by mi się z tym żyło ;)
    Choć nie powiem, z libido można fajne rzeczy robić.
    No dobra, facet mnie podrywa. Siedzi w branży, która jest moją pasją. Zawsze myślałam o nim, jak o typie imprezowym, bo lubi wypić, lubi zielone, jest straszny jajcarz, raczej też na pierwszy rzut oka mi się nie podoba, ale postanowiłam, że nie będę się zamykać, nawet, jakby nic z tego nie było, to poznam bliżej muzyke Harbiego Hanocka i może do jazzu dojrzeję, choć ciężko przyswajalny jest ;P ale próbować warto! zawsze można coś nowego odkryć:)
  • to.niemozliwe 03.12.10, 09:30
    Coś zaczynasz jarzyć....:)
    Trwałe relacje (a chyba na takiej Ci zależy) sa konsekwencją nastepstwa kolejnosci znajomośc -przyjaźń-miłość. Na każdym etapie weryfikujesz i ćwiczysz siebie w kontakcie z nim. Dlatego warto znać bardzo wielu facetów-znajomych, mieć trochę facetów-przyjaciół i jednego....:).
    Znajomosc się kształtuje w konfliktach, a nie w zgodach! Tzn. sposób rozwiązania konfliktu (różnicy zdań, potrzeb, opini, itd..) świadczy o zdolnosci do wzajemnego współżycia (wybaczania, dbania wzajemnego, starannosci).
    Akceptuj to, ze jak sie zblizasz, to dajesz trochę swojego życia (miejsca w życiu) i wchodzisz trochę w cudze. Jego sprawy stają się trochę Twoimi i vice-versa dajesz swoje (ale nie tylko problemy).
    Uwaga - męzczyzn się uczy relacji, bo nie rodzą się z tym. Rodzą się z popędem i genotypem to przekazania. Relacji muszą się nauczyć od kobiety. I są za to wdzięczni. Ucz, a zawsze będziesz miała problem z nadmiarem ;).
    Pozdrawiam :)

    --
    Prawda ma wartość tylko dla tych, którzy są w stanie ją pojąć.
  • Gość: mua IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.10, 12:35
    Mądre to.
    Wmyślam się :) Przemielić muszę ;)
  • Gość: Gość IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 01.12.10, 15:49
    Prawdopodobieństwo znalezienia rozsądnego faceta przez kobietę w wieku > 25 lat spada praktycznie do zera - widzę to po moich koleżankach.
    Bo faceci albo są zajęci albo wolą młodsze studentki. I zostają tylko hmmm maminsynkowie lub rolnicy. Ce la vie.
  • Gość: ~gonzo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.10, 22:31
    Skoro stwierdzasz, że niejednokrotnie doświadczyłaś szczęścia tuż za rogiem to zapewne i tak będzie i tym razem. Napisz na gg to chwilę pogadamy.

    gg 25641914

    pozdr i 3mam kciuki abyś znalazła bratnią duszę...
  • Gość: mua IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.10, 13:35
    z gg korzystam tylko w pracy, więc go nie podaję ;)
  • novationen 02.12.10, 11:08
    Ej! Co to znaczy, że młody (wiekowo) mężczyzna nie ma nic do zaoferowania? o nie nie nie! i jeszcze raz nie! po prostu nie mogę się z tym zgodzić :)

    Jest wielu facetów, którzy w przedbiegach to zostawili by nie jednego starszego, wydawać by się mogło życiem doświadczonego Pana i wiem co mówię.

    mimo, że mam 23 lata (no już prawie 24 :P) to miałem kiedyś podobnie - czasy LO - strasznie ciężko było mi złapać wspólny kontakt z rówieśniczkami - dziś już wiem z czego to wynikało... po prostu lepiej mi się rozmawia z kobietami starszymi ode mnie i chyba dlatego, że są dojrzalsze, że wiedzą czego w życiu chcą i ok. z mojego punktu widzenia, to ze starszymi Dziewczynami/Paniami/Kobietami łatwiej mi się porozumieć, ale z punktu widzenia kobiety nie powinno byc tak, że jeśli mężczyzna jest młody w ogóle, bądź młodszy to nie ma nic do zaoferowania swoją osobą...

    także proszę mi się tu do młodszych nie zrażać bo może się okazać, że kiedyś ten sympatyczny samiec Alfa okaże się młodszy, a dzięki niemu Twój czas zacznie się cofać :)

    wiesz...rower, kitesurfing, narty, basen - możesz nie zdążyć za jego szybkim życiem :)

    a jest ono tak krótkie, że trzeba spiesznie z niego korzystać bo może zabraknąć czasu na wszystko - teraz jest Twój czas - koszystaj z urków życia, a Alfa znajdzie się sam!
  • Gość: p7 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.10, 11:54
    Ależ ja się zgadzam i nie dyskryminuję młodych chłopaków:) Mam paru znajomych młodszych ode mnie, lub w moim wieku, którzy mi imponują i są cudownym i inspiracją do odkrywania nowych rzeczy, myślenia inaczej o życiu. Byłam z chłopakiem 4 lata młodszym - małą kochaną przylepą, był inteligentny i miał bogate życie wewnętrzne (aczkolwiek umiał manipulować emocjami), ale był też z rodziny patologicznej, takich też miał znajomych, konflikty z prawem, alkohol, bójki, a ja go chciałam na siłę 'zbawiać'. Skończyłam, kiedy zrozumiałam, że życia za niego nie przeżyję. Do tej pory mamy kontakt, ale teraz zbyt mały, żebym mogła przebić się przez tą jego 'dresiarską' skorupkę. Fajny dzieciak był, i moim zdaniem to najlepszy dowód na to, że kwestia środowiska też nie powinna być pretekstem do dyskryminacji.
    Aczkolwiek ostatnio imponowali mi panowie koło 30stki i wyżej :)

    > a jest ono tak krótkie, że trzeba spiesznie z niego korzystać bo może zabraknąć
    > czasu na wszystko - teraz jest Twój czas - koszystaj z urków życia

    Amen:)
  • Gość: mua IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.10, 11:55
    to ja, już mechanicznie wpisałam swój 'prawdziwy' nick :)
  • novationen 02.12.10, 12:35
    własnie "przeleciałem" wzrokiem po nick'ach powyżej i coś mi się nie zgadzało :)

    teraz jest już wszystko jasne :D
  • Gość: saab9600 IP: *.net-serwis.pl 02.12.10, 12:03
    Podpisuję się obiema rękami pod tym co napisałeś. Miałem ten sam problem w LO. Z rówieśniczkami nie było o czym pogadać. Poziom -1. Starsze dziewczyny były ok.
  • to.niemozliwe 02.12.10, 11:43
    Mam córkę, o połowę młodszą niż Ty. Oczywiście za wcześnie na to, by borykała sie z pytaniami, jakie Ty zadajesz, ale przypuszczam, że w jakiś sposób muszę ją przygotować (wychowując ją) do pewnego sposobu myslenia o tych sprawach. W tym sensie Twoje wypowiedzi są dla mnie bardzo interesujące. Raczej nie będzie się mnie pytała o takie sprawy w przyszłości, chyba Ty też się rodzicom w ten sposób nie zwierzasz, co?

    --
    Prawda ma wartość tylko dla tych, którzy są w stanie ją pojąć.
  • Gość: mua IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.10, 14:11
    Niestety, Tata zmarł zanim dojrzałam do tego, żeby z rodzicami gadać. Z Mamą czasem rozmawiam, ale nie tak 'na poważnie', tylko raczej w formie żartu, np. przy oglądaniu serialu typu M jak Miłość "ach ten Tomek - tak to tylko w M jak miłość", w ten sposób sugeruję jakieś swoje lęki, nigdy też nie mówię, jeśli kogoś mam, ale Mama to i tak wyczuwa ;) Raczej nie wyobrażam sobie sytuacji w stylu: 'Mamo, ja wiem, że mam 24lata, powinnam być już ustawiona zawodowo, zarabiać min 2,5tys, że moja praca Ciebie nie satysfakcjonuje, że przydałby się facet, tylko jeszcze nie bardzo wiem, jak to ogarnąć a poza tym chciałabym żyć dla siebie, a nasze wizje na mój temat trochę się różnią" - o, co to to nie:) Mama ma czasem takie napady krytyki, ja wtedy reaguję agresją werbalną, nie radzę sobie z krytyką i z automatu odbieram ją jak atak.
    Natomiast ona mi trochę opowiadała o swoich chłopakach, o Tacie, o poglądach na seks i to z ich relacji wyniosłam przeświadczenie, że facet powinien być partnerem i przyjacielem. Myślę, że to jest metoda, bo raz, że miałam wzorzec, dwa, że potwierdzany werbalnie i to swoje zrobiło;)
  • Gość: mua IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.10, 14:12
    haha, a już na pewno nic w stylu: "wiesz co Mamo, ja to niewyżyta jestem, a faceta nie mam"
    zgrozo!!! hahaha
  • to.niemozliwe 02.12.10, 14:24
    To wszystko to kwestia słownictwa. Znam osoby, które mają z córkami takie relacje, ale same nie stronią od osobistych wyznań wobec dziecka - ale już dorosłego. Do rozmów o seksie też trzeba dorosnąć :).
    --
    Prawda ma wartość tylko dla tych, którzy są w stanie ją pojąć.
  • djcargo 02.12.10, 17:46
    24 lata i wypadasz z obiegu? Coś Ci chyba "życzliwe cioteczki" bzdur naopowiadały :D

    --
    podryw-dziewczyn.blogspot.com
  • lilyrush 03.12.10, 10:24
    Tsak ogólnie podsumowujac wywpody i dyskusje- do autorki- nie schodz ze sowich oczekiwań. Mając tle lat co Ty tez miałam podobne czasem myśli i tez nie mogłam znaleźć faceta. Latka leciały, pracowałam w bardzo specyficznej firmie, jako kobieta bez męża byłam postrzegana jako "jakaś wybrakowana" No wiec jaki sie nawinął taki co mnie chciał to wzięłam. Oczywiście dzisiaj już dawno jestem po rozwodzie. I teraz dopiero w wieku 36 lat z dzieckiem nie mam szans na znalezienie satysfakcjonującego związku. Bo wiem na pewno, ze bycie z kimś , kto moim "wymaganiom" nie odpowiada nie mam sensu- nie wytrzymam długo. Faceci interesujący sa raczej zajęci. Jest jeszcze cała grupa panów po przejściach tak jak ja, ale jakoś okazuje sie, ze niekoniecznie chcą byc z kobieta, która wie czego chce i nie zgadza sie na bylejakość. No i w wieku 40 lat zaczynaj szukać młodszych modeli...
    Wiec spokojni- rozglądaj sie, poznawaj nowych ludzi, ale nic na siłe. A co do libido....zobaczymy co powiesz po 30-stce ;-)
  • Gość: mua IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.10, 11:39
    Właśnie tego chcę uniknąć... naprawdę lepiej jest być samemu, niż z kimś, kto kompletnie nie nadaje na tych samych falach. To jest fajne, ale wówczas, jeśli nie zamierzasz się angażować.
    Ale spokojnie, Mama w wieku 50lat, po śmierci Taty znalazła sobie kogoś i jest szczęśliwa, zamiast siedzieć w domu i płakać. Oczywiście minęło trochę czasu, oczywiście - Tata to nie jest, bo Tata był absolutnie wyjątkowy, ale facet jest też super i Mama się cieszy ;)
    Więc chyba zawsze jest szansa, nie?
  • lilyrush 03.12.10, 11:52
    Tego się trzymaj :-)
    Ja doszłam do etapu w którym mogę mieć fajny związek przyjacielsko-łóżkowy, bo w znalezienie faceta do życia na co dzień w tej chwili nie wierze. Może właśnie za jakieś 10 lat ;-)
  • Gość: mua IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.10, 12:25
    Dasz radę ;) A z 2 strony taki przyjacielsko-łóżkowy układ, to sama śmietanka związku - wypady do kina, kolacje, dobry seks, a odpadają te wszystkie rodzinne obowiązki. Łatwo, miło, przyjemnie. Choć doskonale rozumiem, że to nie do końca to, bo to chodzi o to, żeby nas ktoś kochał.
  • off-ice 03.12.10, 15:09
    bo
    > w znalezienie faceta do życia na co dzień w tej chwili nie wierze. Może właśnie
    > za jakieś 10 lat ;-)

    No jasne, faceta "do życia na co dzień" to najlepiej poszukać sobie na emeryturze, zwłaszcza, jak emerytura niewysoka :)).
  • off-ice 03.12.10, 15:02
    lilyrush napisała:

    Jest jeszcze cała grupa panów po przejściach tak jak ja, ale
    > jakoś okazuje sie, ze niekoniecznie chcą byc z kobieta, która wie czego chce i
    > nie zgadza sie na bylejakość.

    A czy ty sama wiesz, czego chcesz??? Bo jakoś z tekstu to niekoniecznie wynika.... .
  • lilyrush 03.12.10, 16:36
    bo to nie jest anons towarzyski ani profil na portalu.
    Tylko wpis na forum w wątku założonym przez zupełnie kogoś innego
  • ewa.zeromska 03.12.10, 17:11
    No widzicie sami, że gubicie się. Nie wiadomo kto komu i na co odpowiada. Tak jest zawsze, jak drzewko rozrasta się i rozrasta.......
    Zawsze wtedy proponuję założyć nowy wątek. I tym razem też o to proszę.

    Pozdrawiam wszystkich na tym wątku i czekam na nowe wpisy. E.Ż
  • potwor_z_piccadilly 05.12.10, 19:51
    Gość portalu: mua napisał(a):

    > Pozrzędzić tak tylko. 24 lata, ładna, zgrabna i powabna, taka nie piękność, ale
    > ciepła i pełna uroku. Bardzo podobam się facetom i okazują mi to (cóż z tego,
    > jeśli tylko tak, żeby pobajerzyć).

    Może niektórzy nie myślą tylko o bajerzeniu. Może to co ciebie zniesmacza to tylko ich nieporadne tańce godowe. Przypatruj im się poważnie zamiast serwować już w przedbiegach czarną polewkę.

    No ale przebywam w środowisku facetów zajęty
    > ch, to raz,

    Może ewentualnych kandydatów porównujesz do tych "fajnych", choć zajętych kumpli. Jeśli tak jest, to faktycznie masz problem.

    dwa, nie potrafię zejść ze swoich kryteriów typu intelekt i poziom,
    > byleby tylko z kimś być

    Widzę że szukasz gotowego produktu. To trudne bo takich na rynku jest bardzo mało.
    Pomyśl o poszukaniu dla siebie odpowiedniego materiału by po odpowiedniej obróbce i końcowej kontroli jakości mieć to o czym marzysz.
    Taką grę potocznie nazywa się "chodzeniem ze sobą".

    , trzy, jestem dobra na początek związku, ale na długi
    > dystans odpadam w przedbiegach.

    Tu to wypisujesz brewerie. Sądzę że niejednemu młodzianowi na myśl o tobie jęzor wisi do kolan i że kandydat będzie potrafił z powodzeniem zawalczyć o wydłużenie wspomnianego dystansu.

    > bo ja bym chciała, żeby mnie ktoś kochał, szanował etc - st
    > ąd raczej w związku nie będę.

    Wyjdź tej miłości naprzeciw.
  • permanentne_7_niebo 07.12.10, 13:09
    > Może ewentualnych kandydatów porównujesz do tych "fajnych", choć zajętych kumpl
    > i. Jeśli tak jest, to faktycznie masz problem.

    Nie:) Ci kumple to są kumple, podałam ich za przykład, ponieważ lubią poflirtować, ale to jest taka konwencja w naszej branży, ja o nich w ogóle nie myślę w kategoriach 'fajny facet'. Fajny kumpel - owszem.

    > Widzę że szukasz gotowego produktu. To trudne bo takich na rynku jest bardzo ma
    > ło.
    > Pomyśl o poszukaniu dla siebie odpowiedniego materiału by po odpowiedniej obrób
    > ce i końcowej kontroli jakości mieć to o czym marzysz.
    > Taką grę potocznie nazywa się "chodzeniem ze sobą".

    XXI wiek mamy nie?;) Chcę gotowe, tanie w eksploatacji i z możliwością rozłożenia na nieoprocentowane raty ;)
    A tak poważnie, jeśli facet ma potencjał psychiczny, emocjonalny i podoba mi się - ok, to zagra. Wcale nie musi na start znać wszystkich dzieł Norwida, nie będzie ich też w ogóle musiał poznawać, ale jeśli jest inteligentny, to jest szansa na rozmowę na poziomie, nie musi być też przystojny, mi się nieraz obiektywnie nieatrakcyjni panowie podobają, jeśli mi gra skład chemiczny. Gorzej, jak trafię na faceta z super osobowością, który mnie odrzuca fizycznie. Nie wiem, czy to się da przeskoczyć, ja na razie nie umiem i źle mi z tym.

    Myślę, że słusznie prawisz. Tylko teoria teorią.
    --
    [*] w pół... 28.02.2008

    a ja mam takie niepoprawnie romantyczne przekonanie, że mimo wszystko jesteśmy bardziej podobni niż różni. tak samo chcemy być kochani, doceniani, pieprzeni.
  • permanentne_7_niebo 12.12.10, 16:25
    Jakby co, to piszmy w wątku 'wątek mega libido' :)
    --
    [*] w pół... 28.02.2008

    Nie odbierajcie ludziom marzeń o pracy w wordzie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka