Dodaj do ulubionych

spojrzenie kochanki

IP: *.net-serwis.pl 19.12.10, 01:03
Witam wszystkich ,
żeby Was nie zanudzać , postaram sie krótko
miałam romans z żonatym mężczyzną
spotkalismy sie bo oboje szukaliśmy bliskości , czułości, drugiego człowieka ...
i tak od słowa do słowa , od wiadomosci do wiadomosci przenieśliśmy nasze pragnienie w czyn
... od początku niczego nie oczekiwałam , żadnych deklaracji , nie chciałam zeby odchodził od zony , ale mówił ze nie potrafi juz z nią być, ze to co zaszło między nimi jest nie do naprawienia ...niewiele wiem , ale nawet to co wiem pozwala mi myśleć ze mieli za sobą bardzo trudne chwile ... no i wyprowadził sie od niej , na pare miesięcy ( to ważne ona była w ciąży )
... w międzyczasie przekonywał mnie że mnie kocha , ze chce byc ze mną, chce ze mna zamieszkać, spróbować cos zbudować itd itp :|
to było głupie , wiem ale w końcu poddałam sie temu ślepo i bezgranicznie, potrzebowałam kogoś , potrzebowałam jego nawet za taka cenę, uwierzyłam we wszystko co mi mówił, uwierzyłam ze mozemy być razem , że mozemy być szczęśliwi , poszłabym za nim do piekła :/...
a potem stopniowo , stopniowo nasz kontakt się zmniejszał , odzywał sie coraz rzadziej ,nie wspominal o spotkaniu , kiedy pytałam co sie dzieje , cośtam odpowiadał, kiedy pytałam co postanowili co bedzie jak urodzi sie dziecko?czy nie chce wrócić do niej, spróbować dla niego ? jeszcze niedawno otzrymałam odpowiedź :NIE !
potem coraz trudniej i trudniej , pisał ze potrzebuje czasu by pozałatwiać swoje sprawy by potem na spokojnie zająć sie nami (oj sie zajął )
Proponował tydzień spokoju , potem nast i nast , ja sie zgodziłam , chociaż czułam ze sie coś dzieje , pytałam co z nami odp ze chce i bedzie chciał

aż po tym nast tyg ni z gruchy ni z pietruchy otzymałam uwaga SMS :/ ze nie powinniśmy już nic do siebie pisac bo postanowił ze chce być z nią dla dobra dziecka( urodzi sie niedługo ) kropka przepraszam
...tyle wyjaśnień z jego strony ...
kto dotrwał do tego momentu moze pomoże mi zrozumieć jak mógł mnie tak okłamywać i PO CO ? byłam przetrzymywana na wszelki wypadek ? nie umiał ze mna skończyć ? czy wahał sie do ostatniego momentu ?
taki sms ! po kocham cię usłyszanym od niego jeszcze niedawno to jak brudna szmata w twarz ... słowa nic nie warte : (...

ja wiem ze to było złe , romans jest zły , mam na co zasłuzyłam :/
ale ja nie chce o tym ...
to co mnie boli najbardziej to to ze chciałam kochać faceta który w ten sposób mnie potraktował , jakbym nic dla niego nie znaczyła
bo ja nie mam pretensji że wrócił do żony i dziecka , dobrze sie stało
mam żal ze do końca przekonywał mnie ze chce być ze mną itd ble ble , jak to załuje ożenku, ze sie pospieszył itd a zapewne od dawna już myślał całkiem inaczej

pytanie "po co ?" tak okrutnie mną zagrał męczy mnie do dziś :/

jeszcze nie umiem spojrzeć na to wsz z dystansem , nie umiem spojrzeć chłodno , z boku ...
tak trudno przyjąć do wiadomosci ze nie znaczyłam nic, ze to wszystko było płytkie i puste :( bo czy nie to mi chciał pokazać żegnajac sie ze mną w ten sposób ? :/

teraz wiem ze dobrze ze to już koniec
tylko tak ciężko mi poskładać moje nędzne serce :/
Edytor zaawansowany
  • Gość: partnerka.frajerka IP: *.wroclaw.mm.pl 19.12.10, 01:18
    Nie masz nedznego serca.
    Nie pisz tak.
    Siegnelas po zakazany owoc, a to zawsze jest ryzyko przy takiej zabawie.
    Wspolczuje bo beznadziejna sytuacja i beznadziejnie sie czujesz.
    Mysle ze facet dlatego tak postapil bo... BO MOGL. Bo zalozyl ze zona moze sprzedac mu kopa w zad za to jak sie zachowal, wiec nie chcac byc sam ( tchorz i slabeusz) zabezpieczal sobie tyly.
    Mysle ze najbolesniejsze dla Ciebie w tym wszystkim jest to, ze on nie byl wart tej pieriestrojki ktora Ty dla niego odprawilas, bo nie oszukujmy sie przeciez tez bilas sie z myslami czy warto pakowac sie w relacje z zonatym kolesiem. Wyrazy wspolczucia dla malzonki, taki facet to straszny klops. Ty wbrew pozorom jestes w lepszej sytuacji, duzo lepszej, bo nie masz juz do czynienia z takim gnojkiem. Kare masz okropna, bo wyobrazam sobie jakiego musisz miec kaca i zal. Ale nie glow sie nad wydumanymi przyczynami jego postepowania wzgledem Ciebie. On po prostu skorzystal z tego z czego mogl skorzystac. I to cala smetna filozofia.
    Wspolczuje Ci. Trzymaj sie i nie laduj wiecej w takie syfilisy.
  • Gość: kola IP: *.net-serwis.pl 19.12.10, 11:10
    Fakt beznadziejna sytuacja.
    kac tak , ale tylko przez nią i dziecko , a może dziecko bardziej :(
    żal tak ale głównie do samej siebie :/

    To był mój pierwszy raz w trójkącie i mam nadzieję ze nauczka na całe życie :/
    nie licze na współczucie , wiem ze ona jest w gorzej sytuacji ze względu chociażby na dziecko i na to co już z nim przeżyła ... że mogła czuć i moze czuje sie dużo gorzej :(
    W zasadzie znałam tylko wersję jednej strony , jak to tam z nimi jest .
    Napisze szczerze - ona szybko się dowiedziała ze kogoś ma , domyślała sie najgorszego, zaczeły sie telefony do mnie , smsy z prośbami , groźbami ale my uparcie twierdziliśmy ze jesteśmy tylko znajomymi i tyle ,ja potem wszystkie jej wiadomosci ignorowałam . Moze to bez sensu ale nie chciałam jej ranic jeszcze bardziej , chciałam zeby to on zadecydował co jej powie, zeby to była tylko ich decyzja co dalej z tym małżeństwem .Mimo ze byłam między nimi , chciałam zeby mnie tam jakby nie było .
    Nie otrzeźwiły mnie jej nawoływania , byłam już w tym po uszy , nie umiałam, nie chciałam tego zakończyć :( pożegnałam się , ale za pare dni znowu to samo :/

    wiem ze to błąd ze próbuje go zrozumieć , bo patrzę jeszcze tr tymi zakochanymi naiwnymi oczami ...
    czyli co ? nigdy nie chciał odejść tak naprawde ? to po co mi mówił kiedy jeszcze byliśmy na stopie można powiedzieć kumpelskiej że nie daje rady , ze musi znikać stąd ?
    pożałował po wyprowadzce ? zastanowił się ze ma z nią dom , jakąś stabilność , dziecko ...
    jeszcze tak niedawno jak pisał , mówił o niej to to było przesiąknięte złością wręcz , aż takie mi kity wciskał ?
    pozatym gdyby nie chciał nie wyprowadziłby się , ona by go zapewne nie wywaliła , przynajmniej nie na tyle czasu ( ale moze sie myle ), obwiniała o wszystko mnie , pisała mi żebym sie odczepiła , dała spokój itd ... widać było że ona moze nie chcieć rozstania , że walczy ... udawałam ze mnie tam już nie ma :( ale ona wiedziała , chyba on sie jakos słabo z tym krył albo nie umiał ukryć romansu :/ on biedny zagubiony a ja mąciłam mu w głowie , taaaa :///
    jak sie wyprowadził wszystko ucichło ... my jak teraz na to patrze powoli powoli też... dzieliło nas od siebie jeszcze więcej km niż na początku

    no coż dostałam jedynie dwa zdania sms :/// no tak wiem to było dla niego badzo wygodne , on mnie troche znał , wiedział że nie zadzwonie z wyrzutami , ze go nie bede szukała
    ... co za gość ... nawet nie miał odwagi mi powiedzieć w twarz , a moze po prostu mu sie nie chciało przyjechać do mnie :/
    uwierzyłam w jego samotność , w jego ból , w jego zagubienie , w jego potrzebę miłości :///
    o rany :///

    żal mi siebie , bo teraz mam wrażenie że większej idiotki niż ja to nie spotkałam :/
  • zakletawmarmur 13.01.11, 00:06
    Ja obstawiam, że facet poczuł się osaczony. Stały związek, ciąża, lęk, że pojawi się dziecko i nie będzie mógł tak po prostu spakować walizek, być wolnym człowiekiem. No i trafiłaś się Ty, nie przeszkadzało Ci, że pan zostanie ojcem, byłaś całkiem do rzeczy... Było do kogo uciekać... W dodatku pomogłaś mu zdjąć z jego barków ciężar podejmowania tej trudnej decyzji. Jednak czas mijał, pan zyskał świadomość, że związek z tamtą nie jest przymusem, że w każdej chwili, pomimo dziecka, będzie mógł odejść. Z drugiej strony związek z Tobą poważniał, za niedługo miałby więc te same dylematy. No i przestał się bać (albo zaczął bać tego samego z Tobą). Po co miał dalej uciekać? Z tamtą kobietą też na pewno łączyło go uczucie, z byle kim się nie żeni i dziecka też się byle komu nie robi... Tylko czasami lęk jest tak duży, że przysłania miłość. Pan potrzebował po prostu takiego ostatniego szaleństwa, żeby uświadomić sobie, że jeszcze może szaleć, być wolny a związek jest tylko kwestią jego wyboru...

    Nie oznacza to, że Cię oszukiwał. Pewnie faktycznie czuł te wszystkie uczucia. Jednak próby czasu nie przetrwały...

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • Gość: echhhh IP: localhost 19.12.10, 04:52
    Kolejna naiwna która myślała że żonaty facet zostawi żonę dla kochanki...
  • Gość: ggf IP: 178.217.140.* 19.12.10, 14:46
    ya mało to facetów zastawia zony dla kochanek że to niby takie nierealne ? To cię oświecę
    zostawiają a skoro zostawiają to oczekiwanie tego nie jest znowu aż tak naiwnym.
  • ewa.zeromska 19.12.10, 10:26
    Witam cię,
    Wiesz, ja nie sądzę, że on cię świadomie, perfidnie oszukiwał. Wtedy, kiedy był tobą zajęty, prawdopodobnie mówił co czuł. Sam się miotał między rajcującą znajomością, a obowiązkiem wobec rodziny.
    Oczywiście, że postąpił haniebnie odchodząc od żony w ciąży. Nic go nie tłumaczy, to świństwo, bez dwóch zdań.
    Ty dałaś się w to wkręcić i to był twój błąd, za który teraz płacisz.
    Już nie mówię nawet o tym, że nie powinno się ufać facetowi, który zdradza żonę w ciąży, bo to świadczy o nim jak najgorzej, o jego solidności, odpowiedzialności itd....
    Ale ty to wszystko wiesz.
    Boli cię, że tak dałaś się wmanewrować, że uwierzyłaś.
    Pytasz, po co mu to było, dlaczego skrzywdził dwie kobiety?
    Bo jest egoistycznym głupkiem, niedojrzałym i bezmyślnym.
    Ożenił się, nie wiadomo po co. Spłodził dziecko, nie wiadomo po co. Romansował z tobą, też nie wiadomo, po co.
    Gdyby go zapytać, to pewnie tłumaczyłby się - że on nie wie, dlaczego tak się porobiło, on nie chciał nikogo skrzywdzić, samo jakoś wyszło itd.........ble, ble, ble.....

    Uznaj, że to było przykre doświadczenie, pomyłka, porażka i wyciągnij wnioski. Nigdy więcej romansu z żonatym!
    A jeśli znowu ci się przytrafi ulokować uczucia w zajętym facecie, to zdobądź się na żądanie - najpierw zakończ swoje sprawy rodzinne, a potem do mnie zadzwoń.

    Jeśli twój niedawny amant znowu odezwie się do ciebie za jakiś czas, kiedy znudzi mu się odgrywanie roli tatusia, to poślij go do diabła. Szanuj siebie. Raz rozminęłaś się z przyzwoitością i wystarczy.
    Pozdrawiam
  • Gość: kola IP: *.net-serwis.pl 19.12.10, 11:36
    Dziękuję Pani Ewo
    ja już tak analizuję to wszystko i miele i chciałabym już dac temu spokój ale jeszcze nie umiem ...
    ożenił sie jak mówił bo " zaćmnienie jak ja pie... " , mówił ze kiedyś bardzo ją kochał ...hmmm szybko mu przeszło :/
    spłodził dziecko ... pytałam ... odp : no wł nie wiadomo , myśleli ze to coś zmieni , ale nie zmieniło ... stratę ich pierwszego dziecka bardzo mocno przeżyli :( to ich oddaliło jeszcze bardziej , a moze wł tu wszystko sie zaczyna ...
    romansował bo szukał ukojenia ? chciał sie wyrwać ?
    on zdaje sobie sprawę od dawna ze decyzja o małżeńswtie była zbyt pochopna ,mówił o tym ale jak widac na szczęście w końcu sie zreflektował i wrócił do rodziny ...

    razem zrobiliśmy świństwo
    wiem ze nie powinnam była na to wszystko pozwolić , nie powinnam była zaczynać tej znajomosci , ale stało sie
    i teraz wszyscy troje musimy jakoś z tym żyć
    pozdrawiam
  • ewa.zeromska 19.12.10, 12:29
    Wiesz, co?
    Jeszcze nie widziałam faceta, który kochance powiedziałby - moja żona jest cudowna, kocham ją, mamy rewelacyjny seks, ale trochę się nudzę, więc poprzychodzę sobie do ciebie, tak tylko, dla zabawy -.
    Znasz taki przypadek? Kochanka zawsze usłyszy, że małżeństwo jest pomyłką, że oni w ogóle ze sobą nie śpią, że nie mają porozumienia, że on w domu jest jak lokator ble,ble,ble............
    Dlaczego dziewczyny to kupują.?
    Bo czują się samotne,bo pragną miłości, bo imponuje im, że są lepsze, bo wydaje im się, że mają władzę nad facetem, a o żonie albo w ogóle nie myślą, albo myślą źle.
    Klasyka!
    Przerobiłaś tę lekcję. To boli, nie może nie boleć.
    Ale to już koniec, teraz czeka cię rekonwalescencja i to trochę potrwa.
    Ale, proszę, nie daj się zbajerować ponownie.
    Świat jest pełen nieżonatych facetów.
    Pozdrawiam serdecznie, zdrowiej!!

  • Gość: kola IP: *.net-serwis.pl 19.12.10, 17:38
    domyslam sie ze tak nie mówią :]
    hmmm
    ale zawsze jest jakis powód że romansu szukają ,prawda ? czasem nie szukają a on znajduje ich sam ? przecież takie historie chyba nie są wygodne dla nikogo , taka sytuacja jest strasznie męcząca , przynajmniej ja tak uważam ...
    pewnie ile par tyle historii , choć wiele zapewne podobnych i mozna układac jakieś schematy
    wiem ze gdyby było tak źle jak mówił to by to zakończyli ...no i niby zakończyli ...
    a jednak postanowili spróbować jeszcze raz , dać sobie szanse
    no i tak to już trzeba zostawić w spokoju , niech sobie radzą ...

    wiem ze kupowałam :/
    ze byłam naiwna i desperacka potrzeba uczucia mnie tutaj zgubiła
    to prawda ze czułam sie lepsza od niej w takim sensie że wierzyłam ze mna moze być szczęśliwy a z nią już nie
    chciałam o niej nie myśleć ale to było niemożliwe chociażby dlatego ze maja dziecko ...

    myśli Pani ze miałby jeszcze tupet żeby za jakis czas sie do mnie odezwać ?
    gdyby to zrobił to chyba rzeczywiscie nie znałam go wcale :/

    teraz już wiem ze nie warto ...
    oj mam nadzieje ze tę lekcję zapamiętam na długo , na zawsze ...
  • Gość: kochanka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.10, 19:27
    ewa.zeromska napisała:

    > Wiesz, co?
    > Jeszcze nie widziałam faceta, który kochance powiedziałby - moja żona jest cudo
    > wna, kocham ją, mamy rewelacyjny seks, ale trochę się nudzę, więc poprzychodzę
    > sobie do ciebie, tak tylko, dla zabawy -.


    Pani Ewo,
    są trzy bramki:
    1) miała Pani do czynienia z samymi hipokrytami
    2) po prostu nie słucha Pani ludzi
    3) Pani spojrzenie na sprawę i wynikające z tego rady polegają na poklepaniu po pleckach, a jest to w wykonaniu profesjonalisty cokolwiek żenujące

    Pozdrawiam


  • bmwracer 11.01.11, 23:26
    ten komentarz w zasadzie potwierdza poglady experta
  • Gość: taka_jedna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.11, 08:45
    P.Ewo,ja znam takiego faceta,ktory mowi,ze w domu mu sie uklada,ze zona jest fajna itd.To facet,z ktorym jestem.Zadalam mu wiec pytanie : to co tu ( u mnie) robisz? Powiedzial,ze jestem swiezynka w jego zwiazku.No i jestem jego mlodziencza miloscia.Kiedys ,jako nastolatkowie bylismy para,nigdy ze soba wtedy nie spalismy. Jak mi sie zaczelo rozpadac malzenstwo,to zblizylismy sie.Teraz ja po rozwodzie,on w nieformalnym zwiazku.
    Wydaje mi sie,ze facet ma na tyle klasy,ze nie mowi,co jest nie tak w jego zwiazku.Gdyby bylo dobrze,nie byloby nas.
    To tak z wlasnego doswiadczenia.
  • amikeo 11.02.11, 14:49
    "Gdyby było dobrze, nie było nas". I to by wystarczyło za cały komentarz.
  • olowas1 20.01.11, 23:56
    Wiesz, co?
    Jeszcze nie widziałam faceta, który kochance powiedziałby - moja żona jest cudowna, kocham ją, mamy rewelacyjny seks, ale trochę się nudzę, więc poprzychodzę sobie do ciebie, tak tylko, dla zabawy -.
    Znasz taki przypadek? Kochanka zawsze usłyszy, że małżeństwo jest pomyłką, że oni w ogóle ze sobą nie śpią, że nie mają porozumienia, że on w domu jest jak lokator ble,ble,ble............
    Dlaczego dziewczyny to kupują.?
    Bo czują się samotne,bo pragną miłości, bo imponuje im, że są lepsze, bo wydaje im się, że mają władzę nad facetem, a o żonie albo w ogóle nie myślą, albo myślą źle.
    Klasyka!

    Pani Ewo,
    Już wcześniej ktoś zasugerował, że te porady żenujące. Z przykrością muszę się zgodzić.

    Do rzeczy. Nie było tu męskiego punktu widzenia.
    Muszę się trochę cofnąć w czasie. Byłem kiedyś dupkiem.
    Zdradzałem żonę. Nie szukam usprawiedliwień ani zrozumienia. Nie zamierzałem od niej odchodzić, głównie ze względu na dziecko. Wydawało mi się, że ją kocham, jestem tylko mocno znudzony rutyną. Wiązałem się z samymi wolnymi niezależnymi kobietami. Doskonale znały moją sytuację, działo się to wszystko daleko od domu, bez ryzyka nakrycia - właściwie żyłem na 2 domy. Jeden był blisko pracy, a drugi weekendowy, z rodziną. Mówiłem kochankom na początku niemal dokładnie to, czego rzekomo się nie mówi (cytat powyżej).
    Żadna pani nie była okłamywana (poza żoną, rzecz jasna). Rozstawaliśmy się w przyjaźni po kilku miesiącach, zwykle jak sobie kogoś stałego znajdywały.
    Oczywiście kto mieczem wojuje, od miecza ginie. Z jedną z kobiet zaczęło się coś poważniejszego. Z mojej strony, bo jej żonaty facet jako partner nie interesował - uległa, bo byłem w tym naprawdę niezły. Ale kontynuować nie chciała. Uszanowałem to. Ale tęskniłem, właściwie nic nie było takie samo jak przedtem.
    Coraz bardziej dokuczały mi wyrzuty sumienia wobec żony. Podjąłem więc walkę. Wróciłem na łono rodziny, oddałem się z zapałem odbudowywaniu tego, co zostało zniszczone. W sferze materialnej i seksualnej było dobrze, ale nuda istnienia dobijała. Mamy syna, który osiągnął wtedy wiek 6 lat. Stałem się wzorowym ojcem. Jednak przez każdy dzień tamtego roku coraz mniej czułem się związany z Jego matką. Postanowiłem odejść, bo trwanie w tym nieszczęściu też krzywdziłoby wszystkich. I obiecałem sobie, że nie skłamię już nigdy więcej. Poinformowałem żonę o poprzednich zdradach, o tym, że w gruncie rzeczy kocham inną kobietę (nie widziałem jej od roku, ale to nie miało znaczenia). Bardzo cierpiała, było to dla niej jak grom z jasnego nieba. A dla mnie raczej argumentem potwierdzającym, jak słabo mnie znała i jak bardzo jej to wszystko było obojętne. Ustaliłem z nią sprawy dotyczące dziecka (opłat, kontaktów), próbowałem też podzielić majątek. Nie wszystko się udało, wtrącili się w to adwokaci i grając na jej emocjach próbowali ugrać swoje. To tylko podsycało jej cierpienie i spowodowało, że długo nie wyszła z traumy. Starałem się ugodowo wszystko załatwiać, wziąłem dobrowolnie winę na siebie. Żona po mojej wyprowadzce w oczekiwaniu na rozwód próbowała zdobywać dowody moich zdrad (to też była żenada, gdy kilka miesięcy potem spotykam sie z kobietą, z którą sie związałem - po wyprowadzce 300 km od dawnego domu, a tu zza węgła żona z kamerą). I po co, skoro do wszystkiego się przyznałem? wiadomo po co - alimenty na siebie. Ale OK, biorę odpowiedzialność za moją poprzednią nieuczciwość.
    Jedynie spraw dziecka i kontaktu z Nim nie odpuszczam, ale to nie temat na ten wątek.

    Podsumowując - nie ma prostych spraw. Do zdrady trzeba dwojga. Ludzie to egoiści, nie tylko mężczyźni nimi są. Kobiety szukają miłości, czułości, magii - mężczyźni też.
    Analizując swoje powody zdrady, doszedłem do wniosku, że byłem niedojrzały, potrzebowałem dowartościować się potwierdzając atrakcyjność (m.in. seksualną, choć pewnie ważniejszy był flirt i atmosfera romansu). Zdrada nie jest tylko krzywdą dla zdradzanej osoby, krzywdzi również zdradzających. To mnie przeszkadzała moja własna nieuczciwość.
    Zdrada jest również symptomem tego, że w związku jest źle. Gdyby było dobrze, do zdrady by nie doszło.
    W obecnym związku jestem ponad 5 lat i mimo miliona okazji nie czuję żadnej pokusy. Bo kocham z wzajemnością moją partnerkę. Bo każdego dnia chcę jej tę miłość udowadniać. Bo nie chcę żadnej innej kobiety, nawet (a może zwłaszcza) do flirtu.
    Kluczem do ludzkiego szczęścia jest poczucie własnej wartości. Widać było z tym u mnie na bakier, skoro tak się miotałem. Dlatego dbajmy o nasze dzieci i pokazujmy im, że je bezwarunkowo kochamy. Tylko wtedy wyrosną na wartościowych i szczęśliwych ludzi. Może się to zdarzać w każdych konfiguracjach rodzinnych, rodzice nie muszą być małżeństwem.
    Petitem na marginesie - chyba trochę nadmiernie eksponowany jest seksualny, cielesny wymiar zdrady. Najważniejsze sprawy dzieją się w głowach.
    Dobranoc.


    --
    być ojcem mimo wszystko
    nocotytato.org.pl
  • amikeo 10.02.11, 21:28
    Dawno nie przeczytałam takiego mądrego maila i to takiego napisane z perspektywy faceta. Dzięki:)
  • zuzi.1 30.07.11, 22:22
    Mi się ten komentarz olowasa też b. podoba, bardzo szczery i przemyślany...
  • Gość: ja IP: *.internetia.net.pl 30.07.11, 20:46
    jeszcze istnieją tacy męzczyżni mądre to wszystko co napisałeś a przedewszystkim życiowe i szczere powodzenia
  • potwor_z_piccadilly 19.12.10, 12:45
    ewa.zeromska napisała:

    > A jeśli znowu ci się przytrafi ulokować uczucia w zajętym facecie, to zdobądź s
    > ię na żądanie - najpierw zakończ swoje sprawy rodzinne, a potem do mnie zadzwoń

    Niewykonalne, bo fagas nie zakończy związku. Będzie się bał że zostanie na lodzie w przypadku gdyby kochance się odmieniło "na złodzieju czapka gore".
    Ponadto zdecydowana większość zdradzających żony to golasy maskujące swoje jełopstwo szpanem i bajerem.


  • Gość: saab9600 IP: *.net-serwis.pl 19.12.10, 12:00
    Standard. Niestety tylko czas może tu pomóc. Na następny raz nie rusza zajętych facetów.

    No ale do kogo ta mowa.
  • Gość: Banitka77 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.10, 16:43
    Historia jakich wiele, typowa bardzo :).
    Nie wiem na co liczyłaś...
    Z ciekawości, ile Ty masz lat kobieto?
  • Gość: kola IP: *.net-serwis.pl 19.12.10, 17:23
    Standard...Na następny raz nie rusza zajętych facetów.

    No ale do kogo ta mowa.


    oj saab jeszcze rok temu gdyby ktos poprosił o wypowiedź to pisałabym tak samo , no ale wtedy temat mnie kompletnie nie interesował , zawsze uwazałam ze to jest ZŁE i nigdy mnie nie będzie dotyczyło, że ja tak nie zrobię ...
    los bywa baaardzo przewrotny ... pewne sytuacje w teorii nijak sie mają do rzeczywistości
    wiesz co będzie za rok ? co się wydarzy ?
    a moze to ja jestem jakaś inna , nie wiem :)

    pewnych sytuacji nie jesteśmy w stanie zrozumieć dopóki sami tego nie doświadczymy


    tak Banitka
    typowa bardzo , najpierw nie liczyłam na nic bo się bałam , nawet samej siebie ...
    a potem nie wiem nawet kiedy popłynełam i juz nie było dla mnie ratunku :/
    ile mam lat to chyba nie jest aż tak istotne , cała trójka jest w podobnym wieku , mozna powiedziec praktycznie jesteśmy rówieśnikami , przed 30 ...
  • Gość: Banitka77 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.10, 17:34
    Gość portalu: kola napisał(a):

    > wiesz co będzie za rok ? co się wydarzy ?
    > a moze to ja jestem jakaś inna , nie wiem :)
    >
    > pewnych sytuacji nie jesteśmy w stanie zrozumieć dopóki sami tego nie doświadcz
    > ymy


    Piękne wytłumaczenie, jesteś inna... :).

    Mam męża, jestem bardzo atrakcyjną kobietą po 30tce, wielokrotnie wystawiana byłam na próbę, spokojnie mogłam nawiązać płomienny romans, ale... nie skorzystałam, nigdy. Stawiałam na szali to co mogę zyskać i to co mogę stracić, zastanawiałam się jak czułabym się na miejscu żony kochasia, patrzyłam na mojego męża i czułąm miłość jak nigdy dotąd...

    Powiem Ci jedno, albo się ma kręgosłup moralny, albo go nie ma.
  • Gość: kola IP: *.net-serwis.pl 19.12.10, 17:46
    piękne to co piszesz :)
    właśnie dzieki takim ludziom jak Ty ten świat sie jeszcze nie zawalił i nie pławi w swej sodomie i zbrodni ...

    wiem ze sami pracujemy na to co mamy
    no i super że w Twoim małżeństwie jest miłość
    no bo zawsze tak naprawde tylko o nią chodzi , jest albo jej nie ma
    ... do tanga trzeba dwojga ...
    pozdr
  • Gość: Banitka77 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.10, 18:17
    Gość portalu: kola napisał(a):

    > wiem ze sami pracujemy na to co mamy
    > no i super że w Twoim małżeństwie jest miłość
    > no bo zawsze tak naprawde tylko o nią chodzi , jest albo jej nie ma
    > ... do tanga trzeba dwojga ...


    Wiesz, czasami miłość po prostu przygasa, bo dzieci, codzienność, problemy finansowe... I wtedy zdarza się to co przytrafiło się twojemu kochankowi i jego żonie. Oddalili się od siebie, a przypadkiem pojawiłaś się ty - odskocznia. Nie wiem, łudziłaś się, że z żoną to koniec...? Czasami wystarczy iskra by namiętność wróciła, by kryzys zażegnać. Łączy go z nią więcej niż z tobą (nie tylko dzieci!), od początku byłaś na przegranej pozycji. Dziwi mnie naiwność kochanek...
  • Gość: aleluja IP: 178.217.140.* 19.12.10, 18:32

    ta bo faceci nigdy nie zostawiają zon..po co uogólniasz, jeden zostawi bo nic go z nią już nie łączy i czekał na okazję, drugi nie zostawi bo woli się bawić na boku i mieć ciepłą zupę na stole, trzeci stchórzy i wróci, czwarty przestraszy się tego co może stracić. Ile ludzi tyle przypadków.

    a miłość jest ślepa i nie jedna panienka wpadnie choć wcześniej się zarzekała ze nigdy. Kim my jestesmy zeby oceniac jej kregosłup moralny? tym bardzie ze sami nie jestesmy na jej miejscu i w zwiazku z czym mozemy tylko gdybac co byśmy zrobili.
  • Gość: Banitka77 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.10, 18:44
    Gość portalu: aleluja napisał(a):

    >
    > ta bo faceci nigdy nie zostawiają zon..po co uogólniasz, jeden zostawi bo nic g
    > o z nią już nie łączy i czekał na okazję, drugi nie zostawi bo woli się bawić n
    > a boku i mieć ciepłą zupę na stole, trzeci stchórzy i wróci, czwarty przestrasz
    > y się tego co może stracić. Ile ludzi tyle przypadków.

    Zaryzykuję stwierdzenie, że więcej jest mimo wszystko przypadków gdy małżeństwa wychodzą obronną ręką z takich prób i to właśnie kochanka lub kochanek na lodzie zostaje.

    >
    > a miłość jest ślepa i nie jedna panienka wpadnie choć wcześniej się zarzekała z
    > e nigdy. Kim my jestesmy zeby oceniac jej kregosłup moralny? tym bardzie ze sam
    > i nie jestesmy na jej miejscu i w zwiazku z czym mozemy tylko gdybac co byśmy z
    > robili.

    No właśnie pisałam wyżej, że byłam na jej miejscu, stałam przed takim wyborem, dokonałam go.
  • Gość: alleluja IP: 178.217.140.* 20.12.10, 14:57
    a ja poproszę o jakieś źródło to raz.
    Dwa twierdzisz, że więcej małżeństw wychodzi obronną ręką ale czy aby na pewno te wszystkie małżeństwa wyszły na prostą? Czy nie zdążają się sytuację, że małżeństwo trwa dla świętego spokoju, bo ma się za dużo do stracenia materialnie, bo dzieci itd a małżonków nic nie łączy uczuciowo..i tak wegetują marząc o uczuciu, korzystając z okazji na boku czy to ma być ta obronna ręka?

    "No właśnie pisałam wyżej, że byłam na jej miejscu, stałam przed takim wyborem,
    > dokonałam go."

    Nie, nie byłaś na jej miejscy każda sytuacja jest inna a jak dla mnie twoja i jej diametralnie się różnią.
  • Gość: kola IP: *.net-serwis.pl 19.12.10, 19:02
    oj Banitka :)
    oczywiście ze sie łudziłam bo wszystko na to wskazywało
    ale zawsze brałam pod uwagę to ze moze chcieć do niej wrócić , dlatego pytałam czy nie chce
    mówił NIE , ale pytałam raczej z myślą o dziecku , nie o niej ...
    oczywiście że ich łaczy dużo więcej , niż mnie łączyło z nim ...
    gdyby mi to na spokojnie wytłumaczył a nie zrobił tak jak zrobił toby mnie tu nie było ...

    wiesz zazdroszcze Ci tej pewności że Ciebie to nigdy nie będzie dotyczyło ...
    a zjadliwie dodam ze skoro miałaś okazję romansować , zastanawiałaś się i robiłaś bilanse to po prostu kwestia tego że nie spotkałaś tak naprawde kogoś z kim taki romans byś chciała i mogła mieć ...
    może nie spotkasz , na swoje i innych szczęście
    poza tym Ty nie potrzebujesz przecież romansu :)

    jak kiedys go zapytałam czy miał już wcześniej romans , znowu naiwność wiem , powiedział że nie , ze było blisko ale w końcu stwierdził ze nie była tego warta ...widzisz też robił bilanse ...nie o to chodzi ze ja byłam warta czy nie byłam ... zapewne trafiłam na inny moment ich kryzysu to wszystko :/

    romanse naprawde są złe , wyniszczające
    ale były są i będą i tego nie zmienimy
  • Gość: Banitka77 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.10, 19:53
    Gość portalu: kola napisał(a):

    > wiesz zazdroszcze Ci tej pewności że Ciebie to nigdy nie będzie dotyczyło ...
    > a zjadliwie dodam ze skoro miałaś okazję romansować , zastanawiałaś się i robił
    > aś bilanse [...]

    Nie wiem jak Ty, ale ja bezrefleksyjnie dezycji nie podejmuję.
    Wiesz, życie to sztuka wyborów, a każdy wybór poprzedzone jest (a przynajmniej powinien być) analizą za i przeciw . Nie jestem maszynką by bez namysłu cokolwiek robić.
  • Gość: kola IP: *.net-serwis.pl 19.12.10, 21:35
    swoją drogą Banitka jak na kogoś kto romansom mówi stanowcze "nie" jesteś widze bardzo zainteresowana tematem
    i chyba sprawia Ci przyjemność myślenie ze jesteś lepsza od takich kobiet jak ja co ?
    bo wydaje mi się ze właśnie po to tu zostawiasz takie komentarze ...
    no cóż...

    ja też kiedyś myślałam jak tak można , tak nie można
    tak sie nie robi

    a można
    tylko że zwykle więcej się traci niż zyskuje
    to jest niszcząca siła
    zostaje ból żal i łzy
    zawsze ktoś cierpi w takim układzie , nieważne jak on się zaczyna i kończy
    i to jest całe podsumowanie
    i przestroga dla tych bardzo i mniej atrakcyjnych co sie zastanawiają , są wystawiani na próby lub mają okazję itd
    OBY sie NIE decydowali !

    pisze otwarcie , gryzłam sie ze swoim sumieniem i myślami ale ostatecznie zrobiłam co zrobiłam
    zaryzykowałam
    szkoda ze uczuć i emocji nie mozna czasem zracjonalizować, zmierzyć , zważyć i przeliczyć co się bardziej opłaca ...
    wszystko byłoby wiele prostsze

    ale po co ja to pisze ....
  • Gość: Banitka77 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.10, 21:46
    Gość portalu: kola napisał(a):

    > swoją drogą Banitka jak na kogoś kto romansom mówi stanowcze "nie" jesteś widze
    > bardzo zainteresowana tematem

    Forum czytam od czasu do czasu, a ten właśnie wątek zainteresował mnie z przyczyn osobistych. Tydzień temu moja siostra została sama z rocznym synkiem. Bo jej mąż się zakochał :/.


    > i chyba sprawia Ci przyjemność myślenie ze jesteś lepsza od takich kobiet jak

    No, nie da się ukryć, że akurat na tej płaszczyźnie mogę czuć się lepsza, nie sądzisz? A czy mi to przyjemność sprawia? Nie zastanawiam się nad tym, nie mam potrzeby by się dowartościowywać w ten sposób.

    > bo wydaje mi się ze właśnie po to tu zostawiasz takie komentarze ...


    Pudło, zostawiam ot tak swoje przemyślenia, tak jak to zwykle na forach się robi.


    > i przestroga dla tych bardzo i mniej atrakcyjnych co sie zastanawiają , są wyst
    > awiani na próby lub mają okazję itd
    > OBY sie NIE decydowali !


    Amen.
  • Gość: kola IP: *.net-serwis.pl 19.12.10, 22:15
    zostawiasz ot tak ?
    hmmm mi się wydawało ze jak już piszemy na forum to chcemy sie z kimś tym podzielić
    jakby tak nie było to przemyślenia zostałyby w naszej głowie ...

    ale pewnie znowu jestem inna
    nie będę z tym walczyć :)


  • Gość: Banitka77 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.10, 22:26
    Gość portalu: kola napisał(a):

    > zostawiasz ot tak ?
    > hmmm mi się wydawało ze jak już piszemy na forum to chcemy sie z kimś tym podzi
    > elić
    > jakby tak nie było to przemyślenia zostałyby w naszej głowie ...

    Forum służy właśnie wymianie mysli, spostrzeżeń, co niniejszym czynię. Ot tak.


    > ale pewnie znowu jestem inna
    > nie będę z tym walczyć :)

    Dziwnie się zachowujesz.
    Najpierw się kajasz, a jak ktoś rację Ci przyzna, że jak kretynka się zachowałaś to atakować zaczynasz...
    Może na forum Kochanki się przejdź? Tam zrozumienie znajdziesz na pewno.
  • Gość: saab9600 IP: *.net-serwis.pl 19.12.10, 18:51
    Kola właściwie za mnie odpisała Ci Banitka. Albo ma się kręgosłup moralny albo się nie ma. Tłumaczenie, że nie wiem jak ale się jakoś tak stało się samo to jest tłumaczenie na poziomie przedszkola ...
  • Gość: kola IP: *.net-serwis.pl 19.12.10, 19:24
    i możesz tak z ręką na sercu powiedzieć : nigdy nie zrobiłem niczego złego ! nikogo nie skrzywdziłem ! jestem dumny bo wszystkie moje wybory moralne były słuszne i prawe !
    i tak już będzie do końca amen !!!

    jeżeli tak to szczerze Ci gratuluję
    jesteś kolejnym sprawiedliwym !
    tak trzymać !!!
    :)

    ależ ja wiem jak to sie stało , wcale nie samo ... nie potrzebuję Waszej oceny ,bo zrobiłam co zrobiłam i kropka ... piszę jak jest ... i może troche odpieram ataki ;)
    potrzebowałam miłości i wydawało mi sie ze znalazłam
    a znalazłam nie tu gdzie chciałam
    i tylko mi się wydawało :/
  • asiara74 19.12.10, 20:09
    Ty stałaś się ofiarą tego faceta, jego żona i dziecko jest ofiara waszego braku zdrowego rozsądku. Życzę ci tylko, abyś nie popełniała po raz kolejny takiego błedu i nie ładowała się między ludzi, o których nic nie wiesz albo wiedzę czerpiesz tylko z relacji faceta. Mężczyżni dla osiągnięca celu czyt. seksu robia naprawdę dziwne rzeczy a ich opowieści oparte są na b. bujnej fantazji.
  • Gość: saab9600 IP: *.net-serwis.pl 19.12.10, 21:27
    i możesz tak z ręką na sercu powiedzieć : nigdy nie zrobiłem niczego złego ! nikogo nie skrzywdziłem ! jestem dumny bo wszystkie moje wybory moralne były słuszne i prawe
    i tak już będzie do końca amen !!!


    :-) niski chwyt. Oczywiście, że nie. Tylko moje grzechy nie są tej samej wagi co Twoje. Nie usprawiedliwisz się tak łatwo. Tłumaczenie, że wszyscy tak robią sama wiesz ile jest warte.

    Zrobiłaś komuś krzywdę i wiesz o tym.

  • Gość: kola IP: *.net-serwis.pl 19.12.10, 21:41
    hmm
    no Ty już zważyłeś moje grzechy na samym początku :)
    a ja dałam sie wciągnąć w tę bezcelową dyskusję
    mój błąd , przyznaje się :)
  • Gość: saab9600 IP: *.net-serwis.pl 19.12.10, 22:21
    Błagam o litość. To ja w końcu nie Ty miałem romans z osobą związaną z kimś innym.

    Ale to nic zawsze możesz pomyśleć, że przeżyłaś "piękną" przygodę, która Cię "ubogaciła". Błe.

    I wszyscy żyli długo i szczęśliwie ...
  • Gość: kola IP: *.net-serwis.pl 19.12.10, 22:24
    ?
    piłeś coś ?
    nieważne
    odcinam się :]
  • lled 20.12.10, 17:21
    Pozniej sie dziwic z kad sie biora te wszystkie chorobska.
  • czarodziejka99 22.12.10, 09:14
    Gość portalu: kola napisał(a):

    >> jeszcze nie umiem spojrzeć na to wsz z dystansem , nie umiem spojrzeć chłodno ,
    > z boku ...
    > tak trudno przyjąć do wiadomosci ze nie znaczyłam nic, ze to wszystko było płyt
    > kie i puste :( bo czy nie to mi chciał pokazać żegnajac sie ze mną w ten sposób
    > ? :/
    >
    > teraz wiem ze dobrze ze to już koniec
    > tylko tak ciężko mi poskładać moje nędzne serce :/

    ....na wszystko najlepszy jest czas.......kazde doświadczenie czegos uczy na przyszłość.....
    ...jest zasada ..nie ranic.....
    ....nie martw się milośc zawsze nas znajdzie w najbardziej nieoczekiwanym momencie.....:)
    i nie pakuj sie więcej w cos takiego.......nie zapominaj ze wiekszośc istot meskich to niestety egoiści....
  • Gość: jasminum IP: 10.10.22.* 22.12.10, 14:21
    "kochanko" czy pomyślałaś o żonie tego faceta? Piszesz o swoim bólu, o tym jak ci z tym źle, a zastanowiłaś sie nad tym co czuła by żona tego dupka gdyby o wszystkim wiedziała?
    Chcesz wiedzieć jak czują się zdradzeni? Wejdź na forum "zdradzeni". Poczytaj posty pełne bólu, posty ludzi zawiedzionych, zdeptanych, poniżonych.
    Sam zostałem zdradzony. Wiem jak to jest.
    Jesteś zwykłym "śmieciem". Zwierzęciem w ludzkiej skórze, bo być człowiekiem to mieć zasady a nie tylko instynkt!
  • Gość: kola IP: *.net-serwis.pl 22.12.10, 21:26
    jasminum
    a o czyim bólu mam pisać ?
    ja nie wiem co czuła co czuje ... moge sobie to jedynie wyobrażać ...
    moze teraz po tym jak mnie zostawił tak a nie inaczej wyobrażam sobie wiecej
    ale ja nie byłam jego zoną , nie miałam nie mam z nim dziecka (całe szczęście )
    ja po prostu nie wiem co ona mogła czuć , rozumiesz ?
    domyslam sie ze mój ból ma sie nijak do jej bólu , to wszystko
    i to nie jest tak ze o niej nie myślałam

    ja tak naprawde byłam zawsze obok
    i patrzyłam z boku

    i wiesz co ?
    zawsze najpierw pomyśl o sobie a dopiero potem wygłaszaj te swoje sądy
    jak ci przynosi ulge poniżanie innych to prosze bardzo
    ale twoje zdanie w kwestii kim jestem nic mnie nie obchodzi

    zdrada zawsze ma jakis powód i jestem pewna ze ZAWSZE biorą w niej udział (czyt . są sprawcami) 3 osoby , nie 2 ...
    a skoro wyzywasz mnie od śmieci to zdaj sobie sprawe ze sam byłeś , jesteś "śmieciarzem "!

    być człowiekiem to też znaczy umieć przyznać się do błędu
  • Gość: fikimiki IP: *.e-wro.net.pl 22.12.10, 23:11
    "Nic nie może przecież wiecznie trwać,co zesłał los trzeba będzie stracić..."i nie martw się tym,że wszyscy cię źle oceniają.KAŻDY WALCZY O SWOJE SZCZĘŚCIE nawet jeśli jego cena jest taka wysoka."...za miłość też przyjdzie kiedyś nam zapłacić"
  • permanentne_7_niebo 18.01.11, 18:30
    Zwrócił moją uwagę Twój nick - znam i cenię. Przykro mi to powiedzieć, ale wybranka Twojego życia też jest takim samym śmieciem.

    Moja kumpela wpakowała się w taki bigos. Pół roku flirtu, seks w grudniu (raz), out w styczniu. Z żoną niby nie gada od maja. Jak mi to opowiadała, to brzmi, jak standard.
    Tylko, żeby to jeszcze był kolejny facet z ulicy... to była kurna nasza podstawa ontologiczna, część składowa naszego kręgosłupa moralnego i naszej tożsamości, człowiek rzekomo wrażliwy, o innej percepcji rzeczywistości. I tak trudno mi to wyjaśnić. To nie to, co egzaminator na prawo jazdy. To tożsamość, która się zaczyna od pierwszej przeczytanej książki.
    Ja stoję z boku i TEŻ nie wierzę.
    --
    [*] w pół... 28.02.2008

    Nie odbierajcie ludziom marzeń o pracy w wordzie.
  • Gość: fikimiki IP: *.e-wro.net.pl 22.12.10, 23:03
    Nie jest ci łatwo,i w najbliższym czasie nie będzie kolorowo.Ale jak już sobie to wszystko poukładasz w głowie to pomyśl o jego żonie.Trzeba jej współczuć.Chciałabyś być teraz na jej miejscu?Być z kimś tylko ze względu na dziecko to jej życiowa porażka.Taki związek jaki oni tworzą to katastrofa.
  • Gość: kola IP: *.net-serwis.pl 22.12.10, 23:16
    nie lubie pocieszać sie nieszczęściem innych
    wole myśleć ze im się uda
    że stworzą dla tego dziecka w miare normalny dom
    że jakkolwiek to zabrzmi będą jeszcze ze sobą szczęśliwi ...
    a czasem nie wiem juz po prostu co myśleć
    ...

    dzisiaj koleżanka z pracy jak zapytałam ja jak to jest jak urodzi sie dziecko , świata sie poza nim nie widzi ?
    ona : no tak , wszystko jest inaczej , wszystko przewraca sie do góry nogami ... i czasem masz już dosć chcesz pobyć sama , bo zmęcznie codzienność , nawet jak poślesz dziecko na dzień czy pare godzin gdzieś to i tak o nim myślisz ... nawet jak cie już zdenerwuje i zmęczy ...
    "to jest człowiek bez którego nie umiesz już żyć " ...

    tak sobie pomyślałam że właśnie chyba tylko dzieci jesteśmy w stanie pokochać bardziej niż samych siebie

  • czarodziejka99 23.12.10, 21:45
    Gość portalu: kola napisał(a):

    > tak sobie pomyślałam że właśnie chyba tylko dzieci jesteśmy w stanie pokochać b
    > ardziej niż samych siebie

    yes....miłośc do dzieci jest bezwarunkowa ....:)
    >
  • Gość: Mrozu IP: 178.56.229.* 23.12.10, 17:50
    r7.bloodwars.interia.pl/r.php?r=83878
  • gilda28 10.01.11, 11:20
    On Cię nie okłamywał. Zapewne chciał odejść od żony, najprawdopodobniej jego związek się spalił. Ale, wierz mi, dziecko zmienia wszystko.
    Czemu SMS? Bo tak jest łatwiej - proste jak walenie młotkiem.
    A o swoje serce się nie bój, pocierpisz, popłaczesz i wszystko z czasem się ułoży. Poznasz kogoś (tylko nie pchaj się w ramiona pierwszego lepszego, nie klinuj się byle kim) i się zdystansujesz.
    Powodzenia!
    --
    pozdrawiam
  • xciekawax 10.01.11, 18:29
    Prszepraszam, ale co ty oczekiwalas po facecie ktory w tak okrutny sposob potraktowal swoja rodzine? hmmm??? Myslisz ze jezeli facet jest bez moralow w stosunku do jednej kobiety to nagle ich dostanie w stosunku do drugiej?

    Jak mogl Ciebie tak potraktowac? proste! W ten sam sposob jak potraktowal swoja zone. Myslisz ze jestes inna? Jak zadajesz sie z szuja bo wiedz ze mozesz byc tak samo potraktowana.

  • Gość: roterro IP: *.fbx.proxad.net 10.01.11, 22:42
    Nie rozumiem - naprawde nie rozumiem - jak mozna wierzyc facetowi, o ktorym wie sie ze zdradza i oklamuje zone w ciazy. To szczyt naiwnosci i wybacz - glupoty. Obys tylko umiala uczyc sie na bledach.

    Nie rozumiem tez jak moze podobac sie facet, ktory zle mowi o obecnej lub bylej zonie czy dziewczynie. Nie wiesz o tym ze mezczyzni, ktorzy zdradzaja oklamuja obie kobiety? Bez tego nie ma zdrady. Jezeli jest, to jakis wyjatek.
    A jezeli facet zdradza zone w ciazy, i mowi zle o niej a nie o sobie, to juz szczyt wszystkiego. Naprawde trzeba byc nieslychanie naiwna zeby zaineresowac sie kims takim. Powinnas sie cieszyc, ze nie udalo sie ci z nim zwiazac.
  • Gość: gośćK IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.11, 22:43
    Kiedyś też kochałam żonatego faceta. Obiecywał rozwód, mówił, że mnie kocha. Kłamał. Chyba. Po tym, jak żona dowiedziała się o naszym romansie, groził mi, że albo to odwołam, albo mnie przejedzie, jak mnie spotka na ulicy.
    Przestałam się odzywać, później on został sam, nagle zaczęło mu zależeć, a ja mimo wszystko go kochałam, łykałam naiwnie kolejne deklaracje, później ni stąd, ni zowąd kontakt był rzadszy. Nagle związał się z inną. W chwilach kryzysów pisał do mnie, czasem odmawiałam, później w chwili słabości spotkałam się z nim, spędziliśmy noc, a kilka dni później omyłkowo wysłał sms, zamiast do niej, do mnie... chciał się zmienić, pisał, ze ją kocha i dla niej zrobi wszystko.
    Miałam ochotę umrzeć.
    Minął jakiś czas, zaczęłam się spotykać z kimś innym, nie traktowałam tego poważnie, bo cały czas myślałam o tym bydlaku, któremu na mój widok z innym przypomniało się, że jestem kobietą jego życia, że chce ze mną mieszkać, mieć ze mną dzieci. Mało brakowało, żebym to kupiła. Nie wiem, komu, czy Bogu, czy swojej intuicji dziękować powinnam, bo nie dałam mu już szansy, żeby mnie wykorzystał.
    I dziewczyno, nie daj się. Próbuj zapomnieć, spotkaj się z kimś, wyjedź na wakacje, wyrzuć wszystkie zdjęcia, skasuj jego numer i zacznij żyć.
    Ja do dzisiaj brzydzę się siebie, byłam troszkę jego dziwką na cięższy okres.
    On też spotykał się z Tobą, bo w małżeństwie pojawił się kryzys. Wiem, że Cię to zdołuję, kochasz, cierpisz i mimo wszystko chciałabyś usłyszeć, że będzie ok. Ale uwierz, tacy faceci się nie zmieniają. Nawet nie miał odwagi się przyznać, że chce wrócić do żony.
  • Gość: kola IP: *.net-serwis.pl 12.01.11, 10:36
    też mam to uczucie obrzydzenia
    do siebie , do niego
    ...
    chciał , nie chciał , nie wiedział czego chciał a moze wręcz przeciwnie bardzo dobrze wiedział
    i tak naprawde każda opcja jest możliwa
    ja już sie poddaję
    ...
    mogę jedynie podtrzymać jego wersję że nie powinien był się żenić ...

    ...

    ja sie nie boję że do mnie znowu zapuka gdyby z żoną sie jednak nie udało i znowu by stwierdził że " juz nie da rady "
    1. " honor" mu nie pozwoli , napisał cześć i koniec , prosił sie nie będzie napewno ! ( co innego jakbym ja pisała, prosiła , gdybym o niego walczyła no to moze łaskawie litosciwie by sie zastawnowił :| ble )
    2. ona musiałaby go pogonić , a na to sie nie zapowiada ... ciągle go "kocha " , pewnie nawet "bardziej" niż przedtem , moze tylko częściej niż kiedyś strzeli mu w łeb albo rzuci talerzem w końcu zasłużył ( a niech strzela i ode mnie :] )... tyle wytrzymała to chyba wytrzyma już wszystko , no może jak go zobaczy z inna we własnym łóżku to zabije na miejscu oboje i bedzie spokój ... hmmm czemu ja sie głupia nie zgodziłam na "randke " w ich mieszkaniu ? ...
    3. nie będzie mu sie chciało , za daleko , za dużo zachodu ,na pewno bliżej, czyt. łatwiej znajdzie sie kolejna naiwna która uwierzy jaki to on jest nieszczęśliwy( ach ta romantyczna natura i ból istnienia :/ ) a ta zechce go pocieszyć w swoich kobiecych ramionach : | )
    4. ja to już żadne wyzwanie, za dużo wiem, znudziłam sie, pozatym zaczynałam marudzić i zadawać pytania

    to jakiś koszmar a jednak sie nie śni :/

    jedno co warto ...
    www.youtube.com/watch?v=8OfagR1wBiA&feature=related
  • xciekawax 13.01.11, 16:37
    W calej tej odpowiedzi, w tych punktach dlaczego nie boisz sie ze zapuka do Twoich drzwi nie ma w ogole CIEBIE. A co z punktem : 5) Nigdy bym mu nie otworzyla drzwi.

    Ty nadal masz obsesjie na punkcie tego faceta. A szkoda, bo to zwykly prostak.

    Mysle ze Twoje poczucie samotnosci jest tak wielkie ze ty bys z nim sie przespala gdyby do Ciebie sie odezwal.

    1) dajesz mu za duzo kredytu mowiac w ogole ze on ma honor - nie ma ! Tylko ty masz go wywyzszonego na piedestriale, nie wiadomo dlaczego.
    2) nigdy nie wiesz kiedy jest limit dla zony. Byc moze trudno jej jest teraz to przelknac, ale nie wiadomo czy w przyszlosci bedzie na niego sie patrzyla jak na smiecia (ktorym jest)
    3) taki facet to typ wykorzystywacza, wiec wezmie tyle na ile mu pozwolisz, i kiedy bedzie mu to na reke. Wiec moze teraz siedzi cicho aby zalagodzic jego sytuacjie, ale pies zostanie psem.
    4) Mysle ze nadal jestes zbyt naiwna i moglby cie obkrecac wokol jego paluszka jakby tylko chcial.
  • roserot 14.01.11, 09:24
    zdrada zawsze ma jakis powód i jestem pewna ze ZAWSZE biorą w niej udział (czyt . są sprawcami) 3 osoby , nie 2 ...

    Oj Kola, co Ty wypisujesz.
    Za zdradę winny jest tylko wyłącznie zdradzacz, bo to on podjął decyzję nie pytając o zgodę małżonki.
    Często trafiam właśnie na takie kwiatki, gdzie stosuje się klasyczne przeniesienie winy na ofiarę.
    A ofiarą jest tu tylko i wyłącznie żona, nie Ty i nie on. Ty wiedziałaś w co się pakujesz, uległaś pokusie wiedząc, że gostek ma zobowiązania. Wiedziałaś też / zapewne spychałaś to w nieświadomość/ , że jest gnojkiem, bo porzucił żonę w ciąży.
    Nie chcę Ciebie oceniać, Ty zrobisz to sama dla własnego dobra i zdrowia psychicznego.

    Ale na miłość boską ! Nie próbuj się poczuć lepiej obarczając jego żonę jakąkolwiek winą za ten romansik. To on i Ty jego wspólniczka zmontowaliście ten syf.
    Szkoda też, że Twoja wrażliwość tępieje w stosunku do jego żony, bo tragedię to naprawdę przeżyła tylko ta kobieta, którą skrzywdziły dwie samolubne i rozwydrzone istoty. Bo one takie biedne i wrażliwe, miłości i szczęścia poszukujące, bo przecież się nalezy.
    A że ktoś przez to cierpiał? Tak jakoś wyszło, prawda?
    Pocieszajace jest jednak to, że taki egocentryzm skutkuje jednak i w przyszłości samolub dostaje kopa za swą wygodną ślepotę. Bo boli, co?
  • roserot 14.01.11, 09:24
    zdrada zawsze ma jakis powód i jestem pewna ze ZAWSZE biorą w niej udział (czyt . są sprawcami) 3 osoby , nie 2 ...

    Oj Kola, co Ty wypisujesz.
    Za zdradę winny jest tylko wyłącznie zdradzacz, bo to on podjął decyzję nie pytając o zgodę małżonki.
    Często trafiam właśnie na takie kwiatki, gdzie stosuje się klasyczne przeniesienie winy na ofiarę.
    A ofiarą jest tu tylko i wyłącznie żona, nie Ty i nie on. Ty wiedziałaś w co się pakujesz, uległaś pokusie wiedząc, że gostek ma zobowiązania. Wiedziałaś też / zapewne spychałaś to w nieświadomość/ , że jest gnojkiem, bo porzucił żonę w ciąży.
    Nie chcę Ciebie oceniać, Ty zrobisz to sama dla własnego dobra i zdrowia psychicznego.

    Ale na miłość boską ! Nie próbuj się poczuć lepiej obarczając jego żonę jakąkolwiek winą za ten romansik. To on i Ty jego wspólniczka zmontowaliście ten syf.
    Szkoda też, że Twoja wrażliwość tępieje w stosunku do jego żony, bo tragedię to naprawdę przeżyła tylko ta kobieta, którą skrzywdziły dwie samolubne i rozwydrzone istoty. Bo one takie biedne i wrażliwe, miłości i szczęścia poszukujące, bo przecież się nalezy.
    A że ktoś przez to cierpiał? Tak jakoś wyszło, prawda?
    Pocieszajace jest jednak to, że taki egocentryzm skutkuje jednak i w przyszłości samolub dostaje kopa za swą wygodną ślepotę. Bo boli, co?
  • Gość: kola IP: *.net-serwis.pl 15.01.11, 00:18
    czy ja gdzieś pisałam że jestem albo dałam się odczuć jako istota ludzka tym bardziej wrażliwa ?
    jeśli tak to panie adminie proszę to natychmiast usunąć !

    i nadejszła ta chwila kiedy stwierdzam że czas zakończyć ten beznadziejny wątek bo nie wnosi niczego świeżego ani odkrywczego
    :)

    nie mam nic na swoją obronę wysoki sądzie !
    mogłam " nie" ale chciałam , nikt nic nie musiał
    oboje chcieliśmy
    ona nie chciała

    wszystko ...
  • Gość: Biesia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.11, 10:46
    Cała nadzieja w tym, że to zło, które wyrządziliście wróci kiedyś do was, ze zdwojoną siłą.
  • Gość: lulu IP: *.centertel.pl 17.01.11, 19:28
    A ja powiem Ci tak..
    Powinnaś sie cieszyć ,że tak sie skąńczyło.I już z nim nie jesteś.
    Moja historia jest troszkę podobna ale gdybym mogła cofnąć czas nie weszla bym nigdy w taki "układ".
    A więc...poznałam mojego pana parę lat temu.Miał żonę(piękna) kobieta i małego synka.Poznaliśmy sie u wspólnych znajomych(był sam).Odrazu dało się wuczuć jego zainteresowanie moją osoba.Ale znajoma naświetliła mi jego sytuację osobistą i odrazu Panu podziekowałam.
    Ale....hmmmm to nie tak łatwo było mu podziękować.
    Przyjeżdzał,dzwonił,kokietował.Opowiadał historię jakie to ma życie (jaka ta żona jest blee) i ze są w separacji itdd... i nawet jak z nim nie będę to się z nią rozejdzie bo Ona nie nadaje sie do życia.I te jego nachodzenia i walka o moje zainteresowanie trwało około 4 miesięcy.No i co wpadłam ,uwierzyłam,zakochałam się .I wręcz nie czułam ,że ma żonę bo większość czasu był ze mną a ona ani nie dzwoniła.ALe jak się okazao potem gral u niej i u mnie.
    Tyle ,że sprawy zaszły takdaleko,że faktycznie odszedł ,rozwiodł się.ALe ma syna i praktycznie widzi sie z nia codziennie,pomaga itd.Ona mnie nienawidzi ,bo uważa ,że to ja rozbiłamjej malżeństwo,rodzina jego mnie nie akceptuje.Ogólnie jest do dupy.
    U nas sie nie układa ,bo mam wrazenie ,ze na mnie sie wyzywa.Bo nie potrafii poradzić sobie z tym,ze zostawił syna(codziennie go widzi).
    Duzo bym mogła pisać.Jesli tylko bym mogła cofnąć czas nigdy bym nie weszła w taki układ.
    Więc ciesz się ...
  • xciekawax 17.01.11, 20:15
    Bo tak to jest gdy sie buduje swoje szczescie na nieszczesciu innych. Teraz zapewne z poczucia winy bedziesz sie katowala w tym zwiazku.
  • Gość: lulu IP: *.centertel.pl 17.01.11, 20:22
    Nie nie bede sie katowała.To raczej On sie katuje.
    Po prostu odejdę.
  • xciekawax 17.01.11, 21:33
    To wszystko jest po prostu smutne. Decyzjia jednego dupka, zgoda osoby naiwnej, i tyle wokol cierpienia sporzadziliscie od ex zony i ich dziecka zaczynajac po ich rodziny a konczac na nim i Tobie.
  • Gość: gigolo33 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.11, 12:07
    Wróci to wszystko do ciebie, wróci, czekaj cierpliwie.
  • Gość: kola IP: *.net-serwis.pl 19.01.11, 16:18
    >Pocieszajace jest jednak to, że taki egocentryzm skutkuje jednak i w przyszłości samolub dostaje kopa za swą wygodną ślepotę. Bo boli, co?

    >Cała nadzieja w tym, że to zło, które wyrządziliście wróci kiedyś do was, ze zdwojoną siłą.

    > Wróci to wszystko do ciebie, wróci, czekaj cierpliwie.


    wedle tej logiki do "życzących " te zdania powinny w przyszłości powrócić ...
    zdwojone ? ;p
    karma zawsze sprawiedliwa , spokojnie , nie męczcie jej tak ona wie co ma robić :)

    podpisuje się pod prośbą pani Ewy by zakończyć ten wątek
    moze zacznijcie coś pt "czego życzymy wszystkim kochankom "
    " nasze pomysły co powinno spotkać wszystkich złych ludzi "
    albo " wszyscy sfrustrowani wpisujcie się !!! "
    pod tym ostatnim napewno też dodam coś od siebie
    :)
  • Gość: Manna IP: 195.42.249.* 21.01.11, 10:23
    Witaj "kola"
    czytając Twoją historię, to tak jakbym patrzyła na co stało sie także w moim życiu. Prawie dokładnie tak samo.Czas uspokaja uczucia. Trzymaj się!!! Głowa do góry!!! Gdzybyś chciała pogadać napisz manna5@vp.pl
    Pozdrawiam Cię cieplutko :-)
  • xciekawax 21.01.11, 21:27
    Zaloz jeszcze klub kochanek, i placznie w nim, opowiadajcie jakie zony waszych kochankow sa wstretne, a jak Wy duzo duzo lepsze dla tych panow, wymieniajcie sie sposobami jak najlepiej uwiesc aby odszedl od zony i innymi pie...mi.
  • Gość: kola IP: *.net-serwis.pl 21.01.11, 21:59
    kobieto
    skąd w Tobie ten jad ?
    nikt tu nie chce zakładać żadnego klubu
    ani tym bardziej oczerniać czy wyżywać sie na żonach , toż to też człowieki ;)
    czy ja gdzieś coś złego wspomniałam o tej kobiecie ?
    nawet jak czasem źle o niej myślałam jak mnie troszkę dręczyła to wiem ze miała ku temu poważny powód bo walczyła o swojego męża i rodzinę i nie mam zamiaru się żalić

    ale zawsze można założyć klub walczących z kochankami , napewno będzie dużo chętnych a Ty jako założycielka możesz mianować się przewodniczącą :)
    ach teraz ode mnie zaleciało zjadlizną , trudno ;p

  • xciekawax 11.02.11, 20:30
    Pewnie od Ciebie zalecialo zjadlizna, bo tylko takie osoby moga sypiac z zonatymi burakami.

    Ja akurat mowilam to zartem. Nie musze sie wstydzic swoich poczynan ani nie musze sie ukrywac wiec mi i humorek dopisuje ;)
  • Gość: kochanka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.11, 19:26
    Gość portalu: lulu napisał(a):

    > Nie nie bede sie katowała.To raczej On sie katuje.
    > Po prostu odejdę.

    największym problemem w takich sytuacjach jest moment odejścia
    i nieznajomość partnera

    trafiło mnie kiedyś właśnie "takie coś"
    mało tego zdarzyło się to tuż po moim rozwodzie, gdzie główną przyczyną była zdrada mojego eksa
    byłam w depresji, załamana, z malutkimi dziećmi
    a pokochałam wspaniałego człowieka... z malutkimi dziećmi
    odeszłam
    po słowach "odejdę od żony, ale co zrobimy jeśli cię znienawidzę, bo okażesz się nie tym, czego pragnę i za czym tęsknię?"
    nie wzięłam na siebie takiej odpowiedzialności
    wolałam zostać jego ciepłym wspomnieniem niż przekleństwem

    i to zupełne nic, że gdy zobaczyłam go po 8 latach, to ręce latały mi jak u alkoholika, a nogi miałam z waty
    zostawiłam go rodzinie, zostawiła m go żonie
    i chociaż minęło już 12 lat
    nie potrafię z nikim nawiązać takiej więzi
    wszystko mi się rozłazi
    ciągle kocham

    kola, akurat ten facet nie jest wart Twojego żalu i tęsknoty
    tacy też się zdarzają
    powodzenia i uważaj na siebie :)



  • moonogamistka 10.02.11, 21:45
    Glupota i naiwnoc kobieca, nie ma granic...
    Rece i cycki opadaja..........
  • ewelinazaba 10.02.11, 21:47
    większość żonatych facetów takie przygody traktuje jako odskocznie. Jakiś problem w związku się pojawi to szukają pocieszenia wielce robią nadzieje a jak dostaną wszystko co chcieli kopią w dupę. Czasem mi się wydaje że to ,że kogoś zranią bardziej ich dowartościowuje.
    --
  • zakletawmarmur 11.02.11, 01:46
    Z drugiej strony... Po co kobiety się w takie związki ładują? Same sobie krzywdę robią.

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • Gość: kicia IP: *.as13285.net 31.07.11, 10:57
    Wiesz co? Bylby ostatnim sku...synem, gdyby zostawil zone w takiej sytuacji. A czemu z Toba tak postapil? Bo faceci juz tacy sa... Nie badz zdziwiona, wiedzialas w co sie pakujesz. Zona zwykle wygrywa w takich gierkach.... Nauczka dla Ciebie na przyszlosc, teraz poszukaj sobie wolnego faceta, ale i tak nie bedziesz miala zadnej gwarancji, ze nie potraktuje Cie jeszcze gorzej. Facet to tylko facet.... Ich mozgi dzialaja inaczej niz nasze
  • Gość: mąż IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.08.11, 10:57
    Powiem Ci brutalnie, ale szczerze - jesteś naiwna. Uwierzyłaś w najgłupszą z możliwych bajeczkę, że "żona mnie nie rozumie, że właściwie to już się rozstają, bla bla" A facet który chce Cię przelecieć powie Ci WSZYSTKO żeby tylko "rozładować towar" dzięki Tobie. Life is brutal, ale nie mścij się na nim. Możesz spowodować jakąś tragedię życiową, a tak przynajmniej masz co wspominać.
  • blue_stripes 12.08.11, 12:04
    Przeżyłam to. On nie odszedł od swojej partnerki ale poświęcał mi bardzo wiele uwagi. Była miłość, długie rozmowy i wiara, że możemy byc przyjaciółmi na zawsze. Potem coraz rzadziej kontaktował się ze mną, zamykał w sobie, aż któregoś dnia napisał: "nie moge tak zyć, dużo zła wyrządziłem. sorry" Chyba najbardziej mnie zabolało to "sorry". nie mam kilkunastu lat, żeby swoje osobiste sprawy załatwiac przez sms. Ale tez nie spodziewałam się, że ktoś komu się oddałam, napisze mi w "pożegnnaiu" SORRY. Cóz..nauczka dla wszystkich kobiet, które romasują z zonatymi mężczyznami. Niedawno z nim rozmawiałam. Spytałam, dlaczego tak postąpił. Powiedział, że nie miał odwagi powiedzieć mi wszytskiego na spokojnie, bo nie miałby (!) na to siły. Woał uzyć metody szybkiego zerwania plastra. Typowe dla mężczyzn: uciekają od odpowiedzialności. Nie miej złudzeń, otrząśnij się, zyj dalej:)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka