Dodaj do ulubionych

skrytość i niesmiałość czy brak miłości?

03.04.11, 12:21
Witam wszystkich,
Mam straszny problem od prawe juz 2 lat, chodzi oczywiscie o faceta... Mam nadzieje ze pomożecie mi upewnić się w moich wątpliwościach..
Prawie 2 lata temu rozpoczełam związek z pewnym facetem, niestety juz od początku to mi bardziej zależało, inicjowałam spotkania,wyjścia itd. Było wiadomo ze nie zalezy mu za bardzo.
W koncu po okolo pol roku oswiadczył ze juz nie mozemy byc razem, a to dlatego ze strasznie sie denerwowałam ze za kazdym razem jak chcialam gdzies wyjechac razem z nim, to słyszałam jakies wymówki, nie wiem czy to naprawde byl brak czasu czy raczej brak chęci. Po około 2 tyg odezwał się i znowu bylismy razem, ale znowu nigdzie nie wyjezdzalismy,nie mowil mi ze kocha, denerwował sie na mnie szybko, nie chciał spedzac ze mna za duzo czasu, przewaznie umawialismy sie tylko na wieczor .. Moze to ja oczekiwałam zeby poswiecał mi zbyt duzo czasu ? ALe miał duzo swobody, robil co chcial, wychodził gdzie chcial, kiedy chcial, ale znowu stwierdzil ze nie mozemy byc razem, kiedy zdenerwowałam się o sylwestra.. Uslyszałam ze nie chce mu sie przyjezdzac specjalnie 100 km na sylwestra do mnie, ja do niego tez mam nie przyjezdzac i generalnie on nic nie wie czy spedzimy go razem, gdzie ja sobie nie wobrazalam spedzac sylwestra osobno, w koncu znowu sie zeszlismy chyba juz 3 raz, jakos to ciągnelismy , ale po 2 miesiącach znowu zostawil bo ja denerwowałam sie ze nie chce ze mna spedzic czasu w dzien, pojsc na spacer, pojechac gdzies, zawsze tylko noce.. nie wiem czy to wszystko wnikało z tego ze moze był niesmiały i bał sie ze mna wyjezdzac, spedzac w dzien czas, miec wspolne zajecia, czy poprostu nie kochal? czy to ze mna jest problem?
Edytor zaawansowany
  • zakletawmarmur 03.04.11, 12:54
    Poczytaj to:

    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,104185981,104185981,kryzysowa_narzeczona.html
    --
    Pesymista twierdzi, że wszystkie kobiety to nierządnice. Optymista twierdzi, że nie, ale ma nadzieję.
  • Gość: niewiemocochodzi88 IP: *.limes.com.pl 03.04.11, 13:57
    przeczytałam, ale jakos nie potrafie wierzyć, ze byłam tylko kryzysową narzeczoną, moze nie chce wierzyc.. myslałam ze jestem dla niego wyjątkowa i ze to wlasnie ze mna bedzie chciał juz byc na stałe..byłam pierwsza dziewczyna którą przedstawił rodzicom.. nie wiem czy to moze o czyms swiadczyc
  • zakletawmarmur 03.04.11, 21:19
    Zastanów się w jaki sposób okazuje Ci to, że jesteś dla niego wyjątkowa... Bo fakt, że raz czy dwa zmiękła mu rura, samotność zajrzała mu w oczy i powiedział Ci kilka miłych słów to ciutke za mało, nie uważasz?

    --
    Pesymista twierdzi, że wszystkie kobiety to nierządnice. Optymista twierdzi, że nie, ale ma nadzieję.
  • moonogamistka 03.04.11, 12:57
    Rany boskie.... ogarnij sie dziewczyno! Nie szkoda Ci tych 2 lat zycia? Zakoncz to.
  • Gość: ona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.11, 13:02
    Witaj! Nie wiem ile masz lat ale pewnie 18-25 ;) Wiesz ja kiedyś( właściwie całkiem niedawno) mając faceta domagałam się ciagłych dowodów miłości, chciałam żęby pisał, dzwonił, spotykał sie w każdej wolnej chwili itd. Po 2 latach się rozstaliśmy... spora była w tym moja wina.Teraz mam 22 lata i jestem z innym facetem. Ale z nim jest inaczej. Nie okazuje tyle uczuć co byly, mało pisze, ma o wiele mniej czasu itd. Kłóciłam się z nim o to i 2 razy mnie z tego powodu zostawiał ale zawsze wracaliśmy do siebie. I nagle do mnie dotarło, że każdy ma prawo do własnego życia a związek to nie więzienie i nie trzeba każdej wolnej chwili spedzać razem. Oczywiście spotykać się2-4 razy w tygodniu jest miło, mówić że się kocha, przytulać itd ale też trzeba uszanować życie drugiej osoby. A jeśli chodzi o Ciebie i jego to zaniepokoiło mnie to że nie chce spędzać z tobą sylwestra...to kiepsko bo własnei takie okazje powinno spedzac sie razem. Pogadaj z nim, powiedz mu o swoich uczuciach itd choc moze to jest taki typ ze wiele sobie z tego nie zrobi... A może on nie nie kocha cie ale boi si ebyć sam? Warto się w tym zorientować.
  • Gość: niewiemocochodzi88 IP: *.limes.com.pl 03.04.11, 13:49
    Hej, mam 23 lata, ale to nie ma róznicy, on miał swoje zycie, ja to szanowałam, wychodzil z kolegami jak kazdy facet, nigdy nie robilam o to problemów, jezdzil do swojego rodzinnego miasta w weekendy przewaznie, ja to wszystko szanowałam, ale np on wyjezdzał na wakacje do pracy własnie do miasta rodzinnego na 3 miesiace , widywalismy sie wtedy srednio co tydzien, dwa, poswiecal sie i przyjedzal po 12h pracy byleby mnie zobaczyc na pare godzin, tylko ze strasznie liczylam ze urlop spedzimy razem... a on niestety mial juz inne plany i mnie nawet nie zapytal, pojechal na wycieczke motorowa, a ja nie doczekalam sie przez 2 lata ani jednego wyjazdu... nie oczekiwalam tez ciagłych smsow, telefonow, ale troszke wiekszego zainteresowania, ja wyjezdzalam czesto sama, poniewaz on nie chcial jak juz wspomnialam, i potrafil zupelnie sie tym nie zainteresowac, czy dojechalam, z kim tam jestem... wiedzial tylko jakies powierzchowne informacje... owszem zadzwonil raz, czy dwa razy , ale to chyba za mało? a ze spotkaniami było tak ze bardzo chciałm zebysmy raz na jakis czas spedzili miło dzien, czy weekend, a jak on mial u mnie zostac na dluzej niz jedna noc, to był juz zły , nie chciał,, mowił ze chce do domu isc, ze ma tam swoje obowiazki, i mimo ze byl weekend, oboje siedzielismy osobno, kazdy w swoim mieszkaniu.. czy to nie dziwne?
  • Gość: niewiemocochodzi88 IP: *.limes.com.pl 03.04.11, 14:03
    a jesli chodzi o sylwestra.. ja bylam na drugim koncu polski u rodziny,on u rodziców, dzwonie 2 dni przed sylwestrem i pytam co robimy, czy mam wracac do miasta, czy moze on tu przyjedzi, czy spotkamy sie w miescie w ktorym oboje mamy mieszkania, a słysze na to: nie wiem, ja nie mam planow, nie wiem czy mozesz tu przyjechac, bo gdzie niby bedziesz spac?(ma duzy dom...)pozatym tu sie nic nie dzieje, a nie bedziemy siedziec z moimi rodzicami przed tv, to zaproponowalam zeby posiedziec w jego mieszkaniu, nawet sami, czy zaprosic znajomych, to slysze: nie wiem czy mi sie chce jechac. Ogolnie jedna wielka niechec... gdzie ja bylam w stanie przejechac 900 km zeby tylko z nim posiedziec w ten dzien.. wiec zdenerwowalam sie, zaczelam oczywiscie krzyczec na niego, ze mu nie zalezy, ze jak to mozliwe zeby osobno spedzac taki dzien, noc itd.. wiec w dzien sylwestra dostalam smsa ze on juz nie potrafi ze mna byc bo mam ciagle o cos zal...
  • Gość: Ona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.11, 14:10
    Wiesz jak czytam to co napisalas to troche przypomina mi moj obecny zwiazek, bo tez ciagle narzeka ze marudze itd i przez to byly u mnie tez rozstania. Fakt, żejestes ze swoim dłuzej. Skoro kiedys potrałił przejechać tyle godzin zeby sie spotkać a teraz nie to chyba coś się wypaliło... może jest znudzony albo to już taki typ... myśli że jak zdobył to już nie musi nic robić, FACECI TAK MAJĄ NIEKTÓRZY. A on ile ma lat?
  • Gość: niewiemocochodzi88 IP: *.limes.com.pl 03.04.11, 14:15
    tzn to było w zeszłe wakacje, w te wakacje wyjezdza tez do pracy do innego miasta wiec pewnie tez by przyjezdzal tutaj raz na tydzien by mnie zobaczyc, ale ja chcialam czegos wiecej, chcialam wspolnych wyjsc, wyjazdow, robienia czegos razem, a nie tylko wspolnych nocy, przez całe dwa lata wspolne rzeczy ktore zrobilismy mozna wyliczyc na palcach 1 reki, ja ciagle proponowalam wyjazdy, a on zawsze znajdowal wymowki... obecna majowke chcialam zaplanowac razem , jakis domek ze znajomymi, to tez sie wykrecil, rok temu spedzalismy majowke osobno, w wakacje jedyny urlop poswiecil kolegom na wycieczke motorowa... zawsze chcialam chodzic na koncerty razem, to oczywiscie wymowki, przez 2 lata bylismy na koncercie raz, nie wiem o co mu chodzilo, ale mam wrazenie ze normalne rzeczy ktore robia pary razem dla niego były jakis nienormalne, zaproponowalam zebysmy ostatni tydzien przed wakacjami pomieszkali razem u niego, oczywiscie stwierdzil ze mam idiotyczne pomysly... ma 23 lata.
  • Gość: niewiemocochodzi88 IP: *.limes.com.pl 03.04.11, 14:17
    mowie o tym wszystkim bo moim głownym problemem jest to, ze boje sie ze cos ze mna jest nie tak.. ze to przeze mnie ten zwiazek sie zepsul, ze widocznie cos jest ze mna nienormalnego skoro juz tyle razy ode mnie uciekal? 3, czy 4 razy mnie zostawil, moze ja mam za duze wymagania? co sadzicie?
  • psotkaaa 03.04.11, 14:29
    A on mieszka z rodzicami jeszcze? Wiesz jest młody i może boi się do końca zaangażować co wcale go nie tłumaczy bo powinniście spedzać czas razem. Mój czesto mówi ze nie pojdziemy tam czy tam bo zrobie mu awanture jak zagada z jakas kelnerk aczy cos... wiec moze on tez si etego boi... A czy z tobą jest coś nei tak? Jest jak najbardziej TAK. mASZ PRAWO OCZEKIWAĆ wspólnego spedzania czasu, spotykania się itd, oczywiście wszystko w ramach rozsądku. Musisz koniecznei z nim porozmawiać.
  • Gość: niewiemocochodzi88 IP: *.limes.com.pl 03.04.11, 14:34
    mieszka z kolegami, tutaj w miescie gdzie studiuje, ja mu nie robilam o to zadnych awantur, zreszta nie dawal mi powodow bo jest niesmiały,wiec nie podrywał nigdy nikogo,jak pytam czemu nie chce ze mna nigdzie pojechac to mowi: bo nie wiem czy nie bede musial sie uczyc, nie wiec co bede miec w planach, nie chce mi sie nigdzie jezdzic itd itp, a potem mi mowi ze jedzie z kolegami na wycieczke w polske gdzies na motorach... w urlop ktory mialam nadzieje spedzic razem, chociaz 2 dni... nie mowie ze cały tydzien nawet, bo wiem ze ma pasje swoja i chce ja realizowac. Rozmawiałam z nim wiele razy, obiecal ze ta majowke spedzimy razem, a teraz co? znowu mowi ze nie potrafi juz ze mna byc...
  • Gość: Onaaa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.11, 17:58
    Skoro mieszka z kolegami to napewno oni mają na niego spory wpływ-WIESZ STUDIA, MŁODOŚĆ, KOLEDZY, UDAWANIE TWARDZIELA ITD.Nie chce wyjść przy nich na mięczaka który ciągle siedzi z dziewczyna. Ale to zachowanie bardziej pasuje do chłopaka16-18 lat, facet w jego wieku powinien już myśleć poważnie. Ma dziewczyne więc powinien z nią być. Choć wyjścia z facetami w każdym wieku są na miejscu przynajmniej dla większości facetów. On Cię olewa, pozwoliłaś mu na to i teraz to wykorzystuje. Nie wiem dlaczego z Tobą nie chce spędzać tyle czasu tylko z nimi ale coś tu nie tak. Pogadaj z nim. Powiedz, że jesteście razem i też Ci się coś należy od niego... Niech podzieli czas między kolegów, rodzinei i Ciebie... a jeśli tego nie zrobi i nadal nie bedzie chciał się spotykać to zastanów się czy watro z nim być.
  • Gość: niewiemocochodzi88 IP: *.limes.com.pl 03.04.11, 18:05
    dokładnie, takie zachowanie pasuje do licealisty... a nie do faceta ktory zaraz skonczy studia i rozpocznie dorosłe zycie.. ja rozumiem ze młodość, koledzy, dlatego zawsze wychodzil kiedy chcial z kolegami i nigdy nie bylo najmniejszego problemu o to. Tylko ze tak jak pisalam, nasze spotkania opierały sie na tym ze przychodził wieczorem do mnie,a wychodzil rano i tak było z 2,3 razy w tyg, w weekendy kiedy mialam wolne od pracy on i tak jezdzil do rodzinnego miasta, albo siedział w domu sam, zamiast porobic cos razem ze mna..
  • Gość: Ona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.11, 18:19
    2-3 razy w tygodniu spotkania to nie jest aż tak mało...ale rozumie, że chodzi Ci o to aby spotykać sie nei tylko na noc ale coś zrobić w dzien. NP. przynajmniej raz na miesiac cały wspolny dzien. Musisz z nim naprawde porozmawiać...
  • Gość: niewiemocochodzi88 IP: *.limes.com.pl 03.04.11, 18:24
    rozmawiałam, on mówił ze poprostu nie chce u mnie siedziec, czy ze mna cos robic w dzien, nie wiem czemu ale poprostu nie chce, woli siedziec u siebie, ze wspolokatorami pobyc, ja byłam zawsze tylko na noc. wiem ze to nie mało 2,3 razy w tyg ale nie mogłam zniesc ze mam wolny weekend a i tak nie jechalismy nigdzie razem, nie robilismy nic razem, nasz związek przez parwie 2 lata opierał się na spotkaniach wieczorem,ja chciałam czuc ze on lubi ze mna spedzac czas i chce go ze mna spedzac,czy to nie dziwne ze jest sobota a on siedzi u siebie a ja u siebie?i nie widzimy sie?
  • Gość: ona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.11, 18:34
    Powiem tak ja tez bardzo czesto spedzam weekendy sama bez neigo..on studiuje sobie zaocznie albo cos innego robi a ma do mnie 70 km.... widuje si ez nim tylko 2-3 razy w tyd. dla mnie to tez mało ale pogodzilam sie z tym. Co prawda czasami przyjedzie na cały dzien(raz na 2- 3 miesiace powiedzmy)... Ale wynika to, że on nie ma czasu sie spotykac a jak ma chwile a ja jestem u siebie to woli odpoczac niz jechac 70 km... ale jak jestem niedaleko to majac wolna chwile to odmowi sobie odpoczynku po obiedzie itd zeby sie spotkac, zalezy czy sie akurat sprzeczamy czy nie. A wracając do Ciebie to nie wydaje Ci się że on woli z toba spedzac noc ze wzgledu na seks?
  • Gość: niewiemocochodzi88 IP: *.limes.com.pl 03.04.11, 18:40
    to tez nie masz zbyt fajnej sytuacji.. ja byłam wczesniej w związku na odległość ponad rok, widywałam sie z chłopakiem raz na 2 tyg, na zmiane przyjezdzałam albo ja albo on , mielismy do siebie nie 70 a 700 km. Ale wiedziałam ze mnie kocha, moze nie okazywał tego za mocno słowami, ale wiedziałam ze tak jest bo wspierał mnie, dzwonił codziennie, planowalismy po studiach zamieszkac razem, ja miałam się przeniesc tam na studia, widzialam ze on tego chce, ze wiaze ze mna przyszłość, nawet dał mi taki "Wstepny" pierscionek zareczynowy zeby łatwiej było mi zniesc odległość. Takze spotkania nie są dla mnie moze najwazniejsze, ale mamy do siebie bardzo blisko, mieszkamy w 1 mieście i nie potrafie przeboleć ze on woli siedziec w domu i robic cos z kolegami a ja mam akurat wolny weekend, a on nie jedzie do rodziców.
  • zakletawmarmur 03.04.11, 21:10
    ale ja
    > chcialam czegos wiecej, chcialam wspolnych wyjsc, wyjazdow, robienia czegos ra
    > zem, a nie tylko wspolnych nocy, przez całe dwa lata wspolne rzeczy ktore zrobi
    > lismy mozna wyliczyc na palcach 1 reki, ja ciagle proponowalam wyjazdy, a on za
    > wsze znajdowal wymowki...

    Sama widzisz... Facet traktuje Cię jak darmowe wspomaganie seksualne a nie wielką miłość...

    --
    Pesymista twierdzi, że wszystkie kobiety to nierządnice. Optymista twierdzi, że nie, ale ma nadzieję.
  • minedis 03.04.11, 13:29
    dziwie sie, ze wytrzymalas w takim "zwiazku" 2 lata.
    facet ewidentnie traktuje cie jako zabawke, ktora jest fajna, ale wtedy gdy on ma na to ochote. nie liczy sie z twoimi uczuciami, potrzebami, widzi tylko czubek wlasnego nosa.
    zakoncz ten zwiazek. mloda jetses, kawal zycia masz przed soba, wykorzystaj to, bo za jakis czas obudzisz sie z reka w nocniku...
    --
    Edimus, ut vivamus, non vivimus, ut edamus.
  • Gość: niewiemocochodzi88 IP: *.limes.com.pl 03.04.11, 13:52
    tez tak na to patrzałam.. dopoki nie spojrzał mi prosto w oczy i nie powiedzial ze jestem dla niego najwazniejsza... przytulil mnie mocno, mowil ze nie chce mnie stracic... ze zle to postrzegam wszystko.. potem oczywiscie namietny sex, pełen czułości, miłości, emocji.. ale co dalej? dalej było to samo... znowu mysli ze jestem zabawka, ze nie liczy sie ze mna, z moimi uczuciami, potrzebami.. nadchodzil kryzys, kłótnie, rozstanie, nic sie nie zmieniało, ale przez te miłe słowa nie potrafie do konca w 100% myslec ze byłam czystą zabawką, a na pewno bylo by mi łatwiej gdybym umiała tak myslec, jednak wciąż jest nadzieja, ze moze jednak kochal ..
  • Gość: Mia IP: *.range86-174.btcentralplus.com 03.04.11, 15:10
    Moim zdaniem tu wcale nie chodzi o to czy facet cos do Ciebie czuje czy tylko bawi sie Toba(to wie tak naprawde tylko on).Takie zachowanie rownie dobrze moze byc kwestia jego charakteru.Tylko czy Ty takiego zwiazku chcesz?Gdzie jest sie razem ale osobno?Wedlug mnie marnujesz czas.On sie nie zmieni,wlasnie tak bedzie wygladac wasza przyszlosc.Powinnas raczej szukac kogos kto da Ci to czego oczekujesz,z ktorym bedziesz szczesliwa po prostu.Teraz nie jestes,chcesz w tym stanie trwac?
  • Gość: niewiemocochodzi88 IP: *.limes.com.pl 03.04.11, 16:32
    Możliwe ze to tez własnie jego charakter... moze tez rozpieszczenie przez rodziców, ze tylko jemu się daje, a on sam z siebie nic. Wiem ze nie chce takiego czegos, wiem ze nie mozemy mowic o wspolnej przyszłości bo była bym nieszczęsliwa, ale jestem na takim etapie ze mam w głowie tylko jego, obojętnie jaki jest, kocham jego i nie wyobrazam sobie zacząć teraz życia z kims innym, moze to tylko kwestia czasu...
  • Gość: 36-latka IP: *.play-internet.pl 03.04.11, 15:30
    Słowa są tylko słowami, liczą się czyny. Jeśli chcesz, też mogę Ci powiedzieć, że Cię kocham. Tylko, czy z tego będzie coś wynikać? Nie. Podobnie jest z nim. Dla niego jesteś ważna, ale tylko wtedy, kiedy on tego chce, kiedy inne plany nie wypalą. Jak można być z kimś i nie planować wspólnie czasu? Rozumiem, że nie cały wolny czas, ale wspólne wypady, weekendy, to chyba normalne? Nie wydaje mi się, byś oczekiwała zbyt wiele (jeśli oczywiście jest tak jak piszesz), to raczej on na swój sposób bawi się Tobą. Nie pozwól mu na to, byś zawsze była pod ręką, kiedy mu się podoba. Zrezygnuj ze związku, który niczego dobrego nie wnosi w Twoje życie. Odwróć się i rozejrzyj dookoła - jest wiele ciekawych mężczyzn, znajdziesz takiego, który da Ci pozytywną energię i przy którym poczujesz się naprawdę kochana. Nie ciągnij na siłę czegoś, w czym nie czujesz się szczęśliwa. Pozdrawiam:)
  • Gość: niewiemocochodzi88 IP: *.limes.com.pl 03.04.11, 16:29
    Jestem bardzo wdzięczna za wszystkie odpowiedzi, bo samemu cięzko jest cos dostrzec i zrozumiec jesli jest się zaslepionym miłością... Wiem ze jestem z nim nieszcześliwa, wiem ze nie powinnam z nim byc, zostawić to wszystko, ale niestety, kiedy się kocha to to nie jest takie łatwe...ale mysle ze rzeczywiscie byłam tylko zabawką, dokładnie, kiedy inne plany nie wypalały wtedy wazna byłam ja...
  • Gość: 36-latka IP: *.play-internet.pl 03.04.11, 17:35
    Wiem, niestety jak to jest, kiedy się kocha i kiedy rozum podpowiada co innego, a co innego mówi serce. Rozumiem więc co musisz czuć, ale... spójrz na to z innej perspektywy: co Ci daje ten związek? Jeśli znajdziesz wiele plusów, to trwaj w takim układzie, może będzie Ci odpowiadał, ale z tego co piszesz, to raczej więcej jest minusów. Z pewnością zasługujesz na coś więcej niż minusy, więc nie pozwalaj na to, byś była nieszczęśliwa! Wiem, że to banalne, co teraz napiszę, ale: naprawdę facetów jest więcej na tym świecie;) Nie powinnaś być z kimś, kto się z Tobą nie liczy. Decyzję jednak musisz podjąć sama, nie licz raczej, że on się zmieni, skoro do tej pory tego nie zrobił. Liczą się czyny, by mówić można wiele. Trzymam za Ciebie kciuki:)
  • Gość: niewiemocochodzi88 IP: *.limes.com.pl 03.04.11, 17:54
    naprawde dziekuje za te słowa i pomoc, nie chce w tym dłuzej trwac, wiem to na pewno i wiem juz teraz na pewno ze byłam własnie tylko taka "kryzysową narzeczoną", mozna przez to stracic poczucie wartosci siebie niestety... bo zastanawiam sie co ze mna bylo nie tak ze nie potrafil kochac? liczyc sie ze mna? nie obwiniam jego tylko siebie.... doszukuje sie we wszystkim swojej winy... na pewno pokocha inna, bedzie dla niej przenosił góry...dla mnie nie potrafił bo? bo nie jestem na tyle"fajna"? takie mam własnie mysli w głowie..
  • Gość: 36-latka IP: *.play-internet.pl 03.04.11, 18:04
    Wiem, że to wszystko bardzo Cię boli... Nie przejdzie od razu. Dlaczego nie przenosi dla Ciebie gór? Nie dlatego, że jesteś beznadziejna, ale dlatego, że nie jesteś dla niego właściwą kobietą. Tak czasem bywa, że dla jednych tracimy zdrowy rozsądek i jesteśmy w stanie cały świat pokonać w imię miłości. Innych kochamy, choć brakuje nam tej energii, skrzydeł. Nie wiem, czy on Cę kocha, czy tylko tak mówi. Na mój skromny rozum to jemu odpowiadasz pod wieloma względami, ale nie na tyle, by dać z siebie coś więcej. Wygląda mi to bardziej na taki związek bez zobowiązań niż jakby coś miało poważniejszego z tego wynikać. Może się mylę. Czasem jednak trzeba sobie powiedzieć: dość i zacząć wszystko na nowo. Te powroty i rozstania, za dużo ich. Nie męczą Cię? I jeszcze jedno: nigdy nie pozwól sobie na myślenie w stylu: to moja wina, jestem beznadziejna, z inną będzie szczęśliwy, bo ja nie umiem mu dać szczęścia. Przyjmij do wiadomości, że czasem tak bywa: ludzie są ze sobą i się rozstają. Nie zawsze mamy szczęście od razu trafić na tego właściwego. Powodzenia i nie zadręczaj się myslami:)
  • Gość: niewiemocochodzi88 IP: *.limes.com.pl 03.04.11, 18:09
    Oczywiscie ze mnie męczą rozstania i powroty, kazde rozstanie jest straszne.. Dobrze postaram się poprostu przyjąć do wiadomosci to co piszesz... chociaz jednak jakas skaza zostaje kiedy ktos kogo sie kochało ponad wszystko , za kazda zalete i wade, nie był w stanie dac od siebie czegos wiecej i nie kochał rownie mocno...Dziękuje za rozmowe i pozdrawiam.
  • Gość: 36-latka IP: *.play-internet.pl 03.04.11, 18:31
    Wiesz, ja Ci nie dam rady w stylu: zostaw go albo: próbuj dalej. Ty sama musisz zdecydować, ja tylko mogę napisać jak to wygląda z zewnątrz, oczywiście opierając się na tym, co piszesz. W każdym razie coś zrobić musisz, bo zasługujesz na to, by być szczęśliwa:) Wierzę, że Ci się uda:)
    PS. Ja niestety, też nie jestem z tym, kogo kochałam nad życie (i nadal mam w sercu), o powodach pisać nie będę. Jednak chcę Ci napisać, że można kogoś znów pokochać, choć w tej chwili pewnie wydaje Ci się to niemożliwe. Pozdrawiam.
  • Gość: niewiemocochodzi88 IP: *.limes.com.pl 03.04.11, 18:43
    Kucze to strasznie przykre co mówisz... ale potrafisz być szczęsliwa i kochac ponad życie obecnego partnera? czy wolałabyś jednak żeby ułożyło Ci sie z tamtym? Bo ja strasznie się boję, że nawet jeśli się z kimś zwiąże to będę wobec tego kogoś nieuczciwa bo w sercu ciągle będzie ktoś inny...
  • Gość: 36-latka IP: *.play-internet.pl 03.04.11, 18:49
    Czasem trzeba się pogodzić ze stratą. Z tamtym dzisiaj już bym być nie mogła i doskonale zdaję sobie z tego sprawę. To już inny człowiek, zbyt wiele stracił w moich oczach. Nie ma już tego samego faceta, którego kochałam nad życie. Czy kocham obecnego partnera? Oczywiście, że tak! Może nie szaleję, nie tracę zmysłów, ale kocham go. Jestem przy nim spokojna i czuję się pewna. Nie jest taki jak tamten, ale porównywać nie można. Każdy jest inny. Miłość do tamtego jest na samym dnie serca i niech sobie tam jest. Kiedyś próbowałam z nią walczyć, ale to tylko powodowało depresję. Zaakceptowałam taki stan rzeczy i wtedy wreszcie poczułam, że mogę na nowo żyć. Bez niego. Niemożliwe? Możliwe. Zakochałam się już drugi raz (niestety, pierwszy okazał się znów pomyłką:() i jestem szczęśliwą. Staramy się o dziecko - pierwsze poroniłam tuż przed świętami. Także Droga Koleżanko, uwierz, że wszystko może się zmienić i może być jeszcze pięknie, jeśli - sama sobie na to pozwolisz:)
  • Gość: niewiemocochodzi88 IP: *.limes.com.pl 03.04.11, 18:58
    no własnie, tracenie zmysłów, to jest idealne określenie na to co robiłam zawsze przy tym chłopaku, traciłam dla niego zmysły, traktowałam go jak jakiegos boga, wszystko co robil bylo w moich oczach najlepsze, on był najmądrzejszy, najprzystojniejszy, najfajniejszy. kochałam kazda czesc zarówne jego charakteru jak i ciała, jego zapach, dłonie, uszy,nos.. wszystko to mogłabym namalować z pamięci, nie przeszkadzało mi nic co robił, bo wszystko było przeciez najdoskonalsze, totalnie mnie oczarował i zaślepił, z tym , że nigdy tak naprawde nie myslał o moich potrzebach i nie potrafił kochac. boje sie, ze nie bede potrafiła byc z kims kto nie będzie w moich oczach własnie takim"bogiem". Ze jak nie bede odchodzic od zmysłów przy facecie, nie bede czuc tych motylków w brzuchu to bedzie oznaczało ze nie jestem w nim naprawde zakochana.
  • Gość: 36-latka IP: *.play-internet.pl 03.04.11, 19:19
    Napiszę tylko tyle :) wszystko jest możliwe :)
  • Gość: niewiemocochodzi88 IP: *.limes.com.pl 03.04.11, 19:28
    ok, rozumiem:) Bardzo współczuję sytuacji z poronieniem... Moja bardzo bliska koleżanka przechodziła to samo.. Ale trzymam kciuki i mam nadzieję, że uda Wam się jeszcze bardziej rozwinąć to miłość słodkim maluszkiem:) na pewno się uda, bo przecież" wszystko jest możliwe":)
  • zakletawmarmur 03.04.11, 21:44
    > ną", mozna przez to stracic poczucie wartosci siebie niestety...
    bo zastanawiam
    > sie co ze mna bylo nie tak ze nie potrafil kochac? liczyc sie ze mna?

    Wpadłaś po prostu w pułapkę związku, w którym Tobie od początku zależało bardziej. Im Tobie bardziej zależało, tym on bardziej był Tobą znudzony... Ty przyzwyczaiłaś się do wyrzeczeń, Twoja samoocena trochę podupadła. Gdyby tak nagle zaczął zachowywać się Twój eks to pewnie byłabyś zszokowana i nie godziłabyś sie na tyle.

    W takich sytuacjach trzeba faceta poolewać i wzmocnić w nim poczucie zazdrości. Z kryzysowej narzeczonej można awansować na miłość życia, pod warunkiem, że kobieta zacznie się bardziej cenić. IMO nie musisz z nim od razu zrywać, choć jak znam życie, troche pewności siebie, pokonania pewnej bariery psychicznej (chodzi o otwarcie oczu na inne możliwości) i faceta i tak pogonisz:-) No ale może wtedy przyjdzie to naturalnie, bez poczucia straty...

    Tak więc nie doradzałabym Ci zrywania. Otwórz się na innych facetów, poflirtuj z nimi, nie ukrywaj się z tym, przy swoim facecie... Dobrze się baw bez niego. Zaplanuj sobie czas bez niego, gdy będzie chciał się z Tobą spotkać a będzie to kolidować z Twoimi planami, po prostu się na to nie zgadzaj (nawet jeśli chciałabyś inaczej)... Po prostu nie stawiaj faceta na pierwszym miejscu i daj mu to odczuć! A jeśli złapisz wiatr w żagle to pewnie poczujesz chęć, żeby go olać całkowicie... A może on się zmieni?

    --
    Pesymista twierdzi, że wszystkie kobiety to nierządnice. Optymista twierdzi, że nie, ale ma nadzieję.
  • Gość: niewiemocochodzi88 IP: *.limes.com.pl 03.04.11, 22:04
    To nie jest takie proste, poniewaz:
    po pierwsze: on już zdążył pare dni temu powiedzieć mi, że nie potrafi ze mną być dłużej, wiec teoretycznie nie jesteśmy kolejny raz razem..
    po drugie: próbowałam tych metod, może źle jakoś to robiłam, nie wiem, ale wyjeżdzałam ze znajomymi ciągle gdzieś, wychodziłam z koleżankami na babskie wieczory, zajmowalam się swoimi sprawami, a zawsze miałam wrazenie, ze jemu to tylko na ręke, chociaz moze robiłam to wszystko tylko wtedy gdy ON nie miał czasu dla mnie..Chciałabym spróbować może tych metod poprawnie, ale nie wiem czy będę w sumie mieć jeszcze na to szanse... a mysle ze by podziałały...
  • zakletawmarmur 03.04.11, 22:38
    > po pierwsze: on już zdążył pare dni temu powiedzieć mi, że nie potrafi ze mną b
    > yć dłużej, wiec teoretycznie nie jesteśmy kolejny raz razem..

    Ja w takiej sytuacji kupiłabym sobie fajną kieckę i wyszłabym z koleżankami na miasto, tylu przystojniaków czeka właśnie na mnie:-) Mój chłop dobrze o tym wie więc z większą rozwagą mówi takie rzeczy... Ma po prostu to wewnętrzne przekonanie, że bez niego też sobie poradzę a może nawet będę się lepiej bawiła bo będę mieć więcej możliwości:-)

    nie wiem, ale wyje
    > żdzałam ze znajomymi ciągle gdzieś, wychodziłam z koleżankami na babskie wieczo
    > ry, zajmowalam się swoimi sprawami, a zawsze miałam wrazenie, ze jemu to tylko
    > na ręke, chociaz moze robiłam to wszystko tylko wtedy gdy ON nie miał czasu dla
    > mnie..

    A wiedział jak dobrze się bawiłyście? O tym, że jakiś facet pisuje do Ciebie sms? O tym, że w piątek jedziesz na imprezę do kolegi na chatę i zostaniesz tam na noc? Jeśli na facecie nie robiłoby to żadnego wrażenia (i nie chodzi od razu o ataki zazdrości) to faktycznie oznaczałoby, że ma Cię gdzieś...

    Jest po prostu różnica, gdy robisz to żeby zabić czas, gdy jesteś sama a jest różnica, gdy robisz to bo lubisz, bo sprawia Ci to przyjemność... Jeśli facet czuł, że jest na pierwszym miejscu a z koleżankami jedziesz "bo on nie chce" to faktycznie nie miało to szans zadziałać... Tu chodzi bardziej o takie wewnętrzne poczucie, że nie jest się całym światem naszej połówki, że ktoś bez może być szczęśliwy...

    > po pierwsze: on już zdążył pare dni temu powiedzieć mi, że nie potrafi ze mną b
    > yć dłużej, wiec teoretycznie nie jesteśmy kolejny raz razem..

    Nie miałaś nigdy takich chwil, ze czułaś się jak w pułapce? No wiesz, taka świadomość, że jesteś w związku, więc nie możesz sobie pozwolić na wiele przyjemnych rzeczy... Może właśnie rozstanie warto potraktować jako taki prezent, teraz możesz wszystko. A przecież nie masz pewności, czy facet za dwa tygodnie nie poczuje się samotny i nie zadzwoni do Ciebie. Już to przecież robił, prawda? W każdym razie, za nic nie rób pierwszego kroku. Zapamiętaj, że mężczyźni gorzej znoszą samotność. Kup sobie fajną sukienkę, idź na dyskotekę i zabaw się z jakimś przystojniakiem... Załóż na Sympatii konto i pooglądaj sobie wolnych facetów z okolicy. Umów się z kimś na kawkę. Poflirtuj z jakimś przypadkowo spotkanym facetem. Po prostu otwórz sie na innych mężczyzn! Jesteś młodziutka, wolna, najpiekniejsze chwile ciągle jeszcze przed Tobą:-)

    --
    Pesymista twierdzi, że wszystkie kobiety to nierządnice. Optymista twierdzi, że nie, ale ma nadzieję.
  • Gość: niewiemocochodzi88 IP: *.limes.com.pl 03.04.11, 23:14
    Niestety wiedział jak się dobrze bawie, potrafiłam nie raz nie wracać na noc, spac u znajomych, on o tym wiedzial, jego reakcja- obrażanie się.
    Wiedział tez ze jest wokół mnie duzo adoratorów, na początku związku widział ile dostaje smsów z propozycjami wyjscia,a nawet wyjazdów, randek, widział tez nie raz jak bylismy gdzies razem, co zadko się zdarzało, że podrywają mnie inni i sobie z nimi troszkę flirtuje. Jego reakcja to było smianie się z tego. Moze był zbyt pewny siebie?
    Nie wiem. ALe prawda jest taka, ze kazdy mój wyjazd był tylko wtedy gdy on nie miał w danym tygdniu dla mnie czasu. Powinnam była go bardziej olewać i zając sie soba, ale niestety, odchodziłam od zmysłow przy nim i wolałam robić wszystko z nim, a to co robiłam bez niego było tlyko dlatego ze on nie mogł. Nie wiem dlaczego tak było, ale w innych związkach nie miałam takich problemów, on poprostu mnie jakos oczarował, omamił, niewiem jak to nazwać. I nie czułam się jak w pułapce, ponieważ on pozwalał mi na wszystko, właściwie to nic go nie interesowało, gdybym się spotykała z kims innym to by nawet się nie zorientował, mogłabym sobie pozwolić na teroetyczne imprezowanie z 20kolegami a on jedynie by się obraził na chwile.
  • zakletawmarmur 04.04.11, 00:29
    > sobie z nimi troszkę flirtuje. Jego reakcja to było smianie się z tego. Moze b
    > ył zbyt pewny siebie?

    Mój chłop tez, gdy jest bardzo zazdrosny- wyśmiewa. Ja się wtedy nie tłumaczę, nie dyskutuje z nim, bo uważam, że jego zachowanie jest żałosne i nie chce zniżać się do tego poziomu... On też w pewnym momencie dochodzi to takiego wniosku i wtedy dopiero osiągamy porozumienie. Wiem jednak, że nawet jak się denerwuje, jak wyśmiewa to i tak te działania są na moją korzyść:-)

    > Niestety wiedział jak się dobrze bawie, potrafiłam nie raz nie wracać na noc, s
    > pac u znajomych, on o tym wiedzial, jego reakcja- obrażanie się.

    I jak się wtedy zachowywałaś?

    --
    Pesymista twierdzi, że wszystkie kobiety to nierządnice. Optymista twierdzi, że nie, ale ma nadzieję.
  • Gość: niewiemocochodzi88 IP: *.limes.com.pl 04.04.11, 00:47
    czułam się winna i zaczynałam wydzwanianie i łagodzenie sytuacji.. a raz jak mu powiedziałam na początku związku ze nie mozemy sie spotkac, bo juz mam inne plany to obrazil sie na 2 dni i ani słowem nie odezwał przez ten czas przez co pierwszy raz w tym związku wywołał we mnie poczucie winy i doszło nawet do tego ze go za to przepraszałam:/
  • zakletawmarmur 04.04.11, 18:26
    To już wiesz, gdzie popełniłaś błąd...
    Jeśli do siebie wrócicie to w pierwszej kolejności powinnaś właśnie to zmienić.
    Z poprzedniego postu wynika, że jesteś atrakcyjną dziewczyną, "masz branie". Wykorzystaj to, stale wzbudzaj w facecie zazdrość, niech wie, że inni też są Tobą zainteresowani:-)

    --
    Pesymista twierdzi, że wszystkie kobiety to nierządnice. Optymista twierdzi, że nie, ale ma nadzieję.
  • krakoma 03.04.11, 19:27
    jestes jego kochanka, a nie kobieta
  • Gość: usunelamkonto IP: *.kordeckiego.trustnet.pl 03.04.11, 22:17
    (nie wiem czy doczytalam tutaj u forumowiczow te slowa ktore chcialam napisac) ale wydaje mi sie ze chlopak niedorosl do bycia z dziewczyna i zalepia swoj czas wolny twoja osoba (ktos to pisal)
    same spacery, kino noclegi to takie "sympatie" - milo spedze czas ale nic wiecej. zwiazek potrzebuje duzo wiecej zaangazowania, ryzyko ew ciazy, choroby,finanse - trzeba to tez wziac pod uwage
    oczywiscie ze sa mezczyzni ktorzy okaza wiecej zainteresowania - kwestia taka, gdzie go znajdziesz i co bedzie robil w zyciu. na codzien ludzie pracuja, w ciagu dnia ciezko osobie wygospodarowac troche czasu

    moj partner pracuje zazwyczaj do 17, czasami w sobote. po tym on jedzie sie umyc, przebrac, cos zjesc ew, i ok 19 jest do dyspozycji do wyjscia (co nie znaczy ze wczesniej nie moge przyjechac czy poczekac na niego po prac i razem wracamy do niego i decydujemy co dalej)

    jesli masz z nim kontakt jeszcze postaw sprawe jasno, czego oczekujesz co ciebie zabolalo i co nie jest ok twoim zdaniem.

  • Gość: niewiemocochodzi88 IP: *.limes.com.pl 03.04.11, 23:08
    tak wyglądaja związki z dojrzałym facetem, która ma pracę i szuka stabilizacji, on jest studencikiem dziennym i nie ma jeszcze takich potrzeb jak widywanie sie codziennie, dla niego to jakas masakra widziec sie z dziewczyna kazdego dnia... praktycznie już nie jestesmy razem bo zdązył ze mna kolejny raz zerwać kolokwialnie mowiac. Byłam juz na takim etapie, że bałam się cholernie ze to ze mna jest cos nie tak chcąc od niego czegoś wiecej, ale chyba chciałam poprostu normalnego związku, a on jest zbyt młody zeby mi to zapewnic
  • ewa.zeromska 04.04.11, 10:01
    Witaj,
    No chyba sama odpowiedziałaś sobie na pytanie. Najwyraźniej facetowi nie bardzo zależy na tej znajomości i wygląda na to, że spotyka się z tobą tylko na seks. Nie chce niczego więcej.
    Być może za dużo jest inicjatywy z twojej strony i on nie ma jak rozwinąć skrzydeł, ale być może, gdyś ty nie inicjowała spotkać, to w ogóle by ich nie było.
    Wydaje mi się, że powinnaś realnie spojrzeć na sprawę, bo chyba tracisz czas i energię.
    Trochę go tłumaczysz, szukając w nim nieśmiałości, braku pewności siebie itd....
    Jakby na siłę przypisujesz mu cechy, których być może wcale nie ma.
    Ta znajomość oparta jest na twoim wyobrażeniu o byciu razem z tym panem.
    Zastanów się, czy warto nadal w to brnąć, czy ta znajomość nie przynosi ci zbyt wielu rozczarowań i przykrości.
    Pozdrawiam

  • Gość: niewiemocochodzi88 IP: *.limes.com.pl 04.04.11, 10:13
    To fakt, probuje szukać innych wyjaśnień, ale po przeczytaniu wszystkich odpowiedzi tutaj wiem, że pewne jest to co napisałas, ze nie kocha. Było własnie tak, że to ja inicjowałam spotkania, ale tak jak mowisz, gdybym ja tego nie robiła to raczej by ich nie było, albo byłyby naprawde bardzo rzadko...
  • Gość: niewiemocochodzi88 IP: *.limes.com.pl 04.04.11, 10:09
    po przeczytaniu wszystkich odpowiedzi nasuwa się jeden wniosek... On nie kochał za bardzo, traktował jak zabawkę po części, może nie byłam mu obojętna ale nie potrafił się we mnie zakochać i przenosić dla mnie gór. Dlaczego? Ponieważ od początku to mi bardziej zależało, to ja o niego zabiegałam, a tak nigdy nie powinno być, mężczyźni mają naturę zdobywcy i bardziej cieszą się z czegoś co sami upolują a nie z tego co samo pod nogi się napatoczy. Wszystko co robiłam krążyło wokół niego, swoimi sprawami zajmowałam się tylko gdy on nie miał dla mnie czasu. Trwało to tak długo, ponieważ wiele rzeczy mu we mnie odpowiadało i stałam się kryzysową narzeczoną. Za każdym razem po zerwaniu ze mną wracał, bo źle znosił samotność a wiedział ze ja na niego czekam. Teraz jesteśmy znowu na tym etapie ze mnie zostawił. Stwierdził ze nie potrafi mnie kochać i nie chce mnie ranić będąc ze mną. W takim razie czy jest jeszcze szansa na to by coś z tym zrobić wszystkim?? Czy ja coś mogę zrobić? Co byście zrobiły na moim miejscu, jeśli wiecie, że jestem w nim wciąż mimo wszystko zakochana...??
  • Gość: Mia IP: *.range86-174.btcentralplus.com 04.04.11, 13:29

    > po przeczytaniu wszystkich odpowiedzi nasuwa się jeden wniosek... On nie kochał
    > za bardzo, traktował jak zabawkę po części, może nie byłam mu obojętna ale nie
    > potrafił się we mnie zakochać i przenosić dla mnie gór. Dlaczego? Ponieważ od
    > początku to mi bardziej zależało, to ja o niego zabiegałam, a tak nigdy nie pow
    > inno być, mężczyźni mają naturę zdobywcy i bardziej cieszą się z czegoś co sami
    > upolują a nie z tego co samo pod nogi się napatoczy. Wszystko co robiłam krąży
    > ło wokół niego, swoimi sprawami zajmowałam się tylko gdy on nie miał dla mnie c
    > zasu. Trwało to tak długo, ponieważ wiele rzeczy mu we mnie odpowiadało i stała
    > m się kryzysową narzeczoną. Za każdym razem po zerwaniu ze mną wracał, bo źle z
    > nosił samotność a wiedział ze ja na niego czekam. Teraz jesteśmy znowu na tym e
    > tapie ze mnie zostawił. Stwierdził ze nie potrafi mnie kochać i nie chce mnie r
    > anić będąc ze mną. W takim razie czy jest jeszcze szansa na to by coś z tym zro
    > bić wszystkim?? Czy ja coś mogę zrobić? Co byście zrobiły na moim miejscu, jeśl
    > i wiecie, że jestem w nim wciąż mimo wszystko zakochana...??


    Tutaj masz cala odpowiedz na te pytania.Przeczytaj jeszcze raz to co sama napisalas,jakie odpowiedzi Ci sie nasuwaja?Bo mi tylko jedna-jesli pan psudochlopak znow zechce wrocic to kopnij go w d...!!To wszystko co mozesz zrobic.Podziekowac mu ostatecznie i zamknac ten rozdzial.Powodzenia.
  • moonogamistka 04.04.11, 14:40
    Jestes ciagle zakochana ale powinnas bardziej kochac siebie. Poki co siebie wlasnie krzywdzisz, a raczej pozwalasz na to by ktos inny to robil.
    Jak mozna kochac kogos kto Cie zle traktuje? Utnij to. Rzucil Cie? I chwala bogu, zablokuj jego nr w tel, wywal go z zycia. Zacznij myslec o sobie.
  • krakoma 04.04.11, 16:29
    > po przeczytaniu wszystkich odpowiedzi nasuwa się jeden wniosek... On nie kochał
    > za bardzo. Dlaczego? Ponieważ od początku to mi bardziej zależało, to ja o niego zabiegałam, a tak nigdy nie powinno być

    nie sadze, by mialo to efekt przyczynowo-skutkowy. gdybys o niego nie zabiegala tez by cie nie kochal.
    trzeba po prostu znalezc osobe, ktora czuje to samo, a wtedy zabiegaj do woli
  • Gość: niewiemocochodzi88 IP: *.limes.com.pl 04.04.11, 21:58
    Macie racje, powinnam go kopnąć w dupę jak znowu będzie chciał wrócić, obojętnie jaka bym była to by nie kochał, a tylko by ranił... Napiszę jak skończyła się ta historia, póki co zacznę myśleć o sobie, może poznam kogoś :) a on????? NIECH SPADA NA DRZEWO! Dziękuję wszystkim za pomoc, własnie na taką dawkę optymistycznego myślenia liczyłam, może w koncu będę szcześliwa:)
  • Gość: niewiemocochodzi88 IP: 89.206.37.* 09.04.11, 14:31
    Witam ponownie wszystkie moje rozmowczynie, historia toczy sie dalej... Doszlismy do wnioskow ze sprobujemy jeszcze raz, ze ja bede miec mniejsze wymgania i zaczniemy tak jak by od poczatku, bedziemy rozmawiac, pojdziemy na pierwsza randke i takie tam.. wiadomo o co chodzi. No ale oczywiscie nie da sie udawac ze z kims sie nie było wczesniej i ze sie wczesniej nie znalismy wiec wszystko poszlo normalna droga, jak w normalnym zwiazku. Niestety, trwalo to tydzien ... Kolejne beznadziejna sytuacja: on nie odbiera wieczorem telefonu pare godzin, ja dzwonie jak glupia , 5,6,7, raz.. zaczynam pisac smsy ze sie martwie, potem co sie dzieje, potem zlosc i nerwy i glupie podejrzenia, az w koncu dostaje smsa o 24 w nocy o tresci: zapomnialem telefonu z domu, ide spac. Co byscie zrobiły? czy to normalne? czy moze totalna ignorancja? oczywiscie pozniej juz nie odbieral po tym smsie. Czy jesli zobaczyl 10 moich nieodebranych polaczen, kilka smsow, nie powinien byl oddzwonic? czy moze to ja przesadzilam? a moze mam juz spaczenie po wielu sytuacjach kiedy porpostu mnie ignorowal nie raz... Pomóżcie...
  • Gość: grz-aneczka IP: *.net.stream.pl 09.04.11, 23:26
    daj se kobieto spokój
    facet zatęsknił za seksem a ty jak ten piesek znowu za nim
    ech
  • Gość: esteraj IP: *.opera-mini.net 10.04.11, 11:00
    Określ granicę swojego szacunku. Powiedz swojemu partnerowi, że nie będziesz tolerować takiego lekceważenia i albo to zmieni, czyli będzie odpowiadał na Twoje telefony i smsy, albo się rozstajecie. Ważne jest byś jasno określiła na co możesz się godzić i czego oczekujesz.
    Nie strasz odejściem, ale konsekwentnie trzymaj się wyznaczonych granic swojej przyzwoitości i okazania szacunku.
  • Gość: lily IP: *.aster.pl 08.04.11, 14:24
    brak miłości i kropka.
  • Gość: 36-latka IP: *.play-internet.pl 10.04.11, 18:58
    Niektóre kobiety mają jednak masochistyczne podejście do życia ;) pozdrawiam autorkę postu:)
  • Gość: niewiemocochodzi88 IP: *.limes.com.pl 07.09.11, 17:53
    Witam wszystkich ponownie, chciałam tylko dokonczyć moją historię bo wszystkie rady mi bardzo pomogły i jestem teraz bardzo szczesliwa. Poznałam wspaniałego faceta, ktory daży mnie przeogromną miłością, ponadto ma w sobie bardzo dużo zalet i kazdy dzien z nim spędzony jest warty zapamiętania. Jesteśmy juz razem prawie poł roku, gdyby nie on myslę, że o wiele trudniej było by mi zakonczyc poprzedni chory związek raz na zawsze. Oczywiście nie było łatwo, gdy eks dowiedzial się, że z kims sie spotykam zaczął robić scen począwszy od wydzwaniania i wypisywania o miłości, o tym ze chce ze mna byc, zamieszkac, oswiadczyc sie, ale na gadaniu się skonczyło, potem były grozby ze sie zabije, ale wkoncu odpuscił, czasami dostaje jeszcze od niego jakiegos smsa ze wszystko zepsułam i ze go nie kochalam skoro jestem z kims innym, ale teraz juz się nimi nie przejmuję, jestem wreszcie szczęsliwa. Dziękuje Wam wszystkim za pomoc, to forum naprawdę mi bardzo pomogło. Pozdrawiam
  • Gość: lia IP: *.acn.waw.pl 07.09.11, 21:30
    jestem w sytuacji odwrotnej do Twojej, swojego faceta traktuje jak "kryzysowego nazeczonego", ale ze strachu przed samotnoscia nie umiem tego przerwac, w sumie to z biegiem czasu jestesmy sobie coraz blizsi, ale nie umiem powiedziec, ze to facet na cale zycie. strasznie sie z tym czuje.
  • Gość: niewiemocochodzi88 IP: *.limes.com.pl 13.09.11, 11:28
    Jeśli nie czujesz ze go kochasz ponad wszystko, że to facet na całe życie to lepiej zostaw go teraz, niż wtedy , gdy poprosi Cię o rękę.. wtedy jeszcze bardziej złamiesz mu serce. Nie bój się samotności, gdy nie ma się partnera można zrobić naprawdę wiele fajnych rzeczy, można poświęcić czas tylko dla siebie, zacząc coś trenować, zapisać się na język, nawiązywać znajomości. W końcu znajdziesz miłość życia a wtedy już na pewno nie będziesz mieć tyle czasu dla siebie, zwłaszcza, że taka miłość może już trwać do końca życia, potem dziecko, zakładanie rodziny i czasu dla samej siebie brakuje. Jest jeszcze inna opcja, może nie doceniasz tego chłopaka, może boisz się otworzyć na miłość, jeśli tak to posłuchaj co mówi Twoje wnętrze, jeśli myslisz sobie ze fajnie było by z nim gdzieś wyjechac na bezludną wyspę i tam życ, tzn. że tak naprawdę chcesz być z tą osobą, tylko boisz się co na to powie otoczenie, może się go wstydzisz? Jeśli tak to zawsze można przecież image kogoś zmienić. Natomiast jeśli on Cie denerwuje wszystkim, nie ma namiętności, nie masz ochoty byc przy nim cały czas to możliwe, że poprostu nie zadziała chemia, Twoje receptory nie przyjmują feromonów i innych cząstek, które on wydziela, przez co nie potrafisz się zakochać. Poczytaj o związku który nazywa się PEA(fenyloetyloamina). Polecam stronę na ten temat pl.wikipedia.org/wiki/Zakochanie oraz dom_zycia.w.interia.pl/happiness/biochemia-milosci.htm Niektóre osoby poprostu nie wydzielają tego związku przez co nie jest się w stanie w nich zakochać, albo wydzielają a to nasze receptory nie są w stanie go odbierać. Myślę, że obojętnie jaka jest przyczyna, to powinnaś albo spróbować otworzyć się na miłość do niego albo znalezc innego partnera bo jeśli dalej będziesz trwać w takim stanie to tylko się zamęczysz psychicznie.. Pozdrawiam i życzę powodzenia:)
  • margie89 08.09.11, 12:39
    tak to z Tobą jest problem bo po co być z kimś kto parokrotnie Cię zostawiał i cały czas olewa. Jakby Cię kochał to by się cieszył na samą myśl, że możecie gdzieś razem wspólnie wyjechać i spędzić czas we dwoje. Poza tym jego niechęć do wyjazdów może wynikać z tego że może ma jakąś inną lub inne na boku i to z nią/nimi się w dzień spotyka i jej/nim pozostałą część wolnego czasu poświęca. Może też wchodzić w grę inny ktoś o kim nie wiesz typu żona czy dziecko z którymi od jakiegoś czasu nie mieszka. Nawet jeśli moje wcześniejsze hipotezy są błędne to pewne jest to, że mu na rękę, że sama za nim latasz, a on ma seks za darmo. Znajdzie inną to znów zostawi, a jak go kopnie w dupę to znów wróci. Jeżeli lubisz taki emocjonalny rollercoaster to trwaj przy nim dalej...
  • Gość: edzia86ed IP: *.home.aster.pl 08.09.11, 17:52
    Ja też nie wiem, znamy mało szczegółów, w jakim jesteście wieku jak się poznaliście. Mi sie wydaje, że on nie wie czego chce, że z jednej strony chce dziewczynę, a z drugiej nie potrafi zrezygnować ze swojej wolności. Długo to trwało takie schodzenie rozchodzenie, a związek nie na tym polega, a pytałaś go o to?? jak sobie to dalej wyobraża? a z tym sylwestrem proponował coś wcześniej?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.