Dodaj do ulubionych

Głupie słowa

  • urquhart 13.04.11, 08:07
    Kobiety które deprecjonują w tym wątku poczucie krzywdy faceta że niby nic się nie stało i jest on przewrażliwiony wyrządzają autorce wątku olbrzymią krzywdę. W oczach mężczyzny który ma kierownicze stanowisko, potrzebuje autorytetu taki incydent i ośmieszenie to katastrofa. To nie tylko zniszczenie pozycji i autorytetu, ale dowód że w życiu osobistym nie potrafi dobierać sobie właściwych ludzi, czyli także niekompetencji jako zarządzającego ludźmi.
    Wielkość członka jest istotna dla faceta to inna i honorowa sprawa nawet jeśli kobiety tego nie potrafią zrozumieć wystarczy że dowiedzą się od innych facetów zamiast snuć domysły.
    Już sobie wyobrażam jak by zostało odebrane gdyby jedna z moich dyrektorek przyprowadziła na imprezę jako swojego partnera jakiegoś prymitywa który by zaczął opowiadać po alkoholu ze może ma ona cipę luźną ja wiadro ale fajnie jest np. bo nieźle gotuje.
    Tylko zrozumienie jak poważna jest sprawa, daje jakąkolwiek szansę na adekwatne przeprosiny, próbę zadośćuczynienia i wybaczenie.
    Upieranie że to facet jest przewrażliwiony taką szansę przekreśla.
    --
    Love is never a game, Sex is always a game - Naura Hayden
  • Gość: lala IP: *.1-4.cable.virginmedia.com 13.04.11, 16:10
    Wiadomo, że dla facetów temat męskości to bardzo czuły punkt i nie ma co do tego najmniejszej wątpliwości!
    Jednakże ja widzę w tej sytuacji czynniki łagodzące.
    -impreza, ludzie pod pływem alkoholu, zapewne bardzo luźna atmosfera.
    -temat sexu, który wcale nie wypłynął od autorki i dla facetów nie jest żadnym tematem tabu. Faceci często gadają o sexie, rozmawiają o kobitach, przechwalają się, czego to kto nie potrafi itd. Gdybyśmy usłyszały typowo męskie rozmowy, to pewnie nie raz włos by nam się na głowie zajeżył;-) Dla większości facetów tematy na temat sexu, przechwałki są normalne. To my kobiety w większości jesteśmy bardziej skryte, ostrożne itd. Choć ja nie mam oporów byt mówić o tym z najbliższymi przyjaciółmi i jakoś nie czuję się przez to zła, gorsza, czy że wyrządzam jakąs krzywdę mężowi.
    -autorka wątku może i naruszyła jakieś poczucie wartości partnera z tytułu ocenienia wielkości penisa, ale jednocześnie dostał ogromny komplement, że z nim jest 10 razy lepiej. Czemu jakoś tego nie zauważył??
    Partner mógł poczuć się dotknięty, ale powinien pamiętać, że ludzie byli pod wpływem alkoholu, mieli fun, że kobieta w rezultacie dała mu duży komplement, i że jego reakcja (wśród kolegów) zapewne tylko potęguje przygłupawe, chłopięce zachowania wśród współpracowników. W dużej części faceci to duzi chłopcy. Jego reakcja pokazuje, że facet musi mieć niezłe kompleksy, jeżeli po takim incydencie (który niewątpliwie miał prawo wpłynąć w jakiś sposób na jego zachowanie i myślenie) jest w stanie zerwać udany związek i zmienić pracę.

    Mój mąż jest typem faceta ze sporym poczuciem humoru. Kiedyś, całkiem niedawno był u nas jego dobry kolega. Siedziałam sobie razem z nimi i przysłuchiwałam się ich rozmowie. Zaczęli sobie żarty robić na temat sexu i mąż odniósł się do swojej wielkości penisa (który jest dużych rozmiarów). Ja w odpowiedzi na jego żarty odpaliłam, że ma mini penisa i przy okazji palcami pokazałam mały rozmiarek i wszyscy mieliśmy dobry ubaw (gadka bez alkoholu). Więc jak widać, wszystko zalezy od faceta. Mój mąż ma świadomość, że ma dużego, i że ja czuję się z nim szczęśliwa i zaspokojona pod względem sexualnym, także głupie żarty nijak nie wpływają na zachwianie jego poczucia wartości. To samo, gdy on puści jakiś żart na mój temat przy znajomych (czy powie, że np nie ma sexu i jest bidny ....bo akurat jestem w ciąży)....to ja też się nie obrażam, bo czuję się przez niego kochana nad życie i wiem, że to tylko żarty (a mój mąż ma duże poczucie humoru). Ja się staram jego poczucia humoru uczyć, bo raczej należę do poważnych ludzi. Kiedyś jego żarty mnie bardziej dotykały, brałam je zbyt serio, co wynikało z mojego charakteru, a teraz ..z czasem, kiedy znamy się praktycznie na wylot, wiem...że taki ma styl bycia i mi to już nijak nie przeszkadza. Dzięki niemu uczę się siebie nie brac tak poważnie.
  • zawsze-soffie 13.04.11, 16:58
    Było tam kilkanaście osób co najmniej tak? prawdopodobnie większość coś piła, podejrzewam, że większość "ma" seks, partnerów (nie idealnych), ale tylko ona jedna palnęła coś takiego..o czym to świadczy? Innym alkohol nie przeszkadzał i wiszący w powietrzu temat seksu też nie. :) tak mi się nasunęło.

    Właśnie, przechwalają się czego to oni nie potrafią, a nie, że mają mniejsze penisy niż ex partnerki.
    (W twoim przykładzie typowo męskie rozmowy odbywają się w obecności partnerki, jej znajomych z pracy i formie dość kontrowersyjnej?)
    Jakoś nie ucieszyłabym się i nie uznałabym tego za komplement jeśli mój partner w towarzystwie ludzi z pracy powiedziałby mi, że ma rodzynki zamiast piersi w porównaniu z jego ex a jest mu ze mną lepiej, albo, że jestem sporo słabsza/ruchliwa/ pomysłowa w łóżku niż jego ex ale mu ze mną lepiej, nawet jakby dodał, że mnie kocha :DDDDDDD, nic by mu to nie pomogło :DDDDDD

    jeden dobry kolega, a znajomi z pracy i podwładni?
    ci z wielkimi nie mają kompleksów bo niby dlaczego mieliby mieć? wiedzą, że są powyżej średniej i zawsze mają świadomość, że jakby coś mogą udowodnić co i jak :D
  • potwor_z_piccadilly 13.04.11, 18:39
    zawsze-soffie napisała:

    > jeśli mój partner
    > w towarzystwie ludzi z pracy powiedziałby mi, że ma rodzynki zamiast piersi w
    > porównaniu z jego ex a jest mu ze mną lepiej, albo, że jestem sporo słabsza/ruc
    > hliwa/ pomysłowa w łóżku niż jego ex ale mu ze mną lepiej, nawet jakby dodał,
    > że mnie kocha :DDDDDDD, nic by mu to nie pomogło :DDDDDD

    Aha, rozumiem że zamiast położyć wszystkie cechy partnera, okoliczności, przyczyny i skutki na na wadze, kładąc na jednej szali pozytywy a negatywy na drugiej, wybierasz opcję, winny za drzwi, zrywasz wszelkie znajomości, chowasz się w mysiej dziurze wychylając się z niej tylko na czas poszukiwań innej roboty.
    Nie piszcie mi tylko (dwaj panowie S i U) o olbrzymiej skali "zbrodni" jakiej dopuściła się autorka. Nie piszcie też że odegranie się na winnym, lecz słabszym, a ucieczka przed silniejszymi jest zwycięstwem, daje ukojenie i rozwiązuje problem.

  • zawsze-soffie 13.04.11, 19:08
    czy ja coś takiego napisałam? Napisałam, że <uwaga> to nie byłby dla mnie żaden komplement i że nie chciałabym tego usłyszeć. To czy postawiłabym na szali związek zależałoby od wielu rzeczy - nie lubię gdybać co bym zrobiła, bo tego nie wiem, tak jak nie wiem co bym zrobiła jakbym zobaczyła ufoludki biegające mi koło łóżka. Wiem że na pewno nie byłby to dla mnie żaden komplement, bo takie rzeczy nie są dla mnie komplementami, prawdopodobnie byłoby mi głupio i co najmniej dziwnie, prawdopodobnie miałabym żal i prawdopodobnie różowe okulary by mi spadły - zaczęłabym się baczniej przyglądać związkowi.
    Jestem sobie w stanie wyobrazić, że dla kogoś tego typu zdanie, wypowiedziane w takich okolicznościach jest czymś co go na tyle zaniepokoiło i uraziło, że postanowił zrobić porządki. Przecież to jego, życie, może sobie robić co uważa za najlepsze dla siebie. I dodam, że nie dawałabym wiary opinii jednej strony " nasz związek był super" to czysto subiektywna opinia.
  • potwor_z_piccadilly 13.04.11, 19:18
    zawsze-soffie napisała:

    >- nie lubię gdybać co bym zrobiła, bo t
    > ego nie wiem, tak jak nie wiem co bym zrobiła jakbym zobaczyła ufoludki biegają
    > ce mi koło łóżka.

    To jak mam rozumieć zdanie "nic by mu nie pomogło".
    Jak dla mnie to "nic" rozumiem jako amen w pacierzu.
  • zawsze-soffie 13.04.11, 19:21
    1. Nie bez powodu użyłam tylu :DDDD
    2. "Nic by mu nie pomogło" - w tym sensie, że nic, ale to nic by mu nie pomogło, w tym, żebym uznała to za komplement. Nawet jakby dodał kocham.
  • potwor_z_piccadilly 13.04.11, 20:02
    Zrozumiano.
  • Gość: saab9600 IP: *.net-serwis.pl 13.04.11, 21:35
    Piccadilly co Ty chcesz właściwie osiągnąć swoją pisaniną? Czy to, że facet autorki nie powinien mieć kompleksów? To głupie samo w sobie. Że powinie sobie z nimi radzić? Jakby sobie z nimi radził to by ich nie miał. Że w zaistniałej sytuacji zachowuje się jak szczur uciekający z tonącego okrętu? Rozumiem, że to samo mówisz np. dziewczynie, która wyjeżdża z zabitej dechami wiochy do Warszawy, bo u siebie nie ma żadnych perspektyw na znalezienie pracy czy fajnego inteligentnego partnera? Pewnie nie spodoba Ci się to porównanie. To może chcesz udowodnić jaka to Ty czy Twój facet jesteście wspaniali, że Was to tak przyziemne rzeczy jak kompleksy nie dotyczą a Wasza Miłość będzie zawsze czysta i piękna i nic nie jest wstanie jej zniszczyć ;-)? Hm... "pogrzeb" dobrze w głowie i spróbuj wymyślić czy faktycznie nic takiego nie istnieje. A potem wyjaśnij mi jak prostemu chłopu w krótkich żołnierskich słowach do czego zmierzasz.
  • potwor_z_piccadilly 13.04.11, 23:38
    Gość portalu: saab9600 napisał(a):

    > Piccadilly co Ty chcesz właściwie osiągnąć swoją pisaniną?

    To samo co ty, powymądrzać się.

    Czy to, że facet aut
    > orki nie powinien mieć kompleksów?

    Jasne ze powinien je mieć. Malo tego, powinien je wykrzyczeć światu, niech się porozczulają. To takie polskie przecież.

    To głupie samo w sobie. Że powinie sobie z n
    > imi radzić? Jakby sobie z nimi radził to by ich nie miał.

    Faktycznie, bardzo męska cecha. To że sobie z czymś tam ten gość nie radzi, to zapewniam że, nie moja wina.

    Że w zaistniałej sytu
    > acji zachowuje się jak szczur uciekający z tonącego okrętu?

    Miałem kiedyś szczury w piwnicy.
    Też uciekły mimo że chałupa nie tonęła.

    Rozumiem, że to sam
    > o mówisz np. dziewczynie, która wyjeżdża z zabitej dechami wiochy do Warszawy,
    > bo u siebie nie ma żadnych perspektyw na znalezienie pracy czy fajnego intelige
    > ntnego partnera? Pewnie nie spodoba Ci się to porównanie.

    Eeeee, mnie tam różne rzeczy się podobają. Nawet te które pasują jak róża do kożucha.

    To może chcesz udowod
    > nić jaka to Ty czy Twój facet jesteście wspaniali, że Was to tak przyziemne rze
    > czy jak kompleksy nie dotyczą a Wasza Miłość będzie zawsze czysta i piękna i ni
    > c nie jest wstanie jej zniszczyć ;-)

    Pewnie widziałeś film CK Dezerterzy i pamiętasz postać kapitana Wagnera.
    To już wiesz jak postrzegam świat.

    ? Hm... "pogrzeb" dobrze w głowie

    Żartujesz, po całym dniu.
    Wiem tylko jedno że nasz kot czeka bym się położył do łózka, by gadzina mógła mnie udeptać i uwalić się obok.

    wyjaśnij mi jak pros
    > temu chłopu w krótkich żołnierskich słowach do czego zmierzasz.

    www.youtube.com/watch?v=lKQFPahVfOs
  • agg 13.04.11, 20:10
    > Jednakże ja widzę w tej sytuacji czynniki łagodzące.

    kurcze ale przeciez mozna sie doczytac czegos takiego. --- “wykastrowałam go publicznie” i “musi być beznadziejny skoro tak go ukarałam”. --
    czyli on uwaza ze ona po prostu zabawila sie jego kosztem, wysmiala go w tej materii, zrobila to celowo z premedytacja - moze tak mu to przestawili koledzy z pracy, moze taka jest ich interpretacja, zakladajac ze cala majaca 500 osob firma sie z niego wysmiewa zarowno z powodu jego "problemu" jak i postawy jego kobiety to ja mu sie nie dziwie ze on czuje sie podle. poza tym o jakie kompleksy tu idzie? on moze miec i pol merta w rekawie skoro jego lady stwierdzila ze maly to znaczy ze maly, przeciez nie bedzie publicznie demonstrowal co na w rosporku , i wreszcie mysle ze jakbym on oznajmil swojej kobiecie ze ma oblesne zwisajace pieri ale seks mam z nia ciagle dobry to mysle ze jednak nie uznala by tego za komplement a raczej by jej sie odechcialo owego seksu. jednym slowem jego reakcje jest normalna w sumie, choc moglby byc bardziej gruboskorny.
  • agg 13.04.11, 20:19
    pamietajmy ze wlasnie po pijaku czasem ludzie mowia co mysla.
  • potwor_z_piccadilly 13.04.11, 21:29
    agg napisał:

    > > Jednakże ja widzę w tej sytuacji czynniki łagodzące.
    >
    > kurcze ale przeciez mozna sie doczytac czegos takiego. --- “wykastrowałam
    > go publicznie” i “musi być beznadziejny skoro tak go ukarałam̶

    Nie, nie można się doczytać. To był spontan w wykonaniu pierdoły, a że kobitka jest pierdołą niech świadczy fakt ze nawet rozpoczynając swój wątek nie uniknęła gafy. Podała pierwszą literę (prawdopodobnie) imienia partnera. To absolutnie zbyteczne dla sprawy " F " w połączeniu z innymi danymi ułatwia rozpoznanie o kim sprawa.

    > czyli on uwaza ze ona po prostu zabawila sie jego kosztem, wysmiala go w tej ma
    > terii, zrobila to celowo z premedytacja

    Nie sądzę.
    Myślę że ona przypadkiem trafiła w jego czuły punkt. Jeśli tak to nie tylko ona jest winna. Winny też jest on, bo jej nie przygotował do spotkania z ludźmi których zna a ona ni cholery. Ot, kobitka improwizowała w obcym środowisku, a środowisko jako scalone a dla autorki obce, mogło dla zabawy pobawić się w lekką prowokację. Tu sprawdza się moje powiedzenie, karty przy orderach, a kobieta przy nodze.

    - moze tak mu to przestawili koledzy z
    > pracy, moze taka jest ich interpretacja,
    zakladajac ze cala majaca 500 osob fir
    > ma sie z niego wysmiewa zarowno z powodu jego "problemu" jak i postawy jego kob
    > iety to ja mu sie nie dziwie ze on czuje sie podle.

    To że czuje się podle nie wynika z podśmichujek 500 osób bo to nieprawdopodobne. Jeśli już, to on subiektywnie odczuwa i negatywnie reaguje na swoje wyobrażenia o reakcji tych osób.


    poza tym o jakie kompleksy
    > tu idzie?

    Nie wiem czy jakiekolwiek kompleksy tu istnieją. Nazwałbym to raczej skrzywieniami spowodowanymi życiowymi kataklizmami.
    Ci ludzie praktycznie są dla siebie jeszcze obcy. Oboje po trudnych przejściach, z własnym przychówkiem, z bagażem różnych doświadczeń. Co to jest 1,5 roku, czy ile tam oni ze sobą są. Tego związku nie scala historia. Nawet skłonny jestem przypuszczać że on (ona może nie) traktuje to jako układ mający mało wspólnego z miłością.

    on moze miec i pol merta w rekawie skoro jego lady stwierdzila ze mal
    > y to znaczy ze maly, przeciez nie bedzie publicznie demonstrowal co na w rospor
    > ku ,

    Nie w kuśce problem, lecz w głowie, a jak głowa pomyśli to i kuśka urośnie jeśli nie fizycznie, to w oczach żon prześmiewców. To możliwe bo one też słyszały zapewnienia naszej MILCZĄCEJ autorki jaki to z niego kozak.

    jednym slowem jego
    > reakcje jest normalna w sumie, choc moglby byc bardziej gruboskorny.

    Oczywiście że ma prawo być wściekły i to jest normalne. Pytanie tylko czy, normalna jest burza jaką ten facet zamierza zafundować sobie i swoim bliskim.
  • Gość: saab9600 IP: *.net-serwis.pl 13.04.11, 21:41
    potwor_z_piccadilly napisał:

    "Myślę że ona przypadkiem trafiła w jego czuły punkt. Jeśli tak to nie tylko ona jest winna. Winny też jest on, bo jej nie przygotował do spotkania z ludźmi których zna a ona ni cholery. Ot, kobitka improwizowała w obcym środowisku, a środowisko jako scalone a dla autorki obce, mogło dla zabawy pobawić się w lekką prowokację. Tu sprawdza się moje powiedzenie, karty przy orderach, a kobieta przy nodze."

    Bezmyślna napisała:
    "Pracujemy w jednej dużej firmie"

    Czy Ty Piccadili uważasz, że to nie byli ludzie, których oni znają? Przekręcasz kota ogonem. Próbujesz jej winę przenieść na faceta. Taka ucieczka od poczucia odpowiedzialności? Taki kobiecy bardzo przydatny psychicznie mechanizm, że kobiety wszystko potrafią sobie uzasadnić i wszystko wytłumaczyć na swoją korzyść. Super. Też tak chcę!
  • potwor_z_piccadilly 13.04.11, 21:51
    Rzeczywiście, nie doczytałem.
    Nic to jednak nie zmienia, bo jak nam wszystkim wiadomo, to facet prowadzi w tańcu.
  • zawsze-soffie 14.04.11, 10:49
    hmm, przygotować ją? Masz w zwyczaju uczenie partnera " podstawowych zasad dobrego zachowania w towarzystwie " itp zanim do ludzi wypuścisz? :DDDD
    A ten F to próbę generalną miał zrobić przed imprezą :D Potwór, proszę Cię.
    Pomijam już zdanie, które zacytował saab. ( "Pracujemy w jednej dużej firmie")
  • agg 13.04.11, 23:25
    > Nie, nie można się doczytać. To był spontan w wykonaniu pierdoły, a że kobitka
    > jest pierdołą niech świadczy fakt ze nawet rozpoczynając swój wątek nie uniknęł
    > a gafy. Podała pierwszą literę (prawdopodobnie) imienia partnera. To absolutnie
    > zbyteczne dla sprawy " F " w połączeniu z innymi danymi ułatwia rozpoznanie o
    > kim sprawa.
    >
    no to jest to co ona napisala ze nic wiecej od niego nie wyciagnela, ale to co wyciagnela mowi az nadto i tym co ten F mysli. i prowde mowiac jak sie widzi opis tej sytuacji to mozna uznac ze jest uzasadnione to co on mysli. tylko ze niekoniecznie na podstawie jej opisu. pamietajmy ze On nie dowiedzial sie od niej tylko od kolegow z pracy wiec coz ci koledzy mu nagadali i jaka jest ich wersja jest bardzo istotne. pamietajmy tez ze dla niej to sprawa blacha na poczatku przynajmniej wiec moze byly jeszcze inne "blache" szczegoly ktorych w opisie nie. lub szczegoly wymyslone przez kolegow ktorzy maja swietny ubaw obecnie.

    > terii, zrobila to celowo z premedytacja
    >
    > Nie sądzę.
    > Myślę że ona przypadkiem trafiła w jego czuły punkt. Jeśli tak to nie tylko ona
    > jest winna. Winny też jest on, bo jej nie przygotował do spotkania z ludźmi kt
    > órych zna a ona ni cholery. Ot, kobitka improwizowała w obcym środowisku, a śro
    > dowisko jako scalone a dla autorki obce, mogło dla zabawy pobawić się w lekką p
    > rowokację. Tu sprawdza się moje powiedzenie, karty przy orderach, a kobieta prz
    > y nodze.

    ale z jego wypowiedzi i zachowania to tak wlasnie wynika ze ona go raczej wysmiala publicznie niz walnela gafe. pamietajmy ze ona dopiero jak on sie zdenerwowal rozientowala sie ze zrobila cos nie tak, byla pijana mogla rozne rzeczy gadac a dopiero potem po ostanej wypowiedzi mozna to poskladac, ona nie uwazala przeciez ze robi cos nie tak. poza tym nie rozumiem skad wiesz czy ona byla nowa w srodowisku. musisz chyba znac te sprawe bezposrednio bo ja nic takiego nigdzie nie doczytalem. nie rozumiem co to mialoby zmieniac czy ona jest nowa czy nie i niby jak on mialby ja przygotowac? mial jej powiedziedziec - ze w razie co to nie porownoj publiczne mojego czlonka to swego meza???
    >
    > To że czuje się podle nie wynika z podśmichujek 500 osób bo to nieprawdopodobne
    > . Jeśli już, to on subiektywnie odczuwa i negatywnie reaguje na swoje wyobrażen
    > ia o reakcji tych osób.
    >
    no ale z jej opisu to wlasnie wynika. firma jest duza, ludzie sie kojarza, ona byla na jakims spotkaniu w duzym gronie a potem koledzy zaczeli mu docinac. jest dla mnie jasne ze to wszystko moglobyc niezla sensancja w tej firmie szczegolnie jesli On ma jakies exponowane stanowisko i latwiej go przez to skojarzyc, ale tez przez ten fakt moze byc bardziej "uczulonu"
    >
    > poza tym o jakie kompleksy
    > > tu idzie?
    >
    > Nie wiem czy jakiekolwiek kompleksy tu istnieją. Nazwałbym to raczej skrzywieni
    > ami spowodowanymi życiowymi kataklizmami.

    facet ktory ma prawie 40, - 3 dzieci i przynajmniej dwa powazne zwiazki na karku nie moze miec kompleksow na owym tle, to byloby smieszne to sprawa dla nastolatkow ale nie w tym wieku. ale to nie znaczy ze czuje sie swietnie na fakt wysmiewanie i wyszydzania w pracy.

    > Ci ludzie praktycznie są dla siebie jeszcze obcy. Oboje po trudnych przejściach
    > , z własnym przychówkiem, z bagażem różnych doświadczeń.

    ale jesli tak to tylko gorzej bo trudniej o zaufanie i zrozumienie. latwiej tez ten zwiazek zakonczyc.

    > Co to jest 1,5 roku, c
    > zy ile tam oni ze sobą są. Tego związku nie scala historia. Nawet skłonny jeste
    > m przypuszczać że on (ona może nie) traktuje to jako układ mający mało wspólneg
    > o z miłością.
    >
    mysle ze przydalaby mu sie pomoc dla 3 dzieci. mysle ze oboje sie w tej materii potrzebuja.

    > on moze miec i pol merta w rekawie skoro jego lady stwierdzila ze mal
    > > y to znaczy ze maly, przeciez nie bedzie publicznie demonstrowal co na w
    > rospor
    > > ku ,
    >
    > Nie w kuśce problem, lecz w głowie, a jak głowa pomyśli to i kuśka urośnie jeśl
    > i nie fizycznie, to w oczach żon prześmiewców. To możliwe bo one też słyszały z
    > apewnienia naszej MILCZĄCEJ autorki jaki to z niego kozak.
    >
    no coz to kobieta ocenia, czy rozmiar wlasciwy i kochanek dobry, tutaj ocenila ze rozmiar marny i kochanek marny tak on to odbiera i mysle ze tak by kazdy facet do odbieral. a moze on teraz mysli sobie ze ona mu udaje albo ze przeciez ciagle zmeczona i on ciagle sie doprasza czy co inne. kto wie jak tam bylo naprawde. on na pewno sobie teraz o tym mysli


    > jednym slowem jego
    > > reakcje jest normalna w sumie, choc moglby byc bardziej gruboskorny.
    >
    > Oczywiście że ma prawo być wściekły i to jest normalne. Pytanie tylko czy, norm
    > alna jest burza jaką ten facet zamierza zafundować sobie i swoim bliskim

    no jak dzieci zzyly sie ze soba to mysle no coz. kobiete moze pogonic ale czy to zmieni jego problemy w pracy???
  • potwor_z_piccadilly 13.04.11, 23:57
    agg napisał:

    > no coz. kobiete moze pogonic ale czy
    > to zmieni jego problemy w pracy???

    To chyba jasne że nie, a wręcz pogorszy.


  • Gość: Mia IP: *.bb.sky.com 16.01.12, 18:19
    Co jakis czas wracam myslami do tego watku.Jesli jeszcze zagladasz tu czasami i chcialabys cos napisac to daj znac jak sie wszystko potoczylo.Pozdrawiam
  • lonely.stoner 16.01.12, 19:12
    ciezko mi uwierzyc, ze sa tacy idioci na swiecie. Wcale sie nie dziwie ze facet chce cie rzucic. Im predzej to zrobi tym lepiej dla niego. A poza tym nadal sama siebie usprawiedliwiasz i uwazasz ze nic zlego sie nie stalo- wiec moze lepiej sie juz nie pakuj w zadne zwiazki, bo podjerzewam ze calkiem mozliwe kolejny raz ci sie zdarzy powiedziec cos rownie blyskotliwego i zniszczysz czlowieka.
    --
    youtu.be/FHA4HNbmDLg
  • bachur.chadasz 17.01.12, 06:23
    Przeczytałem całą "interesującą" dyskusję ;)

    Mam dwa spostrzeżenia:
    1. Walnęłaś straszną głupotę. Faceci są, niestety (chociaż nie rozumiem, jako facet, tak naprawdę dlaczego), wyjątkowo czuli na kwestię wielkości sprzętu. Technika techniką ale kaliber jest gdzieś tam, w głęboko ukrytych atawistycznych pokładach męskości, najistotniejszy. Musiało go to zaboleć. Musiało go też zaboleć, że zraniła go tak bardzo najbliższa osoba, z którą dzielił swoją intymność. Trudno odbudować zaufanie do partnerki po czymś takim. Ale, oczywiście, należy wziąć pod uwagę, na twoje usprawiedliwienie, kontekst rozmowy - chciałaś tak naprawdę pochwalić jego sprawność łóżkową.
    2. Facet ma chyba istotnie małego fiutka, skoro tak zareagował. Przecież to śmieszne. I żałosne.
  • mama_myszkina 17.01.12, 12:18
    Ot, co.

    Zachowałaś się jak chamka i tyle. Nie wiem, w jakiej firmie po alkoholu konwersuje się na takie tematy, ale ciesze się, że w niej nie pracuję, bo z nazwy to może i jest welka korporacja, ale widac maniery jak u wujka Wieśka na wiejskim weselu albo i gorzej.

    Ludzie, którym brak manier powinni unikac picia alkoholu, bo wtedy rozluźniają się hamulce i jak ktoś nie ma w dobrego wychowania 'w sobie', to zachowa się tak, jak Ty. No, ale sądząc z Twojego opisu, to w Twojej firmie norma, więc gratuluję, dobrze trafiłaś.

    Wyjazd integracyjny to nie jest kolacyjka z psiapsiółkami tylko wyjazd pracowniczy i nie dziwię się, że mąż poczuł się jak zbity pies, bo omawianie spraw z sypialni w takim gronie jest po prostu szczytem chamstwa.

    Ciekawe, jakbyś się poczuła, gdyby on stwierdził publicznie, że jego była miała lepsze ciało niż Twoje.

    Facet moze i przesadza z tym rozstaniem itp. Jest niewolnikiem stereotypów na temat płci, mocno w Polsce zakorzenionych. Ale trudno, żeby nie był i żeby olewał docinki kolegów.

    Nie dziwię się też, że szuka nowej pracy, bo widac, że atmosfera w tej firmie jest buraczano-seksistowska i życia on tam mieć nie będzie. W normalnej korporacji nikt by się słowem nie odezwał, bo w pracy nie gada się o tym, co zdarzyło się pomiedzy współpracownikami poza pracą, ale do takich standardów jeszcze w Polsce daleko.

    Nie wiem, co Ci doradzić, bo w tak patriarchalnym społeczeństwie jak polskie facet jest spalony i dobrze o tym wie. Jest pod obstrzałem spojrzeń, a to jest na dłuższa metę nie do przejscia.

    Jasne, że to z czasem ucichnie a buraki znajdą sobie coś nowego do ekscytowania się, ale niestety Twojego partnera to już pewnie nie pocieszy.

    Jedyna rada to dac mu czas i przestać wmawiać, ze nic się nie stało, bo nie do Ciebie nalezy ocena skutków własnego braku manier.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka