Dodaj do ulubionych

Proszę o pomoc Pani Ewo :(

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.11, 13:32
Długo zastanawiałam się czy napisać o swoim problemie. Ale pomyślałam, że może spróbuje. Bardzo bym chciała aby Pani Ewa wypowiedziała się na tematmojego wątku i postarała mi się choć w pewnym stopniu pomóc( jest ekspertem więc może poradzi coś mądrego). Oczywiście każdą inną opinie też przeczytam z uwagą, bo ja naprawdę już sobie nie radzę. Nawet nie wiem od czego zacząć. Proszę nie zniechęcajcie się tym, że jest tego dużo do przeczytania- bardzo mi zależy na szczerych odpowiedziach. Nawet nie wiem od czego zacząć. W tym roku kończe studia ( mieszkam w akademiku), a pochodze z bardzo małej miejscowości. A więc po zakończeniu edukacji, która nastąpi za około miesiąc wracam do domu. Ale powiem o co mi konkretnie chodzi. Jestem z partnerem od prawie roku. Na początku zauroczenie itd ale z biegiem czasu zaczynałam zauważać, że jest zupełnie inny niż ja. Niektóre rzeczy mi imponowały, np. że jest ambitny, że ciągle w biegu itd. ale zauważyłam też że jest typem, któy uważa iż kobieta nie może nic zabronić mężczyznie, nie może za dużo pytać( bo przecież niektóre sprawy są tylko meskimi)... powinna być zawsze miła, uśmiechnieta i nie okazywać zazdrości bo to go denerwowało. A że ja jestem osobą wrażliwą i uważam, iż będąc w związku powinno się dużo rozmawiać, że nie powinno być tajemnic oraz lubie okazywać dużo czułości. Właściwie już od pozątku związku były między nami kłotnie itd ale z biegeim czasu coraz częstsze. I to nie jakieś wielkie ale o głupoty, np. on napisał mi 1-3 sms w ciągu dnia albo zadzwonił raz dziennie na 3-5 minut i uważał że jestdobrze. Ja mówiąc mu, że to za mało żeby się wiecej odzywał itd tylko denerwowałam go. Ja chciałam często się tulić itd a on wręcz przeciwnie. Jemu wystarczało raz czy dwa podczas spotkania. On wolał jezdzić ze mną do znajomych niż spędzać czas SAM NA SAM. I to koło tak się nakręcało. Ja mu mówiłam, że mało czasu mi poświęca, że mało piszę a jak rozmawiałam z nim przez tel albo coś i powiedziałam coś negatywnego na jego temat to pozniej spotykać sie nie chciał... On natomiast uważał, że ciągle marudze, ze chce nim rządzić i że jak bede marudzic to spoytkan nei bedzie. Doszło do tego,ze juz nawet porozawiać nei potrafimy ze sobą bo ktoś zacznie coś mówić i od nowa sięzaczyna:( Jak pomyśle, że mogę to stracić to płakać mi się chce. Zależy mi na nim choć już nei mam sił;( I musze się przyznać że też trochę boje się samotności..mieszkam w małej miejscowości i nie bede miała gdzie wyjść... ;( może użalam się trochę nad sobą ale już nie mam siły... tak bardzo się boję ze zostane sama, bez faceta, bez pracy-jeszcze jej nie mam... ;( Proszę napiszcie co o tym myślicie... ale nie wyśmiewajcie się b to dla mnei bardzo powazna sprawa.
Edytor zaawansowany
  • bombalska 03.05.11, 14:53
    Wbij sobie do glowy: on Cie nie kocha. I predzej czy pozniej od Ciebie odejdzie, bo najwyrazniej meczy go ta znajomosc. Aha, i niech Ci nie przyjdzie do glowy zatrzymywac go na ciaze, bo zostaniesz sama z dzieckiem i tylko je skrzywdzisz.
    Na Twoim etapie zycia dobrze by bylo gdybys siegnela po ksiazke Barbary de Angelis "Czy bedzie z nas dobrana para". A potem zacznij sie rozgladac za nowym partnerem.

    > więc po zakończeniu edukacji, która nastąpi za około miesiąc wracam do domu.

    A nie mozesz zostac tam, gdzie jestes? Bo rozumiem, ze to wieksza miejscowosc i szanse na prace sa wieksze?


    > tak bardzo się boję ze zostane sama, bez faceta, bez pracy-jes
    > zcze jej nie mam...

    Wez sie przejdz na oddzial onkologii dzieciecej. Albo pojedz na misje wojenna. Leczy ze wszystkich problemow.
    Za nowym facetem zacznij sie juz rozgladac, wynajmij kawalerke i intensywnie szukaj pracy. Aha, dodam jeszcze, ze gdy sie konczy studia to jest to taki krytyczny moment w zyciu, kiedy konczy sie poczucie bezpieczenstwa i kazdy ma duzo watpliwosci "co dalej?" Relacje damsko-meskie tez zazwyczaj sie weryfikuja w tym momencie, pewnie dlatego, ze nowa sytuacja na nie spada i nowe oczekiwania wobec partnera wyplywaja na wierzch.
    Glowa do gory. Zawsze moze byc gorzej ;-)
    --
    Kazdy ma swojego trupa w szafie
  • Gość: zwykła ja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.11, 15:47
    Nie moge tam zostać bo to akademik więc nie wyobrażam sobi emieszkać tam z 3 innymi osobami:( a wynając nic nie mogę bo nie mam za co- pracy brak;( a nie ma mi kto pomóc finansowo... A co do związku to się boję zostać sama al ez nim być tez się boje. Jak nic mu nie mówie to jest super( spotyka się, mówi, że kocha itd) ale jak zaczne jak on to mówi MARUDZIĆ to wszystko się kończy;( ehh...;/
  • bombalska 03.05.11, 16:32
    Czyli zamierzasz wrocic do rodzicow i bedziesz z nimi mieszkac? A chlopak tez wraca do Twojej miejscowosci? I skad bedziesz brala pieniadze mieszkajac u rodzicow?
    --
    Kazdy ma swojego trupa w szafie
  • Gość: zwykła ja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.11, 16:55
    Chciałabym się usamodzielnic ale nie mam pieniędzy...
  • suela1 03.05.11, 16:29
    Zająć się sobą, przede wszystkim szukaniem pracy, faceta olać jak mu zalezy to przybiegnie jak nie zależy to nie ma czego żałować...zrzędzeniem jeszcze nikt nikogo do siebie nie przekonał, jeśli facet chce luzu i swobody to należy mu podarować tego w nadmiarze (jeśli mamy czegoś w nadmiarze to mamy tego dosyć) przemyśl to...
  • triismegistos 03.05.11, 17:06
    Rany, gdyby mi facet marudził, że trzy smysy dziennie to za mało, to bym mu pokazała drzwi. Nie znoszę takich bluszczy owijających się wokół partnera. Ludzie, czy wy nie macie swojego życia?
    --
    Muminki cię widzą, muminki cię śledzą, muminki cię znajdą, zabiją i zjedzą!
  • ewa.zeromska 03.05.11, 18:16
    Nie jestem pewna, czy ty go kochasz, czy też czepiasz się go kurczowo, bo to jedyna szansa, na to, żeby nie zakopac się w tej małej miejscowości.
    To banal, ale w małych miastach i wsiach też można przezyć miłość i być szczęśliwym, ale ty chyba inaczej to widzisz.
    Ten faceet do ciebie nie pasuje, albo zupełnie cię nie szanuje. Poza tym, prawie każdy mężczyzna źle znosi wiecznie biadolenie i pretensje o czas, czułość i takie tam bzdury (oczywiście dla niego bzdury).
    Pamiętaj, że nie można mężczyzny utrzymac przy sobie na siłę.
    A to, co odstrasza to - lzy, smutek, poczucie winy, którą kobieta mężczyźnie wciska.
    Chcesz rady?
    Licz na siebie, zawalcz o własne życie, o pracę, o pozycję. Postaraj się być pewniejsza. Przecież masz wykształcenie, jesteś młoda, Wszystko przed tobą. Nie zasklepiej się w tym facecie.
    To nie od niego zależy twoje życie, tylko od ciebie!!!!
  • Gość: zwykła ja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.11, 20:19
    Naprawde Pani uważa, że nie wyjdzie nam? Czy powinnam zrezygnować? Skoro go nie kocham to dlaczego myśle o nim, tęsknie itd? Choć prawda jest też w tym, że boje się samotności. Boje się przyszłości bo większość moich starszych koleżanek po studiach zostaje bez pracy a ja bez pracy nic nie zdziałam... :(
  • potwor_z_piccadilly 03.05.11, 22:35
    Gość portalu: zwykła ja napisał(a):

    > Naprawde Pani uważa, że nie wyjdzie nam? Czy powinnam zrezygnować? Skoro go nie
    > kocham to dlaczego myśle o nim, tęsknie itd? Choć prawda jest też w tym, że bo
    > je się samotności. Boje się przyszłości bo większość moich starszych koleżanek
    > po studiach zostaje bez pracy a ja bez pracy nic nie zdziałam... :(

    Głowa do góry bo nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.
    Skończysz naukę, pojedziesz do domu i jeśli chłopak cię kocha, to przybiegnie galopem. Jeśli nie, to wiesz co myśleć.
    Sadzę że zbytnio odkryłaś się przed tym chłopakiem i zaczął cię lekceważyć. Nie twierdzę ze przestał coś do ciebie czuć. Twierdzę że poznając twoje lęki i słabości poczuł swoją wyższość i zaczął ją okazywać. Widocznie nie jest to typ opiekuna, a właśnie taki typ mężczyzny jest tobie potrzebny.
    Co możesz zrobić.
    Nie łam się, dbaj o swoja atrakcyjność, przyglądaj się innym, niech inni się tobie przyglądają i niech ten twój o tym wie. Popróbuj wzbudzić w nim zazdrość. Niech wie co mu przez palce przecieka. Bądź jednak czujna, obserwuj faceta by odkryć czy jego dzisiejsze postępowanie to gó...arski szpan, czy raczej coś trwałego, coś co wyniósł z domu i tkwi w jego naturze. Jeśli uznasz że jednak facet jest gnojkiem, to bez żalu kończ po to, byś nie musiała po latach ponowić pytania na forum, co ja i moje dzieci mamy ze sobą począć.
    Jeszcze coś co może ci pomóc.
    Cham do kobiety powie, zamknij się. Człowiek mądry, inteligentny powie, pięknie wyglądasz z zamkniętymi ustami.
    Powodzenia.


  • biba7 05.05.11, 01:42
    Gość portalu: zwykła ja napisał(a):

    > Naprawde Pani uważa, że nie wyjdzie nam? Czy powinnam zrezygnować? Skoro go nie
    > kocham to dlaczego myśle o nim, tęsknie itd? Choć prawda jest też w tym, że bo
    > je się samotności. Boje się przyszłości bo większość moich starszych koleżanek
    > po studiach zostaje bez pracy a ja bez pracy nic nie zdziałam... :(
    A wiesz ty czym jest miosc? Miłość to silna emocja w jej skład moze wchodzic uwielbienie i nienawiść zarazem tak to jest z miłością, bedziesz starsza to zrozumiesz. Jak myślisz, to cos jest na rzeczy jednak. Gdyby nie było nic na rzeczy to byś nie myślała teraz i nie pisała onim na forum. Jak się o kimś myśli to się myśli. kobieta pod 50-tkę Ci to mówi a wie co mówi , bo to przechodziła i pamięta.Tak było z moim mężem myślałam i myślałam a na pocżątku różnie bywało, byliśmy,rozstaliśmy się wróciliśmy i jesteśmy od lat, ale był okres, ze miałam go serdecznie dość i byłam pewna, ze go oglądać nie chce więcej. Nie słuchaj tych młodych , bo to łatwo się mówi jak sie jest młodym a czasem jest tak, że tylko 1,2 razy w życiu sie o kimś myśli tak intensywnie i jak to przegapisz to możesz spedzić życie z kimś o kim w życiu nie będziesz myśleć, a warto byc w życiu z osobą , która zaprzata nasze mysli, niz z taka która nie zaprząta naszych myśli. Jak sie jest młodym to sie wydaje, ze jeszcze na pewno, ale jak sie ma 50 na karku to sie wie , ze takie sytuacje zdarzają sie tylko 1,2 razy w zyciu.
  • Gość: supla IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.11, 00:59
    Zgadzam sie z p.Ewa.
    Masz niesamowite atuty-mlodosc i wyksztalcenie.Nie uzalezniaj sie od faceta ! Zacznij tak jak on miec swoje zycie i nie czekac w kolko na wiesci od niego.Napisze?Fajnie.Nie napisze-tez fajnie.
    I prawda jest,ze faceci nie lubia zrzedzenia "nie zadzwoniles,nie napisales...itd"
  • chusteczka4 04.05.11, 17:56
    Na przykładzie swojej koleżanki stwierdzam, że jeśli pokażesz facetowi, że bardzo ci na nim zależy on będzie robił co będzie chciał, dzwonić przestanie, bo ty do niego wydzwaniasz non stop, zacznie cię po prostu olewać, bo wie, że i tak za nim polecisz. Wiesz, moja koleżanka jest w związku 7 lat, no trochę sporo - do dziś to ona go "męczy" telefonami a on jeszcze bardziej ją zlewa a przyjeżdża do niej wtedy gdy jemu pasuje.
  • asiara74 04.05.11, 18:47
    Domniemywam, że jesteś świeżo po studiach. Jeśli jesteś z nim tylko dlatego, że obawiasz się samotności to odejdż bo przegrasz swoje życie. Jeśli on faktycznie okaże się osobą nie dla ciebie to za parę lat, byc może już z dzieckiem na ręku poczujesz o wiele straszniejszą samotnośc. Szukaj już teraz pracy, kto powiedział że koniecznie w rodzinnym mieście, szukaj w sobie samej tego czego naprawdę pragniesz i daj sobie na to czas.
  • Gość: zwykła ja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.11, 19:35
    Dziękuję bardzo za wszystkie odpowiedzi. A co do mojego faceta to on twierdzi, że taki jest i się nie zmieni( tzn że mało sie odzywa, że nie lubi jak to on twierzi cały dzień poatrzeć się w oczy tylko spędzać aktywnie czas). Mówi, że ciągle narzekam i dlatego ma mnei dość i jest taki zimny. Ale czy jest coś w tym złego, że mówie mu o tym iż za mało pisze do mnie i że niekótre jego słowa mnei bolą? Czy powinnam to ukrywac żeby tylko mu nie marudzić...i pozwalać zaraem mu na wszystko?
  • Gość: Anna IP: *.dynamic.chello.pl 06.05.11, 20:11
    Po przeczytaniu wątku nie uważam, że jesteście dla siebie stworzeni. Ale jedna rzecz mnie zdziwiła - 3 smsy dziennie to za mało? Chcesz dostawać 20? Wiesz, mam siostrę, która nie rozstaje się z komórką i ciągle smsuje, ale ma 16 lat, a Ty kończysz studia. Oboje macie swoje sprawy w ciągu dnia i ja rozumiem, że możesz być w niego tak zapatrzona, że nawet potrafisz zrezygnować z czegoś albo poświęcić każdą wolną chwilę, byle tylko mu napisać parę słów, ale takie wymaganie uwagi co pół godziny nie jest normalne. I niby jakie to miałyby być smsy? "Jem obiad i myślę o tobie", "a teraz kupuję gazetę w kiosku, kocham cię", "skarbie och ach". No litości.

    Po studiach nie musisz wracać do siebie. Studiujesz pewnie w większym mieście, rozejrzyj się za jakąś pracą (jakąkolwiek na początek) i myślę, że za 500zł spokojnie wynajmniesz pokój, a za resztę przeżyjesz. I w tym czasie szukaj sobie lepszej pracy.

    Swoją drogą - jak by miał wyglądać wasz związek po studiach? On jedzie z Tobą do Ciebie, Ty chcesz zamieszkać z nim?
  • Gość: zwykła ja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.11, 20:21
    Jeśli jest w pracy to nie wymagam od neigo sms-ów ale po pracy itd uważam, że jak napisał by raz na godzine to nic by się nei stało... Mam 22 lata i jestem bardzo uczuciowa i to może ten problem. A co do wynajmowania pokoju to cięzko a nei studiuje wcale w jakimś dużym mieście. Za pracą teoretycznie już się rozglądałam ale nic nie znalazłam;(
  • Gość: Anna IP: *.dynamic.chello.pl 06.05.11, 20:39
    Sms co godzinę:
    16:00 Wróciłem z pracy. nic się nie działo.
    17:00 Robię sobie drzemkę.
    18:00 Wstałem. Idę jeść.
    19:00 Po obiadku. Chyba sobie coś pooglądam.
    20:00 ????
    Po co takie spowiadanie się z planu dnia?
    Uczuciowość chyba nie jest odpowiedzią. Też uważam się za osobę uczuciową, ale jakbym miała dostawać co godzinę smsa, nawet o treści: kocham cię kochanie moje, to nie dość, że byłoby mi niedobrze od tej słodkości, to jeszcze słowo 'kocham' zostałoby tak zbanalizowane, że koszmar.

    Ja miałam różne doświadczenia z moim obecnym. Kiedy studiowaliśmy w jednym mieście, była jedna czy dwie rozmowy dziennie, na zasadzie co u kogo słychać i ewentualnie umówienie się na spotkanie. Jak wyjeżdżał do domu na kilka dni, to pisał, że bezpiecznie dojechał, następnego dnia wieczorem dzwonił co tam słychać. Kolejnego dnia np. wychodził ze znajomymi, więc mówił mi o tym, a skoro miał plany, to mu głowy nie zawracałam co godzinę, logiczne.

    Potem byliśmy przez rok na odległośc, bo tak nam się życie poukładało (dwóch godzin pociągiem, ale zawsze) i mieliśmy zwyczaj, że rozmawialiśmy codziennie wieczorem przez telefon. Kilka smsów w ciągu dnia? Po co. Przeciez wieczorem porozmawiamy. Ja pracowałam, on studiował, pracował wieczorami, nie mieliśmy po 16 lat, żeby cały dzień wisieć na telefonie.

    Może Ty się po prostu nudzisz? Kończysz studia, pewnie masz mało zajęć, siedzisz cały dzień w akademiku i czekasz na atrakcję w postaci smsa. Znajdź sobie hobby, poznaj ludzi, czytaj książki, rozwijaj się. On nie może być całym Twoim zyciem.

    Rozmawialiście o przyszłości? Jak on się zapatruje na Twój powrót do domu? Nie może Cię wesprzeć w tym studenckim mieście?
  • Gość: zwykła ja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.11, 22:42
    On chciałaby zmienić prace na inną bo w tej mało zarabia. Mówi, że nam się nie układa za bardzo więc czas pokaże co dalej ale za około rok chciałaby wynając meiszkanie albo coś i ewentualnie zameiszkać razem ze mną. A wracając do częstotliwości odzywania się to rozumie, że każdy ma swoje sprawy( praca, kąpiel, jedzenia itd), ale chyba te 10 czy wiecej sms dziennie to nei jest dużo. Nie mówie żeby to było co godzine na zasadzie spowiedzi ale żeby zapytał się co robie itd.
  • kag73 08.05.11, 17:40
    Jak dla mnie te cale smsy to bzdety. A co robili i jak zyli luzdzie kiedy ich nie bylo?
    Bez przesady, nie ma nic konkretnego do powiedzenia a ma wysylac smsy? Po co?
    To by mi nie przeszkadzalo. Inne rzeczy sa istotne, to ze jest zbyt dominujacy i nie stawia na partnerstwo itd. Wyluzuj troche, daj mu odetchnac, zateskinic za Toba, zobaczysz czy przyjdzie czy nie. A poza tym dobrze sie zastanow czy pasujecie do siebie w waznych kwestiach czy nie.
  • Gość: o rany IP: 178.73.49.* 09.05.11, 10:39
    >A wracając do częstotliwości odzywania się to rozumie, że każdy ma swoje sprawy( praca, kąpiel, jedzenia itd), ale chyba te 10 czy wiecej sms dziennie to nei jest dużo.

    Mam nadzieje, że trollujesz. Są chyba jakieś granice głupoty? A może i nie....
  • Gość: Michael IP: *.ssp.dialog.net.pl 07.05.11, 00:46
    Dla mnie logiczne, ze wydzwanianie do siebie co chwile i spowiedź jest niepotrzebna grunt to to zaufanie do drugiej osoby. Ja sie powoli zakochuje, ale jestem wierny . Patrze na wspólne zainteresowania , na podobne gusty , książkowe, na podobna wrazliwosc, którą chyba wyczuwam to jest podstawa ta wrazliwośc , podejscie do swiata. Miłośc jest trudna, wspólne zycie to nie tylko trzymanie się za ręce i wąchanie kwiatkow na łace, jest czasem trudno, ale podstawa jest szacunek by sobie nie dowalać po chamsku, gdy widac , ze komus jest cięzko zapytac wesprzec, pogłaskac po głowie własnie wtedy gdy tego potrzebuje, nie osadzac tez glupio bo mozna krzywde zrobic komus. wspólne poznawanie sie , wchodzenie w czyjąs dusze dzieje sie z dnia na dzien, ze wspólnych wspomnien , przezyć.
    Słowo kocham ma dużą wage, wymawiac sie je powinno rzadko powinno byc zarezerwowane dla wyjatkowych sytuacji życiu, tak samo jak przyjaźń. Draznia mnie ludzie, którzy naduzywają takich słow , nie raz słyszłem to slowo za szybko o wiele za szybko, traciło na wartości Prawdziwe uczuce buduje się powoli wtedy jest prawdziwe.Zawsze marzyłem o tej prawdzie, nie o plytkiej deklaracji na wyrost. Wiadomo ,ze jak ktos wychodzi ze znajomymi to nie będe wydzwaiac w trakcie i sie pytac,. Zawsze trzeba pamietąc ,z e obok jest druga osoba, która trzeba wesprzec, kochac , rozmawiac, ale ze to jest druga osoba z własna glową z własnymi pogłądami. Ta , którą tak polubiłem, ze siedzi mi w głowie tak mocno, ze głupoty wypisuje na necie i nie tylko, głupio przyzanć miała fajną wrazliwosc i ciekawe zainteresowania i pociagała mnie tęz fizycznie. Poza tym zawsze szukałem kogos kto podrzucąłby mi fajne ksiązki, prowadzilibysmy fajne rozmowy czułbym sie z nim dobrze. zawsze jak kogos spotykałam to chyba wiedziłem wiecej od niego więc mnie nudzili a tutaj wydało mi sie ze ona jest ciekawa, czyta troche z psychologii, filozofii a także zna sie na rzeczach technicznych, ja oczywiscie bardziej heh ale to moj zawód. Kompleksów nie mała dziołcha raczej ale to zdanie mnie duzo kosztuje, zreszta moze je napisac tylko osoba, która nie ma kompleksów za dużych,zeby tak napisać o drugiej oosbie ale była fantastyczna , taka słodka i niewinna i iała taki ze..ty pepuszek po którym uwielbiałem ja calować. Ona lubi sie rozwijac czytac o nowych odkryciach z fizyki, z archeologii, rozmawiac o tym to fascynujące i ja tez to lubię. rozmawiac o ksiązkach, czytac ja lubie ksiązki O przyszłości nie rozmawialiśmy , ale uwazałem , ze to jeszcze nie czas, ze troche za szybko. Fajnie jaK KTOS JEST NASZYM CAŁYM ZYCIEM, ALE DO KAZDY MUSI MIEC COS SWOJEGO WE WłASNYM WNETRZU CO JEST TYLKO JEGO I NICZYJE WIĘCEJ.Oczywiscie z biegiem czasu ludzie sie do siebie zblizają, przekroczenie tej bariery imtymnosci moze budzic wrecz zazenowanie, ale to sie dzieje samo po czasie i w pewnym sensie to jest piękne , czy tak ma wygładać miłośc ,, która nie jest zauroczeniem, stworzona przez dwoje ludzi. Wiekszosc ludzi nie dorosła do takiego pojmowania miłosci, nie zebym był złośliwy, tylko jak patrże na związki moich znajomych to jest mi przykro. On cos mowi a ona mowi nie wiedziąłam, sa ze soba od lat, a to było jakies pragnieneie z dziecinstwa , co to za związek jak oni nie wiedzieli o czym marzyli w dzieciństwie, ale juz na początku widać czy tę osobe będziemy w stanie pokochać. Mysle ze mogł by cie wesprzec w tym studenckim mieście. Myśle , ze to dobry facet. bedziesz musiała znaleźc nowych znajomych, on moze pomoc w nawiązywaniu kontaktów, w swoim miescie ma sie znajomych , jest zawsze gdzie wyjśc a tu bez pracy i znajomych zaknieta jak w klatce samotne spacery po ulicach. On jest wazny nawet bardzo, ale on ma tam znajomych a ty tylko bys byla skazana na gg i telefony. Jednak z czasem na pewno bys poznała jakies kolezanki. Jęsli to tak cie boli powinnas porozmawiac z nim szczerze na zywo, zeby to w sobie uspokoić, wyjasnic wszystko, zapytać jak to widzice obydwoje . To pomoze na pewno oczyści relację. Może otworzy sie droga na druga szansę. Pamietaj ciepłe, dobre relacje z druga osoba jeszcze nigdy nikomu nie zaszkodziły a niejednemu pomogły. Szczególnie gdy ta oosba jest wartosciowa i mozna na liczyc chocby na ciepłe słowo wtedy gdy tego potrzebujesz, czasami tak jest , ze jestesmy sami , ze sie sypie wszystko warto wtedy miec przy sobie kogos do kogo drzwi mozna zapukać to metafora z tymi drzwiami, ale dosłownie tez to mozna traktować. To mooje przemyslenia o tym wszystkim.Dodam ,z eona jest taka słodka i niewinna , jak sobie przypominajej cudowna twarzyczke, jka patrzy na mnie z kacika mojego mieszania odrazu mma ochte ja pocałowąc. ona jest inna niz wszystkie do tej pory , szlacheta i dobra i na pewno jej nie przeceniam to taka slodka istotaka. opanową mnie calego o teraz wypisuje bzdury na forum ona siedzi w mojej głowie ciagle i nie moge sie jej pozbyć.dlugo szukałe z niakontaktu , ale mnie olewała , nie odpisywała a teraz od tygodnia cigle odpisuje, bzyknał bym ja na serio, chyba sie pójde zonanizowac , ale cio ja na to poradze ,ze jak o nie mysle to no wiecie co mi sie robi. ona mnie przerasta , tak pragne usłyszec jje głos , który ciagle za mna chodzi, jest nAJLEPSZA RZECŻA, KTÓR MNIE SIE W ZYCIU PRZYTRAFIŁA, MOJA MAŁA DZIEWCZYNKA, KOCHANA.

  • Gość: Michael IP: *.ssp.dialog.net.pl 07.05.11, 00:51
    A tak dostałem naglego przypływu twórczości, jak cos to przepraszam wszystkich.
  • Gość: Michael IP: *.ssp.dialog.net.pl 07.05.11, 00:52
    Duzo w tym prawdy, ale twórczosci własnej tez , tak heh, no wiecie.
  • Gość: zwykł ja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.11, 09:43
    Dziękuję za wyczerpujacą odpowiedz... ale wiesz nie zawsze jest tak miło jak mówisz czasem gdy dwoje ludzi bardzo się od siebie różni, wręcz wszystkim jest bardzo cięzko... a chyba najbardziej dziwne jets to że mimo tego się kocha...
  • Gość: michael IP: *.ssp.dialog.net.pl 08.05.11, 16:28
    właśnie wszedłem na forum i przeczytałzwykła ty , jezeli mimo tego sie kocha to moze warto coś z tym zrobic oprócz wypisywania na forum, tak siedze i myśle nad tym sobie
  • Gość: zwykła ja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.11, 18:26
    Ale co można z tym zrobić? Przeciez nie moge go do niczego zmusić...
  • Gość: Michael IP: *.ssp.dialog.net.pl 09.05.11, 01:47
    na pocżatek trzeba miec odwage by przelamac barierę milczenia, ktos powinien to zrobic , czasem wystarczy sie spotkać, tak myślę
  • Gość: zwykła ja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.11, 09:56
    I co?♣Spotkam się i powiem więcej pisz, dzwoń, przytulaj mnie i częściej rozmawiajmy...? Mówiłam to i nie pomaga. On mówi, że taki jest i że za długo się kłóciliśmy aby było od razu lepiej( z tym, że on nigdy nie bedzie lubił pisac czy nei bedzie romantykiem)...ehhh :(
  • landrynka.pl 09.05.11, 23:10
    Gość portalu: zwykła ja napisał(a):

    > I co?♣Spotkam się i powiem więcej pisz, dzwoń, przytulaj mnie i częściej
    > rozmawiajmy...? Mówiłam to i nie pomaga. On mówi, że taki jest i że za długo si
    > ę kłóciliśmy aby było od razu lepiej( z tym, że on nigdy nie bedzie lubił pisac
    > czy nei bedzie romantykiem)...ehhh :(

    Nikogo do niczego nie zmusisz. Moze on jest taki jak piszesz, a wtedy
    nasuwa sie wniosek, ze z kims takim nie bedziesz nigdy szczesliwa.
    Czesto jest tak, ze wiekszosc facetow na poczatku to umiejacy sluchac
    wspaniali wrazliwi partnerzy, a pozniej nawet nie zauwazaja, ze zmienilas
    fryzure (powodem moze byc brak uczucia, badz niedojrzalosc i ciagle
    tesknoty za stanami zauroczenia), ale u Twojego nawet na poczatku tego
    nie ma, wiec powatpiewam w jego milosc do Ciebie, niestety....
    Jak sie kocha to sie dzwoni, interesuje, wypytuje, dba o kos, mysli o nim
    teskni.
    Mysle, ze spotkasz jeszcze kogos, dla kogo bedziesz calym swiatem,
    i tego Ci zycze :-)
  • landrynka.pl 09.05.11, 23:32
    Gość portalu: Michael napisał(a):

    > Ja sie powoli zakochuje, ale jeste
    > m wierny . <

    Sa jeszcze tacy mezczyzni?! Nie wierze...

    > Patrze na wspólne zainteresowania , na podobne gusty , książkowe, na
    > podobna wrazliwosc, którą chyba wyczuwam to jest podstawa ta wrazliwośc , pode
    > jscie do swiata. <

    Zgadzam sie z Toba. Priorytetowa jest wrazliwosc, bez niej nie ma nic.
    Te same zainteresowania sa bardzo wazne, aby fajnie spedzac razem czas.
    Dla mnie takim sygnalem, czy warto sie na samym poczatku zainteresowac
    druga osoba, jest zainteresowanie literatura, czytanie ksiazek, bez tego
    trudno mi zrobic jakis krok w kierunku blizszego poznania.
    Wazne sa tez dla mnie gusta muzyczne, i muzyka w ogole.



    > Miłośc jest trudna, wspólne zycie to nie tylko trzymanie się z
    > a ręce i wąchanie kwiatkow na łace, jest czasem trudno, ale podstawa jest szacu
    > nek by sobie nie dowalać po chamsku, gdy widac , ze komus jest cięzko zapytac w
    > esprzec, pogłaskac po głowie własnie wtedy gdy tego potrzebuje, nie osadzac tez
    > glupio bo mozna krzywde zrobic komus. <

    Jesli jestem w trudnej sytuacji, a tej najblizszej osoby nie ma obok,
    to znaczy, ze nie jest warta takiego okreslenia (ktos najblizszy)



    > Prawdziwe uczuce buduje się powoli wtedy jes
    > t prawdziwe.<

    Zgadza sie, tylko wiekszosc lubi skakac z kwiatka na kwiatek (a nieraz
    nawet na dwa kwiatki jednoczesnie), przezywac zauroczenia, potem
    nastepne, i nastepne... i nie wiedza co to jest prawdziwa milosc.


    > zawsze jak kogos spotykałam to chyba wiedziłem wiecej od niego <

    Ja tez tam mam. A chcialabym spotkac kogos, od kogo ja bym mogla
    sie dowiedziec o ciekawych ksiazkach, ktore mi jakos w zyciu umknely.


    > Oczywiscie z biegiem czasu ludzie sie do siebie zblizają, przekroczenie tej
    > bariery imtymnosci moze budzic wrecz zazenowanie, ale to sie dzieje samo po cz
    > asie i w pewnym sensie to jest piękne , czy tak ma wygładać miłośc ,, która nie
    > jest zauroczeniem, stworzona przez dwoje ludzi. Wiekszosc ludzi nie dorosła do
    > takiego pojmowania miłosci, nie zebym był złośliwy, tylko jak patrże na związk
    > i moich znajomych to jest mi przykro. On cos mowi a ona mowi nie wiedziąłam, s
    > a ze soba od lat, a to było jakies pragnieneie z dziecinstwa , co to za związek
    > jak oni nie wiedzieli o czym marzyli w dzieciństwie, ale juz na początku widać
    > czy tę osobe będziemy w stanie pokochać. <

    Pieknie piszesz o milosci. Szkoda, ze tak malo ludzi to rozumie, a i tez myslalam,
    ze juz nikt tak nie mysli, co napawa optymizmem :-)

    Zycze Tobie powodzenia w milosci do swojej kobiety, aby Ci sie wszystko
    "ladnie" ulozylo.




  • Gość: Michael IP: *.ssp.dialog.net.pl 10.05.11, 23:26

    Zycze Tobie powodzenia w milosci do swojej kobiety, aby Ci sie wszystko
    "ladnie" ulozylo.

    Tylko duzo bym dał zeby wiedziec co siedzi w głowie drugiej oosby. Niby sie kontaktuje w taki bardzo dziwny dla mnie i do tej pory niespotykany sposób. nie bedę ukrywać, ze ta osoba jest dla mnie wazna , ale ... ale co ona mysli, czy powinienem sie skontaktowac, żeby sie dowiedziec. mam cos do oddania tej oosbie , ale tym razem nie chcialbym wchodzic na ten temat z powodu, że nie skonaktowalbym sie w celu oddania tego czegos tylko w innym i takie gadaie o tych 2 rzeczach bylo by nieuczciwe. To trudne?Chcę porozmawiać..


Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka