Dodaj do ulubionych

Moja kobieta mogłaby żyć bez seksu...

29.05.11, 01:36
Nigdy nie sądziłem, że będe pisał na forum, to nie w moim stylu... Ale jest mi strasznie źle, jak nigdy dotąd, dlatego czuję potrzebę napisania nawet jak nie będzie żadnego odzewu, tak po prostu...
Jestem prawie rok z dziewczyną (24 lata), świetnie się dogadujemy, spędzamy cudownie czas. Jednak strasznie brakuje mi bliskośći takiej jaką daje seks. Jej problemem jest to, że nigdy nie osiągnęła orgazmu i uważa, że seks nie daje Jej żadnej przyjemności i może spokojnie bez niego żyć. Ale co ze mną? Ja mam swoje potrzeby i bardzo potrzebuję tej bliskości jaką daje seks. Przez ten czas kochaliśmy się z 7-8 razy. Nie ma u nas spontanicznego, naturalnego seksu. Myślę, że główną przyczyną są prezerwatywy. Mój penis źle na nie reaguje i po prostu nie potrafię się w nich kochać. Namawiam dziewczynę na zmianę środka antykoncepcji np. na tabletki, aby w końcu coś ruszyło... Niestety bezskutecznie. Od ładnych paru tygodni mam depresję. Ona zachowuje się tak jakby kompletnie nie zdawała sobie sprawy z niczego. Ma chyba za sobą złe doświadczenia pod tym względem i seks nie daje Jej satysfakcji. Ja mam za sobą 3-letni związek z o 6 lat starszą kobietą, obecnie mam 24 lata. I miałem z nią cudowny seks, kochaliśmy się często, przy każdej okazji, zebrałem niesamowite doświadczenie. Obecna dziewczyna nie akceptuje żadnej spontaniczności. Np. z samego rana nie pozwoli nawet na to bym popieścił ją oralnie, bo musi się umyć... Gdy innym razem całujemy się i pieścimy, Ona nagle sobie przypomina, że musi zadzwonić gdzieś do przyjaciółki. Zachowuje się tak jakby seks dla niej nic nie znaczył. Ostatnio wyjechaliśmy pod domek na weekend, świetnie spędzaliśmy czas jak zawsze, ale nawet do jej glowy nie przyszło żeby się kochać! To nie jest tak, że ja się nie staram i nie inicjuje nic. Wręcz odwrotnie! Ona zachowuje się jakby miała 15 lat i nie wiedziała o co w tym wszystkim chodzi... Jestem kompletnie rozbity i załamany, nie wiem jak do Niej przemówić. Brakuje mi seksu, tej bliskości... Kiedyś uważałem seks za coś cudownego, sprawiał mi naprawdę niesamowitą radość. Po prostu nie mogę pojąć jak można być tak obojętnym i nie czuć żadnego popędu. Jako mężczyzna czuję się fatalnie. Jest to dla mnie porażka. Po moim związku z 6 lat starszą kobietą byłem pewny siebie jeśli chodzi o sprawy seksu, wiedziałem że dużo potrafię i naprawdę jestem w tym dobry. Ale dziś wiem, że jak druga połowa nie przejawia praktycznie żadnych chęci to można być Bogiem seksu, a i tak to na nic się nie przyda. W życiu nie sądziłem, że tak mi zbrzydnie seks. Że będzie wywoływał u mnie przykre, wręcz załamujące moją psychikę uczucia. Wiem, że to co piszę może się wydać śmieszne i wiem, że ludzie mają większe problemy. Nie potrafię też do końca ubrać w słowa tego co chcę przekazać. Planujemy razem wspólne życie, ale jeśli tak będzie wyglądał nasz seks, to do końca życia będę żył praktycznie marzeniami o tym jaką przyjemność daje taki, prawdziwy, spontaniczny, wynikający z miłości seks. Nie miałem zamiaru wywoływać tym postem burzy komentarzy. Po prostu jest mi źle z tym wszystkim i muszę to w jakiś sposób z siebie chociaż w tym małym procencie wyrzucić. Obecnie jestem kompletnie rozbity, ehh. Jeśli kogoś zdenerwowałem pospolitością tego postu, to przepraszam. Po prostu to taki mój niemy krzyk... Pozdrawiam i zazdroszcze wszystkim, którzy mają regularny, wynikający z miłości seks, za którym bardzo, bardzo tęsknie.
Edytor zaawansowany
  • tanebo 29.05.11, 09:05
    Pytanie zasadnicze: czy z nią na ten temat rozmawiałeś?
  • the.better.man 29.05.11, 11:27
    Tak, rozmawiałem z Nią ostatnio. Powiedziała mi, że seks nie sprawia jej radości i w zasadzie mogłoby go nie być w Jej życiu. 2,5 roku temu zakończyła 3,5-letni związek z chłopakiem. Mając 23 lata (moment kiedy zacząłem z Nią być) nigdy nie doszła ani przez seks oralny ani przez stosunek. Tą pierwszą rzecz załatwiłem od razu, mimo że nie chciała i się wzbraniała. Jak się później okazało przyznała mi się, że nie doszła nigdy nawet przez seks oralny! Byłem w szoku. No i teraz próbuje tak samo udowodnić Jej, że seks klasyczny jest również bardzo przyjemny. Ale Ona ma bardzo dużą barierę i nie chce Jej złamać. A jak próbuje z Nią rozmawiać i przekonywać, że ma złe doświadczenia, że to jest kwestia po prostu czasu żeby się oswoiła i przekonała to Ona mówi do mnie, że ciągle się niepotrzebnie nakręcam i wywieram na Niej jeszcze większą presję. A dziwi mi się? Jak moja ukochana osoba mówi mi, że mogłaby żyć bez seksu to trudno się nie nakręcać... Na razie rozmowy stanęły w martwym punkcie i mamy ciche dni, ehh.
  • oxf 29.05.11, 17:52
    moze ona ma jakies inne problemy. moze byla molestowana albo co innego? Bo to piszesz wydaje sie strasznie radykalne jesli idzie o jej zachowania. mlody jestes moze powinienes przemyslec ten zwiazek?
  • tanebo 29.05.11, 18:11
    Powiem szczerze - ja bym zerwał. Dla ciebie seks jest ważny. Ona się go boi. Może jest aseksualna, może jest lesbijką, może była molestowana. W każdym bądź razie jest to poważna różnica charakterów.
  • Gość: Eveù IP: *.play-internet.pl 24.09.18, 20:10
    Biedni 😯😯
  • mvszka 29.05.11, 12:16
    tabletki nie są dobrym rozwiązaniem bo obniżają libido kobiety

    --
    Przyszłość zaczyna się dziś, nie jutro
  • the.better.man 29.05.11, 12:24
    Dobrze dobrane tabletki nie obniżają chęci na seks. Kwestia odpowiedniego doboru.
  • Gość: almostunreal IP: *.dynamic.chello.pl 29.05.11, 16:34
    Tabletki dobiera się głównie metodą prób i błędów (po prostu nie da się przewidzieć jak dany organizm zareaguje) a spadek libido zwykle nie następuje od razu, tylko stopniowo, niemal niezauważalnie, tak więc można sobie dobierać tabletki przez kilka lat, a i tak wydaje mi się że to bardziej zależy od predyspozycji kobiety niż rodzaju hormonów. Mi ochota spadało do zera po paru miesiącach (4 podejścia, 3 rodzaje tabletek), a mojej przyjaciółce nie spadła po żadnych, ale ona ogólnie jest jakaś wysokolibidowa....
  • menes50 29.05.11, 19:42
    to nie jest mały problem ale nie jest powiedziane ,że nie można go rozwiązać lecz musicie tego chcieć oboje , Twoja partnerka musi wyrazić chęć współpracy inaczej nic z tego nie będzie a Ty będziesz coraz bardziej sfrustrowany i w innych sprawach również ciężko będzie Wam dogadać się ...próbujcie oboje
  • the.better.man 29.05.11, 22:25
    No również uważam, że tabletki to kwestia dopasowania. Ale u mnie myślę, że nie to jest problemem, tym bardziej, że moja dziewczyna w poprzednim związku (niecałe 3 lata temu) brała tabletki i jak sama mówiła- dobrze na nie reagowała.
    Dziś próbowałem z Nią szczerze porozmawiać i Ona wie, że robi sobie i mi krzywdę, ale ja też niepotrzebnie wywieram chyba na Niej zbyt dużą presję. Obiecaliśmy sobie, że pierwszym krokiem będzie zmiana środka antykoncepcji na tabletki, a później spokojnie, bez niepotrzebnego spinania się postaramy się żeby w końcu nasz seks wyglądał tak jak powinien, czyli był regularny. Jestem pozytywnie nastawiony i staram się myśleć pozytywnie i mam nadzieję, że moja dziewczyna w końcu przekona się, że seks to naprawdę fajna sprawa.
  • Gość: jjj IP: *.dynamic.chello.pl 30.05.11, 00:30
    co to za okrelsenie "moja kboieta"?
    jak z wiezeinnej celi..
  • the.better.man 30.05.11, 01:41
    A za co siedziałeś?
  • tygrysiatko1 31.05.11, 02:02
    nawet świetnie dobrane tabletki mogą obniżyć libido... poza tym przy 7-8 stosunkach na rok nie ma sensu obciążania wątroby tabletkami...
    żebyś mnie źle nie zrozumiał, ja sama jestem ogromną fanką tabletek, mimo, że kilka razy po dłuższym stosowaniu musiałam zmieniać na inne, bo spadło mi libido, co akurat dla mnie było duuuuużym problemem... nie cierpię gumek, ale jeżeli miałabym brać tabletki na 1-2 stosunki w miesiącu to wolałabym się jednak przemęczyć w gumce...
    na Twoim miejscu zastanowiłabym się czy dziewczyna nie ma za sobą jakichś bardzo niemiłych przeżyć, np molestowania, którego się wstydzi i nie chce Ci o tym powiedzieć...
  • kochanka_idealna 31.05.11, 10:49
    piszesz ze w pierwszym roku znajomosci kochaliscie sie 7-8 razy??? i macie po 24 czy kilka lat? i planujecie wspolna przyszlosc?
    the.better.man - you can do better than that!

    piszecie o obnizaniu libido tabletkami, problem nie w tabletkach czy ich odpowiednim doborze tylko problem w kompletnym braku libido, brak nawet niecheci do seksu! Temat nie istnieje.
    Z tego co piszesz Twoja partnerka nie interesuje ze to dla Ciebie stanowi problem i nie stara sie tego zmienic, rozmowa, terapia, proba podjecia jakichkolwiek dzialan.... Jesli Twoje problemy jej sa obojetne, niezaleznie czego dotycza, moze warto bys zastanowil sie nad sensem takiego zwiazku....



  • the.better.man 31.05.11, 11:04
    -kochanka.idealna - Masz rację! Tu nie chodzi o tabletki. Tabletki mają tylko pomóc w częstotliwości seksu, bo gumki zabijają całą spontaniczność... Tu chodzi o brak przez Nią ochoty na seks. Ona to motywuje to wszystko tym, że nigdy wcześniej nie doszła przez stosunek i że nie sprawia Jej to przyjemności. Ja mam za sobą tak jak pisałem związek z kobietą, która była o 6 lat starsza. Byliśmy ze sobą 3 lata. Nasz seks to był inna bajka! Codziennie, w różnych miejscach o różnej porze, w nocy, rano, popołudniu... A teraz nagle zderzyłem się z taką rzeczywistością! Ja już nie wiem jak to wszystko Jej przekazać. Ostatnio trochę się uniosłem i powiedziałem Jej szczerze, że ja nie daje rady, że jestem sfrustrowany, że dla mnie jako faceta jest to porażka, że kochamy się tak rzadko. Prezerwatywy właśnie działają też źle na Nią... W ogóle nie wiem jak Ona to zrobiła, ale po 3,5 letnim związku z chłopakiem, Ona kiedyś mi wyznała, że nie doszła nawet przez łechtaczkę. To się zastanawiam z kim Ona była skoro nawet nie mógł dobrze zrobić Jej ustami... Wiecie co?! Tak jak seks sprawiał mi przyjemność, radość tak dziś jestem już temu obojętny. Myślę o Nim jakby to było jakieś moje marzenie i jakbym miał z 15 lat i to by było coś jeszcze nieosiągalnego. Rozmowy z partnerką stanęły na tym, że będzie brała tabletki i krok po kroku będzie odkrywała przyjemność jaką daje seks. Ja mam tego dość! Ale ją kocham, bo jako osoba jest naprawdę super kobietą i nie chcę Jej zostawiać, trudno może uda się w końcu Ją przekonać, że seks to coś cudownego...
  • kochanka_idealna 31.05.11, 11:33
    skoro Tobie obrzydl seks i sam masz dosc, to jak niby zrobisz tak by ona krok po kroku odkrywala siebie i Ciebie.
    Niewazne z kim byla, wazne dlaczego sie rostali - moze on tez probowal, mial poczucie winy, nie wytrzymal, pomimo iz jest fajna kobieta....
    Sam wiesz ze dobrzy sex to nie tylko techniki i spontan - to pozadanie i bliskosc przede wszystkim, jesli tego nie ma, nie ma udanego seksu, lub bardzo male szanse ze taki seks bedzie. Moim zdaniem u mlodych kobiet pozadanie blokowane jest przez potrzebe milosci, w sensie wartosci a nie fizycznego zblizenia, mysle ze tak czesto sie zdarza. Niesprawiedliwe wydaje mi sie to ze ona nie uznaje Twoich potrzeb i nie chce i nie dzieli fascynacji ktora masz. Tabletki czy prezerwatywy lubi inna antykoncepcja nie maja tu zadnego znaczenia, traktuj to jako kwestie organizacyjne - nic wiecej.


  • the.better.man 31.05.11, 12:00
    No mimo, że mam tego wszystkiego już dość to postaram się powalczyć z tym wszystkim i być cierpliwym. Właśnie chcę zbudować na nowo tą bliskość tak żeby nie wywierać na Niej niepotrzebnej presji. Masz rację, tu nie chodzi o technikę tylko o bliskość partnerów o ich relacje. To jest w tym wszystkim najważniejsze. Dlatego muszę sprawić żeby czuła się komfortowo i postaram się nie wywierać na Niej presji. U Nas jednak mimo wszystko prezerwatywy nie pomagają, wręcz utrudniają. Ona źle na nie reaguje, po jakimś czasie robi się sucha, a ja z kolei również nigdy nie byłem fanem gumek i zawsze gdy jest fajnie i moglibyśmy się kochać to całą atmosferę i spontaniczność psują właśnie prezerwatywy. Bo albo akurat ich nie ma w pobliżu albo są, ale przez ten cały "cyrk" ciśnienie opada itp. Dlatego uważam, że zmiana środka antykoncepcji np. na tabletki po to żeby właśnie było miejsce na spotnaniczny seks jest jak najbardziej słuszna... Bo wiele razy może byłoby fajnie, gdyby nie gumki...
  • tygrysiatko1 31.05.11, 22:32
    Różni ludzie różne rzeczy lubią... co to znaczy "z kim ona była skoro nie umiał jej zrobić dobrze ustami??" ja nienawidzę akurat tej pieszczoty - choć sama bardzo lubię faceta tak zaspokajać...
  • the.better.man 31.05.11, 23:37
    To znaczy to, że przez 3,5 roku koleś nie potrafił doprowadzić Ją do orgazmu ustami, a Ona myślała, że mineta po prostu tak wygląda, czyli kiepsko. Nie wiedziała, że to lubi, teraz już to uwielbia, tak samo chce żeby było u Niej z seksem i mam nadzieję, że z czasem w końcu się rozkręci. To wszystko pewnie przez Jej poprzedni związek, zakodowała sobie, że wszystko co związane z seksem daje średnią przyjemność, a ja chcę to zmienić, tylko musi się przełamać...
  • the.better.man 31.05.11, 11:08
    Sorki za błędy i literówki na początku poprzedniej mojej wypowiedzi, ale spieszyłem się, bo nie mogę za bardzo teraz pisać.
  • michal.lew-starowicz 03.06.11, 09:08
    Jak wynika z badań, zmniejszenie lub brak potrzeb seksualnych dotyczy średnio co dziesiątej kobiety należącej do grupy wiekowej Pańskiej partnerki. Odczuwanie potrzeb seksualnych oraz zdolność do przeżywania orgazmu jest uwarunkowana wieloma czynnikami, w tym czynnością odpowiednich struktur ośrodkowego układu nerwowego, działaniem neurotransmiterów, zakończeń nerwowych, hormonów, czynnikami psychicznymi, sytuacyjnymi, związanymi z relacjami w związku, wcześniejszymi doświadczeniami seksualnymi, preferencjami seksualnymi, odpowiednią stymulacją… Proponuję, żeby przeprowadził Pan szczerą rozmowę z partnerką i wyjaśnił jak bardzo ten problem jest dla Pana istotny. Może uda się Panu zachęcić partnerkę do wspólnej wizyty u specjalisty (najlepiej lekarza seksuologa), który pomoże ustalić przyczyny Waszych trudności seksualnych i wskaże możliwe rozwiązania.
  • Gość: gość_portalu IP: *.tktelekom.pl 08.06.11, 03:45
    Stary, doskonale Cię rozumiem bo jestem w tej samej sytuacji i tak na prawde to nie wiem co zrobić ale powiem Ci jedno, jak bardzo Ci zależy to daj sobie czas do konca roku ale nie wiąż sie z taką kobietą na całe życie bo będziesz tego gorzko żałował, jestem a raczej chyba byłem z kobietą 19 letnią z umysłem nierozumnej 13 latki choć pozornie jest bardzo, dojrzała i odpowiedzialna, faktem jest natomiast to, że w tym wieku mają jeszcze wyidealizowany obraz całej tej "miłości' i każde takie zderzenie z rzeczywistością zaburza jej światopogląd (mówie to o uchowanych egzemplarzach dziewic bo reszta gra w słoneczko). Ja tak samo wywierałem presje bo nie mogłem już wytrzymać tego żółwiego tempa (choć na początku narzuciłem swoje i było si) i takie sytuacje sprawiają, ze ona się hamuje bo miało być jak w bajce. Jak jest wolnotrybiąca i pewne życiowe okoliczności jej nie ukierunkują dość wcześniej to zajarzy dopiero gdy najdzie ją frustracja, gdy np. koleżanki zaczną wychodzić za mąż. Echh....czasem chciałoby się tak po prostu "za kudły i do jaskini" albo chociaż jak w seksmisji. Ale takie slogany w głowie pojawiaja się już z frustracji bo ileż można rozmawiać, po którejś rozmowie z koleji zastanawiasz sie czy jesteś jej chłopakiem czy ojcem ? i czy Ty chcesz się z nią kochać czy tłumaczysz "córce" jak to bezpiecznie robić. Wszystko nabiera takiego drętwego klimatu, że się odechciewa (i jeszcze ten brak współpracy z jej strony) no i faktycznie raz mi się "odechciało" bo nie stanął z powodu takiego "sprzyjającego klimatu" teraz mam wkręt na bani, że coś ze mną nie tak. I w zasadzie to nie wiadomo co robić ? szukać innej, skoro coś czujesz do tej choć obecny stan jest już stanem mieszanym miłość i wku*wienie, że musisz cierpieć przez bliską Ci osobę i tak jak piszesz z tego wszystkiego to już sie odechciewa. A najśmieszniejsze może być to, że jesli zdecydujemy się odejść to mogą mieć już to na uwadze i wchodząc w kolejny związek wykonamy następcy niedźwiedzią przysługę bo będą miały na uwadze aby nie nawalić w tym aspekcie. Motywacja wzbudzona strachem, chociażby przed samotnością. Czasem chciałoby się potrząsnąć taką niemotą, a i sobą, że jest się takim de*ilem, a raczej niewolnikiem własnych emocji. Tak pisząc po chłopsku to właśnie źle się do tego zabieramy bo wywieramy tę presje, a mamy zadbac o komfortowe samopoczucie i żeby włączyła jej sie miłość (czyli według wizji małej księżniczki odwrócić wszystko jak najdalej od seksu) ale po takiej mieszance jaką mi zafundowała chyba jedyne co by mnie usatysfakcjonowało to rozkochać ją w sobie, a przy samym zbliżeniu powiedzieć dyskretnie na ucho "teraz to spie****j" po czym zostawić ją z ręką w nocniku. Niestety nasze mózgi warunkowane są przez negatywne doświadczenia i chcąc dotrzeć do kobiety, trzeba się z nią kłócić, droczyć i zapewnić jej takie atrakcje jak w telenoweli, którymi ryją sobie głowe od 10 r.ż. Jak na ironię po takiej akcji beczała by, ze była glupia albo starałaby się nawiązać kontakt i tylko nieliczna część kobiet byłaby na tyle rozgarnięta żeby zakończyć tę znajomość.

    Tak sobie teraz myśle, że żeby uznawać w związku partnerstwo, a nie dominacje to trzeba mięc przy sobie na prawde ogarnieta kobiete, bo takim statkiem to się daleko nie dopłynie. Być moze rzuci sie na mnei tabun kobiet, które zarzucą mi czemu nie powiem o swoim wkładzie w tę sytuację. Powiem tylko tyle, że sam fakt iż podejmuje jakiekolwiek kroki tej syzyfowej pracy zamiast kopnąć ją w d... uszlachetnia chyba wszystko albo napiszcie, ze jestem skończonym deb*lem bo to chyba bliżej prawdy w końcu mam wybór.
  • Gość: księżniczka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.11, 16:22
    wytrwałe starania z głębi serca przyniosą kiedyś słodkie owoce;)
  • Gość: gość_portalu IP: *.tktelekom.pl 09.06.11, 18:15

    Tylko zanim te starania przytargają te owoce to one już będą chyba troche zepsute, a po takim poście to w głębi serca jest już tylko egoistyczne zaspokojenie swoich potrzeb i jakaś prymitywna chęć zemsty w zależnosci od temperamentu. Róbcie tak dalej kobiety zarówno panny jak i żony,a potem miejcie pretensje do garbatego, ze wyr*chał i zostawił albo tylko zostawił bo sie nie doczekał. Klucz w umiarze i odpowiednim momencie, wtedy to smakuje. Tylko u każdego miarka jest inna niestety....
  • Gość: Alice IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 10.06.11, 10:18
    Ja jestem taką kobieta, co mogłaby żyć bez seksu.
    Tzn wygląda to tak, że bardzo mi z tym źle, czuję się oszukana przez życie, wokół pełno jest seksu większość ludzi czerpie z tego przyjemność, która mnie nie jest dana.
    Nie wiem dlaczego tak jest - ale nie odczuwam ani pożądania ani podniecenia, bez względu na to jak stara się mój mąż.

    Oczywiście uprawiamy seks - z inicjatywy męża i dla niego. Ja staram się zachowywać adekwatnie do sytuacji i do potrzeb męża, praktycznie zgadzam się na wszystko, ale to mnie potwornie obciąża.
    Często po stosunku mąż zadowolony usypia, a ja jeszcze długo leżę i płaczę - z żalu i frustracji - że jestem tylko narzędziem i nic z tego nie mam.

    Rozmawialiśmy o tym wielokrotnie - i mąż BARDZO się stara.
    Ale im on się bardziej stara, tym większa moja frustracja, bo dochodzi poczucie winy, że nie jestem w stanie "pozytywnie" (czyli podnieceniem) zareagować na jego starania.
    I że to przeze mnie jego poczucie wartości może spadać, bo przecież dla mężczyzn tez ważne jest to aby umieć zaspokoić partnerkę...
    Doszło do tego, że ja staram się ograniczyć tzw. grę wstępną do minimum i jak najszybciej doprowadzić sprawę do finału, bo im krócej to trwa tym mniejsza moja frustracja.
    Nawet zaproponowałam mężowi tzw. szybkie numerki, na co początkowo się ucieszył, ale po kilku razach stwierdził, że to nie dla niego, bo czuje się jak automat a on tez potrzebuje bliskości.

    Chce podkreślić, że bardzo kocham męża i jesteśmy w każdej innej dziedzinie życia bardzo dobraną parą, nie wyobrażam sobie życia bez niego a on beze mnie - dlatego podejmowaliśmy różne próby poprawy tego stanu rzeczy, którego oboje nie rozumiemy.

    Po długich rozterkach udałam się również do seksuologa i przeszłam przez najbardziej upokarzające badanie, jakie można sobie wyobrazić.
    Seksuolog wibratorem i palcami stymulował mnie na fotelu ginekologicznym, chyba chciał sprawdzić czy nie kłamię mówiąc, że nic nie czuję. Nie uprzedził mnie wcześniej, że będzie to robił, więc był to dla mnie szok.
    Po tej wizycie długo nie mogłam dojść do siebie i nigdy więcej tam nie wróciłam.

    Pisze to wszystko po to - aby pokazać, że niechęć do seksu - to nie jest zła wola kobiet.
    Ani jak ktoś to nazwał "nierozgarnięcie".
    Gdyby któryś z wkurzonych panów próbował w dowolnej dziedzinie czegoś 1000 razy i za każdym razem ponosił porażkę - tez by sie zraził, bo ile można... ???

    Nie wiem dlaczego, ale tak to już jest, że jednym jest coś dane a innym nie.
    Tak jak jeden człowiek ma słuch a inny nie powtorzy żadnego dźwięku.
    I można sobie walić głową w mur - a nic sie na to nie poradzi.
  • Gość: gość_portalu IP: *.tktelekom.pl 10.06.11, 18:28
    Widzisz droga Alice, na część swoich problemów sama odpowiedziałaś sobie swoim postem, czasem nieświadomie wyrzucamy z siebie wskazówki dla siebie mówiąc coś drugiej osobie. Zobacz co napisałaś:

    że bardzo mi z tym źle, czuję się oszukana przez życie, wokół pełno jest seksu większość ludzi czerpie z tego przyjemność, która mnie nie
    jest dana.


    Czujesz presje że MUSISZ czerpać przyjemność z seksu bo przecież jest taki wspaniały, rzecz w tym, że często mamy mylne wyobrażenie na ten temat to raz, a dwa każdy ma swój styl, aby go mieć trzeba się otworzyć inaczej jest sie narzędziem ;-) Generalnie sama wywierasz na sobie presje to po pierwsze

    Po drugie dostosowujesz się do potrzeb męża by dobrze funkcjonować w roli żony, odwalasz tzw Pańszczyznę.

    Fakt faktem te starania męża moga powodować poczucie winy bo jako żona POWINNAŚ być podniecona zalotami swojego partnera. Tu również wywierana jest presja wspomagana oczekiwaniem reakcji z strony męża. W efekcie zagubiona i nie rozumiejąca kilku mechanizmów jako żona stajesz się narzędziem "w rękach" swojego męża.

    Ja tu widzę potencjalną pacjentkę na fotel u terapeuty bo problem wydaje się być bardziej natury psychicznej nizeli fizycznej. To nie oznacza, że jesteś zła osobą po prostu o tyle o ile we wszystkich innych sferach życia jesteście zgranym zespołem ten element kuleje. Wydaje mi się że w obecnej chwili za bardzo się na tym skupiasz...to tak jak impotencja psychogenna u mężczyzn. I mimo obecnosci partnera czujesz się nieco osamotniona z problemem bo to Ty jesteś najsłabszym ogniwem.

    Także każdy problem jest indywidualny, a zabieranie się 1000 razy w ten sam sposób za tą samą rzecz jest po prostu głupotą bo po którymś razie zalicza się tylko kolejne levele frustracji.

  • the.better.man 11.06.11, 11:46
    O jak dobrze, że wpisał się ktoś kto chociaż to rozumie... Poczułem taką dziwną ulgę...
    No moja dziewczyna też twierdzi, że potrafiłaby żyć bez seksu i że nie sprawia Jej to przyjemności. Ja jako mężczyzna, który powinien zadowalać swoją kobietę, od kilku ładnych tygodni mam depresję. Stałem się obojętny wobec seksu. Już mam tak przez to zajechaną psychikę, że pewnie jak dojdzie do zbliżenia za jakiś czas to nie będzie sprawiało mi to przyjemności. Moja dziewczyna wydaje mi się bardzo atrakcyjna, ale teraz przez to wszystko nie patrze na nią pod kątem, że mnie pociąga. Wręcz przeciwnie, czuję takie przykre uczucie, że jest taka piękna i nie możemy się do siebie zbliżyć poprzez seks. A jeśli to się dzieje to naprawdę bardzo rzadko. W tym miesiącu kochaliśmy się raz. Natępny obliczyłem, że pewnie będzie na początku lipca, bo chce sprobować z tabletkami, bo prezerwatywy wpływają na nią źle. Z resztą na mnie też.
    Ogólnie czuje się naprawdę przez całą tę sytuację katastrofalnie. Ostatnio zdobyłem nawet kwalifikacje zawodowe o których zawsze marzyłem i dostałem pracę to wszystko powinno mnie naprawdę cieszyć, ale nie potrafię. W mojej głowie jest tylko to, że jako mężczyzna czuję się jak frajer i bardzo, bardzo, bardzo mocno brakuje mi bliskości jaką daje seks...
  • pozytywnywariat 28.08.11, 21:30
    the.better.man -> Mam niemal identyczną sytuacje - jestem ponad dwa lata z dziewczyną. Świetnie się dogadujemy, spędzamy czas... jest niemal idealną partnerką... mogę z nią wyjść na piwo, na impreze, spacer, pójść do kina itd.. mówie niemal bo podobnie jak ty mam problem jeśli chodzi o seks... kochamy się z jakis raz na miesiąc gdzie dla mnie jest to zdecydowanie za mało, mowiłem jej o tym, odpowiadała ze rozumie ze może faktycznie tak jest, było lepiej przez 2-3 tygodnie a później znowu jest to samo... nie wiem co robić już... nie ma w tym też niemal żadnej spontaniczności... kocham ją, ale przez taką sytuację często chodze sfrustrowany i 'podminowany' odbija sie to czasami na naszych relacjach i dochodzi do jakiś drobnych kłótni. Z poprzednią moją dziewczyną pare lat temu czegos taiego nie było, seks był świetny, spontaniczny, w różnych miejscach, porach, pozycjach. Teraz nie dość, że seks jest z raz na miesiąc to jeszcze prosty, bez spontaniczności....Ciekaw jestem czy ty rozwiązałeś jakoś swój problem ?
  • janznepomuka 31.08.11, 09:51
    Osoby bardzo niedopasowane seksualnie nie powinny się wiązać ze sobą. Ale wy jesteście młodzi i guzik was obchodzi, że dojdziecie do takiego wniosku za lat 10-15.

    I będziecie żałować zmarnowanego (bez cudzysłowu) życia. Bo nigdy nie uwierzę, że nawet w idealnym związku dusz brak związku ciał nie spowoduje frustracji, która w końcu tak narośnie, że rozwali wszystko.

    Przeszedłem to i teraz bardzo żałuję, że tyle lat byłem taki głupi. W dodatku u mnie inne rzeczy też nie były OK. Stąd wiem, jak destrukcyjna potrafi być miłość.


    --
    Jan

    Albo to ja muszę ZAWSZE mieć rację...
  • Gość: szczesliwyczlowiek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.11, 21:32
    Panowie, bede brutalny, ale powinniscie od tych kobiet spieprzac jak naszybciej sie da :-) do kina i na impreze mozna chodzic z przyjaciolka, a seks mozesz uprawiac tylko z dziewczyna! zycie jest zbyt piekne aby tracic czas z dziewczynami nimi nie zainteresowanymi. Ja tez przez to przeszedlem i na szczescie sie opamietalem, troche szkoda ze powiedzmy o rok za pozno, bo tyle fajnych dziewczyn mi umknelo :-) poznalem inne dziewczyny i uprawianie seksu przez caly weekend i nie robienie nic innego to cos pieknego ;) nie do zrealizowania z moja wczesniejsza dziewczyna, ktora nie ustannie miala jakies problemy i nie wyrazala zadnej inicjatywy w tej dziedzinie. pozdrowienia
  • Gość: ... IP: *.226.39.57.elgrom.eu.org 11.03.12, 19:15
    > sie da :-) do kina i na impreze mozna chodzic z przyjaciolka, a seks mozesz up
    > rawiac tylko z dziewczyna!

    Gdyby w związku chodziło o seks to faktycznie trzebaby wiać. Problem polega na tym, że związek to coś znacznie więcej. Kobieta (ale mężczyzn też to dotyczy) ma być nie tylko dobra w łóżku ale ma mieć cały szereg zalet:-) Facet spotykał się wcześniej z kobietą, z którą seks miał fantastyczny a jednak związek nie wypalił, właśnie dlatego, że te "inne cechy" mu nie podpasowały. Ty obstawiasz, że facet znajdzie następną, która będzie miała całą tą listę pozytywnych cech i dodatkowo jeszcze będzie na pana napalona.
    Powiedzmy szczerze. Nie każdy facet jest w stanie sobie na to pozwolić. Gdybyś był całkiem przeciętnym facetem, któremu trafiła się taka Czartoryska to pewnie byłoby Ci żal ją zostawić i wrócić do mniej atrakcyjnych kobiet, które lubią seks:-)

    Facet powinien się jednak wyzbyć złudzeń, że ona kiedyś się rozkręci tak sama od siebie. To facet musiałby się zmienić ale wymaga to pracy i nie ma takiej pewności czy mu wystarczy cierpliwości i siły. Jednak już teraz powinien świadomie podjąć decyzje czy chce ten związek kontynuować. Inaczej w przyszłości może skrzywdzić więcej osób. Może wybierze ten związek i pogodzi się, z tym, że już nigdy nie wzbije się na seksualne wyżyny? A może się rozstanie i za rok trafi mu się jeszcze lepsza a może już mu się taka nie trafi? Obie te decyzje są obarczone zarówno pozytywnymi konsekwencjami jak i tymi negatywnymi. Trzeba mieć świadomość co można stracić i zyskać a następnie podjąć decyzje i ponosic konsekwencje!

    W każdym razie mam nadzieje, że nie zobacze pana jak za dziesięć lat będzie pisał posty typu "jestem żonatym, dzieciatym facetem i szukam kobiety, która wspomoże seksualnie moje małżeństwo". Ewentualnie "spłodziłem super lasce dwójke dzieci, zablokowałem ją na szczęście z innym facetem a teraz mam zamiar zostawić ją bez środków do życia i bzykać co popadnie".
    :-)
  • Gość: ... IP: *.226.39.239.elgrom.eu.org 09.03.12, 21:05
    Fajnie, że napisałaś. Panowie często winę za brak seksu/kiepskiej jakości seks obarczają te okropne kobiety. Tymczasem orfiary zawsze są dwie, strona odmawiająca też przeżywa swoje dramaty.

    > Nie wiem dlaczego, ale tak to już jest, że jednym jest coś dane a innym nie.

    A próbowalaś z innymi mężczyznami?
  • Gość: złodziej IP: *.dynamic.chello.pl 25.05.14, 23:41
    Temat stary, ale obecnie ja też tak mam i powiem Ci, że zainspirowałeś mnie do jednego czynu. Otóż przy najbliższej okazji nakręcę ją na seks, a tuż przed zbliżeniem powiem "spie....". Nie ma sensu męczyć się z osobą, która ma inne priorytety.
  • Gość: x40 IP: *.saint-gobain.com 19.09.11, 16:21
    Poszukaj innej, później będzie gorzej.
  • doctor.no.1 19.09.11, 23:09
    the.better.man chwyciłeś się myśli o prezerwatywach jakby to faktycznie był jakiś problem. Nie będzie prezerwatywy to będzie sufit źle pomalowany :) Posłuchaj rady seksuologa - tylko wizyta u specjalisty może pomóc.

    Moim skromnym kobiecym zdaniem - nie warto kontynuować tego związku. Macie częstotliwość jak para małżeńska z 15 letnim stażem :)
  • kawusia37 20.09.11, 14:39
    Tak jak pisałam w temacie , jak sie zgodzi to rozmowa duzo daje i moze będzie ok ;)

    A seks w kazdym małżeństwie jest najwazniejszy jak tego nie ma to małżenstwa sie rozpadaja .
    Pózniej zaczynają szukac kochanków lub kochanek
    Ty jak miałes doswiadczenie ze starsza kobieta to dla Ciebie taki seks to jak niebo a ziemia :D wiadomo ze starsze kobiety sa bardziej doswiadczone ;)

    Ale zyczę powodzenia moze będzie wszystko ok
  • lipido 13.03.12, 11:05
    czasem własnie warto iść do specjalisty, który ma spore doswiadczenie z tego typu sprawami. Młodym ludziom wydaje się, ze to obciach, ale wcale tak nie jest
    ----------------------------------------------------
    mieszkania na sprzedaż Rembertów
  • Gość: anet01 IP: *.adsl.inetia.pl 20.09.11, 15:23
    Ja jak brałam tabletki antykoncepcyjne też mogłam żyć bez seksu mimo ze bardzo kochałam swojego wtedy jeszcze chłopaka(dziś męża)Miałam wtedy 22 lata,dziś mam 28lat i tabletek nie biorę,urodziłam dziecko i bez seksu żyć nie mogę.A mój maż teraz troche przystopował jest 5 lat starszy.Mam wrazenie ze tu o wiek chodzi,w każdym wieku lipido jest różne.Moze i jej sie odmieni tak jak mi,pamietam jak mój wtedy chłopak nalegał,zalezało mu na seksie a ja kompletnie nie miałam ochoty.Rozmawiajcie dużo,wytłumacz jej ze seks jest częścią zycia i jest dla Ciebie ważny.Spytaj czy woli byscie sie kochali razem czy masz sobie chodzic na boki?!
  • Gość: gość-ona IP: *.lodz.msk.pl 26.12.11, 13:05
    A ja żyje bez seksu z własnej woli. mam męża od 16 lat, 2 dzieci, dom, psa, ale na seks nie mam najmniejszej ochoty. I wiecie dlaczego? Mój mąż po ślubie stał się "właścicielem i treserem" swojej kobiety a nie "mężczyzna i przyjacielem". Jego (nie znane mi wcześniej) poglądy na rolę kobiety i jej obowiązki normalnie tchnęły jakimś średniowieczem. Żona jest po to żeby prać, sprzątać i gotować i oczywiście rozkładać przed mężem nogi - bo mężowi się to należy i już. Katastrofa. I to niestety przybiera na sile w miarę upływu lat. Jak byłam młodsza, nie reagowałam na to jakoś szczególnie. Miałam inne zajęcia, dziecko, potem drugie, w międzyczasie śmierć mojej mamy - nie miałam głowy do buntu.ie powiedziałam dość Teraz dzieci są starsze, ja też, mam więcej siły i pewności siebie. Ale żyje bez seksu, i przyznam ze nie bardzo mi to przeszkadza. Bo seks to wyraz uczuć, przynajmniej dla mnie. A ja uczucia więdną, to i seks też. A jak uschną to próby zbliżenia przypominają reanimację trupa. I dlatego żyję bez seksu
  • Gość: ciekawa IP: *.212.46.113-internet.zabrze.debacom.pl 27.12.11, 22:43
    Czy the.better.man jest jeszcze aktywny? Albo gość_portalu?
    Bardzo ciekawy temat i interesujące wypowiedzi, ale chyba się spóźniłam... :(
    Czy temat się już wyczerpał? Naprawdę?...
  • Gość: marzyciel IP: *.skynet.net.pl 24.01.12, 12:33
    Witam, czytam i czytam tą dyskusje i ile osób tyl epoglądów na ten temat. Generalnie faceci chcą seksu a kobiety go nie chcą. Tylko że zależy w jakim wieku są kobiety i na jakim etapie życiowym. To samo tyczy się mężczyzn. Gdy zajmie się taki karierą i popada w pracoholizm to zapomina o kobiecie która np tylko czeka na okazję uprzyjemnienia sobie chwil z ukochanym i frustracja gotowa. Tak dużo zależy od szczęścia spotkania tej jedynej osoby w odpowiednim czasie, miejscu i sytuacji swojego rozwoju psychiczno-społecznego(mój wymysł określenia).
    Jak się to wszystko nie zgra wtedy życie toczy się ciężkim kołem i ma się wrażenie że stoi się w miejscu. Ja mam tak od 2008 r. czyli dniu ślubu :( NIC się nie udaje, perspektywa budowy domu STOI, zmiana pracy STOI(kryzys), mamy cudownego syna, któtego wychowaniem moja żona jest tak zmęczona, że o seksie ze mną nie chce nawet myśleć. A więc mam celibat od dwóch lat, nawet już nie poruszam z żoną tego tematu, bo tylko się na mnie spojrzy wymownie jak na kosmitę, że czego ja jeszcze chcę. Mam zupę, uprane gacie i kanapę do spania, żyć nie umierać. Dodam jeszcze że żona ma własne pieniądze, więc jest niezależna ode mnie. Więc cieszcie się jeśli macie jeszcze wybór i wolną ręke, potem jest tylko gorzej. Pozozstaje sfera marzeń i fantazji. Pozdrawiam
  • Gość: kaska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.12, 16:33
    A ja rozumiem twoją dziewczynę. Mój pierwszy partner (razem 1,5roku) seksualny mimo, że często się kochaliśmy, a sex ogólnie był urozmaicony, nie potrafił doprowadzić mnie do orgazmu, chodź miał ku temu predyspozycje...oj miał. Drugi (4 lata razem) też wyczyniał cuda, dzięki niemu nie czułam nigdy skrępowania, on sprawił, że sex nie był tylko dodatkiem ale czymś co mogliśmy odkrywać razem...ogólnie byliśmy w tej sferze dopasowani idealnie pozycje itp, ale orgazm nie nadszedł nigdy...duże podniecenie tak, ale nie orgazm. I niestety przede wszystkim przez ten brak, straciłam zupełnie ochotę na sex, na samą myśl o seksie przechodziły mnie dreszcze. Znajdowałam różne wymówki aby tylko nie doszło do zbliżenia. A co za tym idzie przestaliśmy się dogadywać w innych dziedzinach życia. Aż się rozstaliśmy.
    Czym jest orgazm dowiedziałam się dopiero przy 3 partnerze, obecnym mężu. To on sprawił, że moje życie seksualne nabrało wyrazu. Ale nie było, to tak od razu...musiało też minąć sporo czasu aż się to nam udało...i uwaga!! tylko w pozycji klasycznej. Do dziś tak mam, że tylko w tej pozycji osiągam pełną satysfakcję...więc jesli z ciebie taki doswiadczony ogier, to może pokaż swojej dziewczynie od poczatku do konca jak sex powinien wygladac...bez pospiechu, z gra wstepna, z pieszczotami...może ona, tak jak ja, potrzebuje troszkę dłuższego dystansu na spełnienie, nie zwykłego bzykania przez 5min. Powodzenia
  • Gość: rena IP: *.betanet.pl 26.01.12, 13:51
    Czytam twój problem i bardzo mi cię żal, wiem ile satysfakcji daje sex, ale i też wiem jak może być kiedy jest to seks "obowiązkowy", nie umiem ci doradzić co masz robić, może spróbuj porozmawiać...i coś w niej pęknie wtedy dowiesz się o co chodzi.
  • dorota3574 01.02.12, 19:19



    Mam to samo co twoja dziewczyna więc ją rozumiem. Jeśli Ona tego nie chce to powinienes to uszanować i tyle. Napewno coś przeszła co spowodowało takie a nie inne podejście do seksu. Znam mężczyzn ktorym seks nie spędza snu z powiek i śwetnie sie z nimi rozmawia a są tacy co moga ciągle. Osobiście nie rozumiem określenia 'muszę'. Ja tego nie potrzebuję ba powiem uczciwie że mam do tego awersję. Gdyby ktoś przypadkiem napisał "wspołczuję" to odpowiadam odrazu że bardzo dobrze sie z tym czuję. Widocznie nie mam takiego temperamentu. A skoro Ty chcesz a Twoja dziewczyna nie to widać nie pasujecie do siebie. I nie zmuszaj jej do niczego bo to przyniesie odwrotny skutek. Pozdrawiam.
  • Gość: ... IP: *.226.39.239.elgrom.eu.org 09.03.12, 20:54
    Ktoś musi Ci to powiedzieć- ona Cię nie pożąda. I poważne rozmowy tego nie zmienią. Możesz cierpliwie czekać, wymuszać, zmieniać środki antykoncepcyjne, biegać po seksuologach ale to nie rozwiąże problemu. Tak szczerze, zastanów się czy ona kiedyś miała na Ciebie ochotę?
    I nie miej do niej o to pretensji. Pożądanie to jest coś na co nie mamy wpływu. Ona też wolałaby mieć super seks, pożądać Cię. I ona też to traci. Z tą różnicą, że ona nawet o tym nie wie bo jeszcze nie trafiła na faceta, który by ją rozbudził.

    Doradziłabym Ci rozstanie, jednak jak znam życie to to jest ta jedyna, trafiła Ci się jak 6 w lotto i życia sobie bez niej nie wyobrażasz. Jeśli tak jest, to możesz spróbować zmienić się w faceta, którego będzie pożądać. Stać sie pewnym siebie (nie mylić z roszczeniowym chamem), pomysłowym, atrakcyjnym (powodzenie u innych kobiet) facetem. Poszukaj na necie info o uwodzicielach i bierz z nich przykład. Jednak musisz sobie uświadomić, że jesteś jedyną osobą od której zależy czy ona ma ochotę na seks.
  • the.better.man 25.07.12, 17:31
    Uwierz mi, że dbam o siebie, jestem atrakcyjny, niezwykle pewny siebie, nigdy nie miałem problemów z podrywem, stąd też doświadczenie z o wiele starszymi kobietami. I jestem pewny, że się Jej podobam. Dbam niezwykle precyzyjnie o grę wstępną, wymyślam różne sztuczki, robię odpowiednią atmosferę, w życiu jestem dla Niej super mężczyzną, w zasadzie ja za wszystko odpowiadam, załatwiam, nawet jedzenie często Jej robię! A i tak Jej libido i ochota na seks nie poprawia się. I seks wcale nie trwa 5 minut. Nawet często słyszę od Niej, że już mam kończyć, bo już ją boli... Co oczywiście też mnie frustruje, bo to dla mnie coś w stylu "kończ już, bo mi to nie sprawia żadnej przyjemności". Nigdy wcześniej tak nie miałem, zawsze, czy mniej, czy bardziej się starałem kobieta była zadowolona. A teraz kiedy trafiłem na tą jedyną to sprawa z seksem wygląda tragicznie. Dopóki Jej nie poznałem uważałem się za Boga seksu i kompletnie nie rozumiałem problemów ludzi, którzy pisali, czy mówili, że Jego wybranka nie ma ochoty, czy orgazmu. Ale rozmawiałem przez ten czas, gdy mnie nie było na forum naprawdę z grupą wielu ludzi, którzy wiedzą coś na ten temat i wniosek jest jeden: istnieją kobiety, które kompletnie potrafią żyć bez seksu i nie sprawia im to przyjemności przez ich problemy hormonalne jak i budowę anatomiczną i doszedłem do wniosku, że po prostu trafiłem na niezwykle ciężki przypadek. Minęło dość dużo czasu od kiedy założyłem tu temat. I w zasadzie nic się nie zmieniło... Endokrynolog stwierdził, że powodem tego wszystkiego u Niej jest zbyt wysoki poziom prolaktyny i niezwykle rzadkie miesiączki. Przypisał tabletki, które miały pomóc itp., ale nic nie pomogły. Ogólnie jako facet podle się czuję i często w swoich fantazjach (bo niestety więcej fantazjuje niż uprawiam seks) myślę o swojej byłej 6-lat starszej kobiecie i o weekendach, które stale spędzaliśmy nie wychodząc z łóżka. Ahh, że ja tego nie doceniałem...
  • zakletawmarmur 30.07.12, 17:55
    > etami. I jestem pewny, że się Jej podobam.

    Ale to nie to samo co pożądanie:-) Podniecasz ją? Robi sie wilgotna, gdy ją dotykasz? Chce czasami poczuć Cię w sobie? Jak to było na początku?

    > Uwierz mi, że dbam o siebie, jestem atrakcyjny, niezwykle pewny siebie, nigdy n
    > ie miałem problemów z podrywem, stąd też doświadczenie z o wiele starszymi kobi

    Możesz być i atrakcyjny ale nie oznacza to, że każdej kobiecie majtki będą spadały na Twój widok. Ludzie tłumaczą to na różne sposoby- "chemia", "wychowanie", "cecha osobnicza". Musisz sobie zdać sprawę i przyjąć do wiadomości (wiem, że to może być trudne), że ona Cię nie pożąda... Może, oczywiście, innych mężczyzn też nie pożąda.

    Nigdy wcześniej tak nie
    > miałem, zawsze, czy mniej, czy bardziej się starałem kobieta była zadowolona.
    > A teraz kiedy trafiłem na tą jedyną to sprawa z seksem wygląda tragicznie.

    Zawsze miałeś duże branie i dawałeś kobietom dużo rozkoszy ale... chyba nie angażowałeś się uczuciowo w te związki? Może to nie przypadek? Jeśli facet "szalał" z lubiącymi seks ale zakochał w pierwszej, która tego nie lubi to może być coś na rzeczy... Może jedno jest powiązane z drugim? Może właśnie jej niedostępność, niemożność zaspokojenia sprawia, że bardziej jej pragniesz i cenisz? Taki "seksualny werteryzm", "masochizm":-) Zauważyłam, że wielu mężczyzn ma ten "problem" albo seks bez zaangażowania albo zaangażowanie bez seksu... Mając jedno brakuje im drugiego..

    Ogólnie jako facet podle się czuję i często w swoich fantaz
    > jach (bo niestety więcej fantazjuje niż uprawiam seks) myślę o swojej byłej 6-l
    > at starszej kobiecie i o weekendach, które stale spędzaliśmy nie wychodząc z łó
    > żka. Ahh, że ja tego nie doceniałem...

    O tym wlaśnie pisze:-) Teraz za tym tęsknisz ale gdy byliście parą to nie specjalnie Ci na niej zależało? Jak znam życie, to nawet gdyby pojawiła się teraz jakaś napalona na Ciebie to po kilku miesiącach bzykania by Ci się znudziło.

    Czasami po prostu nie można mieć wszystkiego i trzeba się na coś zdecydować... Jeśli decydujesz się kontynuować ten zwiazek to musisz mieć świadomość, że ona się nie zmieni. Dasz radę pogodzić się z tym faktem, że seks będzie taki albo jeszcze słabszy? Będziesz ją zamęczał wymuszaniem, wypraszaniem kontaktów seksualnych? Będziesz jej wierny?
  • Gość: załamany IP: *.icpnet.pl 25.01.14, 23:34
    Ehh, czuję ulgę czytając takie tematy, nie wiem dlaczego, jestem w w niemal identycznej sytuacji. Dziewczyna kompletnie nie odczuwa potrzeby kochania się. Autorze wątku jeśli kiedyś tu zajrzysz napisz jak obecnie wygląda sytuacja, zmieniło się coś na lepsze, czy może rozstaliście się.
    Pozdrawiam
  • zyga776 03.08.12, 11:45
    Współczuję Ci i trudno mi coś doradzić. Ale czytając o jej zachowaniach, przypomina mi sie moja była... Z nią miałem podobne ekscesy, ale w końcu udalo mi się do niej dotrzeć i powiedziała, że nie lubi seksu, że miała same złe doświadczenia w tym temacie etc...
  • Gość: surfer IP: *.play-internet.pl 18.04.14, 22:25
    Przestań spamerze naganiać na ten syf. Poza wrażeniem spocenia, wylanie na siebie tych świństw nic a nic nie daje.
  • ambx 22.04.14, 15:27
    ...ja nie mogę! Bo jestem normalnym facetem, a ona ma nieuleczalny problem, który wprawdzie nie zagraża jej życiu, ale na pewno uniemożliwi jej założenie normalnej rodziny. Nieregularny okres + aseksualność to chyba tylko in vitro? Niech sobie znajdzie gostka który ma tak samo - i tacy bywają! Niech wybierze jakiś pobożny serwis matrymonialny i uczciwie się przyzna, że "nie potrzebuje współżycia intymnego - tylko dla prokreacji". Facet - nie jesteś ani lepszy, ani gorszy, ty jesteś po prostu normalny - wiej od tej chorej osoby ASAP! Jak wyliczył pan doktor - 10% kobiet tak ma. Więc szanse że znowu na taką trafisz to - statystycznie raptem 5% Ale jakby co - zwijaj się natychmiast - w tym wieku jak "zaiskrzy' to sąsiedzi spać nie mogą, a kochasie - ledwo zwlekają się do roboty. Tak więc pożegnaj ją, odreaguj frustracje z jakąś "ryczącą czterdziestką" i rozglądaj się za normalną kobietą - nie tylko do pogawędek.
  • Gość: Anna IP: *.adsl.inetia.pl 20.05.14, 14:51
    Przeczytalam z bardzo dużym opoźnieniem. Mam nadzieje ze juz nie jestescie razem.
    Szkoda Twojego zycia i tych pieknych doznan ktore daje sex.
    Pozdrawiam
    Anna
  • Gość: membereczka IP: *.webiq.pl 05.06.14, 12:13
    Moim zdaniem nie ma co się tak rozpisywać na forum tylko zebrać się ze sobą i wybrać do specjalisty.
    Ta sfera jest obecnie bardzo ważna tak więc należy o nią odpowiednio dbać.
    Sama mogę Wam polecić świetnego specjalistę z Warszawy. Jest to pani MOnika Rudy: psychoterapia-kielczyk.pl/seksuolog/ , która aktualnie przyjmuje w gabinecie psychologicznym na ulicy Gocławskiej.
    Chodziliśmy tam na terapię z mężem ponieważ ja również po latach małżeństwa straciłam ochotę na seks. Okazało się,że zgubiła nas rutyna i stres. Na szczęście wszystko udało się odbudować.
  • Gość: Jacek 39 IP: 5.174.28.* 08.06.14, 19:01
    Każda kobieta ma inne potrzeby. Miałem kiedyś taką 23latkę ( ja wtedy miałem 20) która zanim mogłem ją pieścić oralnie myła sobie cipkę 10 minut. I mimo tego była zawsze na starcie kompletnie skrępowana.
    Była też przeciwna penetracji ale to wynikało z jej panicznego strachu przed ciążą. W ciągu półrocza naszej znajomości tylko raz byłem w niej i był to niewypał. I powiem wam że było mi z nią przezte pół roku cudownie mimo braku "normalnych" stosunków bo 5-10 razy w tygodniu zapewniałem jej językiem orgazm, bywało kilka pod rząd, a ona mnie też na różne sposoby. Tak więc są różne kobiety i nie rozumiem dlaczego upierać się przy tym aby penetracja członkiem cipki miała być jedyną drogą do szczytowania.
  • rook2012 20.06.14, 09:06
    Moja diagnoza jest taka, że Ty przyzwyczaisz się do prezerwatyw, potrenujesz z nimi najpierw sam, bo być może nie jesteś do nich przyzwyczajony i stąd twój problem. Do treningu użyjesz tych z górnej półki np.: SKYN. A twoja partnerka prawdopodobnie jest jedną z wielu kobiet które pewnie nigdy nie osiągną orgazmu pochwowego i należy się skupić na tym łechtaczkowym, do którego chyba najlepszą pozycją jest pozycja boczna, gdzie masz możliwość dodatkowej stymulacji dłońmi całego ciała swojej kobiety. Do tego dochodzi jeszcze kwestia gry wstępnej być może jest za długa lub za krótka - musisz to wiedzieć. Każda kobieta jest inna i ma inne pragnienia. Tak samo barier może być wiele i np.: odpoczynek, odpowiedni nastrój, lampka wina i słodkie winogrona mogą okazjonalnie pomóc.
  • Gość: jotrex IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.14, 17:49
    Ja mam inny problem.Jestem w zwiazku 2 i po lroku a od lutego jestesm yzareczeni jednak od prawie roku nie uprawialismy seksu gdyz ja kona twierdzi poprostu nie ma ochoty.Mowi m ize kocha mnie ze chce byc ze mna ale bliskosci nie ma. W prawdzie miala problemy rodzinne duzo przezyla ale brak bliskosci juz byl wczesniej. Do kolezank isie zalila ze nie uklada jej sie ale gdy ja o to zapytalem wmawia m izeby nie patrzec na to co mowi kolezance. Co poradzicie?
  • lnovy 16.11.18, 15:37
    Mam już za sobą sporo i bez zbędnego rozpisywania się napiszę Ci prosto z mostu: rozstań się z nią i to czym prędzej bo im później tym będzie większy problem. Niestety ale z tego co piszesz to albo będzie się to pogłębiać i Twoja frustracja sięgnie zenitu albo ona się zmusi i zacznie udawać, żeby mieć Twój "problem" z głowy. Uciekaj i zobaczysz, że za moment znajdziesz dziewczynę która Cię zajedzie. Mam nadzieję, że następny Twój list będzie miał tytuł "Ratujcie! Ona nigdy nie ma dość!" ;))))
  • Gość: gość IP: *.dynamic.chello.pl 16.12.18, 10:52
    Do wszystkich Panów z tym samym problemem:
    1. Ona Cię nie pożąda
    2. Rozstań się jak najszybciej
    3. Pojawią się dzieci, więcej na głowie, problem tylko się na sili, skrzywdzisz nie tylko siebie i partnerkę/żonę ale i swoje dzieci...
    4. Miłość tu nie pomoże (patrz pkt.1)

    Dlaczego, zapytasz?
    Jestem przykładem, miałem i mam identyczny scenariusz (a raczej problem) tak jak założyciel dyskusji..., teraz mam 36 lat, dwie piękne córeczki, problem, o którym piszesz wciąż jest, jeszcze silniejszy, jeszcze więcej złego robi, dalej jestem z żoną, która w końcu mnie zdradziła (2 lata temu), znowu podjąłem złą decyzję dając jej szansę, no ale dzieci, kocham je, przyrzekłem, że zawsze będę przy nich bo co by się nie działo rodzina musi być w komplecie!", a z żoną może się ułoży (nie pytajcie czy ją kocham bo już sam nie wiem), rodzina...??(obyś się nie przekonał), znajomi? są, ale inaczej już patrzą..., więc unikam, firma padła, pojawiły się długi... Od roku codziennie stawiam sobie pytanie: odejść od żony czy odejść z tego świata..., ale pierwszego nie chcę a drugiego się boję (no i dzieci). No to wymyśliłem: potrzebę doznań seksualnych z żoną zastąpię czymś, zdradzić nie chce to sam to będę robił i sięgam po narkotyki...o tak jest super, ale problem się tylko nasilił, całkowita utrata wartości...
    Tylko nie piszcie mi o tych grach wstępnych, co ja zrobiłem a czego nie i że mam nierówno pod sufitem...
    Kobieta tak jak i facet ma potrzebę na sex, kochanie ruchanie, pieszczoty i jak tam tego by nie nazwał, i w różny sposób każdy to praktykuje a wspólny mianownik dla wszystkich jest taki sam! A jeśli Panie piszecie że nie potrzebujecie sexu bo ot tak po prostu bo nie- to nie zgadzam się z tym, musi być przyczyna, a jakie mamy przyczyny:
    Tylko BRAK POŻĄDANIA.
    Napisaliście, "że spadło libido- no to do lekarza", "że bozia nie dała- a przecież stworzyła Cię do rozmnażania, ", "że mąż traktuje jak w średniowieczu- więc żyje bez seksu, i nie bardzo mi to przeszkadza. Bo seks to wyraz uczuć, przynajmniej dla mnie", " że brak gry wstępnej", "że brak rozmów i słuchania", "że to przez gumki, tabletki"..., i TOP 1- najlepsze wytłumaczenie "bo nie mam orgazmu i przez to mam frustracje...": A jak ma być orgazm i wszystkie inne rzeczy bez pożądania?? A facet frustracje to niby przez co ma, też nie ma orgazmu..., a
    przynajmniej nie takiego jakiego potrzebuje...
    A najgorsze w tym wszystkim jest to, że wy kobiety wiecie o tym, wiecie, że was partner nie pociąga a mimo wszystko świadomie ciągniecie ten związek, a biedny, młody, głupi i zakochany nie ma pojęcia o tym..., i stara się, jest wyrozumiały, cierpliwy, nie mówi o problemie bo kocha?? bo nie chce wyjść na zboczeńca?? powiedzieć ale jak i komu, przecież to wstyd, że ja młody jurny i przystojny ogier a partnerka/żona nie chce się ze mną kochać (lub kocha bez zaangażowania bądź raz na miesiąc z litości)??

    Taka to już nasza naturalna potrzeba i nie można od tego odejść, ale można odejść od żony.

    I tak na koniec: Miłość jest jak Tornado, możesz przewidzieć kiedy nadchodzi, ale nie przewidzisz skutków dopóki nie odejdzie
    Moja czysto subiektywna opinia, nie musisz się zgadzać.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka