Dodaj do ulubionych

18 lat różnicy-czy to rzeczywiście problem?

01.06.11, 19:29
Czy taki związek jest z góry skazany na śmierć?
Jesteśmy razem prawie dwa lata, podobny okres czasu mieszkamy razem. Znajomi i rodzina każdej ze stron wiedzą ile to drugie ma lat. I właśnie. Moja rodzina zareagowała bardzo dobrze. Natomiast jego...no cóż. Mój partner ciągle przynosi rewelacje od znajomych typu: "dzisiaj jest dobrze, ale pomyśl jak Ty będziesz wyglądał za 20 lat, a jak ona" itp. Uważam, że przez to nasz związek nie może wejść, że tak powiem, na wyższy szczebel. Mój partner deklaruje, że mnie bardzo kocha, że jestem kobietą jego życia, jednak wciąż widzę w nim lęk, że "być może za 10 lat go zostawię". Tak, jakby mi do końca nie ufał.
Bardzo kocham mojego faceta, z każdym chyba dniem coraz bardziej, nie wyobrażam sobie życia z kimś innym. Spędzamy ze sobą bardzo dużo czasu, łączy nas wspólna praca, dom,, podobne preferencje co do spędzania wolnego czasu, wspólne tematy rozmów, przyjazń, seks, kumpelstwo. W stu procentach akceptuję mojego partnera-psychicznie i fizycznie, podoba mi się jego poczucie humoru, wiedza, pociąga mnie zarówno fizycznie jak i intelektualnie. Inni faceci mnie nie interesują. Nie potrafię spojrzeć na żadnego jako na obiekt do dzielenia życia/łóżka/czegokolwiek osobistego.
Kocham mojego faceta, chcę mieć z nim dziecko, domek na wsi i takie tam.
On mówi, że wie, że go kocham, ale jednak się trochę boi przyszłośći, bo ja jestem "młoda, atrakcyjna, inteligentna" kiedyś może mi się znudzić "stary mąż". Boli mnie to, że on tak myśli. Jego znajomi nie pomagają (nie wszyscy, ale wystarczy, że znajdzie się dwóch czy trzech, którzy mu tłuką do głowy).
Co zrobić, żeby on przestał się bać? Czy rzeczywiście musi być tak, że mi kiedyś odbije i go zostawię? (moim zdaniem oczywiście nie:)).
Obserwuj wątek
      • tak_aja Re: 18 lat różnicy-czy to rzeczywiście problem? 01.06.11, 21:42
        Ja mam 22 on prawie 40. Poznaliśmy się jak ja miałam 19.
        Dodam tylko, że różne koleje losu sprawiły, że raczej nie mam fiu-bzdziu w głowie, studiuje, zarabiam. Nigdy nie byłam typem imprezowiczki, miałam (mam nadal) pasję, która zajmowała mi mnóstwo czasu, więc brakowało go na imprezy i chłopaków, co uznałam za dość naturalne w tej sytuacji i nigdy nie cierpiałam z tego powodu. Przebyte 18stki, studniówka i trochę wyjść w klasie maturalnej dały mi poczucie wyszumienia się. Pierwsze pół roku naszego związku też było obfite w imprezy, wyjazdy i generalnie zabawę, więc czuję się wyszumiana.
        Nie jest to też ślepa miłość bez skazy, widzę wady mojego faceta i niektóre doprowadzają mnie do szału. Mieliśmy też kilka poważnych awantur (oraz mnóstwo sprzeczek), kilka rozmów, czy aby na pewno jest sens być razem i za każdym razem dochodziliśmy do wniosku, że tak, mamy trudne charaktery, bardzo podobne, jestesmy tak samo uparci i generalnie będziemy się często kłócić, ale chcemy być razem i nie wyobrażamy sobie życia bez siebie.
        Chwile lęku jak to będzie za 10-30 lat? Mamy je obydwoje, jednak uważam, że ja jestem w bardziej komfortowej sytuacji niż mój facet. Miłość miłością, a życie życiem. Nie raz myślałam o przyszłości z o tyle starszym facetem. Też mam obawy, ale robiąc bilans zysków i strat uważam, że warto zaryzykowac.
        • Gość: Mia Re: 18 lat różnicy-czy to rzeczywiście problem? IP: *.bb.sky.com 01.06.11, 22:08
          Jasne,ze warto zaryzykowac a nawet trzeba.W przeciwnym razie mozna tak cale zycie przesiedziec,przeczekac i zalowac pozniej,ze sie czegos nie sprobowalo.Nikt nie jest w tak komfortowym polozeniu zeby miec na cokolwiek gwarancje,nikt nie wie co bedzie jutro a co dopiero za 10 lat.Wasz zwiazek ma takie same szanse powodzenia jak kazdy inny.A takie glupie gadanie,ze "dzisiaj jest dobrze, ale pomyśl jak Ty będziesz wyglądał za 20 lat, a jak ona" mozna tlumaczyc chyba tylko zadroscia,bo ktory 40 letni facet nie chcialby o polowe mlodszej.Zreszta za 20 lat on bedzie mial dopiero 60,to nie jest przeciez jakas pozna starosc.Ludzie w tym wieku sa nadal bardzo aktywni i wciaz moga dobrze wygladac jesli tylko o to zadbaja.
          Jestescie razem szczesliwi,kochacie sie wiec lapcie chwile i cieszcie sie soba:)
        • bmwracer Re: 18 lat różnicy-czy to rzeczywiście problem? 16.06.11, 21:11
          Znam badzo podobny porzypadek z autopsji.. poznai sie jak ona miala 19 lat on 38 chyba..... wszytko bylo cacy.. Ona powazna jak na swoje lata on - niekompletnie dojrzaly, energiczny i aktywny.... On zafascynowany piekana laska ktoerej mu koledzy zazdroszcza, Ona jedo pozycja...
          Minelo 8 lat.... zafascynowanie minelo...
          Ona ma 27~28 i dopiero sie rozpedza jesli chodzi o energie, zapal (i pewnie seks) i jeszcze ma troche czasu na to aby ustawic sie w karierze. On juz niestety nie mlody 46 to juz "z gorki" i lysinki nie da sie ukryc a i energia nie ta sama....zaczyna byc widac rozniece w temperametach.. on woli wieczory spedzac w domu - Ona w miescie na tancach....On jeszcze tanczy ale juz nie z tym samym zapalem...Widac jej fochy coraz czesciej.
          Nie maja dzieci - ona chyba sie nie musi spieszyc - zachwieje to droge do kariery i moze sie zdecydowac za 5 lat nawet......On chyba juz nie ma zbyt wiele czasu aby czekac 5 czy wiecej lat. W koncu jak pojdzie z dzieckiem do szkoly to powiedza "prosze przyjsc z ojcem a nie dziadkiem" .. Trzymamy za nich ksiuki ale coraz czesciej widac rozniece....a to nie napawa optymizmem
    • kamaroro Re: 18 lat różnicy-czy to rzeczywiście problem? 02.06.11, 12:33
      cześć :) jeśli ktoś z was w dalszym ciągu ma problem ze znalezieniem kobiety, z poderwaniem jej, to polecam kursy uwodzenia z Wyższej Szkoły Uwodzenia, Wywierania Wpływu i Rozwoju Wewnętrznego. Mają świetnie przygotowanych prowadzących i samą tematykę szkolenia, uczą nowoczesnych i skutecznych metod uwodzenia. Wiem, bo byłem tam niedawno na kursie dla facetów o nazwie Alpha Male i jestem niezmiernie zadowolony. Zmieniło się moje podejście do siebie samego, a tym samym i do kobiet. W końcu pokonałem swoje kompleksy i potrafię z nimi normalnie rozmawiać. Mam nadzieję, że niedługo i ja będę mógł mówić o plusach i minusach małżeństwa :) Naprawdę warto skorzystać www.wyzszaszkolauwodzenia.pl
    • Gość: Ann Re: 18 lat różnicy-czy to rzeczywiście problem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.06.11, 12:15
      Nie ma ZADNEJ reguly. Uwielbiam jak ludzie pisza, ze roznica duza/mala.Skad w takim razie tyle rozwodow wsrod rownolatkow, czy tez zwiazkow "wiekowo" pasujacych do siebie? Licza sie charaktery tych osob. Ich uczucia itd. Pewnie bedzie trudniej ze wzgledu na znajomych czy obcych. Natomiast wsrod moich znajomych sa przypadki ze np kolezanka jest starsza od swojego faceta o 12 lat i od 4 lat tworza super zwiazek, a kilku znajomych, ktorzy pobrali sie z rowiesnicami juz jest po rozwodzie.W ekstremalnym przypadku po roku od slubu byli juz po rozwodzie. Od Was zalezy Wasze szczescie i juz.
    • Gość: mm Re: 18 lat różnicy-czy to rzeczywiście problem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.11, 22:28
      tak czytając ten cały wątek,zastanawiam się jak to się dzieje,że inteligentni bądź,co bądź ludzie,a niektórzy nawet szczęśliwi w swoich związkach,tak łatwo pozbywają się hamulców moralnych.
      Ważne staje sie tylko zaspokajanie własnych zachcianek,no i najlepiej gdyby sie potem nie wydało,bo przecież poczuliby sie skrzywdzeni przez los,gdyby taki skok w bok, zburzył dotychczasową, bezpieczną egzystencję.
        • ww.66 Re: 18 lat różnicy-czy to rzeczywiście problem? 21.06.11, 22:33
          Ja 45, moja żona 27. Mamy dwoje dzieci, tworzymy partnerski związek. Potrafimy być dla siebie atrakcyjni pod każdym względem, wspieramy się.
          To kwestia patrzenia na życie z perspektywy wyższej niż rozporek. Seks jest dodatkiem do życia a nie życie do seksu.
          Jeśli to jest ta właściwa osoba nie ma się co zastanawiać.
          • n.wataha Re: 18 lat różnicy-czy to rzeczywiście problem? 22.06.11, 09:41
            ww.66 napisał:

            > Ja 45, moja żona 27. Mamy dwoje dzieci, tworzymy partnerski związek. Potrafimy
            > być dla siebie atrakcyjni pod każdym względem, wspieramy się.
            > To kwestia patrzenia na życie z perspektywy wyższej niż rozporek. Seks jest dod
            > atkiem do życia a nie życie do seksu.
            > Jeśli to jest ta właściwa osoba nie ma się co zastanawiać.

            Można patrzeć jak to piszesz "wyższej niż rozporek", ale 50% szansy na udane małżeństwo to jednak seks. O ile Ty mając te 50 lat jeszcze będziesz miał szansę z siebie wykrzesać ogień pożądania, to mając już 60, a Twoja druga połowa 42, będzie CI trudno. A tak sie składa, że często u kobiet libido przed menopauzą zaczyna wariować.

            Rozumiem, że możesz zgodzić się na znalezienie przez żonę kochanka, bo często przy takich różnicach wiekowych się to zdarza, by nie pozbawiać żony jednego z istotniejszych elementów rozładowania emocjonalnego.

            Tylko czy psychicznie będzie Cię stać na taką decyzję?
        • n.wataha Re: 18 lat różnicy-czy to rzeczywiście problem? 22.06.11, 09:48
          Gość portalu: passionplace1 napisał(a):

          > Masz rację, stary facet woli młodszą. Miłość to tylko przykrywka, a stary facet
          > nie może już tak dobrze działać.

          Pytanie tylko czemu znalazł (lub poszukiwał) partnerki w wieku potencjalnej córki?
          Odpowiedź jest dość prosta - ponieważ ma kompleks związany ze swoim wiekiem, który musiał w jakiś sposób zatuszować, biorąc sobie 20 lat młodszą partnerkę.

          To różnica pokoleniowa, która niestety w bardzo wielu aspektach powoduje brak nici porozumienia. Inna muzyka, inne książki, inne priorytety, inne środowisko znajomych, inne tematy do rozmów, z innych czasów ulubione filmy. Niby nie ma szansy na porozumienie.

          Ale często porozumienie jest na płaszczyźnie kulturalnej. Skąd się bierze? Ponieważ niektóre kobiety raczej zapatrzone były w ideał własnego ojca, nie zaś w ideały i kulturę rówieśników.
          I właśnie tam gdzie w rodzinie ojciec był niekwestionowanym wzorem dla córki (oczywiście nie wzorem wprowadzanym siłą, lecz właśnie porozumieniem, przyjaźnią, zaufaniem) kobieta taka raczej będzie podświadomie poszukiwała kontynuacji takiego wzoru ojca, nie zaś wzoru z kontaktów rówieśniczych.
    • badteddybear Re: 18 lat różnicy-czy to rzeczywiście problem? 22.06.11, 10:06
      Gość portalu: Ann napisał(a):

      > Nie ma ZADNEJ reguly. Uwielbiam jak ludzie pisza, ze roznica duza/mala.Skad w t
      > akim razie tyle rozwodow wsrod rownolatkow, czy tez zwiazkow "wiekowo" pasujacy
      > ch do siebie? Licza sie charaktery tych osob. Ich uczucia itd. Pewnie bedzie tr
      > udniej ze wzgledu na znajomych czy obcych. Natomiast wsrod moich znajomych sa p
      > rzypadki ze np kolezanka jest starsza od swojego faceta o 12 lat i od 4 lat two
      > rza super zwiazek, a kilku znajomych, ktorzy pobrali sie z rowiesnicami juz jes
      > t po rozwodzie.W ekstremalnym przypadku po roku od slubu byli juz po rozwodzie.
      > Od Was zalezy Wasze szczescie i juz.

      Święte słowa! Chrzanić wszystkich lepiej wiedzących, znajomych ekspertów! Ann 100% racji. I tak czas pokaże.
      • Gość: lisa Re: 18 lat różnicy-czy to rzeczywiście problem? IP: *.xdsl.centertel.pl 23.01.13, 04:03
        ja również zgadzam się z ann.Nasze życie,nasze szczęscie wiek nie ma znaczenia.Mam faceta dokladnie 18lat starszego ja mam obecnie 21.Fakt mloda ale przeszlam tak wiele w zyciu ze naprawde czuje sie jak dojrzala kobieta po przejsciach.On pokazal mi swiat pokazal ze warto zyc warto sie uczyc zdobywac cos miec marzenia.dotad ich nie mialam.w ...czesto skazana na sama siebie,bez pomocy bez zadnego wsparcia.przeklinalam Boga za to ze musze zyc az pojawil sie on.taki prezent za wszystko co przeszlam .poczatkowo to miala byc tylko zabawa odskok od mojego teraz juz bylego faceta nie chcialam sie zakochac bawilam sie az spadlo to na mnie z taka sila ze nie potrafilam sie temu oprzec.zakochalam sie
        jestesmy ze soba juz rok czasu spedzamy ze soba mnostwo czasu.obawia sie mnie ze kiedys mi sie znudzi i go zostawie (nie ukrywam ze poki go nie znalam bylam naprawde niegrzeczna).zmienilam sie i samej mi pasuje ta inna ja.zmienilam sie dla niego i przez niego.wierze w ta milosc w to cos co nas polaczylo...dziekuje za Niego Bogu.to On mi go zeslal bym uwierzyla w szczescie.dba o mnie jak nikt inny troszczy sie jest tak czuly.nikt tak mnie wczesniej nie traktowal.kurde uwielbiam go,szaleje za nim i chce z nim byc juz do konca.nie chce szukac innego nie potzrebuje tego.uwierzylam w szczescie.
      • Gość: FreeSpin Re: Na pewno nie moj problem n/t IP: *.1000lecie.pl 23.01.12, 08:22
        Jesteśmy razem prawie dwa lata, podobny okres czasu mieszkamy razem. Znajomi i rodzina każdej ze stron wiedzą ile to drugie ma lat. I właśnie. Moja rodzina zareagowała bardzo dobrze. Natomiast jego...no cóż. Mój partner ciągle przynosi rewelacje od znajomychFree Spinsój partner deklaruje, że mnie bardzo kocha, że jestem kobietą jego życia, jednak wciąż widzę w nim lęk, że "być może za 10 lat go zostawię". Tak, jakby mi do końca nie ufał.

        Freeroll Password Bankroll
        Bardzo kocham mojego faceta, z każdym chyba dniem coraz bardziej, nie wyobrażam sobie życia z kimś innym. Spędzamy ze sobą bardzo dużo czasu, łączy nas wspólna praca, dom,, podobne preferencje co do spędzania wolnego czasu, wspólne tematy rozmów, przyjazń, seks, kumpelstwo. W stu procentach akceptuję mojego partnera-psychicznie i fizycznie, podoba mi się jego poczucie

        Lepiej zagrać w Totka przez internet
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka