Dodaj do ulubionych

On nie chce zamieszkać w moim domu

IP: *.adsl.inetia.pl 06.06.11, 10:42
Jesteśmy parą 4 lata i przyszedł czas by postanowić co dalej i tu pojawił się problem.Ja mam dom po rodzicach ,może nie zbyt duży ale wyremontowany i mielibyśmy w nim trzy pokoje dla siebie.Mieszkam tam z mamą i nie chciałabym jej zostawić tam samą bo raz ,że jest już starszą osobą a dwa nie byłaby w stanie finansowo utrzymać tego domu ze swojej skromnej emerytury.On stwierdził ,że nie będzie mieszkał z żadną mamą i szuka domu dla nas .Teraz ma mieszkanie które zamierza sprzedać ,żeby kupić dom.Powiedział,że tylko wtedy kiedy kupi dom to będzie się czuł u siebie i nie ważne są moje argumenty.Jeśli odejdę z domu prawdopodobnie cała rodzina będzie mówiła jaka jestem wyrodna córka ,dostałam ten dom i nikogo z rodzeństwa nie spłacałam bo przecież będę się opiekowała mamą.Bracia mieszkają dość daleko i nie mają możliwości by zająć się mamą.Czy mamy szansę by dojść do jakiegoś kompromisu? jak rozwiązać ten problem ?
Edytor zaawansowany
  • urko70 06.06.11, 12:22
    Ten Twój ON :) zachowuje się jak przyszła głowa rodziny. Jak facet, chce byc u siebie a nie, mimo wszystko u teściowej. Pewnie na zamianach stracicie troszkę finansowo ale imho najlepszym rozwiązaniem byłoby spieniężyć ten dom i zainwestować w nowy gdzie Twoja mama miała by swoje miejsce. Najlepszym rozwiązaniem jest coś w stylu razem ale osobno.
    --
    Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
  • Gość: narozstajach IP: *.saint-gobain.com 06.06.11, 13:04
    sluszna uwaga, ostatnio przegladalem ogloszenia i znalazlem takie rozwiazanie. poprostu jest osobne wejscie 2 pokoje i kuchnia i łaznienka.
    moj obecny dom nie ma czegos takiego, ale gdy bedzie potrzeba pomocy rodzicom (pewnie za 15 lat) to z pewnością pokuszę sie o wybudowanie takiego rozwiazania.
    da sie w ten sposob uniknąc wielu nieporozumien - i przede wszystkim dostosowac czesc dla starszych mieszkancow (brodzik zamias wanny, szafki w kuchni na odpowiednim poziomie, brak schodów....)
  • Gość: smutna IP: *.adsl.inetia.pl 06.06.11, 14:29
    Myślałam już o sprzedaży domu i takim rozwiązaniu jak proponujecie i po wstępnych rozmowach z mamą ta opcja odpada.Mama twierdzi ,że skoro nie chcemy mieszkać z nią to w nowym domu też będzie nam przeszkadzać,albo mówi ,że domu rodzinnego się nie sprzedaje i jak sobie chcę to mogę odejść a jak nie będzie mogła mieszkać sama to pójdzie do Domu Starców.Jestem rozdarta, nie wiem co dalej ? martwię się ,że co nie zrobię to i tak będzie żle.
  • urko70 06.06.11, 14:59
    Gość portalu: smutna napisał(a):

    > Myślałam już o sprzedaży domu i takim rozwiązaniu jak proponujecie i po wstępny
    > ch rozmowach z mamą ta opcja odpada.Mama twierdzi ,że skoro nie chcemy mieszkać
    > z nią to w nowym domu też będzie nam przeszkadzać,albo mówi ,że domu rodzinneg
    > o się nie sprzedaje i jak sobie chcę to mogę odejść a jak nie będzie mogła mies
    > zkać sama to pójdzie do Domu Starców.Jestem rozdarta, nie wiem co dalej ? martw
    > ię się ,że co nie zrobię to i tak będzie żle.

    Mało wiemy i to co piszemy może byc jak kulą w płot, ale może coś z tego weźmiesz i skorzystasz.

    Trzeba utwierdzić mamę, że nie chodzi o jej osobę, że chodzi o to, że facet, glowa rodziny, nie chce być u kogoś, że chce byc u siebie i tam u siebie chętnie przyjmie mamę. (ofc zakładając, ze tak jest / będzie).

    Ja również niezbyt swojo czuję się w domu/ mieszkaniu swoich najbliższych (chodzi o zorganizowanie pomieszczen, kuchni i takie poczucie, ze jednak z pewnymi kwestiami to decyzja nei nalezy do mnie, a idealnie czuję się u siebie. Dla faceta to ważne że jest u siebie.

    A to co mama robi to .... nazwyklejszy w swiecie szantaż starszej osoby - i występuje w przyrtodzie bardzo często, doprowadzając do kuriozalnych sytuacji.
    Zdrowiej dla wszystkich będzie jak mama pojdzie z Wami, a nie na odwrót.

    Jest mozliwa opcja pośrednia, mama przez jakis czas zostanie sama, a za kilka / kilkanascie lat zrozuiemie ze potrzebuje opieki i idzie do Was na z góry przygotowane miejsce. Naturalna kolej rzeczy. NO, ale nie możesz podporzadkowywać swojego życia mamie, szczególnie jesli zaczynasz to życie w duecie.
    --
    Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
  • wersja_robocza 07.06.11, 09:54
    Mama szantażuje, a głowa rodziny postępuje jak głowa rodziny? On nie szantażuje? On stawia warunki, dyktuje, decyduje. Dziwne podejmowanie roli jaka jest bycie głową rodziny. rzekłem tako ja i tak ma być, i basta.
  • urko70 07.06.11, 10:35
    wersja_robocza napisała:

    > Mama szantażuje,

    Tak niestety dość częśto jest, że starszy juz rodzic wymagający opieki nie chce się nigdzie przeprowadzić, nigdzie w znaczeniu do któregoś z dzieci. I dzieci muszą robić jakieś dziwne ekwilibrystyki przykłądowo codziennie dojeżdzając i zajmując się rodzicem. Oczywiście traci na tym ich wlasna rodzina. To bardzo trudna sytuacja.


    > a głowa rodziny postępuje jak głowa rodziny?

    Ano wlasnie tak jest, wiesz moze skąd się wziłeo "zbudować dom, zasadzić drzewo i syna splodziec" ?

    To trudna sytuacja, wiem, smutna pytała więc napisałem jej jak w moim przekonaniu byłoby najlepiej dla nich wszystkich, a nie tylko dla mamy. Ofc zakładam, że w nowym domu mama miała by właściwe dla siebie miejsce.


    > On nie szantażuje? On stawia warunki, dyktuje, decyduje.

    To się nazywa decydowanie o swoim życiu, o życiu swojej przyszłej rodziny.


    > Dziwne podejmowanie roli jaka jest bycie głową rodziny. rzekłem tako ja i tak ma być, i basta.

    Uważasz, że rozpoczynanie wspólnego zycia "u teściowej" to dobre rozwiązanie?
    Uważasz, że on nie ma prawa kupić/zbudować taki dom jaki uważa za dobry dla swojej rodziny?

    Niestety, doskonale wiem, że stare drzewa nie lubią być przesadzane, równocześnie wiem, że zmiana domu na inny dom to mniejsze zło.
    Wiem też, że starsza osoba w pewnym wieku ma inne wymagania, rośnie głównie oczekiwania na bezpieczeństwo. To ofc tylko moja obserwacja.

    --
    Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
  • wersja_robocza 07.06.11, 10:56
    Głowa rodziny też szantażuje, a w zasadzie on już postanowił i kobieta nie ma nic do powiedzenia. Dom, syn, drzewo. A jak będzie córka to co? I zawsze tak ma być? Kobieta potulna, bo on czuje się głową rodziny? Stawianie sprawy rodem sprzed co najmniej dziesięcioleci. Smutne.

    Hmm ja rozumiem ich obydwa punkty widzenia. Ona chce być blisko potrzebującej matki. On chce czuć się u siebie. Ale ultimatum? Ktoś musi zrezygnować ze swojego zamierzenia, ale to powinna być wspólna decyzja, a nie przymus podyktowany uporem jednej ze stron.
    Nie mieszkam z teściami. Moi rodzice pomni własnych doświadczeń powtarzali mi, że najlepiej we własnym kącie bez nawet najżyczliwszych osób trzecich.
  • urko70 07.06.11, 11:08
    wersja_robocza napisała:

    > Głowa rodziny też szantażuje, a w zasadzie on już postanowił i kobieta nie ma n
    > ic do powiedzenia. Dom, syn, drzewo. A jak będzie córka to co? I zawsze tak ma
    > być? Kobieta potulna, bo on czuje się głową rodziny? Stawianie sprawy rodem spr
    > zed co najmniej dziesięcioleci. Smutne.

    Zauważ, że to on/oni będą dawali z siebie coś więcej (opiekę) także analogicznie jak rodzice opiekujący się swoimi małymi dziećmi mają "więcej do powiedzenia".
    Smutne to jest tłamszenie facetów którzy mają energię, którzy czują się jeszcze facetami, silnymi facetami gotowymi brać na siebie ciężar bycia głową. Tak, cięzar bo to spora odpowiedzialność. odpowiedzialnośc od której wielu ucieka. A potem widzimy wątki typu "ten mój to mami synek, wszystko musze za niego robić/decydować/kierować".


    > Hmm ja rozumiem ich obydwa punkty widzenia.

    Ja również.

    > Ona chce być blisko potrzebującej m
    > atki. On chce czuć się u siebie. Ale ultimatum? Ktoś musi zrezygnować ze swoje
    > go zamierzenia, ale to powinna być wspólna decyzja, a nie przymus podyktowany u
    > porem jednej ze stron.

    Ja natomiast nie rozumiem, czemu skupiasz się na słówkach / formie etc.
    Istotą tego watku jest próba pomocy smutnej, posatwienia kilku/kilkunastu propozycji, punktów widzenia jak to rozwiązać. Pokazanie naszych, czytających, wizji co się stanie / może stać jeśli wybiorą to czy tamto.


    > Nie mieszkam z teściami. Moi rodzice pomni własnych doświadczeń powtarzali mi,
    > że najlepiej we własnym kącie bez nawet najżyczliwszych osób trzecich.

    A widzisz.... więc skąd u Ciebie takie zdziwienie, że sugeruję, że jesli już z mamą to u siebie a nie u niej...
    --
    Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
  • wersja_robocza 07.06.11, 11:58
    Bo dziwi mnie forma. Facet jest silny, bo zadecydował za kobietę? Bo nie bierze pod uwagę jej potrzeb? Dawno już zszedł z drzewa, czy przypadkiem spadł podczas większej wichury?
    ;)
  • urko70 07.06.11, 12:26
    wersja_robocza napisała:

    > Bo dziwi mnie forma.

    Forma jest niesamowicie ważna w kontaktach międzyludzkich jednak tu na forum ma znacznei mniejsze znaczenie jak on komunikuje.

    > Facet jest silny, bo zadecydował za kobietę?

    Skąd Ci to przyszło do głowy?

    > Bo nie bierze pod uwagę jej potrzeb?

    A to skąd?

    > Dawno już zszedł z drzewa, czy przypadkiem spadł podczas większej wichury?
    > ;)

    Zauważyłem w społeczeństwie pewien mechanizm. Najpierw kobieta chce faceta delikatnego, wrazliwergo etc. ale zaraz potem oburza się, że on taki przwrażliwiony, że taki delikatny i malo zaradny.
    Albo w drugą stronę, chce silnego samca, samca zapewniającego jej i ich przyszłemu potomstwu bezpieczenstwo ale zaraz potem narzeka ze on taki samczy, taki niewrażliwy.

    Żeby był i wrazliwy i niewrażkliwy to tak to tylko w Erze.... czy raszej T-Mobile... :)

    W drugą stronę też to działa: starszy facet bierze sobie 20mlodszą kobietę bo atrakcyjna... a potem narzeka, że ona podoba się innym, ze sie za nia oglądają a on juz nie ma siły....
    --
    Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
  • wersja_robocza 07.06.11, 12:48
    A skąd się bierze przekonanie, że można być tylko albo przewrażliwionym (np. facetem), albo szorstkim i zimnym (np. facetem)?
  • urko70 07.06.11, 14:44
    wersja_robocza napisała:

    > A skąd się bierze przekonanie, że można być tylko albo przewrażliwionym (np. fa
    > cetem), albo szorstkim i zimnym (np. facetem)?

    Ty mi powiedz. A jakbyś chciała mi je przypisać to wskaż od razu, gdzie wykluczyłem taka możliwość.
    "tak to tylko w Erze"

    tak czy siak tu jest mowa o tzw silnym samcu z mocną potrzeba niezależności i własności.
    Nie wiem jak w tym przypadku ale taka osobowsc b.często ma wiele zalet typu zaradnosc, typu samodzielność... w domu teściowej "dusił" by się.

    To ofc czysto akademickie spekulacje bo mało wiadomo ale można podywagować o takim hipotetycznym kimś.
    --
    Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
  • narozstajach 08.06.11, 09:21
    stary w pracy a ty znow atakujesz na forum.
    do garów!!!

  • tygrysiatko1 06.06.11, 19:51
    a ja w pełni rozumiem faceta... też bym nie chciała mieszkać z żadnymi rodzicami... to bardzo źle dla związku...
  • Gość: Ania IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.06.11, 09:36
    Nom, lepiej zostawić starą matkę, której nie bęzie stać na utrzymanie mieszkania i się tyłkiem odwrócić.

    Co to za związek, który się rozpadnie przez mieszkanie w domu z matką? Nawet nie wiesz, jaka to osoba. Może to wcale nie teściowa z dowcipów, tylko wspaniała kobieta?

    Kiedyś ludzie byli inni, dzisiaj widzą tylko czubek własnego nosa.

    Koleś każe jej wybierać: ja albo Twoja matka, no super po prostu.
  • zuzi.1 07.06.11, 09:45
    No nie, lepiej mieszkac z mamą w jednym domu i uprawiac seks na 1/3 gwizdka, żeby mama nic przypadkiem nie usłyszała... super komfort... naprawdę. Albo na przykład kłótnia, wymiana zdan itp. z mamą w drugim pokoju, no po prostu marzenie każdej młodej pary. A jaki dyskomfort dla mamy, zapewne starszej kobiety, która będzie musiała tego docierania się młodych ludzi wysłuchiwac. Ciekawe, czy będzie na tyle wytrzymała i tolerancyjna aby się nie wtrącic lub postawic po czyjejs stronie.... MASAKRA !!!! Tu nie chodzi o zostawianie mamy na pastwę losu, ale o pomoc w utrzymaniu domu i pomoc w potrzebie, przy jednoczesnym zachowaniu komfortu wspólnego i odrębnego życia z partnerem, a nie we trójkę z mamą u boku...
  • Gość: Ania IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.06.11, 10:24
    To co, poddać matkę eutanazji, żeby nie przeszkadzała?
    Ważniejsze jest głośne uprawianie seksu, niż to, żeby matkę stać było na jedzenie?
    Ważniejsze jest to, żeby nie usłyszała kłótni, niż to, żeby miała dach nad głową?
    Świetnie podejście.
  • zuzi.1 07.06.11, 10:28
    Chyba nie umiesz czytac ze zrozumieniem, przeczytaj jeszcze raz moją odpowiedź, nie chodzi o eutanazję mamy czy zostawienie jej na pastwę losu, wszystko da się rozwiązac ludzkimi sposobami, tak aby kazdy czuł się w miarę komfortowo w tej sytuacji.
  • Gość: Ania IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.06.11, 11:19
    Pod warunkiem, ze to matka zgodzi sie na warunki mlodych. A niby z jakiej racji? Dlaczego to nie mlodzi powinni isc mamie na reke? Dlaczego to oni sa wazniejsi?
  • urko70 07.06.11, 12:19
    Gość portalu: Ania napisał(a):

    > Pod warunkiem, ze to matka zgodzi sie na warunki mlodych. A niby z jakiej racji
    > ? Dlaczego to nie mlodzi powinni isc mamie na reke? Dlaczego to oni sa wazniejs
    > i?

    Nie są ważniejsi. Nie są tez mniej ważni. Choć w kontekscie budowania fundamentów ich przyszłego związku możnaby uznać że to jak im ise poukłada jest wazniejsze.
    A poza tym to te, który jest w potrzebie powinien się cokolwiek dostosować - niezapominaj że cała reszta opeiki będzie na ramionach "młodych".
    --
    Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
  • zuzi.1 07.06.11, 12:21
    Dokładnie tak.
  • zuzi.1 07.06.11, 12:32
    Ania, Ty chyba jestes kolejną córeczką mamusi, która tylko jedno rozwiązanie uważa za słuszne, tj. mieszkac z mamusią wiecznie...
  • Gość: Ania IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.06.11, 08:38
    Nie, zmarla jak mialam 16 lat i moze dlatego uwazam, ze trzeba doceniac matke tak dlugo, jak sie ją ma.
  • zuzi.1 08.06.11, 10:19
    Tu nikt nie pisze o niedocenianiu mamy, tylko o budowaniu odrębnego życia w warunkach zapewniających spokój i swobodę do rozwoju związku, przy poszanowaniu osoby mamy. Znów kłania się czytanie ze zrozumieniem.
  • Gość: katarzyna IP: *.dynamic.chello.pl 04.01.12, 03:56
    a kto kaze sie odwracac od matki,najpierw malzenstwo potem matki,taka kolejnosc,niech kupuje dom a mama jak chce opieki to do nich,i niech sie cieszy,a nie szantazuje,ona przezyla woje zycie jak chciala niech nie utrudnia innym,proste ,takie jest zycie,mamuski nie marudzic ,dajcie pozyc mlodym o!
  • zuzi.1 06.06.11, 22:24
    I jeszcze jedna sprawa, czy planujesz przepisanie na swojego obecnego faceta i ew. przyszłego męża Twojego domu czy też nie? Zazwyczaj to tutaj jest pies pogrzebany, bo przecież wspólnie będziecie zapewne ponosic koszty utrzymania domu i ew. remontów, a w większości przypadków wygląda to tak, że dom jest np. zony (formalnie) a koszty ponoszą oboje... jest to b. nieciekawa sytuacja dla Twojego faceta czy przyszłego męża. Będzie facet musiał utrzymywac coś co do niego nie nalezy. A tak jak kupi swój dom, od razu będzie u siebie, na swoim, nikt nie będzie mu się wtrącał, decyzje będzie podejmował sam lub z Tobą, bez osób trzecich. A tak będzie chciał w domu Twoich rodziców coś zmienic bo mu się np. boazera :) nie będzie podobała, a tu zaraz mamusia wielki szloch, że przecież boazeria jest super, tyle lat już jest i co on chce wyrodny zrobic... :)) Twój facet jest naprawdę mądry, że nie daje się wpakowac w rodzinny dom (ale nie jego)...
  • zuzi.1 06.06.11, 22:42
    Ale spójrz również na tą sprawę z innej strony, facet sprzeda obecnie swoje własne mieszkanie i kupi dom (jak rozumiem przed ślubem), Ty się do niego wprowadzisz i.... niestety również będziesz mieszkac nie u siebie (formalnie) ale u faceta lub męża...a koszty utrzymania zapewne ponosic będziecie wspólnie... Jak dla mnie interesowałaby mnie jedynie opca kupna czegos wspólnie, po ślubie, tak aby od razu był to Wasz wspólny dom, aby nikt nie czuł się poszkodowany, że mieszka (formalnie) nie u siebie...
    A co do mieszkania z Twoją mamą, to się w pełni zgadzam ze zdaniem Twojego faceta, najlepiej u siebie i na swoim, a nie zaczynanie wspólnego życia z teściową u boku (nawet gdyby była najlepsza...)
  • Gość: smutna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.11, 22:47
    Dom który dostałam od kilku lat remontuję sama (tzn. zamawiam odpowiednią firmę i zlecam wykonanie)za własne pieniądze.Praktycznie wszystko już jest zrobione teraz tylko zmiany gdyby coś nam się nie podobało.Mama jest raczej osobą ugodową i jeśli chodzi o zmiany w domu to zawsze mówiła " rób co chcesz to już twój dom"
    Piszecie ,że mój facet jest mądry bo nie chce być u kogoś ale jeśli zdecyduje się jednak na kupno domu i ja zdecydowałabym się zostawić mamę,dom w który wkładałam wszystkie zarobione pieniądze odmawiając sobie wielu rzeczy i poszłabym do niego i nie dokładając się do kupna tego domu czy będę się czuła u siebie?
  • tygrysiatko1 06.06.11, 22:55
    moim zdaniem nie jest problem w mieszkaniu u kogoś, a mieszkaniu z "teściową"...
  • zuzi.1 06.06.11, 23:40
    To tak Ci się tylko wydaje..., na początku to będzie problem mieszkania z teściową :)) ale za kilka czy kilkanaście lat (to zależy od charakteru danej osoby) pojawi się problem mieszkania (formalnie) nie u siebie... Ja bym sprzedała dom rodzinny, facet niech sprzeda swoje mieszkanie, pobieracie się, kupujecie dom np. po połowie a mamie kupujecie jakies mieszkanie np.1-2 pok. b. blisko Waszego domu (ale od razu na Was oboje formalnie) i w takiej sytuacji każde z Was będzie mieszkało formalnie u siebie...i będziecie oboje u siebie i na swoim... i pomagac mamie też bedziecie mogli, ale bez wglądu mamy w Wasze życie...
  • kag73 07.06.11, 00:21
    Widzisz, to nie jest takie proste sprzedac dom rodzinny, bo jej mama w nim mieszka. Formalnie jest wlasnoscia autorki watku, bo mama jej go zapisala, ale mimo wszystko nie wiem czy jako corka bylabym zdolna do takiego czynu wbrew woli matki. Starych drzew sie nie przesadza, ludzie kochaja swoje domy, zwlaszcza jezeli spedzili w nich pol zycia albo dluzej.
    Poza tym moze musialby jednak podzielic sie kasa ze sprzedazy z rodzenstwem, bo nie taka byla umowa.
  • Gość: smutna IP: *.adsl.inetia.pl 07.06.11, 07:48
    kag73 napisałaś dokładnie to o czym też myślę.Jestem rozdarta i boję się,że teraz ważą się losy naszego związku.
  • urko70 07.06.11, 10:23
    Gość portalu: smutna napisał(a):

    > kag73 napisałaś dokładnie to o czym też myślę.Jestem rozdarta i boję się,że ter
    > az ważą się losy naszego związku.

    To co napisała kag73 w moim odczuciu jest oczywiste. A pisałem to co pisałem mając na uwadze to co sama tu napisałaś w drugim zdaniu.
    --
    Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
  • zuzi.1 07.06.11, 09:22
    Jak najbardziej rozumiem problem kag73, skoro mama nie jest na tyle elastyczna, aby pozwolic na sprzedaz domu rodzinnego (czasem rodzice sami proponują takie rozwiązanie dla dobra wszystkich), nie pozostaje nic innego, jak współutrzymywac z mamą ten dom i pomagac mamie. Natomiast własne życie budowac z partnerem poza domem rodzinnym, skoro partner nie zamierza mieszkac w jednym domu z teściową. Ja jego zdanie doskonale rozumiem.
  • zuzi.1 06.06.11, 23:48
    Czy będziesz się czuła u siebie, nie wiem, ja bym się nie czuła u siebie.
    Możesz zamieszkac u faceta, sobie zostawic dom (jest to Twoja odrębna własnośc) i dokładac mamie do utrzymania domu. Facet niech pokrywa koszty utrzymania swojej nieruchomości a Ty tam po prostu mieszkaj. To też jest jakies rozwiązanie, przynajmniej na razie...
  • urko70 07.06.11, 10:25
    zuzi.1 napisała:

    > Czy będziesz się czuła u siebie, nie wiem, ja bym się nie czuła u siebie.
    > Możesz zamieszkac u faceta, sobie zostawic dom (jest to Twoja odrębna własnośc)
    > i dokładac mamie do utrzymania domu. Facet niech pokrywa koszty utrzymania swo
    > jej nieruchomości a Ty tam po prostu mieszkaj.

    Jakie widzisz perespektywy dla związku w którym on utrzymuje dom w którym oboje mieszkają / może zaraz będą mieć dzieci a ona utrzymuje inny dom?
    --
    Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
  • zuzi.1 07.06.11, 10:30
    Tak jak napisałam, jako rozwiązanie czasowe, jest to sytuacja jak najbardziej do zaakceptowania. A jakie Ty proponujesz rozwiązanie?
  • urko70 07.06.11, 10:43
    zuzi.1 napisała:

    > Tak jak napisałam, jako rozwiązanie czasowe, jest to sytuacja jak najbardziej d
    > o zaakceptowania. A jakie Ty proponujesz rozwiązanie?

    Ja w tej wypowiedzi nie umiem znaleźć inf. o rozwiązaniu czasowym. Ale skoro tak piszesz to OK. Sam podobnie kilka postów temu proponowałem (podobnie bo nie dokladnie tak).
    --
    Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
  • zuzi.1 07.06.11, 10:47
    urko70 napisał:

    > zuzi.1 napisała:
    >
    > > Tak jak napisałam, jako rozwiązanie czasowe, jest to sytuacja jak najbard
    > ziej d
    > > o zaakceptowania. A jakie Ty proponujesz rozwiązanie?
    >
    > Ja w tej wypowiedzi nie umiem znaleźć inf. o rozwiązaniu czasowym. Ale skoro ta
    > k piszesz to OK. Sam podobnie kilka postów temu proponowałem (podobnie bo nie
    > dokladnie tak).
    "Możesz zamieszkac u faceta, sobie zostawic dom (jest to Twoja odrębna własnośc) i dokładac mamie do utrzymania domu. Facet niech pokrywa koszty utrzymania swojej nieruchomości a Ty tam po prostu mieszkaj. To też jest jakies rozwiązanie, przynajmniej na razie... "- końcowka, tu miałam na myśli czasowe rozwiązanie.
  • urko70 07.06.11, 10:59
    zuzi.1 napisała:

    > przynajmniej na razie... "- końcowka, tu miałam na myśli czasowe rozwiązanie.

    Przykro mi to pisać ale.... tego właśnie nie zauważyłem. Masz rację.
    Przepraszam.
    --
    Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
  • rubarom 07.06.11, 08:36
    Ja też się nie dziwię, nigdy nie powinno się mieszkać z teściową (teściami). Nie rozumiem ludzi, którzy tak robią, choć mają możliwość innego rozwiązania problemu.
    Poza tym pytanie do "smutnej":

    Gość portalu: smutna napisał(a):
    Jeśli odejdę z domu prawdopodobni
    > e cała rodzina będzie mówiła jaka jestem wyrodna córka ,dostałam ten dom i niko
    > go z rodzeństwa nie spłacałam bo przecież będę się opiekowała mamą.

    A na czym polega to "dostanie" domu przez Ciebie? Twoje rodzeństwo zostało już wydziedziczone czy jak? Skąd twoja pewność, że nie zgłoszą się kiedyś po swoją dolę? Z samych ustaleń? A skąd wiesz, co będzie za kilka lat, choć dziś ci "obiecali", że dom będzie Twój, gdy będziesz opiekować się mamą?
    Więc może jednak jest tak, że to Twój facet myśli, chcąc budować Wam osobną egzystencję (=wasz wspólny dom), a Ty masz tylko klapki na oczach.
  • Gość: smutna IP: *.adsl.inetia.pl 07.06.11, 09:21
    Rubaron rodzeństwo zrzekło się spadku po ojcu (bez jakiejkolwiek spłaty z mojej strony)notarialnie na mnie a swoją część mama też przepisała na mnie więc w chwili obecnej jestem pełnoprawną właścicielką domu.
    Myślę ,że nie mam klapek na oczach tylko próbuję znależć rozsądne wyjście ,żeby nikogo nie skrzywdzić patrząc tylko na swoje potrzeby.
  • zuzi.1 07.06.11, 09:34
    Rozumiem jak najbardziej, ale zauwaz, że pomagac mamie możesz również współutrzymując z Nią ten dom i pomagając Jej przy różnych życiowych sprawach, a mieszkając ze swoim partnerem w oddzielnym miejscu, ale np. w miarę blisko domu, gdzie mieszka mama. Nie wiem ile masz lat, ale uwierz, że mieszkanie z teściową to ogromny dyskomfort dla Twojego faceta, którego jak widac stac jest na to, aby mieszkac oddzielnie u siebie a nie w cudzym domu z cudzą mamą (nawet najlepszą). Ja rozumiem ustalenia z rodziną itp. ale takie podejście nie jest normalne, kwestia tego domu rzutuje negatywnie na Twoje życie już teraz. Taki jak napisałam do czasu jak mama żyje niech mieszka sobie spokojnie w tym domu, z Twoją pomocą. Przeciez to nie będzie sprzeczne z ustaleniami rodzinnymi odnośnie pomocy mamie. Uwazam, że nie można dziecka w ten sposób za przeproszeniem udupiac, bo mama i dom itp. a dziecko (dorosły człowiek) ma prawo budowac swoje odrębne życie, a nie przejmowac się wyłącznie domem rodzinym, który jak widac dla Twojego partnera jest kulą u nogi... No chyba, że poszukasz sobie innego partnera, który przeprowadzi się do Twojego domu rodzinnego z pocałowaniem w rękę, bo nie stac go na własne lokum...lub nie ma nic przeciwko mieszkaniu z teściową. Ale nie wiem, czy znajdziesz takiego chętnego. O mieszkaniu wspólnym z teściową i jego konsekwencjach napisano na forum tony postów i bynajmniej nie radosnych i dziękczynnych teściowej.... :)))
  • mama_myszkina 06.01.12, 02:25
    Jesteś właścicielką POŁOWY domu, bo spadek po ojcu to 50% domu, dzielone między mamę i dzieci.

  • Gość: smutna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.12, 19:34
    Mam całość przepisaną na siebie ale na dzień dzisiejszy to temat nie aktualny. On odszedł ,ja zdecydowałam się na zamieszkanie z nim u niego a mamą opiekowałabym się odwiedzając ją często.Teraz już nie mam co rozważać,mam poranione uczucia i krwawi mi serce.
  • wersja_robocza 07.06.11, 10:50
    Rozumiem wasze punkty widzenia. Jednak niefajnie tak stawiać się nawzajem pod murem. Powinniście wybrać to, co jest najlepsze dla WASZEGO ZWIĄZKU. Nie tylko kierować się waszymi planami, chęciami, urazami czy czymś (ty chcesz pomagać mamie, on chce mieszkać na swoim... przypominam: na waszym, bo skoro będzie razem, to chyba kończy się podział moje-twoje a jest wspólne).
  • zuzi.1 07.06.11, 12:55
    "(ty chcesz pomagać mam
    > ie, on chce mieszkać na swoim... przypominam: na waszym, bo skoro będzie razem,
    > to chyba kończy się podział moje-twoje a jest wspólne)."

    Jasne. Dobrze, gdyby to "wspólne" zostało usankcjonowane prawnie, a nie tylko wspólne w deklaracjach słownych, bez potwierdzenia w papierach u notariusza. Wiele pań (a może też i panów) już na takich słownych deklaracjach się w życiu przejechało. Bo w razie problemów w związku, okazuje się jakie to było wspólne. Wówczas argumentem są przepisy prawa a nie emocje.
  • wersja_robocza 07.06.11, 14:20
    Ale to mnie chcesz do tego wspólnego przekonać czy siebie?
  • zuzi.1 07.06.11, 14:35
    Nikogo nie zamierzam przekonywac do "wspólnie", uważam jedynie, że już na początku formalnego związku dobrze jest tą sprawę zorganizowac tak, aby rzeczywiście było to mieszkanie u siebie, dla obojga partnerów.
  • kag73 07.06.11, 16:54
    Mysle, ze jeszcze dosc istotne jest w jakim wieku jest mama i jak sobie radzi. Bo przypuszczalnie w pewnym momencie moze sie zdarzyc, ze nie bedzie mozna zostawic jej samej. To nie takie proste kupic dom albo dzialke tuz za rogiem. Jezeli mama jest/bedzie wiekowa, uciazliwe jest bieganie codziennie po pracy do mamy, albo nawet, co moze byc konieczne, zostawanie na noc u mamy.
    Trudno cos doradzac, naprawde trudna sytuacja.
    Moze partner da sie przekonac i chociaz sprobowac pomieszkac z ta mama, w koncu to nie tesciowa i synowa, a to juz plus :) Ach, a kase, ktora mialaby pojsc na kupno domu mozna przeznaczyc np. na podroze , wspomnienia maja przebicie, mozna cos przezyc i cos zobaczyc.
    No albo po prostu zrob tak, ze on kupuje ten dom, odwiedzasz i pomagasz mamie, jezeli bedzie Was stac na pomoc w utrzymaniu domu, w ktorym mieszka mama. Oczywiscie mama bedzie urazona, ze nie chcecie z nia. Mozna wymyslic jakies klamstwo pt. "wspaniala okazja, dzialka tak tanio, przyda sie kiedys dla dzieci, taka okazja juz sie nie zdarzy".
    Drugie dobre klamstwo dla mamy "hmm, on chcialby, zebym zamieszkala z nim w jego mieszkaniu, ja chce, zeby on zamieszkal tutaj, nie mozemy sie dogadac. W koncu powiedzial, ze zeby bylo sprawiedliwie kupimy dom i bedziemy tam mieszkac, bedzie wspolny a nie twoj albo moj".
    Bardzo wazna kwestia: czy on nie chce mieszkac w Twoim domu z mama czy tez w ogole nie chce mieszkac z Twoja mama? Bo Ty masz zobowiazanie i moze sie zdarzyc, ze jezeli nawet bedziecie na swoim, ale mama nie bedzie sobie radzila, musisz wziac ja do siebie(wtedy juz ewentualnie mama bedzie musiala czy chce czy nie). I co on na to? Nie wchodzi w rachube czy owszem to co innego?
    Mam nadzieje, ze facet rozumie Twoja sytuacje i wie jaka jestes rozdarta. Wytlumacz mu wszystkie rozsterki i aspekty. Siadzcie razem i zastanowcie sie co i jak mozna zrobic. Uwzgladnijcie tez kwestie finansowa, bo nie latwo utrzymac prawie dwa domy a sprzedac go nie mozesz jezeli Twoja mama nadal chce w nim mieszkac.
  • lateksowyludzik 07.06.11, 18:05
    Gość portalu: smutna napisał(a):
    > On stwierdził ,że nie będzie mieszkał z żadną mamą i szuka domu dla nas.

    I to mądry facet jest!
  • potwor_z_piccadilly 07.06.11, 18:26
    lateksowyludzik napisał:

    > I to mądry facet jest!

    Jasne.
    Starych wypierdzielić.
    Ludzie.
    Dziewczyna się zobowiązała że za własność hipoteczną zaopiekuje się matką i mądry facet te zobowiązania powinien uszanować.
    Jeśli nie chce uszanować, to albo jest głupkiem, albo osobnikiem pozbawionym takiej cechy osobowej jak empatia, współczucie, szacunek dla innych i dla ich zobowiązań.
    To źle wróży dla tego związku bo na moje oko to pustak.

  • narozstajach 08.06.11, 09:27
    czytam ten watek i zastanawiam sie co zrobilbym ja gdybym byl w takiej sytuacji,
    z pewnościa wybudowałbym dom taki w ktorym rodzice mieli by swoj kąt ale rownoczesnie nie ingerowali z moje życie. bunt ze strony mamy autorki jest oczywisty - stare drzewa przesadza się najtrudniej, ale dlaczego młode drzewa mają wyginać woje konary w nienaturalny sposób żeby ominąć starsze drzewo?? gdy stare uschnie one już ich nie wyprostują.
    jeżeli przeprowadzą się do niej - to skończy się rozstaniem, jeżeli przeprowadzą się sami do nowego domu bez mamy - ona będzie nieszczęśliwa, jeżeli zabiorą mamę - mama będzie nieszczęśliwa.
    przed nimi kilkadziesiąt lat życia, przed mama??? 20?? może mniej??
    mama prędzej czy później zaakceptuje nowe miejsce (miałem podobną sytuację w rodzinie), przecież można jej zapewnić nie gorsze warunki, zabrać jej ulubiona kanapę, komodę, pamiątki ....
  • zuzi.1 08.06.11, 10:33
    Nie z każdą teściową/mamą da się wytrzymac w jednym domu, nawet z oddzielną częścią do mieszkania dla osoby/osob starszych.Taka sytuacja to jest niestety ryzyko nieskończonej ilości konfliktów o zwykłe bzdury. Ciężko, aby dwa pokolenia o różnych podejściach do życia mieszkały wspólnie bez zadnych konfliktów. Ja rozumiem partnera autorki, że nawet nie zastanawia się nad próbną przeprowadzką do domu rodzinnego autorki, w obawie o konflikty i brak prywatności. A jak już człowiek się przeprowadzi, tó wówczas b. ciężko jest się wyprowadzic, a druga strona czyli autorka wątku będzie zapewne na partnera naciskac, aby zacisnąc zęby i mieszkac razem dalej, pomimo nieuchronnych konfliktów. Tak jak napisałam facet jest naprawdę mądry, że nie zamierza nawet wdepnąc w tą sprawę. Mnóstwo starszych pan mieszka samodzielnie nawet w domach i jakos dają radę z pomocą dzieci.
  • potwor_z_piccadilly 08.06.11, 18:33
    zuzi.1 napisała:

    > Nie z każdą teściową/mamą da się wytrzymac w jednym domu, nawet z oddzielną czę
    > ścią do mieszkania dla osoby/osob starszych.

    Jakoś przez wieki ludzie żyli w rodzinach wielopokoleniowych.

    Taka sytuacja to jest niestety ryzy
    > ko nieskończonej ilości konfliktów o zwykłe bzdury.

    I jakoś sobie dawali radę.

    Ciężko, aby dwa pokolenia o
    > różnych podejściach do życia mieszkały wspólnie bez zadnych konfliktów.

    Bo dziś dobrobyt zaszczepił wielu egocentryzm. Mają w d... innych patrząc wyłącznie na to by im było wygodnie. Na wszelkie odmienności reagują agresywnie.

    Ja roz
    > umiem partnera autorki, że nawet nie zastanawia się nad próbną przeprowadzką do
    > domu rodzinnego autorki, w obawie o konflikty i brak prywatności.

    Jakie konflikty ?
    Jeśli jakieś będą to wyłącznie inicjowane przez nietolerancyjnego małżonka.
    To nie ten układ bo z doświadczenia wiem że teściowe prędzej gotowe są opieprzyć córkę niż jej małżonka. Pod warunkiem że ten małżonek to gość, a nie jakaś szukająca dziury w całym obsrajnoga.

    Tak jak napisałam face
    > t jest naprawdę mądry,

    Pozwolę sobie mieć zdanie odmienne.
    Ten facet to bezmyślny i bezduszny sobek.
    Wyjaśniam.
    Ten człowiek stawia autorkę przed wyborem lepszego zła. Cokolwiek w tej konkretnej sytuacji dziewczyna wybierze to będzie to zły wybór, bo zawsze jej zostanie (prawdopodobnie dożywotnio) trauma czy to z powodu mamy i rodziny, czy dla odmiany z powodu utraconego kandydata.
    Jednym słowem pat.
    Jemu do głowy nie przychodzi dać przyszłej żonie obu miłości, a co ważniejsze spokoju jej duszy za który pewno by się mu godnie odwdzięczyła. On nie wie, bo pewno go nie nauczono że w życiu dawanie daje więcej satysfakcji niż branie.
    Zatem twierdzę że to omamiony współczesną nowomodą głupek i obym nie był złym prorokiem, lecz sądzę że po czasie autorka może się o tym przekonać.
    Inna opcja to taka że facet już zaczął ustawiać przyszłą żonę na swoją modłę.
    Dziś stawia podbramkowe, trudne warunki, a o jutrze to już sama autorka powinna pomyśleć, bo to ona zna tego osobnika.
    Ja tylko mogę dodać że to by tylko potwierdzało że człowiek ten chce jedynie z życia brać, a dawać nie ma zamiaru.

  • zuzi.1 08.06.11, 20:15
    To ja Ci odpiszę tak: znam takie pary, gdzie małzonek zgodził się na zamieszkanie w domu rodzinnym żony i do dziś pomimo upływu wieeeeelu lat nie mieszka formalnie u siebie, jest gościem w domu państwa teściów, oczywiście wpakował przez te wieeeele lat kupę kasy swojej własnej w ten dom, aby móc w przyzwoitych warunkach życ. Ani zona, ani teściowie nie zamierzają mu pozwolic na to, aby facet mieszkał formalnie u siebie. I takie sytuacje się w życiu zdarzają i je też przed wprowadzeniem się do domu rodzinnego żony należy rozwazyc. A autorka wątku na moje pytanie o to, czy rozważa przepisanie tego domu na współwłasnosc z ew. mężem nie odpisała ani słowem... więc może się tak okazac, że człowiek się wprowadzi, pomieszka wiele lat i zainwestuje swoje pieniądze w dom żony i tak mu życie upłynie, bo na koniec żona zapomni się jednak odwdzięczyc. Więc w życiu bywa różnie i jak mówi mądre przysłowie:jeśli umiesz liczyc to licz na siebie. No chyba, że komus nie przeszkadza przeżycie zycia w cudzym domu. Znam również takie małżenstwo które po wielu latach wspólnego mieszkania w żony domu się rozwiodło, facet też inwestował w ten dom swoje pieniądze i żona go po kilkunastu latach po prostu zostawiła. Dzięki bogu, że miała na współwłąsnośc mieszkanie z bratem, bo po wieeelu latach został by bezdomnym. Takie jest niestety życie, można trafic na osoby mocno nieuczciwe i nie muszą to byc wcale obce nam osoby. Więc mądrze jest własne sprawy w życiu zabezpieczac i o nie dbac a nie pakowac się do kogos i liczyc na to, że zona została wychowana tak, ze się mężowi za to odwdzięczy. Różnie to jeszcze może byc, jak się żonie mąż po latach odwidzi, to z wdzięczności nici... A to czy konfliktów nie będzie, czy też będą wyłacznie jak napisałes z winy faceta to się dopiero okaże, jeżeli zdecyduje się jednak zrobic żonie przysługę.
  • potwor_z_piccadilly 08.06.11, 21:14
    Czy zauważyłaś to co napisałem ?
    Napisałem.
    W tej konkretnej sytuacji.
    Tu pytanie.
    Czy widzisz że ta kobieta postawiona została w sytuacji patowej ?
    Sadzę że raczej nie, bo stawiasz na jedno z rozwiązań gdy tak po prawdzie to oba rozwiązania są do d... .
    Taki oni mają układ i nie da się go uogólnić.
    Przypominam.
    Cokolwiek ta babka wybierze z postawionych jej dwóch opcji, to wybór tan odbije się na niej w przyszłości traumatycznymi przeżyciami.
    W takim układzie się znalazła, lub jak kto woli w taki układ pozwoliła się wmanewrować.
    On to powinien wiedzieć i jeśli kocha, to powinien ją brać nie patrząc na przeszkody zewnętrzne.
    Jeśli nie wie, lub dylematy przyszłej żony ma to w d..., to moja ocena jego osoby jest słuszna, bo i pewno w domyśle to i ta jego miłość do niej jest jak psów do dziada w ciemnej ulicy.
    Trudna sprawa.


  • zuzi.1 08.06.11, 23:23
    Nie sądzę, że jest to sytuacja patowa. Można z niej wybrnąc przy dobrej woli wszystkich 3 stron. Ale to nie może byc tak, że autorka i jej partner robią dokładnie w 100 % to czego życzy sobie mama lub Jej rodzina. Każdy w tej sytuacji powinien pójśc na kompromis, mama również...
  • kag73 08.06.11, 21:34
    Hmm, niby prawda. Ale jezeli on kupi dom za swoje i jej nie dopisze to i jej moze sie zdarzyc, ze bedzie inwestowala a bedzie musiala sie wyprowadzic.
    A odnosnie przykladu o tym facecie pakujacym kase w dom, z ktorego potem nic nie mial, powiem: mieszkal, zuzywal to i wkladal w to kase. Gdyby byl na czynszowym musialby placic czynsz.
    Poza tym tutaj dom nie jest jej mamy, tylko jej. Jezeli juz to bylby gosciem zony a tesciowej:)
    Warto jednak wychodzic z pozytywnego zalozenia: pobieramy sie, zeby ze soba zostac a nie zeby sie rozstac. Mieszkac gdzies trzeba, albo placic czynsz albo wydac kupe kasy na wlasny dom.
    I co to znaczy zostac bezdomnym? Tez jestem bezdomna, bo nie mam domu na wlasnosc, tylko na czynszowym zyje i co? I nic. Dach nad glowa mam.
    W najgorszym przypadku doradzam autorce przed rodzina "zwalic" wine na faceta. "Nie chce sie do mnie wprowadzic i koniec, co mam zrobic? Na noze z nim isc?" No i oczywiscie dobrze rozpatrzyc sprawe opieki nad matka.
  • Gość: Awo IP: *.dynamic.chello.pl 08.06.11, 15:42
    Czasami tak jest, ciezko to wyjasnic. Facet chce czuc, ze cos Ci daje - stabilizacje, ochrone, dom. Dlatego wlasnie to jest dosc trudna sytuacja. Na kompromis zawsze jest szansa, ale musisz sprobowac po prostu rozmawiac. Ostatnio czytalem artykul na podobny temat na bhclub pl, moze tam znajdziesz troche wiecej rad, bo teraz ciezko mi szukac
  • Gość: passionplace IP: *.adsl.inetia.pl 08.06.11, 21:25
    To bardzo dobrze przeciez, że nie chce zamieszkać. Ja też bym nie chciał.

    ---
    Gdzie kupić najtaniej Najlepsza porównywarka w internecie.
    fryzjer szczecin | pogotowie komputerowe Łódź | rozwój osobisty szkolenia
  • Gość: foczka IP: *.p7.InterArena.pl 08.06.11, 21:53
    do
    passionplace
    a gdzie byś chciał zamieszkać w budzie dla psa koło tesciowej??hahahahaa
  • kag73 08.06.11, 22:04
    Hmm, ze on nie chce zamieszkac to jedno ale co ma zrobic ONA, zeby wszyscy byli zadowoleni?
  • Gość: smutna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.11, 22:30
    To chyba koniec, powiedział mi ,że jestem egoistką która myśli tylko o sobie i swojej mamusi.Zarzucił mi ,że dla mnie wystarczy że zrobię miejsce w szafie na jego rzeczy i będzie ok a On tak nie chce i nie podoba mu się takie rozwiązanie.Usłyszałam też ,że co ja sobie wyobrażam ,że On wszystko co ma zostawi i będzie do końca życia mieszkał z moją mamą , a ja zaczęłam myśleć ,że może faktycznie warto dla związku ,dla kogoś kogo kocham zostawić wszystko i pójść tam gdzie On chce ale teraz nie wiem co mam myśleć.
  • kag73 08.06.11, 23:06
    Hmm, sila spokoju, na razie przespij sie z problemem.
    Ale co on niby zostawi? Mieszkanie chce sprzedac, czyli tak czy siak "zostawi". Poza tym nie do konca zycia, bo mama jest starsza od niego. Hmm, jakby nie bylo Ty masz juz domek a to tez pewna wartosc, ktora wnosisz do zwiazku. W ten sposob mozecie zaoszczedzic pieniadze, jezeli oboje bedziecie chcieli jak to sie mowi do czegos dojsc.
    To ja teraz nie rozumiem. Jezeli wybudowalby ten swoj dom, to w zadnym wypadku nie moglaby zamieszkac z Wami Twoja mama? czy w razie koniecznosci moglaby z wami zamieszkac? To istotny problem i pytanie, bo od tego zalezy dalsze postepowanie.
  • Gość: crazylemons IP: *.dynamic.chello.pl 09.06.11, 00:17
    Może to Ci pomoże...trochę wiedzy o tym czego nie powinny o nas wiedzieć kobiety...

  • Gość: axe IP: *.dynamic.chello.pl 05.01.12, 21:55
    Żaden normalny facet nie chce mieszkać z teściową. I tyle w temacie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka